lonely.stoner Re: O kobiecej hipokryzji 26.11.11, 19:34 przeczytalam post 2x i nie zauwazylam nigdzie zeby laska robila ci jakiekolwiek nadzieje, owszem - wyplakuje sie na ramieniu i wyzala, ale to w koncu nie zaproszenie do flirtu/romansu czy czegokolwiek. Jesli kazda kobiete ktora okaze ci chociaz troche zaitneresowania bedziesz traktowal jako potencjalna partnerke to bedzie mocno rozgoryczony. To troche dziala jak u niekotrych zdesperowanych kobiet- wystarczy ze byle facet pomoze/usmiechnie sie i juz im sie roi w glowie ze cos wiecej chce od nich. Chyba pomyliles zwykla sympatie (kolezenska) z czyms innym. Odpowiedz Link Zgłoś
samentu Re: O kobiecej hipokryzji 26.11.11, 20:42 jakbyś przeczytała naprawdę dokładnie i to co jest napisane, a nie to co sama widzisz to byś chronologię poznała 1. poznaliśmy się po panu nr 1 i było to klasyczne wypłakiwanie znajomośc trwała krótko, ale nie została skończona definitywnie bo była dośc konsekwentna wymiana maili o bieżącym życiu zupełnie niewiążąca 2. konkretniej połączył nas pan 2 bo tam wtopa była znacząco poważniejsza i stan dużo gorszy były 2 miesiące intensywnych rozmów, które od stanu przyjaciół przeszły do konieczności podjęcia decyzji czy ma sens wchodzenie w następną fazę czyli związek 3. odbyła się rozmowa i oboje doszlismy do wniosku, że na obecnym etapie nie miało by to trwałej przyszłosci, ale niewykluczone że za jakiś czas gdy potencjały się wyrównają będzie to miało sens bo bardzo wiele nas łączy i jest jakieś przyciąganie wzajemne 4. po tej rozmowie nie zostałem przywrócony do pozycji przyjaciela tylko stałem się takim rezerwistą - nie przyjacielem, ani nie facetem, a kandydatem na faceta w przyszłości tyle liczę, że teraz zostanę poinformowany o panu 3 (którego już zapobiegawczo zdązyłem poznać) i zostanę odwieszony z rezerwy i przywrócony na przyjaciela licze też że pan 3 w swej łaskawości dociągnie choćby do 1 rocznicy swojego nowego związku, choc wiem że to łatwe nie będzie z wielu powodów gdyby dociągnął byłby wielce użyteczny;) Odpowiedz Link Zgłoś
voldenuit1 Re: O kobiecej hipokryzji 27.11.11, 02:04 Ona może nie chcieć cię zranić/ nie mówić ci z poczucia winy, które bierze się stąd, że ją wspierałeś w trudnych chwilach jako przyjaciel, mając jednak ochotę na bycie czymś więcej, a ona tego nie chce. > 3. odbyła się rozmowa i oboje doszlismy do wniosku, że na obecnym etapie nie mi > ało by to trwałej przyszłosci, ale niewykluczone że za jakiś czas gdy potencjał > y się wyrównają będzie to miało sens bo bardzo wiele nas łączy i jest jakieś pr > zyciąganie wzajemne Trudno mi uwierzyć w tę wersję oraz we wspólne identyczne wnioski. Powiedziała ci, że nic z tego nie będzie, bo jest dla ciebie za głupia lub że jesteś dla niej za dobry/mądry? Wierzysz w takie rzeczy? Wersja "teraz nie, może kiedyś" może być po prostu zwykłym "nie" polanym miodkiem, kobietom jest niekiedy tak trudno powiedzieć wprost coś, co może zranić drugą osobę. Rozumiem, że też jej powiedziałeś, że "teraz nie", typuję, że albo w odpowiedzi na jej NIE albo asekuracyjnie, a jednocześnie wyszpiegowałeś pana numer 3, snujesz fantazje na temat jej przyszłego związku, masz wobec niej dalekosiężne plany - wijesz się jak piskorz, żeby się przed sobą nie przyznać, że ci na niej zależy, a jej na tobie wcale, nie w ten sposób. W dodatku CZEKASZ, aż sama ci powie o tym nowym gościu, choć o nim wiesz i wiesz, że cię okłamuje - co to w ogóle ma być, jakaś sadomaso przepychanka? Henry James??? Chyba raczej jakiś thriller klasy c. Albo Jozef 15 lat później. Odpowiedz Link Zgłoś
samentu Re: O kobiecej hipokryzji 27.11.11, 14:09 > Ona może nie chcieć cię zranić/ nie mówić ci z poczucia winy, które bierze się > stąd, że ją wspierałeś w trudnych chwilach jako przyjaciel, mając jednak ochotę > na bycie czymś więcej, a ona tego nie chce. biorę tą wersję pod uwagę, że być może latem zagalopowałem sie za bardzo lub ściślej zostało to źle odczytane Trudno mi uwierzyć w tę wersję oraz we wspólne identyczne wnioski. > Powiedziała ci, że nic z tego nie będzie, bo jest dla ciebie za głupia lub że j > esteś dla niej za dobry/mądry? nie, pytanie było co dalej i czy ma to sens bo z jednej strony i by chciała ale z drugiej strony boi się że długo nie potrwa i relacja się skończy pytanie było z jej strony, nie spodziewałem się nie miałem zamiaru się angażować więc skorzystałem z jej niepokoju i poparłem nutę, że za wcześnie żeby było wszystko jasne dokładnie tak uważam dziewczę na dziś nie nadaje się do jakiegokolwiek związku bo ma ogromne problemy sama z sobą, brak jej pomysłu na siebie, reaguje ucieczką na każdą przeciwność, ma ogromne kłopoty z braniem odpowiedzialności za słowa i czyny jednym słowem by w ogóle było nad czym się zastanawiać trzeba nad nią wykonac sporo pracy - a i wtedy nie wiem czy efekt końcowy będzie zadowalajacy pana nr 3 poznałem osobiście niedawno zupełnie przypadkowo gdy jeszcze nie wiedziałem, że obdarzy łaską moją protegowaną, bo nieco wcześniej dał jej solidnego kosza fantazji na temat zwiazku nie snuję ja jedynie nie wykluczam, o ile efekt końcowy będzie zadawalajacy ależ przyznaję że mi na niej zależy pisałem że coś mnie do niej ciągnie mimo że nie ma żadnej fascynacji masz rację - oboje nie mamy zamiaru zrywać tej relacji choć pewnie z innych powodów ona bo jestem jej potrzebny jako ramię do wypłakiwania, jako placebo na kompleksy "nie jestem taka brzydka bo ktoś się jednak mną interesuje" itd..... ja nie zrywam chyba głównie z ciekawości 1. chce wiedzieć jakie to będzie mialo zakończenie 2. ponieważ dziewczę ogólnie ma tendencję do ściemniania chce się przekonac co jest prawdą a co nie jest a na to potrzebuję jeszcze trochę czasu czekać nie czekam, bo chyba bym się nie doczekał już wysłałem gratulacje;) ----------------- Money making is a wonderful thing:) Odpowiedz Link Zgłoś
pppopularna co za mętna relacja i pokręcony wywód 28.11.11, 12:23 jak się czyta o twoich stosunkach z tą panienką, to narzuca jeden wniosek: za dużo sobie w stosunku do niej wyobrażasz i planujesz. myślisz o tym w co ona wyewoluuje i jaki związek możesz z nią stworzyć kiedyś, zastanawiasz się nad jej potencjałem intelektualnym i stosunkiem do mężczyzn, oceniasz surowo jak ojciec czuwający nad córką i nadzorujący jej życiowe wybory, denerwujesz się, że ma przed tobą tajemnice, że znów wystartowała do jakiegoś gościa i że on oczywiście nieodpowiedni, słowem - strasznie dużo uwagi jej poświęcasz i najwyraźniej czujesz się rozczarowany i niedoceniony w tej relacji, wyraźnie czegoś ci brakuje z jej strony i tworzysz jakieś wirtualne scenariusze. tymczasem rzeczywistość, jak znam życie, jest pewnie bardziej prozaiczna: byłeś facetem w jej zasięgu, to się tobą zainteresowała, wysondowała, stwierdziła, że nie rokujesz i wzięła się za następnego - ot i cała filozofia. nie ważne co sobie mówicie i jakich słów używacie, jakie deklaracje składacie, zupełnie nieważne jest czy cię uważa za przyjaciela czy za rezerwę - ona po prostu doszła do wniosku że nr 3 nie będziesz, obojętnie z jakich powodów i dlatego eliminuje cię ze swego życia. jak jej nie wyjdzie z nr 3 to może cię znowu wciągnie na listę i przymierzy się do ciebie jako nr 4, jak znowu nie będziesz dostatecznie zmotywowany do tej roli - znów cię odstawi i zacznie szukać innego. a ty możesz sobie w tym czasie siedzieć i wymyślać jakieś teorie o kobietach, wyobrażasz sobie jak ją sobie wychowasz na kochankę, tylko że to jest tylko w twojej głowie i pewnie tam pozostanie, a ona w tym czasie wyjdzie za mąż na kolejny numer i dorobi się dzieci nie czekając na to, aż ty uznasz ją za godną związku z tobą! Odpowiedz Link Zgłoś
torentino Re: co za mętna relacja i pokręcony wywód 28.11.11, 12:44 To samo chciałem napisać - ty snujesz jakieś dociekania i fantazje co do waszych stosunków a dziewczę pewnie jest praktyczne i ma zdrowe podejście do mężczyzn: miałeś szanse na zostanie nr 3, nie skorzystałeś, panu dziękujemy, bierzemy namiar na następne spodnie! W związku z tym po co ma cię informować o postępach w osaczaniu tych spodni i co tobie po tych informacjach, zwłaszcza że po jej negatywnej weryfikacji z uwagi na niedojrzałość i braki intelektualne nie jest pewnie już twoją fanką i szybko zakończy kontakt z tobą, bo kto lubi być tak oceniany? Nie wiem skąd w tobie ten pigmalionowski ton i chęć pracy nad dziewczyną w sumie już dorosłą i radzącą sobie w kontaktach męsko - damskich, może brakuje ci dzieci, które mógłbyś wychowywać i uświadamiać życiowo? Bo jakoś nie wyobrażam sobie związku, nawet z dużą różnicą wieku, w którym jedna strona uznałaby swoją "małość" w stosunku do partnera i chciała słuchać jego dobrych rad i wyrównywać swój potencjał aby wspiąć się na jakieś wyżyny ustanowione przez ciebie, bo to z definicji deprecjonujące. Myślę, że to już po prostu koniec waszej znajomości, ewentualnie zostaniesz dalekim znajomym, któremu wysyła się sms z życzeniami na święta i z tym włąśnie nie możesz się pogodzić, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
fuzzystone Re: co za mętna relacja i pokręcony wywód 28.11.11, 14:49 Bardzo fajne te dwa powyższe posty. Ja tylko chciałam jeszcze dodać, że na mnie bardzo niedobre wrażenie robi protekcjonalny stosunek autora wątku do pani (przepraszam: dziewczęcia) - do której ponoć coś tam czuje oraz kompletna nieumiejętność traktowania jej jak równej sobie: normalnie mistrz się znalazł, który na kupie obornika znalazł nieoszlifowany diament i łaskawie nada mu jakiś tam kształt. Wchodzi w głupie związki? Jest dorosła, niech ponosi konsekwencje własnych wyborów, może z czasem się nauczy, nie teraz to za pięć lat. Ma prawo do pomyłek, jest tylko człowiekiem i co najważniejsze NIE MA ŻADNYCH ZOBOWIĄZAŃ wobec autora wątku, który ma najwyraźniej skłonności do nadmiernej kontroli - co najprawdopodobniej dziewczyna czuje i przezornie nie traktuje go poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
samentu Re: co za mętna relacja i pokręcony wywód 28.11.11, 21:01 że na mnie > bardzo niedobre wrażenie robi protekcjonalny stosunek autora wątku do pani niezamierzona licencja poetica, poza tym zarzut całkowicie chybiony i o protekcjonalizmie i o nierównym traktowaniu bo w rzeczywistości ani jednego ani drugiego nie było do której ponoć coś tam czuje przyciąganie i ciekawość - z chęcią bym się pozbył, ale nie potrafię:( Jest dorosła, niech ponosi konsekwencje własnych wybo > rów chciałbym aby tak było, ale niestety nie jest i nie wiem czy kiedykolwiek będzie NIE MA ŻADNYCH ZOBOWIĄZAŃ wobec autora prawda który ma najwyraźniej skłonności do nadmiernej kontroli - co najprawdop > odobniej dziewczyna czuje nie sądzę, aż tak się nie ujawniam:P Money making is a wonderful thing:) Odpowiedz Link Zgłoś
alekloco Re: O kobiecej hipokryzji 28.11.11, 13:21 Chłopie. Dajesz się - no to masz. No jesteś tym "mądrym, inteligentnym, poważnym, wspaniałym przyjacielem" i gwarantuję Ci że możesz nim być przez najbliższą dekadę dopóki dziewczę, zaliczywszy uprzednio dziesięciu kolejnych pięknoduchów uzna że czas się ustatkować i... z pewnością nie zrobi tego z Tobą. Może wówczas do Ciebie dotrze, że czas zwijać żagle, jeśli jednak nie, to staniesz się "naszym kochanym, wspaniałym przyjacielem domu, moim wielkim kumplem" - o ile nie zostaniesz wpisany na listę persona non grata przez jej wybranego. Sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa i dziwię się, że jeszcze się nad czymkolwiek zastanawiasz będąc 14 lat starszym (co oznacza że masz nie mniej niż 29 wiosen zakładając, że Twoje zainteresowania seksualne mieszczą się w prawnie przyjętej normie a dziewczę nie zaliczyło poprzednich gachów w 2 tygodnie). Wyciągnąłeś z depresji - wspaniale że jesteś taki dobry facet. Pewnie za jakiś czas znowu będziesz potrzebny w tym samym celu. I nie masz prawa mieć o to wyrzutów ani roszczeń - bo robisz to bezinteresownie, prawda? Jeśli jednak chcesz czegoś więcej (a widzę że Ty tego chcesz, cóż, potwierdza to, że zawsze w przyjaźni damsko-męskiej któraś strona intencje ma mniej czyste ;-) ), to bierz dupę w troki i uświadom jasno, że ponowne otwarcie poradni psychologicznej nastąpi za czas nieokreślony (czytaj: gdy pacjentka spocznie na kozetce całodobowo). Albo zadziała albo trudno. A jeśliś szlachetny i łzy chcesz ronić nad złamanym sercem białogłowej to skończ z łaski swojej jęczeć o hipokryzji tylko przyznaj otwarcie żeś masochista ;-). A. Odpowiedz Link Zgłoś
samentu Re: O kobiecej hipokryzji 28.11.11, 13:50 to bierz dupę w trok > i i uświadom jasno, że ponowne otwarcie poradni psychologicznej nastąpi za czas > nieokreślony (czytaj: gdy pacjentka spocznie na kozetce całodobowo). Albo zadz > iała albo trudno dokładnie to uczyniłem ------------------ Odpowiedz Link Zgłoś
szymonwildstein Re: O kobiecej hipokryzji 28.11.11, 15:06 tak zwany "przyjaciel domu" to jak lis w kurniku..........www.youtube.com/watch?v=F4OrOvota28 Odpowiedz Link Zgłoś