katherine.gilbert
07.01.12, 02:32
Macie sposob, aby ich nie rozpamietywac, a moze tacy z was twardziele, ze wszystko olewacie? Wydawalo mi sie, ze juz o tym nie mysle, ze bylo minelo i ze nie jest to wazne, a ostatnio lapie sie na rozpamietywaniu. Dostalam sie na polroczny staz do ministerstwa finansow, na poczatku bylo jakos w miare, choc do wszystkiego podchodzilam niesmialo - taka niestety jestem. Jednak powierzane zadania wypelnialam... Dowiedzialam sie, ze generalnie pracownica z pokoju nie byla ze mnie zadowolona i powiedziala o mnie, ze jestem leniwa i bez aspiracji zyciowych. Zabolalo, szczegolnie, ze gdyby nie "sluchy", mialabym nieco inne wrazenie. Fakt, ze po kilku miesiacach nie bylo nic do roboty, przychodzilam tylko po to, aby od 8 do 16 siedziec przed komputerem :/ ze starsza babka tez nie bylo za bardzo o czym rozmawiac, zreszta malomowna jestem... Inna pracownica poradzila mi, aby np. pania Magde czyms zaskoczyc, (w stylu jaka to pomyslowa nie jestem i rwe sie do... wlasnie, do czego, skoro sama p. Magda miewala dni, ze nie miala nic do roboty. Sama staz uwazalam za pomylke i nie czulam tej nudnej, urzedniczej pracy - ale nawet mimo, ze wiem, ze mi na tej robocie nie zalezalo ciezko jest mi sie pogodzic z taka ocena mojej osoby. Uslyszalam tez, ze podobno "kiepsko sie sprzedalam". Poezja ;) Rozpamietujecie takie zyciowe kichy?