Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny

    • rowno Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 22.11.11, 16:34
      Dzielna dziewczynka! ;-) Nic się nie przejmuj, rodzinka za jakiś czas znajdzie sobie nową (-e) ofiarę (-y) i przestanie kłapać. No chyba, że nastąpi drugi rzut przy urodzeniu potomka i upominanie się o chrzciny na 150 osób!
    • mama_myszkina spróbuj się nie przejmować 22.11.11, 16:35
      Niektórzy ludzie nie rozumieją, że ślub jest dla młodych i mają swoje roszczenia, które dodatkowo uznają za 'naturalne'. Naturalne to kiedyś było też niewolnictwo, więc to nie jest argument ;)

      Jak my braliśmy ślub, to poprosiliśmy gości (w osobnym liście/mailu, nie na zaproszeniu!), żeby zamist kupować nam prezenty złożyli datek na organizację charytatywną, bo to nam sprawi przyjemność.

      Naprawdę, mieliśmy wszystkiego po 2, bo oboje wcześniej mieszkaliśmy sami, więc część do dziś zalega w piwnicy.

      Też była obraza majestatu, zupełnie jakby niektórzy się obrazili, że nie będą mieli okazji się 'pokazać'. Albo może czuli się niezręcznie jedząc i pijac i nie 'placąc' za to prezentem. Tak czy inaczej, z niektórych ludzi wyszło niestety to, co najgorsze. Moja tesciowa na przykład zmyła się do domu zaraz po obiedzie, obrażona.

      No cóż, pozostaje Ci olać i cieszyć się szczęściem małżeńskim ;)
      • busqueros Re: spróbuj się nie przejmować 22.11.11, 17:41
        > Tak czy inaczej, z niektórych ludzi wyszło niestety
        > to, co najgorsze. Moja tesciowa na przykład zmyła się do domu zaraz po obiedzie
        > , obrażona.

        napisz lepiej, co wylazło z Twojej starej.

        • mama_myszkina Re: spróbuj się nie przejmować 22.11.11, 17:48
          moja 'stara' (matka) nie żyje.

    • szfeniko Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 22.11.11, 17:36
      Wielkie ceregiele ze ślubem, weseliskiem kilka miesięcy przygotowań, tysiące złotych wydane, za tydzień już nikt o weselu nie pamięta a za dwa lata i tak rozwód.
      • szfeniko Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 22.11.11, 17:39
        Im bardziej nadęte wesele z im większą pompą tym bardziej potem rozwód zaboli. Więc na wszelki wypadek odradzam te wielkie przyjęcia za 40 000 zł.
      • akni21 Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 23.11.11, 10:01
        byłam na 4 ślubach kościelnych i weselach, a po 2 latach już były rozwody a znam ludzi po ślubach cywilnych albo żyjących bez ślubu , szczęśliwych, zgodnych, bez hipokryzji kościelnej!!!!!
    • krystyna_anna Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 22.11.11, 19:28
      I słusznie . Wiele par robi ze ślubu pokaz .
    • pssz Ciekawa sprawa 22.11.11, 20:50
      Czytając posty w dyskusji można dojść do wniosku, że obecnie nikt nie chce organizować wesel i większość nie chce na nich bywać. Natomiast, jak czytałem, to biznes weselny ma się dobrze, a terminy imprez weselnych są zerezerwowane długo naprzód. Więc jak to jest? ;)
      • geehee Re: Ciekawa sprawa 22.11.11, 21:08
        biznes ślubny ma się dobrze, bo ci, co na wesele się decydują, zostawiają dużo wiecej pieniędzy niż kiedyś i dają zarobić szeregu przedsiębiorcom: restauratorom (kiedyś więcej wesel było w domach, remizach, stołówkach pracowniczych, dziś to już nie przejdzie :), wedding planerom (a kiedyś sami młodzi i ich rodzice brudzili sobie ręce ...), salonom mody ślubnej, firmom eventowym, cateringowym, cukierniom, wypożyczalniom limuzyn itp. poza tym zawsze i każda para ma grupę ludzi, która oleje ich wesele i zaoszczędzi sobie kłopotu i wydatku i grupę ludzi, najbliższą rodzinę i przyjaciół, którzy poczują się w obowiązku przyjść i przynieść kopertę, więc jacyś goście dopiszą zawsze i interes się kręci ... no i w Polsce ciągle silna jest w różnych środowiskach presja tego co wypada i nie wypada, czego najlepszym dowodem jest ten wątek, wiec mnóstwo ludzi zaciska zęby, wbija się w szpilki i garnitur, robi debet na koncie, ale idzie na imprezę do jakiegoś pociotka, choć ich to zupełnie nie bawi ...
    • delfina77 Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 22.11.11, 21:00
      I bardzo dobrze zrobiliście. Nie obraź się, ale masz nieco dziwną rodzinkę:) Ja z mężem robiliśmy wesele kilka lat temu i nie przeczę, że bawiłam się na nim świetnie, ale z perspektywy czasu myślę, że teraz żadnego wesela bym nie robiła tylko wybrałabym się w podróż do jakiegoś dalekiego i egzotycznego kraju...
    • astrofan Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 22.11.11, 21:18
      co za niezależność, jakie bohaterstwo, jaka silna osobowość, ale im pokazałaś, i ten entuzjazm równie "niezależnej" publiki forumowej ... na co dzień współczesnych niewolników :)
    • olita.confused Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 22.11.11, 21:51
      rozumiem w 100%, mi jeszcze do slubu troche. tylko cywilny oczywiscie. zadne z nas nie ciagnie do kosciola. z powodow logistycznych(ja z pl on z uk) finansowych i oczekiwan ile osob musielibysmy zaprosic zdecydowalismy sie ze bedziemy tylko ja i on i jakas romatyczna egzotyczna wyspa. ja z moja rodzina zyje super blisko wiecd jesli rodzice to i rodzenstwo jak rodzenstwo to i ich partnerzy dzieci itp..i juz sie robie 30 osob. mama ma problem, ze przyjmuje jego nawisko ze ona chce pokazac jego rodzinie ze ja tez mam ''my ppl'' mimo tego ze jestem emigrantka to bleah bleah. rodziny sie poznaly polubily i wystarczy. slub jest dla nas i tyle. szczegolnie ze ja zawsze wszystkie ur i imieniny i takie tam wyprawiam tak huczne ze moj narzeczony tylko siedzi i patrzy jak ja czaruje gosci. wiec w tym jednym dniu ja bede tylko dla niego a on dla mnie. howgh
    • akle2 Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 22.11.11, 23:20
      To oczywiste, że jeśli oboje nie jesteście wierzący, to ślub kościelny byłby hipokryzją. Zresztą - nikt by go wam nie udzielił.

      Ale dlaczego piszesz post factum?
      • shigella Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 23.11.11, 08:55
        akle2 napisała:
        > To oczywiste, że jeśli oboje nie jesteście wierzący, to ślub kościelny byłby hi
        > pokryzją.
        Nie, w Polsce nie jest oczywiste. W naszym przypadku obie rodziny, znajac nasze poglady, ktore z naukami KRK rozmijaja sie o lata swietlne, ciagle naciskaja na slub koscielny, "bo co by dziadzius powiedzial" "bo co wam szkodzi" etc.
        Zabill mnie argument omc swiekry, ktora mimo iz jest newageowka, wziela ostatnio koscielny "bo tak jej powiedzial jej duchowy przewodnik i taka jest tradycja, a zeby karma byla dobra, trzeba przestrzegac tradycji"

        Argument z hipokryzji oczywiscie jest bez sensu, bo oboje na pewno podcza slubu zostaniemy oswieceni swiatlem wiary i stworzymy katolickie stadlo.

        > Zresztą - nikt by go wam nie udzielił.
        Uwierz - oplata co laska czyni cuda, najczesciej pozwala uzyskac temporalny stan wiary na poziomie umozliwiajacym udzielenie sakramentow.
        Sprawdzone, przetestowane na ludziach.
      • baba67 Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 23.11.11, 09:04
        Co do nieudzielenia to nie bylabym taka pewna. Oczywiscie pod warunkiem ze nie obnosilaby sie ze swoimi przekonaniami (ktore sama jako praktykujaca katoliczka szanuje).Bardzo duza czesc mlodych bioracych slub koscielnyz KK ma tyle wspolnego sa ochrzczeni i kiedy tam chodzili na religie bo rodzice nie chcieli zwolnic.To naprawde nie jest zaden problem odstawic szopke ze spowiedzia i komunia traktowana bez odrobiny szacunku.Wy ten szacunek dla osob mi podobnych okazaliscie i taki WAm sie nalezy.
        Wszystkiego dobrego na nowej nienowej drodze zycia :-)
        • kora3 no dokładnie :) 23.11.11, 09:09
          czesc Babo :)

          Kto nie udzieliłby, gdzie nie udzieliłby?:)
          Problemu z udzieleniem slubu nie mają ludzie nawet bez bierzmowania, które jest na szybko załatwiane przed ślubem, od lat nie praktykujący itd.

          Nie udzielono by im tylko wówczas, gdyby uczciwie przyznali, że mają zamiar brać ślub koscielny dla zadowolenia rodzinek, a nie z powodu włąsnych przekonań.
          • kora3 A tak na serio, to ślubu w KRK udzielają 23.11.11, 09:10
            sobie sami małzonkowie, a nie ksiądz - to na marginesie:)
        • akle2 Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 25.11.11, 21:00
          Przykro mi, ale taki ślub będzie nieważny, bo zawarty przez obie strony w złej wierze. Będzie też świętokradztwem.
    • starchaser żalisz się czy chwalisz...? 22.11.11, 23:46
      j.w.
      • mariela1987 Re: żalisz się czy chwalisz...? 23.11.11, 09:08
        ja nie wyobrażam sobie wielkiego wesela:

        1. nie mam dużej rodziny
        2. nie będzie mnie na to stać

        Nie chce się zapożyczać po to by było wesele. A do autorki wątku: rób tak jak chcesz. Po co zapraszać ludzi ktorych nie znassz ? i jeszcze podejście że skoro mieszkacie zagranicą to was stać :/
      • jacek226315 Re: żalisz się czy chwalisz...? 24.11.11, 10:13
        w swkrocie jak wyzej po jot nie stawiamy kropki
    • madame_mage Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 23.11.11, 09:15
      Problem z weselami w Polsce jest taki, ze trzeba za wszystko placic, nie tylko za przyjecie, ale hotele dla gosci, dojazdy, busy, taksowki!! We Francji, Anglii, etc. placi sie tylko za przyjecie, tj. zakwaterowanie i dojazd i powrot z wesela oplacaja goscie, do tego oczywiscie daja prezent, najczesciej w postaci koperty, jesli tak zycza sobie Mlodzi. I tak powinno byc w dzisiejszym swiecie i w Polsce. Nic dziwnego, ze wielu Mlodych nie chce wyprawiac wesela, bo jak wszystko przelicza, to przeciez to jest fortuna!! i jeszcze moze sie nie zwrocic w prezentach.
      Mam nadzieje, ze w koncu zaczniemy przechodzic na "zachodni" styl wyprawiania wesel.
      • baba67 Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 23.11.11, 09:49
        Nie no bez przesady, moze w Twoich rodzinnych trzeba placic za podroz i zakwaterowanie gosci.
        Tam skad pochodze goscie dojezdzaja na wlasny koszt, a jesli chca spac w hotelu to sami go sobie rezerwuja i placa, bo organizatorzy oferuja nocleg u rodziny.Zdarza sie oczywiscie ze dom weselny jest daleko od kosciola, ale wtedy jest wynajetny jeden bus dla niezmotoryzowanych o ile oczywiscie nie da sie ich doprosic w wolne miejsca u zmotoryzowanych, to zalezy od liczby takich gosci.
        To o czym piszesz to sa OCZEKIWANIA pewnej grupy gosci ktorzy naogladali sie MOdy na sukces i maja wlasne wyobrazenie jak powinno wygladac eleganckie wesele(oplacony powrotny bilet lotniczy dla kuzynow z Kanady i podobne klimaty).
        Te oczekiwania nijak sie nie maja do realiow przecietnej a nawet nieco zamozniejszej niz przecietnej rodziny.Occzywiscie nie znam zwyczajow na Slasku czy na Pomorzu moze tam sie wszystko oplaca.
        • kolpik124 "katolicki ślub" 23.11.11, 10:01
          Bo jak powszechnie wiadomo protestanckie, prawoslawne czy też cywilne są z domyslu ciche, male i "z klasom".

          U autorki wątku widac nie tyle chęc zrobienia slubu po swojemu, co postawę "jestem nowoczesna, postepowa i antykościelna, więc zademonstruję odmorżenie uszu mamie na zlośc".

          I jeszcze te żalosne stereotypy, że każda większa impreza weselna to sceny i klimaty z filmy "Wesele".
          • kora3 A gdzie dostrzegasz owo "odrmożenie"?:) 23.11.11, 10:20
            Bo chyba chciała s nawiazać do powiedzenia "na złosc babci odmroże sobie uszy"?

            Tylko, ze ono mówi o sytuacji, kiedy sami sobie robimy krzywdę chcąc coś tam udowodnić komuś, np.

            Ja analogii nie dostrzegam - w czymże sobie autorka wątku zaszkodziłą nie biorąc ślubu koscielnego. W niczym, jako, ze jej na takowym nie zalezy. A nawet jest jest jak piszesz nowoczesna, postepowa oraz antykoścoelna, to chyba nie ma zakazu bycia takim? W końcu to JEJ i jej meza ślub, a nie innych ludzi i mieli pełne prawo zorganizować go, jak uwazali.

            A skoro uwazasz autorkę wątku za "antykościelną" to chyba dobrze o niej swiadczy, że nie robiła sopbie jaj z sakramentu, który dla wiwrzacych w KRK jest b. wazny, żeby się pokazać w kosciele i zrobić szopkę, tylko zrezygnowała z czegoś co dla niej nie ejst wazne, ani potrzebne.

            Co do wesel i przyjec weselnych - bywają rózniste po róznych slubach. Niemniej jesli ktoś planuje duzą impreze to musi sie liczyć z duzymi kosztami - proste. Jednych na to stac, innych nie, a jeszcze innych stać, ale wolą te kase przeznaczyc na coś innego niż jednonocna zabawa w towarzystwie ludzi nierzadko dawno nie widzianych, z którymi ich nic nie łączy poza np. pokrewieństwem, czy nawet niekoniecznie lubianych. No i tyle :) Co w tym złego, że ktoś nie chce robić wesela? Nie rozumiem. Nie chce, nie robi, co to nakaz jakiś?:) Już znacznie głupsze wydaje mi się, ze ludzie się potrafią zadłuzyc, czy to młoda para, czy jej rodzice, zeby wyprawic megaweselisko, a mieszkania tacy nowożeńcy nie mają.
            • kolpik124 tam gdzie "antykoścoelnośc" :) 23.11.11, 10:34
              Nie neguję i nie potępiam slubów takich czy owakich. Niech każdy robi jakie chce i niech mu idzie na zdrowie.

              Nie podoba mi się natomiast otoczka pogardy w stosyunku do ślubów "tradycyjnych" i infantylnośc zaprezentowane przez autorkę wątku. Ja przeczytałam je wpis, od razu skojarzył mi się z "argumentacją" zwolenników tzw. związków partnerskich, zparezentowaną w niedawym numerze DF.
              • madame_mage Re: tam gdzie "antykoścoelnośc" :) 23.11.11, 11:22
                a ja mam wrazenie, ze autorka tak naprawde chcialaby wesela, ale czuje zal do rodziny, ze naciskaja, a jednoczesnie nie widzi u nich checi pomocy finansowej przy jego organizowaniu.
                • kora3 Jakoś nie mogę się 23.11.11, 11:39
                  dopatrzeć skąd to mozna wywnioskować:) Pomozesz?
                  No chyba, że "lecisz" stereotypem : kazdy chce mieć huczne wesele, a jak mówi, ze nie chce, to jeszcze nie wie, ze chce, albo kłamie?
              • kora3 Re: tam gdzie "antykoścoelnośc" :) 23.11.11, 11:37
                czy ja wiem, czy to pogarda? Nie tak to odebrałam - dziewczyna po prostu wyjaśnia dlaczego nie jest/nie byłą slubem kościelnym i weselichem.

                Jest jezszce cos ważnego wg mnie w tej sprawie, a co mnie uderzyło w Twoim poście, choć co prawda jest w cudzyłowie. Otóż chyba mało ktop z tzw. wierzacych dyskutując o takich sprawach pamięta, że ślub koscielny to nie zaden tam "tradycyjny", to SAKRAMENT,bardzo wazna sprawa w Kosciele, a nie jakieś fiu bzdziu bo "tradycja".
                Ślubu sakramentalnego wrecz nie mozna pod rygorem jego nieważnosci zawierać z przyczyn innych w KRK niż potrzeba serca wierzacego/wierzacej.

                Traktowanie go jako "miescowej tradycji" wypacza sens, jaki nadaje mu Kosciół.

                PS. Nie jestem katoliczką, ale nie podoba mi się robienie sobie szopek "bo ładnie" z zreczy ważnych dla innych.
                • ka-mi-la789 Re: tam gdzie "antykoścoelnośc" :) 23.11.11, 12:30
                  > PS. Nie jestem katoliczką, ale nie podoba mi się robienie sobie szopek "bo ładn
                  > ie" z zreczy ważnych dla innych.

                  Problem w tym, że ci inni też traktują ślub kościelny dokładnie w ten sam sposób - jak rytuał, który trzeba odfajkować, bo trzeba, jak skasowanie biletu po wejściu do autobusu. Poza tym ma być celebra, żeby ciocia Władzia mogła się pokazać w garsonce wprost z najelegantszego bazaru w mieście, bo innych okazji ku temu nie ma. Gdyby było inaczej, rzeczona ciocia Władzia, dla uciechy której się te jasełka organizuje, nie naciskałaby na nie, bo po prostu byłaby w stanie zrozumieć argumenty w rodzaju "nie potrzebuję ślubu kościelnego". Ba, sama próbowałaby nie dopuścić do świętokradztwa, bo tym jest robienie sobie z sakramentu teatrzyku. Tymczasem jedyną reakcją wszelkich Władź na takie dictum jest: "ale co ci szkooodziii?" wypowiedziane z miną zdziwionego karpia. Ergo, pretensje należy raczej kierować w stronę tychże innych.
                  • kora3 hmmm no wiesz Kamilko 23.11.11, 13:04
                    Wspomnianą garsonkę hihi ciocia Władzia moze mieć okazję zaprezentowac na weselu/przyjęciu po cywilnym, jesli została wpisane na listę gosci . Wcale nie ejst obligatoryjnie tak, że jesli cywilny - to po nim zawsze i na pewno jak najskromniejsza uroczystosc. Zwykle dzieje się tak, jesli slub cywilny jest z jakiś przyczyn (np. zcaswoych, formalnych) przed planowanym na później slubem koscielnym. wówczas owszem - na ogół ograqniczaja młodzi liczbę gosci do minimum, jako i przyjątko po slubie, bo przecież będzei okazja zaprosić po koscielnym szersze grono.

                    Wiec nie do końca mnie przekonuje "garsonka". Bardziej idzie chyba własnie o to, że ludzie postrzegają ślub koscielny, właśnie jako taka ładną polską tradycję, coś jak barszcz z uszkami na Wigilę i pasterka - rozumiesz. Stad świete oburzenie, gdy ktos od "tradycji" odstępuje zamiast kultywowac. zwróc uwage, że zdecydowanej wiekszosci "katolickich" ciotek, wujków i rodziców nie przeszkadza powtórny, juz z koniecznosci cywilny slub swego dorosłego dziecka, czy krewnego. ano bo już nie moze brać kolejny raz koscielnego, wiec wszystko jest ok :) Wiadomo, ze taka postawa niezaleznie od pobudek - jest głupawa, ale jeszcze głupsze jest uleganie takiej presji blizszej i dalszej rodziny, nie uważasz?
                    • ka-mi-la789 Re: hmmm no wiesz Kamilko 23.11.11, 18:45
                      > Wspomnianą garsonkę hihi ciocia Władzia moze mieć okazję zaprezentowac na wesel
                      > u/przyjęciu po cywilnym, jesli została wpisane na listę gosci .

                      A kto ją będzie podziwiał, jak za godzinę wszyscy będą w trupa zalani?

                      Wiad
                      > omo, ze taka postawa niezaleznie od pobudek - jest głupawa, ale jeszcze głupsze
                      > jest uleganie takiej presji blizszej i dalszej rodziny, nie uważasz?

                      Ależ oczywiście, że uważam. A już najbardziej rozwala mnie urządzanie jasełek z białą kiecą typu zmutowana purchawa w roli głównej, bo babcia, bo mamunia, bo wspomniana ciocia Władzia, a następnie wylewanie gorzkich żali, że ksiądz wymaga skończenia kursów przedmałżeńskich, na których świętojebliwe stare panny brednie wygadują, spowiedzi i pieniędzy. Powinien zrozumieć, że zatrudnia się go tylko w imię dobrego samopoczucia babci, a zamiast tego jeszcze ma jakieś oczekiwania.
                      • baba67 Re: hmmm no wiesz Kamilko 23.11.11, 19:03
                        :-))))))))))))))))))))Kamila, przyjmij ide mnie czolobitne wyznanie milosci:-)
                        • ka-mi-la789 Re: hmmm no wiesz Kamilko 23.11.11, 21:12
                          Nie wiem, czym zasłużyłam, ale jestem niezmiernie wdzięczna :))).
                      • kora3 Re: hmmm no wiesz Kamilko 23.11.11, 21:36
                        ka-mi-la789 napisała:

                        >
                        > A kto ją będzie podziwiał, jak za godzinę wszyscy będą w trupa zalani?


                        a po koscielnym bedą zalani później?:)

                        > ?
                        >
                        > Ależ oczywiście, że uważam. A już najbardziej rozwala mnie urządzanie jasełek z
                        > białą kiecą typu zmutowana purchawa w roli głównej


                        A powiem ci, ze choć ja nie gustuje w purchawach:) to mnie rozwala tylko bo babcia, ciocia i dziadzio. Byłąm ostatnio na ślubie cywilnym i weselu po nim hucznym, gdzie panna młoda wystepowała w najbardziej kiczowatej białej sukni, jaką miałam okazje widzieć w zyciu :)
                        Była to kreacja po prostu koszmarna, tym koszmarniejsza, ze pannie móodej do typu urody i sylwetki fason nijak nie pasił. A przełądunek zdonień przyprawiał o zawrót głowy. Ale skoro jej się podobało, to ok, grunt, ze ona sie w tym czuła piękna, nie?


                        > a skończenia kursów przedmałżeńskich, na których świętojebliwe stare panny bred
                        > nie wygadują, spowiedzi i pieniędzy. Powinien zrozumieć, że zatrudnia się go ty
                        > lko w imię dobrego samopoczucia babci, a zamiast tego jeszcze ma jakieś oczekiw
                        > ania.


                        O to to :) tego to całkiem nie pijmuje:) Idziesz człowieku do ksiedza i kosciołą z interesem - dla siebie, czy dla ciotki Władki, nie ma znaczenia. Wiec zamknij buzeie i spełniaj warunki, a nie komentuj. Że kusry, ze spowiedź, ze drogo. To są warunki koscioła, nie państwa, nie obowiazują wszystkich. Komu sie bnie podoba bierze sobie spokojnie bez zadnych kursów, za małą kase slub w usc i tyle. Chxesz odstawiac szope, to płac, łaz i siedź cicho :)
                        • ka-mi-la789 Re: hmmm no wiesz Kamilko 23.11.11, 22:47
                          > a po koscielnym bedą zalani później?:)

                          Zanim się zacznie kościelny, dramatis personae odstoją swoje przed wejściem, a i po wejściu długo kokoszą się w ławkach, wzajemnie taksują świdrującymi ślepkami (trzeba mieć materiał do późniejszego obrabiania dupy całej rodzinie), zazwyczaj też grasuje między nimi osobnik z aparatem albo kamerą - to właśnie jest czas na prezentację poliestrowych cudów chałture couture made in targowisko, którego to czasu przed ślubem cywilnym nie ma, bo na cywilny zazwyczaj czeka się, stojąc w ścisku na korytarzu USC.

                          Ale skoro jej się podobało, to ok, grunt, ze ona sie w tym czuła
                          > piękna, nie?

                          Owszem. Niemniej jednak zmutowana purchawa jest ważnym elementem ogólnego kiczu i bezguścia, które składają się na wesele à la polonaise. Ale to temat na inny wątek.

                          > Chxesz odstawiac szope, to płac, łaz i siedź cicho :)

                          Ano. Dla jasności, ja też uważam, że wymagania kościoła są idiotyczne, cennik usług bezczelny, a teksty fruwające na tak zwanych naukach przedmałżeńskich to gotowe skecze kabaretowe, ale ja jestem konsekwentna i nie pcham się do kościoła po ślub (ani w żadnym innym celu).
                          • kora3 Re: hmmm no wiesz Kamilko 24.11.11, 07:23
                            :) Wiesz ... ostatnio byłam na slubie i weselu kolegi (i kolezanki ma się rozumieć, ale jego znałam wczesniej i lepiej). W Polsce rzecz się działa:) Nie miałam wrazenia, ze dzieje się to co opisałaś, a co do purchawy ....Nie było purchawy, była przesliczna, bardzo gustowna suknia koloru kosci słoniowej na slicznej zgrabnej dziewczynie :) - reszcie sie nie przyglądałam jakoś szczególnie, ale jakiś poliestrowych cudów też nie dostrzegłam, w oczy sie nie rzucały w kazdym razie.:)
                            Myslę, ze wszystko zalezy od ludzi, ich gustu itd.

                            A tak na marginesie - jakiś rok temu, półtora przypadkiem na kanale chyba FL (ale pewna nie jestem) natknnełam sie na program o ślubach i pannach młodych - amerykański. I zatkało mnie Kamilko.
                            Stopień kiczu sukien i dodatków u amerykańskich panien młodych naprawde bił wiekszosc naszych na głowe :) Serio. Zero jakiegoś dostosowania do sylwetki, przeładowanie, jak skrzyzowanie TIRa z choinką itd.
                            Nie mówiąc już o tym, że ci ludzie dopiero mogliby być ilustracją dla rzekomo cechującego tylko Polaków zachowania pt. "zastaw się, a postaw się" . Jedna z par zastawoła DOM zebyprawić wesele na 300 sztuk ludzi :) Oczywicie - zdaje sobie sprawe, ze to jakiś wycinek amerykańskiego społeczeństwa, a nie standard, ale jednak ...
                            Acha, dodam, ze choć suknie były wszystkie białe, albo okołobiałe, to śluby te pary brały rózne: katolicki, protestanckie w róznych odłamach itd.

                            Co do ostatniej Twej uwagi :) i owszem - dokładnie. Moje zdanie jest b. podobne - ale jak obie jak mi się wydaje twierdzimy: chcesz być bohaterem szopki - dostosuj się do szopkoorganizatora
                            :) i tyle. Dodam jeszcze, że całkiem sporo ludzi bioracych sluby koscoielne dla pompy wcale pod nijakim naciskiem nie jest - po prostu SAMI przyznają, ze tak ładnie, gala wieksza, a co szkodzi. Potem tygodniami wyrzekają na nauki przedslubne, koszta wszelakie itd. Po slubie za wiele z kosciołem do czynienia nie mają, ale jak sie pojawi dziecię, buch je zaraz w kapkę i do chrztu, bo - no jak bez, a impreza, a goscie? :) No i kreci sie biznes:) bastują po O komunii i rocznicy tejże, bo bierzmowanie to już bez takiej oprawy jest na ogół :)
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                            • ka-mi-la789 Re: hmmm no wiesz Kamilko 27.11.11, 14:30
                              kora3 napisała:

                              > :) Wiesz ... ostatnio byłam na slubie i weselu kolegi (i kolezanki ma się rozum
                              > ieć, ale jego znałam wczesniej i lepiej). W Polsce rzecz się działa:) Nie miała
                              > m wrazenia, ze dzieje się to co opisałaś, a co do purchawy ....Nie było purchaw
                              > y, była przesliczna, bardzo gustowna suknia koloru kosci słoniowej na slicznej
                              > zgrabnej dziewczynie :) - reszcie sie nie przyglądałam jakoś szczególnie, ale j
                              > akiś poliestrowych cudów też nie dostrzegłam, w oczy sie nie rzucały w kazdym r
                              > azie.:)

                              Ten jednostkowy przykład nie zmienia reguły, niestety. Sklepiki zwane ślicznie "salonami mody ślubnej" pękają w szwach od koronkowo-falbaniasto-błyszczących koszmarów na rusztowaniach. Jeżeli chcesz suknię ślubną w dobrym guście, musisz ją sama zaprojektować i zlecić uszycie (albo uszyć sama, jeżeli umiesz).

                              > Myslę, ze wszystko zalezy od ludzi, ich gustu itd.

                              Problem w tym, że wśród ludzi przeważa gust proletariacki - ma być "na bogato".

                              > A tak na marginesie - jakiś rok temu, półtora przypadkiem na kanale chyba FL (a
                              > le pewna nie jestem) natknnełam sie na program o ślubach i pannach młodych - am
                              > erykański. I zatkało mnie Kamilko.
                              > Stopień kiczu sukien i dodatków u amerykańskich panien młodych naprawde bił wie
                              > kszosc naszych na głowe :) Serio. Zero jakiegoś dostosowania do sylwetki, przeł
                              > adowanie, jak skrzyzowanie TIRa z choinką itd.

                              O tym wiem od dawna :). Amerykę stworzyło europejskie dno dna społecznego - nędzarze ogryzający korę na przednówku i bandyci uciekający przed wyrokami. Jaki gust mogły prezentować takie środowiska? Ich potomkom to zostało, niestety. Tylko korę z drzew zastąpiły fastfudy.

                              > Nie mówiąc już o tym, że ci ludzie dopiero mogliby być ilustracją dla rzekomo c
                              > echującego tylko Polaków zachowania pt. "zastaw się, a postaw się" . Jedna z pa
                              > r zastawoła DOM zebyprawić wesele na 300 sztuk ludzi :) Oczywicie - zdaje sobie
                              > sprawe, ze to jakiś wycinek amerykańskiego społeczeństwa, a nie standard, ale
                              > jednak ...

                              To objaw tego samego, o czym pisałam przed chwilą - odreagowanie ubóstwa.

                              Dodam jeszcze, że całkiem sporo ludzi bioracych sluby koscoielne dla
                              > pompy wcale pod nijakim naciskiem nie jest - po prostu SAMI przyznają, ze tak
                              > ładnie, gala wieksza, a co szkodzi. Potem tygodniami wyrzekają na nauki przedsl
                              > ubne, koszta wszelakie itd. Po slubie za wiele z kosciołem do czynienia nie maj
                              > ą, ale jak sie pojawi dziecię, buch je zaraz w kapkę i do chrztu, bo - no jak b
                              > ez, a impreza, a goscie? :) No i kreci sie biznes:) bastują po O komunii i rocz
                              > nicy tejże, bo bierzmowanie to już bez takiej oprawy jest na ogół :)

                              A w parę lat po bierzmowaniu po bierzmowaniu ślub. I tak da capo al fine :).
                              • kora3 Re: hmmm no wiesz Kamilko 27.11.11, 15:33
                                no nie wiem - kiedy szukałam z moją siotrą jakieś 3 lata ponad temu, znalazło się pare całkiem fajnych gustownych sukien. To samo wrazenie mam po oglądaniu z kolezanką jakieś pare miesiecy już :) Ale chyba trza wiedzieć czego się szuka, to raz, a dwa mieć też jakieś pojecie w czym sie dobrze wygląda.
                                Wybór sukni slubnej bywa trudny w dziesiejszych zcasach, bo raz, ze duzo tego, w odcieniach róznych, fasonach, a dwa, ze niewiele dziewczyn ma okazję wystepowac nawet kilka razy w zyciu w sukniach typu no, bawlowego (kiedyś na bale były okreslone suknie:)). Jesli już dziewczyna wsytepuje w długiej sukni, to raczej blisko ciała, najwyzej lekko rozszerzanej dołem i stąd potem problem, bo chce raz w zyciu w takiej ksiezniczkowatej ywjsc do slubu, a chodzić w tym, siadać, tańczyć nie moze, a czasem też i nie wygląda dobrze. Takie suknie wyglądają efektownie na megawysokich modelkach, które mają się w tym przejsc, albo zapozowac, co umieją, bo profesjonalistki:)

                                tak czy owak, nie sukienka tu jest problemem - jesli sie ktoś dobrze czuje nawet w bezie, to na zdrowie:)
    • your-beta Troche inne spojrzenie 23.11.11, 12:23
      Witam,

      Troche smutno mi sie zrobilo jak czytalam twoj post.
      Jak dla mnie lub i wesele to nie do konca jest tylko twoja sprawa, bo jednak wprowadzasz nowa osobe do rodziny. Tylko osoby bardzo mlode lub niedoswiadczone mówia, ze TO TYLKO NASZA SPRAWA ale jak sie zle uklada to leca do mamusi.

      Przyjecie nie musi byc duze , moze byc obiad na 30 0sob, tylko nie wiem co ma wspolnego impreza na 150 ludzi z byciem Katolikiem?
      Powiem Ci jak bylo u mnie: 70 osob wesele, najpiekniejszy i najszczesliwszy dzien mojego zycia, ma sie je tylko raz. Sama ceremonia miala dla nas duze znaczenie i umocnila nasz zwiazek.

      Moze jak bedziesz rodzicem to zrozumiesz, ze slub to dla rodzicow takie zamkniecie okresu kiedy opiekuja sie dzieckiem. Gleboko symboliczne. Niezaleznie od tego czy ktomus sie to podoba czy nie wiekszosc rodzicow tak ma. Nawet jesli nie umieja tego wytlumaczyc.

      90% postow brzmi jakby pisali je ludzie ok lat 15-16, zaslepieni egoisci, tylko ja ja moje moje a reszta niech sie od...doli. Zal mi ich. Moja rodzina nie jest iddylliczna, sama superowa, ale jestesmy blisko.

      Jeszcze jedno. My tez mieszkamy za granica. Wiem jak jest jak czlowiek wraca do kraju i wielu chce sie pokazac jak to im sie powodzi. Nic dziwnego, ze potem moze to budzic zawiesc lub pewne oczekiwania. Jak sie ludzi wychowalo to tak sie ma. Powiedz uczciwie ze nie robisz bogatych prezentow bo oszczedzasz i cie nie stac na to. Zazwyczaj to zamyka usta.

      Powodzenia w zyciu i glowa do gory.
      • bifka Re: Troche inne spojrzenie 23.11.11, 13:08
        a co ma wspólnego wprowadzenie nowej osoby do rodziny z weselem na 150 osób czyli w większości nie rodziny, tylko pociotków, kuzynów, dalekich krewniaków, znajomych i znajomych znajomych, znajomych rodziców, ludzi, którym rewanżuje się za rozmaite interesy albo zaprasza dla prestiżu? wszak skromne wesele na 30 osób się odbyło, więc bliscy i rodziny obojga młodych mieli możliwość spotkania i poznania się, zaspokojenia potrzeby symboli i wzruszeń, czy do tego potrzebny jest ślub kościelny i impreza na 100 par aby rodzice uznali, że zaspokojone zostały ich rodzicielskie tęsknoty? tym bardziej że nie garnęli się do sponsorowania uroczystości a chcieli się pokazać za pieniądze młodych, ciężko zarobione na emigracji - to jest po prostu niesmaczne.
        no i w kwestii wieku - ja 16 lat skończyłam 20 lat temu ale myślę dokładnie tak samo, że ślub jest sprawą pobierających się młodych i jest przede wszystkim dla nich i powinien być taki, jakiego oni pragną, nie muszą odpowiadać na oczekiwania całej rodziny, która ma jakieś widzimisie w tym temacie. no a wywieranie presji na dorosłe i samodzielne i mieszkające osobno dzieci jest po prostu dowodem niedojrzałości ich rodziców, którzy chcą własne ambicje realizować za ich pomocą. skąd się bierze to powszechne oczekiwanie kościelnego ślubu i dlaczego to takie ważne aby poddawały się temu nawet osoby niewierzące i kontestujące kościół katolicki? po to aby rodzice w ten sposób dowiedli że po katolicku wychowali dzieci, mimo że to nieprawda?
        • your-beta Re: Troche inne spojrzenie 23.11.11, 21:01
          No wiesz nie wiem jak rodzice wychowali autorkę. Chodziło mi bardziej o to, żeby zrozumieć postawę drugiej srony, a nie żeby się z nią zgadzać.
          Poza tym co ma do tego fakt czy młodzi mieszkaja razem czy nie? Forma jest ich sprawą.

          Wiadomo poza tym ,że ślub niczego nie gwarantuje, ale moze dawać pewne poczucie stabilizacji. Moze rodzice się po ludzku o autorke martwili.

          A moze ona wcale nie jest taka odporna na "gadanie" i nie powiedziala wprost o swojej posawie (przeciez pisze że mama ją na Katolicki ślub namawia). Jakby wiedziala,że córka jest niewierzaca to przecież chyba sama by zrozumiała, ze to nie ma sensu.

          Oczywiscie, ze na potrzeby postu upraszczam sprawy, ale mam zasade ZROZUM DRUGIEGO CZLOWIEKA I POZWÓL SIĘ ZROZUMIEĆ.
          • baba67 Re: Troche inne spojrzenie 24.11.11, 07:45
            No pewnie ze jest ich sprawa,ale branie slubu koscielnego przez osoby obojetne religijnie lub niewierzace jest po prostu okazywaniem lekcewazenia osobom wierzacym.To nie sa tylko organy, przespacerowanie sie po dywanie, itp.Trzeba isc do spowiedzi , zalowac za grzechy (szopka, bo oczywiscie zadna z takich osob nie zaluje ze mieszka bez slubu z narzeczonym , jedyne czego zaluje to to ze musi do spowiedzi pojsc).Z punktu widzenia ludzi wierzacych to swietokradztwo.Te wszystkie utrudnienia-nauki, dni skupienia itp maja odsiac takich amatorow
            pieknej oprawy, ale niestety nie robia tego wystarczajaco skutecznie.Ja to bym takim osobom jeszcze bardziej utrudnila zycie i mam zal do KK ze nie dziala w tym kierunku.Cala nadzieja w tym, ze kiedy babcie i ciiocie wymra mlode pokolenie w w laickienie bedzie wywierac nacisku i nikt teatrzykow nie bedzie urzadzal A ze Kosciol zbiednieje-no coz takie pieniadze smierdza.
            • kora3 Spojrzenie na sprawę oczami Koscioła :) 24.11.11, 08:05
              Zabawne, ze ja w takiej roli, choć moze i nie, bo na innym forum jeden z kolegów czesto mi zarzuca, że jestem "adwokatem" KRK, choć się z nim nie identyfikuję. Zdaniem kolegi identyfikuję, tylko sie hehe ukrywam, ale mniejsza oto :)

              Otóż Babo, doktrynalnie sprawa wygląda tak, że kazda osoba ochrzczona w KRK jest w świetle Prawa KAnonicznego katolikiem i ma szanse nawrócenia się. I Kosciół te szansę także takim "katolikom" o jakich piszesz - daje. Oczywiście, mozemy widzieć tu tylko aspekt kasowy, który na pewno istnieje:), ale doktrynalnie - tak właśnie jest.
              Weżmy taką parę, która włąsnie mieszka razem przed slubem. Ewidentnie trwa w grzechu, co uniemozliwia jej przyjecie sakramentu pokiuty i pojednania oraz w konsekwencji - eucharystii. Jedynym przypadkiem mozliwosci odpuszczenia tego grzechu, jest ..no właśnie - spowiedź przedslubna:) Deklarując chec zawarcia sakramentalnego małzeństwa para taka decyduje, ze nie bedzie dalej zyła w grzechu. Kowsciół bierze to za dobrą monetę - wszak włąsnie o to chodzi, by wierny nie trwał w tym grzechu, a istotą chrzescijaństwa jest dana przez chrzest mozliwosc nawrócenia sie i oczyszczenia z niego.
              M.in. dlatego Kosciół nie utrudnia, jak piszesz takim ludziom za bardzo spraw slubnych. Z pewnoscia moze to tych, którzy trzymają sie zasad koscioła stale irytować, ale taka jest zasada chrześcijańska:)
              Podczas spowiedzi (dowolnej, nie tylko przedslubnej) spowiednik nie skanuje mózgu penitenta przecież:) Bierze to, co on mówi, za dobrą monetę. JAsne, ze taki penitent moze odwalać spowiedź tylko po to, zeby dostac karteczkę i pokazać się w Kosciele, ale spowiednik nie moze tak zakładać, chyba, ze ma powazne przesłanki do takich przemysleń:)

              JEst jeszcze taki aspekt, o którym zwyczajni wierni czesto zapominają :) - wg wierzeń KRK sakramenty mają MOC. Zatem slub koscielny pary wczesniej grzeszacej, to nie tylko ceremonia, wiazanie stułą itd. To szczególna moc dana od Boga, by tych ludzi umacniac. Bez wiary w to, takze w sensie doktrynalnym instytucja sakramentów w Kosciele nie miałaby sensu Babo.

              Ewentualnych adwersarzy chcacych ze mną polemizować co do doktryny koscioła uprzejmie prosze o odpuszczenie sobie. To nie moje stanowisko w sprawie, a KRK :) wiec ewenrualne polemiki proszę kierować do papieża, albo bliszej do przewodniczacego Konferencji Episkopatu Polski abp. J. Michalika np. :)
              • baba67 Re: Spojrzenie na sprawę oczami Koscioła :) 24.11.11, 08:14
                Korciu, ja to wszystko wiem,pewnie ze nie skanuje choc dobry spowiednik od razu wyczuje czacze.
                Postanowienie poprawy jest ale zal za grzechy?Zal jest tylko ze czesciej nie bylo.
                Dlatego jestem za pojsciem w kierunku utrudniania-kiedys zadnych nauk ani skupien nie bylo, teraz sa i dobrze.
                • kora3 Re: Spojrzenie na sprawę oczami Koscioła :) 24.11.11, 08:19
                  JA wiem, że Ty wiesz:) Po prostu ludzie czesto o tym zapominają, przywołując tylko aspekt materialny.
                  Powiem ci, że te nauki to zaden tam straszak. Trzeba sie tylko mocno skupic, zeby sie nie smiac z tego co tam niektórzy plotą i tyle.
                  • baba67 Re: Spojrzenie na sprawę oczami Koscioła :) 24.11.11, 10:48
                    Ale trzeba te dziesiec razy przyjsc i jeszcze zameldowac sie na dniu skupienia(przynajmniej ja tak mialam)-to jest upierdliwosc dla kogos ktos chce wziac udzial w widowisku dla rodziny.Ja bym te "upierdliwosci" jeszcze zwiekszyla.
              • your-beta Re: Spojrzenie na sprawę oczami Koscioła :) 25.11.11, 20:15
                Masz duzo wolnego czasu, za duzo.
                • kora3 Re: Spojrzenie na sprawę oczami Koscioła :) 25.11.11, 20:41
                  swietny argument - człek znający sie na jakiejś rzeczy ma za duzo czasu, nie znający sie ale wypowiadajacy ma w sam raz, zeby nie wiedzieć, ale gadać:)
                  • your-beta Re: Spojrzenie na sprawę oczami Koscioła :) 26.11.11, 16:30
                    Nie o to chodzi.
                    To jest forum dyskusyjne.
                    Nie oczekuje się raczej naukowych dysput. Nie, żeby było coś złego w edukowaniu, ale lepiej chyba wkljić linka dla zainteresowanych do oficjalnych dokumentów Kościoła niż samemu sie rozpisywać.

                    I nie jest to wcale osobisty przytyk. |Raczej uwaga ogólna.
                    • kora3 Re: Spojrzenie na sprawę oczami Koscioła :) 27.11.11, 15:25
                      Ależ jesli nie chcesz, to nie czytaj :) Oficjalnymi dokumentami Koscioła jak widać sporo tzw. katolików zainteresowanych nie jest, bo jakby było, to wiedzieliby jak ICH kosciół sprawe widzi nie? Moze trzeba im tzw. swoimi słowami napisać?:)
                      • your-beta Re: Spojrzenie na sprawę oczami Koscioła :) 29.11.11, 21:51
                        Moze trzeba.
            • your-beta Re: Troche inne spojrzenie 25.11.11, 20:12
              Prawda, że jak ktoś nie wierzy to kpi ze ślubu przed ołtarzem.
              zastanawia mnie tylko jedno, no bo popatrz jakby u Ciebie wiedzieli że nie jestes wierzaca to by cię nie namawiali.
              Z drugiej strony presja społeczna i rodzinna, moze być wielka, nie zeby jej ulegać ale ciężko pewnie jest.
              • kora3 Odwróć zapytanie :) 25.11.11, 21:29
                your-beta napisała:


                > zastanawia mnie tylko jedno, no bo popatrz jakby u Ciebie wiedzieli że nie jest
                > es wierzaca to by cię nie namawiali.



                No popatrz, jakby ktoś był wierzacy w KRK to nie wyobrazałby sobie zycia razem bez sakramentu małzeństwa i NIKT do zawarcia tegoż nie musiałby go namawiać. A gdyby zbłądził i pozył tak soboie, ale się nawrócił, to sam z siebie chciałby przyjac sakrament małzeństwa i znów NIK nie musiałby go namawiac:)

                > Z drugiej strony presja społeczna i rodzinna, moze być wielka, nie zeby jej ule
                > gać ale ciężko pewnie jest.


                Przeczysz sama sobie, wczesniej pisałaś, ze nalezy "rozumieć rodziców"... Dobra, autorka watku załozmy rozumie, no i ?
                • your-beta Re: Odwróć zapytanie :) 27.11.11, 14:19
                  Jejku jakoś ciężko to idzie.

                  Powiem tak - jeśli wysłuchasz czyjegoś punktu widzenia, postarasz się postawić w jej miejscu.
                  Mówisz, rozumiem wasze wartości, dlaczego mnie namawiacie, ale to nie są moje przekonania. Uszanujcie to choć wiem że wam z tym cięzko.
                  Jeśli autorka rozumie, to jeśli nie wygarnela rodzinie czegoś w stylu "Spieprzajcie ze swoimi zabobonami" to powinno się wszystko ułożyć ,ale jak na wszystko potrzeba na to czasu i cierpliwości. Wzajemnego szacunku.
                  • kora3 Re: Odwróć zapytanie :) 27.11.11, 15:35
                    ano pewnie tak, tylko weź pod uwagę, że jesli jej rodzina przedkłada nad zrozumienie i szacunek dla innych tradycje, albo swoje przekonania religijne, to moze być z układaniem się ciezkawo.
          • kora3 Zrozumienie zrozumieniem 24.11.11, 08:17
            a osobiste tecyzje, osobistymi decyzjami Your- Beto.
            Mozesz nie woerzyć, ale qwiem o co ci chodzi - o to, ze rodzice chcą dla dzieci z reguły najlepiej. I to fakt, tylko, ze "najlepiej" to owoc ich oceny, perspektywy, swiatopoglądu itd.
            Zrozumienie dla tej sytuacji nie oznacza chyba podporzadkowania się woli rodzica przez dorosłego człowieka w sprawie osobistej i dotyczacej jego?

            Zresztą, autorka czesciowo się podporzadkowała, albo też rodzice ją przekonali, że ślub jako taki bedzie dla niej pewną stabilizacją. No i ma ten ślub, w swietle nprawa jest zoną i ma z tego tytułu prawa i obowiązki wynikające z załozenia rodziny. Tu kończy się wszelka logiczna strona zrozumienia troski rodziców o córkę, nieprawdaż? No bali się moze, ze tak zyje bez slubu, dziś moze być tak, jutro inaczej. Ślub nijakich gwarancji nie daje, ale są spokojniejsi, ze go ma. No i w porządku.

            Wymaganie zawarcia zwiazku sakramentalnego, w kosciele z którym sie małzonkowie nijak nie identyfikują obecnie, jest już postawą wynikającą z tzw. chciejstwa i to chciejstwa ingerować w bardzo osobistą sfere dorosłego dziecka bez logicznych podtaw typu troska, które mozna było przywoływac, jako powod namawiania do slubu cywilnego z troski o los córki.
      • kora3 Re: Troche inne spojrzenie 23.11.11, 13:14
        Trochę głupie spojrzenie - o tak bym rzekła. Nie gniewaj się, ale pojmij, że nie kazdy jest wierzacy, a slub koscielny to nie jest "ceremonia", jak byłaś uprzejma napisać, tylko SAKRAMENT (jesli dla Ciebie byłą to tylko ceremonia umacniająca to powinnas się wstydzić do tego pzryznawac, o ile mienisz się katoliczką).

        Człowiek kulturalny nie kpi sobie z wiary innych, nawet jesli sam nie wierzy w to co onio, a podejscie typu - fajna ceremonia, wieksza pompa niż w USC, organy, wiec czemu nie - to jest własnie taka kpina i brak szacunku dla wierzacych.

        Rodzice nie mają żadnego prawa, takze moralnego ingerować w tego rodzaju sprawy, jak swiatopogląd swych dorosłych dzieci. I nie ma tu, że im przykro. Trudno. A jakby rodzice zostali Świadkami Jehowy, albo muzułamanami, to dorosle dziecko też ma sie dostosować i brać śluby wg ich nowej wiary? No chyba TU nie masz wątpliwosci:) Mądry i przyzwoity rodzic na pewno by sie nie "obrazał", ze jego dorosłe dziecko nie podziela jego wierzeń, a w opisanej pzrez autorkę sytuacji byłby DUMNY, ze oto wychował czlowieka z zasadami, z własnym zdaniem i szacunkiem dla innych.
        • your-beta Re: Troche inne spojrzenie 23.11.11, 21:12
          Jak to się niektórzy lubia wyzłośliwiać. Jakaś ukryta potrzeba odczuwania wyższości nad innymi?

          A co do treści postu.
          Sakramentem jest przysięga małzenska, nawet Kościół uzywa pojęcia ceremonia zaślubin, także to był nietrafiony komentarz.

          Ja tu kpiny z wiary nie widzę, no ale jak ktos chce zobaczyć cos złego w drugim człowieku to sobie zawsze znajdzie.

          Co do rodziny to dobrze opisałaś idealny świat, potwierdzam, tak powinno być, ze rodzice i dzieci jasno wyrażaja się i są bez zachamowań, otwarci na odmienność swych bliskich, akceptujacy itd.

          Ale świat i ludzie nie są idealni.
          • kora3 Re: Troche inne spojrzenie 23.11.11, 21:26
            your-beta napisała:

            > Jak to się niektórzy lubia wyzłośliwiać. Jakaś ukryta potrzeba odczuwania wyżs
            > zości nad innymi?



            Moze niektórzy lubią, ja nie . Po prostu stwierdzam fakty i nad nikim to nie powoduje poczucia wyzszosci. Jest jak jest i tyle.
            >

            > Sakramentem jest przysięga małzenska, nawet Kościół uzywa pojęcia ceremonia zaś
            > lubin, także to był nietrafiony komentarz
            .

            Owszem trafiony - ceremonia top jest FORMA. nic wiecej wazny i godny sakrament małzeństwa mozna zawrzewc i w kaplicy tylko w obecnosci kapłana i świadków, bez całej pompy. To jest zachowanie CEREMONII, która wymaga kapłana i 2 swiadków i nikogo wiecej :) wymaga też zgodnych oswiadczeń co do dobrowolnosci zawierania zwiazku, checi dochowania miłosci, wiernosci i uczciwosci małzeńskiej oraz przyjecia i wychowania po katolicku potomstwa (nie zawsze) , wszystjo minne to jest ludzki blichtr :)
            >
            > Ja tu kpiny z wiary nie widzę, no ale jak ktos chce zobaczyć cos złego w drugim
            > człowieku to sobie zawsze znajdzie.

            ]
            naprawde nie widzisz kpiny z wiary, kiedy dwoje ludzi niewierzacych bierze slub w kosciele, bo ładnie, albo babci sie tak chce?:)

            >
            > Co do rodziny to dobrze opisałaś idealny świat, potwierdzam, tak powinno być, z
            > e rodzice i dzieci jasno wyrażaja się i są bez zachamowań, otwarci na odmiennoś
            > ć swych bliskich, akceptujacy itd.



            To nie ejst swiat idealny, to jest swiat NORMALNY. Normalni ludzie akceprują podejscie swiatopoglądowe innych normalnych ludzi, nawet ejsli go nie podzielają - proste.

            >
            > Ale świat i ludzie nie są idealni.

            Co nie znaczy, ze nalezy ulegać nienormalnosci. To, ze ktoś postepuje źle nie znaczy, że musimy się na to godzić, szczególnie, gdy jego działóanie jest skierowane na nas.
    • poprostuprosto Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 23.11.11, 13:36
      Problem jest chyba pozorny.Tradycyjny slub i wesele organizuja RODZICE .Para mloda jest gwiazda imprezy, rodzice gospodarzami , starsi swiadkowie pomocnikami.Rodzina panny mlodej organizuje dom weselny i jedzenie.Rodzina pana mlodego pipitke i orkiestre.Jak maja ochote to organizuja duza lub mala impreze. Mlodzi sie ubieraja jak potrafia najlepiej i kupuja obraczki.
      • ulamusz Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 23.11.11, 13:43
        hmm u mnie jest własnie inaczej i to dosc odwrotnie, otóz my zbieramy kase na impreze i w zasadzie ją mamy, a rodzice jesli cos to sypną pare groszy po weselu, wiec jako tako organizujemy i opłacamy weselicho alone
      • ka-mi-la789 Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 23.11.11, 18:49
        poprostuprosto napisał:


        > Rodzina panny mlodej organizuje dom weselny i jedzenie.Rodzina pana mlodego pipitke
        >i orkiestre.

        Do tej pory byłam przekonana, że pipitkę dostarcza panna młoda. Coś się zmieniło?
        • jacek226315 Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 24.11.11, 13:40
          popitka zawsze nalezala do pana mlodego
          • ka-mi-la789 Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 24.11.11, 17:58
            Popitka być może. Tyle, że przedpiszca wspominał o pipitce.
    • lonely.stoner Re: Tylko ślub cywilny i pretensje rodziny 25.11.11, 22:09
      wspolczuje takiej rodziny - nie chodzi tylko o te uwagi 'co ludzie powiedza, slub musi byc'. Ale o to oczekiwanie prezentow. Moze po prostu przestancie przywozic prezenty ? a na wakacje zamiast do pl wybierzcie sie na jakas fajna ciepla wyspe :)
      znosisz rasistowskie uwagi?? wcale nie musisz, mozna z tym cos zrobic :) a na ewidentnych kretynow sie wypiac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja