Co się stało z mężczyznami?

03.12.11, 11:59
Przez 4 lata byłam w związku, który skończyłam w styczniu tego roku.

Przez pierwsze miesiące nie wyobrażałam sobie związku z kimś innym. W wakacje trochę "otrzeźwiałam" i zaczęłam chodzić na randki. W sumie tylko po to, żeby zobaczyć czy jestem gotowa, czy jest mi się w stanie spodobać mężczyzna, który nie jest nim.

Nie było tych randek dużo - w sumie od sierpnia do listopada - 6, każda z innym facetem. I jestem przerażona. Czy w ciągu tych 5 lat, odkąd ostatni raz umawiałam się, porządni i kulturalni mężczyźni wyginęli? Spotkałam samych kłamców, dziwaków i tchórzy.

Nie szukam kogoś na siłę. W sumie jest mi dobrze samej, choć oczywiście nie zawsze i nie w każdych okolicznościach. Ale jeśli mam być z kimś, to tylko z mężczyzną wartościowym i wyjątkowym. Nie godzę się na byle co, bo nie szukam mężczyzny, żeby mi coś zapewnił, tylko partnera.

Zdaję sobie sprawę, że 4 miesiące i 6 randek to może trochę za mało na podsumowania, ale mimo wszystko mnie zmroziło. Czy coraz większa samodzielność i pewność siebie kobiet sprawia, że mężczyźni są albo zniewieściali albo tak niepewni, że potrafią tylko oszukiwać. Szczerze mówiąc na palcach jednej ręki mogę policzyć znanych mi mężczyzn, których mogę określić jako męskich, czyli odpowiedzialnych, dojrzałych emocjonalnie, mądych, na których można liczyć i którzy traktują kobiety z szacunkiem.

A jakie Wy macie doświadczenia?
    • samuela_vimes Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 12:02
      Sądzę, że za mało za krótko. 6 randek w dodatku nieudanych to nie powód, żeby wyciągać takie negatywne wnioski na temat płci przeciwnej.
      • khadroma Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 12:15
        Ci mescy i przyzwoici nie chodza na randki, bo sa od dawna w udanych zwiazkach.
        Ostały sie jeno te nieudaczniki i związkofoby.
        • grassant Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 12:40
          khadroma napisała:
          Ostały sie jeno te nieudaczniki i związkofoby.

          i wice wersja?
          • grassant Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 12:41
            sorry ostaly sie
          • princessjobaggy Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 12:46
            > i wice wersja?

            E, co Ty. Wsrod mezczyzn ostaly sie jeno trepy, ale wsrod kobiet same najlepsze. Takie, ktorych nikt nie chce ze strachu przed ich wspanialoscia/samodzielnoscia/reszte sobie dopisac.
    • senseiek 6 randek w ciagu 4 miesiecy to bardzo duzo.. 03.12.11, 12:11
      Mnie sie wydaje, ze 6 randek w ciagu 4 miesiecy to bardzo duzo.. To tak jakbys sie umawiala z kazdym kto podejdzie na ulicy i zagada.. ?!
      • samuela_vimes Re: 6 randek w ciagu 4 miesiecy to bardzo duzo.. 03.12.11, 12:19
        No to moje niektóre znajome 6 randek w to w miesiąc potrafią przerobić.
        • koham.mihnika.copyright podrzuc adresy jasiowi bez sztosu 03.12.11, 12:31

    • wicehrabia.julian Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 12:28
      the_city napisała:

      > Spotkałam samych kłamców, dz
      > iwaków i tchórzy.

      ale kto ci każe umawiać się z kłamcami i tchórzami? umów się z kimś normalnym, a nie będziesz musiała wypłakiwać się na forum
      • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:12
        A skąd mam wiedzieć, umawiając się z kimś po raz pierwszy, jakim jest człowiekiem i co są reprezentuje?:)))))
        • six_a Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:17
          to skąd Ty ich bierzesz? z katalogu wysyłkowego? zero selekcji wcześniej?
    • grassant Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 12:37
      i tchórzy.

      ?? bo? mieli jakies obiekcje i ceregiele? interesuje mnie to.
      • princessjobaggy Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 12:51
        grassant napisał:

        > i tchórzy.
        >
        > ?? bo? mieli jakies obiekcje i ceregiele? interesuje mnie to.

        O to samo mialam zapytac.
      • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:02
        Bo niektórzy nie potrafią po prostu powiedzieć po randce "nie pasujemy do siebie, nic z tego nie będzie", tylko kłamią, że "będziemy w kontakcie" albo "do zobaczenia".

        Jeżeli mnie mężczyzna się nie podoba (a tak było we wszystkich tych przypadkach), to nie mówię "do zobaczenia" tylko np. "dzięki za spotkanie, cześć" albo "powodzenia w poszukiwaniach". Jeśli dzwoni i chce się jeszcze raz spotkać - to szczerze wyjaśniam sytuację.

        Natomiast większość facetów uważa (tych, których znam), że najlepszym zakończeniem randki jest kłamstwo, a póżniej brak kontaktu. Czy aż takiej odwagi wymaga szczere powiedzenie, że nic z tego nie będzie? Dla mnie to właśnie tchórzostwo.
        • senseiek jakim cudem idziesz na randke z kims.. 03.12.11, 13:12
          > Bo niektórzy nie potrafią po prostu powiedzieć po randce "nie pasujemy do siebi
          > e, nic z tego nie będzie", tylko kłamią, że "będziemy w kontakcie" albo "do zob
          > aczenia".

          Przeciez to zwykly zwrot grzecznosciowy..
          przypie...sz sie do tego, ze sa dobrze wychowani? :o

          > Jeżeli mnie mężczyzna się nie podoba (a tak było we wszystkich tych przypadkach),

          Ale jakim cudem w ogole idziesz na randke z kims kto Ci sie nie podoba?!

          > Natomiast większość facetów uważa (tych, których znam), że najlepszym zakończen
          > iem randki jest kłamstwo, a póżniej brak kontaktu. Czy aż takiej odwagi wymaga
          > szczere powiedzenie, że nic z tego nie będzie? Dla mnie to właśnie tchórzostwo.

          Co za bzdury.
          Przeciez mozesz byc przyjaciolka, znajoma.
          Mozesz sama dzwonic i rozmawiac, jak z kolega. Bez presji macicznej.
          • samentu Re: jakim cudem idziesz na randke z kims.. 03.12.11, 13:16
            > Ale jakim cudem w ogole idziesz na randke z kims kto Ci sie nie podoba?!

            bo wbrew zapewnieniom że samej też ok to czysta desperatka jest
          • the_city Re: jakim cudem idziesz na randke z kims.. 03.12.11, 13:23
            > Przeciez to zwykly zwrot grzecznosciowy..
            > przypie...sz sie do tego, ze sa dobrze wychowani? :o

            Nie, to zwykłe kłamstwo. Dobre wychowanie to podziękowanie za randkę i powiedzenie w kulturalny sposób, że nic z tego nie będzie.

            > Ale jakim cudem w ogole idziesz na randke z kims kto Ci sie nie podoba?!

            To chyba oczywiste, że umawiając się z każdym, coś mi się w nich podobało. Ale dopiero spotykając się z na dłuższą rozmowę, można stwierdzić czy faktycznie ten ktoś mi odpowiada.

            > Co za bzdury.
            > Przeciez mozesz byc przyjaciolka, znajoma.
            > Mozesz sama dzwonic i rozmawiac, jak z kolega. Bez presji macicznej.

            Skoro ktoś zaprasza mnie na randkę to chyba nie po to, żebym została jego koleżanką.
            • samentu Re: jakim cudem idziesz na randke z kims.. 03.12.11, 13:28
              Dobre wychowanie to podziękowanie za randkę i powiedze
              > nie w kulturalny sposób, że nic z tego nie będzie


              a bierzesz pod uwagę, że ktoś może nie być aż tak płytki by po jednorazowym kontakcie podejmować tak jednoznaczne decyzje?

              > Skoro ktoś zaprasza mnie na randkę to chyba nie po to, żebym została jego koleż
              > anką.


              pewnie, że nie
              zaprasza by bzyknąć

              ------------------------

              Money making is a wonderful thing:)
              • senseiek Re: jakim cudem idziesz na randke z kims.. 03.12.11, 13:49
                > pewnie, że nie zaprasza by bzyknąć

                No wlasnie.. Randka bez bzykania to beznadziejna randka, albo po prostu spotkanie znajomych.. ;)
            • senseiek Re: jakim cudem idziesz na randke z kims.. 03.12.11, 13:47
              > Nie, to zwykłe kłamstwo. (...)

              Nic dziwnego, ze nikt nie chce sie umawiac na nastepne randki..

              > To chyba oczywiste, że umawiając się z każdym, coś mi się w nich podobało. Ale
              > dopiero spotykając się z na dłuższą rozmowę, można stwierdzić czy faktycznie te
              > n ktoś mi odpowiada.

              Albo jest chemia od pierwszego spojrzenia, albo jej nie ma. W tym drugim wypadku, to wszystko jest na sile, i strasznie desperacko.
              Nie pojmuje po co isc na randke z kims do kogo nie czuje sie chemii..
              Chyba, ze wszystkich poznalas w internecie.

              > Skoro ktoś zaprasza mnie na randkę to chyba nie po to, żebym została jego koleżanką.

              A wszyscy mowili "pojdziesz ze mna na randke?" bo ja sie bardzo rzadko (nigdy?) spotykam z taka forma pytania. Czesciej sie mowi o "wyjsciu", "kolacji", "kinie"..
              Jesli facet pyta sie "czy pojdziesz ze mna na kolacje", to wcale nie musi Cie zapraszac na randke.
            • paco_lopez Re: jakim cudem idziesz na randke z kims.. 03.12.11, 15:21
              życie pomyliłas z mam talent. weszłas w role jurora ze śpiewogry na tefałenie. równie dobrze mogłabyś powiedzieć komuś dzieńdobry, zobaczyć że ma odstające uszy i powiedzieć żegnam.

              "pewna kwoka....zaprosiła raz więc gości, by nauczyć ich grzeczności"
              "czy ta kwoka prosze pana była dobrze wychowana"
            • asmok6 Re: jakim cudem idziesz na randke z kims.. 07.12.11, 01:56
              the_city napisała:

              > > Przeciez to zwykly zwrot grzecznosciowy..
              > > przypie...sz sie do tego, ze sa dobrze wychowani? :o
              >
              > Nie, to zwykłe kłamstwo. Dobre wychowanie to podziękowanie za randkę i powiedze
              > nie w kulturalny sposób, że nic z tego nie będzie.

              Nie spotkałem jeszcze nikogo kto by wyznawał takie zasady. I bardzo dobrze bo poczułbym się urażony. To chamskie jest.

              > > Co za bzdury.
              > > Przeciez mozesz byc przyjaciolka, znajoma.
              > > Mozesz sama dzwonic i rozmawiac, jak z kolega. Bez presji macicznej.
              >
              > Skoro ktoś zaprasza mnie na randkę to chyba nie po to, żebym została jego koleż
              > anką.

              Hmm, masz dziwne podejście do rzeczywistości
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:26
          Czyli co, mają po randce do wyboru
          "Wyjdź za mnie" albo "spie...j maszkaro"?
          Inaczej wyjdą na tchórzy tak?

          Toż to jakaś kpina...

          Najwyraźniej nie jesteś jeszcze gotowa aby się z mężczyznami spotykać. Proste. Bo spośród 6 osób które wcześniej przecież jakoś wybrałaś przynajmniej część powinna być warta zachowania jako dalsi znajomi.
          • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:36
            > Czyli co, mają po randce do wyboru
            > "Wyjdź za mnie" albo "spie...j maszkaro"?
            > Inaczej wyjdą na tchórzy tak?
            >
            > Toż to jakaś kpina...

            Oczywiście, że nie. Czytaj ze zrozumieniem. Ale jeśli nie są pewni i mówią "będziemy w kontakcie" właśnie po to, żeby dać sobie czas, to jednak wypadałoby się potem odezwać i powiedzieć szczerze, że nic z tego. Dla mnie to oczywiste, ale widać jestem nie tolerancyjna, bo nie rozumiem jak można kogoś po prostu olać.

            > Najwyraźniej nie jesteś jeszcze gotowa aby się z mężczyznami spotykać. Proste.
            > Bo spośród 6 osób które wcześniej przecież jakoś wybrałaś przynajmniej część po
            > winna być warta zachowania jako dalsi znajomi.

            Owszem, jeden z nich mógłby być fajnym kolegą.
            • senseiek Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:51
              > Oczywiście, że nie. Czytaj ze zrozumieniem. Ale jeśli nie są pewni i mówią "będ
              > ziemy w kontakcie" właśnie po to, żeby dać sobie czas, to jednak wypadałoby się
              > potem odezwać i powiedzieć szczerze, że nic z tego. Dla mnie to oczywiste, ale
              > widać jestem nie tolerancyjna, bo nie rozumiem jak można kogoś po prostu olać.

              Przeciez ty ich olalas - do ilu z nich zadzwonilas pozniej po spotkaniu.. ?
        • asmok6 Re: Co się stało z mężczyznami? 07.12.11, 01:54
          the_city napisała:

          > Bo niektórzy nie potrafią po prostu powiedzieć po randce "nie pasujemy do siebi
          > e, nic z tego nie będzie", tylko kłamią, że "będziemy w kontakcie" albo "do zob
          > aczenia".

          Tak się przyjęło po prostu. Mówienie po randce że się nie podobało jest po prostu uznawane za niegrzeczne. To nie jest spotkanie biznesowe po którym robi się podsumowanie i deklaruje chęć zawarcia transakcji.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 12:50
      Może od tego czasu porządni mężczyźni są w satysfakcjonujących związkach? :D

      Poza tym pamietaj - jeśli WSZYSCY ludzie/mężczyźni których spotykasz mają jakąś wspólną wadę/problem/feler to problemu szukałbym w sobie a nie wokół. Bo przez 5 lat to większa szansa jest że TY się zmieniłaś a nie wszyscy mężczyźni.
      • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:09
        Tak, zmieniłam się, dojrzałam. Nie godzę się już na byle co i na byle jakie traktowanie.

        Poza tym nie twierdzę, że wszyscy mężczyźni są tacy, tylko niemal wszyscy, których ja spotykam. I odnosi się to zarówno do mężczyzn wolnych, jak i tych w związkach. Mam wiele koleżanek mężatek, które opowiadają o braku odpowiedzialności, kłamstwach i tchórzostwie ich mężów. Także to nie tylko mój problem niestety:)
        • paco_lopez Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:27
          gieroino zapamiętaj : ciagnie swój do swego. obracasz się w szkaradnym towarzystwie i zapewniam cię , że ci co nie dzwonią po prostu spadają przed tobą. to czy się boją czy brzydzą, to już kompletnie nie ma znaczenia. gdyby twoje virgo istotnie nie było jakąś pułpaką, toi juz dawno siedziałby tam jakiś amator kwaśnych jabłek.
          • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:46
            paco_lopez napisał:

            > gieroino zapamiętaj : ciagnie swój do swego. obracasz się w szkaradnym towarzys
            > twie i zapewniam cię , że ci co nie dzwonią po prostu spadają przed tobą. to cz
            > y się boją czy brzydzą, to już kompletnie nie ma znaczenia. gdyby twoje virgo i
            > stotnie nie było jakąś pułpaką, toi juz dawno siedziałby tam jakiś amator kwaśn
            > ych jabłek.

            Piszesz o swoich doświadczeniach?:) Widocznie kobiety uciekają przed tobą w popłochu skoro spędzasz sobotnie popołudnie na forum, tak jak jakieś zdesperowane singielki. Współczuję.
            • senseiek Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:57
              > Piszesz o swoich doświadczeniach?:) Widocznie kobiety uciekają przed tobą w pop
              > łochu skoro spędzasz sobotnie popołudnie na forum, tak jak jakieś zdesperowane
              > singielki. Współczuję.

              Wypraszam sobie! Dzisiaj za chwile sa skoki narciarskie.. :)
            • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 16:29
              Powtórzę coś, co już na tym forum pisałem:
              "Trafiamy na takich ludzi, na jakich jesteśmy gotowi"
            • paco_lopez Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 17:40
              komentuje twoje doświadczenia niedoświadczona rankomanko.no widzisz, w stosunku do mnie rzuciłas kilka insynuacji, ale trafiłas kulą w płot. ja sobie spędzam popołudnie na forum i nie tylko, a na randki nie chodzę. zgadnij dlaczego ?
              • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 17:44
                Bo mieszkasz z ukochaną mamusią i żadne związki nie są ci do szczęścia potrzebne?
    • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:12
      zaczęłam chodzić na randki. W sumie tylko po to, żeby zo
      > baczyć czy jestem gotowa, czy jest mi się w stanie spodobać mężczyzna, który ni
      > e jest nim


      robiąc biedakom nadzieję i bawiąc się ich uczuciami
      rewelacyjnie

      jeśli mam być z kimś, to tylko z mężcz
      > yzną wartościowym i wyjątkowym


      a sama jesteś wartościowa i wyjątkowa?
      ----------------
      • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:30
        > robiąc biedakom nadzieję i bawiąc się ich uczuciami
        > rewelacyjnie

        Jedno spotkanie to jeszcze nie jest bawienie się czyimiś uczuciami. Nikt normalny nie zakochuje się po pierwszej randce. Poza tym, gdyby ktoś mi się spodobał z wzajemnością, to spotykałabym się z nim uczciwie i poważnie, a nie po to, żeby się kimś bawić.

        > a sama jesteś wartościowa i wyjątkowa?

        Tak. Każdy człowiek jest na swój sposób wartościwy i wyjątkowy, tylko nie każdmu odpowiadają te same wartości.
    • jan_hus_na_stosie Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:12
      pewnie to samo co z prawdziwymi kobietami
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:35
      Ok, ilu z tych 6 chciało odezwało się i spotkać się ponownie?
      • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:38
        Dwóch.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:43
          the_city napisała:

          > Dwóch.

          Z tym że tych 2 na drzewo spuściłaś.

          A spośród pozostałych 4 któryś cię interesował? Bo jeśli nie to może panowie byli domyślni i po prostu w ten sposób grzecznie się żegnali wiedząc że ty też nie jesteś zachwycona.
          • kitek_maly Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:45
            Nie rozumiesz, facet jest prawdziwym facetem, jeśli jest nią zainteresowany gdy ona jest nim zainteresowana.

            Faceci:
            1) którzy są nią zainteresowani a ona nimi nie,
            2) którzy nie są nią zainteresowani a ona nimi tak,
            nie są prawdziwi. :)
          • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:49
            > A spośród pozostałych 4 któryś cię interesował?

            Tak, jeden, dopóki go nie porównałam z moim byłym, więc w sumie nie.

            > Bo jeśli nie to może panowie by
            > li domyślni i po prostu w ten sposób grzecznie się żegnali wiedząc że ty też ni
            > e jesteś zachwycona.

            Być może.
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:52
              Ale to o co w końcu chodzi? Żaden z nich Ci się nie podobał i pytasz gdzie są ci fajni faceci czy wkurzasz się, że oni nie zadzwonili a Ty czekałaś bo jednak chciałaś z nimi coś mieć?
              • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:10
                asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                > Ale to o co w końcu chodzi? Żaden z nich Ci się nie podobał i pytasz gdzie są c
                > i fajni faceci czy wkurzasz się, że oni nie zadzwonili a Ty czekałaś bo jednak
                > chciałaś z nimi coś mieć?

                Nie chodzi o to, że się komuś nie podobałam. Tylko o traktowanie po randce. Ja traktuję mężczyzn z szacunkiem bez względu na to czy mi się podobają czy nie.

                I wkurzam się też, że nie udaje mi się poznać fajnego faceta:)
                • kitek_maly Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:16
                  > I wkurzam się też, że nie udaje mi się poznać fajnego faceta:)

                  Albo że się nikomu nie podobasz.
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:26
                    kitek_maly napisała:

                    > > I wkurzam się też, że nie udaje mi się poznać fajnego faceta:)
                    >
                    > Albo że się nikomu nie podobasz.
                    >

                    Zastanawiam się raczej czy ze względu na preferowany wiek partnera autorka nie będzie trafiać na panów którym zależy na dużo "prostszej" znajmości...
                    • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:28
                      i którzy "zapominają" założyć obrączkę
                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:28
                      Ależ właśnie nie. Tacy koło 40 są najlepsi gdyż najpewniej mają za sobą długi związek albo małżeństwo i już wiedzą co jest ważne a co mniej. Albo tacy, którzy do tej pory się bawili a teraz chcą rodziny i stabilizacji.
                    • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:53
                      g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                      > Zastanawiam się raczej czy ze względu na preferowany wiek partnera autorka nie
                      > będzie trafiać na panów którym zależy na dużo "prostszej" znajmości...

                      Z moich doświadczeń wynika, że mężczyznom poniżej 40 zdecydowanie zależy na "prostszej znajomości", a ci po 40 są już trochę bardziej dojrzali i zależy im na trwałym związku. Nie mówię, że to reguła, ale moje doświadczenia.
                      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:00

                        > Z moich doświadczeń wynika, że mężczyznom poniżej 40 zdecydowanie zależy na "pr
                        > ostszej znajomości", a ci po 40 są już trochę bardziej dojrzali i zależy im na
                        > trwałym związku. Nie mówię, że to reguła, ale moje doświadczenia.

                        Z całą pewnością, ale niekoniecznie wtedy gdy się na randki umawiają.
                  • asmok6 Re: Co się stało z mężczyznami? 07.12.11, 02:01
                    kitek_maly napisała:

                    > > I wkurzam się też, że nie udaje mi się poznać fajnego faceta:)
                    >
                    > Albo że się nikomu nie podobasz.
                    >

                    No ... 6 facetów chciało z nią spędzić czas więc raczej się podoba.
                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:19
                  Teraz rozumiem. Z tym traktowaniem kogoś z szacunkiem to nie jest takie proste. Czasem po prostu nie wystarcza odwagi, żeby powiedzieć wprost. Raczej nikt nie lubi sprawiać komuś przykrości więc łatwiej jest unikać;)
                  Tak naprawdę jednak moim zdaniem nie ma co się na tym skupiać. Nie zadzwonił, widocznie nie umiał inaczej i tyle.
                • mumia_ramzesa Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 16:40
                  > Nie chodzi o to, że się komuś nie podobałam. Tylko o traktowanie po randce.

                  Skoro zaden Ci sie nie podobal to chyba nie czekalas na telefon? Wiec o co masz pretensje? Ty twierdzisz, ze powinien zadzwonic i powiedziec, ze nie jest zainteresowany, ale inna by przyszla na forum i zalozyla watek o nielogicznosci mezczyzn, bo jak dzwoni to chyba mu jednak zalezy, wiec dlaczego mowi, ze nic z tego nie bedzie.
                  Wbij sobie do glowy: nie szuka kontaktu = nie jest zainteresowany. Bylo o tym 1000 razy na forum, bo watki "nie pisze, nie dzwoni" pojawiaja sie jak kometa. Czas przestac byc zajaczkiem!
        • kitek_maly Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:43
          > Dwóch.

          Nie potrafisz kłamać.

          Po prostu napisz, że czekasz na księcia.
          • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:45
            koniecznie takiego na białym koniu
            a
            i jeszcze tak czystym przypadkiem zupełnie identycznego jak były;)
          • senseiek Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:00
            > Po prostu napisz, że czekasz na księcia.

            Przeciez juz to napisala
            "Tak, zmieniłam się, dojrzałam. Nie godzę się już na byle co i na byle jakie traktowanie. "
            tylko innymi slowami.

            A z wiekiem powinna stawac sie coraz bardziej tolerancyjna, anizeli coraz mniej. Bo tak to nie wroze jej swietlanej przyszlosci. Ludzie nie mlodnieja z wiekiem.
            • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:05
              Chyba nie chcesz doradzić tej dziewczynie żeby weszła w związek z pierwszym lepszym mężczyzną, do którego nic nie czuje, który ją mierzi i irytuje, którego dotyk jest dla niej czymś nieprzyjemnym?

              Co będzie z takiego związku? Jak będą czuły się możliwe dzieci takich rodziców, którzy są dla siebie jedynie koniecznością?

              Moim zdaniem nic na siłę. Dziewczyna nie powinna wiązać się z kimś dla samego bycia w związku, bo później będzie cierpiała. Już lepiej być wolnym strzelcem.
              • senseiek Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:13
                > Chyba nie chcesz doradzić tej dziewczynie żeby weszła w związek z pierwszym lep
                > szym mężczyzną, do którego nic nie czuje, który ją mierzi i irytuje, którego do
                > tyk jest dla niej czymś nieprzyjemnym?

                Ale ona nazywa powiedzenie "bedziemy w kontakcie", KLAMSTWEM.. ! Helou?!

                "bedziemy w kontakcie" nie znaczy, ze facet ma dzwonic. Tylko odzywa sie ta osoba ktora ma w danej chwili ochote. A ona nie zadzwonila do nikogo. Wiec miala ich wszystkich w d. moim zdaniem.

                > Co będzie z takiego związku? Jak będą czuły się możliwe dzieci takich rodziców,
                > którzy są dla siebie jedynie koniecznością?

                Nawet najgoretsze milosci tak sie koncza.

                > Moim zdaniem nic na siłę. Dziewczyna nie powinna wiązać się z kimś dla samego b
                > ycia w związku, bo później będzie cierpiała. Już lepiej być wolnym strzelcem.

                Przeciez widac, ze ma presje, stad ta ilosc randek..
                • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:15
                  > Nawet najgoretsze milosci tak sie koncza.

                  ja bym powiedział
                  zwłaszcza te
                  nie da się zbudować trwałej relacji na samej chemii
                  bo ta - w zależności od osobnika prędzej czy później się wypala
                  • senseiek Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:18
                    > ja bym powiedział
                    > zwłaszcza te
                    > nie da się zbudować trwałej relacji na samej chemii
                    > bo ta - w zależności od osobnika prędzej czy później się wypala

                    Tak naprawde z wiekiem zmieniaja sie feromony wydzialne przez skore. i przestaja pasowac do wzorca w mozgu partnera/ki.
                    I ktos kto na nas dzialal podnieceniem, zaczyna brzydzic..
                    Bardzo to smutne.
                    • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:25
                      > I ktos kto na nas dzialal podnieceniem, zaczyna brzydzic..
                      > Bardzo to smutne.

                      i dlatego paradoksalnie najtrwalsze są związki gdy oboje np z racji wykonywanych zawodów nie mieszkają z sobą na okrągło tylko widzą się przez jakiś czas w tygodniu
                      • paco_lopez Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:33
                        tak dokładnie to wygląda
                • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:23
                  Skupiasz się na szczególe ("będziemy w kontakcie") i nie widzisz sedna problemu.

                  Kobiety nie są wychowywane w izolacji i wiedzą jak mężczyźni potrafią kłamać, żeby osiągnąć cel. Widziałyśmy to nie tylko w filmach, ale też na żywo, wśród najbliższych. Dlatego większość przyjmuje jedną z dwóch podstawowych strategii. Albo stajemy się wyczulone na każde słowo i gest (tak jak autorka) albo po prostu jest nam wszystko jedno i staramy się mieć gdzieś czy mężczyzna kłamie czy nie i czerpiemy z relacji ile się da (ja tak mam). Są jeszcze takie które nadal wierzą w księcia na białym koniu, nieskalanego kłamstwem i obłudą.

                  Coś co nazywasz "pędem" może być po prostu zwykłym ludzkim pragnieniem bliskości i wzajemności. Po co stawiać te, jakby nie patrzeć, pozytywne emocje w negatywnym świetle i nazywać to "pędem"? Mężczyzna, który potrafi docenić takie uczucia już jest wygrany, bo pokazuje, że jest człowiekiem a nie zwierzęciem, które kieruje się tylko instynktami. A jeśli mężczyzna docenia takie uczucia to nigdy nie skończy znajomości w dziwaczny sposób, udając, że "zapomniał".
                  • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:24
                    lena.nocna napisała:

                    > Coś co nazywasz "pędem" może być po prostu zwykłym ludzkim pragnieniem bliskośc
                    > i i wzajemności.

                    Właśnie za tym tęsknię. Nie wiem dlaczego dla niektórych to desperacja. Dla mnie desperacją jest bycie z pierwszym lepszym facetem byle tylko nie być samą, albo wiązanie się z kimś dla pieniędzy.

                    > Mężczyzna, który potrafi docenić takie uczucia już jest wygrany, bo pokazuje, że jest
                    > człowiekiem a nie zwierzęciem, które kieruje się tylko instynktami. A jeśli mężczyzna
                    > docenia takie uczucia to nigdy nie skończy znajomości w dziwaczny sposób, udając, że "zapomniał".

                    Pięknie to napisałaś.
                  • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 16:46
                    > Coś co nazywasz "pędem" może być po prostu zwykłym ludzkim pragnieniem bliskośc
                    > i i wzajemności. Po co stawiać te, jakby nie patrzeć, pozytywne emocje w negaty
                    > wnym świetle i nazywać to "pędem"? Mężczyzna, który potrafi docenić takie uczuc
                    > ia już jest wygrany, bo pokazuje, że jest człowiekiem a nie zwierzęciem, które
                    > kieruje się tylko instynktami. A jeśli mężczyzna docenia takie uczucia to nigdy
                    > nie skończy znajomości w dziwaczny sposób, udając, że "zapomniał".

                    Eeetam.
                    Potrzeba bliskości też może być manifestowana na różny sposób. I partner nie jest jedyną osobą z którą można bliskość realizować (a jeśli dla kogoś jest, to ja np. uciekam od takiej osoby).

                    Jak dla mnie problem tekstu: "będziemy w kontakcie" jest wydumany.
                    Spotykam się z kimś nie po to, by zweryfikować czy będzie to dla mnie partner na całe życie, ale po to, by miło z nim spędzić czas. Czy wyjdzie z tego związek to sprawa niejako wtórna.
                    W tym kontekście rzucanie tekstami w stylu "nie pasujemy do siebie" po jednej randce to zwyczajny falstart, nawet jeśli w istocie nie przypadliśmy sobie do gustu.



                    • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 16:55
                      kwieto napisał:

                      > I partner nie jest jedyną osobą z którą można bliskość realizować (a jeśli dla kogoś jest, to j
                      > a np. uciekam od takiej osoby).

                      Też tak uważam.

                      > Jak dla mnie problem tekstu: "będziemy w kontakcie" jest wydumany.
                      > Spotykam się z kimś nie po to, by zweryfikować czy będzie to dla mnie partner n
                      > a całe życie, ale po to, by miło z nim spędzić czas. Czy wyjdzie z tego związek
                      > to sprawa niejako wtórna.

                      Ale to Twój punkt widzenia. Ja chodzę na randki po to, że poznać partnera na całe życie. Od tego, żeby miło spędzić czas mam przyjaciółki.

                      > W tym kontekście rzucanie tekstami w stylu "nie pasujemy do siebie" po jednej r
                      > andce to zwyczajny falstart, nawet jeśli w istocie nie przypadliśmy sobie do gustu.

                      W tym kontekście o którym Ty piszesz - oczywiście, ale w moim jak najbardziej właściwy.
                      • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 17:10
                        No to widocznie faceci z którymi się spotykałaś mieli podejście bliższe do mojego niż do Twojego.
                        Czy to powód, by określać ich "tchórzami"?
                        • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 17:20
                          kwieto napisał:

                          > No to widocznie faceci z którymi się spotykałaś mieli podejście bliższe do moje
                          > go niż do Twojego.
                          > Czy to powód, by określać ich "tchórzami"?

                          Tchórzostem w tym wypadku określam mówienie mi, że chcą się jeszcze spotkać i niedwuznaczne dawanie do zrozumienia, że im się podobam, podczas gdy nie zamierzali więcej się odzywać. Przecież wystarczyło nic nie mówić poza "dzięki, cześć". Po co wciskać kit? Myśleli, że jak nie zapewnią mnie o chęci ponownego spotkania, to się rozpłaczę albo urządzę awanturę?:)
                          • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 17:25
                            I na tej etykietce Ci w tym wszystkim najbardziej zależy?

                            Powodów do braku telefonu mogło być tysiąc (np. następnego dnia zobaczyli dziewczynę fajniejszą od Ciebie, uważają, że to Ty powinnaś zabiegać o nich, albo zwyczajnie pogodzili się z żoną), ale jesteś 100% przekonana że oni się boją.
                            • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 17:36
                              kwieto napisał:

                              > I na tej etykietce Ci w tym wszystkim najbardziej zależy?
                              >
                              > Powodów do braku telefonu mogło być tysiąc (np. następnego dnia zobaczyli dziew
                              > czynę fajniejszą od Ciebie, uważają, że to Ty powinnaś zabiegać o nich, albo zw
                              > yczajnie pogodzili się z żoną), ale jesteś 100% przekonana że oni się boją.

                              A co stoi na przeszkodzie, w przytoczonych przez Ciebie przykładach, żeby wysłać chociaż maila, że nie dojdzie do następnego spotkania. Nie chodzi o podawanie powodu czy tłumaczenia tylko krótką informację, że drugiego spotknia nie będzie. I czym taki brak kontaktu jest podyktowany jak nie lękiem?
                              • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 17:48
                                Ale po co?
                                Widzę że się nie klei, nie kontynuuję znajomości i już.
                                Tłumaczenie się z tego to naprawdę nie jest dobry pomysł... dla obu stron
            • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:20
              senseiek napisał:

              > A z wiekiem powinna stawac sie coraz bardziej tolerancyjna, anizeli coraz mniej
              > . Bo tak to nie wroze jej swietlanej przyszlosci.

              Chciałabym poznać fajnego mężczyznę, ale nic na siłę. Wolę być sama niż z byle kim, żeby tylko mieć faceta. To by dopiero było żałosne.

              > Ludzie nie mlodnieja z wiekiem.

              I całe szczęście. Nigdy w życiu nie czułam się lepiej niż teraz.
    • kitek_maly Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:46
      Zapomniałaś dodać, że jesteś samodzielną, wykształcona, niezależna i atrakcyjna.
      • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:48
        nie doczytałaś
        napisała wyraźnie, że jest wyjątkowa i wartościowa
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:51
        kitek_maly napisała:

        > Zapomniałaś dodać, że jesteś samodzielną, wykształcona, niezależna i atrakcyjna
        > .

        Ty się śmiejesz a sama jesteś samodzielna, wykształcona, niezależna i atrakcyjna:P
        • kitek_maly Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:55
          Ale nie jęczę na forum, że faceci są be. :)
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:48
      Trzeba poznać jednego fajnego i wkręcić się w jego towarzystwo. Wiadomo-fajny facet ma fajnych kolegów gdyż fajny nie kumpluje się z niefajnymi.
      • senseiek Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:04
        > Trzeba poznać jednego fajnego i wkręcić się w jego towarzystwo. Wiadomo-fajny f
        > acet ma fajnych kolegów gdyż fajny nie kumpluje się z niefajnymi.

        I am Sensei, and approve this message.. ;)

        Trafione w sedno.
        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:21
          Się ma tę inteligencję, niezależność, atrakcyjność, samodzielność a także biustonosz puszap.
          • senseiek Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:51
            > Się ma tę inteligencję, niezależność, atrakcyjność, samodzielność a także biust
            > onosz puszap.

            Trzeba wykupywac firme w ktorej pracujesz Pani asystentko prezesa zarzadu, zeby sie z Toba przespac, czy wystarczy kolacja? :D
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 20:29
              Najsampierw trzeba tak mnie zapytać o seks, żeby przypadkiem mnie nie obrazić. I nie można też pisać na FK bo to niemęskie. To dwa pierwsze punkty z dwudziestu;)
      • josef_to_ja Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 17:10
        Różnie z tym bywa. Ja jestem niefajny, a kolegów mam fajnych, męskich, przystojnych, zaradnych
        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 20:29
          A co ci koledzy mówią na Twoje zachowanie? Jak opiszesz to zweryfikujemy czy naprawdę są tacy fajni;)
          • josef_to_ja Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 12:52
            Ja w realu jestem zupełnie inny. Poza tym zachowuję się normalnie, na dodatek jestem bardzo miły i szarmancki do tego dowcipny i zabawny
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 15:11
              Więc kiedy grasz skoro w realu jesteś inny niż tutaj?
              • josef_to_ja Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 15:52
                Tutaj po prostu swoje słabości obnażam. Czasem każdy potrzebuje się wyżalić
                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 16:14
                  Pewnie, że każdy czasem potrzebuje się wyżalić aleee z tego co piszesz to w realu udajesz, że nie masz kłopotów a na forum okazuje się, że masz ich milion. Pytanie w takim razie jest takie-co to za kumple, którzy nie widzę, że grasz i czy naprawdę są tacy fajni skoro nie widzą;)
                  • josef_to_ja Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 16:27
                    To moja prywatna sprawa czy mam kłopoty czy nie. Poza tym w życiu jakoś sobie radzę. Pracuję, piję, spotykam się z ludźmi - w społeczeństwie normalnie funkcjonuję
    • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:51
      Cześć, nie wiem ile masz lat i czy obracamy się wśród ludzi w podobnym wieku. Nie wiem też czy jestem dobrą osobą do udzielania odpowiedzi na to pytanie. Ale mogę przedstawić mój punkt widzenia.

      Moim zdaniem nie chodzi o to, że mężczyźni stali się kiepscy. Po prostu mają w życiu inne cele niż my, kobiety. Większość mężczyzn w moim wieku w planach na najbliższe lata ma doskonalenie zawodowe, imprezy, zabawę, kupowanie nowych gadżetów, może zakup jakiegoś mieszkania dla siebie. Lubią sobie pograć, pooglądać filmy, wolą brać niż dawać.

      Nie chcą budować trwałych relacji opartych na szczerości i zaufaniu, bo mają co innego w głowie. Szukają przelotnych, dynamicznych i pełnych emocji znajomości.

      Jeśli tobie to nie odpowiada - a często od razu widać jakie masz oczekiwania - to powinnaś szukać kogoś kto ma podobne priorytety do ciebie. Każdemu innemu mężczyźnie możesz wysyłać sygnały, które go zniechęcają.

      Nie wiem w jaki sposób poznajesz tych mężczyzn. Moim zdaniem najlepiej umawiać się na randki w tradycyjny sposób i dać się choć trochę poznać przed takim spotkaniem. W innym wypadku ryzyko porażki jest bardzo duże, nie ma żadnej więzi między wami i łatwo jest zmarnować taką znajomość.

      Trzymam kciuki. :-)

      • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:05
        lena.nocna napisała:

        > Cześć, nie wiem ile masz lat i czy obracamy się wśród ludzi w podobnym wieku.

        Mam 31, ale podobają mi się mężczyźni starsi ode mnie przynajmniej 10 lat. Mój były był 23 lata starszy. Nie szukam "tatusia" ani sponsora, tylko po prostu nie pociągają mnie równieśnicy. Starsi faceci wydają mi się też bardziej odpowiedzialni, co oczywiście nie zawsze się sprawdza.

        > Moim zdaniem nie chodzi o to, że mężczyźni stali się kiepscy. Po prostu mają w
        > życiu inne cele niż my, kobiety.

        Zdecydowanie.

        > Jeśli tobie to nie odpowiada - a często od razu widać jakie masz oczekiwania -
        > to powinnaś szukać kogoś kto ma podobne priorytety do ciebie. Każdemu innemu mę
        > żczyźnie możesz wysyłać sygnały, które go zniechęcają.

        Zgadzam się, tylko kiedy się z kimś umawiam, zawsze mam wrażenie, że to mężczyzna o podobnych priorytetach, a potem często okazuje się, że całkowicie się pomyliłam. Albo nie mam wyczucia do ludzi albo poprostu nie trafiłam jeszcze na odpowiedniego faceta.

        > Nie wiem w jaki sposób poznajesz tych mężczyzn. Moim zdaniem najlepiej umawiać
        > się na randki w tradycyjny sposób i dać się choć trochę poznać przed takim spot
        > kaniem. W innym wypadku ryzyko porażki jest bardzo duże, nie ma żadnej więzi mi
        > ędzy wami i łatwo jest zmarnować taką znajomość.

        Masz absolutną rację.

        > Trzymam kciuki. :-)

        Dziękuję:)
        • kitek_maly Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:22
          > Mam 31, ale podobają mi się mężczyźni starsi ode mnie przynajmniej 10 lat. Mój
          > były był 23 lata starszy.

          O fak.
          • jan_hus_na_stosie Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 16:49
            kitek_maly napisała:

            > > Mam 31, ale podobają mi się mężczyźni starsi ode mnie przynajmniej 10 lat
            > . Mój
            > > były był 23 lata starszy.
            >
            > O fak.


            no co, nie bądź taka nietolerancyjna :D
        • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:59
          > Mam 31, ale podobają mi się mężczyźni starsi ode mnie przynajmniej 10 lat. Mój
          > były był 23 lata starszy.

          Czyli facet pod pięćdziesiątkę ma być witalny i aktywny na tyle, by chcieć się zadawać z 30-ką, do tego ma mieć dobrze poustawiane w głowie itd., itp., a jednocześnie ma nie mieć jeszcze poukładanego życia prywatnego (żona, dzieci itp.)

          Poszukaj w cyrkach, obok kobiet z trzema piersiami i ludzi, którzy mają włosy na całym ciele.
          • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:02
            kwieto napisał:

            > Czyli facet pod pięćdziesiątkę ma być witalny i aktywny na tyle, by chcieć się
            > zadawać z 30-ką

            Niektórzy są bardzo witalni, wierz mi:)

            > a jednocześnie ma nie mieć jeszcze poukładanego życia prywatnego (żona, dzieci itp.)

            Są jeszcze rozwodnicy i wdowcy:)

            • senseiek Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:09
              > Niektórzy są bardzo witalni, wierz mi:)

              Po ilu wiagrach? ;)
            • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 16:20
              > Są jeszcze rozwodnicy i wdowcy:)

              Uhmm, rozwodnicy pewnie dlatego się rozwiedli, bo ich żony to "złe kobiety były".

              Niestarzy, weseli wdowcy... no no, takich to na pęczki w okolicy

    • astrofan Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 13:57
      co za idiotka,

      chcesz takiej szczerości? masz same ideały dookoła? nie?

      to powiedz swojej matce/ciotce/babce/koleżance że jest stara, brzydka, gruba, tłusta lub pokaraczna ... bądź z nimi szczera , mów to przy każdej okazji, nie bądź tchórzem
      • khadroma Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:00
        astrofan napisał:
        > co za idiotka,
        >
        > chcesz takiej szczerości? masz same ideały dookoła? nie?

        Chyba cie poniosło troche, hahaha! :D
        Uwaza, bo popuścisz w majty... ;)
    • jake210 Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:27
      "Jestem zadbaną, piękną i wykształconą singielką, szukam zaradnego,czułego,inteligentnego faceta na poziomie, najlepiej wysoki brunet. Czy normalni faceci już wygineli?" Chyba jakiś licznik uruchomię, taki jak ten długu publicznego w centrum Warszawy, bo tego typu posty oderwanych od rzeczywistosci singielek pojawiają się srednio 2 razy na tydzien. Socjologowie pewnie by je nazwali pokoleniem "nie ma już normalnych facetów" ;)
      • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 14:59
        jake210 napisał:

        > bo tego typu posty oderwanych od rzeczywistosci singielek pojaw iają się srednio 2 razy na
        > tydzien. )

        "Oderwanych od rzeczywistosci singielek"? Dziwne, bo moje zamężne koleżanki mają takie samo zdanie o mężczyznach jak ja (a niektóre dużo gorsze).
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:05
        > Socjologowie pewnie by je nazwali pokolenie m "nie ma już normalnych facetów" ;)

        To taka klasyka
        "Jaki ma być "normalny" mężczyzna"?
        "No jak to jaki - ma idealnie trafiać we WSZYSTKIE moje wymagania, wtedy klasyfikujemy go jako normalnego" :D
        • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:10
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > > Socjologowie pewnie by je nazwali pokolenie m "nie ma już normalnych face
          > tów" ;)
          >
          > To taka klasyka
          > "Jaki ma być "normalny" mężczyzna"?
          > "No jak to jaki - ma idealnie trafiać we WSZYSTKIE moje wymagania, wtedy klasyf
          > ikujemy go jako normalnego" :D

          Nie pisałam, że nie ma normalnych, tylko, że ja nie spotykam porządnych i kulturalnych, czyli takich, którzy traktują kobiety z szacunkiem. Ale widać łatwiej upraszczać i pisać o zdesperowanych singielkach z wygórowanymi wymaganiami.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:19

            >
            > Nie pisałam, że nie ma normalnych, tylko, że ja nie spotykam porządnych i kultu
            > ralnych, czyli takich, którzy traktują kobiety z szacunkiem. Ale widać łatwiej
            > upraszczać i pisać o zdesperowanych singielkach z wygórowanymi wymaganiami.

            W momenie gdy sam tytuł zawiera uogólnienie maksymalne - "co się stało z mężczyznami" trudno wymagać aby mi podobne uproszczenia do głowy nie przyszły.

            Zastanawiam sie co to znaczy "traktować kobiety z szacunkiem"? Jakaś specjalna instrukcja jest?
            Czy może kobieta zasługuje na więcej szacunku niż mężczyzna?
            • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 15:37
              g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

              > W momenie gdy sam tytuł zawiera uogólnienie maksymalne - "co się stało z mężczy
              > znami" trudno wymagać aby mi podobne uproszczenia do głowy nie przyszły.

              Faktycznie tytuł bardzo uogólnia, ale forum ma to do siebie, że pewne rzeczy się uogólnia. Niemniej jednak pisząc staram się podkreślać, że to moje doświadczenia, a nie prawda absolutna.

              > Zastanawiam sie co to znaczy "traktować kobiety z szacunkiem"? Jakaś specjalna
              > instrukcja jest?
              > Czy może kobieta zasługuje na więcej szacunku niż mężczyzna?

              Szkoda, że musisz się nad tym zastanawiać. Dla mnie traktowanie z szacunkiem to zachowanie oparte na szczerości, zważaniu na czyjeś uczucia, zdanie, potrzeby, a na dalszym etapie znajomości też lojalność, wierność.
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 16:00

                > Szkoda, że musisz się nad tym zastanawiać. Dla mnie traktowanie z szacunkiem to
                > zachowanie oparte na szczerości, zważaniu na czyjeś uczucia, zdanie, potrzeby,
                > a na dalszym etapie znajomości też lojalność, wierność.

                Czyli traktować jak każdego człowieka. Ok, to da radę.

                Z jednym wyjątkiem - w kwestii szczerości. Z tym w czasie randkowania będzie ciężko, cóż tacy teraz jesteśmy, może zawsze byliśmy. Nie mówię o kłamstwie, ale na początku znajomości ciężko o prawdziwą szczerość - w końcu spotyka się dwójka dość obcych sobie osób, które dążą do stworzenia relacji która ich bardzo odsłoni, dlatego szczerość i otwartość będzie pojawiała się stopniowo, w miarę zwiększania poziomu zaufania.

                A właśnie, tu może być kluczowa kwestia.
                Zakładając że twój ostatni związek był długi i łączył się prawdziwą bliskością, szczerością i intymnością prawdopodobnie teraz pragniesz tego samego, bo tego do się przyzwyczaiłaś. A w nowej znajomość trzeba na to trochę poczekać. I żaden mężczyzna ci tego nie zapewni z miejsca.
                • the_city Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 16:41
                  g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                  > Z jednym wyjątkiem - w kwestii szczerości. Z tym w czasie randkowania będzie ci
                  > ężko, cóż tacy teraz jesteśmy, może zawsze byliśmy. Nie mówię o kłamstwie, ale
                  > na początku znajomości ciężko o prawdziwą szczerość - w końcu spotyka się dwój
                  > ka dość obcych sobie osób, które dążą do stworzenia relacji która ich bardzo od
                  > słoni, dlatego szczerość i otwartość będzie pojawiała się stopniowo, w miarę zw
                  > iększania poziomu zaufania.
                  >
                  > A właśnie, tu może być kluczowa kwestia.
                  > Zakładając że twój ostatni związek był długi i łączył się prawdziwą bliskością,
                  > szczerością i intymnością prawdopodobnie teraz pragniesz tego samego, bo tego
                  > do się przyzwyczaiłaś. A w nowej znajomość trzeba na to trochę poczekać. I żade
                  > n mężczyzna ci tego nie zapewni z miejsca.

                  Fajnie to napisałeś:)

                  Ja nie oczekuję bliskości czy pełnej otwartości na pierwszym spotkaniu. Chcę tylko podstawowego szacunku i szczerości. Po co ktoś udaje zainteresowanie skoro mu się nie podobam, po co mówi, że zadzwoni, skoro nie ma zamiaru? Albo po co kłamie na temat swojego wieku czy oczekiwań. Po co oszukiwać?

                  Jakiś czas temu poznałam pewnego mężczynę przez internet. Pisaliśmy do siebie jakiś czas, potem kilkakrotnie rozmawialiśmy przez telefon. Świetnie mi się z nim rozmawiało. Podczas jednej z rozmów oznajmił, że wyjeżdża na 4 dni do Krakowa i, że odezwie się do mnie stamtąd, a jak tylko wróci spotkamy się i dodatkowo zaprosił mnie na pewien przegląd filmów - w sumie 3 obietnice. Nie spełnił ani jednej. Odezwał się dopiero po tygodniu od powrotu. Kiedy zapytałam dlaczego nie zadzwonił z Krakowa i dopiero teraz się odzywa, powiedział, że "przecież nawet się nie znamy". Czyli, że jego zdaniem może mi składać obietnice bez pokrycia, bo przecież mnie nie zna.

                  • senseiek dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 16:56
                    > Jakiś czas temu poznałam pewnego mężczynę przez internet. Pisaliśmy do siebie j
                    > akiś czas, potem kilkakrotnie rozmawialiśmy przez telefon. Świetnie mi się z ni
                    > m rozmawiało. Podczas jednej z rozmów oznajmił, że wyjeżdża na 4 dni do Krakowa
                    > i, że odezwie się do mnie stamtąd, a jak tylko wróci spotkamy się i dodatkowo
                    > zaprosił mnie na pewien przegląd filmów - w sumie 3 obietnice. Nie spełnił ani
                    > jednej. Odezwał się dopiero po tygodniu od powrotu. Kiedy zapytałam dlaczego ni
                    > e zadzwonił z Krakowa i dopiero teraz się odzywa, powiedział, że "przecież nawe
                    > t się nie znamy". Czyli, że jego zdaniem może mi składać obietnice bez pokrycia
                    > , bo przecież mnie nie zna.

                    Frustratka wyskoczyla 50-letniem, doroslem dojrzalemu facetowi z fochem, "ze nie zadzwonil" itp. to dobrze, ze Cie nie kopnal w ten ksiezniczkowaty tylek i wysmial dziecinne zachowanie..
                    • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 16:59
                      senseiek napisał:

                      > Frustratka wyskoczyla 50-letniem, doroslem dojrzalemu facetowi z fochem, "ze ni
                      > e zadzwonil" itp. to dobrze, ze Cie nie kopnal w ten ksiezniczkowaty tylek i wy
                      > smial dziecinne zachowanie..

                      Ten akurat miał 41. I faktycznie był wybitnie "dojrzały", pewnie tak samo jak Ty.
                      • senseiek Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 17:15
                        > Ten akurat miał 41. I faktycznie był wybitnie "dojrzały", pewnie tak samo jak Ty.

                        Jakby mi jakas panienka wyskoczyla z fochem, ze "nie dzwonie", ktorej w zyciu nie widzialem, to bym byl niezmiernie zdziwiony.. Zreszta jakbym ja widzial, to tez bym sie zdziwil. Od tego kobieta ma rece, zeby wystukac na komorce numer albo smsa napisac.
                        Od takich fochow to sie momentalnie traci szacunek do takiego internetowego znajomego.
                        • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 17:21
                          Nie no, bez przesady.
                          Jeśli obiecał (pytanie czy rzeczywiście że obiecał?) że zadzwoni, to powinien zadzwonić lub przynajmniej wyjaśnić dlaczego tego nie zrobił.
                          Jeszcze jest pytanie w jaki sposób ona go o ten telefon zapytała.
                          • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 17:27
                            kwieto napisał:

                            > Nie no, bez przesady.
                            > Jeśli obiecał (pytanie czy rzeczywiście że obiecał?) że zadzwoni, to pow
                            > inien zadzwonić lub przynajmniej wyjaśnić dlaczego tego nie zrobił.
                            > Jeszcze jest pytanie w jaki sposób ona go o ten telefon zapytała.

                            Powiedział, cytuję: "Odezwę się do Ciebie z Krakowa" i że jak wróci to się spotkamy.

                            Po tygodniu od powrotu najpierw wysłał smsa z pytaniem co u mnie słychać, odpisałam, że dobrze. Potem znowu zamilkł na tydzień po czym wysłał maila co z naszym spotkaniem, na co odpisałam, że przecież jasno dał mi do zrozumienia, że nie jest zainteresowany, bo nie odzywał się i nie dotrzymał obietnic. Na co on odpisał już wiecie co.
                            • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 17:41
                              Po takich tekstach pewnie odpisałbym tak samo :")
                          • senseiek Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 17:31
                            > Jeszcze jest pytanie w jaki sposób ona go o ten telefon zapytała.

                            To akurat bez watpienia z fochem i pretensjami..
                            • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 17:43
                              Wolę dopytać, niż zakładać z góry.
                              Ale akurat masz rację, przestaję się dziwić, że facet powiedział co powiedział
                              • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 17:51
                                kwieto napisał:

                                > Wolę dopytać, niż zakładać z góry.
                                > Ale akurat masz rację, przestaję się dziwić, że facet powiedział co powiedział

                                Po wpisach Twoich i Tobie podobnych widzę, że coś takiego jak dojrzały emocjonalnie facet to miejska legenda. Zastanawiam się tylko kto Was wychowywał? I dlaczego wydaje się Wam, że możecie traktować kobiety jak śmieci? Zdecydowanie wolę być sama niż znosić tego typu zachowania.
                                • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 18:00
                                  Dziękuję za dogłębną ocenę mojej osobowości.

                                  Na pomysł, że problem może leżeć (również) po Twojej stronie jak rozumiem nie wpadłaś?
                                  • senseiek Ksiezniczkowatosc lasuje mozg 03.12.11, 18:04
                                    > Na pomysł, że problem może leżeć (również) po Twojej stronie jak rozumiem nie wpadłaś?

                                    Ksiezniczkowatosc lasuje mozg. Zawsze.. :)
                                    • the_city Re: Ksiezniczkowatosc lasuje mozg 03.12.11, 19:08
                                      senseiek napisał:

                                      > Ksiezniczkowatosc lasuje mozg. Zawsze.. :)

                                      Tobie na pewno. Nie wiem jak w ogóle śmiałam skrytykować jakiegoś mężczyznę, przecież wszyscy jesteście tak idelani!
                                  • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:03
                                    kwieto napisał:

                                    > Dziękuję za dogłębną ocenę mojej osobowości.
                                    > Na pomysł, że problem może leżeć (również) po Twojej stronie jak rozumiem nie w
                                    > padłaś?

                                    Widzę, że męska solidarność zabija rozsądek, kulturę i wrażliwość, o ile w ogóle u Ciebie występowały.
                                    • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 16:34
                                      Widzę że chęć "postawienia na swoim" zabija w Tobie treźwość osądu.

                                      Gość nie wywiązał się z jednej z obietnic - OK.
                                      Tyle że Ty zamiast go zapytać i wyjaśnić co się stało, zdążyłaś go już na własną rękę ocenić, wydać wyrok i się obrazić.
                                      I dziwisz się, że on na to zareagował jak zareagował?

                                      Podobnie działasz i tutaj - wystarczy mieć inne zdanie na jakiś temat i już szermujesz ocenami i wyzywasz dyskutantów od najróżniejszych.

                                      Napiszę otwartym tekstem - trafiasz na jakich trafiasz, bo sensowniejsi omijają Cię po prostu szerokim łukiem.
                                      • the_city Re: 04.12.11, 16:57
                                        kwieto napisał:

                                        > Widzę że chęć "postawienia na swoim" zabija w Tobie treźwość osądu.

                                        > Podobnie działasz i tutaj - wystarczy mieć inne zdanie na jakiś temat i już sze
                                        > rmujesz ocenami i wyzywasz dyskutantów od najróżniejszych.

                                        Póki co to Ty i kilku innych mężczyzn tutaj próbujecie mi za wszelką cenę uświadomić, że się mylę, wszystko to moja wina, a faceci niezależnie od tego jak by się nie zachowali są w porządku. I to Wy zaczęliście pisać z pogardą o mojej inteligencji i rozsądku. Ja tylko nie pozostałam dłużna, choć w dużo bardziej kulturalny sposób od Waszego. Ale łatwiej jest zapomnieć co się samemu napisało i pamiętać tylko moje wpisy. Wierzyć mi się nie chce, że można być tak zapatrzonym w siebie i oderwanym od faków.

                                        Usprawiedliwiacie każde zachowanie mężczyzn, tylko dlatego, że są mężczyznami. Dla Was bycie mężczyzną znaczy bycie OK, natomiast bycie kobietą to desperacja, wygórowane wymagania i oderwanie od rzeczywistości. Nie przeczytałam tutaj żadnej wypowiedzi, która by zaprzeczyła moim przekonaniom. Wręcz przeciwnie - każda wypowiedź mężczyzn coraz bardziej uświadamia mi, że brak Wam podstaw dobrego wychowania, honoru i odowiedzialności.

                                        > Gość nie wywiązał się z jednej z obietnic - OK.
                                        > Tyle że Ty zamiast go zapytać i wyjaśnić co się stało, zdążyłaś go już na własn
                                        > ą rękę ocenić, wydać wyrok i się obrazić.
                                        > I dziwisz się, że on na to zareagował jak zareagował?

                                        Wysłanie smsa czy wykonanie telefonu naprawdę nie zajmuje dużo czasu i poza ekstremalnymi sytuacjami (typu np. wypadek), zawsze można to zrobić. Facet wolał milczeć. OK, nie poznaliśmy się, więc wiadomo, że nie ma wobec mnie zobowiązań. Ale wystarczyło, gdyby powiedział przepraszam, kiedy się wreszcie odezwał. A on, jak większość facetów wolał zgrywać głupiego.

                                        > Napiszę otwartym tekstem - trafiasz na jakich trafiasz, bo sensowniejsi omijają
                                        > Cię po prostu szerokim łukiem.

                                        Oczywiście najlepiej zwalić winę na kobietę, bo dla Ciebie mężczyzna jest zawsze święty. Ciekawe tylko dlaczego tyle innych kobiet zakłada podobne wątki? Skoro tyle kobiet ma problemy z mężczyznami, nie jest możliwe statystycznie, żeby to zawsze była wina kobiet. Raczej faktycznie to mężczyźni zmieniają się na gorsze.
                                        • kwieto Re: 04.12.11, 17:14
                                          > Póki co to Ty i kilku innych mężczyzn tutaj próbujecie mi za wszelką cenę uświa
                                          > domić, że się mylę, wszystko to moja wina, a faceci niezależnie od tego jak by
                                          > się nie zachowali są w porządku.

                                          Gdzie takie rewelacje wyczytałaś, bo chyba nie w moich postach?
                                          To właśnie przykład tego, jak pięknie sama sobie odsiewasz gości wartych uwagi.

                                          > I to Wy zaczęliście pisać z pogardą o mojej inteligencji i rozsądku.

                                          Jak wyżej.

                                          > Ja tylko nie pozostałam dłużna, choć w dużo bardziej kul
                                          > turalny sposób od Waszego

                                          Jeśli nie odróżniasz oceny zachowania od oceny osoby, to się nie dogadamy.

                                          > Ale łatwiej jest zapomnieć co się samemu napisało i
                                          > pamiętać tylko moje wpisy. Wierzyć mi się nie chce, że można być tak zapatrzony
                                          > m w siebie i oderwanym od faków.

                                          Rozumiem, że powyższe to przykład owej "kultury", którą sobie przypisujesz?

                                          > Usprawiedliwiacie każde zachowanie mężczyzn

                                          Powtórzę techniką "zdartej płyty":
                                          Gdzie takie rewelacje wyczytałaś, bo chyba nie w moich postach?

                                          > Dla Was bycie mężczyzną znaczy bycie OK, natomiast bycie kobietą to desperacja,
                                          > wygórowane wymagania i oderwanie od rzeczywistości.

                                          Powtórzę techniką "zdartej płyty":
                                          Gdzie takie rewelacje wyczytałaś, bo chyba nie w moich postach?

                                          > Wręcz przeciwnie - każd
                                          > a wypowiedź mężczyzn coraz bardziej uświadamia mi, że brak Wam podstaw dobrego
                                          > wychowania, honoru i odowiedzialności.

                                          Wrzuć w wyszukiwarkę hasło "projekcja".

                                          > Wysłanie smsa czy wykonanie telefonu naprawdę nie zajmuje dużo czasu i poza eks
                                          > tremalnymi sytuacjami (typu np. wypadek), zawsze można to zrobić.

                                          Skąd wiesz, że taka nie nastąpiła? Jesteś jasnowidzem?

                                          > Ale wystarczyło, gdyby powiedział przepraszam, kiedy się wreszcie odezwał. A on
                                          > , jak większość facetów wolał zgrywać głupiego.

                                          Może by powiedział, gdybyś nie przywitała go urazą połączoną z kompletną diagnozą jego pobudek (dokonaną metodą zgadywanki w szklanej kuli), zanim biedak zdołał dojść do słowa.

                                          > Oczywiście najlepiej zwalić winę na kobietę, bo dla Ciebie mężczyzna jest zawsz
                                          > e święty.

                                          Powtórzę techniką "zdartej płyty":
                                          Gdzie takie rewelacje wyczytałaś, bo chyba nie w moich postach?

                                          > Ciekawe tylko dlaczego tyle innych kobiet zakłada podobne wątki? Skor
                                          > o tyle kobiet ma problemy z mężczyznami, nie jest możliwe statystycznie, żeby t
                                          > o zawsze była wina kobiet.

                                          A kto mówi że jest?
                                          Kto mówi, że całość sprawy należy w ogóle rozpatrywać w kategoriach "winy"?

                                          > Raczej faktycznie to mężczyźni zmieniają się na gorsze.

                                          Już Ci pisałem - trafiamy na takich ludzi, na jakich sami jesteśmy gotowi.
                                          • the_city Re: 04.12.11, 17:34
                                            kwieto napisał:

                                            > Gdzie takie rewelacje wyczytałaś, bo chyba nie w moich postach?

                                            Pisałam ogólnie o postach kilku facetów: senseiek, samentu, g.r.a.f.z.e.r.o i Twoich, choć przyznaję w Twoich nie było takich obraźliwych komentarzy, jak w ich, więc nie powinnam pisać tego jako odpowiedź do Ciebie.

                                            Była natomiast złośliwość i ocena:

                                            > Napiszę otwartym tekstem - trafiasz na jakich trafiasz, bo sensowniejsi omijają Cię po prostu szerokim łukiem

                                            > Ale akurat masz rację, przestaję się dziwić, że facet powiedział co powiedział

                                            Było też ignorowanie obraźliwych komentarzy innych facetów i wmawianie, że to ja pierwsza zaczęłam kogoś wyzywać:

                                            > wystarczy mieć inne zdanie na jakiś temat i już szermujesz ocenami i wyzywasz dyskutantów od najróżniejszych). To ww. mężczyźni (oprócz Ciebie) zaczęli pisać w sposób dla mnie obraźliwy jako pierwsi, ja im tylko odpowiedziałam.





                                            • kwieto Re: 04.12.11, 18:06
                                              > Była natomiast złośliwość i ocena:

                                              Oczywiście. Dialog to interakcja między dwiema osobami więc instynktownie dobieram styl wypowiedzi do swojego rozmówcy.
                                              Ocena wynika z tego, jak odbieram Twoje zachowanie.

                                              > Było też ignorowanie obraźliwych komentarzy innych facetów

                                              No wybacz, lecz nie jestem od tego, by chronić Cię przed "innymi facetami".

                                              > To ww. mężczyźni (oprócz Ciebie) zaczęli
                                              > pisać w sposób dla mnie obraźliwy jako pierwsi, ja im tylko odpowiedziałam.

                                              Sęk w tym, że ja przy okazji też dostałem parę epitetów i "jedynych słusznych" ocen (np. zarzut niedojrzałości).
                                              Nie będę rozsądzał "kto zaczął" w innych przypadkach.

                                              Twój styl komunikacji (przynajmniej w tym wątku) jest nastawiony na konflikt, więc otrzymujesz konfliktowe odpowiedzi na to co piszesz. Proste...
                                              • the_city Re: 04.12.11, 18:24
                                                kwieto napisał:

                                                > Oczywiście. Dialog to interakcja między dwiema osobami więc instynktownie dobie
                                                > ram styl wypowiedzi do swojego rozmówcy.
                                                > Ocena wynika z tego, jak odbieram Twoje zachowanie.

                                                Twoje prawo. Ciekawe co sądzisz o lenie.nocnej, bo jej wypowiedzi wydają mi się bardzo wyważone i inteligentne, a też jesteś wobec niej złośliwy. Może więc taki masz poprostu styl względem kobiet na forum?

                                                > No wybacz, lecz nie jestem od tego, by chronić Cię przed "innymi facetami".

                                                A kto Ci każe mnie chronić?! Mógłbyś natomiast nie ignorować faktu, że to nie ja zaczęłam pyskówkę, tylko kilku innych facetów. Ale wolisz przypisywać odpowiedzialność mnie i wmawiać, że to ja jestem konfliktowa. Ciekawe dlaczego?

                                                > Sęk w tym, że ja przy okazji też dostałem parę epitetów i "jedynych słusznych"
                                                > ocen (np. zarzut niedojrzałości).

                                                Jakich epitetów? Nie myl oceny zachowania z epitetami.

                                                > Nie będę rozsądzał "kto zaczął" w innych przypadkach.

                                                Tak najłatwiej. Najlepiej odpowiedzialnością obarczyć kobietę, bo przecież mężczyzna nie może być "winny".

                                                > Twój styl komunikacji (przynajmniej w tym wątku) jest nastawiony na konflikt, w
                                                > ięc otrzymujesz konfliktowe odpowiedzi na to co piszesz. Proste...

                                                Wszystkie kobiety na forum, które krytukują mężczyzn oceniane są jako konfliktowe, więc to raczej taki styl mężczyzn, a nie nastawienie kobiet.
                                                • kwieto Re: 04.12.11, 18:41
                                                  > Twoje prawo. Ciekawe co sądzisz o lenie.nocnej, bo jej wypowiedzi wydają mi się
                                                  > bardzo wyważone i inteligentne, a też jesteś wobec niej złośliwy. Może więc ta
                                                  > ki masz poprostu styl względem kobiet na forum?

                                                  Nic nie sądzę.
                                                  Sądzę natomiast na przykład, że odróżnianie "człowieka" od "zwierząt" na podstawie tego, że człowiek potrafi być zapobiegliwy w tym sensie, że coś uprawia lub hoduje jest w sposób oczywisty błędna.

                                                  > A kto Ci każe mnie chronić?! Mógłbyś natomiast nie ignorować faktu, że to nie j
                                                  > a zaczęłam pyskówkę, tylko kilku innych facetów. Ale wolisz przypisywać odpowie
                                                  > dzialność mnie i wmawiać, że to ja jestem konfliktowa. Ciekawe dlaczego?

                                                  Dlatego, że o ile nie masz wyboru sposobu w jaki sposób ktoś się do Ciebie zwraca, masz oczywisty wybór tego, jak na to odpowiesz. Przecież nikt Ci nie każe "odpyskowywać"?

                                                  > Jakich epitetów? Nie myl oceny zachowania z epitetami.

                                                  "niedojrzałość" użyta była w znaczeniu pejoratywnym. Dowiedziałem się też np. że nie jestem "prawdziwym facetem" (cokolwiek by to nie oznaczało), również w kontekście negatywnym.

                                                  > Tak najłatwiej. Najlepiej odpowiedzialnością obarczyć kobietę, bo przecież mężc
                                                  > zyzna nie może być "winny".

                                                  Znowu jak zdarta płyta powtórzę:
                                                  Czy gdziekolwiek napisałem, że Ty jesteś "odpowiedzialna" lub "winna"?
                                                  Dorabiasz sobie jakąś ideologię do moich wypowiedzi - proszę bardzo. Nie dziw się jednak potem, że odpowiadam Ci tak a nie inaczej.

                                                  > Wszystkie kobiety na forum, które krytukują mężczyzn oceniane są jako konflikto
                                                  > we, więc to raczej taki styl mężczyzn, a nie nastawienie kobiet.

                                                  Generalizacja.
                                                  "Wszystkie", to znaczy które? "Oceniane są" - przez kogo?
                                                  • the_city Re: 04.12.11, 19:01
                                                    kwieto napisał:

                                                    > Sądzę natomiast na przykład, że odróżnianie "człowieka" od "zwierząt" na podsta
                                                    > wie tego, że człowiek potrafi być zapobiegliwy w tym sensie, że coś uprawia lub
                                                    > hoduje jest w sposób oczywisty błędna.

                                                    Lena podała kilka przykładów, dla Ciebie wszystkie są błędne. Twoje prawo. Ale dlaczego nie dajesz nam (mnie i lenie) prawa do własnego zdania. Tylko usiłujesz udowodnić, że się mylimy.

                                                    > Dlatego, że o ile nie masz wyboru sposobu w jaki sposób ktoś się do Ciebie zwra
                                                    > ca, masz oczywisty wybór tego, jak na to odpowiesz. Przecież nikt Ci nie każe "
                                                    > odpyskowywać"?

                                                    Oczywiście, że nie. Ale robinie tylko mnie z tego zarzutu, jest nie w porządku.

                                                    > "niedojrzałość" użyta była w znaczeniu pejoratywnym. Dowiedziałem się też np. ż
                                                    > e nie jestem "prawdziwym facetem" (cokolwiek by to nie oznaczało), również w ko
                                                    > ntekście negatywnym.

                                                    To była ocena, a nie epitety.

                                                    > Znowu jak zdarta płyta powtórzę:
                                                    > Czy gdziekolwiek napisałem, że Ty jesteś "odpowiedzialna" lub "winna"?

                                                    Krytykujesz tylko mnie za wypowiedzi, ani słowa o facetach, którzy wypowiadali się dużo bardziej obraźliwie, stąd mój wniosek. Jeśli jest błędny, to nikt Ci nie broni tego napisać.

                                                    > "Wszystkie", to znaczy które? "Oceniane są" - przez kogo?

                                                    Nie będę wypisywała kto i w jakich wątkach, bo za dużo ich było. Wystarczy poczytać.
                                                  • kwieto Re: 04.12.11, 19:19
                                                    > Lena podała kilka przykładów, dla Ciebie wszystkie są błędne.

                                                    Akurat kwestionowałem jedną kwestię i tu przykładu nie ma żadnego. Poza zarzutem, że przytaczając zapobiegliwość wiewiórek (zapasy) czy przedsiębiorczość mrówek (hodowla mszyc) "naginam interpretację faktów"
                                                    Niestety nie zostałem poinformowany o jaką "interpretację" chodzi.

                                                    > Twoje prawo. Ale
                                                    > dlaczego nie dajesz nam (mnie i lenie) prawa do własnego zdania. Tylko usiłujes
                                                    > z udowodnić, że się mylimy.

                                                    Przepraszam, to Ty przyszłaś tu z przekonaniem, że jeśli ktoś ma inne podejście do pewnych spraw to jest "tchórzem", "krętaczem" i tym podobne. Innymi słowy "kto nie dmie z nami, ten przeciwko nam". Ja zaś walczę o prawo do posiadania innego zdania - odmiennego niż Twoje.

                                                    > Oczywiście, że nie. Ale robinie tylko mnie z tego zarzutu, jest nie w porządku.

                                                    Rozmawiam z Tobą a nie z nimi.

                                                    > To była ocena, a nie epitety.

                                                    Ocena negatywna. Nie podparta argumentami. Czyli pomówienie. Czyli epitet.

                                                    > Krytykujesz tylko mnie za wypowiedzi, ani słowa o facetach, którzy wypowiadali
                                                    > się dużo bardziej obraźliwie, stąd mój wniosek. Jeśli jest błędny, to nikt Ci n
                                                    > ie broni tego napisać.

                                                    Jak wyżej - odpowiadam na Twoje posty, więc odnoszę się do Ciebie. Jakbym odpowiadał na czyjeś inne, odnosiłbym się do tej osoby.

                                                    > Nie będę wypisywała kto i w jakich wątkach, bo za dużo ich było. Wystarczy pocz
                                                    > ytać.

                                                    Wybacz, dla mnie to brak argumentów.
                                            • senseiek My cie nie wyzywalismy. Ocenilismy cie 04.12.11, 18:36
                                              > Było też ignorowanie obraźliwych komentarzy innych facetów i wmawianie, że to j
                                              > a pierwsza zaczęłam kogoś wyzywać:

                                              My cie nie wyzywalismy. Ocenilismy cie tak samo jak ty ocenilas swoich ponad 40-letnich internetowych znajomych..
                                              • the_city Re: My cie nie wyzywalismy. Ocenilismy cie 04.12.11, 18:47
                                                senseiek napisał:

                                                > My cie nie wyzywalismy. Ocenilismy cie tak samo jak ty ocenilas swoich ponad 40
                                                > -letnich internetowych znajomych..

                                                Cytuję:

                                                "Frustratka wyskoczyla 50-letniem, doroslem dojrzalemu facetowi z fochem, "ze nie zadzwonil" itp. to dobrze, ze Cie nie kopnal w ten ksiezniczkowaty tylek i wysmial dziecinne zachowanie.."

                                                "Ksiezniczkowatosc lasuje mozg. Zawsze.. :) "

                                                "Przeciez widac, ze ma presje, stad ta ilosc randek.."


                                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 18:13

                                  >
                                  > Po wpisach Twoich i Tobie podobnych widzę, że coś takiego jak dojrzały emocjona
                                  > lnie facet to miejska legenda. Zastanawiam się tylko kto Was wychowywał? I dlac
                                  > zego wydaje się Wam, że możecie traktować kobiety jak śmieci? Zdecydowanie wolę
                                  > być sama niż znosić tego typu zachowania.

                                  Moja droga, odnoszę wrażenie że to raczej Tobie tej mitycznej dojrzałości emocjonalnej brakuje, bo masz POWAŻNE problemy z oceną zażyłości danej znajomości i tego czego można i należy oczekiwać i wymagać od drugiej osoby. Nie żartuję.
                                  • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:00
                                    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                                    > Moja droga, odnoszę wrażenie że to raczej Tobie tej mitycznej dojrzałości emocj
                                    > onalnej brakuje, bo masz POWAŻNE problemy z oceną zażyłości danej znajomości i
                                    > tego czego można i należy oczekiwać i wymagać od drugiej osoby. Nie żartuję.

                                    I to mnie przeraża, że nie żartujesz. Typowo męska "logika".

                                    Mam problemy z oceną zażyłości relacji, bo spodziewam się, że mężczyzna, który obiecał spotkanie, odwoła je jeśli straci na nie ochotę? Albo powie wprost, że nie jest zainteresowany jeśli już do spotkania dojdzie?

                                    Poziom Twoich argumentów jest żenujący. A
                                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:11

                                      > Mam problemy z oceną zażyłości relacji, bo spodziewam się, że mężczyzna, który
                                      > obiecał spotkanie, odwoła je jeśli straci na nie ochotę? Albo powie wprost, że
                                      > nie jest zainteresowany jeśli już do spotkania dojdzie?

                                      Tak, takie wrażenie odniosłem.

                                      > Poziom Twoich argumentów jest żenujący. A

                                      To była opinia, tam nie było argumentów.
                                    • lena.nocna Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:12
                                      Obawiam się, że dałaś się zapędzić w kozi róg. Zostałaś już zaszufladkowana jako desperatka z pędem na związek, która oczekuje od mężczyzn niemal cudów. Teraz, cokolwiek napiszesz, będzie to zinterpretowane według tego schematu i wykorzystane żeby jeszcze bardziej ci dopiec.

                                      Tymczasem to, czego oczekujesz od mężczyzny to elementarna kultura osobista.

                                      Nie przejmuj się komentarzami. Wystarczy spojrzeć na twoje wypowiedzi bez uprzedzeń, żeby dostrzec ich sedno.

                                      Ja nie uważam cię za dziwną tylko dlatego, że czekasz na OBIECANY telefon.
                                      Może to kwestia tego, że dziś w internecie siedzą ludzie o różnym pochodzeniu, bez wychowania i ogłady. Dlatego dziwi ich, że ktoś może uważać, że skoro się obiecało zadzwonić to wypada zadzwonić.

                                      Wiem o czym piszę, bo miałam kontakt z mężczyznami z takiego środowiska. Zapewniam cię, że naprawdę istnieją ludzie, dla których dane słowo nic nie znaczy, nawet o nim nie pamiętają, bo służy ono wyłącznie potrzebie chwili lub manipulacji. Nie warto z nimi dyskutować. Mniej klasę i zakończ ten jałowy temat. :-)

                                      • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:25
                                        lena.nocna napisała:

                                        > Obawiam się, że dałaś się zapędzić w kozi róg. Zostałaś już zaszufladkowana jak
                                        > o desperatka z pędem na związek, która oczekuje od mężczyzn niemal cudów. Teraz
                                        > , cokolwiek napiszesz, będzie to zinterpretowane według tego schematu i wykorzy
                                        > stane żeby jeszcze bardziej ci dopiec.
                                        >
                                        > Wiem o czym piszę, bo miałam kontakt z mężczyznami z takiego środowiska. Zapewn
                                        > iam cię, że naprawdę istnieją ludzie, dla których dane słowo nic nie znaczy, na
                                        > wet o nim nie pamiętają, bo służy ono wyłącznie potrzebie chwili lub manipulacj
                                        > i. Nie warto z nimi dyskutować. Mniej klasę i zakończ ten jałowy temat. :-)


                                        Masz rację. Na tym poziomie nie ma już sensu rozmawiać. A szkoda, bo liczyłam na konstruktywną dyskusję, ale z ludźmi, którzy potrafią tylko pluć jadem nie jest to możliwe. Niestety dla nich zamiast mi dopiec, udowodnili tylko, że moje obawy co do mężczyzn są zasadne.

                                        Dziękuję za Twoje wypowiedzi, dały mi bardzo do myślenia.
                                    • princess_yo_yo Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:13
                                      to nie jest typowo meska logika!! stwierdzenie ze sie zadzwoni, albo 'spotkamy sie' w blizej nieokreslonej przyszlosci, zwlaszcza jesli to ma byc pierwsze spotkanie to nie sa zobowiazania ktore nalezy odwolywac. to nie sa w ogole zobowiazania. a juz napewno nie sa to stwierdzenia do ktorych odbiorca powinien przwiazywac wage w kontekscie jaki sie tobie przydazyl.
                                      • kitek_maly Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:29
                                        > to nie jest typowo meska logika!! stwierdzenie ze sie zadzwoni, albo 'spotkamy
                                        > sie' w blizej nieokreslonej przyszlosci, zwlaszcza jesli to ma byc pierwsze spo
                                        > tkanie to nie sa zobowiazania ktore nalezy odwolywac. to nie sa w ogole zobowia
                                        > zania. a juz napewno nie sa to stwierdzenia do ktorych odbiorca powinien przwia
                                        > zywac wage w kontekscie jaki sie tobie przydazyl.

                                        Dokładnie. To jest tylko kurtuazja.
                                        • lena.nocna Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:44
                                          Warto odróżnić kurtuazję (która nie ma w sobie elementu kłamstwa) od bylejakości i obojętności w relacjach z kobietami.
                                          Czym innym jest powiedzenie sobie na randce "może się zdzwonimy" i nie odzywanie się, a czym innym umówienie się na konkretny telefon w konkretnym dniu i nie dawanie znaku życia. Autorka pisze o tym drugim przypadku.
                                          Chociaż moim zdaniem, nawet w pierwszym przypadku wypada choćby po czasie dać znać że nic z tego nie będzie. Można to zrobić nawet dowcipnie, na luzie, tak żeby nie urazić. Sama tak robiłam i zawsze miałam dobre relacje z ludźmi.
                                          Niedopowiedzenia są niezdrowe, też teraz się przez to męczę.
                                          • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 16:41
                                            > Czym innym jest powiedzenie sobie na randce "może się zdzwonimy" i nie odzywani
                                            > e się, a czym innym umówienie się na konkretny telefon w konkretnym dniu i nie
                                            > dawanie znaku życia. Autorka pisze o tym drugim przypadku.

                                            No ale gość wypełnił dwie obietnice z trzech. Miał się odezwać z Krakowa, odezwać po powrocie i umówić na spotkanie. Nie wypełnił pierwszej obietnicy, drugą wypełnił, gdy spytał o trzecią spotkał się z fochem i "jedyną słuszną" interpretacją swojego zachowania.
                                            Jak dla mnie "dojrzałość" o której tak często wspomina The_City to między innymi wyjaśnianie spraw, które nie są jasne (np. spytanie czemu się nie odezwał, choć obiecał).
                                            Strzelanie fochów i zaoczne osądzanie postępowania to nie jest zachowanie dojrzałe.

                                            Co do "pierwszego przypadku" - spotykasz się z kimś, widzisz że wam się nie klei. Naprawdę uważasz, że potem konieczne jest pisanie komuś "nie pasujemy do siebie"? Przecież ta druga strona to świetnie wie (nie kleiło nam się) - mam ją traktować jak idiotę, który nie zauważa rzeczy oczywistych?
                                            • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 17:08
                                              kwieto napisał:

                                              > No ale gość wypełnił dwie obietnice z trzech. Miał się odezwać z Krakowa, odezw
                                              > ać po powrocie i umówić na spotkanie. Nie wypełnił pierwszej obietnicy, drugą w
                                              > ypełnił, gdy spytał o trzecią spotkał się z fochem i "jedyną słuszną" interpret
                                              > acją swojego zachowania.
                                              > Jak dla mnie "dojrzałość" o której tak często wspomina The_City to międz
                                              > y innymi wyjaśnianie spraw, które nie są jasne (np. spytanie czemu się nie odez
                                              > wał, choć obiecał).

                                              I właśnie on nie wyjaśnił, tylko odezwał się po tygodniu od powrotu (a miał się odezwać z Krakowa i zaraz po powrocie) i zamiast przeprosić, zapytał co słychać. Wybacz, ale trudno na coś takiego się nie wkurzyć. Zwłaszcza, że wcześniej świetnie mi się z nim rozmawiało (dzwonił często, więc zakładam, że jemu ze mną też) i cieszyłam się na spotkanie z nim. Dlatego tym bardziej wkurzyło mnie takie olewanie, zwłaszcza, że przerabiałam to już z moim byłym i nie trawię ignorowania.
                                              • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 17:23
                                                > I właśnie on nie wyjaśnił, tylko odezwał się po tygodniu od powrotu (a miał się
                                                > odezwać z Krakowa i zaraz po powrocie) i zamiast przeprosić, zapytał co słycha
                                                > ć. Wybacz, ale trudno na coś takiego się nie wkurzyć.

                                                Wybacz, ale skoro Ciebie to ubodło, to Ty musisz się zabrać za wyjaśnianie.
                                                Skąd wiesz, jakie on ma podejście do tego typu sytuacji i czy ono jest takie samo jak Twoje?

                                                > Dlatego tym bardziej wkurzyło mnie tak
                                                > ie olewanie, zwłaszcza, że przerabiałam to już z moim byłym i nie trawię ignoro
                                                > wania.

                                                To trzeba mu było o tym powiedzieć, a nie obrażać się jak mała dziewczynka.
                                                • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 17:41
                                                  kwieto napisał:

                                                  > Wybacz, ale skoro Ciebie to ubodło, to Ty musisz się zabrać za wyjaśnianie.
                                                  > Skąd wiesz, jakie on ma podejście do tego typu sytuacji i czy ono jest takie sa
                                                  > mo jak Twoje?

                                                  Nie wiem.

                                                  > To trzeba mu było o tym powiedzieć, a nie obrażać się jak mała dziewczynka.

                                                  Z przykrością muszę przyznać Ci rację:)
                                            • lena.nocna Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 17:14
                                              Nie trzeba się tłumaczyć z tego, że nic się nie poczuło, ale chyba nie wypada obiecywać nie wiadomo czego, skoro i tak nic się nie czuje.
                                              Czy mnie się zdaje czy my mówimy o dwóch różnych sytuacjach?
                                              • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 17:25
                                                > Nie trzeba się tłumaczyć z tego, że nic się nie poczuło, ale chyba nie wypada o
                                                > biecywać nie wiadomo czego, skoro i tak nic się nie czuje.

                                                Od kiedy "będziemy w kontakcie" jest "obietnicą nie wiadomo czego?"
                                                • lena.nocna Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 17:31
                                                  Chwila. Może ustalmy o jakiej sytuacji rozmawiamy. Bo tak to możemy sobie dyskutować w nieskończoność.

                                                  1. Randka. Jest ok, ale nic do siebie nie czują. Na pożegnanie mówią sobie "Do zobaczenia. Może się zdzwonimy jeszcze". 1a. Nie kończą znajomości definitywnie, bo w sumie było ok i zawsze można razem wyskoczyć na drinka i pogadać. Nie dzwonią - nie jest to nie fair. JEST OK. 1b. ALE: gdy jedna ze stron WYRAŹNIE nie chce już kontaktu powinna to zakomunikować.

                                                  2. Randka. Jest ok, ale nic do siebie nie czują. Na pożegnanie mówią sobie "X: Odezwę się do ciebie: dzień, godzina, cel rozmowy Y: OK, będę czekać". X nie odzywa się - NIE jest to OK.

                                                  • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 17:50
                                                    > ALE: gdy jedna ze stron WYRAŹNIE nie chce już kontaktu powinna to zakomunikować.

                                                    Owszem, sęk w tym, że w przypadku gości o których pisze The_city nie wiadomo, czy oni "wyraźnie" nie chcą kontaktu. Oni po prostu nie zadzwonili w jakimś tam czasie od randki i tyle. Stwierdzenie, iż oznacza to że "wyraźnie nie chcą już kontaktu" jest moim zdaniem w tej sytuacji zwykłą nadinterpretacją.

                                                    > 2. Randka. Jest ok, ale nic do siebie nie czują. Na pożegnanie mówią sobie "X:
                                                    > Odezwę się do ciebie: dzień, godzina, cel rozmowy Y: OK, będę czekać". X nie od
                                                    > zywa się - NIE jest to OK.

                                                    Nie jest OK.
                                                    Tyle że w tej sytuacji należy temu X-sowi dać szansę wyjaśnienia sprawy, a nie od razu go walić wałkiem po głowie.
                                                  • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:01
                                                    kwieto napisał:

                                                    > > 2. Randka. Jest ok, ale nic do siebie nie czują. Na pożegnanie mówią sobie "X:
                                                    > > Odezwę się do ciebie: dzień, godzina, cel rozmowy Y: OK, będę czekać". X
                                                    > nie odzywa się - NIE jest to OK.

                                                    > Nie jest OK.
                                                    > Tyle że w tej sytuacji należy temu X-sowi dać szansę wyjaśnienia sprawy, a nie
                                                    > od razu go walić wałkiem po głowie.

                                                    Akurat jeżeli facet nie odzywa się po randce to jasne dla mnie jest, że nie jest zainteresowany (takie mam doświadczneia) i OK, nie ma sprawy. Chodzi tylko o to, żeby nie kończyć randki słowami typu "do zobaczenia" albo "będziemy w kontakcie", skoro nie ma się na ten kontakt ochoty. Bo po co? Wystarczy nic nie mówić.
                                                  • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:02
                                                    Nie pod tym postem co trzeba odpisałam.
                                                  • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:09
                                                    > Chodzi tylko o
                                                    > to, żeby nie kończyć randki słowami typu "do zobaczenia" albo "będziemy w konta
                                                    > kcie", skoro nie ma się na ten kontakt ochoty. Bo po co? Wystarczy nic nie mówić

                                                    Wiesz, ja mówię na koniec rozmowy "do widzenia" również osobom z infolinii z mojego banku, z którymi nigdy się na oczy nie widziałem i pewnie nigdy nie zobaczę. Oni zresztą także.
                                                    Tak samo jak wielu mówi "dzień dobry" choć dla nich wcale nie jest on dobry.
                                                    Naprawdę nie widzę, gdzie jest problem.
                                                  • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:28
                                                    kwieto napisał:

                                                    > Wiesz, ja mówię na koniec rozmowy "do widzenia" również osobom z infolinii z mo
                                                    > jego banku, z którymi nigdy się na oczy nie widziałem i pewnie nigdy nie zobacz
                                                    > ę. Oni zresztą także.
                                                    > Tak samo jak wielu mówi "dzień dobry" choć dla nich wcale nie jest on dobry.
                                                    > Naprawdę nie widzę, gdzie jest problem.

                                                    Dlatego nie możemy się porozumieć - Ty nie widzisz problemu, a ja tak.
                                                  • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:59
                                                    > Dlatego nie możemy się porozumieć - Ty nie widzisz problemu, a ja tak.

                                                    I samo to nie jest problemem.
                                                    Problemem jest to, że dla każdego, kto ma inną ocenę etykietujesz jako "tchórza" na przykład.
                                                  • lena.nocna Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:03
                                                    Cieszę się, że się zgadzamy. To co dokładnie powiedzieli sobie na randce to sprawa między nimi. Nie nam to rozstrzygać, dyskusja na ten temat byłaby jałowa - to zwykłe gdybanie.

                                                    Kto wali Xa po głowie? Przegapiłam tę część dyskusji?

                                                    Mężczyźni nie lubią, gdy kobiety bawią się ich uczuciami i od razu nie powiedzą, że nic z tego. tak naprawdę żadna kobieta od razu nie wie czy faktycznie nic z tego nie będzie. dlatego staramy się was poznawać. Może to wygląda jak zabawa, ale tak nie jest.

                                                    Dlatego skoro sami oczekujecie szczerości to odwzajemniajcie się tym samym. Moim zdanie dobrze jest powiedzieć od razu NIE, jeśli jest się tego pewnym, od razu TAK jeśli jest się tego pewnym i od razu CHCE CIĘ LEPIEJ POZNAĆ jeśli naprawdę ma się takie zamiary.

                                                    Czasami szczerość boli. Nikt nie lubi słyszeć, że JESZCZE NIE POWALIŁ NA KOLANA, ŻE SIĘ GO JESZCZE NIE KOCHA. Wiem, bo jestem z tych, co mówią, że nie kochają, ale chcą bliskości. Lepsze jest to niż oszukiwanie.
                                                  • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:28
                                                    > Kto wali Xa po głowie? Przegapiłam tę część dyskusji?

                                                    Cytuję:
                                                    "Po tygodniu od powrotu najpierw wysłał smsa z pytaniem co u mnie słychać, odpisałam, że dobrze. Potem znowu zamilkł na tydzień po czym wysłał maila co z naszym spotkaniem, na co odpisałam, że przecież jasno dał mi do zrozumienia, że nie jest zainteresowany, bo nie odzywał się i nie dotrzymał obietnic."

                                                    Przyczyna braku "telefonu z Krakowa" mogła być w zasadzie dowolna, ale The_City nawet nie zapytała co się stało - zamiast tego wzięła wałek i zaczęła tłuc na odlew.

                                                    Przypomina mi to historię jaką opowiadała mi znajoma. Sytuacja była taka, że pewna pani (w wieku już nieco starszym) randkowała z (również starszym) facetem. Znajomość nabierała rumieńców, pani była coraz bardziej zaangażowana... nękało ją tylko jedno. Zawsze kiedy do niego dzwoniła, on nie odbierał telefonu, ale w zasadzie niemal natychmiast oddzwaniał. Pani była na etapie histerii i przekonania, że facet ma tak naprawdę rodzinę (kiedy ona do niego dzwoni ten wychodzi z domu żeby żona nie słyszała i dlatego nie odbiera od razu) czy innych tego typu teorii, kiedy się koniec końców okazało, że gość niedosłyszy i kiedy dzwoni telefon chwilę mu zajmuje założenie aparatu słuchowego (którego w domu nie nosi) - stąd bierze się zwłoka z odbieraniem.

                                                    Wniosek: Jak się czegoś nie wie, to trzeba dopytać, zamiast budować sobie różne dziwne teorie.

                                                    > Czasami szczerość boli. Nikt nie lubi słyszeć, że JESZCZE NIE POWALIŁ NA KOLANA
                                                    > , ŻE SIĘ GO JESZCZE NIE KOCHA. Wiem, bo jestem z tych, co mówią, że nie kochają
                                                    > , ale chcą bliskości. Lepsze jest to niż oszukiwanie.

                                                    Tak, ale sytuacja o której pisze The_City to trochę tak, jakbym każdej napotkanej kobiecie z którą zamieniłem parę słów, na zakończenie rozmowy miał serwować formułkę, że się jeszcze w niej nie zakochałem i żeby sobie nie wyobrażała za dużo.
                                                    Nie czujesz absurdu?
                                                  • lena.nocna Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:33
                                                    Ha ha. :-)
                                                    Może nie każdej na potkanej - to byłoby wesołe. ;) Ale randka (czyli nie zwykle spotkanie) wymaga odrobiny wyczucia. ;)
                                                  • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:48
                                                    Owszem.
                                                    Nie zmienia to tego, że (jak już pisałem wyżej) gdyby mi dziewczyna po pierwszej randce wypaliła tekstem "nie jesteś w moim typie, nie chcę się z Tobą spotykać" odebrałbym to zwyczajnie jako obcesowe.
                                                    I nie chodzi mi tu o szczerość, ale o postawę, która w moim odczuciu stoi za komunikatem tego rodzaju.

                                                    Widać co innego jest dla nas przejawem "wyczucia".
                                                  • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:37
                                                    kwieto napisał:

                                                    > Przyczyna braku "telefonu z Krakowa" mogła być w zasadzie dowolna, ale The_City
                                                    > nawet nie zapytała co się stało - zamiast tego wzięła wałek i zaczęła tłuc na
                                                    > odlew.

                                                    Owszem mogłam zapytać, ale ignorowanie zawsze mnie boli, więc nie potrafię po czymś takim być słodka i miła. Jednak napisanie mu, że "jasno dał mi do zrozumienia, że nie jest zainteresowany, bo nie odzywał się i nie dotrzymał obietnic" - nie jest waleniem na odlew. Już nie przesadzaj. Nie krzyczałam na niego, nie nawyzywałam go.

                                                    > Tak, ale sytuacja o której pisze The_City to trochę tak, jakbym każdej napotkan
                                                    > ej kobiecie z którą zamieniłem parę słów, na zakończenie rozmowy miał serwować
                                                    > formułkę, że się jeszcze w niej nie zakochałem i żeby sobie nie wyobrażała za d
                                                    > użo. Nie czujesz absurdu?

                                                    Ale ja nie piszę o każdym napotkanym facecie, tylko o tych, którzy zaprosili mnie na randki. Widzę, że ja swoje, a Ty swoje. Nawet nie próbujesz mnie zrozumieć, tylko z góry założyłeś, że wobec KAŻDEGO napotkanego mężczyzny mam wymagania jakby był moim mężem.
                                                  • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 18:57
                                                    > Jednak napisanie mu, że "jasno dał mi do zrozumie
                                                    > nia, że nie jest zainteresowany, bo nie odzywał się i nie dotrzymał obietnic" -
                                                    > nie jest waleniem na odlew. Już nie przesadzaj. Nie krzyczałam na niego, nie n
                                                    > awyzywałam go.

                                                    Wg moich standardów jest.
                                                    Wyzywanie kogoś jest już w ogóle poza kategorią.

                                                    > Ale ja nie piszę o każdym napotkanym facecie, tylko o tych, którzy zaprosili mn
                                                    > ie na randki. Widzę, że ja swoje, a Ty swoje. Nawet nie próbujesz mnie zrozumie
                                                    > ć, tylko z góry założyłeś, że wobec KAŻDEGO napotkanego mężczyzny mam wymagania
                                                    > jakby był moim mężem.

                                                    Bo w moim odbiorze to tak wygląda.
                                                    Napiszę poraz trzeci - ja bym taki komunikat "nie chcę utrzymywać z Tobą dalszego kontaktu" odebrał jako obcesowy, chamski. Stawiający mnie w bardzo negatywnym świetle (nie, nie dlatego że nie okazałem się taki świetny by ten ktoś uznał mnie za osobę wartą kontynuacji znajomości)

                                                    Możesz się z tym nie zgadzać, Twoje prawo - widać mamy różne oceny
                                                  • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 19:13
                                                    kwieto napisał:

                                                    > > Jednak napisanie mu, że "jasno dał mi do zrozumie
                                                    > > nia, że nie jest zainteresowany, bo nie odzywał się i nie dotrzymał obietnic" -
                                                    > > nie jest waleniem na odlew.

                                                    > Wg moich standardów jest.

                                                    To nie dziwne, że w taki sposób oceniasz moje wypowiedzi. Nie przyjmujesz jednak do wiadomości, że inne osoby mogą mieć inne standardy i inne zdanie. Jeśli tego nie zrobisz okaże się, że jesteś taki sam jak ja (według Twojej oceny):)

                                                    > Możesz się z tym nie zgadzać, Twoje prawo - widać mamy różne oceny

                                                    Cieszę się, że w końcu przyznałeś, że mamy różne oceny, zamiast podkreślać, że moja jest błędna.
                                                  • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 19:33
                                                    > To nie dziwne, że w taki sposób oceniasz moje wypowiedzi. Nie przyjmujesz jedna
                                                    > k do wiadomości, że inne osoby mogą mieć inne standardy i inne zdanie. Jeśli te
                                                    > go nie zrobisz okaże się, że jesteś taki sam jak ja (według Twojej oceny):)

                                                    Powtórzę - to nie ja wystartowałem z tekstami, że wszyscy którzy mają inaczej niż ja to "tchórze", "krętacze" i tak dalej.

                                                    > Cieszę się, że w końcu przyznałeś, że mamy różne oceny, zamiast podkreślać, że
                                                    > moja jest błędna.

                                                    Jak wyżej. Ja nie udowadniam, że Twoja jest błędna. Ja bronię prawa do posiadania własnej, które to prawo w swoim pierwszym poście mi zwyczajnie zabrałaś.
                                                  • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 05.12.11, 23:05
                                                    kwieto napisał:

                                                    > Powtórzę - to nie ja wystartowałem z tekstami, że wszyscy którzy mają inaczej n
                                                    > iż ja to "tchórze", "krętacze" i tak dalej.

                                                    Gdzie to wyczytałeś? Pisałam tak wyłącznie o pewnym typie zachowania u konkretnych osób - unikaniu odpowiedzialności i niedotrzymywaniu obietnic. Może się wydawać, że to nieco zbyt duże słowa w kontekście tych konkretnych sytuacji. Ale problem w tym, że z takich drobiazgów, jak te sytuacje, składa się życie. Jeżeli mężczyzny nie stać na powiedzenie prawdy czy dotrzymanie obietnicy w tak małych sprawach, to jak można na niego liczyć w dużych, i jak to o nim świadczy jako o człowieku?

                                                    > Jak wyżej. Ja nie udowadniam, że Twoja jest błędna. Ja bronię prawa do posiadan
                                                    > ia własnej, które to prawo w swoim pierwszym poście mi zwyczajnie zabrałaś.

                                                    W żadnym z postów nie zabrałam Ci prawa do własnego zdania. Piszę swoje zdanie, do którego to Ty nie chcesz, mam wrażenie, dać mi prawa, bo nie widzisz problemu. Niedotrzymanie obietnicy, podobnie jak robienie komuś nadziei to dla Ciebie nic takiego. To co ja nazywam kłamstwem, dla Ciebie jest tylko zwrotem grzecznościowym.

                                                    W pierwszym poście zadałam pytanie kobietom z tego forum czy mają podobne doświadczenia jak ja. Nie obrzucałam nikogo błotem, oceniałam konkretne zachowania mężczyzn w konkretnych sytuacjach.

                                                    Mam prawo nazwać tchórzostem to co za tchórzostwo uważam. Nie rozumiem dlaczego chcesz mi odebrać to prawo.

                                                    Wmawiasz mi, że wyzywam dyskutantów od najróżniejszych, tymczasem w żadnym poście nikogo nie wyzwałam. To kilku mężczyzn tutaj mnie zaatakowało i bardzo obraźliwie nazwało i oceniło. Ty sam byłeś wobec mnie przykry i złośliwy i jeszcze wmawiasz mi, że to ja jestem za to odpowiedzialna, bo Ty tylko dostosowywujesz się do rozmówcy. Tylko Ty odpowiadasz za styl swojej wypowiedzi i za uczucia, które wzbudza w Tobie to, co ktoś to pisze.

                                                    Z jednej strony piszesz, że nie widzisz problemu w tych sytuacjach, że nie rozumiesz moich oczekiwań, że Ty masz kompletnie inne podejście, a z drugiej piszesz, że trafiam na jakich trafiam, bo sensowniejsi omijają mnie po prostu szerokim łukiem. Gdzie tu konsekwencja?



                                                  • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 06.12.11, 07:21
                                                    > Gdzie to wyczytałeś?

                                                    W pierwszym poście

                                                    > Pisałam tak wyłącznie o pewnym typie zachowania u konkretn
                                                    > ych osób - unikaniu odpowiedzialności i niedotrzymywaniu obietnic.

                                                    Problem w tym, że zachowanie które opisałaś nie musi być wynikiem unikania odpowiedzialności a np. wyrazem pewnego taktu i ogłady towarzyskiej.

                                                    "Niedotrzymanie obietnic" sprowadziło się do niedotrzymania jednej, dość luźnej obietnicy. Ale na podstawie tego jednostkowego przypadku stwierdziłaś: "Spotkałam samych kłamców, dziwaków i tchórzy".

                                                    > Jeżeli
                                                    > mężczyzny nie stać na powiedzenie prawdy czy dotrzymanie obietnicy w tak małyc
                                                    > h sprawach, to jak można na niego liczyć w dużych, i jak to o nim świadczy jako
                                                    > o człowieku?

                                                    Może Ty Matką Teresą zostań, jak Ty się tak przejmujesz nawracaniem innych na właściwą drogę?
                                                    Właśnie dlatego protestuję - to że ktoś zachowuje się inaczej, niż Ty tego oczekujesz niczego o nim nie "świadczy". Świadczy tylko o tym, że macie inne standardy zachowań, kropka.
                                                    Nikt nie ma obowiązku zachowywać się zgodnie z Twoimi standardami, podobnie jak Ty nie masz obowiązku zachowywać się zgodnie z cudzymi standardami. Tylko tyle i aż tyle.

                                                    > W żadnym z postów nie zabrałam Ci prawa do własnego zdania. Piszę swoje zdanie,
                                                    > do którego to Ty nie chcesz, mam wrażenie, dać mi prawa, bo nie widzisz proble
                                                    > mu.

                                                    Ujmę to tak. Nie używam w domu firanek, nie lubię. Nie uważam jednak, że brak firanek w oknach powinien być ogólnie obowiązującym standardem, ani nie narzekam, że ci, którzy firanki w oknach wieszają, to np. "kłamcy, dziwacy oraz tchórze".

                                                    Ty masz jakiś swój standard komunikacji - OK.
                                                    Tyle że to, że ktoś ma inny, nie oznacza, że masz prawo go wyzywać od kłamców czy tchórzy.

                                                    Gdybyś napisała - "oczekuję od meżczyzny, że po pierwszej randce wygłosi jasną deklarację co do swoich zapatrywań na ewentualny związek, a trafiam na takich, którzy na tym etapie nie mają na to ochoty - gdzie szukać takich, którzy mają podobne podejście do mojego", to nie byłoby całej dyskusji ze mną.

                                                    Ty zajęłaś się "nawracaniem" - (uznałaś, że Twój standard powinien być jedynym obowiązującym, a kto tego zdania nie podziela ten kłamca i tchórz) i stąd taka a nie inna reakcja z mojej strony.


                                                    > Niedotrzymanie obietnicy,

                                                    Uściślijmy - którego nawet nie wyjaśniłaś.
                                                    Wybacz, mnie też zdarza się o czymś zapomnieć. Albo nie mam na coś zwyczajnie czasu, bo np. jestem w pracy. Gość mówił o trzech rzeczach, dwie z nich starał się zrealizować.

                                                    > podobnie jak robienie komuś nadziei

                                                    Uściślijmy: "będziemy w kontakcie" jest ogólnie przyjętym zwrotem grzecznościowym. Czymś takim jak "do widzenia". Nie wyobrażasz sobie przypadkiem zbyt dużo na starcie?

                                                    Ujmę to tak: Gdyby mi po pierwszej randce dziewczyna powiedziała "nie spotykaj się więcej ze mną, nie jesteś w moim typie" uznałbym najprawdopodobniej że:
                                                    A) Ma gigantyczny przerost własnego ego, który sprawia iż uważa, że po pierwszej randce mógłbym się w niej zakochać do tego stopnia, żeby takie "stop" z jej strony było konieczne
                                                    B) Uznaje mnie za potencjalnego stalkera, który będzie teraz potencjalnie za nią łaził, wydzwaniał i ogólnie się napraszał.
                                                    Punkt B jest konsekwencją punktu A.

                                                    Ale po sześciu identycznych deklaracjach albo bym zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem moje standardy nie odbiegają zbyt mocno od ogólnie przyjętych, albo czy punkt "B" nie jest przypadkiem prawdziwy.

                                                    > W pierwszym poście zadałam pytanie kobietom z tego forum czy mają podobne doświ
                                                    > adczenia jak ja. Nie obrzucałam nikogo błotem, oceniałam konkretne zachowania m
                                                    > ężczyzn w konkretnych sytuacjach.

                                                    Zacytuję tę ocenę: "Spotkałam samych kłamców, dziwaków i tchórzy."

                                                    Potem się okazało, że ta miażdżaca ocena wykonana jest na podstawie tego, że ktoś powiedział "będziemy w kontakcie" zamiast "do widzenia" (przepraszam, jak rozumiem powinno być "żegnaj", bo "do widzenia" też robi nadzieję?), a niedotrzymanie obietnicy dotyczy luźno rzuconego tekstu a nie jakiejś deklaracji rzucanej na "mur".
                                                    Nie przesadzasz przypadkiem?

                                                    > Mam prawo nazwać tchórzostem to co za tchórzostwo uważam. Nie rozumiem dlaczego
                                                    > chcesz mi odebrać to prawo.

                                                    Masz prawo mówić, że utrzymujesz bezpośredni kontakt z UFO
                                                    A ja mam prawo mówić, że UFO to bzdura.
                                                    Czyli... remis.

                                                    > Wmawiasz mi, że wyzywam dyskutantów od najróżniejszych, tymczasem w żadnym pośc
                                                    > ie nikogo nie wyzwałam.

                                                    Cytuję jeszcze raz: "Spotkałam samych kłamców, dziwaków i tchórzy."

                                                    Cytuję inny post: "Widocznie kobiety uciekają przed tobą w popłochu"

                                                    I jeszcze inny: "Po wpisach Twoich i Tobie podobnych widzę, że coś takiego jak dojrzały emocjonalnie facet to miejska legenda. Zastanawiam się tylko kto Was wychowywał"

                                                    I tak dalej...

                                                    > To kilku mężczyzn tutaj mnie zaatakowało i bardzo obraź
                                                    > liwie nazwało i oceniło.

                                                    Mówiąc brutalnie - sama się o to prosiłaś, forsując swój "jedyny słuszny" punkt widzenia.
                                                    I nie dając sobie wytłumaczyć, że jest on drastycznie odmienny od ogólnie obowiązujących zasad randkowego Savoir Vivre

                                                    > Ty sam byłeś wobec mnie przykry i złośliwy i jeszcze w
                                                    > mawiasz mi, że to ja jestem za to odpowiedzialna, bo Ty tylko dostosowywujesz s
                                                    > ię do rozmówcy. Tylko Ty odpowiadasz za styl swojej wypowiedzi i za uczucia, kt
                                                    > óre wzbudza w Tobie to, co ktoś to pisze.

                                                    Owszem.
                                                    Nie jestem idealny i czasem jak ktoś wypina tyłek, to go weń kopię.

                                                    > Z jednej strony piszesz, że nie widzisz problemu w tych sytuacjach, że nie rozu
                                                    > miesz moich oczekiwań, że Ty masz kompletnie inne podejście, a z drugiej piszes
                                                    > z, że trafiam na jakich trafiam, bo sensowniejsi omijają mnie po prostu szeroki
                                                    > m łukiem. Gdzie tu konsekwencja?

                                                    Źle się wyraziłem. Chodzi o to, że sama ich sobie odsiewasz.
                                                    Oczekujesz od ludzi dziwacznego podejścia (np. tego, że po pierwszej randce będą Ci wysyłać oświadczenia w stylu "nie rób sobie na mnie nadziei").
                                                    Jeśli ktoś ma takie dziwaczne podejście do pierwszej randki, będzie je również miał na innych polach, nie ma siły.
                                                    Innymi słowy sama interesujesz się "dziwakami", "sensownych" skreślając na starcie.

                                                    Świetnie to widać na przykładzie Twojej własnej oceny - tych, którzy zachowali się zgodnie z ogólnie obowiązującymi standardami (pominąwszy pozostający do wyjaśnienia telefon z Krakowa) określiłaś mianem "kłamców, dziwaków i tchórzy".
                                                    I kółko się zamyka.

                                                    Nie zdziwiłbym się zresztą, gdyby się okazało, że gość od tego felernego Krakowa przypadł Ci wcześniej do gustu bo spełnia inne, hmmm... "niestandardowe" wymogi. A to implikuje inne "dziwactwa", np. obiecywanie telefonów, których się potem nie wykonuje.

                                                    Innymi słowy - masz dokładnie to, czego chcesz.
                                                  • roma.roma Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 07.12.11, 00:05
                                                    The_city ma duzo racji. Mezczyzna nie powinien skladac jakichs obietnic, nawet w drobnych sprawach, jesli nie ma zamiaru ich spelnic.
                                                    Jesli chodzi zas o randki (internetowe), to faktycznie, jwiekszosc mezczyzn, jesli nie ma zamiaru dalej sie spotykac, po prostu nie wykonuje zadnych konkretnych ruchow, aby do nastepengo spotkania doprowadzic. A wiec kobieta w obecnych czasach musi niestety przyjac do wiadomosci, ze jesli facet mowi "zdzwonimy sie" lub "do zobaczenia", a nie podaje konkretnie kiedy zadzwoni (i to w miare szybko), to po prostu jest taki kod, ktory znaczy "juz sie nie chce wiecej umawiac".
                                                    Troche porandkowalam przez internet i spotykalam sie z opcjami:
                                                    - jesli byl zainteresowany - natychmiast sie kontaktowal w celu nastepnego spotkania,
                                                    - jesli nie byl zainteresowany - cos tam mgliscie na pozegnanie rzucal w stylu "zdzwonimy sie" lub "milo bylo".
                                                    Raz mi sie tylko zdarzylo, ze facet napisal mi po tygodniu "zycze powodzenia w dalszych poszukiwaniach". I jakos dal rade zdobyc sie na ten sms. Zaluje, bo akurat mi podobal. No, ale wczesniej duzo korespondowalismy bo byl w Ameryce, wiec moze mial do mnie sentyment i mnie nie olal i nie zostawil bez odpowiedzi.
                                                    Co tez wlasnie mnie najbardziej denerwowalo to ten brak odpowiedzi, jak ja juz sie zdobylam na napisanie do faceta, mimo, ze wychodze z zalozenia, skadinad slusznego, ze to facte powinien wykoanc pierwszy ruch.
                                                    Juz nie korzystam z randek internetowych, bo uwazam, ze nie ma sznas na spotkanie tam kogos dla mnie. Na ogol jest ambaras.
                                • princess_yo_yo Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:06
                                  ty tak na serio? brak socjalizacji i oderwanie od rzeczywistosci sie leczy, proponuje zaczac jak najszybciej bo problemy tego typu z wiekiem robia sie coraz wieksze
                                  • the_city Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:11
                                    princess_yo_yo napisała:

                                    > ty tak na serio? brak socjalizacji i oderwanie od rzeczywistosci sie leczy, pro
                                    > ponuje zaczac jak najszybciej bo problemy tego typu z wiekiem robia sie coraz w
                                    > ieksze

                                    Obrażanie innych wynika zwykle z braku argumentów.
                                    • princess_yo_yo Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:17
                                      to nie jest obrazanie tylko obiektywna ocena sytuacji. stwierdzenie 'do zobaczenia' albo 'zdwonimy sie' jest zwrotem grzecznosciowym, zwlaszcza w kontekscie pierwszej randki. dzwonienie tylko po to zeby komus powiedziec ze nie spelnia moich oczekiwan i nie mam ochoty go wiecej widziec zakrawa na kopanie lezacego i napewno nie swiadczy o dobrym wychowaniu.
                                      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 03.12.11, 19:28
                                        princess_yo_yo napisała:

                                        > to nie jest obrazanie tylko obiektywna ocena sytuacji. stwierdzenie 'do zobacze
                                        > nia' albo 'zdwonimy sie' jest zwrotem grzecznosciowym, zwlaszcza w kontekscie p
                                        > ierwszej randki. dzwonienie tylko po to zeby komus powiedziec ze nie spelnia mo
                                        > ich oczekiwan i nie mam ochoty go wiecej widziec zakrawa na kopanie lezacego i
                                        > napewno nie swiadczy o dobrym wychowaniu.

                                        O właśnie!
                                        • kwieto Re: dobrze, ze Cie nie kopnal w ten tylek.. 04.12.11, 16:45
                                          No właśnie... i dziwi mnie, że można tego nie rozumieć.
                                          Wyżej napisałem o "traktowaniu drugiej strony jak idioty" - bo odbieram to również w ten sposób.

                                          Nie mówiąc, że taki list, który sprowadza się de facto do komunikatu "nie rób sobie nadziei mała" odbieram jako strasznie obcesowy. Trzeba być strasznie zadufanym w sobie gościem, by takie teksty sadzić komuś po pierwszej randce... tym bardziej jeśli ten ktoś nie dał mi powodu bym sądził, że taką nadzieję w ogóle ma.
          • jake210 Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 19:03
            > Nie pisałam, że nie ma normalnych, tylko, że ja nie spotykam porządnych i kultu
            > ralnych, czyli takich, którzy traktują kobiety z szacunkiem. Ale widać łatwiej
            > upraszczać i pisać o zdesperowanych singielkach z wygórowanymi wymaganiami.

            To tylko twoje widzimisie ;) Ludzie doceniają to co przychodzi z trudem i łatwo to stracic, jesli czegoś jest na pęczki to po prostu tego nie szanują. Jest mnostwo mezczyzn, ktore traktuja kobiety z szacunkiem, ale na ktore kobiety nie zwracaja uwagi. Ci na ktorych zwracaja uwage bardzo czesto mają dostęp do kobiet w ilościach hurtowych i dlatego ich nie szanują.
            • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 19:18
              Moim zdaniem bardzo generalizujesz. I wbrew pozorom wcale nie chodzi o ilość kobiet czy traktowanie ich niby z szacunkiem, ale o charakter, osobowość i temperament mężczyzny oraz wynikającą z tego jakość związku.
              Zdarzają się tacy, którzy szanują kobiety, dopóki nie mają własnej, pewnej, na stałe. Czyli tak zwani dżentelmeni gawędziarze. Tacą są najgorsi, bo często bardzo późno ujawniają negatywne cechy charakteru (nerwowość, lenistwo, agresja, skłonność do używek). Mnie przed takimi ostrzegano.

              To jest temat na dłuższą rozmowę w gronie znajomych. :-)
              • jake210 Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 00:03
                Pewne są tylko śmierci i podatki, reszta to generalizacja ;) W kazdej generalizacji jest zawsze sporo prawdy. Za moją teorią stoją nawet fakty naukowe: "bogaci mezczyzni zdradzają czesciej". Tu nawet nie chodzi specjalnie o charakter czy temperament, ale o najzwyklejsza okazję, która jak wiadomo czyni złodzieja. Jeśli okazja pojawia się na każdym kroku to predzej czy pozniej sie jej ulega.
                • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 00:56
                  Je
                  > śli okazja pojawia się na każdym kroku to predzej czy pozniej sie jej ulega.

                  dokładnie tak
                  i w tym miejscu nam się pojawia różnica pomiędzy płciami
                  bo o ile faceci zabiegają o piękne kobiety
                  to robią to tylko z względów seksualnych
                  żaden nie planuje związku z piękną, bo wie, że na dłuższą metę jest nie do utrzymania i nigdy nie byłby pewien ojcostwa jej dzieci
                  w przypadku kobiet logika nie działa
                  i każda stara się usidlić przystojniaka naiwnie wierząc, że ten przy pierwszej okazji nie zdradzi ją z inną
                • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 12:38
                  Nie wiem czy nawiązałeś kiedyś jakąś wartościową relację z kobietą. Prawda jest taka, że bogaci może i mają więcej kobiet, ale najczęściej nie są na dłuższą metę zadowoleni z tych relacji. Jest to ciągle uczucie niepokoju i niepewności, huśtawka emocjonalna, tak naprawdę nie mają dla kogo żyć i do kogo wracać. Czują się niepewnie, bo zarówno majątek, jak i zdobyte dzięki niemu kobiety mogą stracić przy pierwszym niepowodzeniu.

                  To samo niestety mają kobiety nieprzeciętnie ładne, które relacje z mężczyznami opierają głównie na swojej urodzie.

                  Nie zależy im na konkretnym człowieku, bo jeśli jeden je zostawi, to zaraz pojawi się kilku następnych. Stąd zjawisko "leczenia" niepowodzeń miłosnych kolejnymi podbojami. Niestety takie życie nudzi się po jakimś czasie, mimo tego, że jest przyjemne i daje złudne poczucie bycia "atrakcyjną".

                  Natomiast jeśli ktoś doświadczył związku opartego na czymś więcej niż wygląd, pieniądze czy status to inne relacje nie będą go zadowalać. Mnie puści choć bogaci mężczyźni odrzucają. Po prostu działają na mnie jak płachta na byka. Możesz mi nie wierzyć, ale tak jest.

                  Oczywiście pytanie jakim typem osoby jesteś. Są ludzie i środowiska, które nie znają głębszych ludzkich uczuć i działają tylko w oparciu o proste popędy. Jeśli należysz do takich bezrefleksyjnych zwierząt, to zapomnij, co napisałam powyżej. Nie mamy wiele wspólnego (nawet wspólnej płaszczyzny do rozmowy) i najprawdopodobniej będziesz skazany na kobiety równe sobie.




                  • jake210 Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:15
                    Są różni ludzie, każdy jest inny, nie chce się skupiać na jednostkach tylko na pewnych trendach i zjawiskach. Autorka wątku i wiele kobiet lansuje trend pod tytułem "nie ma juz porzadnych facetow". Ja twierdze, ze byli, są i bedą, tylko ze nie koniecznie w tej grupie na której kobietom najbardziej zależy. Mowisz o bezrefleksyjnych zwierzetach, zapominając ze kazdy z Nas jest zwierzeciem i oprocz zdrowego rozsądku kieruje sie tez instynktami. Ostatnio chcialem kupic jakas nową,ciekawą książkę w ksiegarni internetowej, klikam na bestsellery, a tam w top20 1/5 to tanie romansidła: www.nexto.pl/ebooki_c1015.xml?_offset=10
                    Tytuły tak ambitne jak "Pod urokiem milionera", "Uroda i pieniądze", na okładce zawsze i niezmiennie przystojny wysoki brunet. Mogę zrozumieć atawistyczny instynkt, marzenia o samcu alfa, tylko ze sporo kobiet nie odroznia fikcji i bajek od rzeczywistosci, co potem staje się przyczyną frustracji i wlasnie takich wątków jak ten.
                    • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:27
                      Nie, NIE KAŻDY Z NAS JEST ZWIERZĘCIEM. Są ludzie, którzy tworzą kulturę, naukę i technikę (to odróżnia nas od zwierząt) i tacy, którzy jedynie z niej bezmyślnie korzystają, poddając się tylko swoim instynktom. Tych drugich śmiało można nazwać zwierzętami. Ludzi od zwierząt odróżnia to, że potrafią myśleć w szerszej perspektywie, przewidywać konsekwencje swoich działań i planować. Dlatego realizując swoje cele często kierują się ludzkim rozumem a nie popędami.

                      Ktoś kto jako pierwszy odłożył ziarno, żeby je zasiać zamiast od razu je pożreć lub wyrzucić był człowiekiem, bo przewidział korzyści, jakie może z tego mieć.

                      Spytaj kto te książki kupuje? Może robią to bezrefleksyjne samiczki, ale myślące kobiety, które dostrzegają mechanizmy rządzące marketingiem i popytem na tego typu książki mogą kupić je tylko jako ciekawostkę socjologiczną.

                      Co do bajek. Znasz "kobietę marzeń" bohatera Dnia Świra? Bezwolna, eteryczna, zawsze mu przytakuje, jest tylko wtedy, gdy on jej potrzebuje, ale w rzeczywistości nie istnieje. Wy mężczyźni też bardzo chętnie wierzycie w bajki.
                      • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:37
                        NIE KAŻDY Z NAS JEST ZWIERZĘCIEM

                        widze, że na lekcjach biologii się spało
                        gatunek człowiek myślący właściwy
                        rodzina człowiekowate
                        typ ssaki naczelne
                        królestwo zwierzęta

                        ale oszukuj się nadal jeżeli chcesz
                        • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:42
                          To tylko klasyfikacja właściwa dla naszych czasów. Gdybyś czytał podobne sprzed 150 lat dowiedziałbyś się, że jesteśmy podobni do boga. jakie czasy taka definicja.

                          Ja nie neguję tego, co mamy wspólne ze zwierzętami, ale staram się pokazać różnice, które czynią nas ludźmi i które przyczyniły się do naszego sukcesu.

                          Ty dalej możesz sobie przytaczać jakieś marne klasyfikacje, które bardziej opisują konstrukcję biologiczną niż potencjał intelektualny.

                          • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:48
                            łudzisz się moja droga (lub sama oszukujesz)
                            kultura jest tylko nakładką nad zwierzęciem
                            może być niewiadomo jak rozbudowana
                            ale w momencie ostatecznych kluczowych wyborów
                            zawsze zwierze wyjdzie
                            nie jesteś w stanie wyjśc poza atawizmy
                            bo one są dużo bardziej pierwotne niż kultura
                            • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:53
                              A skąd to wiesz? Może zamiast ogólników podaj przykłady.
                              Moim zdaniem historia nie raz pokazywała, że wśród zwierząt homo sapiens są też Ludzie. Takich przykładów nie jest mało, a widać je właśnie w przełomowych momentach takich jak wojna czy walka o niezależność. To są momenty, w których ważniejszy jest zbiorowy, szczytny cel niż zaspokajanie własnych instynktów.
                              Zawsze mów za siebie.
                              • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:58
                                widać je właśnie w przełomowych mom
                                > entach takich jak wojna czy walka o niezależność. To są momenty, w których ważn
                                > iejszy jest zbiorowy, szczytny cel niż zaspokajanie własnych instynktów.

                                jak mój kolega powyżej zauważył ZBYT wiele romansów
                                swoją drogą żeby kobieta 30+ była aż tak naiwna, że uważa wojny za wyższe zbiorowe cele to........
                                słów brak
                                ----------------
                                • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 15:01
                                  Nie sadziłam, że niby taki logiczny mężczyzna nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisałam, że wojna to wyższy cel. napisałam, że podczas wojen ludzie pokazywali, jak ludzcy potrafią być np. ratując innych kosztem własnego życia.
                                  • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 15:05
                                    podczas wojen l
                                    > udzie pokazywali, jak ludzcy potrafią być np. ratując innych kosztem własnego ż
                                    > ycia.

                                    skąd ta wiedza?
                                    widziałaś?
                                    w telewizji pokazali?
                                    w romansie napisali?
                                    noz litości!!!!!
                                    nawet Maksymilian Maria Kolbe w Auschitz to wyjątek potwierdzajacy zasade!!!!

                                    ------------
                                    • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 15:10
                                      Z książek wiedza, z książek, z gazet, z filmów. A Kolbe raczej się nie liczy, bo zrobił to zapewne pod wpływem pobudek religijnych.

                                      Poczytaj sobie o My Lai i o Thompsonie. Nie chce mi się wymieniać tu setek przykładów. Ludzie myślą, zwierzęta działają instynktownie.

                                      • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 15:16
                                        no tak
                                        dzielny i szlachetny Hugh Thompson
                                        i pewna jesteś że jego postępek z powodów moralnych był uczyniony
                                        a nie np z powodu zemsty na por. Calleyu za powiedzmy większe powodzenie tegoż ostatniego wśród wietnamskich prostytutek?
                                        ale co tam
                                        chcesz zachować i pielęgnowac iluzję o szlachetnym księciu proszę bardzo
                                        • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 15:30
                                          No proszę, a skąd wyczytałeś, że pielęgnuję iluzję? Tego jakie były pobudki tego człowieka (a właściwie całej załogi) nie wiesz ani ty ani ja. Na temat tego wydarzenia napisano już wiele.

                                          Wracając do tematu. Sam potwierdzasz swoimi wypowiedziami zdanie autorki tego tematu - trudno o wartościowego mężczyznę, bo dla was wszystko jest "nie warte świeczki, podejrzane, z niskich pobudek, kobiety to ku... żądne pieniędzy, a tak w ogóle to nie ma się co wysilać, trza żyć wygodnie i mieć wszystko gdzieś".
                                          Tymczasem kobiety nie potrzebują samców alfa, ale mężczyzn, dla których oprócz zwierzęcych instynktów liczą się jakieś wartości.

                                          Myślisz, że jesteś szczery sam ze sobą i szczery przed innymi ludźmi, pisząc, że liczą się tylko zwierzęce pobudki i że powinniśmy się z tym pogodzić. Niestety znasz tylko część "prawdy". Zgodzę się z tym, że się liczą, ale tylko na początku - jak w piramidzie Maslowa - zaspokoisz niskie potrzeby i chcesz czegoś więcej. Niestety szczęścia nie da się osiągnąć zaspokojeniem tylko zwierzęcych potrzeb. Życzę ci żebyś jak najszybciej je zaspokoisz, a zmienisz zdanie i zechcesz czegoś bardziej ludzkiego i dobrego w relacjach z innymi.

                                          Wybacz, ale skończę już ten temat, bo ludzie tacy jak ty mnie mierzą.
                      • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 16:57
                        > Ktoś kto jako pierwszy odłożył ziarno, żeby je zasiać zamiast od razu je pożreć
                        > lub wyrzucić był człowiekiem, bo przewidział korzyści, jakie może z tego mieć.

                        Właśnie się dowiedziałem, że wiewiórki czy mrówki są ludźmi.

                        Pouczające...
                        • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 17:15
                          Oczywiście wiewiórki zbierają orzechy po to by zasadzić drzewo i mieć z nich kolejne orzechy... Tak właściwie całe lasy to efekt świadomej kalkulacji takich wiewiórek.
                          Nie nagnaj moich wypowiedzi.
                          • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 17:28
                            Wiewiórki robią w ten sposób zapasy, czyli myślą przyszłościowo. One sobie potem te orzeszki odkopują i zjadają, wiesz?

                            Podobnie zapasy robią mrówki, pszczoły i cała rzesza innych gatunków zwierząt.

                            Więc jeśli zapobiegliwość ma świadczyć o byciu "człowiekiem" musisz jako "ludzi" zdefiniować całkiem sporo innych gatunków.

                            Nie mówiąc o innych zachowaniach społecznych - wiesz jak funkcjonuje np. takie wilcze stado?
                            • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 17:32
                              wiesz jak funkcjonuje np. takie
                              > wilcze stado?

                              bardzo podobnie do ludzkiego
                              • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 17:39
                                Oczywiście. A na You Tube krążą filmiki o zwierzętach, które siedzą tydzień przy zwłokach swoich kompanów.

                                Pytanie tylko jakie mamy wyciągać z tego wnioski?

                                Mamy kierować się tym co jest ludzkie w zwierzętach czy tym co jest zwierzęce w ludziach?

                                Bo naginanie faktów pod argumenty to niestety zwykła manipulacja i może służyć jedynie bezwartościowej polemice. W zależności od potrzeba możecie sobie mówić:

                                "X co prawda zdradził żonę, ale przecież jak każde zwierzę kieruje się instynktem, a ta Y taka ładna jest"
                                lub "No jak X ma zostawić tą dobrą i wspaniałą Y samą z dzieckiem, przecież nie jest zwierzęciem, ma ludzkie uczucia, dziewczynie współczuje, a z żoną i tak dzieci nie ma"

                                Nie wiem czy ja się jasno wyrażam.
                            • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 17:33
                              Robią zapasy to nawet psy na wsi.
                              Chodzi o hodowlę. Świadome rozmnażanie pożywienia.
                              • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 17:50
                                Mrówki i mszyce, jako przykład pierwszy z brzegu.
                                • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 18:08
                                  Wrrrr nie na ja się poddaje. FAKT to jedno. INTERPRETACJA FAKTU I WYCIĄGNIECIE Z NIEGO WNIOSKÓW to drugie.
                                  To jakie wnioski wyciągniesz zależy od twojego sposobu myślenia. Fakty można naginać.
                                  Wróćmy do sedna sprawy: Chcesz zachowywać się jak zwierzę - będziesz to robił. Nie chcesz - nie będziesz.
                                  • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 18:32
                                    Po pierwsze: zdefiniuj co rozumiesz pod pojęciem "zachowywać się jak zwierzę". Człowiek jest zwierzęciem, więc zachowuje się jak zwierzę. Tworząc kulturę również.

                                    Dwa - napisałaś, że człowieka od zwierząt odróżnia "zapobiegliwość" rozumiana jako umiejętność hodowli. Napisałem więc o mrówkach hodujących mszyce. Ergo Twój sposób na odróżnienie człowieka od (innych) zwierząt nie uwzględnia wszystkich niuansów.
                                    I tylko tyle.
                                    • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 18:43
                                      Chodzi mi tylko o to, żeby nie tłumaczyć swojego tchórzostwa czy nieporadności w kontaktach z ludźmi powoływaniem się na nasze koneksje ze zwierzętami. Bo tak naprawdę każdy inny argument jest dobry, a fakty, jak już pisałam, można naginać.

                                      I tak: widzimy w ludziach to co zwierzęce i instynktowne - ok, ale to nie jest argument żeby zachowywać się tak samo, szczególnie gdy dokonujemy świadomego wyboru, gdy czujemy, ze przy odrobinie dobrej woli możemy zachować się inaczej i mieć z tego korzyści.

                                      Pracuję w branży meblarskiej. Często zgłaszają się do nas młode osoby ze swoimi projektami i niemal każdy opisując swój pomysł powołuje się na naturalne formy roślinne czy zwierzęce. Pamiętam pomysł krzesła do nauki dla dziecka, którego konstrukcja była inspirowana budową ciała skorpiona. Spytaliśmy dlaczego - usłyszeliśmy - bo tak. Zero funkcjonalności. Teraz jest moda na odwoływanie się do biologii. Niestety mało kto bierze pod uwagę, że meble mają ludziom służyć.

                                      Odwołania do biologi już tak mi zbrzydły. To argument dobry jak każdy inny. Świetny, jeśli jest funkcjonalny i służy czemuś dobremu. Gorzej gdy tłumaczy bezmyślność i lenistwo i jest przejawem tylko i wyłącznie bezrefleksyjnej fascynacji lub spostrzeżenia analogii.
                                      • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 19:08
                                        Ujmę to tak - kiedyś panowała teoria ekonomiczna, że taki konsument to stworzenie racjonalne, dokonujące świadomych, optymalnych dla niego wyborów.
                                        Problem w tym, że potem okazało się to fikcją, bo ludzie kierują się tysiącem przekonań, które nijak się mają do ekonomicznej racjonalności.

                                        To że jesteśmy ludzi nie zmienia tego, że w dużym stopniu kierujemy się schematami, których niekoniecznie jesteśmy świadomi. Niektóre reakcje są czysto zwierzęce - Jeśli ktoś mnie np. napadnie, to mój organizm będzie reagował zgodnie ze wzorem zaprojektowanym przez biologię tysiące lat temu (podniesie mi się poziom adrenaliny, zacznę szybciej oddychać, do mięśni zostanie dostarczona dodatkowa porcja energii itd.).
                                        Podobne mechanizmy dotyczą też innych spraw, np. doboru w pary - np. tego jaki kształt sylwetki partnera uznajemy za atrakcyjny.

                                        I nie ma co tego negować.
                                        • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 19:15
                                          Na napaść możesz zareagować na co najmniej kilka sposobów: od odwzajemnienia ciosów, przez ucieczkę czy wzywanie pomocy po udawanie trupa. To jak się zachowasz ty, świadomie nie zależy od poziomu adrenaliny.

                                          Sylwetka partnera? Musiałby przerobić wszystkie, żeby wiedzieć, co tak naprawdę ci się podoba.
                                          Mnie nigdy nie pociągali bardzo szczupli mężczyźni, a ostatni z którym się spotykałam był szczupły i szybko pokochałam jego ciało mimo początkowego urazu do tego typu sylwetki.

                                          Jeśli dla ciebie w związku ważny jest wygląd to będziesz na to patrzył. Co innego, gdy zaczniesz nudzić się wyglądem i ważniejszy stanie się charakter partnera. Poza tym wygląd nie gwarantuje udanego seksu. Co mężczyźnie po dużym członku skoro nie potrafi go używać albo odstrasza charakterem? Tego biologia nie przewidziała?

                                          • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 19:30
                                            > Na napaść możesz zareagować na co najmniej kilka sposobów: od odwzajemnienia ci
                                            > osów, przez ucieczkę czy wzywanie pomocy po udawanie trupa. To jak się zachowas
                                            > z ty, świadomie nie zależy od poziomu adrenaliny.

                                            Owszem, aczkolwiek z biologicznego punktu widzenia, moja poczytalność (zdolność do racjonalnego myślenia) jest w takiej sytuacji mocno ograniczona.

                                            > Sylwetka partnera? Musiałby przerobić wszystkie, żeby wiedzieć, co tak naprawdę
                                            > ci się podoba.

                                            Na przykład szerokie biodra u kobiety świadczące o płodności. Na przykład sylwetka "V" u mężczyzny. Oczywiście to nie znaczy, że jeśli ktoś ma inną sylwetkę nie ma szans na partnera, bo przy wyborze jest brane pod uwagę jeszcze ileś innych czynników.
                                            Ale przeciętna kobieta chętniej umówi się na randkę z gościem, który ma sylwetkę typu "V", a statystyczny facet jako atrakcyjniejszą będzie postrzegał taką, która ma wymiary bliskie "kanonowi" 90-60-90.

                                            > Jeśli dla ciebie w związku ważny jest wygląd to będziesz na to patrzył. Co inne
                                            > go, gdy zaczniesz nudzić się wyglądem i ważniejszy stanie się charakter partner
                                            > a.

                                            Owszem, ale ja akurat mam tak, że dziewczyna która będzie nawet chodzącym ideałem ale będzie ważyć 200kg nie będzie atrakcyjna dla mnie jako partnerka - i to jest akurat kwestia uwarunkowań czysto biologicznych.
                                            Negowanie tego aspektu uważam za zwyczajnie dziecinne.

                                            Poza tym wygląd nie gwarantuje udanego seksu. Co mężczyźnie po dużym członku
                                            > skoro nie potrafi go używać albo odstrasza charakterem? Tego biologia nie prze
                                            > widziała?

                                            Popadasz ze skrajności w skrajność.
                                            Jak dla mnie jedno z drugim współegzystuje (o czym zresztą wspomniałem wyżej).
                                            • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 19:40
                                              Ja popadam w skrajność? :-) A kto tu podaje przykład 200-kilowego walenia?

                                              Sylwetka typu V to efekt ćwiczeń. Ważne, żeby nie było za dużego brzucha - wszystko inne przejdzie. 90-60-90 to już całkiem dużo kobiety. Takie kobiety na ogól określacie jako "tłustawe." Ja koścista nie jestem a mam w biodrach mniej niż 90.
                                              • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 19:45
                                                > Ja popadam w skrajność? :-) A kto tu podaje przykład 200-kilowego walenia?

                                                Zdawałaś się sugerować, że wygląd nie ma dla Ciebie znaczenia... dla mnie ma.

                                                > 90-60-90 to już całkiem dużo kobiety.

                                                Chodzi o proporcje, nie konkretny wymiar. "Klepsydra" jest dla większości mężczyzn atrakcyjniejsza niż inna sylwetka - jest to zakodowane na poziomie biologicznym
                                                • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 19:50
                                                  Czyżby waleń o odpowiednich proporcjach mógł przejść? :D
                                                  A tak poważnie - blisko mi do takiej figury, z tym, ze mam sporo mniej w biuście i wierz mi, ze za gruba jestem ;)
                                                  • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 20:33
                                                    Nie wiem, u mnie pewnie nie, ale być może znajdą się amatorzy.
                                                    Chodziło mi o jasny przykład tego, że wygląd ma znaczenie.

                                                    Na marginesie - słowo "waleń" mnie razi.

                                                    Co do wymiarów 90-60-90, to taki rozmiar (lub bardzo blisko) ma większość "dziewczyn Playboya", przynajmniej miała wtedy, kiedy zdarzało mi się go czytać.
                                                    Znowu - to to tylko przykład uwarunkowania czysto ewolucyjnego, decydującego o atrakcyjności, przynajmniej w zakresie wyglądu.
                                                  • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 20:49
                                                    Zapewniam cię, ze większość dziewczyn playboya nie ma takiego rozmiaru, bo takie wymiary mają kobiety przy kości. przynajmniej jeśli chodzi o biodra. 60 w pasie można mieć z sadełkiem. kobiety playboya są szczupłe. jedynie w biust uniesiony Photoshopem uwierzę. ;)
                                                    te cyfry to tylko symbol idealnej figury, który nijak ma się do faktycznego ideału chętnie oglądanego na ulicach. ;)
                                                  • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 21:16
                                                    Hmmm, a nie mówisz przypadkiem o rozmiarze w calach?

                                                    Pierwsza z brzegu, Dziewczyna Playboya lipiec 2007

                                                    www.martagut.com/galerie/beauty/07.jpg
                                                    www.martagut.com/galerie/beauty/34.jpg
                                                    www.martagut.com/galerie/beauty/19.jpg
                                                    www.martagut.com/galerie/beauty/25.jpg
                                                    Wymiary: 90-62-88
                                                    www.martagut.com/size.php
                                                    Dziewczyna waży 49kg przy 170 cm wzrostu, wg indeksu BMI to nawet lekka niedowaga.

                                                    Marylin Monroe miała wymiary oscylujące wokół "ideału", można sprawdzić tutaj:

                                                    www.marilyn.stopklatka.pl/ciekawostki.html
                                                    Przy czym jak mówię, nie chodzi o konkretny wymiar, ale o proporcje - wąska talia i biodra/biust o zbliżonych rozmiarach.
                                                  • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 21:33
                                                    Mój drogi. Ja mam wymiary 86(88) - 60(65 po obiedzie) - (około 80) i mam spory zadek. wiem co mówię. jestem niby niższa - 165 cm. BMI 21.3. Mężczyznom podobają się szczuplejsze niż ja. Mogę się spokojnie złapać za sporą fałdkę tłuszczu, która pewnie wystraszyłaby cię w łóżku.
                                                    Te wymiary to bajka.
                                                  • kwieto Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 21:55
                                                    Wyślij mi swoje zdjęcia, to ocenię :"P

                                                    > Mężczyznom podobają się szczuplejsze niż ja.

                                                    Nie lubię "szkieletów".
                    • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:32
                      Mogę zrozumieć atawistyczny ins
                      > tynkt, marzenia o samcu alfa, tylko ze sporo kobiet nie odroznia fikcji i bajek
                      > od rzeczywistosci, co potem staje się przyczyną frustracji i wlasnie takich wą
                      > tków jak ten.


                      i wystarczyło by przejrzeć fizjonomie minionych władców tej ziemi by zauważyć, że nie ma wśród nich żadnego wysokiego bruneta
                      -------------------
            • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 21:38
              Jest mn
              > ostwo mezczyzn, ktore traktuja kobiety z szacunkiem, ale na ktore kobiety nie z
              > wracaja uwagi. Ci na ktorych zwracaja uwage bardzo czesto mają dostęp do kobiet
              > w ilościach hurtowych i dlatego ich nie szanują.



              dokładnie TAK!!!
              Drogie Panie
              wydrukować
              w ramkę
              i nad łożkiem powiesić!
              Money making is a wonderful thing:)
    • josef_to_ja Ja jestem takim facetem ale... 03.12.11, 16:26
      nie podobam się kobietom fizycznie
      • senseiek W twoim wypadku nic nie jest normalne.. 03.12.11, 16:35
        > Ja jestem takim facetem ale...
        > nie podobam się kobietom fizycznie

        "W zdrowym ciele, zdrowy duch", znasz takie przyslowie?

        W twoim wypadku nic nie jest normalne.. ani glowa, ani cialo..
      • grassant Re: Ja jestem takim facetem ale... 03.12.11, 17:45
        jeśli byłbyś k.....em podobałbyś się.
      • sic-transit Re: Ja jestem takim facetem ale... 07.12.11, 00:13
        To masz przeje...e, bo psychicznie też nie bardzo, he he.

        Może weź się za siebie, zamiast kwękać ciągle na forach? Siłownia, fryzjer, dobre ciuchy?
    • kombinerki.pinocheta [...] 03.12.11, 16:36
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • grassant Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 17:42
      Tytułowe pytanie przypomina mi kultowe: co się stało Stefce?
    • czadroman Re: Co się stało z mężczyznami? 03.12.11, 18:08
      the_city... idę na wiocha.pl
    • roma.roma Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 00:48
      Przeczytalam caly watek. Z moich doswiadczen wynika, ze brak szacunku dla innych jest teraz POWSZECHNE. Niedotrzynywanie obietnic lub unikanie odpowiedzi jest stalym elemnetem ludzkich zachowan. A jesli chodzi o znajmosci internetowe, to wrecz zjawisko nagminne jest.
      The_city, nie szukaj raczej facetow w internecie, bo tam raczej nikogo interesujacago nie znajdziesz (tak mi sie wydaje, ze 99% mezczyzn z internetu to jakas zalosna namiastka mezczyzn). Im sie wydaje, ze za nastepnym kliknieciem czeka kolejnych 100 chetnych na spotkanie z "ksieciem" co to mieszka z mamusia, ma alimenty na trojke dzieci, albo nie posiada nawet starego samochodu. Maja ogromne wymagania, a sami niewiele oferuja. Spotkaly mnie podobne zachowania, wiec podzielam Twoj punkt widzenia, ze facetow z klasa ubylo.
      • roma.roma Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 00:49
        Przepraszam za literowki, ale juz po polnocy :-)
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 12:39
        > The_city, nie szukaj raczej facetow w internecie, bo tam raczej nikogo interesu
        > jacago nie znajdziesz (tak mi sie wydaje, ze 99% mezczyzn z internetu to jakas
        > zalosna namiastka mezczyzn).

        Rozumiem że kobiet w interecie ta statystyka nie dotyczy? :)
        • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 13:05
          no ba :)
          to oczywista oczywistość
          bo kobiety mamy wykształcone, niezależne, atrakcyjne, dojrzałe emocjonalnie wiedzące czego chcą itd itp
          tylko ci faceci
          istna tragedia
          • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 13:12
            Faceci to nie tragedia. Po prostu macie inne priorytety niż my. Stąd nieporozumienia. W czym innym widzicie źródło szczęścia, czego innego do szczęścia potrzebujecie. Przynajmniej większość z was. Można powiedzieć, że z każdym pokoleniem rozmijamy się coraz bardziej.

            Mniejszość, do której zapewne nie należysz, myśli tak i podobnie:
            www.youtube.com/watch?v=EX-gbsDq4eg
            • princess_yo_yo Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 13:26
              mysle ze jest na odwrot, z kazdym pokoleniem powinno byc lepiej bo presja konserwatywnego spoleczenstwa maleje i schematy /stereotypy spoleczne nie sa juz tak wyrazne. a te wielkie roznice w podejsciu kobiet i mezczyzn do wchodzenia w zwiazki to takie samonakrecajace sie kolo steotypu - stabilizacja versus zabawa itd.
              • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 13:35
                Moim zdaniem brak przewidywalności i zaufania sprawia, że się rozmijamy. Kiedyś to właśnie obyczaje kazały nam wiązać się w pary i naginać swoje pragnienia do obowiązujących norm. Kobieta, która chciała rozwijać się naukowo rzadko kiedy miała na to szansę, bo do uzyskania jakiejkolwiek niezależności potrzebne było jej małżeństwo. Tak naprawdę młoda kobieta mogła być niezależna (społecznie, ekonomicznie i seksualnie) tylko wtedy, gdy była wdową i zarządzała majątkiem po mężu i jego interesami. Inne kobiety nie miały wstępu do męskiego świata. Stąd w filmie i literaturze tabuny niezależnych i silnych wdów.

                Dziś każdy robi to, na co ma ochotę, nie musi się naginać. Dlatego wile kobiet wybiera karierę zamiast rodziny i dlatego wielu mężczyzn woli pograć sobie na komputerze zamiast wziąć odpowiedzialność za żonę i dzieci.
                • princess_yo_yo Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 13:45
                  wiec powinno byc latwiej, mozna sobie samemu ustawiac priorytety i zyc wg tychze, sztuka polega tylko na tym zeby wybierac partnerow ktorzy maja priorytety przynajmniej podobne do naszych a nie oczekiwac od przypadkowo spotkanych osob (bo pare randek do tego sie wlasnie sprowadza) ze automatycznie beda podzielac nasza wizje swiata.
                  • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 13:53
                    No właśnie - samemu. Nie chodzi o to, że jest trudniej, ale o to, że każdy może mieć inne priorytety. Dawniej był jeden podstawowy dla kobiet - małżeństwo, dla mężczyzn przeważnie też.

                    Teraz problem polega na znalezieni osoby, która ma podobne priorytety. A ludzie mają je bardzo różne.

                    • princess_yo_yo Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:15
                      ale 'odgornie narzucone priorytety' to chyba zadne rozwiazanie? dawniej naprawde nie bylo tak slodko, zalozenie rodziny bylo jedynym wyborem rowniez dlatego ze nie bardzo dalo sie odseparowac seks od posiadania dzieci. zycie rodzinne wygladalo inaczej niz terazniejsze oczekiwania wiec wzdychanie do przewidywalnosci systemu wydaje mi sie dziecinne, bo nie sadze zebys miala ochote rzeczywiscie tego systemu doswiadczyc.
                      • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:17
                        Oczywiście, że nie mam ochoty na powrót do tego co było. :-)
                        Staram się po prostu wytłumaczyć dlaczego ludziom nie po drodze do łączenia się w pary. Kiedyś to był przymus, teraz mamy dowolność.
                • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 13:50
                  strasznie jednostronna jesteś
                  i nawet nie starasz się zrozumieć mężczyzn
                  atawizmy funkcjonują i będą funkcjonować bo są wcześniejsze od kultury
                  kobiety zawsze będą poszukiwały dla siebie samca alfa o wyższej pozycji społecznej i materialnej od swojej
                  dlatego też strategia kobieca pójścia w karierę jest strategią samobójczą
                  bo mamy obecnie tłum niezależnych wykształconych singielek dla których najnormalniej nie ma na świecie tylu samców alfa
                  stąd te setki postów tych biedaczek marzących o facecie na swoim poziomie - przepraszam - na poziomie wyższym od swojego oczywiście;)
                  co do facetów grających na komputerze zamiast walczyć
                  to tu odpowiedź jest bardzo prosta - to logiczny wybór
                  łatwo jest być samcem alfa w świecie rozwijającym się ekonomicznie
                  w dodatku z niską bazą materialną
                  mój pradziadek chodził na piechotę
                  dziadek miał już rower
                  ojciec samochód
                  a ja?
                  powinienem mieć 2 samochody prawda?
                  problem w tym że szans na to nie będę miał bo gospodarka zaczyna się zwijać
                  i choćby stanął na uszach i się zaharował na śmierć to nie osiągnę takiego przyrostu pozycji by zadowolić wspólczesne singielki
                  faceci to widzą i potrafią myśleć
                  po co się spinać i walczyć o coś gdzie uzysk jest niewielki i niepewny?
                  to się nie kalkuluje
                  stąd wolą poświeceć czas sobie i zostawić księżniczki własnym frustracjom
                  • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:03
                    Sam widzisz - masz inne priorytety niż ja i zupełnie inne podejście, do problemów, które chciałbyś rozwiązać. Poddajesz się już na starcie - ty po prostu nie tyle, że nie masz pieniędzy "samca alfa", po prostu nie masz CHARAKTERU.
                    Kolejna sprawa to bzdurne porównywanie nas do zwierząt. Ja nigdy nie wybierałam na partnera samca alfa, bo nie myślę takimi kategoriami. Szukam osób, z którymi mi dobrze. Miałam spokojnego informatyka, miałam biednych studentów, miałam nawet chłopaka, który codziennie przed szkołą i po szkole odprowadzał krowy na pole. To był mój pierwszy chłopak i wcale się tego nie wstydzę, był bardzo fajnym człowiekiem, bawiłam się z nim świetnie.

                    Dlatego podczas gdy inni będą żyć, ty będziesz siedział i narzekał, taka mentalność. Masz inne priorytety niż ja. Podobnie jak większość współczesnych mężczyzn nawet nie próbujesz się starać. Kobiety są inne - bardziej przedsiębiorcze od odporne na kopy od losu i niepowodzenia.

                    Także, jedyne czego mogę ci życzyć to miłego, dalszego biadolenia.
                    • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:28
                      - ty po prostu nie
                      > tyle, że nie masz pieniędzy "samca alfa", po prostu nie masz CHARAKTERU.


                      i cała ta wiedza po przeczytaniu jednego postu?
                      moje wyrazy podziwu:D
                      jeżeli tak poznajesz facetów, nic mnie nie dziwi
                      • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:34
                        Pokazałeś swój sposób myślenia. Jak chcesz cokolwiek osiągnąć, gdy od razu zakładasz, że się nie da?
                        • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:40
                          Jak chcesz cokolwiek osiągnąć, gdy od razu zakł
                          > adasz, że się nie da?


                          pokazuje Tobie męski sposób myslenia
                          on zakłada kalkulację przed walką
                          dzieki tej zdolności facet nie walczy jeżeli nie może wygrać
                          lub gdy wygrana jest mniejsza od kosztów walki
                          to wieloweikowe doświadczenie
                          kobiety nie walczyły stąd nie myślą logicznie
                          nie kalkuluja
                          i popełniają błędy za błędem
                          • lena.nocna Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:48
                            Bzdury. Walczą ci, którzy NAPRAWDĘ chcą coś osiągnąć, walczą ludzie z pasją, ludzie którzy mają CEL. Nie ważne czy to mężczyzna czy kobieta. I wtedy są w stanie zdziałać cuda.

                            Gdybym wychodziła z takiego założenia to mieszkałabym nadal na końcu świata, w miejscowości do której zimą nie da się dojechać, z mężem i gromadką dzieci. Nikt nie dał mi pieniędzy na studia, mieszkania, ani pracy. O wszystko postarałam się sama. Jednak zanim zrobiłam jakiś krok to rozpoznałam sytuację i wszystko przemyślałam. Przygotowałam się. Nie bałam się ryzykować.
                            Inni z mojego otoczenia zakładali, że się nie uda - bo tak im z kalkulacji wyszło i nadal mieszkają tam gdzie mieszkali, bez kultury, bez kontaktu ze światem wpatrzeni w taniec z gwiazdami.
                  • princess_yo_yo Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:08
                    wow, wzruszajace ten awans spoleczny z roweru do dwoch samochodow. a tak na serio, to rozumiem ze schematyczne myslenie ma swoj urok ale nadmierne przywiazanie do takowego prowadzi do klopotow, a u niektorych nawet do megalomanii wide watek o pigmalionskich fantazjach :D
                    • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:24
                      to jestem zakompleksiony nieudacznik czy megaloman?
                      bo już się pogubiłem:P
                      co forumka to inne zdanie
                      • princess_yo_yo Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:31
                        kwestia interpretacji, czlowiek ktory osiaga sukcesy w swiecie wlasnej fantazji tylko to udacznik czy nieudacznik? oby chociaz byl w swoim oderwaniu od rzeczywistosci szczesliwy, ale o to chyba dosc ciezko, stad te forumowe marudzenia.
                        • samentu Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 14:33
                          przepraszam bardzo, ale gdzie ja marudzę?
                          nie zakładam wątków osobistych
                          co najwyżej takie z tezami ogólnymi
                          nie odpowiadam za to że panie czesto są zdolne przeczytać to co same chcą widzieć, a czego w tekście w ogóle nie ma
    • tarantinka Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 12:11
      po tym co napisałaś wnioskuję, że szukasz partnera przez internet. Plusy - możesz w krótkim czasie poznać wielu, minusy - oni mają tak samo - wniosek poznawaj i traktuj tych mężczyzn jak ludzi a nie jak "spełniaczy" twojej wizji związku !. Oczeujesz za dużo w zbyt krótkim czasie. po jednej randce to w zasadzie nic nie wiadomo. W poniedziałek widzisz się z Jankiem, we wtorek z Piotrem Janek w środę widzi się z Anią i już nie wie czy jeszcze chce z Kasią czy może zadzwonić do ciebie. Taki uroki internetu. Oczywiście mozesz dwa miesiace pisać sobie i się wkręcać jaka to bliskość was nie łączy. Więcej luzu dziewczyno, jesteśmy tylko ludźmi i nie zawsze ta druga strona czy ty sama ma tę pewność która "każe" ci brnać w związek. Z takim podejściem czekają cię tylko rozczarowania. Chodź na randki, dobrze się baw, ale nie oczekuj, bliskości i szczerości jak po dwóch latach mieszkania ze sobą.
      • jan_hus_na_stosie Re: Co się stało z mężczyznami? 04.12.11, 16:22
        tarantinka napisała:

        > W poniedziałek widzisz się z Jankiem, we wtorek z Piotrem Janek w
        > środę widzi się z Anią i już nie wie czy jeszcze chce z Kasią czy może zadzwoni
        > ć do ciebie.


        Janka proszę w to nie mieszać ;)
    • natasza_only Re: Co się stało z mężczyznami? 06.12.11, 13:26
      Na lamode.info/konkursy/articles/konkurs_hm_wygraj_ubrania_z_kolekcji_trish_summerville_dla_hm.html jest rewelacyjny konkurs! Można wygrać ubrania z najnowszej , limitowanej kolekcji TRISH SUMMERVILLE dla H&M oraz wejściówki do kina. Serdecznie Zapraszam!
    • sic-transit No i super :) 07.12.11, 00:09
      Z opowieści znajomych - jest dokładnie jak pisze autorka.

      I ja jestem tym stanem rzeczy zachwycony, bo dzięki temu mam całe grono wielbicielek, jako jeden z niewielu mężczyzn wartych zainteresowania. :))

      A tak serio: fajni faceci są błyskawicznie wychwytywani przez kobiety i obrączkowani najszybciej jak tylko się da (jak wolne neutrony przez pręty kadmowe ;) ). Niezależnie od wieku. Więc zostaje masa nieudaczników i popaprańców, którzy zapełniają portale randkowe. O żonatych szukających dupy na boku już nie wspomnę.

      I niestety w drugą stronę to działa tak samo: wolne kobiety to zwykle rozwydrzone księżniczki albo ofiary losu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja