m_ryjek
19.01.12, 22:20
A więc dziś zakończyłam definitywnie znajiomość z M. Spotykaliśmy się od paru miesięcy jako potencjalna para. Krążyliśmy tak wokól siebie, ja po pewnym czasie się zaangażowałam on ściemniał, że też. Nadal tkwiliśmy w martywm pounkcie, a ja coraz bardziej sie angażowałam. I wkońcy nadszedł czas kiedy trzeba było podjąć męską decyzje. A że tez mam swoje uczucia to stwiedzzilam, ze nie bede robic sobie sama krzywdy.
On nadal mnie sciemnial, ze mu zalezy ale nie wie co ma mi powiedziec ( na temat naszej dalszej ewentualnej znajomosci) wiec powiedzialam, ze ok, ze rozumiem i ze nie moge go do niczego zmisic. On ma po prostu zrobic to co czuje. Grzecznie powiedzialam o moich uczuciach i stosunku do naszej znajomosci, uscisnelam mu dlon na pozegnanie i poszlam. Z usmiechem na twarzy i dziwnym spokojem:) on stal jak osiol i chyba za bardzo nie ogarnial co sie dzieje...