Równouprawnienia brak

02.12.11, 10:17
Argument przeciwko tezie, że feministki nie mają już o co walczyć, że jest równouprawnienie:)
Na forum Mężczyzna utworzyłam wątek o tym, że gotujący facet żąda nieustannego doceniania faktu, że gotuje obiady. Co więcej, kreuje się na świętą krowę i każdą najmniejszą uwagę kwituje nieodmiennie okrzykami: "PRZECIEŻ JA GOTUJĘ OBIADY!!" albo "NIE SMAKOWAŁ CI OBIAD!?!?!". Rzeczony facet nie robi poza tym w domu nic, robi jedynie jeszcze zakupy, ale tylko on jest zmotoryzowany, oszczędny, więc zakupy są jego domeną siłą rzeczy.
Za to, że gotuje obiady (także dla siebie) każe być sobie wdzięcznym, a czy dziękuje żonie za to, że codziennie może sobie robić śniadanie w czystej kuchni? Czyste ubrania same wyrastają na sznurku? Kibel sam się szoruje?
Jakież było moje zdziwienie, gdy jako pierwsza napisała kobieta, że gotujący samiec to skarb.
Gotująca kobieta to norma, samiec to skarb. Watro dodać, że samiec zostawia po sobie niewyobrażalny sajgon w kuchni, bo przecież nie on będzie sprzątał. Gotujący mężczyzna tym bardziej nie jest w moim odczuciu godny nieustannego wielbienia (normalne dziękuję i pochwała tak, ale bezkarność i wieczne padanie na kolana już nie), że przecież nie jest to wyczyn ponad jego siły, ma do tego smykałkę, powiem więcej, lubi gotować. Ponadto wiadomo, że najwięksi i najlepsi kucharze na świecie to mężczyźni, zatem naturalnymi predyspozycjami do gotowania kobiet też nie można się podeprzeć.
Zatem jak to jest z tym wymogiem wdzięczności za gotowanie?
    • koham.mihnika.copyright a kto myje samochod? 02.12.11, 10:22

      • raohszana Re: a kto myje samochod? 02.12.11, 10:23
        Myjnia?
        • koham.mihnika.copyright no, to zawiezc brudne gary do myjni. 02.12.11, 12:10

          • raohszana Re: no, to zawiezc brudne gary do myjni. 02.12.11, 12:19
            Myjnię do brudnych garów stacjonuje się w domie.
            • koham.mihnika.copyright w nowoczesnym przedsiebiorstwie szef deleguje 02.12.11, 13:55
              prace zaufanej pracownicy. Praca zespolowa jest podstawa. Wieczorem mozna miec get-together albo inna forme aktywnosci integracyjnych.
              • raohszana Re: w nowoczesnym przedsiebiorstwie szef deleguje 02.12.11, 14:06
                A co jeśli szefem jest kobieta?
                • bluenote1 Re: w nowoczesnym przedsiebiorstwie szef deleguje 02.12.11, 14:16
                  Nie odpowiedzialam na pytanie o myjnię. Mąż samochodu nie myje, na myjnie szkoda mu pieniędzy, jeździ brudnym ewentualnie za drobną opłatą wyznacza do tego syna.
                  • raohszana Re: w nowoczesnym przedsiebiorstwie szef deleguje 02.12.11, 14:22
                    A córce, za wykonywanie jego obowiązków, też płaci?
                    • bluenote1 Re: w nowoczesnym przedsiebiorstwie szef deleguje 02.12.11, 14:52
                      raohszana napisał:

                      > A córce, za wykonywanie jego obowiązków, też płaci?
                      Pytanie, co jest jego obowiązkami?
                      Córka gotować może, z tym szanowny nie ma problemów. Córkę mogę opitolić, że nie wypakowała zmywarki, z synem gorzej. Co się czepiasz młodego - to mogę usłyszeć. Córka nie wymyła w sobotę wanny i umywalki - krzyk. Jak próbowałam mu powiedzieć, że to zrobiła w piątek, bo w sobotę wychodzi - jeszcze większy krzyk i foch na cały weekend. Pamiętam, że z powodu focha nie ugotował obiadu, zrobił to syn, może nie tak dobrze, ale i tak było fajnie razem z nim szykować sobotni obiad:) Nie pozostajemy z młodymi tak całkiem bezradni:)
                      • raohszana Re: w nowoczesnym przedsiebiorstwie szef deleguje 02.12.11, 15:19
                        Czyli przekichane ma córka bo tatuś jest [ tu powinno paść określenie, ale nieładnie tak nieznajomych ], a syn jest po prostu normalny?
    • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:23
      Nie wiem jak z tym wymogiem, ale jeszcze osobnika, który robiłby Burzę Chaosu za brak dzikiej wdzięczności - nie udało mi się spotkać :]
    • georgia241 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:28
      Nie pasuje ci ten związek, skończ go i napisz jaka szczęśliwa jesteś w pojedynkę. I równouprawniona.

      Wiem, że równouprawnienie to fikcja. Gdyby doszło do rozwodu, to ja bym dostała dziecko. Nie noszę zakupów, bo mam za mało siły. Jestem lepsza w sprzątaniu, mimo że mąż wcale się nie uchyla. Ja mniej zarabiam, bo nie mam pracy z nielimitowanym czasem, na którą się nie mogę zdecydować, bo dziecko ma swoje potrzeby. To są te banalniejsze przyklady.

      Równouprawnienia nigdy nie będzie i nigdy nie było.
      • moniapoz Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:32
        ale to przecież nie chodzi o to, żeby było po równo :)
        każdy niech robi to w czym jest lepszy, ale niech nie wykorzystuje drugiej strony tylko podchodzi do związku partnersko. fajnie napisałaś, że jesteś lepsza w sprzątaniu...on jest lepszy w dźwiganiu...

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • moniapoz Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:28
      ja już się w tamtym wątku wypowiedziałam:) ale jeszcze raz napiszę: dla mnie jest to niewątpliwy atut, że facet umie gotować, ale z reguły jest tak jak piszesz - zostawia po sobie dosłownie sajgon w kuchni, więc jest to bardzo wątpliwy atut :)
      poza tym kompletnie nie rozumiem jak sam fakt wykonywania jednej czynności w domu miałby usprawiedliwiać to, że on nie robi nic więcej - i jeszcze wmawia Ci, że to normalne....niezła manipulacja:))) głupi nie jest....hehe.

      Tam na forum Mężczyzna Ci ktoś dobrze poradził: może odpuść sobie inne czynności typu pranie, sprzątanie - wybierz jedną i też podkreślaj, że przecież Ty robisz np. zakupy :))
      zobaczymy co on na to? :)



      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:29
        Ale czemu atut? To nie jest normalne, że ludzie umieją gotować?
        • moniapoz Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:38
          chodzi mi o to, że z samego wychowania wynikają zazwyczaj mniejsze umiejętności w gotowaniu u facetów - bardzo często to córki pomagają matkom w przygotowywaniu posiłków a nie synowie.
          ale masz racje - to powinno być normalne, że ludzie umieją gotować - niestety znam kilka przypadków patologicznych, gdzie osoby (nie tylko mężczyźni) umieją ugotować jedynie jajka :)



          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:45
            moniapoz napisała:

            > chodzi mi o to, że z samego wychowania wynikają zazwyczaj mniejsze umiejętności
            > w gotowaniu u facetów - bardzo często to córki pomagają matkom w przygotowywa
            > niu posiłków a nie synowie.
            *
            Ale to nie znaczy, że gotowanie to jakieś wielkie halo, jak twierdzi wymieniony w starterze pan. Ale zgodzić się mus, zwykle to dziewczyny się gna. Jak są :]

            > ale masz racje - to powinno być normalne, że ludzie umieją gotować - niestety
            > znam kilka przypadków patologicznych, gdzie osoby (nie tylko mężczyźni) umieją
            > ugotować jedynie jajka :)
            *
            O, też znam! A jak się potem wyrobili, jak trzeba było samemu gotować :D
            • moniapoz Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:50
              a widzisz...ja gotować umiem, ale nie lubię...więc jakby mój partner gotował (a gotuje dobrze) i nie robił totalnej demolki w kuchni to byłabym bardzo szczęśliwa...dlatego dla mnie to jest atut.
              niestety demolka jest obowiązkowa i żadne prośby i groźby nie działają, bo przecież ON GOTUJE :)) zupełnie jak u autorki wątku.
              ale zaakceptowałam to, doceniam, jak już gotuje to chwalę, ale cieszę się, że nie robi tego często :))

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:58
                No tak, ale to taki sam atut jak u każdego innego ludzia, który by Cię karmił, a nie wielkie halo, bo jaśniepan umi :)
                Jak demoluje - niech sprząta :D
      • aqua48 Równouprawnienie to bajka. Dla grzecznych dzieci. 02.12.11, 10:37
        Jeśli przeszkadza Ci, że nie sprząta kuchni po tym gotowaniu, to może po prostu mu o tym powiedz? Albo zostaw kuchnię w takim stanie w jakim ją zostawia do następnego posiłku? Kiedyś skończą się czyste garnki oraz talerze.
        Równouprawnienie w związku to wymysł feministek. Nie jest możliwe fizycznie. Natomiast możliwe są kompromisy. Facet lubi być doceniany? To go doceniaj, albo zmień na inny model, np taki który sprząta na błysk, za to nie wchodzi do kuchni, jeśli Ci to bardziej odpowiada. Albo przekaż mu, że Ty też lubisz być doceniana i chwalona za prace domowe i tak samo Ci na tym zależy.
        Znam facetów, którzy nie gotują, nie prasują, za to świetnie pieką ciasta i torty. No i wiadomo, że facet w większości wypadków oszczędniej zrobi zakupy żywnościowe.
    • black_anorak Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:33
      Ja tam nie wiem. Ja jestem trochę inny... Gotuję w zasadzie tylko dla siebie. Czasem zdarza mi się dla innych (jak ostatnio urodzinowe żarełko na imprezkę u koleżanki). Do tego sam robię zakupy, sam szykuję i sam sprzętam (nawet bez zmywarki). A i zdarza mi się lodówkę umyć przed cała akcją - potrzebuję tużo czystego miejsca czy kuchnię po...
      Zwykłe dziękuję mi nie wystarcza - aby deal się udał wymagam jeszcze uśmiechu od kobiety dla której gotuję. I tyle. Częściej spotykam takich co nie lubią i/lub nie potrafią gotować niż takie które robiły by aferę z tego powodu.
      ---
      Find a Better Way of Life!
      • simply_z Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:37
        dla mnie takie stwierdzenie jest seksistowskie
        Ponadto wiadomo, że najwięksi i najlepsi kucharze na świecie to mężczyźni,
        • black_anorak Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:38
          ale, że które dokładnie?

          ---
          Find a Better Way of Life!
          • simply_z Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:47
            wiadomo ,ze najlepsi kucharze to mezczyzni:)
            automatyczne stwierdzenie ,ze mezczyzni i na tym polu sa lepsi.
            nie wiem jakos tak mi sie kojarzy
            • black_anorak Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:52
              acha

              ---
              Find a Better Way of Life!
              • simply_z Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:59
                piatek jest xD
              • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:02
                W tym stwierdzeniu o dobrych kucharzach mężczyznach chodziło mi o to, że faceci często zasłaniają się swoim przyrodzonym brakiem umiejętności by czegoś nie robić. Nie są dokładni, dlatego nie sprzątają, nie mają tego kobiecego ciepła i cierpliwości, dlatego dzieckiem się nie zajmują i cała masa innych wymówek. Z gotowaniem nie mogą się migać brakiem zdolności, bo cała masa znanych kucharzy to faceci:)
                • simply_z Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:39
                  przeczytalam : zaslaniaja sie przyrodzeniem :D
          • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 10:59
            Mój mąż robi Burzę Chaosu z powodu braku wdzięczności, czego przejawem może być na przykład prośba o odwieszenie ręcznika, żeby nie zgnił. Burza Chaosu przeradza się potem w Tydzień Monstrualnych Fochów.
            Mam pytanie dodatkowe: a gdybym to ja gotowała, a on sprzątał, prał, wycierał kurze, szorował kibel i wannę, to czy on też musiałby mnie za to wielbić i ja byłabym wtedy świętą krową, na jaką on się kreuje z powodu tego gotowania? Czy wtedy i ja mogłabym przyjmować jego całkowitą obsługę domu za oczywistą oczywistość, natomiast moje gotowanie traktować jako wielką łaskę?
            Co do rady o moim niesprzątaniu: jak kiedyś poprosiłam o pomoc w sprzątaniu, powiedział, że nie rozumie, na co narzekam, przecież sprzątam tylko w sobotę. Postanowiłam pokazać, jak będzie, gdy tak zrobię. W środę nie bylo już na czym jeść i w czym pić, deska do krojenia wyglądała, jakby ją ktoś obrzygał, za przeproszeniem (dla siebie myłam mniejszą szklaną).
            Ogólnie tolerancja faceta na syf i brud jest dużo większa niż kobiety, to nasza bolączka:P
            Żeby nie było: bardzo doceniam, że mąż gotuje, tym bardziej, że robi to dobrze. Zawsze mu dziękuję, zawsze się zachwycam potrawą. Niemniej czasami chciałabym, żeby pomógł mi też w innych rzeczach w domu. Po jego gotowaniu nie mam sumienia kazać mu jeszcze sprzątać, bo uznaję, że się już napracował, ale w sobotę chciałabym, żeby włączył się choć trochę w pomoc w ogarnianiu domu albo przynajmniej nie wpadał w szał, gdy poproszę go o drobiazg.
            Gdy ja gotuję, też ja sprzątam, ale w czasie gotowania ogarniam na tyle, że potem sprzątnięcie to już pikuś.
            Wykańcza mnie ten terror wdzięczności, nie wystarczy podziękować, pochwalić. Przecież on gotuje także dla siebie, lubi to robić, skąd przekonanie, że nie wolno mi już niczego oczekiwać i o nic prosić, bo przecież on okazuje już taką łaskę?

            • georgia241 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:03
              To może wszyscy napiszemy do niego e-maile, żeby ci pomógł sprzątać? Załóż mu nową skrzynkę i powiedz, że masz dla niego w prezencie nowy adres e-mail na gazeta.pl. Wejdzie a tam 50 e-maili pt. "Pomóż żonie!" Chyba na największego twardziela by zadziałało i trwale zmieniło jego przyzwyczajenia?
              Ty tylko jęczysz!
            • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:07
              bluenote1 napisała:

              > Mój mąż robi Burzę Chaosu z powodu braku wdzięczności, czego przejawem może być
              > na przykład prośba o odwieszenie ręcznika, żeby nie zgnił. Burza Chaosu przera
              > dza się potem w Tydzień Monstrualnych Fochów.
              *
              A Ty co na to? Dać bombę orbitalną na jaśniepana? :]

              > Mam pytanie dodatkowe: a gdybym to ja gotowała, a on sprzątał, prał, wycierał k
              > urze, szorował kibel i wannę, to czy on też musiałby mnie za to wielbić i ja by
              > łabym wtedy świętą krową, na jaką on się kreuje z powodu tego gotowania? Czy wt
              > edy i ja mogłabym przyjmować jego całkowitą obsługę domu za oczywistą oczywisto
              > ść, natomiast moje gotowanie traktować jako wielką łaskę?
              *
              Musiałby, ale dlatego, że jest burak i o :)

              > Co do rady o moim niesprzątaniu: jak kiedyś poprosiłam o pomoc w sprzątaniu, po
              > wiedział, że nie rozumie, na co narzekam, przecież sprzątam tylko w sobotę. Pos
              > tanowiłam pokazać, jak będzie, gdy tak zrobię. W środę nie bylo już na czym jeś
              > ć i w czym pić, deska do krojenia wyglądała, jakby ją ktoś obrzygał, za przepro
              > szeniem (dla siebie myłam mniejszą szklaną).
              > Ogólnie tolerancja faceta na syf i brud jest dużo większa niż kobiety, to nasza
              > bolączka:P
              *
              E, to nie płciowe, tylko człowiekozależne i wychowaniozależne :)

              > Żeby nie było: bardzo doceniam, że mąż gotuje, tym bardziej, że robi to dobrze.
              > Zawsze mu dziękuję, zawsze się zachwycam potrawą. Niemniej czasami chciałabym,
              > żeby pomógł mi też w innych rzeczach w domu. Po jego gotowaniu nie mam sumieni
              > a kazać mu jeszcze sprzątać, bo uznaję, że się już napracował, ale w sobotę chc
              > iałabym, żeby włączył się choć trochę w pomoc w ogarnianiu domu albo przynajmni
              > ej nie wpadał w szał, gdy poproszę go o drobiazg.
              *
              Zaraz, chwila, jakie - pomógł? Zmień myślenie - on nie ma pomagać, tylko zapierniczać równo z Tobą, to też jego dom.
              • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:22
                Boje o zmianę nastawienia toczę od lat. Nie tylko tu jęczę, mówię prostym tekstem, rozmawiam, tłumaczę. Stosowałam wszystkie możliwe techniki: grzeczna prośba lub uwaga, dyskusje po świt na temat partnerstwa, współodpowiedzialności za dom, tłumaczenie, że oboje pracujemy do późna, że jak razem coś ogarniemy to będzie szybciej i potem będzie więcej czasu wspólnego, krótkie, jasno wyrażane przekazy, prośby przekazywane żartobliwym tonem. Wszystkie te rzeczy albo skutkują na bardzo krótką chwilę, albo są przyjmowane z agresją nieodmiennie tłumaczoną moim brakiem wdzięczności. Wszystko zależy od humoru pana danego dnia.
                Na Burzę Chaosu też już reagowałam na różne sposoby: zażartą obroną, próbami tłumaczenia (bezskutecznymi, bo Burzy nie da się zakrzyczeć), wychodzeniem z pokoju (Burza leci za ofiarą), raz nawet zadzwoniłam na policję, ale dyżurny powiedzial, że jak mąż nie jest pijany, to oni mu za wiele zrobić nie mogą. Tyle na temat mojego jęczenia i bezradności.
                Ja wiem, że to nie ma byc pomoc, ale wspólodpowiedzialność za wspólny dom, ale weź to i przetłumacz facetowi, który tego nie umie lub nie chce zrozumieć. A poza tym: PRZECIEŻ ON GOTUJE!!!!
                • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:29
                  To może przestań gadać i jęczeć i walnij patelnią? Sposób opatentowany przez moją Mamę, robię się grzecznym dzieckiem od razu ;)

                  A może... zignoruj Burzę Chaosu?

                  A jakie są właściwie jego argumenty, prócz tego, że gotuje? Bo można mu szybko pokazać, że gotowanie to ani trudne, ani niesamowicie pracochłonne ani cudowne, a chałupa zapuszczona jak była tak jest - czy on gotuje czy nie. Poza tym - skoro gotuje od czasu do czasu, to co w pozostałe dni?
                  Chyba, że to kretyn zwyczajny i nie klei prostej logiki.
                • georgia241 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:29
                  Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy takiego chcesz życia. Oraz z nim czy bez niego.
                  • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:38
                    Gotuje prawie codziennie. Wraca do domu samochodem, wcześniej niż ja autobusami z trzema przesiadkami. Gotuje też w święta i przy różnych uroczystościach. Jest w tym naprawdę dobry. W tygodniu gotuje sobie i dzieciakom (ja mam obiad w pracy), w sobotę często gotuję ja, jak on ma inne sprawy, w niedzielę wypasiony obiad gotuje on. W weekendy, gdy on gotuje, ja nigdy nie siedzę bezczynnie, nigdy nie bylam typem księżniczki.
                    O moim chceniu lub nie życia z nim musiałabym pisać tydzień, więc się powstrzymam;)
                    • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:40
                      A czemu Ty nie masz auta, skoro jeździsz z trzema przesiadkami? On też by tak jeździł? [ Yaaay, czepiam się z Warpa wyjętego wątku po raz pierwszy :D ]

                      > O moim chceniu lub nie życia z nim musiałabym pisać tydzień, więc się powstrzym
                      > am;)
                      *
                      A, czyli generalnie jest do dupy, ale "gokochasz"? :P
                      • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:49
                        Nie wszystkich stać na dwa samochody, ale tak Bogiem a prawdą, boję się panicznie prowadzić samochód, ma pewne problemy z orientacją, ogólnie bojąca trochę jestem, taki defekt. Wyobraźnia chyba za bardzo działa:P
                        A oprócz miłości babę przy chłopie może zatrzymać kilka innych rzeczy, niestety. Tak właśnie tu jest, ale to naprawdę długi i pokręcony temat, dodam jedynie, że niezwiązany z uczuciami ani fizycznymi ich przejawami, żeby nie było:))))
                        • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:54
                          Zabij mnie - co jeszcze może trzymać babę przy felernym chłopie, niekoniecznie Ciebie? Ma wielkiego i jest przemegaultrazajebisty w leżu?
                          • simply_z Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 12:00
                            no baaa Rao :D
                          • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 12:01
                            raohszana napisał:

                            > Zabij mnie - co jeszcze może trzymać babę przy felernym chłopie, niekoniecznie
                            > Ciebie? Ma wielkiego i jest przemegaultrazajebisty w leżu?
                            Toć napisałam, że nie chodzi o uczucia ani ich fizyczne objawy:)))
                            To temat, ktory przerabiam od długiego czasu, nawet przy pomocy specjalistki, nie do opowiedzenia w dwóch zdaniach na forum, sory.
                            Ale podobnie jak Ty, często się zastanawiam nad tym, gdy w grę wchodzi na przykład agresja fizyczna i psychiczna, poniżanie i inne hardcory. Też idę tym tropem, co Ty, że może taki ma inne walory:P. Ale w moim przypadku nie o to, nie o to.
                            • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 12:20
                              A, czyli komplikujesz na siłę.
                              A seks to niekoniecznie fizyczny objaw uczucia. A duży penis to już na pewno nie.
                            • miau_weglowy Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:03
                              facet gotuje TYLKO w niedziele i nic poza tym nie pomaga?
                              ladnie go rozpuscilas ;P
                              • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:26
                                miau_weglowy napisała:

                                > facet gotuje TYLKO w niedziele i nic poza tym nie pomaga?
                                > ladnie go rozpuscilas ;P

                                Facet gotuje codziennie, czasami nie gotuje w sobotę, czasami nie gotuje, jak strzela focha. Gotuje też w święta i na różne uroczystości. Dobry w tym jest, nie zaprzeczę.
                                Zdarzało mu się kilka razy odkurzyć, kiedyś, dopóki dzieci były za male, raz na kilka miesięcy umył wannę i umywalkę. W samych początkach naszego wspólnego mieszkania mył łazienkę (nie za często), bo mialam straszne uczulenie na detergenty i lateks rękawiczek. Ale to było bardzo dawno temu.
                          • twojabogini Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 12:03
                            Najczęściej: wspólny kredyt, dzieci, lęk przed tym że nie dam rady sama. Niechęć do zostania samotną matką i ogromne przywiązanie do dzieci. W sumie jestem w stanie to zrozumieć, nie każdy jest przebojowy i zaradny życiowo, poza tym mimo wszystko wygodniej jest mieć kogoś, kto przynosi drugi dochód, od czasu do czasu zajmie się dziećmi i ugotuje, niż rozstawać się i zwalić sobie na głowę jeszcze więcej a do tego rozwalić się psychicznie rozwodem i dziećmi tęskniącymi za tatą.
                            Rozumiem postawę "zostaję", ale nie rozumiem czemu za taką decyzją nie idzie staranie o poprawę związku i swojej w nim pozycji. Czy zostaję musi oznaczać rezygnację, zgodę na to co jest i szorowanie do końca życia kibla?
                            • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 12:21
                              twojabogini napisała:

                              > Rozumiem postawę "zostaję", ale nie rozumiem czemu za taką decyzją nie idzie st
                              > aranie o poprawę związku i swojej w nim pozycji. Czy zostaję musi oznaczać rezy
                              > gnację, zgodę na to co jest i szorowanie do końca życia kibla?
                              *
                              No właśnie to mnie najbardziej dziwi - czemu, w imię jakichś wyimaginowanych lęków, być pomietłem?
                              • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 12:47
                                > > Rozumiem postawę "zostaję", ale nie rozumiem czemu za taką decyzją nie id
                                > zie st
                                > > aranie o poprawę związku i swojej w nim pozycji. Czy zostaję musi oznacza
                                > ć rezy
                                > > gnację, zgodę na to co jest i szorowanie do końca życia kibla?
                                Mam już niezły staż małżeński, nie jestem słodką idiotką, swoje w życiu przeszłam, zasięgałam wielu rad, jak pisałam, także specjalistów, stosowałam wszystkie możliwe techniki i sposoby naprawienia, ale się nie da. Ani po dobroci, ani ostro, ani grzecznie, ani wybuchowo.
                                Jak nie umyję kibla, ten zarośnie, zacznie żyć swoim życiem, a w końcu eksploduje. Pisałam, że obrzydliwa jestem:)
                                • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 12:53
                                  I wobec tego robisz wszystko.
                                  Ja tam nie wiem, ja z tych asertywnych, dlategoż dopytuję, coby spróbować zrozumieć.
                • twojabogini Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 12:17
                  bluenote1 napisała:

                  > Boje o zmianę nastawienia toczę od lat.

                  Widocznie twoja strategia nie jest skuteczna. Rozmowy odpadają? A słyszałaś o czymś takim jak oświadczenie? Dopóki jęczysz, prosisz rozmawiasz, a jednocześnie wszystko robisz sama, to zniesienie serii rozmów jęków itp. jest po prostu kosztem jaki musi ponieść mąż, żeby nie wysilać się w domu.
                  Odpuść sobie. Zorganizuj sobie wyjazd na minimum pięć dni. Nie zostawiaj kartek, instrukcji, nie rób generalnych porządków, zakupów na zapas. Nie dzwoń co chwilę, żeby zapytać, czy sobie radzi. Jeśli wrócisz i zastaniesz syf - po prostu wyjdź z domu i powiedz, żeby zadzwonił jak doprowadzi dom do ładu, bo ty nie zostawiałaś chlewu. Idź do koleżanki i spokojnie poczekaj na telefon. Zadzwoni najpóźniej po paru dniach. Po takiej terapii wstrząsowej jesteś na pozycji górującej.
                  Wracasz i narzucasz normalne warunki: porządku się nie robi, porządek się utrzymuje. Domownicy są zobowiązani do sprzątania po sobie, po młodszych dzieciach sprzątają starsi - na bieżąco. Dwie godziny np. w sobotę rano to czas wspólnych porządków - ustala się plan i podział na bieżąco.
                  Jeśli nie umiesz zrobić rewolucji wyjazdowej (najlepsza), to możesz osiągnąć górowanie inną techniką. Np. zacząć zostawać do późna w pracy, wracasz - zastajesz syf, mówisz, że jesteś zmęczona i kładziesz się spać. Sprzątasz tylko to co jest potrzebne tobie - jeden talerz, prysznic do umycia się i tyle. Następnego dnia wracasz późno...Wymaga to żelaznych nerwów i nie złamania się. Nie sprzątasz, nie sprzątasz, nie sprzątasz....
                  • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 12:39
                    W domu jest już duża córka (i tylko trochę młodszy syn), mój bunt sprawi, że tatuś zagoni do roboty córkę. Nie to, żebym miała coś przeciwko włączeniu jej w obowiązki (co już ma miejsce), ale wiem, że to równałoby się zwaleniu na nią WSZYSTKICH obowiązków.
                    Kiedyś mieliśmy panią do sprzątania (w lepszych czasach), ale mąz stracił pracę, panią odprawił i zapowiedział, że on będzie w soboty też sprzątał. Zrobił to raz, w następnym tygodniu coś mu ważnego wypadło, w następnym znowu, a w kolejnym bardzo się źle poczul i nie mógł się ruszyć z łóżka. Potem w jakimś zrywie znowu raz pomógł i na tym jego zapał się skończył. Przecież są duże dzieci, a on GOTUJE!
                    Gdy raz służbowo wyjechałam na kilka dni, domem zajmowały się dzieci. Po powrocie zapłakałam, tak wyglądał dom, szczególnie kuchnia. Ja jestem obrzydliwa, klejący się blat i masakrycznie brudna deska do krojenia przyparwiają mnie o mdłości. Nie jestem pedantką, kurze mogą się kłębić po kątach, ale syf w kuchni mnie naprawdę męczy.
                    • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 12:41
                      Cosik nieasertywne te dzieciaki, że się tak dają.
                    • ruda_owca Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 13:49
                      > Ja jestem obrzydliwa, kle
                      > jący się blat i masakrycznie brudna deska do krojenia przyparwiają mnie o mdłoś
                      > ci. Nie jestem pedantką, kurze mogą się kłębić po kątach, ale syf w kuchni mnie
                      > naprawdę męczy.

                      W dzisiejszych czasach mowi sie "brzydliwa".
                      Rozwiazanie twojego problemu niestety jest tylko jedno: cofnac sie w czasie i wyjsc za kogos innego, kto bedize reprezentowal podobe upodobania estetyczne. Obecnego egzemplarza nie zmienisz, rownie dobrze ty mozesz sie sprobowac zmienic, zeby nagla lepiacy sie blat przestal ci przeszkadzac. Wyjscia masz dwa: pogodzic sie z obecnym stanem rzeczy lub zakonczyc ten zwiazek. Nie ma niestety innej opcji, a jak ktos uwaza inaczej, to niestety nie wie co mowi.
                    • korelacja_1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 13:59
                      > W domu jest już duża córka (i tylko trochę młodszy syn), mój bunt sprawi, że ta
                      > tuś zagoni do roboty córkę. Nie to, żebym miała coś przeciwko włączeniu jej w o
                      > bowiązki (co już ma miejsce), ale wiem, że to równałoby się zwaleniu na nią WSZ
                      > YSTKICH obowiązków.

                      To może trzeba syna zagonic do roboty, żeby w przyszłości potencjalnej partnerce takich numerów jak Twój mąż nie robił?
                      • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 14:20
                        > To może trzeba syna zagonic do roboty, żeby w przyszłości potencjalnej partnerc
                        > e takich numerów jak Twój mąż nie robił?

                        Syn po tacie ma zdolności kulinarne. Garnie się do gotowania, lubi to, ale ojciec uważa, że (UWAGA!) to nie jego rola (znaczy syna) i go odgania. Nie chce by syn podzielił jego nieszczęsny los usłużnego kucharza rodziny.
                        Na szczęście młody swój rozum ma i jak ojciec strzela focha, przestaje gotować i wraca późno do domu, syn z przyjemnością bierze się do kuchni. Ostatnio w czasie focha tatusia naprawił też kran w kuchni, to w dużej mierze podkręciło temperaturę dojrzewania mojej decyzji:)))
    • twojabogini Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 11:55
      Nie ma równouprawnienia, nie było i nigdy nie będzie. Jednostki egoistyczne i asertywne zawsze będą skłonne wykorzystywać jednostki altruistyczne, z wbudowanym "poczuciem obowiązku". Sama dopiero co borykałam się z mężem, który nagle zaczął uważać, że dom i dzieci to bardziej moja domena - bo jestem kobietą. Tyle, że ja się na to nie zgodziłam. Trochę było wojny, ale teraz jest spokój - a ja nie dałam się wcisnąć w rolę kuchty, kury domowej, czy jak kto woli.
      Absolutnie nie zachwycam się żadną z czynności jaką wykona mój mąż w związku z obowiązkami w domu i przy dzieciach. Absolutnie nie zgadzam się na sztywny podział obowiązków, żeby było "po równo", bo to bzdura. Wymagam od domowników i od siebie systematycznego sprzątania po sobie i reagowania na pełną pralkę, zmywarkę, kosz na śmieci, brudny kibel czy umywalkę. Raz w tygodniu wspólnie ogarniamy chałupę. Jest czysto. Sprzątanie zajmuje każdemu około 20 minut dziennie. To niewiele.

      Nie ustalam kto i kiedy zajmuje się dzieckiem. Jeśli chcę wyjść z domu, to po prostu wychodzę. Nie zostawiam przy tym szeregu instrukcji, zapasowych ubranek, awaryjnego jedzenia. To robienie z męża bezradnego debila. Nawet jeśli nie wiedziałby w której dokładnie szufladzie leżą koszulki, to sobie poszuka. Przecież nie będzie przeszukiwał całego domu, z zamrażarką włącznie, tylko jedną komodę. Głodne dziecko samo da znać, że chce jeść, a mąż trucizny mu raczej nie poda.
      Żal mi kobiet które dają się wcisnąć w rolę kuchty i jeszcze muszą na kolanach dziękować mężowi, za to, że im "pomaga" - ale same są sobie winne. Mąż nie "pomaga", męża nie prosi się, żeby "został jutro z dzieckiem", to jego dom i jego dzieci w takim samym stopniu jak kobiety. Domowników nie przyzwyczaja się do obsługi - jeśli nie zatrudniamy służących, to każdy musi zrobić wokół siebie.


      • alpepe Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 14:25
        pohamuję twój optymizm. Małżeństwo to nieustanna walka o terytorium, to, że u ciebie aktualnie trwa rozejm, nie oznacza, że za tydzień mąż nie ostrzela twojego stanowiska nagłą nieumiejętnością znalezienia czystej piżamki dziecka i będzie szukał jej jak pan Hilary swoich okularów.
        • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 14:34
          Chmurwa, kogo wy za mężów macie? O_o
          • alpepe Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 14:43
            nie masz dziecka, to jeszcze nie wiesz, jak tajemnicza choroba opanowuje mężów po narodzinach dziecka. Ręce wykręcają się na zewnątrz, a stały wyraz twarzy to: Ale jak to zrobić?
            • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 14:46
              I to tak już na stałe? To się przenosi przez dzieci czy drogą kropelkową? :D
              • alpepe Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:11
                nie wiem, jakieś voo doo.
                • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:20
                  No to odpalamy modły do Chango i ogniem plugastwo!
                  • alpepe Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:22
                    ja tam się rozwodzę, tylko nie mam kiedy iść do adwokata, bo w DE to trzeba się rozwieść przy pomocy adwokata.
                    • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:29
                      I było brać kartofla tylko po to, coby się potem rozwodzić? Serio i bez ironii zapytuję.
                      • alpepe Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 16:28
                        nie, no, jakieś tam zalety ma, ale ja chyba przestałam go kochać, a na trzeźwo jego wad znieść nie mogę. O jeden most za daleko, choć teraz chodzi jak w zegarku.
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 14:46
              A ja to widzę samych fajnych facetów wśród moich znajomych, którzy po narodzinach dziecka również robią mniej więcej połowę. Niektórzy to mam wrażenie aż za bardzo ale to inna kwestia;)
              • alpepe Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:15
                tak, i jesteś dzień i w nocy i wiesz, boś Big Brother. Ja mojego męża też z wózkiem na spacer wyganiałam, to pewnie też jednej i drugiej sąsiadce się zdawało, że to on się dzieckiem zajmuje.
                • twojabogini Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:59
                  Ja tam nie zamierzam stałych walk prowadzić. W tej chwili jest dobrze, pomysł mnie jako kuchty został skutecznie wybity. Jeśli kiedykolwiek się jeszcze pojawi to się wymywam, kochać mogę na odległość. Mam inne priorytety w życiu niż obsługiwanie domowników.
                  Do opieki nad dzieckiem się nie czepiam, bo jest wspaniałym ojcem i nie ma syndromu bezradności. Aczkolwiek też łatwo nie było. Od początku wymagałam zmiany pieluch, karmienia, zostawania z małym, ubierania, noszenia, kąpania, trzymania przy szczepieniach, gadania z lekarzami...wszystkiego tego co robiłam ja. W większości przypadków nie było problemu, w zasadzie mój mąż "donosił" za mnie ciążę, współpracował. Miał sporo lęków, ale po prostu je ignorowałam - pierwsze wyjście samodzielne z małym do przychodni to była ogromna trauma dla świeżo upieczonego taty i nawet próbował się wykręcić. Umówiłam na ten sam termin swoją wizytę kontrolną i byłam nieugięta. Wrócił dumny i zadowolony. A śpiochów od body i pajacyka z początku nie odróżniał. Oczywiście padały argumenty, ze ja jako kobieta...W takich razach wychodzi się na zakupy, do koleżanki, albo na długi spacer.
                  Nie trzeba dawać się wkręcać. Jakby kobiety były bardziej stworzone do garów to by się rodziły z chochlami w dłoni. A w razie czego zawsze można twierdzić, że jest się mutacją genetyczną, stworzona wyłącznie do miłości.
        • twojabogini Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 16:01
          Niech sobie szuka...nie daję się wkręcać w takie akcje...dziecko nie zamarznie nawet jeśli potrwa to 10 minut. Ja sobie pogram ze starszym w nawalankę jakąś w tym czasie. Rozwalę jakiegoś wielkiego robota i nie będę musiała krzyczeć na męża.
    • berta-death Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 14:37
      A co to za pomoc i równouprawnienie skoro on robi to co lubi. Ma kaprys sobie popichcić to sobie pichci a potem nie ma kaprysu sprzątać po sobie, to wmawia ci, że skoro on się ciężko napracował gotując to ty masz sprzątać. Frajerka jesteś i tyle.

      Żeby w kuchni syfu nie było, to trzeba przejść na minimalizm. Wywalić wszystkie nadprogramowe sztućce, talerze, kubki, miski, garnki, patelnie i cokolwiek tam macie. Zostawić po sztuce na łebka i już nic się brudne walać nie będzie, bo jak delikwent będzie chciał zjeść w czystym albo upichcić w czystym to będzie sobie musiał wyjąć ze zlewu i umyć, bo w szafce będzie pusto. I dokładnie taki sam myk zrobić ze wszystkimi rzeczami, jakie są w domu. Magazyn jest dobry, ale tylko dla pedantów, reszta musi mieć tylko po jednej sztuce wszystkiego. Wywal też wszystkie durnostojki i kurzołapki. Puste mieszkanie łatwiej utrzymać w czystości. Nawet jak sama będziesz musiała o to zadbać, to łatwiej pustą podłogę mopem przejechać niż bawić się z meblami, dywanami i wszelkiej maści pierdółkami.
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 14:41
      Ale Ty piszesz tak ogólnie czy konkretnie o swoim związku?
      Mnie się wydaje, że tutaj zabrakło jakiejś empatii ze strony partnera. Nie wiem czy on nie jest w stanie tego zrozumieć czy robi to specjalnie ale przecież to oczywiste, że samo gotowanie nie wypełnia tej połowy wkładu jaki on powinien dać, żeby dom funkcjonował tak jak należy.
      Ja się nie spotkałam z wymogami dotyczącymi wdzięczności ani z takim niezrozumieniem rzeczy podstawowych. To, że ktoś gotuje to fajnie ale jest jeszcze sprzątanie, prasowanie, zmywanie, zakupy, rachunki itd.
      I nie spotkałam się też z tym, że facet nie chciał sprzątać dlatego, że ugotował i zostawiał w kuchni mega syf;)
      No może być tak, że jest to element partnerstwa-w sensie on gotuje, Ty sprzątasz ale to powinno działać również w innych kwestiach. Czyli Ty zmywasz, on odkurza, Ty pierzesz, on prasuje, Ty myjesz prysznic a on ubikacje;) No mniej więcej oczywiście bo najlepiej jak każdy sobie wybierze to co woli/lubi robić.
      • agaoki Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:01
        równouprawnienie polega na tym, że kobiety i mężczyźni mają równe SZANSE.

        a jak te szanse wykorzystują i co z nimi robią, to już inna bajka.
      • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:16
        Asystentko, to jest własnie to, o co mi chodzi. Fajnie, że to ktoś rozumie, bo naprawdę zmroziło mnie zdanie z forum Mężczyzna (wyrażone przez kobietę), że gotujący samiec to skarb.
        On uznaje, że sam fakt gotowania świadczy o jego wielkim heroizmie (bo jednak mniej facetów gotuje) i to po pierwsze zwalnia go z całej reszty obowiązków, po drugie (i to dla mnie jest sto razy gorsze), nie znosi najmiejszej krytyki, bo fakt, że gotuje ustawia go w pozycji szlachetnego herosa. A przecież jest tak, jak to napisała tutaj jedna z Was: on to lubi, lubi pichcić, lubi pławić sie w naszych zachwytach (i to od nas dostaje), jaki to powód do uznania go za bohatera?
        Krecią robotę zrobila mi ostatnio na pewnym weselu żona kuzyna, która powiedziała, że ona robi zakupy i gotuje, dlatego innych rzeczy już nie robi. Mojemu mężowi bardzo się taka koncepcja spodobała. Jej mąż jest bardzo pracowity, zawsze pomagal w domu, zajmował się dziećmi, ale trudno mi uwierzyć, że całym domem zajmuje się tylko on. Nie wykluczam też, że mój mąż albo odpowiednio dla siebie zinterpretował jej słowa, albo wręcz to zmyśłił. Przy czym on nie był nigdy w ich domu, bywa tam tylko nasza córka, ktora mówila, że brzydzi się tam kąpać.
        Mój mąż nie uznaje i nie rozumie takich słów jak partnerstwo, współodpowiedzialność, asertywność. To fanaberie i egoizm (w przypadku asertywności).
        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:25
          bluenote1 napisała:

          >
          > Mój mąż nie uznaje i nie rozumie takich słów jak partnerstwo, współodpowiedzial
          > ność, asertywność. To fanaberie i egoizm (w przypadku asertywności).

          To zdanie wydaje się w tym wszystkim najważniejsze. Jeśli naprawdę próbowałaś już wszystkiego (wiem z własnego doświadczenia, że czasem się tylko wydaje, że się próbuje;) to chyba jedyna rada popracować ze specjalistą nad tymi rzeczami, które trzymają Cię przy takim facecie. No bo co tu innego radzić?
          A czy Wasza relacja poza tym jest fajna? Dostajesz od niego wsparcie emocjonalne, poczucie bezpieczeństwa, czujesz, że to fajny, ciekawy człowiek i gdyby nie ta sprawa ze sprzątaniem to było super?
          • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:39
            Największą zaletą męża, która zadecydowala o tym, że się z nim związałam, byla i jest jego uczciwość (w przeciwieństwie do mojego ojca, ktory zgotował swojego czasu mojej mamie i mi bardzo niefajny los). Facet jest nawet fajny, jak ma dobry humor, kiedyś był bardzo wylewny, czuły, oddany. Ale rano mówił: kocham cię, a wieczorem urządzał wielką zadymę. Huśtawka emocjonalna na maksa. W tym naiwna, wybaczająca, pełna dobrych chęci kobieta, która w każdym okresie dobroci dla zwierząt nabierała się na poprawę.
            Prezenty, celebrowanie rocznic i uroczystości, kameralne kolacyjki przy świecach i inne pożądane przez wiele kobiet gesty przeplatane napadami wściekłości, szantażu emocjonalnego, wyładowywania złych emocji.
            Uwielbia gadać, mamy sporo wspólnych tematów i zainteresowań, nie nudzimy sie ze sobą raczej, ale to ciągle jest przerywane jego atakami, a potem cichymi dniami.
            Od jakiegoś czasu stosuję metodę odsunięcia, jest jeszcze gorzej.
            • raohszana Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:49
              Uwielbiam masochistów, tak fajnie się ich kopie, a oni się cieszą.
        • berta-death Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:30
          > Jej mąż jest bardzo pracowity, zawsze pomagal w domu, zajmował się dziećmi, ale trudno mi uwierzyć, że całym domem zajmuje się tylko on.

          Jest to możliwe, osobiście spotkałam się z kilkoma takimi małżeństwami a o kilku innych wiem z opowiadań. I to nie są współczesne małżeństwa, tylko sprzed nawet kilkudziesięciu lat. Tak a nie inaczej dobrali się charakterami. Żony nie robiły w domu nic, nie zarabiały również pieniędzy. Robiły dobre wrażenie. Były to typy kobiet mające wszystko i wszystkich w głębokim poważaniu, dodatkowo leniwe i mało obrzydliwe. Wychodzące z założenie, że nic nie trzeba, wszystko samo się zrobi i jakoś to będzie. A mężowie z gatunku pracowitych i pedantycznych, którzy by nerwowo nie wytrzymali z syfem walającym się po kuchni, niewyniesionymi śmieciami itp. I jeszcze mającymi na tyle poczucia obowiązku, żeby się zaniedbanymi przez żony dziećmi zająć. Jedynym atutem tych kobiet było ich pogodne usposobienie, poczucie humoru i towarzyskość. Takie osoby, których nie da się nie lubić, bez względu na to co zrobiły.
          • bluenote1 Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:46
            W tym przypadku jest tak, że żona ma prestiżowe stanowisko, dużo zarabia, sporo pracuje zawodowo, jest z tych nieintersujących się domem, jest też chyba dość pogodną, towarzyską, ale bardzo pewna siebie heterą. On ciepły, spokojny, domator. Dodatkowo wywodzi się z rodziny, w której ojciec pomagał we wszystkim w domu, choć żona nie pracowała, ale zajmowała się 3 dzieci. To było w dawnych czasach, kiedy pracujący mężowie nie pomagali niepracującym żonom, oni jednak byli bardzo kochającym się i szanującym małżeństwem, stąd syn jak najbardziej uznaje za normę to, że pracuje w domu. W sumie się dobrali, nie wiem, jak on się w tym wszystkim czuje, nie jesteśmy blisko.
        • twojabogini Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 16:04
          Powiedz mu, ze gadałaś z sąsiadem i on tylko kibel w domu myje i czasem podłogę w przedpokoju. Poza tym co to za argumenty, że jakaś baba coś powiedziała? Może maja ukrainkę, babcię i teściowa?
    • raohszana Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 15:21
      Wam tych patafianów to z przydziału dają, loteria jakaś jest czy cuś? Bo ja nie wiem - miliardy wątków o tym i dalej nie wiem, jak to jest, że takich biorą, a potem płacz i zgrzytanie zębów.
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 15:34
        No ale to jest tak-najpierw się zakochujesz i na przykład uzależniasz od kogoś a dopiero potem się okazuje, że to jest koleś z którym trudno się mieszka albo trudno być w relacji bo jest jakiś kurde niedostępny emocjonalnie czy coś;) I jak już widzisz, że należałoby się rozstać to jesteś trochę w dupie i nie bardzo umiesz. W sensie umiesz tylko Ci się wydaje, że nie.
        • raohszana Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 15:37
          Przecież to idiotyczne jest... <nie rozumie takiego poziomu gópoty>
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 15:41
            To emocje a nie głupota.
            • raohszana Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 15:50
              Głupotą jest iść po emocjach zamiast pomyśleć.
              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 16:29
                No najłatwiej tak powiedzieć ale to nie rozwiązuje problemu. Ktoś może nie być nauczony dbać o siebie albo może mieć taki napięcie z dzieciństwa czy poczucie samotności, że będzie się kierował emocjami zamiast rozumem. I ja to rozumiem i wydaje mi się niegrzeczne nazywanie tego głupotą.
                • raohszana Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 16:38
                  Niegrzecznym jest nazwanie czegoś po imieniu? Zatem jestem niegrzecznym osobnikiem, ale jechanie po emocjach i dawanie sobie robić kaku na głowę jest głupotą. I to nawet nie jest nazywanie niczego, a stwierdzenie faktu.
                  To ludzi trzeba uczyć dbać o siebie? Napięcie z dzieciństwa, poczucie samotności - i to jest wyjaśnienie tego, że ktoś daje z siebie robić pomietło?
                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 16:50
                    Co do jednego się zgodzę-masz prawo mówić jak chcesz. Przepraszam, że mi się włączył nauczycielki ton;)
                    Oczywiście, że ludzi trzeba uczyć dbać o siebie. Przecież na tym polega wychowywanie dziecka. Jesli o to dziecko się dba to ono w sposob naturalny uczy się jak należy się z nim obchodzić. Jeśli natomiast dziecko ma rodziców, którzy nie zaspokajają jakichś jego potrzeb koniecznych do prawidłowego rozwoju to potem są tacy dorośli, którzy wiążą się z fiutami mając przekonanie, że na nikogo lepszego nie zasługują. Tak zostali wychowani i tak mają.
                    • raohszana Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 16:58
                      Właśnie wytłumaczono mi to łopatologicznie. Ale! skoro można "zaprogramować" jedną rzecz to czemu nie można potem tego przeprogramować, jak się już widzi, że jest inaczej i że można i że może być fajnie i w ogóle? Czemu ludzie to tak zostawiają, skoro np. jęczą, że im źle i już załapali, że im źle?
                    • twojabogini Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 17:04
                      Niekoniecznie rzecz polega na wiązaniu się z fiutami. Czasem kobiety są na tyle głupie, że same z siebie wchodzą w rolę dobrej zony i matki, choć mąż od nich tego nie oczekuje. Jak zabawa w dom im się znudzi, to wtedy wyją - a on mi nie pomaga, buuu.....I kto tu jest fiutem?
                      To samo jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi - najpierw izolują faceta od dziecka, traktują jak troglodytę, poprawiają, napominają i karcą. A jak słodki bobasiu dorośnie, to dziwią się, że on - tatuś, nie jest zaangażowany. A kiedy miał się zaangażować?
                      Baby tez bywają fiutami.
      • twojabogini Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 16:58
        raohszana napisał:

        > Wam tych patafianów to z przydziału dają, loteria jakaś jest czy cuś?

        Zaraz patafiany...Wciąż pokutuje mit, że kwestie domu i dzieci są bardziej kwestią kobiety. Większość mężczyzn na jakimś etapie życia w związku małżeńskim, spróbuje czy żona nie zacznie zachowywać się "jak żona": taki mąż dostanie lewych rączek, syndromu bezradności i słabego wzroku, a do tego napomni czasem i co to żona kolegi nie robi i jakie on ma sielskie życie.
        W większości przypadków związek jest partnerski dopóki nie urodzi się dziecko. Może dlatego, że mężczyzna czuje wtedy, że przywiązał kobietę - ma więc przewagę, bo ona raczej nie odejdzie od niego dlatego, że przestał myć kibel. Mało tego - kobiety jakoś tak automatycznie wchodzą wtedy w rolę kuchty i z początku nie widzą w tym nic złego, zwłaszcza jak są za to doceniane (do czasu...).
        Jeśli kobieta ma poczucie swojej wartości, nie wierzy w mit, że jest do czegoś bardziej zobowiązana, nie jest zależna finansowo od mężczyzny - jest w stanie od razu postawić weto i utrzymać partnerstwo w związku.
        • raohszana Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 17:03
          No, ale skoro taki człek dalej uciska taką żonę i więcej jest jednak motywów a'la bluenote niż normalnego życia - to po co z takim urzędować i skołczeć, skoro już wiadomo, że patafian, bo mu syndrom "dwie lewe ręce i pępek na plecach" nie przeszedł był?
          • twojabogini Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 17:10
            Nie wierzę, że ktoś tkwi w złej sytuacji z musu. Albo jest masochistą i czerpie przyjemność bo mu źle, albo albo odnosi z pozornie złej sytuacji korzyści. Korzyścią może być zamieszkanie u męża, brak konieczności podejmowania pracy, seks bez konieczności szukania partnera.
            Co zabawne - bardzo często motywem tkwienia przy mężu jest nadwaga. Słowo. Jak kobieta się zaweźmie i schudnie - ma mniej oporów porzucenia barachła. Nagle się wyzwala, emancypuje i składa pozew.
            • raohszana Re: Powiedzcie mi jedno! 02.12.11, 17:15
              No więc właśnie to mnie dziwi - skoro chce to czego jęczy, nie?

              Nadwaga mówisz? Może to jakaś kwestia zakompleksienia, że jak gruba to jej inny nie zechce? A potem schudnie taka i przestawia się jej - taki kretyński mit szczupłości, prezentowany też na forumie.
    • szybiarz Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:23
      żałosny troll żyjący w świecie iluzji
    • kochanic.a.francuza Re: Równouprawnienia brak 02.12.11, 15:39
      wszystkich prac domowych, mezczyzne najlatwiej da sie zagonic do gotowania. Przychodzi z pomoca fizjologia: facet glodny dlugo nie wytrzyma, wiec sam sobie cos ugotuje. Na reszte palcem nie kiwnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja