kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodziny

04.11.11, 18:42
Ogólnie jestem tu nowa i to mój pierwszy post. Będzie też chyba przydługawo.. w każdym razie liczę na jakieś racjonalne odpowiedzi; dopiero teraz do mnie dotarło, że nie mam z kim o tym porozmawiać i chyba nawet nie potrafię, za bardzo mi wstyd.
Mam 26 lat, jestem z kimś od roku. Jest nam razem dobrze i wiem, że bardzo mu na mnie zależy. Ale nie o tym...moja rodzina to jedno wielkie nieporozumienie, a małżeństwo moich rodziców to idealny antyprzykład małżeństwa. Całe dzieciństwo dorastałam w hałasie, awanturach, stresie i wstydzie za swojego ojca.W gruncie rzeczy mogę powiedzieć, ze miałam dwóch ojców: pijanego, wulgarnego i terroryzującego cały dom, który po wytrzeźwieniu stawał całkiem przyzwoitym i zabawnym człowiekiem, niestety zupełnie niezaradnym, leniwym, a przy tym nienawidzącym wszystkich, którzy się czegoś dorobili. Jednym słowem całe życie żyliśmy od pierwszego do pierwszego, a w międzyczasie ojciec serwował nam "alkoholowe atrakcje". Praktycznie wszystko spoczywało na barkach mojej mamy, tak jest zresztą do teraz. Po maturze wyprowadziłam się do innego miasta i dopiero wówczas odżyłam. W gruncie rzeczy to stamtąd uciekłam. Przykre to, ale nie lubię wracać do rodzinnego domu; za każdym razem kiedy przyjeżdżam, już po jednym dniu mam ochotę się ewakuować, musząc uczestniczyć w tych wszystkich awanturach. Tak bardzo przesiąkam tą toksyczną i chorą atmosferą, że po powrocie do siebie przez dwa dni mam doła. Przyjeżdżam chyba tylko ze względu na mamę.
I teraz do meritum: mój P. nadal nie wie o sytuacji w moim rodzinnym domu; za nic w świecie nie potrafię się przełamać, żeby to wszystko z siebie wyrzucić. Jestem strasznie zblokowana, nie umiem o tym rozmawiać. Całą podstawówkę i liceum udawałam, że mam normalny dom; tak bardzo się wstydziłam, że prawie nigdy nie zapraszałam do siebie znajomych. On ma normalną kochającą się rodzinę, wykształconych rodziców, którzy czegoś się dorobili. Ja: ojca alkoholika, choleryka, czasem tak prymitywnego, że aż przykro mi o tym pisać; bez pracy, nienawidzącego wszystkich, którym tylko wiedzie się lepiej, czyli prawie wszystkim; mamę, która bardzo mnie kocha, za to znerwicowaną, przewrażliwioną i harującą na dom; brata pasożyta, który ledwo skończył zawodówkę i nadal uważa, że nie opłaca mu się pracować, śmierdzącego lenia żyjącego z zasiłku, który w całości wydaje na fajki i piwo.
Wiem, rodziny się nie wybiera. Ale jest mi trudno przyznać się do tego, jak naprawdę ona wygląda. Wszelkie pytania wolę zbywać żartami i ogólnikami.
Pewnie ktoś napisze, że jak kocha to nie będzie to miało dla niego znaczenia.
I wiem, ze nie będzie miało. Wiem, że mu zależy. Chodzi tylko o ten palący wstyd, trudno to zrozumieć osobom, które nie znają takiej sytuacji z autopsji, ale ten wstyd czuję całe życie. Ciągle się wstydzę. I wiem, że mówiąc o tym rozpłaczę się jak dziecko, ja, która na co dzień jestem twardą i silną osobą.
Proszę o rady, jak się przełamać, bardzo chciałabym mu powiedzieć prawdę, ale wstyd jest silniejszy ode mnie. Z drugiej strony, nie umiem sobie wyobrazić, że jedziemy razem do mojej rodziny i on musi na to wszystko patrzeć, słuchać przykrych słów mojego ojca do mamy, rozmawiać z z moim bratem, który nic sobą nie reprezentuje.
Aż się rozbeczałam.
    • raohszana Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 18:45
      Ale czemu wstydzisz się Ty?
      Z rodziną nie musisz utrzymywać kontaktów.
      Chłopa może spróbuj wprowadzać stopniowo, powoli się otwierając?
      Albo fachowa pomoc?
      • fajnajozia Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 21:14
        "Ale czemu wstydzisz się Ty?
        Z rodziną nie musisz utrzymywać kontaktów. "

        No właśnie. Miałaś jakikolwiek wpływ na to w jakiej rodzinie się urodzisz ? Tylko w naszym kraju istnieje obowiązek kochania matki i ojca, bo inaczej to grzech. Żyj swoim życiem i tyle.
    • zetka50 Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 19:00
      Wydrukuj mu ten Twój post jak nie potrafisz o tym mówić, zrozumie a Tobie ulży.
      I dodam, że takich rodzin jest więcej, więc się nie przejmuj On zrozumie :)
    • moonogamistka Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 19:30
      Jestes DDA i masz to do przerobienia. Nie kaz swojego faceta i przyszlosc, swoja przeszloscia. jak tego nie odrobisz- odbije Ci sie to w przyszlosci.
      • marzeka1 Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 19:49
        "Jestes DDA i masz to do przerobienia. Nie kaz swojego faceta i przyszlosc, swoja przeszloscia. jak tego nie odrobisz- odbije Ci sie to w przyszlosci."-

        - AMEN. I prawda jest taka: grać, udawać będziesz tylko do czasu, i tak długo to już robisz; bez sensownej terapii możesz sobie nie poradzić, ojca, rodziny nie zmienisz, zmienić możesz podejście do tego. Bo w sumie skrzywdziły cię dwie osoby: ojciec- chlejąc i tak się zachowując oraz matka-decydując się na zostanie z kimś takim, gdy są dzieci.
    • lonely.stoner Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 20:28
      jesli szczerze ci moge doradzic - to - nie masz sie czego wstydzic, rodziny sie nie wybiera, a jesli sobie poradzilas z byciem DDA i na dodatek jestes normalna to raczej powod zeby byc dumnym niz sie wstydzic.
      Po drugie- faceta mozesz powoli w temat wprowadzac, powiedziec co i jak. Ale uwazam ze nie powinien sie spotykac z twoja rodzina - nie zabieraj go tam na wizyte ani nawet takiego czegos nie planuj. ( Pisze to z perspektywy bycia z kims kto ma wlasnie taka rodzine, ja wiem ze mozna o tym sluchac, itd, ale ogladanie tego to juz jest zupelnie inna bajka i lepiej zaoszczedzij traumy takiemu komus. Ty ogladalas to cale zycie i moze jakos tam do tego nawyklas, ktos z zewnatrz niekoniecznie ma ochote na stycznosc z czyms takim, po prostu.)

      Po trzecie- uwazam ze powinnas sie izolowac od tego, dlatego ze po przez to ze twoi rodzice zyli razem i ojciec w domu urzadzal takie akcje- cala rodzina byla uwiklana w ten alkoholizm, przemoc, itd. Rozumiem ze chcesz mame odwiedzac, ale po czescie to ona ci zafundowala takie pieklo w domu i raczej nie potrafi tego obiektywnie ocenic, jest uzalezniona tak jak i twoj ojciec. Poczytaj sobie o DDA, moze zapisz sie do jakiejs grupy. NArazie tez jestes uzalezniona.
      • lonely.stoner Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 20:30
        strona DDA www.dda.pl/ poczytaj, moze sama sie zdiagnozujesz i zaczniesz cos z tym robic, ja mysle ze powinnas :)
    • princess_yo_yo Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 20:40
      wstydzic mozna sie tylko i wylacznie za siebie. co do reszty to nie bardzo rozumiem ta idee wielkiego sekretu, w koncu jakies pytania na temat rodziny czasem padaja i mowi sie wtedy:

      nie jestem blisko z rodzina
      trudno powiedziec, nie rozmawiam z ojcem
      zadko odwiedzam rodzicow itd

      chyba tylko bardzo tepy czlowiek nie rozumie ze w dalsze szczegoly sie nie nalezy wdawac i oczekiwac kontaktow z rodzina partnera w przyszlosci
      • zeberdee24 Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 20:44
        Tylko bardzo tępy albo całkowicie mający w dupie swoją partnerkę człowiek nie chce poznać szczegółów jej relacji z rodziną. Ludzie którzy są w związkach rozmawiają ze sobą o takich rzeczach, tego wymaga uczciwość, więc prędzej czy później taka rozmowa ją czeka.
        • princess_yo_yo Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 20:49
          informacja ze sie nie jest blisko z rodzina albo sie nie lubi ich widywac tudziez nie utryzmuje kontaktow ma bardzo duzy ladunek gatunkowy wiec to juz jest powazna rozmowa
    • nosorozecwlochaty Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 21:48
      Powiedz mu i miej to z głowy.

      Będziesz się wstydziła przez chwilę. A dopóki mu nie powiesz będziesz się wstydziła cały czas.

      A może boisz się jego reakcji? Ze jak się dowie to raptem przestanie mu na Tobie zależeć.

      Cóż, znaczyłoby to tylko tyle że na takiego człowieka nie można liczyć tak więc nie warto w to brnąć. Lepiej dowiedzieć się o tym wcześniej niż później. Twoja sytuacja jest na to doskonałym testem.
      • lonely.stoner Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 04.11.11, 22:18
        powiedziec raczej nalezy, ale nie z grubej rury, ja bym obstawila diagnoze princess- powiedziec po prostu ze sie zbyt blisko z rodzina nie jest i nie wdawac sie w szczegoly o ile facet nie zacznie dopytywac. Najpierw uwazam autorka watku powinna sama z soba powyjasniac pewne kwestie, a dopiero potem jak juz bedzie na jakims stabilnym gruncie, wtajemniczac partnera.
    • wielki_czarownik Chrzań to :) 04.11.11, 23:24
      Znam tego typu sytuacje z drugiej strony (w sensie ja, jako facet z dobrej rodziny, który miał poznać rodzinkę dość... specyficzną). Myślisz, że mi to przeszkadza? Wręcz przeciwnie - kobieta zyskała w moich oczach, bo dała sobie radę. Powiem Ci - nie ma co się wstydzić i już. Rodziny się nie wybiera, facet umawia się z Tobą a nie Twoim bratem i tyle :) Pamiętaj, że jak jemu nie zaufasz, to komu? A wstyd? Pewnie jest, ale zupełnie niepotrzebny.
      A teraz powodzenia podczas rozmowy :)
    • well_ness Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 05.11.11, 00:08
      Brat wyszedł z tego samego domu tylko, że jego psychika inaczej zareagowała na tą sytuację. Może jest słabszy. Może myśli ma takie same jak Ty. Też się wstydzi. Jakbyś dała bratu odrobinę ciepła, której nikt mu nie dał to może to ciepło by mu dało siłę i zyskałabyś bliską osobę, któ¶a rozumie cię jak nikt inny. Nie stawiaj się w roli ofiary tylko w roli uczestnika. Matka harowała sama samiuteńka. Czyli dzieci nie robiły nic. Mniej by miała harowania jakby chociaż dzieci pomagały.
      • alienka20 Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 05.11.11, 00:34
        Jak miały pomagać jako dzieci? Chyba tylko pomocą w domu. Matka tyrała na utrzymanie rodziny. Do czasu uzyskania pełnoletności raczej ciężko było by dzieciom coś w tym kierunku zdziałać, jeżeli nie miało się jakiejś pomocy z zewnątrz typu sąsiad, który zapłaci za skoszenie trawnika przed domem. Może też matka stawiała na to, żeby dzieci się uczyły, z czego prawdopodobnie tylko bohaterka startera skorzystała.
        Powiem ze swojej perspektywy, że jeżeli facet odtrąci Cię tylko z tego powodu, to szkoda Twojego czasu na niego. Ja swojego faceta wprowadzałam powoli w sytuację. Doszło do poznania się, nawet święta spędzał u mnie (okres niepicia akurat był). Ale z czasem wylazł z ojca ten lęk, że "on mi ją zabierze" i zaczął się czepiać u niego każdej pierdoły, że nie pracował, że ze studiami problemy, że siedzi tak a nie tak, że rozmawia ze swoim ojcem przez telefon. Teraz oboje są pogniewani na siebie, ja z domu się po ostatniej akcji wyprowadziłam i generalnie nie rozmawiam z ojcem. Siostra się bulwersuje natomiast, że nawet na święta nie chcę do mamy jechać wymawiając się odległością i kosztami. Ja bynajmniej postanowiłam, że już mnie tam nie zobaczą.
      • lonely.stoner Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 05.11.11, 12:18
        well_ness napisała:

        > Brat wyszedł z tego samego domu tylko, że jego psychika inaczej zareagowała na
        > tą sytuację. Może jest słabszy. Może myśli ma takie same jak Ty. Też się wstydz
        > i. Jakbyś dała bratu odrobinę ciepła, której nikt mu nie dał to może to ciepło
        > by mu dało siłę i zyskałabyś bliską osobę, któa rozumie cię jak nikt inny
        > . Nie stawiaj się w roli ofiary tylko w roli uczestnika. Matka harowała sama sa
        > miuteńka. Czyli dzieci nie robiły nic. Mniej by miała harowania jakby chociaż d
        > zieci pomagały.


        To jest wlasnie problem rodzin DDA- ze dzieci zbyt wczesnie dorastaja i maja przejmowac role doroslych, bo matka i ojciec sa tak zajeci uzaleznieniem ze nie maja czasu zeby dziecmi sie zajmowac. Ogolnie wkurza mnie zawsze jak ktos ztakiej kobiety ktora zwiazala sie z alkoholikiem i pozwolila zeby nie tylko zniszczyl ja, ale i dziecinstwo swoim dzieciom- robi swieta krowe, ktora posiwecila swe zycie. I ze dzieci maja jej pomagac. Ja uwazam ze w takich rodzinach odpowiedzialnosc za to ze dzieci wychodza takie poranione rozklada sie obupolnie na 2 dorsolych- na ojcu alkoholiku, i na matce ktora nie potrafila sie otrzasnac i zadbac o rodzine. To ze robila wszystko ,i harowala za 2 robila tylko dlatego ze nie potrafila sie wyrwac ze wspouzaleznienia od meza i wciagnela w to dzieci. Pisanie takich glupich postow na forum to tylko podtrzymywanie stereotypu swietej matki-krowy ktora niby sie poswiecala cala zycie. Pewnie taka rola jej odpowiadala, a ze robila to kosztem swoich dzieci to juz jest bardzo przykra sprawa.
        • well_ness Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 05.11.11, 22:36
          lonely.stoner

          Ty to nazywasz szybkim dojrzewaniem a wg mnie to wieczne dzieci i to czego potrzebują to właśnie dojrzeć i przejąć odpowiedzialność za swoje życie a nie z jakiegoś kąta przyglądać się smutnymi oczkami i myśleć jaki ten świat jest niedory.
          Co do matek to się z Tobą zgadzam, ale autorka sama tak to opisuje.
          • alienka20 Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 07.11.11, 12:55
            Mojej przyjaciółce (nie z rodziny DDA) rodzice nie kazali dorastać mimo pewnych problemów w życiu, jakie u nich zaistniały. Dali jej i siostrze normalne dzieciństwo.
            Spotkałam się kiedyś z pewną klasyfikacją DDA, według której o ile jedno może zostać wiecznym dzieckiem, rozrabiaką, który jakoś tak zajmie uwagę alkoholika, żeby nie wszczynał kolejnej awantury czy weźmie lanie na siebie, to drugie wyrasta właśnie na zbyt odpowiedzialne, przejmujące rolę rodziców, nie siedzące raczej zastraszone w kącie (przynajmniej z zewnątrz to tak wygląda).
    • minasz Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 05.11.11, 00:35
      do tego trzeba dorasnac
      najlepiej zapros go do domu niech dozna szoku a jak mu sie cos odwidzi to niech spier-dala:)
    • kelbalrai Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 05.11.11, 01:28
      Nie masz się czego obawiać. Moja żona pochodzi z podobnego domu. W żaden sposób nie wpływało to negatywnie na jej ocenę. Rodziny się nie wybiera. Twój facet, jeśli to ten właściwy, zrozumie, zaakceptuje i pomoże.
    • kora3 Spokojnie, nie becz 05.11.11, 11:21
      powaznie. Masz klasyczny kompleks wyniesiony z domu. Pomimo, ze opusciłaś już ten dom i żyjesz inaczej nie umiesz sie tego kompleksu pozbyc, bo to wcale nie jest takie łatwe.
      W mało której rodzinie jest idealnie, wierz mi, ale z opisu Twej wynika, że jest na serio niefajnie. Tylko, że Ciebie to już nie dotyczy - nie mieszkasz tam, nie jesteś zalezna.

      Co mozesz zrobić? Pogadac z chłopakiem, najnormalniej w swiecie. Rozumiem, ze nie czujesz potrzeby ogłąszania całemu swiatu o swej rodzinnej sytuacji, ale tu mowa o bliskiej osobie, która siłą rzeczy kiedyś i tak sie dowie, jesli np. zapragniecie wziąc slub. Wiec przy okazji, na zupełnie spokojnie powiedz mu jak jest. Moze bez drastycznych szczegółów z dzieciństwa (po co do tego wracać) tylko ogólnie: w moim rodzinnym domu sytuacja jest taka, a taka. I tyle.
    • kochanic.a.francuza Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 05.11.11, 16:16
      Nigdy nie wstydz sie za innych. Wstydu zabraknie...
      Nigdy nie martw sie za innych. Zamartwisz sie na smierc.

      Myslisz, ze inne rodziny bez probemow i skaz? Ze jego rodzina okaz zdrowia wszelakiego?
      Jesli tak myslisz to powiem, ze to sa tylko Twoje kompleksy. Zdrowi ludzie nie wyobrazaja sobie swiata innych jako pasma szczescia. Popytaj kolezanki, popytaj chlopaka. Latami zasklepialas sie w swoim wstydzie nie zauwazajac smutku innych. Jak juz popytasz, "otworzysz" uszy na innych, zrozumiesz, ze zle funkcjonujacych rodzin jest wiele, W Polsce "alkoholowych" wiecej niz polowa.
      Wiecej dumy z wlasnych osiagniec. Nie sztuka byc kims, kiedy sie pochodzi z silnej rodziny. Sztuka byc kims, ze slabszym startem.
    • martta_84 Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 06.11.11, 22:14
      Byłam dosyć długo z chłopakiem, który pochodził z gorszej niż Twoja rodziny (matka i ojciec pili, rodzeństwo z różnych ojców, mieszkanie w baardzo nieciekawym miejscu, dom bez ani jednej książki itd.). Chłopak bardzo się tego wstydził i tak jak Ty czuł potrzebę opowiedzenia mi o tym, bo planowaliśmy wspólną przyszłość. Rozmowa taka byłaby dla niego bardzo trudna, więc umówiliśmy się, że napisze mi wszystko w mailu (większości domyślałam się już wcześniej). Oczywiście jego wyznanie nic nie zmieniło. Można powiedzieć, że jeszcze bardziej go pokochałam i zyskałam do niego szacunek, bo bardzo dobrze poradził sobie w życiu (skończył studia w terminie, miał wspaniałe osiągnięcia jako sportowiec, znalazł niezłą pracę), podczas gdy większość kolegów z jego podwórka to 20-30letni alkoholicy. Związek w końcu się rozpadł, ale jego przeszłość nie miała na to żadnego wpływu. Twoje lęki i wstyd są nieracjonalne - uwierz w to.
    • amj6 wyślij smsa 07.11.11, 08:04
      jak trudno Ci zacząć to zbierz się po prostu kiedyś na odwagę i napisz do niego smsa lub maila że chcesz z nim dzisiaj porozmawiać o Twojej rodzinie - że już dawno chciałaś ale boisz się i wstydzisz tej rozmowy - jednak bardzo jej potrzebujesz i nie chcesz już od niej uciekać - poproś aby ją z Tobą przeprowadził tego dnia i pomógł Ci to z siebie wyrzucić - wtedy już nie uciekniesz - smsa wyślesz szybko i nie będzie odwrotu - czasem najtrudniej jest zacząć...
    • koham.mihnika.copyright ile jest w Polsce rodzin bez tego problemu? 07.11.11, 09:05
      W mojej rodzinie byli alkoholicy i "dwie lewe rece". Podobnie u zony.
      Bedziesz miala cel, czego w swojej rodzinie nie tolerowac. zaprosisz rodzicow i brata na slub, a potem niech sie bujaja.
      Mysle, ze twoj pan moze ci sporo pomoc, dac wsparcie. Poczuje potrzebe wiekszej troski o ciebie.
      Przeciez nie ucieknie.
      Zacznij tak sluchaj, mam problem. Moja rodzina nie odbiega od sredniej krajowej, 10 litrow na rok. Poza tym lubia darmoche. Chce zebys wiedzial.
      Moja kobita mowi, ze komunikacja miedzyludzka jest najwazniejsza. Pewnie wie, wytrzymala ponad 30 lat.
    • paco_lopez Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 07.11.11, 09:49
      nie no ja tu widzę absolutnie pole do popisu dla gościa. taka rzewna historia o dziewczynie z piekła rodzinnego, którą chroni mężczyzna.żebys wiedziała, że odwrotnie , to jest dużo trudniej załatwić, bo jaki ojciec taki syn i trudno przekonac kolezankę, że skoro tata lubił popić i wszcząć awanture, to mnie się to nie będzie zdarzać. a już bardziej podsumowując znowu musze przeznac , że pokolenie naszych ojców, to był cięzki przypadek. u mnie było o tyle lepiej że ojciec zawsze miał robotę i nigdy nie przeszkadzało mu, ze ktoś ma lepiej. potem jakoś się poprawiło z tymi facetami, a teraz znowu to co widzę, to maskara. jak nie jakiś dupas wipindrzony, to znowu grubas spasiony. może źle oceniam, ale wydaje mi się, że obecnie wśród trzydziestolatków jest jakiś góra 40% chłopa, który ma w głowie, że aby dojrzeć powinien wziąć odpowiedzialność za kilka osób a nie tylko za to zeby sie nażreć i nachlać albo podymać i zwiać.
    • forumowiczka.to.ja Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 07.11.11, 14:12
      Witaj,

      jestes DDA. Jak sobie z tym radzisz? Widać całkiem nieźle, aczkolwiek jak już jest dość dobrze, to zawsze gdzieś z kąta wyłazi ten szczur, ten palący wstyd, to poczucie bycia gorszym, bo za Tobą nigdy nie stanie kochająca rodzina, bo masz sama siebie, i tylko na tej kanwie możesz coś budować. Ale to wystarczy. Silna Ty całkowicie zrekompensuje Ci brak własnych rodziców. Bo Ty ich de facto nie masz, jak pojedziesz to są, ale nie możesz liczyć na nich, na żadną pomoc, bo "nie znasz dnia ani godziny" kiedy ojciec zacznie pić. A mamie jest już tak wygodnie, ma na kogo zwalić niepowodzenia życiowe.
      Wg mnie, nie martw się nimi, bratem (jak ktoś sugerował, żebyś się do niego zbliżyła - daruj sobie, zadbaj o siebie, a nie bierz odpowiedzialności za czyjeś życie).
      Jeśli przebrniesz z tym facetem przez cały ten syf, przez który przeszłaś, jeśli zaakceptuje to wszystko co przeżyłaś, co masz a czego nie masz, to znaczy że możecie zbudować coś fajnego, silnego. A rodzinę, jeśli on ma kochająca, to będziesz miała z jego strony.
      Tak jak pisali wyżej, wstydzić się możesz tylko za siebie. To nie Twoja wina, że pochodzisz z rodziny kompletnie dysfunkcyjnej.
      I choć rzadko to mówię, powinnaś pójść do kogoś i przerobić te flaki z przeszłości na spokojnie, zaakceptować swoje życie, bo wszystko inne (zadręczanie się, okłamywanie, udawanie, buntowanie) nie ma najmniejszego sensu. Zaakceptuj skąd jesteś, odetnij to grubą krechą i idź dalej.
      A facetowi powiesz wtedy, kiedy będziesz w stanie, wierz mi, to przyjdzie samo, i pójdzie jak rzeka. Zdaj się troszkę na los, na życie, nie wszystko musisz mieć zaplanowane (jak porozmawiać, co powiedzieć), czasami niech ktoś/coś, zdecyduje za Ciebie.
      I idź po pomoc, bo warto. Całe życie przed Tobą, nie marnuj go na babranie się w przeszłości.
      Powodzenia!
      • well_ness Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 07.11.11, 15:32
        Jak chce to niech się zbliża do tego brata nie to nie, ale niech spróbuje zrozumieć tez dlaczego, bo to klucz do naprawy. Jak będzie miała w sobie same pretensje i nienawiść to może uciec na koniec świata a i tak będzie się paskudnie czuła. Niech spróbuje spojrzeć na nich z boku, ze współczuciem, że tak sobie spaprali życie i nie potrafią się zmienić. Ona potrafi.
    • 83kimi Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 07.11.11, 15:51
      Ja myślę, że powinnaś iść do psychologa, który pomoże Ci przełamać ten wstyd, bo samej będzie Ci bardzo trudno.
    • mirtillo25 Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 08.11.11, 14:59
      Mam 25 lat. Wychowałam się w podobnym domu. Mój obecny mąż nie wiedział czym jest problem alkoholizmu w rodzinie. Wychował się w typowym spokojnym domu. O nałogu ojca opowiedziałam mu jeszcze na początku chodzenia ze sobą. Rozpłakałam się. Miałam problemy z dokończeniem zdania, ale opowiedziałam o wszystkim. O tym jak wymiotował, jak wszystkich podejrzewa o kradzieże, jak leżał w przedpokoju i każdy go okraczał. A dlaczego tak szybko opowiedziałam mu o wszystkim? Żeby w przyszłości mógł zrozumieć moje dziwne zachowanie, mój brak szacunku do własnego ojca albo dosyć częste huśtawki emocjonalne. Jestem bardzo wrażliwa na krzyk. Zawsze właśnie tego krzyku najbardziej się bałam. Musisz wiedzieć, że jako córki alkoholików zostałyśmy przyzwyczajone do tego, że osoba, która powinna kochać najbardziej, potrafi też jednocześnie ranić. I to odbieramy jako "normalność", tego spodziewamy się od naszego partnera. A kiedy on zachowuje się ciągle w porządku, zaczynamy (co jest przecież chore) zastanawiać się, czy naprawdę nas kocha, skoro jeszcze nas nie zranił i nie rozczarował. I wtedy możemy być podejrzliwe, zadawać mu dziwne pytania. Dlatego właśnie dlatego powinnaś jak najszybciej powiedzieć o tym swojemu facetowi. Żeby w przyszłości nie odbierał tych pytań jako podejrzliwość toksycznej partnerki a raczej jako niegroźny syndrom DDA. Powiedz mu, że zachowanie ojca odbiło się na Twojej psychice, więc będziesz potrzebowała z jego strony częstych zapewnień o miłości. Powiedz mu, że nie masz współczucia dla pijaków, że tolerujesz picie, ale boisz się alkoholu. Będzie nawet lepiej jeśli się rozpłaczesz. Wtedy Twój facet zrozumie powagę sytuacji. Nie ma czego się wstydzić.
    • peryklejtos Re: kolejny wątek z serii wstydzę się swojej rodz 08.11.11, 15:38
      Wstydzić się powinno jedynie za własne niegodne uczynki, nie za cudze. Rodziny się nie wybiera.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja