pola.koala
13.12.11, 20:17
Pisałam niedawno jak to znajomy mnie wystawił do wiatru w ten weekend. Okazało się, że to nie koniec dla mnie złych wieści.
W sobotę oprócz mnie rendez-vous miała także moja przyjaciółka. Będąc u mnie jakoś w czwartek zobaczyła nową, przepiekną kreację jaką sobie zakupiłam, by olśnić wszystkich mężczyzn i wzbudzić zawiść w oczach bab. Napaliła się strasznie na moją sukienkę i błagała, bym jej pożyczyła. Jaj jej odmówiłam, bo sama chciałam w niej iść. Jak rozmawiałyśmy w sobotę i powiedziałam jej, że nie idę z tym patafianem, to na nowo zaczęła modły o moją kieckę. Starałam się jej delikatnie wytłumaczyć, że to chyba nie jej rozmiar (trochę się jej ostatnio przytyło) i przede wszystkim,że ja jej jeszcze na sobie nie miałam nigdzie, ale tak jęczała, że się zgodziłam.
Dzisiaj przyszła oddać ją i małpa mi mówi, że byli w kubie, gdzie spotkali znajomych, do których idę na imprezkę w ten weekend. I do których chciałam iść w tej sukience. Powiedziała, że wszyscy się nią zachwycali w mojej kiecy.
Zdenerwowałam się, bo teraz nieprędko ją ubiorę i nie mogę jej włożyć w weekend. Pokłóciłyśmy się, a ja wciąż jestem wściekła. Niby drobnostka a rozpala do czerwoności.