mam_pokrecony_mozg
15.11.11, 21:07
nie mieszkamy razem, jestesmy razem od roku.....
zadwoni codziennie ale nie chce pomocy, nie uzala sie nie marudzi mowi tylko ze duzo spi, pytam czy mam podjechac (jakies 15 kilosow) i mu cos zawiesc mowi ze wszystko mam, pare dni temu bylam raz, czulam ze nie wsmak mu to bo lozko rozwalone, on nieswiezy i jakis taki rozmemlany....cieszyl sie nawet przytulil ale mialam wrazenie ze mu przeszkadzam......szczegolnie mnie do pokoju nie kwapil sie zaprosic...
a ja? chcialabym mu zrobic zupe, jakies zakupy witaminy itp itd nie dlatego ze jestem nadopiekuncza lecz sama jestem zdechla i bez zycia i nic mi sie nie chce jak jestem chora, chudne nie mam apetytu i cieszylabym sie jedzcze z tego
dodam ze oboje jestesmy bez dzieci, ja mam 33 on 39....to normalne u faceta?
narzucac sie?