Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek

17.11.11, 10:19
Mam koleżankę, lat 33. Samodzielna, wykształcona, inteligentna. Nie jest może jakaś wyjątkowo atrakcyjna, raczej przeciętna, ale zadbana, zawsze dobrze ubrana, umalowana etc. Od dłuzszego czasu nie może znaleźć sobie nikogo na stałe. Plączą się obok jedynie Panowie szukający przygód, a randki kończyły sie ostatnio bardziej deklaracją przyjaźni niż czegoś więcej ze strony faceta.
Jakiś czas temu odwiedziłam ją ze swoim znajomym, spędziliśmy razem dzień, obiad, spacer, wieczorem jakieś %. Ów znajomy stwierdził później, że dziewczyna jest "trudna" (cokolwiek miał na mysli) i że nie wyobrażałby sobie być z nią w związku. Trochę się zdziwiłam, bo ja kompletnie tej "trudności" nie widziałam i nie widzę do tej pory. Tydzień temu odziedziłam ją ponownie ze swoim chłopakiem. I co? Heh, dziewczyna fajna, miła, mogłaby być fajną koleżanką, przyjaciółką, ale nigdy nie byłbym w stanie się z nią związać (bo jest trudna, bo ma zbyt mocno postawione granice - wtf!!??).
I tak zaczęłam się zastanawiać, czy mężczyźni może rzeczywiście widzą coś więcej (jakkolwiek to zdefiniować) ... może po prostu te samotne kobiety w swojej nieświadomej niekompetencji nie mają zielonego pojęcia, że zamiast przyciągać, odstraszają ... Bo 2 opinie tak bardzo do siebie podobne mówią same za siebie. A może w męskich oczach ważniejsze są inne cechy, niż w oczach kobiety? I naprawdę mniejsze znaczenie ma fakt, że kobieta jest wykształcona, ma poukładane w głowie, jest samodzielna niż ... no właśnie niż co?
    • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:23
      Co znaczy trudna ze sztywnymi granicami? Jakieś przykłady? Wyjaśnienia? Bo to takie trochę puste hasło.;)
      • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:28
        wersja_robocza napisała:

        > Co znaczy trudna ze sztywnymi granicami? Jakieś przykłady? Wyjaśnienia? Bo to
        > takie trochę puste hasło.;)

        No właśnie nie rozwinął już tej myśli, a ja nie chciałam wałkować tematu. Koleżank M. kilka razy bardzo dosadnie i zdecydowanie przytoczyła swoje zdanie, jakby była przekonana o swojej racji i nieomylności. Podkreślam - kilka razy :) nie był to wątek przewodni całej rozmowy.
        • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:32
          To obstawiam, że gdyby koleżanka 'nie miała zdania' albo spytała 'ja nie wiem, ale co ty sadzisz?', albo 'naprawdę, to doprawdy interesujące, nie wiedziałam' wtedy zostałaby uznana za fajną i mądrą (!) kobietę wartą bliższego męskiego zainteresowania.;)
          • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:35
            wersja_robocza napisała:

            > To obstawiam, że gdyby koleżanka 'nie miała zdania' albo spytała 'ja nie wiem,
            > ale co ty sadzisz?', albo 'naprawdę, to doprawdy interesujące, nie wiedziałam'
            > wtedy zostałaby uznana za fajną i mądrą (!) kobietę wartą bliższego męskiego za
            > interesowania.;)

            Nie sądzę. Zwłaszcza, że owi mężczyzni naprawdę nie gustują w typie głupiej, niemającej swojego zdania blondynki.
            Myślę, że to bardziej kwestia wyważenia samodzielności i ciepła i delikatności.
            I pozwolenie mężczyznie na to, aby przy kobiecie mógł się nim czuć w 100% ....
            • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:39
              > Myślę, że to bardziej kwestia wyważenia samodzielności i ciepła i delikatności.
              > I pozwolenie mężczyznie na to, aby przy kobiecie mógł się nim czuć w 100% ....

              No i potwierdziłaś przypuszczenie.:P Jak zwał, tak zwał. Z tego co piszesz, koleżanka nie jest tzw. babochłopem, ani nie wali młotkiem po głowie, jeśli ktoś się z nią nie zgadza. Po prostu ma swoje zdanie i nie przymila się.
              • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:42
                sid-sid napisała:

                > > Myślę, że to bardziej kwestia wyważenia samodzielności i ciepła i delikat
                > ności.
                > > I pozwolenie mężczyznie na to, aby przy kobiecie mógł się nim czuć w 100%
                > ....
                >
                > No i potwierdziłaś przypuszczenie.:P Jak zwał, tak zwał. Z tego co piszesz, kol
                > eżanka nie jest tzw. babochłopem, ani nie wali młotkiem po głowie, jeśli ktoś s
                > ię z nią nie zgadza. Po prostu ma swoje zdanie i nie przymila się.

                Ma swoje zdanie - to prawda. Teraz, kiedy myślę sobie o tym dochodzę do wniosku, że wyraża je jednak dość ostro (żeby nie powiedzieć agresywnie) i bezkompromisowo. Czy to może odstraszać?
                • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:45
                  Jak widać po Twoich kolegach - może. Ale to nie powód, żeby dziewczyna miała się przejmować. Bo czym, cudzą ułomnością?:) I dziwne, że doszłaś do wniosku dopiero, gdy koledzy naświetlili Ci sprawę.:) Widać z koleżanką różnicie się, bardzo, dlatego nie rozumiesz jej zachowania.
                  • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:47
                    sid-sid napisała:

                    > Jak widać po Twoich kolegach - może. Ale to nie powód, żeby dziewczyna miała si
                    > ę przejmować. Bo czym, cudzą ułomnością?:) I dziwne, że doszłaś do wniosku dopi
                    > ero, gdy koledzy naświetlili Ci sprawę.:) Widać z koleżanką różnicie się, bardz
                    > o, dlatego nie rozumiesz jej zachowania.

                    Koleżankę znam dobrze, znam także tę jej bezkompromisową i chwilami upartą stronę. Nie sądziłam jednak, że to właśnie te cechy (a wszystko na to wskazuje) stanowią dla niej przeszkodę w znalezieniu sobie faceta.
                    • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:50
                      A to jest przeszkoda dla niej, czy dla facetów?:) Kto tak naprawdę ma z tym problem?
                      • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:52
                        sid-sid napisała:

                        > A to jest przeszkoda dla niej, czy dla facetów?:) Kto tak naprawdę ma z tym pro
                        > blem?

                        Ona jest sfrustrowana, że kolejne randki konczą się fiaskiem, nie wiedząc czemu.
                        • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:56
                          To miło, że chociaż ma koleżankę, która tak bardzo przejmuje się jej życiem:P
                          • gupek70 House gestapo 28.11.11, 19:31
                            i tyle . Kolejna laska z monpolem na wszechwiedze a to kojarzy sie z probami trzymania pod pantoflem etc. Bylem z taka dziewczyna , jak sie z nia nie zgodzilem wbila mi paznokcie w szyje . Nigdy wiecej .
                            • i_ona_wie_o_co_chodzi Jest "trudna" i bedzie sama. Co za problem? 28.11.11, 20:13
                              • la.patate Re: Jest "trudna" i bedzie sama. Co za problem? 29.11.11, 11:56
                                Wcale nie musi być sama.Jak ruszy po rozum do głowy,postudiuje trochę ekonomii,marketingu i TWÓRCZO zastosuje wiedzę do rynku "matrymonialnego" to nie widzę szansz żeby była sama.Oczywiście musi liczyć się z tym, że komus wyrwie zdobycz ,chyba że będzie celować w młody rocznik.
                                • tschort Re: Jest "trudna" i bedzie sama. Co za problem? 29.11.11, 20:23
                                  Będzie sama bo jest trudna. Kapujesz? Czeka na superprzystojnie bogatego księcia żeby jeździć na nim na oklep.
                            • asmok6 Re: House gestapo 29.11.11, 12:50
                              gupek70 napisał:

                              > i tyle . Kolejna laska z monpolem na wszechwiedze a to kojarzy sie z probami tr
                              > zymania pod pantoflem etc. Bylem z taka dziewczyna , jak sie z nia nie zgodzile
                              > m wbila mi paznokcie w szyje . Nigdy wiecej .

                              Najgorsze są do których po prostu nie da się dostosować nawet jeśli spróbujesz. jak się z taką zgodzisz, a ona na drugi dzień zmieni zdanie i zapomnie Cie o tym poinformować. Znowu awantura. I nie ważne że przecież wczoraj sama tak chciała. Jesteś winny bo powinieneś się sam domyślić co ona myśli :)
                              • lucusia3 Re: House gestapo 29.11.11, 20:13
                                No niestety takie typy są i nie widzą problemu po swojej stronie. Jeszcze jeden odstraszający typ, mam okazje obserwować w swoim otoczeniu, to atrakcyjna, zadbana dziewczyna, która z góry wie, co jest dobre. Nie ma z nią miejsca na dyskusje, ona zna murowaną prawdę, jedyną słuszną. Nawet jeśli wyjeżdża z czymś takim tylko sporadycznie, myślę, że to odstrasza skutecznie kazdego potencjalnego wielbiciela posiadającego minimum oleju w głowie.Tu nie chodzi o swoje zdanie, bo to jest interesujące dla interlokutora, tu chodzi o apodyktyczny ton.
                                • comrade Re: House gestapo 04.12.11, 20:50
                                  > No niestety takie typy są i nie widzą problemu po swojej stronie. Jeszcze jeden
                                  > odstraszający typ, mam okazje obserwować w swoim otoczeniu, to atrakcyjna, zad
                                  > bana dziewczyna, która z góry wie, co jest dobre. Nie ma z nią miejsca na dysku
                                  > sje, ona zna murowaną prawdę, jedyną słuszną. Nawet jeśli wyjeżdża z czymś taki
                                  > m tylko sporadycznie, myślę, że to odstrasza skutecznie kazdego potencjalnego w
                                  > ielbiciela posiadającego minimum oleju w głowie.Tu nie chodzi o swoje zdanie, b
                                  > o to jest interesujące dla interlokutora, tu chodzi o apodyktyczny ton.

                                  Sprawdź czy nie należy do PiS :)
                            • pinup Re: House gestapo 29.11.11, 18:11
                              rzeczywiscie z ciebie g(l)upek...

                              to mile i przyglupie laski najlepiej biora pod pantofel i obracaja wami jak sie da. faceci do tego leca jak muchy do go.wna, a pozniej wielkie zdziwienie 'zmiana po slubie'. w takie zmiany wierza tylko idioci, bo to scenariusz stary jak swiat. manipulacje, na ktore nabiera sie KAZDY samiec, a niewielu potrafi z tego wyciagnac nauczke.

                              ktos kto ma troche rozumu dziekuje bogu, ze laska nie odgrywa panny z telenoweli, albo poradnika 'jak uwiesc jelenia' i na dzien dobry wiadomo z kim ma sie do czynienia. nauczcie sie wreszcie chlopcy - ten typ sie nie zmienia, bo jest soba na dzien dobry. nie musi wbijac paznokci w szyje, bo potrafi jasno artykulowac co ma w glowie i szczerze o tym rozmawiac. to z tym pierwszym lecicie po rowni pochylej, bo tlumione emocje i frustracje ZAWSZE musza znalezc jakies ujscie. najczesciej absurdalne i zuplelnie nieadekwatne do sytuacji.
                              • thorgallpl mhm 30.11.11, 08:24
                                tu zapewne nie problem w tym, ze kobieta ma swoje zdanie i nikogo nie udaje. mysle, ze chodzi o sposob wyrazania swoich mysli. troche tepa, ale ladna i delikatna ma w sobie wiecej z kobiety niz gegajaca podstarzala "singielka", ktora na "dzien dobry" pokazuje jaka mordęgą byloby zycie znia. to jest tak proste jak budowa cepa, a niektorym tak ciezka to zrozumiec.
                                • pinup Re: mhm 01.12.11, 14:21
                                  skoro juz operujemy stereotypami, to pozostalo tylko dodac, ze facet dla ktorego zycie z kobieta, ktora ma opinie i potrafi je wyrazac bez przepraszania za to, ze osmiela sie myslec ma w sobie mniej z mezczyzny moj lewy trampek.
                                  to, ze cos jest proste nie ozacza, ze latwo to zrozumiec, bo czasami logika nie pozwala. jest tez istotna roznica miedzy zrozumieniem (poprzedzonym procesem myslowym) a akceptowaniem (zgoda bez koniecznosci angazowania mozgu). faceci lubia glupsze od siebie, bo takie towarzystwo jest niewymagajace i to zadna nowosc. zachwyt wzbudza nawet poranna kupa, a jak wszyscy wiemy, to powod do dumy kazdego faceta:)

                                  lenistwo, szczegolnie umyslowe, powoduje ze faceci maja swoje kryteria doboru partnerki i dobrze. lepsze to, niz kozaczenie zeby zaimponowac pannie, a potem wielkie niezadowolenie kiedy sily opadna, fantazji brak a panna ucieka w poplochu na widok prawdziwego oblicza.

                                  ja akurat jestem wdzieczna wszystkim panom, ktorzy na dzien dobry zgaduja jaka mordega byloby zycie ze mna. tym samym oszczedzaja mi piekla jakim byloby zycie z nimi:) been there, done that i szkoda mi juz na to czasu i energii.
                            • hristoforos Typ Kobiety "Asertywnej" ??? 29.11.11, 21:26
                              Niektórym kobietom powinno się zabronić edukować. Dla ich własnego dobra...Nasłuchacie się pierdół o niezależności i równouprawnieniu, wbijacie sobie w łeb pierdoły o sile jaką macie, a mimo wszystko chcecie żyć bajką. Chciały byście księcia z bajki, romantycznego, posłusznego, przystojnego z dobrą pracą, ale aby nie wychodził z domu. Pieniądze nie są ważne, ale musi je mieć ! Zrozumcie moje kochane.. Nie wszyscy faceci są jak George Clooney, a Wy nie wszystkie jesteście jak Angelina Jolie... Bez ustępstw , jest ustęp..
                              • pinup Re: Typ Kobiety "Asertywnej" ??? 01.12.11, 14:32
                                alez oczywiscie, ze pieniedze sa wazne. wielkosc i grubosc tez. wszystko inne to bzdury, ktore kobiety mowia, bo to chcecie slyszec. kazda szczera kobiete nazywacie materialistka albo nimfomanka. to WY nie wiecie czego chcecie.
                          • cosmo-pl Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 20:26
                            Dawno nie uprawiała seksu albo w ogóle i to jest przyczyną. Nie jest wyluzowana i nie potrafi podejść do życia z dystansem, dlatego się spina i forsuje już i tak mocne argumenty ;) Kryzys większości lasek po 30, stają się oschłe, tracą dobre serce i robią z siebie korporacyjne potwory niezdolne do uczucia. Część się budzi w wieku 35 lat, znajduje byle kogo, płodzi dziecko i na nie przelewa całe uczucie, część zostaje starą panną z przygodnym seksem raz w roku, jak dobrze pójdzie. Moja rada, niech pójdzie na randkę z chłopakiem, który ma swobodne podejście do życia i niech go zaciągnie do łóżka. Kobietom łatwo to zrobić, bo nawet moja najbardziej przeciętna koleżanka, jakby się przede mną po rozebrała, po paru drinkach i usiadła mi na kolanach, to dopięła by swego ;)
                            • lia.13 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 21:05
                              no dobra, ale po co?
                              • magyar30 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 23:04
                                poco to sie nogi noco, a na serio po to żeby się trochę wyluzowała, przejrzała na oczy i zaczęła trzeźwo rozumować bo życie to nie tylko finanse dom i płatności ale także trochę wariacji, seksu, improwizacji, kłótni, problemów i 1000 nie znanych spraw - i to do końca życia. Musi mieć z czego wybrać - a facet sprawdza dziewczynę w łóżku - niech i ona sprawdzi go po łóżku.
                                • cosmo-pl Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 01.12.11, 19:50
                                  Lepiej bym tego nie ujął. Oczywiście oprócz seksu są jeszcze inne rzeczy i nie powinien on ich przesłaniać. ;)
                        • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 00:24
                          tora83 napisała:

                          > sid-sid napisała:
                          >
                          > > A to jest przeszkoda dla niej, czy dla facetów?:) Kto tak naprawdę ma z t
                          > ym pro
                          > > blem?
                          >
                          > Ona jest sfrustrowana, że kolejne randki konczą się fiaskiem, nie wiedząc czemu
                          > .

                          Bo faceci to wyczuwają :) Kobiety z takimi cechami charakteru w dłuższym związku przekształcają się w takie stereotypowe jędze. Nie uznają kompromisów, nie interesuje ich cudzy punkt widzenia. Po prostu nie można z taką być szczęśliwym.
                          Są fajne do łóżka, jako przygoda, bo trochę dzikie, ale spędzić całe życie? O nie.

                    • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:52
                      Tora, a może to nie ona taka silna, tylko ci faceci to mięczaki?;)
                      • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:53
                        wersja_robocza napisała:

                        > Tora, a może to nie ona taka silna, tylko ci faceci to mięczaki?;)

                        Silna jest ... pozornie. Taki buduje sobie wizerunek. W środku bardziej krucha, wrażliwa, szukająca uczucia.
                        • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:15
                          Jedyna droga: musi nauczyć się koloryzować, odrobinę manipulować, wiedzieć kiedy co i jak powiedzieć, a co przemilczeć. I już.;)
                          • to.niemozliwe Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 21:41
                            Nie nauczy sie "i juz", bo rywalizuje lub atrybuluje im wrogosc.
                            Moze narcystyczna troche jest lub egocentryczna?
                          • y.tenzen Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 16:33
                            wersja_robocza napisała:

                            > Jedyna droga: musi nauczyć się koloryzować, odrobinę manipulować, wiedzieć kied
                            > y co i jak powiedzieć, a co przemilczeć. I już.;)

                            Coś w tym jest. Stara maksyma mówi: mowa jest srebrem, a milczenie złotem:P
                          • gzesiolek Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 00:36
                            Jesli posiada typ osobowosci o ktorym mysle to na 100% nie bedzie sie naginala, a juz tym bardziej wypowiadala slow z ktorymi sie w 100% nie zgadza... TTTM...
                            a zycie z taka osoba do latwych nie nalezy... a ze faceci to mieczaki to juz inna sprawa... lepiej isc na latwizne ;)
                            • hermilion Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 17:33
                              "Only a sadistic scoundrel'or a fool'tells the bald truth on social occasions."
                              -Robert Anson Heinlein

                              I to by było na tyle - może se mówić prawdę ile chce,
                              ale to nie znaczy, że znajdzie kogoś kto taką prawdomówność zniesie.
                            • janznepomuka Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 30.11.11, 15:55
                              Jasne. Albo dominacja okupiona wielką wojną i zawałem w okolicach 40-tki, albo szybkie pojawienie się na forum pt. "brak seksu w małżeństwie" i zapoznanie się ze standardowym tekstem gościa o nicku urqhuart: "im facet więcej się stara, tym ma mniej seksu".

                              Żyłem z taką babą. Konkretnie była moją żoną o ponad 20 lat za długo. Jedyny typ, któremu by się prawdopodobnie podporządkowała to samiec super-alfa, superbogaty (naprawdę super) w dodatku okazujący jej na każdym kroku, że jedno słowo za dużo i klamunia. Ponadto zdradzający ją na prawo i lewo.

                              Niestety, takie baby wybierają sobie fajnych facetów i ich unieszczęśliwiają.

                              Tak, tysiąc razy bardziej wolę kobietę normalną. Taką, która czasem ma swoje skonkretyzowane zdanie na jakiś temat, a czasem nie ma. Taką która coś wie i czegoś nie wie (i się spyta). Która kocha i cieszy się, że jest kochana. Nie robi z igły wideł. Ale też nie da sobie wejść w 100% na głowę.

                              Taką, z jaką obecnie jestem.
                      • raduch Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:18
                        wersja_robocza napisała:

                        > Tora, a może to nie ona taka silna, tylko ci faceci to mięczaki?;)

                        Taktak, wszyscy, tak. ;) Aleś się uczepiła... :D
                        Tu chyba jednak chodzi o taki autorytarny styl wyrażania poglądów czy myśli. Mojej pani czasem się wyrwie "nie dyskutuj ze mną!". Pffff, kochanie, tak to sobie do uczniów w szkole mów. Ja po tym na pewno nie zamilknę. Kto jak kto, ale facet wie z autopsji, że napuszona postawa, prężenie muskułów, wcale nie wynika z pewności siebie.
                        • triss_merigold6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:22
                          Nauczyciele i dydaktycy muszą się bardzo pilnować, żeby w domu nie prezentować postawy "cisza, ja teraz mówię". D Wiem po sobie.
                          Masz rację, autorytarny, rywalizacyjny styl komunikacji zaprezentowany w pierwszej rozmowie zwyczajnie zniechęca, facet myśli "a po cholerę mi taka panna" i tyle.
                          • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:23
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Masz rację, autorytarny, rywalizacyjny styl komunikacji zaprezentowany w pierws
                            > zej rozmowie zwyczajnie zniechęca, facet myśli "a po cholerę mi taka panna" i t
                            > yle.

                            i chyba o to tutaj chodzi.
                            • rydzyk_fizyk Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 16:07
                              To czasem chyba występuje w zestawie z głodem rozmowy i wtedy pachnie desperacją.

                              Nic dziwnego, że zniechęca.
                            • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 00:27
                              tora83 napisała:

                              > triss_merigold6 napisała:
                              >
                              > > Masz rację, autorytarny, rywalizacyjny styl komunikacji zaprezentowany w
                              > pierws
                              > > zej rozmowie zwyczajnie zniechęca, facet myśli "a po cholerę mi taka pann
                              > a" i t
                              > > yle.
                              >
                              > i chyba o to tutaj chodzi.

                              No wiesz ... mając w perspektywie całe życie osiągania kompromisów nie poprzez dyskusję tylko konfrontację i kłótnię? Dziękuję, wolę jakąś brzydszą.
                          • raduch Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:25
                            Chyba z tym autorytarnym to przesadziłem. Nie znalazłem odpowiedniego słowa, idzie o sposób wyrażenia poglądu nie pozostawiający pola do dyskusji. "Bo tak" można powiedzieć ujmująco łagodnie, ale... Co z tym ma druga strona dalej począć?
                            • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:27
                              raduch napisał:

                              > Chyba z tym autorytarnym to przesadziłem. Nie znalazłem odpowiedniego słowa, id
                              > zie o sposób wyrażenia poglądu nie pozostawiający pola do dyskusji. "Bo tak" mo
                              > żna powiedzieć ujmująco łagodnie, ale... Co z tym ma druga strona dalej począć?

                              No musi się zgodzić no, musi .... nie ma pola manewru, chocby chciała :)
                              • raduch Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:31
                                Może w końcu trafi na egzemplarz, który zamiast ona jest trudna pomyśli, że warta zachodu. :)
                                • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:36
                                  raduch napisał:

                                  > Może w końcu trafi na egzemplarz, który zamiast ona jest trudna pomyśli, że war
                                  > ta zachodu. :)

                                  Czego jej życzę ...
                                  • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 12:53
                                    tora83 napisała:

                                    > > Może w końcu trafi na egzemplarz, który zamiast ona jest trudna pomyśli,
                                    > że war
                                    > > ta zachodu. :)
                                    >
                                    > Czego jej życzę ...

                                    A może ona po prostu nie chce? Tego wariantu nikt nie brał pod uwagę. Może jest np. lesbijką, albo ma osobowość samotnika i brak potrzeb seksualnych? To się zdarza.
                                    A może prowadzi podwójne życie i wśród znajomych jest zimną despotyczną babką, a czasem spotyka się z kimś "spoza" i oddaje się bezeceństwom o które nikt jej nie podejrzewa :)
                                    • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 13:05
                                      Aż niemożliwe, ale zgadzam się z tobą. Ludziom wydaje się, że dużo wiedzą o życiu innych, a tu guzik prawda.
                                      • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 13:30
                                        sid-sid napisała:

                                        > Aż niemożliwe, ale zgadzam się z tobą. Ludziom wydaje się, że dużo wiedzą o życ
                                        > iu innych, a tu guzik prawda.

                                        Nie wierzę :P Zrobiłaś to specjalnie bo gdzie indziej napisałem że nigdy się z nikim nie zgadzasz. Chcesz żebym znów nie miał racji :(

                            • to.niemozliwe Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 05:07
                              , poglad bez pola dyskusji to rozkaz, polecenie, albo w najlepszym wypadku mechanizm obronny
                              • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 13:05
                                to.niemozliwe napisał:

                                > , poglad bez pola dyskusji to rozkaz, polecenie, albo w najlepszym wypadku mech
                                > anizm obronny

                                Mechanizm obronny to najgorszy wariant. Bo z tym najtrudniej sobie poradzić.
                                Zresztą na despotyzm zawsze znajdą się chętni, sporo jest facetów którzy oczekują rozkazów, nie chcą samodzielnie myśleć, chcą żeby ktoś decydował za nich. Oni sie podporządkują, potrzebują takich silnych kobiet.
                                Ale takie zachowanie będące mechanizmem obronnym to nie dla nich, bo taka osoba sama oczekuje pokierowania. W przeciwieństwie do wariantu "dominy" jest niekonsekwentna. Kogoś innego, kto chce się podorządkować, zdezorientuje i zestresuje bo będzie zmuszać do samodzielnego działania. Dwie słabe osobowości to jeszcze gorsza mieszanka wybuchowa niż dwie silne.
                                Ktoś będący typem partnerskim lub przywódczym tym bardziej się nie nada, ale ten wariant już mamy omówiony w innych postach :)
                            • janznepomuka Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 30.11.11, 16:38
                              O takim kimś mówimy: apodyktyczny.
                        • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:24
                          Tu chodzi o coś więcej, bo jest cały szereg cech, które mogą się nie podobać, wnerwiać, coś przeszkadza jednemu, a coś drugiemu. Ale panom po prostu nie podoba się kobieta, przy której nie mogą poczuć się taaacy męscy. Czy ma ona trudniej w kwestiach damsko-męskich? Ma. Co nie znaczy, że od razu nieszczęście i zmień się dziewczyno, bo męża nie złapiesz.;)
                          • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:32
                            Sid czyta w myślach.;)
                            • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:36
                              I zaginam łyżki wzrokiem.:)
                            • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 17:20
                              Szkoda, że w myślach sfrustrowanych feministek bez kontaktu z rzeczywistością.
                          • to.niemozliwe Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 05:31
                            sid-sid napisała:

                            > Ale panom po prostu nie podoba się kobieta, przy której nie mogą poczuć się taaacy męscy.
                            Cos w tym jest, uwodzenie bez wiary w swoja meska, wrecz samcza atrakcyjnosc sie nie udaje, podobnie maja zwierzatka. Wystarczy popatrzec na tokujace pawie.:-)
                            Nawet przyszlo mi do glowy, ze Panie aspirujace moglyby sie troche przyjzec np. kurom w kurniku...co robia, zeby kogut je.hmmmm? :-D
                        • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:31
                          Tylko trochę się uczepiłam.:P
                          Szkoda fajnej laski (tej czy jakiejkolwiek innej) tylko dlatego, że panowie potrzebują cichych i pokornych. I nie mówię o ludziach nie do życia, domowych generałach, bo to również w wykonaniu panów jest niefajne.;)
                          • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:37
                            wersja_robocza napisała:

                            > Tylko trochę się uczepiłam.:P
                            > Szkoda fajnej laski (tej czy jakiejkolwiek innej) tylko dlatego, że panowie pot
                            > rzebują cichych i pokornych. I nie mówię o ludziach nie do życia, domowych gen
                            > erałach, bo to również w wykonaniu panów jest niefajne.;)

                            Ejj no, ale nie mówimy o skrajnościach. Przecież nikt tu nie napisał, że ma byc cicha i pokorna ....
                            • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:43
                              Jednocześnie piszesz, że jest miła, fajna, ciepła, a potem nagle jaka to uparta dziewczyna dominuje niemal nad wszystkimi w rozmowie.
                              W ocenach zachowań kobiety - mężczyźni kobiety jeszcze przed wydaniem wyroku są uznane winnymi sytuacji. Tutaj ewidentnie lansowana jest teza, że dziewczyna jest felerna, ma jakieś skazy na swej kobiecości. Nie że faceci może słabi, może kiepscy, może leniwi, może nie umiejący bronić swojego zdania, tylko ona: mało kobieca przez to, że ma poglądy.;)
                              • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:50
                                wersja_robocza napisała:

                                > Jednocześnie piszesz, że jest miła, fajna, ciepła, a potem nagle jaka to uparta
                                > dziewczyna dominuje niemal nad wszystkimi w rozmowie.
                                > W ocenach zachowań kobiety - mężczyźni kobiety jeszcze przed wydaniem wyroku są
                                > uznane winnymi sytuacji. Tutaj ewidentnie lansowana jest teza, że dziewczyna j
                                > est felerna, ma jakieś skazy na swej kobiecości. Nie że faceci może słabi, może
                                > kiepscy, może leniwi, może nie umiejący bronić swojego zdania, tylko ona: mało
                                > kobieca przez to, że ma poglądy.;)

                                Powtarzam - nie chodzi o to, żeby nie miec poglądów, ale o fakt w jaki sposob je wyrazasz i przedstawiasz.

                                • to.niemozliwe Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 05:12
                                  Rzadkoscia jest komunikacja uwzgledniajaca odbiorce. Wszyscy jestesmy w niewoli swojej narracji.
                                • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 17:21
                                  Dla nich mężczyzna jest zawsze winny.
                              • wszystkie_loginy_zajete_2 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 23:03
                                A co byś powiedziała, gdyby jakiś sfrustrowany gość zwalał winę na kobiety za swoje niepowodzenia? Ładna kobieta może być najgorszą zołzą, tak jak przystojny facet może być draniem i kobieciarzem- płeć przeciwna będzie lgnęła jak muchy do .. Śmieszą mnie teksty typu "jestem zbyt inteligentna" albo "jestem zbyt miły". Komuś takiemu można tylko powiedzieć "zasługujesz na kogoś lepszego" i zwiewać.
                          • raduch Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:46
                            Racja. Ale tam wyżej jeszcze pisałem o napuszonej postawie. Wyczuwa się wtedy coś sztucznego, jakąś pozę. Chce uchodzić za silną i zdecydowaną, a w rzeczywistości chyba taka nie jest.
                          • to.niemozliwe Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 05:23
                            Nie, mezczyzni z trudnoscia lokuja uczucia w kobietach rywalizujacych z nimi, bo maja wrazenie braku akceptacji.
                            Jawna rywalizacja i kwestionowanie kompetencji faceta nie jest najlepszym sposobem na zachecenie go do tanca godowego. ;-)
                    • je2bny Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 20:14
                      tora83 napisała:
                      > Koleżankę znam dobrze, znam także tę jej bezkompromisową i chwilami upartą stro
                      > nę. Nie sądziłam jednak, że to właśnie te cechy (a wszystko na to wskazuje) sta
                      > nowią dla niej przeszkodę w znalezieniu sobie faceta.

                      ===================================

                      Właśnie tu jest "" pies pogrzebany "", że nikt nie lubi takiego postępowania, a trzeba też
                      czasami "" pójść na kompromis "", czego ona pomimo wykształcenia jeszcze nie
                      nauczyła się.
                    • andrzejto1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 11:53
                      tora83 napisała:

                      > sid-sid napisała:
                      >
                      > > Jak widać po Twoich kolegach - może. Ale to nie powód, żeby dziewczyna mi
                      > ała si
                      > > ę przejmować. Bo czym, cudzą ułomnością?:) I dziwne, że doszłaś do wniosk
                      > u dopi
                      > > ero, gdy koledzy naświetlili Ci sprawę.:) Widać z koleżanką różnicie się,
                      > bardz
                      > > o, dlatego nie rozumiesz jej zachowania.
                      >
                      > Koleżankę znam dobrze, znam także tę jej bezkompromisową i chwilami upartą stro
                      > nę. Nie sądziłam jednak, że to właśnie te cechy (a wszystko na to wskazuje) sta
                      > nowią dla niej przeszkodę w znalezieniu sobie faceta.

                      A dziwi Cię to?? Po pierwsze związek jest sztuką kompromisu, a jak widać koleżanka nie ma na to ochoty. Po drugie facet przychodzi do domu nie po to by walczyć o swoje, ale by wypocząć po "polowaniu".
                  • sonix24 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 15:40
                    sid-sid napisała:

                    > Jak widać po Twoich kolegach - może. Ale to nie powód, żeby dziewczyna miała si
                    > ę przejmować. Bo czym, cudzą ułomnością?:)
                    Ale przegięłaś. Czyli co? Nie znasz ani tych 2 kolesiów, ani tej kobiety ale z góry jesteś w stanie zawyrokować że to oni są ułomni? No jaka wszystkowiedząca! Czyli co? Jak mężczyźnie
                    nie podoba się kobieta to zaraz ułomny? A jak tobie się nie podoba jakiś konkretny mężczyzna to wnioskuję że też jesteś ułomna. Masz jednostronne widzenie świata które jest efektem niedojrzałości emocjonalnej. Nazywa się to rozszczepienie a oznacza że każda rzecz może być tylko czarna lub tylko biała. Np. kobiety wyłącznie dobre, mężczyźni wyłącznie źli; z takim
                    myśleniem radzę odwiedzić psychologa, on ci pomoże dojrzeć.
                    • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 16:22
                      I to jest twoja refleksja w związku z wątkiem na 300 postów? I jedyne, co "zrozumiałeś" z tej dyskusji?
                      Może zamiast gadać do siebie, porozmawiaj czasami z ludźmi, rozwiniesz się.
                      • sonix24 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 16:50
                        sid-sid napisała:

                        > I to jest twoja refleksja w związku z wątkiem na 300 postów? I jedyne, co "zroz
                        > umiałeś" z tej dyskusji?
                        Tylko tyle zrozumiałaś? Właśnie nie odnosiłem się do wątku "na 300 postów", ale do twoich słów. Wątek jaki taki nie jest za ciekawy bo wałkuje ciągle jeden i ten sam temat: ona taka naj, a on,oni nie chcą. No tragedia! Więc to ty nie zrozumiałaś i nie mierz mnie swoją miarką.
                        • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 17:11
                          Słabo ci idzie, ale mimo braku życzliwości w stosunku do mnie, trzymam kciuki. Może kiedyś będzie lepiej.
                          • sonix24 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 21:27
                            Wymiatator1 ma rację. Rzeczywiście nie ma sensu się wysilać. Trzymaj sobie kciuki za kogo chcesz i tak nigdy nie dojrzejesz.
                            • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 07:28
                              To co tutaj robicie? Frustracja tak się wylewa, że trzeba nią walić na oślep?
                              Nawet wam nie współczuję, są ludzie i taborety, wy jesteście w tym drugim zbiorze.
                              • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 16:55
                                Zastanówmy się, kto jest bardziej sfrustrowany:
                                - młody mężczyzna, szczęśliwy mąż i ojciec wykonujący dobrze płatny zawód o którym marzył od dziecka
                                - wierząca w feministyczne bujdy starzejąca się coraz szybciej zołza, której nikt nie chce?
                                Jak myślicie, kto?
                                • voldenuit1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 21:03
                                  Pomijając idiotyzm pytania typu kto jest szczęśliwszy, a kto bardziej sfrustrowany: szczęśliwy mężczyzna, czy sfrustrowany babsztyl, to odpowiedź wcale nie jest taka oczywista - szczerze mówiąc, to na dwoje babka wróżyła. "Szczęśliwość" może oznaczać zakątek w czarnej du.pie, z dużą dozą rozpaczy i głęboką, niewypowiedzianą frustracją, a "frustracja" - bycie we względnej zgodzie ze sobą, zamiast udawania, że na górze róże a na dole fiołki. To jednak tylko na marginesie, bo rozumiem, że to tylko figura, która ma nam uzmysłowić, że jesteś szczęśliwszy niż twoja przedmówczyni, a więc zarzut jakobyś był sfrustrowany jest nieprawdziwy;)
                                • raduch Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 21:22
                                  wymiatator1 napisał:

                                  > Zastanówmy się, kto jest bardziej sfrustrowany:
                                  > - młody mężczyzna, szczęśliwy mąż i ojciec wykonujący dobrze płatny zawód o któ
                                  > rym marzył od dziecka
                                  > - wierząca w feministyczne bujdy starzejąca się coraz szybciej zołza, której ni
                                  > kt nie chce?
                                  > Jak myślicie, kto?

                                  Ano właśnie. Po przeczytaniu kilku Twoich odpowiedzi do Sid się zastanowiłem. Nieno, skądże, Twoja agresja wobec kobiety mieści się w ogólnie przyjętej normie, tak, zdecydowanie. Mało tego, nieprawdą jest, że u podstaw każdej agresji leży frustracja. Bzdury wierutne. Tak trzymaj, miszczu. Jesteś moim wzorem niedościgłym. A tak naprawdę - byłbyś teraz skłonny te swoje wypowiedzi szczęśliwej żonie, a po latach dzieciom, pokazać?
                                  • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 30.11.11, 09:22
                                    Agresja wobec kobiet? Czy skretynienie naszego społeczeństwa zaszło już tak daleko, że pisanie niewygodnej prawdy to agresja?
                                    • raduch Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 30.11.11, 10:34
                                      Ach tak, to Ty z całym społeczeństwem dyskutujesz? Spoko, więcej nie przeszkadzam w apostołowaniu.
                          • hit.and.run Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 09:35
                            > Słabo ci idzie, ale mimo braku życzliwości w stosunku do mnie, trzymam kciuki.
                            > Może kiedyś będzie lepiej.

                            Najlepiej trzymaj wszystkie palce, uniemozliwi to korzystanie z klawiatury a to z kolei pomoże to temu forum oszczedzic czytania takich banialukow jak twoje. A bajki o zyczliwosci zostaw dla swoich znajomych. Jad i frustracja w twoich postach swiadcza same za siebie.
                          • maitresse.d.un.francais Aaaaaa sid-sid! 07.12.11, 20:32
                            Przecudna sygnaturka!
                        • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 17:22
                          Nie wysilaj się, nie ma sensu.
                      • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 00:32
                        sid-sid napisała:

                        > I to jest twoja refleksja w związku z wątkiem na 300 postów? I jedyne, co "zroz
                        > umiałeś" z tej dyskusji?
                        > Może zamiast gadać do siebie, porozmawiaj czasami z ludźmi, rozwiniesz się.

                        Atak ad-personam? To była bardzo sensowna refleksja, analityczna i dobrze uargumentowana.
                        • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 07:31
                          Widzę, że dla kolegi czarne jest białe, atak ad personam jest refleksją i odwrotnie. Niestety nie jesteś w tym sam.
                          • hit.and.run Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 09:36
                            > Widzę, że dla kolegi czarne jest białe, atak ad personam jest refleksją i odwro
                            > tnie. Niestety nie jesteś w tym sam.

                            Ty za to w swojej glupocie jestes tu sama. Na szczescie.

                            PS nie uzywaj slow ktorych nie rozumiesz.
                            • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 09:38
                              Przestań za mną łazić, sfrustrowany trollu-psycholu.
                              • hit.and.run Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 09:53
                                > Przestań za mną łazić, sfrustrowany trollu-psycholu.

                                Jakas mania przesladowcza ? Co na to lekarz ?

                                Jesli w watku jest polowa twoich postow to jaka jest szansa ze odpowiem na wiecej niz jeden ?

                                Czy odpowiedz na dwa posty to jest "lazenie" ?

                                Jeszcze raz powtorze - lecz sie. Bo widac ze masz powazne problemy ze swoja psyche.
                                • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 10:00
                                  Trzy, misiu kolorowy. Ten jest czwarty. Ile to jest połowa, też nie wiesz.
                                  A teraz przypomnij sobie ciętą ripostę wujka Staszka i znikaj.
                                  • hit.and.run Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 10:16
                                    > Trzy, misiu kolorowy

                                    Faktycznie, roznica jednego posta zmienia calkowicie argumentacje.....

                                    > Ile to jest połowa, też nie wiesz.

                                    Nie ja nie wiem ale ty nie umiesz czytac ze zrozumieniem.

                                    Skad sie takie frustratki biora ?

                                    PS : mialas trzymac palce - chyba ze piszesz nosem - to by tlumaczylo problemy z czytaniem.
                                    • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 17:11
                                      > Skad sie takie frustratki biora ?
                                      Znane jest Ci pojęcie zegara biologicznego?
                                      • szary212 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 01.12.11, 09:23
                                        człowieku agresywny, idź sobie zbadaj prostatę
                              • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 17:04
                                Zabolało, co? A będzie boleć coraz częściej. Zegar tyka, tik, tak, tik, tak.
                      • hit.and.run Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 09:32
                        > I to jest twoja refleksja w związku z wątkiem na 300 postów? I jedyne, co "zroz
                        > umiałeś" z tej dyskusji?

                        Problem jest taki, ze z 300 postow 150 nalezy do ciebie, na dodatek pisanych w tym samym glupio-nudnym tonie "to zapewne ich wina, ona jest fajna laska a to oni niedorajdy".

                        Po mentalnym i celnym plaskaczu zafundowanym przez przezmowce, lepiej wstan i podziekuj bo moze to spowoduje ze zaczniesz kojarzyc cos wiecej niz nam pokazalas.

                        PS : Jak widac na konkretny argument przedmowcy umiesz zaprezentowac wylacznie ataki "ad personam" co przekonuje nas zes "dyskusyjna niedojda"
                  • ravendom Prooooszę Cię... 29.11.11, 08:19
                    A nie przyszło Ci do glowy, że moze nie chodzi o "manie" bądź "niemanie" zdania, ale o to jakie to jest zdanie i na jaki temat. Bo jeżeli babka wyraziła kilka razy, zdecydowanie swoje zdanie, które brzmiało np." Moim zdaniem czarnuchy powinny wracać do Afryki", albo "Moim zdaniem przede wszystkim należy zabić papieża!" to raczej nic dziwnego, że odstrasza "normalnych" mężczyzn :)
                  • polsz Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 30.11.11, 08:34
                    czemu cudzą ułomnością? Agresywne wyrażanie poglądów to jej ułomność.
                • aarvedui Hitler też ostro wyrażał swoje zdanie... 28.11.11, 17:21
                  tora83 napisała:

                  >
                  > Ma swoje zdanie - to prawda. Teraz, kiedy myślę sobie o tym dochodzę do wniosku
                  > , że wyraża je jednak dość ostro (żeby nie powiedzieć agresywnie) i bezkompromi
                  > sowo. Czy to może odstraszać?

                  Hitler też ostro i bezkompromisowo wyrażał swoje zdanie.
                  czy Hitler odstraszał, czy tylko reszta ludzi to były takie ciepłe kluchy ?
                • kocisz Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 19:40
                  Byłem związany kiedyś z taką trudną babą, która bezkompromisowo wyrażała swoje poglądy:
                  "Wszyscy faceci są pojebani" bądź "Wszyscy faceci to świnie"
                  Zawsze chciałem zniknąć jak waliła takimi tekstami w towarzystwie.
                  • voldenuit1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 21:19
                    Byłeś związany z idiotką, której poglądy były debilne, a w dodatku w dosyć wredny sposób uderzały w ciebie. Nie jestem pewna, czy akurat jej "bezkompromisowość" była twoim największym problemem i jak to się ma do osoby opisanej w wątku.
            • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:40
              tora83 napisała:

              > Nie sądzę. Zwłaszcza, że owi mężczyzni naprawdę nie gustują w typie głupiej, ni
              > emającej swojego zdania blondynki.
              > Myślę, że to bardziej kwestia wyważenia samodzielności i ciepła i delikatności.
              > I pozwolenie mężczyznie na to, aby przy kobiecie mógł się nim czuć w 100% ....

              Jasne. Czym jest kobiecość wg takich mężczyzn? Zdanie się we wszystkim na nich, poleganie na ICH słowu, zdaniu i ramieniu w zamian za królowanie w kuchni.;)
              • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:43
                wersja_robocza napisała:

                > tora83 napisała:
                >
                > > Nie sądzę. Zwłaszcza, że owi mężczyzni naprawdę nie gustują w typie głupi
                > ej, ni
                > > emającej swojego zdania blondynki.
                > > Myślę, że to bardziej kwestia wyważenia samodzielności i ciepła i delikat
                > ności.
                > > I pozwolenie mężczyznie na to, aby przy kobiecie mógł się nim czuć w 100%
                > ....
                >
                > Jasne. Czym jest kobiecość wg takich mężczyzn? Zdanie się we wszystkim na nich,
                > poleganie na ICH słowu, zdaniu i ramieniu w zamian za królowanie w kuchni.;)

                A ja myślę, że bardziej samodzielność, połączona jednak z ciepłem, gotowością na kompromis, delikatnością i kobiecością. Różne rzeczy można wyrazić czy powiedzieć w różny sposób i myślę, że o to tutaj chodzi ....
                • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:47
                  Ale Ty ciągle piszesz o tym, jak powinna wyglądać kobiecość z punktu widzenia mężczyzn i oczekujesz, że kobiety dostosują się do tego. Żeby panom się podobało i żeby czuli się męscy.
                  • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:50
                    sid-sid napisała:

                    > Ale Ty ciągle piszesz o tym, jak powinna wyglądać kobiecość z punktu widzenia m
                    > ężczyzn i oczekujesz, że kobiety dostosują się do tego. Żeby panom się podobało
                    > i żeby czuli się męscy.\

                    Tak. Bo takie mam na ten temat zdanie. Co nie ma wiele wspólnego z pozycją słodkiej idiotki.
                    I nie chodzi tutaj o fakt co się komu podoba i o robieniu czegoś dla kogoś, bo jestem jak najbardziej przeciwna zmienaniu się na czyjeś życzenie. Niemniej jednak jej bezowocne poszukiwania partnera też o czymś świadczą. Oczywistym wydaje mi się fakt, że kobieta musi być w związku kobietą, a mężczyzna mężczyzną. I imo niewielu mężczyzn chciałoby mieć u swojego boku babochłopa, z którym muszą rywalizować.
                    • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:52
                      To stosuj to w swoim życiu i daj żyć innym.
                      • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:55
                        sid-sid napisała:

                        > To stosuj to w swoim życiu i daj żyć innym.

                        Stosuję. I nie mam zamiaru nikogo nakłaniać do stosowania mojej teorii. Niech każdy żyje tak, jak chce. Wątek powstał tylko po to, żeby zadając sobie pytanie "dlaczego ona taka fajna, inteligentna i wykształcona a jednak sama?" mieć świadomość, że nie wszystko wygląda tak, jak to postrzegamy.
                    • sumire Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:54
                      zaraz, zaraz. to już od razu babochłop?
                      'kobieta ma być w związku kobietą' - a mnie się wydaje, że ma być SOBĄ przede wszystkim. dopiero później wypełniać role, których od niej oczekuje świat. facet zresztą tak samo.
                      • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:56
                        Jak widać, nie każdy tak uważa.:)
                      • to.niemozliwe Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 05:43
                        Co to znaczy byc soba, dla Ciebie?
                      • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 00:38
                        sumire napisała:

                        > zaraz, zaraz. to już od razu babochłop?
                        > 'kobieta ma być w związku kobietą' - a mnie się wydaje, że ma być SOBĄ przede w
                        > szystkim. dopiero później wypełniać role, których od niej oczekuje świat. facet
                        > zresztą tak samo.

                        Dokładnie. Wtedy ludzie się dopasowują. Wydaje mi się że podstawowy warunek żeby związek był szczęśliwy to własnie to żeby oboje mogli być sobą. Z naciskiem na oboje.
                  • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:51
                    Bingo Sid. Kobiety mają sprintem biec, by dostosowywać się do wyobrażeń panów.;)
                    • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:58
                      wersja_robocza napisała:

                      > Bingo Sid. Kobiety mają sprintem biec, by dostosowywać się do wyobrażeń panów.;
                      > )

                      Błagam dziewczyny, czytajcie. Nikt nie ma się do nikogo dostosowywać.
                      Wydaje mi się jednak, że skoro 3 osoby mówią Wam, że jesteście pijane, to może warto się nad tym zastanowić?
                      • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:05
                        A jak 3 mówią, że jesteście brzydkie, to chodzić z kartonem na głowie?
                        • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:07
                          Kartony zabijają. Patrz Hania Mostowiak.
                          • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:16
                            :DDD
                        • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:09
                          sid-sid napisała:

                          > A jak 3 mówią, że jesteście brzydkie, to chodzić z kartonem na głowie?

                          Pod warunkiem, że przeszkadza Ci Twoja brzydota.
                          • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:19
                            To się chyba nie dogadamy.:)
                            • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:20
                              sid-sid napisała:

                              > To się chyba nie dogadamy.:)

                              Musu nie ma :-)
                              • to.niemozliwe Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 05:38
                                a Ty sie martwisz Tora, ze ktos wali ciagle z baranka w sciane i powtarza ...."Przede wszystkim musze byc soba! Przede wszystkim musze byc soba!"?
                                • lordcox Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 22:16
                                  jeżeli ktoś ma zaburzenia osobowości czy charakteropatię to lepiej żeby nie upierał się przy tym żeby być sobą tylko poszedł do psychologa.

                                  Tytułowa Pani pewnie jest uparta jak osioł i dyskusja z nią pewnie podobna jest do kruszenia betonu gumą do żucia zatem bezsensowna i nikomu się nie chce czekać i szukać sposobu dotarcia do pięknego wnętrza. Proponuje terapię lub trening rozwoju osobowości, nie musi być zaburzona ale psycholog pomoże jej zauważyć trudne cechy które odstręczają innych. Nic tu po naszych debatach. Przypuszczam że przekonanie jej do takiej wizyty to będzie prawdziwe wyzwanie.
                                  Osoby z problemami przeważnie nie widzą problemu w swoim zachowaniu - to inni są jacyś dziwni.
                      • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:09
                        tora83 napisała:

                        > Błagam dziewczyny, czytajcie. Nikt nie ma się do nikogo dostosowywać.
                        > Wydaje mi się jednak, że skoro 3 osoby mówią Wam, że jesteście pijane, to może
                        > warto się nad tym zastanowić?

                        No skoro mówimy, że panowie mają problem z konkretnymi zachowaniami kobiet to chyba mają, co nie?
                        • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:14
                          wersja_robocza napisała:

                          > tora83 napisała:
                          >
                          > > Błagam dziewczyny, czytajcie. Nikt nie ma się do nikogo dostosowywać.
                          > > Wydaje mi się jednak, że skoro 3 osoby mówią Wam, że jesteście pijane, to
                          > może
                          > > warto się nad tym zastanowić?
                          >
                          > No skoro mówimy, że panowie mają problem z konkretnymi zachowaniami kobiet to c
                          > hyba mają, co nie?

                          No mają, no ... tylko jakoś nie linkuję ...
                        • kwieto Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 11:09
                          > No skoro mówimy, że panowie mają problem z konkretnymi zachowaniami kobiet to c
                          > hyba mają, co nie?

                          No ale oni nie mają z tym problemu.
                          Taki a taki typ zachowań im nie pasuje, więc nie zadają się z ludźmi, którzy go prezentują.
                          Tak samo jak ona nie ma obowiązku przypodobywania się mężczyznom, tak samo mężczyźni nie mają obowiązku spędzania czasu z nią, proste.
                          • muza.pl Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 13:11
                            Kwieto, śweitlnie do ujełaś - nic dodac nic ująć.
                            Ta Pani musi sobie zadać podstawowe pytanie co jest dla niej ważniejsze - bycie sobą, czy bycie z kimś.
                  • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 00:36
                    sid-sid napisała:

                    > Ale Ty ciągle piszesz o tym, jak powinna wyglądać kobiecość z punktu widzenia m
                    > ężczyzn i oczekujesz, że kobiety dostosują się do tego. Żeby panom się podobało
                    > i żeby czuli się męscy.

                    Ależ nie muszą. Mogą sobei znaleźć pantoflarzy. Są faceci którzy to lubią.
                    Co to jakiś obowiązek wiązania sie za takimi kobietami? Łaski nie robią :) Niech sobie będą jakie chcą ale ja nie mam żadnego obowiązku interesowania się nimi. A to że mój brak zainteresowania będziecie tłumaczyć jako brak męskości ... cóż ... co mnie to obchodzi? jeśli to poprawia samopoczucie to proszę bardzo, mogę nawet przytaknąć :)
                    • izea Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 08:29
                      Z własnego doświadczenia wiem, że naginanie swojego charakteru do męzczyzny i postępowanie wbrew sobie, "aby utrzymac chłopa" prowadzi w prostej linii do końca związku. Prędzej, czy później kobieta zechce byc sobą a druga strona będzie wtedy zaskoczona, "co się z tą kobitą porobiło". A ona przeciez była taka od poczatku ;-).
                      Generalnie - w waszych postach widzę piętnowanie patologii, które istnieją tak naprawdę wśród osób niedojrzałych i nieświadomych własnych osobowości. Często krzykaczki/krzykacze rzeczywiście maskują tym swoja niepewność, a wtedy najlepsza jest terapia - może być nawet przeprowadzona samodzielnie, jako konstruktywna samokrytyka i postanowienie poprawy :-D

                      Natomiast w normalnych okolicznościach przyrody, jeśli kobieta chce mieć swoje zdanie - niech szuka męzczyzny, któremu to pasuje. Jesli chce być uległa - niech szuka dominatora:-) Wszystko na temat.

                      A w końcu imo na tym najlepszym ze światów jesteśmy po to, aby się realizować i być szczęśliwymi, a nie męczyć się i oszukiwać sami siebie.
          • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:37
            Sądzę podobnie.:)
            A gdyby jeszcze oddała "ojej, jaki jesteś wspaniały" i zatrzepotała rzęsami, to już w ogóle.:)
            • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:40
              * dodała
            • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:41
              O właśnie. I mamy receptę.;)
            • princess_yo_yo Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 12:57
              a ja sadze inaczej, zwiazalabys sie z facetem ktorego sposob bycia to my way or the highway? bo ja bym takiemu podziekowala i to bez zbednegi wnikania w motywy takiego postepowania (no chyba ze mowimy o krotkim romansie) i to samo wydaje sie przydarzac kolezance watkodawczyni.
              • kwieto Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 11:12
                Bingo!
              • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 17:24
                Taki facet to despota i kultywujący kulturę macho patriarchalny tyran. Kobieta zachowująca się w ten sposób jest wzorem do naśladowania, i to wina tych słabych mężczyzn, że jej nie chcą.
                Liga broni, liga radzi, liga nigdy Cię nie zdradzi. Samiec Twój wróg!
                • potwory.i.spolka Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 18:18
                  ;-)

                  Też odniosłem takie wrażenie, że opisana pani jest osobą często dyskutującą na zasadzie, że jej racje jest najmojsza ze wszystkich. U faceta to mogiła, u kobiety natomiast zaleta. Ot, równouprawnienie po babsku. Jeśli do XIX wieku mężczyźni byli uprzywilejowani, to teraz w ramach równości należy uprzywilejować kobiety na następne 2 tysiące lat.
          • sumire Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:43
            też mi się tak wydaje.
            i może problem wcale nie tkwi w koleżance, ale w facetach, którym trudno oswoić się z faktem, że kobieta po pierwsze ma poglądy, po drugie umie ich bronić.
            • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:46
              sumire napisała:

              > też mi się tak wydaje.
              > i może problem wcale nie tkwi w koleżance, ale w facetach, którym trudno oswoić
              > się z faktem, że kobieta po pierwsze ma poglądy, po drugie umie ich bronić.

              Ejj no, ja też mam poglądy i też potrafię ich bronić ... Powiem raz jeszcze - mężczyźni o których pisałam naprawdę nie są "tym typem".
              • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 17:26
                Chyba jeszcze nie załapałaś, że to forum rządzone jest przez grupę kilku sfrustrowanych feministek. One mają główki pełne betonu i oderwany od rzeczywistości obraz świata.
              • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 00:58
                tora83 napisała:

                > > też mi się tak wydaje.
                > > i może problem wcale nie tkwi w koleżance, ale w facetach, którym trudno
                > oswoić
                > > się z faktem, że kobieta po pierwsze ma poglądy, po drugie umie ich bron
                > ić.
                >
                > Ejj no, ja też mam poglądy i też potrafię ich bronić ... Powiem raz jeszcze - m
                > ężczyźni o których pisałam naprawdę nie są "tym typem".

                Wiesz po czym poznać różnicę? To naprawdę proste. Spójrz na siebie, na swój sposób postrzegania ludzi, argumentacji, prowadzenia dyskusji itd.
                I dla porównania spójrz na sposób myślenia twoich rozmówczyń powyżej.
                Gdy czyta się Ciebie nasuwa się myśl "szkoda że zajęta", gdy czyta się je ... w ogóle się nic nie nasuwa bo po co?
                Zastanów się czy podobne różnice w sposobie bycia nie występują między Tobą a Twoją przyjaciółką. Myślę że to może być odpowiedź.

                Nie wiem jak dla innych facetów, ale dla mnie podstawowym kryterium jest możliwość uzgodnienia wspólnego stanowiska. Jeśli chcesz z kimś spędzić duuuużo czasu, to jest to dużo ważniejsze od atrakcyjności fizycznej. Zresztą atrakcyjnośc przeminie, zostanie tylko charakter. I wbrew temu co powtarzają twoje interlokutorki facetom nie chodzi o to żeby to ich zdanie było decydujące. Ideałem jest kobieta która potrafi wytknąć błędy, nie pozwoli się zdominować i potrafi wyegzekwować swoje potrzeby a równocześnie potrafi słuchać, zauważyć kiedy komuś innemu na czymś bardzo zależy i przyznać się do błędu jeśli usłyszy argumenty.
                To co próbują wmówić, że potrzebujemy potulnych to bzdura. Po co mi potulna? Żeby każdy inny mógł ją zakrzyczeć i żebym musiał ją prowadzić przez życie za rączkę? A co jeśli to ja będę potrzebował wsparcia?
                Podejrzewam że Twoja przyjaciółka to typ na który nie można liczyć, bo nie zauważy że ktoś poza nią ma potrzeby lub rację. Facet od razu wyobraża sobie życie pełne walki o rację i ucieka. Bo wspólny dom ma być schronieniem a nie polem bitwy.
                • szurum.burum Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 10:03
                  I proponuję, żeby każda kobieta wzięła sobie te słowa głęboko do serca.
                  Już prościej się chyba nie da napisać
                • tttomek2000 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 10:56
                  Wow, naprawde dobrze napisane, szacun asmok6! Wszystkim paniom radze przeczytac (oczywiscie jesli obchodzi je co mysla faceci, z forum wynika, ze dla czesci jest to kompletnie nieistotne:), bo uwazam, ze wiekszosc facetow moglaby sie obiema rekami podpisac pod tym co asmok6 powiedzial.
                • kwieto Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 11:22
                  Dokładnie.

                  Jak dla mnie stwierdzenie "mężczyźni pragną potulnych" jest zwykłą racjonalizacją.

                  Partner, który tylko potakuje, na dłuższą metę jest zwyczajnie śmiertelnie nudny i bezbarwny.
                  Z kolei taki, który ciągle usiłuje postawić na swoim jest z kolei zwyczajnie uciążliwy we współżyciu.

                  Ideałem jest ktoś, kto jest samodzielny, niezależny i potrafi wyrazić własne zdanie, ale umie zachować balans, wie kiedy z pewnymi rzeczami z jakichś względów lepiej odpuścić.
                • chrumak Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 12:06
                  Fajnie napisane, podpisuje się pod tym. To jest właśnie clue :)
                • hermilion Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 17:41
                  Szacunek.

                  Widziałem tylko raz lepiej to opisane:

                  "I wanted a woman like my grandmother was. Intelligent, tough, and self reliant. Warm, loving, and absolutely straight. Compassionate with all that lived, caring and supportive, but don't you DARE cross her! "
            • hit.and.run Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 09:49
              >i może problem wcale nie tkwi w koleżance, ale w facetach,

              Prosze bardzo kolejna sfrustrowana. Jak jest problem to "problem tkwi w facetach".
        • ja-skiniowiec Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 30.11.11, 06:03
          Przecież to jasne jak słońce. Dla większości związek ma być elastyczny i ma dostarczać przyjemności a kobieta ma być cicha, uległa i delikatna. Jak myślisz jak bardzo przyjemne w takim kontekście jest bycie z kobietą, która nie dość, że wie czego chce, nie ulega na każdym kroku i w każdej sprawie, a wręcz pod tym względem (wymagania i granice) niewiele różni się od sierżanta z wojska a jakby tego było jeszcze mało, to wymaga od faceta, żeby on sam miał jaja większe od niej.
          Żaden słaby psychicznie facet nie da sobie rady w takim związku
          Facet przyzwyczajony do rządzenia w związku będzie miał spore wyzwanie jeśli się zdecyduje na bycie z tak silną kobietą.
          Krótko mówiąc na taką babkę po prostu trzeba mieć jaja.
          Proste

          pozdrawiam
          J.
          jaskiniowiec.blogspot.com
          • kwieto Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 30.11.11, 08:32
            Bzdury
      • ktos210 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 09:20
        za odpowiedź wystarczy 33 lata! I sama! to wszystko!
      • qfadrat Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 11:49
        Kobiety czesto maja bardzo wybiorczy sposob pojmowania kompromisow, jakie sa konieczne do ulozenie dobrego zwiazku. Z jednej strony chca byc traktowane jak Queens of Sheeba a zdrugiej chca pelnej kontroli i wyjscia awaryjne szerokie jak wrota. To sie nie da zrobic moje Panie! Mam w rodzinie taka jedna. Zero checi do kompromisu z mezczyznami, ktorych traktuje z gory i bezwzglednie. I jest sama mimo, ze ladna, wlasny dom ( 26 lat) i kariera w wielkim banku!
      • kwieto Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 12:20
        wersja_robocza napisała:

        > Co znaczy trudna ze sztywnymi granicami? Jakieś przykłady? Wyjaśnienia? Bo to
        > takie trochę puste hasło.;)

        Np. taka, dla której jakiekolwiek ustępstwo w jakiejkolwiek sprawie będzie równoznaczne z poczuciem, że "uległa" mężczyźnie - zatem za wszelką cenę nie może do tego dopuścić.

        W efekie będzie się np. spierać o każdą pierdołę, bo w jej własnym mniemaniu odpuszczenie sobie równałoby się z oddaniem pola, porażką.

        Ludzie prawdziwie niezależni nie muszą podkreślać tego, że są niezależni, granice stawiają wtedy (i tylko wtedy) gdy jest to potrzebne i konieczne.
        "Trudni" stawiają je "na wszelki wypadek" również tam, gdzie nie ma to większego sensu - stąd w obejściu są zwyczajnie uciążliwi.
    • leptosom Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:23
      wazniejsze, jak gotuje i cy cysta jest.
    • princess_yo_yo Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:29
      o co chodzi z tym wyznaczaniem granic? moze jest zbyt pryncypialna? nie lubie takich ludzi wiec tez bym sie trzymala z daleka.
      swiat to jest jednak nie sprawiedliwy ja chetnie poszlabym na randke ktora sie konczy propozycja przyjazni, czemu mnie to nigdy nie spotyka?
      • leptosom Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:33
        haha, nie ciągną Cię do łóżka?
        • princess_yo_yo Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:43
          ja o przyjazni a ten o dupie, zrobilam sobie postanowienie ze koniec z 'leading on' (nie wiem jaki jest polski ekwiwalent i tym sposobem w imie nie robienia biedakom nadziei pozbylam sie lawki rezerwowej. tak wiec przydalby mi sie przyjaciel, chociaz wiem za nie po to sie chodzi na randki ale taki obrot sprawy bylby w sumie pozadany.
          • leptosom Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:16
            'leading on' - nabieranie?

            randka w j. polskim jest pojęciem jednoznacznym. przyjaciel niemal także.

            kolega, to co innego.
            • princess_yo_yo Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:24
              leading on to bardziej nie branie pod uwage intencji drugiej strony ktore ida w kierunku zwiazku, blizszej znajomosci itd. takie troche dawanie nadziei na cos co nigdy nie nastapi, ale druga strona tez w tej sytuacji nie jest bez winy bo opiera swoja nadzieje na bardzo niklych podstawach.
              ogolnie, postanowilam popracowac nad swoja etyka i jest to bardzo niewygodne, bardzo lubilam niektorych rezerwowych chociaz nigdy nie ukrywalam ze w sensie tylko platonicznym.
              • leptosom Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:34
                paniał.
                w dowolnej relacji damsko-męskiej jest zwykle pewien procent możliwości związku, czy prokreacji.
                szczęśliwi ci, którzy traktują płeć przeciwną zerojedynkowo? warto walczyć ze swoimi uczuciami?
                • princess_yo_yo Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:41
                  walczyc ze soba na pewno nie warto, a juz na pewno nie warto zmuszac sie do zwiazku z kims kto nam nie pasuje.
                  co do watku to stawiam na to ze dziewczyna jest pryncypialna i bezkompromisowa co jest dosc powazna wada jesli chodzi o blizsza znajomosc - czy to u kobiety czy u faceta.
                  • leptosom Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 12:03
                    princess_yo_yo napisała:
                    ...a juz na pewno nie warto zmuszac sie do zwiazku z kims kto nam nie pasuje.

                    inna szkoła głosi, że "lepszy rydz, niż nic"

                    co do watku to stawiam na to ze dziewczyna jest pryncypialna i bezkompromisowa
                    > co jest dosc powazna wada jesli chodzi o blizsza znajomosc - czy to u kobiety czy u faceta.

                    takoż samo mniemam.
              • wj_2000 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 21:29
                princess_yo_yo napisała:

                > leading on to bardziej nie branie pod uwage intencji drugiej strony ktore ida w
                > kierunku zwiazku, blizszej znajomosci itd. takie troche dawanie nadziei na cos
                > co nigdy nie nastapi

                To co opisujesz oddaje chyba czasownik ZWODZIĆ.
              • red_wysokie_szpilki Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 09:30
                Hmmm.. ja chyba rozumiem o co chodzi.. mam prawie 27 lat i wciąż jestem sama... przygodne randki, spotkania, super sex, mnóstwo kolegów.. ale brak stałego faceta! Dlaczego? Bo mam podobno za ciężki charakter.. wielokrotnie to słyszałam.. !!1 i tak naprawdę nie wiem o co chodzi.. fakt, mam własne zdanie, którego nie boję się wyrażać.. mam opinię bardzo silnej osoby i pewnej siebie.. choć różnie z tym bywa.. wewnątrz jestem bardzo słabą i uczuciową osobą, ale nie lubię okazywać słabości.. I co, faceci mam wrażenie się boją ze mną związać..bo są słabi;/

                p.s. dodam, że jestem wykształconą, zaradną i ponoć sexowną kobietą :)
                • kwieto Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 10:00
                  > wewnątrz jestem bardzo słabą i uczuciową osobą, ale nie lubię
                  > okazywać słabości.

                  >I co, faceci mam wrażenie się boją ze mną związać..bo są słabi ;/

                  Nie są słabi, po prostu nie chcą się wiązać z cyborgiem.

                  Jeśli nie okazujesz słabości to nie dajesz im szansy na pełną bliskość ze sobą.
                  Innymi słowy seks tak, bo do tego nie potrzeba więzi (choć IMO gdy ona jest seks jest fajniejszy), ale związek nie, bo nie ma go na czym budować.
                • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 12:34
                  red_wysokie_szpilki napisała:

                  > Hmmm.. ja chyba rozumiem o co chodzi.. mam prawie 27 lat i wciąż jestem sama..
                  > . przygodne randki, spotkania, super sex, mnóstwo kolegów.. ale brak stałego fa
                  > ceta! Dlaczego? Bo mam podobno za ciężki charakter.. wielokrotnie to słyszałam.
                  > . !!1 i tak naprawdę nie wiem o co chodzi..

                  Moment, a czy Tobie któryś z nich wydał się odpowiedni do trwałego związku? Bo że "jacyś" nie chcą zostać tymi stałymi to o niczym świadczy i tu nie ma co analizować. Ja bym się zastanawiał nad motywacją tylko tych których Ty uznałaś za odpowiednich. Chęci pozostałych mają mniejsze znaczenie :)

                • wojtekmat Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 30.11.11, 08:43
                  "wewnątrz jestem bardzo słabą i uczuciową osobą, ale nie lubię okazywać słabości.. I co, faceci mam wrażenie się boją ze mną związać..bo są słabi;/ "
                  Nie - po prostu nie mają ochoty użerać się z kimś całe życie.
                  Czytając damskie posty tutaj odnoszę wrażenie, iż według pań związek to ring bokserski.......
                  A gdzie wzajemne zaufanie i wsparcie , którego tak to niby panie potrzebujecie ? A co z uczuciem do drugiej osoby (ciepłym uczuciem a nie "namiętnościami" jak w harlequinie).
                  Oj mszczą się na was durne filmy a la "Barbie" i reklamy "zasługujesz na więcej".
                  A po jakimś czasie, kiedy taka "księżniczka" rewiduje swoje poglądy na życie jest już niestety za późno.......
      • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:36
        princess_yo_yo napisała:

        > swiat to jest jednak nie sprawiedliwy ja chetnie poszlabym na randke ktora sie
        > konczy propozycja przyjazni, czemu mnie to nigdy nie spotyka?

        Mogę Cię umówić z delikwentem od przyjaźni, bo tutaj ja akurat byłam swatką :-)
        • princess_yo_yo Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:46
          fajnie :-)
      • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 00:59
        princess_yo_yo napisała:

        > o co chodzi z tym wyznaczaniem granic? moze jest zbyt pryncypialna? nie lubie t
        > akich ludzi wiec tez bym sie trzymala z daleka.
        > swiat to jest jednak nie sprawiedliwy ja chetnie poszlabym na randke ktora sie
        > konczy propozycja przyjazni, czemu mnie to nigdy nie spotyka?

        To chodź na randkę :)
    • georgia241 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:34
      Mam koleżankę podobną do twojej z tym, że moja jest bardzo ładna. Niestety jej urodę widzą raczej kobiety, mówiąc, że bardzo ładna czy nawet piękna. Faceci jakoś tej urody nie widzą i w dodatku uważają za nudnawą (nie jest nudnawa) oraz nie lubią jej zawodu - psycholog.
      • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:38
        georgia241 napisała:

        > Mam koleżankę podobną do twojej z tym, że moja jest bardzo ładna. Niestety jej
        > urodę widzą raczej kobiety, mówiąc, że bardzo ładna czy nawet piękna. Faceci ja
        > koś tej urody nie widzą i w dodatku uważają za nudnawą (nie jest nudnawa) oraz
        > nie lubią jej zawodu - psycholog.

        Czasem mam wrażenie, że kobiety uważają, że pewnymi cechami zainteresują faceta i wydadzą się atrakcyjne, a rzeczywistość i męskie spojrzenie na sprawę są kompletnie inne ...
        • leptosom Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:42
          te atrakcyjne w męskich oczach, określane sa przez inne panie mianem ku... :D
          • wersja_robocza Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:43
            W tym to akurat wy przodujecie.
          • fikumikum Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 17:33
            nie prawdaż?
        • silic Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:45
          To nie jest kwestia wrażenia. Tak zwyczajnie jest. Nas zupełnie nie interesuje połowa z tych rzeczy, które waszym zdaniem świadczą o atrakcyjności oraz co najmniej 70% tych rzeczy, które wy uznajecie za interesujące.
          • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:01
            silic napisał:

            > To nie jest kwestia wrażenia. Tak zwyczajnie jest. Nas zupełnie nie interesuje
            > połowa z tych rzeczy, które waszym zdaniem świadczą o atrakcyjności oraz co naj
            > mniej 70% tych rzeczy, które wy uznajecie za interesujące.
            >
            Voila! O tym piszę właśnie ...
            • hermilion Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 17:46
              A nas nie interesują te panienki, które mają nasze zdanie w głębokim poważaniu .. i kółko się zamyka a wy nadal nie wiecie czemu nie macie faceta.
              • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 18:08
                A latka lecą :P
        • fieldsofgold Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 12:57
          tora83 napisała:

          > Czasem mam wrażenie, że kobiety uważają, że pewnymi cechami zainteresują faceta
          > i wydadzą się atrakcyjne, a rzeczywistość i męskie spojrzenie na sprawę są kom
          > pletnie inne ...

          łolaboga, i co teraz? no jakbym się jeszcze miała przejmować czy aby moje zachowanie sposoba się mężczyznom...dla mnie to jest pierwszy etap przesiewu, przetrwają najlepsi ;-)
          • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 17:28
            "dla mnie to jest pierwszy etap przesiewu, przetrwają najlepsi ;-)" - taaa, chyba najbardziej zdesperowani.
          • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 01:07
            fieldsofgold napisała:

            > tora83 napisała:
            >
            > > Czasem mam wrażenie, że kobiety uważają, że pewnymi cechami zainteresują
            > faceta
            > > i wydadzą się atrakcyjne, a rzeczywistość i męskie spojrzenie na sprawę s
            > ą kom
            > > pletnie inne ...
            >
            > łolaboga, i co teraz? no jakbym się jeszcze miała przejmować czy aby moje zacho
            > wanie sposoba się mężczyznom...dla mnie to jest pierwszy etap przesiewu, przetr
            > wają najlepsi ;-)

            A rób jak chcesz, nie chcesz się podobać to nie :) Ale skoro masz chętnych do przesiewu to znaczy że opisany w tym wątku problem Cię nie dotyczy i Ty jesteś inny typ osobowości.
      • varia1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:39
        bo "ładność" to pojęcie względne:)
      • leptosom Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:39
        niech zwiąże sie z taką, która ją podziwia za urodę i brak nudności.
      • lutyk Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:51
        ale czego tyczy dyskusja? ze panna nie moze sobie nikogo znalezc mimo ze nie jest brzydka? Najwidoczniej ma w sobie cos, co kandydatów odstrasza. jakos tak sie dzieje, ze wszystkie samotne kobiety, które znam, są same albo od niedawna ( i pewnie to czasowe) albo od zawsze ( i tu juz pewnie tak zostanie).
        ja chyba wiem, o co chodziło tym panów mówiących o tych granicach - czy ta twoja kolezanka to nie typ kobiety, która "nie da sobie w kasze dmuchac"? I juz pierwsze symptomy wskazują, ze jest "trudna". na czym polega ta trudnisc? A nie spotkałas nigdy osoby po której widac, ze zycie z nia to nie sielanka? takiej, przy której zwykłe codzienne sprawy potrafia stac sie koszmarem? Miałam kiedys taka znajomą na studiach, "chodzila" z chłopakiem od nas z roku. dziwczyna niby miła i uprzejma, atrakcyjna i zadbana, ale własnie trudna. Przykłady: potrafiła zrobic gosciowi jazde z niczego ( ze spoznił sie o 10 min a ona na niego czeka, ze poszedł sam do babci a jej nie zabrał (czyli nie traktuje jej powaznie), ze swojej byłej kupował inne kwiaty niz jej ( znaczy, tamte ładniejsze, wiec tamtą kochał bardziej), ze spotkał sie z kolegami a ona musiąła sama spedzic wieczór ( a prawie juz ze sobą mieszkali), że ona musiała do niego dzwonic zeby po nią do tramwajuz wyszedł, bo on sam na to by nie wpadł... ETC. Facet w koncu zwiał a ona nie wiedzoiała, dlaczego.

        Z drugiej strony mam 2 inne kolezanki - jedna dziewczyna wazy pewnie koło 90 kg, zadbana jakos te znie jest, druga jest po prostu brzydka ( co tu kryc...) - obie maja bardzo fajne związki ( wieloletnie juz, dzieci tez są). Dlaczego? Bo równe babki z nich:)
        • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:54
          Ja tam nie do końca w to wierze. Żebyś wiedziała, jak "trudni" ludzie łączą się w pary. Z trudnymi, albo i nietrudnymi.:)
          • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:03
            sid-sid napisała:

            > Ja tam nie do końca w to wierze. Żebyś wiedziała, jak "trudni" ludzie łączą się
            > w pary. Z trudnymi, albo i nietrudnymi.:)

            Bo niektórzy lubią "trudnych", pewnie dlatego, aby skomplikować sobie nieco życie.
            • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:08
              Wiesz, jak ktoś zakłada wątek z cyklu "moja koleżanka", to z reguły albo sam jest koleżanką, albo przedstawia osobę różną od siebie, żeby pokazać jej ułomność (swoim zdaniem) i podbudować sobie ego, lub wytykając komuś błędy (swoim zdaniem) wygłosić prawdy objawione na temat słuszności ogólnego postępowania. Nie muszę pisać, że przypadkiem pierwszym raczej nie jesteś.:)
              • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:17
                sid-sid napisała:

                > Wiesz, jak ktoś zakłada wątek z cyklu "moja koleżanka", to z reguły albo sam je
                > st koleżanką, albo przedstawia osobę różną od siebie, żeby pokazać jej ułomność
                > (swoim zdaniem) i podbudować sobie ego, lub wytykając komuś błędy (swoim zdani
                > em) wygłosić prawdy objawione na temat słuszności ogólnego postępowania. Nie mu
                > szę pisać, że przypadkiem pierwszym raczej nie jesteś.:)

                Pewnie tak się dzieje. Zapewniam, że koleżanką nie jestem :-)
                Po prostu zaczęłam się zastanawiać o co chodzi, zwłaszcza usłyszawczy z ust owych facetów to, co usłyszałam. Do tego kilka wątków w tej tematyce na fk ...
                A może po prostu próbuję odkryć tajemnicę "Jak to jest, że ona taka fajna ... , a sama?"
            • triss_merigold6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:17
              Widzisz, większość mężczyzn ma jednak nieźle działający shit detector i omijają kobiety zbyt skomplikowane wewnętrznie, chore psychicznie, trudne, bardzo krytycznie nastawione, eskalujące wymagania.
              W wieku 33 lat prędzej sensownego faceta znajdzie Krysia rozwódka z dzieckiem, ekspedientka z Biedronki, niż pani prawnik/manager/socjolog. Dlaczego? Bo facet nie chce doświadczać rywalizacji w domu o pozycję zawodową, nie chce nieustannie udowadniać, że na tę super hiper panią zasłużył etc., tylko chce mieć psychiczny spokój, obiad i kobietę, która się uśmiechnie zamiast go op.... na dzień dobry.
              • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:20
                Ale to nie jest shit dedetcor, jak to nazwałaś, tylko wybieranie wygodniejszego rozwiązania.:)
                • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:22
                  sid-sid napisała:

                  > Ale to nie jest shit dedetcor, jak to nazwałaś, tylko wybieranie wygodniejszego
                  > rozwiązania.:)

                  A co jest mniej wygodnym? Opie...za niepozmywane naczynia? Czy nieustanne kwestionowanie Twojego zdania?
                  • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:26
                    Weź, daj już żyć tej koleżance. Widać, że jej nie lubisz.:)
                    • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:28
                      sid-sid napisała:

                      > Weź, daj już żyć tej koleżance. Widać, że jej nie lubisz.:)

                      Lubię no :-) pozatym przecież rozmawiam z Wami ... a nie moralizuję ją ;-) i słowem szepnąć nie zamierzam.
                      • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 01:11
                        tora83 napisała:

                        > > Weź, daj już żyć tej koleżance. Widać, że jej nie lubisz.:)
                        >
                        > Lubię no :-) pozatym przecież rozmawiam z Wami ... a nie moralizuję ją ;-) i sł
                        > owem szepnąć nie zamierzam.

                        A szkoda, może by jej pomogło :)

                • triss_merigold6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:22
                  Jest. Geny mają przetrwać.
                  Cóż, jeśli ktoś wybiera trudniejsze rozwiązanie to chyba ma coś nie tak z głową.
                  • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:24
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Cóż, jeśli ktoś wybiera trudniejsze rozwiązanie to chyba ma coś nie tak z głową

                    Niektórzy lubią się trochę pobiczować w życiu.
                    > .
                    • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:27
                      I w każdej sferze tak macie, że wybieracie tylko najłatwiejsze rozwiązania? To się konformizm nazywa - w większości jesteście.:P
                      • to.niemozliwe Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 05:55
                        Nie w kazdej, tylko w tej. W pozostalych jestesmy od was kreatywniejsi, bardziej innowacyjni, poszukujacy i dynamiczniejsi.
                        • raohszana Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 05:58
                          I w ogóle "lepsiejsi"?
                          • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 01:12
                            raohszana napisał:

                            > I w ogóle "lepsiejsi"?

                            Ale za to brzydsi.
                            • raohszana Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 03:38
                              asmok6 napisał:

                              > Ale za to brzydsi.
                              *
                              No chyba Ty, ja się nie poczuwam ;)
                      • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 01:11
                        sid-sid napisała:

                        > I w każdej sferze tak macie, że wybieracie tylko najłatwiejsze rozwiązania? To
                        > się konformizm nazywa - w większości jesteście.:P

                        To się nazywa efektywność i rozsądek.
                      • hermilion Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 17:50
                        Wiesz z czym się wiąże to trudniejsze dla faceta rozwiązanie?

                        Z jednym dzieckiem (bo więcej utrudnia karierę), nieposprzątanym
                        domem, zaniedbanym dzieckiem oraz zawałem przed 40.

                        To kwestia instynktu samozachowawczego a nie wygody.
                  • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:25
                    Albo jest ambitny/nietuzinkowy. Lub nie jest zwolennikiem socjobiologii.;)
                    • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:31
                      sid-sid napisała:

                      > Albo jest ambitny/nietuzinkowy. Lub nie jest zwolennikiem socjobiologii.;)

                      Ambicja nie ma z tym nic wspólnego. Bo jesli chce wejsc na Mont Everest, to zdecydowanie wybiore najkrotsza/najprzyjemniejsza droge. Nie potrzebuję udowadniac sobie niczego ... a zwlaszcza faktu, jaka to jestem cudowna, ile wysilku w cos wlozylam, jak ja sie bardzo zmeczylam/wykazalam/natrudzilam.
                      • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:34
                        Wiesz, wbrew forumowym trendom wątpię, czy ludzie tak kalkulują, kiedy kogoś poznają i tworzą związki. Albo jest chemia, albo nie, albo się kogoś lubi, albo nie, ktoś się zakochuje, albo nie. Oczywiście czynnik racjonalny się pojawia, ale bez forumowej dokładności.:)
                        Inaczej w związkach byliby tylko ludzie niekonfliktowi i sympatyczni, a może nudni i przeciętni. A tak masz do wyboru, do koloru.:)
                        • kwieto Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 11:31
                          No ale ta chemia jest wynikiem intuicyjnych spostrzeżeń.
                          Naprawdę sporo można zobaczyć na pierwszy, drugi rzut oka i nawet jeśli nie masz tego świadomie "przeanalizowanego" po prostu czujesz, czy dana osoba Ci pasuje, czy nie.
                          Zakochanie nie pojawia się znikąd, jeśli w kimś się zakochujemy, to znaczy że jakoś tam się w tę naszą "mapę miłosną" (czytaj: zestaw cech pożądanych) wpisuje.

                          A że potem bywa różnie? Czasem mamy dziwne przekonania czy potrzeby, które się ze sobą wzajemnie gryzą.
                        • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 01:15
                          sid-sid napisała:

                          > Wiesz, wbrew forumowym trendom wątpię, czy ludzie tak kalkulują, kiedy kogoś po
                          > znają i tworzą związki. Albo jest chemia, albo nie, albo się kogoś lubi, albo n
                          > ie, ktoś się zakochuje, albo nie. Oczywiście czynnik racjonalny się pojawia, al
                          > e bez forumowej dokładności.:)

                          Od czynnika racjonalnego zależy chemia. Serio. W drugą stronę też jest zależność. To po prostu jest wzajemnie powiązane a nei jedno po drugim.

                          > Inaczej w związkach byliby tylko ludzie niekonfliktowi i sympatyczni, a może nu
                          > dni i przeciętni. A tak masz do wyboru, do koloru.:)

                          Nie. Ludzie są różni. Dla jednego "konfliktowość" to dla drugiego lekkie urozmaicenie dyskusji.
                          Mają różne "techniki" oddzialywania, różne poziomy odporności na stres itd. Są różni. Więc się dobierają, czasem dobrze, czasem źle. Pozostają przypadki skrajne którym trudno coś dopasować.
                  • sumire Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:29
                    och, ja głupia zatem. ile to człowiek może się o sobie dowiedzieć dzięki forumowym diagnozom...
                  • fieldsofgold Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 13:00
                    no przepraszam, po trudniejszym większa satysfakcja! ja tam nie lubię na łatwiznę.
                    • to.niemozliwe Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 06:03
                      Kilka postow wyzej piszesz, ze sie nie przejmujesz adoratorami, tylko przesiewasz. Teraz, ze wolisz trudniejszych.....
                      widze, ze lubisz sie stawiac na piedestale. Reality bites? ;-)
                      • wymiatator1 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 17:32
                        W jej przypadku to reality bardziej hurts niż bites. Jakoś trzeba sobie wytłumaczyć swą samotność.
                    • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 01:18
                      fieldsofgold napisała:

                      > no przepraszam, po trudniejszym większa satysfakcja! ja tam nie lubię na łatwiz
                      > nę.

                      Ale w tym wypadku nie ma żadnego "po". To jest decyzja być z kimś albo nie być. Już masz cały czas trudniej albo łatwiej. Tu nie chodzi o to żeby było trudno poderwać a później już zycie jest sielanką. Tu chodzi właśnie o ten drugi etap.
              • berta-death Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 16:48
                > Widzisz, większość mężczyzn ma jednak nieźle działający shit detector i omijają
                > kobiety zbyt skomplikowane wewnętrznie, chore psychicznie, trudne, bard
                > zo krytycznie nastawione, eskalujące wymagania.

                A gdzie tam mają. Badania socjologiczne wykazały, że neurotyczki mają największe powodzenie, najwcześniej wychodzą za mąż i najszybciej mają dzieci. A przecież na zdrowy rozsądek to są osoby, z którymi nie da się żyć.
                I coś w tym jest. Moje obserwacje to potwierdzają. Może niekoniecznie dotyczące neurotyczek ale osób o bardzo skomplikowanej psychice. Im panna jest bardziej humorzasta, strzelająca fochy, zgrymaszona, pretensjonalna, wiecznie z czegoś niezadowolona, kłótliwa, bez poczucia humoru, stawiająca na swoim, tym ma więcej adoratorów. Wszystkie tego typu moje koleżanki zawsze miały wianuszek adoratorów, bardzo szybko poznajdowały sobie narzeczonych i powychodziły za mąż. I zdaje się te małżeństwa w większości przypadków utrzymują się. Im singlostwo jest obce.

                Podejrzewam, że to może chodzić o to, że faceci lubią się czuc górą w związkach. A przy kobiecie, która zachowuje się jak dziecko, to mężczyzna zawsze będzie ten lepszy, silniejszy i ważniejszy. Może się poczuć jak prawdziwa głowa rodziny i samiec alfa.
                • triss_merigold6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 17:16
                  Ok, nie wykluczam, że faktycznie tak jest. Ale zwróć uwagę, że takie kobiety jak opisujesz nie demonstrują poczucia wyższości nad facetem, nie rywalizują z nim o sukcesy zawodowe (zazwyczaj) i nie sprawiają wrażenia księżniczek na szklanej górze. Mogą się przedstawiać jako chimeryczne, wrażliwe, kapryśne, delikatne etc. i facet tego nie odbiera jako zagrożenia tylko myśli wyrozumiale "kobiety tak mają, zrozumieć się tego nie da".
                  Skądinąd baardzo sporadyczna jazda w stylu "jestem nieszczęśliwa, to wszystko twoja wina, nie wiem o co mi chodzi" bardzo ożywczo działa na panów.
                • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 01:30
                  berta-death napisała:

                  > A gdzie tam mają. Badania socjologiczne wykazały, że neurotyczki mają największ
                  > e powodzenie, najwcześniej wychodzą za mąż i najszybciej mają dzieci. A przecie
                  > ż na zdrowy rozsądek to są osoby, z którymi nie da się żyć.
                  > I coś w tym jest. Moje obserwacje to potwierdzają. Może niekoniecznie dotyczące
                  > neurotyczek ale osób o bardzo skomplikowanej psychice. Im panna jest bardziej
                  > humorzasta, strzelająca fochy, zgrymaszona, pretensjonalna, wiecznie z czegoś n
                  > iezadowolona, kłótliwa, bez poczucia humoru, stawiająca na swoim, tym ma więcej
                  > adoratorów. Wszystkie tego typu moje koleżanki zawsze miały wianuszek adorator
                  > ów, bardzo szybko poznajdowały sobie narzeczonych i powychodziły za mąż. I zdaj
                  > e się te małżeństwa w większości przypadków utrzymują się. Im singlostwo jest o
                  > bce.
                  >
                  > Podejrzewam, że to może chodzić o to, że faceci lubią się czuc górą w związkach
                  > . A przy kobiecie, która zachowuje się jak dziecko, to mężczyzna zawsze będzie
                  > ten lepszy, silniejszy i ważniejszy. Może się poczuć jak prawdziwa głowa rodzin
                  > y i samiec alfa.

                  Nie tylko o to :) Tu chodzi o rywalizację w obrębie stada :) W fazie "podrywania" facet podświadomie sprawdza czy może sobie z taką kobietą poradzić. I wybierze najtrudniejszą z jaką da radę się porozumieć bez zbytnich konfliktów.
                  Ale ma świadomość (właściwie podświadomość) że ewentualny konkurent będzie musiał przebyć tą samą drogę. Im trudniejszą sobie znajdzie tym bardziej pewniej będzie się czuł, bo tym mniejsze szanse ma konkurencja (i tym bardziej podbuduje sobie ego, to też).
                  Ta z początku wątku widocznie jest zbyt trudne nawet dla tych silniejszych psychicznie.

                  Myślę że do tego dochodzi takie atawistyczne uwarunkowanie z czasów gdy życie było bardziej ryzykowne. Oboje z rodziców musieli być w stanie ochronić potomstwo więc wskazany był wysoki poziom agresji u obojga partnerów.
                • hermilion Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 17:57
                  Bo też wysoka neurotyczność świadczy o słabej osobowości, lękliwej,
                  którą można kontrolować - wbrew temu co mówisz ..

                  I Twój dodatkowy wniosek - szybciej mają dzieci .. jeśli neurotyczki
                  szybciej mają dzieci (i chętniej i więcej) to stanowią dobry materiał
                  na żonę ..

                  Zły materiał to ten o zrównoważonej osobowości na którym nic
                  nie wymusisz, pójdzie robić karierę a rodzinę będzie mieć w życi.

                  Nikt nie powiedział że inteligencja i silna osobowość to 100% zalety
                  .. u żon.
    • stephanie.plum Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:43
      może jest taka, jak ja?

      w czasach zamierzchłych, podlotkiem będąc smukłym, długonogim i o sarnich oczach,
      marzyłam, by znalazł się kawaler, który zabierze mnie na romantyczną randkę.

      no i znalazł się. był przystojny, inteligentny i miły.
      słońce zachodziło, a my szliśmy brzegiem morza.
      w pewnym momencie młodzieniec objął mnie swym silnym ramieniem.

      wtedy odepchnęłam go i wycedziłam "kup se trupa".

      ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, więcej mnie na randkę nie zaprosił...
      :~D
      • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:04
        stephanie.plum napisała:

        > może jest taka, jak ja?
        >
        > w czasach zamierzchłych, podlotkiem będąc smukłym, długonogim i o sarnich oczac
        > h,
        > marzyłam, by znalazł się kawaler, który zabierze mnie na romantyczną randkę.
        >
        > no i znalazł się. był przystojny, inteligentny i miły.
        > słońce zachodziło, a my szliśmy brzegiem morza.
        > w pewnym momencie młodzieniec objął mnie swym silnym ramieniem.
        >
        > wtedy odepchnęłam go i wycedziłam "kup se trupa".
        >
        > ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, więcej mnie na randkę nie zaprosił...
        > :~D

        Coś w tym jest, nawet bardzo :)
      • kwieto Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 11:36
        Dlaczego "trupa" ?!
        • stephanie.plum Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 19:55
          sama nie wiem...
    • malamelania Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:52
      Mnie też czasami wystarczy pół godziny rozmowy, aby uznać, że nie chciałabym miec żadnych bliższych kontaktów z tą osobą. I to bez względu na płeć. Pryncypialność, bezkompromisowość (w najgorszym znaczeniu tych słów) oraz przekonanie o własnej nieomylności to są cechy, które zniechęcają do dyskusji. A bez dyskusji nawet przyjaźń nie jest możliwa, a co dopiero związek.
    • piorex12 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 10:57



      Widoczne brak jej czegoś co wzbudzało by zainteresowanie u atrakcyjnych i super facetów.
      • mozambique Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 12:48
        oczywiscie wszyscy przyjmuja a priori ze kumpel autorki wątku oraz jej wlasny osobisty meżczyzna to wlasnie ci atrakcyjny sueprfaceci

        inna możliwość jet po prostu niemożliwa
        • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 12:50
          mozambique napisała:

          > oczywiscie wszyscy przyjmuja a priori ze kumpel autorki wątku oraz jej wlasny o
          > sobisty meżczyzna to wlasnie ci atrakcyjny sueprfaceci

          Trudno, żeby mój osobisty mężczyzna nie był dla mnie superatrakcyjnym superfacetem. O kumplu można dyskutować.
          >
          > inna możliwość jet po prostu niemożliwa
    • triss_merigold6 To jest proste 17.11.11, 11:12
      To jest naprawdę proste. Jakieś 70% cech i umiejętności, które innym kobietom wydają się atrakcyjne (zna 3 języki obce, lubi podróżować, jest b. wykształcona, samodzielna, dobrze ubrana, zadbana, ma własne zdanie) nie ma większego znaczenia dla facetów albo - w najlepszym razie - jest im to głęboko obojętne. Można to krytykować albo wyciągnąć wnioski.
      Pytanie czy panna chce mieć chłopa czy słuchać komplementów od koleżanek.
      Owa "trudność" może polegać na bezkompromisowości, braku ciepła, rywalizacyjnej postawie wobec mężczyzn etc.
      99% mężczyzn ma w d... czy pani ma doktorat z filozofii, ważne, żeby fajnie się z nią spędzało czas i żeby potrafiła zrobić coś jadalnego do żarcia + od czasu do czasu wyznaczyła facetowi zadanie, które wykona i z którego będzie dumny (wynieś śmieci, obierz ziemniaki, kup samochód, idź do schowka przynieś ciężkie).
      • sid-sid Re: To jest proste 17.11.11, 11:21
        > Pytanie czy panna chce mieć chłopa czy słuchać komplementów od koleżanek.

        Coś jak wybór miedzy dżumą a cholerą?:P
        • wymiatator1 Re: To jest proste 28.11.11, 17:35
          Bardziej jak wybór między byciem szczęśliwą a byciem feministką.
      • leptosom Re: To jest proste 17.11.11, 11:25
        jako facet zgadzam się z tą uproszczoną opinią. :)
        • simply_z Re: To jest proste 17.11.11, 11:33
          przyslowie mowi ,ze kazda potwora znajdzie swojego amatora ,wiec kto wie moze kiedys znajdzie sie mezczyzna ,ktoremu cechy twojej kolezanki nie przeszkadzaja ,wrecz przeciwnie.
          Kiedys ogladalam film o mlodej dziennikarce ,ktorej przyjaciel doradzal jak powinna zachowywac sie ,zeby zdobyc wymarzonego ksiecia z bajki. Przedluzyla wiec wlosy ,ubierala sie bardziej wyzywajaco ,udawal troche slodka idiotke ,gotowala itd. na koniec nie wytrzymala presji i wygarnela facetowi ,ze tak naprawde chce ,zeby zaakceptowal ja ze wszystkimi jej wadami i zaletami. Ja ,a nie przerobionego robota...
          • tora83 Re: To jest proste 17.11.11, 11:35
            simply_z napisała:

            > przyslowie mowi ,ze kazda potwora znajdzie swojego amatora ,wiec kto wie moze k
            > iedys znajdzie sie mezczyzna ,ktoremu cechy twojej kolezanki nie przeszkadzaja
            > ,wrecz przeciwnie.
            > Kiedys ogladalam film o mlodej dziennikarce ,ktorej przyjaciel doradzal jak pow
            > inna zachowywac sie ,zeby zdobyc wymarzonego ksiecia z bajki. Przedluzyla wiec
            > wlosy ,ubierala sie bardziej wyzywajaco ,udawal troche slodka idiotke ,gotowala
            > itd. na koniec nie wytrzymala presji i wygarnela facetowi ,ze tak naprawde chc
            > e ,zeby zaakceptowal ja ze wszystkimi jej wadami i zaletami. Ja ,a nie przerobi
            > onego robota...
            >
            Sama tak robiłam kiedyś :)
            • simply_z Re: To jest proste 17.11.11, 11:41
              a ktora z nas tego nie robila:)
      • wez_sie masz racje 17.11.11, 11:59
        siadaj
      • martishia7 Re: To jest proste 17.11.11, 12:09
        Nie myślałaś kiedyś, żeby tak książkę napisać? Ponoć poradniki świetnie się sprzedają. :)
        • triss_merigold6 Re: To jest proste 17.11.11, 14:03
          Ja w czynie społecznym. D
      • masher Re: To jest proste 17.11.11, 12:18
        moze nie tak do konca ale fakt, facet jest prosty i do zycia mu wiele nie potrzeba. ot miec z kim pogadac, cos zrobic, zjesc, pobaraszkowac i nie straszyc sie ciagle rano po przebudzeniu... twarda babka moze byc dobrym partnerem ale do tego tez trzeba odpowiedniego ludzia. na koniec warto moze dodac ze czasem lepiej po prostu wylaczyc wspolzawodnictwo a wlaczyc partnerstwo. bo przecie z zona facet nie chce sie tluc miedzy soba ale wspolnie bark w bark z calym swiatem ;)
      • asmok6 Re: To jest proste 29.11.11, 01:34

        Ty to nie masz problemu z facetami, prawda?
      • chrumak Re: To jest proste 29.11.11, 14:33
        Agree :D
    • fomica Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 11:42
      Oo, ja tez mam taka koleżankę, za chwile stuknie jej 31 lat. Sama od zawsze. Wygląda jak modelka i jest prawnikiem. Znam ja 20 lat i juz chyba zaczynam rozumiec dlaczego jest sama. Bo sprawia wrażenie chłodnej, wyniosłej, zdystansowanej, trudno ja oswoić, ocieplić - sprawia wrażenie, bo w rzeczywistości jest po prostu nieśmiała, nie umie zaufać.
      I druga sprawa - cos co zaczełam zauważać całkiem niedawno - brakuje jej doświadczenia w relacjach z ludźmi, po prostu doświadczenia życiowego. Ma bardzo teoretyczne wyobrażenie tego jak powinno wyglądac zycie w związku, wg jej wizji każda strona ma "własne zdanie" i przy tym zdaniu powinna sie upierać i już, ma własne życie i tym życiem nie musi sie dzielic z druga stroną, własne potrzeby i drugiej stronie nic do tego. Mam wrażnie że ona wyznaje zasadę "wszystko albo nic" - każdy ma swoje sprawy i opinie i albo dwie strony dobiorą się tak idealnie że wszysto bez żadnych zgrzytów zagra, albo związku nie będzie. Nie ma tu miejsca na kompromis, kroczek do tyłu, ustąpienie, dogadanie się. Znając ją tyle lat już się przyzwyczaiłam, ale nowych znajmych na pewno odstrasza taka radykalna postawa.
    • kombinerki.pinocheta Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 12:37
      Nowego faceta juz masz? Szybko poszlo.

      >A
      > może w męskich oczach ważniejsze są inne cechy, niż w oczach kobiety?
      I naprawd
      > ę mniejsze znaczenie ma fakt, że kobieta jest wykształcona, ma poukładane w gło
      > wie, jest samodzielna niż ... no właśnie niż co?

      W kazdym watku o podobnej tematyce pojawia sie kilku facetow, ktorzy zwracaja na to uwage, ale gdzie tam.
      A ty jestes nastepna, ktora pyta o zdanie kobiet. Zapytaj na jakims meskim forum.
      • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 12:40
        kombinerki.pinocheta napisał:

        > Nowego faceta juz masz? Szybko poszlo.

        Ano jakoś tak wyszło.
        >
        > >A
        > > może w męskich oczach ważniejsze są inne cechy, niż w oczach kobiety?

        > I naprawd
        > > ę mniejsze znaczenie ma fakt, że kobieta jest wykształcona, ma poukładane
        > w gło
        > > wie, jest samodzielna niż ... no właśnie niż co?
        >
        > W kazdym watku o podobnej tematyce pojawia sie kilku facetow, ktorzy zwracaja n
        > a to uwage, ale gdzie tam.
        > A ty jestes nastepna, ktora pyta o zdanie kobiet. Zapytaj na jakims meskim foru
        > m.

        Chyba aż tak mi nie zależy :-)
        • kombinerki.pinocheta Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 16:22
          > Ano jakoś tak wyszło.

          To ten, z ktorym bylas na obiedzie?
          • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 09:37
            kombinerki.pinocheta napisał:

            > > Ano jakoś tak wyszło.
            >
            > To ten, z ktorym bylas na obiedzie?

            Nie. Ale zadziwiające, że pamiętasz :)
            • kombinerki.pinocheta Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 09:38
              40 lat? Znowu jakis dziadek?

              A mlode jurne byczki sie marnuja. Zadzwon do mnie. 0700...
              • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 10:04
                kombinerki.pinocheta napisał:

                > 40 lat? Znowu jakis dziadek?

                Eh, chciałabym aby sami tacy dziadkowie po ulicach chodzili :-)
                >
                > A mlode jurne byczki sie marnuja. Zadzwon do mnie. 0700...

                Nigdy mnie takowi nie interesowali, cóż poradzić :)
                • kombinerki.pinocheta Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 10:08
                  Niech ci bedzie.
    • fieldsofgold Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 13:05
      ogólnie nie kumam. czy kobieta nie może robić sobie doktoratów dla siebie? i uczyć się pięciu języków? czy zaraz musi wchodzić argument, że jej się to wydaje atrakcyjne dla mężczyzn, a mężczyznom wcale nie? czy wszystkie baby biorą udział w jakimś targu żon?
      • simply_z Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 13:09
        nie ,chodzi o to ,ze ma tego nie podkreslac.
        • fieldsofgold Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 13:13
          ma nie podkreślać bo czemu? bo jakiemuś panu się nie spodoba? witki opadają.
          • simply_z Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 13:18
            tylko ci mowie ,jak moga na to patrzec panowie ,przynajmniej na tym forum:)
            wiadomo ,ze idiotyzm ,z drugiej strony niewiele znam osob obojga plci robiacych doktoraty i znajacych 5 jezykow ,chociaz co do tej znajomosci jestem raczej krytyczna. Czesto jest to znajomosc na poziomie konwersacyjnym ,albo znajomosc jezykow z tej samej rodziny ,czyli germanskie ,romanskie etc ale to temat na inna rozmowe:)
            • fieldsofgold Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 13:24
              a niech patrzą jak chcą, ale żeby sobie tym głowę zaprzątać...
              doktorat i 5 języków to przenośnia.
          • martishia7 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 13:41
            Nie chodzi o to, że "nie podkreślać". Tylko nie oczekiwać, że w kategoriach poszukiwania życiowej partnerki to jest pozycja mająca jakiekolwiek znaczenie.
          • triss_merigold6 Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:08
            Ponieważ w domu, na co dzień, w takich trywialnych relacjach międzyludzkich nie ma to żadnego znaczenia.
            Rozumiesz? Ten doktorat, języki, podyplomówki etc. nie są kryterium oceny ewentualnej partnerki, co nie oznacza, że panom podobają się ułomne umysłowo analfabetki i takie, które nie mają własnego zdania na żaden temat poza tipsami.
            • sid-sid Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:16
              > Ponieważ w domu, na co dzień, w takich trywialnych relacjach międzyludzkich nie
              > ma to żadnego znaczenia.

              Co ma piernik do wiatraka? Można się chwalić tylko tym, co czyni z kobiety dobrą żonę i gospodynię? A o sukcesach zawodowych czy hobby innym niż gotowanie, to cicho sza?
              • triss_merigold6 Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:26
                Nadal nie rozumiesz.
                W codziennych relacjach międzyludzkich jednak ważniejsze jest np. bycie osobą umiarkowanie zasadniczą, empatyczną, taką z którą można porozmawiać, pomilczeć, iść do łóżka, do ludzi, fajnie spędzać czas, taką, która nie uprawia non stop autoprezentacji pod tytułem "jestem boska/boski, klękajcie narody". Ważna jest jakaś dostępność emocjonalna, brak odpychającego chłodu i dystansu.
                To nie znaczy, że nie można rozmawiać o pracy, studiach, sukcesach zawodowych etc. można jak najbardziej.
                • sid-sid Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:29
                  Sorry, ale nie chce mi się po raz któryś pisać tego samego.:/
                  • wymiatator1 Re: Nadal nie rozumiesz 28.11.11, 17:38
                    > Sorry, ale nie chce mi się po raz któryś pisać tego samego.:/
                    Bzdur?
                • fieldsofgold Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:33
                  nie triss, to ty nie rozumiesz. cały czas piszesz poradnik dla panny z dobrego domu pt. "Jak przypodobać się mężczyźnie". my piszemy o tym, żeby najpierw myśleć o sobie i robić co się lubi, a nie ustawiać pod kątem czy to się spodoba facetowi czy nie.
                  • princess_yo_yo Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:40
                    ale to co pisze triss dotyczy obu plci. wyobraz sobie idziesz na randke a facet z miejsca sprzedaje ci gadke ze skonczyl 3 fakultety, zna 5 jezykow, pracuje w takiej i takiej firmie i ma porche. ja sie z czyms takim spotkalam pare razy wlasnie w pl, nie przy okazji randki ale poznajac nowych ludzi i uwazam ze takie zachowanie jest lekko dziwne, to nie jest niezobowiazujaca rozmowa tylko cos w rodzaju aplikacji o prace.
                    • fieldsofgold Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:44
                      nie wyczytałam żeby bohaterka wątku miała taki problem i chwaliła sie trzema fakultetami więc moim zdaniem trochę odbiegasz od tematu.
                      • princess_yo_yo Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:51
                        to byla dygresja na temat tego co sie uwaza za atrakcyjne, w moim przekonaniu cechy tego typu (fakultety, jezyki, itd) nie sa atrakcyjne same w sobie czy to u kobiety czy u mezczyzny.

                        jak juz napisalam powyzej z postu wyjsciowego odnioslam wrazenie ze bohaterka jest pryncypialna i bezkompromisowa, co uwazam ze jest wada, znowu tak samo w przypadku kobiety jak i mezczyzny, zwlaszcza jesli chce sie zbudowac powazny zwiazek.
                    • izea Hmmm.. to trzeba rozgraniczyć 29.11.11, 09:13
                      Jeśli mówi to jak chwalipięta i wygląda jak laluś/bawidamek, to odpadam, ale jeżeli jest kulturalnym, normalnym facetem, który w rozmowie wspomina o tychże fakultetach i co w życiu osiągnął - to cieszę się na fakt, że trafia mi się skarb - i staram się równać w górę :-)
                  • triss_merigold6 Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:42
                    No cóż, może dlatego właśnie jesteście same?
                    Wszystko jest fajne do pewnego wieku, a potem zegar biologiczny zaczyna bić na alarm, na męskim rynku zostają odpady atomowe i panienki pod czterdziestkę przestają wybrzydzać.
                    Nie, nie musi robić niczego co się spodoba komukolwiek poza Tobą. Tylko nie oczekuj, że - jeśli Ty nie uwzględniasz potrzeb i odczuć faceta - facet uwzględni Twoje odczucia i potrzeby. Umiejętność w miarę miękkiego reagowania w codziennych pierdołach jest przydatna. Powiedz "zrób mi kawę" zamiast rzucać kubkiem w faceta, bo zrobił kawę sobie, a o panience nie pomyślał (autentyk!).
                    Wymagać - tak. Jestem za wymaganiem i wymagam mnóstwa rzeczy, nieraz absurdalnych dla innych. Ograniczam, krzyczę, zdarzają mi się fochy etc. ale przy tym jednak warto coś z siebie dawać.
                    • sumire Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:47
                      ajjj...
                      trochę chyba zbyt wiele sobie dopowiedziałaś, bo obraz singielki z powyższego posta prezentuje upiornego babiszona. a nie wszystkie takie są, choć niewątpliwie łatwiej posłużyć się stereotypem i założyć, że jak kobita sama, to pewnie tego winna, bo rzuca kubkiem w Bogu ducha winnych mężczyzn.
                    • sid-sid Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:47
                      No i wyszło szydło z worka.:D
                      • wymiatator1 Re: Nadal nie rozumiesz 28.11.11, 17:40
                        > No i wyszło szydło z worka.:D
                        Co wyszło? To, że ona rozumie jak żyć w związku a wy nie?
                    • fieldsofgold Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:49
                      no nie, ty na serio tylko o jednym :-) czy cały świat kręci się wg ciebie wokół bycia z kimś?
                      jeśli potrzebami faceta ma być to, że powinnam być mniej wykształcona od niego i przytakiwać mu nawet jeśli mam inne zdanie to niech on się buja. jak wspomniałam wcześniej dla mnie to jest forma pierwszego etapu przesiewu: jestem dla niego za trudna = to niech nawet nie startuje. takie życie.
                      dla twojej wiadomości, jestem już dawno dzieciata więc zegarek mi nie tyka, tak czuję ten komfort psychiczny :-)
                      • sid-sid Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:51
                        > no nie, ty na serio tylko o jednym :-) czy cały świat kręci się wg ciebie wokół bycia z kimś?

                        Odpowiem za nią - tak.:P
                        • triss_merigold6 Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 15:01
                          Zdążyłam pobyć singielką, tak między małżeństwami w ramach odpoczynku od związków. Na dłuższą metę nużące, ale to subiektywna opinia i nie musisz się z nią zgadzać.
                          Ja zwyczajnie wolę życie w stałym satysfakcjonującym związku niż bycie singlem, zwłaszcza po trzydziestce.
                          • fieldsofgold Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 15:06
                            tu się zgodzę, jeśli singielstwo to mam króciuteńki staż, ale myślę, że wolałabym związek, jednak z kimś odpowiednim. za dużo przerobiłam, aby obniżać wymagania. wręcz przeciwnie, doświadczenie nauczyło mnie, że z takiego obniżania wychodzą w związku tylko problemy. facetów kręci się sporo, cóż z tego, gdy żaden nie zachwyca. nie będę przecież brać czegokolwiek.
                          • sid-sid Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 17:54
                            Ok, to sporo wyjaśnia. I - jak napisałaś - jest to subiektywna opinia. Ja postawiłabym singielstwo i związkowanie PRAWIE na równi, z lekką przewagą na rzecz singielstwa. No ale to kwestia charakteru i potrzeb.
                            • wymiatator1 Re: Nadal nie rozumiesz 28.11.11, 17:41
                              > No ale to kwestia charakteru i potrzeb.
                              Raczej możliwości.
                      • asmok6 Re: Nadal nie rozumiesz 29.11.11, 01:51
                        fieldsofgold napisała:

                        > no nie, ty na serio tylko o jednym :-) czy cały świat kręci się wg ciebie wokół
                        > bycia z kimś?

                        Nie, ale ten wątek o tym jest. Ona nie "o jednym", ona trzyma się tematu wątku.

                        > jeśli potrzebami faceta ma być to, że powinnam być mniej wykształcona od niego
                        > i przytakiwać mu nawet jeśli mam inne zdanie to niech on się buja. jak wspomnia
                        > łam wcześniej dla mnie to jest forma pierwszego etapu przesiewu: jestem dla nie
                        > go za trudna = to niech nawet nie startuje. takie życie.

                        No toteż właśnie o to w tym wątku chodzi że wszyscy się bujają, my tu dyskutujemy o przyczynach :) No a ty właśnie podałaś jedną z prawdopodobnych przyczyn, może bohaterka tak właśnie podchodzi, więc jest sama.
                  • sid-sid Re: Nadal nie rozumiesz 17.11.11, 14:48
                    Bo, jak widać po postach, dla niej ważniejsze jest przypodobanie się, a nie myślenie o sobie. Dwa światy - nie da rady się dogadać.
                    • wymiatator1 Re: Nadal nie rozumiesz 28.11.11, 17:43
                      To, że ciebie nikt nie chce nie znaczy, że inne kobiety mają mężczyzn bo robią wszystko by się im przypodobać. To ty masz problem, nie ona.
                  • asmok6 Re: Nadal nie rozumiesz 29.11.11, 01:47
                    fieldsofgold napisała:

                    > nie triss, to ty nie rozumiesz. cały czas piszesz poradnik dla panny z dobrego
                    > domu pt. "Jak przypodobać się mężczyźnie". my piszemy o tym, żeby najpierw myśl
                    > eć o sobie i robić co się lubi, a nie ustawiać pod kątem czy to się spodoba fac
                    > etowi czy nie.

                    Ale przecież to wasza wola. Nikt wam nie zabrania. Ustawiajcie się jak chcecie
                    Tyle że temat przewodni wątku to właśnie dlaczego kobieta nie podoba się mężczyźnie a nei czy w ogóle musi. Bo nie, nie musi. I tutaj masz rację. Tylko to jakby nie ten wątek, triss po prostu pisze na temat.
            • princess_yo_yo Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:16
              nie bardzo rozumiem o co chodzi, chwalenie sie wyksztalceniem, praca, znajomoscia jezykow, itd jest dosc zalosne czy to w wydaniu meskim czy kobiecym. jakbym poszla z kims na drinka i musiala wysluchiwac takich rzeczy to bym uciekla z krzykiem. tak samo potraktowalabym goscia ktory uwaza ze z jego pogladami nie ma dyskusji albo jest niedostosowany spolecznie pod innym wzgledem. chyba gdzies sie w tej dyskusji zgubil realizm i to na czym polega bycie interesujacym czlowiekiem tudziez posiadanie podstawowych umiejetnosci jesli chodzi o konwersacje.
              • sid-sid Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:21
                Naprawdę przeszkadza Ci, kiedy ktoś się chwali?
                Czy chwalenie się zawsze musi być czymś negatywnym, zadzieraniem nosa? Musi wpędzać w kompleksy słuchającego? Taka polska mentalność "przepraszam, że żyję".:/ niestety mam takich ludzi w swoim otoczeniu - nie można im powiedzieć o niczym pozytywnym ze swojego życia, bo jest to źle widziane.
                • princess_yo_yo Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:28
                  tego typu przechwalanie sie jest cokolwiek dziwaczne i wydaje sie to wlasnie polska specjalnoscia - to nie jest kwestia wpedzania w kompleksy, jest to po prostu zachowanie dziwne i zazwyczaj dosc zalosne, dokladnie tak samo jak perorowanie o posiadanych dobrach materialnych.
                  ludzie w rozmowie zazwyczaj wymieniaja sie roznorodnymi informacjami i pogladami ale w troche innym kontekscie.
                  • sid-sid Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:31
                    Właśnie. Dlaczego przechwalanie się, a nie wymiana informacji? Dlaczego mówienie o swoich sukcesach czy dzielenie się radościami, musi od razu być tym pierwszym? To nie jest równoznaczne.
                    • princess_yo_yo Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:42
                      oczywiscie ze nie jest, jest to kwestia kontestu jak napisalam powyzej, rozmowa o prace a poznawanie nowych ludzi w celach towarzyskich roznia sie zasadniczo, przynajmniej w moim swiecie.
            • fieldsofgold Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:17
              ty o jednym, ja o drugim. w ogóle nie wychodzę z założenia, że ktokolwiek robi doktorat i uczy się języków, aby złowić na to partnera.
              • sid-sid Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:22
                No coś Ty! Przecież WSZYSTKO robi się po to, żeby znaleźć partnera!:P
              • triss_merigold6 Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:28
                Zgadza się. Niemniej próbuję wyjaśnić, że osiągnięcia j.w., które owe niebalnalne, wykształcone, atrakcyjne stare panny, uważają za klucz do sukcesów męsko-damskich, wcale tym kluczem nie są. Pomogą za to w staraniach o pracę.
                • sid-sid Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:32
                  A może panny (w Twoim języku stare panny) są po prostu dumne z tych osiągnięć i - uwaga, uwaga - nie rozpatrują ich w kontekście łapania chłopa?
                  • triss_merigold6 Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:46
                    Jasne. Tylko dlaczego w wątkach pojawiających się średnio co 2 dni, te singielki piszą autoprezentacje "jestem taka zadbana, wykształcona, mam świetną ambitną pracę, dużo podróżowałam, bdb. zarabiam i czemu k.... mać nie mam faceta?"
                    • simply_z Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:50
                      przepraszam triss ,a czy ty przypadkiem nie jestes samotna matka rozwodka ,ktora zeszla sie z bylym?
                      chbya ,ze pomylilam osoby
                      • triss_merigold6 Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:57
                        Ściślej rzecz biorąc mam za sobą 2 rozwody (pierwszy - studenckie małżeństwo, drugi - mój romans), a zeszłam się z niegdysiejszym kochankiem (nigdy nie byliśmy parą). Teraz to już kilkuletni konkubinat z nowym niemowlakiem przy okazji.
                        I okres singlowski między małżeństwami też zaliczyłam, miałam okazję się tym i nacieszyć i znużyć więc nie napinajcie się tak kobiety, bo ja naprawdę piszę z doświadczenia i obserwacji dziesiątek historii i układów męsko-damskich.
                        • simply_z Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 16:42
                          triss_merigold6
                          > Ściślej rzecz biorąc mam za sobą 2 rozwody (pierwszy - studenckie małżeństwo, d
                          > rugi - mój romans), a zeszłam się z niegdysiejszym kochankiem (nigdy nie byliśm
                          > y parą). Teraz to już kilkuletni konkubinat z nowym niemowlakiem przy okazji.
                          > I okres singlowski między małżeństwami też zaliczyłam, miałam okazję się tym i
                          > nacieszyć i znużyć więc nie napinajcie się tak kobiety, bo ja naprawdę piszę z
                          > doświadczenia i obserwacji dziesiątek historii i układów męsko-damskich.
                          moze nie powinnam sie wtracac ,wiec tylko delikatnie napomkne ,czy nie wydaje ci ,ze osoba ,ktorej w gruncie rzeczy nie wychodzilo w zwiazkach ,nie powinna pouczac innych co moze przyciagac ,a co odpychac itd,?
                          • triss_merigold6 Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 17:27
                            Czekaj, ale o czym jest rozmowa?
                            Rozmowa jest o tym dlaczego 30+ letnia kobieta bez widocznych wad fizycznych i psychicznych, niegłupia, samodzielna etc. nie może/nie umie nawiązać znajomości i podjąć przynajmniej próby tworzenia związku. Co powoduje, że nie przyciąga facetów mimo posiadanych zalet?
                            Tu mogę się wypowiadać z czystym sumieniem, bo adoratorów, kochanków i chętnych do poważnego związku jednak miałam w życiu znacznie więcej niż parunastu. I z kilkoma jednak w kilkuletnich poważnych, ze zobowiązaniami, wspólnym budżetem etc. związkach byłam.

                            Jak rozmowa będzie dotyczyć przepisu na sukces małżeństwa z 15-letnim stażem to faktycznie nie zabiorę głosu, bo doświadczeń nie mam.
                            • marrysienka Re: Czemu nie podkreślać? 28.11.11, 16:08
                              >
                              > Jak rozmowa będzie dotyczyć przepisu na sukces małżeństwa z 15-letnim stażem to
                              > faktycznie nie zabiorę głosu, bo doświadczeń nie mam.

                              Ale tym ludziom chodzi chyba o stworzenie czegoś stałego, a nie stworzenie sobie takiej iluzji: taka koszmarna nie jestem, mialam kilku partnerów, co prawda każdy związek był krótkawy, ale nie byłam sama.

                              To, że miałaś kilkunastu partnerów i kilkanaście nieudanych związków to chyba nie świadczy o tym, że sobie nieźle radzisz w zakresie związków?
                    • sid-sid Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:50
                      I to świadczy o tym, że skończyły 10 fakultetów, żeby męża znaleźć? Cóż, jak widać punkt widzenia zależy od światopoglądu.
                    • fieldsofgold Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 14:53
                      no to ja już w jednym wątku odpowiedziałam :-) bo nie ma wystarczającej ilości równie atrakcyjnych, wykształconych i z innymi wymienionymi przez ciebie przymiotami panów. dlatego niektóre kobiety pod presją tykającego zegarka postanawiają obniżyć jednak wymagania.
                      • triss_merigold6 Re: Czemu nie podkreślać? 17.11.11, 15:03
                        Jasne, że nie ma. Od dawna socjologowie robią doktoraty na obserwacji i analizie tego zjawiska. Jest więcej młodych kobiet po studiach w dużych miastach niż odpowiadających im statusem społecznym mężczyzn.
                      • wymiatator1 Re: Czemu nie podkreślać? 28.11.11, 17:46
                        "niektóre kobiety pod presją tykającego zegarka postanawiają obniżyć jednak wymagania."
                        Reszta umrze w samotności, znajda je po 2 tygodniach w połowie zjedzone przez wilczura.
                  • asmok6 Re: Czemu nie podkreślać? 29.11.11, 01:55
                    sid-sid napisała:

                    > A może panny (w Twoim języku stare panny) są po prostu dumne z tych osiągnięć i
                    > - uwaga, uwaga - nie rozpatrują ich w kontekście łapania chłopa?

                    No to - uwaga, uwaga - to właśnie wam tłumaczy triss od paru postów - że takich rzeczy nie należy rozpatrywać w kontekście szukania chłopa.
          • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 01:43
            fieldsofgold napisała:

            > ma nie podkreślać bo czemu? bo jakiemuś panu się nie spodoba? witki opadają.

            Odwracasz pytanie. Prawidłowe pytanie brzmi: po co ma podkreślać? Po to żeby się spodobać?

            jeśli takie rzeczy mają nie mieć związku z relacją damsko-męską to po co w ogóle podkreślać w ramach tych relacji? Skoro już w takim kontekście akcentuje swoje wykształcenie i pracę to chyba tylko po to żeby był to element selekcji. Odpadną faceci którzy traktują to jak wadę. Ci dla których to nieistotne zostaną, a ci którym się to podoba bardziej się napalą :)
      • sumire Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 13:13
        wydaje mi się - tak z doświadczenia własnego i znajomych kobiet - że koleżanka-singielka często jest solą w oku, o której los inne koleżanki martwią się, wyrażając to starannym jej oplotkowywaniem oraz analizowaniem, co robi źle. niby może robić sobie wszystko, ale cokolwiek zrobi, będzie to postrzegane jako potencjalna przyczyna jej samotności.
        • fieldsofgold Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 13:27
          w ogóle coraz częściej się zastanawiam jak to jest, że inni ludzie tak się martwią czyjąś "samotnością". jakby związek był ukoronowaniem całej drogi życiowej i od tego zależała wartość człowieka. nie wiem, może jest, tak sobie dywaguję.
          • ka-mi-la789 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 13:51
            Jakoś muszą się dowartościować. Zwłaszcza jeżeli są z siebie i swojego życia niezadowoleni.
            • senseiek Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 04:14
              > Jakoś muszą się dowartościować. Zwłaszcza jeżeli są z siebie
              > i swojego życia niezadowoleni.

              Pomylily Ci sie plcie..

              niezadowolONE

              mezczyzni sie tak nie zachowuja i maja w nosie kawalerow. Co najwyzej zazdroszcza im swietego spokoju i panienek.

              • ka-mi-la789 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 11:57
                Fields użyła słowa "ludzie", więc w ramach gramatyki zastosowałam rodzaj męskoosobowy. Ale prawdą jest, że wpie...nie się w nieswoje sprawy to babska specjalność.
                • sumire Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 12:05
                  prawda.
                  poza tym nie znam żadnego faceta, który martwiłby się losem 30-letniego samotnego kumpla. raczej mu zazdroszczą, jeśli już :) ale na pewno nie poddają tego problemu gruntownej analizie.
          • triss_merigold6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 14:11
            A bierzesz pod uwagę, że singielki 30++ regularnie trują innym d... rozkminiając swoje sukcesy i porażki męsko-damskie i analizują każdy szczegół nowej znajomości, jednocześnie kompletnie nie przyjmując sensownych rad i uwag?
            • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 14:14
              A bierzesz pod uwagę, że wcale nie musi tak być? Tylko ludzie lubią się wtrącać w życie innych, pouczać ich i utwierdzać się w przekonaniu, że ich model życia jest najsłuszniejszy?
            • fieldsofgold Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 14:15
              kobiety ogólnie rozkminiają, czy są w związku czy nie, singielki o randkach, te w związku o swoim partnerze, nie zauważyłam różnicy.
              • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 14:17
                A ja jako przeważnie singielka zauważam, że otoczenie ma z tym większy problem niż ja.:)
                • ka-mi-la789 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 14:31
                  To jesteśmy już dwie.
            • sumire Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 14:18
              nie wszystkie. część marzy o tym, żeby nikt się nie wtrącał w ich życiowe (nie)powodzenia i nie dawał rad, choćby były bardzo sensowne.
              • triss_merigold6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 14:32
                Cudownie, że znasz akurat tę część. Ja mam rodzoną siostrę i kuzynkę stare panny z ogromną potrzebą znalezienia partnera i założenia rodziny (bardzo chcą mieć dzieci) i nieraz wysłuchuję. Głównie dlatego, że nieuprzejmie jest za każdym razem zczyszczać.
                • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 14:35
                  Patrz pani - ludzie są różni. Niesamowite.
                • sumire Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 14:39
                  to tylko dowód na istnienie równowagi we wszechświecie :) niejedna stara panna musi bowiem podczas spotkań towarzyskich wysłuchiwać narzekań na mężów, narzeczonych, dzieci i temu podobne sprawy, choć wcale nie jest nimi zainteresowana. trzeba dać żyć innym.
                • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 09:54
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Cudownie, że znasz akurat tę część. Ja mam rodzoną siostrę i kuzynkę stare pann
                  > y z ogromną potrzebą znalezienia partnera i założenia rodziny (bardzo chcą mieć
                  > dzieci) i nieraz wysłuchuję. Głównie dlatego, że nieuprzejmie jest za każdym r
                  > azem zczyszczać.

                  Triss, podoba mi się Twoj tok myślenia - bardzo :-)
                  • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 12:06
                    Nie dziwie się, ze się dogadałyście.:)
                    Ja natknęłam się na Triss na innym forum (jako czytacz) i już się niczemu nie dziwie.;)
                    • tora83 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 12:27
                      sid-sid napisała:

                      > Nie dziwie się, ze się dogadałyście.:)
                      > Ja natknęłam się na Triss na innym forum (jako czytacz) i już się niczemu nie d
                      > ziwie.;)

                      Ja się nie natknęłam a i tak mało mnie już w życiu dziwi :-)
                      • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 13:14
                        Mnie, tak ogólnie w życiu, raczej też.:)
              • senseiek Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 04:18
                > nie wszystkie. część marzy o tym, żeby nikt się nie wtrącał w ich życiowe (nie)
                > powodzenia i nie dawał rad, choćby były bardzo sensowne.

                Nic prostszego- wystarczy sie nie zwierzac.. :)

                Opowiadanie o swoich problemach, to przeciez proszenie sie o rady o to jak sie zachowac.
                • sumire Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 12:40
                  nie, to nie jest równoznaczne. to, że mam problem i mówię komuś o nim, nie oznacza, że pytam go, co zrobić lub że chcę, żeby skonsultował moją sprawę z ośmioma innymi koleżankami i chłopakiem.
      • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 01:38
        fieldsofgold napisała:

        > ogólnie nie kumam. czy kobieta nie może robić sobie doktoratów dla siebie? i uc
        > zyć się pięciu języków? czy zaraz musi wchodzić argument, że jej się to wydaje
        > atrakcyjne dla mężczyzn, a mężczyznom wcale nie? czy wszystkie baby biorą udzia
        > ł w jakimś targu żon?

        A mi na przykład wszystko jedno, ja lubię kobiety z dr.
    • minasz Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 14:50
      ja np wyczuwam czy dziewczyna ma odpowiedni luz
      wiekszosc kobiet po 30ce ma jakies chore napiecie w sobie- dlatego na numer sa ok ale zeby z nimi byc to dziekuje
    • berta-death Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 16:20
      Obawiam się, że dopóki nie zapytasz tych facetów wprost co to znaczy trudna, to nie zgadniesz co mieli na myśli. O ile sami będą potrafili powiedzieć o co konkretnie im chodzi. Podejrzewam, że "trudna" jest tak samo bliżej nieokreślone jak stwierdzenie, że "ma to coś", albo, że ktoś jest fajny albo głupi (głupi jak odwrotność fajnego, określenie często stosowane przez dzieci i nastolatków) bądź dziwny. Ludzie intuicyjnie wyczuwają, że z kimś jest coś nie tak, albo coś tak, ale nie potrafią powiedzieć co to konkretnie jest.

      Myślę, że to chodzi o całokształt a nie o jakąś pojedynczą cechę. Coś z jej osobowością jest nie tak i to coś odpycha od niej facetów.
      • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 17:58
        > Myślę, że to chodzi o całokształt a nie o jakąś pojedynczą cechę.

        Nie pisz tak, forum woli prostsze odpowiedzi.:) Najlepiej jak jakieś zjawisko ma jedną, konkretną przyczynę. Bo jak coś jest bardziej złożone, to już gorzej.
        • dc99 To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 10:06
          > Nie pisz tak, forum woli prostsze odpowiedzi.:)

          To może ja rzecz wyjaśnię na prostym przykładzie: ta pani ma osobowość podobną do archetypicznej "pani z dziekanatu". Która tym się różni od Pana Boga, że "Pan Bóg wie wszystko, a pani z dziekanatu wie wszystko lepiej".

          Żaden facet nie zniesie bycia wiecznie pouczanym i poprawianym, więc będzie unikał takich kobiet jak zarazy. Nie chodzi tu przy tym żeby kobieta w ogóle nigdy nie miała własnego zdania, tylko żeby nie miała go zawsze, wszędzie i na każdy temat.
          • triss_merigold6 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 10:37
            Przepiękne określenie, masz wyłączność, czy mogę czasem używać?
            • dc99 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 13:06
              > Przepiękne określenie, masz wyłączność, czy mogę czasem używać?

              Oczywiście, zresztą nie ja jestem jego autorem. W czasie moich studiów ten dowcip kursował powszechnie więc można uznać iż należy do "domeny publicznej" ;)
          • sid-sid Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 12:07
            A wiemy, że pani jest autorytarna, a nie panowie marzący o potulnej gęsi, bo mamy szklana kulę?
            • dc99 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 13:22
              > A wiemy, że pani jest autorytarna, a nie panowie marzący o potulnej gęsi, bo ma
              > my szklana kulę?

              Szklaną kulę to może nie, ale następujące informacje zawarte na forum już tak:
              1) Dwóch facetów, niezależnie od siebie, już po jednej rozmowie określiło jej charakter jako "trudny". Przy czym faceci ci z góry wiedzieli że chodzi wyłącznie o rozmowę, oni nie starali się o związek z tą panią, więc nie wchodzą w rachubę żadne marzenia o potulnych gęsiach!
              2) Nawet koleżanka określiła iż opinie wygłaszane przez tą panią są "ostre i zdecydowane".

              Więc elementarna dedukcja, drogi Watsonie. Obie poszlaki wskazują na to że mamy do czynienia z osobą przemądrzałą, która zna się na wszystkim od fizyki kwantowej poczynając na hodowli ostryg w delcie LaPlaty kończąc i która robiąc wszystko idealnie perfekcyjne czuje się zobowiązana co chwilę uświadamiać każdemu kto się napatoczy, jakim okazał się on zerem nalewając o 0,1 mm więcej herbaty niż wskazuje pasek na szklance.
              • sid-sid Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 13:32
                Czyli opinie "zatroskanej" koleżanki oraz dwóch panów, o których nic nie wiemy, nakreślają nam wiarygodny obraz sytuacji, czytaj - naturę omawianego przypadku? Mimo ponad 200 postów, gdzie padały różne teorie? Sherlocku, nie idź tą drogą, bo błądzisz.;)
                Oczywiście może być tak, że pani jest przemądrzała i nikt z nią nie wytrzymuje. Tak jak może być tak, że panowie są z tych, co gąski szukają, w związku z tym jeśli kobieta umie zliczyć dalej, niż do 10, to jest trudna. Ale tu z wątkiem przybiegła "zatroskana" koleżanka. Szczęśliwa, że odkryła Amerykę (Wiem, dlaczego singielki są same! Bo są niehalo!) i być może przy okazji poprawiła sobie samopoczucie. Co jest nawet zabawne.:)
                • dc99 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 13:54
                  > Czyli opinie "zatroskanej" koleżanki oraz dwóch panów, o których nic nie wiemy,
                  > nakreślają nam wiarygodny obraz sytuacji, czytaj - naturę omawianego przypadku
                  > ? Mimo ponad 200 postów, gdzie padały różne teorie? Sherlocku, nie idź tą drogą
                  > , bo błądzisz.;)

                  O zatroskanej koleżance i dwóch panach wiemy przynajmniej jedno - oni spotkali tą panią osobiście. Więc ich opinie są znacznie bardziej wiarygodne niż opinie 200 postowiczów na forum (w tym i mnie), którzy znają ją jedynie z kilku akapitów tekstu. To się nazywa "korzystanie ze źródeł" drogi Watsonie. Te 3 osoby są jedynymi źródłami informacji z pierwszej ręki jakimi w ogóle dysponujemy.
                  • sid-sid Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 13:58
                    Tak, szczególnie jeśli "zatroskana" koleżanka wykazuje podejście typu "trzeba zgrywać słodką i niekoniecznie mądrą, co by misia zdobyć". Nie mam pytań, mówię eot. Bawcie się dalej sami.:)
                    • best.yjka Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 18:39
                      10/10. Ona bidulka, ja mam misia. Dzięki bogu miś jej nie trawi. A może miś zapobiegawczo i kolega również, stwierdzili: koleżanka jest trudna, więc nie będzie nikt w tym temacie truł tyłka więcej. Bardzo często spotykane.
                      • asmok6 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 29.11.11, 13:14
                        best.yjka napisała:

                        > 10/10. Ona bidulka, ja mam misia. Dzięki bogu miś jej nie trawi. A może miś zap
                        > obiegawczo i kolega również, stwierdzili: koleżanka jest trudna, więc nie będzi
                        > e nikt w tym temacie truł tyłka więcej. Bardzo często spotykane.

                        A to też jest możliwe. Ja już się nauczyłem że koleżanki partnerek _muszą_ mieć wady. I tu nie chodzi o kłamstwo, tylko o to że moja osobista kobieta ma się czuć pewna siebie. Nie będę wychwalał za bardzo innych kobiet, bo jeszcze sobie pomyśli że ta inna jakaś lepsza, na dodatek pewnie tylko moim zdaniem.
                        No ale tam się jeszcze kolega wypowiadał. Kolega nie miał motywacji żeby na siłę wymyślać wady.
                  • sumire Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 14:03
                    dobrze.
                    uznajmy już może, że jeśli baba jest sama, to jest to zawsze jej wina, ponieważ zachowuje się nie tak, jak powinna zachowywać się wobec mężczyzn, żeby ich zachwycić. i cześć pieśni. towarzystwo przekonane o niedoborach inteligencji emocjonalnej singielek będzie mogło odetchnąć z ulgą.
                    • dc99 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 14:09
                      > uznajmy już może, że jeśli baba jest sama, to jest to zawsze jej wina,

                      A dlaczego "zawsze"? Rozmawiamy o jednym konkretnym przypadku, więc uogólnianie jest jakby nieuzasadnione.
                    • asmok6 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 29.11.11, 13:17
                      sumire napisała:

                      > dobrze.
                      > uznajmy już może, że jeśli baba jest sama, to jest to zawsze jej wina, ponieważ
                      > zachowuje się nie tak, jak powinna zachowywać się wobec mężczyzn, żeby ich zac
                      > hwycić. i cześć pieśni. towarzystwo przekonane o niedoborach inteligencji emocj
                      > onalnej singielek będzie mogło odetchnąć z ulgą.

                      Nie uznamy. My nie lubimy czarnobiałego myślenia jakie uskuteczniasz. Jeśli baba jest sama to albo faktycznie to jej wina, albo po prostu jej nie zależy bo jej tak dobrze. Wtedy to wina chętnych że się słabo starają.
                      Ale ty oczywiście musisz przeforsować jedyną możliwą wizję świata :)

                • asmok6 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 29.11.11, 02:00
                  sid-sid napisała:

                  > Czyli opinie "zatroskanej" koleżanki oraz dwóch panów, o których nic nie wiemy,
                  > nakreślają nam wiarygodny obraz sytuacji, czytaj - naturę omawianego przypadku
                  > ? Mimo ponad 200 postów, gdzie padały różne teorie? Sherlocku, nie idź tą drogą
                  > , bo błądzisz.;)

                  No jest to wiarygodniejsze niż twoje "bo nie" bez żadnych podstaw.

                  > Oczywiście może być tak, że pani jest przemądrzała i nikt z nią nie wytrzymuje.
                  > Tak jak może być tak, że panowie są z tych, co gąski szukają, w związku z tym
                  > jeśli kobieta umie zliczyć dalej, niż do 10, to jest trudna. Ale tu z wątkiem p
                  > rzybiegła "zatroskana" koleżanka. Szczęśliwa, że odkryła Amerykę (Wiem, dlaczeg
                  > o singielki są same! Bo są niehalo!) i być może przy okazji poprawiła sobie sam
                  > opoczucie. Co jest nawet zabawne.:)

                  Właściwie to w całym tym wątku ty jesteś najbardziej zabawna :)
          • pani_frig Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 12:28
            "pani z dziekanatu" - dobre dobre :)


            > Żaden facet nie zniesie bycia wiecznie pouczanym i poprawianym, więc będzie uni
            > kał takich kobiet jak zarazy. Nie chodzi tu przy tym żeby kobieta w ogóle nigdy
            > nie miała własnego zdania, tylko żeby nie miała go zawsze, wszędzie i na każdy
            > temat.


            Ja bym pannę o takiej osobowości podpięła pod kobietę z dużym potencjałem na kastrowanie w przyszłości potencjalnego partnera.
          • princess_yo_yo Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 13:10
            ale takie panie z dziekanatu wystepuja tez dosc powszechnie w meskiej czesci populacji, jest to zachowanie wyjatkowo niestrawne niezaleznie od zawartosci spodni.
            • dc99 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 13:47
              > ale takie panie z dziekanatu wystepuja tez dosc powszechnie w meskiej czesci po
              > pulacji, jest to zachowanie wyjatkowo niestrawne niezaleznie od zawartosci spod
              > ni.

              Zgadzam się, osoby przemądrzałe są nie do wytrzymania niezależnie od płci, ale w przypadku gdy kobieta w sposób nieuzasadniony poucza mężczyznę problem staje się szczególnie ostry, ponieważ dla mężczyzny kompetencje są tym czym dla kobiety uroda. Jak by się czuła kobieta, gdyby na pierwszej randce usłyszała że powinna wszyć sobie silikon, zmienić fryzurę, bardziej kręcić pupą, a tak w ogóle to kiedy ostatnio była u chirurga plastycznego? Dokładnie tak samo poczuje się mężczyzna gdy kobieta zacznie mu mądrować się (bez znajomości rzeczy) na temat w którym on uważa się za specjalistę. A jeżeli jeszcze pechowo kobieta ze swoimi "dobrymi radami" wdepnie na temat związany z pozycją zawodową mężczyzny to 100% pewności że będzie to ich ostatnie spotkanie.
              • sid-sid Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 13:55
                > ponieważ dla mężczyzny kompetencje są tym czym dla kobiety uroda

                Ja nie mogę, ale towarzystwo dobrało się w tym wątku. Z paniami (i panami) uważającymi, że do mężczyzny (przez małe "m") trzeba się przymilać, a nie zainteresować go sobą, dogadasz się w mig.
                • dc99 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 14:05
                  > Ja nie mogę, ale towarzystwo dobrało się w tym wątku. Z paniami (i panami) uważ
                  > ającymi, że do mężczyzny (przez małe "m") trzeba się przymilać, a nie zainteres
                  > ować go sobą, dogadasz się w mig.

                  I uważasz że osoba wygłaszająca "ostre i zdecydowane" opinie zainteresuje sobą kogokolwiek? Jedynie na forach dyskusyjnych, gdzie trolle godzinami potrafią przerzucać się ostrymi i zdecydowanymi opiniami w stylu że iPhone używają tylko zakompleksione snoby a Androida pryszczaci gó...arze (albo odwrotnie). W realnym życiu z takimi osobami zazywczaj wszyscy żegnają się jak najszybciej. Bez "do widzenia".
                  • triss_merigold6 Może inaczej 18.11.11, 14:14
                    Może inaczej, pomijając bezkompromisowość etc.
                    Któryś z panów tutaj brutalnie zaznaczył, że atrakcyjne (nie chodzi tylko o urodę) kobiety nie są same, zawsze mają wianuszek adoratorów, stałych partnerów, mężów. Krótko mówiąc mają z kogo wybierać.
                    Jeśli pani w wieku "dobrze po trzydziestce" szukająca partnera na stałe nigdy nie była w dłuższym związku, nigdy z nikim nie mieszkała, nowe znajomości kończą się po 1-2 spotkaniach to oznacza, że problem jest w niej. Niemożliwe, żeby wszyscy mężczyźni, których poznała między 17 a 33 rokiem życia się mylili, byli beznadziejni, szukali słodkich idiotek. Statystycznie niemożliwe.
                    • to.niemozliwe Zgadzam sie. 19.11.11, 06:08
                      "Shit detector" - dobre, kupuje.:-)
                    • wymiatator1 Re: Może inaczej 28.11.11, 17:53
                      Zaraz któraś z dyżurnych "singielek z wyboru a nie dlatego, że nikt nie chciał" wytłumaczy Ci, jak bardzo się mylisz.
                      • sid-sid Re: Może inaczej 28.11.11, 18:52
                        O, troll ze sraczką!:D
                        I inni towarzysze niedoli.
                        • sid-sid Re: Może inaczej 28.11.11, 19:04
                          Kurcze, po co dają wątki na główną? Była dyskusja, a teraz goowno się rozlewa.:/
                          • wymiatator1 Re: Może inaczej 28.11.11, 19:20
                            Towarzystwo wzajemnej adoracji sfrustrowanych samotnością singielek to nie dyskusja.
                • asmok6 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 29.11.11, 02:04
                  sid-sid napisała:

                  > > ponieważ dla mężczyzny kompetencje są tym czym dla kobiety uroda
                  >
                  > Ja nie mogę, ale towarzystwo dobrało się w tym wątku. Z paniami (i panami) uważ
                  > ającymi, że do mężczyzny (przez małe "m") trzeba się przymilać, a nie zainteres
                  > ować go sobą, dogadasz się w mig.

                  Wystarczy umieć czytać ze zrozumieniem. U mnie to np kryterium nie tylko przy doborze kobiety ale też kumpli :)
                  • sid-sid Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 29.11.11, 07:34
                    A twoja koślawa opinia i twoje kryterium powinno być dla kogoś istotne, bo...?
                    • asmok6 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 29.11.11, 11:12
                      sid-sid napisała:

                      > A twoja koślawa opinia i twoje kryterium powinno być dla kogoś istotne, bo...?

                      Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia dlaczego ludzie mnie lubią i starają się spełniać moje kryteria. Pewnie mam jakieś cechy przydatne dla innych.
              • princess_yo_yo Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 14:39
                buahahaha, tak sobie to tlumacz.

                ale niestety faktem jest ze kobietom czesciej zdaza sie akceptowac niedorozwoj spoleczny (i nie tylko) swoich partnerow niz odwrotnie. chociaz tutaj moge sie mylic.
              • leniwy_pierog Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 18.11.11, 19:40
                Z doświadczenia wiem, że problemem nie jest nieuzasadnione pouczanie tylko trafienie na osobę, która rzeczywiście zna się na rzeczy. Na przykład z kompletnie mi nieznanych przyczyn mężczyźni (większość) z automatu zakładają, że znają się na polityce lepiej od kobiet. I kiedy w normalnej dyskusji kobieta zamiast zatrzepotać rzęsami i szepnąć omdlewająco: Misiu, ah jak ty mi to wszystko pięknie wytłumaczyłeś, nareszcie rozumiem o co chodzi w tej Libii zacznie się odwoływać do faktów i normalnie, merytorycznie rozmawiać to klapa. Bo jak ona śmie. Jak śmie mieć nie tylko własne zdanie na temat polskiej misji w Afganistanie, ale tez gruntowną wiedzę na ten temat i biedny misio, który wie tyle co na gazecie przeczytał nie może się wykazać.
                Inna obserwacja: jeśli kobieta i mężczyzna mówią identyczne rzeczy w identyczny sposób to ona zostanie oceniona jako napastliwa, agresywna i kategoryczna, a on - jako zdecydowany i pewny siebie.

                A już twierdzenie, że dla kobiety liczy się tylko uroda, a to, jak są oceniane jej kompetencje nie ma znaczenia to jakiś kompletny idiotyzm.
                • sid-sid Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 09:57
                  leniwy_pierog napisała:

                  <ciach>

                  Miał być eot, ale muszę - powyższy post wystarczyłby za całą przydługa dyskusję w tym wątku.:)
                • kwieto Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 12:12
                  Uogólnienie.

                  Mnie się zawsze bardzo fajnie rozmawia z kimś, kto "zna się na rzeczy", bo mam tak, że pewne sprawy i pomysły które mi się w głowie pojawiają muszę sobie przedyskutować z drugą osobą - i musi być to ktoś, kto słuchając mnie będzie miał przynajmniej minimum zrozumienia dla tego co mówię. Jeśli się ze mną nie zgadza i wytyka mi słabe punkty - tym lepiej.
                  Natomiast nie trawię np. rozmowy z kimś, kto sprzedaje mi "prawdy objawione" i z którym przez to nie ma szans na nawiązanie kontaktu. Często się zresztą okazuje, że nie potrafi uzasadnić dlaczego uważa to co uważa.

                  Czytając ten wątek mam coraz bardziej wrażenie, że chodzi o to by komuś coś udowodnić, najlepiej mężczyznom, że są beznadziejni. Nie wiem po co, by poczuć się lepiej?
                  Prawda jest taka, że nawet jeśli tacy są, innych Wam nie dowiozą :")
                  • leniwy_pierog Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 13:03
                    Oczywiście, że uogólnienie. Jak chcesz rozmawiać o sprawach społecznych bez uogólnień? Przecież nie opiszę tu wszystkich możliwych wariantów komunikacji międzyludzkiej. Nakreśliłam tylko pewne tendencje, które zauważyłam. Zaznaczyłam też, że czerpię z moich doświadczeń. Natomiast nigdzie nie napisałam, że mężczyźni są beznadziejni. Napisałam tylko, ze w komunikacji i dyskusji stosowane są podwójne standardy i ocenia się sposób mówienia w zależności od płci mówiącego.
                    • kwieto Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 13:38
                      OK, sęk w tym, że ja takich tendencji nie widzę np. w swoim otoczeniu.
                      Nie jestem kobietą, więc może też jestem mniej uczulony na pewne zachowania.

                      O "beznadziejnych mężczyznach" napisałem w kontekście całego wątku. Mniejsza o większość czy dotyczy to tytułowej "koleżanki", jednak wiele już razy spotykałem się z wypowiedzią kobiety samotnej, której doskwiera samotność, ale która zamiast zrewidować swoje podejście do tego czy owego zaczyna szukać "winnych" wokół siebie.
                      Najczęściej dochodzi do wniosku, że jest zbyt "świetna" dla rodu męskiego, "ma za wysokie wymagania" i że mężczyźni się jej boją albo coś w tym stylu.
                      A to zwykły bullshit usprawiedliwiający własną niemożność.
                      • leniwy_pierog Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 14:44
                        Ja takie tendencje zauważam - mężczyźni, przedział wiekowy mniej więcej 20-35, bo z takimi najczęściej mam okazję przebywać. Wystarczy poobserwować na zajęciach na studiach - dziewczyna, która sporo wie, dobrze argumentuje i dobitnie punktuje słabe punkty partnera w dyskusji zyskuje miano agresywnej i przemądrzałej. Tak samo zachowujący się chłopak to wschodząca gwiazda wydziału. Po prostu to co u kobiety uchodzi za agresję, u mężczyzny uchodzi za pewność siebie i jest pozytywną cechą.
                        Ja akurat nie zamierzam zgrywać słodkiej idiotki, ani potakiwać w dyskusji, jak z kimś się nie zgadzam. Z tego co zauważyłam, panów do furii doprowadza nie sama dyskusja o poglądach, bo te mogą być różne, ale jak zaczynamy mówić o faktach, gdzie trochę trudniej uznać, że są różne punkty widzenia. Inna sprawa, że kobiety też częściej unikają takich dysput. Normalna sytuacja na spotkaniu jakiegoś większego grona to faceci w pokoju dyskutują, z nimi siedzę ja i jeszcze jedna dziewczyna, a reszta kobiet w kuchni. Widać wiedzą, że to lepsza strategia:) Zresztą pewnie rzeczywiście lepsza, ale mnie nie interesuje ten typ mężczyzn, na których ta strategia działa. I dlatego moim mężem został ktoś, kto nie boi się ze mną dyskutować:) I umie przyznać, że imponuje mu moja wiedza w niektórych dziedzinach.
                        • kwieto Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 15:54
                          Tak jak pisałem - być może mnie jest trudniej zauważyć, bo jestem mężczyzną i na pewne rzeczy związane z płcią mogę być mniej wyczulony.
                          Mogę mówić tylko o swoich doświadczeniach - raczej nie spotykałem się z sytuacjami jakie Ty opisujesz.
                          Natomiast częściej w przypadku kobiet niż w przypadku mężczyzn zdarzyło mi się widzieć wymieszanie warstwy merytorycznej z emocjonalną, co polegało na tym, że argumenty merytoryczne były przeplatane ostrymi nieraz, personalnymi "wycieczkami" pod adresem rozmówcy, co siłą rzeczy budziło jego agresję. Nie podam Ci konkretnego przykładu, różnica mniej więcej taka, jak między "nie masz racji" a "nie masz racji, głupku". Mężczyznom też się takie rzeczy zdarzają, acz w moim odczuciu rzadziej.

                          W przypadku dyskusji o faktach jest podobnie, sytuacja w której ktoś ci wytyka twoją niewiedzę nie jest zbyt komfortowa, dlatego ważne jest, w jaki sposób jest to zrobione. Odróżniłbym jednak dyskusję "o faktach" od dyskusji nad oceną tych faktów, bo to dla mnie dwie różne sprawy.
                          Ale pewne różnice są, mężczyźni generalnie łatwiej przechodzą do porządku dziennego nad konfliktami (i po tym, jak niemal rzucili się na siebie z pięściami idą razem na piwo), kobiety dłużej chowają urazę.

                          Co do imprez... ja bym pewnie też wylądował w kuchni, zwykle rozmowy prowadzone przez mężczyzn zwyczajnie mnie nudzą. Jakby nie było ciekawszych tematów niż biznes, polityka itp. :/
                          • red_boots Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 16:47
                            mężczyźni generalnie łatwiej przechodzą do porządku dzien
                            > nego nad konfliktami (i po tym, jak niemal rzucili się na siebie z pięściami id
                            > ą razem na piwo)

                            w stosunku do kobiet też się tak zachowują?

                            przykład z podwórka: dyskusja w gronie damsko-męskim. panowie dyskutują między sobą, bywają przepychanki, nawrzucanie sobie dla sportu, ale generalnie jest respekt. do dyskusji o polityce włącza się kobieta i wyraża odmienne zdanie niż jeden z dyskutantów. i co się dzieje? o ile ten pan wcześniej z humorem zbijał argumenty kumpli, o tyle jak włączyła się kobieta, nastąpił dziwny zwrot w sytuacji: facet zrobił się zapalczywy, próbował ją zdominować w dyskusji, pod koniec ją niemalże przekrzykiwał. jego stosunek do kumpli o odmiennych poglądach był ogólnie pozytywny, przyzwalający, natomiast kobietę próbował sprowadzić do parteru. oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy tak robią, ale jak widać, zdarza się :(
                            • leniwy_pierog Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 17:18
                              O właśnie! Mam podobne obserwacje. Luz i dystans są wyłącznie w dyskusji w gronie męskim. Kupla łatwiej jest wysłuchać do końca, kobietę próbuje się zakrzyczeć. A kiedy ona na to nie pozwala i ciągnie swoją kwestię lub po prostu mówi, żeby jej nie przerywać to uchodzi za agresywną. Pan przekrzykujący nie jest o agresję oskarżany.
                              • best.yjka Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 17:31
                                Myśląca kobieta uwiera męskie ego. Powinna patrzeć i słuchać z rozdziawioną gębą.
                                • red_boots Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 17:46
                                  > Myśląca kobieta uwiera męskie ego. Powinna patrzeć i słuchać z rozdziawioną gęb
                                  > ą.

                                  i podać strawę na stół

                                  jak to prawił jeden pan z mojej pracy: kobieta powinna orać zębami w polu, żeby chłop miał marchewkę na obiad
                                  • kwieto Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 20.11.11, 18:05
                                    Pozostaje współczuć, że tylko na takich facetów trafiacie.
                                    Ale jak to mówiła pewna mądra znajoma - "spotykamy takich ludzi, na jakich jesteśmy gotowi".
                            • kwieto Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 20.11.11, 19:05
                              > w stosunku do kobiet też się tak zachowują?

                              Ale ja piszę o czym innym.
                              Pośród ludzi z którymi się z tykam wśród mężczyzn raczej nie ma osób, które by żywiły do mnie jakąś zapiekłą nienawiść. Są tacy, którzy jednego dnia toczą ze mną w jakiejś sprawie zaciekłą wojnę, a następnego spotykamy się i gadamy przy kawie.
                              Jeśli już miałem do czynienia z kimś, kto mi ustawicznie robił "pod górkę" przy różnych okazjach, były to raczej kobiety.

                              Co do scenki opisanej przez Ciebie - nie wypowiem się, nie znam sytuacji.
                              Owszem zdarzają się tacy mężczyźni. Zdarzają się też i takie kobiety.

                              O stylu wypowiedzi napisałem m.in. dlatego, że sam, choć jestem mężczyzną, miewam problemy o których mówicie. Tyle że to nie wynika z męskiego szowinizmu moich rozmówców (agresja zresztą nie zależy od płci, kobiety nie są w tym gorsze).
                              Problemem nie jest nawet styl wypowiedzi ale to, że swoje poglądy zwykle prezentuję dosyć stanowczo, odwołuję się do danych statystycznych, uzasadniam kluczowe tezy, itp.
                              Jeszcze gorsza od tego jest jeszcze tylko niechęć do ferowania łatwych i skrajnych ocen, którą też niestety przejawiam.

                              Po prostu sporej części ludzi (i tu naprawdę nie ma specjalnej różnicy między mężczyznami i kobietami) łatwiej jest się naparzać maczugą pustych haseł, niż prowadzić dyskusję w której trzeba te hasła czymś podeprzeć; z drugiej strony merytorycznie punktując pewne rzeczy sprawiasz w obiorze wrażenie "mądrali" lub nudziarza.
                              Albo trzeba się przyzwyczaić, albo zmienić styl komunikacji z innymi.


                        • red_boots Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 16:31
                          dziewczyna, która sporo wie, dobrze argumentuje i dobitnie pun
                          > ktuje słabe punkty partnera w dyskusji zyskuje miano agresywnej i przemądrzałej
                          > . Tak samo zachowujący się chłopak to wschodząca gwiazda wydziału. Po prostu to
                          > co u kobiety uchodzi za agresję, u mężczyzny uchodzi za pewność siebie i jest
                          > pozytywną cechą.

                          też się z tym spotykam. i nieważne, jakim tonem jest wypowiedziane to zdanie, kobieta jest uznawana za agresywną.
                          • best.yjka Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 17:24

                            > > co u kobiety uchodzi za agresję, u mężczyzny uchodzi za pewność siebie i
                            > jest
                            > > pozytywną cechą.
                            >
                            > też się z tym spotykam. i nieważne, jakim tonem jest wypowiedziane to zdanie, k
                            > obieta jest uznawana za agresywną.

                            Też się z tym spotkałam. Bo zazwyczaj kiedy kobieta się już wypowie w męskim gronie, to musi mieć naprawdę sporą wiedzę w danym temacie. I kiedy oponentowi brakuje już argumentów. Dyskusja sprowadza się do końcowego argumentu: głupia baba/idiotka/ blondynka/pieprzysz bzdury (niepotrzebne skreślić). Nie honor przyznać się w debacie do porażki z kobietą.
                            Prosty przykład - wszystkie feministki są głupie. To feminizm ma wiele nurtów? Nieważne. Po odciskach takiego, czy innego misia uwierać będzie. Więc WSZYSTKIE gupie som.
                            • sumire Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 17:41
                              to prawda.
                              a najgorsze jest to, że same kobiety myślą w ten sposób o sobie. co zresztą widać w tym wątku.
                              • best.yjka Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 18:10
                                To nie tak działa. Sprytna jestem i misia sobie przygruchałam. Będę udawać głupią i głuchą. A za lat kilka założę wątek na forum. Bo mi małżeństwo nie wypaliło. Miś mnie nie docenia. Jestem atrakcyjna, inteligentna i zgrabna. Ciąża zostawiła tylko 2 kilo nadwagi, ciężko z rzucić. Zostawić misia i pójść w długą z kolegą z pracy (głos serca), czy dalej siedzieć na doopie i prać misiowi gacie (głos rozsądku - wspólny kredyt do spłacenia)?
                                P.S. Atrakcyjna i samotna koleżanka ma problem. Czytaj, kolega z pracy może wybrać atrakcyjną, inteligentną i bez dodatkowych obciążeń, dziedziców i kilogramów koleżankę.
                                • leniwy_pierog Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 18:30
                                  Ok, strategia słodkiej idiotki jest skuteczna. Tylko nie rozumiem czegoś innego. Czy kobieta, która na pierwszych spotkaniach ukrywa przed mężczyzną swój intelekt, zainteresowania, sposób bycia i zamiłowanie do dyskusji o polityce sądzi, że po roku ujawni te cechy i on będzie olśniony i zachwycony? Czy może będzie udawać do końca życia głupszą niż jest? Po cholerę w ogóle się stara, żeby poderwać faceta, który tak bardzo do niej nie pasuje?
                                  • best.yjka Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 18:41
                                    Chęć przekazania genów. Instynkt. Silniejszy u kobiet, niż u mężczyzn.
                                    • leniwy_pierog Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 18:58
                                      A podobno to mężczyźni nie moga się powstrzymać przed kopulacją, bo muszą geny przekazać:)
                                  • asmok6 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 29.11.11, 11:37
                                    leniwy_pierog napisała:

                                    > Ok, strategia słodkiej idiotki jest skuteczna. Tylko nie rozumiem czegoś innego
                                    > . Czy kobieta, która na pierwszych spotkaniach ukrywa przed mężczyzną swój inte
                                    > lekt, zainteresowania, sposób bycia i zamiłowanie do dyskusji o polityce sądzi,
                                    > że po roku ujawni te cechy i on będzie olśniony i zachwycony? Czy może będzie
                                    > udawać do końca życia głupszą niż jest? Po cholerę w ogóle się stara, żeby pode
                                    > rwać faceta, który tak bardzo do niej nie pasuje?

                                    Bo on jest taki męski. Bo na pewno uda się go zmienić na lepsze (te nieliczne wady które ma).
                                    A później faktycznie płacz że się nie układa. Niestety też takich sporo znam.
                            • red_boots Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 17:42
                              > Prosty przykład - wszystkie feministki są głupie. To feminizm ma wiele nurtów?
                              > Nieważne. Po odciskach takiego, czy innego misia uwierać będzie. Więc WSZYSTKIE
                              > gupie som.

                              i wszystkie mają owłosione nogi LOL
                              • best.yjka Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 18:18
                                To jest do przeżycia. Ale wyższe IQ już nie.
                        • stanislaw32 Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 28.11.11, 17:19
                          Ja tez kocham moja zone za to ze ma swoje zdanie i ze sie ze mna kloci, wszystko jedno kto akurat ma racje. Dzieki temu wiem ze mowi to co mysli.
          • best.yjka Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 18:32

            > Żaden facet nie zniesie bycia wiecznie pouczanym i poprawianym, więc będzie uni
            > kał takich kobiet jak zarazy. Nie chodzi tu przy tym żeby kobieta w ogóle nigdy
            > nie miała własnego zdania, tylko żeby nie miała go zawsze, wszędzie i na każdy
            > temat.

            Bez komentarza.
            • leniwy_pierog Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 18:36
              Widzisz, już się nauczyłaś, że twoim kobiecym zadaniem jest wdzięczne "bez komentarza" z obowiązkowym trzepotaniem rzęsami i oblizaniem usteczek a nie jakieś tam głupie, własne zdanie:)
              • best.yjka Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 19.11.11, 18:47
                Doświadczenie życiowe, z idiotami się nie dyskutuje.
                Podkreśliłam tłustym drukiem bezsens jego wypowiedzi. Inteligentnej osobie to wystarczy.
                • kwieto Re: To się nazywa "osobowość pani z dziekanatu" 20.11.11, 19:09
                  Obawiam się, że to Ty nie złapałaś o co chodzi, to tak dla porządku.
    • wicehrabia.julian Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 16:51
      tora83 napisała:

      > Mam koleżankę, lat 33. Samodzielna, wykształcona, inteligentna. Nie jest może j
      > akaś wyjątkowo atrakcyjna, raczej przeciętna, ale zadbana, zawsze dobrze ubrana
      > , umalowana etc.

      po raz n-ty: naprawdę atrakcyjna kobieta znajduje faceta pstrykając palcami, reszta musi się nieźle natrudzić, by znaleźć kogoś w miarę - no ale ten trud trzeba podjąć
    • kobieta_z_polnocy Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 17:49
      Tak sobie myślę, że oto rodzi się kolejny archetyp: atrakcyjna singielka 30+ z doktoratem, która ma PROBLEM.

      Coraz częściej o nich czytam na forum, nierzadko są to wynurzenia mocno zatroskanych koleżanek, które nie wiedzieć czemu chcą te swoje znajome ratować poprzez obgadywanie na forum. To musi bardzo poprawiać humor.

      Podsumowując: tak, bywają "trudni" ludzie. Tak, czasem ta trudność jest tak wielka, że utrudnia współżycie z innymi ludźmi. Czy koleżanka jest trudna? Jak widać mężczyźni się wokół niej nie kręcą, ale nie oznacza to automatycznie, że odstrasza. To raz.

      Dwa, omawiana tu pryncypialność i bezkompromisowość jest oczywiście wadą, ale chyba nie aż tak wielką, by być skazanym na samotność....Nie takie trudne przypadki znalazły sobie mężów i żony. Znacznie większym problemem może być już nieumiejętnie maskowana nieśmiałość.

      Trzy, czy rzeczywiście mężczyźni to aż tak cenny nabytek, by roztrząsać w tysiącach postów czyjeś singielstwo i "PROBLEM"? Przyznam, że słowa jakiś tam znajomych facetów autorki, choć wnioski wyciągać z nich można i nawet należy, nie mają aż tak wielkiej wagi. To w końcu tylko mężczyźni, a nie wyrocznie. A i mężczyzna męzczyźnie nie równy.

      Rada na koniec: mniej się przejmować tym, co myślą ci niesamowici faceci i mniej przejmować się cudzym singlowaniem.
      • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 17:59
        10/10 :)
        • astrofan Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 20:10
          dziewczyno, wątek jakby o Tobie, prawda?

          i ta heroiczna obrona ... tylko po co? :)
          • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 20:13
            Obrona? I to heroiczna? No aż zacznę być z siebie dumna.:)
      • sumire Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 18:48
        bo samotna, atrakcyjna koleżanka jest niebezpieczna. jak się z niej zrobi 'trudną', można spać spokojniej.
        • best.yjka Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 17:37
          Dokładnie. Największy problem "sparowanych", to te atrakcyjne i "trudne" singielki. Nie mam na myśli wszystkich, tylko te piszące z "troską" ;)
      • qw994 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 10:04
        Popieram w całej rozciągłości.
      • best.yjka Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 17:33
        Amen
      • petruszek Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 08:44
        Wszystko się zgadza.
        Tak samo mają faceci 30+ z doktoratem.
        Tylko ja bym tego nie nazywał problemem. Ani singielstwem. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Staropanieństwo i starokawalerstwo.

        P.S. Jestem stary kawalerem i się tego nie wstydzę. Po prostu lubi się, co się ma.:-)
    • poezja_smaku Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 18:29
      A ja sądzę, że Ci dwaj panowie mieli podobne zdanie, ponieważ są na podobnym poziomie mentalnym, a kobieta mająca chociaż połowę mózgu stanowi dla nich zbyt dużą konkurencję ;)

      Ludzie czasami po roku, dwóch zauważają, że ktoś jest np trudny we współżyciu, a tutaj nagle komuś wystarczył jeden dzień aby dokonać oceny.
      Też bywam trudna, jeżeli narzuca mi się ktoś, kto nie przykuwa mojej uwagi. Facetów koleżanek to tym bardziej dotyczy:P
      • marrysienka Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 28.11.11, 16:36
        > Też bywam trudna, jeżeli narzuca mi się ktoś, kto nie przykuwa mojej uwagi. Fac
        > etów koleżanek to tym bardziej dotyczy:P

        A ja bywam nietrudna w takich sytuacjach. Kiedy facet jest intelektualnie miałki i rozmowa z nim do niczego nie prowadzi (zwłaszcza, kiedy on ogranicza się do paplania trzy po trzy i niesłuchania) to ja uśmiecham się, kiwam ze zrozumieniem głową a całe swe zasoby intelektualne przerzucam na inny front i myślę nad tym, co akurat jest dla mnie ważne i bardziej sensowne. Faceci (tacy faceci) mnie wtedy uwielbiają. Nieczego nie podważam, nie mam opini, którą musiałabym uzasadniać, nic - bo mi się nie chce. Byle dotrwać do swojego przystanku i pójść do domu, na uczelnię.
      • r1234_76 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 20:40
        jak kobieta ma połowę mózgu, to naprawdę jest poważny problem.;-)

        to jest gorzej, niż gdyby w ogóle nie miała mózgu. takie osoby z połową mózgu niestety myślą, że mają cały... a to nieprawda;-)
    • ciastko_z_kota Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 19:49
      Jak tak Was czytam to się zastanawiam jakim cudem ja za mąż wyszłam. Jestem zdaje się świetnym materiałem na odstraszającą kategorycznością poglądów singielkę.
      • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 19:51
        Cicho, zaburzasz jedyną słuszną wizję.:)
        • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 11:18
          sid-sid napisała:

          > Cicho, zaburzasz jedyną słuszną wizję.:)

          Znaczy Twoją? Bo jeszcze się może okazać że to dlatego że jest inteligentna i Twoje teorie legną w gruzach :)
      • to.niemozliwe Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 06:14
        Jestes na tyle inteligentna, zeby wiedziec kiedy "udac glupia".
        To warunek sine qua non zamazpojscia. ;-)
      • best.yjka Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 17:45
        Bo cuda się zdarzają. Ale najczęściej są to opisy z patriarchalnych ksiąg i kobietom nikt nie wierzy ;)
    • potworski Dziwne 17.11.11, 20:17
      tora83 napisała:

      > Mam koleżankę, lat 33. Samodzielna, wykształcona, inteligentna. Nie jest może j
      > akaś wyjątkowo atrakcyjna, raczej przeciętna, ale zadbana, zawsze dobrze ubrana
      > , umalowana etc.


      Faktycznie rarytas=same plusy. Wisienką na torcie jej atrakcyjności na rynku damsko-męskim byłoby gdyby znała przynajmniej podstawy marksizmu-leninizmu=wierz mi=od zalotników opędzałaby się jak od Staś i Nel od moskitów.
      • raohszana Re: Dziwne 18.11.11, 00:03
        potworski napisał:

        > Faktycznie rarytas=same plusy. Wisienką na torcie jej atrakcyjności na rynku da
        > msko-męskim byłoby gdyby znała przynajmniej podstawy marksizmu-leninizmu=wierz
        > mi=od zalotników opędzałaby się jak od Staś i Nel od moskitów.
        *
        Erm... niektórzy na to rwą :P
    • astrofan Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 21:20
      jeżeli kobieta jest trudna i nieprzyjemna w odczuciu mężczyzny, nieważne z jakich powodów, czemu miałby się z nią wiązać, aby komuś coś udowodnić?

      a dziewczyna skoro jest inteligentna, szuka faceta, a efekt jest słaby, to chyba powinna wyciągnąć jakieś wnioski a może nie jest taka inteligentna ... emocjonalnie?



      • triss_merigold6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 21:27
        No jak to czemu? Żeby sobie i innym udowodnić, że nie idzie na łatwiznę tylko podejmuje trudne wyzwanie. P
        • astrofan Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 17.11.11, 21:42
          i na takim udowadnianiu mija życie

          a innych to i tak ch.. obchodzi ;)
      • best.yjka Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 17:48
        Tak. Oczywiście. Bo najważniejsze w życiu kobiety to, złapać misia i utrzymać parę portek w domu.
    • kreciola77 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 01:25
      hheeh trudna znaczy za mądra i zbyt pewna siebie ;)
      czasem trzeba zagrać "słodką idiotkę" aby faceci nie czuli się nieswojo ;) a cięższe działa wytaczać w naprawdę już istotnych i ważnych sprawach.
      nie chodzi o to ze nie doceniam panów, po prostu nikt nie lubi się ciągle użerać ze wszystkowiedzącym i mającym zawsze rację partnerem ;)
      • ona85ona85 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 14:01
        Racja, racja. Najgorsze jest to, że czasem Ty nie chcesz zdradzać się ze swoimi kierunkami studiów i działalnością zawodową, po prostu zachowujesz się jak normalna dziewczyna, bo w gruncie rzeczy nią jesteś. A facet Cię wygugluje, już wie wszystko i z góry zakłada, że będziesz się mądrzyć i jesteś nudna, bo całe życie tylko się uczysz i nie masz innych zainteresowań ani żadnych znajomych.
        Ok, przesadzam, ale taki mechanizm też funkcjonuje.
        • best.yjka Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 19.11.11, 17:52

          > A facet Cię wygugluje, już wie wszystko i z góry zakłada, że będziesz się mądrzyć i jesteś
          > nudna, bo całe życie tylko się uczysz i nie masz innych zainteresowań ani żadnych znajomych.
          > Ok, przesadzam, ale taki mechanizm też funkcjonuje.

          Po xuj się spowiadać portalom społecznościowym?
        • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 11:32
          ona85ona85 napisała:

          > Racja, racja. Najgorsze jest to, że czasem Ty nie chcesz zdradzać się ze swoimi
          > kierunkami studiów i działalnością zawodową, po prostu zachowujesz się jak nor
          > malna dziewczyna, bo w gruncie rzeczy nią jesteś. A facet Cię wygugluje, już wi
          > e wszystko i z góry zakłada, że będziesz się mądrzyć i jesteś nudna, bo całe ży
          > cie tylko się uczysz i nie masz innych zainteresowań ani żadnych znajomych.
          > Ok, przesadzam, ale taki mechanizm też funkcjonuje.

          Serio tacy są? No cóż, widocznie mają jasno sprecyzowane potrzeby i to jest własnie ta grupa szukająca głupszych. Bo po co takiemu kobieta której nie zrozumie bo będzie używała zbyt trudnych słów?
      • asmok6 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 11:29
        kreciola77 napisała:

        > hheeh trudna znaczy za mądra i zbyt pewna siebie ;)

        Trudna znaczy zołza. Takie zazwyczaj tylko udają pewne siebie. Jak jest pewna siebie to jest atrakcyjna bo nie będzie sobie próbowała nic udowadniać kosztem faceta.

        > czasem trzeba zagrać "słodką idiotkę" aby faceci nie czuli się nieswojo ;) a ci
        > ęższe działa wytaczać w naprawdę już istotnych i ważnych sprawach.
        > nie chodzi o to ze nie doceniam panów, po prostu nikt nie lubi się ciągle użera
        > ć ze wszystkowiedzącym i mającym zawsze rację partnerem ;)

        No właśnie o to chodzi :) Ja na przykład też nie lubię. A już konieczność udawania że nie jestem wielbłądem zapala mi mentalne światełko z napisem "wyjście ewakuacyjne".
        • kwieto Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 29.11.11, 11:48
          > Trudna znaczy zołza. Takie zazwyczaj tylko udają pewne siebie. Jak jest pewna s
          > iebie to jest atrakcyjna bo nie będzie sobie próbowała nic udowadniać kosztem f
          > aceta.

          Uhmmm....
          To zwykle widać, że dana osoba musi "coś sobie udowodnić" - i to odstrasza, bo przekreśla szansę na normalne relacje.
          Jeśli rzeczywiście jestem pewny siebie, nie muszę tego podkreślać na każdym kroku, ergo - można się przy mnie wyluzować, zachowywać swobodnie i bez strachu co będzie jeśli się mi nadepnie na jakiś "odcisk".
    • gobi05 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 01:31
      > I tak zaczęłam się zastanawiać, czy mężczyźni może rzeczywiście widzą coś więce
      > j (jakkolwiek to zdefiniować) ... może po prostu te samotne kobiety w swojej ni
      > eświadomej niekompetencji nie mają zielonego pojęcia, że zamiast przyciągać, od
      > straszają ... Bo 2 opinie tak bardzo do siebie podobne mówią same za siebie.

      W filmie "Lie to me" (Magia kłamstwa) była mowa o mikrosygnałach. Każdy przekazuje je nawet nieświadomie, a także nieświadomie na nie reaguje, chyba że ich nie zauważa albo nie nauczył się reakcji.

      Czy ona jest krótkowidzem?
      • sid-sid Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 12:08
        To jest serial, nie film.:)
    • m-kow A propos 18.11.11, 01:57
      Nie chcę mi się czytać 184 postów, przede wszystkim dlatego, że mam głębokie przekonanie, że mój będzie "najgenialnieszy". To urządzenie nazywa się shitdetector, z jakichś nieznanych feminizmowi i genderyzmowi przyczyn niektórzy mężczyźni zostali dawno temu w niego wyposażeni i potrafili go przekazać długiemu łańcuchowi swoich męskich wyłącznie niestety potomków.
      W XXI wieku przydaje się bardzo przy rozpoznawaniu HMG albo dużo częściej girls, które strasznie chcą robić za HMG.
      • berta-death Re: A propos 18.11.11, 02:27
        Co to jest HMG?
        • m-kow Re: A propos 18.11.11, 02:43
          High Maintenance Girl. Powiedzmy "wysokoobsługowa dziewczyna". Dość dobra materialna ( ale nie do końca psychologiczna ) definicja tutaj:
          www.bitrebels.com/lifestyle/12-signs-your-girl-might-be-high-maintenance/-
          "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
    • yoko0202 epidemia atrakcyjnych singielek 18.11.11, 12:06
      my kobiety niby rozumiemy, że mężczyźni są prości (i to wcale nie w kontekście negatywnym), a tak naprawdę większość z nas tego w ogóle nie przyswaja

      tora83 napisała:

      > A może w męskich oczach ważniejsze są inne cechy, niż w oczach kobiety? I naprawd
      > ę mniejsze znaczenie ma fakt, że kobieta jest wykształcona, ma poukładane w gło
      > wie, jest samodzielna niż ... no właśnie niż co?

      a no może to, że jest ludzka, ciepła, zabawna, uśmiechnięta, można się z nią po prostu dogadać, nie zrzędzi 24/7, głowa rzadko ją boli, i do tego dobrze gotuje.

      naprawdę, ilość posiadanych fakultetów, znajomość języków obcych i sukcesy zawodowe - to kwestia drugorzędna. i w zasadzie działa to i w drugą stronę - fakt, że pan jest odnoszącym sukcesy biznesmenem, oczytanym, z koneksjami, itp itd nic mi o nim nie mówi jako o człowieku "do życia" - z kolei jeżeli np. potrafi mnie rozśmieszyć, poprawia mi humor w gorszy dzień, mile zaskakuje, wspiera, bez szemrania targa ciężkie zakupy i naprawia zepsutą spłuczkę w kiblu itp itd, no to wtedy można znaleźć jakieś podstawy aby rozpatrywać opcję wspólnego przewalenia się przez życie.

      • ona85ona85 Re: epidemia atrakcyjnych singielek 18.11.11, 13:50
        Celna uwaga. Tyle się mówi i pisze o tym, że kobiety zwracają uwagę na pozycję zawodową i pieniądze, a mężczyźni urodę. A przecież w gruncie rzeczy chodzi o to, żeby można było na kimś polegać, porozmawiać z nim bez spinania się i odpocząć... Żeby było ciekawie, miło, po prostu dobrze. I to - jestem pewna - działa w obie strony, dokładnie tak, jak piszesz :)
    • samiec_alffa Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 13:20
      ot i kolejna kobieta ktora mysli ze wyksztalcenie, makijaz i robota wystarczy zeby facetom na jej widok opadaly szczeki i zaraz biegli w podskokach po obraczki.

      dla mnie singielki to cos jak w tym artykule volantification.pl/2011/11/10/fajnie-jest-byc-singielka , a jak sie nie podoba to trzeba sie za siebie wziac i poszukac wad najpierw w sobie, a moze i przeczytac definicje słowa "seksapil" bo to jedyne co w rzeczywistosci na nas dziala.
      • ona85ona85 Re: Apropos atrakcyjnych, samodzielnych singielek 18.11.11, 13:56
        To nie takie łatwe, ale się z Tobą zgadzam. Kiedy nie wychodzi raz, drugi i trzeci, i kiedy miesiące bycia samą zamieniają się w lata, to choćby nie wiem co, trzeba spojrzeć na siebie maksymalnie obiektywnie i spytać siebie samą, co jest ze mną nie tak.

        Swoją drogą szkoda, że nie napisałeś więcej o tym seksapilu, bo niemal rok jestem sama i to dało mi do myślenia na tyle mocno, że właśnie biorę się za siebie, chętnie posłuchałabym podpowiedzi.
        • siostra.bronte To wszystko nie jest takie proste. 18.11.11, 14:28
          Myślę, że kobieta która jest długo sama i jest to dla niej problem, zaczyna myśleć co z nią "nie tak". Powoduje to frustrację i kompleksy, a sposobem na ukrycie ich przed światem jest granie kogoś innego. Osoby pewnej siebie, czasem nawet lekceważącej mężczyzn, "najeżonej". Do tego dochodzą cechy charakteru, osobowość, wzorce zachowań wyniesione z rodzinnego domu, życiowe doświadczenia. I tego wszystkiego nie da się zmienić ot tak, z dnia na dzień. Taka dziewczyna nie powie sobie: ok, od dzisiaj będę "równą babką" i nie opędzę się od adoratorów. No, kurcze, tak się nie da zrobić!
          Tego trzeba się nauczyć , tylko przez doświadczenie w bliskich związkach z innymi ludźmi. Nie dziwi was, że obaj panowie już po pierwszym spotkaniu kategorycznie stwierdzili, że nie chcieliby się związać z tą dziewczyną? Po jednym! Nie dali jej (i sobie) szansy na bliższe poznanie, może zrozumienie. Pewnie szkoda im na to czasu i energii. Po co się wysilać? To chyba typowe dla obecnych czasów. I jak ta dziewczyna ma się z kimś związać i nauczyć się życia we dwoje, jeżeli panowie od razu uciekają? I kółko się zamyka.
          Faktem jest, że osobom "trudnym", które nie robią dobrego pierwszego wrażenia, ale zyskują przy bliższym poznaniu, nie jest łatwo znaleźć partnera. To musi być ktoś wrażliwy i mający dużo cierpliwości, przy kim taka osoba poczuje się na tyle bezpiecznie, żeby być sobą.
          Powyższe dywagacje są oparte na własnych doświadczeniach :)
          • triss_merigold6 Re: To wszystko nie jest takie proste. 18.11.11, 14:40
            Pozwolę sobie na darwiznizm związkowy.
            Pani miała czas, żeby trenować wchodzenie w relacje męsko-damskie tak od 15. roku życia - flirty, podrywanie, "chodzenie ze sobą", obozowe/wakacyjne fascynacje, krótsze i dłuższe spotykanie się z kimś, spotykanie się z planami na przyszłość etc. - to wszystko jest treningiem społecznym, taką socjalizacją do poważnych związków.

            Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej, a jeszcze innym wcale. Trudno.

            Osoby "trudne" i nieatrakcyjne muszą - jeśli chcą w ogóle z kimś umówić się po raz drugi, trzeci etc. - nauczyć się wysyłać pozytywne sygnały, szukać równie specyficznych partnerów, same wykazywać inicjatywę.
            Nie dziwni mnie, że goście po jednym spotkaniu uznali, że nie umówiliby się po raz drugi. Sama robiłam tak wielokrotnie tzn. po spotkaniu zapoznawczym nie umawiałam się na kolejne, bo z jakichś powodów facet mnie nie zachwycał i nie pociągał.
            • tora83 Z 2 strony .... 18.11.11, 15:18
              mam inną koleżankę. Uroda moim zdaniem przeciętna. Typ dziewczyny z sąsiedztwa - usmiechnieta, otwarta, towarzyska, lubi ludzi, a ludzie lubia ja. Zawsze kiedy rozpadal jej sie zwiazek, kwestia dni bylo, kiedy znajdowala sobie kolejnego mezczyzne, ktory chcial z nia byc i dzielic zycie .... I w tej jej "dostepnosci i otwartosci" wlasnie jest chyba pies pogrzebany ... Bo zawsze byla dla swoich mezczyzn kochanka, przyjaciolka, kumplem .... I byc moze to jest ten "zloty srodek".
              • princess_yo_yo Re: Z 2 strony .... 18.11.11, 15:52
                niekoniecznie, dla mnie az taka latwosc wchodzenia w kolejne zwiazki swiadczy bardziej o braku standardow bo jakos trudno mi sobie wyobrazic ze kazdy kolejny chetny jest odpowiednim kandydatem.
                • tora83 Re: Z 2 strony .... 18.11.11, 15:58
                  princess_yo_yo napisała:

                  > niekoniecznie, dla mnie az taka latwosc wchodzenia w kolejne zwiazki swiadczy b
                  > ardziej o braku standardow bo jakos trudno mi sobie wyobrazic ze kazdy kolejny
                  > chetny jest odpowiednim kandydatem.

                  Mnie też. Ale jej o dziwo się udawało. Niedawno wyszła za mąż za Pana, który miał po dziurki w nosie "gwiazd i fochów"
                  • princess_yo_yo Re: Z 2 strony .... 18.11.11, 17:36
                    oj biedaczek, jakie to szczescie ze mu sie wreszcie udalo :P
                    • simply_z Re: Z 2 strony .... 19.11.11, 15:07
                      dla mnie to trochę obrzydliwe. tzn ,taka bezrefleksyjność ,kończę z jednym facetem i siup z kolejnym.
                      a co z uczuciami itd?
                    • best.yjka Re: Z 2 strony .... 19.11.11, 18:12
                      No właśnie. Biedaczkowi wreszcie się poszczęściło :p
Inne wątki na temat:
Pełna wersja