the_city
03.12.11, 11:59
Przez 4 lata byłam w związku, który skończyłam w styczniu tego roku.
Przez pierwsze miesiące nie wyobrażałam sobie związku z kimś innym. W wakacje trochę "otrzeźwiałam" i zaczęłam chodzić na randki. W sumie tylko po to, żeby zobaczyć czy jestem gotowa, czy jest mi się w stanie spodobać mężczyzna, który nie jest nim.
Nie było tych randek dużo - w sumie od sierpnia do listopada - 6, każda z innym facetem. I jestem przerażona. Czy w ciągu tych 5 lat, odkąd ostatni raz umawiałam się, porządni i kulturalni mężczyźni wyginęli? Spotkałam samych kłamców, dziwaków i tchórzy.
Nie szukam kogoś na siłę. W sumie jest mi dobrze samej, choć oczywiście nie zawsze i nie w każdych okolicznościach. Ale jeśli mam być z kimś, to tylko z mężczyzną wartościowym i wyjątkowym. Nie godzę się na byle co, bo nie szukam mężczyzny, żeby mi coś zapewnił, tylko partnera.
Zdaję sobie sprawę, że 4 miesiące i 6 randek to może trochę za mało na podsumowania, ale mimo wszystko mnie zmroziło. Czy coraz większa samodzielność i pewność siebie kobiet sprawia, że mężczyźni są albo zniewieściali albo tak niepewni, że potrafią tylko oszukiwać. Szczerze mówiąc na palcach jednej ręki mogę policzyć znanych mi mężczyzn, których mogę określić jako męskich, czyli odpowiedzialnych, dojrzałych emocjonalnie, mądych, na których można liczyć i którzy traktują kobiety z szacunkiem.
A jakie Wy macie doświadczenia?