Rozpamiętywanie porażki w pracy :/

07.01.12, 02:32
Macie sposob, aby ich nie rozpamietywac, a moze tacy z was twardziele, ze wszystko olewacie? Wydawalo mi sie, ze juz o tym nie mysle, ze bylo minelo i ze nie jest to wazne, a ostatnio lapie sie na rozpamietywaniu. Dostalam sie na polroczny staz do ministerstwa finansow, na poczatku bylo jakos w miare, choc do wszystkiego podchodzilam niesmialo - taka niestety jestem. Jednak powierzane zadania wypelnialam... Dowiedzialam sie, ze generalnie pracownica z pokoju nie byla ze mnie zadowolona i powiedziala o mnie, ze jestem leniwa i bez aspiracji zyciowych. Zabolalo, szczegolnie, ze gdyby nie "sluchy", mialabym nieco inne wrazenie. Fakt, ze po kilku miesiacach nie bylo nic do roboty, przychodzilam tylko po to, aby od 8 do 16 siedziec przed komputerem :/ ze starsza babka tez nie bylo za bardzo o czym rozmawiac, zreszta malomowna jestem... Inna pracownica poradzila mi, aby np. pania Magde czyms zaskoczyc, (w stylu jaka to pomyslowa nie jestem i rwe sie do... wlasnie, do czego, skoro sama p. Magda miewala dni, ze nie miala nic do roboty. Sama staz uwazalam za pomylke i nie czulam tej nudnej, urzedniczej pracy - ale nawet mimo, ze wiem, ze mi na tej robocie nie zalezalo ciezko jest mi sie pogodzic z taka ocena mojej osoby. Uslyszalam tez, ze podobno "kiepsko sie sprzedalam". Poezja ;) Rozpamietujecie takie zyciowe kichy?
    • katherine.gilbert Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 07.01.12, 02:42
      doszlam do wniosku, ze przewazajacy wplyw na taka opinie mialy nie moje umiejetnosci czy wiedza (choc tej nie mialam, bo dzial byl prawny a nie studiowalam scisle prawa a kierunek pokrewny) a charakter - osobe pewna siebie i komunikatywna, rozgadana ocenia sie inaczej, niz kogos spokojnego, a nawet niesmialego. To mnie troche przybija bo na dluzsza mete pewnie bede tak oceniana.
      • princessjobaggy Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 07.01.12, 10:20
        Ja rowniez na poczatku rozpamietywalam potkniecia. Wieksza pewnosc siebie przychodzi z wiekiem i doswiadczeniem. Nie daj sobie tylko wejsc na glowe.



    • gram.w.zielone Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 07.01.12, 02:44
      To, ze nie mialas nic do roboty to wina przelozonego, a nie Twoja. Pani Magda to lepiej by sie swoja praca zajela, albo cos Ci zlecila, zamiast czekac, ze Ty wyskoczysz z jakims pomyslem. Poza tym, czesto niestety praca w urzedach polega na tym, ze nie wiele do roboty a ludzie zamiast praca zajmuja sie podsrywaniem innym... Jak widac, nie byla to praca dla Ciebie.

      Ja swego czasu bylam beznadziejna sekretarka (zastepowalam kogos przez miesiac i tyle co mnie szef nakrytykowal to moje...) i dramatyczna kelnerka (szczerze nienawidzilam tej pracy). Czy mi to zaszkodzilo w zyciu - zupelnie nie. Glowa do gory!
    • kol.3 Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 07.01.12, 10:45
      Nie wyobrażam sobie nudniejszej pracy niż w ministerstwie finansów. Poza tym w tych firmach rządzą układy polityczne. Daj sobie spokój.
    • georgia241 Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 07.01.12, 10:54
      Twój wpis to dowód na to, jaką stratą pieniędzy są ministerstwa, które nic nie robią.
    • lonely.stoner Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 07.01.12, 12:19
      wez dziewczyno, co ty sie przejmujesz opinia jakies starej baby z pokoju? powiedziala ze jestes leniwa i nie masz aspiracji zyciowych - a ona to niby co? chyba tak powiedziala zeby jakos przperojektowac swoje wlasne wyobrazenie o sobie na nowa, mloda dziewczyne ktora do tej nundej roboty w ktorej nic sie nie dzieje przyszla na pol roku, a ta stara baba pewnie siedzi tam juz od 10 lat i zostanie kolejne 30- to jest jej 'wielka apisracja zyciowa i zapal do pracy' hahahaha :D
      nabierz wiecej dystansu do takich idiotycznych opini, co innego jesli ktos sie podzieli z toba konstruktywna krytyka i bedziesz mogla jakies wnioski wyciagnac na przyszlosc, a co innego malkontenctwo starej baby ktorej w zyciu nic nie wyszlo i wylewa frustracje na innych.
      • jael53 Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 07.01.12, 13:12
        Lonely, to nie jest najlepsza rada. Podobnie może być w kolejnych miejscach pracy, nawet jeśli będzie to tzw. "młody, dynamiczny zespół" (czytaj: grupa mało doświadczonych i robiących dużo zamieszania osób).
        Warto więc wyciągnąć wnioski z tego niepowodzenia. Jeśli zaczyna się staż (lub nową pracę) trzeba zdawać sobie sprawę, że będzie się na cenzurowanym. Nie tylko ze względu na kompetencje, ale też (np.) umiejętności komunikacyjne. Spokojny sposób bycia nie koliduje ani z pewnością siebie, ani z komunikatywnością.

        Zastanawiam się: jeśli w pracy były takie luzy, co stało na przeszkodzie zapytać starszą koleżankę z pokoju o jakieś zajęcie; lub o coś, co mogłaby wytłumaczyć. To raczej nie przyczyniłoby się do popsucia opinii.
    • szybiarz Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 07.01.12, 13:53
      kiedyś miałem taką "porażkę" facet u którego pracowałem zwijał działalność ale na koniec dodał, że nie byłem wart stawki, którą dostawałem, troche mnie to zdołowało, za rok facet dzwoni do mnie żebym przychodził do pracy, bo byłem najlepszym pracownikiem jakiego miał do tej pory, powiedziałem żeby nie żartował, później znów zadzwonił ale go spławiłem mimo tego, że i tak nic nie robiłem, nie daj się złamać staremu worowi progesteronu
      • arista80 Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 07.01.12, 15:46
        Moja ostatnia praca tez byla taka "pelna porazek". Przede wszystkim za sprawa szefowej ktora sama nie wiedziala czego chciala od zycia. Jak sie jej o cos pytalam to bylo zle bo musialam sama dojsc do problemu, jak sie nie pytalam tylko rozwiazywalam sprawe sama to bylo jeszcze gorzej "bo przeciez zamiast tracic czas moglas sie po prostu spytac". Kobita miala jakis wieczny syndrom przedmenstrualny, wiecznie skrzywiona mine i non stop sie czepiala. Wszystkie powierzane przez nia zadania wykonywalam na czas, ale po jakims czasie uslyszalam, ze trace czas na glupoty a to co robie moge zrzucic na innych (ciekawe jak gdy kazdy mial swoja dzialke roboty),jak wykazalam swoja inicjatywe to tez mi sie oberwalo, bo zaniedbalam i nie wykonalam czegos tam na czas. Nigdy nie mozna bylo jej dogodzic. Jako, ze tez jestem z tych bardziej niesmialych to cierpialam w milczeniu i tkwilam w tej gownianej robocie jako, ze to byla moja taka pierwsza powazna robota. Na szczescie (choc wtedy tak nie myslalam) po 9 miesiecach uzerania sie z tym babskiem umowa mi wygasla i pozegnalam sie z firma.
        Na poczatku na mysl o tym co tam przechodzilam sciskalo mnie w gardle, jednak powoli zaczelam wykorzystywac to czego sie w tamtej pracy nauczylam na moja korzysc. Dzieki temu, ze zakres wykonywanych obowiazkow byl dosc szeroki to zobaczylam, ze pracy moge szukac nie tylko w jednej dziedzinie. Wyciagnelam tez wnioski w czym jestem slabsza i gdzie sie nie nadaje a w czym jestem naprawde dobra. Efekt: zaczelam pracowac na wlasny rachunek i nie musze juz chodzic znerwicowana, bo szefowa ma zly dzien. Owszem raju nie ma, musze byc tez samozdyscyplinowana jedak jak sie gdzies pomyle to nie musze juz drzec przed zlym szefem tylko sama spokojnie naprawiam swoj blad:))
    • mumia_ramzesa Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 07.01.12, 16:21
      Przeciez nie mogla Cie chwalic, bo to by moglo zagrozic jej pozycji.
      Jakby to byla uzasadniona krytyka to bys miala czym sie przejmowac, a tak to puscic mimo uszu. Jakie aspiracje zyciowe mozna pokazac przekladajac papierki z kupki na kupke?
    • maly.jasio Ja Cie rozumiem. 07.01.12, 16:27
      W 1991-um buchneli mi w pracy dlugopis, z wymalowanym podpisem Walesy, ktory mi osobiscie Lechu podarowal. Do tej pory gdy o tej robocie pomysle, to niedobrze mi sie robi.
    • 10iwonka10 Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 08.01.12, 18:09
      A moze bylo w tym troche racji. Piszesz nudna urzednicza, praca (dla ciebie moze nie dla niej) , ty jestes zarowno malomowna, do wszystkiego podchodzisz niesmialo, nie wykazalas pewno zadnej inicjatywy....Jak siedzialas codziennie ze znudzona mina przed komputerem to rzeczywiscie sredni sie sprzedalas. Jak praca taka nudna to po co tam poszlas?
      • simply_z Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 09.01.12, 10:05
        > znudzona mina przed komputerem to rzeczywiscie sredni sie sprzedalas. Jak praca
        > taka nudna to po co tam poszlas?
        Iwonka i jej mundrosci.
        • katherine.gilbert Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 09.01.12, 22:18
          simply_z napisała:

          > > znudzona mina przed komputerem to rzeczywiscie sredni sie sprzedalas. Jak
          > praca
          > > taka nudna to po co tam poszlas?
          > Iwonka i jej mundrosci.
          >
          ale rzeczywiscie, tak bylo, tak bylo ... :-)
          >
    • walkthrough Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 09.01.12, 10:03
      Jak przeczytałam Twojego posta, to od razu pomyślałam o swojej sytuacji. Ja niestety zostałam pracownikiem ministerstwa i mam jednakowe uwagi jak Ty - nudna praca, której starcza na całą godzinę, a potem ślęczenie przez cały dzień przed komputerem. Też mam w pokoju koszmarne babsko, które obgaduje mnie na każdym kroku podkreślając jaka jestem głupia i na niczym się nie znam (ciekawe, skoro przeszłam całą czteroetapową rekrutację i pokonałam 200 osób), też nie mam z nią o czym rozmawiać (tak samo jestem po prostu małomówna), za karę katuje mnie cały dzień "złotymi przebojami" w radiu. Mnie doradzano poczekać, aż pani X się otworzy, bo ona tylko na początku sprawia takie nieprzyjemne wrażenie. Niestety musiałabym tu spędzić chyba całe tysiąclecie. W dodatku babsko nic nie robi całymi dniami, przychodzi kiedy chce, wychodzi jak jej wygodnie, cały dzień plotkuje z innymi pracownicami.
      Powiem krótko - ciesz się, że masz to już za sobą. Ja niestety nie mogę sobie pozwolić na rzucenie tego w diabły zanim nie znajdę czegoś nowego.
      Niesmak na pewno mi pozostanie na długo.
    • maggpie Re: Rozpamiętywanie porażki w pracy :/ 09.01.12, 22:34
      I owszem:) ale nie chce mi się rozpisywać:)
      Trzeba się nauczyć w miarę realnie oceniać siebie i swoje możliwości.
      I pod lupę brać tego typu krytyczne wypowiedzi z racji na konflikt interesów, płci czy wieku.

      Mnie 'stare' baby w jednej pracy też dokuczały -kiedy powtarzałam co mi czasem zarzucały to reszta teamu łapała się za głowę ;]
Inne wątki na temat:
Pełna wersja