mania.pisania Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 10:06 Jeżeli ta singielka z dzieckiem funkcjonuje tylko z dzieckiem, żyje tym dzieckiem i jego sprawami, to jest po prostu nudna, i dlatego może nie byc zapraszana na spotkania par - bo na takich spotkaniach rozmawia się o wszystkim, nie tylko o dzieciach. Szukaj swoich bratnich dusz, a nie towarzystwa dla dziecka. Wypośrodkuj swoje potrzeby i dziecka tak, żeby Wam obojgu było dobrze. Jeśli wierzysz, że tylko dlatego że jesteś sama nie jesteś zapraszana to tak właśnie jest. Znam kilkoro singli - obojga płci, z kilkoma z nich regularnie widujemy się podczas spotkań z parami, bo sa po prostu fajnymi ludźmi, zabieramy sie razem na Sylwestry, "dzielimy" partnerami, żeby singiel nie siedział sam, albo tańczymy razem wszyscy. Ale są też tacy, z którymi widujemy się rzadko, bo są nudni i smutni, nic tylko jaka/i to jestem nieszczęśliwa, bo jestem sama. Odpowiedz Link Zgłoś
bartekboss90 Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 10:40 moze nie trafiłaś na odpowiedniego faceta? Odpowiedz Link Zgłoś
marguy Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 14:34 aniu, wierz mi, ze to nie tylko z powodu tego, ze jestes samotna mama. Kolezaneczki (tu sie z gadzam z boginia) boja sie, ze odbijesz im ich otluszczonego misia. Nie mam dzieci ale dwukrotnie w zyciu przekonalam sie o tym, ze tak jest. Pierwszy raz gdy rozwiodlam sie w wieku 27 lat, drugi gdy niedawno, juz po piecdziesiatce, zostalam wdowa. I wierz mi, nie mam w sobie nic z wampa ostrzacego sobie zeby na cudzych chlopow. Tym bardziej teraz, gdy trudno mnie nazwac tegoroczna przepioreczka. Kolezanke poslalabym do wszystkich diablow uprzednio wytlumaczywszy dlaczego to robie. Niech durnota wie, ze jako czlowiek oscyluje w okolicach zera. Przy okazji pociesze cie: jest jeszcze na swiecie sporo fajnych ludzi, tak, ze nie przejmuj sie. Odpowiedz Link Zgłoś
mamameg Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 15:06 Mam wręcz identyczne spostrzeżenia, tylko u mnie nie jest koleżanka a kuzynka. Jak była rozwódką z dwójką dzieci to siedziała u mnie non stop, wręcz się wpraszała(mieszkamy w sąsiadujących blokach), czy miałam czas czy nie, czy byłam zmęczona czy nie. Jak zamieszkał z nią facet, to rzadko u mnie bywa(to bym jeszcze zrozumiała, wiadomo, obowiązki, związek itd) ale właśnie zapraszają do siebie pary, na przykład mojego brata, młodszego od nas o dekadę, z którym nigdy nie była jakoś szczególnie zaprzyjaźniona, a mnie nie. Inne koleżanki mogę zrozumieć, pewnie nie są w stanie sobie wyobrazić, że też mogą zostać same i wypchnięte poza jakiś krąg towarzyski, ale ona przecież wie jak to jest. I na dodatek dzięki mnie nasza rodzina zaakceptowała jej partnera, bo opowiadałam że jest bardzo sympatyczny i dobry dla jej dzieci(rodzina konserwatywna i nie podobało im się, że kuzynka i jej partner mieszkają bez ślubu, poza tym martwili się, że znowu zwiąże się z kimś nieodpowiedzialnym jak były mąż). Odpowiedz Link Zgłoś
mama_myszkina Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 18:42 To dość częste i nie tylko w Polsce chyba. Mieszkam w Norwegii i tu nie jesteśmy zapraszani do dzieciatych par, ponieważ nie mamy dzieci. Nie wiem, skąd to wynika, ale mechanizm jest chyba podobny. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 19:42 aniazavonlea napisała: > Byłam u niej w sumie 2 raz a zawsze bo jakoś była jakaś dziura niezagospodarowa > na.. Wiesz co, a czemu ty tak negatywnie patrzysz na życie? Może właśnie z tobą lubi sobie poplotkować we dwie. Przecież to normalne u babz że jak są z kimś związane to lubią sobie pogadać z przyjaciółką sam na sam, a jak misio wyjdzie to jest świetna ku temu okazja. I może te 4 pary to jakaś zgrana paczka i jak się i tak w mieszkaniu nie mieszczą to ciebie z dzieckem już nie doprasza jako nieznającej tego towarzystwa. > Koleżanka wybadała czy będą jacyś faceci i stwierdziła że swego faceta nie bie > rze jak same laski z dziećmi będą, bo AAA będzie się nudził. Ja na to że zapros > iłam chrzestnego itd nie wiem kto przyjdzie na pewno > a w końcu powiedziałam jej że będzie ojciec mojego dziecka również jako osoba z > godna żyję z nim w powiedzmy w miarę zgodnych relacjach. > Na to ona że "acha to ona weźmie swojego AAA". > Było mi bardzo nieprzyjemnie, pomijając fakt że to urodziny córy i chciałam żeb > y jej córka była bo się lubią ale czułam się fatalnie. Może jej facet jest tak jak mój m. wyjątkowo skupiony na samochodach i innych pojazdach/samolotach a zatem są małe szanse, że z samotnymi koleżankami z dziećmi nie będzie się nudzić na śmierć a ona z tego powodu nie będzie miała poczucia winy. Nie bądź taka wrażliwa na swoim punkcie bo nie wszystko musi być przeciwko tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 20:20 Z mojej perspektywy wygląda to tak, że mam męża, dziecko i też spotykamy się tylko z parami. Po części jest to zbieg okoliczności a po części nasz/mój wybór(?) Jest na osiedlu jedna dziewczyna z dzieckiem, samotna matka i nie zapraszam jej do siebie, ale chyba nie z powodu tego, ze nie ma męża/partnera ale bardziej dlatego, że nie czuję się z nią jakoś blisko związana. Mam też złe doświadczenia z przeszłości z dziewczyną, która co prawda nie była samotną matką, ale miała męża, który ciągle pracował albo balował bez niej, więc ona się zaprzyjaźniła z nami a potem podczas mojej nieobecności przystawiała się do mojego męża. Może coś w tym jest, że unikam teraz takich osób. Poza tym mam naprawdę niewiele czasu na życie towarzyskie jako takie... Odpowiedz Link Zgłoś
pandzik Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 21:50 Dziwią mnie takie zachowania, powiem szczerze. Chrzestna mojego syna przez dłuższy czas była sama po rozwodzie, do głowy by mi nie przyszło wyrzucać męża z domu, jak ona przyjdzie albo na jakieś oficjalne zaproszenie od niej go nie zabierać. Jasne, często spotykałyśmy się tylko we dwie, jak to baby na plotach, ale kiedy zapraszała nas oboje, szliśmy oboje. I jak mały miał urodziny, czy na święta, odwiedzała nas i też mój mąż był zawsze w domu. Teraz ona też ma faceta i spotykamy się czasem we dwie, czasem w czwórkę. Co za problem...? Odpowiedz Link Zgłoś
green.submarine Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 22:34 Internet jednak nie jest aż tak anonimowy, jak by się mogło wydawać. Przeglądając forum ze zdziwieniem odkryłam, że opisana tu sytuacja cos mi przypomina, pozwolę sobie ad vocem wtrącić kilka słów, jako że rzecz tyczy mnie ( czyli współwłaścicielki tej sławetnej niczym kartony w historii polskiej kinematografii, kanapy). Nie zamierzam jednak uczestniczyć w dalszej dyskusji na forum. "Nie byłam u nich na żadnej imprezie, tylko na dziurze czasowej kiedy miso wyszedł na mecz i pani nie miała co ze sobą zrobić..." Miesiąc przed opisanymi urodzinami zaprosiłam córkę Anizavonlea na jedną z sobót. Po pierwsze, chciałam, by dzieci mogły spędzic ze soba czas. Po drugie, Aniazavonlea bardzo często wspominała, że jest jej bardzo ciężko samej, że nie może nigdzie wyjść bez towarzystwa dziecka (choć, jak gdzieś tu napisała, ojciec dziecka aktywnie uczestniczy w jego wychowaniu). Zaproponowałam, aby albo jej córka została u nas na kilka godzin, aby jej mama mogła mieć chwilę tylko dla siebie, albo – jeśli nie ma ochoty nigdzie wychodzić – możemy w tym czasie posiedzieć i napić się herbaty u mnie w domu. To wtedy owa kanapa została zauważona, aczkolwiek nie była pierwotnie przewidziana jako przedmiot specjalnej prezentacji – Aniazavonlea sama chciała się rozejrzeć po mieszkaniu, gdyż była właśnie świeżo po urządzaniu swojego lokum. To ona zwróciła uwagę na kanapę, a jedyne, co powiedziałam, to to, że kanapa ogólnie jest ok, aczkolwiek jest nieco za mała, bo gdy są goście, to trzy pary już się na niej nie zmieszczą. "skoro pani się wygadała że kanapa jest na 4 pary i wydaje takie przyjęcia" O żadnych czterech parach nie było mowy, chociażby ze względu na niewielki metraż mieszkania - czwarta para chyba musiałaby siedzieć na balkonie. Cały wątek o często wydawanych przez nas wielkich przyjęciach Aniazavonlea dośpiewała sobie sama. "Nadmienię jeszcze że chyba nie tylko ja jestem dyskryminowana bo jej dziecko też bywa u nich czasem tylko w niedzielę, bo "nie ma jeszcze swojego pokoju" i nie bywa na uroczystościach kanapa + 4 pary a związek już 3 letni z zamieszkaniem wspólnym ponad rok?" Moje dziecko mieszka z nami NA STAŁE i nie widzę żadnych oznak, aby było w jakikolwiek sposób dyskryminowane – w chwili obecnej to my (dorośli) moglibyśmy się tak ewentualnie czuć, gdyz moja córka „zawładnęła” już nie tylko naszym czasem, ale i większą częścią przestrzeni mieszkania ( z naszą – byłą już chyba… - sypialnią włącznie…). Może ze trzy razy w ciągu roku zdarzyło się, że gdy dziecko nocowało u babci ( co zdarza się już naprawde niezwykle rzadko) zaprosiliśmy 2-3 pary znajomych – sytuacje takie należą do niemalże unikatowych, gdyż na co dzień prowadzimy spokojne, rodzinne życie, w którym wieczorny czas, także i w weekendy, poświęcany jest na prasowanie, sprzątanie, kąpiel i bajkę dla dziecka, a nie wspominane tu wszem i wobec party dla szerokiego grona znajomych… Gdzie Aniazavonlea dopatrzyła się tu intensywnego życia towarzyskiego, doprawdy nie wiem. A kuriozalny zarzut, że jakoby Aniazavonlea nie zostaje zapraszana na spotkania, powinnam pominąc milczeniem, ale czyż naprawdę istnieje wszechobowiązujący zwyczaj zapraszania na wszelkie towarzyskie spotkania WSZYSTKICH znajomych? Czy zapraszając raz do roku przyjaciół, z którymi znamy się jeszcze z liceum, lub tez zaprzyjaźnione osoby z pracy mojego Partnera, powinniśmy zapraszać i wszystkich innych? A już szczególnie takich, którzy – jak sami twierdzą potem publicznie na forum– mają nas za zakompleksioną „patologię i dysfunkcję” i dla których znajomość ta nie jest wiele warta? A jak długą drogę w umyśle Autorki musiała przebyć idea, że nie jest ona do nas zapraszana, gdyż obawiam się stracić na jej rzecz Partnera („Izolacja samców jako walka o byt i kasę wg M. Puzo cudne i prawdziwe!”) ? – cóż, niestety, ta kwestia przekracza już możliwości mojej percepcji… I na marginesie – mój Partner ( w tekście zwany nie wiedzieć czemu „Misiem”) ze względu na swój zawód spotyka się z mnóstwem kobiet, ale jakoś nie czuję potrzeby izolowania go od kogokolwiek, a już na pewno nie od Autorki postu. "Napisałam że przez ostatnie3 lata byli u mnie na kilku imprezach i dodatkowo ona z dzieckiem tez na kilku". Zostaliśmy zaproszeni na „otwarcie” nowego mieszkania (rzeczona parapetówka) oraz na urodziny córki Autorki ( oba spotkania w wersji popołudniowo – dziecięcej). Nigdy wiecej nie otrzymaliśmy żadnego zaproszenia na jakiekolwiek inne imprezy w domu autorki. Aniazavonlea wraz z córką gościła u nas wieczór sylwestrowy, 2-3 razy jej córka spędzała u nas popołudnia bawiąc się z moją, tak samo było tez i odwrotnie. Nigdy się nie blisko nie przyjaźniłyśmy ani nawet nigdy nie spotkałyśmy się bez towarzystwa latorośli – nasza znajomość oparta była więc głównie na wspólnym spędzaniu czasu z dziecmi ( także i w szerszym, dzieciatym, towarzystwie). Owszem, we wcześniejszej fazie znajomości, gdy jeszcze obie byłyśmy singielkami, spotkałyśmy się kilkakrotnie u niej (zawsze towarzystwo samotnych mam). Potem, gdy przestałam być już sensu stricte samotną mamą, wiele razy wspólnie spotykaliśmy się gdzieś z dziećmi na mieście czy plenerze. Nie wiem, czego Aniazavonlea oczekiwała od nas więcej – że zostanie włączona do naszego życia rodzinnego? "Koleżanka wybadała czy będą jacyś faceci i stwierdziła że swego faceta nie bierze jak same laski z dziećmi będą, bo AAA będzie się nudził." Poprzednie (dwa lata temu) urodziny córki Autorki odbywały się wyłącznie w damskim gronie ( same samotne mamy z dziećmi). Nie mając jasności, czy teraz mój Partner przypadkiem nie będzie jedynym mężczyzną, a spotkanie szykowane jest jako typowo babskie ( no i w zaproszeniu nie padło stwierdzenie, KTO jest de facto od nas zaproszony) subtelnie zasugerowałam, że w takim razie może przyjdziemy same, gdyż nie chciałam, aby ewentualny jedyny mężczyzna w gronie nie został potraktowany jako persona non grata… Sugestia była, jak widać, zbyt subtelna… "ta znajomość nie jest dużo warta, tym bardziej że dzieci i tak są już w innych szkołach a znały się z przedszkola i nie ma sensu tego podtrzymywać." A może mając takie podejście do innych nie należy się potem dziwić, że posiada się tak wąskie grono znajomych? "Teraz zmieniła styl bo wprowadziła się do mieszkania początkującego mecenasa i pewnie to jakiś życiowy deal ale ciekawe co dalej i jak długo?" Żyli długo i szczęśliwie do końca świata i o jeden dzień dłużej. "czym ja sobie głowę rwę ale chyba sytuacja uderzyła w mój czuły punkt moich kompleksów..." Abstrahując od składni powyższego zdania, myślę, że tu właśnie jest pies pogrzebany. Może nie chodzi o żadną kanapę i rzekome spotkania towarzyskie, na które to Aniazavonlea nie była zapraszana. Po przeczytaniu jej postów zaczęłam się zastanawiać, czy Aniazavonlea nie ma swego rodzaju żalu do świata, że innym się udaje, a jej wciąż nie. Przez bardzo długi czas Aniazavonlea gorliwie odradzała mi związek, w którym obecnie jestem – teraz już domyślam się, dlaczego. Tak, mam fantastycznego, kochającego Partnera i jestem szczęśliwa. I niestety, ale odnoszę ( może niesłusznie, ale jednak) odczucie, że Autorce wątku trudno się z tym faktem pogodzić. Jak na niewiele wartą znajomość Aniazavonlea poświęciła mi, jak widać, aż dwa miesiące na snucie swych „kanapowych” rozważań. I chyba w pewnym momencie nieco zatarła się jej granica pomiędzy naszym realnym życiem, a jej wyobraźnią ( moje sugerowane rozszalałe życie towarzyskie, do którego ona nie została dopuszczona). Winny, wiadomo, musi być. Ale czy nie najsmutniejsze z całego wątku jest to, że Aniazavonlea, zamiast najzwyczajniej z nami na ten temat porozmawiać, wolała potajemnie „ rozluźnić znajomości i po prostu laski nie zapraszać więcej” Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Cudne! 15.11.11, 22:41 Cudne! Przypominają mi się stare, dobre internetowe czasy kiedy na forum dla samotnych matek spotkały się eksia, neksia i niepłacący alimentów misio. Była...ekhem... burzliwa dyskusja. Odpowiedz Link Zgłoś
asiablues Re: Cudne! 16.11.11, 08:26 Mam 2 nogi, 2 ręce, mam zdrowe dziecko, mam prace, mieszkanie 3 pokoje, A może koleżanka miała ładniejsze nogi? Albo zdrowsze dziecko? I misio wolał ją? Jak byś miała cztery nogi i dwie ręce, albo chociaż dwie mogi i trzy ręce, to byłoby już coś. A taki zestaw podstawowy to na wyposażeniu ma kazda. Z takimi atutami jesteś mało konkurencyjna. Czterdziestoletnia, sfrustrowana, upierdliwa i dzieciata baba, bez znajomych i przyjaciół, której jedynym atutem jest to, ze ma dwie ręce i dwie nogi. Wow. Będziesz łakomym kąskiem na Sympatii. Może chociaż na mieszkanie ktoś poleci… Odpowiedz Link Zgłoś
rarely to zalezy 16.11.11, 08:46 asiablues napisała: > Mam 2 nogi, 2 ręce, mam zdrowe dziecko, mam prace, mieszkanie 3 pokoje, > > A może koleżanka miała ładniejsze nogi? Albo zdrowsze dziecko? I misio wolał ją > ? Jak byś miała cztery nogi i dwie ręce, albo chociaż dwie mogi i trzy ręce, to > byłoby już coś. A taki zestaw podstawowy to na wyposażeniu ma kazda. Z takimi > atutami jesteś mało konkurencyjna. > > Czterdziestoletnia, sfrustrowana, upierdliwa i dzieciata baba, bez znajomych i > przyjaciół, której jedynym atutem jest to, ze ma dwie ręce i dwie nogi. Wow. Bę > dziesz łakomym kąskiem na Sympatii. Może chociaż na mieszkanie ktoś poleci̷ > 0; czy z garazem Odpowiedz Link Zgłoś
pandzik Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 22:47 Piękne. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
raggiolino Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 16.11.11, 00:21 Fantastyczne :) a jak widać różnicę wypowiedzi tych dwóch osób. Jakoś tak samotna frustratka brzmi dużo mniej wiarygodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
rarely pozamiatalas tym postem :) 16.11.11, 08:19 rewelacja dla mnie 6+ pokazalas wszytskie wady forum internetowego zreszta nie tylko tego a juz akapit o M.Puzo to perelka ten pseduopsychologiczny belkot ktory pokazalas super masowe przylaczenie sie do nagonki eskalacja zlotych mysli i pseudopsychologicznego poradnictwa frustracje ludzi ktorzy tu pisza i streotypowe myslenie + dalem za kulture i brak agresji zarowno wobec autorki postu "specjalistek" no i za obrone partnera nazywania go misiem bo taki epitet tez rodzaj pogardy super Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 16.11.11, 22:25 Nie wierzę. Jak scenariusz telenoweli. Naprawdę redaktorzy Gazety nie maczali w tej historyjce palców? ;D Zaczyna to przypominać rozgrywki Disy i Hotally. Tam poszło o pierścionek tutaj o kanapę i Misia. Odpowiedz Link Zgłoś
marrysienka Sama sobie problemy robi 20.11.11, 16:57 Anizavonlea sama robi sobie problemy. Moje przypuszczenia potwierdziła reakcja jej koleżanki. Szukała zniewagi, to znalazła problem tam, gdzie go nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
zosiasamosia_wawka Re: Sama sobie problemy robi 20.11.11, 18:12 Koleżanka poczuła się zaatakowana to się broni. Sam z siebie nikt się nie przyzna, lepiej się wybielić. Nadmierne tłumaczenie się i przydługawy post świadczą że czuje się winna. Najważniejsze było dla koleżanki że inni się dowiedzieli;) trochę dysfunkcyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
monitor_73 Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 15.11.11, 22:37 1. Nie przejmuj się w ogóle "koleżanką". 2. Wpadaj do mnie, jak masz ochotę :) też mam dzieci, acz jedno nie jest zdrowe. Dlaczego napisałaś, że Twoje dziecko jest zdrowe...? (w takim kontekście...) Mam b. dobre doświadczenia towarzyskie, mimo, że moje dziecko jest niepełnosprawne. Mieszkam w PL. Nie jest z tym tak źle ;) 3. 100 % znajdziesz fajnego gościa, na którego warto było poczekać. Ja czekałam (wszystkie ciotki już komentowały mój wiek...) i nie żałuję. Dla wątpliwej merytorycznej jakości komentatorów - niepełnosprawność mojego synka nie ma nic wspólnego z wiekiem. 4. Super sobie radzisz. Cierpliwości. I nie trać czasu na, tfu tfu, "koleżanki". 5. Pozdrawiam bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
xarte Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 16.11.11, 03:37 Ja akurat od prawie roku jestem singlem. Jeszcze nie formalnym ale to kwestia czasu. Nie będę się rozpisywał - powiem tylko, że odkąd tak się stało siedzę z dzieckiem "w domu". telefon milczy. Odpowiedz Link Zgłoś
asiablues Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 16.11.11, 08:33 To ma być zacheta dla Ani, ze jak by co, to może na Ciebie liczyc?;) Na poważnie - może dla Ciebie jeszcze jest za wczesnie. Przeprowadz rozwód, otrząsnij sie i zacznij kogos szukac. Co nagle to po diable. Odpowiedz Link Zgłoś
xarte Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 18.11.11, 12:18 Nie jest za wcześnie. Z żoną nic oprócz dziecka mnie nie łączyło (smutne, nie?). Odpowiedz Link Zgłoś
amb25 Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 16.11.11, 09:49 Niestety, musisz sie rzyzwyczaic. Singielka (z dzieckime czy bez) raczej na imprezy dla par nie jest zapraszana. Z roznych powodow np. bo mysla, ze w sparowanym towarzystwie, bedzie sie zle czula, albo bedzie "zagrozeniem" dla pan, ktore przyszly z partnerem. no coz, takie jest zycie, choc nikt do tego sie nie przyzna.... Odpowiedz Link Zgłoś
coppermind Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 16.11.11, 21:54 nie "singielki z dzieckiem" tylko emocjonalnej dziewicy, która pedzej czy później ukrzyżuje swoje dziecko, bo nie pojmuje, że dziecko potrzebuje mieć ojca. ta co Ma ryja też była singielką z dzieckiem i skończyło się to śmiercią dziecka, ale ślepe samice samice potrzeb emocjonalnych dziecka nie pojmują, bo istnieją wyłącznie one i ich potrzeby :( Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 16.11.11, 21:58 coppermind napisał: > ta co Ma ryja też była singielką z dzieckiem i skończyło się to śmiercią dzieck > a, ale > ślepe samice samice potrzeb emocjonalnych dziecka nie pojmują, bo istnieją wyłą > cznie > one i ich potrzeby :( Koper się pojawił. O tej śmierci zdecydował nie kto inny a tato dziecka, facet. Odpowiedz Link Zgłoś
szynkretowa Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 17.11.11, 08:43 Przeczytałam wszystko i nie czaczuje dwóch rzeczy: 1) Pan Niepierwszylepszy (ojciec dziecka Ani-Frustratki) odszedł od niej bo sie zakochał i poszedł za głosem serca - czyli jest jeszcze jakas Pani Niepierwszalepsza. Czy ona tez dostała zaproszenie na urodzony dziecka jej męża/partnera? Bo jesli nie, to dyskryminacja sparowanych. Jesli i ona tam była ( o czym nie ma słowa) to samo to zadaje kłam teorii, ze kobiety tak sie boja o swoich samców ze w towarzystwo singielek ich nie puszczja. A jesli Pan Niepierwszylepszy był sam, i to jest ok, to dlaczego jesli koleżanka miała byc sama bez Pana Misia, to Ania-Frustratka strzela focha? DLACZEGO Ani az tab bardzo zależało, zeby tamta wzięła na ten kinder-bal Pana Misia? Tłum miał robić czy jak? 2)na jakiej podstawie Ania-frustratka zakłada, ze to kolezanka nie chciała jej zapraszac, a nie np to Pan Mis jej nie lubił ( olac sprawe, czy urzadzali te imprezy czy nie) ? jesli gosc jest prawnikiem to jego praca w duzej mierze polega na słaniu sztucznych usmiechów i Ania mogła nawet nie zauwazyc, ze facet jej nie trawi. Ta mozliwosc wydaje mi sie całkiem prawdopodobna, tym bardziej, ze Pani Misiowa zaprasza Anie do siebie, kiedy Misia nie było w domu, ale jednak zaprasza. BTW - sądząc z wypowiedzi Pani Misiowej to raczej wygląda ona na babke z klasą, a takie kobiety ( i to jeszcze po przejsciach, bo tamta tez była rozwiedziona i dzieciata) nie inwestują w otłuszczonych Misiów, którzy to wieczory spędzają w klubach żłopiąc kolejne piwo i podrywając laski. Tym bardziej, ze jesli pan Misio zwiazał sie z babką z dzieckiem ( o jej pracy i mieszkaniu nic nie wiemy, ale skoro to dla niej zyciowy deal bo wprowadza sie do niego, to raczej mieszkania nie miała) i związek trwa juz trzy lata, mieszkają ze sobą i jej dzieckiem w jego mieszkaniu to tym bardziej mozna sie spodziewac powaznego goscia z jajami a nie Misia, który w kazdej chwili znajdzie sobie fajniejszą laskę i pojdzie za głosem serca. Wielu facetów nie znosi kolezanek swoich żon i obstawiałabym, ze tu było podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanic.a.francuza Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 18.11.11, 07:25 "Wielu facetów nie znosi kolezanek swoich żon i obstawiałabym, ze tu było podobnie." Ot co. proste. ale Ania frustratka uwaza sie za osmy cud swiata pozadany na wszystkich przyjeciach. Sorry, ale dla kogos kto jest prawnikiem, nie ma nic nudniejszego niz kinderbal. Radzilabym docenic Pnia Misiowa, ktora mimo wszystko dwoi sie i troi by podtrzymywac zanajomosc, a dostaja jej sie joby od nic nie kumajacej, sorry: "nie czaczujacej", Ani Frustratki. Juz sam bzik i rozmyslania w temacie kto mnie zaprasza a kto nie swiadcza o infantylizmie, ktorego wiekszosc mezczyzn nie znosi. Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 18.11.11, 08:22 > Sorry, ale dla kogos kto jest prawnikiem, nie ma nic nudniejszego niz kinderbal. Socjologowie mają tak z muzyką Abby. Tokarze z kolei nie cierpią fiatów Panda. Odpowiedz Link Zgłoś
lutyk Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 18.11.11, 10:00 No zalezy jeszcze, jakie dorosłe towarzystwo ze stroni Ani zostało zaproszone. Jesli podobne do niej samej - mogło byc mało ineresująco... Odpowiedz Link Zgłoś
coppermind Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 19.11.11, 13:21 Maryja pod nieobecność ojca ukrzyżowała swojego syna - z czystej matczynej miłości - czy była w tym wina ojca, czy jednak "samotna" egocentryczna mamusia zamordowała dziecko z czystej głupoty ? facet winien - oczywiście - bo dymanie kretynek to głupota - ale dzieci "samotnych" matek giną nie z rąk ojców tylko ust swoich "matek" zawsze dziewic. Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 19.11.11, 13:27 :D:D Tobie naprawdę rzuciło się na musk. Odpowiedz Link Zgłoś
imp.azure Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 19.11.11, 12:31 I znowu ten sam problem, porozmawiaj z koleżanką, może Ciebie nie zaprasza jak są pary bo nie chce żebyś się niezręcznie czuła?? Ps. jak na tej rozmowie skończy się wasze przyjaźń to nie była tak naprawdę nic warta. Odpowiedz Link Zgłoś
black_anorak Re: Życie towarzyskie singielki z dzieckiem 19.11.11, 13:14 Z mojego punktu widzenia to najważniejszym byłoby się nie przejmować. Koleżanką w szczególności, a należy mieć nadzieję, że dzieciaki tak czy inaczej same się dogadają jak będą miały okazję. Oczywiście jak się nie będzie zapraszaną tudzież zapraszać - pojawia się problem "logistyczny" ale może i to się uda rozwiązać. Ja sam jako facet lekko starszawy (sugerując się wieloma wpisami, mogę sobie tę łatkę przykleić [35 lat]), żyjący sam od trzech lat prawie, pojawiam się na imprezach (miejscowych i wyjazdowych) gdzie są i single/singielki i pary (zarówno bi jak i les) i małżeństwa (z dziećmi i bez) z Polski i innych krajów. Ze wszystkimi udaje nam się dogadać, z dzieciakami znajomych też sobie radzę (żadne przede mną nie ucieka, a cukierkami nie przekupuję :-) ). Czasem to zwykłe pogawędki przy winie, czasem wspólne gotowanie czy oglądanie koncertów DVD bez żadnych rozmów, czasem urodziny dzieciaków. Zdarzyło się nawet przyjaciółce (mężatce) robić zdjęcia z dzieciakami w światecznych dekoracjach, kiedy jej mąż był u klienta za oceanem. Wszyscy żyjemy i jest całkiem nie najgorzej. Faktem jest, że po rozpadzie poprzedniego związku (którego formalny koniec niebawem przed sądem) całkowicie zmieniła mi się grupa znajomych (z mojej własnej woli). Zaś ja sam mimo częstszych w tym roku kolacji, czy wypadów kulturalnych z kilkoma koleżankami w dalszym ciągu nie szukam następnej drugiej połówki. Niemniej jednak nie narzekam. Zawsze mogłoby być gorzej, a z pewnością w przyszłości będzie lepiej. --- Find a Better Way of Life! Odpowiedz Link Zgłoś
lubicielka Prawdziwy problem 20.11.11, 12:32 Tak, a może prawdziwym powodem do nie zapraszania "singielek" (a raczej panien z dziećmi bez szans na zamążpójście lub regularny seks) jest sprawdzająca się reguła, że nie mają skrupułów w wyrywaniu mężów swoich przyjaciółek, koleżanek,sąsiadek, sióstr? Zero oporów i zero solidarności. BO A MOŻE znajdę nowego tatę dla mojego dziecka:) Odpowiedz Link Zgłoś
basic.woman222 Re: Prawdziwy problem 20.11.11, 14:47 Uhum, bo twój przechodzony misio z wielkim brzuchem, brakami w uzębieniu i łysiną to łakomy kąsek dla singielek:) Nie po to się kobiety rozwodziły, żeby łapac byle kogo z alimentami na karku na dodatek Męzatki, które się boją towarzystwa samotnych kobiet muszą mieć megakompleksy albo jakieś przykre doświadczenia na koncie hihihi. Nie przyszłoby mi do głowy wykluczać singielek z imprez towarzyskich, normalnie u nas bywają. Odpowiedz Link Zgłoś
lubicielka Re: Prawdziwy problem 20.11.11, 18:45 po 8 latach wspólnego życia urodziło nam się dziecko, po kolejnych dwóch wzięliśmy ślub. Mąż na 185 wzrostu i jest bardzo przystojny;) ząbki w komplecie;) zarabia baaardzo dobrze, wręcz nieprzyzwoicie do nakładu czasu;) Seks średni 5-7 razy w tygodniu. I jest dziwny jak na faceta: UCZCIWY. I to on z oburzeniem potrafił zakomunikować, że jedna czy druga NASZA znajoma, koleżanka, raz opiekunka do dziecka czyniła niedwuznaczne uwagi czy komplementy których nie poczyniły by w mojej obecności. Mąż zazwyczaj komentuje to tekstem: "pie...ięta jakaś". I najdziwniejsze, że one wszystkie to albo rozwódki, albo same, albo właśnie porzucone, najczęściej z długami, dzieckiem i debetem orgazmów:)- smutne. Niezależne feministki, które na byle pstryknięcie palca wskoczyłyby facetowi (nie swojemu rzecz jasna) w majtki:) Odpowiedz Link Zgłoś
ka-mi-la789 Re: Prawdziwy problem 20.11.11, 21:56 > Uhum, bo twój przechodzony misio z wielkim brzuchem, brakami w uzębieniu i łysi > ną to łakomy kąsek dla singielek:) Z kim zatem przechodzone misie zdradzają i odchodzą w siną dal? > Nie po to się kobiety rozwodziły, żeby łapac byle kogo z alimentami na karku na > dodatek Rozwódka nie jest singielką, od tego zacznijmy. Poza tym, skąd się biorą tak zwane rodziny patchworkowe? > Męzatki, które się boją towarzystwa samotnych kobiet muszą mieć megakompleksy Zapewniam cię, że skłonność chłopa do puszczalstwa ma niewiele wspólnego z kompleksami kobiety czy ich brakiem. > lbo jakieś przykre doświadczenia na koncie Skoro mają przykre doświadczenia, to znaczy, że jednak singielka (albo "singielka") co najmniej raz samca im wyrwała. Czyli twoja teoria bierze w łeb. Nie przyszłoby mi do głowy w > ykluczać singielek z imprez towarzyskich, normalnie u nas bywają. To zacznij zapraszać wątkodajkę, wszyscy będą hepi. Odpowiedz Link Zgłoś
modra.kapusta Re: Prawdziwy problem 21.11.11, 10:36 A co dziwnego w tym, ze dziecko nie uczestniczy w imprezach? lepiej, zeby dziewczyna imprezowała jak ma małe dziecko w domu? ja mam dziecko w drugiej klasie i tez jak jest w domu, to niczego większego nie organizuje, bo to nie impreza, jak za sciana spi dzuiecko. Albo rybki albo akwarium. Jesli panna ma dziecko z pierwszego małżenstwa, to dzieco zapewne ma ojca i do niego chodzi na weekendy - co w tym dzoiwnego? A poza tym, jak przeczytałam tekst watkodawczyni, to mi sie odechciało nawet reszty czytac - nie dośc, że miesem rzuca, to jeszcze nawet nie do konca po polsku. Nie chciałabym u siebie w domu takiej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś