happybasia
17.01.12, 16:42
Spotkalam sie przedwczoraj z fajnym facetem z netu. Pisalismy ze soba miesiac, glownie analizujac nasze eks zwiazki, z tym, ze on mnie "zagadal" i temat zglebial, ja wole nie brnac w takie rzeczy. W koncu zdecydowalismy sie na spotkanie, gdyz nie jestem z gatunku "pisaczek", szkam ciekawych ludzi, ale po to, aby kontynuowc znajomosc w realu, a nie wymieniac sie sterta maili.
Na spotkaniu przeszedl nas tzw "blysk", takie jakby, lekko widzialna energia (chyba tylko kobiety to potrafia rozpoznac), nigdy mi sie to dotad nie zdarzylo ze znajomoscia z netu. Spotkanie przebiegalo b.fajnie, tyle, ze facet bardzo duzo mowil, o swoich doswiadczeniach z praca, rozwodem, o uczuciach, psychologii, itp.Nic w klimacie przechwalania sie, ale raczej opowiesci o sobie. Jestem zwykle dosc gadatliwa, ale tym razem czulam sie jak milczek, co bylo fajne :-) Ze dwa razy przepraszal, ze tak duzo mowi, ze pil b.duzo kawy i byl od rana podekscytowany spotkaniem, slodkie to bylo. Podczas spotkania jego uwaga i mowa ciala wskazywaly, ze jest wszystko ok, wtracil tez rzeczy na zasadzie "pojdziemy tam", "zrobimy to". Po 2h stwierdzilam, ze powoli powinnismy konczyc bo to jednak 1sze spotkanie, on powiedzial ok, ale wygladal na zawiedzionego. W sumie siedzielismy jeszcze 45 minut ;-) Powiedzial, ze jestem "fajna dziewczyna". Na koniec pozegnalismy sie szybko (w tym tez moja wina, bo jestem niesmialai powiedzialam, ze "sobie pojde na autobus"). Mam mieszane uczucia, bo myslalam jakis sms itp., to sie przeliczylam. Wiem, ze wyjechal na tydzien na urlop. Nie wiem, co o tym myslec...