Gość: xxx IP: 195.20.110.* 24.11.11, 12:09 bo uciekasz od obowiązków Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
wj_2000 Nie mam czasu na chorowanie 24.11.11, 12:11 Ta niby "durna" komuna wymyśliła emerytury dla kobiet od 55 roku życia. Wtedy najczęściej zostaje się babcią. Wszystkie kobiety dookoła (żona, bratowa, szwagierka, żony kolegów) korzystały z tej możliwości SYNCHRONIZUJĄC wręcz (na ile to możliwe) z córkami czy synowymi powiększenie rodziny z własnymi 55 urodzinami. Owe wcześniejsze emerytury kosztowały wprawdzie pieniądze, ale też przynosiły oszczędności, zarówno materialne (wystarczyło budować i utrzymywać tylko trochę żłobków i przedszkoli) jak i niewymierne w postaci HARMONII życia jakie opisane jest w tym artykule!!!!!!!!!! Szkoda tylko, że ten zabieg władz nie był powiązany z rzeczywistym podjęciem się opieki nad wnuczęciem, a jedynie poprzez statystykę. Ponieważ z przywileju mogły też korzystać kobiety bezdzietne (a co najmniej "bez-wnukowe"), to i u niektórych co mogłyby pomóc córce wywoływało butne, egoistyczne reakcje: "wypracowałam sobie sama tę emeryturę". A to gó... prawda, gdyż przez 30 lat płacenia składki emerytalnej 20% to można sobie zaoszczędzić (na 27 lat dalszego życia) na emeryturę 22% swojej średniej pensji, czyli jakieś 15% ostatniej. Dzisiaj to jest model wyśmiewany. Jeśli takie jest stanowisko babć, to zaproponowano im 12 lat dłuższy wymóg pracy (67-55=12). No nie wiem co lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: starsza pani Re: Nie mam czasu na chorowanie IP: *.125.am.szczecin.pl 24.11.11, 12:57 A jak kobieta w wieku 55 lat nie czuje się "babcią" woli realizować się w pracy, a nie odwalać czarną robotę przy niemowlaku za synową lub córkę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka_stadka masz farta IP: *.ftj.agh.edu.pl 24.11.11, 13:00 Masz farta w życiu, że sie tak ustawiłaś. Ja mam natomiast radochę, że mi nikt w wychowaniu dzieci nie pomagał. Jedna babcia pracowała, druga 150 km ode mnie, mąż pracuje (i zarabia) 8-19. Opiekunce płaciłam prawie tyle, co sama zarabiałam. Czy naszym mamom pomagały nasze babcie? Mojej nie (przecież to pokolenie wojenne) i za nic nie byłabym w stanie teraz od niej wymagać zajmowania się moimi dziećmi. Moja mama ma swoje zainteresowania, przebywa z wnukami, kiedy chce, korzysta wreszcie ze swojej wolności. Czy autorka poświęci swoją ciężko zapracowana emeryturę na zajmowanie się swoimi wnukami? Raczej nie. Dramat polega na tym, że nie ma u nas rozwiązań "systemowych" - małych żłobków, dofinansowań opiekunek. Co zostaje? Praca w domu? A co dziecko wtedy robi? Śpi cały dzień? Tak tylko faceci myślą. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Nie mam czasu na chorowanie 02.03.12, 20:08 Znam parę pań, które odeszły na emeryturę w wieku 55 lat. Emeryturki małe, zamiast odpoczynku po latach pracy zasuw przy wnukach, często kilku naraz. Dzieci pracują awansują, zarabiają, żyją w luksusie, wyjazdy zagraniczne samochody, kariery, mamie do niskiej emeryturki nie dołożą. Od pań na wcześniejszej emeryturze jedyne co słyszę to "nie stać mnie.. A starość bywa długa i chorowita. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwb Nie mam czasu na chorowanie IP: *.dynamic.mm.pl 24.11.11, 13:53 Ciągle się zastanawiam, dlaczego często się mówi, że matka jest jedyną osobą, która jest w stanie odpowiedni zaopiekować się chorym (chodzi mi o przeziębienia, świnki, różyczki itp. sprawy) dzieckiem... Tatuś nie potrafi? Dziwne... Wiem, to były zupełnie inne czasy kiedy byłam mała (jestem lekko po 30.). Moja mama była nauczycielką, nie zawsze mogła wziąć na mnie zwolnienie kiedy chorowałam, ale tata pracujący w przemyśle nie był tak "uwiązany" do grafiku, rozkładu zajęć itp. spraw. I często było tak, że to właśnie mój tato zostawał ze mną w domu, opiekował się, dawał leki, czytał książki, pilnował żebym nie była głodna i co tam jeszcze było potrzeba. I zaznaczam - babcie nie mogły się mną opiekować, obie mieszkały na wsi, kilkadziesiąt kilometrów od miasta, w którym mieszkaliśmy. Co się dzieje z dzisiejszymi ojcam? Jest grupa fantastycznych, poświęcających czas swoim pociechom, ale mam wrażenie, że większa część nie jest nawet "niedzielnymi ojcami". Zmiana pieluchy czy przygotowanie posiłku małemu człowiekowi to problem prawi taki jak zwalczenie najgorszej plagi... Ale może ja się nie znam. Odpowiedz Link Zgłoś
laptopp Re: Nie mam czasu na chorowanie 24.11.11, 14:34 Kiedy kobiety sie w końcu nauczą ? Zostawić dzieciaka chłopowi, który je zrobił i niech on się martwi, jest równouprawnienie o którym faceci tak głośno krzyczą, to niech facet zaczyna przejmować sie dziećmi po równo, a nie tylko gadać, ze uderzył kobietę w ramach równouprawnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
yrene Re: Nie mam czasu na chorowanie 24.11.11, 15:05 Pracująca mama nie ma lekko. Zwłaszcza kiedy dzieci zaczynają chodzić do szkoły. Pracuję na pełny etat od 9-17, plus godzina drogi do biura. praktycznie nie mam mnie w domu od 8-18. Mąż sam prowadzi własną firemkę i generalnie jak nie pracuje to nie zarabia, więc pracuje bardzo dużo, żeby utrzymać rodzinę. Pracujemy nie dlatego że jesteśmy chciwi tylko dlatego, że zwyczajnie nie wystarcza do pierwszego. Teściowa zmarła, teść mieszka daleko, a moi rodzice dorabiają do emerytury i są baaaardzo zajęci. Zawsze chciałam wrócić do pracy i uważałam ze realizuje się w zawodzie. Myślałam: zadowolona mama to szczęśliwe dzieci. Wszystko fajnie, tylko szkoła zupełnie nie uwzględnia tego ze rodzice pracują i nauczyciele otrzymują wynagrodzenie z podatków pracujących ludzi. Pracujący rodzic to zło w oczach nauczycieli. Dyżury nauczycieli są w okolicach g 11 więc tylko dla rodziców niepracujących. Mam brać cały dzień urlopu za każdym razem kiedy potrzebuję załatwić coś w szkole? Absurd. Do tego w dobie kryzysu mój szef już zapowiedział ze pracownicy powinni zostawać po godzinach bo jak nie to wypowiedzenie. Jako pracująca mama nie mam kiedy przypilnować dzieci żeby odrobiły lekcje i porządnie spakowały się do szkoły. Żyję praktycznie cały czas w biegu: rano pędem dzieci odprowadzić do szkoły potem pędem do pracy w pracy pędem zrobić wszystko w 8 godz, potem pędem do domy pędem lekcje pędem obiad, kolacja pędem spać i tak w kółko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Re: Nie mam czasu na chorowanie IP: *.static.chello.pl 24.11.11, 15:15 ja też mam podobną gonitwę od rana do nocy. jedno dziecko do szkoły, drugie do przedszkola. Praca 8-16. Korki. Zdążyć z odebraniem jednego i drugiego. Szkoda mi maluchów, jak widzę, że są jednymi z ostatnich odbieranych. A jaki mam wybór? Mama pracuje, teściowa (na wcześniejszej meryturze), ale mieszka daleko i może swojemu drugiemu synowi przy dzieciach pomoże... Nie tyramy na nie wiadomo jaki majątek: na życie, na kredyt... A mąż? Pomoga, i to bardzo, ale gdy on zarabia 2 razy tyle co ja, to wiadomo, że ciężar opieki nad dziećmi spada na mnie. Bo ostatecznie lepiej jeśli już ja mam wylecieć z pracy niż on... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Polka Re: Nie mam czasu na chorowanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.11, 15:35 Zuza - chyba prowadzimy podobne życie - myśmy też doszli do wniosku, że jak kogoś maja wywalić z pracy, to niech to będę ja, bo i tak moja płaca przy mężowskiej to jak jakaś kropla w morzu potrzeb :(, dlatego dyndam do lekarza, biorę opieki i dzwoniąc do pracy słyszę - ZNOWU? Tak, znowu, chyba, że dacie mi podwyżkę i stać mnie będzie na opiekunkę do chorego dziecka, ale nie dają więcej kasy, to odpoczywam przy grypie, ospie, zapaleniu płuc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: Nie mam czasu na chorowanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.11.11, 17:24 ...taaak, nauczyciele stanowczo powinni dyżurować w szkole o 20-tej. Bo nie pracują, nie płacą podatków, niech siedzą za to do nocy... Odpowiedz Link Zgłoś
emipichci Re: Nie mam czasu na chorowanie 25.11.11, 14:50 chorowanie przy małym dziecku nie możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela Re: Nie mam czasu na chorowanie IP: *.home.aster.pl 26.02.12, 14:37 Do opiekunek też trzeba mieć szczęści- miałam 3 i żadna nie była warta pieniędzy, które dostawały. Siedziałam na wychowawczym kilka lat i miałam możliwość obserwowania tego co robią opiekunki na osiedlu. Naprawdę lepiej ze rodzicie nie widza jak to wygląda, by chyba tylko ze dwie widziałam, które naprawde lubiły dzieci, którymi się zajmowała. U mnie mąż się zajmuje dziecmi, bo ja jestem w domu o 18.30. Czasami gdy słucham koleżanek, które swoim mężom musza gotować obiad na następny dzień i sukcesem jest gdy mąż je odgrzeje, to współczuje męża. Ja zostawiam swojegi i wiem, ze bedzie dopilnowane wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
walpurga Nie mam czasu na chorowanie 27.02.12, 20:17 super! wiecej takich kobiet! znam wiele podobnych, rzadko jednak pisuja na forum. rzadko udzielaja wywiadow. robia kariere, zarabiaja duze pieniadze i zyja pelnia zycia, choc ich zycie (zarowno zawodowe jak i prywatne) okupione jest ciezka praca i przestrzeganiem zelaznej dyscypliny przez wszystkich czlonkow rodziny. walpurga Odpowiedz Link Zgłoś