Mówicie publicznie "nie stać mnie"?

13.01.12, 20:25
Zastanawiam się czy tylko mnie tak łatwo przechodzą przez gardło wśród obcych lub średnio dobrych znajomych teksty typu:

"Nie zamówię tego dania, bo jest za drogie". - wypowiedziane na pół-biznesowym lunchu
"Ładna torebka, ale mnie na nią nie stać". - do sprzedawczyni w sklepie
"Idziemy stąd, ale tu drogo". - w butiku
"Poczekam na promocję" - w księgarni

Zauważyłam, że w większości takich sytuacji ludzie mówią "Nie lubię homarów" lub "Ta torebka ma brzydki kolor" albo "Same ciuchy dla starych bab" ewentualnie "Mam już podobną książkę".

Ciekawe czy się mylę czy nie. Jak jest z tym u was? Zdarza wam się kupować tylko po to, by nie wyjść na biednych bądź sknery? Lub udawać, że coś drogiego wam się nie podoba?

    • lucky.13 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:28
      Nie aż tak. Nie widzę powodu, dla którego miałabym podkreślać, że mnie na coś nie stać.
      • awatura Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 17.01.12, 14:32
        NIe mówię nikomu wprost, ze mnie nie stac. W sklepie poprostu dziękuję za towar i wychodzę.
    • maggpie Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:28
      Mnie się tylko drogie podobają (-:.
      Nawet nie muszę patrzeć na cenę.
      • eat.clitoristwood Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:30
        maggpie napisała:
        > Mnie się tylko drogie podobają (-:.
        > Nawet nie muszę patrzeć na cenę.

        Mam to samo.
        Z damskimi rzeczami również, kiedy szukam czegoś dla żony. :)
        • chat_calin Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 13:07
          Mam dokladnie tak samo. Jak mi sie cos bardzo podoba, to z cala pewnoscia w tym dziale/sklepie nie ma nic drozszego. Masakra :(
          • maggpie Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 17:54
            chat_calin napisała:

            > Mam dokladnie tak samo. Jak mi sie cos bardzo podoba, to z cala pewnoscia w tym
            > dziale/sklepie nie ma nic drozszego. Masakra :(

            Właśnie, właśnie. Ja się śmieję, że mam specjalny czytnik cenowy w oczach.
            Zawsze biorę do rąk akurat tę parę obuwia, która w danym sklepie jest najdroższa (-:.
            Okropne na dłuższą metę.
            Ciekawe czy można siłą woli zmienić sobie gust?
            Na szczęście powoli wkraczam w prywatną erę minimalizmu estetycznego.
            W innym wypadku musiałabym zmienić męża na rosyjskiego miliardera :-D.
      • lena.nocna Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:34
        Nie chodzi o samo drogie czyli nie badziewie, ale o za drogie dla ciebie. ;-)
        • maggpie Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:52
          Ale ja rozumiem :-D.

          Pytałaś:
          > Lub udawać, że coś drogiego wam się nie podoba?

          Nie udaję, że coś drogiego mi się nie podoba, gdyż albowiem głównie takie rzeczy podobają mi się (-:.
      • senseiek Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 00:42
        > Mnie się tylko drogie podobają (-:.
        > Nawet nie muszę patrzeć na cenę.

        Klopot w tym, ze te dwie rzeczy (ladnosc i cena) ida w parze.. :))
        Inaczej by byly tanie.
        • sundry Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 10:30
          Niekoniecznie, są drogie paskudztwa i tanie ładne rzeczy.
    • miau_weglowy Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:30
      z ta 'podobna ksiazka' to ciekawe
      a, tez zielona okladka, to nie biore ;P
      • lena.nocna Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:35
        O podobnej tematyce, np. współczesna architektura, itp. Wydania albumowe potrafią być bardzo drogie.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 21:03
          Nie kupuję takich, bo mnie nie stać, Nawet do półki nie podchodzę;) Tylko treściowe do 60 zł, no chyba, że rzadka i potrzebna, wtedy więcej przeboleję.
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:32
      Ja nawet nie wchodzę do drogich restauracji;>
      Czasem wchodzę, obczajam menu i wychodzę, jak za drogo. No cóż;)
      Ale w sumie, jak już wejdę, bo wiem, że mój przedział cenowy, to i tak moje dania są zawsze najtańsze, bo jestem wege;>
      • chat_calin Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 13:09
        W wielu panstwach na Zachodzie jest prawny OBOWIAZEK wywieszania pelnego menu z cenami na zewnatrz restauaracji (w witrynie lub przed drzwiami). Uwazam, ze to swietny pomysl. Po pierwsze zanim wejde wiem, ze maja jedzenie na jakie mam ochote, po drugie wiem, ze mnie na nie stac.
    • czadroman "to nie jest tyle warte" 13.01.12, 20:36
      się mówi, nie żeby mnie nie stać, nie dam się oszukać, z zasady
      pasuje?
    • zeberdee24 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:37
      Jestem znanym skąpcem więc nie mam z tym problemu.
    • zetka50 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:37
      mówię ale tak dyskretnie, do męża np. :))
      • czadroman mówisz mu 13.01.12, 20:51
        eh, nie stać Cię, kochanie :D
        • zetka50 Re: mówisz mu 13.01.12, 20:56
          ja mówię, nie on. Czasem mi za drogo, wolę kupić tańszą rzecz lub 2 w tej samej cenie :)
          • czadroman Re: mówisz mu 13.01.12, 21:22
            no pewnie
    • tabeletka Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:51
      raczej mowie: to jest dla mnie za drogie, nie oplaca sie.
      bo stac mnie teoretycznie zawsze - jest bank i karta kredytowa^^ ja po prostu nie widze sensu, w bezmyslnym wydawaniu ciezko zarobionych pieniedzy, tam gdzie nie trzeba. nie kupie torebki za tysiaka, nie dlatego, ze mnie nie stac, tylko dlatego, iz uwazam taka cene za wariacka :)
      • aroden a po kiego mamy tak mowic ? 13.01.12, 21:56
        wytarczy , ze tak myslimy (i dzialamy)
    • lacido Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:54
      zależy od towarzystwa :)
    • kwieto Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 20:58
      Nie widzę powodu, by udawać, że coś mi nie pasuje gdy pasuje, ale jest za drogie.
      Z drugiej strony, nie widzę powodu, by głośno komunikować, że coś jest dla mnie za drogie - po prostu nie wybieram tego, na co mnie nie stać i już. Po co mam wszystkim obwieszczać swoje motywy?
      • lena.nocna Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 21:01
        Na ogół w takich sytuacjach odpowiada się na pytania lub zachęty, a nie obwieszcza. ;-)
        • madz_ik_k Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 21:04
          Do tej pory mówiłam, gdy chciałam przyciąć cenę, ale jedna osoba potraktowała to poważnie i co jakiś czas dostaje od niej kosmetyki z zaplecza sklepu, w którym pracuje:/
          • kochanic.a.francuza Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 03:59
            He, he, dobre.
            Gadanie, ze na na cos nas nie stac to mowienie "Jestem glupi".
            Raz glupi, ze nie orientuje sie czy i gdzie stac go na zakupy, dwa traci czas na zakupy, ktorych nie kupi. Nie stac mnie na zakupy nie ide i nie denerwuje sprzedawcow.
            • kochanic.a.francuza Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 04:08
              Nie ma bardziej irytujacego tekstu od "Za drogie, nie stac mnie"
              deklamowane z takim zapalem przez kupujacych.
              Jest to brak etykiety, kultury osobistej, brak szacunku dla sklepu i ludzi w nim pracujacych. Nie chcesz kupic, nie kupuj i nie pierdziel gupich komentarzy. Wygladasz zalosnie i dziadowsko.
              Pracuje w uslugach. Przyszedl niedawno bardzo obiecujacy klient: cene zna od poczatku ale cignie rozmowe, interesuje sie, zadaje pytanie. Po pol godzinie mowi, ze on jest biedny, wiec go na takie rzeczy nie stac po czym dalej naciaga mnie na rozmowe. "To po co zes przylazl ?" mialam mu sie zapytac. Jakbym ja jakas bogata byla, co zarabiac nie musi, tylko moze sobie z nim w godzinach pracy o doopie maryni konwersowac.
              Ludzie szanujcie czas i prace innych. Skoro nie stac Was nie zabierajcie czasu sprzedawcom, nie denerwujcie glupimi tekstami. Jak cie nie stac, nie wlaz do srodka i nie brudz podogi. Jej umycie tez kosztuje, jakby ktos nie wiedzial. A jak juz wlazles nie denerwuj personelu.
              • lucky.13 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 09:33
                > Jest to brak etykiety, kultury osobistej, brak szacunku dla sklepu i ludzi w nim pracujacych.
                > Nie chcesz kupic, nie kupuj i nie pierdziel gupich komentarzy. Wygladasz zalosnie i dziadowsko.

                10/10
              • amanda-lear Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 11:31
                Niestety takie jest ryzyko pracy w usługach. Klient ma prawo wejść, zapytać i zadać Ci mnóstwo pytań, a następnie wyjść i nawet poprzedzić to takim jak powiedziałaś komentarzem. A Ty masz obowiązek grzecznie się uśmiechnąć i powiedzieć: Dziękuje zapraszam ponownie;)))
                Ps. Jezeli to Cie irytuje, to oznacza to, że powinnaś zmienić zawód:)
                • kochanic.a.francuza Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 11:49
                  "Ps. Jezeli to Cie irytuje, to oznacza to, że powinnaś zmienić zawód "

                  To wszyscy by musieli zmienic zawod, bo wiekszosc ludzi tego nie lubi, tylko musza za cos zyc.

                  Klient ma prawo wejść, zapytać i
                  > zadać Ci mnóstwo pytań, a następnie wyjść i nawet poprzedzić to takim jak powie
                  > działaś komentarzem.

                  Oczywiscie, ze klient ma prawo a ja obowiazek, ale czasem klient wcale nie chce specjalnie nie draznic tylko mowi tak z glupoty, przewazni mlodzi ludzie, w zyciu jeszcze nie doswiadczeni.
                  Pisze to po to, zeby wiedzieli jakie uczucia budza ich "teksty" w podobnych sytuacjach i pamietali, ze moj usmiech jest sluzbowy.
                  Niektorzy ludzie, i ja do nich naleze, nie zyja wedlug sztywnych ram wyznaczonych przez "prawa i obowiazki". Zalezy im takze na dobrych kontaktach ludzkich nawet z obcym czlowiekiem, w jednorazowych, niezobowiazujacych sytuacjach.
                  Tak normlnie po ludzku, ponad "regolami obowiazkami i prawami." Dlatego jak widze, ze sklep jest dla mnie za drogi czy nie interesuje mnie (a kolezanka akurat chce tam cos kupic), to nie dotykam i nie smece z nudow, bo sklep to nie cyrk i nie chce by ktos sprzatal po mnie bez zadnego zarobku.
                  To sie nazywa poczucie przyzwoitosci. Rzadkie w Polsce bo i kapitalizm krotki i ludzie sie jeszcze zakupow nie nauczyli robic.

                  • amanda-lear Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 12:13
                    kochanic.a.francuza napisała:

                    > To wszyscy by musieli zmienic zawod, bo wiekszosc ludzi tego nie lubi, tylko mu
                    > sza za cos zyc.

                    Jak trza to trza. Swoją drogą jest coś takiego jak wypalenie zawodowe i np nauczyciele mogą wziąć roczny urlop na te okoliczność. A jak człek odpocznie to i usmiech ma mniej...służbowy;)


                    >
                    > Oczywiscie, ze klient ma prawo a ja obowiazek, ale czasem klient wcale nie chce
                    > specjalnie nie draznic tylko mowi tak z glupoty, przewazni mlodzi ludzie, w zy
                    > ciu jeszcze nie doswiadczeni.

                    Każdy kiedyś był młody i naiwny. Poza tym może za kilka lat jak ten mlody zacznie zarabiac porzadnie wroci do ciebie po apaszkę na przykład;)

                    Z dalszego twego wywodu wynika,że niesiesz tu kaganek oświaty poza tym doceniasz pracę innych usługowiczów, bo sama nie lubisz zbytnio sprzatania sklepu;) A poza tym przeczytalam twoj watek o boksowaniu:)
                  • gina_rossi Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 15.01.12, 09:55


                    > Pisze to po to, zeby wiedzieli jakie uczucia budza ich "teksty" w podobnych syt
                    > uacjach i pamietali, ze moj usmiech jest sluzbowy.

                    Innego usmiechu nikt od Ciebie nie oczekuje. Sprzedawczynie w sklepie nie sa mile i usmiechniete dla mnie jako osoby, tylko dla zawartosci mojego portfela.

                    > To sie nazywa poczucie przyzwoitosci. Rzadkie w Polsce bo i kapitalizm krotki i
                    > ludzie sie jeszcze zakupow nie nauczyli robic.

                    Bo na Zachodzie to w ogole sa ludzie baaardzo przyzwoici i potrafia robic zakupy.. Jasne!

              • lena.nocna Żartujesz? 14.01.12, 18:34
                Po to jesteś w sklepie, żeby się zorientować w cenie. Dopóki nie wejdziesz to nie wiesz ile to może kosztować. Ja tak często mam z ciuchami. Wchodzę do butiku, coś kupię, coś innego odłożę. Mam nie wchodzić tylko dlatego, że uważam, że jedna z bluzek, która mi się podoba jest za droga lub nie warta swojej ceny?

                No właśnie... ktoś słusznie zauważył, że stać nas na bardzo dużo w czasach płatności kartą. Ale to czy sobie coś kupimy jest wynikiem porównania jakości/potrzebności i ceny.

                Może użyłam w tytule wątku nieodpowiedniego sformułowania, bo faktycznie sama tak prosto z mostu nie walę. Po prostu zawsze byłam w tym szczera i nie udawałam, że mi się coś nie podoba gdy faktycznie uważałam, że nie jest to warte swojej ceny.

                I z całym szacunkiem, sprzedawca jest po to żeby w tym sklepie siedział i sprzedawał. Jest na służbie czy chce czy nie.
                • kochanic.a.francuza Re: Żartujesz? 17.01.12, 14:21
                  Zanim skomentuje Twoja wypowiedz, pragne zaznaczyc. ze mozesz mowic w sklepie co Ci sie podoba, nie aresztuja Cie. Przypominam tylko, ze pytalas o zdanie forumowiczow wiec je wyrazamy. Poczytaj sobie, poanalizuj. Skoro pytasz znaczy masz jakies watpliwosci.

                  "Może użyłam w tytule wątku nieodpowiedniego sformułowania, bo faktycznie sama tak prosto z mostu nie walę. Po prostu zawsze byłam w tym szczera i nie udawałam, że mi się coś nie podoba gdy faktycznie uważałam, że nie jest to warte swojej ceny."
                  Ale sklep to nie miejsce na pogaduszki takie jakie uskutecznia sie na wymiane z przyjaciokami.
                  W sklepie nikogo to nie obchodzi, co myslisz.
                  Inna sprawa szcerosc. Podejrzewam, ze jestes bardzo mloda i jeszcze nie wiesz, ze ze szczeroscia jak z cienkim szklem: trzeba sie z nia delikatnie obchodzic. Czy docenisz szczerosc kogos kto stwierdzi, ze jestes brzydka i gruba i nie warta swojego meza, partnera czy Jakies inne da kogos "szczere stwierdzenie"?
                  Dla ciebie ta sczerosc to jak splucie, powiesz, wyjdziesz i zapomnisz, a ta osoba, ktorej asortyment skrytykowalas zbiera w sobie te "zygowiny" kilka razy dziennie, przynosi je do domu, opowiada stopniowo swojej rodzinie. Mialam w swojej rodznie kogos takiego, wiem co mowie.

                  "I z całym szacunkiem, sprzedawca jest po to żeby w tym sklepie siedział i sprzedawał. Jest na służbie czy chce czy nie."
                  No to jest akurat brak szcunku.
                  Z drugiej storny mozna tez rzec, ze klient jest tam po to, by kupowal, a nie ogladal i komentowal.

              • liselle Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 15.01.12, 11:49
                A ja nie uważam, że mówienie, że coś jest za drogie jest wulgarne i dziadowskie. Jeżeli byle jaka szmatka kosztuje jak cygan za matkę, to mówię że to nie warte swoich pieniędzy i nie mam z tym problemów. Nie wchodzę do sklepów typu Luis Vuitton, czy jak to tam się pisze, i nie wybrzydzam, że drogo, bo wiem, że jak chcę paradować z tym logiem, to zapłacić muszę tyle a tyle.
                Bardziej od ludzi, którzy deklarują niemożność finansową zakupu pewnych rzeczy, irytują mnie ludzie, którzy wydadzą ostatnie pieniądze żeby coś mieć. Bo przecież jak to, ze nie stać mnie?? Oczywiście, że stać! Zastaw się a postaw.
        • kwieto Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 21:14
          > Na ogół w takich sytuacjach odpowiada się na pytania lub zachęty, a nie obwiesz
          > cza. ;-)

          Nie zdarzył mi się biznesowy lunch, na którym ktoś mnie zachęcał do spróbowania określonej potrawy :")

          W przypadku zachęty - mówię prawdziwy powód. Jeśli nie jestem przekonany, to i tak nie kupię, jeśli jestem przekonany, to prędzej czy później (czytaj: gdy będę miał pieniądze) i tak kupię
    • alienka20 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 21:51
      Albo mi się zdaje, albo konsultanci z Play są głusi na te słowa ;). Raz tak powiedziałam i nic to nie dało. W końcu jednak udało się spławić ten pomiot szatana :).
      • amanda-lear Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 11:38
        Kiedyś mnie jedna z sieci namawiała na kupno stacjonarnego. Poniewaz każde z nas posiadało komórkę, mówię grzecznie,że nie potrzebuję jej. Pan się upierał, że to taka super oferta. W końcu mówię gościowi, że wszyscy i ja i maz i dzieci mamy telefony i nie chcemy innych. Gość głuchy na moje argumenty. Mówię mu zatem grzecznie,że jak mi pies i kot zaczną odbierać telefony to się do niego zgłoszę...Facet się rozłączył, do dziś nie rozumiem dlaczego;)
      • alienka20 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 20:53
        Ja powiedziałam babce, że nie interesuje mnie oferta abonamentowa, bo za parę miesięcy wyjeżdżam za granicę :). Równie bez słowa odłożyła słuchawkę :).
    • salma75 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 21:59
      Gdy cena mi nie odpowiada mówię po prostu "dziękuję". I już. Komentarz "za drogie, nie stać mnie" uważam za zbędny.
    • funny_game Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 22:10
      Nie, w takich sytuacjach nie.
      Ale zdarza mi się, że np. ktoś znajomy mówi: promocja jest, tylko 4555 zł za weekend w Pcimiu, jedziemy? I wtedy mówię, że mnie nie stać.
    • berta-death Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 22:57
      No niby głupio powiedzieć "nie stać mnie", ale w drugą stronę też nie jest lekko. Jak nasza forumowa Hotallka zaczęła publicznie mówić "stać mnie, stać mnie", to jej mieszkanie obrobili.
      • jael53 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 23:39
        Dlaczego niby głupio powiedzieć? Realizm - jak dotąd - wadą nie był. To już prędzej jako przywarę kwalifikować by trzeba te wszystkie "kwaśne winogrona".
    • vandikia Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 13.01.12, 23:45
      przechodzą, tyle że po namyśle, ja mam chyba uniwersalny tekst "lekka przesada", pamiętam kilka sytuacji w sklepach od spożywczego, przez odzieżowy, po kosmetyczny
      czasami umiem powiedzieć bardziej dobitnie jak mi ktoś wciska coś na siłę i za kwotę, która powinna być 5 razy mniejsza
    • buuenos Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 00:21
      Nie bo raczej na wymienione rzeczy mnie stac,ale jak ostatnio przywloklam do domu torebke,za cene ktorej moglibysmy z moim poleciec na pare tygodni na egzotyczny urlop,to sie wzielam i troche zastanowilam;.) Urlop bedzie tydzien krotszy;.)
      A powaznie,wiem ile mam na koncie,ile moj ma i albo szalejemy albo z domu sie nie ruszamy.Pokazowek nie urzadzamy:-)
    • anna_sla Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 01:41
      tak, mówię..
    • kora3 Kwestia asertywnosci i pewnosci siebie 14.01.12, 09:32
      Nie, nie zdarza mi sie kupować czegoś, co mi sie nie podoba, albo czego nie potrzebuję zeby ktoś nie pomyslał, że mnie nie stac, albo jestem sknerą.
      Guzik mnie obchodzoi poniekąd, co sobie ktoś o mnie pomysli - tak mam:)

      Dziwi mnie to co opisujesz w kontekscie takim, że osoba, której załozmy na coś nie stac, albo nie zamawia, kupuje, korzysta z czegoś co jej nie pasuje tłumaczy sie z tego przypadkowym osobom. Kupuje co uwazam i nie mam zamiaru się komuś tłumaczyć z tego.

      Nawiasem mówiac - na wygłaszanie kwestii pt. "nie stac mnie" mozna sobie pozwolić, jesli ktoś czuje taką potrzebę, ale w naprawde ścisłym gronie bliskich ludzi. I bynajmniej nie idzie tu o wstyd, ze kogoś na coś nie stać (wiekszosci z nas przecież na coś nie stać:)), a o dobre wychowanie zwyczajnie.

      W sytuacjach zawodowtych, luźnotowarzyskich itp. absorbowanie reszty towarzystwa swoim stanem portfela (czy to dobry,m, czy złym) jest objawem buractwa. Co innego w ścisłym przyjacielskim gronie. Jesli dwie panie wchodzą do butiku i rezygnują z powodu zbyt wysokich dla nich cen, to wierz mi, o ile to obyte osoby, nie słyszysz ich uwag, ani ze za drogo, ani ze do d...py rzeczy. Jesli je wymieniają, to pomiedzy sobą i tyle.
      • lena.nocna Re: Kwestia asertywnosci i pewnosci siebie 14.01.12, 18:48
        Mam się wstydzić tego, że uważam coś za nie warte swojej ceny? Kpisz?
        • kora3 nie nie kpię :) 14.01.12, 19:19
          i nie mówiłam nic o wstydzie w ogóle, a już w szczególnosci tego, ze uwaza się cosikj za niewarte proponowanej ceny.
          Już pisałam to kilka razy - uwazam, ze jesli ktoś oferuje nam coś bezpośrednio, co przekracza nasze mozliwosci finansowe, albo uwazamy to za niewarte tej ceny, to nic złego w powiedzenoiu o tym oferującemu.

          Inaczej wszelako dla mnie przedstawia się sprawa kulturalnego zachowania, gdy oferta jest nie bezposrednia. Tzn. czytasz metkę na ubraniu, menu, czy też dowiadujesz się o cenie zapytawszy o nią. Wówczas komenty w stylu "coooo? tyle za takie badziewie?" są zwyczajnie nieeleganckie.

          i jak wspomniałam, nie ma to nic wspólnego ze wstydem :) tylko z kulturą. Inaczej sprawa się przedstawia jesli załozmy sprzedawca PYTA klienta, dlaczego rezygnuje z zakupu. Wówczas całkiem kulturalne jest powiedzienie "moim zdaniem to coś tam nie jest warte ceny, którą państwo za to żądają". Ale po PYTANIU, a nie sami z siebie.
          • lena.nocna Re: nie nie kpię :) 14.01.12, 19:28
            Ten wątek jest o sytuacji towarzyskiej, a nie o samodzielnych zakupach. ;-)
            I dotyczy sytuacji, w której trzeba odmówić, a nie mówienia ot tak z siebie. Tak swoją drogą - nigdy się z czymś takim nie spotkałam.

            Powiem też szczerze, że nie widzę braku kultury w informowaniu namawiającego o tym, że nie kupię, bo uważam, że nie jest to warte swojej ceny lub nie jest mi potrzebne.

            Brakiem kultury jest dla mnie wystawianie przez sklepy szmat w cenie 300 zł, które hurtowo kosztują 50 zł.
            • kora3 Ło matko 14.01.12, 19:43
              no toż 5 razy już napisałam, ze w poinformowaniu oferenta o tym, ze oferowany towar nie jest w naszym odczuciu wart swej ceny nie ma nic niekulturalnego, gdy idzie o oferte bezposrednią.

              A w sytuacji towarzyskiej? No tak, jak pisałam - zalezy od stopnia zazyłości miedzy ludźmi o kontekstu.
              Przyjaciele, czy nawet dobrzy znajomi na ogół znają w miare sytuację materialną kogoś i np. nie proponują spotkania w restauracji w której ceny przekraczają mozliwosci finansowe tego kogoś, chyba, ze go tam zapraszają (czyli płacą zań).

              Jesli już jednak ktoś spotyka sie z ludźmi mniej sobie znanymi, czy też biznesowo w lokalu, na który go nie stać, to wg mnie nie powinien o tym mówić.

              I bynajmniej nie dlatego, że to wstyd nie mieć na coś - podkreślam.

              A dlatego, ze stawia się wówczas współbiesiadników w bardzo niezrecznej sytuacji. Status materialny jest sprawą osobistą i tak jak nie wypada (poza naprawde nielicznymi wyjątkami) pytać kogoś ile zarabia, tak samoi nie wypada się tym ile sie zarabia, czy ma chwalić, ani na to żalić - proste.

              Podobnie nie wypada w gronie niezbyt zazyłym opowiadać o swoich klopotach zdrowotnych, rodzinnych itd.

              Załóżmy, ze jesteś na spotkaniu z kimś z kom znasz sie mało, luźno i nagle ta osoba wypala z tekstem "ja tu nie jem, bo za drogo dla mnie". Nie wiadomo jak się zachować, szczególnie, gdy Ty już zamówiłaś (bo jesli nie, mozna zmienić lokal). Postawić komuś? Jeść sama?
              • lena.nocna Re: Ło matko 14.01.12, 21:24
                Wypada , nie wypada. Strasznie to brzmi. Pieniądze i opinie o produktach to nie jest temat tabu!
                To normalna sprawa. Ekonomia a nie osobista tajemnica.

                Moja firma współpracuje z Włochami (branża meblowa) i nie raz zdarzyło mi się brać udział w spotkaniach, oprowadzaniu po mieści, w którym jedną z komentowanych cech jakiegoś miejsca były ceny czy stosunek jakość-cena.

                Twoja tabuizacja pieniędzy jest straszna.

                • kora3 Leno 14.01.12, 21:43
                  odpowiedziała literalnie na Twój poczatkowy post w poscie "Pełna zgoda z Babą" - bądź uprzejma przeczytac, a potem wydawac opinie a tamet mojej rzekomej "tabuizacji" kasy:)

                  Niczego nie "tabuizuję" uwazam natomiast, że są sfery zycia, o których się nie rozmawia z postronnymi osobami, chyba, ze usprawiedliwiają to stosunki miedzy rozmawiającymi albo okolicznosci.

                  Taką okolicznoscią jest własnie w temacie zasobnosci portfela sytuacja, w której ktoś nam usiłuje coś sprzedać, negocjacje płacowe, rozmowa z pracownikiem banku.
                  I nie ma tu się nad czym zastanawiać:)

                  O braku korelacji miedzy ceną, a jakością towaru, czy usługi jak najbardziej mozna rozmawiac ze sprzedawcą, czy usługodawcą, jesli zaoferowany nam twar, czy usługa są naszym zdaniem zbyt drogie w stosunku do jakosci. Dlaczego nie?

                  Jest jednak róznica pomiedzy odpowiedzią na zachwalanie towaru : "nie, dziękuję, uwazam, ze to nie jest tyle warte" (jesli naprawde tak się uwaza oraz co niebagatelne w niektórych branzach - zna na tym), a komentowaniem cen ubrań na wieszakach, czy potraw z menu. JEsli komuś coś nie odpowiada, a nikt mu tego nie wciska, to się tego nie bierze i czesc.
                  Podobnie niedopuszczalne jest wypytywanie kogoś ile za coś zapłacił (chyba, ze usprawiedliwia to zazyłosc albo okolicznosci) a nade wszystko komentowanie negatywne jakosci czyjegoś nabytku za taką cenę.

                  To są podstawowe zasadny dobrego wychowania i dziwię się, ze aż tak cie oburzają:)
    • samuela_vimes Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 10:41
      "Nie zamówię tego dania, bo jest za drogie". - wypowiedziane na pół-biznesowym
      > lunchu


      W tym jednym przypadku darowałabym sobie taki tekst, mówienie w pracy o zarobkach uważam za mało profesjonalne. Co do reszty nie mam oporów.
    • chersona Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 11:58
      a propos ostatnich postów, o tym, że nie wypada, że dziadowskie, etc., miałam naście lat temu taką historię: weszliśmy z facetem do galerii metaloplastyki. warszawiacy pewnie ją kojarzą, mniej więcej na przeciwko pomnika Mickiewicz, na Krakowskim Przedmieściu. Spodobały mi się kolczyki i poprosiłam o wyjęcie z gablotki. Sprzedawczyni nawet nie drgnęła, powiedziała tylko dobitnie: 220 złotych.
      Widzicie? nawet nie musiałam pytać o cenę, od razu widać było, że ze mnie dziadówa.
      • kora3 Ale czy chamstwo jakiejś sprzedawczyni 14.01.12, 12:37
        ma usprawiedliwiać chamstwo kogoś innego? Pytam serio, bo nie zrozumiałam.

        Oznajmianie wszem i wobec "Tu jest dla mnie za drogo", "Nie stac mnie na to" "To za duzo za tak,i badziew" - to takze przejaw chamstwa, zrozum to.
        Oczywiscie - jak zawsze- sporo zalezy od sytuacji. Jesli ktoś ci wciska na siłę towar, którego nie masz zamiaru kupic, jeszcze za kosmiczną cene, to nic złego w poinformowaniu, ze " to wg mnie za duzo za te rzecz", albo "wybaczy pan, nie stać mnie na (załozmy) czajnik za 1,5 tysiąca" - ok szafa gra.

        Ale niesprowokowane niczym oswiadczenia co do swych przekonań finansowych, czy zasobnosci portfela ( w jakąkolwiek stronę, takze typu: a mnie stać na spodnie za 5 tysięcy") swiadczą o buractwie i wystawiają negatywne swiadectwo kulturze wygłaszającego.

        To, ze pani ekspedientka jest chamką, nie oznacza, ze wszyscy mamy takze chamami być, nie?
        • chersona Re: Ale czy chamstwo jakiejś sprzedawczyni 14.01.12, 13:02
          kora3 napisała:

          > ma usprawiedliwiać chamstwo kogoś innego? Pytam serio, bo nie zrozumiałam.
          >
          tu nie ma nic do rozumienia. po prostu temat wątku przypomniał mi tamtą historię. a swoją drogą, nie uważam za prostactwo mówienia, że mnie nie stać, w sytuacji, jeśli sprzedawca/akwizytor/przedstawiciel handlowy namawia mnie do nabycia dobra/usługi, na którą mnie nie stać.
          pamiętam, jak znajomy profesor, człowiek wielce kulturalny, pozwolił sobie na taką uwagę, kiedy oferowano mu - po i tak korzystnej, ale mimo wszystko ogromnej cenie - komplet Encyclopedia Britannica wraz z dębowym regałem i przekładkami.

          może teraz się wyśle
          • kora3 Chersono a ty w ogóle czytałaś mój poprzedni post 14.01.12, 13:07
            ?

            Jesli tak, to nie wiem kogo przekonujesz do tego, ze powiedzenie wprost o niemozliwosci finansowej w opisywanych sytuacjach nie jest nietaktowne.

            Bo na pewnioe nie mnie, gdyż ja napisałaś, ze w tych sytuacjach włąsnie jest ok.

            Natomiast nieok wg mnie jest w sytuacjach innych.
            • baba67 Re: Chersono a ty w ogóle czytałaś mój poprzedni 14.01.12, 13:32
              Dokladnie, mowie ze mnie nie stac kiedy jestem do czegos nachalnie namawiana. Nie mam zadnych oporow,nie oceniam swojej wartosci ani nikogo innego na podstawie dochodow. Nie widze powodow wyglaszania takich uwag w sklepie chyba ze polglosem do przyjaciolki.Niby dlaczego mialabym to robic? Inny przyklad dziwnego zachowania.
              Udzielam prywatnych lekcji za cene niewygorowana, ale zdarzylo mi sie ze ktos przyszedl do mnie na pierwsza lekcje a potem rezygnowal z komentarzem- znalazlem kogos kto do mnie dojedzie za x zl(tu cena nizsza od mojej). Pomine tu buractwo polegajace na deklaracji wspolpracy kiedy sie jeszcze szuka, ale ta uwaga swiadczy o czlowieku jak najgorzej.
            • chersona Re: Chersono a ty w ogóle czytałaś mój poprzedni 14.01.12, 13:41
              nie martw się, na forum nikogo do niczego nie przekonuję. pierwsze zdanie odnosi się do naszej rozmowy, a reszta to, jak napisałam, 'by the way'/swoją drogą: jest i do Ciebie i do wszystkich i do nikogo w szczególności.
              • kora3 Re: Chersono a ty w ogóle czytałaś mój poprzedni 14.01.12, 14:12
                ano to w porządku :)
    • lonely.stoner Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 13:32
      a czy moze mi ktos laskawie objasnic, dlaczego powiedzenie gdzies: ' tu jest dla mnie zbyt drogo' jest objawem chamstwa?? czy w Polsce kazdy ma jakas manie z tymi pieniedzmi?
      • baba67 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 13:48
        Ja bym to nazwala nieobyciem nie chamstwem.Powiedzmy ze sklep ma wystawe a na niej widac ceny albo restauracja ma menu na zewnatrz. Po co wchodzic siadac albo ogladac zeby skomentowac poziom cen w ten sposob? Mamy wolny rynek-skoro biznes funkcjonuje widac ma klientow-do czego wlascicielowi informacja od frustrata? Frustrat osmiesza sie i tyle.
      • kora3 Mogę i służę 14.01.12, 14:23
        otóż jest to objaw buractwa, czy też jak napisała Baba nieobycia dlatego, że głośne wygłaszanie negatywnych uwag na temat miejsca, w który z włąsnej woli sie znajdujemy, bez konntekstu rzecz jasna jest po prostu niekulturalne.

        W ogóle absorbowanie swoją osobą bez koiniecznosci i potrzeby jest niekulturalne i już.

        Jest wiele sytuacji, w których powiedzenie "nie stać mnie na to", czy "to dla mnie za drogo" jest calkowicie na miejscu. Należa do nich wszystkie te, kiedy coś jest nam oferowane, a naprawde nie mozemy sobie na to z finansowych wzgledów pozwolić. Np. w biurze turystycznym pytamy o wycieczki i pracownik nam przedstawia ofertę zaczynając od najwyzszej półki. Wtedy nawet wypada i dobrze jest powiedzieć "Oj, niestety, to za wysoka półka cenowa dla mnie, moze przedstawi pan propozycje od kwoty XXXX". I ru nie ma nic złego w powiedzeniou, ze nas nie stać. Inna sprawa, ze pracownik powinien zapytać czy interesują nas oferty z jakiegoś przedziału cenowego, czy wszystkie.

        NAtomiast kiedy wchodzimy do załozmy sklepu z ubraniami i patrzac na metki stwierdzamy , ze dla nas za drogo, powinniśmy sie powstrzymać od komentarzy w stylu "ależ tu drogo" i podobnych. Chyba, ze sprzedawca nie chce nas wypuscić i pyta o powód rezygnacji z ewentualnych zakupów. Jesli nie, po stwierdzeniu po cichu, ze oferta nie dla mnaszego portfela, bez komenatarzy wychodzimy.
        Z restauracjami jest jeszcze inaczej - najlepiej zrazu dowiedzieć się czy dane miejsce jest na naszą kieszeń. Unika sie wówczas wchodzenia, absorbowania obsługi i wymykania się (widziałam takie sytuacje). No, ale zdarza sie, że ktoś wpada do b. drogiego zajazdu w trasie po prostu.
        Jesli uzna, ze ceny w menu przekraczaja jego mozliwosci na ten moment powinien po prostu powiedzieć, że jednak się tu nie zatrzyma, nie zje, przeprosić i wyjsc bez komentarzy o cenach.
    • samentu Tak 14.01.12, 13:56
      w banku
      "Czy ja wyglądam na kogoś kto ma zdolność kredytową"?
    • xolaptop Re: Mowicie publicznie "nie stac mnie"? 14.01.12, 14:06
      W przeciwienstwie do Arabow albo Zydow Polacy, na pewno nie wszyscy, nie rozumieja na czym polega handel, co pokazuje wiele wypowiedzi z tego watku.
    • kadfael Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 14:52
      Ale po co? Jaki miałby byc cel tego przekazu? Tak samo jak np. zamawiam jakąs potrawę, która lubie, a nie te, której nie lubie bez tłumaczenia się, czy kupuję sweterek zielony, a nie żółty. Nie widze potrzeby tłumaczenia wszem i wobec moich wyborów :)
      Wyjątkiem jest przypadek, opisany wyżej przez babę - kiedy ktos nachalnie namawia. Wtedy artykuuje dobitnie. Chociaz nawet w takim wypadku jestem raczej zwolenniczką - nie, bo nie, niz tłumaczenie się. Bo u nachalnych, a czasem wręcz chamskich osób tłumaczenie sie generuje dalsza dyskusję.
      • aqua48 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 18:34
        Ekspedientki w sklepie, ani współbiesiadników raczej nie obchodzi moja sytuacja materialna. Nie mówię, że mnie nie stać, bo to jest nieeleganckie. A w przypadku nachalnego wmawiania mi w sklepie drogiej rzeczy mówię, że nie jestem przygotowana na wydanie takiej kwoty i wychodzę.
      • lena.nocna Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 18:41
        Tak jak już napisałam nie chodzi o wejście do sklepu i wygłaszanie, ale o sytuację towarzyską (nieznajomi lub średnio znajomi), w której jesteście namawiani lub zachęcani dokupienia lub zamówienia czegoś.

        Proszę czytać mój pierwszy post. ;-)
        • baba67 Re: Mówicie publicznie "nie stać mnie"? 14.01.12, 19:12
          W takiej sytuacji tak mowie.Stwierdzenie ze nie jestem przygotowana na wydanie takiej kwoty wyglaszam tylko w tedy kiedy moglabym sobie na dana rzecz pozwolic i nawet mi sie ona podoba, ale nie mam przy sobie gotowki, nie zabralam karty kredyt albo z jakiegos powodu technicznego (wymiana) nie moge jej uzyc.Jestem szczera az do bolu, nie bede zaslaniac ladnym stwierdzeniem mojej rzeczywistej sytuacji finansowej bo dla mnie byloby to oznaka kompleksow.Pisze DLA MNIE-moj sposob odczuwania nie jest jedynym slusznym.
          • kora3 Pełna zgoda z Babą 14.01.12, 20:12
            Cześć Babeczko :)

            Dokładnie tak nalezy powiedzieć, a nie ściemniać:) W drugą stronę zresztą też - nie powinno sie kłąmać oferującego, ze nas na coś nie stac, a tak naprawde po prostu nam się to nie podoba, albo całkiem nam potrzebne nie jest. A sporo ludzi tak robi:) - głownie dlatego, ze oferujący przekonuje, ze jednak nam jest niezbedne, a jak się powie, ze nie mamy na to, to jestr szansa, ze da sobie spokój:)

            Leno. prosiłaś, zeby odniesc się do twego postu zalozycoelskiego literalnie, a więć:

            "Nie zamówię tego dania, bo jest za drogie". - wypowiedziane na pół-biznesowym lunchu

            Dla mnie niedopuszczalne, z podanych wyzej powodów

            "Ładna torebka, ale mnie na nią nie stać". - do sprzedawczyni w sklepie

            w porzadku, jesli sprzedawczyni włąsnie te torebkę proponuje. nbiedopuszczalne ni stąd ni zowąd.

            "Idziemy stąd, ale tu drogo". - w butiku

            ok jesli słyszy to tylko ten, do kogo jest skierowane.

            "Poczekam na promocję" - w księgarni

            ok jesli sprzedawca propinuje tę pozycję.

            Zauważyłam, że w większości takich sytuacji ludzie mówią "Nie lubię homarów" lub "Ta torebka ma brzydki kolor" albo "Same ciuchy dla starych bab" ewentualnie "Mam już podobną książkę".

            nie mam zdania, mozliwe, ze niektórzy tak własnie mówią


            ? Zdarza wam się kupować tylko po to, by nie wyjść na biednych bądź sknery?

            Nie

            Lub udawać, że coś drogiego wam się nie podoba?

            Nie. Ale też nie mam zamiaru udawać, ze coś drogiego mi się podoba, jesli mi sie nie podoba.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja