co z tą "przyjaźnią"

29.11.11, 15:10
Witajcie. Nieniejszym debiutuję. Proszę o poradę n/t takiej sytuacji. Kończę studia, mam fajną zgraną od początku paczkę znajomych, z którą łączy mnie nie tylko przyjaźń, ale również wspólne projekty związane z naszym kierunkiem studiów. Jakiś czas z jednym z tych znajomych odbyłam kilka randek. Nie było to nic bardzo poważnego i rozeszło się po kościach. Obiecaliśmy sobie, że nadal będziemy się przyjaźnić. Niestety krótko po tej obietnicy chłopak zachował się bardzo ch....jowo. Zostawił mnie na lodzie z organizacją pewnego przedsięwzięcia w ramach studiów, bardzo ważnego, którego we dwójkę byliśmy głównymi organizatorami. Musiałam świecić za niego oczami przed wieloma ludźmi, szukać pomocy na ostatnią chwilę. Co więcej, jego wycofanie sie nie było podyktowane żadną siłą wyższą. W sumie nie wiem dlaczego tak postąpił, miałam jednak przez niego masę kłopotów organizacyjnych i byłam strasznie rozgoryczona i zła na niego. Natyrałam się przy tym jak dzika świnka zarywając noce, nie jedząc z nerwów, przez co w końcu trafiłam do szpitala z tego wycieńczenia i stresu. W szpitalu mój "kolega" oczywiście mnie nie odwiedził, choć dobrze wiedział, że tam jestem. Znajomi stanęli po mojej stronie i wtedy on sie chyba trochę przestraszył. Poprosił o spotkanie żebyśmy wszystko sobie wyjaśnili. Byłam na niego wściekła, ale pomyślałam, ok, niech wyjaśnia. No i od tego czasu minęło pół roku (sic!), a on czasu na wyjaśnianie nie znalazł. Proponowałam różne terminy, ale on wciąż odpowiadał, że teraz nie da rady, że zawalony, bo dostał jakąś super pracę i odezwie się jak będzie wolny. Poczułam się jakbym to ja chciała przepraszać za tamtą sytuację jego, a nie on mnie. Przestałam więc się odzywać w ogóle, a im więcej czasu upływało tym za większego d.upka go miałam. Co więcej on zaczął mnie unikać. Na uczelni omijał mnie szerokim łukiem, nie przychodził na imprezy, na których wiedział, że będę, przestał zapraszać mnie na swoje. Jest to o tyle niezręczne, że mamy wspólną paczkę znajomych, którzy też się już trochę pogubili w tym. On niedawno zorganizował kilka projektów w ramach studiów, do których tylko ja nie zostałam zaproszona. Jest to o tyle głupie co dziecinne. Czy naprawdę nie wystarczyło spotkać się i pogadać? Jeszcze jakiś czas temu pytałam go o to, ale on twierdził, że przecież chce ze mną pogadać tylko nie ma kiedy. Chyba nie można nie mieć czasu przez bite pół roku? Koniec konców machnęłam na wszystko ręką i stwierdziłam, że skoro on tak chce to będę grała w tę gierkę i również unikała/olewała jego. No i wczoraj dostaję sms czy możemy się wreszcie spotkać. Zastanawiam się co w tej sytuacji zrobić:
a. odpisać "czuję się zaszczycona, że wreszcie znalazłeś dla mnie czas na audiencję"
b. iść i wszystko sobie wyjaśnić
c. olać to i zostawić tak jak jest
    • miau_weglowy Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:13
      nie miej czasu przez nastepne pol roku
      jak szalec, to szalec
    • wicehrabia.julian Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:16
      zupełnie nie rozumiem, gość zrobił ci kupę na głowę, a ty chcesz jeszcze wyjaśnień

      masz odrobinę godności?

      ps. jak można trafić do szpitala z powodu wycieńczenia? jeśli ty o siebie nie dbasz, to nikt inny za ciebie tego nie zrobi... skąd się takie głupie torby biorą
      • adaalbozar Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:21
        wicehrabia.julian napisał:

        > skąd się takie głupie torby bior
        > ą

        Dlaczego mnie wyzywasz? Masz jakiś zły dzień?
        • wicehrabia.julian Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:23
          adaalbozar napisała:

          > Dlaczego mnie wyzywasz? Masz jakiś zły dzień?

          po prostu nie toleruję głupoty, którą się tak chwalisz
          • adaalbozar Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:25
            Ja nie toleruję wyzywania obcych ludzi, ale nie nazwałam cię chamem i prostakiem.
            • wicehrabia.julian Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:28
              adaalbozar napisała:

              > Ja nie toleruję wyzywania obcych ludzi, ale nie nazwałam cię chamem i prostakie
              > m.

              jeszcze raz ustalmy fakty: facet potraktował cię lekceważąco delikatnie mówiąc
              co robi człowiek mądry: olewa sprawę i nie chce mieć do czynienia z debilem
              co robisz ty: usilnie zabiegasz o wyjaśnienia, płaszczysz się i tak dalej

              dalej nie rozumiesz dlaczego napisałem, że jesteś głupią torbą?
              • adaalbozar Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:37
                Myślę, że zrozumiałabym twój przekaz bez "głupiej torby". Skąd te emocje, ja tylko upewniam się w swojej opinii. Nie prosiłam go o żadne wyjaśnienia, napisałam przecież, że również zaczęłam go olewać. Odzywałam się wcześniej, bo myślałam, że dalej się "kolegujemy" jak ustaliliśmy zrywając. Okazało się, że jadnak nie.
    • m-kow Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:16
      "Jest to o tyle głupie co dziecinne"
      Nic dodać, nic ująć. W dorosłym życiu nauczysz się odróżniać przyjaźń od paczki znajomych ze studiów i instynktu stada.
    • 3artka Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:18
      Po pół roku??? Ja bym sobie odpuściła i "podziękowała" za rozwalenie "przyjaźni".
    • adaalbozar Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:24
      No właśnie. Też mi się wydaje, że powinnam odpłacić mu pięknym za nadobne. Chciałam się upewnić, bo włączył mi się jakiś chrześcijański odruch wybaczania win, ale nie wiem czy to takie dobre w tej sytuacji.
    • mumia_ramzesa Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 15:29
      Dziwne dylematy. Olac i traktowac jak powietrze. Po co ci taki znajomy (bo przeciez nie przyjaciel), na ktorego nie mozna liczyc? Teraz pewnie czegos od Ciebie chce, wiec stwierdzil, ze mu sie oplaca zlagodzic sytuacje i znow Cie wystawi do wiatru. Takich ludzi sie unika.
    • triismegistos Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 16:05
      A gdzie tu przyjaźń?
    • last_unearthly Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 16:14
      Ja bym go olała (tzn. jak on - napisałabym, że bardzo chcę się spotkać ale niestety nie mam czasu). On ma Cię w głębokim poważaniu od dawna. Nawalił - nawet nie przeprosił, też mi przyjaciel. Zostawiłbym to tak jak jest - przy okazji można sprawdzić czy w paczce znajomych nie ma kolejnego takiego kwiatka. Skoro znajomi wiedzą jak było, to nie powinni mieć do Ciebie żadnych pretensji, a jeżeli im coś nie pasuje, niech też sobie idą do diabła. Szkoda tracić czas na zastanawianie się nad takimi mendami.
      • aqua48 Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 16:34
        Facet ewidentnie okazał się bez klasy zostawiając Cię na lodzie z projektem, zachowuje się głupio i dziecinnie unikając Cię towarzysko, a Ty jeszcze oczekiwałaś że:
        - odwiedzi Cię w szpitalu
        - przeprowadzi z Tobą rozmowę i zacznie się tłumaczyć? Przepraszać? Obiecywać poprawę?
        I to nazywasz przyjaźnią? Obudź się kobieto!
        A teraz się odezwał, bo z pewnością do czegoś mu jesteś potrzebna. Zignoruj go.
    • best.yjka Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 16:35
      Olać i nie zastanawiać się, co by było gdyby.
    • adaalbozar Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 16:41
      Dzięki za wasze odpowiedzi :-) Szczerze mówiąć myślałam, że większość napisze: idź i sobie wszystko wytłumaczcie, a ja poczuję się jak jakaś żądna zemsty małostkowa baba. Jako ciekawostkę dopiszę, że moja przyjaciółka uważa, że on wcale mnie nie olał, tylko wstydził się spojrzeć mi w oczy po tym co zrobił i było mu głupio.
      • mumia_ramzesa Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 16:48
        Moze i sie wstydzil, ale to nie zmienia istoty rzeczy: zawiodl w waznej sprawie i to nie byla sprawa 1 dnia tylko jak rozumiem dosc dlugiego czasu. Mial czas sie zreflektowac.
        Ja obstawiam, ze teraz czegos chce. Oslizly typ i tyle.
        • martishia7 Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 16:52
          > Ja obstawiam, ze teraz czegos chce. Oslizly typ i tyle.

          Też tak myślę.
        • adaalbozar Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 16:55
          Ale odpisać mu coś złośliwego czy po prostu nie odpisywać już w ogóle. Bo trochę mnie korci, żeby się odgryźć.
          • best.yjka Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 17:18
            Olać zupełnie. Nie odpisywać nic. Jak cię znajomi czy on przypadkiem zagada, zajęta byłaś i nie miałaś czasu.
      • martishia7 Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 16:50
        Jako ciekawostkę dopiszę, że moja przyjaciółka uważa, że on wcale
        > mnie nie olał, tylko wstydził się spojrzeć mi w oczy po tym co zrobił i było mu
        > głupio.

        I dobrze, powinno mu być głupio. W swej nieskończonej łaskawości możesz mu odpisać, że nie masz chwilowo czasu (i tak z 5 razy), zaś w szerszym gronie wszystko na co zasłużył, to traktowanie jakby był przeźroczysty. Trochę szacunku do samej siebie.
      • best.yjka Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 17:20
        "Wybiela się' przed waszymi wspólnymi znajomymi, bo nie chce ich stracić.
    • a_nonima Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 17:01
      Olać!!
    • jak.z.nut Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 17:06
      olać... to coś co powinnaś zrobić juz dawno. Póki co Ty biegałaś za kolesiem, żeby cie przeprosił a on przeprosić chce żeby miec cie wreszcie z głowy.
      Po co ci to? Może już dość robienie z siebie nachalnego babska.
      • adaalbozar Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 17:12
        Dzięki za ten post. Nie spojrzałam na to dotąd z tej strony. On jest mi od dawna obojętny jako mężczyzna i nie sądziłam, że mogę być odebrana jako nachalne babsko, a widać jednak mogę.
    • disa Re: co z tą "przyjaźnią" 29.11.11, 17:09
      ja bym olała już dawno
      a teraz po prostu nic bym nie odpisała ;]
      zajmij się przyszłością, a nie przeszłością ;]
Inne wątki na temat:
Pełna wersja