mam_pokrecony_mozg
26.11.11, 11:25
wlasnie wczoraj przycisnelam za mocno bo chcialam tylko wiedziec ILE on mniej wiecej tego czasu potrzebuje i czy on w ogole chce........i czego on w ogole chce....
argumenty mialam ostre jak brzytwa....
to ON byl tym ktory 1,5 temu mowil o rodzinie, gdzie jest ten M. z wtedy pytam?
cz wtedy bylo znacznie inaczej?to on zaczal zwiazek, teraz zwinal ogon i swiruje...
podnioslam w pewnym momencie glos czego zwykle nie robie, ze niech mnie nie zwodzi nie lawiruje bo ja wiecznie czekala na jego "plan" nie bede.....a kwintesencja tego bylo stwierdzenie ze chyba chce miec tylko z nim dziecko a on do odstawki i ma placic........chyba przeholowalam.....
postawilam wszystko na jedna karte...
powiedzialam ze zajscie w ciaze w moim wieku + 9mies. to tak +/- min 1,5 roku
dziecka nie ma ot tak z dnia na dzien, jest duzo czasu na przygotowanie
powiedzialam ze jest wolnym czlowiekiem, ze niech odejdzie i zyje swoim zyciem jak tak woli, a on ciagle jedno w kolko i to samo, ze potrzebuje nowego planu, ze jak ma miec plan na rodzine jak wlasnie legl w gruzach jego dotychczasowy plan....
to IDZ powiedzialam i pozwol mi poszukac kogos z kim moge sie cieszyc dniem dzisiejszym...
a ON dalej swoje....
juz nie mam sily
zamiast rozwiazac problem wyladowalismy w lozku....daleko tak nie pojedziemy...