dolores

IP: *.pl / *.enterpol.pl 06.06.04, 20:13
czy ktos z was zdecydlowal sie na rozstanie-porzucenie kochanej osoby z
powodow tzw. obiektywnych (odleglosc, ewidentna roznica charaktwerow itp).
wlasnie jestem w takiej sytuacji i mam uczucie ze cos tu definitywnie jest
nie tak jak byc powinno.
milosc wszystko zwyciezy - czy to tylko frazes nie majacy pokrycia z
rzeczywistoscia?
pomozcie mi skolowanej i zrozpaczonej poskladac sie do kupy.
    • Gość: dolores ups pomylilam temat z nickiem :) IP: *.pl / *.enterpol.pl 06.06.04, 20:14
    • klara-klara Re: dolores 06.06.04, 20:15
      byłam w takiej sytacji...nie ma co się meczyc, im szybciej, tym lepiej.
      • Gość: dolores Re: IP: *.pl / *.enterpol.pl 06.06.04, 20:18
        ale boli cholernie . niezaleznie od racjonalnego tlumaczenia ze tak lepiej.
        • klara-klara Re: 06.06.04, 20:19
          Ale to ty chcesz zrywac, czy to z toba ktos zrywa?
          • Gość: dolores Re: IP: *.pl / *.enterpol.pl 06.06.04, 20:24
            on. wlasnie sie dzis wyprowadzil. godziny potem zadzwonil ze kocha przeprasza
            ale tak bedzie lepiej.
            cholera nie wierzylam ze tak mozna.
            ps.brak innej kobiety udokumentowany:)
            • klara-klara Re: 06.06.04, 20:28
              No to przyko mi, ale wiesz, ja byłam z drugiej strony i wiem, że tak czy siak to by sie skończyło, a mogło gorzej....Może spotkać spotkałby kogoś będąc z tobą, a czując mniej do ciebie, łatwiej by sie poddał tamtemu uczuciu? Nielepiej, że odszedł teraz niż już z inną przy boku?? W sumie to wykazał się dojrzałością, nieczęsto ktoś wie czego chce w takich sytuacjach. A kto wie, może kiedy się rozejdziecie, on zrozumie coś i zakocha się w tobie na nowo??? Nigdy niewiadomo.
              • Gość: dolores Re: IP: *.pl / *.enterpol.pl 06.06.04, 20:36
                hmm... z mojej strony to nie wyglada na dojrzalosc tylko wlasnie na strach
                przed dorosnieciem nazywany to roznica charakterow. dziwi mnie ze mozna
                zostawic z takiego powodu. a przed dorosloscia i odpowiedzialnoscia i tak sie
                przeciez nie ucieknie. coz kazdy zyje jak chce.
                chyba nie chce zeby wracal.balabym sie ze to sie powtorzy, bo nie dorasta sie w
                tydzien czy miesiac.
                • klara-klara Re: 06.06.04, 20:39
                  Ty znasz go lepiej, ja ci napisałam jak to było ze mną...i z perspektywy czasu wcale nie uważam tego za niedojrzałość, tylko słuszną decyzję...Mimo, że facet był wręcz ideałem, ja wiedziałam, ze nie jest dla mnie, kochałam go, ale nei tak, jak powinnam kochać kogoś z kim chcę spędzić resztę życia.JEśli u jednak masz rację i u niego wydarzyło się to ze strachu przed dorosłością, to peweni będzie chicłą do ciebie wrócić za jakiś czas.
                  • Gość: dolores Re: IP: *.pl / *.enterpol.pl 06.06.04, 20:58
                    mam nadzieje ze wtedy (o ile tak sie zdazy) bede wystarczajaco silna zeby sie
                    nie zgodzic.
                    jak szybko wedlug ciebie mozna zmienic hierachie wartosci czyli dorosnac?
                    wystarczy jedno traumatyczne przezycie czy wymaga to czasu i poprostu przezycia
                    pewnych rzeczy samemu.dlaczego nikt sie nie chce uczyc na cudzych bledach?
                    • klara-klara Re: 06.06.04, 21:02
                      Pytanie trudne dlatego, że każdy z nas jest inny, co jest już oklepanym sloganem. Znam takich, którzy dojrzali w dzień, a znam też (niestety), których nic, ale to kompletnie nic nie rusza..i chyba juz nie ruszy...

                      >dlaczego nikt sie nie chce uczyc na cudzych bledach?

                      Ubolewam nad tym tak samo jak ty, a moze nawet bardziej, bo sama do takich osób należę...
                      • Gość: dolores Re: IP: *.pl / *.enterpol.pl 06.06.04, 21:17
                        hehe ja tez wole zawsze oberwac po tylku. nigdy nie uwierze na slowo. to
                        nieuleczalne
                        • klara-klara Re: 06.06.04, 21:17
                          No, niestety...
    • poxipol1 Re: dolores 07.06.04, 00:43
      uwazam tak:

      1. roznica charakterow jest dos cistotnym problemem w zwiazku jezeli Ci cos nie
      pasuje, raczej nie licz na to ze sie to zmieni, na pewno nie na zawolanie, do
      zmiany charakteru potrzeba duzo ciezkeij pracy i samozaparacia, jestem
      przeciwnikiem trwania w zwiazku w nadzieji na cud

      2. odleglosc, jestem przeciwny, potrzebuje bliskosci a nie godzinnych gadek
      przez telefon, tak juz mam

      3. na koniec, jezeli czujesz ze cos nie gra to powiedz mu o tym, moze on czuje
      to samo, jezeli nie graja ci sprawy zasadnicze to konczymy (patrz pkt1)

      i nie boj sie ze zostaniesz sama, ten strach czesto paralizuje i nie pozwala
      zakonczyc trudnego zwiazku, po prostu sie nie boj
      • Gość: dolores Re: IP: *.pl / *.enterpol.pl 07.06.04, 10:52
        ad1.duzo ciezkiej pracy i samozaparcia Z OBU stron.sama nie dam rady. on mowi
        ze go to przerasta. jestem realistka na cud nie licze.
        ad2.ja przez jakis czas funkcjonowalam z facetem na odleglosc.jest to mozliwe
        oo ile mowimy o 100-400km a nie o tysiacach km. warunek taki sam jak w ad.1 -
        obie strony tego chca i staraja sie
        ad.3 juz nie mam komu powiedziec:(( teraz tylko sobie probuje to racjonalnie
        wytlumaczyc bo mi tego potrzeba
        nie boje sie, nie zostane sama. zostaja przyjaciele znajomi, natomiast ogarnia
        mnie zwatpienie w kwestii zwiazkow. chyba juz mi sie nie chce wkladac tyle
        wysilku pracy i emocji w cos co moze sie skonczyc z dnia na dzien bo ktos ma
        inne podejscie do zycia albo pewnych spraw nie moze przeskoczyc. zawsze znajda
        sie takie sprawy. niech beda juz nawet te przyslowiowe porozrzucane
        skarpetki.za duzo wysilku a i tak 90% szans na niepowiedzenie. zmeczona tym
        jestem...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja