on nie chce dziecka.....

23.11.11, 17:32
nie bede pisala romansidel...nie o to chodzi....
facet ma problemy....musial zawiesic dzialalnosc gospodarcza, ma do splacenia dlugi choc az tak duzo tez nie, ma chorujaca matke ktora nie chce opieki na stale......szuka pracy bo to co teraz robi to pic na wode ponizej kwalifikacji, ale chlop robi bo zarobic musi....

mam 34 lata i on doskonale wie ze ja chce dziecko, rozmawiamy o tym bardzo spokojnie i powaznie....prosil o czas.....ile? 3 miesiace? pol roku?
ma 40 lat....jemu sie nie spieszy? ja mam stala dobrze platna prace, powiedzialam ze damy rady!!!

w nie takich czasach dzieci sie rodzily, w rezimach wojnach i w czasie zmian ustrojowych, gdyby tak nasi rodzice mysleli to by nas nie bylo...
jest zdrowy z wyksztalceniem, cos tam znajdzie, damy sobie rade....
jak go przekonac?(wczesniej sie przymierzal....)

    • summerhead Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 17:36
      to jakies wariactwo.... chcesz z niego na sile zrobic ojca?
      • mam_pokrecony_mozg chce by sie przestal bac.... 23.11.11, 17:40
        nie. chce zeby sie nie bal!

        na weselu 3 miesiecy temu malo sie nie rozplakal jak coreczka moejej przyjaciolki powiedziala do niego kochany wujku....

        kocha dzieci i uwielbia sie z nimi bawic...

        i nie, nie mam zamiaru go na sile uszczesliwiac, chce by sie PRZESTAL BAC
        • summerhead Re: chce by sie przestal bac.... 23.11.11, 17:47
          piszesz, ze masz stala dobrze platna prace, czy to znaczy, ze to Ty bedziesz utrzymywac rodzine, zaraz po tym, jak urodzisz dziecko?

          facet ma stresa, bo kredyt, bo firma padla, matka niedomaga a Ty mu chcesz zafundowac kolejna impreze pod tytulem 'moze jakos to bedzie...' i dziwisz sie, ze ma stracha?
        • joovittka Re: chce by sie przestal bac.... 23.11.11, 17:48
          To może postawic go przed faktem dokonanym? :) Z tego co piszesz wynika, ze on sam też pragnie w głębi serca mieć dziecko, ale boi sie ze w obliczu problemów może nie podołać jako głowa rodziny, dlatego nonstop odkłada decyzje o jej powiększeniu. I tak może to trwać w nieskonczoność... Nie wiem czy pogadankami przełamiesz ten jego lęk, może lepiej po prostu zorganizować przy okazji jakiś urodzin itp romantyczna kolacje we dwoje, wino, muzyka, te sprawy i potem niech sie dzieje :)
          • mam_pokrecony_mozg Re: chce by sie przestal bac.... 23.11.11, 17:55
            nie da rady......baaaaardzo uwaza.......przeciez go nie zgwalce(zart):-)
            • anais_66 Re: chce by sie przestal bac.... 24.11.11, 08:55
              mam_pokrecony_mozg napisała:

              > nie da rady......baaaaardzo uwaza.......przeciez go nie zgwalce(zart):-)

              Skoro tak bardzo uważa, to pewnie już ma jakąś nerwicę ;)
        • princess_yo_yo Re: chce by sie przestal bac.... 23.11.11, 17:49
          ja tez bardzo lubie dzieci ale nie na tyle zeby miec swoje. to nie jest kwestia przekonywania kogos, albo strachu, albo sie chce albo nie - w tym wypadku twoj chlopak najwyrazniej nie chce az tak bardzo zeby faktycznie miec dziecko. moze sie to zmieni a moze nie, natomiast jesli ty bardzo chcesz to uwazam ze mozesz wymagac jednoznacznej deklaracji w tym temacie zamiast wymijaczy pt chce ale sie boje.
    • szpilkaaaaa Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 17:44
      'cos tam znajdzie, damy sobie rade....'

      Bo Ty tak mówisz? Wyluzuj. W obecnej sytuacji woli poczekać i nie dziwię mu się.
    • doral2 Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 18:24
      mam_pokrecony_mozg napisała:

      "...ja mam stala dobrze platna prace, powiedzialam ze damy rady!!!..."

      jak urodzisz, to już nie będziesz miała stałej pracy i dobrze płatnej.
      i nie wiadomo czy po macierzyńskim w ogóle wrócisz do pracy.
      a jak wrócisz to kiedy.
      kto w tym czasie zarobi na trzy gęby?
      trzeba być naprawdę krótkowzrocznym, by myśleć, że w dzisiejszych czasach stała, dobrze płatna praca to pewnik aż do emerytury.
      • wersja_robocza Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 18:28
        Ty masz dzieci? W jakich okolicznościach czy warunkach zdecydowałaś się je urodzić?
      • mam_pokrecony_mozg Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 18:41
        hmm. mam kierownicze stanowisko w sferze budzetowej...jestem pracy pewna ale on ....

        to chyba sprawdzian wytrzymalosci......bo przeciez to moze tak isc w nieskonczonosc......boje sie stawiac konkretna date bo to jeszcze wiecej stresu, przeciez on robi co moze....wiec musze miec cierpliwosc.....
      • princess_yo_yo Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 18:41
        bez przesady, wszystko zalezy od tego jaka to praca, na dodatek urodzenie dziecka nie oznacza ze trzeba w tej samej pracy siedziec do emerytury, ludzie z dziecmi tez moga prace zmieniac. nie zmienia to faktu ze jesli chodzi o dzieci jest to kwestia przede wszystkim checi a tutaj u jednej ze stron troche ich brak.
      • 83kimi Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 14:29
        doral2 napisała:

        > jak urodzisz, to już nie będziesz miała stałej pracy i dobrze płatnej.
        > i nie wiadomo czy po macierzyńskim w ogóle wrócisz do pracy.
        > a jak wrócisz to kiedy.

        Dlaczego tak piszesz?
        Są opiekunki, żłobki. Wiele mam pracuje i dobrze sobie radzi. Grunt to dobra organizacja czasu. Jak ktoś jest naprawdę dobrym pracownikiem, to nie wyrzucają go z pracy po macierzyńskim.
        Nawet jakby zaszła w ciązę już teraz, to 9 miesięcy ciąży + 5 miesiecy macierzyńskiego (a można i do 6 przedłużyć) daje ok. 14 miesięcy. Jej facet chyba przez tyle czasu pracę znajdzie. Pomijając fakt, że w ciąże może zajść równie dobrze za rok.
        • aneta-skarpeta Re: on nie chce dziecka..... 25.11.11, 15:15
          az dziw bierze ze jest tyle pracujących matek:)

          o ile jestem przeciwna zmuszaniu chlopa do dziecka, co najwyzej mozna go przekonywac ( bo w sumie to mu sie nie dziwie w tej sytuacji), to zawsze sie znajdzie powod ( finansowo-zawodowo-mieszkaniowy) zeby z decyzją o dziecku poczekac
    • sid-sid Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 18:26
      Piękny przykład roszczeniowej postawy.:)
    • nieszka2006 Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 18:39
      oj a ja niedawno wyskoczylam tutaj z watkiem ze to ja mam obawy wobec rodzenia dziecka teraz tu i natychmiaast a moj maz nastawil sie ostro na reprodukcje ;) szkoda ze jakos nie mozna sie zamienic (na jakis czas oczywiscie)
    • martishia7 Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 18:39
      Tu była taka pani, co ma problem dokładnie przeciwny: forum.gazeta.pl/forum/w,16,130887892,130887892,zona_czy_matka_a_moze_dwa_w_jednym.html
      Zamieńcie się mężami.
      • mam_pokrecony_mozg Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 19:04
        on chce dzieci, tylko nie teraz..ALEKIEDY? mowie mu ze na zajscie w ciaze potrzebuje z pol roku potem 9 miesiecy, bede miala prawie 36 lat......wzial sie ostro do roboty, nigdy go nie ma cos zalatwia pracuje tu i t am, ale wie ze nie mogl by sie roztroic, nie ma stabilnosci itd....wiec odwleka

        w dodatku to koziorozec...:-) nie przebije glowa muru...
    • samuela_vimes Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 19:22
      A dziecko to czasem nie wspólna decyzja?
      • anaisanais96 Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 20:40
        Tak, jak to się wszystko łatwo mówi. Tylko że facet ma 40 lat i to juz najwyższy czas na dziecko. Jeśłi nie teraz to za chwilę będzie za późno. Autorka wraz mężem nie mają po 25 lat by móc sobie czekac aż wszysko będzie cacy bo wychodzenie z takiej sytuacji może potrwać jeszcze kilka lat. JA bym nie czekała tylko jak szybciej starała sie o to dziecko jełśi uważasz że dacie sobie bez problemu radę.
        • princess_yo_yo Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 20:50
          rozumiem wiec ze gdyby twoj maz postanowil starac sie o dziecko bo to juz najwyzszy czas przy twoim sprzeciwie uwazalabys ze to okay.
          • samuela_vimes Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 20:53
            O to samo miała spytać.
    • anna_sla Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 20:50
      ale on ma naprawdę dużo na głowie teraz, same problemy. Daj mu ten czas i tak jesteś już po terminie ;) rok w tą czy tamtą dużo nie zmieni dla Ciebie.
    • sabriel Re: on nie chce dziecka..... 23.11.11, 22:00
      Ty chcesz, ale on też musi chcieć, a nie wygląda by tak było. Naprawdę trudno to zauważyć.
    • disa Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 09:31
      masz mądrego Mężczyznę - gratuluję
      daj mu czas - bo on ma racje
    • damajah Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 10:00
      Nie ma racji. Posiadanie JEDNEGO dziecka to nie znowy taki straszny wysiłek, naprawdę. Nie trzeba zarabiać ciężkich tysięcy. Jeżeli autorka wątku ma 35 lat to naprawdę jest już bardzo późno na ciążę. Oczywiście można się oszukiwać ale biologia jest nieubłagana.

      wiek 35-39 lat:
      - prawdpodobieństwo zajścia w ciążę: 52%
      - prawdpodobieństwo niepłodności: 15%

      Cholera ile ja znam babek które płaczą i się leczą bo wiecznie odkładały decyzję a teraz by chciały ale nie mogą...

      Rozumiem że decyzja o 3 dziecku jak się kasy nie ma jest niezbyt mądra (chociaż prawda jest taka że nigdy nie wiadomo co się wydarzy. To że teraz pieniądze są to nie znaczy że za rok będą nadal. Tak samo ze zdrowiem, pracą, sytuacją na świecie - nigdy nie wiadomo)

      Kurcze dziecko naprawdę nie potrzebuje drogich zabawek i markowych ciuszków. Jasne że fajnie jest jeśli pieniądze są ale równie dobrze można kupić wyprawkę używaną, wózek, łóżeczko za naprawdę niewielkie pieniądze. Myślę że kobiety które nie chcą mieć dzieci, zwłaszcza młode kobiety nie są w stanie zrozumieć pragnienia posiadania dziecka i nie łapią że kasa nie jest tutaj najważniejsza. Dla nich dziecko = pozbawienia życia niemal oraz wydatki rzędu paru tys miesięcznie. To nie jest prawda i dziecka ta cała wybujała otoczka nie uszczęśliwia - uszczęśliwia ewentualnie rodziców. Powiem więcej - jako mama dwójki dzieci uważam że zbytni dobrobyt cholernie psuje. I trzeba być mądrym rodzicem żeby mając pieniądze nie zepsuć nimi dziecka.
      Jeżeli jedyną obawą Twojego męża są pieniądze (a nie jest tak że oboje na bezrobociu i bez szans na pracę tylko oboje przecież pracujecie a on nawet jeśli nie zarabia dużo to jednak zarabia) - przekonywałabym go mocno. Ty nie możesz sobe czekać. On też nie. Jak dziecko będzie miało 10 lat to on będzie miał 50. 50 lat. Wiem o czym piszę ponieważ moja mama urodziła moją siostrę w wieku lat 43 (tata miał 44) i WIEM, widziałam i widzę jak to wygląda potem (owszem na początku jest super ale jak dziecko rośnie to jest coraz gorzej i naprawdę nieliczni radzą sobie fajnie i normalnie
      • damajah Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 10:03
        dla jasności: mam dzieci i wiem co ile kosztuje. Z dziećmi byłam już w wielu zyciowych sytuacjach, z jednym dzieckiem byliśmy w totalnym dole finansowym, pracowałam tylko ja przez jakiś czas. I co? I nic, dziecko ma się dobrze, my też. Życie się nie kończy na ekstra mieszkaniu drogich ciuszkach i markowych zabawkach. Cholera - wiem z doświadczenia a nie bo mi się zdaje bo sobie tak wyobrażam a nie mam pojęcia bo nie przeżyłam.
      • karolinavaio25 Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 10:16
        wlasnie,facet wbrew powszechnym opiniom tez jest ograniczony czasem jesli chodzi o posiadanie dziecka-w nieco innym aspekcie niz kobieta ale tez.
        raz ze z wiekiem ojca tez rosnie ryzyko chorob[nie zacytuje obecnie ale im starszy ojciec tym wieksze ryzyko schizofrenii bodajze]dwa ze taki dziadek majacy dzieciaka wyglada jak kretyn-50paro letni koles idzie z 10 letnim synkiem za raczke-moj tata mial l20 paroletnia corke w tym wieku:P[mnie]
        w podstawowce mialam w klasie kolezanke ktorej ojciec mial ponad 60 lat a ona 13.wszyscy ale to wszyscy sie z niej nabijali,ze to dziadek przyszedl po nia,itp,miala przechlapane[matka byla od ojca dobre 10 lat mlodsza] bo inni ojcowie byli mlodzi a ten siwy zmarszczony dziadzius.
        no wstyd jak cholera.
        takze ja bym nie czekala,34 lata to sie robi poznawo,a facet glupi ,skoro ma 40 lat i czeka,to niech jeszcze poczeka i fundnie se dzieciaka na okragla 50tke a potem moze dozyje do matury potomka.
        w ogole pozne macierzynstwo[i tak samo facet jak i kobieta,bo stary ojciec to tez wieksze prawdopodobienstwo ze szybciej kopnie w kalendarz i babka zostanie sama]to dla mnie cholerny egoizm.
        pozne czyli powiedzmy takie kolo 40tki pierwsze dziecko.
        • marokanska.zowica Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 11:16
          A ja mu sie nie dziwie - chłop w trudnej sytuacji zyciowej, a tu mu jeszcze dziecko chca dołozyc.
          Porozmawiaj z nim i daj mu np 6 mies na okreslenie, co i jak. I zawsczasu pomysl, co zrobisz, jesli jednak powie, ze nie.
          Aha, i to jakis mit, ze dzieci nie kosztuja duzo - mam 6 letniego syna, wiem cos o tym. Teraz jestem w drugiej ciąży, ciąża zagrożona, leże od początku, i wiem, ile przy mnie samej moj mąz ma pracy - naprawde, lekko nie jest. A jesli Twój facet nie ma pracy, ma ciezko chorą matke to ja sie nie dziwie, ze nie chce kolejnych obowiązków. ja tez bym strasznie chciała psa, i co widze jakiegos fajnego, to prawie ze z noim gadam. Ale wiem, ze teraz nie mam warunków, by go miec, Gdyby tak sobie ktos pomyslał, ze mnie tym psem uszczesliwi ( bo tak słodko z psem rozmawiałam i mwiłam, ze baaaardzo bym chciała miec) i mi takiego szczeniaka podarował, chyba bym ubiła ( nie psa, rzecz jasna;). A dziecko to wieksza odpowiedzialnoisc niz pies.
      • calineczka_777 damajah,zapedzilas sie w tym swoim zacietrzewieniu 24.11.11, 11:58
        damajah napisała:

        > Nie ma racji. Posiadanie JEDNEGO dziecka to nie znowy taki straszny wysiłek, na
        > prawdę. Nie trzeba zarabiać ciężkich tysięcy. (...)

        Mylisz sie. Trzeba zarabiac te ciezkie tysiace zlotych. Udowodnij mi, ze utrzymasz siebie i dziecko za setki zlotych miesiecznie.

        > Jeżeli jedyną obawą Twojego męża są pieniądze (a nie jest tak że oboje na bezro
        > bociu i bez szans na pracę tylko oboje przecież pracujecib]]e[/b] a on nawet jeśli nie
        > zarabia dużo to jednak zarabia) - przekonywałabym go mocno. Ty nie możesz sobe
        > czekać.

        damajah,zapedzilas sie w tym swoim zacietrzewieniu. Wlasnie w tym problem, ze on jest bezrobotny (musial zamknac dzialalnosc!!!!!!) i ma dlugi !!!!!! Gdzie ty wyczytalas, ze on ma prace????? Ja ogolnie jestem bardzo za macierzynstwem, nawet za posiadaniem kilku dzieci ale nie w takiej sytuacji, kiedy on nie ma pracy! TYm bardziej, ze ciezarna kobieta ryzykuje w obecnych czasach zwolnienie zaraz po macierzynskim. :-( Na poczatku to on powinien zadbac o znalezienie stalej pracy a dopiero potem bawic sie w tatusia. Ten mezczyzna ma jak najbardziej poukladane w glowie.


        On też nie. Jak dziecko będzie miało 10 lat to on będzie miał 50. 50 l
        > at. Wiem o czym piszę ponieważ moja mama urodziła moją siostrę w wieku lat 43 (
        > tata miał 44) i WIEM, widziałam i widzę jak to wygląda potem (owszem na początk
        > u jest super ale jak dziecko rośnie to jest coraz gorzej i naprawdę nieliczni r
        > adzą sobie fajnie i normalnie

        Do tego jestes szalenie nietolerancyjna. Z jednej strony naganiasz do robienia dzieci i krytykujesz bezrobotnego mezczyzne, ze w dobie kryzysu chce przesunac tacierzynstwo na pozniej a z drugiej strony ironizujesz z ludzi, ktorzy w pozniejszym wieku stali sie rodzicami. Nie ma nic smiesznego w byciu pozna mama czy poznym tata. Oni nie zasluzyli na pogarde, tylko na szacunek! Osobiscie widze, ze takie osoby zazwyczaj sa lepszymi rodzicami niz tacy, ktorzy w wieku 19 czy 22 lat byli juz rodzicami. Ale ja szanuje kazdego rodzica bez wzgledu na wiek i nigdy bym nie smiala wysmiewac sie z takiej osoby. Szkoda, ze na ta twoja nietolerancje musza patrzec twoje dzieci - pozostaje miec nadzieje, ze nie przejma twoich wzorcow.
        • zielony_marcepan Re: damajah,zapedzilas sie w tym swoim zacietrzew 24.11.11, 15:32
          damajah,zapedzilas sie w tym swoim zacietrzewieniu. Wlasnie w tym problem, z
          > e on jest bezrobotny (musial zamknac dzialalnosc!!!!!!) i ma dlugi !!!!!!

          > Gdzie ty wyczytalas, ze on ma prace?????

          Yyyy,moze tu wyczytala?:

          ..szuka pracy bo to co teraz robi to pic na wode ponizej kwalifikacji, ale chlop robi bo zarobic musi....

          Do autorki:Nie naciskaj zbytnio i nie ustalaj konkretnej daty ale porozmawiaj z nim otwarcie i powiedz czego oczekujesz.Niech on wie jak bardzo to dla ciebie wazne i ewentualnie jak dlugo jeszcze bylabys w stanie poczekac.
          Moj maz rowniez sie nie palil do ojcostwa.Bal sie bardzo odpowiedzialnosci i zostania ''glowa rodziny''.Gdy chcialam zebysmy zaczeli sie starac to stwierdzil,ze moze poczekalibysmy jeszcze z rok.W odpowiedzi uslyszal ''co takiego wydarzy sie i zmieni sie w ciagu tego roku zeby warto bylo poczekac?''Nie umial odpowiedziec.Mielismy wszystko co potrzeba,oboje stala prace,ustabilizowane zycie itd.Mamy dwoch synow i maz jest wspanialym ojcem dla nich,to sa jego oczka w glowie:)
          Mysle,ze nie powinnas mocno naciskac dopoki twoj maz nie znajdzie pracy ale tez nie odpuszczaj tematu,a juz na pewno nie czekaj az facet sam sie domysli czego ty chcesz.Wyloz kawe na lawe i sprobojcie ustalic jakis kompromis.Zycze powodzenia:)
          • calineczka_777 Re: damajah,zapedzilas sie w tym swoim zacietrzew 24.11.11, 23:12
            zielony_marcepan napisała:

            > damajah,zapedzilas sie w tym swoim zacietrzewieniu. Wlasnie w tym problem, z
            > > e on jest bezrobotny (musial zamknac dzialalnosc!!!!!!) i ma dlugi !!!!!!
            >

            > > Gdzie ty wyczytalas, ze on ma prace?????
            >
            > Yyyy,moze tu wyczytala?:
            >
            > ..szuka pracy bo to co teraz robi to pic na wode ponizej kwalifikacji, ale chlo
            > p robi bo zarobic musi....

            Ale to nie PRACA tylko dorabianie sobie. W nastepnym (ponizej) poscie dzisiaj autorka pisze, ze on dorabia sobie w warsztacie samochodowym i zarabia grosze, ale musi to robic, bo ma dlugi! Nie mozna porownywac dorabiania sobie by zarobic grosze do stalej pracy, ktora jest podstawa utrzymania. Zreszta nawet nie wiadomo, czy on w tym warsztacie dorabia sobie legalnie: jak znam zycie to jest na czarno, bez ubezupieczenia. :-(
        • damajah Re: damajah,zapedzilas sie w tym swoim zacietrzew 24.11.11, 22:49
          no cóż - przez rok mój mąż nie zarabiał niemal nic a ja zarabiałam 900zł to było 10 lat temu - w poprzednim kryzysie (ja na początku drogi zawodowej) Oczywiście że lekko nie było ale nie tylko przetrwaliśmy ale i wynieśliśmy z tego bardzo dużo dobrych doświadczeń. Potem przez pare lat dochodziliśmy do obecnych pensji więc było tak że zarabialiśmy wspólnie ze 3000, potem 4000 potem więcej. I wiesz co - jak zaczęliśmy zarabiać dużo dużo więcej to miałam taki etap zachłyśnięcia się tym co mogę dziecku kupić ( i spełnić własne zachcianki tak naprawdę) . Cholernie tego żałuję bo trzeba było z tego potem wychodzić i była to wielka szkoda dla mojej starszej córki. Przy drugiej już tego błędu nie popełniam mimo że mam kilka razy więcej pieniędzy niż parę lat temu.

          Nie wydaje mi się że się zacietrzewiłam (daleko mi do tego) Ma pracę dorywczą a z tego co wyczytałam ma wykształcenie i możliwości. Zawsze może iść po prostu za mniejszą kasę - mój mąż musiał przejść przez etap 1600/mc żeby zbudować od nowa wysokie zarobki (z wielu powodów) i korona mu z głowy nie spadła a wręcz przeciwnie - było to dla niego błogosławieństwem i uzdrawiającym zimnym prysznicem.

          Ja również nie widzę nic śmiesznego w byciu późnymi rodzicami (czy ja się gdzieś z tego nabijam???) Tyle że przez lata widziałam jak to wygląda i powzięłam mocne postanowienie że po 40 dzieci mieć nie chcę. Jak się ma 40 lat moja droga to trochę nie ma "później" Później to może być "nic" i nieszczęście do końca życia. Ja nie gardzę tym facetem (gdzie ty wyczytujesz takie rewelacje - nic takiego nie napisałam) Ja wyrażam swoją opinię i piszę jakie ja mam zdanie - autorka wątku dostała już zdanie przeciwne, nie wszyscy muszą myśleć tak samo - prawda?
          I znowu pytam - gdzie ja napisałam że nie szanuję rodziców starszych wiekiem???Musiałabym własnych nie szanować - a kocham ich bardzo. Tyle że moja mama swoją ciążę w wieku lat 43 przypłaciła zdrowiem a mojej siostrze niewiele brakowało żeby się nie urodzić. Mama nie wyzdrowiała w pełni nigdy i zmarła jak moja siostra miała 15 lat.
          Znam i szanuję wielu ludzi a mimo to są sprawy w których się z nimi nie zgadzam i są rzeczy które robię inaczej. To nie ma NIC wspólnego z szacunkiem czy jego brakiem kochana.
          • calineczka_777 Re: damajah,zapedzilas sie w tym swoim zacietrzew 24.11.11, 23:23
            damajah napisała:

            > no cóż - przez rok mój mąż nie zarabiał niemal nic a ja zarabiałam 900zł to był
            > o 10 lat temu - w poprzednim kryzysie (ja na początku drogi zawodowej)

            A kto wam pomogl? Pewnie rodzina, pewnie mieszkaliscie katem u mamy czy tesciowej.... Nie wszyscy chca byc obciazeniem, niektorzy wola odczekac i miec rodzine, ktora sami sa w stanie utrzymac. A mame odwiedzac co tydzien i zasypywac prezentami a nie caly czas zerowac na rodzinie.

            Oczywiśc
            > ie że lekko nie było ale nie tylko przetrwaliśmy ale i wynieśliśmy z tego bardz
            > o dużo dobrych doświadczeń.

            Bajeczki, bajeczki.... Napisz lepiej kto wam pomagal w tym przetrwaniu i podziekuj tym osobom, bo za okolo 900 zl miesiecznie nawet 10 lat temu nie jest sie w stanie jako rodzina samodzielnie sie utrzymac.

            > Ja również nie widzę nic śmiesznego w byciu późnymi rodzicami (czy ja się gdzie
            > ś z tego nabijam???) Tyle że przez lata widziałam jak to wygląda i powzięłam mo
            > cne postanowienie że po 40 dzieci mieć nie chcę. Jak się ma 40 lat moja droga t
            > o trochę nie ma "później" Później to może być "nic" i nieszczęście do końca życ
            > ia. > I znowu pytam - gdzie ja napisałam że nie szanuję rodziców starszych wiekiem???
            > Musiałabym własnych nie szanować - a kocham ich bardzo. Tyle że moja mama swoją
            > ciążę w wieku lat 43 przypłaciła zdrowiem a mojej siostrze niewiele brakowało
            > żeby się nie urodzić. Mama nie wyzdrowiała w pełni nigdy i zmarła jak moja sios
            > tra miała 15 lat.

            To jest twoje postanowienie. Ja sama widze duzo matek w wieku 16-24i widze, ze absolutnie nie daja sobie rady z macierzynstwem. A z drugiej strony widze wiele dojrzalych matek, nawet po 40-tce, i sa wspanialymi matkami. co? Mam teraz wszystkim dziewczynom w grupie wiekowej 16-24 narzucac swoje zdanie? Poza tym autorka postu ma 34 lata, wiec wiele jej brakuje do 40-tki. To tak jakbys 24 -latke nazwala 30-tka. Przesadzasz, nic sie jej nie stanie jak odczeka te pare miesiecy, przynajmniej do momentu, az jej partner znajdzie stala prace (a nie tylko dorabianie w warsztacie za grosze jak napisala autorka postu). Do tego jeszcze z pozniejszych postow wynika, ze oni jeszcze nawet nie mieszkaja razem, wiec przed nimi jeszcze dluga droga....
            • damajah nigdy nie mieszkaliśmy kątem u nikogo 25.11.11, 19:25
              Pomoc mieliśmy ale głównie w formie kupowania dziecku fajnych rzeczy - ubranek, zabawek, oraz zapraszaniu nas na obiady. W tym czasie mocno się zadłużyliśmy, sprzedaliśmy auto, zadłużyliśmy się na kartach - potem to spłacaliśmy parę lat ale spłaciliśmy i tyle. Mój mąż od czasu do czasu coś tam zarobił.
              Jeśli uważasz że to bajeczki to chyba nie chce mi się pisać - jaki sens? Wiesz przecież lepiej wszystko.

              • calineczka_777 Re: nigdy nie mieszkaliśmy kątem u nikogo 25.11.11, 22:05
                damajah napisała:

                > Pomoc mieliśmy ale głównie w formie kupowania dziecku fajnych rzeczy - ubranek,
                > zabawek, oraz zapraszaniu nas na obiady.

                To jest bardzo znaczna pomoc. Nie kazdy chce korzystac z takiej pomocy; nie zawsze tez rodzice czy dalsza rodzina moze pomoc (czasami sa po prostu biedni) albo chce pomoc, bo sa rozne konflikty w rodzinach. Wiec mam nadzieje, ze wyrazilas swoja wdzecznosc za pomoc.

                >W tym czasie mocno się zadłużyliśmy,
                > sprzedaliśmy auto, zadłużyliśmy się na kartach - potem to spłacaliśmy parę lat
                > ale spłaciliśmy i tyle.

                Zadluzanie sie nie jest rozwiazaniem na dluzej - szczegolnie zadluzanie sie na kartach (rozumiem ze kredytowych?), bo wtedy naprawde trudno z tego wyjsc. Nawet, jesli sie dostanie prace to i tak wielu pozostaje w spirali dlugow. :-) Sa ludzie dla ktorych to jest rownia pochyla (zwlaszcza te zadluzanie sie na kartach). Jedynie sprzedaz samochodu jest rozsadna - tez bym tak zrobila, gdybym wpadla w trudnosci finansowe, tym bardziej ze samochod to i tak koszty. Gratuluje, ze ci sie udalo, ale to nie jest regula.

                > Wiesz
                > przecież lepiej wszystko.
                No, prawie, prawie... :-)
    • paco_lopez Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 11:53
      przedziwne są motywy wiązania sie dwojga ludzi na stałe w dzisiejszych nienaturalnych czasach. jemu nie tyle sie nie spieszy, co z tyłu głowy coś mu klepie , ze już za późno. w tych czasach o których mówisz facet czterdziestoletni miał już dorastające samodzielne dziecim, bo było ich w rodzinie tyle, że same sobą musiały sie zajmować, gdyż rodzice nie mieli na to czasu. gośc dobrze wie, ze będzie emerytem gdy dzieciak rodzynek będzie próbował stanąć samemu na nogi. a ty taka zagubiona nie wiesz jak to się dzieci robi. on ci je kombinerkami ma zmajstrować? chyba przychodzi do ciebie kiedy mu materiał uszami wychodzi, no to zajdź w tę ciążę i powiedz, że zaszłaś. kufa co on robił do tej pory ?
    • forumowiczka.to.ja Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 13:30
      A jak już go powiedzmy, namówisz, i on dla spokoju się zgodzi, i urodzisz dziecko to zacznie się codzienność. Nie tak różowa jak sobie pewnie wyobrażasz, zacznie się rutyna, wszystko wokół dziecka, noszenie, przewijanie, pranie, karmienie, i milion innych rzeczy - wcale nie takich słodkich i bobaśnych jak to w reklamach wygląda, i jak facet w najlepszym przypadku ucieknie w pracę (wtedy szybciej znajdzie to cokolwiek) - do kogo będziesz miała pretensje, że zostałaś sama z dzieckiem? Do niego? On jest uczciwy z Tobą, a Tobie jak zegar tyka, to znajdź kogoś z kim to dziecko zrobisz. Nie można takich rzeczy robić siłowo, bo potem można tego gorzko żałować.
      • paco_lopez Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 14:04
        ale warto jeszcze dodać , że ten cały kołowrót nie trwa wiecznie. mam dwoje dzieci 38 lat i jakoś stoję kurde wam wszystkim jakieś czopki w dupe powkładano ludzie? przypominam, że robienie dzieci to czynność zgoła ;) przyjemna. teraz kazdy musi miec zapewnione 5 lat dobrobytu zeby się zdecydować zrobic jedna naturalna rzecz w całym życiu ? czy wymaga negocjacji ?
        • forumowiczka.to.ja Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 14:22
          paco_lopez napisał:

          > ale warto jeszcze dodać , że ten cały kołowrót nie trwa wiecznie. mam dwoje dzi
          > eci 38 lat i jakoś stoję kurde wam wszystkim jakieś czopki w dupe powkładano lu
          > dzie? przypominam, że robienie dzieci to czynność zgoła ;) przyjemna. teraz ka
          > zdy musi miec zapewnione 5 lat dobrobytu zeby się zdecydować zrobic jedna natur
          > alna rzecz w całym życiu ? czy wymaga negocjacji ?

          A to do mnie ?
          Tu nie chodzi o argumenty za czy przeciw, tu chodzi o to, że on nie chce a ona chce go namówić. Bez sensu.
          • paco_lopez Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 14:40
            bez sensu jest to, ze ktos tu kogoś namawia. do bzykania go pewnie nie namawia długo. co za gościu ??? co on robił do tej pory ?
    • alatoja Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 14:07
      Masz 35 lat - to dosc pozno jak na 1 dziecko, zgadzam sie z toba, ze lepiej byloby sie pospieszyc. Z drugiej strony nie wydaje mi sie, zeby zajscie w ciaze przekonawszy partnera "na sile" czy "przypadkiem" bylo rozwiazaniem. Doradzam Ci zrobienie Tobie i partnerowi podstawowych badan - hormony, immunologia, badanie nasienia pod katem plodnosci. Jezeli wszystko jest ok, to moze troche zejdzie z ciebie cisnienie, a i z czasem moze zmieni sie nastawienie twojego partnera. Wydaje mi sie, ze w waszym przypadku odlozenie decyzji na iles tam miesiecy ma jeszcze sens, byle nie na kilka lat, bo to juz zdecydowanie za dlugo.

      Nie rozumiem tylko ludzi, ktorzy w trosce o twoja kariere zawodowa, czy dochody martwia sie kto utrzyma dziecko i odradzaja Ci macierzynstwo....
      Ja rozumiem, ze media piora ludziom codziennie mozgi i codziennie krzycza - kryzys, zwolnienia itd. ale trzeba miec troche zdrowego rozsadku.
      Ja w pierwsza ciaze zaszlam przed ostatnim "wielkim kryzysem", moj partner szukal wtedy nowej pracy, ja po pol roku wrocilam do pracy, zmienilam ja na lepiej platna. Nastepnie awansowalam i dostalam podwyzke (w trakcie ostatniego kryzysu), obecnie jestem w 2 ciazy. Nikt mi nie utrudnial, nikt mnie nie dyskryminowal, nikt nie probowal mnie zwolnic...Gdybym miala zwracac uwage na trendy rynkowe, kryzysy to siedzialabym w bloku startowym od kilku lat...bezdzietna i coraz starsza...
      Prawda jest taka, ze zazwyczaj dobry pracownik poradzi sobie rowniez w czasach "kryzysu". Gorzej jak ktos nie ma specjalnie duzo do zaoferowania - znam pare takich osob, ale one maja niestabilna sytuacje zawodowa cale zycie, niezaleznie od sytuacji na rynku...taka prawda.
    • 83kimi Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 14:25
      Tu może chodzić o jego męską dumę. Niby mamy równouprawnienie, ale jednak w wielu z nas pokutuje przeświadczenie, że jak kobita siedzi w domu i gotuje obiady, to jest ok, a facet siedzący w domu... niemęski, nieambitny itp. Większość facetów decydując się na dziecko chce być w stanie zapewnić byt swojej rodzinie. Masz rację, że wiek Cię ponagla. Masz dobrą pracę i przynajmniej do końca macierzyńskiego będziesz mieć pieniądze (co w połączeniu z ciążą daje ok. 14 miesięcy, Twój facet powinien przez tyle czasu coś znaleźć). Ale on pewnie nie myśli takimi kategoriami, tylko chce być macho już teraz.
      Może pogadaj z nim na spokojnie, wytłumacz, że nie kochasz go za kasę, którą przynosi do domu, tylko za to kim jest. Ze chcesz, żeby był ojcem Twojego dziecka. I że ciąża trwa 9 miesięcy, więc będzie jeszcze sporo czasu, aby się na to przygotować.
      • mam_pokrecony_mozg Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 21:24
        wzsyscy macie racje, dziekuje Wam serdecznie.

        Sytuacja jest nieciekawa bo nie mialam nigdy zamiaru nikogo wrabiac w dzieciaka. Oboje jestesmy po studiach, ja poszlam po prostej, on troche zboczyl kombinowal, jakis czas szlo super ostatnio bardzo zle i splajtowal. Ruszylo to jego meskie EGO itd.
        Oboje jestesmy troszke "odstajacymi" od normy, z etak powiem ze wszystkim jestesmy spoznieni:-) taki zakrecony tez mamy krag znajomych.
        On dorabia u znajomego w warsztacie samochodowym, za grosze by splacic dlugi, czepia sie wszystkiego by wyjsc na prosta. Jest tak zmeczony ze po pracy cos zje i idzie spac.
        NIe mieszkamy nawet razem. Choc czuje sie jak uona marynarza, to rozumiem i doceniam jego zaangazowanie. Ale tez ma lekka depreche bo wypsnelo mu sie nie raz z ust, ze wstyd miec takiego ojca jakim on jest facetem (tu chyba pije do pewnym malo odpowiedzialnych posuniec finansowych itd)
        CHyba sie tego bardzo wstydzi ze jest wrazliwy, z dusza artystyczna nawiedzony Pan Inzynierek, czlowiek troche jakby nie z tego swiata...
        CHcialby miec bardzo dzieci, najlepiej dwoje, ale jakby sie bal ze przyjdzie mu klepac biede......nie wiem...
        • 83kimi Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 22:30
          Wiesz, jak nawet nie mieszkacie razem, to może rzeczywiście jeszcze nie czas na dziecko. Może najpierw się określcie, co do Waszego związku. Kiedy razem zamieszkacie? Czy chcecie ślubu? Jak będziecie się dzielić wydatkami? Wspólne konto? Dwa konta? I na końcu - kiedy dziecko?
          • mam_pokrecony_mozg Re: on nie chce dziecka..... 25.11.11, 11:49
            wiesz w wieku 35-40 troszke innymi sie kategoriami mysli, tak sadze...."pomieszkujemy" raz u niego raz u mnie.....wiemy jak to jest z gotowaniem, sprzataniem brudnymi skarpetkami itd...duzo pracujemy i kazdy potrafi sie zajac soba i nie marudzi jak rozwydrzony malolat....wiec wspolne mieszkanie nie jest wielkim problemem, on mieszka u siebie bo ma o wiele blizej do pracy....wiec rozsadek bierze gore
            • 83kimi Re: on nie chce dziecka..... 25.11.11, 12:33
              A jakbyś urodziła dziecko, to gdzie byście mieszkali?
              • mam_pokrecony_mozg Re: on nie chce dziecka..... 25.11.11, 14:26
                biorac pod uwage sytuacje mieszkalibysmy u mnie, zamieszkuje sama 50 metrow kwadratowych, z balkonem, wystarczy z glowa. A jesli znajdzie stala konkretna prace to myslelibysmy nad kupnem mieszkania, tak w polowie drogi miedzy naszymi pracami.
    • akle2 Re: on nie chce dziecka..... 24.11.11, 22:49
      No i co, bardziej czujesz się podbudowana po tych radach forumowiczów?
      Ja uważam, że można facetowi postawić ultimatum. Obyś tylko była potem konsekwentna.
      • mam_pokrecony_mozg tak czuje sie podbudowana 25.11.11, 00:21
        i za to juz Wszystkim slicznie podziekowalam.


        CZasem kiedy mam zly dzien, mysle tylko co bedzie jak on sie nie wykaraska....

        czy bede musiala kiedys wybrac miedzy macierzynstwem a miloscia.....

        nie chcialabym byc w takiej sytuacji.. ale coz.........
    • sid-sid Re: on nie chce dziecka..... 25.11.11, 17:53
      Jak czytam niektóre odpowiedzi, to zaczynam wierzyć w tzw. wrabianie w dziecko i chyba będę mniej rygorystyczna z argumentami typu "mógł założyć gumkę". No mógł, ale może miał nadzieję, że ma fajną partnerkę, a nie jakieś monstrum z manią rozrodu. Pól biedy, jeśli taka kobieta zachodzi sobie w ciążę, ale nie wymaga niczego od faceta. Jednak najczęściej wymaga - ma kochać i cieszyć się razem z nią, a jeśli sobie pójdzie, to płacić i utrzymywać kontakt.
      • akle2 Re: on nie chce dziecka..... 25.11.11, 20:42
        Tylko że to monstrum chce założyć rodzinę i ma do tego święte prawo. Za 10 lat może być za późno, bo nawet jeśli nadal będzie płodna, to potencjalni kandydaci na ojców będą przebierać w pierwszej kolejności wśród pań 20-30 a nie +40.
        Dlatego - autorko - jak nie ten to inny. Nie chodzi, żeby TEGO pana wrabiać w dziecko, po prostu jeśli wasze oczekiwania się rozmijają, to trzeba szybciutko poszukać kogoś innego, kto patrzy na życie podobnie jak Ty. Dopóki nie jest za późno. No i pod warunkiem, ze chemia też będzie, bo bez chemii ani rusz.
        • crises Re: on nie chce dziecka..... 25.11.11, 22:29
          > Tylko że to monstrum chce założyć rodzinę i ma do tego święte prawo.

          To niech monstrum skorzysta z banku spermy, jak rany...
          • sid-sid Re: on nie chce dziecka..... 26.11.11, 09:31
            O właśnie, z szeregu kiepskich pomysłów, ten jest chyba najmniej kiepski.
            Sorry, ale szlag mnie trafia na takie babska, które macica swędziała i machnęły sobie dzidziusia nie myśląc o tym, czy się do tego nadają (no raczej nie bardzo), mając w d... to, że partner nie chce dziecka i nie zastanawiając się nad tym, jak w takim układzie w przyszłości będzie miał dzieciak. Bo one chcą i już <tupnięcie nóżką>! A później takie "spełnione matki" piszą w necie, że bezdzietni to egoiści - śmiech na sali. Przecież taka postawa to esencja egoizmu połączonego z bezmyślnością
        • szpilkaaaaa Re: on nie chce dziecka..... 25.11.11, 22:39
          Eee, nie poszuka innego tylko będzie nadal wierciła dziurę w brzuchu obecnemu. Możliwe, że któreś w końcu nie wytrzyma ale niekoniecznie będzie to autorka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja