breadalone
08.12.11, 14:34
Jestem w zwiazku ktory mnie nie satysfakcjonuje i nie umiem go zakonczyc.Ze wzgledu na dziecko i na brak innej mozliwosci.Chcialabym miec jakis konkretny plan co dalej robic - albo walczyc o ten zwiazek,albo sukcesywnie dazyc do jego zakonczenia,nie moge dalej tak trwac. Jezeli mam dalej nad zwiazkiem pracowac,to musze powaznie porozmawiac z partnerem,powiedziec mu co mi sie nie podoba i czego od niego oczekuje.On chyba uwaza ze jest w porzadku.A moze jest?Moze ja za wiele wymagam?Moze bedac zona nie powinnam wymagac zeby sie troche postaral a nie oczekiwal ze bede go chciala tak czy inaczej. Moj partner nigdy nie pociagal mnie za bardzo fizycznie ani intelektualnie.Wyszlam za niego ze strachu przed samotnoscia,on wtedy sie bardzo staral zeby mnie zdobyc a ja bylam samotna i nie potrafilam sie temu oprzec.Mialam nadzieje ze z czasem przyjdzie jakies glebsze uczucie i ze jakos sie ulozy.Jednak z czasem on coraz bardziej mnie irytuje.Najbardziej przez ostatnie dwa lata. Nic nie robi w kierunku zwiazku.Jedyne co robi to pracuje i jak przyjdzie z pracy to oczekuje ze wszystko jest podane a on tylko siedzi przed telewizorem z piwem.Codziennie kupuje sobie piwo,ale nawet sie nie zainteresuje czy cos trzeba kupic dla domu np.chleb,czy mleko.Remont mieszkania od dawna nie jest zrobiony.Ostatnio sama przemalowalam lazienke to troche sie wzial i tez pomalowal pokoj.Nie dba o swoja kondycje a jest 15 lat starszy ode mnie.Pod jego wplywem i ja przestaje dbac o siebie i robi mi sie wszystko jedno.Ale tak nie moze byc.Nie mam szans na wziecie pozyczki na mieszkanie z nim,bo ma problemy z sercem.Mieszkamy w spoldzielczym mieszkaniu. Musze porozmawiac ze spoldzielnia w sensie czy sa jakies szanse wykupienia mieszkania na wlasnosc.Mam prace,ale jak bym odeszla od niego to ktos musial by sie opiekowac dzieckiem +wynajem mieszkan jest bardzo drogi i nie wiem czy bym dala rade i jeszcze dziecko jak by to przyjelo.Prosze Boga zeby podsunal mi jakies rozwiazanie i dal nadzieje.