josef_to_ja
30.12.11, 19:25
Niestety miałem dość stresujące prawie 1.5 roku w swoim życiu. Moją dużą zaletą był wygląd nastolatka, może nie jakiegoś przystojnego, ale nastolatek to nastolatek. Niestety tracę to młodość - jedną z głównych swoich zaleta. Chyba zaczyna widać po mojej twarzy, że jestem już w sumie facetem, a nie chłopakiem. Zawsze myślałem, że z wiekiem będę wyglądał bardziej męsko i już z wieku dwudziestu kilku lat będę miał gębę twardego gościa. I to nastąpiła pomyłka. O ile jeszcze nie tak dawno miałem wygląd całkiem fajnego, młodego, "imprezowego", rozrywkowego chłopaka, to mam wrażenie że niedługo będę wyglądał jak nudny, pierdołowaty, nijaki, aseksowny facet w typie: urzędnika w okularach z teczuszką rodem z filmów / ciecia z portierni / starego kawalera / rencisty / pana nauczyciela. Nie doda mi to uroku, a w dzisiejszym świecie obowiązuje kult ciała. Co radzicie: siłownię, tatuaże, skórzaną kurtkę, sterydy anaboliczne, wizyty u kosmetyczki, solarium? Nie chcę wyglądać jak nudny urzędnik z okienka, którym do pracy jeździ PKSem