kseniainc
04.12.11, 04:59
Standard.Jak kobieta pisze o kłopocie , to zazwyczaj jest związany z mężczyzną.....wrrrr
Nie jestem wyjątkiem.Mam 35 lat (już prawie), facet 34. Znamy się 12 lat-z pierwszy raz dziś wieczór na zaproszenie mojego taty spędziliśmy u moich rodziców.Ja kierowca , czyli trzeźwa-do domu nie tak daleko, ale autem.....Wróciliśmy.On podchmielony nie mało.....wypiłam z nim drinka w domu w miłej atmosferze, wspominając ten pamiętny wieczor w miłej atmosferze. I nagle jakiś grom! Wiadomo człowiek pod wpływem.....mówi głośniej-uciszałam kilka razy-mieszkamy/liśmy w bloku. Trafił go nagły szlag...Wstąpił w niego diabeł i całe dotychczasowe życie poszało w cholerę. W planach było i dziecko, teraz nie ma nic, zdemolowane mieszkanie, telefon w drzazgi ja z limem pod okiem. Totalny zaskok-nie wiem sama chyba za szczera byłam....wiedział o mnie wszystko i o przeszłości też, niby pogodzony....akurat! A w sumie nie wiem po co zakładam wątek, nie mam pytań...CZUJĘ się rożalona.Dziewdzyny/chłopaki może lepiej zatrzymać wiele dla siebie, nie łączyć biznesu....może ludzie po przejściach powinni mieć swoje sprawy, jakieś lokaty-ja zostałam na zero mimo zainwestownych pieniędzy i uczuć. Kuwa i co?Zaczynać na nowo?! Podziwiam znajome uzależnione wiele lat o faceta-taki dyktuje warunki.....Ja nie byłam uzależniona, ale za otwarta i traktowałąm wspólnie i zostałam oszukana.Kurdę nie mam nic ....Głupia baba ze mnie. Mówcie co chcecie-zniosę wszystko-zaufałam i.....KOBIETY z foruma-bądzcie niezależne i nie ufajcie facetom bez reszty!