Czy kobieta ma prawo?

31.05.04, 23:16
Jedna z forumowiczek napisała, że nie wpuscila do domu swojego faceta kiedy
trochę wypił. Dla mnie to "nieco" niepojete zachowanie, ostatecznie każdemu
mże się zdarzyć sytuacja kiedy przesadzi z alkoholem i karanie za to
wyrzuceniem w nocy z mieszkania jest jakimś ograniczeniem wolności. na co Wy
pozwalacie i nie pozwalacie swoim mężczyznom?
    • klara-klara Re: Czy kobieta ma prawo? 31.05.04, 23:19
      Jeśli facet przesadza z piciem, późnymi powrotami do domu i na nic zdają się uwagi i jasne powiedzenie, że to się może nie podobać lub przeszkadzać innym domownikom to trzeba dać mu nauczkę.
    • wsciekly_piesek Re: Czy kobieta ma prawo? 31.05.04, 23:24
















































      ;)
    • undyna Re: Czy kobieta ma prawo? 31.05.04, 23:24
      na wszystko mu pozwalam
    • triss_merigold6 Re: Czy kobieta ma prawo? 31.05.04, 23:27
      Czy wiesz, że w związku można ustalać jasne zasady funkcjonowania i
      nietolerować pewnych zachowań? Unika się problemów w przyszłości..
      • anieatak Re: Czy kobieta ma prawo? 01.06.04, 02:12
        triss_merigold6 napisała:

        > Czy wiesz, że w związku można ustalać jasne zasady funkcjonowania i
        > nietolerować pewnych zachowań? Unika się problemów w przyszłości..

        proroctwo ci napiszę stara zanajomości , po znajomości..

        możesz tak bardzo zacząć go wychowywać że poczuje si jak twoje dziecko, a nie
        partner,,ma stad juz tylko krokj od maksymalnego niedocenienia ciebie jako
        nieformalnej myślącej o tobie jako o kochanej , ale mającej trak wygóru w ane
        ambicjonalnie niedorzeczne pojęcie ze aż moi cię żal, m,i i jej. ale w
        końcu..masz praswo się wyspać..ale nmie masz prawa spasć./.
        • brookie Re: Czy kobieta ma prawo? 01.06.04, 06:47
          Jesli facet wyjdzie raz na jakis czas do pubu na kilka drinkow to mam mu drzwi
          nie otwierac? Albo on mi, kiedy wracam na humorku po spotkaniu z
          przyjaciolkami?
    • j_u Re: Czy kobieta ma prawo? 01.06.04, 08:19
      Nie, stanowczo nie ma prawa tak niegodziwie postapic z pijanym mezczyzna,
      powinna go spokojnie wpuscic do domu, spokojnie dac mu d... i spokojnie zniesc
      te pare lewych sierpowych, bo w koncu on ma prawo lekko sie zawiac od czasu do
      czasu.
      Zgwalcil - sama sobie winna, bo za krotka spodniczke miala, pobil - bo zupa
      byla za slona ;), urabal sie - ma pelne prawo.
      No, moze i sa na tyle zdesperowane kobiety, ze aby miec chlopa przy sobie,
      znosza wszystko cierpliwie. Ja bym nie mogla.
    • lukrecja8 Re: Czy kobieta ma prawo? 01.06.04, 08:28
      nie wyobrażam sobie sytuacji pod tytułem: mąż długo nie wraca z pracy, czekam,
      czekam, godziny mijają, nadchodzi wieczór, zero wiadomości, wraca na maksa
      pijany. W takiej sytuacji musiałby sobie radzić sam - trafi do kluczem do
      dziurki a tyłkiem do łóżka to się wyśpi, nie, to zostanie na wycieraczce.
      Natomiast jeśli umawia się z kumplami na imprezę, koncert, cokolwiek co albo
      odbywa się w gronie męskim, albo ja nie chcę czy nie mogę iść, czyli w
      rezultacie on wychodzi a ja zostaję w domu bo jest to obopólnie zaakceptowane -
      to oczywiście może wrócić o której mu się podoba, pijany jak mu się podoba i
      oczywiście troskliwie sie nim zaopiekuję jak wróci oraz na drugi dzień, no i
      zawsze :)
      • capa_negra Lukrecjo lepiej bym tego nie ujeła 02.06.04, 11:43
        Jestem dokładnie tego samego zdania - czytając twoje wypowiedzi mam wrażenie,
        że jesteśmy w wielu sprawach do siebie podobne.
        Mam tez przebłysk, ze sytuacje męzowsko -rodzinna mamy niemal identyczna :-)(
        troche starszy mąz i O dzieci)
        Pozdrawiam :-)
    • Gość: anka Re: Czy kobieta ma prawo? IP: 213.199.193.* 01.06.04, 08:42
      ta forumowiczka napisała też, że to było jej mieszkanie i faza początkowa znajomości. po prostu ustalała reguły ewentualnego wspólnego życia. i dobrze
      • j_u Re: Czy kobieta ma prawo? 01.06.04, 08:46
        Tak wlasnie w wyniku wybiorczej analizy tekstu dorabia sie ludziom tzw. gebe ;)
    • nat.ka Re: Czy kobieta ma prawo? 01.06.04, 08:48
      no to chyba zależy od relacji w związku i od jakichśtam ustalonych, czasem też
      niemówionych zasad. jeden człowiek jest bardziej tolerancyjny na ekscesy, drugi
      mniej. poza tym nie wiem, czy celowe jest mówienie tu akurat i tylko o
      kobietach.
      • Gość: hej Re: Czy kobieta ma prawo? IP: *.241.81.adsl.skynet.be 01.06.04, 09:39
        Nie mam prawa zamykac mu drzwi przed nosem kiedy wraca pijany czy podpity. Tak
        jak nie mam obowiazku gotowac mu zupki na kaca czy podawac tabletek od bolu
        glowy. Tylko i wlacznie jego problem. Mam jednak prawo umilic mu zycie
        wreczajac odkurzacz z usmiechem sugerujac, ze nikt tak pieknie i dokladnie nie
        potrafi odkurzac mieszkania jak on.
      • zwierzoczlowiekoupior Re: Czy kobieta ma prawo? 01.06.04, 09:44
        Ja się cieszę, że mojemu nie wpadło do głowy odesłać mnie po babskim spotkaniu
        z kilkoma kufelkami;))). Czasem nawet przyjeżdzał po mnie i jeszcze śpiewające
        koleżanki po domach rozwoził:). Żadne z nas nie ma problemu z alkoholem (a
        przynajmniej tej myśli się trzymamy:), więc ustalanie, że po kilku piwach do
        domu się nie wpuszczamy byłoby działaniem od czapy.

        Ale sądzę, że ludzie mają prawo sobie ustalić inne zasady i dopóki obie strony
        je akceptują i nikt nie podejmuje prób renegocjacji, to w przestrzeganiu
        ustaleń nie ma nic dziwnego.
        • Gość: kohol Re: Czy kobieta ma prawo? IP: *.crowley.pl 02.06.04, 10:42
          Zwierzoczłowiekoupiorze - mogę się tylko podpisać pod tym, co napisałaś!
          :D
    • Gość: obierzyna Re: Czy kobieta ma prawo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.04, 09:43
      popieram niewpuszczanie do domu pijanych facetow. od trzeźwienia są
      wytrzeźwialki a nie sypialnie.
      • nat.ka Re: Czy kobieta ma prawo? 01.06.04, 09:54
        a co to są wytrzeźwialki?
        • Gość: obierzyna Re: Czy kobieta ma prawo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.04, 11:40
          to jest taki moj wlasny neologizm:))))
          • Gość: hej Re: Czy kobieta ma prawo? IP: *.241.81.adsl.skynet.be 01.06.04, 11:44
            Obierzyna, a jak Tobie kiedys zdarzy sie wrocic zbyt pozno, po kilku kufelkach?
            To tez facet ma Ci zamknac drzwi przed nosem ? I nie mow: "mnie sie nigdy to
            nie zdarzy..." zawsze komus cos sie zdarza.
          • nat.ka Re: Czy kobieta ma prawo? 01.06.04, 12:07
            hehe dobre :)
    • introwertyczka Re: Czy kobieta ma prawo? 01.06.04, 21:49
      Czy ma prawo? W sumie to zależy od tego czyje jest mieszkanie. Jeśli facet po
      alkoholu zachowuje się agresywnie, to też jestem za niewpuszczaniem w takiej
      sytuacji. Mocno pijanego faceta, z którym jeszcze nie mieszkam też bym nie
      wpuściła, bo jednak wolę, żeby odwiedzał mnie w miarę trzeźwy.
      Jednak pamiętam, że merigold kiedyś opisywała to inaczej niż ostatnio. Pisała,
      że nie zezwala facetowi na wspólne picie z kolegami, że najwyżej mogą się
      umówić np. na bilard czy coś takiego. Albo wtedy próbowała się kreować na nie
      wiadomo kogo, albo teraz kręci. Dla mnie taki układ byłby nie do
      zaakceptowania, jako że sama czasami spotykam się z koleżankami na winku i na
      ogół wracam wtedy w stanie wskazującym. Mój facet przeważnie po mnie przyjeżdża
      i nigdy nie robił z tego problemu. Jak on wychodzi z kolegami, to ja też nie
      czepiam się, jak wraca w stanie wskazującym ;). Dodam,że żadne z nas nie ma
      problemów z alkoholem (prędzej z internetem ;) ).
      A merigold albo ma faceta, który przejawia skłonności do nadużywania i trzeba
      pilnować, zeby nie popadł w nałóg, albo nieletniego, za którego czuje się
      odpowiedzialna albo jest jeszcze bardziej apodyktyczna i jędzowata, niż się
      tutaj prezentuje.
      Ale mimo wszystko zycze ci merigold wszystkiego najlepszego na nowej drodze i
      zeby uroczystosci nie zaklóciły przypadkiem jakieś dzieci, bo czytałam, że masz
      z tym problem akurat.

    • Gość: Ida Mój mąż nie może: IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 01.06.04, 22:46
      1.grać na kompie do 3 nad ranem
      2.wymigiwać się od robienia obiadów
      3.chodzić do kasyna i grać w brydża
      Reszta dozwolona w rozsądnych ilościach;)))))
    • triss_merigold6 Mam prawo 02.06.04, 09:58
      Opisana sytuacja miała miejsce dawno temu. Początek związku to wg. mnie czas
      poznawania się i ustalania jakichś istotnych zasad. Nie toleruję powrotów
      pijanego faceta do domu. Mam na tym punkcie uraz podobnie jak na punkcie
      wszelkich objawów alkoholizmu.
      Sytuacja kiedy nie mieszkam z facetem a on przyjeżdża do mnie w środku nocy po
      spotkaniu z kolegami mogąc spokojnie wrócić do siebie jest nie do przyjęcia.
      Proste: to mój dom i mogę określać kogo wpuszczam. Luby wiedział wcześniej, że
      pewne zachowania nie przejdą, być może chciał to sprawdzić, sprawdził i taka
      akcja więcej się nie powtórzyła.
      Teraz, kiedy od dłuższego czasu mieszkamy razem ani on ani ja nie wracamy ze
      spotkań ze znajomymi "pod wpływem".
      Nie toleruję wyjść "na piwo" z kolegami. Wyjaśniłam to lubemu zaraz na
      początku. Każde inne tak, ale jeśli jedynym celem miałoby być wypicie jak
      największej ilości alkoholu to nie i koniec.
      A teraz podam powody:
      - w moim rodzinnym domu nikt nie pił (poza winem do obiadu); ani ojciec ani
      dziadkowie nie mieli zwyczaju wychodzenia na piwo/wódkę/na męskiego śledzika.
      - sytuacja kiedy facet MUSI wyjść się napić oznacza dla mnie alkoholizm
      - kiedy ktoś nie panuje nad tym ile wypija a ma więcej niż np. 18 lat (czas
      eksperymentów na własnym organiźmie) i zdarza się to częściej niż raz do roku -
      alkoholizm
      - nie miałam i nie mam zamiaru żyć z mężczyzną który ma jakikolwiek problem z
      piciem (a potem denerwować się, wstydzić, płakać)
      - miałam osobiste doświadczenie z panem nadużywającym ładnych parę lat temu.
      Raz wystarczy.
      Jestem apodyktyczna i nietolerancyjna ale dzięki temu nie mam jak wiele kobiet
      w tym kraju problemów z alkoholikiem i współuzależnieniem. Można mi tylko
      zazdrościć.
      • introwertyczka Re: Mam prawo 02.06.04, 13:00
        > - w moim rodzinnym domu nikt nie pił (poza winem do obiadu); ani ojciec ani
        > dziadkowie nie mieli zwyczaju wychodzenia na piwo/wódkę/na męskiego śledzika.

        hmmm to tym bardziej nie powinnas miec takich uprzedzen :P, jeszcze mozna by to
        bylo zrozumiec, jakbys miala rodzica alkoholika

        > - sytuacja kiedy facet MUSI wyjść się napić oznacza dla mnie alkoholizm
        > - kiedy ktoś nie panuje nad tym ile wypija a ma więcej niż np. 18 lat (czas
        > eksperymentów na własnym organiźmie) i zdarza się to częściej niż raz do
        roku -
        >
        > alkoholizm

        wybacz ale jestes kompletna kretynka; rzeczywiscie byl kiedys taki test, z
        ktorego wynikalo, ze niemal wszyscy sa alkoholikami, ale nie sadzilam, ze tak
        powaznie go potraktowalas
        a tak na marginesie merigold, nie zdarza Ci sie umowic ze znajomymi wlasnie na
        piwko? nie pijesz czasami alkoholu na imprezach?

        > Jestem apodyktyczna i nietolerancyjna ale dzięki temu nie mam jak wiele
        kobiet
        > w tym kraju problemów z alkoholikiem i współuzależnieniem. Można mi tylko
        > zazdrościć.

        uuuu samopoczucie coraz lepsze, nie ma ci czego zazdroscic, mozna jedynie
        wspolczuc glupoty, proznosci i zadufania
        przy okazji, moze ustosunkowalabys sie do wypowiedzi diablicy, w ktorej pyta
        cie o oskarzanie kobiety o bezmyslne rozkladanie nog w kontekscie twojej
        skrobanki??















        --------------------------------------------------------------------------------
        • Gość: hihi Re: Mam prawo IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 02.06.04, 14:18
          A może Triss wychodzi z założenia, że w swoim domu ona ustanawia prawa?
      • diab.lica Re: Mam prawo 02.06.04, 14:17
        Nie toleruję wyjść "na piwo" z kolegami. Wyjaśniłam to lubemu zaraz na
        > początku. Każde inne tak, ale jeśli jedynym celem miałoby być wypicie jak


        czy wyjscie "na piwo" oznacza ze jedynym celem jest wypicie? czy to po prostu
        spotkanie towarzyskie na ktorym przy okazji sie troche napija
        ja sie umawiam z przyjaciolka "na winko", wypijamy 1-2 kieliszeczki a przede
        wszytskim rozmawiamy...

        zastaniam sie, w jakim stanie twoj facet do ciebie przyszedl
        czy slaniajac sie na nogach, spiewajac na cale gardlo, przeklinajac, traktujac
        sie chamsko i zapewne pierwsze swoje kroki skierowalby do toalety wtedy ?
        wtedy cie rozumiem...
        mozesz opisac? naprawde ciekawi mnie co oznacza wedlug ciebie bycie pijanym
Pełna wersja