Płacenie po randkach.

    • wez_sie na szczescie zyjemy juz w czasach, 20.12.11, 09:14
      w ktorych to kobieta musi walczyc o faceta, wiec automatycznie tez i ona placi za randki
      • lonely.stoner Re: na szczescie zyjemy juz w czasach, 20.12.11, 10:15
        no zyjemy w czasach gdzie jest dosc sporo desperatow. Ja nie zamierzam byc desperatka, ani tym bardziej umawiac sie ze zdesperowanym facetem ktory mnie niby zaprasza na randke a potem kaze placic - takiego z checia zostawie dla kogos innego.
        • wez_sie Re: na szczescie zyjemy juz w czasach, 20.12.11, 10:22
          dlatego randki w ogole sa glupie.
          lepiej poznac laske gdzies w klubie, a pozniej zaprosic do siebie do domu w wiadomym celu.
          ja wole tak.
    • black_anorak Re: Płacenie po randkach. 20.12.11, 10:37
      Ja to się tak tylko zastanawiam nad definicją randki jako takiej - bo trochę z obiegu wpadłem :)

      Ja mam tak, że spotykam się z różnymi koleżankami, z którymi nie zamierzam się wiązać, ani iść do łóżka (no przynajmniej nie dla seksu), ani budować czegokolwiek poza koleżeństwem (to też kolejny dylemat z definicją kiedy jest koleżeństwo a kiedy przyjaźń). Niektóre z nich są wolne, niektóre mają swoich facetów, niektóre są mężatkami (tak, z tymi ostatnimi to zdecydowanie ostrożniej postępuję :) ). Czasem jest to kawa, czasem kolacja, czasem butelka wina. Płacę zazwyczaj ja, bo to ja zapraszam. I wydaje mi się to naturalne. Dla nich chyba też. Czasem sobie coś gotujemy u nich lub u mnie, a potem obalamy kolejne flaszki wina i dyskutujemy, dyskutujemy, dyskutujemy....

      Ale gdybym miał powiedzieć, że któreś z tych spokań mogłoby teoretycznie być randką (wyczuwając mgliście intencje niektórych z owych towarzyszek) to nie mam bladego pojęcia jakimi czynnikami musi być takie spotkanie obwarowane aby wpadło w tę definicję :)
      ---
      Find a Better Way of Life!
    • aiczka Re: Płacenie po randkach. 20.12.11, 11:40
      W moim odczuciu od każdorazowego rozliczania się sympatyczniejszy i prostszy jest zwyczaj płacenia mniej więcej na przemian (żeby się z grubsza równoważyło). To, że chętnie przyjąłbyś zaproszenie na następną randkę, najlepiej zasygnalizować tonem nieco żartobliwym lub wpleść w rozmowę (np. "To może następnym razem ty zabierzesz mnie do swojej ulubionej kawiarni?", "To może mnie tam [w to miejsce, o którym mówimy] zaprosisz?", "Postawię Ci kawę, jak mnie zabierzesz na jakiś film co jeszcze nie widziałem" - wszystko z ciepłym, otwartym przekazem niewerbalnym).
    • mala_gorzka równość wobec prawa, a nie mentalności społecznej 20.12.11, 11:49
      równouprawnienie dotyczy równości wobec prawa bez względu na płeć, kolor skóry i pochodzenie.
      równouprawnienie kobiet i mężczyzn, to batalia m.in. o równe stawki za wykonanie tej samej pracy, urlop wychowawczy, wiek emerytalny, parytety(tego akurat nie popieram, ale nie mam na to wpływy)

      ale facet jak ma pomóc z wniesieniem ciężarów na 5te piętro lub zapłacić za rachunek za kolację na którą sam zaprosił, to sobie przypomina, że jest XXI wiek i mamy tzw. równouprawnienie

      1) kobiety często często dysponują mniejszym budżetem
      2) przeszłość seksualna kobiety jest zupełnie inaczej postrzegana niż faceta
      3) satysfakcja seksualna kobiety jest dużo bardziej skomplikowana, nie dość, że nie ma orgazmu, to jeszcze może spotkać się z pogarda (przecież dała d*** po drugiej randce, więc jest puszczalska, nie szanuje się!)
      4) ryzyko chorób wenerycznych jest takie samo, ale konsekwencje wpadki, niezależnie czy urodzi czy usunie, zostają po stronie kobiety. alimenty, jeszcze często niepłacone w terminie, w wysokości 300 zeta to naprawdę majątek lub w przypadku aborcji wyrzuty sumienia do końca życia.

      jak CIe nie stać aby zaprosić laskę do kina, to nie szpanuj,
      lepiej zaproś ja na wieczór filmowy w domu.

      jeżeli robię komuś prezent, to nie dla tego, że oczekuję rewanżu.
    • wyzuta Re: Płacenie po randkach. 20.12.11, 12:31
      nie masz pieniedzy na kobietę, znajdź sobie mniej kosztowne hobby i sposób na spedzanie wolnego czasu.
    • lazy.eye Re: Płacenie po randkach. 20.12.11, 12:37
      Generalna zasada jest taka, że płaci osoba mniej atrakcyjna lub ta, której bardziej zależy.
      W zasadzie powinny więc płacić kobiety bo dla nich randki to atrakcja a dla faceta stracony czas ale żyjemy w okresie przejściowym i różnie z tym bywa.
      jak jesteś po 2 randce to już nie jest nowo poznana dziewczyna i szkoda pakować w nią dalej kasę. Jak jej nie stać na randki powinna Ci teraz zaproponować przynajmniej te 2 kolacje w domu.
    • yoko0202 zapraszasz = płacisz 20.12.11, 13:55
      fifty fifty to ja się mogę rozliczyć z kumplem w monopolowym, jak idziemy sobie do znajomych na sobotnie drinkowanie i kupujemy wspólnie alko, albo gdy umawiam się z przyjaciółką na lunch.
      jeżeli facet zaprasza mnie na randkę, to oczekuję, że zapłaci; ogólnie to w doopie mam równouprawnienie widziane w taki sposób, że np. pod koniec kolacji, na którą facet mnie zaprosił, on się patrzy na mnie i pyta: to co, po cztery dychy się zrzucamy? no to jest żal po prostu.
      nie stać cię - nie zapraszaj, umów się na spacer po parku albo darmową imprezę outdoorową, to nie jest żaden wstyd.
      inna rzecz, że po miłej kolacji, na którą zostałam zaproszona, zwykle odwdzięczę się zaproszeniem do kina itp., które to wyjście finansuję w całości ja, i moim zdaniem takie rozwiązanie jest najlepsze, zamiast liczyć się jak żydzi przy każdym wyjściu.
      jeżeli z kolei trafisz na kobitę, która pozwala się łaskawie ciągle gdzieś zapraszać bez rewanżu, to po prostu odpuść sobie ją i nie wymyślaj naciąganych teorii o równouprawnieniu.
      • sic-transit Re: zapraszasz = płacisz 20.12.11, 19:57
        Twój sposób myślenia jest mi niezwykle bliski chyba najlepiej oddaje temat - krótko i treściwie.

        > jeżeli z kolei trafisz na kobitę, która pozwala się łaskawie ciągle gdzieś zapr
        > aszać bez rewanżu, to po prostu odpuść sobie ją i nie wymyślaj naciąganych teor

        No, ale można ją też bzyknąć w końcu i ma przewagę nad agencją - prawdopodobnie grzyba nie złapiesz. ;)
        • yoko0202 Re: zapraszasz = płacisz 20.12.11, 21:35
          sic-transit napisał:

          > No, ale można ją też bzyknąć w końcu i ma przewagę nad agencją - prawdopodobnie
          > grzyba nie złapiesz. ;)

          gumki tanie, finansowo z agencją wyszłoby pewnie podobnie, a przynajmniej nie trzeba nazapraszać się i nalatać po lokalach, więc jeżeli chodzi o bzyknięcie to jednak widzę tu ewidentną przewagę agencji :)
        • wersja_robocza Re: zapraszasz = płacisz 20.12.11, 21:46
          sic-transit napisał:

          > No, ale można ją też bzyknąć w końcu i ma przewagę nad agencją - prawdopodobnie
          > grzyba nie złapiesz. ;)

          W końcu zapłacił za kolację, więc mu się należy jak psu micha.
    • sic-transit Bo kobiety to... 20.12.11, 19:52
      To prawda - kobiety lubią mężczyzn z gestem. W końcu te pare złotych na kawę można wydać. A nawet wiecej.

      Sam jednak cenię kobiety, które choćby proponują, że zapłacą za siebie, albo proponują spotkanie rewanżowe. Nawet jeśli zawsze płacę ja.

      Dlaczego? Bo istotne jest uzasadnienie, jakie kobiety dorabiają do powinności płacenia przez mężczyznę za nią: bo jestem tego warta; bo musisz zainwestować, żeby mieć mnie; bo w agencji za seks musiałby zapłacić i parę tego typu. Te uzasadnienia co ciekawe wypisują głównie kobiety i jakoś nie zauważają, że robią z siebie kur..wy.

      Tak, czy inaczej temat jest delikatny i na forum nie do rozstrzygnięcia, bo zwykle każdy przypadek jest inny.
    • astrofan Re: Płacenie po randkach. 20.12.11, 21:57
      do dupy to infantylne racjonalizowanie, jakieś ciotowate dywagacje, facet jak zaprasza i zabiega, powinien być przygotowany płacić i tyle,

      nie ma kasy? niech zacznie zarabiać,

      a taki leszcz, kombinujący jak koń pod górę, by parę zeta zaoszczędzić, żałosny jest i już
      • buuenos Re: Płacenie po randkach. 20.12.11, 23:37
        Lubie to:-)
        A swoja droga uwazam,ze mezczyzni zle rozumuja rownouprawnienie.Zaslysza cos to tu to tam i wychodzi,ze plac babo za kawe:-)Gdzie schowala sie chec ,moze i pierwotna,pokazania zainteresowania,zaimponowania?No chyba ,ze wspolczesny mezczyzna marnie zarabia , bez ambicji i czeka na ksiezniczke:-)
    • akle2 Re: Płacenie po randkach. 20.12.11, 23:53
      Nic prostszego, jak nie chodzić na randki. Zapraszać kogoś a potem kazać mu płacić, jest mocno no fair. Nie chodzić i już. Albo znaleźć damę w wieku własnej mamy, która za wszystko zapłaci.
    • swiete.jeze Re: Płacenie po randkach. 21.12.11, 08:06
      liq88 napisał:

      > Witam, sprawa jest taka: zawsze niezależnie od tego czy związek trwał 3 lata cz
      > y 2 miesiące, dziewczyny same z siebie proponowały, że za to co zamówiły dla s
      > iebie zapłacą. XXI wiek, równość, uprawienie więc nigdy mi to nie przeszkadzało
      > . Okej, mogę zapłacić na 1 czy 2 randce, ale nie widzę racjonalnego powodu by ó
      > w stan ciągnął się przez długi czas. Jak nowo poznanej dziewczynie to delikatni
      > e zasugerować, że nie mam w zwyczaju płacić za dziewczynę? Naprawdę pierwszy ra
      > z się tak zdarzyło, że zapłaciłem sam i za nią i za siebie. Wyszło to nawet cał
      > kiem naturalnie bo widziałem, że do płacenia się nie zabiera :)

      Ty w ogóle pracujesz/ pracowałeś kiedyś?
    • wez_sie Re: Płacenie po randkach. 21.12.11, 08:43
      nie dygaj. w makdonaldzie masz meni na scianie.
      • triismegistos Re: Płacenie po randkach. 21.12.11, 10:12
        Naprawdę? Cóż, jeśli kiedyś mam wejdę skorzystam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja