o (nie)kochaniu będzie

06.12.11, 23:39
Od kilku miesięcy spotykam się z facetem, którego nie kocham, a mimo to mam problem, żeby zakończyć tę znajomość. Bardzo to nieładnie z mojej strony, bo przecież on w tym czasie mógłby poznać swoją drugą połówkę.
Blokuję mu kolejkę, a tak go niby lubię... Gryzie mnie to bardzo powiem Wam. Tak se teraz myślę, ze chyba mam na drugie Zakłamanie, a to takie okropne imię:/
Zwrócić mu wolność?
    • Gość: bella Re: o (nie)kochaniu będzie IP: *.dynamic.chello.pl 07.12.11, 01:19
      Zwróć.... Każesz w ten sposób również siebie. Nie kochasz go, więc po z nim jesteś? Dla bezpieczeństwa? Z egoizmu? Ze strachu przed byciem samą? Z wyrachowania? Nie osądzam, nie oceniam... Myślę, że nie warto, marnować swojego życia na bycie z kimś, kogo się nie kocha, proste.Przecież w ten sposób, blokujesz również sama siebie. Pomyśl, że Ty również wiele tracisz tkwiąc w związku z którego nie czerpiesz radości, przyjemności, miłości...
      • fanka_forum Re: o (nie)kochaniu będzie 07.12.11, 08:05
        Dzięki bella za trzeźwą ocenę. Trwa to aż kilka miesięcy bo myślałam (dalej myślę?), że pikawa z czasem zaskoczy, raczej nie o to, żeby nie być samej, bo nawet lubię ten stan.
        • Gość: bella Re: o (nie)kochaniu będzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.11, 09:40
          Jak pikawa nie zaskoczyła, to już raczej nie zaskoczy. Przynajmniej takie jest moje zdanie.
          Wiesz, myślę po prostu, że nie ma co przeciągać sprawy, z czasem będzie coraz ciężej wymiksować Ci się z tego... A tak dasz sobie i jemu szansę na spotkanie kogoś, przy kim pikawa zaskoczy ;) Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • maly.jasio a dobrze sie caluje ? 08.12.11, 17:38
      bo jesli tak, to po hollere Ci do tego jeszcze milosc?

      na niej - jak na skorce do banana - mozna sie tylko przejechac.

      lubienie jest bezpieczniejsze.
      • fanka_forum Re: a dobrze sie caluje ? 09.12.11, 16:34
        maly.jasio napisał:

        > bo jesli tak, to po hollere Ci do tego jeszcze milosc?
        >
        > na niej - jak na skorce do banana - mozna sie tylko przejechac.
        >
        > lubienie jest bezpieczniejsze.


        ha ha, całuje się lepiej niż dobrze, dlatego tak trudno mi podjąć decyzję (jeszcze się miotam, niestety). Na "płomiennej" miłości już się wykopyrtnęłam (rozwód).
        Dużo racji w tym, że lubienie bezpieczniejsze, oj dużo.
        Dzięki.
    • Gość: Ania Re: o (nie)kochaniu będzie IP: *.centertel.pl 10.12.11, 20:00
      Tak, lubienie jest bezpieczniejsze. Zwłaszcza, jeśli ktoś już się zawiodł kochając kiedyś. Jest tylko "małe" ale... Co, jeżeli spotkasz później kogoś, kto obudzi w Tobie wymarły na pozór potencjał kochania? Zostawisz wtedy tego "Lubianego" czy zostaniesz z Nim z litości? Serce nie sługa (wyświechtane i banalne, lecz prawdziwe). Znam przypadek... Był we mnie zakochany chłopak. Chodziliśmy wiele lat. Różnica charakterów i inne - zerwałam. Bardzo to przeżył. Natychmiast związał się za namową mamy i kolegi z pewną dziewczyną, która zakochała się w nim. On się nie zakochał... Pisał do mnie pół roku przed ślubem, że chce abyśmy byli razem. Odmówiłam. Nie wiedziałam, że planuje ślub. Potem jego mama zaczęła wydzwaniać do mojej... Tuż po moim ślubie (poznałam kogoś i po 8 mies. wyszłam za mąż - on rok wcześniej niż ja ożenił się). Mama mojego eks non stop przez te lata (minęło 8 lat od rozstania) co kilka mies. dzwoniła do mojej albo nagabywała ją w aptece, przychodni, mówiła, że X ciągle mnie kocha i że zrobił błąd żeniąc się. Ja czułam się także podle (w sumie to nie wiem, czemu, może żałowałam zerwania?). Nie uczyniłam żadnego kroku. On czasem jeździ koło mojego domu autem, podobno zawsze przejeżdża, bo ma nadzieję, że mnie zobaczy. Chora sytuacja. Niedawno urodziło im się dziecko a on nadal nie kocha żony. Zapewne jednak lubi ją...
      Bycie z kimś, bo się kogoś lubi, krzywdzi 2 strony związku, niezależnie od konfiguracji przeszłości i przyszłości tychże. To jest wygodne wyjście, aby ułożyć sobie życie. Wygodne, ale niebezpieczne. Może niektórym się udaje tak letnio przeżyć życie w takowym związku. Niewykluczone. Ale lubienie zawsze pozostawia uchylone drzwi dla miłości, namiętności, a to może być kiedyś katastrofa, natomiast nie wierzę w cuda, iż pokocha się kogoś na zabój, kogo się tylko lubi.
      • fanka_forum Re: o (nie)kochaniu będzie 16.02.12, 22:31
        Ania napisał(a): natomiast nie wierzę w cuda, iż pokocha się kogoś na zabój, kogo się tylko lubi.

        Nie będę Wam Kochani Forumowicze przynudzać, napiszę tylko tyle, że w moim przypadku niedawno nastąpił ten cud :)))))
        Samej ciężko mi w to uwierzyć. Okazało się, że wystarczyło się lepiej poznać i dać rozwinąć skrzydła uczuciom.
        Także to taki post ku pokrzepieniu może dla niektórych.
        • aga-kosa Re: o (nie)kochaniu będzie 18.02.12, 10:31
          Droga Fanko, już ktoś napisał, że kazał MU odejść a kiedy on chciał wziąć ślub z inną - ona nie wie jak go odzyskać.
          Cóż wystarczy, że obok niego pojawi się inna będziesz pytała jak GO odzyskać. aga
Pełna wersja