bezwzgl_szyderca Bierz Lenny'ego- idealny kandydat! 15.11.11, 01:04 Kravitza, niedawno byl w Polsce. - 47 lat, nie siuśmajtek 20paroletni - we formie. znakomitej - brunet z ladnym uzebieniem - artystyczna dusza - nie zdradza - nie pije i nie pali - pol roku temu sprzedal apartment w SoHo za 15 baniek zielonych - skromny, madry i cool sie ubiera Tylko pamietaj, nic nie rob aby go wyrwać. Musisz czekać aż do skutku aż zrobi to sam ;-) Najlepiej wsluchując się w okrutnie prawdziwie brzmiące "American Woman", Polish Woman, British Woman, Any Woman Bye Bye Odpowiedz Link Zgłoś
goldenleo Re: Brak 'szczęścia' do mężczyzn czy księżniczkow 15.11.11, 06:35 A ja znam takie osoby jak autorka postu i rzeczywiście zauważam pewien rodzaj marazmu. One faktycznie są lekko zdesperowane, bo mają ok. 33-35 lat, poukładane życie zawodowe, własne mieszkania i świetny wygląd (bądź co bądź, ma to jednak jakieś znaczenie), a jednak ciągle są same. Z perspektywy mężatki od 5 lat i matki 3-letniego dziecka mogę im tylko współczuć, bo patrząc na nie rzeczywiście jakoś nie widzę perspektyw. Nie wiem, może to już syndrom staropanieństwa (albo starokawalerstwa, bo identycznie wygląda to w przypadku mężczyzn w takim wieku, których również znam osobiście). To naprawdę nieszczęśliwe osoby. A próbując wyprzedzić tok myślenia poszczególnych forumowiczów, którzy zaczną bronić modnych "singli" i ich "absolutnie rewelacyjnego stylu życia", to wszystkie opisane przeze mnie osoby nie są "singlami" z wyboru (czyli gdyby pojawiła się okazja, szybko zmieniłyby swój stan cywilny i obstawiły gromadką dzieci). Reasumując, kompletnie nie wiem, jak im pomóc ;) Odpowiedz Link Zgłoś
rumpa Re: Brak 'szczęścia' do mężczyzn czy księżniczkow 15.11.11, 08:44 gratuluję sukcesów zyciowych i nie dziwię się, że nie widzisz perspektyw. Mojej kuzynce jej koleżanki też litościwie współczuły, bo ma 33 lata i facet ją zostawił dla młodszej. Obecnie ma te 4 lata więcej, fantastycznego faceta z własnym domem i ogrodem, dużym, własnym znaczy bez kredytu w jednym z pieknych ciepłych europejskich krajów, jeździ po całym świecie i wygląda na to że jest przeszczęsliwa.Dodam do tego firmę i fachowość na światowym poziomie. To są właśnie perspektywy, a nie branie byle czego, byle zdążyć zanim supersamce, trzecioligowe alfa wystawią ci minusa za przydatność rozpłodowo - gospodarską. Odpowiedz Link Zgłoś
pankrzysiek Re: Brak 'szczęścia' do mężczyzn czy księżniczkow 15.11.11, 06:56 mam prawojazdy obecnie robie licencje która pozwoli mi dobrze zarabiac, mam firme i juz nie wiele mi potrzeba do pełni szczescia, jedynie pieknej mlodej kobiety , niestety ty ze swoimi 34 latami i przerosnietym ego nie masz szans. To nie jest zarzut bynajmniej bo z wiekiem i mnie sie to udziela, ale ja jestem facetem nam zegar biologiczny tak szybko nie tyka i mimo ze mamy po tyle samo lat wole np 25latke bo po pierwsze kobiety szybciej dojrzewaja a co za tym idzie starzeją, druga sprawa z Twojego postu widać ze masz spore ambicje i mężczyzn tych odrobine mniej zaradnych odstraszasz, a trzecia kobiety w Twoim wieku chca szybkiej decyzji i o malzenstwie i o dzieciach Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Brak 'szczęścia' do mężczyzn czy księżniczkow 15.11.11, 10:32 ty , niestety ty ze swoimi 34 latami i przerosnietym ego nie masz szans. To nie > jest zarzut bynajmniej bo z wiekiem i mnie sie to udziela, ale ja jestem facet > em nam zegar biologiczny tak szybko nie tyka i mimo ze mamy po tyle samo lat wo > le np 25latke bo po tylko z,e dzisiejsze dwudziestolaki raczej rzadko wiaza sie z panami starszymi od nich o 15 lat.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
maci.as Re: Brak 'szczęścia' do mężczyzn czy księżniczkow 15.11.11, 07:43 Cóż, trochę to rozumiem... mam podobną sytuację, ale dotycząca kobiet. Także czasami się zastanawiam, czy mam pecha, zbyt duże wymagania, czy też po prostu lepiej być samemu? Wydaje mi się, że lepiej być samemu niż z byle kim. Nic na siłę. Bycie z kimś kogo się nie kocha, kogo się nie lubi i nie szanuje jest bez sensu. To tylko źródło nieszczęść. Myślę, że dziś ludzie mają wobec siebie większe wymagania i oczekiwania niż kiedyś, co jest i złe i dobre jednocześnie. A im jest się starszym, tym bardziej wymagania rosną, a czasami może determinacja znalezienia kogoś za wszelką cenę. Jednak "wszelka cena" z reguły jest nieopłacalna... Pogody ducha i powodzenia M. Odpowiedz Link Zgłoś
maci.as Re: Brak 'szczęścia' do mężczyzn czy księżniczkow 15.11.11, 07:49 Cóż, trochę to rozumiem... mam podobną sytuację, ale dotycząca kobiet. Także czasami się zastanawiam, czy mam pecha, zbyt duże wymagania, czy też po prostu lepiej być samemu? Wydaje mi się, że lepiej być samemu niż z byle kim. Nic na siłę. Bycie z kimś kogo się nie kocha, kogo się nie lubi i nie szanuje jest bez sensu. To tylko źródło nieszczęść. Myślę, że dziś ludzie mają wobec siebie większe wymagania i oczekiwania niż kiedyś, co jest i złe i dobre jednocześnie. A im jest się starszym, tym bardziej wymagania rosną, a czasami może determinacja znalezienia kogoś za wszelką cenę. Jednak "wszelka cena" z reguły jest nieopłacalna... Pogody ducha i powodzenia M. Odpowiedz Link Zgłoś
framp co za morze niedorzeczności 15.11.11, 08:46 300 postów zaświadczających o ludzkiej frustracji i chęci dokopania każdemu i przy każdej okazji. 34 latka według większości tu piszących to stara zmarnowana życiem kobieta, brzydka, gruba i bez szans na cokolwiek pozytywnego mimo, że życie na co dzień udowadnia, że jest zupełnie inaczej i niejeden z tu piszących o płodnych młódkach wzdycha pewnie do trzydziestoparoletniej koleżanki z pracy! Nie tylko dzisiaj, gdy kobiety w tym wieku są w pełni urody i kobiecości, ale i 100 lat temu kobiety w wieku balzakowskim podobały się facetom, wychodziły za mąż i miały dzieci, wiec o czym tutaj mowa? oczywiście, że 34 latce trudniej znaleźć faceta niż 24 latce, bo podaż wolnych egzemplarzy już dużo mniejsza, ale jestem zupełnie spokojny o to, że większość znajduje. Mam koleżankę, która mając 35 lat wyszła za mąż za 26 latka i bynajmniej nie z powodu ciąży, po prostu to piękna kobieta i podoba się zarówno dwudziesto- jak i stulatkom i nie ma w tym nic dziwnego. Tak więc, szanowna autorko wątku, nie czytaj tych bredni samców bijących się ze szczęścia po klatach, że mogą dokopać kobiecie, tylko raczej zrewiduj swój stosunek do mężczyzn i zastanów się kogo szukasz, bo ja mam wrażenie, że sama przyciągasz "rozrywkowych" facetów, bo inni cię tak naprawdę nie interesują. Może też szukasz w takich miejscach, że tylko takich da się tam spotkać, może rozejrzyj się w pracy i daj szansę jakiemuś niepozornemu koledze? Z doświadczenia wiem, że będąc pewną siebie laską z góry patrzysz na kolegów i wyobrażasz sobie, że zainteresować się możesz jedynie prezesem, no ewentualnie członkiem zarządu albo dyrektorem finansowym, ale nic poniżej! Tymczasem jest mnóstwo facetów szukających żon, ale pewnie nie dorastających do twoich wyśrubowanych kryteriów i po prostu się rozmijacie! Zejdź ze swojego piedestału i spójrz łaskawie na ludzi wokół siebie ze świadomością, że z każdym rokiem mniej szans, a może coś zaiskrzy? Uważam, że masz ciągle mnóstwo szans na szczęśliwy związek, bo ludzie tworzą związki w każdym wieku, nie jest tak jak pisze tutaj większość "mędrców", że tylko dwudziestolatki mogą się z kimś wiązać, nawet na emeryturze ludzie się pobierają i są szczęśliwi, ale jedno jest ważne - realizm w ocenie swoich możliwości i brak złudzeń, że za rogiem czai się facet w porsche, który czeka właśnie na ciebie. Na pewno ktoś czeka za tym rogiem, ale to może być urzędnik albo księgowy i co wtedy? Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: co za morze niedorzeczności 15.11.11, 11:36 Jezus, wreszcie jakiś normalny post . Rzygac mi się chciało, jak tłukłam sie przez ten watek - jakby ludzie kumulowali w sobie frustracje, agresję i chęc " dojeb..." , żeby poczuć się lepiej. Wiem, ze internet to pozorna anonimość, ale "halo", jak spaskudziałe wnętrze musza mieć ludzie, którzy tu piszą ? Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: co za morze niedorzeczności 15.11.11, 11:39 Btw. Nadal nikt nie odpowiedzial jej na pytanie - gdzie szukać, o ile w ogóle szukać:) Odpowiedz Link Zgłoś
rasputeen Re: co za morze niedorzeczności 15.11.11, 11:41 No jak... ja odpowiedziałem. Trójmiasto ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ale.sobie.konto.wymyslilem Re: co za morze niedorzeczności 15.11.11, 13:59 Post mniej agresywny niż inne ale porady w gruncie rzeczy takie same jak w tych chamskich - spójrz na siebie, obniż wymagania etc. BTW, jak poczytasz wątek to agresja jest po OBU stronach - kobiety też twierdzą że polskie chłopy to dno, syf i wodorosty którzy nie zasługują na taki cud jak polska kobieta... a i sam wpis otwierający brzmi jak celowe prowokowanie takich wpisów. No, taki już urok polskich for dyskusyjnych (ktoś porównał je do wybuchu granatu w szambie). A co do najlepszego miejsca szukania chłopa - niestety, nie ma takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
superszczesciarz Re: Brak 'szczęścia' do mężczyzn czy księżniczkow 15.11.11, 09:07 No tak, faceci są źli bo nie spełniają kobiecych marzeń. Tylko faceci nie mylą ich z rzeczywistością. Fakt, faceci marzą o seks bombach, super laskach, modelkach itp, itd, wiążą się z zwykłymi dziewczynami. Przykład? Facet marzy o Mercedesie S65 AMG ale stać go "tylko" na fiata punto. I kupuje tego fiata. Bo wie, że to tylko marzenie, ideał, jest za bardzo odległy. A kobieta? Marzy o tym samym Mercedesie - i albo ten albo żaden. Obrażaniem "miernot, oferm, głupich i brzydszych koleżanek" daleko nie zajedziesz. Mężczyźni nie boją się zdecydowanych , mądrych, niezależnych, więcej zarabiających kobiet (przynajmniej ja się nie boję), ale tego jak będą traktowani w takim związku. I wydaje mi się, że nie są to obawy bezpodstawne. Odpowiedz Link Zgłoś
johnnyf Re: Brak 'szczęścia' do mężczyzn czy księżniczkow 15.11.11, 09:21 Tak się zastanawiam dlaczego kiedyś związałaś się właśnie z tymi dwoma "nieodpowiedzialnymi wesołkami i imprezowiczami"? Co Ciebie w nich pociągało, że zdecydowałaś się to właśnie im dać szansę. No i dlaczego nie dasz szansy któremuś z tych "niemot"? Może okaże się, że wcale nie jest tak źle jak się wydaje? No one is perfect! Zdaje się, że Ty nie lubisz kompromisów - dlaczego? No i zastanawiam się kim jest ten twój idealny partner w którym mogłabyś się zakochać - co on miałby ci dać, wnieść w twoje życie? No i dalej, dlaczego ma coś wnieść w twoje życie, żebyś go wybrała? A gdzie znaleźć kogoś wartego uwagi? Może warto poszukać w tych miejscach gdzie lubisz przebywać, rozejrzeć się dookoła i... nie oceniać ludzi zbyt powierzchownie, na podstawie wyglądu, krótkiej rozmowy, etc. - pozory moga mylić. :-) Ach - w Twoim wieku trudno będzie o poznanie jakiegoś ciekawego singla bez przeszłości, dlatego nie odrzucaj tych po rozwodzie (choć tutaj trzeba by się dobrze im przyjrzeć, bo to mogą być różne typy ludzi) - tylko czy byś była gotowa na życie z kimś kto ma byłą żonę i może też dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
fun.boy Re: Brak 'szczęścia' do mężczyzn czy księżniczkow 15.11.11, 09:25 ja Ciebie tez nie moge znalezc.... Odpowiedz Link Zgłoś
rasputeen Re: Brak 'szczęścia' do mężczyzn czy księżniczkow 15.11.11, 09:54 > wykształcona, nie wyobrażam sobie związać się z facetem bez matury. Lubię wysok > ich, przystojnych brunetów, ale cóż zdaję sobie sprawę że raczej takiego nie po > znam. > Nie wiem gdzie znaleźć kogoś wartego uwagi. W trójmieście... Odpowiedz Link Zgłoś
kosmiczny1 gdzie chadzają w Warszawie takie wolne 30-stki? 15.11.11, 11:19 Generalnie gdzie lubią przebywać dziewczyny w Warszawie, w jakich lokalach - zna ktoś może? Z chęcią się wybiorę, jakąś kawę tam wypiję, poczytam Politykę :) Odpowiedz Link Zgłoś
muitoprazer To bardzo proste dlaczego nie masz powodzenia 15.11.11, 22:44 A właściwie dlaczego nie masz powodzenia u tych u których byś chciała. Rynkiem matrymonialno-związkowym rządzą takie same prawa jak każdym innym rynkiem, z podstawowym prawem popytu i podaży na czele. Można założyć, z minimalnym ryzykiem popełnienia błędu, że popyt na 34-latki wśród 190 centymetrowych, dobrze sytuowanych, dobrze wykształconych brunetów jest znaczącą mniejszy niż dajmy na to na 24-latki. Można nawet śmiało założyć, że popyt na te 24-latki też jest całkiem mały, z prostej przyczyny, że podaż takich osobników jest mocno ograniczona. To po pierwsze. Po drugie na rynku matrymonialnym podobnie jak na rynku pracy chociażby zachodzi podstawowy błąd przeszacowania swoich szans i ceny jaką możemy zażądać wynikająca z emocji. Dziewczę po pedagogice, które pilnie wkłuwało przez pięć lat, nauczyło się trzech języków obcych i od trzeciego roku udzielało we wszystkich możliwych organizacjach studenckich z trudem przyjmuje do siebie po studiach, że wszystko co może dostać to wykładanie towaru za minimalną krajową, bo przecież włożyła tyle wysiłku w te studia. Podobnie jak babka, która jest przekonana o swojej perfekcji i oczywiście emocjonalnie przywiązana do takiego wizerunku samej siebie ze zdziwieniem przyjmuje, że może liczyć na zainteresowanie jedynie niskich, łysych urzędasów dajmy na to, a nie wysokich prezesów banku. I wreszcie po trzecie. Bardzo często mocno mylimy się w ocenie samych siebie: mamy psychologicznie uwarunkowaną skłonność do przeceniania swojej urody, inteligencji, "złożoności" swojego życia wewnętrznego. Tymczasem w życiu dostajemy dokładnie tyle na ile zasługujemy. Facet, który marzy o kobiecie o urodzie Monici Bellucci, bo myśli, że "wewnętrznie" jest szalenie interesujący tylko te baby to qrvy i wybierają jego kolegów to idiota, prawda ? Reasumując: albo weźmiesz to co jest do wzięcia, albo zostaniesz sama. Odpowiedz Link Zgłoś