awantura w sklepie

25.01.12, 18:49
Czy dla Was ważne sa wspólne zakupy z partnerem? Robiąc dziś zakupy w słynnej sieciówce z moim facetem byliśmy świadkami jak dla mnie komicznej sytuacji. Para będąca w tym samym celu w sklepie, zrobiła cyrk na cały świat , a głównie pani ,która miała ogromne pretensje do swojego mężczyzny, że odchodzi od niej z koszykiem, krzycząc na niego, że przyszli razem na zakupy , a on idzie w inną stronę niż ona.W rezultacie padło kilka wyzwisk w stronę faceta, kobita pobiegła po swój koszyk i dokończyli zakupy nafochani na siebie. Spięli się ponownie przy kasie, ponieważ facet miał gotówkę na te wlaśnie sprawunki, a babka była bez grosza.Usmiałam się przednio, ale przypominam sobie wiele podobnych sytuacji. Jak Wy się na to zapatrujecie?
    • samuela_vimes Re: awantura w sklepie 25.01.12, 18:53
      do roboty by się wzięła, leni się, to jej palma odbija ;-)
    • wersja_robocza Re: awantura w sklepie 25.01.12, 18:53
      Dla mnie to obce sytuacje. Chętnie wcisnę facetowi kasę, żeby załatwił za mnie wszelkie zakupy.
      • cuttle_fish Re: awantura w sklepie 25.01.12, 18:56
        > Chętnie wcisnę facetowi kasę, żeby załatwił za mnie
        > wszelkie zakupy.

        Mogę robić za Twojego faceta? I przy okazji swoje zakupy załatwić? :)
        • wersja_robocza Re: awantura w sklepie 25.01.12, 18:57
          Jeśli starczy kasy to proszę Cię uprzejmie bardzo.:D
        • samuela_vimes Re: awantura w sklepie 25.01.12, 19:14
          czizas Cuttle zapomniałam o tobie!!!
      • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 18:57
        No tak.U nas nie dochodzi prawie do mordobicia po sklepach, ale spotkałam znajomą wracając i tak zagaiłam o tamtych kłócących się, a ona mi na to, że też ją mąż wkurza jak tak robi. Ostatnio mieli ciche dnie, bo miarka się przebrała, kiedy gadała w czasie robienia zakupów, po czym się okazało, że do siebie, bo maż był na innym dziale akuratnie;-)
        • wersja_robocza Re: awantura w sklepie 25.01.12, 18:58
          Takie rozłażenie się bez uprzedzenia (znaczy zostawienie partnera bez słowa), lekceważenie partnera jest niegrzeczne nie tylko na zakupach.;)
          • facettt Re: awantura w sklepie 25.01.12, 20:24
            Ale przy zakupach usprawiedliwione.
            Po pol godzinie buszowania po gigancie po prostu bez slowa wychodze.
        • tres1 Re: awantura w sklepie 25.01.12, 21:34
          o rany, myślałam, że tylko mój tak ma
          prosiłam go wiele razy, żeby tak nie robił, więc jak po raz kolejny to się zdarza, to robię się tak wśćiekłaaaa.....
          • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 21:40
            Kiedyś inna pani znów ganiła faceta za to, że się niby wdzięczy do kasjerki. Heh........Nie wiem jak było naprawdę, ale faceci maja przerąbane, albo to kobiety. W sumie nadal nie wiem kto bardziej.
    • mariuszg2 Re: awantura w sklepie 25.01.12, 18:57
      Typowe dramat dwojga ludzi zagubionych w labiryncie pułek slynnej sieciówki (jeśli masz na mysli sympatycznego owada to juz cie lubie)
      gdzie szalejace promocje i okazje moga tak skolowac czlowieka ze sie zapomina..zwlaszcza jak go przypsze
      • male_pytanie Re: awantura w sklepie 25.01.12, 23:00
        a za mna facet nie nadaza bo ja nie lubie zakupów i metodycznie "obieguję" wszystkie alejki [oprocz tej z zarciem dla zwierzat] i sie spiesze a on biedny biega za mna z tym wozkiem. Biore go tylko wtedy jak mam duzo ciezkich rzeczy kt trzeba z wózka do auta, z auta po schodach do mieszkania, do garazu, do piwnicy zniesc.
        Czesto robimy zakupy w Leroy Merlin i zdarza mi sie gadac i gadac do niego [tak mysle] a krok za mna jakis obcy facet sie dziwnie patrzy,a moj gdzies przy wiertarach stoi i sie cieszy :P
    • zamysleniee Re: awantura w sklepie 25.01.12, 18:58
      najlepsze są miny facetów co razem z kobitą wybiorą się na zakupy (odzieżowe)
      babka szpera na wieszakach, przymierza itd. a biedny facet stoi i w oczach ma "k. mać"
      te męskie miny - bezcenne
      • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 19:06
        Mój jest zachwycony co prawda, ale tylko wtedy kiedy jemu mamy coś zakupić;-p
      • chat_calin Re: awantura w sklepie 25.01.12, 19:38
        Zawsze myslalam, ze wszyscy faceci tak maja, ale okazuje sie ze nie. Sa tacy ktorzy odczuwaja przyjemnosc przynoszac ciuchy do przymierzalni, ogladajac swoja kobiete, podsuwajac jej ubrania ktore im sie podobaja - niektorych to kreci jak diabli.

        Ja ze swoim rozstaje sie przy wyjsciu z parkingu, kazde sobie chodzi gdzie chce, potem wspolna kawa i jest git. Nie wyobrazam sobie "ogona" w sklepach.
        • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 19:41
          A ziemniory, mięcho, proszki po 10kg Ci nosi? Jak nie to ignorant.
          • chat_calin Re: awantura w sklepie 25.01.12, 20:27
            W wozku jezdza sobie. Na co ci tyle proszku i kartofli??? ;)
            • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 20:36
              A do domciu też sobie wózeczek jedzie? Lubię mieć dużo dobra;-) Ziemniory nie tak koniecznie, ale na środki czystości, które waża sporo nie żałuję;-)Nie lubię się rozdrabniać. Kupuję raz , a dobrze, jeden cięzar dłuuugi czas spokój;-)
        • zamysleniee Re: awantura w sklepie 25.01.12, 19:42
          chat_calin napisała:

          > Zawsze myslalam, ze wszyscy faceci tak maja, ale okazuje sie ze nie. Sa tacy kt
          > orzy odczuwaja przyjemnosc przynoszac ciuchy do przymierzalni, ogladajac swoja
          > kobiete, podsuwajac jej ubrania ktore im sie podobaja - niektorych to kreci jak
          > diabli.

          są takie wyjątki, ale to jeden na milion
    • berta-death Re: awantura w sklepie 25.01.12, 19:06
      Bo to nie są wspólne zakupy, tylko zakupy jednej strony a druga robi za osobę towarzyszącą i ma jak psiak iść przy nodze. A panu się zachciało jakieś inne półki oglądać, no kto to widział. Ale czego się dla seksu nie robi.
    • headvig Re: awantura w sklepie 25.01.12, 20:02
      my jeździmy na wspólne zakupy ale tylko dla jednej osoby. jak jedziemy na zakupy dla niego, to ja mu latam z ciuchami do przymierzalni, wyszukuję, on się obkupuje "na dwa lata" i jest prze-szczęśliwy, że nie będzie musiał w krótkim czasie nic kupować bo "już wszystko ma". ja wtedy nie kupuję nic dla siebie.
      jak on jedzie ze mną, to bierze sobie swojego smarfona z wgraną książką, siada na ławeczce przed przymierzalnią i co chwila zerka, żeby przytaknąć czy mi pasuje czy nie.
      w takim układzie wszyscy są szczęśliwi i nie ma awantur :)
      • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 20:08
        Mówisz o odzieży.Przerąbane mają panowie kiedy zakupy spożywcze odbywają się tylko w ich obecności i traktowani są jak woły.Bo niby po co faceta brać do sklepu?By toboły dźwigał. Takie podejście jest u wielu ludzi.
        • headvig Re: awantura w sklepie 25.01.12, 20:12
          ee tam, daję mu kartkę i jedzie do marketu sam, a ja w tym czasie ze scierą latam po domu. jak jadę z nim, to łazi od półki do półki, przelicza cenę na kilogram i poluje na promocje. a jak już upoluje coś złotówkę taniej, to znów prze-szczęśliwy ;)
          dlatego w domu mamy półroczny zapas papieru toaletowego i wody mineralnej, z 20 kg proszków do prania, 8 butli płynów do prania czarnego i wiele innych, ale po co wymieniać - promocje to jego lekkie zboczenie ;)
    • facettt Bron nas Panie 25.01.12, 20:22
      kseniainc napisała:
      > Czy dla Was ważne sa wspólne zakupy z partnerem?


      Bron nas Panie przed wspolnymi zakupami z baba.

      PS. Moze ten facet to bylem ja ?
      • kseniainc Re: Bron nas Panie 25.01.12, 20:33
        facettt napisał:

        > kseniainc napisała:
        > > Czy dla Was ważne sa wspólne zakupy z partnerem?
        >
        >
        > Bron nas Panie przed wspolnymi zakupami z baba.
        >
        > PS. Moze ten facet to bylem ja ?

        Paznokcia nawet nie dałabym sobie przyciąć. Ale jeśli masz czasem takie sytuacje z udziałem swojej pani, to ani o niej, ani o Tobie dobrze nie świadczy. Przyjmijmy więc, że bankowo nie byłeś to Ty;-)
        • facettt Re: Bron nas Panie 25.01.12, 20:54
          kseniainc napisała:
          Ale jeśli masz czasem takie sytuacje z udziałem swojej pani, to ani o niej, ani o Tobie dobrze nie świadczy. Przyjmijmy więc, że bankowo nie byłeś to Ty;-)

          No nie bylbym tego taki pewien.
          Bo jestem niezly dran.

          Nie dosc mam zla opinie - to jeszcze sie nia ciesze :)

          Cieszyl sie zla opinia...
    • akle2 Re: awantura w sklepie 25.01.12, 20:49
      Są pary, dla których malutka kłótnia raz dziennie, jest jak poranna kawa, seks i papieros w jednym. Ty się uśmiechnęłaś pobłażliwie, a oni z pewnością mieli to gdzieś, wrócili do domu i w pełnej komitywie zasiedli do oglądania serialu. Nie wiadomo, czy ta pani zapomniała portfela czy też zawsze jest bez kasy, bo łatwiej być bluszczem. Skoro ten pan to znosi, to na pewno nie jest pierwsza taka sytuacja. Na drugi raz uśmiechnij się i idź w swoj stronę, po prostu.
      • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 20:57
        Wszyscy klienci sklepowi włącznie z nami chodzi w swoje strony. Jednakże, po takich wyzwiskach usiąść do stołu, czy ulubionego serialu-heh. Bywa, różnie ludzie maja w domach. Wiedział także cały sklep(klienci i personel) że ów pani nie ma grosza , bo jest uzależniona od faceta finansowo-wykrzyczała to niejednokrotnie w trakcie trwania zakupów. Ale nie istotne to. Bardziej istotne jest to, że nie tylko nieznajomi tak mają niestety.I to, że dla mnie zakupy albo są koniecznością, albo przyjemnością, nigdy katorgą.
    • lena.nocna Re: awantura w sklepie 25.01.12, 21:00
      Ja po prostu pakuję zakupy do koszyka. Nie ważne czy facet odchodzi ode mnie czy ja od niego. Nie lubię hipermarketów i staram się to zrobić szybko.
      Dziwny problem, może się pani nie chciało podchodzić do koszyka - jestem w stanie to zrozumieć. ;-)
    • zeberdee24 Re: awantura w sklepie 25.01.12, 21:45
      Ważne może wybitnie nie są, ale często robimy razem i to jest normalka że się gdzieś gubimy z oczu, ale znajdujemy się raczej bezstresowo przy użyciu telefonu, ogólnie jakoś nie ma wielkich przeżyć z zakupami związanych.
    • jan_hus_na_stosie2 Re: awantura w sklepie 25.01.12, 21:49
      kolejny powód aby się nie żenić ;)

    • buuenos Re: awantura w sklepie 25.01.12, 22:36
      Zakupy z partnerem?Nigdy,sama tego nie cierpie,kupuje,ciuchy wg planu,SAMA,nie obarczam stresem partnera:-)Lece jak blyskawica i zgarniam z wieszakow co mi sie podoba.Nie mierze. Wpadki oddaje,problemu nie ma.Co innego art.spozywcze:-) jedno leci do ryb,inny do czipsow,ja w nabial on w napoje:-) Kompromisem sa dwa oddzielne kosze.spotykamy sie przy aucie,jak sie spoznia to foch:-)
      • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 22:51
        Zaobserwowałam także, że inaczej wyglądają zakupy wtedy kiedy "delikwenci" maja wspólną kasę , a inaczej gdy rozliczają się każde sobie. Jeszcze inni znajomi mają tak, że on płaci mieszkanie i rachunki, do niej należy reszta(jedzenie,chemia i jakieś ewentualne szaleństwo-wypad do kina). Wtedy facet przy zakupach jest wolny, albo z własnej woli nosi siaty.Hmmm, układy i układziki.
        • buuenos Re: awantura w sklepie 25.01.12, 23:06
          Nie tak pokretnie to u nas nie jest. Kasa wspolna,a uklad jest taki,zeby jak najszybciej zalatwic zakupy:-)Zawsze w koszu znajdzie si e cos extra dla mnie i dla niego_)
          • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 23:11
            Słuchajcie, ja też małostkowa nie jestem, tak tylko piszę o obserwacjach.Ludzie potrafią się pokłócić w sklepie o to kto ma wziąć koszyk kurna nawet;-)
            • zamysleniee Re: awantura w sklepie 25.01.12, 23:13
              to co dopiero w domu się dzieje w kwestii zakupionego towaru!
              • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 23:16
                zamysleniee napisała:

                > to co dopiero w domu się dzieje w kwestii zakupionego towaru!

                Ha, a też są styki. Kobiety robią awanturę facetom o coś co zjedli z lodówki, a one miały inny zamysł na tę rzecz. Niby pierdoły, ale tak sobie dziś powspominałam, to co widziałam, słyszałam, czytałam.....
                • buuenos Re: awantura w sklepie 25.01.12, 23:24
                  Ni, mial zjesc a nie zjadl!caly plan kulinarny poszedl sie..:-)Ale ja to tak zartem,jak i z partnerem czynie:-)
    • marguy Re: awantura w sklepie 25.01.12, 23:29
      Para będąca w tym samym celu w sklepie, zrobiła cyrk na cały świat , a głównie pani ,która miała ogromne pretensje do swojego mężczyzny, że odchodzi od niej z k
      > oszykiem, krzycząc na niego, że przyszli razem na zakupy , a on idzie w inną st
      > ronę niż ona.


      Na mezszczyzne to jeszcze sie zgodza, ale zeby to wrzeszczace stworzenie nazwac pania, to przesada.
      Niezaleznie od wieku zwykla szczeniara. Na dodatek bez oglady ni kultury.
      Chamstwo pospolite i tyle.

      Omijam takie typy z daleka.
      • kseniainc Re: awantura w sklepie 25.01.12, 23:33
        marguy-nie były to szczeniary, więc paniami nazwałam;-) Serio, gdyby to się zdarzało tylko na moim osiedlu pomyślałabym, że chamstwo wokół mnie mieszka, ale te sytuacje miały miejsce w caluśkim kraju naszym szanownym, kochanym zreszto.
        • marguy Re: awantura w sklepie 26.01.12, 00:11
          o! jak ladnie mezczyzna napisalam ;)
          • kseniainc Re: awantura w sklepie 26.01.12, 00:15
            hahahha. przytrafia się nawet najlepszym;-);-);-)
    • koham.mihnika.copyright osobno. Mnie na zakupy trzeba 10 minut. 26.01.12, 00:46
      Niewiasta nie rusza z domu bez plastiku,
    • kora3 Ciebie takie coś smieszy? 26.01.12, 08:33
      To raczej smutne, niż śmieszne. Raz to, ze ludzie nie mogą się dogadać w takich drobiazgach, jak zakupy, dwa - ze robią ze swoich nieporozumień przedstawienie przy ludziach z uzyciem jak wspomniałaś, wyzwisk.

      Czy zakupy z partnerem są dla mnie wazne - no nie. To znaczy nie dostrzegam zadnego "zwiazkowego mistycyzmu" w zakupach:) trza zrobić i czesc.

      Natomiast jesli ide razem z kimkolwiek do sklepu i bierzemy jeden koszyk, to jasne jest, ze nie oddalam się z nim nagle, ani ten ktoś. Zdarza mi się robić zakupy z moim partnerem, z moim byłym i z kolezankami i owszem - wqrzyłoby mnie, gdyby nagle taka osoba sobie poszła gdzie indziej. NA pewno nie robiłabym cyrku przy ludziach, ale miłe by to nie było. Zwykle u mnie to jest tak, ze jesli robię zakupy np. z facetem moim, albop eksem (czesto razem kupujemy) to o ile jest to pare drobiazgó do jedzenia, to bierzemy jeden koszyk. Jesli natomiast zakupy są wiekszxe i w szerszym asortymencie (jakieś kosmetyki, środki czystosci) to kazdy bierze swój. Tym samym ja unikam pielgrzymki po nic do działu np. z pastami do zebów, a towarzysząca mi osoba nie musi stac i czekać, aż wybiore szampon, czy płyn do prania.

      Po co sobie i komuś fundować wedrówke po sklepie i strate czasu. Spotykamy się przy kasie i czesc. JAkkolwiek uwazam załatwianie takich spraw głosno przy l;udziach za naganne, rozumiem samo to, ze babkę zachowanie goscia zdenerwowało - skoro idą razem i mają jeden koszyk, to nie powinien sobie iśc. Tym bardziej, ze jak wspomniałąś, babka nie miała z sobą kasy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja