całe życie kobiet to walka...

27.11.11, 15:29
z innymi kobietami? o mężczyzn/pracę/powodzenie/popularność? w solidarność jajników od dawien dawna nie wierzę,ale dlaczego kobiety muszą być w tym wszystkim tak okrutne? ile razy w życiu,jakaś inna kobieta coś wam zabrała/zniszczyła/wykluczyła z towarzystwa rozpuszczając szkodliwe informacje,plotki?
    • triismegistos Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 15:30
      Nie zauważyłam.
    • kochanic.a.francuza Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 15:34
      Od plotkarek uciekaj na kilometr i powinno byc OK.
    • czadroman Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 15:36
      w kisielu są fajne
    • charles_chaplin Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 15:36
      Równie dobrze można to powiedzieć o mężczyznach: całe życie walczą z innymi mężczyznami o kobiety/pracę/powodzenie/popularność. Można by jeszcze dodać, że o władze i pieniądze. Tylko po co generalizować?
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 16:37
        No i jeszcze kobiety walczą z mężczyznami, a mężczyźni z kobietami;) Żeby już wszystkie generalizacje tu wymienić.
        • jan_hus_na_stosie Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 16:45
          grzeczna_dziewczynka15 napisała:

          > No i jeszcze kobiety walczą z mężczyznami, a mężczyźni z kobietami;)

          ta opcja jest najgorsza i mi się najmniej podoba
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 17:21
            No niestety ta opcja funkcjonuje od lat:(
            • charles_chaplin Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 17:35
              Bo spokojne, zrównoważone kobiety nudzą mężczyzn. Oni potrzebują emocji, niestety.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 17:51
                Myślałam bardziej na skalę makro;> W sensie, że mężczyźni przez tyle lat tak źle traktowali kobiety:( Pozbawiając nas praw obywatelskich, wolności osobistej, środków do życia itd. jeśli nie byłoby na ich warunkach
                • jan_hus_na_stosie Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 17:58
                  teraz traktują lepiej niż 50 lat temu?
                • jan_hus_na_stosie Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 18:01
                  kiedyś mężczyźni staczali pojedynki na śmierć i życie aby zdobyć kobietę, który dzisiaj facet ryzykowałby swoje życie dla potencjalnej partnerki?
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 18:25
                    Nie mówmy o mitach, tylko o faktach;>
                    A pojedynki dalej się toczą. Choć może brak sekundantów.

                    Tak zdecydowanie teraz mężczyźni lepiej traktują kobiety - możemy studiować, możemy głosować, możemy współrządzić, możemy mieć środki do życia po śmierci męża/ojca. Możemy sobie nawet same je organizować, legalnie i w inspirujący sposób.

                    Taka sakralizacja przeszłości i idealizacja to normalny mechanizm psychologiczny, ale nie ma to wiele wspólnego z faktami.
                • charles_chaplin Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 18:13
                  No to jeśli Ty o tym, to raczej to już nieaktualne odkąd kobiety zyskały prawo do głosowania, nie noszenia gorsetów, zarabiania na siebie itp.;-)
                  Halo! XXI wiek mamy:-))
    • facettt a całe życie mezczyzn to nie-je-bajka... 27.11.11, 15:37
      i tak zle i tak niedobrze :)
    • samuela_vimes Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 15:40
      ile razy w życiu,jakaś inna kobieta coś wam zabrała/zniszczyła/wyk
      > luczyła z towarzystwa rozpuszczając szkodliwe informacje,plotki

      Ani razu.
      • jan_hus_na_stosie Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 16:06
        samuela_vimes napisała:

        > Ani razu.

        to się nazywa walkower ;)
        • samuela_vimes Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 16:13
          Tak tak, wg Ciebie wszystkie kobiety to głupie wredne bezmózgi. Więc nie będę się zniżać do Twojego poziomu i dyskutować na ten temat, bo Twojego popranego światopoglądu i tak nic nie zmieni.
          • jan_hus_na_stosie Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 16:40
            skąd u Ciebie tyle jadu? :)
            • samuela_vimes Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 21:54
              We mnie? To nie ja nienawidzę wszystkich mężczyzn na tym świecie i to nie ja uważam, że to gorszy gatunek.
    • kora3 eeeee przesada 27.11.11, 15:51
      Która kobieta z mózgiem wałczyłaby o mężczyzn? Toż to ONI mają walczyć o nas:)
      O pracę? Niby jak? Masz na mysli aplikowanie na jakieś stanowisko? No to jest normalna rywalizacja przecież, w moim przypadku na poczatku z meżczyznami prawie wyłacznie (taki pierwszy zawód), potem ... no nie miałam okazji, zwykle to dostawałam pom prostu propozycję zmiany pracy.
      Zniszczyła? Raz kolezanka - bluzkę. Uprała z czymś co farbowało. No i co takiego sie stało? I tak tej bluzki nie lubiłam i mówiłam jej, ze afery nie ma:), ale uparłą się odkupić mi i odkupiła, inną, śliczna, jedna z ulubionych:)

      Zabrała? Nie, nigdy nic :) Nie , no moja siostra dawno, torebkę bez pytania, a miałam randkę i chilibka pasowała mi do szmatek :) Opieprzyłam, przebolałam :) Tez mi "problem"
      A faceta?:) Nie, raz jeden zdarzyło się, ze mój eks poleciał na od dawna w nim zadurzoną kolezankez pracy. Ale ona, choć wredna była, bo zaczeła się na mnie mścic, kiedy ją zostawił , nie wiedzieć czemu, niczego mi nie zabrała - facet swój rozum wszak miał:) widać tak chciał, a ze potem sie kajał, a to już nie mój problem.

      Wykluczyła z towarzystwa? No proszę Cię - dziecinada. Ww. pani rzeczywiscie tego próbowała, ale nie szło o towarzystwo tylko zawodowe sprawy. Spotkała sie z moim prawnikiem i wyjasnił jej, że to co robi jest drogie i przestała.
      Nie usprawiedliwiam jej, ale w sumie mi jej szkoda. Postawiła wszystko na miłosc i zrobiłaby tudzież wszystko, zeby być z tym, kogo kocha. No i niby jest. Tylko ...no nie zamieniłabym sie z nią w zadnej konfiguracji.
      Tak czy owak. Przez 25 lat zycia ponad miałąm tylko meskich przyjaciół i wiekszosc znajomych, potem pojawiły sie w moim życiu :) takze kobiety i nie załuje. Mam 2 przyjaciółki i nigdy od nich nielojalnosci nie zaznałam. A na pozostałe osoby, typu kolezanki też aż tak bardzo, mimo wad narzekać nie mogę (na jedną ponarzekałam ostanio na forum, ale to też nie fo końca jej wina). Faceci też mają swoje za uszami, bywają plotkarzami, pidkładającymi swinę itp. Demonizujesz:)
      • jan_hus_na_stosie Re: eeeee przesada 27.11.11, 16:02
        kora3 napisała:

        > Która kobieta z mózgiem wałczyłaby o mężczyzn? Toż to ONI mają walczyć o nas:)


        już nie maja, witaj równouprawnienie :)
        • kora3 Re: eeeee przesada 27.11.11, 16:07
          dobra Jasiu, nieprecyzyjnie się wyraziłam :) O MNIE mają, a reszta nie robi jak chce, wolnosc mamy:)
          Póki co moja zasada się sprawdza b. dobrze a brzmi w woknym przekładzie "Za facetem i za tramwajem nigdy nie goń, zawsze bedzie nastepny" :)
          I daruj sobie teksty, ze zobaczymy za 10 lat, bo takie słyszałam już ...10 lat temu i nadal wychodzi na moje. Kobiety, które walcza o facetów zawsze, niezalewznie czy "zatrzymają zdobycz" przy sobie - przegrywają
          • jan_hus_na_stosie Re: eeeee przesada 27.11.11, 16:39
            może jesteś ładna, sympatyczna i inteligentna więc przyciągałaś mężczyzn, niemniej większość Polek nie posiada tych 3 cech jednocześnie i mają trudniej w tym względzie :)
            • kora3 Re: eeeee przesada 27.11.11, 16:49
              wg mojej własnej oceny jestem urody przecietnej, tak uwazam. Owszem, jestem inteligentna, acz nie jestem alfą i omegą, co do bycia sympatyczną :) owszem, ale bez przesady, jak mi ktoś, coś nie pasi, nie udaję, ze jest inaczej. Jestem po prostu sobą Janie. Znam swe zalety, wady, ograniczenia i wartosc. Sądze, że nie odbiegam specjalnie od reszty ludzi ani na plus, ani na minus. wiec Twoja teoria raczej tu pada. A w stsunku do facetów (jako partnerów) mam dosc wysokie, z tego co tu chociazby czytam, wymagania.

              Z obserwacji otoczenia widze, że wcale nie trzeba być pięknoscią, by mieć tzw. powodzenie. Trzeba zwyczajnie być sobą, wiedzieć czego sie chce, mieć poczucie humoru i empatii i nie być desperatką :)
              • jan_hus_na_stosie Re: eeeee przesada 27.11.11, 16:56
                i w dodatku jesteś jeszcze skromna ;)
                • kora3 Re: eeeee przesada 27.11.11, 18:59
                  przesadnie nie, nie lubię przesady w niczym :)
        • nolus Re: eeeee przesada 27.11.11, 16:13
          -kradnięcie pomysłów
          -podkładanie świni w pracy
          -knucie,intrygi,donoszenie szefowej
          -podbijanie do cudzych facetów(czasem nawet faceta przyjaciółki)
          -rozpuszczanie paskudnych plot(najczęściej oczywiście dotyczących prowadzenia się)

          Nie,nie mów, że to przesada - każda kobietę przynajmniej raz w życiu spotkało to ze strony innej kobiety. No chyba, że któraś miała tyle szczęścia w życiu,a ja akurat pecha, w co raczej nie uwierzę...
          • kora3 to nie jest kwestia szczescia 27.11.11, 16:19
            tylko oceny sytuacji i doswiadczenia :)

            Podkladanie świń w pracy, plotkarstwo, donosicielstwo - to wcale nie jest domenta kobiet, tylko okreslonego typu ludzi niezaleznie od płci. Jesli ktoś pracuje zwykle w sfeminizowanym środowisku, to owszem, moze odniesc wrazenie, ze to babki takie są, ale jesli jak ja - w meskim lub mieszanym prawie 50/50, to wie, ze faceci też tacy są/bywają.
            Wiec nie o to chodzi, ze takich kobiet nie ma, tylko o to, że takie zachowanie nie cechuje wcale kobiet, a facetów też. Cechuje okrewslony typ ludzi niezaleznie od płci.

            Co do "odnijania" facetów. Nie znasz sytuacji, ze kolega koledze odbił dziewczynę, zonę? Ja znam nawet takich dwóch braci! Też nie reguła, ze dotyczy pań, wiec...
          • po-trafie Re: eeeee przesada 01.12.11, 14:26
            > -kradnięcie pomysłów

            nigdy, co nie znaczy ze nie mialam pomyslow. Dzielac sie swoimi pomyslami czy z przyjaciolkami czy z kobietami z rodziny spotykalo mnie wsparcie, ciekawosc, uzupelnianie pomyslu.

            > -podkładanie świni w pracy

            nigdy, nawet nie umiem sobie wyobrazic jak sie podklada w pracy swinie i w jakim miejscu trzeba pracowac zeby jakiekolwiek podkladanie czegos mialo sens

            > -knucie,intrygi,donoszenie szefowej

            jw. w firmach ktore pracowalam zarowno ja jak i inne kobiety czy mezczyzni byli profesjonalistami w tym co robia i zajmowali sie raczej swoja praca niz donoszeniem na cokolwiek. Inna sprawa, ze nie wiem na co mozna doniesc - albo ktos wykonuja swoja prace, albo nie. Jesli jej nie wykonuje, lub wykonuje ja zle, to jest to widoczne dosc szybko. Jesli ja wykonuje, to w sumie nic innego nie jest wazne.

            > -podbijanie do cudzych facetów(czasem nawet faceta przyjaciółki)

            Owszem, kobiety nieraz usmiechaly sie do mojego faceta, nigdy bym jednak nie pomyslala, ze to jakis cios w plecy. Nie mam nic przeciwko kobietom flirtujacym z moim facetem, mam cos przeciwko temu zeby moj facet dal sie poderwac :-)

            > -rozpuszczanie paskudnych plot(najczęściej oczywiście dotyczących prowadzenia s
            > ię)

            prowadzenie sie? zyjemy w malym miasteczku sprzed 50 lat, gdzie ludzie mowia ze ktos z kims poszedl do lozka przed slubem i to jest jakas wielka heca i plota?
            Posiadanie zycia seksualnego przez ludzi wkolo, rowniez kobiety, jest tak normalne i zwyczajne ze nie ma tu nawet o czym plotkowac.
            'ONA UPRAWIA SEKS' - no dramat, faktycznie ;-)


      • samentu Re: eeeee przesada 27.11.11, 16:47
        Faceci też mają
        > swoje za uszami, bywają plotkarzami, pidkładającymi swinę itp

        ale to dlatego, że w dzisiejszych czasach nie mozna po prostu zatłuc przeciwnika
        stąd - po wykluczeniu przemocy - koniecznośc przyjęcia w rywalizacji damskich technik
        • kora3 Re: eeeee przesada 27.11.11, 16:50
          e tam :) zatłuc nie mozna od dosc dawna :) a nie w "dzisiejszych czasach":)
          • samentu Re: eeeee przesada 27.11.11, 16:53
            od jakiś 100 lat lub nawet mniej
            gdy pojedynki (pół legalne) wyszły z użycia i pojawiły się Kodeksy Karne
    • lady-z-gaga Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 16:23
      ile razy w życiu,jakaś inna kobieta coś wam zabrała/zniszczyła/wyk
      > luczyła z towarzystwa rozpuszczając szkodliwe informacje,plotki?

      Tylko kobiety robiły Ci w życiu świnstwa? albo masz pecha, albo facetow traktujesz bardzo ulgowo :P
      • kora3 o to to 27.11.11, 16:33
        lady-z-gaga napisała:
        >
        > Tylko kobiety robiły Ci w życiu świnstwa? albo masz pecha, albo facetow traktuj
        > esz bardzo ulgowo :P

        jeśl to facet ukradł jej pomysł w pracy - to pewnie nie ukradł tylko poerwszy na to wpadł
        jesli dostał prace, o której marzyła - na pewno był po prostu lepszy
        jesli coś na nią nagadał, to po prostu zraniony wyrazał swe zdanie
        bo facet to mądre i najlepsze pod słońcem stworzenie jest, łaskawe jest, miłe jest, nie unosi sie pychą, nie szuka pokłasku, współweseli się prawdą:)

        rozum odbiera mu tylko wówczas, jak jakaś #!$!$$$ go odbija, o! Wtedy trafi biedak rozum i nie umie, po prostu nie umie nie pójsc do łozka, bo ta @#@$$% tak go omota. O!
    • berta-death Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 16:25
      > ile razy w życiu,jakaś inna kobieta coś wam zabrała/zniszczyła/wykluczyła z towarzystwa rozpuszczając szkodliwe informacje,plotki?

      Ani raz. Co nie znaczy, że to ja byłam ta niszcząca i tak mi dobrze szło, że nie dałam innym szansy zniszczyć mnie.
    • triss_merigold6 Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 16:47
      Zdziwiona? Przecież kobiety nie będą z mężczyznami rywalizować o tych bardziej atrakcyjnych mężczyzn i powodzenie czy popularność, tylko z innymi kobietami.

      Samo życie, zdarzyło się, że zostałam zostawiona przez pana dla innej, bywało, że dla mnie panowie zostawiali swoje ówczesne. Zdrowa konkurencja i tyle.
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 17:21
      Chcesz zmienić świat, zacznij od siebie;>
      • nolus Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 17:32
        Ja się nie skupiam akurat na wątku pt. "Ona odbiła mi faceta". Jestem raczej w wielkim szoku, jakiego syfu można narobić drugiej kobiecie tylko dlatego, że "stanowiła zagrożenie".
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 17:52
          Jeżeli masz takie doświadczenia, to bardzo Ci współczuję:(
          Ja mam jedną koleżanką psychopatkę, ale to jest naprawdę budujące, że na wiele, wiele znajomych, jest tylko jedna taka wariatka. No i facetów psychopatów też znam mało.
    • six_a Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 17:31
      >ile razy w życiu,jakaś inna kobieta coś wam zabrała/zniszczyła/wykluczyła z towarzystwa rozpuszczając szkodliwe informacje,plotki?

      nigdy
    • sundry Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 17:40
      Nie zdarzyło mi się. Może dlatego, że nie zaliczam się do ludzi wybitnie ładnych czy ponadprzeciętnie zdolnych, nie odniosłam też na razie żadnego solidnego sukcesu, a wiadomo, że ludzie zazwyczaj zazdroszczą tym, co mają lepiej. Ogólnie nie traktuję ludzi, z którymi się stykam, jako wrogów, przeważnie sobie racjonalizuję ich zachowanie.
    • sid-sid Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 18:14
      To jeszcze pół biedy, gorsze jest podkładanie świni czy robienie komuś źle, z powodu widzimisię i niczego więcej.
    • salma75 Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 18:15
      Nie zauważyłam takiego zjawiska.
      • nolus Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 19:01
        a ja niestety byłam jego obiektem. Jest trochę tego typu kobiet,które są w stanie sporo namieszać w czyimś życiu,żeby pokazać, że mogą albo z nudów,dla satysfakcji...
        • triss_merigold6 Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 21:27
          Albo uroiłaś sobie bycie obiektem. Jeśli jakaś pani jest zainteresowana facetem z którym akurat jesteś, to wcale nie znaczy, że ma to związek z Tobą. Jest zainteresowana nim, a nie jego dziewczyną/żoną. Nie traktuj wszystkiego osobiście.
        • jael53 Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 22:51
          A, owszem. Znam takie historie. I osobiście też doświadczyłam. Pewna pani nie dość, że wyrządziła mi wiele szkód, ale była w tym tak zawzięta, jakby to była wręcz jej racja istnienia. No i metody... jednak trudno wyobrazić sobie faceta, który za czyimiś plecami będzie spazmował, histeryzował i szantażował - że jak pan(i) X nie podejmie się wspólnictwa w "tępieniu" pani Y, to na X też się czegoś poszuka. Facet raczej nie będzie pisał dziesiątków egzaltowanych i pogmatwanych listów ani nie będzie wydzwaniał po parę razy w tygodniu, z piskiem i szlochem. No i - jeśli nie jest stalkerem - ani nie będzie maniacko gromadził wszelkich informacji, ani nie będzie się tym zajmował przez 4 lata.
          • organza26 Re: całe życie kobiet to walka... 28.11.11, 09:43
            jednak trudno wyobrazić sobie faceta
            > , który za czyimiś plecami będzie spazmował, histeryzował i szantażował - że ja
            > k pan(i) X nie podejmie się wspólnictwa w "tępieniu" pani Y, to na X też się cz
            > egoś poszuka.

            Spazmował, histeryzował i szantażował może nie, ale poprosi o 'przysługę'. W pewnym mieście, pewien dokorant na jednym z wydziałów po tym jak pewna studentka odrzuciła jego zaloty zaczął chodzić po innych znajomych doktorach/doktorantach i prosić, żeby 'niewdzięczną' pannę 'trochę przycisnęli'...
            • jael53 Re: całe życie kobiet to walka... 28.11.11, 11:52
              organza26 napisała:

              > Spazmował, histeryzował i szantażował może nie, ale poprosi o 'przysługę'. W pe
              > wnym mieście, pewien dokorant na jednym z wydziałów po tym jak pewna studentka
              > odrzuciła jego zaloty zaczął chodzić po innych znajomych doktorach/doktorantach
              > i prosić, żeby 'niewdzięczną' pannę 'trochę przycisnęli'...

              Czyli: ograniczył się do najbliższego środowiska. Nie domagał się od znajomych uruchomienia ich znajomych w różnych raczej ważnych instytucjach. Nie wykazał więc szczególnej zajadłości. I chyba też nie trwało to latami.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: całe życie kobiet to walka... 28.11.11, 11:27
            jael53 napisała:

            > A, owszem. Znam takie historie. I osobiście też doświadczyłam. [...]
            > ochem. No i - jeśli nie jest stalkerem - ani nie będzie maniacko gromadził wsze
            > lkich informacji, ani nie będzie się tym zajmował przez 4 lata.

            To czy ktoś jest psychicznie chory nie zależy chyba od płci. A opisane przykłady wskazują problemy psychologiczne/psychiczne...
    • xolaptop Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 21:42
      Każdy z kimś walczy do chwili, aż zmądrzeje. Jedni mądrzeją szybciej inni później, ważne, że ostatecznie mądrzeją.
      • simply_z Re: całe życie kobiet to walka... 27.11.11, 22:24
        spotkalam w swoim życiu więcej antypatycznych i fałszywych mężczyzn niż kobiet.
        poza tym nikt tak nie zrozumie kobiety jak inna kobieta.
        moi najlepsi przyjaciele to kobiety :)
    • cafem Re: całe życie kobiet to walka... 28.11.11, 11:22
      > z innymi kobietami? o mężczyzn/pracę/powodzenie/popularność? w solidarność jajn
      > ików od dawien dawna nie wierzę,ale dlaczego kobiety muszą być w tym wszystkim
      > tak okrutne? ile razy w życiu,jakaś inna kobieta coś wam zabrała/zniszczyła/wyk
      > luczyła z towarzystwa rozpuszczając szkodliwe informacje,plotki?

      Hę?
      Ja mam fajne kumpelki i z nimi nie walczę, chyba, że w scrabble:P
    • lalafiorovva Re: całe życie kobiet to walka... 30.11.11, 20:24
      Temat rzeka, mogłabym godzinami. Ale pokrótce; miałam kiedyś taką dziwną przygodę.
      Udostępniłam bliskiej przyjaciółce hasło do konta na zamkniętym profilu i do jeden z poczt na jeszcze innym portalu. Aż bardzo ją lubię i lubiłam nie miałam też do niej pretensji, że wchodzi mi na inną jeszcze pocztę, do której miałam też to samo hasło.
      Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam że ta tym zamkniętym koncie co jakiś czas zmienia się coś w ustawieniach – niby drobnostka, ale denerwujące tym bardziej, że w tym czasie moja przyjaciółka tych zmian nie mogła dokonywać, bo miała konferencję itp.
      Przeprowadziłam śledztwo i okazało się, że ma bliska przyjaciółka udostępniła moje hasło & całą resztę swojej przyjaciółce. Tym bardziej to było dla mnie przykre i szokujące, że ta baba (nie znam jej osobiście) nigdy nie była do mnie pozytywnie nastawiona – wręcz przeciwnie!!

      (I ciągle mi bruździła na swoje różne kobiece sposoby …………………….. Zagadywała podając się za kogoś kim nie była itp.)

      Zastanawiałam się nawet czy tej obcej dla mnie baby nie podać do sądu za włamywanie się na prywatne konta i pocztę – szybko byście mi tu znaleźli na nią paragraf, bo jesteście w tym na forum niezwykle biegli. Nie zrobiłam tego tylko ze względu na przyjaciółkę … wciąż ją b. lubię, ale nie mogę zrozumieć co nią powodowało. Perfidia …? Wiedziała dobrze, że ta jej znajoma mnie nie lubi.

      Na szczęście życie jest przewrotne, tak ‘metafizycznie’ bahahaha sprawiedliwie, niesamowicie ironiczne i ona szybko dostała odpłatę za ten pożałowania godny, niemoralny czyn. Bawi mnie to na swój sposób. Ale bardziej głęboko zasmuca.
      Obu mimo wszystko dobrze życzę, cenię i podziwiam za ich zalety itp.
      Właściwie to było takie droczenie może tylko, sama nie wiem :/ Tamtej drugiej zupełnie (mimo wszystko) nie ufam.
      • lalafiorovva Re: całe życie kobiet to walka... 30.11.11, 21:09
        (error)* do jednej z poczt

        Ale tak ogólnie wracając do tematu, to rzeczywiście kobiety jednak obiektywnie mają trochę gorzej. Wśród panów chyba większa solidarność.
        Tylko baby potrafią być dla siebie nawzajem aż takimi antagonistkami.
        Padłam kiedyś ofiarą podłych plotek. Część do mnie dotarła.
        Najgorsze, że takie brednie rozpowszechnia się z podobną lekkością z jaką puszcza bańki mydlane. A taka niechęć i odrzucenie może bardzo zatruć życie, zupełnie je zmienić.
        Kto tego nie doświadczył, niech się cieszy.
        Na szczęście dla siebie miałam szczęście do kilku fantastycznych przyjaciółek -takich, z którymi dogadałabym się zawsze, nawet po 20-tu latach niewidzenia.

        A tak ogólnie, to niektórym kobietom mylnie wydaje się, że inni ludzie w wyjątkowy sposób się nimi interesują. Nic innego nie robią tylko siedzą i o nich myślą.
        Nie wiem doprawdy do jakiego stopnia trzeba być pomylonym narcyzem, żeby coś podobnego .. ekhem umyślić;)
    • rejestracja_konta_gazeta.pl Re: całe życie kobiet to walka... 30.11.11, 21:46
      Ja pierd.olę. Całe życie człowieka to walka z innymi ludźmi. Tak to wygląda - w bardzo wąskim ujęciu. Kluczem jest nauczyć się dostrzegać jeszcze inne aspekty rzeczywistości, która jest naprawdę bardzo złożona.
      • aqua48 Jakaś pokojowo nastawiona jestem? 01.12.11, 14:35
        Nie przypominam sobie, żebym musiała specjalnie z kimkolwiek walczyć, umiem stawiać granice. Perswazja jest na dłuższą metę skuteczniejsza. Uraz nie zachowuję, napastliwych unikam, obrażalska nie jestem. Aha, jestem kobietą.
    • zielona.zgaga Re: całe życie kobiet to walka... 02.12.11, 09:50
      A nie jest to czasem tak, ze jak ty traktujesz innych tak i ciebie traktuja??
      Wspolczuje takiej obserwacji, bo to znaczy, ze nie masz wokol siebie zyczliwych osob.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja