Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić?

29.12.11, 11:32
Pytanie kontrowersyjne. Czy wy , jako kobiety, usprawiedliwiłybyście uderzenie kobiety z powodu jej zdrady? Czy usprawiedliwiłybyście takiego faceta, który został zwyczajnie upokorzony, gdy wyszło na jaw,że jego partnerka nie należała nigdy do wiernych?
Myśle,że mężczyźnie łatwiej jest powiedzieć kumplowi, "Dobrze,że przyłożyłeś tej ****ce."
A wy?
    • 83kimi Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:38
      Zdrada nie jest powodem do bicia. Według mnie jedynym usprawiedliwieniem byłoby, gdyby kobieta pierwsza zaczęła bić mężczyznę. Albo jakieś sytuacje ekstremalne typu morderstwo.
    • forumowiczka.to.ja Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:39
      Nigdy.
    • ezoterycznypoznan Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:40
      > Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić?

      Jedyna sytuacja kiedy mozna usprawiedliwic uderzenie kobiety to kiedy kobieta pierwsza uderzy. Wtedy mozna a nawet należy oddać (najlepiej z nawiązką).
      • innynick12 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:44
        Rozumiem. W każdym innym przypadku wg ciebie świadczy o tym,że pan agresywny
        • twoj_aniol_stroz Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 19:08
          Nie tyle pan agresywny co niedojrzała, bezradna ciapa, która wyładowuje wściekłość w dziecinny sposób.
      • black_anorak Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 21:44
        Panie z Lublina, a ile tych nawiązek? jedna, dwie, trzy? z liścia czy pięścią?
        ...
        żałość mnie ogarnia...
        ---
        Find a Better Way of Life!
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:42
      można:

      1) w obronie innego człowieka
      2) w obronie własnej


      zdrada to nie powód by podnosić rękę na kobietę

      • innynick12 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:46
        Tak można, ale ja podaje przykład związku. NIe uderzyłbyś kobiety za to,ze zamiast być w domu włoczy sie po imprezach i niewiadomo co robi, a świadkowie donoszą tobie i jest ci wstyd za swoją kobiete?
        • 83kimi Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:48
          To nie usprawiedliwa przemocy. Jeśli żona zdradza, należy się rozstać, ale nie bić.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:52
          innynick12 napisała:

          > NIe uderzyłbyś kobiety za to,ze zami
          > ast być w domu włoczy sie po imprezach i niewiadomo co robi, a świadkowie donos
          > zą tobie i jest ci wstyd za swoją kobiete?

          Nie. Jeśli mieszkanie byłoby moje to kazałbym się jej wynosić, jeśli jej to sam bym się wyniósł jak najszybciej. Jeśli byłoby wspólne zażądałbym rozwodu z orzeczeniem jej winy i podziału majątku.

        • kwieto Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:09
          > NIe uderzyłbyś kobiety za to,ze zamiast być w domu włoczy sie po imprezach i niewiadomo
          > co robi,

          Ma prawo robić, co jej się żywnie podoba, dlaczego miałbym ją za to bić?

          > a świadkowie donoszą tobie i jest ci wstyd za swoją kobiete?

          Ale dlaczego ma być mi wstyd za cudze zachowania?
          • soulshunter Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:11
            > Ale dlaczego ma być mi wstyd za cudze zachowania?
            nie cudze, tylko swoje. Monz i zona to jedno cialo - tak zem gdzies slyszal.
            • kwieto Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:15
              > nie cudze, tylko swoje. Monz i zona to jedno cialo - tak zem gdzies slyszal.

              Strasznie niewygodne przy ubieraniu się.
              • alienka20 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 17:23
                Prawdę mówisz, trzeba by te paskudne kalesony zakładać....
        • horpyna4 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:18
          Uważasz kobietę za swoją własność? Że ma siedzieć w domu i nie ma prawa robić tego, co jej sprawia przyjemność? A skoro się za nią wstydzisz z tego powodu, to kiepsko świadczy to zarówno o Tobie, jak i o Twoim środowisku.

          Jeżeli nie odpowiada Ci jej zachowanie, to znajdź sobie inną. I nie usprawiedliwiaj manier godnych jaskiniowca.
        • hermina5 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:19
          >NIe uderzyłbyś kobiety za to,ze zamiast być w domu włoczy sie po imprezach i niewiadomo co > robi, a świadkowie donoszą tobie i jest ci wstyd za swoją kobiete?

          A uderzyłbyś za to swojego ojca? A swoją matkę ? Kobieta, to nie przedmiot, który można tłuc, jeśli nie umie się Z NIĄ ROZMAWIAĆ!
        • black_anorak Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 21:43
          Nigdy, nawet nie przyszłoby mi to do głowy.
          ---
          Find a Better Way of Life!
      • sundry Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:58
        jan_hus_na_stosie2 napisał:

        > można:
        >
        > 1) w obronie innego człowieka
        > 2) w obronie własnej
        >
        >
        > zdrada to nie powód by podnosić rękę na kobietę

        I jak tak uważam!
    • justynabal Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:43
      Nie ma usprawiedliwienia dla agresji fizycznej( no może w przypadkach skrajnie dramatycznych, do których zdrada nie należy). Co Ci da, że komuś przywalisz? Ulży Ci? Nie tędy droga. Poza tym- nikogo nie można zmusić ani do miłości, ani do wierności- myślisz, że to coś da?
    • wez_sie prawdziwy mezczyna wie, kiedy moze... 29.12.11, 11:51
      ...pozwolic sobie na uderzenie kobiety.
      ja jeszcze jestem mlody, wiec czasami zdarzy mi sie uderzyc w nieodpowiednim momencie.
    • sumire Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:51
      takie rzeczy dopuszczam li w sytuacjach erotycznych, jeśli ktoś lubi. i tylko wtedy. podnoszenie ręki na kobietę skreśla w moich oczach faceta na wieki wieków.
      • potworski Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:02
        sumire napisała:

        > takie rzeczy dopuszczam li w sytuacjach erotycznych, jeśli ktoś lubi. i tylko w
        > tedy. podnoszenie ręki na kobietę skreśla w moich oczach faceta na wieki wieków


        A podniesienie ręki na mężczyznę przez kobietę?
        • sumire Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:13
          również :)
    • eat.clitoristwood Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:53
      Chyba dla bałkańskiego kozojebcy z czaszką zaczadzoną jakimiś "honorami rodziny".
      • eat.clitoristwood Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 11:54
        Dotyczy "kontrowersyjności" pytania.
        • innynick12 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:03
          Dlaczego uważasz ,że moje pytanie jest kontrowersyjne?
          • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:17
            :DDDDDDD
          • eat.clitoristwood Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:20
            innynick12 napisała:
            > Dlaczego uważasz ,że moje pytanie jest kontrowersyjne?

            Cytowałem Ciebie. Dla mnie nie jest kontrowersyjne. Odpowiedź odpowiednia do zasad użycia broni, "w obronie życia własnego albo osoby trzeciej...." Poza tym nie widzę potrzeby eksponowania płci. Bicie to w ogóle wiocha i atawizm. :)
            • black_anorak Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 21:46
              amen
              ---
              Find a Better Way of Life!
    • wicehrabia.julian Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:04
      jedyne sytuacje w których kobieta może otrzymać cios to:

      a) kobieta sama tego chce (bo lubi - są takie zapewniam was)
      b) kobieta zadała cios jako pierwsza - reagujemy adekwatnie do intensywności jej ataku
      c) nie ma innej możliwości - jest np. w panice i tzw. liść przywraca ją do pionu (metoda stosowana przez m.in ratowników)
    • jan_hus_na_stosie2 tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:14
      czy udowodnienie zdrady żony może pomóc podczas rozwodu aby dzieci zamieszkały z ojcem a żona musiała się wyprowadzić i płacić alimenty na ich wspólne dzieci?

      • wersja_robocza Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:19
        Czyli zdrajca gorszym rodzicem?
        • jan_hus_na_stosie2 [...] 29.12.11, 12:21
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:25
            Tym sposobem to należało zabrać dzieci jakimś 90% ludzi. No bo zdradzający przekaże coś niefajnego ale rodzic chłodny/niedostępny emocjonalnie też, taki DDA, ktoś kto mało czyta albo nie ma własnej przestrzeni(uzależnia dziecko) alb nadopiekuńczy albo zbyt krytyczny. Dzieci takich ludzi to potencjalni klienci psychoterapeutów za parę lat także kurdę kto ma te dzieci wychować?;)
            • jan_hus_na_stosie2 Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:28
              asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

              > Tym sposobem to należało zabrać dzieci jakimś 90% ludzi.

              nie uprawiaj demagogii

              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:31
                No nie uprawiam, mówię jak myślę. Zdrada jako jedyne kryterium tego czy ktoś jest dobrym rodzicem? Taki dobry, kochający i wspierający rodzic, który zdradza miałby być gorszy od matki, która nie zdradza ale jest nadopiekuńcza albo agresywna?
            • zed-is-dead Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:27
              Nie odniosę się bezpośrednio do Husa, bo jego post poszedł w niebyt, ale - zdrada jest jak najbardziej powodem do uznania rozpadu małżeństwa z orzeczeniem o winie. Dlaczego więc dziecko ma być z rodzicem winnym rozpadu małżeństwa?
              • wersja_robocza Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:29
                zed-is-dead napisał:

                > Dlaczego więc dziecko ma być z rodzicem winnym rozpadu małżeństwa?

                Bo bycie złym partnerem nie jest automatycznie równe byciu złym rodzicem.
                • zed-is-dead Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:32
                  Zabieranie dziecku jednego z rodziców (bo taki jest efekt rozwodu) = bycie złym rodzicem.
                  Poza tym rodzic niezdradzający lepiej rokuje jeśli idzie o stworzenie nowego związku i stworzenie dzieciakowi pełnej rodziny.
                  • wersja_robocza Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:38
                    Połowicznie się zgodzę, ale nadal jestem zdania, że o jakości rodzicielstwa nie świadczy jakość bycia partnerem. Można być cudownym rodzicem i jednocześnie niefajnym partnerem. I odwrotnie.
                    • zed-is-dead Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:42
                      Jak ktoś, kto jest nielojalny wobec partnera (z którym ma potomka) ma uczyć lojalności kolejne pokolenie?
                      • wersja_robocza Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:44
                        Sądzisz, ze zawsze powielamy błędy swoich rodziców i jedziemy ich śladami?;)
                        • zed-is-dead Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 15:18
                          Przykład idzie z góry. Dzieci zdecydowanie łatwiej "załapią" zachowanie dorosłego (a rodzica szczególnie) niz tysiąc najpiękniejszych zdań.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:26
          co, prawda w oczy kole?

          • wersja_robocza Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:27
            Nie. Wulgaryzmy.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:29
              wrażliwa się znalazła...

            • wersja_robocza Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:30
              A wracając do twojego pytania dla mnie to wygląda następująco: zdradziłaś mnie, zraniłaś, to ja ci teraz pokażę , gdzie raki zimują. I zakładając, ze do tej pory tata niewiele zajmował się dziećmi, to w ramach zemsty za niewierność i porażkę małżeńską przelewa swoje żale na dzieci.
              Kiepsko to świadczy o rodzicu. Przynajmniej ja tak uważam. Nie wiem czy sądy rozważając opiekę nad dziećmi punktują wierność/niewierność.
              • jan_hus_na_stosie2 Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:33
                wersja_robocza napisała:


                > I zakładając, ze
                > do tej pory tata niewiele zajmował się dziećmi

                a niby dlaczego tak zakładając? a może załóżmy, że matka to puszczalska lafirynda?


                > Nie wiem czy sądy ro
                > zważając opiekę nad dziećmi punktują wierność/niewierność.

                to zależy czy to będzie sędzia czy sędzina
                • wersja_robocza Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:39
                  Oceniamy wartość rodzica czyli jego stosunek do dzieci, to ile i jak poświęca czas, to czy pomaga, wspiera, kocha, okazuje czułość,...
                  Prowadzenie się lub nie prowadzenie się bierze się pod uwagę przy orzekaniu winy za rozkład małżeństwa.

                  Jeny, kwestie przyznawania dzieci rodzicom były wałkowane trylion razy. I larum, ze sfeminizowane sądy trzymają stronę choćby najgorszych matek. Ale źródeł problemu jest kilka, husie. Po pierwsze nadal i cały czas dziecko jest sprawą kobiety, nie mężczyzny, matki nie ojca. Po drugie większość rozstających się między sobą ustala z kim zamieszkają dzieci i najczęściej jest to matka. To przyklepuje formalnie sąd. Po trzecie ilu to ojców składa wnioski o opiekę? Sady w myślach nie czytają.
                  Oczywiście możemy twierdzić, ze jest inaczej i wszystko to wina sądów i kobiet w ogóle.
                  • mumia_ramzesa Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:19
                    > Oceniamy wartość rodzica czyli jego stosunek do dzieci, to ile i jak poświęca c
                    > zas, to czy pomaga, wspiera, kocha, okazuje czułość,...

                    A jak rodzic pod tymi wzgledami jest doskonaly ale uprawia prostytucje albo puszcza sie co tydzien z kims innym i nie ukrywa tego?
      • sundry Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:29
        Nie wydaje mi się, może co najwyżej mieć znaczenie w zakresie orzekania o winie, a to może się przydać przy alimentach na byłego małżonka. Zdrada małżonka ma się nijak do władzy rodzicielskiej.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:35
          rodzic, który doprowadził do rozwodu i rozpieprzył życie rodzinne dziecku nie zasługuje na jakąkolwiek władzę rodzicielską

          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:38
            Co ma więc zrobić osoba, która po 10 latach związku się zakochała albo nie zakochała ale nie kocha już swojego partnera/ojca dzieci? Tutaj nie ma dobrego wyjścia. Jak się zostaje z przymusu w związku to dziecko tak samo wychodzi z takiego rozpieprzone, wiesz?
            • soulshunter Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:40
              a jesli sie co roku na wiosne zakochuje w kims innym?
              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:44
                To znaczy, że ma problem z prawdziwym zaangażowaniem się i powinien se wyjechać i pomyśleć nad sobą;)
              • wersja_robocza Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:47
                soulshunter napisał:

                > a jesli sie co roku na wiosne zakochuje w kims innym?

                To trzeba się zastanowić, co kogoś trzyma przy kimś takim. A i druga, ta zdradzająca osoba powinna być szczera i się zastanowić po co jej związek, skoro szuka czegoś gdzieś indziej.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:41
              asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

              > Co ma więc zrobić osoba, która po 10 latach związku się zakochała albo nie zako
              > chała ale nie kocha już swojego partnera/ojca dzieci?


              no to ma problem, tak czy inaczej zdrada to żadne rozwiązanie
              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:44
                A jakie jest Twoim zdaniem rozwiązanie? Każde rozwiązanie tutaj jest trudne i kosztowne dla wszystkich zainteresowanych. I dlatego czasem ludzie zdradzają bo się boją odważnych kroków i kosztów swoich decyzji. Oczywiście samo zdradzanie też ma swoją cenę, pewnie w perspektywie nawet większą no ale to się pewnie okazuje dopiero za jakiś czas.
          • soulshunter Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:39
            uhm, a jesli decyduja sie na rozwod bez orzekania o winie, to co wtedy?
            • jan_hus_na_stosie2 Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:41
              to wtedy zdradzona osoba jest frajerem

              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:46
                Może frajerem a może dba o siebie nie narażając się na kilka lat trwania takiej sprawy, dowody, opowiadanie, rozdrapywanie, stresy i takie tam?
                • sundry Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:47
                  Piękny offtop, zdrada dźwignią forum:)
                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:50
                    :D
                    To Janek zaczął;)
              • soulshunter Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:52
                nie no, co wtedy z dziecmi? Kto powinien miec pelnie wladzy rodzicielskiej?
                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:54
                  No przecież jak dziecko nie mieszka z ojcem to ojciec nie traci automatycznie władzy rodzicielskiej. Maja ją oboje rodzice.
                  • sundry Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:57
                    Zazwyczaj wygląda to tak: wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim powierza matce, pozostawiając ojcu prawo do współdecydowania o istotnycyh sprawach dziecka, takich jak wybór szkoły, zawodu, czy sposobu leczenia.
          • kwieto Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:45
            > rodzic, który doprowadził do rozwodu i rozpieprzył życie rodzinne dziecku nie z
            > asługuje na jakąkolwiek władzę rodzicielską

            A) Zdrada nie musi doprowadzić do rozwodu
            B) Zdrada może być skutkiem zaniechań popełnianych przez drugą osobę (czyli związek rozpieprzył tak naprawdę zdradzony)
            C) Czasem rozwód rodziców to najlepsze, co może być dla dziecka.

            Pisać jeszcze?
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 12:48
              Ja się przyczepię do punktu b. Rozpad związku to konsekwencja pracy obojga partnerów ale już za zdradę odpowiada konkretnie ten co zdradza. To była tylko jego decyzja co on zrobi z kryzysem w swoim związku albo niesatysfakcjonującą relacją. Mógł iść na terapie, rozstać się, przegadać, poprosić o czas na przemyślenia. To, że ktoś wybrał zdradę to nie jest wina zdradzanego.
              • kwieto Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:24
                Nie usprawiedliwiam zdrady. Szczerze mówiąc uważam ją za kiepską metodę radzenia sobie z problemami/kryzysem w związku.

                Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że zdrada może być efektem wcześniejszego rozkładu związku, a nie jego przyczyną. A odpowiedzialność za ów rozkład może być rozłożona różnie, w tym również tak, że ponosi ją zdradzony a nie zdradzający.

                Ergo: nie zawsze ten kto zdradza jest tym który "doprowadził do rozwodu i rozpieprzył życie rodzinne dziecku".
                • kseniainc Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:28
                  kwieto napisał:

                  > Nie usprawiedliwiam zdrady. Szczerze mówiąc uważam ją za kiepską metodę radzeni
                  > a sobie z problemami/kryzysem w związku.
                  >
                  > Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że zdrada może być efektem wcześniejszego r
                  > ozkładu związku, a nie jego przyczyną. A odpowiedzialność za ów rozkład może by
                  > ć rozłożona różnie, w tym również tak, że ponosi ją zdradzony a nie zdradzający
                  > .
                  >
                  > Ergo: nie zawsze ten kto zdradza jest tym który "doprowadził do rozwodu i rozpi
                  > eprzył życie rodzinne dziecku".
                  >

                  Temat wałokowany na forum wielokrotnie, jednak moje zdanie jest niezmienne. Zdrada, to zdrada.Z założenia jest złem.Czy jako przyczyna, czy jako skutek. Ten/ta co zdradza, to świnia.
                  • kwieto Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:37
                    > Ten/ta co zdradza, to świnia.

                    No ale ja przecież nie twierdzę, że nie jest :")
                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 14:55
                  Ja rozumiem ale odpowiedzialność za kryzys w związku to nie to samo co odpowiedzialność za zdradę. Nie można teraz wmawiać ludziom, że są odpowiedzialni tego, że ktoś ich zdradza.
                  • kwieto Re: tak trochę z innej beczki 29.12.11, 15:20
                    > Nie można teraz wmawiać ludziom, że są odpowiedzialni tego,
                    > że ktoś ich zdradza.

                    A ja coś takiego powiedziałem?
                    Przecież to, że zdrada może być efektem działań/zaniechań zdradzanego nie oznacza, że on jest za nią odpowiedzialny.
                    On stworzył okoliczności, a za samą zdradę odpowiada już zdradzający.
    • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:19
      Pytanie NIE jest kontrowersyjne, jest głupie, gdyż odpowiedź jest tylko jedna i już ją dostałeś. Od Jana i w jakimś zakresie od Juliana.
      • wez_sie Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:27
        a lubisz dostawac klapsy?
        • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:54
          Wolę twardsze gruszki.
          • wez_sie Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:58
            masz figure gruszki?
            https://stylio.pl/members/content_pictures/0/845_l.jpg
            • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:22
              Dobra, lubię klapsy. Zadowolony? ;D
              • wez_sie Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:25
                a figure jakom masz? pliiiska powiec
                • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:33
                  Geometryczną.
                  • wez_sie Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:35
                    kula? wiedzialem
                    • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:45
                      :D
                      Szklana na dodatek.
                      • wez_sie Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:04
                        uwazaj, zebys se nie zbila tam czego
                        • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:10
                          I dópa zbita, nie?
              • urko70 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:46
                funny_game napisała:

                > Dobra, lubię klapsy. Zadowolony? ;D

                Slap? ;)
                • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:54
                  Oj, dzieci, dzieci :F
                  • wez_sie Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:58
                    milo, ze sie z nami dzielisz takimi informacjami.
                    czuje, ze bysmy sie swietnie dogadali ;)
                    • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:00
                      :DDD
                      Przecież o klapsach to ja już z milion razy pisałam. Tylko jaką masz gwarancję, że ja tak na serio? Może po prostu lubię pisać, że lubię klapsy, a tak naprawdę lubię z podbródka w kolano? :P
                      • wez_sie Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:03
                        ale wlasnie chodzi o to, ze ja tez lubie tylko pisac o klapsach :P
                        • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:10
                          To teraz napisz, jaki byłeś niegrzeczny ;D
    • grassant Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 12:27
      gdy sie tego sama domaga. :)
    • kseniainc Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:05
      Jedynie w afekcie.I to też, nie usprawiedliwić, ale może spróbować zrozumieć odruch bezwarunkowy i przebaczyć.
      • innynick12 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:15
        Dziękuje za wpisy.
        Najbardziej przekonała mnie ostatnia odpowiedz./ NIe trzeba być chamem, agresorem,żeby uderzyć. Jeżeli jest coś co kazdego doprowadziłoby do szału, to jedno uderzenie w twarz,nie oznacza,że mężczyzna dalej będzie bił.
        Mój kolega uderzył swoją kobiete.NIe mieli ślubu ale mieli dziecko, którym nie zajmowała sie tak jak powinna. Na kolejnym wyjeżdzie ze znajomymi zamiast być z nim i dzieckiem wolała całonocne imprezy (niewiadomo z kim, gdzie) i różne używki. Po powrocie wywiązała się kłótnia, a w rezultacie kobieta otrzymała w twarz i to mocno i to przy znajomych. Obecnie kolega ma opinie damskiego boksera. Żal mi go, bo wg mnie należało sie jej.
        • hermina5 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:41
          >Obecnie kolega ma opinie damskiego boksera. Ż
          > al mi go, bo wg mnie należało sie jej.

          A mnie jest zal waszej glupoty. Nie potraficie ze sobą rozmawiać, ale przy..pier...dolić drugiej osobie przy ludziach, to już jak najbardziej. Słusznie myślą o twoim koledze jak o damskim bokserze, skoro potrafi przywali z calej siły przy ludziach, kobiecie, za to bez ich obecności, nie będzie miał skrupułów, aby złamać nos.
          • urko70 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:18
            hermina5 napisała:

            > >Obecnie kolega ma opinie damskiego boksera. Ż
            > > al mi go, bo wg mnie należało sie jej.
            >
            > A mnie jest zal waszej glupoty. Nie potraficie ze sobą rozmawiać, ale przy..pie
            > r...dolić drugiej osobie przy ludziach, to już jak najbardziej.

            Gdzieś wyczytała że innynick12 tak wlaśnie potrafi?
            • hermina5 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:28
              Po co zmieniasz sobie nick? Trollować to trzeba umieć, jak ci to ktoś napisał. Tobie nie wychodzi.
              • urko70 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:31
                hermina5 napisała:

                > Po co zmieniasz sobie nick? Trollować to trzeba umieć, jak ci to ktoś napisał.
                > Tobie nie wychodzi.

                Czemu bijesz swoją matkę pogrzebaczem?
        • urko70 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:51
          innynick12 napisała:

          > Mój kolega uderzył swoją kobiete.....
          > wolała całonocne imprezy (niewiadomo z kim, gdzie) i różne używki....
          > Żal mi go, bo wg mnie należało sie jej.

          Czy to uderzenie coś zmieniło w jej zachowaniu?


          To bardzo delikatna sprawa, imo co innego usprawiedliwiać takie uderzenie, co innego wytłumaczyć czemu do tego doszło. Ciężko usprawiedliwić taka przemoc, łatwo sensownie wyjaśnić czemu do niej doszło.
          • innynick12 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:06
            Odeszła od niego.
            Czemu doszło? Nie wytrzymał dłużej jej zachowania, śmiechu znajomych,wstydu,że znajomi wiedzą,że jego kobieta jest zwyczajnie "łatwa". Nie zniosł też faktu,że dziecko potrzebowało matki i ona miała je gdzieś.
            • innynick12 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:09
              Chodziło o to,że zwyczajnie nie wytrzymał. To był ten powód.
              • hermina5 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:14
                Powód podałaś powyżej. ODESZŁA OD NIEGO. Facet, który tłucze kobietę, która od niego odeszła po twarzy i jeszcze usprawiedliwia to jakimiś opowieściami o dziecku jest .ZAŁOSNY.

                To tak samo, jak zgwałcić kobiete, która od ciebie odeszła, zeby jej udowodnić na koniec, ze ma się nad nia fizyczną władzę . ZENUJĄCE,
                • innynick12 Nie 29.12.11, 14:22
                  Pytałaś jak sie skończyło i odpisałam,że nie sa już razem. Dziecko zostało pod opieką kolegi.
                  • hermina5 Re: Nie 29.12.11, 14:32
                    >Dziecko zostało pod
                    > opieką kolegi.

                    Cóz, skoro i tak zawsze uważał, ż e ona się nim źle zajmuje, to chyba powinien się cieszyć. Cała ta historia jest wybitnie żenująca.


                    • urko70 Re: Nie 29.12.11, 14:45
                      hermina5 napisała:

                      > >Dziecko zostało pod
                      > > opieką kolegi.
                      >
                      > Cóz, skoro i tak zawsze uważał, ż e ona się nim źle zajmuje, to chyba powinien
                      > się cieszyć. Cała ta historia jest wybitnie żenująca.

                      Cieszyć się że mu nie wyszło z daną dziewczyną, że dziecko będzie pozbawione matki?
                      • hermina5 Re: Nie 29.12.11, 14:50
                        >Cieszyć się że mu nie wyszło z daną dziewczyną,

                        Mógł jej nie prać po pysku przy ludziach.
                        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Nie 29.12.11, 14:54
                          Kurcze, co to za język? Prać po pysku? Rozmawiamy o mężczyźnie przemocowcu i kobiecie, która ma twarz(nawet jeśli jest nieodpowiedzialną matką).
                          • hermina5 Re: Nie 29.12.11, 15:01
                            >Kurcze, co to za język? Prać po pysku?

                            Odsyłam do Sienkiewicza.
                        • urko70 Re: Nie 29.12.11, 15:01
                          hermina5 napisała:

                          > >Cieszyć się że mu nie wyszło z daną dziewczyną,
                          >
                          > Mógł jej nie prać po pysku przy ludziach.

                          Sugerujesz, że powinien zaczekać aż będą sami?
                          Czemu usunęłaś ważniejsze, to o dziecku?
                          Mogła zachowywać się jak dziewczyna, a nie jak nieodpowiedzialna za siebie, zwiazek i dziecko latawica.
                          • hermina5 Re: Nie 29.12.11, 15:09

                            > Sugerujesz, że powinien zaczekać aż będą sami?

                            Nie, ty to sugerujesz.

                            Mogła zachowywać się jak dziewczyna, a nie jak nieodpowiedzialna za siebie, zwi
                            > azek i dziecko latawica.

                            Żadnego związku juz od dawna nie było, skoro odeszła to po prostu to zakończyła.

                            • urko70 Re: Nie 29.12.11, 15:27
                              hermina5 napisała:

                              > > Sugerujesz, że powinien zaczekać aż będą sami?
                              >
                              > Nie, ty to sugerujesz.

                              To Zdaje się Twoje słowa "Mógł jej nie prać po pysku przy ludziach." i w nich jest ta sugestia.
                              Z której mojej wypowiedzi Ty wnioskujesz, że to ja sugeruję?

                              > > Mogła zachowywać się jak dziewczyna, a nie jak nieodpowiedzialna za siebie, zwi
                              > > azek i dziecko latawica.
                              >
                              > Żadnego związku juz od dawna nie było, skoro odeszła to po prostu to zakończyła

                              Z tego co tu napisano to związek był, z perspektywą małżęństwa, w tym zwiazku ona zachowywała się nieodpowiedzialnie, nie gotowała, nie zajmowa sie dzieckiem, wolała imprezy z niewiadomo kim i niewiadomo gdzie, byla sugestia uzywek. Zwiazek zakonczyl się dopiero jak ona przegieła a on nie wytrzymal.

                              Nie usprawiedliwam przemocy, rozumeim powody ale nie usprawiedliwiam.
                              • hermina5 Re: Nie 29.12.11, 15:36
                                > To Zdaje się Twoje słowa "Mógł jej nie prać po pysku przy ludziach." i w nich j
                                > est ta sugestia.

                                Ta Sugestia jest w TWOJEJ GŁOWIE i WYŁĄCZNIE W NIEJ - nie odróżniasz własnej nadintepretacji od przekazu, który czytasz. To problem z gimnazjum.
                                W tym zdaniu jest WYŁĄCZNIE stwierdzenie faktu: uderzył ją w twarz przy ludziach - a nie stwierdzenie: uderzył ją w twarz przy ludziach, to niedobrze, powinien to zrobić na osobności, nie byłoby problemu.

                                PROSTE? Czy nadal nie dociera, kto wyprodukował sugestię?


                                >Z tego co tu napisano to związek był, z perspektywą małżęństwa, w tym zwiazku o
                                > na zachowywała się nieodpowiedzialnie, nie gotowała,

                                Ja tez nie gotuję. A związku dawno nie było, skoro ona rzekomo zdradzała go na prawo i lewo. Widac nie była zainteresowana perspektywą małzeństwa.


                                • urko70 Re: Nie 29.12.11, 15:47
                                  hermina5 napisała:

                                  > > To Zdaje się Twoje słowa "Mógł jej nie prać po pysku przy ludziach." i w
                                  > nich j
                                  > > est ta sugestia.
                                  >
                                  > Ta Sugestia jest w TWOJEJ GŁOWIE i WYŁĄCZNIE W NIEJ - nie odróżniasz własnej n
                                  > adintepretacji od przekazu, który czytasz. To problem z gimnazjum.

                                  Ślicznie się wykręcasz. Tak czy siak stan jest taki, że napisałaś "przy ludziach" tak więc albo chodziło CI o fakt bicia przy ludziach albo nie umiesz się wysłowić i teraz do tego przyznać.


                                  > W tym zdaniu jest WYŁĄCZNIE stwierdzenie faktu: uderzył ją w twarz przy ludzia
                                  > ch - a nie stwierdzenie: uderzył ją w twarz przy ludziach, to niedobrze, powini
                                  > en to zrobić na osobności, nie byłoby problemu.

                                  Ślicznie się wijesz.
                                  Po co w takim razie w ogóle pisałaś "przy ludziach" ?


                                  > PROSTE? Czy nadal nie dociera, kto wyprodukował sugestię?

                                  Bardzo proste, wyszła od Ciebie, a to że nie zdajesz sobie z tego sprawy to już Twój problem. Nie pierwszy raz w tym wątku walisz takie błędy.


                                  > >Z tego co tu napisano to związek był, z perspektywą małżęństwa, w tym zwia
                                  > zku o
                                  > > na zachowywała się nieodpowiedzialnie, nie gotowała,
                                  >
                                  > Ja tez nie gotuję. A związku dawno nie było, skoro ona rzekomo zdradzała go na
                                  > prawo i lewo. Widac nie była zainteresowana perspektywą małzeństwa.

                                  Nie masz się czym chwalić.
                                  Widać nie zasługuje na miano odpowiedzialnej matki.
                                  Tam po przecinku było więcej ale co tam.
                                  • hermina5 Re: Nie 29.12.11, 16:01
                                    Ślicznie się wijesz, wykręcasz i pogrążasz :)))) Nie mówiac już o tym, ze nie znasz podstaw logiki i uważasz, ze jeśli ktoś napisze, "szkoda , że się utopiła w basenie" , to znaczy, ze chciałby, aby dana osoba utopiła sie w rzece, czyli naprawdę, poziom wczesnego gimnazjum we wnioskowaniu.

                                    Jeśli zmienia się nick i trolluje, to trzeba to umieć. Ty jestes do bólu przewidywalny, nawet zapominasz niekiedy zmienić nick i piszesz spod tego. Żenada. Znajdz sobie zone, która będzie siedziała w domu, naińczyła ci dzieci, gotowała obiady i co pewien czas radośnie przyjmie plaskacza w twarz.


                                    • urko70 Re: Nie 30.12.11, 08:49
                                      hermina5 napisała:

                                      > Ślicznie się wijesz, wykręcasz i pogrążasz :)))) Nie mówiac już o tym, ze nie z
                                      > nasz podstaw logiki i uważasz, ze jeśli ktoś napisze, "szkoda , że się utopiła
                                      > w basenie" , to znaczy, ze chciałby, aby dana osoba utopiła sie w rzece, czyli
                                      > naprawdę, poziom wczesnego gimnazjum we wnioskowaniu.

                                      No cóż, nie ma sensu z pisać z histeryczką, która nie odnosi się do tematu, nie umie czytać ze zrozumieniem.
                                      Dużo zdrówka życzę i rośnij sobie.
                                      • hermina5 Re: Nie 30.12.11, 12:46
                                        >
                                        > No cóż, nie ma sensu z pisać z histeryczką

                                        Masz spory problem nie tylko z logika i intencjonalnością, ale również ze zrozumieniem słów, których używasz.
              • kseniainc Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:21
                A nie jest to tak, że widziały gały co brały?A czy to znajomi jeść dają?Pokazówka?Jak koleżanki i koledzy polubią, to ja będę szczęśliwy?Z jakieś powodu się z nią związał-dlatego , że była łatwa?Przy nim sie łatwa nagle zrobiła?

                Ha, najlepszy opis słabeusza.Różne sprawy się w rodzinie załatwia w różny sposób.Ale nie na forum ludzi obcych.
                Kobieta się żaliła na męża, ze ją uderzył.Nawyzywała od drani, gnojków, narobiła dookoła bałaganu....
                Okazało się , że to ona rzuciła się do niego z pięściami, a on ją jedynie odepchnął, by nie dostać pod oko;-)Gdy zrozumiała swój błąd, było już za późno.Facet związał się ze zrównoważoną kobietą, a ona nadal płacze w poduszkę.
                • innynick12 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:30
                  Na początku taka nie była, wpadła w złe towarzystwo. Fakt, uderzył ją i potem było coraz gorzej. O tym co zrobił wiedziała już połowa mieszkańców, po prostu rozpowiedziała to. To był definitywny koniec ich związku. Sprawe pogorszyła tym,że mówila również,że w domu też ją bił. Na to jednak świadków nie miała, więc mogła to wymyślić i tyle.
                  Myśle,że mogła wszystko zachowac dla siebie, oczerniła go zbyt mocno i wyszła na wariatke w oczach mieszkańców.
                  • wersja_robocza Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:32
                    Mała, trollować to trzeba umieć.:D
                  • kseniainc Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:34
                    innynick12 napisała:

                    > Na początku taka nie była, wpadła w złe towarzystwo. Fakt, uderzył ją i potem b
                    > yło coraz gorzej. O tym co zrobił wiedziała już połowa mieszkańców, po prostu r
                    > ozpowiedziała to. To był definitywny koniec ich związku. Sprawe pogorszyła tym,
                    > że mówila również,że w domu też ją bił. Na to jednak świadków nie miała, więc m
                    > ogła to wymyślić i tyle.
                    > Myśle,że mogła wszystko zachowac dla siebie, oczerniła go zbyt mocno i wyszła n
                    > a wariatke w oczach mieszkańców.

                    Ale na bitą wariatkę, więc on jest cacuni? Taki chłopina cacany, a ona wariatka;-p
            • kwieto Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:30
              > Czemu doszło? Nie wytrzymał dłużej jej zachowania, śmiechu znajomych,wstydu,że
              > znajomi wiedzą,że jego kobieta jest zwyczajnie "łatwa". Nie zniosł też faktu,że
              > dziecko potrzebowało matki i ona miała je gdzieś.

              Ale to jego problem.
              Ona nie ma obowiązku zachowywać się jak on chce, a już próba przymuszania do tego siłą jest poniżej krytyki.
              Problemem jest nawet nie to, że on ją uderzył, ale to, że uważa że ona powinna spełniać jego standardy zachowań.

              Jeśli jemu nie podoba się jej zachowanie, a ona nie chce tego zmienić, to jemu zostaje co najwyżej zaakceptować lub odejść.
              • kseniainc Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:32

                > Jeśli jemu nie podoba się jej zachowanie, a ona nie chce tego zmienić, to jemu
                > zostaje co najwyżej zaakceptować lub odejść.
                >

                Nie zgadzam się. A gdzie ewentualne popracowanie nad związkiem? Bycie razem zmienia się,ludzie także się zmieniają, okoliczności są różne......
                • kwieto Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:40
                  > Nie zgadzam się. A gdzie ewentualne popracowanie nad związkiem?

                  Powtórzę co napisałem:

                  Jeśli jemu nie podoba się jej zachowanie, a ona nie chce tego zmienić

                  Miejsce na pracę nad związkiem jest tam, gdzie jest wola do tego - również po drugiej stronie.
                  Jeśli takiej woli nie ma, to pięścią jej nie wymusisz.
                  • kseniainc Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:43
                    kwieto napisał:

                    > > Nie zgadzam się. A gdzie ewentualne popracowanie nad związkiem?
                    >
                    > Powtórzę co napisałem:
                    >
                    > Jeśli jemu nie podoba się jej zachowanie, a ona nie chce tego zmienić
                    >

                    >
                    > Miejsce na pracę nad związkiem jest tam, gdzie jest wola do tego - również po d
                    > rugiej stronie.
                    > Jeśli takiej woli nie ma, to pięścią jej nie wymusisz.
                    >

                    A wątkowy facet próbował.
                    Każde zachowanie ma jakieś podłoże.Czasem warto się zagłebić w temat, czasem nie.Wtedy drogi się rozchodzą.
                    • kwieto Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:47
                      > A wątkowy facet próbował.

                      W wyjątkowo nieumiejętny sposób.

                      > Każde zachowanie ma jakieś podłoże.Czasem warto się zagłebić w temat, czasem ni
                      > e.Wtedy drogi się rozchodzą.

                      Oczywiście.
                      Tyle że założenie, że partner ma obowiązek spełniać moje oczekiwania, jest z gruntu konfliktogenne.
                      Mogę rozmawiać z partnerem o tym, co od niego chciałbym otrzymać, ale nie mogę tego na nim wymuszać - on natomiast próbował wymusić.
                      • kseniainc Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:54
                        kwieto-to oczywiste, rozumiem tekst pisany/ czytany;-)

                        Zmierzam do tego, ze jesteśmy tylko ludzmi i czasem sytuacja nas przerasta. A temat jeśli dobrze jeszcze pamiętam odnosi się do uderzenia kobiety i usprawiedliwiania takowego postępowania.
                        • kwieto Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 16:01
                          > Zmierzam do tego, ze jesteśmy tylko ludzmi i czasem sytuacja nas przerasta.

                          Owszem. Ale potem trzeba ponieść konsekwencje swoich czynów.
                      • innynick12 Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:12
                        Owszem rozmawiał z nią o tym,że woli imprezy niż wychowywanie dziecka, że nie zajmuje sie nim tak jak powinna. Mieszkali razem, mieli się pobrać. Domem też sie nie zajmowała.
                        Chciałbyś,że twoja matka taka była? np nie potrafiła i nie chciała nauczyć sie gotować?
                        Wymagał rzeczy ponad stan? Kochał ją i dziecko, dla którego rodzice sa wzorem prawda?
                        Obecnie niektórzy mu wierzą, niektórzy nie. A czy ją bił w domu? Ja mu wierze. Wiadomo,że po biciu sa ślady, więc dowód miała. Ale to łatwo zrobić samej, wystarczy się o coś uderzyć przypadkiem.
                        • kseniainc Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:17
                          oj tam, już go nie usprawiedliwiaj tak;-p A dziewczyna istny demon-nawet gotować nie potrafiła.A przed związkiem umiała?Nagła zmiana frontu-pewnie szatan nią zawładnął.
                          Słyszałam też, że można sobie samemu strzelić z łuku w plecy.
                          Takie społeczeństwo mamy w większości, które akceptuje przemoc, a i prawo nawet chroni damskiego boksera.
                        • hermina5 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:25
                          > Chciałbyś,że twoja matka taka była? np nie potrafiła i nie chciała nauczyć sie
                          > gotować?

                          A jest jakiś PRZYMUS, że kobieta MUSI gotować, choć tego NIENAWIDZI? Moja matka nigdy nie lubiła gotować! Jak już się za coś brała, to wiadomo było, ż e sałatka będzie za dwa dni, bo tyle to trwało, a kasza gotuje sie bez końca. Najzwyczajniej NIE LUBIŁĄ TEGO. Piekła za to niezłe ciasta. Za to lubił gotować mój ojciec i on gotował. Ja gotuję i to niezle, ale wsciekłabym się, gdybym miała codziennie stać przy garach.
                          Wielkie mi mecyje - kobieta nie musi gotować dlatego, ze jest kobietą - w zwiazku gotuje ten, komu to lepiej wychodzi, albo ten, kto chce jeść gotowane. Proste.

                          czy ją bił w domu? Ja mu wierze.
                          > Wiadomo,że po biciu sa ślady, więc dowód miała. Ale to łatwo zrobić samej, wyst
                          > arczy się o coś uderzyć przypadkiem.

                          Mozna sie tez tak przypadkiem uderzyć , ze ma się zamane dwa żebra.I tak co dwa miesiące. Albo to ty podszywasz się pod tego kolesia, albo jesteś bardzo chetna do zwiazku z nim i zastanawiasz sie tylko, czy będzie cię tłukł. Żenujące.
                          • innynick12 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:34
                            Mojej znajomej pokazywała ślady na rękach, głowie itd Ale to nie jest żaden dowód
                            • hermina5 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:41
                              Oczywiscie. Dowodem na lekkie pobicie moze być co najwyzej zgon.
                        • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:31
                          > Owszem rozmawiał z nią o tym,że woli imprezy niż wychowywanie dziecka

                          No i dobrze, tyle że jeśli po tych rozmowach wyszło, że ona woli imprezy, to sorry, ale on ma do wyboru albo się z tym pogodzić, albo poszukać sobie innej pani.

                          > że nie zajmuje sie nim tak jak powinna.

                          Co to znaczy: "powinna"?
                          Ona nie ma obowiązku latać koło niego, ani on nie ma takiego obowiązku co do niej.
                          Jeśli się nie dogadują, to oboje mają drogę wolną.

                          > Domem też sie nie zajmowała.

                          A co to ma do rzeczy?

                          > Chciałbyś,że twoja matka taka była? np nie potrafiła i nie chciała nauczyć sie
                          > gotować?

                          Znowu - co to ma do rzeczy?
                          Jest jakiś dany odgórnie kanon zachowań i umiejętności, którymi mają się wykazywać matki?
                          Jeśli ona potrafi sobie zorganizować życie tak, że nie będzie gotować, to co mnie do tego?

                          > Wymagał rzeczy ponad stan?

                          Powtórzę - on nie miał prawa czegokolwiek od niej wymagać. Chyba że oboje się co do tego wcześniej umówili.

                          > Kochał ją i dziecko,

                          I z tej miłości ją pobił. Cóż za romantyzm...

                          > dla którego rodzice sa wzorem prawda?

                          No i co z tego wynika?
                          • innynick12 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:35
                            Nie pobił. Uderzył w twarz, przewrócila sie. Pobicie a uderzenie to co innego.
                            • hermina5 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:39
                              Jeśli ktoś uderzy cię w twarz z taką siła, ze się przewrócisz, to nie pisz , że to jest spoliczkowanie. To jest klasyczny , bokserski lewy sierpowy i ci ludzie, którzy nazywają tego gościa "damskim bokserem" mają 100% racji.
                              • kseniainc Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:42
                                Oj tam, bo to zła kobieta była;-p
                                innynick idź jej popraw i powiedz jeszcze co o niej myślisz;-)
                            • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:42
                              > Nie pobił. Uderzył w twarz, przewrócila sie. Pobicie a uderzenie to co innego.

                              To od ilu uderzeń wg Ciebie liczy się pobicie?

                              Dwóch? Trzech? Dziesięciu?
                              • kseniainc Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:47
                                heh, może walnąć i 30 razy, jeśli nie ma siniaków pobicia nie było, a jeśli jeszcze nikt nie kibicował, to w ogóle wymyśliła to sobie;-)
                              • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:52
                                kwieto napisał:

                                > > Nie pobił. Uderzył w twarz, przewrócila sie. Pobicie a uderzenie to co in
                                > nego.
                                >
                                > To od ilu uderzeń wg Ciebie liczy się pobicie?
                                >
                                > Dwóch? Trzech? Dziesięciu?

                                Nie chodzi o ilość uderzeń, a o ich istotność/siłę, o możliwość utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
                                • hermina5 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:53
                                  Przestań trollować. Po jednym mocnym uderzeniu w głowę mozna stracić zycie.
                                  • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 09:16
                                    hermina5 napisała:

                                    > Przestań trollować. Po jednym mocnym uderzeniu w głowę mozna stracić zycie.

                                    Ale nie straciła.
                                    Poza tym po czytaniu tego co piszesz tez można umrzeć ze śmiechu i co z tego?
                                    • hermina5 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 13:01
                                      Żyjesz jeszcze? Przeciez miałeś umrzeć ze śmiechu,. trolliku :)


                                • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:54
                                  > Nie chodzi o ilość uderzeń, a o ich istotność/siłę, o możliwość utraty życia lu
                                  > b ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

                                  Ok, więc przylał tak, że dziewczyna się przewróciła.
                                  Pobił czy nie?
                                  • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 09:14
                                    kwieto napisał:

                                    > > Nie chodzi o ilość uderzeń, a o ich istotność/siłę, o możliwość utraty ży
                                    > > cia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
                                    >
                                    > Ok, więc przylał tak, że dziewczyna się przewróciła.
                                    > Pobił czy nie?

                                    Skoro nie utraciła życia i nie doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (o czym nie ma tu mowy) to się nie łapie.
                                    • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 09:26
                                      > Skoro nie utraciła życia i nie doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (o czym
                                      > nie ma tu mowy) to się nie łapie.

                                      A-cha.
                                      Bardzo interesująca definicja.
                                      Pozwolisz, że nie będę kontynuował rozmowy, obawiam się, że nasze standardy postępowania leżą daleeeeeeeeeeeeeeko od siebie.
                                      • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 10:03
                                        kwieto 30.12.11, 09:26 Odpowiedz
                                        > Skoro nie utraciła życia i nie doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (o czym
                                        > nie ma tu mowy) to się nie łapie.

                                        A-cha.
                                        Bardzo interesująca definicja.
                                        Pozwolisz, że nie będę kontynuował rozmowy, obawiam się, że nasze standardy postępowania leżą daleeeeeeeeeeeeeeko od siebie.

                                        Definicja jak definicja, jak Ci się nie podoba to dyskutuj sobie z kodeksem.
                                        To nie jest kwestia mojego pozwolenia tylko tego, że skończyły Ci się argumenty w tej sprawie i faktycznie nie masz co napisać.

                                        A sugestia o standardach jest na poziome wypowiadającej się tu herminy5. :(
                                        • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 10:44
                                          > Definicja jak definicja, jak Ci się nie podoba to dyskutuj sobie z kodeksem.

                                          Problem w tym, że Kodeks Karny podaje zupełnie inną definicję pobicia niż to, co Ty proponujesz.
                                          Wg. KK "pobicie" jest fizyczną napaścią, nie ma ani słowa o wartościowaniu go wg skutków, natomiast jest o ryzyku wystąpienia określonych skutków.

                                          Cytuję:
                                          "Podobnie jak bójka, pobicie również zawiera poważny ładunek przemocy stwarzający niebezpieczeństwo utraty życia człowieka lub wystąpienia ciężkiego bądź średniego uszczerbku na zdrowiu."
                                          ~art. 158 KK.

                                          Uderzenie kogoś w twarz tak mocno, że ten się przewraca, w mojej opinii stwarza niebezpieczeństwo utraty życia lub wystąpienia ciężkiego lub średniego uszczerbku na zdrowiu

                                          Dla jasności definicyjnej - w myśl art 157, par. 2. KK średni uszczerbek na zdrowiu oznacza, że rozstrój zdrowia trwał dłużej niż 7 dni, a nie jest trwałym kalectwem (wtedy mowa o ciężkim uszczerbku na zdrowiu)

                                          Ergo - jeśli uderzenie kogoś stwarza ryzyko, że odniesie on obrażenia gojące się dłużej niż 7 dni (niekontrolowany upadek na ziemię takie ryzyko stwarza), to mowa jest o pobiciu.

                                          Jeśli nie zgadzasz się z powyższym, zapraszam do dyskutowania z Kodeksem.

                                          > To nie jest kwestia mojego pozwolenia tylko tego, że skończyły Ci się argumenty
                                          > w tej sprawie i faktycznie nie masz co napisać.

                                          No nie mam, bo jeśli nie przyjmujesz do wiadomości definicji pobicia zgodnej z tym co mówi Kodeks Karny, to co mogę powiedzieć więcej?
                                          • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 12:47
                                            kwieto napisał:

                                            > > Definicja jak definicja, jak Ci się nie podoba to dyskutuj sobie z kodeks
                                            > > em.
                                            >
                                            > Problem w tym, że Kodeks Karny podaje zupełnie inną definicję pobicia niż to, c
                                            > o Ty proponujesz.
                                            > Wg. KK "pobicie" jest fizyczną napaścią, nie ma ani słowa o wartościowaniu go w
                                            > g skutków, natomiast jest o ryzyku wystąpienia określonych skutków.

                                            Bardzo chętnie się douczę, wskaż proszę w którym to miejscu w KK tak jest napisane.


                                            > Cytuję:
                                            > "Podobnie jak bójka, pobicie również zawiera poważny ładunek przemocy stw
                                            > arzający niebezpieczeństwo
                                            utraty życia człowieka lub wystąpienia ciężkiego
                                            > bądź średniego uszczerbku na zdrowiu."

                                            > ~art. 158 KK.

                                            I Tu właśnie masz czarno na białym, "pobicie... zawiera niebezpieczeństwo utraty..."

                                            > Uderzenie kogoś w twarz tak mocno, że ten się przewraca, w mojej opinii stwa
                                            > rza niebezpieczeństwo utraty życia lub wystąpienia ciężkiego lub średniego uszc
                                            > zerbku na zdrowiu


                                            A to jest kwestia bardzo trudna do udowodnienia, bo równie dobrze mozna powiedzieć, że popchnięcie kogoś na śliskim chodniku również moze skutkować uszczerbkiem...


                                            > Dla jasności definicyjnej - w myśl art 157, par. 2. KK średni uszczerbek na zdr
                                            > owiu oznacza, że rozstrój zdrowia trwał dłużej niż 7 dni, a nie jest trwałym ka
                                            > lectwem (wtedy mowa o ciężkim uszczerbku na zdrowiu)
                                            >
                                            > Ergo - jeśli uderzenie kogoś stwarza ryzyko, że odniesie on obrażenia go
                                            > jące się dłużej niż 7 dni (niekontrolowany upadek na ziemię takie ryzyko stwarz
                                            > a), to mowa jest o pobiciu.

                                            KK należy interpretować
                                            tu masz wyrok SA, wskazujący def. pobicia pobicie 1 "Przez przestępstwo pobicia z art. 158 k.k. rozumie się czynną napaść co najmniej dwóch sprawców na jedną lub więcej osób"

                                            W której wypowiedzi autorki była informacja o tym, że napadało więcej niż jedna osoba?


                                            Tu masz kolejną interpretację pobicie 2 "Spowodowanie uszczerbku na zdrowiu ( pobicie ) jest uregulowane w art. 156, 157 KK. W przypadku tego przestępstwa możemy mówić o 2 skutkach mianowicie: naruszenie czynności narządu ciała - naruszenie ciągłości tkanek (zranienie zewnętrzne, wewnętrzne) lub rozstrój zdrowia - spowodowanie zmian chorobowych"

                                            W której wypowiedzi autorki była informacja o spowodowaniu uszczerbku lub rozstroju u dziewczyny?


                                            > Jeśli nie zgadzasz się z powyższym, zapraszam do dyskutowania z Kodeksem.

                                            Nie rozumiem Twojej interpretacji i o tym tu mowa.


                                            > > To nie jest kwestia mojego pozwolenia tylko tego, że skończyły Ci się arg
                                            > umenty
                                            > > w tej sprawie i faktycznie nie masz co napisać.
                                            >
                                            > No nie mam, bo jeśli nie przyjmujesz do wiadomości definicji pobicia zgodnej z
                                            > tym co mówi Kodeks Karny, to co mogę powiedzieć więcej?
                                            • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 13:41
                                              > Bardzo chętnie się douczę, wskaż proszę w którym to miejscu w KK tak jest napis
                                              > ane.

                                              Przeież napisałem.

                                              > I Tu właśnie masz czarno na białym, "pobicie... zawiera niebezpieczeństwo utrat
                                              > y..."

                                              Niebezpieczeństwo to nie utrata a właśnie ryzyko, nieprawdaż?

                                              > A to jest kwestia bardzo trudna do udowodnienia, bo równie dobrze mozna powiedz
                                              > ieć, że popchnięcie kogoś na śliskim chodniku również moze skutkować uszczerbki
                                              > em...

                                              No może. I jeśli było intencjonalne, to podpada pod KK, przykro mi.
                                              Znasz może pojęcie "nietykalności cielesnej"?


                                              > KK należy interpretować
                                              > tu masz wyrok SA, wskazujący def. pobicia pobicie 1 "Przez przestępstwo pobicia z art. 158 k.k. rozumie się
                                              > czynną napaść co najmniej dwóch sprawców na jedną lub więcej osób"
                                              >
                                              > W której wypowiedzi autorki była informacja o tym, że napadało więcej niż jedna
                                              > osoba?

                                              Widzę, że się douczasz, brawo!
                                              Byłem ciekaw czy się odwołasz do tego fragmentu.

                                              Przypomnę, że napisałeś, iż uderzenie w twarz pobiciem nie jest, bo, cytuję: "nie utraciła życia i nie doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu"

                                              Więc wyjaśniłem, że podane przez Ciebie kryterium nie określa czy było to pobicie, gdyż w przypadku pobicia wystarczy niebezpieczeństwo utraty życia lub uszczerbku na zdrowiu.
                                              Co ciekawe powyżej tej interpretacji przyklasnąłeś, przecząc tym samym swojej wcześniejszej tezie.

                                              Kwestia ilości napastników to osobna sprawa, której do tej pory nie poruszyłeś.
                                              I owszem, w świetle interpretacji art 158 KK zajście pomiędzy dwiema osobami nie jest pobiciem. Ten czyn należałoby zapewne kwalifikować z art 217 KK lub art 157 KK, czyli jako naruszenie nietykalności cielesnej lub narażenie na uszczerbek na zdrowiu (oba podlegają sankcjom karnym).
                                              Tyle że o tym zaczynasz mówić dopiero teraz, gdy okazało się, że Twoja pierwotna definicja zdaje się psu na budę...

                                              > W której wypowiedzi autorki była informacja o spowodowaniu uszczerbku lub rozst
                                              > roju u dziewczyny?

                                              Była mowa na przykład o sińcach. Które ze względu na czas gojenia (7-10 dni) kwalifikują się na średni uszczerbek na zdrowiu.

                                              > Nie rozumiem Twojej interpretacji i o tym tu mowa.

                                              To nie jest interpretacja moja, tylko organów sądowych. Interpretacją tą posługuje się na przykład policja: kpplegionowo.policja.waw.pl/portal/ple/37/2195/BOJKA_LUB_POBICIE__aspekty_prawne.html

                                              Natomiast nie ma nigdzie w KK interpretacji pobicia zgadzającej się z Twoją, czyli - cytuję: "Skoro nie utraciła życia i nie doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (o czym nie ma tu mowy) to się nie łapie."

                                              I o tym właśnie mówię.

                                              I naprawdę, nie mam więcej argumentów.
                                              Jeśli nie przyjmujesz mojej dotychczasowej argumentacji trudno - w przeciwieństwie do faceta z wątku nie będę Cię za to "nagradzał" sierpowymi w twarz.
                                              • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 14:34
                                                kwieto napisał:

                                                > > Bardzo chętnie się douczę, wskaż proszę w którym to miejscu w KK tak jest
                                                > > napisane.
                                                >
                                                > Przeież napisałem.

                                                Podaj proszę art. bo jakoś wyszukiwanie po słowach "napaść/ pobicie" nie pokazuje mi podanej przez Ciebie definicji: "pobicie= fizyczna napaść"


                                                > > I Tu właśnie masz czarno na białym, "pobicie... zawiera niebezpieczeństwo
                                                >> utrat y..."
                                                >
                                                > Niebezpieczeństwo to nie utrata a właśnie ryzyko, nieprawdaż?

                                                Niemniej "Konieczne jest jednak, aby bójka lub pobicie były na tyle intensywne, że wynikało z nich narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo poniesienia uszczerbku na zdrowiu" i jak niżej bardzo ciężko wskazać granicę tego niebezpieczeństwa, szczególnie jeśli mowa o jednym uderzeniu i to w sytuacji wzburzenia emocjonalnego.


                                                > > A to jest kwestia bardzo trudna do udowodnienia, bo równie dobrze mozna p
                                                > > owiedzieć, że popchnięcie kogoś na śliskim chodniku również moze
                                                > > skutkować uszczerbkiem...
                                                >
                                                > No może. I jeśli było intencjonalne, to podpada pod KK, przykro mi.

                                                Ale nie jest pobiciem.



                                                > > W której wypowiedzi autorki była informacja o tym, że napadało więcej niż
                                                > > jedna> osoba?
                                                >
                                                > Kwestia ilości napastników to osobna sprawa, której do tej pory nie poruszyłeś.
                                                > I owszem, w świetle interpretacji art 158 KK zajście pomiędzy dwiema osobami ni
                                                > e jest pobiciem.

                                                I to by było tyle w tej kwestii, którą jedni czują, inni rozumieją, a Tobie trzeba było postawić pod nos orzecznictwo.

                                                A jeśli chodzi o resztę to masz tu jeszcze kawałek orzecznictwa SA:
                                                "[...]uczestnik pobicia musi mieć świadomość niebezpiecznego charakteru zdarzenia i generalnie przewidywać następstwa czynu w postaci ciężkich uszkodzeń ciała[...]”.

                                                W której części wypowiedzi autorki widać, że chłopak był tego świadomy, a i przewidywał ww następstwa?



                                                > > W której wypowiedzi autorki była informacja o spowodowaniu uszczerbku lub
                                                > > rozstroju u dziewczyny?
                                                >
                                                > Była mowa na przykład o sińcach. Które ze względu na czas gojenia (7-10 dni) kw
                                                > alifikują się na średni uszczerbek na zdrowiu.

                                                To były spekulacje nt ewentualnych uderzeń w domu i nie dotyczyły tego zajścia. Tak więc nie było informacji o tym jakoby to uderzenie spowodowało uszczerbek na zdrowiu lub rozstrój u tej dziewczyny.



                                                > > Nie rozumiem Twojej interpretacji i o tym tu mowa.
                                                >
                                                > To nie jest interpretacja moja, tylko organów sądowych. Interpretacją tą posługuje się na przykład policja: rel="nofollow">kpplegionowo.policja.waw.pl/portal/ple/37/2195/BOJKA_LUB_POBICIE__aspekty_prawne.html
                                                >
                                                > Natomiast nie ma nigdzie w KK interpretacji pobicia zgadzającej się z Twoją, cz
                                                > yli - cytuję: "Skoro nie utraciła życia i nie doznała ciężkiego uszczerbku n
                                                > a zdrowiu (o czym nie ma tu mowy) to się nie łapie."


                                                Bo w KK są przepisy, a nie interpretacje :).
                                                • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 15:12
                                                  > Podaj proszę art. bo jakoś wyszukiwanie po słowach "napaść/ pobicie" nie pokazu
                                                  > je mi podanej przez Ciebie definicji: "pobicie= fizyczna napaść"

                                                  Podałem konkretny artykuł.
                                                  A tu masz jego interpretację prawną:

                                                  www.zakiewicz.pl/prawo,66,158,Bójka%20i%20pobicie
                                                  Cytuję: "Osoba oskarżona o udział w bójce lub pobiciu odpowiada nie tylko za skutek w postaci wyrządzenia innej osobie krzywdy, ale przede wszystkim za wywołanie niebezpiecznej sytuacji, w której inna osoba mogła odnieść uszczerbek na zdrowiu."

                                                  Więcej naprawdę nie mam do powiedzenia, bo tu jest to wyjaśnione wystarczająco dobrze.

                                                  > Niemniej "Konieczne jest jednak, aby bójka lub pobicie były na tyle intensywne,
                                                  > że wynikało z nich narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo ponie
                                                  > sienia uszczerbku na zdrowiu" i jak niżej bardzo ciężko wskazać granicę tego ni
                                                  > ebezpieczeństwa, szczególnie jeśli mowa o jednym uderzeniu i to w sytuacji wzbu
                                                  > rzenia emocjonalnego.

                                                  Od tego właśnie są sądy

                                                  > Ale nie jest pobiciem.

                                                  W świetle KK nie jest, ale nie dlatego, że nie doszło do uszczerbku zdrowia (a taka była Twoja pierwotna definicja), tylko dlatego, że agresor był jeden.
                                                  Innymi słowy, jeśli nawet czyn nie podpada pod "pobicie" w świetle KK, to nie z powodów o których pisałeś.

                                                  Natomiast mogę się odwołać do definicji bliższej językowi potocznemu i sięgnąć do słownika (PWN): "pobicie: «czynna napaść na kogoś»".
                                                  Tu również nie ma ani słowa o tym, że mają wystąpić określone skutki, akcentowany jest sam fakt fizycznej agresji.


                                                  > I to by było tyle w tej kwestii, którą jedni czują, inni rozumieją, a Tobie trz
                                                  > eba było postawić pod nos orzecznictwo.

                                                  Przypominam, że orzecznictwo rozmija się z Twoją własną definicją czym jest pobicie.

                                                  > W której części wypowiedzi autorki widać, że chłopak był tego świadomy, a i prz
                                                  > ewidywał ww następstwa?

                                                  To w końcu mówimy o pobiciu w świetle KK czy nie?
                                                  Bo raz mówisz, że to nie było pobicie, a innym razem odwołujesz się do definicji pobicia.
                                                  Zdecyduj się.

                                                  > To były spekulacje nt ewentualnych uderzeń w domu i nie dotyczyły te
                                                  > go zajścia
                                                  . Tak więc nie było informacji o tym jakoby to uderzenie spowodo
                                                  > wało uszczerbek na zdrowiu lub rozstrój u tej dziewczyny.

                                                  Wiesz, jakoś nie wierzę, że przywalenie komuś tak, że aż się przewrócił nie pociągnęło za sobą żadnych śladów.
                                                  A zarówno art 157 KK ani 217 KK nie mówi jakie to mają być ślady.

                                                  > Bo w KK są przepisy, a nie interpretacje :).

                                                  Czepiasz się słówek.
                                                  Tak czy siak treść art 158 KK oraz jego interpretacji jest sprzeczna z definicją pobicia, którą podałeś Ty.
                                                  Quod Erat Demonstrandum.
                                                  • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 15:55
                                                    kwieto napisał:

                                                    > > Podaj proszę art. bo jakoś wyszukiwanie po słowach "napaść/ pobicie" nie
                                                    > pokazu
                                                    > > je mi podanej przez Ciebie definicji: "pobicie= fizyczna napaść"
                                                    >
                                                    > Podałem konkretny artykuł.

                                                    Podałeś 158 a w nim nie ma "pobicie to fizyczna napaść"

                                                    > A tu masz jego interpretację prawną:
                                                    >
                                                    > rel="nofollow">www.zakiewicz.pl/prawo,66,158,Bójka%20i%20pobicie
                                                    > Cytuję: "Osoba oskarżona o udział w bójce lub pobiciu odpowiada nie t
                                                    > ylko za skutek w postaci wyrządzenia innej osobie krzywdy, ale przede wszyst
                                                    > kim za wywołanie niebezpiecznej sytuacji, w której inna osoba mogła odnieść usz
                                                    > czerbek na zdrowiu.
                                                    "

                                                    >
                                                    > Więcej naprawdę nie mam do powiedzenia, bo tu jest to wyjaśnione wystarczająco
                                                    > dobrze.

                                                    Zdaje się ze już przyznales że to nie było pobicie...., a jendak nadal widzę się upierasz.... poniżej masz kolejny niespelniony tu warunek.


                                                    > > Niemniej "Konieczne jest jednak, aby bójka lub pobicie były na tyle inten
                                                    > sywne,
                                                    > > że wynikało z nich narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo
                                                    > ponie
                                                    > > sienia uszczerbku na zdrowiu" i jak niżej bardzo ciężko wskazać granicę t
                                                    > ego ni
                                                    > > ebezpieczeństwa, szczególnie jeśli mowa o jednym uderzeniu i to w sytuacj
                                                    > i wzbu
                                                    > > rzenia emocjonalnego.
                                                    >
                                                    > Od tego właśnie są sądy

                                                    Owszem jednak jest to to kolejny niespelniony tu warunek to uznania danego zachowania za pobicie.


                                                    > > Ale nie jest pobiciem.
                                                    >
                                                    > W świetle KK nie jest, ale nie dlatego, że nie doszło do uszczerbku zdrowia (a
                                                    > taka była Twoja pierwotna definicja), tylko dlatego, że agresor był jeden.
                                                    > Innymi słowy, jeśli nawet czyn nie podpada pod "pobicie" w świetle KK, to nie z
                                                    > powodów o których pisałeś.

                                                    Hmm, sądzisz, że jeśliby we dwóch popchneli trzeciego to ktoś by to uznał za pobicie?


                                                    > Natomiast mogę się odwołać do definicji bliższej językowi potocznemu i sięgnąć
                                                    > do słownika (PWN): "pobicie: «czynna napaść na kogoś»".
                                                    > Tu również nie ma ani słowa o tym, że mają wystąpić określone skutki, akcentowa
                                                    > ny jest sam fakt fizycznej agresji.

                                                    No, jeśli schodzimy to języka potocznego to skwitować to można: "nalezało się suce, kto to widział żeby zostawiać dziecko i się szlajać z obcymi facetami, za łeb babę i moresu nauczyć".


                                                    > > I to by było tyle w tej kwestii, którą jedni czują, inni rozumieją, a Tob
                                                    > > ie trzeba było postawić pod nos orzecznictwo.
                                                    >
                                                    > Przypominam, że orzecznictwo rozmija się z Twoją własną definicją czym jest pob
                                                    > icie.

                                                    Przypominam, że to orzecznictwo jasno pokazuje, że to nie było pobicie. I powtórzę: my to czujemy, Ty szukasz kruczka żeby postawić na swoim.
                                                    Tak, od tego są sądy i imho kwalifikacja tego zachowania byłaby jako 217 czyli naruszenie nietykalności.



                                                    > > W której części wypowiedzi autorki widać, że chłopak był tego świadomy, a
                                                    > > i przewidywał ww następstwa?
                                                    >
                                                    > To w końcu mówimy o pobiciu w świetle KK czy nie?
                                                    > Bo raz mówisz, że to nie było pobicie, a innym razem odwołujesz się do definicj
                                                    > i pobicia.
                                                    > Zdecyduj się.

                                                    Od początku tłumaczę Cui że to nie było pobicie, a to co powyzej to kolejny niespelniony warunek bo nie ma dowodów na, że chłopak był świadomy i przewidywał wskazane następstwa.


                                                    > > To były spekulacje nt ewentualnych uderzeń w domu i nie dotycz
                                                    > yły te
                                                    > > go zajścia
                                                    . Tak więc nie było informacji o tym jakoby to uderzenie sp
                                                    > owodo
                                                    > > wało uszczerbek na zdrowiu lub rozstrój u tej dziewczyny.
                                                    >
                                                    > Wiesz, jakoś nie wierzę, że przywalenie komuś tak, że aż się przewrócił nie poc
                                                    > iągnęło za sobą żadnych śladów.
                                                    > A zarówno art 157 KK ani 217 KK nie mówi jakie to mają być ślady.

                                                    Wątek, obojetnie czy fikcyjny czy prawdziwy nie dotyczy Twojej wiary, a my rozpatrujemy temat w oparciu o to co wiemy a nie o to czego się domyslamy.


                                                    > > Bo w KK są przepisy, a nie interpretacje :).
                                                    >
                                                    > Czepiasz się słówek.

                                                    I kto to mówi! :)

                                                    > Tak czy siak treść art 158 KK oraz jego interpretacji jest sprzeczna z definicj
                                                    > ą pobicia, którą podałeś Ty.
                                                    > Quod Erat Demonstrandum.

                                                    Tak czy siak wyszło na to że ja twierdząc że to nei było pobicie miałem jednak rację, a Ty nie miales.
                                                    jw to było naruszeni nietykalności.
                                                  • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 16:17
                                                    Powtórzę po raz kolejny - pomimo Twoich wcześniejszych zapewnień, Twoja własna definicja pobicia rozmija się z tym co stanowi Kodeks Karny oraz jego interpretacje.

                                                    Naprawdę, nie mam nic więcej do dodania w tej sprawie.
                                                  • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 02.01.12, 08:50
                                                    kwieto napisał:

                                                    > Powtórzę po raz kolejny - pomimo Twoich wcześniejszych zapewnień, Twoja własna
                                                    > definicja pobicia rozmija się z tym co stanowi Kodeks Karny oraz jego interpret
                                                    > acje.

                                                    Powtórzę po raz kolejny to nie byłoby pobicie.

                                                    > Naprawdę, nie mam nic więcej do dodania w tej sprawie.

                                                    Tak, wiem.
                                                  • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 02.01.12, 11:03
                                                    > Powtórzę po raz kolejny to nie byłoby pobicie.

                                                    Ale nie z powodów, które Ty wymieniłeś.
                                                    A ja odnosiłem się do tych powodów, a nie do interpretacji zapisu KK.

                                                    Prościej już naprawdę nie potrafię.
                                                  • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 02.01.12, 11:19
                                                    kwieto napisał:

                                                    > > Powtórzę po raz kolejny to nie byłoby pobicie.
                                                    >
                                                    > Ale nie z powodów, które Ty wymieniłeś.

                                                    Wiesz jakby to zakwalifikował sąd?
                                                    Skąd, że nie zakwalifikowałby tego jako naruszenie nietykalności?


                                                    > A ja odnosiłem się do tych powodów, a nie do interpretacji zapisu KK.

                                                    Ty, twierdziłeś, że to jest pobicie.
                                                  • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 02.01.12, 11:47
                                                    > Wiesz jakby to zakwalifikował sąd?

                                                    Nie interesuje mnie jak zakwalifikowałby to sąd.
                                                    Napisałeś, że skoro nie zabił ani nie doprowadził do kalectwa to nie jest to pobicie - i powołałeś się na Kodeks Karny.
                                                    W Kodeksie nie ma ani słowa o tym, że okolicznością kwalifikującą czyn jako pobicie ma być wystąpienie skutków takich jak śmierć czy kalectwo.

                                                    Mówię to już n-ty raz i wydaje sie, że do Ciebie to nadal nie dociera.


                                                    > Ty, twierdziłeś, że to jest pobicie.

                                                    Owszem, sęk w tym, że nigdzie nie mówiłem, że opieram się na definicji zawartej w interpretacji KK.
                                                    Mnie bliższa jest definicja, którą podaje PWN, czyli "czynna napaść", choćby dlatego, że jest bliższa potocznemu rozumieniu tego słowa podczas gdy KK operuje bardzo hermetycznym i specyficznym słownictwem oraz definicjami.

                                                    Kręcimy się w kółko.
                                                  • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 02.01.12, 12:04
                                                    kwieto napisał:

                                                    > > Wiesz jakby to zakwalifikował sąd?
                                                    >
                                                    > Nie interesuje mnie jak zakwalifikowałby to sąd.

                                                    A to bardzo źle, bo wtedy właśnie dowiedziałbyś się czy jedno uderzenie jest pobiciem czy nie jest pobiciem a właśnie naruszeniem nietykalności.


                                                    > Napisałeś, że skoro nie zabił ani nie doprowadził do kalectwa to nie jest to po
                                                    > bicie - i powołałeś się na Kodeks Karny.
                                                    > W Kodeksie nie ma ani słowa o tym, że okolicznością kwalifikującą czyn jako pob
                                                    > icie ma być wystąpienie skutków takich jak śmierć czy kalectwo.

                                                    Nie ma również że kazde POJEDYNCZE uderzenie to pobicie.

                                                    > Mówię to już n-ty raz i wydaje sie, że do Ciebie to nadal nie dociera.

                                                    Dociera do mnie to, że nie jest dla Ciebie istotne to czy to było pobicie czy nie, a tylko to czy na początku naszego sporu dostałeś pełną czy niepełną definicję pobicia.


                                                    > > Ty, twierdziłeś, że to jest pobicie.
                                                    >
                                                    > Owszem, sęk w tym, że nigdzie nie mówiłem, że opieram się na definicji zawartej
                                                    > w interpretacji KK.

                                                    Bo pobicie to nie to samo co jedno uderzenie.


                                                    > Mnie bliższa jest definicja, którą podaje PWN, czyli "czynna napaść", choćby dl
                                                    > atego, że jest bliższa potocznemu rozumieniu tego słowa podczas gdy KK operuje
                                                    > bardzo hermetycznym i specyficznym słownictwem oraz definicjami.

                                                    Tak, zauważyłem. Jak stanie koło Ciebie "przekupa" i opier.oli Cię z góry na dól na czym tylko świat stoi co niewątpliwie napaścią będzie to powiesz, że to pobicie.
                                                    Co do używania potocznego stylu to jest on dość niebezpieczny bo może prowadzić do bezpodstawnych wniosków. Poza tym tak jak Ci pisałem, potocznie to "a to suka, należało jej się".

                                                    > Kręcimy się w kółko.

                                                    Ty się skupiłeś na literalnej definicji tego zachowania pomijając całą resztę tego o czym pisaliśmy na początku.
                                                  • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 02.01.12, 13:09
                                                    > A to bardzo źle, bo wtedy właśnie dowiedziałbyś się czy jedno uderzenie jest po
                                                    > biciem czy nie jest pobiciem a właśnie naruszeniem nietykalności.

                                                    Kodeks Karny nie kwalifikuje tego czynu wg ilości uderzeń.
                                                    O tym już rozmawialiśmy i jeśli uważasz inaczej, to przedstaw interpretację, która tak mówi.

                                                    > Dociera do mnie to, że nie jest dla Ciebie istotne to czy to było pobicie czy n
                                                    > ie, a tylko to czy na początku naszego sporu dostałeś pełną czy niepełną defini
                                                    > cję pobicia.

                                                    Ja się po prostu nie zgodziłem z Twoją definicją pobicia, oraz zauważyłem, że pomimo że dla jej uwiarygodnienia w różnych miejscach powołałeś się na Kodeks Karny, nie potwierdza on nigdzie Twojej definicji.
                                                    Tylko tyle.

                                                    > Bo pobicie to nie to samo co jedno uderzenie.

                                                    Nie w świetle KK, na który Ty się powołujesz.
                                                    Może zdecyduj się, czy argumentujesz wg KK, czy wg własnej definicji pobicia?
                                                    Jeśli wg własnej, to nie powołuj się na KK, jeśli wg KK, to nie bajaj o kwalifikacji wg ilości zadanych razów.

                                                    > Tak, zauważyłem. Jak stanie koło Ciebie "przekupa" i opier.oli Cię z góry na dó
                                                    > l na czym tylko świat stoi co niewątpliwie napaścią będzie to powiesz, że to po
                                                    > bicie.

                                                    W definicji podanej przez PWN jest mowa o "czynnej napaści".
                                                    A czynna napaść to "działanie podjęte w celu wyrządzenia innej osobie krzywdy fizycznej, przez naruszenie nietykalności cielesnej lub uszkodzenie ciała."


                                                    > Co do używania potocznego stylu to jest on dość niebezpieczny bo może prowadzić
                                                    > do bezpodstawnych wniosków. Poza tym tak jak Ci pisałem, potocznie to "a to su
                                                    > ka, należało jej się".

                                                    Nie mówię o moralnej ocenie, ale o definicji konkretnego słowa.
                                                    Definicję tę firmuje Wydawnictwo Naukowe PWN (czyli raczej wiarygodna instytucja), jako funkcjonującą i obowiązującą w języku polskim.
                                                    Jak Ci się nie podoba, to się z językoznawcami wykłócaj.

                                                    > Ty się skupiłeś na literalnej definicji tego zachowania pomijając całą resztę t
                                                    > ego o czym pisaliśmy na początku.

                                                    Skoro skomentowałem Twoją definicję "pobicia" to chyba jasne, że chcę rozmawiać o tejże definicji, a nie na przykład o aktualnej sytuacji politycznej na Madagaskarze?


                                                    Ja odpuszczam. Wszystko na ten temat jest już w moich poprzednich postach.
                                                  • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 02.01.12, 14:35
                                                    kwieto napisał:

                                                    > > A to bardzo źle, bo wtedy właśnie dowiedziałbyś się czy jedno uderzenie j
                                                    > > est pobiciem czy nie jest pobiciem a właśnie naruszeniem nietykalności.
                                                    >
                                                    > Kodeks Karny nie kwalifikuje tego czynu wg ilości uderzeń.
                                                    > O tym już rozmawialiśmy i jeśli uważasz inaczej, to przedstaw interpretację, kt
                                                    > óra tak mówi.

                                                    Rzeczywistość jest zbyt bogata by każdy możliwy jeden przypadek ująć w kodeksach. Do tego służą właśnie interpretacje. Uderzenie jakbyś nie kombinował jest naruszeniem nietykalności co nie jest pobiciem.

                                                    > > Dociera do mnie to, że nie jest dla Ciebie istotne to czy to było pobicie
                                                    > > czy nie, a tylko to czy na początku naszego sporu dostałeś pełną czy niepełną
                                                    > > definicję pobicia.
                                                    >
                                                    > Ja się po prostu nie zgodziłem z Twoją definicją pobicia, oraz zauważyłem, że p
                                                    > omimo że dla jej uwiarygodnienia w różnych miejscach powołałeś się na Kodeks Ka
                                                    > rny, nie potwierdza on nigdzie Twojej definicji.
                                                    > Tylko tyle.

                                                    Nijak nie zmienia to tego co napisałem powyzej.

                                                    > > Bo pobicie to nie to samo co jedno uderzenie.
                                                    >
                                                    > Nie w świetle KK, na który Ty się powołujesz.
                                                    > Może zdecyduj się, czy argumentujesz wg KK, czy wg własnej definicji pobicia?
                                                    > Jeśli wg własnej, to nie powołuj się na KK, jeśli wg KK, to nie bajaj o kwalifi
                                                    > kacji wg ilości zadanych razów.

                                                    Gdyby tak było niepotrzebny byłby paragraf o naruszeniu nietykalności.


                                                    > > Tak, zauważyłem. Jak stanie koło Ciebie "przekupa" i opier.oli Cię z góry
                                                    > > na dó
                                                    > > l na czym tylko świat stoi co niewątpliwie napaścią będzie to powiesz, że
                                                    > > to pobicie.
                                                    >
                                                    > W definicji podanej przez PWN jest mowa o "czynnej napaści".
                                                    > A czynna napaść to "działanie podjęte w celu wyrządzenia innej osobie krz
                                                    > ywdy fizycznej
                                                    , przez naruszenie nietykalności cielesnej lub uszkodzenie ci
                                                    > ała."


                                                    "czynny : wykonujący jakąś czynność"
                                                    "napaść I: «gwałtowna krytyka kogoś lub czegoś»" napaść

                                                    Czyli jak najbardziej aktywny opie...przekupy łapie się.


                                                    > > Co do używania potocznego stylu to jest on dość niebezpieczny bo może pro
                                                    > wadzić
                                                    > > do bezpodstawnych wniosków. Poza tym tak jak Ci pisałem, potocznie to "a
                                                    > to su
                                                    > > ka, należało jej się".
                                                    >
                                                    > Nie mówię o moralnej ocenie, ale o definicji konkretnego słowa.
                                                    > Definicję tę firmuje Wydawnictwo Naukowe PWN (czyli raczej wiarygodna instytucj
                                                    > a), jako funkcjonującą i obowiązującą w języku polskim.
                                                    > Jak Ci się nie podoba, to się z językoznawcami wykłócaj.

                                                    I oni tam właśnie piszą o "gwałtownej krytyce kogoś".


                                                    > > Ty się skupiłeś na literalnej definicji tego zachowania pomijając całą re
                                                    > > sztę tego o czym pisaliśmy na początku.
                                                    >
                                                    > Skoro skomentowałem Twoją definicję "pobicia" to chyba jasne, że chcę rozmawiać
                                                    > o tejże definicji, a nie na przykład o aktualnej sytuacji politycznej na Madag
                                                    > askarze?

                                                    Ależ o tym wlasnie napisałem: wolisz spierać się co do tego czy to bylo pobicie czy naruszenie nietykalnosci, a olałeś to na ile to jedno uderzenie było ważne, czy to było gorsze od odejścia i stanu w którym dziecko byłoby wychowywane przez jednego rodzica... etc.

                                                    > Ja odpuszczam. Wszystko na ten temat jest już w moich poprzednich postach.

                                                    Co ciekawe, na PWN jest tak:
                                                    pobicie «czynna napaść na kogoś»
                                                    pobić — pobijać «zadać wiele ciosów»
                                                    czyli nawet tam mówią Ci o liczbie mnogiej w uderzeniach/ciosach.
                          • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:39
                            kwieto napisał:

                            > > Owszem rozmawiał z nią o tym,że woli imprezy niż wychowywanie dziecka
                            >
                            > No i dobrze, tyle że jeśli po tych rozmowach wyszło, że ona woli imprezy, to so
                            > rry, ale on ma do wyboru albo się z tym pogodzić, albo poszukać sobie innej pan
                            > i.

                            Kolejny raz widzę, że niezauważasz potrzeb dziecka. Naprawdę uważasz za odpowiedzialne zachowanie typu "nie to nie w tył zwrot i odejść" w sytuacji kiedy jest dziecko?


                            > > że nie zajmuje sie nim tak jak powinna.
                            >
                            > Co to znaczy: "powinna"?
                            > Ona nie ma obowiązku latać koło niego,

                            Owszem ma taki obowiazek, rodzic jest odpowiedzialny za swoje dziecko i ma obowiazek zajmować się nim.


                            > Jeśli się nie dogadują, to oboje mają drogę wolną.

                            A dziecko tez niech wstanie i pójdzie swoją drogą?


                            > > Chciałbyś,że twoja matka taka była? np nie potrafiła i nie chciała nauczy
                            > ć sie
                            > > gotować?
                            >
                            > Znowu - co to ma do rzeczy?
                            > Jest jakiś dany odgórnie kanon zachowań i umiejętności, którymi mają się wykazy
                            > wać matki?

                            Tak, jest, i jesli ktoś łamie ten kanon bez obopólnej zgody stron to sa potem takie problemy.


                            > > Kochał ją i dziecko,
                            >
                            > I z tej miłości ją pobił. Cóż za romantyzm...

                            Skrajne emocje są bardfzo blisko siebie, ja zrozumialem ze z bezsilnosci.

                            > > dla którego rodzice sa wzorem prawda?
                            >
                            > No i co z tego wynika?

                            Że ta matka byłą złą matką.
                            • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 15:48
                              > Kolejny raz widzę, że niezauważasz potrzeb dziecka. Naprawdę uważasz za odpowie
                              > dzialne zachowanie typu "nie to nie w tył zwrot i odejść" w sytuacji kiedy jest
                              > dziecko?

                              Lepsze to, niż narażanie tego dziecka na oglądanie wątpliwego show pt. "jak tatuś biję mamę albo odwrotnie".

                              > Owszem ma taki obowiazek, rodzic jest odpowiedzialny za swoje dziecko i ma obow
                              > iazek zajmować się nim.

                              Z tego co zrozumiałem, chodziło o zajmowanie się chłopakiem, a nie dzieckiem.

                              > A dziecko tez niech wstanie i pójdzie swoją drogą?

                              Jeśli nie ma innego wyjścia, trzeba dziecko takim rodzicom po prostu odebrać.
                              No i powtórzę - trzeba było myśleć zanim się to dziecko spłodziło, choć dla dziecka to marna pociecha.

                              > Tak, jest, i jesli ktoś łamie ten kanon bez obopólnej zgody stron to sa potem t
                              > akie problemy.

                              Pytanie tylko, czy ona się zgodziła na gotowanie jemu obiadków?
                              Czy może on sobie wymyślił, że tak ma być i tylko jakoś zapomniał jej zapytać o zdanie?

                              > Skrajne emocje są bardfzo blisko siebie, ja zrozumialem ze z bezsilnosci.

                              To go nie usprawiedliwia.

                              > Że ta matka byłą złą matką.

                              No była. Tyle że to nie powód, by ją bić.
                              • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 16:00
                                kwieto napisał:

                                > > Kolejny raz widzę, że niezauważasz potrzeb dziecka. Naprawdę uważasz za o
                                > dpowie
                                > > dzialne zachowanie typu "nie to nie w tył zwrot i odejść" w sytuacji kied
                                > y jest
                                > > dziecko?
                                >
                                > Lepsze to, niż narażanie tego dziecka na oglądanie wątpliwego show pt. "jak tat
                                > uś biję mamę albo odwrotnie".

                                A kto powiedizał że dziecko na to patrzylo? A jesli patrzyło to żę rozumiało, że to gorsz niż wuychowywanie się bez rodzica? - jeśli to ofc jednorazowa akcja a o takiej sytuacji mowa.


                                > > Owszem ma taki obowiazek, rodzic jest odpowiedzialny za swoje dziecko i m
                                > > a obow iazek zajmować się nim.
                                >
                                > Z tego co zrozumiałem, chodziło o zajmowanie się chłopakiem, a nie dzieckiem.

                                To przeczytaj jeszcze raz.


                                > > A dziecko tez niech wstanie i pójdzie swoją drogą?
                                >
                                > Jeśli nie ma innego wyjścia, trzeba dziecko takim rodzicom po prostu odebrać.
                                > No i powtórzę - trzeba było myśleć zanim się to dziecko spłodziło, choć dla dzi
                                > ecka to marna pociecha.

                                Ale co do tego to pelna zgoda niemnije to nie jest temat rozmowy.



                                > > Tak, jest, i jesli ktoś łamie ten kanon bez obopólnej zgody stron to sa p
                                > > otem takie problemy.
                                >
                                > Pytanie tylko, czy ona się zgodziła na gotowanie jemu obiadków?
                                > Czy może on sobie wymyślił, że tak ma być i tylko jakoś zapomniał jej zapytać o
                                > zdanie?

                                Nie on sobie wymysli tylko takie mamy przyjete normy, ze to kobieta zajmuje się domem / rodziną. One powoli się zmieniają, wręcz odwracają ale za obopólnym uzgodnieniem.
                                Niemnije argument zajmowaniem się domem nie jest tu najwazniejszy.


                                > > Skrajne emocje są bardfzo blisko siebie, ja zrozumialem ze z bezsilnosci.
                                >
                                > To go nie usprawiedliwia.

                                Nigdzie go nie usprawielidwialem, tylko tlumaczyelm.

                                > > Że ta matka byłą złą matką.
                                >
                                > No była. Tyle że to nie powód, by ją bić.

                                Bardzo daleki jestem od usprawiedliwiania bicia! Niemniej czasem trzeba wybrac mniejsze zło i tu, bardzo pobieżnie znajac sytaucją uważam ze mniejszym złem jest danie sobie po razie wraz z próbą dotarcia do siebie, budowania zwiazku NIŻ odrócić się i odejść. Oczywiście nei ejst to najlepszy sposób na naprawę zwiazku.
                                • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 16:19
                                  > A kto powiedizał że dziecko na to patrzylo? A jesli patrzyło to żę rozumiało, ż
                                  > e to gorsz niż wuychowywanie się bez rodzica? - jeśli to ofc jednorazowa akcja
                                  > a o takiej sytuacji mowa.

                                  Uhmmm, a potem wyszło, że w domu też bił. A nie, przepraszam, nie bił, a to że dziewczyna miała ślady to sobie je sama zrobiła.

                                  Niezależnie od wszystkiego - jeśli ktoś ucieka się do przemocy, to IMO oznacza o tym, że nie umie rozwiązywać problemów w bardziej cywilizowany sposób.
                                  Jeśli ona nie jest dobrym wzorem dla dziecka, to czy on jest w takim razie lepszym?

                                  > To przeczytaj jeszcze raz.

                                  To można zinterpretować tak albo tak, niech autorka uściśli co miała na myśli.

                                  > Ale co do tego to pelna zgoda niemnije to nie jest temat rozmowy.

                                  Jest, bo w tym momencie nie można sobie nagle partnera "naprostować" do swoich wymagań.
                                  Trzeba się było wcześniej zastanowić, czy na pewno chce się być z daną osobą.
                                  Teraz można co najwyżej minimalizować koszty pomyłki i dziecko zawsze będzie w tym pokrzywdzone. Niestety.

                                  > Nie on sobie wymysli tylko takie mamy przyjete normy,

                                  Wy może macie (nie wiedziałem, że jest Ciebie więcej niż jeden), ale ja na przykład nie. I ona też nie musiała.

                                  > Niemnije argument zajmowaniem się domem nie jest tu najwazniejszy.

                                  To nie ja go podniosłem

                                  > Bardzo daleki jestem od usprawiedliwiania bicia! Niemniej czasem trzeba wybrac
                                  > mniejsze zło i tu, bardzo pobieżnie znajac sytaucją uważam ze mniejszym złem je
                                  > st danie sobie po razie wraz z próbą dotarcia do siebie, budowania zwiazku NIŻ
                                  > odrócić się i odejść. Oczywiście nei ejst to najlepszy sposób na naprawę zwiazk
                                  > u.

                                  Już wyżej pisałem - pobicie jest poza dyskusją, natomiast groźne jest założenie, że ona powinna spełniać jego oczekiwania.
                                  Groźne, bo przy takim podejściu zawsze się znajdzie pretekst do bicia.
                                  • innynick12 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 16:31
                                    Kumpel mi przysięgał,że nigdy nie podniosł na nią ręki w domu, wtedy po imprezie był to jeden jedyny raz. A siniaki sama sobie zrobiła lub ktoś inny pomogł jej i podsunał pomysł.Jest niezłą aktorką.
                                    • hermina5 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 16:35

                                      > Kumpel mi przysięgał,że nigdy nie podniosł na nią ręki w domu, wtedy po imprezi
                                      > e był to jeden jedyny raz

                                      Z przysięgi kumpla nijak nie wynika to, ze możesz kogoś nazywać szmatą.
                                    • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 29.12.11, 16:36
                                      Ale to naprawdę nie ma znaczenia.

                                      Pisałem już wcześniej:

                                      Problemem jest nawet nie to, że on ją uderzył, ale to, że uważa że ona powinna spełniać jego standardy zachowań.

                                      Z takim podejściem on zawsze będzie miał do niej o coś pretensje.
                                      Chyba że ona zmieni się w posłusznego robota, spełniającego jego każde życzenie.
                                      Wybacz, ale w mojej opinii taka relacja jest po prostu i zwyczajnie toksyczna, niezależnie od tego czy dochodzi do przemocy fizycznej, czy nie.
                                  • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 08:45
                                    kwieto napisał:

                                    > > A kto powiedizał że dziecko na to patrzylo? A jesli patrzyło to żę rozumi
                                    > ało, ż
                                    > > e to gorsz niż wuychowywanie się bez rodzica? - jeśli to ofc jednorazowa
                                    > akcja
                                    > > a o takiej sytuacji mowa.
                                    >
                                    > Uhmmm, a potem wyszło, że w domu też bił. A nie, przepraszam, nie bił, a to że
                                    > dziewczyna miała ślady to sobie je sama zrobiła.

                                    Nie odpowiedziałeś, ani na pierwsze ani na drugie pytanie.
                                    Nie wiem co potem wyszło, z tego co tu czytałem to autorka przypuszczała, jedyne co wiemy, że na pewno to to ze bylo jedno uderzenie i taki przypadek rozważamy.


                                    > Niezależnie od wszystkiego - jeśli ktoś ucieka się do przemocy, to IMO oznacza
                                    > o tym, że nie umie rozwiązywać problemów w bardziej cywilizowany sposób.
                                    > Jeśli ona nie jest dobrym wzorem dla dziecka, to czy on jest w takim razie leps
                                    > zym?

                                    Jesli to był jego jednorazowy wyskok, to owszem jest lepszym. O niej mamy dużo złych informacji i to odnoszących się do stałego zachowania.
                                    Poza tym przemoc ma bardzo rózne formy, zdaje się sprowadzasz ją tylko do przemocy fizycznej totalnie ignorując przemoc psychiczną jaką w tym przypadku stosowała dziewczyna.


                                    > > To przeczytaj jeszcze raz.
                                    >
                                    > To można zinterpretować tak albo tak, niech autorka uściśli co miała na myśli.

                                    Nie, nie można, to było bardzo jasno napisane.
                                    "rozmawiał z nią o tym,że woli imprezy niż wychowywanie dziecka, że nie zajmuje sie nim tak jak powinna."
                                    Mowa o dziecku, więc "nim" odnosi się do dziecka. Trzeba naprawdę sporo złej woli żeby to tłumaczyć inaczej.
                                    Ja bym brał na klatę pomyłkę.


                                    > > Ale co do tego to pelna zgoda niemnije to nie jest temat rozmowy.
                                    >
                                    > Jest, bo w tym momencie nie można sobie nagle partnera "naprostować" do swoich
                                    > wymagań.
                                    > Trzeba się było wcześniej zastanowić, czy na pewno chce się być z daną osobą.
                                    > Teraz można co najwyżej minimalizować koszty pomyłki i dziecko zawsze będzie w
                                    > tym pokrzywdzone. Niestety.

                                    Można, można, to się właśnie nazywa praca nad związkiem, praca nad sobą.
                                    Ofc nic nie staje się z dnia na dzień ale odwrócenie się na pięcie i odejście poznawiając dziecka rodzica to zwykle pójście na łatwiznę.


                                    > > Bardzo daleki jestem od usprawiedliwiania bicia! Niemniej czasem trzeba w
                                    > ybrac
                                    > > mniejsze zło i tu, bardzo pobieżnie znajac sytaucją uważam ze mniejszym z
                                    > łem je
                                    > > st danie sobie po razie wraz z próbą dotarcia do siebie, budowania zwiazk
                                    > u NIŻ
                                    > > odrócić się i odejść. Oczywiście nei ejst to najlepszy sposób na naprawę
                                    > zwiazk
                                    > > u.
                                    >
                                    > Już wyżej pisałem - pobicie jest poza dyskusją, natomiast groźne jest założe
                                    > nie, że ona powinna spełniać jego oczekiwania.

                                    > Groźne, bo przy takim podejściu zawsze się znajdzie pretekst do bicia.

                                    Jakie masz informacje, że stwierdzasz, że to było pobicie?
                                    Nie ma założenia, że ona będzie spełniać jego oczekiwania tylko oni oboje będą spelnia swoje wzajemne oczekiwania, w tym to najważniejsze: zajmowanie się dzieckiem.
                                    • kwieto Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 09:20
                                      > Nie odpowiedziałeś, ani na pierwsze ani na drugie pytanie.

                                      Jeśli nie patrzyło, to będzie miało okazję się napatrzeć.
                                      A dlaczego tak uważam, napisałem już wcześniej, teraz więc jeszcze raz powtórzę:

                                      Już wyżej pisałem - pobicie jest poza dyskusją, natomiast groźne jest założenie, że ona powinna spełniać jego oczekiwania. Groźne, bo przy takim podejściu zawsze się znajdzie pretekst do bicia.

                                      Powyższe dotyczy też rozpatrywania jednego przypadku - jego podejście do sprawy oznacza, że ryzyko dawania kolejnych razów jest bardzo wysokie.

                                      > Jesli to był jego jednorazowy wyskok, to owszem jest lepszym. O niej mamy dużo
                                      > złych informacji i to odnoszących się do stałego zachowania.

                                      O niej mamy dużo ogólników i nie wiadomo jak stałe to zachowanie i z czego wynika.
                                      Przy czym osoba, która te ogólniki opisała, ma bardzo dziwne (przynajmniej jak na moje standardy) definicje pojęć - np. wg niej "Uderzył w twarz, przewrócila sie." nie jest równoznaczne z "pobił".
                                      Jeśli walnięcie w twarz tak, że się przewróciła nie jest pobiciem, to równie dobrze "puszczanie się" może oznaczać towarzyską rozmowę z kolegą.
                                      To raz.

                                      Dwa to kwestia tego, że nawet najgorsze jej zachowanie nie usprawiedliwia użycia przemocy przez niego. Owszem, gdyby go zaatakowała, ma prawo do obrony. Ale go nie zaatakowała, po prostu nie zachowywała się tak, jakby on chciał.

                                      > Poza tym przemoc ma bardzo rózne formy, zdaje się sprowadzasz ją tylko do przem
                                      > ocy fizycznej totalnie ignorując przemoc psychiczną jaką w tym przypadku stosow
                                      > ała dziewczyna.

                                      Pierwsze słyszę, by "imprezowanie", "upijanie się" czy nawet "puszczanie się" (a tylko takie zarzuty padły pod jej adresem) było przemocą w stosunku do kogoś.

                                      > Nie, nie można, to było bardzo jasno napisane.
                                      > "rozmawiał z nią o tym,że woli imprezy niż wychowywanie dziecka, że nie zajmuje
                                      > sie nim tak jak powinna."

                                      Tam jest przecinek, a nie spójnik.

                                      > Można, można, to się właśnie nazywa praca nad związkiem, praca nad sobą.
                                      > Ofc nic nie staje się z dnia na dzień ale odwrócenie się na pięcie i odejście p
                                      > oznawiając dziecka rodzica to zwykle pójście na łatwiznę.

                                      Praca and związkiem musi opierać się na woli po obu stronach.
                                      Pięścią tej woli nie wymusisz.

                                      > Jakie masz informacje, że stwierdzasz, że to było pobicie?

                                      "Uderzył w twarz, przewrócila sie."

                                      > Nie ma założenia, że ona będzie spełniać jego oczekiwania tylko oni oboje będą
                                      > spelnia swoje wzajemne oczekiwania,

                                      To niczego nie zmienia.
                                      Partner nie ma obowiązku dopasowywać się do Twoich standardów a Ty nie masz obowiązku dopasowywać się do jego oczekiwań. To działa w obie strony.
                                      Związek dwojga ludzi jest relacją opierającą się na dobrowolności a nie przymusie. Po prostu.

                                      > w tym to najważniejsze: zajmowanie się dzieckiem.

                                      To jest zobowiązanie wobec dziecka a nie partnera.
                                      I nadal nie usprawiedliwia to przemocy wobec rodzica, który tego obowiązku nie wypełnia.
                                      • urko70 Re: Jakie wymuszanie??????????????????? 30.12.11, 10:29
                                        kwieto napisał:

                                        > > Nie odpowiedziałeś, ani na pierwsze ani na drugie pytanie.
                                        >
                                        > Jeśli nie patrzyło, to będzie miało okazję się napatrzeć.
                                        > A dlaczego tak uważam, napisałem już wcześniej, teraz więc jeszcze raz powtórzę
                                        > :
                                        >
                                        > Już wyżej pisałem - pobicie jest poza dyskusją, natomiast groźne jest zał
                                        > ożenie, że ona powinna spełniać jego oczekiwania.
                                        Groźne, bo przy takim pod
                                        > ejściu zawsze się znajdzie pretekst do bicia.


                                        To już spekulacje co do zdarzeń przyszłych.
                                        Dopiero jak by doszło do kolejnych zdarzeńprzemocy fizycznej moglibysmy to uwzgledniac. Wtedy napsialbym ze powtarzająca się przemoc fizyczna to powod do rozstania.


                                        > Powyższe dotyczy też rozpatrywania jednego przypadku - jego podejście do sprawy
                                        > oznacza, że ryzyko dawania kolejnych razów jest bardzo wysokie.

                                        Ryzyko jest zawsze, kwestia jakie wysokie i czy nie wyleje się dziecka z kąpielą.


                                        > > Jesli to był jego jednorazowy wyskok, to owszem jest lepszym. O niej mamy
                                        > > dużo złych informacji i to odnoszących się do stałego zachowania.
                                        >
                                        > O niej mamy dużo ogólników i nie wiadomo jak stałe to zachowanie i z czego wyni
                                        > ka.

                                        O nim za to mamy informacją o jednym wyskoku.

                                        > Przy czym osoba, która te ogólniki opisała, ma bardzo dziwne (przynajmniej jak
                                        > na moje standardy) definicje pojęć - np. wg niej "Uderzył w twarz, przewrócila
                                        > sie." nie jest równoznaczne z "pobił".

                                        Może intuicyjnie tak czuje, a może wie, że KK nie zaliczy tego do pobicia.


                                        > Jeśli walnięcie w twarz tak, że się przewróciła nie jest pobiciem, to równie do
                                        > brze "puszczanie się" może oznaczać towarzyską rozmowę z kolegą.
                                        > To raz.

                                        Nie równie dobrze.
                                        KK z przypisami nie kwalifikuje tego jako pobicie, a "puszczanie" się jest dość jednoznacznie rozumiane jako częste uprawianie seksu z przypadkowymi mężczyznami.


                                        > Dwa to kwestia tego, że nawet najgorsze jej zachowanie nie usprawiedliwia użyci
                                        > a przemocy przez niego. Owszem, gdyby go zaatakowała, ma prawo do obrony. Ale g
                                        > o nie zaatakowała, po prostu nie zachowywała się tak, jakby on chciał.

                                        Zdecyduj się albo nic nie usprawiedliwia albo są sytuacje w których usprawiedliwia.
                                        Nie tylko jak by on chciał, również jakby chciało dziecko.


                                        > > Poza tym przemoc ma bardzo rózne formy, zdaje się sprowadzasz ją tylko do
                                        > > przem
                                        > > ocy fizycznej totalnie ignorując przemoc psychiczną jaką w tym przypadku
                                        > > stosow
                                        > > ała dziewczyna.
                                        >
                                        > Pierwsze słyszę, by "imprezowanie", "upijanie się" czy nawet "puszczanie się" (
                                        > a tylko takie zarzuty padły pod jej adresem) było przemocą w stosunku do kogoś.

                                        Ja też kiedyś pierwszy raz o tym słyszałem.
                                        Z ciekawszych form to Ci powiem, że częste milczenie, wymuszający płacz etc również są traktowane w pewnych okolicznościach jako przemoc.


                                        > > Nie, nie można, to było bardzo jasno napisane.
                                        > > "rozmawiał z nią o tym,że woli imprezy niż wychowywanie dziecka, że nie z
                                        >> ajmuje sie nim tak jak powinna."
                                        >
                                        > Tam jest przecinek, a nie spójnik.

                                        A w zdaniu głównym podmiotem jest dziecko. Długo będzie tak kombinował?


                                        > > Można, można, to się właśnie nazywa praca nad związkiem, praca nad sobą.
                                        > > Ofc nic nie staje się z dnia na dzień ale odwrócenie się na pięcie i odej
                                        > > ście p
                                        > > oznawiając dziecka rodzica to zwykle pójście na łatwiznę.
                                        >
                                        > Praca and związkiem musi opierać się na woli po obu stronach.
                                        > Pięścią tej woli nie wymusisz.

                                        Niektórym wystarczy słowo, innym krzyk, jeszcze innym wykrzyczenie z bluzgami, a są tacy, którzy opamiętają się w swoim zachowaniu dopiero po jeszcze mocnijeszym bodźcu.
                                        Ale oczywiście idealnie by było gdyby on był ideałem i umiał przemówić do niej spokojnym tonem.



                                        > > Jakie masz informacje, że stwierdzasz, że to było pobicie?
                                        >
                                        > "Uderzył w twarz, przewrócila sie."

                                        Jw, sięgnij do kodeksu i interpretacji.


                                        > > Nie ma założenia, że ona będzie spełniać jego oczekiwania tylko oni oboje
                                        > > będą spelnia swoje wzajemne oczekiwania,
                                        >
                                        > To niczego nie zmienia.
                                        > Partner nie ma obowiązku dopasowywać się do Twoich standardów a Ty nie masz obo
                                        > wiązku dopasowywać się do jego oczekiwań. To działa w obie strony.
                                        > Związek dwojga ludzi jest relacją opierającą się na dobrowolności a nie przymus
                                        > ie. Po prostu.

                                        Sytuacja zmienia się gdy jest dziecko. Masz "psi obowiązek" spelniać oczekiwania partnera w zakresie opieki nad dzieckiem lub innych czynności bo partnera, który zajmuje się dzieckiem.
                                        Po prostu.

                                        Z tego założenia, które napisales, często wychodzą faceci i zwalają zajmowanie się całym domem, małymi dziećmi często w połaczeniu z pracą zawodową na żonę, bo "nie mają obowiązku dopasowywać się do oczekiwań kobiety". Podoba się?



                                        > > w tym to najważniejsze: zajmowanie się dzieckiem.
                                        >
                                        > To jest zobowiązanie wobec dziecka a nie partnera.
                                        > I nadal nie usprawiedliwia to przemocy wobec rodzica, który tego obowiązku nie
                                        > wypełnia.

                                        A jeśli nie jest realizowany ten obowiązek to partner jak najbardziej ma prawo występować w interesie dziecka.
                                        Nie wiem czemu się tak mocno czepiłeś tego usprawiedliwiania. Ja nigdzie nie usprawiedliwiałem bicia. Tłumaczę z czego wynika, pokazuję, że w pewnych sytuacjach jest ona mniejszym złem.
              • innynick12 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:34
                Jaki standard? O czym ty mówisz?
                Standardem jest OPIEKOWANIE SIE dzieckiem a nie zostawianie go z kolegą i imprezowanie do rana i pijaństwo. To jest OBOWIĄZEK jako matki
                • kseniainc Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:36
                  Może i trollujesz, ale z tego co wiem dziecko ma dwoje rodziców, czyli oboje mają obowiązki wobec dziecka;-)
                • kwieto Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:43
                  > Standardem jest OPIEKOWANIE SIE dzieckiem a nie zostawianie go z kolegą i impr
                  > ezowanie do rana i pijaństwo. To jest OBOWIĄZEK jako matki

                  Nie.
                  Ludzie sami decydują, jakie chcą prowadzić życie i ich standardy mogą drastycznie odbiegać od Twoich. Jeśli u mnie w rodzinie dzieckiem zajmuje się ojciec, to co mi zrobisz?

                  Mnie się może taki czy inny styl bycia nie podobać, ale po prostu nie zadaję się z określonymi ludźmi, zamiast nawracać ich na swoją modłę.
                • hermina5 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:47
                  tandardem jest OPIEKOWANIE SIE dzieckiem a nie zostawianie go z kolegą i impr
                  > ezowanie do rana i pijaństwo. To jest OBOWIĄZEK jako matki

                  Naprawdę? To dziecko miało też ojca, wiec dlaczego trzeba je było zostawiac z kolegą ?
              • urko70 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:55
                kwieto napisał:

                > > Czemu doszło? Nie wytrzymał dłużej jej zachowania, śmiechu znajomych,wsty
                > > du,że znajomi wiedzą,że jego kobieta jest zwyczajnie "łatwa". Nie zniosł też fa
                > > ktu,że dziecko potrzebowało matki i ona miała je gdzieś.
                >
                > Ale to jego problem.

                Jego i jego/ich dziecka.

                > Ona nie ma obowiązku zachowywać się jak on chce, a już próba przymuszani
                > a do tego siłą jest poniżej krytyki.

                I owszem ma, określają to normy obyczajowe przyjęte przez społeczeństwo, w którym żyjemy, normy mówiące o tym że dzieckiem należy się zajmować czy też jeśli jesteś w związku to jesteś z danym partnerem/ką a nie resztą świata.

                > Problemem jest nawet nie to, że on ją uderzył, ale to, że uważa że ona powinna
                > spełniać jego standardy zachowań.

                Jw, nie jego ale powszechnie przyjęte przez społeczność w której funkcjonujemy.

                > Jeśli jemu nie podoba się jej zachowanie, a ona nie chce tego zmienić, to jemu
                > zostaje co najwyżej zaakceptować lub odejść.

                Prawda jakie to proste? A ten dureń próbował, jesli dobrze zrozumiaęłm walczyć o nią (nie nie chodzi mi o uderzenie ale o trwanie w zwiazku z taka osobą).

                Gdyby nie było dziecka to sprawa prosta nie podoba Ci się latawica to odchodzisz ale dziecko jest i potrzebuje obojga odpowiedizalnych rodziców.

                Nigdzie powyzej nie usprawiedliwiałem tego uderzenia.
                • innynick12 To chyba najmądrzejsza wypowiedź 29.12.11, 15:31
                  Uderzył ją po kolejnej, pijackiej imprezie, ona wiedziała czym to grozi. Zmarnowała kolejną szanse. Dziecko przy nim jest bezpieczne, z matką nie jest związane emocjonalnie.
                  Nie uderzył jej przy dziecku, dobre i to
                  • kseniainc Re: To chyba najmądrzejsza wypowiedź 29.12.11, 15:35
                    innynick12 napisała "Uderzył ją po kolejnej, pijackiej imprezie, ona wiedziała czym to grozi. Zmarnowała kolejną szanse. Dziecko przy nim jest bezpieczne, z matką nie jest związane emocjonalnie.
                    Nie uderzył jej przy dziecku, dobre i to"

                    nieumiejętne zatrollolwanie;-p
                  • kwieto Re: To chyba najmądrzejsza wypowiedź 29.12.11, 15:51
                    > Zmarnowała kolejną szanse.

                    Dziękuję za takie "szanse" - nie skorzystam
                    • innynick12 Re: To chyba najmądrzejsza wypowiedź 29.12.11, 16:14
                      Nie skreslał jej od razu. Obiecywała zmiane,że bedą razem,że zajmie sie domem, dzieckiem i nic. dwa tygodnie było dobrze a potem i tak zawsze wybierała swoich znajomych, szła na impreze, albo wyjeżdzała na dłużej i nie informowała o tym go.
                      Najgorzej na tym wyszło dziecko. Czemu nie zmieniła się dla dziecka? Uważasz,że jest złym człowiekiem, bo nie zniósł zwyczajnie takiej latawicy?
                      • kwieto Re: To chyba najmądrzejsza wypowiedź 29.12.11, 16:31
                        > Nie skreslał jej od razu. Obiecywała zmiane,że bedą razem,że zajmie sie domem,
                        > dzieckiem i nic. dwa tygodnie było dobrze a potem i tak zawsze wybierała swoich
                        > znajomych, szła na impreze, albo wyjeżdzała na dłużej i nie informowała o tym
                        > go.

                        Ale znowu - to jego problem, że nie potrafił z tym nic zrobić.
                        Wybacz. jeśli umawiam się z kimś a ten się spóźnia, rozmawiamy o tym a potem nadal się spóźnia, to ja się przestaje z tym kimś po prostu umawiać, a nie walę go między oczy.
                        Nie ma obowiązku bycia razem.

                        > Najgorzej na tym wyszło dziecko. Czemu nie zmieniła się dla dziecka?

                        Jej o to zapytaj.

                        > Uważasz,że jest złym człowiekiem, bo nie zniósł zwyczajnie takiej latawicy?

                        Nie wiem ani tego czy on jest złym człowiekiem, ani tego czy ona jest latawicą.
                        Po prostu nie pochwalam ani jego podejścia (założenia, że ona powinna spełniać jego oczekiwania), ani sposobu w jaki próbował to wyegzekwować.
                        Niezależnie od tego co robiła ona, on zaprezentował cały szereg toksycznych zachowań.
                      • alienka20 Re: To chyba najmądrzejsza wypowiedź 04.01.12, 00:28
                        Nikt ci tyle nie da, ile ja obiecam.....
                • kwieto Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:40
                  > Jego i jego/ich dziecka.

                  Problemem dziecka jest to, że rodzice się rozstali, a nie to, że tatuś nie mógł znieść śmiechu znajomych.

                  > I owszem ma, określają to normy obyczajowe przyjęte przez społeczeństwo,

                  To jest obowiązek spełniania społecznych norm?

                  > Jw, nie jego ale powszechnie przyjęte przez społeczność w której funkcjonujemy.

                  Które ona może mieć zwyczajnie w d...
                  I co jej zrobisz?

                  > Prawda jakie to proste? A ten dureń próbował, jesli dobrze zrozumiaęłm walczyć
                  > o nią (nie nie chodzi mi o uderzenie ale o trwanie w zwiazku z taka osobą).

                  Nie o nią, tylko o swoją własną wizję tego, jaka ona ma być.
                  Do której ona sama okazała się nie pasować i dlatego zarobiła piąchą w twarz.

                  > Gdyby nie było dziecka to sprawa prosta nie podoba Ci się latawica to odchodzis
                  > z ale dziecko jest i potrzebuje obojga odpowiedizalnych rodziców.

                  Nie nauczysz kogoś odpowiedzialności na siłę, trzeba się było zastanowić zanim się to dziecko spłodziło.
            • urko70 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:42
              innynick12 napisała:

              > Odeszła od niego.

              Nie o to pytałem.

              > Czemu doszło?

              To wiem
        • violon-czela Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:17
          jakoś twój tekst mnie nie przekonuje. W takiej sytuacji nie leje się baby po gębie w obecności znajomych bo jak się tak zrobi raz to czemu ma się nie zrobić drugi, piaty i dziesiąty kiedy to owemu lubemu nie spodoba się zachowanie owej kobiety? Jak się tak zrobi to świadczy o czymś co nie rokuje dobrze na przyszłość. Przykro mi ale damski bokser z niego jak nic.
        • black_anorak Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 21:50
          I słusznie, bo jest ŻAŁOSNYM damskim bokserem
          ---
          Find a Better Way of Life!
    • zielony_marcepan Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 13:15
      Usprawiedliwiac uderzenie kobiety bo dopuscila sie zdrady?Nie,nie,nie.To nie jest zadne wytlumaczenie.
      • innynick12 Przeczytaj moją wypowiedź poniżej 29.12.11, 13:41
        Nie chodzi o samą zdrade, raczej o styl życia, nieodpowiedzialność, upijanie się mimo iż ma się pod opieką własne dziecko itd
        • hermina5 Re: Przeczytaj moją wypowiedź poniżej 29.12.11, 13:43
          O takich rzeczach się rozmawia, a nie wali na odlew przy ludziach. Gdyby mu oddała, to co ? złamałby jej rekę ?
        • zielony_marcepan Re: Przeczytaj moją wypowiedź poniżej 29.12.11, 14:09
          > Nie chodzi o samą zdrade, raczej o styl życia, nieodpowiedzialność, upijanie si
          > ę mimo iż ma się pod opieką własne dziecko

          Przeczytalam twoja wypowiedz.

          Po pierwsze jesli koledze nie odpowiada styl zycia itd jego partnerki to o takich rzeczach sie rozmawia na spokojnie,w domu a nie wali w pysk przy znajomych.Jesli wczesniej mieli juz takie problemy i rozmowy nic nie dawaly to moze po prostu czas sie rozstac?

          Po drugie jak rozumiem byli oni razem na wyjezdzie?Dziecko bylo pod ich wspolna opieka?Wiec dlaczego to on nie mogl zajac sie dzieckiem?Przeciez to jest tak samo jego obowiazek jak i jej.

          Poza tym uwazam,ze oboje sa siebie warci.Tak to jest jak dzieciaki zakladaja rodzine i mysla,ze to zabawa w dom.Niewazne ile tak naprawde maja lat(wnioskuje,ze oboje dosc mlodzi)ale mentalnie i emocjonalnie zachowuja sie jakby mieli po 14 lat.Najbardziej to mi zal tego dziecka jest,ze ma rodzicow,ktorzy nie potrafia sie dogadac.
        • kwieto Re: Przeczytaj moją wypowiedź poniżej 29.12.11, 14:34
          > Nie chodzi o samą zdrade, raczej o styl życia, nieodpowiedzialność, upijanie si
          > ę mimo iż ma się pod opieką własne dziecko itd

          Ale to on nie widział, z kim się wiąże?
    • tabeletka Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:08
      innynick12 napisała:

      > Myśle,że mężczyźnie łatwiej jest powiedzieć kumplowi, "Dobrze,że przyłożyłeś te
      > j ****ce."

      codziennie dziekuje bogu, ze ja sie normalnymi ludzmi otaczam
    • violon-czela Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:10
      Wtedy kiedy sama jest agresorem- atakuje / rzuca się na ciebie, twoje dziecko, twoją znajomą, kobietę ( itd)
    • lew_ Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:17
      Raz dac w dziup jest ok:) za zdrade:)
      • a_nonima Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:25
        Lew raz w dziup przed obiadem i raz po obiedzie.
        • lew_ Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:29
          Nie,jestem przeciwnikiem bicia kobiet,ale za zdrade na pewno pusilyby mi nerwy:)
    • zed-is-dead Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:29
      Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla przemocy - poza obroną przed fizycznym atakiem - wtedy płeć nie ma znaczenia.
      W sytuacji, o której piszesz należy po prostu panią spakować, wystawić walizki za drzwi i zmienić zamki.
      • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:30
        Nad Loarą na przykład.
        • zed-is-dead Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:33
          Konserwator by się nie zgodził, bo to zabytki ponoć. Coś jak Jaworowicz w tv.
          • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:40
            No to takie z lego.
            • zed-is-dead Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:42
              Takie, to pękają na mrozie. I walizki się w nich nie mieszczą.
              • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 14:56
                Marudzisz, Statler!
                • zed-is-dead Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:19
                  Ciebie naśladuję, Waldorf :D
                  • funny_game Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:38
                    Baranku z loży, widzisz i Go nie wypchniesz?! ;D
    • wlody1 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:24
      Z powodu zdrady to bez sensu.
      Kiedyś przylałem babie:
      Mieszkałem na Starym Rynku w Poznaniu i w środku nocy usłyszałem wrzaski- patrzę a facet leje kobietę. Zszedłem i jemu przylałem bo nie lubię takich sytuacji. A że jestem duży i silny to facet po prostu "odjechał". Na to ta baba rzuciła się na mnie z pazurami- to dostała z liścia i też "odjechała"... Niektóre baby chyba lubią być lane:)
      • kseniainc Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:30
        Kiedyś znajomy chciał pomóc kobiecie,gdy ją podchmielony facet bił na ulicy.Szlismy wtedy po drugiej stronie.Kolega podbiegł do nich, by faceta odepchnąć, na to agresywnie zareagowała sama poszkodowana ze słowami-"zostaw mojego Tadzia sku.....lu". Zdumiony odszedł. Facet dokończył swe dzieło i na ulicy zrobiło się znów cicho i spokojnie.
        • wersja_robocza Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:35
          Współuzależnienie a nie żadne, że baby lubią być bite.
          • lew_ Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:41
            Wlasnie kobiety lubia troche lania :)
            • wlody1 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:46
              lew_ napisał:

              > Wlasnie kobiety lubia troche lania :)

              Kolega kiedyś współżył z nową dziewczyną i w trakcie akcji Ona mówi do Niego-" a teraz mnie bij i wyzywaj od dziwki"...:):):)
              • wersja_robocza Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:55
                A jeszcze inni lubią jak im się spaceruje po plecach w szpilkach.
                Odróżniasz jednak stosowanie wobec kogoś przemocy wbrew woli od różnych erotycznych fetyszy?
                • kseniainc Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 16:00
                  A może chodzi o to, że w domu bez świadków boli bardziej?A może to też fetysz w blasku fleszy nawet przyjemnie dostać w buziuchnę, a w domu wpierdy to nuda?
                  • innynick12 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 16:17
                    Moim zdaniem ktoś jej doradził co ma robić. Skoro ma takiego asa w rękawie jak publiczny dowód,że kolega jest agresywny, to czemu nie zmyślić bajeczki,że w domu też podnosi ręke na biedactwo?
                    Co za problem załatwić sobie siniaki na całym ciele i udać maltretowaną, tak aby to on był tym złym?
                  • wlody1 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 16:30
                    kseniainc napisała:

                    > A może chodzi o to, że w domu bez świadków boli bardziej?A może to też fetysz w
                    > blasku fleszy nawet przyjemnie dostać w buziuchnę, a w domu wpierdy to nuda?

                    Może! To tak jak z obiadem w restauracji...
                • wlody1 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 16:29
                  wersja_robocza napisała:

                  > A jeszcze inni lubią jak im się spaceruje po plecach w szpilkach.
                  > Odróżniasz jednak stosowanie wobec kogoś przemocy wbrew woli od różnych erotycz
                  > nych fetyszy?
                  Jasna sprawa, ale jakoś riki tiki tak nie kojarzy mi się z bólem i przemocą- chociaż na życzenie zawsze można :)
            • kseniainc Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 15:54
              A nie gotowała, bo się obawiała, że jej zupa wyjdzie za słona;-)
              • hermina5 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 16:04
                A wtedy on jej o tym delikatnie niewerbalnie zakomunikuje. Tak, że zobaczy gwiazdy na suficie.
    • facet_1977 Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 16:07
      uderzeniem pięści. Z tego co piszesz wynika, że ona nie miała żadnego szacunku dla twojego znajomego skoro piła i puszczała się na oczach wszystkich. Facet popełnił błąd lata wcześniej, bo nie wytyczył jej jasnych granic i przyzwolił, by się rozpuściła jak dziadowski bicz.
      • innynick12 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 16:19
        On jej niczego nie chciał nauczyć ani wychowac. Uderzenie było odpowiedzią na jej zachowanie.
        Szanowałbyś sz...te? Nikt nie szanuje, a tu do bicia mała granica
        • hermina5 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 16:29
          >Szanowałbyś sz...te?

          Szanowna innynick12. Czy ty byłaś materacem, ze piszesz o kimś per szmata? I do tego jeszcze wiesz, ze ona rzekomo sama się pobiła, aby udawać, ze on ją tłukł w domu? Bo jesli nie jesteś materacem, poduszką, ani samym zainteresowanym TO SKAD TY MASZ TAKIE INFORMACJE I TĘ NIEWZRUSZONĄ PEWNOŚĆ OCENY DRUGIEGO CZŁOWIEKA, CO?
          • innynick12 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 16:33
            On sam ją tam nazwał, używał gorszych sformułowań. Znam go dobrze i wiem,że jej nie bił. Jest dobrym człowiekiem, ktory zwyczajnie źle trafił.
            • kwieto Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 16:38
              Tak, tak, biedny miś, no po prostu ofiara w całej krasie.
              Aż się wzruszyłem.
            • sumire Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 16:39
              no no, facet, który nazywa kobietę szmatą, to zazwyczaj chodzące dobro.
              wygląda na to, że oboje warci siebie.

              • facet_1977 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:09
                A jak inaczej można nazwać kobietę, która na wyjeździe ze znajomymi zostawia swoje małoletnie dziecko z "mężem" i idzie pić i puszczać się z przypadkowymi facetami?
                • kseniainc Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:14
                  facet_1977 napisał:

                  > A jak inaczej można nazwać kobietę, która na wyjeździe ze znajomymi zostawia sw
                  > oje małoletnie dziecko z "mężem" i idzie pić i puszczać się z przypadkowymi fa
                  > cetami?

                  heh -to nie szmata, tylko suka spuszczona ze smyczy;-p
                • hermina5 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:21
                  A jak inaczej można nazwać kobietę, która na wyjeździe ze znajomymi zostawia sw
                  > oje małoletnie dziecko z "mężem" i idzie pić i puszczać się z przypadkowymi fa
                  > cetami?

                  Kobieta, która właśnie kończy związek i idzie w pizdu, bo widać nie chce dlużej być z "męzem"
                  • facet_1977 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:44
                    > Kobieta, która właśnie kończy związek i idzie w pizdu, bo widać nie chce dlużej
                    > być z "męzem"

                    Upokarzanie swojego jeszcze partnera poprzez chlanie i puszczanie się na oczach wspólnych znajomych to twoim zdaniem właściwy sposób kończenia związku?
                    • hermina5 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:53

                      > Upokarzanie swojego jeszcze partnera poprzez chlanie i puszczanie się na oczach
                      > wspólnych znajomych

                      Zastanawiam się, skąd wszyscy wiedzą o tym " puszczaniu się " - materacami byli, czy co? A może ona chodziła i opowiadała o dlugości penisów wszystkich w okolicy 5 km? Podejrzanie często jest tak, ze swobodną rozmowę z drugim mężczyzną zainteresowani "znajomi" określają jako " puszczanie się ", "ku...enie", itp, a trzy lampki wina - jako "chlanie do nieprzytomności", więc mnie takie akurat opisy mało przekonują, zwłaszcza jeśli w tle pojawia się : nie gotowała...

                      A partner nie lepszy skoro oddaje się radośnie policzkowaniu przewracającemu partnerkę na ziemie oraz obijaniu jej w domowych zaciszu.
                      • facet_1977 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:59
                        Jeśli jedziesz na wakacje z prawie mężem, swoim dzieckiem i znajomymi to po to żeby spędzać czas z prawie mężem i zajmować się dzieckiem, a nie po to żeby chlać z przygodnymi facetami. Naprawdę tak trudno to zrozumieć?
                        • hermina5 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 18:12
                          Przede wszystkim TRUDNO ZROZUMIEĆ, dlaczego jakiś królik z kapelusza zakłada wątek o tym, jak facet przywalił kobiecie tak, że się zlożyła i czy mozna to usprawiedliwić, a potem wypisuje niepojęte rzeczy o tym, jakoby ta kobieta, sama sobie nabijała siniaki w domu ( w niewiadomym celu, skoro go nie oskarża) i jak to szmata, dziwka i wszystko co najgorsze oraz nalezało jej się, a on , biedny miś, zawsze był taki wspaniały i cudowny. Zwłaszcza, ze pisze to osoba trzecia, ktora NIGDY nie zna faktow w całosci.

                          Jak widze taki watek, to cuchnie mi na kilometr, bo albo zakłada go troll, albo sam zainteresowany ( a jak Boga kocham, NIE ZNAM SYTUACJI, W KTÓREJ KOBIETA mająca dziecko i chcąca za kogoś wyjść za maz, co tak podkreślasz(!), nagle zmienia sie o 100% i zaczyna sypiać z całym uzdrowiskiem- takie rzeczy dzieją się latami) - albo panienka, bardzo zainteresowana tym panem, która chce się dowiedzieć, jakie jest prawdopodobieństwo, ze sama tez moze skończyć z lajpami, kiedy już będzie z tym panem. Dlatego pyta na forum.

                          Zaczeliśmy od opowiesci o tym, że Pani dostała po twarzy tak, ze wszyscy znajomi uznają pana za męskiego boksera, a cala opowieśc naszego "królika z kapelusza" szła w stronę - nalezało się ku...e. I dlatego, ja tego nie kupuje.
                          • kwieto Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 18:48
                            > Jak widze taki watek, to cuchnie mi na kilometr, bo albo zakłada go troll, albo
                            > sam zainteresowany (...) albo panienka, bardzo zainteresowana tym panem

                            Albo i panienka i zainteresowany :")

                            Bo panienka by jednak nie truła o tym, jak to dziewczyna ma obowiązek spełniać "społeczne standardy" (całkiem przypadkowo akurat zgodne z wymaganiami chłopaka) i jak to trzeba to na niej wymusić - jeśli się nie da inaczej to siłą.
                    • urko70 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 30.12.11, 09:07
                      facet_1977 napisał:

                      > > Kobieta, która właśnie kończy związek i idzie w pizdu, bo widać nie chce
                      > dlużej
                      > > być z "męzem"
                      >
                      > Upokarzanie swojego jeszcze partnera poprzez chlanie i puszczanie się na oczach
                      > wspólnych znajomych to twoim zdaniem właściwy sposób kończenia związku?

                      To jeden z wielu sposobów przemocy o czym wiele osób zapomina bądź po prostu nie wie lub nie chce wiedzieć. A przemoc rodzi przemoc, a potem zdziwienie, że jedna ze stron nie wytrzymała.
            • kseniainc Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 16:45
              innynick12 napisała:

              > On sam ją tam nazwał, używał gorszych sformułowań. Znam go dobrze i wiem,że jej
              > nie bił. Jest dobrym człowiekiem, ktory zwyczajnie źle trafił.

              Klepaj go dalej po pleckach, może Cię zechce.Tylko pilnuj, by zupka nie była za słona , bo dostaniesz w twarz, ze się nogami nakryjesz słysząc w dodatku "miała być pomidorowa szmato, a nie rosół"
        • facet_1977 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:06
          Ja nie uwierzę, że to się stało nagle - że na codzień była dobrą matką i "żoną", a na wyjeździe nagle zaczęła pić i puszczać się na oczach wszystkich. Myślę, że była eskalacja czyli:
          - facet wraca z pracy: w domu bałagan i nie ma obiadu, "żona" ogląda seriale - facet nie robi nic
          - facet wraca z pracy: w domu bałagan, nie ma obiadu, dzieciak głodny i nieprzewinięty, "żona" pije wino z koleżanką - facet nie robi nic
          - facet wraca z pracy: w domu bałagan, nie ma obiadu, dzieciak głodny i nieprzewinięty, "żona" wybyła na dyskotekę, wraca nad ranem pijana jak bela - facet nie robi nic.

          Gdyby ją wcześniej ustawił do pionu to nie byłoby tej akcji na wyjeździe. I nie mówię tu oczywiście o jakiejś brutalnej przemocy, bo jestem przeciwnikiem przemocy wobec kobiet i dzieci. Wystarczy kilka klapsów, żeby wiedziała, że robi źle.
          • sumire Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:16
            rozumiem, że dopuszczasz również sytuację odwrotną - czyli ja mogę ustawić chłopa paroma klapsami do pionu, żeby wiedział, że źle robi?
            • facet_1977 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:30
              Nie, nie dopuszczam. Po tych kilku klapsach gardziłabyś nim równie mocno jak on sobą.
              • sumire Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:35
                ale jakby kobietę trzasnął, toby sobą nie gardził?
                • facet_1977 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:40
                  Jakby jej dał kilka klapsów to raczej nie. Jakby ją uderzył w twarz to raczej tak.
                  • sumire Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 17:43
                    proszę, jaka elastyczna logika.
                    • facet_1977 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 18:02
                      Jak wychowujesz psa od szczeniaka to musisz go kilka razy skarcić, żeby nie sikał po kontach. Skarcić rzecz jasna klapsem albo kapciem, bo przemowy nie zrozumie. Jest to jak najbardziej normalne i nie ma w tym nic złego. Natomiast bicie pięścią w głowę czy kopanie psa to niezrozumiałe okrucieństwo. Rozumiesz?
                      • sumire Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 18:04
                        nie, nie rozumiem, bo nigdy żaden facet nie karcił mnie w taki sposób, żeby mnie wychować. i Bogu dzięki.
                      • hermina5 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 18:16
                        Jak wychowuje się psa od szczeniaka, to w miejscu gdzie siusia podkłada się gazetę, a kiedy widzi się, ze szczeniak zaczyna siusiać przenosi się go na gazetę, znajdująca sie blisko drzwi. Koniecznie blisko drzwi.
                        Po takim wstępnym poduczeniu, szczeniak ZAWSZE, zaczyna siusiać na gazetę, bo kojarzy fakty. Stad juz tylko tydzień nauki wyprowadzanai z gazety na dwór i pies zaczyna się dopominac o wyprowadzanie na siusiu.


                        Zadne kapcie i klapsy nie są potrzebne, bo pies wtedy nie rozumie dlaczego dostaje klapsa za coś, co mu ulżyło (oproznienie pecherza)

                        Nie wiem, co ma wychowanie psa do wychowywania DOROSLEJ KOBIETY i nie chce wiedzieć, bo to jakaś paranoja.
                        • wersja_robocza Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 19:30
                          Facet pisze z punktu widzenia sprawcy i przemocowca. Utożsamia się z jego stroną i dlatego w ten a nie inny sposób argumentuje użycie przemocy.

                          Nabieram przekonania, że osoby prezentujące podobne poglądy musiały być w ten sposób wychowywane, karcone i być też świadkami takiej przemocy (np. ojca wobec matki).
                          • kseniainc Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 19:35
                            wersja myślę, że coś w tym jest.Ten co akceptuje przemoc, raczej jej doświadczał.
                            • wersja_robocza Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 19:49
                              kseniainc napisała:

                              > wersja myślę, że coś w tym jest.Ten co akceptuje przemoc, raczej jej doświadcza
                              > ł.

                              To jeszcze dodam jedna rzecz (uciekła mi wcześniej). Wychowanie w dysfunkcyjnej rodzinie jest wyjaśnieniem, ale nie usprawiedliwieniem dla powielania złych wzorców. Czyli niektórzy oprócz tego czym nasiąkli za młodu mają jeszcze instynkt, rozum, wolna wolę, otwarty umysł, by nie być kalką tych, którzy go kiedyś skrzywili.

                              Gdzieś Sartre chyba napisał, ze nie jest ważne co ze mną uczyniono, a ważne co ja z tym zrobiłem, co mnie zrobiono (jakoś tak). Myślę, że to bardzo mądre zdanie.

                              ;)
                              • kseniainc Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 19:55
                                Ta, czym skorupka za młodu nasiąknie.............................
                                Nie jest to tak wersja.Często tacy ludzie maja wypaczony wizerunek życia. Ale udaje się i ludziom z rodzin patologicznych tworzyć wspaniałe więzi i wyrosnąć na normalnych ludzi;-0
                                • wersja_robocza Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 19:58
                                  Właśnie o tym pisałam. Że to tylko wyjaśnienie a żadne usprawiedliwienie. I ze nie wszyscy są kalkami. Że są tacy, którzy nie chcą i nie powielają zachowań przemocowych (czy innych).;)
                                  • kseniainc Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 20:02
                                    Nie powielają, ale czasem są bierni niestety.Lęki wracają.Znajoma miała ojca , był agresywnym alkoholikiem. minęło już wiele lat od jego śmierci, ona jest mężatką, meża ma ok.Ale, czasem wypije-okazjonalnie i wystarczy , że wtedy podniesie lekko głos, a ona się robi sina i milknie na godziny-do wytrzeźwienia.
                                    • wersja_robocza Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 20:08
                                      Tak. Urazy trzymają sie wiernie.:(
                      • kseniainc Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 18:20
                        facet_1977 napisał:

                        > Jak wychowujesz psa od szczeniaka to musisz go kilka razy skarcić, żeby nie sik
                        > ał po kontach. Skarcić rzecz jasna klapsem albo kapciem, bo przemowy nie zrozum
                        > ie. Jest to jak najbardziej normalne i nie ma w tym nic złego. Natomiast bicie
                        > pięścią w głowę czy kopanie psa to niezrozumiałe okrucieństwo. Rozumiesz?

                        A Ty masz ode mnie skobelkiem w tyłek;-p
                        Tak też można psa podtresować;-p
                      • leniwy_pierog Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 29.12.11, 18:53
                        Wyobraź sobie, że można wychować szczeniaka pokazując mu gdzie ma sikać i nagradzając go za to, a nie karcą, że nasikał w kącie.
            • urko70 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 30.12.11, 08:55
              sumire napisała:

              > rozumiem, że dopuszczasz również sytuację odwrotną - czyli ja mogę ustawić chło
              > pa paroma klapsami do pionu, żeby wiedział, że źle robi?

              Ależ kobiety robią to wręcz systemowo, i nie jest do tego potrzebna przemoc fizyczna, przemoc psychiczna jest znacznie gorsza.
              • hermina5 Re: Zdemoralizowanej nie da się wychować 30.12.11, 12:50
                >nie jest do tego potrzebna przemoc fizyczna, przemoc psychiczna jest znacznie gorsza.

                Jasne, jasne...Wiadomo przecież , że pęknięta wątroba to nic w porónwnaniu z nieodzywaniem się...
    • lena.nocna Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 17:11
      Tylko obroną.

    • maly.jasio wtedy, gdy ja jasny piorun trzasnie :) n/t 29.12.11, 17:21
    • miau_weglowy dziewczynko uwazaj,zeby Twoje pog 29.12.11, 17:44
      lady nie obrocily sie przeciwko tobie
      piszesz gdzies tam po drodze w watku:
      Uderzenie było odpowiedzią na jej zachowanie.

      chyba wiesz,ze istnieja na swiecie ludzie, ktorzy maja inne 'style zycia' od ciebie, nieprawdaz?
      to musisz sobie zdawac sprawe, ze pewnego pieknego dnia twoje zachowanie/slowa nie przystajace do cudzego wyobrazenia o tzw. stylu zycia moze zostac nagrodzone w taki sam sposob, jak teraz usilujesz debilnie usprawiedliwic
      poniala? czy moze doswiadczenie empiryczne ci potrzebne?
      (czego ci, oczywiscie, nie zycze)
      • urko70 Re: dziewczynko uwazaj,zeby Twoje pog 30.12.11, 09:05
        miau_weglowy napisała:

        > chyba wiesz,ze istnieja na swiecie ludzie, ktorzy maja inne 'style zycia' od ci
        > ebie, nieprawdaz?

        Style życia są oczywiście bardzo różne, muszą jednak bezwzględnie spełniać powszechnie przyjęte zasady typu: opieka nad dzieckiem i tu nie ma akceptowalnych wyjątków (nie zajmujesz się odpowiednio dzieckiem dostajesz karę).
        Ten styl powinien być akceptowalny przez partnera/kę, jeśli nie jest to związek się rozpada i cierpi niewinne dziecko, tak więc zakusy na pijackie imprezy powinny być najbardziej powściągnięte.

        Pytanie co robić jeśli takie imprezy powtarzają się? Zawsze twierdzę rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać ale nie kazdy umie rozmawiać, nie kazdy umie słuchać, nie kazda rozmowa daje pozytywny skutek więc co robić jeśli takie rozmowy nie dają skutku? On ma spakować walizkę i odejść zostawiając dziecko bez rodzica, na pastwę nieodpowiedzialnej matki? A możę powinien ją spakować i pogonić z domu (marne szanse na utrzymanie takiego stanu przy naszych sądach).
    • alienka20 Re: Kiedy uderzenie kobiety można usprawiedliwić? 29.12.11, 17:48
      Tylko w obronie koniecznej.
      Za dużo takich jazd w dzieciństwie przeżyłam, żeby jeszcze usprawiedliwiać z byle pierdoły.
      Nie pasuje mi partner? Adieu!
      Na zdradę mam ciekawsze patenty niż bicie kogoś.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja