forumowiczka.to.ja
13.12.11, 11:05
Dostaję aktualnie po tyłku od osób, wobec których byłam naprawdę fair. Pierwsza to moja bratowa, kobieta która nie pracuje, nie ma wykształcenia za to mniemanie....gigantyczne. NIgdy jej nie dokuczałam, nie dogryzałam, nie wyśmiewałam, a ona wiecznie ma do mnie jakiś problem. Ostatnio dałam mojej mamie łańcuszek, w którym już nie chodzę, że jak chce to niech da Roksanie. Bratowa zobaczyła i skomentowała "jeden? my mamy dwoje dzieci!". Nosz ku...wa mać! Daję komuś prezent, to jeszcze źle, a zamiast dziękuję słyszę focha?? Takich przykładow na przestrzeni lat mogę podać sporo.
Druga - żona kolegi z pracy (pisałam o nich w innym wątku). Kobieta nie pracowała nigdy, od 12 lat siedzi w domu z dziećmi, ale uważa się za autorytet we wszystkim. Wobec niej zawsze byłam fair, jak Bartek mówil, że Ewa szuka pracy, że chciałaby tu czy tu - nie komentowalam, zawsze rozumiałam, nie dogadywałam, nie obśmiewałam. Aż ostatnio, podczas kolacji, Ewa się nawaliła i wylala z siebie "prawdę" - dosłownie mnie obraziła, wtrącając się do mojej pracy.
Nie umiem, no nie umiem odpowiadać chamom. Blokuje mnie, paraliżuje, i dopiero po czasie jestem na siebie zła, że mogłam odpowiedzieć to czy tamto.
Do tego jestem zła na siebie, bo mogłam być świnią, obśmiewać, dogadywać, olewać to teraz nie byłabym chociaż rozczarowana. Jestem zła.