Rodzinne dylematy

28.12.11, 20:35
Była dziś u mnie koleżanka(dość bliska) po poradę. Nie potrafiłam jej pomóc, nie wiedziałam jak się ustosunkować do sprawy. Może Wy pomoże rozwiać wątpliwości?
Mariola mieszka z narzeczonym i 14letnim synem.Jej były mąż przysposobił chłopaka. Ponad 3lata Mariola i M.są po rozwodzie.Sąd przyznał alimenty na chłopaka, jednakze były jej mąż nie płaci już przewlekły okres czasu. Poradziłam jej by poszła z dokumentami do komornika.Ale, szczęka mi opadła, bo okazało się ze chłopak (syn) nie ma zielonego pojęcia , że jest przysposobiony.Czuje żal do ojca i to on Mariolę(matkę) naciska o alimenty, ponieważ im się nie przelewa , a zaraz ferie zimowe, zima generalnie a chłopak w adidasach..........ale radzą sobie.Mariola waha się , ponieważ boi się że były mąż postąpi wrednie i aby nie płacić tej kwoty, która już urosła na sporą sumkę, powie że nie jest ojcem biologicznym. Mówiłam, że wedle prawa to nie ma znaczenia, ale ona obawia się jeszcze ewentualnej reakcji syna.
Nie wiem sama, jak bym postąpiła. Jakbyście postąpili Wy forumowicze?
    • raohszana Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 20:40
      Skoro przysposobił prawnie chłopaka to co ma teraz za znaczenie, że nie jest biologicznym ojcem? Coby odwoływać przysposobienie to będzie mu się chciało zakładać sprawę w sądzie, której wynik jest praktycznie przesądzony na jego niekorzyść?
    • eat.clitoristwood Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 20:41
      Co to znaczy "przysposobiony"?
      • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 20:46
        eat.clitoristwood napisał:

        > Co to znaczy "przysposobiony"?

        W tym przypadku mama była w ciąży, gdy wychodziła za mąż.Przyszły tata postanowił nie swoje dziecko uznać za własne-dać nazwisko i postanowił być rodzicem.
        • berta-death Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 20:56
          Czyli formalnie nie jest przysposobiony, tylko facet wspaniałomyślnie nie protestował jak został wpisany z automatu do akt że jest ojcem dziecka swojej żony. Obawiam się, że po tylu latach to nawet się tego odwrócić nie da. Formalnie do końca życia będzie figurował jako biologiczny ojciec. Ja tam bym się nie dała szantażować. A jak użyje w walce z byłą żoną argumentu o powiedzeniu synowi, że jest przysposobiony, to przynajmniej będzie miała jasność co to za szumowina.
          • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 21:03
            berta
            z tego co wiem, już jakby jej zaakcentował pewne sprawy.Powiedział, że Adaś mógł trafić na gorszego ojca, że na wakacje zawsze od niego dostaje i czasem na jakieś narty.
            Myślę, że już wiemy, że źle postawiła-facet okazał się dupkiem, stąd może te tytułowe dylematy. Oczywiście prawnie tak sprawa wyglądała przez minione 10 lat i rodzicem jest się całe życie.
            • senseiek Trzeba byc gnida, zeby probowac wyludzic pieniadze 29.12.11, 03:50
              Trzeba byc gnida, zeby probowac wyludzic pieniadze na dziecko od czlowieka ktory nawet nie jest jego ojcem.. cos w stylu Anety Krawczyk z samoobrony, ktora wskazywala w sadzie kazdego faceta ktorego znala jako potencjalnego ojca jej corki (jesli dobrze pamietam to z 6 badan DNA kolejnych facetow bylo robionych i zaden nie okazal sie ojcem ;)
              Kobieta dobrze, uczciwie robi, ze nie naciska na alimenty ktorych w ogole byc nie powinno.
              Za to powinna poszukac prawdziwego ojca jej dziecka, i oczywiscie powiedziec synowi, ze "tata" nie jest jego tata..
              • miau_weglowy Re: Trzeba byc gnida, zeby probowac wyludzic pien 29.12.11, 12:43
                w sumie racje masz
              • niebieski_lisek Re: Głupoty gadasz 29.12.11, 20:46
                On to dziecko przysposobił - adoptował. Czyli świadomie zgodził się być jego ojcem, zastąpić tego biologicznego. I według prawa jest tym ojcem, więc ma wynikające z tego tytułu obowiązki. Przyjęcie takiego poważnego zobowiązania było dobrowolne, więc skoro je wziął na siebie powinien je wypełniać również po rozstaniu z matką dziecka, bo dziecko to nie zabawka, którą można się znudzić i wyrzucić. W całej tej historii żal mi chłopaka, który żyje w nieświadomości, i którego uczuciami ex tak łatwo szafuje.
                • senseiek do zadnego przysposobienia nie doszlo.. 30.12.11, 01:38
                  niebieski_lisek napisała:

                  > On to dziecko przysposobił - adoptował. Czyli świadomie zgodził się być jego oj
                  > cem, zastąpić tego biologicznego. I według prawa jest tym ojcem, więc ma wynika
                  > jące z tego tytułu obowiązki. Przyjęcie takiego poważnego zobowiązania było dob
                  > rowolne, więc skoro je wziął na siebie powinien je wypełniać również po rozstan
                  > iu z matką dziecka, bo dziecko to nie zabawka, którą można się znudzić i wyrzuc
                  > ić. W całej tej historii żal mi chłopaka, który żyje w nieświadomości, i któreg
                  > o uczuciami ex tak łatwo szafuje.

                  Z tego co napisala autorka do zadnego przysposobienia wg prawa nie doszlo. Gdyz wg jej relacji on po prostu zostal jej mezem jeszcze przed przyjsciem dziecka na swiat, jak ona byla w ciazy. I po prostu zostal z automatu wpisany do aktu urodzenia.
                  Zeby przysposobic kogokolwiek, biologiczny ojciec musi wyrazic na to zgode. Trzeba zlozyc wniosek do sadu, i sad musi to rozpatrzyc..
                  rodziny.interwencjaprawna.pl/prawo/informacje-prawne/przysposobienie/
                  "konieczna jest także zgoda rodziców dziecka, które ma być przysposobione, wyrażona przed orzeczeniem przysposobienia."

                  Moge sie zalozyc, ze biologiczny ojciec nie ma pojecia o tym, ze ma dziecko, ani tym bardziej nie wyrazil zgody na przysposobienie w oswiadczeniu dla sadu opiekunczego (ktorego posiedzenia po urodzeniu dziecka pewnie w ogole nie bylo).
        • eat.clitoristwood Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 21:05
          kseniainc napisała:
          > W tym przypadku mama była w ciąży, gdy wychodziła za mąż.Przyszły tata postano
          > wił nie swoje dziecko uznać za własne-dać nazwisko i postanowił być rodzicem.

          Dzięki.
          Nie miałem pojęcia. Przysposobienie kojarzyło mi się do tej chwili z idiotycznym przedmiotem nauczania. :)

          A w temacie, nie demonizowałbym reakcji chłopaka.
          Według mnie to autorki arlekinowych melodramatów zakładają a priori szok po wiadomości, że dany osobnik nie jest onego rodzicem biologicznym. Mnie osobiście taka wiadomość niezbyt by wzruszyła. Nawet trzydzieści sześć lat temu. O tyle wiem, o czym mówię, że moi rodzice rozeszli się, kiedy miałem lat szesnaście. I nie zrobiło to na mnie wielkiego wrażenia.
    • miau_weglowy Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 20:42
      tak to jest, jak sie nie mowi dzieciom prawdy.
      kiedys i tak wyplynie, a zamiast podac to w odpowiednim czasie i formie, trzeba sie bedzie tlumaczyc, jak z przestepstwa niemal
      nie rozumiem takiego zachowania ze strony rodzicow
      • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 20:51
        Ciężko wypowiadać się za kogoś.Z tego co Mariola powiedziała mnie, na zadane podobnie z Twoim rozumowaniem pytanie jak Twoje miau_węglowy tłumaczyła kobieta, że miała nadzieję, że związek się nigdy nie rozpadnie-byli naprawdę udanym małżeństwem i fajną rodziną.M był lepszy dla małego niż niejeden biologiczny ojciec.Ale po rozwodzie przestał na niego łożyć.
        Najpierw wściekła na byłego męża odgrażała się, że pójdzie do tego komornika, ale teraz jakoś zdryfiła i poniekąd ją rozumiem.........Ale chłopak (syn)nalega.
        • miau_weglowy Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 20:59
          zwiazek zwiazkiem, co z tego!
          konsekwencje np zdrowotne. dlaczego nikt nie mysli o przyszlosci, ktora nie wiadomo, co przyniesie i w sytuacji krytycznej potem oakzuje sie,ze to nie ejst rodzic biologiczny,ze nie moze pomoc, w jednej tragedii rozwija sie nastepna. jak mozna byc takim beztroskim? zreszta, moze byc i sytuacja odwrotna, z chorym ojcem, albo rodzenstwem.
          ech, szkoda slow...
          • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 21:07
            miau_weglowy napisała:

            > zwiazek zwiazkiem, co z tego!
            > konsekwencje np zdrowotne. dlaczego nikt nie mysli o przyszlosci, ktora nie wia
            > domo, co przyniesie i w sytuacji krytycznej potem oakzuje sie,ze to nie ejst ro
            > dzic biologiczny,ze nie moze pomoc, w jednej tragedii rozwija sie nastepna. jak
            > mozna byc takim beztroskim? zreszta, moze byc i sytuacja odwrotna, z chorym oj
            > cem, albo rodzenstwem.
            > ech, szkoda slow...

            masz rację oczywiście;-)
            Nie odpowiem, bo ja mam uporządkowane sprawy;-)
            Szkoda mi koleżanki, bo zaczyna mieć siwe włosy. Obawia się , że ich tajemnica wieloletnia się rypnie, a syn będzie w szoku i zacznie głupie rzeczy robić jak to nastolatek.
            • miau_weglowy Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 21:09
              ja wlasnie znam pare takich historii ze zwierzen, plus obserwacji (zdecydowanie katastrofalne skutki dla relacji rodzinnych i dalszych losow dzieci)
              dlatego jestem zdecydowanie przeciwko tajemnicom tego typu
              • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 21:22
                Współczuję kobicie tak , czy inaczej.To dość bliska mi osoba, ale zaskoczyła mnie tym wyznaniem.Obawiam się kolejnego spotkania, bo nie chcę się wtrącać zanadto w tak delikatny temat.
            • policjawkrainieczarow Re: Rodzinne dylematy 31.12.11, 01:24
              > Szkoda mi koleżanki, bo zaczyna mieć siwe włosy. Obawia się , że ich tajemnica
              > wieloletnia się rypnie, a syn będzie w szoku i zacznie głupie rzeczy robić jak
              > to nastolatek.

              no to niech papa wyjasni synowi, co, jak i dlaczego.
        • berta-death Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 21:01
          Nad czym tu się zastanawiać. Jeszcze można zrozumieć jakby to chodziło o najnowszy model i-phona czy jakieś ekstra markowe ciuchy, ale z tego co piszesz, to chłopak nie ma butów na zimę. Jakoś prędzej przetrawi fakt, że ktoś kogo uważał za ojca jest w rzeczywistości ojczymem, niż skrajną biedę w jaką go ten ojczym chce wpakować.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 01:18
            Nie wiem czy przeczytałaś, ale Mariolka ma już nowego narzeczonego. Czy ten narzeczony jest bezrobotny i nie może kupić dziecku nowych butów? W końcu to on jest teraz ojcem dziecka Mariolki, a przynajmniej robi za ojca... i zapewne korzysta z walorów Mariolki, więc niech buli kasę na dziecko a nie wszyscy w tym wątku litują się nad biedną Mariolką i wyzywają faceta, który nawet nie spłodził tego dzieciaka.

            • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 01:24
              jan_hus_na_stosie2 napisał:

              > Nie wiem czy przeczytałaś, ale Mariolka ma już nowego narzeczonego. Czy ten nar
              > zeczony jest bezrobotny i nie może kupić dziecku nowych butów? W końcu to on je
              > st teraz ojcem dziecka Mariolki, a przynajmniej robi za ojca... i zapewne korzy
              > sta z walorów Mariolki, więc niech buli kasę na dziecko a nie wszyscy w tym wąt
              > ku litują się nad biedną Mariolką i wyzywają faceta, który nawet nie spłodził t
              > ego dzieciaka.
              >

              Ja czytać o Marioli nie muszę, bo ją osobiście znam.Sytuację opisałam dość obrazowo, więc nie wiem czego nie rozumiesz i po co dorabiasz durne teorie.Moja koleżanka nie jest puszczalską kombinatorką. Po rozwodzie jest już ponad 2 lata. Nikogo w dzieciaka nie wrabiała-to był układ dwojga-jej eks prawdopodobnie nie może mieć dzieci biologicznych(znają się 15 lat z czego 10 byli małżeństwem ).A w sumie, nie będę tłumaczyć tego co już zostało powiedziane w poprzednich postach.
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 01:28
                no właśnie ja nie rozumiem, dlaczego Mariolka nie obciążyła alimentami biologicznego ojca a teraz obciążyła niebiologicznego?

                sorry, ale dla mnie to jest nielogiczne

                • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 01:30
                  jan_hus_na_stosie2 napisał:

                  > no właśnie ja nie rozumiem, dlaczego Mariolka nie obciążyła alimentami biologic
                  > znego ojca a teraz obciążyła niebiologicznego?
                  >
                  > sorry, ale dla mnie to jest nielogiczne
                  >

                  wystarczy przeczytać
    • alienka20 Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 21:31
      Moim zdaniem przysposobienie czy raczej jego brak to już kwestia pozamiatana i nie na tym należy się skupiać, a na dociśnięciu nieodpowiedzialnego pana do wypełniania obowiązku, którego się podjął. Skoro dobrowolnie się nie poczuwa, niech mu odpowiedni organ wytłumaczy. A jeżeli pan zamierza rzucić dziecku w twarz, że na bękarta złamanego grosza nie da, to wiadomo, z jaką obłudną świnia miała do czynienia.
    • wlody1 Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 22:32
      Zawsze tłumaczę kobietom że alimenty ( w normalnej wysokości a nie jakieś kosmiczne) należą się jak psu zupa! I nie ma zmiłuj, nie ma okoliczności łagodzących. Facet który miga się od łożenia na dzieci to szuja! W tym przypadku również bo dziecko to nie zabawka i jak się raz usłyszało Tato to zobowiązuje. Zresztą Ojcem nie jest ten co zrobił a ten co wychowywał- a tu przecież przez jakiś czas wychowywał i dał dziecku wyraźny sygnał- jestem Twoim Tatą!
      Ja bym Mu to wyjaśnił a jak ma zamiar kombinować to przeczołgałbym gnojka- i tak będzie awantura prędzej czy później.
      A za parę lat i tak przyjdzie i powie-synu!
      Jest jeszcze inna strona. Dorosłe dzieci zobowiązane są wobec rodziców wpisanych w akt urodzenia. Jak to taki gnojek to może za kilka lat uznać że ten dzieciak ma Jemu płacić alimenty chociaż On sam nie płacił- jak gnojek to na całego! I nie liczył bym na taryfę ulgową z Jego strony.
      Najgorsze że obojętnie co się stanie to i tak dzieciak cierpi.

    • lacido Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 22:38
      przede wszystkim powiedzieć chłopcu jak wygląda sytuacja (w obecnej sytuacji może odetchnie z ulgą że nie ma w sobie genów takiego kolesia ;/) , ma prawo wiedzieć po drugie ściągnąć należność.
      • wlody1 Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 22:41
        lacido napisała:

        > przede wszystkim powiedzieć chłopcu jak wygląda sytuacja (w obecnej sytuacji mo
        > że odetchnie z ulgą że nie ma w sobie genów takiego kolesia ;/) , ma prawo wie
        > dzieć po drugie ściągnąć należność.

        Dobry pomysł takie wyprzedzenie ataku. I bezcenny widok miny tego kolesia jak mówi dzieciakowi że nie jest ojcem a ten wzrusza ramionami i odpowiada- przecież wiem!!!:):):)
        A chłopak i tak się dowie...
        -
        Jeżeli myślisz o tym samym co ja,
        to jesteś niezła świnia...
        • lacido Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 22:47
          Prędzej czy później takie informacje wychodzą a dziecko czuje się oszukane przez osoby którym najbardziej ufało ;/
    • nosorozecwlochaty Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 23:31
      Moim skromnym zdaniem (nie jestem prawnikiem) sprawa nie jest wcale oczywista i koleżankę może czekać ostre pranie brudów po sądach.

      Na początek facet, skoro nie chce płacić, wystąpi pewnie o zaprzeczenie ojcostwa, do czego ma zresztą prawo i możliwość udowodnienia tego przez testy DNA.

      Zaciekawiło mnie czy nie będąc ojcem, a ojczymem (mężem matki) musiałby płacić i wygooglałem coś takiego:

      www.praktyczneprawo.pl/alimenty-ogolne/alimenty-dla-pasierba-od-ojczyma-macochy/
      Nie wiem czy dobrze rozumiem ten tekst ale wynika chyba z niego, że alimenty należą się od ojczyma (męża matki) natomiast z chwilą rozwodu ojczym przestaje być ojczymem (w przeciwieństwie do ojca) i alimenty przestają się należeć.

      Jestem ciekaw opinii osoby zorientowanej w temacie.
      • lacido Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 23:35
        nie ma prawa jeśli wiedział że dziecko nie jest jego
      • wlody1 Re: Rodzinne dylematy 28.12.11, 23:43
        nosorozecwlochaty napisał:

        > Moim skromnym zdaniem (nie jestem prawnikiem) sprawa nie jest wcale oczywista i
        > koleżankę może czekać ostre pranie brudów po sądach.

        Sąd Rodzinny nie przyjmie takiej sprawy ze względów proceduralnych- jest 6 miesięcy od urodzenia dziecka na zaprzeczenie ojcostwa.
        >
        > Na początek facet, skoro nie chce płacić, wystąpi pewnie o zaprzeczenie ojcostw
        > a, do czego ma zresztą prawo i możliwość udowodnienia tego przez testy DNA.

        Nie wystąpi bo nie może.
        >
        > Zaciekawiło mnie czy nie będąc ojcem, a ojczymem (mężem matki) musiałby płacić
        > i wygooglałem coś takiego:
        >
        > www.praktyczneprawo.pl/alimenty-ogolne/alimenty-dla-pasierba-od-ojczyma-macochy/
        > Nie wiem czy dobrze rozumiem ten tekst ale wynika chyba z niego, że alimenty na
        > leżą się od ojczyma (męża matki) natomiast z chwilą rozwodu ojczym przestaje by
        > ć ojczymem (w przeciwieństwie do ojca) i alimenty przestają się należeć.
        >
        > Jestem ciekaw opinii osoby zorientowanej w temacie.

        Ale tu jest wpisany jako ojciec a nie ojczym. Sprawa jest prosta.
        • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 00:52
          szlag! Jeszcze raz muszę pisać to samo! Nie wiem dlaczego nie ukazał się mój post.Tamten był bardziej wyczerpujący, ale nie chce mi się ponownie klikać tego samego.Dzięki za nakierowujące mnie wypowiedzi-niektóre były bardzo wartościowe;-)
          Znam już swoje stanowisko w tej sprawie i jutro, a w zasadzie dziś Maryli przedstawię jak wpadnie na kawę. Uważam, ze trzeba robić swoje.Nie wiem dlaczego facet przestał nagle poczuwać się do obowiązku łożenia na własne dziecko, ponieważ jeszcze do niedawna byli z Marylą w dość dobrej komitywie, ale wnikać nie będę. Stać go na wyrównanie zaległych alimentów, to akuratnie jest pewne(znam rodzinę doskonale).Poszłabym do komornika.Ewentualną reakcją syna przejmowała bym się, ale nie nadmiernie-to bardzo dojrzały i inteligentny chłopak(a facet to tchórz i swoją drogą nie sądzę by puścił parę).Co najważniejsze mam nadzieję,że koleżanka wyciągnie wnioski i więcej błedów takiego kalibru nie popełni.
          • mozambique Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 13:42
            no to MAriola czy MAryla ?
            • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 13:46
              Mariola, Maryna, Mańka, Maryla, Maruna.......To ta sama osoba.Na Ciebie jak mówią?Tylko po imieniu?Tylko po nazwisku?
              • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 13:48
                A może lepiej.Pan X, pani Y i ono?
              • mozambique Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 14:45
                ta sama osoba ma 5 RÓZNYCH imion ????? ( to eni są zdrobnienia tylko calkowicie osobne imiona)

                ja jestem np Ewa i nie funkcjonuje rówonczesnie jako Ela, Iza , Ida, Aga ani Ada

                znany mi PAweł nie dziala w siwecie jako KAzik Daniel ani PAtryk

                przyznaj sie ze sie pogubilas i tyle
                • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 14:50
                  mozambique napisała:

                  > ta sama osoba ma 5 RÓZNYCH imion ????? ( to eni są zdrobnienia tylko calkowici
                  > e osobne imiona)
                  >
                  > ja jestem np Ewa i nie funkcjonuje rówonczesnie jako Ela, Iza , Ida, Aga ani Ad
                  > a
                  >
                  > znany mi PAweł nie dziala w siwecie jako KAzik Daniel ani PAtryk
                  >
                  > przyznaj sie ze sie pogubilas i tyle

                  rozczaruję cię. Mam na imię Dorota, a mówią na mnie Stefan;-)mimo tego iż ogólnie wszystkim wiadomo, że jestem 100%kobietą;-p
      • policjawkrainieczarow Re: Rodzinne dylematy 31.12.11, 01:28
        > Na początek facet, skoro nie chce płacić, wystąpi pewnie o zaprzeczenie ojcostw
        > a, do czego ma zresztą prawo i możliwość udowodnienia tego przez testy DNA.

        prawo do ustalenia ojcostwa ma, testy DNA sa raczej niepotrzebne, skoro pan doskonale wie, ze nie jest ojcem sek w tym, ze hcvocby mial i sto testow, moze sobie nimi dupe podetrzec, bo w takich sprawach liczy sie dobro dziecka i on mglby sadowo sobie roscic prawo do niebycia tata bodajze pol roku od urodzenia malego, a nie po 14 latach.
    • koham.mihnika.copyright wyslac syna po forse od taty 28.12.11, 23:41
      ciekawe, czy panu starczy odwagi powidziec dziecku w twarz, ze sie do niego nie przyznaje.
      • lacido Re: wyslac syna po forse od taty 28.12.11, 23:46
        no ja bym wolała nie sprawdzać ;/
        • koham.mihnika.copyright czemu? Chlopak i tak sie dowie. 29.12.11, 01:57
          Generalnie, szkoda, ze w Polsce (zakladam, ze to w kraju) brak jest mozliwosci pracy dla dziciakow 15+.
          Tutaj pracuja sprzedajac chleb czy podajac kawe (przypadek wlasnych dzieci).
          Moze delikwent ma za zle Mariolce, ze sie rozstali?
          • jan_hus_na_stosie2 Re: czemu? Chlopak i tak sie dowie. 29.12.11, 02:02
            koham.mihnika.copyright napisał:

            > Moze delikwent ma za zle Mariolce, ze sie rozstali?

            to niestety nie ma znaczenia, frajer podpisał na siebie cyrograf i teraz musi płacić :)
            • koham.mihnika.copyright powinien 1% od podatku odpisac, lozy na cele 29.12.11, 02:12
              dobroczynne.
          • lacido istotne jest od kogo ;/ 29.12.11, 20:21

    • jan_hus_na_stosie2 a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:14
      1) jakim trzeba być frajerem aby związać się z kobietą w ciąży i jeszcze zrobić się "przysposobionym" ojcem nieswojego dziecka?

      Niezła ta Mariolka, w 9 miesięcy odkochała się i zakochała w nowym facecie... Mówcie co chcecie ale wygląda ona na niezłą kombinatorkę...

      2) Dlaczego nie obciążyła alimentami biologicznego ojca dziecka zaraz po porodzie?

      3) Skoro ma nowego narzeczonego to jakie durne prawo każe płacić alimenty facetowi, który nawet nie jest biologicznym ojcem dziecka? Niech nowy tatuś (to już będzie trzeci) płaci na dziecko a nie ktoś, kto został wydymany przez sprytną Mariolkę, która jest w tym wątku kreowana na biedną i nieszczęśliwą ofiarę...

      • kseniainc Re: a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:17
        Durnyś i nie czytasz ze zrozumieniem.Życia też nie znasz;-p
        A Mariola jest w porządku i chęci miała dobre, a znów wyszło nie tak jak powinno.Jedyną oszukaną osobą w tej sytuacji jest syn.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:23
          kseniainc napisała:

          > Durnyś i nie czytasz ze zrozumieniem

          czytam to co napisałaś, może niejasno piszesz

          > Życia też nie znasz;-p

          właśnie znam i na pewno nie dam się nigdy wyrolować finansowo żadnej kobiecie :)
          na początku kochające, słodkie, milutkie, a jak coś nie wyjdzie to po rozwodzie najchętniej puściłyby faceta w skarpetkach



        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:24
          kseniainc napisała:

          > Durnyś i nie czytasz ze zrozumieniem.Życia też nie znasz;-p
          > A Mariola jest w porządku i chęci miała dobre, a znów wyszło nie tak jak powinn
          > o.Jedyną oszukaną osobą w tej sytuacji jest syn.

          Pan gnojek też miał dobre chęci i był w porządku, bo przed "cudzym" synem nie oponował.
          Tylko coś później się skaszaniło. Alimenty alimentami, ale tego nowego narzeczonego na buty nie stać?
          • kseniainc Re: a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:27
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            > kseniainc napisała:
            >
            > > Durnyś i nie czytasz ze zrozumieniem.Życia też nie znasz;-p
            > > A Mariola jest w porządku i chęci miała dobre, a znów wyszło nie tak jak
            > powinn
            > > o.Jedyną oszukaną osobą w tej sytuacji jest syn.
            >
            > Pan gnojek też miał dobre chęci i był w porządku, bo przed "cudzym" synem nie o
            > ponował.
            > Tylko coś później się skaszaniło. Alimenty alimentami, ale tego nowego narzeczo
            > nego na buty nie stać?

            Nie mam ochoty wywlekać całej historii małżeństwa mojej koleżanki.Opisałam sytuację dość jasno i tylko o niej miałam ochotę podyskutować. Eks nie jest w porządku i to wiem na pewno. Matka nie chce pieniędzy dla siebie, a na wspólnego syna.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:29
              niech obciąży alimentami biologicznego ojca

              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:30
                jan_hus_na_stosie2 napisał:

                > niech obciąży alimentami biologicznego ojca

                Chłopie, poczytaj co nieco o prawie rodzinnym - OJCEM jest były mąż.
                • jan_hus_na_stosie2 [...] 29.12.11, 01:33
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:32
              >Eks nie jest w porzą
              > dku i to wiem na pewno. Matka nie chce pieniędzy dla siebie, a na wspólnego syn
              > a.
              Ależ ja nic takiego jej nie zarzucam. W pełni uważam że alimenty się dziecku należą.
              • jan_hus_na_stosie2 Re: a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:35
                a ja uważam, że się nie należą

                na pewno nie płaciłbym alimentów na dziecko, którego nie spłodziłem i żaden komornik czy sąd by mnie do tego nie zmusił

                w najgorszym wypadku bym wyjechał do kraju w którym polski komornik mógłby mnie pocałować w pupę



                • kseniainc Re: a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:39
                  jan_hus_na_stosie2 napisał:

                  > a ja uważam, że się nie należą
                  >
                  > na pewno nie płaciłbym alimentów na dziecko, którego nie spłodziłem i żaden kom
                  > ornik czy sąd by mnie do tego nie zmusił
                  >
                  > w najgorszym wypadku bym wyjechał do kraju w którym polski komornik mógłby mnie
                  > pocałować w pupę
                  >
                  >
                  >

                  Pozostawię bez komentarza.Nie lubię ubliżać;-)Ale swoje myślę;-p
                  • jan_hus_na_stosie2 Re: a dla mnie to jest wszystko chore 29.12.11, 01:43
                    ja też swoje myślę i to napisałem, wbrew większości

                    dla mnie jest to cholernie niesprawiedliwe i tyle

                    1) facet nie spłodził dziecka (zrobił to ktoś inny)
                    2) facet nie wychowuje dziecka (robi to ktoś inny)

                    ale alimenty musi płacić... patologia...


                    • koham.mihnika.copyright stara zasada, zanim podpiszesz, zapytaj prawnika. 29.12.11, 02:19
                      a moze gosciu nie zdjac rozowych okularow?
                • koham.mihnika.copyright Australia odpada, zalegajacy rodzice moga miec 29.12.11, 02:17
                  sadowy zakaz opuszczania kraju. - jest w dzisiejszej gazecie.
                  • jan_hus_na_stosie2 Re: Australia odpada, zalegajacy rodzice moga mie 29.12.11, 02:22
                    kraju może i tak, ale nie UE, a na granicy z Niemcami celników już nie ma :)

                    • koham.mihnika.copyright Rutkowski cie wytropi, bedziesz na pierwszej 29.12.11, 02:31
                      stronie GW :-{)
            • senseiek To nie jest ich wspolny syn... 29.12.11, 03:58
              > Matka nie chce pieniędzy dla siebie, a na wspólnego syna.

              To nie jest ich wspolny syn...
    • jan_hus_na_stosie2 mam rozwiązanie 29.12.11, 01:55
      jeśli obecny narzeczony Marioli przysposobi jej dziecko to obowiązek alimentacyjny z jej byłego męża ustąpi, sprytne i sprawiedliwe rozwiązanie, prawda? :)

      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 02:05
        jan_hus_na_stosie2 napisał:

        > jeśli obecny narzeczony Marioli przysposobi jej dziecko to obowiązek alimentacy
        > jny z jej byłego męża ustąpi, sprytne i sprawiedliwe rozwiązanie, prawda? :)

        Aż tak przechodnie to chyba dzieci nie są. :D
        Jednak w kwestii alimentów powiązałbym je w większym stopniu z prawem do wychowywania dziecka. Czyli płącę - mam prawo do wychowania, choć nie obowiązek.
        • kseniainc Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 02:08
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > jan_hus_na_stosie2 napisał:
          >
          > > jeśli obecny narzeczony Marioli przysposobi jej dziecko to obowiązek alim
          > entacy
          > > jny z jej byłego męża ustąpi, sprytne i sprawiedliwe rozwiązanie, prawda?
          > :)
          >
          > Aż tak przechodnie to chyba dzieci nie są. :D
          > Jednak w kwestii alimentów powiązałbym je w większym stopniu z prawem do wychow
          > ywania dziecka. Czyli płącę - mam prawo do wychowania, choć nie obowiązek.
          >

          Ależ tak już jest;-) Alimenty zasądzone, a prawa nieograniczone;-)
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 02:15

            > Ależ tak już jest;-) Alimenty zasądzone, a prawa nieograniczone;-)

            Ja się odnosiłem do ogółu prawa. Bo przecież nie musi tak być.
            Może być tak że praw żadnych, a płacić trzeba. A to już może być BARDZO poważna kara dla niektórych mężczyzn.

            Co do tego konkretnego przypadku - komornik to rozwiązanie proste i powinno być skuteczne.
            Ale będzie okupione tym że były mąż zostanie dożywotnim wrogiem - bo komornika na karku nikt nie lubi. Pytanie brzmi czy nie można by komornika jako argumentu użyć i przekonać go do dobrowolnego płacenia.
            A sprawę ojcostwa genetycznego wcześniej czy później trzeba będzie wyjaśnić.
            Pytanie tylko czy matka potrafi odpowiedzieć synowi na pytania o ojca genetycznego.
            O ileż łatwiej byłoby to załatwić w czasie gdy małżeństwo trwało, wspólnie z ojcem.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 02:20
              chłopak będzie miał trzech tatusiów:
              1) biologicznego, którego nie zna
              2) niebiologicznego, ale płacącego alimenty
              3) niebiologicznego, mieszkającego z Mariolką i nie płacącego alimentów

              a mówią, że od przybytku głowa nie boli...
              • kseniainc Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 02:27
                Normalnie bym się uśmiała, ale jakoś ciężko mi o dystans w sprawie osób, które tak dobrze znam;-p
                • jan_hus_na_stosie2 Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 02:31
                  chciałem jedynie ukazać absurdalność całej tej sytuacji

                  • koham.mihnika.copyright Janie, tu chodzi o pieniadze. 29.12.11, 02:36
                    To nie aburd, tylko wynik zachowan DOROSLYCH ludzi.
                  • kseniainc Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 02:36
                    jan_hus......
                    Bez urazy, ale do pojmowania niektórych sytuacji trzeba dorosnąć;-)
                    • jan_hus_na_stosie2 Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 02:46
                      niech najpierw dorośnie Mariolka, bo w całej tej historii to ona wychodzi na nieodpowiedzialną osobę

                      • senseiek Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 04:19
                        >> Bez urazy, ale do pojmowania niektórych sytuacji trzeba dorosnąć;-)
                        > niech najpierw dorośnie Mariolka, bo w całej tej historii to ona wychodzi na ni
                        > eodpowiedzialną osobę

                        A wg mnie jeszcze gorsza opinie sobie robi autorka tego watku jako ta ktora broni Mariolki, i "wiesza psy" na jej ex- mezu..
                        Zasluzyla na to, zeby jej ojciec, syn, albo brat, zeby byli na miejscu tego ex-'a.. Wtedy by zobaczylibysmy jak sie zmienia punkt widzenia od punktu siedzenia i jak w hipokryzji by wyzywala kobiete ktora probowala by naciagnac i wyludzic pieniadze od jej bliskich na "cudzego bachora".. ;)
                        • wlody1 Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 04:41
                          senseiek napisał:

                          > >> Bez urazy, ale do pojmowania niektórych sytuacji trzeba dorosnąć;-)
                          > > niech najpierw dorośnie Mariolka, bo w całej tej historii to ona wychodzi
                          > na ni
                          > > eodpowiedzialną osobę
                          >
                          > A wg mnie jeszcze gorsza opinie sobie robi autorka tego watku jako ta ktora bro
                          > ni Mariolki, i "wiesza psy" na jej ex- mezu..
                          > Zasluzyla na to, zeby jej ojciec, syn, albo brat, zeby byli na miejscu tego ex-
                          > 'a.. Wtedy by zobaczylibysmy jak sie zmienia punkt widzenia od punktu siedzenia
                          > i jak w hipokryzji by wyzywala kobiete ktora probowala by naciagnac i wyludzic
                          > pieniadze od jej bliskich na "cudzego bachora".. ;)

                          Kolejny "mądrala"
                          Dwa lata temu ten chłopiec był synem tego Pana a teraz jest "cudzym bachorem". Oj, pomyśl trochę człowieku- chyba nie byłeś dzieckiem i nie wiesz co taki chłopiec przeżywa...
                          Autorka to w przeciwieństwie do Ciebie wrażliwy człowiek! A kto tu naciąga? A może to ten facet naciągnął tę kobietę na ojcostwo, na życie? Kasa, kasa, kasa....tylko to się liczy!
            • kseniainc Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 02:22
              Znów masz rację. Komornik, to ostateczność dlatego koleżanka zastanawia się , czy w ogóle upominać się o te alimenty, bo niestety pan eks nie liczy się z postanowieniem sądu, a sprawę komornika prześmiewa uważając , że koleżanka tam nie pójdzie. Gdyby potrafili ze sobą rozmawiać..........Ona boi się jego posunięć ewentualnych, on ma w nosie jej argumenty i tak minęło już ładnych kilka miesięcy, bez rozwiązania. Jeśli chodzi i biologicznego ojca oboje rodzice nie mają pojęcia co się z człowiekiem dzieje, zniknął z życia te sporo lat temu i słuch po nim zaginął.
              • koham.mihnika.copyright kiedys sie szukalo przez Czerwony Krzyz, teraz 29.12.11, 02:34
                mozna przez Nasza Klase, FB, linked......
                mozna sprawdzic od zakladow karnych ;-{)
              • horpyna4 Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 10:13
                Tak, czy owak, powinna porozmawiać z dzieckiem i powiedzieć mu całą prawdę. Bo życie potrafi pisać scenariusze zupełnie nie do przewidzenia i fakt ujawnienia, że ojciec nie jest biologicznym ojcem, jest całkiem prawdopodobny nawet wtedy, jeżeli i matka, i ojciec skrzętnie to ukrywają.

                Trzeba na spokojnie rozważyć argumenty "za" i "przeciw". "Przeciw" jest taki, że dziecko po otrzymaniu tej informacji się ciężko zestresuje. I tyle.

                "Za" - stres będzie jeszcze większy, kiedy dziecko dowie się nie od matki. No i wytrąci się broń z ręki odgrażającemu się "tatusiowi".

                Tak więc powiedzieć trzeba. Ale powinna się dobrze przygotować do tej rozmowy, żeby użyć właściwych słów przy opisywaniu całej sytuacji, przewidzieć możliwe reakcje dziecka i przygotować zestaw odpowiedzi na jego ewentualne pytania. Dziecko po tej rozmowie powinno wiedzieć, że ma całkowite oparcie w matce i że nie chciała go oszukać, zatajając prawdę.
                • jan_hus_na_stosie2 Re: mam rozwiązanie 29.12.11, 12:54
                  horpyna4 napisała:

                  > i że nie chciała go oszukać, zatajając prawdę.


                  tak, tak, oczywiście, znamy te bajeczki, zrobiła to dla dobra dziecka...

              • policjawkrainieczarow Re: mam rozwiązanie 31.12.11, 01:36
                Ona boi się jego posunięć
                > ewentualnych, on ma w nosie jej argumenty i tak minęło już ładnych kilka miesi
                > ęcy, bez rozwiązania.

                niechze laska idzie do specjalisty jakiegos, mediatora siedzacego w tego typu sprawach, a nie opiera sie na opinii anonimowych znajomych kolezanki z netu ktorzy nie odrozniaja rodzica adopcyjngo od ojczyma.
      • koham.mihnika.copyright popros Xeni o adres tego faceta 29.12.11, 02:20
        ulozysz swiat na nowo
    • kochanic.a.francuza Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 03:45
      W tej sytuacji lepiej by chlopiec nie dowiedzia sie, ze ma jakiegos innego, biologicznego ojca.
      Ten, ktory go przysposobil, odszedl i udaje ze nie ma zobowiazan, a ten ktory jest biologicznym, nawet sie nie przyznal do niego. Co gorsza ten trzeci tez nie chce mu nawet butow kupic.
      Glupia Mariolka niech zacznie zyc sama z synem, a nie oglada sie na facetow, ktorzy tylko rania jej dziecko.
      Ten, ktory przysposobil, nie powinien byc zly. Mial kiedys szlachetny odruch zostac ojcem nieswojego dziecka. Dzisiaj na pewno ma sentyment do dzieciaka i nie chce go zranic. Moze ma finansowe klopoty, ale nie przyzna sie bylej zonie, z ktora jest pewnie dalej na wojennej sciezce i ktora nie potrafi rozmawiac z nim jak z czlowiekiem, tylko walic prawnymi paragrafami. Skoro tych dwoje nie potrafi mowic bez podniesionego glosu i odgrazania sie sadami, moze warto wyslac tam kogos, kto bez zbednych emocji powie jak jest:
      "Sluchaj stary, chlopak mysli o Tobie jak o jedynym, prawdziwym ojcu. Skoro nie stac Cie dzisiaj na uregolowanie zobowiazan, zadzwon do chlopaka, powiedz mu to, powiedz, ze pomozesz jak sie odkujesz". I dac facetowi spokoj jakis czas. Bez zlosci, sam przemysli i jak bedize mogl, na pewno da. Watpie, ze nie chce dac ze zlej woli, jak mu sie powie o adidasach w zimie, na pewno sie ugnie. Tylko to nie ma byc natarcie i zmuszanie a normalna rozmowa.
      Najgorzej jak do biedy doda sie jeszcze zlosc i nienawisc. Niech zostawia sobie tylko biede. W jako takiej zgodzie i biede da sie zwalczyc.
      A buty.. Proboszcza powinno byc stac. W koncu od tego jest.
      • koham.mihnika.copyright dobre podejscie, oprocz ostatniej linijki. 29.12.11, 09:43
        Proboszcz mu adidasy sciagnie dla jakiegos ministranta.
    • wlody1 Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 04:36
      Tak sobie czytam i się smutno uśmiecham...
      Czy Wy wiecie o czym rozmawiacie? Przecież to nie świnka morska a mały człowiek! Świat dorosłych jest tak skonstruowany aby lepiej czy gorzej bronić świata dziecka przed światem dorosłych. Prawo jest tak skonstruowane (chodzi o półroczny okres składania zaprzeczenia ojcostwa) aby uniknąć chwiejnych decyzji i zmian w metrykach. Ten chłopiec nie jest winien tego że facet raz gada tak a drugim razem inaczej- a to właśnie dziecko będzie najbardziej cierpieć. Niestety- raz się taką decyzję podejmuje i należy konsekwentnie ją realizować niezależnie od okoliczności. Na tym polega DOROSŁOŚĆ! Ludzie, nie wszystko można przeliczyć na pieniądze! Weźmy inny przykład- kupujecie nowe auto za 200tys zł. Po 10ciu latach warte jest 20tys zł. W tym przypadku "strata" jest oczywista i nikt nie powie że został oszukany czy wrobiony. A w przypadku dziecka czujecie się oszukani? Wiem, frajdą jest jeździć nowym autem. A może ten niby frajer miał taką samą frajdę jadąc nowym wózkiem z tym dzieckiem? Miał też frajdę mając rodzinę i kobietę- a kosztowało Go to mniej niż ta kupa żelastwa. Dziwnie łatwo mieszacie z błotem kobietę a dziecko sprowadzacie do roli problemu- zapominacie że kiedyś też byliście dziećmi. Ten facet trochę się pogubił bo zapomniał że to JEGO syn- nie ma znaczenia że nie biologiczny. To On był z Nim od samego początku i od samego początku uczestniczył w Jego życiu. To do Niego ten chłopiec mówił , mówi i myśli- Tata. Zapewniam że wielu facetów robiłoby w gacie z radości że ma syna, nawet ze świadomością że nie z jego genami.... To coś więcej, to coś czego nie da się przełożyć na pieniądze.
      Jan Hus- jesteś po prostu głupi i niedojrzały- tylko kasa ma dla Ciebie znaczenie i obawiam się że nigdy nie zrozumiesz o co tu chodzi. Przypominasz mi tych debili którzy unikają płacenia alimentów za wszelką cenę- nie bo nie!
      A może Mariolka porozmawia z tym facetem i powie Mu że ma płacić tyle ile może- będzie na buty i zeszyty. W zamian On dostanie zapewnienie że nadal będzie Ojcem tego dziecka ( w sensie że On się nie dowie).
      Pamiętajcie że facet podjął świadomą decyzję- wiedział że nie jest ojcem biologicznym i to zaakceptował. Nikt Go nie oszukiwał i nikt Go nie zmuszał. Inna byłaby sytuacja gdyby został wrobiony- a tak przecież nie było.
      Ciekawy temat dający do myślenia. I to jest dobry test na człowieczeństwo...

      Jeżeli myślisz o tym samym co ja,
      to jesteś niezła świnia...
      • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 12:55
        I po kawie. Dziękuję za zainteresowanie, zrozumienie i nie zrozumienie tematu też;-)
        (wlody1-pozrawiam)
        Z byłym mężem M.uznała, że nie ma o czym rozmawiać w zasadzie.Wyprowadził się do innego miasta.Dojechał na święta do swojej rodziny(notabene wszyscy tam są sami,od matki, bo braci, po siostrę i wuja).Z synem zobaczył się w święta 1,5 godziny-wigilia i od tamtej pory znów milczy.
        Nigdy nie był naciągany, nie było kłótni, ale i porozumienia w temacie.Może uważa , że wszystko rozejdzie sie po kościach, a on nadal będzie mógł robić tylko co on uważa za stosowne.Chłopak najpierw się ucieszył, że tata po niego przyjechał, a potem znów odstawił jak rzecz.
        M.odwleka moment powiedzenia prawdy jak i komornicze sprawy.Powiedziala, że potrzebuje jeszcze czasu.Może po nowym roku coś zdecyduje. Przyznam, że rozumiem jej wahania. Rozmawiamy już o skutkach ich wspólnie podjętej decyzji przed laty.Nie usłyszała ode mnie komentarzy typu, zrobiłaś błąd, tak się nie robi, czy że głupia byłas.......Wbrew niektórym tutaj , mam inne stanowisko-M.to uczciwa osoba, nie chcąca napaść się cudzym.Różne scenariusze jak widać życie pisze.Będę ją wspierać obojętnie jaką decyzję podejmie.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 13:05
          kseniainc napisała:

          > Będę ją wspierać obojętnie jaką decyzję podejmie.

          kup dziecku buty, skoro żaden z 3 tatusiów się do tego nie poczuwa, łącznie z obecnym narzeczonym

          bo wiesz, w gadaniu to każdy mocny, ale jak przyjdzie do konkretów to wiele osób mięknie




          • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 13:08
            Jan, jesteś zabawny;-) Głupiomądry taki;-)I na razie niereformowalny, ale jak dostaniesz od życia w żyć, to Ty zmiękniesz;-p
            • senseiek Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 13:47
              > Jan, jesteś zabawny;-) Głupiomądry taki;-)I na razie niereformowalny, ale jak d
              > ostaniesz od życia w żyć, to Ty zmiękniesz;-p

              On jest programista, wiec pewnie zarabia minimum 7 tys netto jak to javowcy w korpo.. :)
              Moze byc tylko lepiej.
              • triismegistos Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 22:03
                Tam zaraz programista, grafik zwykły. A jeżeli tobie wydaje się że dobre zarobki chronią przed dostawaniem od życia w doope...
                • senseiek Re: Rodzinne dylematy 30.12.11, 02:01
                  > Tam zaraz programista, grafik zwykły. A jeżeli tobie wydaje się że dobre zarobk
                  > i chronią przed dostawaniem od życia w doope...

                  Grafik? Jaki: 2d czy 3d?

                  Mowil, ze pracuje w korporacji, a w polsce nie ma zadnych korporacji ktore zajmuja sie robieniem grafiki.. No chyba ze takie "korpo" na wyrost, majace kilkunastu pracownikow.. ;) w polsce firmy zatrudniajace grafikow zajmuja sie glownie robieniem reklam. Przeciez polskich projektow filmowych jest tak niewiele, ze by nie wyzyly. To nie USA gdzie prawie kazdy film ma juz wstawki 3d.

                  Jesli programista zajmuje sie programowaniem grafiki 3d (tak jak ja), to w dalszym ciagu jest programista, a nie grafikiem.
          • mozambique Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 14:55
            skoro żaden z 3 tatusiów się do tego nie poczuwa, łącznie z o
            > becnym narzeczonym

            niech MAriola vel MAryna vel COśtam sama utzrymuje swoje dziecko skoro taka przechodnia z niej pannica
            >
            • alpepe Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 15:36
              a cos ty taka cięta na tę laskę? Sama święta nie jesteś, to nie rzucaj kamieniami, jak siedzisz w szklanym domu.
              • mozambique Re: Rodzinne dylematy 30.12.11, 13:28
                święta ? a kto mówi o świętości ?

                mówię o pasożytnictwie i zrypaniu życia dziecku które kiedys zapyta "mamusiu a kim jest naprawdę mój tatuś?"
    • princess_yo_yo Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 09:51
      ja bym powiedziala swojej kolezance marioli ze klamstwo nie poplaca jak widac na zalaczonym obrazku a szegolnie zle sie konczy oklamywanie wlasnych dzieci, wiec albo sprawe wreszcie zalatwi jak dorosla albo niech ponosi konsekwencje swojej glupoty jak syn sie sam wszystkiego dowie i powie jej prosto w twarz co mozna myslec o bliskim czlowieku ktory cie oklamuje bez zajakniecia.
      sprawa alimentow w porownaniu z powyzszym jest tutaj marginalnym problemem.
    • 83kimi Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 10:00
      Z jakiej racji facet po rozwodzie ma płacić na cudze dziecko? To tylko jego dobra wola.
      Jeśli tej kobiecie są potrzebne alimenty, niech odszuka ojca biologicznego.
      • psiapszczola Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 13:34
        Po przysposobieniu ustaje obowiązek alimentacyjny ojca biologicznego w stosunku do dziecka i jednocześnie obowiązek taki obciąża nowego ojca (ojczyma, który dziecko przysposobił). Dura lex, sed lex.
        • scibor3 Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 14:46
          I właśnie, tu nie ma najważniejszej informacji jak nastąpiło to przysposobienie. Czy przez formalny akt adopcji (i tu leży facet i kwiczy) czy po prostu wpisanie "na lewo" tego faceta do aktu urodzenia dziecka (co podejrzewam), i tu nie ma żadnego pół roku, facet może w każdej chwili (do 18-tki dziecka) złożyć o zaprzeczenie ojcostwa.
          • wlody1 Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 15:41
            Bzdura, nie ma na lewo! Z tego co myślę to dziecko urodziło się już po ślubie- w takim przypadku nie ma możliwości. Poza tym jakie nazwisko nosi- bo jak ojca to istnieje domniemanie że wiedział. A jeżeli chce dochodzić że nie wiedział to musi mieć bardzo mocne dowody. Sprawa na 99,9999999 przegrana!
            A z moralnego punktu widzenia to zwykły kutas- zrobił dziecku nadzieje, płacił w jakimś sensie przez naście lat (jak byli razem to przecież płacił) i teraz kiedy zostało już niewiele wypina się. Teraz to dziecko ponosi i poniesie jeszcze bardziej konsekwencje Jego chwiejnego charakteru...
            Ci którzy tak tu wymyślają pewnie nie mają swoich dzieci- łatwo tak kogoś mieszać z błotem nie mając własnych doświadczeń. Ja nie byłem dobrym ojcem, ale nigdy nie przeszło mi nawet przez myśl żeby kombinować z niepłaceniem alimentów- to się należy i nie ma zmiłuj!
            • kseniainc Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 15:45
              ;-)
            • scibor3 Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 22:21
              > Bzdura, nie ma na lewo! Z tego co myślę to dziecko urodziło się już po ślubie-
              > w takim przypadku nie ma możliwości

              Oczywiście, że są możliwości.

              > Poza tym jakie nazwisko nosi- bo jak ojca
              > to istnieje domniemanie że wiedział.

              Czego istnieje domniemanie? Skoro moje córki noszą moje nazwisko, to w sądzie domniemywa, że moje córki nie są w istocie moimi córkami, bo gdyby były to nosiły by inne nazwisko? Lecz się na nogi...

              > A jeżeli chce dochodzić że nie wiedział t
              > o musi mieć bardzo mocne dowody. Sprawa na 99,9999999 przegrana!

              Stańczyk kiedyś udowodnił, że najwięcej w narodzie lekarzy. Jak widzę następną w kolei narodową specjalnością jest prawo. Często specjalizacja w leczeniu w niczym nie przeszkadza w doradztwie prawnym i odwrotnie. Porad lekarskich też udzielasz?


              > A z moralnego punktu widzenia to zwykły kutas- zrobił dziecku nadzieje, płacił
              > w jakimś sensie przez naście lat (jak byli razem to przecież płacił) i teraz ki
              > edy zostało już niewiele wypina się. Teraz to dziecko ponosi i poniesie jeszcze
              > bardziej konsekwencje Jego chwiejnego charakteru...

              Zamiast odpowiedzi przytoczę ci pewną dykteryjkę.

              Pewien bogacz wypłacał żebrakowi datek gdy ten zjawiał się co sobotę po zwyczajową jałmużnę. Pewnego razu, żebrak nie został przez służbę wpuszczony do domu bogacza i został poinformowany, że akurat odbywa się wesele jego córki. Na to rozzłoszczony i rozżalony żebrak krzyknął: Jak to?! Pan zamierza wydać swoją córkę na mój koszt?!

              >Ja nie byłem dobrym ojcem,

              Zjadłeś dziecko?
              • wlody1 Re: Rodzinne dylematy 31.12.11, 10:08
                scibor3 napisał:

                > > Bzdura, nie ma na lewo! Z tego co myślę to dziecko urodziło się już po śl
                > ubie-
                > > w takim przypadku nie ma możliwości
                >
                > Oczywiście, że są możliwości.

                Tylko prokuratorskie.
                www.pewnytato.pl/prawo_zaprzeczenie_ojcostwa
                Ale prokuratorzy raczej nie podejmują sprawy chyba że jest przemoc domowa- a tu takiej nie ma.

                >
                > > Poza tym jakie nazwisko nosi- bo jak ojca
                > > to istnieje domniemanie że wiedział.
                >
                > Czego istnieje domniemanie? Skoro moje córki noszą moje nazwisko, to w sądzie d
                > omniemywa, że moje córki nie są w istocie moimi córkami, bo gdyby były to nosił
                > y by inne nazwisko? Lecz się na nogi...

                Normalnie myślisz czy do góry nogami?

                > > A jeżeli chce dochodzić że nie wiedział t
                > > o musi mieć bardzo mocne dowody. Sprawa na 99,9999999 przegrana!
                >
                > Stańczyk kiedyś udowodnił, że najwięcej w narodzie lekarzy. Jak widzę następną
                > w kolei narodową specjalnością jest prawo. Często specjalizacja w leczeniu w ni
                > czym nie przeszkadza w doradztwie prawnym i odwrotnie. Porad lekarskich też udz
                > ielasz?

                Jasne! Umiejętność logicznego myślenia nie jest chorobą, ale przeszkadza w życiu:)


                > A z moralnego punktu widzenia to zwykły kutas- zrobił dziecku nadzieje, płacił w jakimś sensie przez naście lat (jak byli razem to przecież płacił) i teraz kiedy zostało już niewiele wypina się. Teraz to dziecko ponosi i poniesie jeszcze bardziej konsekwencje Jego chwiejnego charakteru...

                > Zamiast odpowiedzi przytoczę ci pewną dykteryj Pewien bogacz wypłacał żebrakowi datek gdy ten zjawiał się co sobotę po zwyczajową jałmużnę. Pewnego razu, żebrak nie został przez służbę wpuszczony do domu bogacza i został poinformowany, że akurat odbywa się wesele jego córki. Na to rozzłoszczony i rozżalony żebrak krzyknął: Jak to?! Pan zamierza wydać swoją córkę na mój koszt?!

                Dobre, ale jak to się ma do tej sytuacji? Nijak...

                Ja nie byłem dobrym ojcem,

                Zjadłeś dziecko?

                Ja nie, One mnie też nie. Ale czy byłem dobry to tylko One mogłyby powiedzieć po zjedzeniu mnie! Znowu na głowie...
    • georgia241 Re: Rodzinne dylematy 29.12.11, 22:19
      Ta kobieta nie ma honoru, jesli chce brać od tego mężczyzny alimenty. Prawo - prawem, ale jest jeszcze coś takiego jak uczciwość.
      • 83kimi Re: Rodzinne dylematy 30.12.11, 10:31
        georgia241 napisała:

        > Ta kobieta nie ma honoru, jesli chce brać od tego mężczyzny alimenty. Prawo - p
        > rawem, ale jest jeszcze coś takiego jak uczciwość.

        Dokładnie. Jeśli naprawdę chce brać od niego kasę, nie masz grosz klasy i honoru.
        Dziewczyny, wcielcie się w taką sytuację. Wychodzicie za mąż za faceta, który ma dziecko i traktujecie to dziecko jak swoje. Staracie się, dbacie o nie, ale pewnego dnia dochodzi do rozwodu. W dalszym ciągu żywicie jakieś uczucia do dziecka, więc dajcie mu czasami prezenty, pieniądze na wakacje, ale czy chciałybyście płacić alimenty ojcu tego dziecka? Jakby nie było dziecko nie jest Wasze, a Wy miałybyście prawo do nowej rodziny.
    • senseiek Re: Rodzinne dylematy 30.12.11, 09:24
      > Dobrze, sensiejku, uważaj się za programistę :D

      Nie umiesz odpowiadac na pytania?
      • triismegistos Re: Rodzinne dylematy 30.12.11, 10:01
        Ja mam ci odpowiadać na pytania do janka?
        • senseiek Re: Rodzinne dylematy 30.12.11, 11:32
          > Ja mam ci odpowiadać na pytania do janka?

          Skoro mnie poprawialas i napisalas ze jest grafikiem, a nie programista, to skads ci sie musialo to wziasc prawda? wiec cos tam wiesz.. ;)
          • triismegistos Re: Rodzinne dylematy 30.12.11, 11:44
            Coś tam wiem. Ale ani wódki z jego szefem nie piłam, ani w jego upadłej firemce nie robilam zamówień. Chcesz wiedzieć czy robi 3d to zapytaj jego. I dalej uważaj się za programistę, bo robisz 3d :D
            • senseiek Re: Rodzinne dylematy 30.12.11, 11:53
              Dzis robie w .NET Framework v3.5 C++/CLI.. czy jestem programista, mamo? ;)
              • triismegistos Re: Rodzinne dylematy 30.12.11, 12:06
                Masz ci los, kolejny, który mnie uważa za swoją matkę :)
                • senseiek Re: Rodzinne dylematy 30.12.11, 12:19
                  > Masz ci los, kolejny, który mnie uważa za swoją matkę :)

                  Dobra matka karmi swe dziecko piersia.. :P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja