przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i ona

    • appleflower z drugiej strony 03.11.11, 14:31
      Widzę w jaką stronę idzie większość komentarzy w tym wątku: on jest zły, manipuluje Tobą, na pewno z nią sypia, blablabla. Jęczenie starych bab. Nie idź tą drogą, bo zmienisz się w jedną z nich.

      Byłem w takiej sytuacji z moją byłą. To znaczy, ja miałem zgraną grupę znajomych, w tym również parę koleżanek, z którymi lubiłem czasem gdzieś wyjść, pogadać, zrobić wspólną małą imprezę, itp., a moja ex marudziła o to straszliwie. I wiesz dlaczego się rozstaliśmy? Bo ona znalazła sobie faceta. Ja przez ładne parę lat znosiłem jej jęki i po prostu starałem się utrzymywać kontakty z ludźmi, których lubiłem, ale równocześnie kochałem ją i chciałem z nią być. A potem okazało się, że to ona nie potrafi oddzielić przyjaźni od miłości i jak już zaprzyjaźniła się z jakimś innym facetem to od razu hop do łóżka :P

      Nie narzekam, bez niej mi lepiej :) Ale nie o tym miało być.

      Nie możesz oczekiwać, że z jednej strony będziesz z mężczyzną interesującym, wygadanym, obytym w towarzystwie, a z drugiej nie będzie on miał żadnych przyjaciół poza Tobą. Przyjaciele są ważni również dla związku - trzeba mieć z kim pogadać, odstresować się, ponarzekać trochę... Przy naszym partnerze/partnerce staramy się prezentować z jak najlepszej strony. Przy przyjacielu nie musimy. A tak się składa, że z innymi facetami plotkowanie nie wychodzi, bo to gejowskie ;) Z kumplami mogę iść na piwo i pogadać o pracy, albo hobby. Jeśli chodzi o gadanie o emocjach, uczuciach, albo np. jakichś bliżej nieskonkretyzowanych planach na przyszłość, lepiej spotkać się ze znajomą dziewczyną.

      Sama piszesz, że on spotyka się z nią raz na miesiąc, czasami rzadziej. To nie jest częstotliwość romansu. Chyba że uważasz, że jest jakimś super duper oszustem, który wspaniale potrafi ukrywać swoje podwójne życie - ale w takim razie mam dla Ciebie złą wiadomość: masz paranoję :P To jest właśnie częstotliwość spotykania się z kimś na ploty. Jest to zupełnie naturalne, zdrowe zachowanie człowieka, który lubi ludzi i który nie owija się wokół Ciebie jak bluszcz - i chciałby, żebyś Ty również się nie owijała. Piszesz, że wcześniej miał więcej takich koleżanek, ale wtopiły się w tło. Czemu tak się stało? Bo Ty dla niego jesteś najważniejsza, to z Tobą spędza każdy dzień i z Tobą chce dzielić życie. Zmuszanie go teraz do porzucenia normalnego życia towarzyskiego byłoby najgorszą rzeczą, jaką mogłabyś zrobić. Sama sobie zrujnujesz w ten sposób związek, bez najmniejszej "pomocy" ze strony tej dziewczyny.

      Jeśli chcesz zmienić coś na lepsze, to zrób tak jak napisał ktoś wyżej: Poznaj ją lepiej. Być może się zaprzyjaźnicie i zmniejszy się Twój lęk przed nią, a do tego częściej wtedy będziecie się spotykać wspólnie.
      Poza tym, czy Ty sama nie masz znajomych, z którymi chciałabyś się spotkać od czasu do czasu bez swojego chłopaka?
      • fieldsofgold Re: z drugiej strony 03.11.11, 14:38
        ciekawe czy ciebie też zakrzyczą, powiedzą, że pieprzysz i nazwą jak mnie głupią pindą (lub głupim pindolkiem) za postawienie sprawy w takim świetle jak to zrobiłeś. w każdym razie zgadzam się z twoim wywodem w całej rozciągłości.
        • my_favourite_axe Re: z drugiej strony 03.11.11, 14:54
          fieldsofgold napisała:

          > ciekawe czy ciebie też zakrzyczą, powiedzą, że pieprzysz i nazwą jak mnie głupi
          > ą pindą (lub głupim pindolkiem) za postawienie sprawy w takim świetle jak to zr
          > obiłeś. w każdym razie zgadzam się z twoim wywodem w całej rozciągłości.

          Nie przesadzaj z tym męczeństwem, lonely.stoner cię zmieszała z błotem (a kogo nie?:) i już czujesz się wbijana na pal?
          Odmienne punkty widzenia są mile widziane, jednak dobrze jakby miały jakieś uzasadnienie i punkt styczności z opisaną sytuacją. Przytaczanie przykładów z zupełnie innej beczki (jak np. opisywanie udanych związków z akceptacją przyjaciół płci odmiennych na orbicie) niesie ze sobą zerową wartość w świetle tego wątku. No może poza tym, jacy to my jesteśmy oryginalni i zawsze pod prąd ;)
          • fieldsofgold Re: z drugiej strony 03.11.11, 15:00
            kurcze, no ja myslalam, ze udany zwiazek z akceptacja przyjaciol to wlasnie efekt takiego a nie innego podejscia do sprawy. wystarczy zaakceptowac przyjaciol partnera, a nie robic sobie z nich wrogow. no chyba, ze sie sadzi, ze partner jest z nami z litosci albo z musu.
            • my_favourite_axe Re: z drugiej strony 03.11.11, 15:09
              fieldsofgold napisała:

              > kurcze, no ja myslalam, ze udany zwiazek z akceptacja przyjaciol to wlasnie efe
              > kt takiego a nie innego podejscia do sprawy. wystarczy zaakceptowac przyjaciol
              > partnera, a nie robic sobie z nich wrogow. no chyba, ze sie sadzi, ze partner j
              > est z nami z litosci albo z musu.

              Tylko że nie wszystko zależy od jej podejścia do sprawy, jego podejście jest ważniejsze, bo to on jest ogniwem pomiędzy przyjaciółką a dziewczyną. Jeśli on nie potrafi przekonać dziewczyny że nie ma żadnych obaw, a zamiast tego:
              - zabiera przyjaciółkę na imprezy - i to do tego stopnia że jego znajomi z pracy nie widzieli dziewczyny na oczy, bo zawsze jest z przyjaciółką (może ci to umknęło),
              - jedyne wakacje na jakie wyjechał to wypad z przyjaciółką,
              - nie wychodzą nigdy sami tylko zawsze ze znajomymi

              ..to coś jest niehalo.

              Są oczywiście zazdrośnice, które będą robiły awanturę o każde żeńskie imię w kontaktach w telefonie, ale to nijak nie ma się do opisywanej sytuacji.
              • niepewna.co.jest.grane Re: z drugiej strony 03.11.11, 16:13
                Jeśli chodzi o wypad, to byli jeszcze z jednym znajomym, ale to nie przeszkodziło w tym, aby wskoczyła mu na ręce....
                • my_favourite_axe Re: z drugiej strony 03.11.11, 16:18
                  Pogadaj z nim zanim nakręcisz się doszczętnie.
              • sid-sid Re: z drugiej strony 03.11.11, 18:37
                > Tylko że nie wszystko zależy od jej podejścia do sprawy, jego podejście jest ważniejsze, bo
                > to on jest ogniwem pomiędzy przyjaciółką a dziewczyną. Jeśli on nie potrafi przekonać
                > dziewczyny że nie ma żadnych obaw, a zamiast tego:
                > - zabiera przyjaciółkę na imprezy - i to do tego stopnia że jego znajomi z pracy nie widzieli
                > dziewczyny na oczy, bo zawsze jest z przyjaciółką (może ci to umknęło),
                > - jedyne wakacje na jakie wyjechał to wypad z przyjaciółką,
                > - nie wychodzą nigdy sami tylko zawsze ze znajomymi
                >
                > ..to coś jest niehalo.
                >
                > Są oczywiście zazdrośnice, które będą robiły awanturę o każde żeńskie imię w kontaktach w
                > telefonie, ale to nijak nie ma się do opisywanej sytuacji.

                Zgadzam się w 100%.
            • lookcook Re: z drugiej strony 03.11.11, 15:09
              Aha czyli jak twoja panienka będzie wolała chodzić na imprezy firmowe z kolegą a nie tobą to jest wszystko w porządku...Czasem trochę trzeba pomyśleć co się czyta
              • fieldsofgold Re: z drugiej strony 03.11.11, 15:16
                nie mam panienki, nie mialam i nie zamierzam. choc nie mam nic przeciwko lesbijkom.

                niepewna napisala, ze on zabral przyjaciólkę na bankiet literalnie jeden raz, gdy był na wyjeździe w jej mieście, a jego dziewczyny wówczas nie było na miejscu. swoją radę odnieś więc najpierw do siebie.
                • niepewna.co.jest.grane Re: z drugiej strony 03.11.11, 16:11
                  Zabrał ją raz, i widziałam jak to się odbywało - widziałam film. Przytulali się, trzymali za ręce, było wesoło. Widziałam smsy o tym bankiecie, i stwierdzenia, że to był fajny czas, świetnie się bawili, fajnie by było to powtórzyć.
                  Bankiety w trakcie jak jest ze mną, odbyły się 2 - na pierwszy nie poszła, bo miała faceta, i to z nim się spotkała a nie z moim chłopakiem. Wtedy jedynie go (ponoć) odwiedziła
                  Drugi - tu wywiązała się kłótnia, ponieważ chciał, aby z nim poszła ( nie miała już faceta). Nie chciałam się na to zgodzić, po wielu dniach kłótni - odpuścił. Jednak i tak się spotkali, z tego co mówił, do ich spotkania dołączyło dwóch kolegów z pracy..
                  • fieldsofgold Re: z drugiej strony 03.11.11, 16:31
                    ale to jest tak, ze ty nie moglas byc na tym bankiecie bo to bylo w innym miescie, czy moglas, ale on wolal isc z nia?
                    • niepewna.co.jest.grane Re: z drugiej strony 03.11.11, 16:42
                      Nie mogłam być, ponieważ bankiet odbywał się przez 3 dni w ciągu tygodnia, a ja pracuję od pn - pt, więc nie mogłam jechać
                  • appleflower Re: z drugiej strony 03.11.11, 16:50
                    Niepewna: Przepraszam Cię, ale to brzmi jakbyś już sobie wszystko poustawiała w głowie pod kątem "on mnie na pewno zdradza", a tutaj szukała tylko potwierdzenia, że dobrze myślisz.
                    Zastanów się, co chcesz osiągnąć. Nie zatrzymasz przy sobie faceta na siłę, chyba że to kompletny pantoflarz, z którym i tak nie warto być. To, nad czym masz kontrolę, siedzi w Twojej głowie. Masz szansę być w rozsądnym związku dwojga dorosłych ludzi, którzy się szanują i dają sobie przestrzeń - albo, jeśli faktycznie sprawy zajdą za daleko, zakończyć go z czystym sumieniem i poszukać sobie kogoś lepszego. Tak czy inaczej, robienie scen i oskarżanie go o zdradę to najgorsze z możliwych rozwiązań.
                  • gruby_dolar Re: z drugiej strony 03.11.11, 17:15
                    yhm i pokazał Ci ten film żebyś widziała bo......? I smsy że było fajnie....musiałaś wykraść czy? I te zdjęcie z nad morza, kiedy wskoczyła mu na ręce to sam pokazał czy może....?

                    Na tą relację weszłaś zastaną. Jeżeli taka była to jest to dla niego zupełnie naturalna sytuacja a jeżeli Ci opowiada, pokazuje film, zdjęcia, to w jego samopoczucie nie ma niczego zdrożnego co należałoby ukrywać. Inna sprawa, że kłótnie o nią, nie nastrajają go do poznawania Was razem. Musiałby najpierw zapomnieć, że ona jest ogniwem zapalnym . Jeżeli te filmy/smsy/zdjęcia nie były ukryte, telefonu nie chowa, komputera nie zabezpiecza hasłami na 4 spusty, to on tą relację postrzega taką jaka była od zawsze.
        • my_favourite_axe Re: z drugiej strony 03.11.11, 15:18
          fieldsofgold napisała:

          > ciekawe czy ciebie też zakrzyczą, powiedzą, że pieprzysz i nazwą jak mnie głupi
          > ą pindą (lub głupim pindolkiem) za postawienie sprawy w takim świetle jak to zr
          > obiłeś. w każdym razie zgadzam się z twoim wywodem w całej rozciągłości.

          Aha, jeszcze jedno, "pieprzenie" i "głupią pindę" cię oburza, ale "jęczeniu starych bab" ochoczo przytakujesz :D Przecież to ten sam poziom..
          • fieldsofgold Re: z drugiej strony 03.11.11, 16:49
            my_favourite czy ty sie na mnie uparlas? kilka osob uzylo wobec mnie niewybrednych slow wiec sie bronie. ty bron sie sama, jesli okreslenie jeczaca baba bierzesz do siebie. no ja mam byc twoim adwokatem?
            • my_favourite_axe Re: z drugiej strony 03.11.11, 16:53
              fieldsofgold napisała:

              > my_favourite czy ty sie na mnie uparlas? kilka osob uzylo wobec mnie niewybredn
              > ych slow wiec sie bronie. ty bron sie sama, jesli okreslenie jeczaca baba bierz
              > esz do siebie. no ja mam byc twoim adwokatem?

              Nie biorę do siebie, niepotrzebnie się martwisz :)
        • kochanica.motylica Re: z drugiej strony 03.11.11, 18:00
          ja tez sie zgadzam w calej rozciaglosci, mimo ze dla wiekszosci osob na tym forum wszystko jest czarno-biale i nie ma mozliwosci na inny punkt widzenia
      • mozambique Re: z drugiej strony 03.11.11, 15:13
        widze ze istnieje nowe pojecie życia towrzyskiego "uzwiązkowionego faceta" :regularne wizyty u innej kobiety przeciagajace sie dłuugo w noc , nocowanie u jednej i tej samej przyjaciółki, dziubdzizania i całwoania pzrez sms, wyzznania miłosci , usciski i obmacywania na fotkach , wspolne tylko z nia łikendy, nocowanie w jednym pokoju połączone z upartym uniemozliwianeim poznania ze soba obu pań itp

        pan sie siwetni ustawił - bzyka obie az furczy
        • lookcook Re: z drugiej strony 03.11.11, 15:18
          Nie no przecież tu aż zalatuje wielką przyajźnią ...
        • lookcook Re: z drugiej strony 03.11.11, 15:19
          Nie no przecież tu aż zalatuje wielką przyjaźnią...
        • appleflower Re: z drugiej strony 03.11.11, 16:38
          Zdajesz sobie sprawę, że to tylko Twoja fantazja? ;)
        • best.yjka Re: z drugiej strony 03.11.11, 19:11

          > pan sie siwetni ustawił - bzyka obie az furczy

          Nie prawda. Gdzieś był post, że z autorką wątku to raz na 2 tygodnie.
          • best.yjka Re: z drugiej strony 03.11.11, 19:14
            "tyle rozumu jeszcze mam, z resztą i tak nie ma raczej zbyt wiele się ich nie używa, bo nasze życie intymne zdarza się może raz na tydzień, dwa. Jeśli o to wam chodziło."

            forum.gazeta.pl/forum/w,16,130323694,130331850,Re_przyjaciolka_mojego_chlopaka_moj_chlopak_i.html
      • gruby_dolar Re: z drugiej strony 03.11.11, 17:08
        współczuję kumpli :) zupełnie serio. Nie wyobrażam sobie w moim otoczeniu tak zapakowanych w stereotypy ludzi. Taki schemat, piwo + praca + hobby. O takie to męskie a tak naprawdę nudne do ... no nie powiem.
        • appleflower Re: z drugiej strony 03.11.11, 19:59
          No przecież nie opisuję tutaj całego swojego życia, tylko taką jakby ogólną sytuację :) Jest kilka dziewczyn, z którymi świetnie się dogaduję i one są dla mnie takimi przyjaciółmi od zwierzeń, marudzenia i poważniejszych rozmów. Gdyby znalazł się taki facet, nie miałbym nic przeciwko. Ale właśnie dlatego, że to wszystko to przyjaciele, płeć się nie liczy.
    • wojtas1303 Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 14:43
      Mam 4 takie przyjaciółki a moja Kobieta jest i tak najważniejsza. Z dwiema wiążą mnie wspólne interesy (jestem menedżerem i finansistą), z pozostałymi dwiema po prostu dobrze zbudowana przyjaźń.Ani razu żadnej z Nich nie bzyknąłem, chociaż bywało zostawanie na noc - wierzcie mi można mieć przyjaciółkę i nie zdradzić swojej Jedynej.Pozdrawiam:)
      • y.y Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 14:57
        Też sobie znajdź "przyjaciela", zobaczysz jak szybciutko się sytuacja zmieni (o ile Twój facet cały czas faktycznie chce być z Tobą).
    • vaampirr Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 14:53
      Nie czytałam wszystkich odpowiedzi, bo zwyczajnie nie mam czasu i cierpliwości.

      Sama jestem przyjaciółką żonatego mężczyzny. Z żoną zna się 4 lata, ze mną 10. Żony jego nie poznałam (to jeden w sumie dziwny punkt). Nigdy między nami nic nie było oprócz przyjaźni. Kontaktujemy się codziennie - telefon, smsy, skype - nie ma dnia przerwy. Spotykamy się średnio raz na 2 tygodnie, bo daleko od siebie mieszkamy. Szczerze się przyjaźnimy i między nami jest wiele podtekstów czy czułych słówek, ale nigdy do niczego to nie doprowadziło - i nie chcemy tego zmieniać.
      Więc uważam, że jest możliwa przyjaźń między Twoim chłopakiem a tą dziewczyną bez zdrady fizycznej, łóżkowej, czy jak to się zwie. Jednak wydaje mi się, że masz większy problem niż ewentualna tego typu zdrada - niestety!!
      Taka przyjaźń, to dla mnie zdrada emocjonalna i nigdy w życiu nie pozwoliłabym mojemu partnerowi na taki układ. Żona mojego przyjaciela musiała wręcz na początku mnie zaakceptować, bo inaczej w ogóle by już nie byli razem. Wiem to, bo wiele razy mi opowiadał o kłótniach z nią z mojego powodu, może nie tyle o kłótniach, ale o dosyć sporej zazdrości. I niestety w tamtym czasie gdyby postawiła ultimatum albo ja albo ona, to wybrałby mnie... Dzisiaj, kiedy już są małżeństwem też nie potrafiłby dokonać wyboru.. Dzisiaj postawiony przed wyborem żonie pewnie powiedziałby o zerwaniu ze mną kontaktu (przecież i tak sie nie znamy), ale przyjaźnił by sie ze mną po kryjomu, czyli oszukiwałby ją..
      Moja rada taka, żebyś na spokojnie porozmawiała z chłopakiem i nie masz wyboru - zaprzyjaźniła się również z tą dziewczyną.. Bo wiesz, przyjaciół trzymaj blisko, ale wrogów jeszcze bliżej - nawet tych potencjalnych..
      Powodzenia życzę :)
      • mozambique Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 15:06
        "I niestety w tamtym czasie gdyby postawiła u
        > ltimatum albo ja albo ona, to wybrałby mnie... Dzisiaj, kiedy już są małżeństwe
        > m też nie potrafiłby dokonać wyboru.. Dzisiaj postawiony przed wyborem żonie pe
        > wnie powiedziałby o zerwaniu ze mną kontaktu (przecież i tak sie nie znamy), al
        > e przyjaźnił by sie ze mną po kryjomu, czyli oszukiwałby ją.."
        "Żony jego nie poznałam (to jeden w sumie dziwny punkt)."

        a zrobilś cokolwiek w kierunku pozznania żóny ??

        i ty chcesz wmóic ze sie TYLKO Przyjaźnicice ?
        tjaaaa...

        mozliwe ze sie nigdy nie bzykneliscie ale ze facet czuej do ciebei mięte przez rumianek to jasne jak słońce
        i w sumie szkoda mi żony - jest regularnie zdradzana
        zdradzana psychicznie
        • vaampirr Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 15:47
          "i w sumie szkoda mi żony - jest regularnie zdradzana
          zdradzana psychicznie "

          masz rację!!
          kilka razy próbowałam poznać jeszcze wtedy jego dziewczynę, ale nie udało się - oni mieszkają naprawdę daleko i to ona wtedy odwoływała spotkania... Nie wiem do końca jaki ona ma stosunek do mnie...
          A czy on do mnie coś czuje - oczywiście - przyjaźń!!! A jeżeli coś więcej, to nieźle to przede mną ukrywa.
          Dlatego też w swojej wypowiedzi napisałam, ze ja na taki układ (jako żona/dziewczyna/partnerka) bym się nie zgodziła...
          • mamwolne Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 18:13
            > A czy on do mnie coś czuje - oczywiście - przyjaźń!!! A jeżeli coś więcej, to n
            > ieźle to przede mną ukrywa.

            Jak można czuć przyjaźń?
        • sid-sid Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 18:35
          > a zrobilś cokolwiek w kierunku pozznania żóny ??

          :D
          A ma taki obowiązek? Powinna martwić się o cudze małżeństwo i o to, co żona sobie myśli? Raczysz żartować.
          Też miałam takiego znajomego, który "nie może mieć koleżanek", bo jego zazdrosna narzeczona zadusiłaby i koleżanki i jego. W związku z tym jeśli wychodził w mieszanym lub babskim gronie, to coś ściemniał. Ja miałam to w d..., bo czyjeś niezdrowe relacje w związku to nie moja sprawa i nie wiem, czemu osoba postronna miałaby się o to martwić.
      • majaa Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 15:14
        vaampirr napisała:

        > Moja rada taka, żebyś na spokojnie porozmawiała z chłopakiem i nie masz wyboru
        > - zaprzyjaźniła się również z tą dziewczyną.. Bo wiesz, przyjaciół trzymaj blis
        > ko, ale wrogów jeszcze bliżej - nawet tych potencjalnych..
        > Powodzenia życzę :)

        Wybór to jest zawsze, można takiego np. zostawić w cholerę. Ale do tego potrzeba "jaj", i nie być desperatem i/lub masochistą;)
      • selica Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 15:25
        vaampirr napisała:
        > Taka przyjaźń, to dla mnie zdrada emocjonalna i nigdy w życiu nie pozwoliłabym
        > mojemu partnerowi na taki układ.
        Jazda się zacznie, gdy Twój (potencjalny) partner nie będzie chciał Ci pozwolić na taki układ.
        • vaampirr Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 15:52
          Wtedy faktycznie by się zaczęło... Ale ja zawsze idę za sercem i jeżeli z kimś się zwiążę to w naturalny sposób ograniczony zostanie kontakt z moim przyjacielem - ale nie zostanie całkowicie zerwany.. Kiedyś już to przeżyłam.
    • niepewna.co.jest.grane Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 15:55
      Dziękuje Wam za te wszystkie, odpowiedzi, nawet nie wiedziałam, że moja sytuacja wywoła taką dyskusję.

      Jeśli chodzi o Wasze rady, to na pewno nakreślają mi pewien zarys tej całej sytuacji, na pewno zgodzę się z określeniem że jest to zdrada emocjonalna, której ja nie toleruję, ponieważ tego typu zachowania jakie przedstawiłam wykraczają po za granice przyjaźni z drugim człowiekiem.

      Odnośnie zaprzyjaźnienia z nią, to nie mam raczej na to szans, ponieważ ona mieszka w innym mieście, w którym nie mam ani znajomych, ani powodów, aby tam jeździć. Dodatkowo dochodzi kwestia spotkań z nim i z nią. Jeśli już ją widzę, to tylko z moim chłopakiem (jedna taka sytuacja) lub podczas spotkania z innymi znajomymi (2 lub 3 sytuacje). I to wszystko w ciągu dwóch lat. Sami spotkali się niezliczoną ilość razy w czasie naszego związku.

      Naprawdę, nie wiem co mam robić, najbardziej racjonalne wydaje mi się zwiększenie częstotliwości spotkań z własnymi znajomymi oraz włącznie spotkań z jakimś kolegą, bez niego..Mam nadzieję, że to pozwoli mu przekonać się co odczuwam, jak wychodzi się z kimś na wieczorne spotkania i wraca późno w nocy...
      • ikcort Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 16:18
        > Naprawdę, nie wiem co mam robić, najbardziej racjonalne wydaje mi się zwiększenie
        > częstotliwości spotkań z własnymi znajomymi oraz włącznie spotkań z jakimś kolegą, bez
        > niego..Mam nadzieję, że to pozwoli mu przekonać się co odczuwam, jak wychodzi się z kimś
        > na wieczorne spotkania i wraca późno w nocy...

        Nie wiem szczerze mówiąc, czy tego rodzaju gierki i demonstracje to taki świetny pomysł. Nie realizujesz swojej wizji związku, tylko przyjmujesz cudze reguły i starasz się do nich dostosować. Poza tym zdrowy związek nie polega na ciągłych walkach i demonstracjach.
        • sid-sid Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 18:43
          > Nie wiem szczerze mówiąc, czy tego rodzaju gierki i demonstracje to taki świetny
          > pomysł. Nie realizujesz swojej wizji związku, tylko przyjmujesz cudze reguły
          > i starasz się do nich dostosować. Poza tym zdrowy związek nie polega na ciągłych
          > walkach i demonstracjach.

          A ja jeszcze dodam, że najbardziej racjonalne, to wydaje się zerwanie kontaktów z panem, chociaż na jakiś czas.
      • fieldsofgold Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 16:33
        a i podaj mi swoj mail, cos ci wysle :-)
      • viki82 Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 17:01
        Życzę Ci podjęcia dobrej decyzji, ale sugerowałabym wyjście z tego związku i znalezienie lepszego partnera. Wiele osób pisało o własnych doświadczeniach w temacie, więc ja też pozwolę sobie co nieco Ci napisać.
        Kiedy poznałam mojego męża, był w kilkuletnim związku z Nią. Ona stała się moją koleżanką, on jako facet koleżanki był dla mnie nietykalny. Po paru miesiącach oni rozstali się, straciłam kontakt z nim, cały czas kumplowałam się z nią. Po kolejnych kilku miesiącach przypadkowo spotkałam jego, po jakimś czasie zaczęliśmy być parą. Ona bardzo szybko po ich rozstaniu znalazła sobie nowego faceta. Jak dowiedziała się, że jesteśmy razem, niby się ucieszyła, ale jednocześnie bardzo dobitnie zaznaczała swoje terytorium w naszej relacji. Nagle okazało się, że mój facet jest jej w życiu bardzo potrzebny, bo mimo iż nic ich nie łączyło i wrócić do siebie absolutnie nie chcieli, to zyskał on status najlepszego przyjaciela i musiał aktywnie uczestniczyć w rozwiązywaniu jej problemów. Jednocześnie stawiała mnie w sytuacji naiwnej kretynki, która niech się nacieszy facetem, ale generalnie nic z tego nie będzie. Przeszłam wszystkie możliwe etapy: wkoorv, pomijanie tematu Onej w naszym związku, następnie oswajanie wroga, ponowne nawiązanie relacji kumplowskiej. Mimo to w duszy czułam się paskudnie i niepewnie w związku, bo niby Luby zapewniał mnie, że między nimi nic nie ma, ale ciągle się kontaktowali. Ona w rozmowach ze mną ośmieszała go, krytykowała, itp., ale nie miała oporów żeby ciągle zawracać mu tyłek pierdołami, które mogła sprawdzić sama przy pomocy internetu lub informacji telefonicznej. Miarka się przebrała, jak usłyszałam od delikwentki, że wchodząc w związek z nim wiedziałam, że on ma najlepszą przyjaciółkę i że ja powinnam była się do tego dostosować, a w ogóle mam się cieszyć, że ona mieszka w innym mieście. Stwierdziłam, że mam gdzieś oswajanie wroga i że albo szanowny Luby chce tworzyć ze mną związek, albo kończymy maskaradę i niech sobie wraca do niej. Zaproponowałam też Lubemu takie rozwiązanie: skoro oni się tak wspaniale przyjaźnią, to może ja zaprzyjaźnię się z jej facetem i stworzymy wspaniałą paczkę przyjaciół w czwórkę. Oczywiście zaprotestował. W związku z tym powiedziałam, że trzy osoby w związku to dla mnie za dużo i mam dosyć znoszenia tej sytuacji przez prawie rok. Nie wiem co i jak jej powiedział, grunt, że pani zniknęła z naszego życia. A mój Luby przez bardzo długi czas nie widział w tym problemu, bo uważał, że sprawa się rozwiąże sama. Ale mimo to dawał mi odczuć, że nie jestem przypadkową dziewczyną w jego życiu i nie ściemniał mi w taki sposób jak Twój Tobie. W każdym razie samo się nic nie zrobi. W Waszej sytuacji również. Ponieważ z tego co piszesz Twój facet bardzo poważnie Cię olewa (nie zabieranie Cię ze sobą na imprezy i wykręcanie się pracą...), dla własnego zdrowia psychicznego i fizycznego sugeruję odpuszczenie sobie takiego faceta. Szkoda Cię dla kogoś, kto Cię nie szanuje.
      • lukrrecja Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 17:58
        Jeżeli nie odpowiada Ci związek trzyosobowy, to poinformuj o tym zainteresowanego i związek po prostu zakończ. Ewentualnie możesz mu dać czas na zakończenie "przyjaźni", o ile będzie chciał, ale niezbyt długi.
        Tkwiąc w takim układzie marnujesz czas, narażasz się na różne wspomniane powyżej choroby, a co najgorsze, masz coraz mniejsze poczucie własnej wartości. A jakie są zalety tego związku? Coś zyskujesz w zamian?
      • mozambique Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 21:14
        tylko nie daj sie wciagnac w jakis dziwne gry i nie czytaj czasami takiej głupawej ksiazki o zołzach
        jak zaczniesz dawac do zorumienia ze tez masz "przyjaciela" na boku , jakies smsiki, wychodznei i wracanie w nocy, chichotanie do telefonu to twój facet poczuej sie moralnie rozgrzeszony i juz z zupeleni czystym sumieniem bedzie bzykał przyjaciólke

        a w razie jakiejs kłótni dajesz mu oręz do ręki

        jesli jzu cos zrobic to szybiutko spakować faceta w 1 torbę i wystawic za drzwi i to bez uprzedzenia, reszta szmat do odbioru rano sprzed bramu domu
        jesli mu zalezy - ma zaczac robic wszystko zebys mu ufała i uprzedzac wrecz twoje watpliwosci
        jesli z torba zabierze sie do przyjaciólki ... to sprawa jasna
        to chyba jedyn okazja zeby facet oprzytomniał

        pamietaj o motci e- kiedy nei wiesz jak sie zachować, zachowaj sie przyzwoicie
        • morane Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 05:22
          > jesli jzu cos zrobic to szybiutko spakować faceta w 1 torbę i wystawic za drzwi
          > i to bez uprzedzenia, reszta szmat do odbioru rano sprzed bramu domu
          > jesli mu zalezy - ma zaczac robic wszystko zebys mu ufała i uprzedzac wrecz two
          > je watpliwosci
          > jesli z torba zabierze sie do przyjaciólki ... to sprawa jasna
          > to chyba jedyn okazja zeby facet oprzytomniał

          Hmm, tak sobie czytam ten wątek i uważam że ta rada jest zdecydowanie najgłupsza. Ja, jako facet na pewno bym po czymś takim nie ciagnął związku ze zwykłego rozsądku. Miałem już podobną sytuację kiedy moja była stwierdziła, że albo sie z nią zgadzam we wszystkim albo się mam wynosić. Wyniosłem się, bo jeśli tak stawiała sprawę przed ślubem i dziećmi, to co by było potem. Wspomniała wcześniej że "jestem jej", ale nie sądziłem, że potraktuje to dosłownie. Czytaj - zero spotkań z moimi znajomymi ( płci obojetnej, po 15 minutach spotkania w kawiarni z moją ekipą padał rozkaz wymarszu ), moglismy się spotykac tylko z jej koleżanką ( siłą rzeczy, bo dzieliły mieszkanie ) i jej chłopakiem. A ja jestem zwierzęciem towarzyskim, lubię poznawać nowych ludzi bo zawsze można się od tych nowych znajomych czegoś ciekawego dowiedzieć, każdy ma inne życie, inne doświadczenia. Można to skonfrontować ze swoimi.

          Pewnie są faceci, którym to odpowiada. Nie identyfikuję się z chłopakiem załozycielki wątku, raczej podejrzewam że ma inny charakter niż ja. Nie potrafiłbym pracować jako przedstawiciel handlowy, ta robota wymaga tego że jak wyrzucają drzwiami to się wchodzi oknem. Może zaproponowana przez mozambique metoda by tu zadziałała, ale raczej wątpię.

          Wiele osób tu wyrokuje na podstawie własnych doświadczeń, które są różne, bo każdy człowiek jest inny i na różnych ludzi trafia. Ja bym się powstrzymał od kategorycznego stwierdzenia że zdradza albo nie. Po prostu mamy za mało danych.

          Jedno mogę stwierdzić kategorycznie : istnieje coś takiego jak przyjaźń damsko-męska bez kontekstów erotycznych. Sam mam taka przyjaciółkę, znamy się od podstawówki praktycznie, kiedyś widywałem się z nią regularnie, bywałem w domu, nierzadko bylismy tylko we dwoje, jeździliśmy do niej na działkę, znam jej rodziców i babcię. Nic nigdy między nami nie było. Nasza przyjaźń przetrwała kilku jej facetów ( nie pamietam ilu, ale niektórzy patrzyli się na mnie dość krzywo ze względu nasze luzackie rozmowy z nią - ja mogłem jej powiedzieć coś, za go jej facet miałby niezła awanturę ) i kilka moich kobiet ( było podobnie, też nie do końca im to pasowało ). Może to jest powód, dla którego chłopak niepewna.co.jest.grane nie chce zabierać jej na spotkania z przyjaciółką. Ja też wolałem się spotkać bez "drugich połówek", bo po takim spotkaniu bywało "a czemu jej powiedziałeś że ładnie jej w tym kostiumie, ona chyba ci się podoba". Co jest zreszta absolutnie bezpodstawnie, bo tę dziewczynę traktuję bardziej jak kumpla niż jak kobietę. Jest zupełnie nie w moim typie, ale jest przesympatyczna i zawsze jestem gotów jej pomóc, jesli będzie potrzebowała. Aktualnie nie widujemy się często, bo wyprowadziła się 300 km od naszego miasta, ma męża i małe dziecko, więc czasu nie za dużo. Ale na tym polega przyjaźń - można się widywać codzienne, można nie widziec przez miesiące ale zawsze można na siebie liczyć.

          niepewna.co.jest.grane - co mogę Ci zaproponować, to po pierwsze : nie uleganie emocjom. Nie licz, że ktoś tu na forum powie Ci: tak masz postapić, to jedyna słuszna droga. Nie ma jedynie słusznej drogi. Poza tym nie wiemy, jak to wygląda w rzeczywistości. Ty przedstawiasz sytuację ze swojej strony, jesteś zaangażowana emocjonalnie, czujesz się zagrożona przez fakt, że Twój chłopak widuje się z jakąś inną dziewczyną. To normalne, każdy człowiek reaguje emocjonalnie w takiej sytuacji. Ale zaognianie konfliktów nigdy nie przynosiło pozytywnych rezultatów. Jest takie przysłowie "gdzie dwóch (dwoje) się bije, tam trzeci (trzecia) korzysta". Kłótnie raczej nie rozwiążą sytuacji.

          Ja zawodowo zajmuję się m.in. rozwiązywaniem problemów międzyludzkich. Niezupełnie w temacie związków damsko-męskich, przychologiem nie jestem, ale musiałem nauczyć się pewnych technik, które pomagają ludziom samemu dotrzeć do rozwiązania problemu. Najczęściej polega to na pomocy w przezwycięzeniu strachu przed nieznanym i zdaniu sobie sprawy, gdzie popełnia się błąd. Natura ludzka jest taka, że własne błędy człowiek próbuje ukryć, nawet sam przed sobą. Ta technika nazywa się "Coaching". Niekoniecznie musi być to robione przez zawodowca, ważne żeby ten "Coach", czyli trener, nie był emocjonalnie zaangażowany w temat, bo wtedy na chłodno jest w stanie zauważyć pewne nieścisłości w wersjach. Zadając pytania ( warunek - pełna szczerość, inaczej nie działa ), potrafi naprowadzić Cię na rozwiązanie problemu. W sumie pewną formą coachingu jest to, co zrobiłaś, czyli zadanie pytania na forum, ale czytając cały wątek widzę dużo emocji ludzi którzy tu piszą. Lepszy byłby psycholog ( nie psychiatra, co się czasem ludziom kojarzy tożsamo ), choć może to również być doświadczona/y koleżanka/kolega. Tylko warunkiem jest bezstroność. I brak psychicznych urazów typu : żona mnie rzuciła, wszystkie kobiety to ...., lub mąż mnie rzucił, wszyscy faceci to ...

          Na koniec pozwolę sobie zadać Ci kilka Coach'owskich pytan, nie odpowiadaj na nie to na forum, odpowiedz sobie. Pamiętaj, że jedyne, na co masz wpływ, to to, jak Ty podchodzisz do tej sytuacji.

          - jak bardzo Ci na nim zależy, ile gotowa jesteś poświęcić, żebyście byli razem ? W związku zawsze trzeba coś poświęcić i pójść na jakiś kompromis.

          - jak dużo swobody jesteś skłonna mu przyznać ? Czy ufasz mu ? Mam wrażenie że nie, ale czy chcesz zaufać ?

          - jak byś się zachowała, gdybyście siedzieli we trójkę w restauracji ( z tą przyjaciółką ) i ona pogłaskałaby go po głowie ? Czy zrobiłabyś awanturę, czy raczej zagryzłabyś zęby i nie reagowała, przynajmniej w trakcie tego spotkania we trójkę ?

          - jak często do niego dzwonisz ? Czy jak dzwonisz to jest zadowolony że dzwonisz, czy mu może w pracy przeszkadzasz, ma spotkanie z klientem ? Czy on dzwoni to Ciebie z równą częstotliwością ?

          - w jaki sposób pytasz chłopaka o jego przyjaciółkę ? Czy nie ma tam zbyt dużej emocji, zazdrości, pretensji, że się z nią widuje ? Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, że to jest np. jego babcia i zapytać o nią tak, jakbyś pytała czy jego babcia się dobrze czuje ?

          - czy w kontaktach seksualnych są rzeczy które on by chciał robić a Ty powiedziałas nie ? A może wyczułaś, że on by chciał i z góry odrzuciłaś taką mozliwość ?

          - czy jesteś skłonna zaryzykować konflikt p.t. "ona albo ja" ? Moim zdaniem to nie najlepsze rozwiązanie ( konflikt nigdy nie jest najlepszym rozwiązaniem ), ale możesz na tym cos wygrać. Pytanie czy w dłuższym okresie.

          - Czy jesteś skłonna się rozstać i znaleźć nowego chłopaka ?

          - I czy potrafisz, odpowiadając sobie na te pytania, być szczera sama ze sobą ?

          Pamiętaj, że to Ty decydujesz co zrobisz, ale też bierzesz odpowiedzialność za te decyzje. Ale pamiętaj też, że agresja wywołuje agresję. A dyskusja dyskusję, jeśli się nie atakuje ( nawet werbalnie ) dyskutanta. Należy unikać podkreślania tematów, w których mógłby się poczuć zagrożony. Przede wszystkim spokój, to pomaga w rozładowaniu nawet najbardziej krytycznej sytuacji. Jeśli widzisz, że emocje rosną, nie ciągnij tematu. Zawsze można do niego wrócic, jak emocje opadną. Pamiętaj że każdy może popełnić błąd, zarówno Twój chłopak jak i Ty.

          Czasem pod wpływem emocji podejmuje się decyzje nieodwracalne. Przykład - ostatnio rozstała się para - moi znajomi - ona zobaczyła billingi na których było kilka telefonów dziennie do jego byłej. Wystawiła mu walizki na klatkę schodową. Tylko nie zauważyła, że data tych billingów była sprzed roku. Od kiedy był z nią, nie dzwonił do tamtej kobiety. My naprawdę jesteśmy prości, śliwka to owoc nie kolor !

          • ka-mi-la789 Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 11:23
            > - czy jesteś skłonna zaryzykować konflikt p.t. "ona albo ja" ? Moim zdaniem to
            > nie najlepsze rozwiązanie ( konflikt nigdy nie jest najlepszym rozwiązaniem ),

            Ty naprawdę zajmujesz się uczeniem ludzi rozwiązywania problemów? Jeżeli tak, to sugeruję szybkie uzupełnienie podstawowej wiedzy psychologicznej.
          • mozambique Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 13:03
            o odezwał sie KOŁCZ od siedmiu bolesci

            psychologiem nie jest
            psychiatra tez nie
            zadnym psychoanalitykiemk
            ale zawodowwo zajmuej sie roziwazywaniem proboemwó miedzyludzkich za duza kasę

            nie rozśmieszaj mnie

            tez znam takeigo - po dwóch rozowodach , kilka nieśłubnych dzieci, od dawna problemy z alkoolem i hazardem , i ktos taki ma byc TRENEREM od naprawianai kryzysów

            uciekalbym z krzykiem

            a numer z wystawieniem torby jest niewygodny tylko dla przedmiotowego faceta który musi w koncu schwoac swobodnego fiutka w spodnei i zachwoac sie jak mezczyzna

            tak mój drogi - proste i czytelne rekacje sa z regulu najskuteczniejsze

            a skoro pan nie umie zrezygnwoac z cieplego wyrka przyjaciólki oraz kasy , kuchni i domu stałęj dziewczyny to tylko baj - baj z balkonu plus wymiana zamków . Efekt bedzie zawsze. JAki by nie byl sprawa sie wyjaśni.
      • koham.mihnika.copyright nastepnym razem, gdy bedzie do niej pedzic pogadac 04.11.11, 08:55
        zapakuj mu dwie porcje na kolacje i na sniadanie.
        najlepiej ostrygi.
    • hazaja Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 16:29
      Ja bym w ogóle odłozyła temat przyjaciółki.

      Za to zastanowiłabym się nad poczuciem "frywolności" i szczerością Twojego partnera. Powiedziałaś, że są pewne sprzeczności w tym co Ci mówi, a tym co robi. Nie jesteście razem długo, więc zakładam że takie zachowania będą się nasilać (zgodnie z zasadą im dłużej w związku, tym bardziej pokazujemy siebie). Pytanie do Ciebie - czy będiesz w stanie z czymś takim funkcjonować?

      Dla mnie spanie u koleżanki czy spotykanie się z nią nie jest problemem o ile facet robi to za Twoją zgodą. Nie gra tu coś w tej sytuacji jak dla mnie. Pogadałabym z przyjaciółką i spytała w co się właściwie pakujesz.
      • niepewna.co.jest.grane Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 16:41
        Kiedyś, korzystając z okazji że jestem z nią sama, powiedziałam jej, że już kiedyś byłam zdradzona, i nie chciałabym ,aby taka sytuacja miała miejsce ponownie. Zapewniała, że on taki nie jest. A potem była afera o bankiet, i zdjęcia na plaży...

        Myślę (znając ich zażyłe relacje), że on by się o tym dowiedział o tym, że do niej napisałam. I wniknęła by kłótnia. Znam go, i tak by pewnie było. Na 80%. I ponownie pojawiły by się określenia, że coś sobie ubzdurałam..
        • fieldsofgold Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 16:52
          nie obraz sie, ale wg mnie ty sie sama sterroryzowalas ta sytuacja. dlaczego stawiasz sie tak nisko? dlaczego uwazasz, ze on zrobilby ci afere, gdybys do niej napisala? zaczyna mnie to martwic. dawaj tego maila kobieto, wysle ci cos co powinno pomoc.
          • niepewna.co.jest.grane Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 17:06
            mastema699@wp.pl
            • raohszana Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 19:55
              No i teraz możemy Cię napaść internetowo.
              Młoda i naiwna jesteś, co? :)
            • kokoryczko Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 09:32
              Przeanalizuj to na zimno.

              sprawdz jaka jest reakcja tego faceta, gdy:
              a) Ty nie mozesz się z nim spotkać
              b) ona nie może się z nim spotkać

              czy też, kogo on woli jako partnera na bankiet...

              Przykro to pisać, ale moim zdaniem jesteś w tej relacji piątym kołem u wozu :(
              Mam zresztą inna wizję przyjaźni i związku.
              Moge mieć przyjaciół, ale przede wszytskim to patner powinien być przyjacielem.

              Mały ot - Niektórzy ludzie ,których spotkałam dziwnie rozdzielali przyjaźń od związku -jakby z partnerem nie można było się przyjaźnić.

              Na Twoim miejscu było by mi strasznie przykro. Nie zdzierżyłabym takiej intensywnosci kontaktów partnera z inna kobietą, a twój chyba wprost ją uwielbia. Myślę, że to nie ten facet, oboje będziecie się męczyć. Sam widocznie nie umie zrównoważyć relacji z Tobą i tą przyjaciółką.
        • ka-mi-la789 Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 22:41
          Posłuchaj starej, mądrej, cholernie doświadczonej przez życie kobiety, co wiele przeżyła, wiele widziała, z niejednego pieca chleb jadła i ewakuuj się biegiem z tego układu.
    • rachela180 Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 16:54
      No cóż. Może być tak, że w tym związku jest was troje.
      Ale nie demonizowałabym. Sama mam kumpla, z którym wygłupiamy się tak, że gdyby ktoś podsłuchał nasze dialogi, toby w zyciu nie uwierzył, że nic między nami nie było. Po prostu czasem trafiają się bratnie dusze. Z taką osobą można rozmawiać o wszystkim i w dowolny sposób, używając dowolnego słownictwa.
      A przecież ludzie w związkach tez odgrywają role, zakładają maski, nieraz na lata. Ukrywają na przykład chęć porządnego zbluzgania jakiejś sytuacji w sposób tak wulgarny, że rynsztokowa łacina się chowa z przerażenia. Albo wstydzą się szczere opowiedzieć o przygodach lub pragnieniach erotycznych - z partnerem nie zawsze się da, a z najlepszym kumplem owszem. Bo przed kumplem nie trzeba niczego udawać, bo wiadomo, że żyć pod jednym dachem nie będziemy; a gdzieś emocje, problemy czy głupawkę wyrzucić trzeba. Można powiedzieć "spi..alaj głupi ch...u" albo "spadaj, stara d...o" i żadne się nie obrazi, tylko ryknie śmiechem. Milion procent akceptacji po obu stronach. Partner to jednak partner, któremu chcemy się pokazać od jak najlepszej strony. Kumplowi nie trzeba. Można łazić o 6 rano rozczochranym w podartych gaciach i nie zastanawiać się, czy aby wypada albo czy te gacie są ładne. Po co, skoro podtekstu erotycznego nie ma?
      Może tak jest i w tym przypadku.
      • my_favourite_axe Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 22:38
        > Po prostu czasem trafiają się bratnie dusze. Z taką osobą można rozmaw
        > iać o wszystkim i w dowolny sposób, używając dowolnego słownictwa.
        > A przecież ludzie w związkach tez odgrywają role, zakładają maski, nieraz na la
        > ta. Ukrywają na przykład chęć porządnego zbluzgania jakiejś sytuacji w sposób t
        > ak wulgarny, że rynsztokowa łacina się chowa z przerażenia. Albo wstydzą się sz
        > czere opowiedzieć o przygodach lub pragnieniach erotycznych - z partnerem nie z
        > awsze się da, a z najlepszym kumplem owszem. Bo przed kumplem nie trzeba niczeg
        > o udawać, bo wiadomo, że żyć pod jednym dachem nie będziemy; a gdzieś emocje, p
        > roblemy czy głupawkę wyrzucić trzeba. Można powiedzieć "spi..alaj głupi ch...u"
        > albo "spadaj, stara d...o" i żadne się nie obrazi, tylko ryknie śmiechem. Mili
        > on procent akceptacji po obu stronach.

        No to ją pocieszyłaś :) A po co w takiej sytuacji jeszcze partner do kompletu, żeby było o kim pogadać z bratnią duszą?
    • villianna Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 17:15
      Nie wiem czy Cię zdradza, czy nie. Prawda jest taka, że zasługujesz na faceta, dla którego będziesz i kochanką, i przyjaciółką, który nie będzie szukał oparcia w innych kobietach.
      Twój mężczyzna nie stara się zrozumieć Twojego punktu widzenia, myśli o sobie i własnej wygodzie, nie obchodzi go, że nie jesteś w takim układzie szczęśliwa. Chcesz dalej w to brnąć? Uciekaj póki nie ma między Wami poważniejszych zobowiązań, bo im będzie w życiu trudniej (małżeństwo, dzieci) tym problem będzie się nasilał.
    • glina78 Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 18:16
      Z trudnością doczytałem Twój post do końca. Jestem facetem i naprawdę nie mogłem tego doczytać do końca. Wg mnie on jest z nią a Ty jesteś na doczepkę (wraca do stabilności ale jest z nią)
      Dziwie się że są takie kobiety które tak się dają ładować w trąbę.
      Po drugie nie ma czegoś takiego jak przyjaźń między facetem a kobietą no chyba że jest o 20 lat starsza.
      Facet po prostu ma Cię gdzieś i ciągle szuka okazji żeby się z nią spotkać.
      Nie wiem jak Ty to znosić ale jak piszesz on jest non stop z nią.
      Trudno Ci coś poradzić ale dla mnie sytuacja jest chora, koleś Cię robi w bambusa aż miło, tupet nie z tej ziemi. Jak najszybciej zakończ związek bo to nie ma sensu.
      To ty powinnaś być dla niego przyjaciółką i kochanką a z tego co czytam ani nie jesteś dla niego przyjaciółką ani kochanką.
      To tyle, ja w takich sytuacjach bym nawet nie dyskutował.
      Strata życia, naprawdę nie rozumiem Cię jak możesz takie coś tolerować, mi się to nie mieści głowie.
      Pogoń gnoja i wracaj do normalnego życia.
      Powodzenia!
      • sid-sid Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 18:49
        > Po drugie nie ma czegoś takiego jak przyjaźń między facetem a kobietą

        Jest. No ale są tacy ludzie, którzy bzykną wszystko, wystarczy, że jest płci przeciwnej.
        • raohszana Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 20:00
          sid-sid napisała:

          > Jest. No ale są tacy ludzie, którzy bzykną wszystko, wystarczy, że jest płci pr
          > zeciwnej.
          *
          Nie siej herezji, bo Imperialni przyjdą ;)
      • best.yjka Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 20:13
        > Z trudnością doczytałem Twój post do końca. Jestem facetem i naprawdę nie mogłe
        > m tego doczytać do końca. Wg mnie on jest z nią a Ty jesteś na doczepkę (wraca
        > do stabilności ale jest z nią)
        Tu się zgadzam.

        > Po drugie nie ma czegoś takiego jak przyjaźń między facetem a kobietą no chyba
        > że jest o 20 lat starsza.
        Możesz w to nie wierzyć, ale istnieje. Studia na polibudzie potrafią wiele nauczyć ;)

        > Facet po prostu ma Cię gdzieś i ciągle szuka okazji żeby się z nią spotkać.
        Tu niestety znowu masz rację.

        > Trudno Ci coś poradzić ale dla mnie sytuacja jest chora, koleś Cię robi w bambu
        > sa aż miło, tupet nie z tej ziemi. Jak najszybciej zakończ związek bo to nie ma
        > sensu.

        Tu znowu masz rację.

        > To ty powinnaś być dla niego przyjaciółką i kochanką a z tego co czytam ani nie
        > jesteś dla niego przyjaciółką ani kochanką.
        Też się pod tym podpisuję.

        > To tyle, ja w takich sytuacjach bym nawet nie dyskutował.
        > Strata życia, naprawdę nie rozumiem Cię jak możesz takie coś tolerować, mi się
        > to nie mieści głowie.
        > Pogoń gnoja i wracaj do normalnego życia.
        > Powodzenia!
        I znowu muszę ci przyznać rację. Wychodzi na to, że zgadzam się z tobą w 75%.
    • mamwolne Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 18:21
      Facecik nie musi Cię wcale zdradzać, pani przyjaciółka może mieć po prostu wkurzający charakter bluszczowaty, dlatego wygląda to podejrzanie.

      Zdziwiła mnie w tym watku wypowiedź kogoś, kto jest taką przyjaciółką kogoś zajętego i twierdzi, że sam na miejscu żony by się nie zgodził na taki układ. To jak to jest, fajnie karmić swoje ego byciem niezastapioną, ze świadomym poczuciem, że to szkodzi innemu człowiekowi? Toć jest dziwne a nowe.
      • best.yjka Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 20:19

        > Zdziwiła mnie w tym watku wypowiedź kogoś, kto jest taką przyjaciółką kogoś zaj
        > ętego i twierdzi, że sam na miejscu żony by się nie zgodził na taki układ. To j
        > ak to jest, fajnie karmić swoje ego byciem niezastapioną, ze świadomym poczucie
        > m, że to szkodzi innemu człowiekowi? Toć jest dziwne a nowe.
        Nowe? Zawsze znajdzie się ktoś z niskim poczuciem własnej wartości i będzie się wpieprzać między wódkę, a zakąskę. Płeć nie ma znaczenia. I kobiety, i mężczyźni to robią.
        Pytanie jest raczej na ile i na jaki rodzaj tolerancji można sobie pozwolić w związku.
    • sid-sid Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 18:22
      Jak większość piszących podejrzewam, ze coś jest na rzeczy i facet z tą laską, to chyba dosyć szczególną formę przyjaźni mają. I nie jest to kwestia tego, że facet ma koleżankę, z którą jest zżyty, tylko tego, że trochę przesadza z tym zżyciem, ma gdzieś Twoje wątpliwości, koleżanka najwyraźniej jest ważniejsza od Ciebie. Można tak wymieniać. Jednak najgorsze jest to, jak Ty się czaisz, obawiasz, kombinujesz. Podczas gdy on ma życie jak w Madrycie i niczym się nie przejmuje.
      Jak czytam takie wątki, to wydaje mi się, że większość kobiet nie lubi siebie. Że facet czy związek jest dla nich ważniejszy niż one same. Smutne.
    • aiko84 Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 19:06
      Opowiem Ci moja historie, z wlasnego doswiadczenia uwazam ze sytuacja jest niebezpieczna - moj eks tez mial taka przyjaciolke, znali sie rok zanim poznal mnie. Ona w tym czasie byla tuz po rozstaniu z poprzednim facetem z ktorym byla dlugo i przez te 3 lata czasami sie z kims postykala, czasami byla singielka, nikogo jednak tak na serio. Studiowali razem na roku, wiec widzieli sie codziennie, mowili do siebie "sis" i "bro", czesto do siebie dzwonili i odwiedzali sie. Nie bylam zazdrosna i widocznie to byl blad. Nic nie mowilam, pozwalalam im sie spotykac beze mnie, gdy ona miala jakis problem to zawsze dzwonila do niego i oczekiwala ze on przyjedzie jej pomagac - jesli on byl ze mna, a jej sie zepsul samochod-natychmiast telefon do niego,przyjedz, pomoz, zlatw. I on doniej jechal. Zdarzalo sie, ze chodzili razem na imprezy beze mnie, tez nie robilam z tego problemu. Czasami ja przyjezdzalam do niego - ona juz tam siedziala, bo ot tak wpadla w odwiedziny niezapowiedziana. Tez sie wyglupiali razem, czasami on ja wzial za reke, czy na rece, mieli jakies przytulane, tanczone zdjecia z imprez na ktorych mnie nie bylo, zawsze to bylo zbywane ze oni sa jak rodzenstwo,oni sa przyjaciolmi, robili tak zanim mmnie poznal, nie ma o co byc zazdrosnym. Troche mi to czasami przeszkadzalo, ale w sumie lubilam ja i nie chcialam byc dla niego zazdrosna hetera, uwazalam ze ma prawo do wlasnego zycia i mielismy uklad ze czasami ja wychodzilam bez niego, czasami on beze mnie i bylo ok. Wyjechalam na stypendium, on sie wykrecal jak mogl zeby do mnie nie przyleciec w odwiedziny, w koncu zerwal ze mna mejlem a dwa tygodnie pozniej byl juz z nia oficjalnie para, czego sie dowiedzialam od naszych wspolnych znajomych. Wiec uwazaj na takie przyjacioleczki.
    • lonely.stoner Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 19:27
      no i napisz jak sie skonczyla ta historia?
    • zapalka-na-zakrecie Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 19:40
      Zawsze uważałam, że przyjaźń z facetem jest możliwa, bez podtekstu. Do czasu.
      Z moim "przyjacielem" zaręczyłam się prawie rok temu.

      Nie czytałam wszystkich rad, ale moja jest prosta:
      Najpierw ultimatum, a potem uciekaj.

      Nie da się być tak blisko bez uczuć, prędzej czy później się pojawiają.
      Czeka się tylko na właściwy moment, żeby się zdeklarować. A inni to tylko mydlenie oczu, tak jak ty teraz.
      A uczucie do przyjaciela/przyjaciółki jest silniejsze niż jakiekolwiek inne.
      • next.migocia jesteś chora 03.11.11, 20:11
        Nie wiem czy ty jesteś normalna, ale niedługo będa mieć ze sobą dzieci, a ty dalej będziesz moiwal ze to przyjaźń.
        Ona o tobie wie i mzoe to ty jestes na dokldke... A mzoe łączy ich tylko niezobiwazujacy seks? a
    • klaczkowska Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 20:32
      o rany jak czytam Twoją wypowiedź to przypominam sobie mój ostatni poważny związek i te wszystkie komentarze typu "oczywiście, że mnie z nią nic nie łączy, jesteśmy tylko przyjaciółmi" puknął ją już albo sam się przed tym broni bo Ty stoisz mu na drodze ale i tak wiadomo do czego to doprowadzi. uciekaj od takiego chłopaka, szkoda Twojego czasu. I głowa do góry. Nie ten to inny.
    • kosc_ksiezyca Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 21:20
      Nie wiem, czy Cię zdradził, czy dopiero zdradzi, czy może faktycznie nie ma tutaj podtekstu erotycznego. ALE szlag by mnie trafił, gdyby mój facet był tak zafascynowany (tak, to dobre słowo) jakąś inną babą.
    • porazostatni Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 03.11.11, 22:34
      Aż mi się ten artykuł przypomniał. Przyjaźń ich łączy, ale erotyczna. Jeżeli zamiast spokojnej rozmowy, od razu awantura i wykręty, to co jest na rzeczy.
    • pocalujta_wujta Proponuje zaopatrzyc sie w bron. 04.11.11, 00:42
      Prosze o kontakt to dobierzemy typ i kaliber w zaleznosci od przewidywanej sytuacji ;)

      Ja tez miewalem przyjaznie bez zobowiazan... i tez byle w podobnej sytuacji. Polecam kogos innego dla odprezenia i bez zobowiazan.

      Pozdrawiam
    • brak.slow JEST zaangażowany emocjonalnie____________________ 04.11.11, 00:58
      wklejam swojego posta jeszcze raz

      przeczytałam cały post i pare innych. rozmawiają codziennie przez telefon ???? wybacz, ale nawet jeśli z nią jeszcze nie sypia, to jest zaangażowany emocjonalnie, to ona go kręci, o niej myśli (codziennie) i do niej jadąc nadrabia drogi. nie liczy się z twoimi uczuciami, gdyby tak było, to zastanowiłby się nad swoim postępowaniem, nad tym, że Ciebie (podobno najważniejszą osobę) rani, nawet jesli to błahostka.
      wasze rozmowy dlatego kończą się kłótniami, bo on ma cos na sumieniu, normalny facet zapytany o takie zachowanie przeprosiłby, ograniczył trochę te telefony, postaralby się o dobre samopoczucie swojej partnerki, a nie wszczynał awantury. wydajesz się byc osobą zrównoważoną więc podejrzewam, ze rozmawiasz z nim spokojnie, ewentualnie lekko podnosisz glos, a nie rzucasz talerzami, wiec nie ma sie o co wsciekać w jego przypadku.

      te smsy ktore do siebie piszą tez wskazują, że ich do siebie ciągnie.

      moim zdaniem marnujesz z nim czas. przemyśl swoje życie popatrz na siebie, pomysl, ze jestes fajna i warto zeby Cię partner kochał i szanował, bo teraz chyba tak nie jest. pomyśl jaką satysfakcję ma ona, że dostaje od zajętego faceta takie smsy i codziennie ma od niego telefon.
      ONA ma codziennie od niego telefon, a Ty nie możesz dodzwonić się przez 4 godz, albo on nie raczy Cię poinformować przez ileś tam godz. on nawet nie patrzy na tel gdy z nią jest. nie daj jej tej satysfakcji.

      ZRÓB TAK:
      zemścij się najpierw, a potem go spektakularnie rzuć. kup sobie starter i z drugiego telefonu (np z lazienki) wysylaj sama sobie smsy, po czym odbieraj jej przy nim usmiechaj sie do ekranu i nie kasuj ich, a tajemny nr zapisz jakims męskim imieniem. telefon niech oczywiscie będzie w jego zasięgu, zeby sobie mógł zajrzeć. puszczaj sobie cynki i je rozłączaj, w taki sposob jakbys nie chciala z tą osobą rozmawiac przy nim. rzuć go po 2 tygodniach takich akcji. Gdy go rzucisz po takim działaniu, to on będzie się czuł zdradzony i upokorzony i o to chodzi.
      • brak.slow Re: JEST zaangażowany emocjonalnie_______________ 04.11.11, 01:13
        aha co istotne, a o czym zapomniałam napisać.. pewnie zastanawiasz się dlaczego w takim razie jest z Tobą, a nie z nią? Szczerze powiedziawszy nie wiem, być może trzyma go seks i twoja cierpliwość (inna pewnie dałaby po mordzie i skończyła znajomość), być może nie wie co robić-większość kolesi, którzy nie mają jaj tak postępuje. a dwie panienki to zawsze dwie, a nie jedna. może coś tam do Ciebie czuje, ale jestem pewna, że do niej też,a chyba nie chcesz być jedną z dwóch?
        Ja byłam w relacji z kolesiem, który uwielbiaL zadawać mi psychiczny ból. opowiadał jakie to laski mu się podobają, jaką rwał, kto rwał jego, kogo by przeleciał, itd. Sam ani urodą, ani pozycją społeczną nie grzeszył i chyba próbował dowartościować się moją złością, bądź zazdrością. Ja natomiast nie reagowałam, wręcz udawałam, że mi to wisi, do perfekcji opanowałam minę pokerzysty, im bardziej byłam obojętna na to co pier... tym bardziej był wściekły. Oczywiście kopnęłam go w dupę, no ale chwilę to trwało.
        • koham.mihnika.copyright eee, powinna wystawic mu walizki i zajac sie soba 04.11.11, 02:02
          jej zemsta mu wisi, ma wygodny uklad, ale niezobowiazujacy, im wczesniej powie mu - pa! tym lepiej.
          najlepsza zemsta bedzie neutralne, obojetne - lacz kopyta i zegnaj.
          ta niby zemsta to byloby jeszcze jedno angazowanie sie w chory zwiazek.
          Jak ja poznalem fajna d..., to przestalem sie widywac ze wszystkimi. Wlasnie obchodzilismy 35 rocznice poznania. Nie potrzebuje damskich przyjaciolek, mam zone i przyjaciela.
          Moze mu powiedziec, tego kwiatu to pol swiatu, bedzie w czym wybierac.
          Tylko niech sie z nim nie bzyka "ostatni raz". To juz ma za soba.
    • coppermind [...] 04.11.11, 07:34
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • tege Krótko 04.11.11, 08:23
      Będzie krótko:
      1. On nie jest Twoją własnością i może robić co tylko mu się podoba, z kim się podoba i kiedy mu się podoba
      2. Tobie przeszkadza jego zachowanie, jemu nie. Na dłuższą metę ten związek nie ma sensu, bo albo Ty będziesz musiała się dostosować do niego, lub on do Ciebie ograniczając kontakty z przyjaciółką. Zawsze jedno z Was będzie się czuło źle, ograniczone, a jesteście wolnymi ludźmi.

      Ja bym takiego związku nie ciągnął, bo prowadzi donikąd.
    • 1-inna Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 08:49
      odkrywczo moze nie bedzie ale napisze bo az mnie korci . Pewnie jestem starą babą (nie pisałaś ile macie lat) i z takiej perspektywy postrzegam całą zawiłą sytuację ale pozwolę sobie się powymądrzać trochę z innej beczki.A co Ty robisz żeby zawalczyć? Jest bankiet - kup nową sukienkę , wez urlop na żądanie u pracodawcy i jedz. Nie zasłaniaj się pracą. Albo zrób tej przyjaciółce wizytę bez zapowiedzi. Wcale nie muszą ze sobą sypiać i.tp. Ja też mam kolegów,zwracam się czasem do nicz cokolek pieszczotliwie a d..y żadnemu nie dałam i nie zanosi żeby to się zmieniło. zazdrośc to zły doradzca i ta drogą nic nie wskórasz. Ja uważam że przyjazń jest silniejsza niż miłośc więc zamiast snuć o zdradach spróbuj się ze swoim partnerem zaprzyjaznić(gderanie i wypytywanie odniesie przeciwny skutek). Tak czy siak życzę dobrego i pamiętaj że to Ty jesteś dla siebie najważniejsza na świecie i nikt inny ci tego poczuci nie da. POWODZENIA.
      • lookcook Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 09:07
        Teraz to wydumałaś kup sukienkę weź urlop i jedź. A co on jakiś imbecyl że nie rozumie faktu iż czasem trzeba popracować ? Jakby mu na niej zależało to by zrozumiał a tak było mu nawet na rękę pewnie że z nim nie poszła.Widać jak na tacy że koleś ma ją gdzieś dalej niż tamtą a tu jakieś rady walcz? O co niby? O polepszenie sobie życia na 5min? Nie mów jej żeby się tak poniżała.Tylko przyjaźń damsko męska jest z pedałem i to takim któremu pedałowanie się nie odwidzi...
      • brak.slow nie musisz pisać ile masz lat 04.11.11, 12:04
        nie musisz pisać, że jesteś starą babą, to można wyczuć czytając twój post. mądre dziewczyny już tak się nie poniżają jak ze dwie dekady temu.
        Rada kup sukienkę, jedź i wbijaj na bankiet jest do niczego, bo kobieta mająca swój honor będzie się czuła poniżona tym co robi. TAK, poniżona! I składaniem niezapowiedzianej wizyty obcej kobiecie też- śmiesznie by tylko wyglądała, próbując dobijać się do drzwi jej mieszkania. A tamta miałaby tylko satysfakcję, że tą wojnę wygrywa wraz z każdą bitwą.
    • kora3 Przede wszystkim na spokojno 04.11.11, 09:43
      trza do tego podejśc.
      JA to na chłodno oceniam tak: sytuacja niejednoznaczna. Piszę to z perspektrywy kobiety przyjaźniącej się z mężczyznami.
      Kto ma ochote pisać głupoty w stylu "taaaa przyjaźniącej się;)", niech sobie daruje. Mam meskich przyjaciół ze szkoły sredniej i studiów (gdzie miałam w ogóle w klasie i grupie samych kolegów, kolezanek nul), wiec wiem co mówię.
      MAm z nimi kontakt do dziś, czesty na ile to mozliwe, bo przeprowadziłam sie dosc daleko, przyjaźnię się też z moim eksfacetem, który dla odmiany mieszka blisko.
      Zupełnie normalne jest dla mnie to, że jesli jedzie w poblize miejsca zamieszkania dziewczyny, to ją odwiedza. Mój studencki przyjaciel, od lat zonaty i dzieciaty też mnie odwiedza, kiedy słuzbowo bywa w stronach, gdzie teraz mieszkam i bywa tak, że mojego faceta nie ma w domu wtedy, bo np. jest w pracy i naprawde nic sie nie dzieje. :) w kazdym razie ciekawego poza poimprezowaniem i wspominkami:) .

      Mniemniej relacja Twoja nasuwa mi, że albo TY tak widzisz syktycznie jest troszkę dziwna. Chodzi mi nie o to trzymanie na rekach, bynajmniej, to bzdet. Raczej o to, że wygląda iz Twój facet jest od tej dziewczyny uzalezniony emocjonalnie. Nie musi to być wcale zauroczenie nią, ani jakiś pociąg do niej w sensie relacji damsko-meskiej. Takie uzaleznienia zdarzają się też heteroseksualnym ludziom w relacjach jednopłciowych przyjaźni, w rodzinie. Moja kolezanka ma siostre niewiele młodszą od niej, która ewidentnie jest od niej uzalezniona. Jest zazdrosna o czas, jaki ona spedza np. z kolezankami. Jeden z moich przyjaciół, naprawde długoletnich, bo już nam wkrótce stuknie cwiercwiecze znajomosci w pewnym momencie był uzalezniony ode mnie. spotkałą go prawdziwa zyciowa tragedia (coś powazniejszego niz rozstanie z panną) i od tego czasu w zasadzie nie radził sobie beze mnie. Nie chodziło o realną pomoc jakąs w danej sytuacji, ale o rozmowy, kontakty. Był zazdrosny o czas jaki spedzam z chłopakiem, nawet o kontakty z innymi przyjaciółmi, jesli nie był przy tym. Ja sobie z tego nnie zdawałam sprawy, a jego kolejne dziewczyny były o mnie zazdrosne i patrzac z ich perspektywy, niespecjalnie się im dziwię. a naprawde nigdy bnić miedzy nami nie zaszło, nawet w zartach.
      Spróbuj na spokojnie porozmawiac z nim o jego relacji z przyjaciółką. Unikaj insynuacji jakiś, po prostu pwqoeidz, że odczyuwasz te sytuację jako dyskomfortową, mów o SWOICH odczuciach, a nie o tym, jak to wygląda, czy co mozna sobie pomyśleć.
    • lewania dwie sroki za ogon? 04.11.11, 09:54
      Zaciekawil mnie post bo ja tez jestem przyjaciolka fajnego faceta, z ta roznica, ze ja juz po slubie a on w roznych zwiazkach. Ale przyjaznimy sie. choc nasze relacje nie sa az tak intymne.

      Z tego co piszesz niestety wynika, ze ona jest kims wiecej niz przyjaciolka i oczywiste jest, ze jak go postawisz przed wyborem to zostawi ciebie. Ale uwazam, ze niestety musisz sie zastanowic nad zmiana pana... To, ze cie zbywa i mowi, ze cos sobie ubzduralas przypomina mi wiele watkow kobiet ktore byly zdradzane... moze to "jej" mieszkanie jest ICH mieszkaniem?? moze na bankiety zabiera ja jako swoja partnerke? moze czas sie z nim przejechac do niej w odwiedziny??? a moze po prostu czas zastanowic sie czego chce...

      Zycze ci duzo szczescia i chlopaka dla ktorego ty bedziesz ta najwazniejsza...
    • mgrek Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 10:18
      Rozluźnili lekko więzy i akceptowali to się dzieje lub poszli w swoja wybraną stronę , więcej w temacie zrobić się nie da..
    • agness221 Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 16:31
      Hej.Może będzie to dla Ciebie trudna decyzja,ale uważam,że powinnaś podjąć konkretne kroki w tej sytuacji.Po pierwsze na początek porozmawiAJ szczerze z chłopakiem i powiedz ,że nie podoba Ci sie nadmierna ilość czasu jaki spędza z ową przyjaciółką....Przedstaw mu swój punkt widzenia i poproś aby wczuł się w twoją sytuację i postawił na twoim miejscu,jak On czułby się tak traktowany.Jeżeli rozmowy nie skutkują spróbuj trochę poszpiegować..ale bez zbytnich nerwów! uwaga wiem co mówię.Jeżeli coś zauważysz nie denerwuj się i nie daj ponieść emocjom,bo możesz popełnić jakąś głupotę i wtedy będzie klapa.Mam na myśli przeczesanie jego smsów z Przyjaciółką z nich napewno dowiesz się wszystkiego.Jeżeli czeka cię tam niemiła niespodzianka,możesz nie chcieć w to na początku wieżyć,chodź sama dokładnie wiesz jakiej prawdy się obawiasz. Może szczera rozmowa będzie rozwiązaniem tej sytuacji chodź trzeba przygotowac się na najgorsze...Pamiętaj również żeby działać w tajemnicy i z nikim nie dzielić się swoimi dokonaniami w tej sprawie.Miej na uwadze ,że On wcale nie musi Cię zdradzac...Bądź nawet jeżeli rozstaniecie się po wyjaśnieniu sprawy i okaże się że zdradził...Nie będzie nią zainteresowany WIECZNIE.To wkrótce się skończy.Nie daj się poniżyć jego kolezance-to ważen żebyś nie zrobiła z siebie zazdrosnej odrzuconej dziewczyny bo ona poczuje satysfakcję.Na moje oko z tego co piszesz odrazu przeszłabym do szpiegowania.Sama przeżyłam taką sytuację i obecnie również niedawno z niej wyszłam...chodź też nie do końca. Pozdrawiam i życzę pozytywnych efektów :) Pisała dziewczyna ,którą chłopak zdradzał z przyjaciółką(a w chwili obecnej jest z nią w szczęsliwym związku -wielka miłość) I Ja jestem teraz jego Najlepszą przyjaciółką,z którą dzieli wiele ze swojego życia.Nawet łóżko...
      • lonely.stoner Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 16:44
        I Ja jestem teraz jego Najlepszą przyjaciółką
        > ,z którą dzieli wiele ze swojego życia.Nawet łóżko...

        genialne po prostu .... :/
        • mamwolne Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 17:01
          >
          > genialne po prostu .... :/

          Też posmakowałam tej mądrości i czuję się wyższym bytem. Niektórzy jednak mają sałatkę w mózgu i jeszcze rad udzielają.
      • mamwolne Re: przyjaciółka mojego chłopaka / mój chłopak i 04.11.11, 17:03
        Sama przeżyłam taką sytuację i obecnie również niedawno z niej wyszłam..
        > .chodź też nie do końca. Pozdrawiam i życzę pozytywnych efektów :) Pisała dziew
        > czyna ,którą chłopak zdradzał z przyjaciółką(a w chwili obecnej jest z nią w sz
        > częsliwym związku -wielka miłość) I Ja jestem teraz jego Najlepszą przyjaciółką
        > ,z którą dzieli wiele ze swojego życia.Nawet łóżko...

        Takiej tempej szczały juz dawno nie widziałam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja