kaska82
11.11.11, 19:00
Oglądałam ten film kilka razy i uświadomiłam sobie jak wiele "pierwowzorów" filmowej Beaty widziałam i o ilu słyszałam. Ten film powinna obowiązkowo obejrzeć każda kobieta zanim zdecyduje się założyć rodzinę. Filmowa Beata to niemota, bez pracy, wykształcenia, bierna, zaniedbana, wyznająca filozofię "jakoś o będzie" (w filmie jest scena kiedy bredzi coś o trzecim dziecku nie bacząc na tragiczną sytuację finansową i mieszkaniową). Ile jest wokół nas takich kobiet na łasce i niełasce męża/ siedzących w kieszeni u teściów, które "zapomniały", że wypadałoby iść do pracy, bo nikt nie da gwarancji, że mąż będzie zawsze kochał i utrzymywał? Nie usprawiedliwiam filmowego męża, ale nie dziwię się, że stracił zainteresowanie kobietą, która całe dnie łazi w dresie, z przetłuszczonymi włosami, a jedyne o czym można z nią rozmawiać to, że "z Adrianem byliśmy u dentysty". Jej bierność i "wieszanie się" na innych jest porażające. Łatwo zwalić winę na "złą teściową". W Polsce utarło się, że ludzie po 50-tce są zobligowani do sprzątania życiowego bajzlu swoich dzieci; zaopiekuj się wnukiem, daj na mieszkanie, bierz nadgodziny i zapomnij o własnych potrzebach. Ten film wytrąca takie "Beatki" z dobrego samopoczucia i o to chodzi. Może jedna z drugą się ogarną zanim będzie za późno.