porzucona

16.12.11, 22:47
Zostałam porucona , piątek 16 grudnia 2011 r. godzina 20,30 - wyszedł i już - nawet mi się nie chce zastanwiać dlaczego tak się stało. Pewnie tak musiało się skończyć . Wiatr bardzo wieje i trochę strasznie być samą . Przeczytalam 10 rad dla kobiety porzuconej - do stosowania od jutra rana . Ale co dzisiaj . Zawsze mogę popłakać sobie . Nie mam nawet do kogo w tej sprawie zadzwonić , albo może nie chcę . Może jakieś rady ?
    • Gość: aa Re: porzucona IP: *.dclient.hispeed.ch 16.12.11, 23:24
      wspolczuje, zawsze mozesz sie upic na dzien dzisiejszy zapomniec. ja pewnie bym tak zrobila
      • izawawa Re: porzucona 16.12.11, 23:35
        E tam, szkoda wątroby ;)
        Ja bym resztę nocy spędziła pewnie na modłach żeby przypadkiem nie wrócił... albo wrócił, zależnie od zapotrzebowania. Ze wskazaniem na to pierwsze bo po co mi taki niezdecydowany, który nie wie czego chce.
    • kol.3 Re: porzucona 17.12.11, 08:00
      Wierz mi, że po takich przejściach, kiedy wydaje Ci się, że ten który odszedł, to był ten jeden jedyny, i w ogóle świat się wali itd. zwykle spotyka się innego najfajniejszego faceta pod słońcem.
      • alinawini Re: porzucona 17.12.11, 08:48
        No dzięki bardzo. Noc mi marnie mineła . Teraz też trochę smutno w sobotę rano samej w domu . Lampki świąteczne miał dzisiaj wieszać na domu. Będą święta bez lampek - najwyżej , na prądzie się zaoszczedzi. ;-)( Jadę na zakupy.
    • maly.jasio jak ja chcialbym byc chociaz porzucony... 23.12.11, 16:27
      przez taka jedna.
      ale nawet na to nie mam szans, bo mnie w ogole nie chciala.
      • alinawini Re: jak ja chcialbym byc chociaz porzucony... 26.02.12, 18:43
        Może jeszcze zechce , tylko potem będziesz żałował ,ze chciała . A juz nie wiadomo co lepsze , :-)))
Pełna wersja