yidele DoRe: "faceta trzeba sobie wychować" 09.01.12, 20:47 Niestety, jest to bardzo rozpowszechniona koncepcja. Faktem jest ze ludzie sie wzajemnie dostosowuja, ale idea 'wychowania' czy 'poprowadzenia' jest biednym dziewczynkom kladzona do glow przez ich matki od dosc dawna wraz z pasywno-agresywnym manipulanctwem. Zreszta nie odnosi sie to tylko do partnerow zyciowych ale takze do relacji rodzinnych ( rodzicow, dzieci), znajomych, urzedow, systemu edukacyjnego, opieki medycznej... kilka przykladow podejrzanych z zycia codziennego: Lekarzom przedstawia sie sprawy tak, aby przypisali leki/kuracje ktore sami sobie wybralismy. Osoba niegdys mi bliska twierdzila iz sama lepiej wie co trzeba, siebie ( i potrzeby/metody/skutki interwencji lekarskiej ) lepiej zna niz lekarz, mimo braku jakielkolwiek edukacji w kierunku medycyny. Ponoc wystarczy internet... Dzieci sa manipulowane poprzez upupiajacy szantaz typu; "jesli tego nie zrobisz to znaczy ze mnie nie kochasz", proby aranzacji 'przyjaciol': "ten kolega jest jakis dziwny, jepiej powbaw sie z <-->" oraz czesto uzywane w sposob stricte instrumentalny w 'rozgrywkach' z partnerem, otoczeniem, rodzina. Manipulowanie relacji z rodzicami ( znajoma nie powiadomila rodzicow o zmianie nazwiska, zaskoczona rodzina dowiedziala sie w czasie podpisywania dokumentow prawnych ): "bo nie chcialam jej w glowie macic". Rzec mozna: niezly pasztet, lecz te osoby uchodza za normalne, te relacje za nieodbiegajace od normy. Kiedys mnie to oburzalo, teraz po prostu wiem ze takie wlasnie pasywno-agresywne manipulanctwo i 'ustawianie' tudziez 'prowadzenie' to dziedziczna, kobieca patologia. Odpowiedz Link Zgłoś
ka-mi-la789 DoRe: "faceta trzeba sobie wychować" 09.01.12, 21:21 yidele napisał: > Rzec mozna: niezly pasztet, lecz te osoby uchodza za normalne, te relacje za n > ieodbiegajace od normy. Kiedys mnie to oburzalo, teraz po prostu wiem ze takie > wlasnie pasywno-agresywne manipulanctwo i 'ustawianie' tudziez 'prowadzenie' t > o dziedziczna, kobieca patologia. To są skutki wciskania bredni pod hasłem "mężczyzna jest głową, kobieta szyją". Odpowiedz Link Zgłoś
agaoki DoRe: "faceta trzeba sobie wychować" 09.01.12, 21:24 szukaj takiego, w którym wszystko będzie ci odpowiadać. powodzenia!:)) oczywiście, że faceta trzeba ustawić. dla mnie to oznacza przede wszystkim - nie dopuścić, żeby mu było za dobrze; nie dogadzać za bardzo. moja mama nie umiała wychować ojca i całe życie podtykała mu wszystko pod nos, chodziła na paluszkach, a w zamian słyszała tylko obelgi. jestem pewna, że gdyby ojciec trafił na bardziej pewną siebie i asertywną kobietę, to byłby nieco inny. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto DoRe: "faceta trzeba sobie wychować" 09.01.12, 21:27 > jestem pewna, że gdyby ojciec trafił na bardziej pewną siebie i asertywną kobie > tę, to byłby nieco inny. Przeceniasz możliwości swojej mamy. Prędzej by się z nią rozstał i poszukał innej. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 DoRe: "faceta trzeba sobie wychować" 09.01.12, 21:41 Anienie. Niekoniecznie. Moja świętej pamięci matka była kompletnie nieodporna na klasyczną spychotechnikę jaką ojciec z upodobaniem stosował. Będąc wdowcem mój ojciec spotka się od kilku lat z przyjaciółką (panią w jego wieku zresztą) i chodzi jak w zegarku - pani delikatnie, uprzejmie ale z żelazną konsekwencją egzekwuje wyjazdy w fajne miejsca, wczasy, wyjścia do kina, teatru, kawiarni etc. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto DoRe: "faceta trzeba sobie wychować" 09.01.12, 22:02 Obawiam się, że trochę za duży odstęp czasowy między poznaniem jednej, a drugiej pani. Nie wiem jak Twój ojciec, ja sprzed 10 lat i dzisiaj to dwie różne osoby... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 DoRe: "faceta trzeba sobie wychować" 09.01.12, 22:10 Odstęp czasowy był niespełna roczny. A moi rodzice byli udanym (jak na standardy ich pokolenia) małżeństwem przez blisko 40 lat. Ja widzę jakie przyjaciółka ojca ma podejście: słodzi, uśmiecha się, komplementuje, zachwyca "jak ty pięknie/mądrze to i tamto", strzela fochy, obraża się, porównuje i to działa. Moja matka wolała otwarte komunikaty, hehehe. Jak sama zaczęłam stosować takie metody prababci to okazało się, że są znacznie skuteczniejsze niż wyjaśnianie mężczyźnie jak człowiekowi i logiczna argumentacja. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto DoRe: "faceta trzeba sobie wychować" 09.01.12, 23:12 > Odstęp czasowy był niespełna roczny. Między poznaniem się (albo inaczej początkiem związku) !?! > A moi rodzice byli udanym (jak na standardy ich pokolenia) małżeństwem przez blisko 40 lat Przez 40 lat można trochę pozmieniać poglądy. > Ja widzę jakie przyjaciółka o > jca ma podejście: słodzi, uśmiecha się, komplementuje, zachwyca "jak ty pięknie > /mądrze to i tamto", strzela fochy, obraża się, porównuje i to działa. Ja bym tak nie mógł. Ani na jej, ani na jego miejscu. Przecież to leci fałszem na kilometr. > Jak sama zaczęłam stosować takie metody prababci to okazało się, że są znacznie > skuteczniejsze niż wyjaśnianie mężczyźnie jak człowiekowi i logiczna argumenta > cja. A jeszcze prościej jest wzajemnie się akceptować. Serio. Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie DoRe: "faceta trzeba sobie wychować" 10.01.12, 10:57 Wszystko ok, tylko to co opisalas nie ma nic wspolnego z wychowywaniem faceta. To jest wychowywanie siebie i pilnowanie siebie zeby faceta swoim zachowaniem nie zepsuc. Pilnowanie siebie, zeby nie robic wszystkiego za kogos. Pilnowanie siebie, zeby stawiac swoje potrzeby i checi na rowni z czyimis. Pilnowanie siebie, zeby nie wmawiac sobie roli sluzki. To jest walka ze stereotypem kobiety ktory TY masz w glowie. I czesto takim zachowaniem, mamusiowaniem, troszczeniem sie, robieniem wszystkiego za kogos, przyjmowanym za naturalne ze ty robisz to to to i tamto mimo tego, ze nie lubisz.. czesto takim zachowaniem da sie zepsuc najlepszego faceta na swiecie. Zastanawiam sie, na cholere twoja mama podtykala ojcu wszystko pod nos i z cierpliwoscia sluchala obelg? Myslisz ze taki od pierwszego dnia? Slusznie opisalas - gdyby trafil na pewna siebie i asertywna kobiete, to ona by go nie wychowywala, tylko po prostu umialaby szanowac siebie i powiedziec NIE. Odpowiedz Link Zgłoś
asocial Re: "faceta trzeba sobie wychować" 09.01.12, 23:33 nie ukrywajmy, ze niewinne manipulacje dzialaja na mezczyzn. Odpowiednia minka, albo tekst.... Najczesciej dziala technika ¨moj pomysl, ale niech on mysli, ze sam na to wpadl¨. Czyli zamiast suszyc facetowi glowe o cos tam, robie tak, zeby sam chetnie przymocowal te przyslowiowa polke, zmienil posciel czy wyrzucil smieci (o ile sam na to wczesniej nie wpadnie, a ja akurat z roznych przyczyn nie moge tego zrobic). Dzieki temu obie strony sa zadowolone. Gwoli sprawiedliwosci dodam, ze chlop tez czasem stosuje na mnie male szantaze emocjonalne (nie tak wymyslne jak moje:P). Wgm nie ¨wychowanie¨jest dwustronne, ale facet jest na to bardziej podatny, poniewaz czesto nie widzi/ nie slyzy tych babskich niuansow. Albo i jest ich swiadomy i poddaje sie im dla swietego spokoju- co z tego, wazny jest efekt, Odpowiedz Link Zgłoś
delayla a ja się zgadzam 10.01.12, 12:11 Ja się z tym stwierdzeniem zgadzam. Przecież nie mówimy tu o dosłownym wychowywaniu (jak matka dziecko, czy wychowanie nowo nabytego pieska), a o dograniu się, ustaleniu wzajemnych wymagań i podziału obowiązków. Bardzo mnie bawi sytuacja zaistniała od jakiegoś czasu w moim domu. Otóż moja mama po 30 latach małżeństwa stwierdziła, że przecież to nie tylko ona powinna być od gotowania obiadów, koniec tego, niech ojciec też się ruszy (w takie dni zamawiana jest pizza). Haaaalo! Kobieto! O 30 lat za późno! Takie wymagania można mieć na początku, nie da się ich wyegzekwować po 30 latach... Dlatego też ja od początku "wychowuję" swojego faceta poprzez wspólne gotowanie i zakupy. Wiem także, że on nienawidzi zmywać, mi to nie przeszkadza, więc zawsze ja zmywam po posiłkach (tu on "wychowuje" mnie). Tak przynajmniej widzę to ja :P Odpowiedz Link Zgłoś