Życie z dzieciatym facetem jest do d...

    • ladyswan Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 10:49
      A ja rozumiem autorkę wątku. Wzięłam sobie męża kawalera, ale jak sobie wyobrażę, że miałby dziecko z inną babą i trzeba by było uszczuplić nasz budżet domowy na alimenty, to brrrr. W domowym budżecie liczy się każde 100 zł, pieniądze nie chodzą piechotą, przydaje się każdy grosz. Dla mnie nie byłoby różnicy, czy mąż placi innej babie, czy przepija te pieniądze, czy przegrywa w grach hazardowych, czy wyrzuca je przez okno. Wszystko jedno, pieniądze i tak znikałyby z domowego budżetu. Bylibyśmy biednijesi o jakąś tam kwotę co miesiąc.
      • kora3 Ależ ja ją też rozumiem Lady 10.12.11, 11:51
        i rozumiałabym, gdyby chodziło jej nie tylko o kase, ale np. takze o czas, jak partner spedza z dzieckiem, a nie z nią.

        KAzdy ma prawo do układania swego zycia jak uwaza, dokonywania wyborów wg swoich kryteriów i nikomu nic do tego.

        Rzecz nie w tym, ze skreśla faceta z dzieckiem - naprawdę. Zawsze gdy na forum robi sie "nawalanka" umoralniająca, gdy facet, albo babka napiszą, ze nie chcą dzieciatej/dzieciatego, niezaradnej/niezaradnego, nie w swoim typie - bronię takich ludzi. MAją prawo chcieć co im sięm podoba i nie chciec tego, co nie odpowiada. To jest swiete wrecz, niezbywalne prawo kazdego z nas.

        Rzecz w tym, jak pani Ewa wyraza swe poglądy. Z tego, jhak o nich pisze wydziera megaprostactwo po prostu. Przerazające, ze tacy ludzie uczą dzieci - czegokolwiek, nawet pływania:)

        Poza tym, no pani w dodatku nie jest zbyt lotna. Wiedziała od poczatku, ze gosc ma dziecko (co za róznica czy wz wpadki, czy z małeńskiego łoza zaplanowane co do dnia?), wiedziała, ze na nie płąci alimenty, wiedziała, ze nie zarabia wiele.
        Po co było pchać się w taką faze zwiazku, ze mowa już byłą o planach, slubach, współnym życiu? Przecież mądry człowiek przekalkulowałby sobie to PRZED takimi deklaracjami i pozostał na etapie znajomosci towarzyskiej, kolezeńskiej.
        A kobita jakby z ksieżyca zleciała, teraz sie ocknęła i wyłała prostacko zale za SWOJĄ głupią decyzje (która na szczescie nie ma jeszcze cywilnoprawnych konsekwencji) na wszystkich ludzi, poza sobą :) A te głupią decuzję podjełą ona - wystarczy się z niej wycofać i tyle. Mozna przekazać garsc refleksji na ten temat, ale nie obwiniając Bogu ducha winne wszystkie dzieci po ropzstanach rodziców, dzieci z wopadek, byłe - matki tych dzieci i facetów je mających, tylko pokazujac, ze taka sytuacja moze być niekomfortowa. Tyle
        • ladyswan Re: Ależ ja ją też rozumiem Lady 10.12.11, 12:12
          kora3 napisała:

          Poza tym, no pani w dodatku nie jest zbyt lotna. Wiedziała od poczatku, ze gosc ma dziecko (co za róznica czy wz wpadki, czy z małeńskiego łoza zaplanowane co do dnia?), wiedziała, ze na nie płąci alimenty, wiedziała, ze nie zarabia wiele.

          A Ty nigdy nie spotykałaś się z nikim tak sobie bez zobowiązań, bez planów małżeńskich? Może tak też było i w przypadku autorki wątku? Dopiero po jakimś tam okresie znajomości albo się planuje wspólne życie, albo do widzenia. Ty każdego partnera od razu widziałaś jako potencjalnego męża?
          • kora3 Re: Ależ ja ją też rozumiem Lady 10.12.11, 12:27
            ladyswan napisała:
            >
            > A Ty nigdy nie spotykałaś się z nikim tak sobie bez zobowiązań, bez planów małż
            > eńskich?


            Ależ wyłącznie bez takich planów, nigdy nie pragnełąm wyjsc za mąz- serio. Raz się dałąm namówic, niepotrzebnie:)

            Dopiero po jakimś tam o
            > kresie znajomości albo się planuje wspólne życie, albo do widzenia. Ty każdego
            > partnera od razu widziałaś jako potencjalnego męża?


            ja to włąsnie wrecz przeciwnie :) jesli chodzi o meza:) ale jesli chodziło o powazną znajomosc - nie randkowanie tylko partnerstwo, to nigdy nie weszłąm w taką relację z kimś, kto mi kompletnie nie pasował na partnera zyciowego na dzień dobry. To bynajmniej nnie znaczy, ze nie popełniła błedów na tym polu, ale z czystym sumieniem mogę rzec, że nigdy nie zabrnełam w plany na przyszłosc z kimś, kto mi nie odpowiadał od razu. Z dowolnej przyczyny. Po prostu uwazam, że szkoda na takie coś energii i czasu Lady. Nie pasuje z jakiejś przyczyna na mojego faceta, moze być kolegą i czesc. Tak włąsnie miałam z panem wychowującym samotnie syna. Nie dopusciłam, by nasza znajomosc wyszłą poza faze poznawania sie na randkach, bo PO CO? Nie byłąbym z nim i koniec.

            Nad moim obecnym facetem, kiedy zaczał się deklarować na powazny związek (a stało się to dosc szybko) zastanawiałam sie, przyznaję. Jest coś, co mnie niepokoiło (w zasadzie nadal niepokoi, ale poradziłam sobie z tym racjonalnie) i musiałam rozwazyc, czy bedąc z nim na serio dam sobie z tym radę. Jakoś sobie dawałam w poczatkowej fazie znajomosci, wiec uznałam, ze dam. No i jest ok, ale owszem, musiałam przemyśleć.
    • bombalska W tym jest sens... 10.12.11, 12:19
      Bo gdyby kazda babka tak podchodzila do dzieciatego kawalera z odzysku, to oni mieli by mniejsze szanse na kolejny zwiazek, a co za tym idzie, mniej dzieci wychowywałoby sie w rozbitych rodzinach.
    • jolyon72able Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 12:47
      Masz racje ,ale to działa w obie strony.Ja dokładnie mówię to samo moim znajomym .Nie pakuj się stary w związek z kobietą mającą dziecko.Nic dobrego z tego nie będzie ,a po za tym będziesz wydawał kasę na utrzymanie nie swojego dziecka,a po co ci to.A tak zamiast nowego garniaka,dobrego trunku,wycieczki ,kasa Ci pójdzie na nie swojego ''bachora''.Ewunia rozumiesz teraz życie.Czy ty jako nauczecielka zastanawiasz się czasem nad sensem życia ,jego przewrotnością,ułudą?Jesteś młoda i masz dużo przed sobą,ale wiedz jedno ,że życie płata różne figle i ty możesz być w sytuacji petentki ''z bachorem'' w poszukiwaniu faceta.I ten twój (jeśli taki będzie chętny)też będzie tak samo ostrzegany,tak jak ty teraz ostrzegasz.
    • wielki_czarownik A ja założycielkę wątku rozgrzeszam 10.12.11, 13:02
      Nic dziwnego, że człowiek nie chce być w żaden (nawet pośredni) sposób obciążany za błędy innych. Pytanie natomiast jest takie - czemu nie zrezygnowała z tej znajomości na samym początku. Wiadomo przecież, że partner(ka) z dziećmi to nawet nie drugi, ale trzeci sort.
      • kora3 no własnie pytanie dlaczego 10.12.11, 13:35
        w ogóle wdała się w taką znajomosc, sama bedąc osobą bez tego rodzaju zobowiazań? To, ze gosc mający dziecko na ogół płaci na nie alimenty nie jest jakieś dziwne, wiec domyslic się tego mogłą nawet bez zeznania ze strony pana:)

        Czy drugi, a nawet trzeci sort - dyskusyjne i zalezy dla kogo. JAk zawsze i przy prawie wszuystkich ktryteriach. Znam osobiscie ludzi, którzy nie zwiazaliby sie z osobą z dziecmi, ale znam też takich, którzy wprost mówią, że wolą np. rozwnika/rozwódkę (czy też kogoś po powaznym zwiazku nieformalnym) od ludzi, którzy w pewnym wieku nadal nie byli w zadnym powaznym zwiazku. To jest kwestia doswiadczeń, priorytetów.

        PS. Daruj sobie ewentualną analize:) nie jestem dzieciata, z wyboru, a mój facet ma dzieci, ale już bardzo dorosłe i samodzoielne i takie były, jak się poznaliśmy
        • wielki_czarownik Wiesz... 11.12.11, 00:45
          Jeżeli kobitka jest przed 35 a facet przed 40 rokiem życia, to nawet nie będzie patrzył na partnera z bagażem (chyba, że jakiś dziwny jest). Po prostu na "rynku" jest masa młodych, wolnych i bez kuli u nogi.
          • kora3 no wiesz...:) 11.12.11, 09:19
            Jasne, tylko u niektórych ludzi w gre wchodza jeszcze uczucia. Gdyby było jak mówisz, nie byłoby stosunkowo młodych ludzi, którzy rozbijają swe zwiazki, by być z kimś, kto też jest w zwiazku (mówię om powaznym, a nie o "chodzeniu"). A takich przypadków jest sporo:)
    • mhm6 Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 13:03
      masz rację. Rzuć go, facet wykazał się brakiem odpowiedzialności (seks bez zabezpieczenia), do tego jest niezaradny (kiepskie zarobki).

      SERIO, nie drwię. Też nie chciałabym cudzych bachorów plączących się po moim domu i wiszących kamieniem na moim budżecie.
      Chciał ktoś mieć dzieci, zabrakło na gumki albo na aborcję - niech sam ponosi konsekwencje swoich decyzji, ja nie będę za to płacić: finansowo, czasowo ani cierpliwością.
    • rzekiprzeplynelem eee cos sciemniasz 10.12.11, 13:30
      albo ci facet nie pasuje albo chcesz miec kontrole i dominowac w zwiazku albo po prostu nie akceptujesz jego dziecka moze nie pasuje ci jego zarobki

      jezelli chodzi o alimenty to to samo mozna powiedziec o kazdym wydatku na np. na papierosy po co ma palic ja mozna za to isc do restauracji, na hobby na sport na wyjazdy na kursy na szkole na nauke itp na ciuchy do wszystkiego mozna sie przypierd....c jak sie chce nawet jak by mial kredyt na mieszkanie albo na cos innego

      a tak wogole to wyrzucilas z siebie frustracje albo zal
      • jael53 Re: eee cos sciemniasz 10.12.11, 13:45
        Wszystko to razem nie daje najmniejszej podstawy do wylewania nocnika na czyjeś dzieci. Do takich czynności podstawą jest charakter, nie okoliczności. I część wzburzenia forumowego (także osób programowo bezdzietnych) stąd właśnie płynie. Nikt pani autorce nie broni nie akceptować "dzieciatych" (ani rudych, ani mądrych, ani durnych itd.) kandydatów na partnerów; jej życie, jej gust, jej problem.
        To jednak, że przedstawiwszy się jako nauczycielka, w odwecie za swoje rozczarowanie (no, przecież gdyby nie ten "bachor", to już by miała faceta) obrzuca gnojem właśnie dzieci - o, to jest bardzo ciekawe świadectwo charakteru właśnie. Który dość zasadnie budzi nader konkretną awersję.
      • olewka100procent Re: eee cos sciemniasz 10.12.11, 14:00
        mam wrażenie że te wszystkie ciężko oburzone postem autorki panie, albo są mężatkami które nie mają zielonego pojęcia o takiej sytuacji, albo kobiety właśnie wychowujące dzieci bez ojca- uważane w naszym kraju za święte krowy, no bo przecież takie pokrzywdzone są a ojciec dzieci ma sie zacharować na śmierć i MUSI dać dzieciom pieniądze bo inaczej będzie napiętnowanym i wyrodnym ojcem. Facet też ma prawo do ułożenia sobie życia z inną kobietą co oczywiście łączy sie z kosztami, to całkowicie zrozumiałe że wydatki na poprzednie dzieci sprowadzą się tylko do alimentów i to jest normalne. Matka dziecka również zobowiązana jest do utrzymania dziecka, nie tylko ojciec ale dla niektórych bab to jakaś abstrakcja i jest to chore myślenie . Ciekawa jestem gdyby tej jednej z obrończyń nagle zepsuła się pralka, a mężuś by powidział : sorry kochanie kupimy za miesiąc bo obiecałem córci laptopa . Tymczasem pierz ręcznie :) oj szybko by wam dupa zmiękła
        • kora3 MAsz złe wrazenie :) 10.12.11, 16:18
          mzeztką owszem - byłam (wyszłam za bezdzietnego kawalera), a dzieci nie mam z wyboru. Nie jestem też dzieckiem porzuconym przez swego ojca z traumą, choć wychowała mnie mam wraz ze swym drugim mezem.

          Wcale mnie nie oburza, że dziewczyna bez zobowiazań nie chce wziwac się z dzieciatym gosciem w dodatku. Nikt jej wszakże chyba nie usiłował zmusić, hmm?

          Mnie oburza sposób, a jaki autorka wątklu wyraza się o dzieciach, których rodzice nie są z sobą- bekart, scierwo itd. Owe "bekarty" na swiat się nie prosiuły, wiec skotro już kogoś pani za ich obecnosc chce obwinic, to moze powinna w pierwszzej kolejnosci swego herosa, co to zaliczył "wpadkę" młodo i teraz (niestety, w domysle) musi ponosic tego konsekwencje:) w dodatku jest taką lebioda, ze jak zapłąci te NALmzeztką owszem - byłam (wyszłam za bezdzietnego kawalera), a dzieci nie mam z wyboru. Nie jestem też dzieckiem porzuconym przez swego ojca z traumą, choć wychowała mnie mam wraz ze swym drugim mezem.

          Wcale mnie nie oburza, że dziewczyna bez zobowiazań nie chce wiązać się z dzieciatym gosciem w dodatku. Nikt jej wszakże nchyba nie usiłował zmusić, hmm?

          Mnie oburza sposób w jaki wyraza się o dzieciach rodziców, którzy się rozstali - po prostu.
          • kora3 Re: MAsz złe wrazenie :) cosik mi się post 10.12.11, 16:32
            rozjechał.

            mzeztką owszem - byłam (wyszłam za bezdzietnego kawalera), a dzieci nie mam z wyboru. Nie jestem też dzieckiem porzuconym przez swego ojca z traumą, choć wychowała mnie mama wraz ze swym drugim mezem.
            Mnie oburza sposób, a jaki autorka wątku wyraza się o dzieciach, których rodzi
            > ce nie są z sobą- bekart, scierwo itd. Owe "bekarty" na swiat się nie prosiły,
            > wiec skotro już kogoś pani za ich obecnosc chce obwinic, to moze powinna w pie
            > rwszzej kolejnosci swego herosa, co to zaliczył "wpadkę" młodo i teraz (niestet
            > y, w domysle) musi ponosic tego konsekwencje:) w dodatku jest taką lebioda, ze
            > jak zapłąci te NALEZNE alimenty, to mu niewiele zostaje, znaczy zaradny jest "inaczej".

            MA prawo jej taki kolo nie pasować i ja ją doskonale rozumiem., Nie rozumiem tylko dlaczego "winne" jest dziecko - wrecz krwiopijca wysysające z ojca ostani grosz na jego partnerkę:) Dziecku sie alimenty, a także zainteresowanie ojca, jego troska i odwiedziny NALEZA. Żaden normalny człowiek nie "rozstaje się" z włąsnym dzieckiem, pojmij to. Takze wówczas, gdy pojawia się w jego zyciu kobieta i kolejne dziecko. Tak postepują tylko kanalie.
        • erillzw Re: eee cos sciemniasz 10.12.11, 22:56
          Khym.. chcialabym zauwazyc, ze meskie pizdy znajduja sie nawet wsrod kawalerów. Jesli facet jest na tyle pi... ze nie potrafi wyjasnic dziecku, ze zdarzaja sie wydatki "niemile" ktore odwlekaja te przyjemne to nie jest wina w tym ze jest rozwodkiem z dzieckiem ale dlatego, ze kompulsywnie kupuje swoje wyrzuty sumienia i jest po prostu pipa bez jaj ktora zamiast dziecko wychowywac je rozpieszcza tylko.
    • wacikowa Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 14:34
      Jak dobrze,że moje dziecko już dorosłe i nie trafił w szkole na taką ...... brak słów.
      • mariela1987 Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 14:55
        nie związałabym się z facetem który ma dziecko. Nie moglabym tak żyć
        • kora3 No i to jest włąsciwa postawa 10.12.11, 16:40
          wiesz czego nchcesz, czego nie i trzymaj sie tego. A nie jak watkodawczyni - włazi w zwiazek z dzieciaty i potem narzeka - paranoja
    • spondeo ewo 123 10.12.11, 15:12
      Wiesz co?
      Powinien ci zrobic dziecko i z nim zostawic a zyc z inna, oczywiscie na tyle wygodnie, aby jej zal bylo pieniedzy na twoje dziecko !
      Swoja droga co za klimat, zeby nauczycielki sie tak szmacily.
    • wsciekly69 Życie z dzieciata kobieta... 10.12.11, 15:12
      Tak samo jak zycie z dzieciata kobieta, ktora chce zeby lozyc na kej bachory.
      • olewka100procent Re: Życie z dzieciata kobieta... 10.12.11, 15:32
        no ale na tego ,,bachora,, łoży już jego ojciec :) który nie ma wyjscia i musi oprócz alimentów DAĆ na zachcianki dziecka
        • kora3 Re: Życie z dzieciata kobieta... 10.12.11, 16:20
          a to bycie ojcem kończy się na zapewnieniu strawy i łachów? Nie moja droga
          • olewka100procent Re: Życie z dzieciata kobieta... 10.12.11, 16:34
            znam przypadki że tak , ojciec służy do spełniania zachcianek. Dzieci w wieku nastoletnim mieszkające na wsi , 20 km do miejsca zamieszkania ojca, oczywiście jest zawieź przywieź, a później całodzienny rajd po galeriach (bez ojca ) a po powrocie do domu nos w laptopa i ani B ani C , to są te więzi ojcowskie
            • kora3 Re: Życie z dzieciata kobieta... 10.12.11, 16:38
              widocznie ojciec nie potrafi zbudowac wiezi ze swymi dziećmi - po prostu. Rózxnica miedzy rodzicami a dziećmi jest taka, ze ci pierwsi są na ogół starsi i powinni być odpowiedzialni i trooskliwi, dziecko tego sie od nich uczy. JEsli ojciec sam siebie sprowadza do roli taksi i bankomatu, to nie jest dziwne, ze tak jest traktowany
              • olewka100procent Re: Życie z dzieciata kobieta... 10.12.11, 17:17
                to jest właśnie spełnianie zachcianek dziecka, które później nie rozumie słowa nie i uważa że wszystko mu się należy. Tak jak głupim babom na forum, które uważają że jej dziecku wszystko sie należy i nie potrafią zrozumieć że facet założył inną rodzine i nie sra pieniędzmi
                • kora3 Oj Olewko :) 10.12.11, 17:36
                  A czy Ciebie np. jako matkę TWOJEGO dziecka ibchodziłoby, że jego ojciec załozył sobie nową rodzinę? Tak całkiem szczerze :)

                  Chciał to załozył, jego sprawa, a ze ma zobowiazania finansowe wobec dziecka z poprzedniego zwiazku to jest "oczywista oczywistosc". Dlaczego to matka pierwszego dziecka i ono ma rozumieć , ze tatus nie sra kasą i ma nową zonę i kolejne dziecko? Niech zrozumie kolejna partnerka i kolejne dziecko, ze tatus nie sra kasą i ma na utrzymaniu jeszcze dziecko z poprzedniego zwiazku ...To nawet logiczniejsze - kolejna pani wiedziała w co wchodzi:)

                  Dla kazdego człowieka JEGO życie i zycie JEGO dziecka ( u tych normalnych) bedzie wazniejsze niż sprawy nowej partnerki/ra byłych i ich współnych dzieci - proste.

                  Nie wiem czy doczytałąś, ale mnie go opisanego mprzez Ciebie grona "głupich bab" (pilnujacych interesów SWEGO potomstwa) nie zaliczysz, bom bezdzietna :) całkiem z wyboru (podkreslam, zeby nie było, ze z racji niechcianej bezdzietnosci roztliwiam sie nad cudzymi dzieciątkami:)), ani też nie mam i nie miałam sytuacji opisanej przez watkodawczynię w zadnej konfiguracji. Z facetem z małoletnim dzieckiem bym sie nie zadawała, a z niezaradnym tym bardziej:)
                  • olewka100procent Re: Oj Olewko :) 11.12.11, 22:13
                    skoro facet zakłada nową rodzine, ma żone i mają wspólny budżet to w tym momencie eks powinna zrozumieć że ukruci się dawanie kasy, oprócz oczywiście alimentów . Matka dziecka jest również odpowiedzialna za utrzymanie dziecka i koniec . Ewentualnie jakiś wyjazd czy drogi prezent finansują wspólnie, oczywiście kiedy jedną i drugą strone na to stać. Nie obchodzi mnie czy masz dzieci czy nie, choć moge poprzez twoje wyznanie stwierdzić że twoje wywody są czysto teoretyczne , praktyka wygląda zupełnie inaczej , więc twoje ,,rady ,, są jak nauki przedmałżeńskie w kościele :) sama teoria .
    • deodyma Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 15:21
      wiesz, to zalezy, w jakim Ty i Twoj facet jestescie wieku.
      znam babki z reala, ktore sa po 30 roku zycia, maja bardzom wysokie wymagania wobec mezczyzn i zdziwione sa, ze faceci po 30stce sa po przejsciach, byli wczesniej w zwiazkach, maja dzieci, sa rozwodnikami itd...
      no niestety, w pewnym wieku trzeba sie z tym liczyc, ze nie trafi sie na prawiczka, nie trafi sie na pana, dla ktorego nie bedziemy ta pierwsza kobieta.
      nie twierdze, zeby brac sie za lepszego pierwszego chlopa bo nie w tym rzecz, ale pewne rzeczy trzeba miec na uwadze.

    • fo.xy chyba ktos tu sobie jaja robi??? 10.12.11, 16:09
      Ani to zadna przestroga, ani tragedia... a tylko z autorki materialistka... nie bedzie na kolacje, kolejny ciuch dla nowego dziecka, na wycieczke... Z takim mysleniem, to szukaj kobieto miliardera, bo nie wiem, czy inny sprosta Twoim zachciankom...

      Dla mnie taki facet to same plusy - odpowiedzialny, konsekwentny, potrafiacy sie zorganizowac. Myslisz, ze dla niego to nie jest zadne obciazenie psychiczne, ze to tylko kwestia wyplywajacych pieniedzy z konta raz w miesiacu? Poza tym, kiedy wiem, jak sie zachowuje w stosunku do dziecka z poprzedniego zwiazku, daje mi do myslenia, ze gdyby cos sie zdarzylo (w koncu nie ma w zyciu rzeczy pewnych) to pewnie w ten sam sposob zachowa sie wobec dziecka ze mna. A mysle, ze dla kobiety jest to pewien komfort, wiedziec, ze na mezczyzne bedzie mozna liczyc, nawet jesli miedzy nami nie ulozy sie.
    • zamiastki Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 17:08
      Taka kula z szyi może się zsunąć na nogę. Nie wiadomo co gorsze.
      Tekst linka
      • calineczka_777 Ewo, masz jeszcze czas by sie wycofac z tego zwiaz 10.12.11, 17:24
        Ewo, masz jeszcze czas by sie wycofac z tego zwiazku, skoro ci ten uklad nie pasuje. Pisze serio, bez ironii. Ja zreszta zawsze uwazalam, ze mloda bezdzietna kobieta powinna wiazac sie z mlodym bezdzietnym mezczyzna. Jak obserwuje moje kolezanki, ktore wiklaly sie w zwiazki z dzieciatymi to zawsze byly predzej czy pozniej problemy zwiazane z tym, ze jest to dziecko. Wbrew pozorom problemy nie dotyczyly (zawsze) alimentow, ale czesto kwestii tego, ze dziecko i jego wychowanie to bardzo czasochlonne zajecie, tego, ze dziecko czesto bylo nastawiane przez eks bardzo negatywnie do nowej przyjaciolki, ze nie mozna bylo sobie spontanicznie zorganizowac wyjazdu, bo dziecko, ze pojawialy sie problemy spedzania swiat, ze dziecko nienawidzilo swojej "macochy", pojawialy sie histerie, ze tata jest z inna pania, agresje, ze dzieciaty pan nie chcial miec kolejnego dziecka (bo koszty, czas, bo w koncu ON juz dziecko ma) a bezdzietna kobieta najczesciej chce miec SWOJE wlasne biologiczne dziecko itp. I w koncu kazdy z tych zwiazkow sie rozlecial. Ja to w sumie nie rozumiem dlaczego dzieciaci faceci wybieraja glownie bezdzietne - taki dzieciaty facet to bardziej pasuje do dzieciatej kobiety (rozwodki czy panny), bo przynajmniej dwoje dzieciatych latwiej sie moze porozumiec, ze jednak dzieci sa najwazniejsze. Bezdzietna mloda kobieta nie pasuje po prostu do dzieciatego, jest na innym levelu rozwoju. A jakie problemy w roli "macochy" cie czekaja mozesz poczytac na forum:
        forum.gazeta.pl/forum/f,14479,_macochy_.html
        Wiedza ta przyda ci sie jesli mimo ostrzezen i wlasnych watpliwosci pozostaniesz z tym dzieciatym partnerem.
        P.S. Nie przejmuj sie tym, ze tak wiele kobiet naskoczylo na ciebie - sa to w znacznej mierze samotne mamusie (tzw. eks). :-) W realu takie eks tez bywaja strasznie agresywne - jednej z moich kolezanek taka eks wydzwaniala z pretensjami, ze smiala "zabrac" ojca dziecku. A prawda byla taka, ze kolezanka poznala tego pana 2 lata po jego rozwodzie i nie "zabrala" dziecku ojca tylko chciala raz na jakis czas z nim wychodzic do kina czy do kawiarni. A eks to interpretowala jako "zabranie" dziecku ojca, bo ojciec juz nie byl 24 h na dobe do dyspozycji. :-(
      • potyrala1959 Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 21:29
        A może ten facet powinien być mądry.
        Taki Brad Pitt nie boi się starości:
        empiro.blox.pl/2011/11/50.html
        Banderas mu wtóruje:
        empiro.blox.pl/2011/12/501.html
        Warto to przemyśleć.
    • czarnadrukarka Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 18:33
      Rozumiem fakt, że taki facet jest deficytowy.
      Ponieważ ja się z takim nie spotykam mogę , patrząc z boku, przyznać Tobie rację. Ale gdybym była zakochana fakt ten nie przysłaniałby mi osoby, w której się zakochałam.
      Zatem wnioskuję, że nie ma tu miłości tylko kalkulacja. Skoro nie ma uczucia to faktycznie można szukać innego faceta.
      Powodzenia.
    • texeira Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 19:08
      W Szwecji, gdzie bardzo często przebywam, Polski sa postrzegane jako bezwzgledne, wyrachowane materialistki, uwielbiajace kasę i dobra doczesne i mogące zrobić bardzo wiele, jesli nie wszystko aby je pozyskac, bądź utrzymać. Z tego też powodu, w męskim - międzynarodowym - gronie przekazywane są ostrzeżenia przed wiązaniem się z nimi. Oczywiście na ucho, bo tam jest "political correctness" i wszystkich lubimy;) (no, oficjalnie;)
      Jęsli się trafi jakas pani z Polski o odmiennych poglądach i charakterze, to miedzy znajomymi jest przekazywane niby opis jakiegoś cudu.
      Ten wątek potwierdza, że szwedzki vox populi jakoś się nie myli...
      • calineczka_777 texeira: W Niemczech, gdzie przebywam, Polki sa po 10.12.11, 20:18
        texeira napisał:

        > W Szwecji, gdzie bardzo często przebywam, Polski sa postrzegane jako bezwzgledn
        > e, wyrachowane materialistki, uwielbiajace kasę i dobra doczesne i mogące zrobi
        > ć bardzo wiele, jesli nie wszystko aby je pozyskac, bądź utrzymać. Z tego też p
        > owodu, w męskim - międzynarodowym - gronie przekazywane są ostrzeżenia przed wi
        > ązaniem się z nimi. Oczywiście na ucho, bo tam jest "political correctness" i w
        > szystkich lubimy;) (no, oficjalnie;)
        > Jęsli się trafi jakas pani z Polski o odmiennych poglądach i charakterze, to mi
        > edzy znajomymi jest przekazywane niby opis jakiegoś cudu.
        > Ten wątek potwierdza, że szwedzki vox populi jakoś się nie myli...

        W Niemczech, gdzie przebywam, Polki sa postrzegane jako naiwne romantyczne dziewczyny, ktore tylko dlatego, ze jakis chloptas im powiedzial "I love you" (czy raczej ("Ich liebe dich") albo pochwalil ich urode to robia dla takiego chloptasia bardzo wiele, aby tylko go przy sobie zatrzymac. Przy tym te Polki, nawet te po 30-tce, nie patrza czesto na to czy pan jest w stanie stworzyc stabilny zwiazek dla nich i ewentualnych wspolnych dzieci: czy jest to mezczyzna bez psychoz, posiadajacy jakis konkretny zawod i nie posiadajacy zony i 5 dzieci, nie uwzgledniaja takich znakow ostrzegawczych jak np. pewne roznice kulturowe pomiedzy swiezym emigrantem z Anatolii, ktory wielbi Allaha a ktore to roznice moga wybitnie wplynac na zwiazek czy alkoholizm itp. Najwazniejsze jest dla nich, ze pan tak bardzo kocha i takie ladne slowka im mowi .... Z tego też powodu, w męskim - międzynarodowym - gronie przekazywane są rady dla roznych "mezczyzn-odpadow" (typu: emigrant z Turcji pracujacy nielegalnie w knajpie, bezrobotny zyjacy od 20 lat z socjalu, znerwicowany i psychicznie niestabilny Niemiec od ktorego zawsze kobiety-Niemki uciekaly, bo czasami zdarzylo mu sie je uderzyc, Pakistanczyk, ktory znudzil sie zona i 6 dzieci ale nie chce sie rozwodzic tylko szuka mlodej dXXy, najlepiej blodynki itp.) jak mozna szybko i tanio (!!!)znalezc dosyc ladna kobiete: wystarczy Polce pare naiwnych slowek powiedziec a ona nie bedzie tak jak te okropne materialistyczne Niemki wymagala od mezczyzny-odpadu by znalazl w koncu prace, rozwiodl sie z zona, przestal pic i bic, by zaprosil od czasu do czasu do restauracji albo podwiozl dokads wlasnym samochodem. Oczywiście na ucho, bo tam jest "political correctness" i wszystkich lubimy;) (no, oficjalnie;) Jesli się trafi w Niemczech jakas pani z Polski o odmiennych poglądach i charakterze, taka z wymaganiami jak np. Niemki, to miedzy znajomymi jest przekazywane niby opis jakiegoś cudu.
        Ten wątek potwierdza, że szwedzki vox populi jakoś się myli... I tyle mam do powiedzenia na temat stereotypow. :-)
        • texeira Re: texeira: W Niemczech, gdzie przebywam, Polki 10.12.11, 20:53
          No popatrz, popatrz... zdziwiłem się i to mocno, bo kilka spotkanych przeze mnie w SE egzemplarzy polskiej dziewczyny (do lat 30) opinię szwedzką potwierdziło z nawiązką. Faktem jest, ze dwie KOBIETY ( wersalikami piszę, bo to PRAWDZIWE KOBIETY były) były inne. Ale i tak stosunek wyniósł 8:2, więc trochę marnie. Jakieś inne Polki do Niemiec jeżdżą?
          Aha - w SE tez jest pełno bezrobotnych Turków, Ukraińców, Ormian, Kurdów oraz innych z 5 dzieci. Na ogół straszą w swoim gronie:) Nie ma na nich chętnych wśród innych nacji;)
          • calineczka_777 Re: texeira: W Niemczech, gdzie przebywam, Polki 10.12.11, 21:16
            texeira napisał:

            > No popatrz, popatrz... zdziwiłem się i to mocno, bo kilka spotkanych przeze mni
            > e w SE egzemplarzy polskiej dziewczyny (do lat 30) opinię szwedzką potwierdziło
            > z nawiązką. Faktem jest, ze dwie KOBIETY ( wersalikami piszę, bo to PRAWDZIWE
            > KOBIETY były) były inne. Ale i tak stosunek wyniósł 8:2, więc trochę marnie. Ja
            > kieś inne Polki do Niemiec jeżdżą?
            > Aha - w SE tez jest pełno bezrobotnych Turków, Ukraińców, Ormian, Kurdów oraz i
            > nnych z 5 dzieci. Na ogół straszą w swoim gronie:) Nie ma na nich chętnych wśró
            > d innych nacji;)

            Nie wiem czy w Szwecji sa inne Polki. Byc moze ty masz jakis problem z kobietami, ktore stawiaja pewne wymagania partnerowi, i dlatego tylko takie widzisz w tej Szwecji. Ja raczej widze, ze Polki w porownaniu do innych europejskich kobiet sa dosyc naiwne i malo roszczeniowe, ze jednak duzo (czasami za duzo) zrobia by utrzymac partnera. Wg mnie to dobrze, ze te polskie kobiety w Szwecji sa jak to nazywasz "materialistkami". Ja bym to jednak nazwala "dbaniem o wlasny interes". Jak ma sie te 14 lat to mozna sie umawiac z plcia przeciwna, bo "on ma takie piekne oczy" albo "bo on tak ladnie mowi i wczoraj powiedzial, ze jestem najpiekniejsza w szkole." Ale w pewnym wieku powinno sie wybierac mezczyzn z rozsadkiem a z rozsadkiem oznacza tez, ze patrzy sie czy ten pan nie jest "wybrakowany" albo czy ten zwiazek sie uda - do tego nalezy spojrzenie czy pan nie ma jakis nalogow, ma prace, jest zdrowy psychicznie i reprezentuje styl zycia ktory mi odpowiada (np. trudno by bogobojna katoliczka chciala za meza mezczyzna po 2 rozwodach i z 5 nieslubnymi dziecmi) . To naprawde nie wyklucza milosci. Ale sama milosc nie wystarczy. Milosc musi miec pewne podstawy by sie rozwinac. Ale to moje zdanie powstale na bazie obserwacji roznych zwiazkow, malzenstw itp. W kazdym badz razie dla mnie milosc+rozsadek sa podstawa do stworzenia dobrego zwiazku; sama milosc to za malo...
            • texeira Re: texeira: W Niemczech, gdzie przebywam, Polki 10.12.11, 21:34
              No tak, nihil novi sub sole. Jeśli ośmielam się skrytykować Jej Królewskie Wysokości z RP to od razu "mam problemy z kobietami". A jakoś proszę Szanownej Pani problemów ze Szwedkami nie miałem. A co wiecej, moja partnerka i przyszła żona jest Polką ze Szwecji. A owe materialistki robia bardzo złą opinię Polkom w Szwecji, tak na marginiesie. Robią z nich kobiety, które - według pewnego Włocha od dawna w Szwecji zamieszkałego dr mikrobiologi z Karolinska Institutet, żonatego z Polką (nb. bardzo przyzwoitą kobietą) - "mają zamiast serca portfele".
              Wszystko zatem ma dwie strony i jeden Jedyny Słuszny Pogląd na Wszystko moze mieć, prosze Szanownej Pani, wielkie wady...
              ,
              • kora3 a ja mysle, ze wszedzie kobitki bywają rózne :) 10.12.11, 22:16
                po prostu. Osobiscie znam kobiety, które są w róznych relacjach z mężczyznami (od małżeństwa po "przyjaźń seksualną") dla kasy i takie, które potrafią sponsorować nieroba i jeszcze się cieszyc ze chce brać.
                • texeira Re: a ja mysle, ze wszedzie kobitki bywają rózne 10.12.11, 22:28
                  I to wielka prawda jest...
              • calineczka_777 Re: texeira: W Niemczech, gdzie przebywam, Polki 11.12.11, 01:29
                texeira napisał:

                > No tak, nihil novi sub sole. Jeśli ośmielam się skrytykować Jej Królewskie Wyso
                > kości z RP to od razu "mam problemy z kobietami". A jakoś proszę Szanownej Pani
                > problemów ze Szwedkami nie miałem. A co wiecej, moja partnerka i przyszła żona
                > jest Polką ze Szwecji.

                Tak niestety wyglada, ze ktoras dala ci kiedys kosza i teraz nie lubisz "trudnych" wymagajacych kobiet. W kazdym badz razie wyglada mi to na taka traume. Zreszta to musisz teraz bardzo uwazac na swoja "przyszla zone". Skoro jest "Polka ze Szwecji" to wg twojej opinii powinna byc materialistka. A moze tak sie po prostu sprytnie kamufluje, ze teraz tego nie zauwazasz? Bo - jak napisales - kazda Polka w Szwecji to materialistka.

                >A owe materialistki robia bardzo złą opinię Polkom w Sz
                > wecji, tak na marginiesie.

                Pewnie, bo wielu mezczyzn chcialoby zdobyc kobiete tanim kosztem. Dotyczy to zreszta wielu mezczyzn niezaleznie od narodowosci. To taka troche gra: mezczyzna chcialby szybko i tanio zdobyc kobiete a kobiecie (tej normalnie myslacej) sie to po prostu nie oplaca: ona woli poznac mezczyzne dobrze (a to wymaga czasu) zanim dojdzie do tzw. seksu. I automatycznie kobieta, ktora sie ceni bedzie wymagala wielu randek (np. kino, restauracja, kawiarnia itp. - a to kosztuje: czasami mniej a czasami wiecej ale kosztuje) zanim (ewentualnie) dojdzie do seksu. I nawet po tej "inwestycji" w postaci randek nie ma gwarancji, ze kobieta pojdzie z mezczyzna sie poseksic. Widzialam w moim barwnym zyciu wielu mezczyzn, ktorych to strasznie stresowalo, ze trzeba sie wysilic by kobiete zdobyc. Pewnie wg takich "chloptasiow" taka kobieta jest "materialistka", bo trzeba sie wykosztowac na randke, porzadnie ubrac, czasami kupic kwiatka a i tak czasami nici z tej inwestycji... Najlepiej dla takich mezczyzn jakby na pierwszej randce zdejmowala majtki przez glowe, bo on taki wspanialy....

                Robią z nich kobiety, które - według pewnego Włocha
                > od dawna w Szwecji zamieszkałego dr mikrobiologi z Karolinska Institutet, żonat
                > ego z Polką (nb. bardzo przyzwoitą kobietą) - "mają zamiast serca portfele".

                Jego zona wie, ze on w tak stereotypowy sposob obraza polskie kobiety? Jakby moj maz (tez cudzoziemiec) wypowiedzial sie na tej zasadzie, ze Polki "mają zamiast serca portfele", to bym sie powaznie zastanowila nad przyszloscia tego zwiazku. To bardzo przykre, ze ktos obraza twoj narod i to w tak stereotypowy sposob. TYm bardziej, ze i wsrod NIemek i innych nacji widzialam duzo materialistow (tez mezczyzn). Myslenie stereotypami nie przystoi osobie wyksztalconej. Poradz tej polskiej zonie (tej bardzo przyzwoitej kobiecie:;-))))))), zeby na taka wypowiedz meza orzekla, ze w Europie panuje stereotyp, iz wszyscy Szwedzi sa seksualnie wyzwoleni i ze seksza sie kazdy z kazdym - w zwiazku z tym ona jako zona, powinna rozliczac swojego szwedzkiego rzekomo wyzwolonego meza z kazdej sekundy i wypytywac co dzisiaj robil i z kim sie spotkal; cotygodniowe badania na HIV, rzezaczke , kile i chlamydie winny tez nalezec do repertuaru tej pary.
    • cum2daddy Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 19:40
      Założycielka wątku ma oczywiście rację (przynajmniej wg mej nad wyraz skromnej osoby, pozwolę sobie dodać), choć argumenty z sukienkami i restauracją śmierdzą z lekka trollem. Tyle...
    • nonameuno masz zupełną rację 10.12.11, 20:20
      ja miałam w życiu epizod z facetem, który miał dziecko z poprzedniego związku i powiem to samo: porażka! już nawet nie o pieniądze chodzi, bo mój facet był zamożny i alimenty nie rozkładały go finansowo, ale ta konieczność dostosowywania się do obcego dzieciaka, który cię guzik obchodzi, to kompletny niewypał. nie mogliśmy sobie niczego zaplanować póki nie ustaliliśmy co w tym czasie robi dzieciak, a jak już udało się zaplanować jakiś wyjazd, to i tak 3/4 było odwołanych, bo chory, bo przedstawienie w szkole, bo trzeba go gdzieś wieść, coś mu kupować albo dopieszczać - słowem tata nie może mieć swego życia, bo musi być dyspozycyjny dla dziecka, a co za tym idzie jego partnerka też musi swoje plany urlopowe albo weekendowe dostosować do jego wpadki z młodości! nie wyobrażam sobie mieć z kimś takim własnego dziecka, bo to logistycznie nie do ogarnięcia i zawsze któreś dziecko będzie pokrzywdzone brakiem czasu, brakiem uwagi albo też brakiem tej sukienki czy zabawki, którą dostanie to drugie dziecko. bardzo mi zależało na tym facecie, jemu na mnie też, układało się nam razem, ale dziecko wygrało - nie mógł się od niego odkleić, więc siłą rzeczy z tego układu wypadłam ja. po pierwszym odejściu obiecywał poprawę, rozluźnienie kontaktów z dzieckiem, bycie bardziej asertywnym na jego zachcianki, ale nic z tego nie wyszło, za bardzo je kochał i ja zawsze byłam tą drugą i mniej ważną, a to dla mnie nie do przyjęcia. odeszłam definitywnie po tym, jak świętowaliśmy naszą rocznicę, romantyczny wieczór, kolacja, miła knajpka, w domu mrozi się szampan a tu dzwoni była i mówi, że dzieciak ma gorączkę i nie może się wysr..., więc on ma jechać i ich do lekarza zawieźć, bo ona taksówką nie będzie się tłukła! i on ... pojechał! a ja uznałam, że to w żadnej mierze nie jest mój facet, to jest szofer, bankomat i goniec tamtej kobiety i jej dziecka i póki tak jest, to dla mnie miejsca nie ma! i nigdy nie żałowałam tej decyzji, wiem że następne kobiety też go rzuciły właśnie z tego powodu. to jest kanał i proszenie się o kłopoty, nie wyobrażam sobie dziecka z kimś, kto jest już uwiązany do innego dziecka, to nigdy nie jest tak jak powinno być!
      • tangerka ludzie nie lubią jak się prawdę pisze 11.12.11, 08:39
        wątek na ponad 300 postów aby udowodnić jakiejś nauczycielce jaka jest głupia i interesowna, tymczasem ona ma racje i szczerze mówi co jest w tym układzie nie pasuje! nie każdy ma papiery na altruistę, nie każdy chce i potrafi się dzielić, nie każdy chce żeby mu w życiu było trudniej skoro może być łatwiej! tymczasem związek z kimś obarczonym już dzieckiem oznacza konieczność dzielenia wszystkiego: kasy, czasu, uczuć na dwie rodziny, często wrogie wobec siebie! to nigdy nie jest łatwa sytuacja i jest to powszechnie wiadome, dlatego raczej trudno znaleźć chętnego czy chętną i co jakiś czas pojawia się wątek o tym że samotna matka szuka faceta i nie może znaleźć, a to jest ta sama sytuacja tylko z drugiej strony! ja nigdy w życiu bym nie rozważała związku z dzieciatym facetem i nawet nie musiałam osobiście testować żadnego aby wiedzieć, że to towar drugiej jakości a mnie stać na pierwszą! oczywiście - jeżeli ktoś się zakocha, to pewnie nie ma zmiłuj i ludzie decydują się na takie związki, choć wiem, że potem żałują. niestety, dziecko to duże obciążenie i nie ma sensu udowadniać, że jest inaczej i ktoś kto ma dziecko nigdy już nie będzie wolny i dyspozycyjny, zawsze będzie związany z tym dzieckiem, obcym dla jego nowej rodziny. i niech nikt nie wmawia innym, że to nie jest problem, bo jest i dla wielu ten problem jest nie do udźwignięcia jak dla autorki wątku. i nie ma co się dziwić i wyzwierzać na dziewczynę, że chce lepszego życia i lepszego faceta , choć podejrzewam, że to trollica, ale poruszony problem jak najbardziej aktualny wobec ilości rozwodów.
        • pppopularna ja też nie wiem co ludzi w tym dziwi 11.12.11, 09:04
          Ja też bym nie chciała faceta z dzieckiem z poprzedniego związku i pewnie z 90 % kobiet też nie jeżeli chodzi o poważny związek z planami założenia wspólnej rodziny! To jest taka sytuacja, w której rodzice córki czy syna załamują ręce i wszelkimi sposobami zniechęcają do związku mówiąc: będziesz cudze dzieci chował/a ... i mają racje! Wiadomo powszechnie, że jest to niekomfortowy układ i z powodów finansowych i z powodów uczuciowych, logistycznych, czasowych itp. Jest oczywiste, że znakomita większość kobiet trafiając na takiego faceta dokona kalkulacji podobnej jak założycielka wątku i tylko nielicznym wyjdzie (pewnie tym bardzo zakochanym) że jednak warto ładować się w taki układ. Każda kobieta chce być dla swojego faceta najważniejsza i chce aby jej dzieci były najważniejsze, nie chce się dzielić ani uczuciami ani zasobami faceta - czysta biologia i zapobiegliwość samicy wobec swoich młodych, nawet hipotetycznych! Oczywiście, dzisiaj jest sporo rodzin patchworkowych ale dobrze sprawdzają się najczęściej te, w których każdy z partnerów ma zobowiązania - wtedy łatwiej o kompromis i wzajemne zrozumienie! I sporo jest związków samotnych matek i ojcami mającymi dziecko z poprzedniego związku, bo oboje mając mniejsze szanse na rynku matrymonialnym wybierają siebie nawzajem i to ma sens. W każdym innym układzie, np. takim jak z postu założycielskiego, kobieta w takim układzie będzie musiała się poświęcić i dostosować do jakichś relacji ojca z dzieckiem, taki facet może nie chcieć mieć więcej dzieci, ma mniej kasy na nową rodzinę. I wszyscy to wiedzą, ale na forum jak zwykle sami ludzie o szlachetnych uczuciach piszą, którzy zapewne adoptowali już gromadę sierot i psów ze schroniska, kasy mają jak lodu, a serce pojemne jak autobus!
          • kora3 Mnie np. dziwi, że panna się dopiero ckneła 11.12.11, 09:24
            ze gosc ma dziecko, a fakt ten wcale przed nią ukrywany nie był.

            Dziwi mnie też, dlaczego jest taka agresywana i prostacka, wyzywa dzieci od bekartów itd. To jakieś chore. Gośc jej moze nie odpowiadać z powodu posiadania dziecka i ja to rozumiem.

            Dziwie się tylko, ze skoro nie odpowiada sprawy zaszły tak daleko, jak rozmowy o przyszłosci
            • tangerka widocznie mało bystra jest ... 11.12.11, 09:49
              bo zdecydowana wiekszość kobiet naturalnie szybciej takiego pana zweryfikuje negatywnie, ona najwyraźniej postanowiła dać mu szansę i przekonać się na własnej skórze, że układ jest do doopy i dzieli się z forum swoimi spostrzeżeniami :) nie sądzę aby to było agresywne, choć prostackie z pewnością, nie ma obowiązku kochać obcego jej dziecka i wyrażać się z nim z atencją, pisze co myśli, że dzieciak jej przeszkadza i podobnie jak ona myśli miliony kobiet, sądzę że myślenie podobne jej to norma, można je tylko ubrać w bardziej subtelne słowa, ale sens pozostanie ten sam: NO BOY WITH CHILDREN!
              • kora3 No to dlaczego odreagowuje swą tępotę 11.12.11, 10:02
                na bogu ducha winnych dzieciach? :)

                Moim zdaniem to jak się o czymś mówi, pisze, ma jednak znaczenie i b. wiele o człowieku mówi. Porównaj sobie takie zdania: "Nie zgadzam sie z tobą ośle, jesteś głupi i s....stąd" oraz "Niestety nie podzielam Twego zdania. Wydaje mi się, że nie pzremyślałeś tego do końca. Lepiej bedzie, jak na dziś zakończymy tę rozmowe" ... To samo? :) Merytorycznie - tak:) A jakże inny odbiór ...

                W dpdatrku panna pisze tak, jakby nie wiadomo jakie nieszczescie ja spotkało a "ktoś" jakoś skrzywdził.

                Tymczasem nikt nie skrzywdził, bo wiedziała co jest grane, a nic się nie stało przecież. JEsli coą na tym ukłądzie straciła, to tylko czas, ale na własne zyczenie, wiec nie ma do kogo poza sobą mieć pretensji. O zranieniu jej uczuc nie ma raczej mowy, bo goscia nie kocha. W czym zatem jest "problem"?

                To, ze zwiazek z człowiekiem z dziećmi z poprzedniego zwiazku, obojetnie jakiej płci, zwykle jest trudniejszy niż zwiazek z człowiekiem bez takich zobowiaazań, zwłąszcza dla kogoś kto dzieci nie ma to jest tak oczywiste, ze aż trywialne. A tu kobita HAmerykę odkryła hehe
                • niezmiennick Re: No to dlaczego odreagowuje swą tępotę 11.12.11, 12:56
                  > "Nie zgadzam sie z tobą ośle, jesteś głupi i s....stąd"

                  > "Niestety nie podzielam Twego zdania. Wydaje mi się, że nie przemyślałeś tego do końca. Lepiej bedzie, jak na dziś zakończymy tę rozmowe"

                  > ... To samo? :) Merytorycznie - tak:)

                  Nic podobnego. Wypowiedź pierwsza zamyka temat, druga otwiera kolejną rundę negocjacji.
                • pppopularna bo obudziła się z ręką w nocniku 11.12.11, 12:59
                  Toć kolezanka powyżej już napisała, że widocznie mało bystra jest i rozumie coś dopiero jak zaboli ... a zabolało akurat od strony finansowej, bo to najprostsze i najbardziej oczywiste, choć nawet nie doświadczyła tego bezpośrednio! A najprawdopodobniej to troll a post napisany jest specjalnie prowokacyjnie, ale to nie zmienia faktu, że problem jest i że podobnych dylematów doświadcza coraz więcej kobiet spotykających mężczyzn z odzysku. Ostatnio moja kumpelka skreśliła bardzo obiecującego starającego się o jej względy pana właśnie z tego powodu, choć akurat temu panu starczyłoby i na alimenty i na następną rodzinę. Jej rozumowanie było podobne: facet ma już jakieś dzieci i zawsze mieć je będzie, więc dla mnie i moich dzieci automatycznie mniej czasu, uczuć i zasobów poświęci, a może w ogóle dzieci nie będzie już chciał? I jest to prawo każdej kobiety i każdego faceta nie chcieć się wikłać w takie związki niezależnie od słów jakimi o tym mówią.
                  • kora3 ale ze swojej winy , a prawa nikomu do decydowania 11.12.11, 13:10
                    o swoim zyciu nie zabieram - kilkukrotnie to podkreślałam, takze w tym watku:) Wiecej nawet - uwazam, ze co do okreslania swoich kryteriów dla partnera przez kogoś nie ma "dobrych" i "złych" - są tylko "CZYJES" i moze to być brak zobowiazań, ładny nos, albo doktorat z antopologii.
          • olewka100procent Re: ja też nie wiem co ludzi w tym dziwi 11.12.11, 22:24
            brawo
    • girolamo.savonarola Niby racja ale ... 10.12.11, 20:43
      Akurat jestem dzieciaty z poprzedniego związku. Dziecko zostało z matką, ja opuściłem mieszkanie.
      Pozwolę się podzielić swoją opinią. Zwróciłaś uwagę na aspekt materialny ale dlaczego nie na nie na uczuciowy, czasowy? Przecież nie chodzi ile ja przekażę pieniędzy swojej byłej, chodzi o to ile będę dalej kochał swoje dziecko, ile będę chciał mu pomagać, żyć jego problemami, emocjami. Ja zawsze już będę częścią jego, moja część będzie należeć do niego. Nie można wymagać ode mnie że gdy pokocham inną kobietę to automatycznie zerwę wszystkie związki z poprzednim życiem, zapomnę o tych których kocham. Dziecko z poprzedniego związku to nie numer rachunku bankowego na który wpłacam alimenty, to część mnie. Wiem że to trudne, nowa rodzina chce bym był z nią cały z nową żoną, nowym dzieckiem a tu jest coś do czego oni nie mają dostępu, to nie ich dziecko, to nie ich uczucia. Wiem że to trudno, tu nie chodzi o pieniądze, tu chodzi o emocje i czas. Jak będąc z inną kobietą mówię że muszę jechać do szpitala bo poprzednie dziecko jest chore albo po prostu ta sobota jest dla niego. Biorę go i jesteśmy tylko we dwóch. A nowe życie nie zamarza, nie staje w miejscu, nie czeka ze swoimi problemami aż wrócę. Nowe dziecko może mieć żal, licytować się o uczucia, mieć pretensje, chce bym określił kogo bardziej komach, jego czy tego z poprzedniego związku. To jest ku... prawdziwy problem a nie forsa. Jak byś uczciwym wobec wszystkich, jak być wszędzie tam gdzie jest się potrzebnym jednocześnie mieć trochę czasu dla siebie.
      Wg. mnie Ty po prostu czujesz że nie jesteś dla niego wszystkim, boisz się nie tyle o pieniądze ale o to kim jesteś dla niego.
    • mama_myszkina Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 20:49
      No no, widać, że neoliberalizm kwitnie, skoro panna ma pretensje,że kasa (pana, nie jej!) jest bezczelnie wydawana na dziecko pana, skoro przeciez można by było pojechac na wakacje albo se jakąś fajną kiecke kupić.

      Zgadzam się. Uważam, że to karygodne, że ten człowiek śmie łożyć na swoje dziecko!

      • texeira Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 20:56
        To nie neoliberalizm, a atrofia płatów czołowych...
        • kora3 no dobra :) 10.12.11, 21:25
          JAko, ze skrytykowałam już sposówb wyazania mysli wątkodawczyni, to teraz zapytam całkiem serio faceta: rozumiem, ze np. 3 dzieci u partnerki zaranoiającej 1500 zeta i 300 złotych alimentów by ci nie przeszkadzała?
          • texeira Re: no dobra :) 10.12.11, 21:38
            Ja swoje w życiu przeżyłem. I wychowywałem dwoje dzieci partnerki z pierwszego małżeństwa. Rozstaliśmy się wcale nie z powodu tychże dzieci czy braku kasy... tylko z powodu jej "zawrotu głowy"w pewnym panu. I jesteśmyw dobrych stosunkach - jakoś tam przyjecielskich. Sądze ze zaden to herozim, może - według Ciebie, bedzie to naiwnosc albo głupota, nie wiem.... I tyle na ten temat
            • kora3 Ale ani naiwnosc, ani głupota - nie rozumiesz 10.12.11, 21:56
              Ja sama zostałam wychowana przez drugiego meza mojej mamy, którego nazywam tatą (mój ojciec biologiczny zmarł, jak miałam 4 lata). Tato zeniac sie z mamą był bezdzietnym kawalerem zarabiającym o niebo lepiej od niej. I choć miałam rente po moim ojcu na pewno sporo zawsze dokładał do wspólnego zycia oraz mojego w sensie ubrań, sprzetu itd.

              Takiego dokonał wyboru i naprawde nikt nie nazywa go ani głupim, ani naiwnym. Rzecz w tym, że każdy z nas ma prawo dokonywać własnych wyborów. Także autorka watku. JAkkolwiek jej obcesowosc i prostactwo, jak wspomniałam, mnie rozwalają. Chodzi o sposób rozumowania i wyrazania mysli.

              Ale generalnie nie rizumiem jej po co wchodziła w ogóe w ten zwiazek tak dalece, ze mowa o współnym zyciu. Wiedziała ze gosc ma dziecko.

              Nie każdego stac na zwiazek z kimś z jakimś "obciązeniem" - np. w postaci dzieci z poprzedniego zwiazku. I nie biega tu tylko o kase wcale. Jest wiele kobiet dobrze zarabiających i takichz facetów i wówczas alimenty nie stanowią obciazenia dla budzetu , czy też dziecko bedące przy partnerce/partnerze. Ale sa jeszcze inne aspekty: czas, uczucia, relacje z takim dzieckiem.
              Rozmawialiśmy z moim tatą o tym nie tak dawno, jak byli z mamą u nas w odwiedzinach. Po 3o latach od ich ślubu :)
              Powiedział mi, ze miał obawy, czy ja go zaakceptuje, czy on bedzie w stanie zastapić mi ojca. JA byłam małym dzieckiem, nie pamietałam ojca, znam go tylko z fotografii. Tato to jest ten i tylko ten człowiek tak naprawde, ten który mnie wychował. W dodatku mój ojciec nie zył, nie miałam rozterki - ten tato tu i ten dt=rugi. a czasem tak bywa. Dzieci nastoletnie gorzej niż maluchy akceptują nowych partnerów rodziców, szczególnie gdy ich biologiczni nrodzice żyją a szczególnie, gdy np. małzeństwo irodzicó rozpadło sie przez włąsnie te osoby.

              To sa trud sprawy i dlatego uwazam, ze w kazdym aspekcie nalezy zwiazek z kimś kto ma dzieci, szczególnie nieletnie, gruntownie przemyslec, zanim się doprowadzi go do fazy powaznych planów na przyszłosc. Szkoda czyichś uczuć, czasu, emo\cjni i energii na to, co z góry jest skazane na niepowodzenie. Swoich - też. m
              • texeira Re: Ale ani naiwnosc, ani głupota - nie rozumiesz 10.12.11, 22:27
                Jeśli tak - to myślę, ze się dobrze rozumiemy. Powodzenia:)
                • kora3 wzajemnie :) nt 10.12.11, 22:48

              • mama_myszkina Re: Ale ani naiwnosc, ani głupota - nie rozumiesz 11.12.11, 13:47
                Myślę, że dotknęłaś sedna sprawy. Autorka wiedziała, że facet ma dziecko, więc zamiast robić z siebie cierpiętnicę, należało rozejrzec się za obiektem niobciążonym.

                Byłam w związku z facetem, który miał córkę i nie dość, że nie przeszkadzało mi, że wydaje na nią kasę i spędza z nią dużo czasu (w końcu to normalne, to jego dziecko a dzieci kosztują!), to sama zabierałam ja na zakupy itp jak sama jechałam, bo po prostu widac było, że ona to lubi, a mi też sprawiało to przyjemność.

                Mieszkaliśmy razem, więc był to związek dużo bardziej 'zaawansowany' niż ten Autorki, z którego można się przecież wymiksować.

                Rozstaliśmy się nie ze względu na córkę mojego eksa. Przeciwnie, ze względu na nią dawałam mu chyba za dużo szans ;)
    • kate-bush Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 21:59
      Opiszę podobną sytuację z perspektywy dziecka ojca, który po rozwodzie związał się z młodą kobietą, z ktorą po pewnym czasie miał dziecko. Mój ojciec w momencie poznania w/w kobiety nie był majętnym mężczyną. Zostwił mojej matce mieszkanie i zamieszkał z nową w jej mieszkaniu. Nie miał kasy ale miał stanowisko i był tzw rokujący na przyszłośc. Nowa kobieta niestety nie grzeszyła urodą bo wówczas znalazłaby sobie mężczyzne w swoim wieku. Ponad 20 lat temu 28 lat dla kobiety to już było stare staropanieństwo. Jej zaletą była młodośc, zdeterminowanie, wielka przbojowośc. Wyhaczyła mojego tatusia gdy jeszcze był żonaty i miał drugie dziecko w drodze z moją matką ale sobie wykalkulowała, że facet będzie jej, że dobrze rokuje, że z dobrej rodziny, pracowity itp, itd i go usidliła. Mój ojciec płacił regularnie na mnie alimenty bo był jak już wspomniałam z dobrej rodziny i nie wypadało mu po prostu tego nie robic. Przed rozwodem byłam córunią tatusia po rozwodzie tatuś był raczej na papierku. Kobieta ta bardzo sprytnie, powoli, nie wprost nastawiała ojca przeciwko mnie. Pomimo, iż moja matka zarabiła dużo, więcej niż ojciec nagle tatus zachciał po ukończeniu przeze mnie 15 r.ż abym zobaczyła jak to jest ciężko pracowac i zarabiac pieniądze. Przestałam miec zalety, miałam jedynie wady. Czemu bo byłam już odrośnieta a ojciec musiał płacic na mnie alimenty i się mną interesowac bo co by powiedziała jego rodzina. Doszło do tego, że gdy skończyłam 18 r.ż i zarobiłam na wakacjach na wycieczkę zagranicę, doszły do mnie słuchy, że macochę szlag trafił. Jak to jak to, ona nie była nigdy zagranicą a tu bachor się rozbija. Po Liceum, nie dostalam się na wymażone studia dzienne i zostałam po części zmuszona do podjęcia stałej pracy aby tatuś nie musiał płacic alimentów. Taki mały apel do 123.ewa, dziecko to nie mebel. Ludzie mają obecnie inne wieloletnie zobowiązania finansowe np. wobec banków. I co to by Ci nie przeszkadzało a niewinne dziecko już tak? Przepraszam ale kocham takie s.... Twój wybranek jak widac nie rokuje na przyszłośc w przeciwieństwie do mojego ojca i dlatego podejmiesz jedyną słuszną decyzję o rozstaniu bo taka jest natura takich bab. Czym jest miłośc wg takich kobiet? Na dobre i na złe, w chorobie? Gorsze dziecko z innego związku niż np. udar męża, ciężka choroba wymagająca opieki nad nim do końca życia i tym samym wydawania pieniędzy na lekarzy, rehabilitacje. Dziecko jest i jest egzaminem dla związku a wg mnie ta Pani nie nadaje się do żadnego związku bo życia nie da się przwidziec. Dzisiaj jest dobrze a za chwile mogą męża zwolnic z pracy, może ulec wypadkowi. Czy taka Pani zajmie się mężem? Taka Pani widzi tylko sukienki niezakupione dla córeczki. Nadmieniam, iż mam męża i nie wybrałam go wg klucza czy się nada i czy rokuje tylko z MIŁOSCI a to cecha raczej w dzisiejszych czasach niespotykana bo ludzie wiążą się z powodów czysto merkantylnych.
      • niezmiennick Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 22:25
        Ale masz wspomnieniowy nick!
    • mgryze Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 22:27
      zastanawiam się czy naprawdę takie dyrdymały ludzie myślą. czy tylko ludzie gazety dbają o duży "ruch" na forum? :D
      • niezmiennick Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 00:30
        No pewnie, że aesi.
    • tntpl Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 10.12.11, 22:44
      Witam,
      Zostaw go, odejsc jak najszybciej. Mowie to jako ojciec, ktory placil alimenty i z ktorym corka woli mieszkac niz z swoja matka. Wpadek czy nie, to jego dziecko, jesli nie jestes w stanie dla dziecka sie poswiecac, to odejsc.
      Moze zrozumiesz za jakis czas, moze.
      Zycze powodzenia w dalszym zyciu.
      • tangerka Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 08:42
        a dlaczego ona miałaby się poświęcać JEGO dziecku skoro może własnemu? twoje dziecko, twój problem, po co szukasz do tego problemu wspólniczki? życzę powodzenia w dalszym wychowywaniu córki najlepiej bez kobiet, które jej istnieniem obciążysz.
    • lucyna_n Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 02:33
      zrobisz temu panu wielką przysługę jak uwolnisz go od swojej roszczeniowej postawy.
    • coppermind Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 08:42
      biedny facet - jest w związku z chciwą kretynką.

      jedyne co pociesza, to to, że głupia ci.pa nie będzie go chciała!
      • tangerka Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 08:47
        takimi chciwymi kretynkami jest jakieś 90 % kobiet dbających o interes swojego przyszłego potomstwa i w związku z tym skreślających panów już obciążonych przychówkiem. to dość proste myślenie dostępne nawet kretynkom, że lepiej mieć faceta bez życiowych zobowiązań niż z alimentami i większość kobiet takich kalkulacji dokonuje, choć pewnie się nie przyzna. ona się przyznała i dlatego ma do czynienia z takimi komentarzami!
        • girolamo.savonarola Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 09:05
          Każdy liczy że jak założy rodzinę to będzie na całe życie. Jednocześnie liczy na to że w związku będę dwie osoby i nie będzie żadnej osoby z zewnątrz która by miała wpływ pośredni czy bezpośredni na ich związek. Dzieci z byłych związków, byli partnerzy ale i teściowe :)
          O ile z definicji byli są byłymi, dzieci nie doradzają to teściowe zawsze wiedzą lepiej i mają dużo do powiedzenia. Ja sam bym wolał się związać z kobietą z dzieckiem niż z pojebaną mamusią.
          Dziecku trzeba pomóc, to jest życie, ale teściowa?
          • tangerka Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 09:13
            ależ zgadzam się z tobą w pełni, że teściowa potrafi przeszkadzać w związku nie mniej niż dziecko z poprzedniego związku, wszyscy znają przykłady rozpadu małżeństw przez pojebane teściowe i nie ma tu o czym dyskutować! ale niestety dzieci też potrafią porządnie namieszać i zakończyć udany związek, jeżeli nie akceptują (a z reguły nie akceptują!) kolejnej kobiety tatusia!
            to dobrze że jesteś chętny do pomocy dzieciom - wpłać na jakąś fundację albo zaproś sierotkę z domu dziecka na święta!
            • girolamo.savonarola Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 12:27
              Dziecko potrafi namieszać, tu jednak nie chodzi o akceptuje/nie akceptuje. Tu raczej chodzi i wyraźnie autorka tego wątku to zaznaczyła, to kobieta nie akceptuje nawet nie dziecka a odpływu pieniędzy. To jest jej facet i jego pieniądze są jej. Dziecko i jego akceptacja tej czy innej osoby jest na drugim miejscu w tym przypadku.
              A co do pomocy, co jakiś czas wpłacam pieniądze, gorzej z przygarnięciem sierotki, po prostu jestem zaproszony do kogoś. Po za tym widzę jak pozwolą samotnemu facetowi wziąć dziecko, na pewno pedofil :)
              • pppopularna Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 13:05
                bo to jest samo życie, w którym w końcu każda wielka miłość zostanie sprowadzona do kasy i tego, że nie starcza na rachunki, wakacje albo nową zabawkę dla dziecko! i w świetle tego dla żadnej kobiety myślącej o poważnym związku nie jest bez znaczenia co facet robi z kasą ...
                • girolamo.savonarola Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 15:07
                  Nie przesadzaj z tą kasą. Akurat ja się rozszedłem z żoną, ani razu temat kasy nie był poruszany, nie istnieje. Problemy były zupełnie inne ale kasa? Coś tam mamy odłożone, jest mieszkanie, kiedyś się podzielimy. Może inaczej by wyglądało gdybyśmy mieli mało jak autorka wątku. Ma inne doświadczenie to i inne spojrzenie na temat.
    • valski Re: Życie z dzieciatym facetem jest do d... 11.12.11, 08:57
      Kobieto, przed ślubem zrób sobie dziecko z kimkolwiek, kto zapewni ci alimenty.
      Finansowo się wyrówna, a jak sie dobrze podstawisz to i z górką.
    • torentino bolesna prawda, niestety 11.12.11, 09:38
      w drugą stronę działa to podobnie - faceci nie chcą się wiązać z kobietami wychowującymi dzieci z poprzednich związków! i rozumowanie przebiega mniej więcej podobnie jak u 123ewy: mniej kasy, zobowiązania uczuciowe, dzielenie czasu na dwie rodziny, spaprane święta, wakacje na pół, zawsze jakieś obce dziecko w tle - nikt przytomny nie bierze sobie tego na głowę świadomie, no chyba że przytomny nie jest (czytaj: zakochany ...). dlatego dziwi mnie ta reakcja forum udowadniająca, że 123ewa jest jakimś szczególnym przypadkiem egoistki i materialistki, bo według mnie tak reaguje przeciętna kobieta nie tylko w Polsce ale i na całym świecie. co nie oznacza, że takie "rodziny z odzysku" są teraz rzadkością, jest ich coraz więcej, ale z moich obserwacji wynika, że wymaga to jednak dojrzałości i poświęcenia ze strony obojga patrnerów, co niestety nie jest częste, więc te związki często się rozpadają.
      ideałem jest gdy wolny i nie mający zobowiązań mężczyzna spotyka wolną i nie mającą przychówku kobietę i razem zakładają rodzinę - dążenie do takiego rozwiązania w swoim życiu nie jest niczym złym ani nagannym, a więc 123ewo - ja cię nie potępiam, rozumiem, a nawet popieram!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja