alinawini
16.12.11, 22:47
Zostałam porucona , piątek 16 grudnia 2011 r. godzina 20,30 - wyszedł i już - nawet mi się nie chce zastanwiać dlaczego tak się stało. Pewnie tak musiało się skończyć . Wiatr bardzo wieje i trochę strasznie być samą . Przeczytalam 10 rad dla kobiety porzuconej - do stosowania od jutra rana . Ale co dzisiaj . Zawsze mogę popłakać sobie . Nie mam nawet do kogo w tej sprawie zadzwonić , albo może nie chcę . Może jakieś rady ?