matki: glowa czy serce?

20.01.12, 14:41
witam i na poczatek zycze wszystkim udanego weekendu.

moze juz byl podobny watek, ale ja tu po raz pierwszy z tematem wyjezdzam;)
otoz, zblizam sie do polowy moich "lat 30", mam dobry zwiazek, prace, ostatnio ustabilizowana pod paroma istotnymi wzgledami sytuacje - no i pojawil sie temat potomka. luzno, w rozmowie. i zaczelam sie zastanawiac.

wiem, ze obiektywnie rzecz biorac, to dobry czas (jeszcze nie super-ostatni dzwonek a wolalabym pozniej nie panikowac, latac po lekarzach itd) i wiem tez ze nie chcialabym sie za, powiedzmy 10 lat obudzic z przyslowiowa reka w nocniku - i zalowac ze sie nie zdecydowalam a teraz to juz po zawodach.

sek w tym ze jak mnie ktos zapyta: chcesz miec dziecko? (w sensie, niemowlaka, wrzasku, cyca, ograniczen) moja, z najglebzej duszy odpowiedz brzmi - NIE.
ngdy nie mialam tego mitycznego "instynktu" i nie lubie malych dzieci.
rozumiem natomiast wielka satysfakcje i frajde z dzeckiem w wieku szkolnym, ktore juz mowi, czyta, dyskutuje, uczy sie mowych rzeczy...
i wiem ze do etapu B trzeba przejsc przez etap A.. ale mam mega wewnetrzny opor.

moj partner chce ale nie cisnie jakos mocno - a ja juz mysle ze wolalabym zeby mnie przekonal, wkrecil, zmusil, robimy i juz;) byloby jakos prosciej

i teraz uff, w koncu, przejde do zagadnienia koncowego.
mianowicie jesli zdecyduje sie na dziecko niedlugo (powiedzmy w tym roku, zreszta niewazne kiedy, nie sadze ze za 5 lat chcialoby mi sie bardziej) to bedzie to decyzja glowy, nie serca. nie przypadku nawet. nie glebokiego pragnienia. po prostu decyzja z rozsadku.

i tu, drogie baby-matki mam do was pytanie: czy ktoras z was tez miala dziecko "z rozsadku"? nie dlatego ze o tym marzylyscie i po prostu "musicie miec", ale kalkulujac ze to najlepszy/najwyzszy czas? ze sytuacja optymalna?
albo moze - dla faceta?
jesli tak -jak poszlo?
byly deprechy, frustracje, zal?
czy tez przeciwnie - hormony zrobily swoje i nastapila wielka przemiana i wszystko blogo i rozkosznie?
a moze udalo sie ten zdrowy rozsadek zachowac i zyc w rownowadze i (mozliwej) kontroli nad wlasnym zyciem? za jaka cene?

nie chce sie rozpisywac dalej bo moglabym jescze dlugo,
zaznaczam to nie prowokacja, tylko dylematy ktore placza sie w mej glowie....






    • berta-death Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 14:48
      Trzeba było ankietę zrobić i podjąć decyzję na podstawie ilości głosów na poszczególne opcje. Zakładam, że forumowiczki nie będą jednomyślne a liczenie głosów na podstawie czytania postów jest czasochłonne.
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 14:55
        hmm to bylby jakis pomysl ;)

        nie idzie mi tu jednak o jakas statystyke a raczej wymiane mysli... wiesz, mowi sie o "malzenstwach z rozsadku" (oceny na bok) ale jakos o "dzieciach z rozsadku" za wiele nie slyszalam...
        • mahadeva Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:03
          przestan sie sama oszukiwac, ze nie slyszalas o dzieciach z rozsadku
        • berta-death Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:05
          Wszystkie dzieci powstałe w wyniku łapanki na męża, alimenty bądź zasiłki socjalne są dziećmi z rozsądku. Podobnie z rozsądku są dzieci spłodzone jako dziedzice fortun i koron, bądź jako zabezpieczenie rodzicielskiej starości. Z rozsądku powstają też dzieci osób, które chcą przelać na nie swoje niespełnione ambicje, nie potrafią oprzeć się normom społecznym nakazującym dzieci posiadać, bądź dzieci są dla nich elementem marketingu i autopromocji jak to się dzieje w przypadku celebrytów. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. A czy te dzieci są szczęśliwe i wyrastają na porządnych i zaradnych życiowo ludzi, to już samemu trzeba osądzić.
          • simply_z Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:54
            > Wszystkie dzieci powstałe w wyniku łapanki na męża, alimenty bądź zasiłki socja
            > lne są dziećmi z rozsądku. Podobnie z rozsądku są dzieci spłodzone jako dziedzi
            > ce fortun i koron, bądź jako zabezpieczenie rodzicielskiej starości. Z rozsądku
            > powstają też dzieci osób, które chcą przelać na nie swoje niespełnione ambicje
            > , nie potrafią oprzeć się normom społecznym nakazującym dzieci posiadać, bądź d
            > z
            niektorzy maja dzieci z milosci ,jakkolwiek dziwnie to brzmi.
          • sundry Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 16:51
            " Te dzieci" pewnie jedne są szczęśliwe, inne nie. Sam fakt, że się urodziły z rozsądku, nie oznacza, że nie są kochane i zadbane.
      • ursyda Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:02
        smsy! Mozemy wysyłać smsy!
        <głosem Wielkiego Brata> - czy uważasz że Banksia powinna mieć dziecko? Jeśli tak to wyślij smsa o treści "tak" pod nr 7976!
        • banksia Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:11
          LOL!! :D

          nareszcie! problem z glowy!! :D

    • six_a Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 14:52
      ja Ci może pożyczę trochę dzieci w wieku szkolnym, sama rozkosz:)
      to se rozwiejesz dylemat raz na zawsze.
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 14:57
        no to mnie pocieszylas;) hehe
        • ursyda Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:02
          Jakby ci to jeszcze nie rozwiązało to ja mam takie jedno na stanie i też mogę podesłać.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 14:59
      Nie bój żaby - w czasie ciąży hormony cię przeprogramują :D
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:04
        rozumiem ze masz to sprawdzone empirycznie?
      • martishia7 Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:04
        To co mówisz nie jest absolutną prawdą ZAWSZE i mówienie tego może być bardzo nieodpowiedzialne.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 20:44
          martishia7 napisała:

          > To co mówisz nie jest absolutną prawdą ZAWSZE i mówienie tego może być bardzo n
          > ieodpowiedzialne.

          Oczywiście że nie. Podobnież jak matki z powołania przez całe życie dziecka pragnące mogą okazać się fatalnymi w praktyce.

          Natomiast zgodzę się że nie polecałbym robienia dzieci jeśli się czuje że się go nie chce.
      • izabellaz1 Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 21:36
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Nie bój żaby - w czasie ciąży hormony cię przeprogramują :D

        A gucio z pętelką!
    • zielona.zgaga Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:16
      ty sie tu banksia nie zastanawiaj tylko sie wez i rozmnazaj :)
      ktos na te nasze emerytury musi pracowac.
      • wersja_robocza Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:29
        zielona.zgaga napisała:

        > ty sie tu banksia nie zastanawiaj tylko sie wez i rozmnazaj :)
        > ktos na te nasze emerytury musi pracowac.

        Właśnie, właśnie. A czy wiadomo, ile trzeba oddać państwu tych dzieci, by na starość móc przechodzić pod włączonymi latarniami zamiast snuć się po ciemku, że oczy wykol?:cool:
        • zielona.zgaga Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:33
          o latarniach to zapokmnij. Takie luksusy to na wiejskiej tylko beda.
          • wersja_robocza Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:37
            To trzeba świeczki zacząć oszczędzać.
            • zielona.zgaga Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:51
              zawsze jest nadzieja, ze jeszcze ze dwa razy podwyzsza wiek emerytalny,
              a my tu juz na zapas sie martwimy. ech, czlowiek to se lubi wyszukiwac problemy
              • wersja_robocza Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:52
                www.youtube.com/watch?v=d-diB65scQU ;)
    • salma75 Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:16
      banksia napisała:


      > czy tez przeciwnie - hormony zrobily swoje i nastapila wielka przemiana i wszys
      > tko blogo i rozkosznie?

      Taaa, hormony zrobiły swoje i był mega baby blues oraz pretensje do całego świata mimo, że dziecka chcieliśmy oboje i bardzo na nie czekaliśmy. Ale co było robić, ogarnął się człek, pozbierał to i instynky się w końcu włączył ;).
      • salma75 Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:17
        I nie szukaj podpowiedzi na forum, to głupi pomysł.
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:25
        > Ale co było ro
        > bić, ogarnął się człek, pozbierał to i instynky się w końcu włączył ;).

        no dobra, a po jakim czasie sie wlaczyl? 2 miesiacach? 3 latach? jak to sie objawilo?


        hej, nie zamieram podejmowac decyzji na podstawie wypowiedzi pan na forum, chce poznac rozne historie i punkty widzenia:)
        • salma75 Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:32
          banksia napisała:


          > no dobra, a po jakim czasie sie wlaczyl? 2 miesiacach? 3 latach? jak to sie obj
          > awilo?

          Jak zmęczenie odpuściło ;). Jak człowiek nauczył się notorycznie niedosypiać i niedojadać z braku czasu oraz przyjął do wiadomości, że na jakiś czas będzie musiał zapomnieć o wieczornych wyjściach na basen, do kina, o wyjazdach w góry ;). Już nie pamiętam, 13 lat minęło, ale ok 3 m-cy to chyba zajęło. Wtedy młody stał się bardziej kontaktowy, przebywanie z nim stało się czystą przyjemnością. Życie do góry nogami się wywraca, nie ma co ściemniać. Niektóre kobiety już w ciąży czują to "coś", inne długie miesiące, a czasami lata tęsknią za utraconą wolnością, długo dojrzewają do bycia matką. Nie ma reguły.
    • kochanic.a.francuza Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:18
      Ale masz naiwne podejscie do zycia: te banialuki o kontroli nad wasnym zyciem itp. Dzieci to strata kontroli na ponad 20 lat, mnostwo wyrzeczen i ciezka praca. Lepiej wpasc, dac sie poniesc oksytocynie i miec z gowy w mlodym wieku. Potem ma sie zbyt wyidealizowany obraz "macierzynstwa". Posiadanie dzieci, rozumowo, nie miesci mi sie w glowie, bo to sie nijak nie kalkuluje, tzn. same straty. Ale sercem? Tak, sie ich pragnie.
      Wiem, ze to nie jest odpowiedz na Twoje pytania, ale tak mi sie pomyslalo.
      • martishia7 Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:34
        > . Lepiej wpasc, dac sie poniesc oksytocynie i miec z gowy w mlodym wieku. Potem
        > ma sie zbyt wyidealizowany obraz "macierzynstwa".

        Jeżeli ma się przekonanie, że w ogóle jakiekolwiek, kiedykolwiek, generalnie się chce, to Twój powyższy argument jest doskonale racjonalny i rozumowy. Mieć nie za późno z głowy pańszczyznę i dodatkowo jeszcze będąc młodszym- ma się normalnie więcej siły i lepsze zdrowie. Mnie to przekonuje, żeby się przed trzydziechą wyrobić.
        • kochanic.a.francuza Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 16:00
          Ha! W sumie masz racje. Ja niby wpadlam, ale uzmyslowilas mi, ze to byla w miare "stymulowana" wpadka;)
          Ale tak na czysty rozum nie dalabym sie nabrac:)
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:46
        kochanic.a.francuza napisała:

        > Ale masz naiwne podejscie do zycia: te banialuki o kontroli nad wasnym zyciem i

        co do kontroli to wzystko zalezy od podejscia i wiadomo ze na wiele rzeczy nie memy wplywu ale decydujemy o tym ile mamy dzieci, czy nasz zwiazek jest partnerski, jakie panuja zasady, gdzie i jak mieszkamy, etc.

        > tp.Posiadanie dzieci, rozumowo,
        > nie miesci mi sie w glowie, bo to sie nijak nie kalkuluje, tzn. same straty.

        no niby tak.. mam jednak jakies takie poczucie ze warto "podac dalej" zycie - nie w sensie "tulenia bobasa" tylko wychowania nastepnego czlowieka... moze i dlatego, ze nie mam w najblizdzej rodzinie nikogo z mojego pokolenia i nie chce sie czuc "gatunkiem na wymarciu"... wiem, ze to dziwnie brzmi.

        • kochanic.a.francuza Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:56
          "no niby tak.. mam jednak jakies takie poczucie ze warto "podac dalej" zycie - nie w sensie "tulenia bobasa" tylko wychowania nastepnego czlowieka... moze i dlatego, ze nie mam w najblizdzej rodzinie nikogo z mojego pokolenia i nie chce sie czuc "gatunkiem na wymarciu"... wiem, ze to dziwnie brzmi. "
          :D posiadanie dzieci to szczyt egoizmu. Zrobic sobie takie cos wspaniaego z zestawem wlasnych chromosomow.
          Fajnie to owijasz w bawelne;)
    • fajnajozia Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:23
      wiem, ze obiektywnie rzecz biorac, to dobry czas (jeszcze nie super-ostatni dzwonek a wolalabym pozniej nie panikowac, latac po lekarzach itd) i wiem tez ze nie chcialabym sie za, powiedzmy 10 lat obudzic z przyslowiowa reka w nocniku - i zalowac ze sie nie zdecydowalam a teraz to juz po zawodach.


      A jak nie możesz mieć dziecka? Tylko gdybasz i gdybasz. Poukładasz wszystko, wytresujesz męża i będziesz chcieć a tu klops. A latka lecą. Lepiej wcześniej niż później. Zwłaszcza dla dziecka. Masz fajny link:
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,10957159,Matki_50__sa_obrzydliwe_.html
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:32
        >A latka lecą. Lepiej wcześniej niż później.

        i wlasnie dlatego TERAZ sie nad tym zastanawiam bo nie chce tego odkladac na naprawde OSTATNI moment kiedy moze sie okazac ze kosztuje to mase stresu, zdrowia i pieniedzy.

        wyjasniam na wypadek gdybys nie doczytala tego w pierwszym poscie.
        • simply_z Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:49
          potem przyjdzie wieksza swiadomosc i nie bedzie ci sie chcialo. Okrzepniesz w pracy ,zaczniesz lepiej zarabiac i stwierdzisz ,ze fajniejsze jest takie zycie niz uzeranie sie z dziecmi lub dzieckiem. To cos podobnego jak decydowanie sie na drugie dziecko ,najlepiej zdecydowac sie na niego w odstepie kilku lat ,zamiast odkladac w nieskonczonosc.
          natomiast radzilabym ci wybrac sie w jakas szalona podroz czy kupic sobie cos bardzo drogiego ,ostatni krzyk mlodosci.:) potem nie bedzie juz na to czasu ,checi ani pieniedzy.
    • headvig Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:53
      adoptuj - będziesz miała etap B bez etapu A
    • calineczka_777 Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 15:56
      Tak naprawde to ty musisz zdecydowac czy teraz czy potem czy nigdy, bo to TY (+ partner) bedziesz ponosila konsekwencje zwiazane z urodzeniem dziecka. Jak przeczytalam twoj post to "glowa" mowi mi, ze jestes w dobrym okresie by sie zdecydowac teraz na dziecko, bo zblizasz sie "do polowy "lat 30"", masz dobry zwiazek, prace, twoj partner chce dziecka. Wiele kobiet daloby sie pociac za takie warunki wyjsciowe. A jesli chodzi o tzw. instynkt macierzynski to moge ci opisac tylko na pdstawie siebie, ze ja ogolnie nie lubie malych CUDZYCH dzieci, po prostu mnie wkurzaja. A swoje kocham, uwazam za najladniejsze i najmadrzejsze. :-) Miara tego czy masz instynkt macierzynski i czy bedziesz dobra matka dla swoich dzieci nie jest wg mnie stosunek do obcych cudzych dzieci, bo obce moga cie wkurzac a twoje wlasne zachwycac i nawet na ich najgorsze numery mozesz reagowac z usmiechem i spokojem (w kazdym badz razie ja takim przypadkiem jestem i znam kilka podobnych kobiet). Normalna kobieta po 30-tce wie tez, ze dzieci to obowiazki a nie tylko mala maskotka, wiec twoj opor jest jak najbardziej normalny i zupelnie wg mnie nie swiadczy o tym ze nie masz instynktu macierzynskiego. Zastanowilo mnie jedno zdanie - cytuje:

      > moj partner chce ale nie cisnie jakos mocno - a ja juz mysle ze wolalabym zeby
      > mnie przekonal, wkrecil, zmusil, robimy i juz;) byloby jakos prosciej

      To jest poglad twojego serca czy glowy? Chcesz by partner wkrecil cie w dziecko mimo twoich pewnych watpliwosci:
      1) by wykonac ten obowiazek (ze niby kazda kobieta powinna miec dziecko - sa takie poglady) 2) czy raczej masz juz taka potrzebe bycia matka z serca ale boisz sie ze nie podolasz szczegolnie w pierwszym okresie, gdy dziecko jest niemowlakiem?
    • chat_calin Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 16:21
      Sama nie mam jeszcze dzieci, ale w rodzinie widze dwie tendencje - te kobitki ktore dzieci nie chcialy i nie maja, w pewnym momencie zaluja. Jednoglosnie i mocno. Zwykle jest to pozno, nawet bardzo, kiedy furtki sa ostatecznie zamkniete, a zaczynaja sie czuc same, stare i niepotrzebne. Z drugiej strony mam tez w rodzinie mame, ktora mama byc nie chciala, urodzila jedno dziecko dla ojca, ale widac u niej chlod w relacjach mimo ze dziecko juz wlasciwie dorosle.

      Poczekaj jeszcze dwa-trzy lata, a potem chyba lepiej sie zdecydowac - tak oceniam na podstawie tego co obserwuje. W ogole lepiej zapytaj na Emamie, tam kobitki odpowiedza ci konkretniej.
    • anna_sla Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 16:33
      tak prawdę mówiąc nigdy nie ma odpowiedniego momentu na podjęcie decyzji o rodzicielstwie. Nie wiem czy nasza decyzja była z rozsądku czy z przymusu. O dziecku marzyłam od 16 roku życia (jakkolwiek głupio to brzmi), ale mając lat 21 dowiedziałam się, że to nie będzie takie proste. Nie planowaliśmy wtedy, nasze nastawienie raz było na tak raz na nie, a dziecka i tak nie było. Kiedy pojawiły się dość poważne problemy zdrowotne z mojej strony, włączyła się taka lampka czerwona "TERAZ, TERAZ", bo potem nie wiadomo czy jeszcze się uda.. I choć planowane, wyliczane i tak pojawiło się w najmniej odpowiednim momencie :D na życiowym zakręcie (leczenie trwało dłużej niż profesor sądził). I z drugim było dokładnie tak samo. Nie zaszliśmy wtedy kiedy planowaliśmy (farmakologicznie), tylko wtedy gdy najwięcej problemów się nawarstwiło i to znów był najmniej odpowiedni moment.


      I choć już wszystko było zapięte na ostatni guzik, ok, jest ciąża, jest pozytywne nastawienie. Życie zweryfikowało wszystko :D Jak się pojawia dziecko całe życie na głowie staje i nie ma bata by wszystko wyszło idealnie.. nie przy pierwszym. Człowieka, kobietę łapią takie emocje i frustracje, że czasem trudno nad tym zapanować. I nagle "całe społeczeństwo" chce Ci dziecko "wychowywać".. macierzyństwo jest okrutnie ciężkie.. ale nie zamieniłabym je na żadne inne wrażenia z tego świata :D:D. Kiedy przychodzą do Ciebie te małe karakany i mówią "mamusiu mam dla Ciebie najlepszą niespodziankę na świecie" i rzuca CI się na szyję albo przynosi setny już rysunek z serduszkiem to jesteś w stanie wybaczyć im najgorsze świństwo jakie zrobiły. Nawet makaron zdrapywany w kuchni ze ścian już tak "nie boli", bo widzisz i czujesz się kochana w ten bardzo wyjątkowy sposób.

      Warto być mamą, nawet jak się ma ochotę te gadziny zadusić :D (tylko nie duś :P)
      • anna_sla Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 16:38
        > I choć już wszystko było zapięte na ostatni guzik, ok, jest ciąża, jest pozytyw
        > ne nastawienie. Życie zweryfikowało wszystko :D

        tak, a największym kaprysem losu jaki nas spotkał, gdy już sądziliśmy, że nic nas nie zaskoczy, bo już jesteśmy rodzicami i już wiemy czym to pachnie (i bynajmniej nie mam tu na myśli kupę w pampersie :P), drugie pojawiło się w liczbie mnogiej. To dopiero był szok.. :D
    • majeczka_30 Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 17:39
      Jak miałam koło 20-tu lat pewnikiem było dla mnie, że kiedyś dzieci mieć będę. Takie naturalne mi się to zdawało. Jak miałam 26 lat zaszłam w ciążę - klasyczna wpadka. I moja dusza mówiła NIEE. Jeszcze nie teraz, teraz jest czas na życie we dwoje. A rozum mówił, że może to już czas? Jak nie teraz, to kiedy? Nigdy nie będzie dobrego momentu. I tak przez 2 miesiące. Potem zaczęłam cieszyć się z tego, że pojawi się dzidek.
      Po urodzeniu ciężko było, ale to standard -nieprzespane noce, o co maluchowi chodzi, przecież ma co jeść, ma gdzie spać, ma mnie i dalej ryczy...
      Teraz młody ma 3-latka, ja 30-tke na karku i jestem przeszczęśliwa, że się pojawił na świecie. Jak się patrzę na moich rówieśników, że te pieluchy, nocne wstawanie, totalna zależność dziecka od rodziców przed nimi, to się cieszę że mam to za sobą. Były to piękne chwile, ale czasem bardzo ciężkie. A z wiekiem mamy coraz mniej siły na nieprzespane noce i takie tam.
      A tak na marginesie, jak się zastanawiam nad posiadaniem dzieci, to wydaje mi się to kompletnie irracjonalne: koszty przez co najmniej dwadzieścia kilka lat (jak nie dłużej), ograniczenie swojej wolności i niezależności, zamartwianie się do końca życia (obawiam się, że nie mija, nawet jak dzieciaki są już dorosłe). Ale to właśnie serce mówi, że warto. Warto dla śmiechu dziecka, dla tupotu małych nóżek, dla sukcesów wychowawczych (nawet tych najmniejszych typu pierwsze siku na nocniku) i dlatego, że zostawiamy coś po sobie.
    • moonogamistka Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 17:48
      Jakby dzieci rodzily sie tylko z rozsadku, to by ludzkosc wyginela. Na szczescie Suka Matka natura wie co robi:-)
    • lucky.13 Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 20:00
      Przychylam się do tego, co napisano - większość ciąż jest właśnie z rozsądku, presji społecznej lub ciśnienia biologicznego, bo jakby zrobić rachunek zysków i strat, to po cholerę. Acz ja jestem za tym, żeby ludzie się rozmnażali, kiedy są do tego przekonani (no i mają warunki oraz nadają się na rodziców - ale wtedy chyba byłby ujemny przyrost naturalny), a nie na zaś. No ale ja sobie mogę - ponoć połowa ciąż w Polsce to wpadki.;)
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 21.01.12, 04:10
        lucky.13 napisała:
        > Przychylam się do tego, co napisano - większość ciąż jest właśnie z rozsądku,
        > presji społecznej lub ciśnienia biologicznego,
        presja spoleczna i cisnienie biologiczne to nie to samo co rozsadek. dwoch pierwszych praktycznie nie odczuwam.

        >bo jakby zrobić rachunek zysków i strat, to po cholerę.
        a wiec - gdzie tu rozsadek?

        > ponoć połowa ciąż w Polsce to wpadki.;)
        wpadka nigdy nie wchodzila w gre. mam rozum i antykoncepcje, uzywam obu.
        • lucky.13 Re: matki: glowa czy serce? 21.01.12, 10:45
          > presja spoleczna i cisnienie biologiczne to nie to samo co rozsadek

          A gdzie napisałam, że to samo?

          > a wiec - gdzie tu rozsadek?

          Szklanka wody na starość itp.:)
          Poza tym odsyłam do powodów pod tytułem biologia i presja społeczna.
    • mocno.zdziwiona Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 20:37
      Łoł, banksia, jakby czytała siebie.
      Jestem w takiej samej sytuacji i już się zdecydowałam. Na wakacje ostatnia długa włóczęga po Azji i po powrocie z Chin zabieramy się do prokreacji. Bez przekonania, bez chęci i bez fajerwerków. Ale jakoś to będzie, odbębnimy i pewnie z czasem nawet smarka polubię :p
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 22.01.12, 09:28
        widzisz, ja tez kocham podroze, wolnosc, kocham szalone imprezy ale tez i swiety spokoj... bywam leniwa, bywam egoistka i hedonistka..... nie mam za wiele cierpliwosci.

        powyzsze cechy chyba nie najlepiej ida w parze z posiadaniem dzieci...

        ale jesli w ogole sie mam zdecydowac to chyba czas na to - jak nie teraz, to kiedy...?

        zycze powodzenia i zadowolenia z podjetej decyzji;)
    • izabellaz1 Re: matki: glowa czy serce? 20.01.12, 21:39
      banksia napisała:

      > nie lubie malych dzieci.
      > rozumiem natomiast wielka satysfakcje i frajde z dzeckiem w wieku szkolnym, kto
      > re juz mowi, czyta, dyskutuje, uczy sie mowych rzeczy...

      Srutututu. Jeśli nie lubisz dziecka, którego największym problemem jest pełna butelka, suchy pampers i gryzak, to takie w wieku szkolnym zamkniesz w szafie na klucz i kupisz bilet na już do Bombaju :P
    • koham.mihnika.copyright ja tam matka nie jestem, ale wlasnie podali, 21.01.12, 10:50
      ze urodzenie, wychowanie i wyksztalcenie dziecka do matury to bodaj pol miliona dolarow. Koszt laczny wydatkow i utraconych mozliwosci.
      Sam sie zastanawiam, moze by kot albo pies wystarczyl?
      • izabellaz1 Re: ja tam matka nie jestem, ale wlasnie podali, 21.01.12, 11:42
        koham.mihnika.copyright napisał:

        > Sam sie zastanawiam, moze by kot albo pies wystarczyl?

        3 kg dobrej karmy, to też 100zł. Plus weterynarze, zabawki, kosteczki, szelki, obroże, smycze, woreczki na kupy itdddddddddddddddddddddd. Przemyśl to :P
        • koham.mihnika.copyright Re: ja tam matka nie jestem, ale wlasnie podali, 21.01.12, 11:44
          przestalem myslec, dzieci odchowane sa na etapie zwierzow domowych. Predzej walne w kalendarz niz sie wnukow doczekam.
        • kochanic.a.francuza Re: ja tam matka nie jestem, ale wlasnie podali, 21.01.12, 14:39
          Z tego pol miliona, wieksza czesc to jest na dobra edukacje. Skoro kota na uniwersytet nie zamierza wysyac, to sie kot wciaz lepiej kalkuluje.
          • koham.mihnika.copyright te pol miliona to jest do matury 22.01.12, 10:20
            uniwersytet w zalozeniu jest na koszt mlodego/mlodej. przynajmniej w cywilizowanym kraju.
            Za[pytaj szwedziakow.
      • banksia Re: ja tam matka nie jestem, ale wlasnie podali, 22.01.12, 09:45



        koham.mihnika.copyright napisał:

        > ze urodzenie, wychowanie i wyksztalcenie dziecka do matury to bodaj pol miliona
        > dolarow.

        tez to czytalam i pewnie troche prawdy w tym jest - ale z drugiej strony wielu ludzi wariuje i wydaje kupe kasy na rzeczy ktore tak naprawde potrzebne (w sensie niezbedne) nie sa. dotyczy to szczegolnie bardzo malych dzieci ktore o ile sa zdrowe nie potrzebuja za wiele do szczescia i jest im wszystko jedno czy sa przewijane na dizajnerskim stoliku czy wozone w super wypasionym wozku najnowszej generacji za tysiaka.

        ze starszymi jest chyba troche inaczej (zachcianki, gadzety, zajecia pozaszkolne itd) ale tez chyba mamy wplyw na to czy wychowamy dzieciaka na malego materialiste ktory "musi miec" czy nauczymy go rozsadnych zachowan i rozumienia wartosci pracy i pieniadza.
        • koham.mihnika.copyright u r talking 2 coverted :-{) 22.01.12, 10:21

    • norra.a Re: matki: glowa czy serce? 21.01.12, 21:20
      Moje dziecko to niejako dziecko z rozsądku. Bo akurat zbliżała się 30tka, bo w firmie na ten czas już akurat wyżej się nie dało, wszystko mówiło "tak". Ja się trochę wzbraniałam przed naturą, mąż również, ale powiedziałam, kiedy jak nie teraz. Dzieci nigdy nie lubiłam, ale czułam jakąś taką presję społeczną, a może to jednak były hormony...
      Rozmiar uczucia do tego malucha przerósł nas obu, jest to niesamowite doznanie, nie da się go porównać z niczym, historie znajomych nie mają najmniejszego zastosowania, więc nie masz chyba o co pytać na forum.
      Nie wiem czy to u wszystkich tak działa, ale u nas była najpierw głowa, serce potem zwariowało :)
    • hermenegilda_zenia Re: matki: glowa czy serce? 22.01.12, 00:35
      Miałam podobne przemyślenia odnośnie dziecka, co założycielka wątku. Podobne wątpliwości i dylematy związane z tym czy w ogóle chcę mieć dziecko, dylematy związane z wiekiem, itp., itd. I podjęłam decyzję, że jednak dziecko, bo nie chciałam ryzykować obudzenia się z ręką w nocniku.Dodam, że nigdy nie byłam wrogiem dzieci, tylko nigdy nie czułam, że "to już", że to ten właściwy moment. Wydaje mi się, że takiego momentu nie ma, zawsze są jakieś ważne sprawy, marzenia, cele jakie chcemy osiągnąć i ciężko z tego rezygnować, bo nie oszukujmy się, dziecko, szczególnie takie małe i jeszcze niesamodzielne oznacza rezygnację z wielu rzeczy. Mam małego synka, urodziłam w wieku 35 lat i chociaż tęsknię za czasami, gdy miałam czas tylko dla siebie to z każdym tygodniem jest coraz lepiej, a małego kocham bezgranicznie. Jeżeli masz wspierającego i udzielającego się partnera, powinno być dobrze.
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 22.01.12, 09:21
        hermenegilda, dzieki za dobre slowo:)

        Jeżeli masz wspierającego i udzielającego się partn
        > era, powinno być dobrze.

        ma szczescie takiego mam:) i choc jeszcze do konca sie nie zdecydowalam wierze ze bedzie dobrze:)

    • amanda-lear Re: matki: glowa czy serce? 22.01.12, 09:55
      Ja juz mam etap C to ci nie pomogę. Ale ja etap A i B przechodziłam zanim ty zaczełaś w ogóle o A myslec. I teraz mam luz....Zazdroscisz mi?;)
    • wersja_robocza Re: matki: glowa czy serce? 22.01.12, 10:26
      Nie wiem czy ktoś linkował.
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,10957159,Matki_50__sa_obrzydliwe_.html
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 22.01.12, 13:40
        linkowal, no i?
        jak to sie ma to tematu tego watku?
        tam jest mowa o 50latkach, moja sytuacja jest "odrobine" inna, wystarczy przeczytac (moze jeszcze raz) moj pierwszy post.
    • zolla78 Re: matki: glowa czy serce? 22.01.12, 16:22
      U mnie to była w 100% decyzja z rozsądku. Dzieci nie lubiłam. Myśl o swoim mnie tylko przerażała. Niby uważałam (chociaż tego nie czułam), że chcę dzieci mieć...ale kiedyś i to kiedyś odkładałam jak mogłam. W wieku 33 lat stwierdziłam, że sorry, ale już późno i chociaż oczywiście moment nie był ten i było tyle przeciw, zdecydowałam się i już. M też miał takie podejście, a nawet był bardziej na "nie", bo bał się że złym ojcem będzie.
      Obecnie od 9 m-cy mamy totalnego kompletnego fioła na punkcie naszego malucha. Mnie dorwało dnia następnego po jej urodzeniu. Mojego M dorwało po pierwszej nocy jak wyszłyśmy ze szpitala i on się nią zajął bym ja mogła się wyspać. Rano jak wstałam, to to był inny człowiek :)
      Kajdany niesamowite taki maluch, ale jak jego tata jest ok, to można jakoś to sobie ułożyć i daje to tyle radości i ubawu, że nie jest aż tak strasznie żal tej straconej swobody.
      • banksia Re: matki: glowa czy serce? 22.01.12, 23:00
        kolejna pozytywna historia:) dzieki:)
        sadzac po twoin nicku jestesmy w tym samym wieku:)

        moj partner jest ok i napewno by sie zajmowal tyle ze on ma prace (czesto w dziwnych godzinach) i boje sie tez uwiazania solo z dzieckiem w domu - bo ktos przeciez pracowac musi... wiem tez ze chcialabym wrocic do pracy nie dluzej jak po roku. utraty wolnosci tez sie boje ale coz - bez tego sie nie da!





        • zolla78 Re: matki: glowa czy serce? 23.01.12, 14:12
          Rzeczywiście, to rok mojego urodzenia :)
          A co do kwestii uwiązania z dzieckiem solo w domu ... to nie wiem dlaczego czy to hormony czy tzw instynkt macierzyński, ale jakoś dziwnie to aż tak bardzo nie przeszkadza. Zwłaszcza jak nie dasz się zwariować i wychodzisz z maluchem z domu. I to nie mówię tylko o typowych spacerach, ale ja moją małą i po urzędach ciągałam i po sklepach i po znajomych. Masę zaległych spraw załatwiłam wtedy i znajomych poodwiedzałam. Mniej nudno nawet było, bo każdy zagadał a ile ma miesięcy, a czy ładnie śpi itp. jak np. czekałam w kolejce. Udało się z nią i na kilka dni do Niemiec pojechać w ramach wakacyjnej wycieczki. Odwiedziliśmy też miejsca, w których nie byliśmy od lat lub do których od lat się wybieraliśmy i jakoś nie było nigdy czasu, mimo posiadania tej osławionej wolności.
          Jakaś utrata wolności oczywiście jest. Ale też nie do końca tak przerażająca jak się wydaje. Jak siedzisz 8 h w pracy plus tracisz 2 h na dojazd, to tak naprawdę nie masz wiele więcej tej wolności niż jak siedzisz z dzieckiem. Z dzieckiem nawet paradoksalnie masz jej trochę więcej.
          Do pracy wróciłam prawie od razu, na pół gwizdka, ale zawsze - wolny zawód - zatem osobiście tego "uwiązania" nie odczułam jakoś specjalnie. Opiekunkę mała dostała jak miała 6 m-cy, trzeba było już na serio wrócić do pracy.
          Oczywiście najfajniej jest jak jest jeszcze ktoś kto od czasu do czasu zajmie się maluchem by gdzieś wyjść lub po prostu poleniuchować. Wtedy takie dziecko to sama radość.
    • a_nonima Re: matki: glowa czy serce? 23.01.12, 09:49
      Moja najbliższa przyjaciółka nie chciała mieć dzieci, jej maż również. Owszem lubiła dziecko siostry, dzieci znajomych też akceptowała, ale własnego nie chciała. Do tego chyba natura się dostosowała bo mimo, że profilaktyki nie stosowała w ciąże nie zachodziła.
      W wieku 35 lat zatęskniła za macierzyństwem.
      Ma półroczną córeczkę i oboje z mężem świata poza nią nie widzą.
    • georgia241 Re: matki: glowa czy serce? 23.01.12, 10:56
      Przez pięć lat malżeństwa nawet nie chciałam słyszeć o dziecku. Nagle "serce mi się otworzyło", zapragnęłam dziecka i w ciągu miesiąca zaszłam w ciążę. Nie chcę kolejnego dziecka - obecne ma 4-lata. I mam wrażenie, że to jakby moje dziecko mnie wybrało a nie na odwrót. Jakby to była tylko moja zgoda na to konkretne dziecko. Bardzo mistyczne doświadczenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja