szklanka.mleka
06.11.11, 09:52
witajcie
mysle sobie i rozmyslam i nie moge dojsc do jakiegokolwiek wniosku wiec moze diagnoza forumowa jakos mi oczy otworzy.
otoz jestem sobie zwykla osoba; plci zenskiej nawet.
czasem jestem z kims w zwiazku czasem nie.
podobnie moje kolezanki/przylaciolki.
Od paru lat natomiast gdy moje przyjaciolko- kolezanki maja problemy w zwiazkach lub tez
ich zwiazki koncza sie nagla acz gwaltownie osoba obwiniana o rozpad zwiazku... jestem ja.
jak nie mialam faceta to uslyszalam ze wciagam kolezanke w trojkaty z moim bylym ( ze niby jestem jak 'seks w wielkim miescie' i niewinne dziewczeta deprawuje...zeby to jeszcze prawda byla. trojkaty to ja ostatnio w liceum na lekcjach matematyki widzialam)
jak juz prowadze ustatkowany tryb zycia i zadna geometria mi nie w glowie to sie dowiaduje
zepodburzam kolezanke przeciwko jej chlopu wmawiajac jej ze ja zdradza (yyyyy????)
takie historie mozna by mnozyc. czy ktos bedzie w stanie mnie oswiecic bo ja nie mam pomyslu :/