trinity5 Re: Romans z żonatym 09.06.04, 16:41 Witam, kiedys znalazlam sie w podobnej sytuacji jak ty, ludzilam sie nadziejä ze kiedys bedzie tylko dla mnie, niestety tak sie nigdy nie stalo, bylo tylko duzo obietnic, przyzeczen, i duzo wylanych lez.Zerwalam calkowicie kontakty z nim,chociaz nie ukrywam bylo trudno,wszystko mi przypominalo o nim, ale z perspektywy czasu wiem ze dobrze zrobilam,to bylo najlepsze wyjscie z calej tej sytuacji.Dzis jestem szczesliwä mezatkä, stanelam na nogi, czego Tobie tez zycze. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 09.06.04, 17:23 Boję się takich jak ty mufka! Niechciałabym nigdy w życiu takiej spotkać. Każdy dostaje za swoję oddane.W swoim czasie. Nie ma dla Ciebie świętości Mufka.Jestes obrzydliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ani_ani Re: Romans z żonatym 09.06.04, 17:46 masz rację Obiektywna. Autorka wątku prezentuje sobą postawę skrajnie egoistyczną, a zarazem infantylną i naiwną w sposobie postrzegania swego problemu i ludzi w to uwikłanych. Dla niej liczą się tylko i wyłącznie osobiste odczucia typu: bo ona kocha, bo ma prawo do miłości,do szczęścia, bo taka kultura, obyczaje, bo jest druga , a nie pierwsza. Poraziło mnie szczególnie jedno jej pytanie, dlaczego jego żona ma prawa, a ona nie. Na sczęście samo życie zweryfikuje jej ( mrufki ) postawę. Dostanie od niego takiego kopa, że żonatych omijać będzie z daleka. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 09.06.04, 17:56 ani_ani napisała: > masz rację Obiektywna. > Autorka wątku prezentuje sobą postawę skrajnie egoistyczną, a zarazem > infantylną i naiwną w sposobie postrzegania swego problemu i ludzi w to > uwikłanych. Dla niej liczą się tylko i wyłącznie osobiste odczucia typu: bo ona kocha, bo > ma prawo do miłości,do szczęścia, bo taka kultura, obyczaje, bo jest druga , a nie pierwsza. > Poraziło mnie szczególnie jedno jej pytanie, dlaczego jego żona ma prawa, a ona nie. > Na sczęście samo życie zweryfikuje jej ( mrufki ) postawę. Dostanie od niego > takiego kopa, że żonatych omijać będzie z daleka. no coz nie wiem dlaczego jestes taka strasznie nie sprawiedliwa, wszystko w zyciu jest mozliwe, i Tobie moze sie przytrafic zonaty facet, ona przyznaje sie do tego ze tez jest czlowiekiem i ma slabosci, ty uwazasz ze zycie jest tylko dwubiegunowe czy dwukolorowe albo dobre albo zle, albo czarne albo biale ale sama zachwycasz sie tecza kazdy z nas ma slabosci, kazdy jest tylko czlowiekiem, te co krytykuja nie trafily na tego jednego ktory moze im w glowie zawrocic a te ktore trafily napewno powtorza te sytuacje nie raz jesli bedzie okazja, bo tacy to juz my ludzie jestesmy bladzimy, grzeszymy, aby bylo nam co wybaczac... a jesli ktoras jest mezatka no coz to tylko dodaje smaczku zonaty z mezatka... czyz nie wspaniale?...;-) tak ze to tylko czas pokazuje... nic wiecej nie mozna wbyc za bardzo zawzietym bo to tylko prowadzi do stresow i wrzodow zoladka Odpowiedz Link Zgłoś
ani_ani Re: Romans z żonatym 09.06.04, 18:13 Piszę co wiem z autopsji, z osobistych doświadczeń i obserwacji. Źle nie życzę autorce, bo jej nie znam ( ani mój brat, ani swat ). To co się stanie, przyniesie samo życie. To będzie tragedia (jej , jego , jego żony, ich dzieci ). Wszyscy aktorzy tego dramatu bardzo bolesnie odczują te chwile zauroczenia i zapomnienia (jego i jej). Zapłacą wysoka cenę: traumą , depresją, utratą zaufania, bólem , złamanym sercem, zranioną duszą. Powrót do normalnego, spokojnego życia , wymagać będzie ogromnego wysiłku i samozaparcia . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Osa Re: Romans z żonatym IP: *.citynet.pl / 149.156.98.* 09.06.04, 18:01 Mrufka zakończ ten romans czym predzej. On nigdy nie odejdzie od zony zapewniam Cię. Pomyśl sobie: w nocy on do żony mówi kocham przytula ja spia w jednym łózku kochają sie namiętnie to zona i rodzina pojedzie za granice na wakacje a ty co wyjesz .Wyj dalej w takim układzie i życze ci aby jego zona sie dowiedziała i obdarła ze skóry.Każdy kochanek opowiada,ze w domu sie nie układa ,ze zona zła itp. ze to ty jestes tą naj to sa bzdury.Zawsze bedziesz ta druga Zrywaj to wylecz sie z tej miłości.Psychiatra już o ciebie pyta.pomysl o sobie Odpowiedz Link Zgłoś
krateczka28 Re: Romans z żonatym 09.06.04, 18:11 a ja Ci zycze zebys poznala jakiegos swietnego faceta , zakochala sie na zaboj w nim zebyscie sie pobrali a potem... niech zjawi sie taka sama fladra jak Ty teraz i rozbije Twoj zwiazek , ciekawe co wtedy bedziesz jej pisac na takie same rozterki jak teraz Twoje. Puknij sie w glowe panienko. Co pozadni ludzie wogole moga napisac na takie dno moralne jakie prezentujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: linden Re: Romans z żonatym IP: *.elex.pl / *.elex.pl 09.06.04, 18:42 Nie krytykowałabym tak tej pani. Sama nie wiem jak postąpiłabym w sytuacji zdradzonej, zreszta sama nie wiem, czy u mnie to juz nie nastapilo. Czuje sie taka zaniedbana, wiec i ja szukam czegos nowego.Gdyby mi sie cos takiego zdarzylo z zonatym mezczyzna to nie wiem, czy na poczatku nie skorzystalabuym calkowicie z tej znajomosci. potem moze przyszloby otrzezwienie.Nie krytykuj, dopoki sam nie przezyles!! Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 09.06.04, 20:26 daj mi znac linden..;-)) zycie w zyciu pisze samo scenariusze a my niestety jestemy tylko aktorami w tej sztuce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poxipol Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 20:27 Po co przeżywać, przechodzić to na własnej skórze? Mądrzy ludzie uczą się na cudzych błedach, potrafią przewidzieć skutki i konsekwencje takich romansów. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 09.06.04, 20:30 Gość portalu: poxipol napisał(a): > Po co przeżywać, przechodzić to na własnej skórze? > Mądrzy ludzie uczą się na cudzych błedach, potrafią przewidzieć skutki i > konsekwencje takich romansów. przezylas/es? wiesz co tracisz? wiesz co zyskujesz? jesli nie wiesz to po co takie bzdury mowisz, kazdy ma inne doswiadczenia i kazdy inaczej przezywa, a moze nie sa to bledy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poxipol Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 20:43 Czy widziałaś ,viper, choć jeden post pisany przez mężczyznę pt. Romans z mężatką ? Czy faceci płaczą na forum z tego powodu? Zyskuję dupę do dupczenia, stracić mogę dom i rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magga Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 21:27 chyba tak bo jak mojemu mężowi mówię że dam mu rozód żeby sobie mógł być z nią i nic nie chce tzn z domu (jego) biorę tylko swoje ciuchy to on nie chce tego.... a ja czasem chciałabym tego i swoim działaniem do tego zmierzam tzn. urządzam awantury ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 16:19 Gość portalu: poxipol napisał(a): > Czy widziałaś ,viper, choć jeden post pisany przez mężczyznę pt. Romans z > mężatką ? > Czy faceci płaczą na forum z tego powodu? > Zyskuję dupę do dupczenia, stracić mogę dom i rodzinę. mezczyzna jest stworzeniem czynu, on robi, cierpi a jak juz by cos takiego powiedzial to wzieto by to za chwalenie sie kochankami, wiec lepiej milczec, i szuukac jak sie znajdzie to kochac, jak sie zgubi to znow szukac i tak az do momentu az alzheimer zabierze mysli ... a czego ja w sumie szukam? a tak powaznie to kazdy z nas szuka w zyciu i kobieta i mezczyzna ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 09.06.04, 18:57 Masz świętą rację. Bo tak jest w zyciu że jest się raz aktorem a innym razem ofiarą. jedno co wiem to trzeba być w porządku, nie myśleć jedynie tylko o sobie, ale także pomyśleć co ta biedna żona jest winna. Pomyśleć o innych. Bo jest to poprostu niemoralne. Nikt nie chce być oszukiwany. A żonaci męzczyzni zwykle chcą odmiany.Tak jest ten świat urządzony że na takiego mężczyznę inaczej się patrzy aniżeli na kochankę. każdy jest odpowiedzialny za swoje życie i za innych ludzi. Ja np. nie patrzę na żonatych męzczyzn jak na obiekt, bo wiem że mają zony i nie mam prawa. To takie proste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasandra Re: Romans z żonatym IP: *.net-serwis.pl 09.06.04, 22:59 Dobrze mówisz, ale zwykle to się dzieje z głupoty i z wyrachowania. Ona myśli, ze on rzuci tę zonę dla niej, a on masuje ego. Czasami jej się udaje, ale nie powinna na to liczyć. Mój szef utrzymuje kochankę na koszt firmy (płaci jej pensję, jeździ z nia na służbowe wyjazdy) a baba jest brzydsza od zony faceta, który w dodatku ma trzy małe córeczki, na co ona liczy ? Oczywiście, na całą jego kasę, a nie tylko na ochłap w postaci pensji. Odpowiedz Link Zgłoś
oliviaa Re: Romans z żonatym 09.06.04, 23:50 Gdzie tacy obrzydliwi faceci sie chowaja...?? Odpowiedz Link Zgłoś
oliviaa Re: Romans z żonatym 09.06.04, 23:51 I jeszcze jedno, po co mu w takim razie rodzina?? Po co mu dzieci?? Niech kupi sobie psa... Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 14:54 oliviaa napisała: > I jeszcze jedno, po co mu w takim razie rodzina?? Po co mu dzieci?? Niech kupi > sobie psa... kobieta lepsza, szczegolnie kochanka, bo to i sex mozna z nia miec, i pogadac, i isc jak juz sie nudno robic, wiec mozna wrocic do rodziny.... olivia zycze duzo romansow tobie i twojemu partnerowi.... Odpowiedz Link Zgłoś
poema Re: Romans z żonatym 10.06.04, 15:24 Sytuację mam całkiem podobna, tylko tyle, że zarzeka się, że mnie kocha i chce ze mną być, myśli o zamieszkaniu razem, ale... Ale jakoś nie czuję, że tak jest. Jak ktoś napisał w odpowiedzi an Twoje listy - jesli kocha, to chce spędzac każdą wolną chwilę razem. A nam, a właścicie jemu, ciągle coś wypada - a to siatkówka, a to dzieci, a to koledzy. Niby go kocham, jednak zastanawiam się czy to właśnie jego potrzeba przy moim boku czy może kogokolwiek? Chyba warto sobie na to odpowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 16:13 Trzeba było wcześniej się zastanawiać, jak się wdawałaś w romans z facetem co ma własną rodzinę. Chciałabyś zeby ciebie spotkało to samo- co tą żonę. Na to właśnie pytanie warto się zastanowić.... Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 16:34 Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > Trzeba było wcześniej się zastanawiać, jak się wdawałaś w romans z facetem co > ma własną rodzinę. Chciałabyś zeby ciebie spotkało to samo- co tą żonę. Na to > właśnie pytanie warto się zastanowić.... mozna sie tez cieszyc ze masz faceta atrakcyjnego ktory sie nie tylko tobie podoba, cieszyc sie tym ze twoj facet ma dobre serce i pomaga tym potrzebujacym, cieszyc sie ze nadal jest z toba mimo ze moglby byc z kims innym, mozna sie cieszyc z roznych rzeczy dobrego mezczyzne ciezko znalezc, wiec jak sie go ma trzeba sie liczyc z tym ze czasami szczesciem sie trzeba podzielic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 16:40 Prawda jest taka że każdy zakochany chce mnieć wyłączność do danej osoby, chce być jeden i jedyny. Dlatego bzdury gadasz, że naturalne jest to że trzeba się dzielić. Nie byłaś chyba w podobnej sytuacji, bądz tez nigdy nie byłaś zakochana naprawdę - bo nigdy byś takich farmazonów wyssanych z palca nie napisała. W życiu należy miec czyste sumienie - bo w przeciwnym razie nie osiągnie sie prawdziwego szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 16:49 Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > Prawda jest taka że każdy zakochany chce mnieć wyłączność do danej osoby, chce > być jeden i jedyny. Dlatego bzdury gadasz, że naturalne jest to że trzeba się > dzielić. Nie byłaś chyba w podobnej sytuacji, bądz tez nigdy nie byłaś > zakochana naprawdę - bo nigdy byś takich farmazonów wyssanych z palca nie > napisała. W życiu należy miec czyste sumienie - bo w przeciwnym razie nie > osiągnie sie prawdziwego szczęścia. za gorami za lasami itd itd... to sa bajki kochanie o ktorych mowisz, czy ty masz czyste sumienie? czy mozesz powiedziec ze nigdy nie zgrzeszylas mysla mowa ani uczynkiem? i co to znaczy kochac prawidziwie? czy to jest wedlug twojej recepty? a moze ktos ma inna? i co to znaczy prawdziwe szczescie? czy to takie ktore ty sama okreslilas czy moze ktos miec inna definicje szczescia? aha nie jestem kobieta jestem mezczyzna....sorry, moge tez miec inne punkty odniesienia i inny punkt widzenia tego samego problemu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 17:03 Mam pytanie: Czy chciałbyś żeby twoja kobieta miała podobne zapatrywania jak Ty? Czy może wolałbyś żeby była Ci wierna? Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 17:23 Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > Mam pytanie: Czy chciałbyś żeby twoja kobieta miała podobne zapatrywania jak > Ty? Czy może wolałbyś żeby była Ci wierna? mam na tyle lat ze wiem ze nad pewnymi rzeczami sie nie ma kontroli, to co ja bym chcial to w tym wypadku nie ma znaczenia, jej wybor i ona ponioslaby konsekwensje swojego wyboru tak samo jak ja musze ponosic konsekwencje swoich wyborow, takie jest dorosle zycie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 17:27 Ale jest się odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale również za innych. Wyrządzanie osobom trzecim krzywdy jest niemoralne i krzywdzace. Po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 17:38 Re: Romans z żonatym Autor: viper39 Data: 10.06.2004 16:49 + dodaj do ulubionych wątków ------------------------------------------------------------------------------ Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > Prawda jest taka że każdy zakochany chce mnieć wyłączność do danej osoby, chce > być jeden i jedyny. Dlatego bzdury gadasz, że naturalne jest to że trzeba się > dzielić. Nie byłaś chyba w podobnej sytuacji, bądz tez nigdy nie byłaś > zakochana naprawdę - bo nigdy byś takich farmazonów wyssanych z palca nie > napisała. W życiu należy miec czyste sumienie - bo w przeciwnym razie nie > osiągnie sie prawdziwego szczęścia. za gorami za lasami itd itd... to sa bajki kochanie o ktorych mowisz, czy ty masz czyste sumienie? czy mozesz powiedziec ze nigdy nie zgrzeszylas mysla mowa ani uczynkiem? i co to znaczy kochac prawidziwie? czy to jest wedlug twojej recepty? a moze ktos ma inna? i co to znaczy prawdziwe szczescie? czy to takie ktore ty sama okreslilas czy moze ktos miec inna definicje szczescia? aha nie jestem kobieta jestem mezczyzna....sorry, moge tez miec inne punkty odniesienia i inny punkt widzenia tego samego problemu... Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > Ale jest się odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale również za innych. > Wyrządzanie osobom trzecim krzywdy jest niemoralne i krzywdzace. Po prostu. probujesz sie wywinac z odpowiedzi na pytanie ktore zadalem wczesniej, o jakich krzywdach mowisz? a czy np mezczyzna nie jest krzywdzony jesli nie jest "szzesliwy"? i co to jest krzywda? bo moze twoja definicja jest inna od mojej? i co to jest niemoralne? twoja moralnosc? spoleczna? rzucasz haslami strasznie ciezkimi, ale tak dokladnie to moralnosc kazdy ma swoja, moze mezczyzna ma troche inna niz kobieta? dlaczego ktos kto nie chce byc odpowiedzialny za kogos ma za niego byc odpowiedizalny? czy kobieta bedac zona nie jest dorosla i nie wie co robi? ma wybory... co to jest osiemnasty wiek? rownouprawnienie was interesuje ale tylko takie jak wam akurat w danej chwili odpowiada? nic z tego kazdy zyje tak aby przezyc zycie jak najlepiej Odpowiedz Link Zgłoś
cubanelle Re: Romans z żonatym 22.06.04, 13:34 Ale jestes glupiomadry!! "Jej wybor, ona ponosi konsekwencje", ty tez bedziesz je ponosil, bo z nia jestes, np zamiast cie kochac, odejdzie i rzuci jak zabawke w kat - zaplacisz i to ostra depresja! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 16:43 Jak sam mój nick wskazuje Obiektywna - oznacza to że jestem dziewczyną. Gdybym była chłopakiem Viper - to nazwałabym siebie Obiektywny. Chyba to jasne, Czy nie? Masz jeszcze jakies wątpliwości? Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 16:51 Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > Jak sam mój nick wskazuje Obiektywna - oznacza to że jestem dziewczyną. Gdybym > była chłopakiem Viper - to nazwałabym siebie Obiektywny. Chyba to jasne, Czy > nie? Masz jeszcze jakies wątpliwości? nigdy ich nie mialem (jelsi chodzi o nicka) jest on napewno kobiecy, czy gdzies zauwazylas ze zwracam sie do ciebie jak do mezczyzny? jesli tak to niechcacy, za co mowie sorry... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 17:00 Owszem zwróciłaś się do mnie jak do mężcz. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 17:19 Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > Owszem zwróciłaś się do mnie jak do mężcz. mozesz wskazac post?? jesli tak z gory przepraszam a wygladasz jak mezczyzna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 17:25 Już nie ma sprawy. Tak z profilu to wyglądam jak mężczyzna, ale to nic i tak mam powodzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 19:53 Re: Romans z żonatym Autor: Gość: vkk IP: *.internetdsl.pl / *.internetdsl.tpnet.pl Data: 10.06.2004 19:05 + dodaj do ulubionych wątków -------------------------------------------------------------------------------- I (jeśli pozwolisz ) moje-nie moje dopowiedzenie ... Marek Hłasko napisał w "Ósmym dniu tygodnia: "Każde dobre uczucie ludzkie jest święte i nie ma żadnej gwarancji, że raz jeszcze w życiu człowiek będzie chciał się wygłupiać i dawać drugiemu człowiekowi tak samo wiele, a o to przecież chodzi." Wiem to dobrze, bo sama "i chciałabym i boję się", więc żałuję każdej ważnej chwili z przeszłości, tego, że chciałam być "mądrzejsza", "lepsza" i wydawało mi się, że stać mnie na wszystko... A dziś coraz częściej myślę, że "Każde szczęście przychodzi złą drogą" ( też Hłasko ). niezle, warte powtorzenia, i tylko potwierdza teze ze nie warto sobie wyrzucac czegos co sprawialo ze ktos czekal lub czekac chcial, tego ze byly spotkania, szepty, sex.... zycie ucieka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida76 Re: Romans z żonatym IP: *.chello.pl 11.06.04, 14:43 chyba tu jakas rozgrywk pomiedzy viperem a obiektywna sie rozgrywa ale chyba zatraciliscie watek. Ja do mrowki - autorki calego tematu. Dziewczyno bylam dokladnie w tej samej sytuacji co ty. Bagatela przez 4 lata. Ja widzialam od razu ze on ma zone i dziecko - jedno. Wiedzialam rowniez ze nie moge sie w nim zakochac. Niezle powiedziane co - nie moge. Niestety to bylo mocniejsze ode mnie i po paru miesiacach BACH trzasnelo i mnie i mu to powiedzialam. Wiedzialam ze niczego tym nie osiagne. Chcialam zeby wiedzial. Nie zaluje ani jednego dnia ktory z nim przezylam ani jednej chwili. No moze tylko tej ostatniej i ostatnich rozmow ale to juz przeszlosc wiedzialam ze predzej czy pozniej sie rozstaniemy tylko nie sadzilam ze w tak durny sposob. Jego zona nic o mnie nie wiedziala. Trzymalam sie zawsze z boku, aczkolwiek nie bylo to latwe. Gdy mialam dola on byl przy mnie jesli nie fizycznie to dzwonil. Kiedy mialam chorego tate w szpitalu zawiozl mnie do niego (do innego miasta). Byl ode mnie o starszy ale duzo sie od niego nauczylam. Wiem czego nie moge zrobic w moim przyszlym malzenstwie. Wiem na co musze zwracac uwage. Nie czuje sie przez niego wykorzystana. Milo wspominam nasza znajomosc i wiem ze zawsze bedzie w moich myslach. Ostatnio nawet do niego zadzwonilam po dwoch latach prawie nie kontaktowania sie. Nic nie powiedzialam. Sluchalam tylko jego glosu. I wiecie co? To bylo mile. Pewnie teraz dostane grad krytyk i wyzwisk. Nie wazne. Chce tylko zebys wiedziala Mroweczko ze jesli czujesz cos do niego a jestes na tyle silna by byc z nim a zarazem z nim nie byc to badz. Nie bedziesz zalowac. On nawet jesli nie odejdzie od ciebie to zapewniam cie bedziesz dla niego bardzo wazna w zyciu. Tak jak ja bylam w moim zwiazku. Bylam z boku ale wiedzialam o wszystkim bo umialam sluchac. Nie musialam nic mowic ale umialam sluchac i wiem ze bylo to docenione. Pozdrawiam I. Odpowiedz Link Zgłoś
krateczka28 Re: Romans z żonatym 11.06.04, 16:02 a jednak sprawiedliwosc jakas istnieje i takie osoby jak ida76 i mrufka w koncu zostaja same , nawet zyczylabym im zeby juz na zawsze bo takie osoby nie zasluguja na zadne uczucie na zadnego mezczyzne na wylacznosc w swoim zyciu , same wybraly taki los, w sumie dla mnei to sa one gorsze od pan z domow publicznych , bardziej obrzydliwe na pewno Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 11.06.04, 16:04 Gość portalu: ida76 napisał(a): no coz narszcie jakas normalna rozwazna i umiejaca sie przyznac ze z takiego zwiazku mozna cos dobrego wyniesc i cos ciekawego przezyc, Odpowiedz Link Zgłoś
hal9000 Re: Romans z żonatym 11.06.04, 16:39 Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > Trzeba było wcześniej się zastanawiać, jak się wdawałaś w romans z facetem co > ma własną rodzinę. Chciałabyś zeby ciebie spotkało to samo- co tą żonę. Na to > właśnie pytanie warto się zastanowić.... Obiektywna, oczywiscie masz racje. Inna prawda jest taka, ze latwo sie takie prawdy glosi stojac z boku i nie przezywajac tych wszystkich emocji. A swoja droga to gdyby Helena Trojanska nie zwiala od swojego prawowitego malzonka aby przyprawiac mu rogi z Parysem to swiat bylby ubozszy o Iliade i Odyseje... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinka mrufka, mniej egoizmu zycze... IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 11.06.04, 15:53 przeczytalam wszystkie posty bardzo dokladnie i co coz... nie zal mi mrufki (mrufki_z), nic a nic. sporo banalow tutaj wyczytalam. zawsze w takich przypadkach zastanawia mnie, czy zakochani choc raz pomysleli o tej osobie, ktora zdradzaja... i wcale nie o wyrzuty sumienia mi chodzi, a o swiadomosc cierpienia czlowieka okrutnie oszukiwanego. ciekawe, co by napisala mrufka, gdyby znalazla sie po tej drugiej stronie... SZKODA SLOW! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: mrufka, mniej egoizmu zycze... IP: *.pradnik.one.pl 11.06.04, 20:05 trafiłaś w sedno,katinka jak je same to kiedys spotka to zalożą forum "mój mąż chyba mnie zdradza,ratujcie" i będą tu łzy wylewać czego oczywiście nikomu nie życzę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida76 Re: mrufka, mniej egoizmu zycze... IP: *.chello.pl 11.06.04, 21:17 Viper dziekuje jestes NORMALNY na tym forum jako jeden z nielicznych. Krateczko28 nie oceniaj ludzi dopoki ich nie poznasz i nie chodzi tu tylko o mnie czy mrofke. To dobra rada na przyszlosc. Takie OGRANICZENIE w mysleniu nie pomoze ci w zyciu a wprost przeciwnie utrudni ci go. Nie czuje sie jako pani z domu publicznego i wypraszam sobie takie porownania. A dla twojej i innych wiadomosci w przyszlym roku wychodze za maz. Moj narzeczony wie o mojej przeszlosci. I wiecie co??? Wedlug was napewno jest cos z nim nie tak bo on mnie akceptuje taka jaka jestem. Tamten zwiazek to przeszlosc. Potrzeba mi wtedy bylo kogos i uwazam ze i ja tamtemu zonatemu jak i on mnie duzo sobie pomoglismy. W pewnym momencie zwiazek sie skonczyl i KONIEC TEMATU. Dla waszej ograniczonej wiadomosci zaklamance: DZIEWCZYNA KTORA JEST KOCHANKA NIE ZAWSZE MUSI DAZYC DO ROZWODU. Czasami taki uklad jej odpowiada jezeli jest od poczatku do konca szczery. Viper jeszcze raz wielkie dzieki. Pozdrawiam i ciebie i Mrofke :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinka Re: mrufka, mniej egoizmu zycze... IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 11.06.04, 21:48 >>Dla waszej ograniczonej wiadomosci zaklamance: DZIEWCZYNA KTORA JEST KOCHANKA NIE ZAWSZE MUSI DAZYC DO ROZWODU. Czasami taki uklad jej odpowiada jezeli jest od poczatku do konca szczery. << i tak wlasnie moze napisac tylko egoistka... do samego konca mysli TYLKO o sobie, normalnie pogratulowac szacunku... i kto tutaj jest ZAKLAMANCEM?? nie bardzo tez rozumiem, co masz na mysli, piszac : uklad od poczatku do konca szczery?? przeczytaj swoj post i sie zastanow troszeczke, zwlaszcza w momencie - jak to ujelas - ograniczenia w mysleniu. pozdrowienia dla Krateczki28 :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: mrufka, mniej egoizmu zycze... IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.04, 22:30 Ida 76 i mrufka. Jesteście żałosne. jaki uczciwy układ. Nie oceniajcie nas. Jeżeli ktoś ugania się za żonatym facetem, czeka na każdy jego telefon i spotkanie wiedząć, że w domu ma dzieci i żonę to kim jest? Uczciwie pytam kim? zastanówcie się coz Wami jest nie tak. zapytajcie siebie dlaczego wybrałam żonatego faceta, co na to wpłynęło? Za mało wrażeń w życiu, nieszczęśliwe dzieciństwo, brak ojca, złe relacje z matką? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosiunia Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 21:41 zamiast skupiać się tak bardzo na Sobię proszę Cię pomyśl o jego dzieciach. Mój pewien znajomy miał romans .Chciał odejść od zony mieli 17 letnia córke .Córka jak się dowiedziała o jego romansie POWIESIŁA SIĘ .Zostawiła go zona kochanke znienawidził.A sam wyladował w psychiatryku . Ludzie zanim się zakochacie z żonatym czy mężatce weżcie sobie te wszytkie stare prawdy do serca .WSZYTKO W ŻYCIU WRACA >NIE BUDUJE SIE SZCZESCIA NA CZIMS NIESZCZESCIU.EGOISCI W ZYCIU TRAFIAJA NA SAMYCH EGOISTOW Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida76 Re: Romans z żonatym IP: *.chello.pl 12.06.04, 09:03 widze ze juz jestesmy skreslone z tego swiata jako kobiety razem z mrofka. niezle niezle. Jesli chodzi o zaklamanie. Nie czulam abym cokolwiek zlego robila jego rodzinie wprost przeciwnie (pewnie teraz dostane grad krytk, ale co tam). Moim jak rowniez i jego zdaniem pomoglam ich zwiazkowi. On mogl w koncu z kims porozmawiac. Wyjezdzal od pon do pt poza swoje miasto i jechal w Polske. Czasami w weekendy spotykal sie ze swoja zona jak rowniez z dzieckiem. Ale zaznaczam to bylo czasami. Nie mial poza tym nikogo. Pewnie pomyslicie sobie naiwna idiotka uwierzyla w bajeczke. Ale ja wiem ze tak bylo. Pomyslcie sobie jak wy byscie sie czuli widzac sie z najblizszymi osobami raz na ruski rok? Czy nie potrzebowalibyscie kogos "bliskiego"? Kogos z kim mozecie pogadac, posmiac sie, isc na spacer? Sadze ze wiedzialam o nim (w tamtym okresie) wiecej niz jego zona. I wiem ze duzo mu tym pomoglam. Traktowalismy sie jak para przyjaciol. I myslelismy ze tak juz zostanie. Nawet jak sie juz nie spotykalismy on dzwonil do mnie ja pamietalam o jego uroczystosciach. Przypominalam o rocznicach. I nie bylo juz wtedy zadnych spotykan ale znajomosc zostala. Nie mowie Mrofce ze ma rowniez wchodzic w taki zwiazek. Nic takiego. Odezwalam sie na tym forum zeby pokazac ze kochanki rowniez sa na swiecie. Ja na szczescie juz wyszlam z tego zwiazku i jestem szczeliwa z moim narzeczonym. Nie uwazam ze zrobilam cos zlego. Zylam troche egoistycznie to fakt ale na pewno nie szkodzilam jego rodzinie. Nic im nie zabieralam, wrecz przeciwnie odciagalam go od decyzji zeby sie rozwodzil. W pewnym momencie chcial to zrobic i nie z mojego powodu. Nie chcial byc ze swoja zona ktora nic mu nie dawala z siebie. Zadnych czulosci, ciepla, zainteresowania i blagam nie myslcie tylko o lozku. Czulosci to nie musi byc tylko seks. Teraz zapewne dowiem sie jaka to bylam okropna wiec czekam na wasze zlowieszcze posty. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinka ida76.... IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 12.06.04, 12:47 po przeczytaniu Twoich zwierzen wypada tylko postawic wielokropek, co niniejszym czynie (...). no i moze jeszcze usmiechnac sie szeroko, ale to juz naprawde wszystko :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łania Re: Romans z żonatym IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.06.04, 09:13 Nie chce niekogo oceniac, ani nikomu radzic, nie zgadzam sie z wieloma wypowiedziami, ale niech moja historia pomoze innym, moze? Moim pierwszym facetem był moj rowiesnik, chodzilam z nim prawie 5 lat i okazalo się, ze jakas przygodna panienka jest z nim w ciazy. Nie udalo sie skleic tego pekniecia. Odstawilam go. Kolejny facet mojego zycia, a ojciec mojego syna, to rozwiedziony nauczyciel z mojej szkoly pomaturalnej. Zanim zaczelam sie z nim spotykac upewnilam sie,ze nie jest zonaty. Ale zamiast stac sie jego zoną, zostałam matka naszego syna. Nie chcial sie zenic, tak do konca nie wiem dlaczego. Kiedy syn mial 2 lata postanowilam zerwac z tym facetem. Potem poznalam pana M., za którego wyszlam za maz. Oboje mielismy nieudany zwiazek na swoim koncie, bylam o 10 lat od niego mlodsza. Ale jak sie okazalo zamiast meskiego ramienia dostalam synka- mialam prac, gotowac, sprzatac, byc k. wlozku, dama w towarzystwie itd i siedziec cicho. Po 10 latach postanowilam zostawic tego wiecznie niezadowolonego gbura. Szukalma swojej "połówki" wszedzie. Takze w internecie. Było pare nietrafionych prob. Az znalazlam.Pod samym bokiem. Znalam faceta kilka lat,sluzbowo. Nigdy nie sadzilam,ze moze nas cos laczyc, choc widzialam, ze podobam mu sie, a on mi. Wydawal mi sie przecietnie szczesliwym,zonatym, dzieciatym (córka). Az tu ktorego dnia, poszlismy wieksza paczka na kawe, towarzystwo sie wykruszylo, az zostalo nas troje- tyle ze kolezanka dostala za duza dawke rumu do herbaty i trzeba sie bylo nia zajac.To ona potem mi uswiadomila ze pan W. nie patrzy na mnie jak na kolezanke, tylko... Kiedy i ja spojrzalm na to z innej strony okazalo sie, ze wszystko nas laczy, pasujemy do siebie jak dwie połówki jabłka.Kiedy powiedzal,ze mnie kocha oboje bylismy przerazeni. Wystapilam o rozwod, wyprowadzilam sie. Biedowalam,ale bylam zakochana.Znalazłam GO!!! Potem było kilka miesiecy typowego romansu. Byl ze mna srednio do 2-3 nad ranem, potem szedl do domu, do corci i zony. Czulam sie okropnie. On tez. Postawilam sprawe jasno- albo, albo. Bo ja tak zyc nie umiem. Kocham Cie nad zycie i zrobie dla Ciebie wsyzstko,ale Ty musisz podjac decyzje do 1 grudnia. Podjąl. Dzis jestesmy dwa lata po slubie. Nie wierzylam,ze mozna byc tak szczesliwym, tak duzo dawac i brac, tyle uczyc sie od zycia, miec tyle planow i checi. Nie wiedzaiłm,ze mozna mnie tak kochac. Wierze w miłosc i uczciwosc.Sadze,ze mozna popelniac bledy,ale trzeba umiec stawic im czolo.Gdyby moj obecny maz nie umial podjac wlasciwej decyzji, nie bylby moja polowka, nie kochalby mnie uczciwie i do konca, tak jak ja jego. Gdyby zas byl zakochany w swojej zonie i szczesliwy w malzenstwie, nigdy bysmy sie nie zblizyli.A dowodem na to,ze jestesmy dla siebie stworzeni niech bedzie tez to,ze Ojciec mojego Meza mnie uwielbia, i nazywa swoja corcia.On wie,ze ja i pan W.to jednosc. Odpowiedz Link Zgłoś
monopri Re: Romans z żonatym - łania 12.06.04, 14:33 To, że Twoje życie miało takie zakończenie nie oznacza, że tak kończą się tego typu historie. Regułą jest jednak to, ze faceci nie rozwodzą się i wracają szybciej lub później do żon. Z jakimi wypowiedziami się nie zgadzasz? W czym Twoja historia może pomóc i komu? Kochankom, zeby trwały w nadziei na stały związek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łania_z Re: Romans z żonatym - łania IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 14.06.04, 07:04 Odpowiem,choc nie wiem czemu ma służyć ta dyskusja... jesli sie samemu nie umie wyciadagc wnioskow, nie nauczy nas niczego ani cudze ani wlasne doswiadczenie. Nie zgadzam sie ze stereotypami typu "kochanka-głupia,zła i niemoralna".Wiem,ze ludzie (I kobiety i mężczyźnii)wpadaja we własne siedla, sa niemoralni, egoistyczni i tchórzliwi. Zgadzam Sie z Tobą, że najczęściej jest tak, ze facet wraca do domowych kapci. Nie chce nikogo pocieszac,ani umacaniac kochanek w trwaniu w beznadziejnym zwiazku-wlasnie dlatego napisalam swoja historie.Moze nie kazdy zrozumiał, jak Ty. Przeslaniem jest "walcz, szukaj swego przezanczenia,kochaj i ceń się".NIe daj sie facetom. Moim zdadniem 80% chłopów to wygodniccy egoisci, seksiści, tchórze i marne istotki chcace tylko pociupciac bez kosekwencji, żenią sie bo "musza, bo tak wypada, bo mama chce..." Moze dlatego tak długo musiałam szukać. A kobiety...tez szkoda gadac.Nie uwazam, ze jak ktos raz sie z kims zwiazał(np. wzial slub)to musi w tym tkwic do konca zycia. Sadze tez, ze lepiej jest miec szczesliwych rodzicow w roznych zwiazkach niz dwoje skloconych,walczacy wspolmieszkancow, uczacych dziecko nienawisci i niszczenia sie na wzajem. Oj jesli i tego nie zrozumiesz to szkoda Ci dalej tłumaczyc.Znienilam troche nick,bo zauwazylam inna łanię, sorki. podrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łania Re: Romans z żonatym IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.06.04, 09:16 ...przeczytałam wiele z tych postów uważnie i nie umiem udzielic nikomu rady, moge jedynie opowiedziec swoją historię. Mjąc 19 lat zakochałam sie w moim profesorze z pomaturalnej szkoły. Jako,że żonaty mężczyzna był dla MNIE OWOCEM ZAKAZANYM(SAMA NIGDY NIE CHCIAŁAM ZNALEŹĆ SIĘ W POZYCJI ZDRADZANEJ, WIĘC NIE CZYNIŁAM KOMUŚ CO MNIE NIE MIŁE), upewniłam się że pan P. jest wolny. Tak zaczęła się historia, która miała doprowadzić nas na śłubny kobierzec, ale... nie doprowadziła, bo pan P. nie był żonaty ale nie zamierzał się ze mną żenić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.04, 17:13 Gratuluję naiwności wszystkim k0hankom żonatych facet.ów, które wierzą w to co im żonaci kochankowie o swoich zonach opowiadają: "Ona jest nieczuła, nic z siebie nie daje, wcale ze sobą nie sypiamy." To jest po prostu tak banalne, i wręcz komiczne. Wszystkie kobiety które lgną do żonatych facetów muszą zastanowić się z jakiego powodu to czynią. Zapewne chodzi tu o pewne braki emocjonalne. i proszę nie wciskać kitu że uzdrawiały małżeństwa swoich facetów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gocha Re: Romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 02.07.04, 06:11 > zamiast skupiać się tak bardzo na Sobię proszę Cię pomyśl o jego dzieciach. > Mój pewien znajomy miał romans .Chciał odejść od zony mieli 17 letnia > córke .Córka jak się dowiedziała o jego romansie POWIESIŁA SIĘ .Zostawiła go > zona kochanke znienawidził.A sam wyladował w psychiatryku . > Ludzie zanim się zakochacie z żonatym czy mężatce weżcie sobie te wszytkie > stare prawdy do serca .WSZYTKO W ŻYCIU WRACA >NIE BUDUJE SIE SZCZESCIA NA CZ > IMS > NIESZCZESCIU.EGOISCI W ZYCIU TRAFIAJA NA SAMYCH EGOISTOW Jestes Gosiuniu duzym dzieckiem, dziewczyna sie powiesila nie dlatego, ze tatus mial kochanke i chcial odejsc. Skad masz pewnosc, ze nie zrobilaby tego gdyby nie mial kochanki??? Znam malzenstwo gdzie dziewczyna sie powiesila bo tatus z mamusia sie nienawidzili a zyli razem.Moze gdyby sie rozstali nie doszlo by do tragedii. Moze gdyby oboje mieli kochankow byliby szczesliwsi??? Nie ma recepty jak zyc.Kazdy ma prawo do uczuc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kroat Re: Romans z żonatym IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 12.06.04, 19:25 powiem Ci tylko, ze w zyciu najważniejsze jest przeżyć je dobrze, jako dobry człowiek. wiem że to trudne ale czasem trzeba poświęcić swoje uczucie dla dobra innych. najważniejsze to nie czynić nikomu zła. to pozwoli spokojnie odejść z tego świata, świadomość że nikogo sie nie skrzywdziło. ofiara dobra czasem boli ale tak trzeba. nie wiem jak u ciebie z wiarą ale to tez jest powazny argument. pamietaj że dobro zawsze zwycięza i jest nagradzane predzej czy później. trzymaj się . pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: Romans z żonatym 12.06.04, 21:55 a ja powiem Ci, że w życiu najważniejsze są tak na prawdę chwile, może to sztampowe stwierdzenie, ale bardzo prawdziwe. Nie mam zwyczaju pisać na forum o moich najbardziej osobistych przeżyciach, ale w tym przypadku zrobię inaczej. Otóż też jestem w sytuacji wielu tzw "trzecich". Jestem w związku z żonatym mężczyzną. Zaczęło się, pewnie jak w większości przypadków, od zwykłej przyjaźni i oczywiście wszystko zmieniło charakter...Nigdy nie żądałam od niego żadnych zapewnień i obietnic. Nie uważam się za uprawnioną do tego. Żyję chwilą, bo wiem, że on nadal kocha swoją żonę, ale kocha również mnie, może na inny sposób, ale wiem, że kocha. Jestem dużo młodsza od niego, tym bardziej moja pozycja jest niepewna, bo w oczach innych ludzi jestem podręcznikowym przykładem kochanki-młodszej, ładnej, do zabawiania, dla miłego towarzystwa i dobrego seksu. Ja wiem, że jest inaczej, bo łączy nas przede wszystkim przyjaźń, choć oczywiście nie tylko. Jego żona oficjalnie o mnie nie wie. Zawsze starałam się być uczciwa wobec innych, tym większe mam wyrzuty sumienia. Wiem, że wobec jego żony jestem wredną świnią, i być może powinnam to wszystko zakończyć...Niestety nie umiem. Serce nie sługa, czasem po prostu rozum nie ma nic do gadania. wiem, że kiedyś będę cierpieć, ale teraz, w tej chwili, jestem szczęśliwa. Tyle razy powtarzało się na tym forum, że każdy ma do tego prawo, dlaczego więc mam je sobie odebrać? co jest wyżej-moje prawo do szczęścia, czy uczucia innych ludzi? czy człowiek-egotyk, nie egoista jest zły? nie chcę być egoistką, więc nie wymagam wiele. Z drugiej strony ciężko byłoby mi bez niego, więc muszę walczyć. Nie chcę nawet myśleć, jak moje serce wyszłoby z rozstania. Czy pragnienie szczęścia choć trochę usprawiedliwia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida76 Re: Romans z żonatym IP: *.chello.pl 13.06.04, 14:05 nat.ko rozumiem cie w 100% i powiem jedno. Jesli nic nie grozi rozpadowi jego rodziny nie odbieraj sobie tych chwil szczescia. Bo to ze sa to tylko chwile jestem pewna. Gdyby jednak cos mialo zagrozic jego rodzinie a przede wszystkim dzieciom (o ile takie posiada) radze sie usunac. Nie ma sensu ciagnac zonatego na swoja strone bo on zawsze wybierze rodzine a przede wszystkim dzieci. Pozdrawiam i zycze wielu chwil szczescia. I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Romans z żonatym IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 21:10 najważniejsze w życiu dla każdego chrześcijanina powinno być 10 przykazań. Najważniejsze z nich jest kochaj bliźniego swego jak siebie samego. czyli kochaj ludzi, nie czyń źle, nie wyrządzaj krzywdy. Trudno jest postępować dobrze w życiu, kierować się przykazaniami, znacznie łatwiej kłamać, oszukiwać myśleć tylko ja, ja ,ja. To o czym piszecie to właśnie egoizm. Dla was chwile szczęścia a dla żony i dzieci największa tragedia w życiu. Nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko przynosi określone skutki. Złe czyny wracają do człowieka pod inną postacią. Zwyczajnie po ludzku pytam co się z tym światem dzieje? Gdzie się podziała zwykła uczciwość? Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: Romans z żonatym 13.06.04, 21:23 a dlaczego zakładasz, że każdy jest chrześcijaninem? już pominę tą kwestię :-/ jego żona o mnie nie wie. przynajmniej oficjalnie. pisałam przecież, że nie wymagam wiele i wiem, że on nie zaniedbuje rodziny. łatwo jest oskarżać, prawda? zdaję sobie sprawę, jakie mogą być konsekwencje mojego zachowania, ale wiem też, że mam prawo do pokochania kogoś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 21:31 Jeśli nie jesteś chrześcijanką to mimo wszystko również Ciebie obowiązują zasady, normy społecznego współżycia. Uważasz że postępujesz dobrze folgując swojemu egoizmowi bez żadnych zahamowań?( to czy żona wie czy nie wie nie ma żadnego znaczenia). Masz prawo się zakochać, a gdybyś zakochała się we własnym bracie albo ojcu też tak łatwo przyszłoby Ci usprawiedliwienie samej siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: Romans z żonatym 13.06.04, 21:38 nie wiem, może znasz np z autopsji przypadki zakochania się we własnym ojcu albo bracie, ale akurat ja do takiej patologii nie byłabym zdolna, wybacz. Co masz na myśli przez stwierdzenie, że "folguję swojemu egoizmowi bez żadnych zahamowań"?? to, że kogoś kocham to jest folgowanie egoizmowi? kochałaś kiedyś kogoś? zdaję sobie sprawę, że każdy podlega normom społecznym, że ja też, ale pisałam już o tym wcześniej-nie chcę odbierać go rodzinie, nie chcę, żeby się ze mną ożenił, nie wymagam od niego spędzania ze mną jakichś horrendalnych ilosci czasu. Nie jestes w stanie pojąć, że nie każda "trzecia" ma na celu rozbicie rodziny? Poza tym nie zrzucaj na mnie całkowicie karbu odpowiedzialności, gdyby On nie chciał tego związku, to by go nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 21:54 Znam różne przypadki patologii niekoniecznie z autopsji. oczywiście, że uważam twoje postępowanie za folgowanie własnemu egoizmowi. Usprawiedliwiasz to prawem do zakochania się oraz tym że nie dążysz do rozbicia rodziny, nie zabierasz mu dużo czasu. Relatywizujesz. Sama sobie odpowiedz czy postępujesz sprawiedliwie i obrze. W życiu niestety nie liczą się chwile. Ważne jest jakim jesteś człowiekiem. Co innego zbłądzić a co innego dorabianie ideologii do złych uczynków. Oczywiście, że byłam zakochana i jestem nadal. Jestem szczęśliwą mężatką. Mój mąż był rozwodnikiem. Nie zainteresowałabym się nim wcześniej. Chcę żyć uczciwie, nie chcę krzywdzić innych. Być może dla niektórych ludzi to banalne i nudne ale ja chcę przeżyć moje życie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 21:59 Nie chcę cię oceniać i nie oceniam. Być może masz niskie poczucie własnej wartości fakt poderwania żonatego mężczyżczyzny mile łechce twoją próżność. Może wychowywałaś isę bez ojca i poszukujesz starszych facetów. Wile jest przyczyn dla których możesz tak postępować. Ale Ty odpowiwadasz za swoje wybory. I Ty swoim postępowaniem krzywdzisz innych. A twój żonaty kochanek - no cóż. Kiedyś może będzie zdradzał ciebie ale Ty chyba nie będziesz miała o to pretensji. Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: Romans z żonatym 13.06.04, 22:09 szczerze powiedziawszy, Twoje wypowiedzi przyprawiają mnie jedynie o pobłażliwy uśmiech. Chyba jednak oceniasz mnie, wyjątkowo pochopnie i bez żadnych podstaw. To jest moje subiektywne zdanie, co liczy się dla mnie w życiu, a liczą się chwile i szczęście, czasem niezależnie od konsekwencji. A zdaję sobie z nich sprawę i wiem, że kidyś pewnie będę odpowiadać za swoje zachowanie. Twoje stwierdzenie, że jestem próżna, nie ma żadnych podstaw, nie wyrywałam żonatego faceta po to, żeby sobie podnieść samoocenę, po prostu tak wyszło, takie uczucie się narodziło i taki związek powstał. Mam ojca, zazwyczaj miałam facetów w swoim wieku. Widzisz, niestety nie potrafisz zrobić psychoanalizy na podstawie 3 moich postów. Jeżeli jesteś szczęśliwa, to gratuluję i życzę długiego życia w takim stanie. Ja wiem, że prędzej czy później czeka mnie straszne cierpienie, tym bardziej chcę żyć chwilą. Po części uważam się usprawiedliwiona i po raz kolejny podkreślam-nie chce rozbijać jego rodziny, szanuję ją i mam nadzieję, że też jest szczęśliwa, a pewnie jest, bo kochana przez niego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magga Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 23:22 ..albo się ma zasady albo się ich nie ma i szuka się usprawiedliwienia dla swoich czynów... Odpowiedz Link Zgłoś
so_so Re: Romans z żonatym 14.06.04, 00:00 mam pytanie do tych wszystkich mądrych i dobrych pań z zasadami, radami, wyrokami.. po pierwsze: w jakich czasach wy zyjecie?? Średniowiecze sie skonczylo, skonczyly sie równiez czasy kiedy żona musi byc bytowo uzalezniona od meza a jego romans to dla niej i dzieci najwieksza hanba w zyciu czy tez nieszczescie, jak to zdaje sie zostalo tutaj okreslone - uczucie wygasa - to wszyscy wiedza od poczatku swiata i skoro sie tak zdarzy to trzeba szukac szczescia na nowo - swojego szczescia a nie dzieci czy osob trzecich bo to sa osobne osoby i najpewniej i tak tego nie docenią. I pytanie numer dwa - dlaczego o takich sprawach, zlamanych zasadach i moralizowaniu kochanic i tych drugich czy trzecich pisza prawie wyłącznie kobiety?? Cos brakuje głosów męskiej połowy populacji - to moze te wasze oskarżające kazania nie sa głosem ogólu jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: Romans z żonatym IP: *.net-serwis.pl 13.06.04, 23:54 ktos, kto twierdzi, ze kocha dwie kobiety, w istocie nie kocha zadnej; naprawde nie przeszkadza ci, ze on kursuje miedzy lozkiem zony, a twoim??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 06:49 Po prostu takie postępowanie uważam za naganne. A Ty wypisując swoją historię musisz się liczyć z tym że nie wszyscy akceptują taką postawę. Owszem jesteś próżna i egoistyczna. Myślisz tytlko o sobie. " Trudno tak się stało' Jaką mnie Panie Boże stworzyłeś taką mnie masz? Biedactwo! Średniowoecze się skończyło dawno temu ale niewidzę powodu żeby miała się skończyć zwykła ludzka uczciwość. Gratuluję dobrego samopoczuvia. J4stem szczęśliwa i nie dzieje się to czyimś kosztem. Miłego poniedzia.łku. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: Romans z żonatym 14.06.04, 09:33 a jeżeli kocha żonę i np siostrę, to też nie kocha żadnej?:) to jest Twoje subiektywne zdanie, człowiek ma w sobie nieskończone pokłady miłości i może kochać tyle osób ile mu sie podoba. Napisałam wcześniej, że nie kocha mnie tak samo jak żonę, tylko w inny sposób. To nie jest kwestia tego, że mi przeszkadza jego żona, to nie w tym rzecz. Po prostu tak musi być, jeżeli chcę z nim być to muszę pogodzić się z pewnymi rzeczami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: Romans z żonatym IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 09:50 no juz sobie znalazlas pocieszenie/porownanie: siostra i zona! sa jeszcze matka, ciotki, babcie, corki, kuzynki.... mowimy nie o milosci rodzinnej, a milosci pomiedzy mezczyzna i kobieta; dobrze wiesz o czym mowie, ale omijasz sens, bo tak latwiej i mniej boli, a jesli ma takie poklady milosci w sobie, to moze nie jestes JEDYNA kochanka? pewnie jest tam miejsce na druga i trzecia... Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: Romans z żonatym 14.06.04, 09:55 tak tylko rzuciłam przykład, bo wczesniej jedna forumowiczka w podtekście zarzuciła mi miłość do brata czy coś tam. snujesz zbyt zaawansowane domniemania, niezależnie od wszystkiego czuję się z nim szczęśliwa, czego mam jeszcze potrzebować? nie wiem, skąd ta zawiść. łatwo jest ferować wyroki, prawda? a jeszcze łatwiej ferować je bez żadnych podstaw, oprzeć na własnych domysłach. Ciekawe co będzie, jak Ty zakochasz się w żonatym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa natko IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 10:31 jaka zawisc? przeciez to dyskusja i kazxdy pokazuje tu swoj punkt widzenia czego ja mam ci zazdroscic, ze czekasz na swoja kolej, na okruchy jego czasu i milosci? widze to tak: taka jestes "szczesliwa", ze juz nie myslisz logicznie, dziewczyno ja ci z calego serca wspolczuje, ze zadawalasz sie namiastkami! i powiem ci, co bedzie jesli jakims cudem zakocham sie w zonatym: nic nie bedzie! nie wejde w to, bo to samo cierpienie, zawsze jest wybor Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: natko 14.06.04, 10:37 nie zawsze jest wybór. Nie zadawalam się namiastkami i okruchami, jak Ty to ujmujesz. po prostu związki tworzą się w różnych okolicznościach, cięższych albo lżejszych, mi akurat przypadło borykanie się z wieloma problemami. I na pewno to nie są okruchy miłości. Muszę Cię zasmucić, w dalszym ciągu myślę logicznie, ale jak już wcześniej wiele razy wspominałam-czasem rozum nie ma nic do gadania, przynajmniej w moim przypadku. I tak, jestem w tym szczęśliwa. poza tym czasem trzeba odrzucić tzw "wybór" i pójść za głosem serca, a nie rozsądku. Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: natko 14.06.04, 10:44 Gość portalu: Teresa napisał(a): > i powiem ci, co bedzie jesli jakims cudem zakocham sie w zonatym: nic nie > bedzie! nie wejde w to, bo to samo cierpienie, zawsze jest wybor a tego to naprawdę nigdy nie wiesz - człowiek nie skonfrontowany z jakąś sytuacją może tylko ZAKŁADAĆ, że zachowa się w ten czy inny sposób Odpowiedz Link Zgłoś
kopov mrufko 14.06.04, 10:48 lej na kółko rózańcowe, albo Ci zazdroszczą albo zyją w szuflandii Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: mrufko 14.06.04, 10:50 Nie umiem sikać jak facet, a po kobiecemu niewygodnie... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: natko IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 10:57 to akurat wiem, ze nie moglabym sie dzielic - i gdybysmy sie zakochali w sobie, to on musialby niezwlocznie wybierac i uporzadkowac swoja sytuacje: albo-albo, dziewczyny, ja wiem, ze mozna sie zakochac wbrew sobie, ale od nas tylko zalezy co z ta miloscia zrobic, to szalenie trudne nie ulec jej, ale mamy rozum i wolna wole, wy chcecie w to brnac ludzac sie, ze nie bedzie cierpienia, ja juz wiem, ze w takim nie "czystym" ukladzie BEDZIE NA 120% to poczatkowe cierpienie(rezygnacja) jest o niebo mniejsze, niz pozniejsze- kleska!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: natko 14.06.04, 11:03 przecież pisałam wcześniej, że wiem, że będę cierpieć, nie łudzę się. Chociaż przeczytaj moje wcześniejsze posty, może wtedy łatwiej mnie zrozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Tereso 14.06.04, 11:04 Tereso, dwie kobity mają wspólne doznania, wymieniają poglądy swoje intymne odczucia, jak widzę jest im z tym dobrze a ty za wszelka cenę starasz sie je przekonać, że są nędznymi ladacznicami, no qrD tak nie można, jeśli twoje uczucia dają się kontrolować z poziomu PCeta to nie każdy inny jest do tego zdolny. Jak myslę te Panie mają już wszystkie szczepienia za sobą i są pełnoletnie, a jeśli po twoim poście któraś z nich zrobi sobie krzywde to co? Ja bym tego nie przeżył Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: Tereso IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 11:11 kopov, przeczytaj moze jeszcze raz moje wypowiedzi ZE ZROZUMIENIEM i powiedz, gdzie je oceniam? przeciez ja tylko mowie o wymiarze milosci i cierpienia, mowimy caly czas o uczuciach Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: Tereso 14.06.04, 11:41 każda twoja wypowiedź jest oceną, P.S czy jesteś MOZE NAUCZYCIELKĄ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: Tereso IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 12:03 nie i dodam jeszcze, ze ja juz wiem, ze Dekalog jest nie po to, by nas ograniczac, ale po to, by nas chronic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa kopov, wiem IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 12:39 z zycia, w koncu tez mam 12 lat zapytaj alKaidy wiecej mnie juz o nic nie pytaj, nie znioslbys- za duzo prawdy naraz Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: kopov, wiem 14.06.04, 12:43 wal śmiało całą prawdę, i tak juz na tym forum jestem potepiany za bałamucenie nat.ki to co mi tam, na pewno sobie nic nie zrobię, a poznawanie opinii odmiennych od naszych wzbogaca nasze wnętrze więc nie daj sie prosić tylko prosto z mostu jak 12 latka z 12 latkiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: kopov, wiem IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 12:57 natka zbalamucila sie sama i nawet pigulki bierze, zeby zawsze byc gotową do ...milosci, no bo przeciez nie wiadomo, kiedy on wpadnie taka wygodna meta, to nie lada gratka dla faceta, co kopov? walnelam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida76 Re: kopov, wiem IP: *.migutmedia.pl 14.06.04, 13:04 Tereso, chyba przesadzasz. Najpierw sama lamentujesz zeby z tego zwiazku nie bylo ciazy na odchodne a teraz wysmiewasz ze dziewzyna jest rozsadna i zazywa pigulki. Pomysl czasami co piszesz i badz konsekwetna. Ja rozumiem kobieta zmienna jest ale chyba nie az w takim stopniu. Moje gratulacje dla natki. Ja przezylam pare razy dni niepokoju kiedy nie mialam w terminie miesiaczki wiec w 10000% popieram rozsadek natki. A Teresie proponuje wiecej konsekwencji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: kopov, wiem 14.06.04, 13:07 no moze i sama, ale to do mnie ludzie piszą, zebym dał jej spokój (np. obierzyna), a co do pigułek to chyba nie one powodują miłosną gotowość, zresztą nie wiem czy myslimy o tych samych pigułkach:), a co do jego wpadania to chyba wcześniej się jakoś umawiają w końcu mamy XXI wiek, ale ciekawe dlaczego uważasz, że to on do niej wpada a moze spotykają się gdzieś poza domem? chyba cos wiesz na ten temat, oj oj nieładnie. Jeśli o mnie chodzi to staram się zabezpieczać we własnym zakresie więc na temat gratki i wpadania nie odpowiem, ale wymiana doświadczeń z Toba jest interesująca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa cd. IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 11:04 no i jeszcze brakuje tylko, zebys zaszla w ciaze, zanim sie rozstaniecie - wtedy to juz pelnia szczescia, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: cd. 14.06.04, 11:12 no może jeszcze będziesz komentować mój cykl, co? nie martw się, są takie malutkie tableteczki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa ja wiem, ze ci nie w smak IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 11:19 jestes tak zaipregnowana na obiektywna prawde, ze az zal tym bolesniejsze bedzie przebudzenie bez odbioru Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: ja wiem, ze ci nie w smak 14.06.04, 11:20 no tak, zapomniałam, że jesteś Wyrocznią i to Ty głosisz obiektywną prawdę. Tym bardziej bez odbioru. Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: Romans z żonatym 14.06.04, 09:05 Absolutnie mnie nie dziwią te wszystkie głosy krytyki, które tu przeczytałam. Osoby krytykujące pewnie mi nie uwierzą, ale dla mnie też zawsze żonaci faceci byli nie do ruszenia. Do chwili, gdy pojawił się ON. Już parę razy było to tu napisane, ale powtórzę - najłatwiej krytykować i ocebniać, jeślic złowiek sam nie znalazł się w określonej sytuacji i WYDAJE mu się że wie, co by zrobił. Tak, rozstałam się z nim - oczywiście, z "egoistycznego" powodu - bo nie mógł być ze mną. Czyż to nie jest egoistyczny powód? Bardzo dziękuję za wszystkie głosy wsparcia - życzę Wam, kochane, żeby się to wszystko jaoś poukładało. Ja w kadym razie staram się zrobić ze sobą porządek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida76 Re: Romans z żonatym IP: *.migutmedia.pl 14.06.04, 09:40 dołaczam sie do przedmowcy :)) rozumiem cie o czym pisalam juz wczesniej a teraz zycze wiele sily bo moze byc ciezko jednak podjelas taka decyzje i chwala ci za to rowniez. Slowami krytyki sie nie przejmuj. Ciesz sie zyciem. I pamietaj nie ty jedna na swiecie i zapewniam cie nie ostatnia. Zyj i czerp z zycia to co najpiekniejsze. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magga Re: Romans z żonatym IP: *.dwory.pl / *.dwory.pl 14.06.04, 09:49 Ja Ci też gratuluję decyzji i mam nadzieję że spotkasz kogoś kto Cię naprawdę doceni. ...i nie chodzi o to aby nie popełniac będów ale żeby z nich wyciągac wnnioski... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obierzyna czy to oznacza kopov IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.04, 12:04 ze moglbys z mężatką, tentego? Odpowiedz Link Zgłoś
lukrecja8 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 13:31 Jestem krótko po ślubie i jak czytam takie wątki to po prostu się boję, że kiedyś i mnie to spotka. Że stanie się coś złego i mój mąż się zakocha w innej. I dlatego GENERALNIE jestem przeciwna wszelkim kontaktom intymnym z żonatymi facetami, bo odczuwam to jako zagrożenie, po prostu. Kobieta, dla której obrączka na palcu "wybranka" nie stanowi hamulca jest dla mnie wrogiem. ale chciałam dodać dwie sprawy do dyskusji: 1. żonaty żonatemu nie równy. Co innego facet szczęśliwy, kochający żonę i rodzinę, którego "upatrzyła" sobie jakaś napalona laska, mająca innych gdzieś, której się umyśliło "zdobyć" go i po trupach do tego dąży. A co innego facet, którego już niewiele łączy z żoną, z różnych powodów, z jego winy czy jej, czy po prostu okoliczności. 2. Chyba Teresa napisała coś w stylu, że ona postawiłaby twardy warunek, chcesz być ze mną, to ją zostaw. Tylko KIEDY postawić ten warunek? Przecież znajomość z żonatym, jak z każdym innym, zaczyna się niewinnie, potem zacieśnia się. Czy chodziło o to, żeby ten "warunek" postawić przed pójściem do łóżka?? To śmieszne. Ja myślę, że w to się "wpada". I na warunki jest już potem za późno. A na koniec chciałabym jeszcze zaapelować, żeby nie bawić sie czyimiś uczuciami, nie dowartościowywać siebie zdobywając żonatych fectów czy mężatki. Jeśli ktoś już decyduje się na sprawienie wielkiego bólu kilku osobom, to niech chociaż wie, w imię czego to robi. Niech to naprawdę będzie Wielka Miłość. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 swiat sie dzieli na... 14.06.04, 14:20 na tych (kobiety i mezczyzn) ktorzy maja szanse bycia nie tylko z zona ale i z kochanka (kochankami....w ciagu zycia moze byc ich wiecej) i na te/tych ktorzy o tym marza, bo z roznych przyczyn same/sami sie ograniczaja lub sa ograniczone/czeni np wyglad, np wewnetrzne strachy, wychowania, wyksztalcenie itd, to czy np sluchaja ksiedza na kazaniu ktory mowi o zdradach maleznskich a po skonczonej mszy rznie sasiadke a wiec sa ci ktorzy moga i robia sa ci ktorzy moga i chcieliby ale sie boja (kiedys zrobia) i sa kobiety i meczyzni ktorym nigdy to nie bedzie dane bo pies z kulawa noga by sie na nie/nich nie obejzal, i to wlasnie te osoby probuja narzucic calej reszcie swoje opinie i poglady w mysl " jak ja nie mam to wy tez nie" i pieprzenie ze to nie moralne czy przeciwko 10 przykazaniom to juz kompletna bzdura, bo kazdy czlowiek normalnie marzy o sexie i przyjazni z osoba plci przeciwnej z ktora moze sie porozumiec w sposob ktory moze nie jest do spelnienia w innym/obecnym ukladzie kazdy z tych przykladow to wlasnie mowi wiele osob mialo romans jedne odradzaja inne mowia ze to wspaniale przezycie, inne potepiaja, nie zmienia to postaci rzeczy kazdy chce ale czasami wewnetrzne "przeciw" nie pozwala na znalezienie drogi do romansu bo to wewnetrzne przeciw to strach przed co bedzie jak sie wyda..... a wiec ci ktorzy nie przezyli niech zazdroszcza tym ktorzy przezyli... a te wszystkie matki teresy ktore probuja "ukamienowac" te ktore maja takie zwiazki niech sobiea dadza luzu, i zastanowia sie czy czasem nie jest warto miec taki zwiazek, bo czasami trzeba "wymieszac te zlosliwa krew"..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka teresa Re: swiat się dzieli na... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 14:31 Ludzkość się dzieli tylko i wyłącznie na ludzi przyzwoitych i kur...ony. Ci uczciwi kierują się zasadami moralnymi , a ci drudzy własną chcicą. I nie ma tu co dorabiać teorii. Z chęcią weszłabym w taki związek z twoim, viper, facetem. Co ty na to , odstąpisz mi go? Będziemy mieszać nie tylko krew ,a i ślinę oraz spermę z damskimi sokami. Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: swiat się dzieli na... 14.06.04, 21:37 no, gratuluje podejścia, a Ty do jakich się zaliczasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wierna Re: swiat sie dzieli na... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 14:49 viper, ty sama daj se luzu z takimi pseudodywagacjami. Nie przeżyłam romansu i nie mam zamiaru go przezyć i nie zazdroszczę tym, którzy przez to przeszli. Żyję w wieloletnim stałym zwiazku i jestem szczęśliwa. Nie szukam , nie szukałam i nie będę szukać innego będąc z kimś związana. Takie mam zasady - jeżeli oczywiście wiesz ty i inne kochanice, co to są zasady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matka żonatego syn Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 14:30 Szanowne Panie Internautki. Zanim zaczniecie romansować z facetem poprzez internat błagam Was spróbujcie sprawdzić jego stan cywilny.Będzie na pewno mniej rozczarowań jak i prawdziwych tragedii. Tak stało się właśnie w rodzinie mojego syna. Właśnie przez internet poznał panią, w której się rzekomo zakochał. Dla niej porzucił( a właściwie pozbył się w bardzo szybkim tempie) żonę w 7 miesiacu ciąży i córeczkę.Zniszczył wszystko co wspólnie zbudowali.Nas pozbawił bliskich kontaktów z wnuczką( synowa wyjechała do miasta rodzinnego). Jesteśmy zrozpaczeni i bezradni wobec decyzji syna. To był naprawdę wspaniały i odpowiedzialny chłopak. Od chwili kiedy poznał tę kobietę zmienił się nie do poznania. Pamiętajcie miłe Panie, że bierzecie na siebie ciężkie brzemię i oby kiedyś nie odwróciło się przeciwko Wam. Zrozpaczona Matka i Babcia Odpowiedz Link Zgłoś
kopov a syn tu jest bez winy? 14.06.04, 14:36 dlaczego apel do Pań? czy może chodzi tylko o niemozność widywania wnucząt? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida76 Re: Romans z żonatym IP: *.migutmedia.pl 14.06.04, 14:37 Szanowna Matko zonatego... jest jeden maly problem czasami panowie ktorzy podrywaja kobiety w internecie nie chca ujawniac swojego prawdziwego stanu cywilnego. Czesto udaja kawalerow zeby potem tak niby przypadkiem m sie przypomina (po paru tygodniach znajomosci) ze w zasadzie to oni maja zone, dzieci i w ogole cala kochajaca rodzine ktora oczywiscie kochaja ale te kobiete ktora jest swiecie przekonana ze ma do czynienia z kawalerem rowniez nad zycie darza uczuciem Niestety przez internet droga Matko da sie wiele wmowic. Sama znam takie przypadki na szczescie nie z autopsji. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 15:04 dla wszystkich tych kobiet ktore chca mi odebrac faceta, kurka wodna pisalem juz ze jestem facet, wiec jesli jakas jest gotowa na trojkacik nie ma problemu, a te dzikie moralistki ktore wspominaja o moralnosci, no coz, pani drogie tak kazdy ma inna morlanosc, kwestia definicji morlanosci to najwazniejsza rzecz, wybor co jest wazniejsze dla kazdego, bo jesli zyc moralnie to tylko w zakonie to nie da sie tak zyc, jesli jednak dopuszczacie cos to znaczy ze kazdy z nas jest nie moralny (pamietajcie grzeszy sie mysla mowa i uczynkiem. czyz nie?) a wiec troche luzu w zyciu nie zaszkodzi napewno i ta co proponowala te mieszania spermy z sokami kobiecymi niech sie zglosi na maila, moze cos sie da zrobic.. specialnie dla niej...;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka teresa Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 15:23 sorry viper, nie czytałam Twoich wcześniejszych postów i stąd ta pomyłka. Co do trójkacika, to z takich układów biorą się te wszystkie nieszczęścia. Ty zapewne prezentujesz moralność typowo męską , czyli seksik bez zobowiązań. A jak się zgłoszę na maila to jaka jest Twoja specjalność ( specialite de la maisson )? Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 16:25 Gość portalu: matka teresa napisał(a): > sorry viper, nie czytałam Twoich wcześniejszych postów i stąd ta pomyłka. > Co do trójkacika, to z takich układów biorą się te wszystkie nieszczęścia. > Ty zapewne prezentujesz moralność typowo męską , czyli seksik bez zobowiązań. > A jak się zgłoszę na maila to jaka jest Twoja specjalność ( specialite de la > maisson )? a co to mam podac menu? aby mozna sobie wybrac? dowiesz sie jak juz bedziesz ze mna w kontakcie ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka teresa Lepiej, viper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 16:47 podaj, bo nie wiem w co się pakować? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 15:38 Viper 39 przesadzasz, moralność się ma albo nie ma. I nie ma znaczenia gdzie i w jakich warunkach żyjesz. Gdyby każdy robił to co myśli to byłaby sodoma. A tak każdy ma hamulce i jakiś taki barometr wewnątrz. Czego tobie niestety brak. Czy Ty naprawdę myślisz, że gdy tak postępujesz, będziesz szczęśliwszy? Będziesz jeszcze bardziej nieszczęśliwy, bardziej będziesz odczuwać pustkę. W każdym razie nie osiągniesz tego czego tak naprawdę chcesz - szczęścia. Bo tak naprawdę to jesteś głęboko nieszczęśliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 16:27 Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > Viper 39 przesadzasz, moralność się ma albo nie ma. I nie ma znaczenia gdzie i > w jakich warunkach żyjesz. Gdyby każdy robił to co myśli to byłaby sodoma. A > tak każdy ma hamulce i jakiś taki barometr wewnątrz. Czego tobie niestety > brak. Czy Ty naprawdę myślisz, że gdy tak postępujesz, będziesz szczęśliwszy? > Będziesz jeszcze bardziej nieszczęśliwy, bardziej będziesz odczuwać pustkę. W > każdym razie nie osiągniesz tego czego tak naprawdę chcesz - szczęścia. Bo tak > naprawdę to jesteś głęboko nieszczęśliwy. wiesz masz rtacje jestem nieszczesliwy z powodu tak wielkiej ilosci glupoty na swiecie nic poza tym oo i jeszcze jedno obiektywna mozesz zdefiniowac co to jest moralnosc? i morlanosc dla ciebie? bo ja mysle ze nie za bardzo wiesz co mowisz przytaczajac biblijna sodome i gomore... plizzzzzzzzz oswiec mnie wiedza i moralnoscia Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: Romans z żonatym 14.06.04, 15:11 Ciekawi mnie tylko, co Pani syn pisał tej kobiecie nt. swojego stanu cywilnego. Czy postawił od razu sprawę jasno? Czy uważał, że ona sie domyśli, a potem już było za późno? Dlaczego rzekomo zakochał, skoro zdecydował sie na ten krok? Czy teraz chce wrócić, bo stwierdził, ze to jednak nie to? I naprawdę trudno mieć pretensję tylko do tej kobiety, bo podobno mamy wolną wolę i jesteśmy odpowiedzialni za własne decyzje (jak to wielokrotnie stwierdzali uczestnicy tej dyskusji). Moj romans zaczął się "normalnie" - w realu, ale wiem, że - niestety - w internecie można być każdym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 15:31 Wyrażnie nie widzicie, mówię tu o wszystkich kochankach, tego że jesteście normalnie chore. Mówicie jak chore. Macie deficyt osobowości, może wogóle wam jej brak. Można równierz zauważyć zatrwarzajaco niskie poczucie własnej wartości. Bo w przeciwnym razie byście wiedziały co jest dobre a co złe. Co to znaczy robić krzywdę innym niewinnym osobom. Brakuje Wam charakteru. Jesteście jakkieś takie biedne. Puste, samotne, obrzydliwe. Oczywiście nie mamy wpływu na to kogo spotykmy w życiu ale za to mamy wpływ na to co dalej z tym zrobimy. To takie proste, ale widać nie dla wszystkich.... A tak na marginesie może powinnyście iść do psychologa, bo najwyrazniej czegoś wam brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: Romans z żonatym 14.06.04, 15:32 Jestem psychologiem z wyksztalcenia. Lekarzu ulecz się sam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 15:39 Zgadłaś. A co do leczenia - to akurat Ty się kwalifikujesz. Przykre. Zrób coś z tym dla własnego dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka teresa Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 15:39 Mrufka psychologiem? Aż się wierzyć nie chce, że "szewc bez butów chodzi". A tak na marginesie to wyuczony , czy uprawiany zawód nie czyni z nas mądrzejszych , lepszych. Wszystko zależy od naszej osobowości, charakteru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 15:43 To nie mrufka jest pszychologiem tylko ja. Zobacz sama jak wszczeliłam się. Zabolało ją bo powiedziałam prawdę... Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: Romans z żonatym 14.06.04, 15:47 Jaką prawdę? Obiektywną? Ja już przeczytałam w tej dyskusji wszystkie możliwe opinie na swój temat i wierz mi, to co napisałaś wcale mnie nie zabolało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 16:26 Możesz powiedzieć po co Ci ta dyskusja na twój temat? Skoro wszystko wiesz. Po co to wywołałaś? Może to Twój blef. Bo ja doporawdy nie rozumiem. A może jestes masochistką? Odpowiedz Link Zgłoś
ivona34 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 17:04 Moja droga, Ty masz poważne problemy z ortografią (również, zatrważająco) . Może zajmij się najpierw tym problemem, a potem się pobawisz w porady psychologiczne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 17:23 Dobrze napisałam. Zajrzyj do słownika. Dobrze? A pożniej pouczaj innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łania_z Re: Romans z żonatym IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.06.04, 13:07 Cokolwiek jeszcze napiszesz-zmień nick- z pewnością nie jesteś OBIEKTYWNA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chwila Re: Romans z żonatym IP: 62.121.129.* 14.06.04, 15:44 Gość portalu: Matka żonatego syn napisał(a): > Szanowne Panie Internautki. > Zanim zaczniecie romansować z facetem poprzez internat błagam Was spróbujcie > sprawdzić jego stan cywilny.Będzie na pewno mniej rozczarowań jak i prawdziwych > > tragedii. Tak stało się właśnie w rodzinie mojego syna. Właśnie przez internet > poznał panią, w której się rzekomo zakochał. Dla niej porzucił( a właściwie > pozbył się w bardzo szybkim tempie) żonę w 7 miesiacu ciąży i > córeczkę.Zniszczył wszystko co wspólnie zbudowali.Nas pozbawił bliskich > kontaktów z wnuczką( synowa wyjechała do miasta rodzinnego). Jesteśmy > zrozpaczeni i bezradni wobec decyzji syna. To był naprawdę wspaniały i > odpowiedzialny chłopak. Od chwili kiedy poznał tę kobietę zmienił się nie do > poznania. Pamiętajcie miłe Panie, że bierzecie na siebie ciężkie brzemię i oby > > kiedyś nie odwróciło się przeciwko Wam. Zrozpaczona Matka i Babcia mamus droga!! jak wychowalas synalka -tak teraz on postepuje, wiec nie zwalaj "obowiazku sprawdzania dowodu"(???niby jak przez internet??) na kobiety tylko uswiadom ukochanego syneczka ze klamliwe bydle z niego wyroslo! "wspania\ly i odpowiedzialny chlopak"...-taaaakkk, niezle go rozpuscilas ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Romans z żonatym IP: *.pl / 193.24.200.* 14.06.04, 17:57 Jak czytam posty mrufki i nat.ki, zaczynam się bać. Nie od dziś wiadomo, że takie babsztyle łase na cudzych mężów chodzą po ziemi (jedna taka zabrała mi ojca - w podziękowaniu doprowadziłam ją do załamania nerwowego:)). Tak czy inaczej, jestem Wam dziewczyny wdzięczna za ten wątek. Przypomniałyście mi, że trzeba zawsze trzymać się na baczności, "pilnować" męża, a innym kobietom po prostu nie ufać. Przez takie jak Wy nie ma kobiecej solidarności i nigdy nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 18:16 Taki brak zaufania może doprowadzić cię do absurdu. Jak mąż będzie chciał zdradzić to i tak to zrobi. Takie kobiety to niewiem czym się kierują w życiu. Napewno mają jakieś kompleksy. A ile krzywdy mogą narobić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alpepe Re: Romans z żonatym IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 18:34 lubię Cię za to załamanie nerwowe u kochanki ojca:) Ja każę nosić mężowi obrączkę, żeby porządne dziewczyny wiedziały, że on ma zobowiązania wobec mnie i naszego dziecka. A jakby się jakaś znalazła i chciała mojej dzidzi odebrać ojca, to wytargałabym za kłaki, oj, wytargałabym. Nawiasem mówiąc, mój mąż też by zobaczył, jak może wyglądać wściekła kobieta... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 18:47 Tu obrączka nie pomoże! Bo jak ktoś chce oszukać to i sposób znajdzie. A tak na marginesie z doświadczenia wiem, że mężczyznom akurat obrączka nie stanowi. PO prostu jak ktoś chce to i sposób znajdzie - nic nie pomoże. Ja bym nie zniżała się do takiego poziomu, żeby za włosy wytargać. Jak chce to niech odejdzie. Każdy jest wolnym człowiekiem.To proste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alpepe Re: Romans z żonatym IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 18:56 kto niby ma oszukiwać? Mój mąż? A co mnie to obchodzi?:) Po prostu po świecie chodzi cała masa fajnych kobiet, które wypatrują Pana Właściwego, więc po co mają sobie robić nadzieję. A co do wytargania za kłaki, to gdyby tak każda żona się zniżyła do takiego poziomu, to kochanek byłoby mniej. Co do wolności osobistej, to teoretycznie się zgadzam, tyle tylko, że jak to pogodzić ze ślubem " nie opuszczę Cię aż do śmierci"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 18:59 Czyli jak dobrze rozumiem. masz 100% zaufanie do męza? Ja sama jestem w szoku, że kobieta kobiecie może coś takiego zrobić. To nawet na forum widać, jakie mają wytłumaczenie. Czysty egoizm. Aż się boję za mąż wychodzić.. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Romans z żonatym 14.06.04, 19:18 Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > Czyli jak dobrze rozumiem. masz 100% zaufanie do męza? Powiedzmy tak, wiem, że to pretty nasty bastard ale leniwy i zdradziłby mnie, gdyby mu jakaś sama wlazła do łóżka, ale musiałaby sama wszystko zrobić, przy mnie musi się napracować, więc wiem, że żadnej wymagającej w tych sprawach kochanki by mieć nie mógł. Poza tym on mnie naprawdę kocha, bardzo kocha. Jeszcze bardziej kocha naszą dzidzię. Sądzę, że mógłby porzucić rodzinę tylko wtedy, gdyby spotkał kobietę z jeszcze silniejszym charakterem niż mój. A znowu kobiety z charakterem, inteligentne silne, wyzwolone, piękne, czyli takie, jakie się podobają mojemu mężowi, nie potrzebują się wikłać w związki z żonatymi facetami. Mają swoją dumę i poczucie własnej wartości. Tak ja to widzę. > Ja sama jestem w szoku, że kobieta kobiecie może coś takiego zrobić. To nawet > na forum widać, jakie mają wytłumaczenie. Czysty egoizm. Aż się boję za mąż > wychodzić.. Kobieta kobiecie to może zrobić, mężczyzna mężczyźnie, ogólnie człowiek człowiekowi. Tylko dzieci żal... A za mąż nie ma się co bać wychodzić, tylko krótko trzymać, a jak się jakaś znajdzie z apetytem na męża,to nie cieszyć się, że taki atrakcyjny, tylko, zniżyć się do poziomu i za kłaki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 19:09 natki, Mrufki i cała reszta dzieweczyn które zadowalają się namiastkami oszukującymi swoje żony. W życiu może mnie spotkać wiele rzeczy zarówno dobrych jak i złych. Jestem protestantką i w życiu kieruję się dekalogiem. najważniejsze dla mnie jest bycie dobrym człowiekiem, uczciwym. Nic nie staje się samo. musimy brać odpowiedzilaność za nasze czyny. Związki nie "kształtują się w różnych okolicznościach". To my kształtuemy swoje związki i relacje z ludźmi. Nie można za to winić przypadku. Trzeba mieć odwagę i przyznać się do błędu. A co to za miłość zbudowana na krzywdzie innego człowieka? „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, Miłość nie zazdrości, Nie szuka poklasku, Nie unosi się pychą Nie jest bezwstydna, Nie szuka swego, Nie unosi się gniewem, Nie pamięta złego, Nie cieszy się z niesprawiedliwości, Lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, Wszystkiemu wierzy, We wszystkim pokłada nadzieje, Wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje.” Prawdziwa miłość zaznaczam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 19:14 Nie czuję się mniej wartościowa bo nie mam przygód z żonatymi mężczyznami. jestem młoda, sczęśliwa, niezależna materialnie, mężata, dzieciata i wierzę Boga. I nie marzę o zdradach :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 19:34 to że nie masz romansu na boku to raczej oznaka zdrowia psychicznego. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 19:47 Gość portalu: Obiektywna napisał(a): > to że nie masz romansu na boku to raczej oznaka zdrowia psychicznego. albo braku okazji, lub albo wyglada tak ze nikt z nia sie nie chce zadawac, i tu pies jest pogrzebany nie ma roznicy czy ktos jest katolikiem czy protestantem, ateista lub zydem, czy kimkolwiek, wazne sa dwie rzeczy, okazja i ta druga osoba, jesli ona jest to napewno sie cos moze wydarzyc, no napewno sa wyjatki,.... ale ile ich jest? Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Romans z żonatym 14.06.04, 20:01 Wiem, że to nie do mnie, ani nie o mnie, ale co tam... Było takie hasło, chyba jednostek SS, więc się niezbyt dobrze może kojarzyć, które jest moim hasłem "Meine Ehre ist meine Treue", dla niewładajacym wrażym germańskim językiem: Moim honorem jest moja wierność. I... tyle. Jak się jest świadomym własnej wartości, to umizgi innych, w moim przypadku facetów, są przyjemne, ale nie odwzajemniam ich względów, mam przecież męża. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 20:06 To czy ktoś nie ma romansu nie oznacza braku okazji. Bo takich jest pełno w dzisiejszym swiecie. To wybór. Po prostu. MoZe dla Ciebie jest to trudne do zrozumienia ale tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 20:46 tak.Nie bój się Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 21:51 alpepe napisał: > to chyba do vipera? ta ty nie masz romansu ale maz ma romans w przyrodzie nic nie ginie... uklony..;-)) obiektywna no coz, nic dodac nic ujac potwierdzilas moje slowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alpepe Re: Romans z żonatym IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 22:12 mój mąż jest za leniwy na romans, przeczytaj moje wcześniejsze posty :) Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 22:50 Gość portalu: alpepe napisał(a): > mój mąż jest za leniwy na romans, przeczytaj moje wcześniejsze posty :) no wiesz moze dla ciebie ale dla innych moze nie jest leniwy, moze calkiem z wigirem facet jest a lenistwo to zaslona dymna... ale niech mu tam napewno nie ma romansu, ale na wszelki wypadek nie kontroluj goscia po co masz mu stresy zadawac a i kochanka sie zestresuje..;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Romans z żonatym 14.06.04, 23:41 viper39 napisał: > > no wiesz moze dla ciebie ale dla innych moze nie jest leniwy, może całkiem z > wigirem facet jest a lenistwo to zaslona dymna... niestety, ten typ tak ma... ale niech mu tam napewno nie > ma romansu, ale na wszelki wypadek nie kontroluj goscia po co masz mu stresy > zadawac a i kochanka sie zestresuje..;-)) nie kontroluję, on sam dobrze niestety wie, że przede mną nic nie ukryje, bo jest zbyt ciapowaty, a na dodatek, jak tylko robi coś, co mnie by się nie spodobało, to zaraz go jakieś kary spotykają. Zaczyna wierzyć, że jestem czarownicą... Mój mąż pracuje w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym 15.06.04, 14:03 alpepe napisał: > nie kontroluję, on sam dobrze niestety wie, że przede mną nic nie ukryje, bo > jest zbyt ciapowaty, a na dodatek, jak tylko robi coś, co mnie by się nie > spodobało, to zaraz go jakieś kary spotykają. Zaczyna wierzyć, że jestem > czarownicą... > Mój mąż pracuje w domu. ok niech tak bedzie... masz racje ciapcius musi byc.... szkoda goscia... czarownica, masz zadatki na romans... to sie zdarzy tobie napewno jesli juz sie nie zdarzylo... Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: Romans z żonatym 14.06.04, 21:50 nie przypominam sobie, żebym rzucała inwektywami, a już na pewno nie na Ciebie, więc racz ważyć słowa i nie mówić o mnie per "babsztyl". Nie życzę sobie, żebyś mnie tak nazywała, chociażby dlatego, że mnie nie znasz. nie ma solidarności kobiecej? to wiadomo nie od dziś, ale nie dlatego, że kobiety zakochują się w cudzych mężach, ale dlatego, że te mężatki są wściekle zawistne, tak jak Ty, sama napisałaś o swojej zemście. Jeżeli mąż też pokocha inną, to go nie upilnujesz, zaręczam Ci. Tymczasem nie feruj wyroków, bo bardzo możliwe, że i Twój ma na boku "przyjaciółkę"; wcale bym się nie zdziwiła, z taką zawistną kobietą pewnie ciężko wytrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: Romans z żonatym IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 22:39 no ta to wszedzie widzi zawisc - po sobie sadzisz natka? zupelnie jak prostytutki i inne oferujace swoje wdzieki na rurze czy na poboczu, ktore widzialam w jakims talk-show, one jak jeden mąż twierdzily, ze wszystkie pozostale kobiety, ktore wyrazaja sie o nich niepochlebnie, mowia tak, bo nie maja takich warunkow fizycznych i im po prostu zazdroszcza (!)... jakie to proste, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: Romans z żonatym 14.06.04, 22:45 mylisz, kochana, zawiść z zazdrością, to dwie różne rzeczy, czasem tylko się pokrywają. Znowu masz jakieś dziwaczne skojarzenia, co najmniej dziwaczne. Nikomu nie zarzucam zazdrości. mam nadzieję, że kopov Wam jutro wszystko wyjaśni :) Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 10:28 Nie ma co się stresować. Wiesz co mi to przypomina? Zachowania członków np Samoobrony, którzy nie mając wiele do powiedzenia, zajmują się głównie rzucaniem inwektyw na innych. To stara jak świat metoda, żeby odwrócić uwagę od miałkości własnych wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 10:32 :) na forum to wyjątkowo powszechne, ale trochę mnie to dziwi, bo ja nawet słówkiem nie obraziłam tej całej Nelki, nawet się do niej nie zwracałam :) Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 10:45 nat.ko, mrufka ma rację, niektóre kołtuńsko-LPR-owsko-zaściankowe osoby, po prostu zazdroszczą nam naszego szczęścia i jak psy ogrodnika szczekają, nie mogąc zeżreć świeżego siana, tak było też kiedyś z głosowaniem nad ustawą aborcyjną, trzeba tych biednych gnomów zrozumieć nawet spróbować im pomóc, takie jest życie, a my powinniśmy cieszyć się tym co nam zesłał los i patrzeć w swietlaną przyszłość Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 10:53 cieszyć się, rzecz jasna cieszę, kopov :) tym niemniej nie lubię jak ktoś nazywa mnie babsztylem tudzież porównuje do dziewczyny na rurze :) ale masz rację, nie zamierzam się tym przejmować, nie to jest teraz dla mnie najważniejsze :) Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 10:59 a propos rury, to muszę Ci sie przyznać, że znam bardzo przyzwoite dziewczyny tańczące na tym przyrządzie, kiedyś to był nawet taki fajny film, chyba z DemiMoore Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:07 taaa, z nią :) no, wg niektórych taniec przy rurze, prostytucja i miłość do cudzego męża to tak samo niemoralne poczynania :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:11 a jak ich mąż za stodołą kozę posuwa, to udaja, że nic się nie dzieje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida76 do wszystkich krytykujacych IP: *.migutmedia.pl 15.06.04, 11:14 kopov lekka przesada z tym mezem, ale zgadzam sie z dziewczynami. Takie z wiekszosci forumowiczek katoliczki a leca po nas maksymalnie uzywajac wszelakich mozliwych inwektyw czy porownan. Nie spodobalo mi sie gdy zostalam porownana do pani z domu publicznego czy nawet gorzej. Ciekawa jestem czy niedlugo idac do spowiedzi powiedza ksiedzu co pisaly na forum. Pozdrawiam nasze kolko :))) Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: do wszystkich krytykujacych 15.06.04, 11:48 A mnie to właściwie rozbawiło. Bo takie obrzucanie inwektywami to dla mnie zawsze dowód, że komuś brakuje konkretnych argumentów. To trochę jak wtedy, gdy ktoś mówi cały czas k..wa i pie...le, a normalne słowa traktuje jak znaki przestankowe. Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:15 kopov :DDDD to miało być prównanie do nas? :DDD Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:25 nieeeeeeeeeee, no był taki jeden facio z tą kozą, jak mu synek strzelił z worka po nawozach to mu tylko rogi w rekach zostały i potem sie jąkał Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:27 ale sie uśmiałam kopov, jak zwykle przy Tobie :) Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:36 a reszta niestety spoważniała, chyba wzięli sobie do serca mojego posta, ale lepiej walnąć od razu prawdę i nie owijać w bawełnę Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:38 może boją się odezwać, bo nie umyli jeszcze zębów?:) Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:54 wyjdą wieczorem, jak nie będzie widać, albo ich zamurowało Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:01 no taaa, wampiry wyłaniają się z ciemności. chociaż pewnie zamurowało, bo kółko wzajemnej adoracji się powiększa, choć ja wolę odcinki, jak to ujmujesz :) Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:03 A ja myślę, że oni teraz wspólnie oradują nad jakąś zabójczą ripostą, po której (taka mają nadzieję) nie będziemy mogli się pozbierać :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:37 zapiszmy się do LPRu to nas będą mogli w dupe pocałować a szczególnie obie Teresy Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:40 nie chce zeby mnie obcy całowali po tyłku :) Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:47 i to w tobie najbardziej cenię, no chyba, że chodzi o <krewetki> Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:54 jakie, korde, krewetki?? :) wolę psy :) Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:56 wysyłałem Ci kiedyś o owsikach i krewetkach??????? no nie Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:59 aaaaaaa fuj, no tak, tym bardziej nie chodzi krewetki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magga Re: nat.ka - szkoda nerwów IP: *.dwory.pl / *.dwory.pl 15.06.04, 14:21 oj ludzie..przecież każdy i tak zrobi jak będzie chciał, chce mieć faceta na godziny- nie ma sprawy..a jak się pisze na forum to trzeba się spodziewać ze różni odpowiedzą...i niestety nie każdy nas pochwali ... jak dzieci a szkoda bo na poczatku były fajne wypowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinka Romans z żonatym-lektura pouczajaca IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 14.06.04, 22:52 widze, ze kolko wzajemnej adoracji pt : mrufka, ida76 i viper79 brnie dalej... rozumiem, ze nalezycie do tych, co to sa zapatrzeni w siebie i wlasne (niekontrolowane najwyrazniej) potrzeby emocjonalne i fascynacje (wersja dla Was czyt. wielkie uczucia ). byleby to mnie bylo dobrze i bylebym to ja miala (mial) te swoja mala chwile szczescia. zdradzana( zdradzany) nic nie wie, sumienie czyste, zreszta... ja tez mam prawo do milosci. nie no - mozna zyc i wedlug takich zasad, why not? (...) rozumiem tez, ze gdyby przydarzyla sie Wam przygoda odwrotna, pretensji nie bedzie??? cieplutkie pozdrowienia dla Obiektywnej i Milchy - nie warto walczyc z wiatrakami ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinka Re: Romans z żonatym-lektura pouczajaca IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 14.06.04, 22:55 achhh, do kolka nalezy dodac nat.ke, oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: Romans z żonatym-lektura pouczajaca 14.06.04, 22:59 o właśnie, już się wystraszyłam, że o mnie zapomniałaś :) Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Romans z żonatym-lektura pouczajaca 14.06.04, 23:08 Gość portalu: katinka napisał(a): > achhh, do kolka nalezy dodac nat.ke, oczywiscie katinka a ciebie nie ma kto adorowac? zal tobie? biedulka nikt totalnie wiec sie bierze za nauczanie dobroci i moralnosci razem z obiektywna ktora nie umie nawet zdefiniowac co to moralnosc... ehhh ale nauczac mozna...;-))) gratuluje katinka dewotyzmu...tobie i twojemu kolku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: Romans z żonatym-lektura pouczajaca IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.04, 05:39 To że ktoś postępuje uczciwie nie znaczy że nie ma "okazji". Po prostu dokonuje świadomego wyboru i odrzuca je. Spotykam się często z adoracją ze strony mężczyzn w pracy ale jej po prostu nie przyjmuję. Człowiek powinien stawać się lepszym każdego dnia. Nie ma to nic wspolnego z moralnością raczej z wyznawanymi wartościami. Nikt tu nikogo nie naucza, stwierdza się po prostu fakty. A z twoim definiowaniem Viper też nie jest najalepiej. dewotyzm - sprawdź w słowniku. Odpowiedz Link Zgłoś
forum0wicz Re: Romans z żonatym-lektura pouczajaca 02.07.04, 11:04 Gość portalu: Milcha napisał(a): > To że ktoś postępuje uczciwie nie znaczy że nie ma "okazji". Po prostu dokonuje > > świadomego wyboru i odrzuca je. Spotykam się często z adoracją ze strony > mężczyzn w pracy ale jej po prostu nie przyjmuję. Człowiek powinien stawać się > lepszym każdego dnia. Nie ma to nic wspolnego z moralnością raczej z > wyznawanymi wartościami. No, w końcu jakiś rzeczowy, mądry i trafiający w sedno głos. Trzeba przede wszszystkim się szanować, a nie lecieć z wywalonym jęzorem na pierwszą lepszą "okazję". Odpowiedz Link Zgłoś
5sunflowers Re: Romans z żonatym 15.06.04, 08:26 Generalnie uważam, że w romans z żonatym powinny wdawać sie wyłącznie mężatki (i odwrotnie) - bezstresowo dla obojga, każdy ma coś do stracenia, i nikt od nikogo nic nie oczekuje. Komfortowa sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chwila Re: Romans z żonatym IP: 62.121.129.* 15.06.04, 08:38 dokładnie! :) a mysle, że jednak częśc żonatych panów (nie zawsze się do obrączki przyznających) jeżeli szukają okazji wśród młodych i wolnych kobietek umiejętnie je adorując -to robią to z nastawieniam że może pora wymienić żonę na lepszy model. wiec moze zony niech się interesuja troche swoimi mężami a nie tylko ewentualnymi ich kochankami.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chwila ps, "Chłopi"-Jagna... IP: 62.121.129.* 15.06.04, 08:52 przeczytałam tylko pare wypowiedzi powyzej i dalibog jakbym czytala "Chłopów", :)))) tyle jazgotu, "chrzescijańsjkie oburzenie", wypędzanie Jagny ze wsi, darcie kudeł, ci niewinni faceci, itd.bleee lata minęły a tu po staremu ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: ps, "Chłopi"-Jagna... 15.06.04, 08:55 no właśnie, tylko parę wypowiedzi powyżej, dlatego taką masz opinię chwilo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: ps, "Chłopi"-Jagna... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 10:28 Mam wrażenie że mrufka blefuje. To jest z jej strony prowokacja. Chciała wywołać burzę. Po co wogóle ta cała dyskusja. I tak każdy ma swoje zdanie i przy nim pozostanie. Kto będzie chciał zdradzać to i tak będzie choćby niewiem co. Ważne tylko żeby w życiu takich osób nie spotykać. I to wszystko. Racja nie należy walczyc z wiatrakami. Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: ps, "Chłopi"-Jagna... 15.06.04, 10:44 Dlaczego uważasz, że blefuję? Bo trzymam się swojego zdania? Proponuję, żebyś jeszcze raz przeczytała mój pierwszy post i przypomniała sobie na czym tak naprawdę polegał mój problem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: ps, "Chłopi"-Jagna... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 13:10 Powodzenia w życiu Ci życzę!! Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: ps, "Chłopi"-Jagna... 15.06.04, 13:54 Wzajemnie (nawet jeśli ironizujesz, a zwłaszcza wtedy). Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 14:14 no nareszcie ludzie sobie powodzenia zycza.... to juz milosc na calym swiecie zapanopwala... teraz mozna sie kochac, mezatki z mezami swoimi i nie swoimi oraz kawalerami rozwodnikami itd... panny koniecznie z mezami cudzymi bo to na dobry poczatek najelpsze a pozniej mozna i rozwodnikow i kawalerow i wogole a mezczyzni zonaci lub nie niech kochaja wszystkiego kobiety zony swoje i cudze, panienki rozwodki, wesole wdowki, sasiadki wspolpracowniczki, wakacyjne poznane i inne ktore sie akurat w okolicach znajduja.... jak to ladnie wiedziec ze sex... o przepraszam milosc panuje na swiecie...hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 14:16 Viper - Twoim optymistycznym :-) posetm proponuję zakończyc temat, bo zdaje się, że nikt już nie ma nic ciekawego (czyt. nowego) do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 14:17 A jednak się nie myliłam mrufka... Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 14:19 W czym sie nie myliłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
mrufka_z nadal twierdzisz, że to podpucha? 15.06.04, 14:21 Że to wszystko była podpucha? Nie była, ale przecież juz sobie wyrobiłas zdanie na ten temat, więc nic co napiszę nie zmieni Twojej opinii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: nadal twierdzisz, że to podpucha? IP: *.futuro.pl 15.06.04, 14:31 Tak masz rację nic nie zmieni mojego zdania że to jest zwykła prowokacja. Ale gratuluję Ci jej, bo udana. Wzburzyła co nie którymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 14:16 No właśnie. Miłość powinna zapanować wszędzie. Kraina wiecznej szczęśliwości. Make love not war. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida76 Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... IP: *.migutmedia.pl 15.06.04, 14:39 wiesz co obiektywna, te slogany to sobie zachowaj. najpierw nawtykasz osobom ktorych kompletnie nie znasz a potem "make love..." zmien lepiej nicka z obiektywnej na obludna Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 15:28 Gość portalu: ida76 napisał(a): > wiesz co obiektywna, > te slogany to sobie zachowaj. > najpierw nawtykasz osobom ktorych kompletnie nie znasz a potem "make love..." > zmien lepiej nicka z obiektywnej na obludna niestety ida tak to jest jak sa braki sexu u co niektorych kobiet , organizm przechodzi w faze obludno-zgryzliwo-obwiniajaca caly swiat.... a wystarczy miec sex i to przechodzi, wiec zbyt duze przerwy jak widac sa zupelnie nie wskazane... Odpowiedz Link Zgłoś
ivona34 Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 15:36 Wygląda na to, że masz rację. Ale nie przypuszczałam, że faza zgryźliwa może mieć aż taki ciężki przebieg. Wymiękłam jak Obiektywna mi oznajmiła, że w jej słowniku również pisze się przez rz. Pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obiktywna Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 15:46 to byl żart, ale może nie zrozumialaś? nikomu nie ubliżam, przeczytaj sobie wcześniejsze posty Odpowiedz Link Zgłoś
ivona34 Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 15:50 Ależ nie ma się co złościć, moja droga. Strasznie jesteś zasadnicza. Może kiedyś będziesz w życiu w takiej sytuacji o jakiej nigdy byś nie pomyślała i trochę spuścisz z tonu. Bez urazy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: óbiektywna Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 15:53 To prawda.Nikt niewie co go czeka.Ale nie chciałabym być w takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gabi Basta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 16:04 Dysputa między kochankami a żonami i tzw. moralizatorkami nigdy do niczego nie doprowadzi. Każda ze stron okopuje się na swoich pozycjach broniąc swoich racji. Nigdy nie przekona się przekonanego . Obie strony obstają przy swoich teoriach i tylko samo życie zweryfikuje kto ma rację i czyje na wierzchu. Zamiast podniecać się takimi sprawami, na zimno i bez emocji należy czekać co będzie dalej.A życie pisze scenariusze i zakończenia takich historii jakich w najlepszych filmach nie zobaczy się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Basta IP: *.futuro.pl 15.06.04, 16:32 Tak masz oczywiście rację. Tylko widzisz, każdy człowiek powinnien mieć własny system wartości, zasady w/g których kieruje się w życiu. Dzięki temu będzie mieć czyste sumienie i świadomość dobrze (uczciwie wobec siebie i innych) przeżytego życia. Nie mamy wpływu na to co nas spotyka - ale mamy za to wpływ czy wyjdziemy z sytuacji godnie i z twarzą. Niestety nie żyjemy tylko dla siebie np. rodzice dla dzieci. O to właśnie w tym wszystkim chodzi żeby się nie pogubić, wiedzieć co jest dobre a co złe. Wyrzuty sumienia mogą doprowadzić do obłędu a nie do szczęścia do którego zresztą każdy dąży. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Basta 15.06.04, 16:44 obiektywna dowalilas znow.... a wiec wisisz mi / nam wszystkim twoja definicje: 1. moralnosci 2. sumienia 3. godnosc z twarza (co to kurka wodna jest?) 4. szczescie no wlasnie czekam z zapartym tchem na wyjasnienia i oswiecenie mnie (i pewnie innych tez) twoimi definicjami wtedy wreszcze dowiemy sie dlaczego nie dociera do ciebie zycie ktore sie toczy na okolo obiektywna zycze sexu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Basta IP: *.futuro.pl 15.06.04, 17:08 Sexu mi nie życz - bo mam go wystarczająco. I jestem szczęśliwa. Naprawdę. Viper każdy ma inną definicję szczęścia, sukcesu itp. Ale jest za to jeden dekalog .... Sam sobie odpowiedz. Viper39 nie chcę Ciebie przekonywać. Ty masz swoją prawdę, ja swoją. Nie zrozumiemy się. Po co walczyć z wiatrakami? Tobie życzę wszystkiego najlepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gabi Re: Basta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 16:45 Zgadzam się. Ale musisz wziąźć pod uwagę fakt, że są ludzie ktorzy z jakiś tam powodów nie wynieśli z rodzinnego domu takich wartości.Dzieci powielają błędy rodziców. Są też ludzie chwiejni bez tzw. kręgosłupa moralnego. Tacy najczęściej kierują się własnym kodeksem moralnym - to dobre co dla nich jest dobre. Rozsądni ludzie potrafią uczyć sie na własnych i cudzych błędach. Jedni nie potrafią życ z poczuciem winy, z wyrzutami sumienia, drudzy szybko znajdują usprawiedliwienie dla swych uczynków , potrafią tez zrzucić winę na innych lub na tzw. czynniki obiektywne. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: Basta 15.06.04, 16:50 jeśli "pijesz" do mnie i do natki to wiec, że wynieśliśmy z domów wszystkie te wartości o których mówisz. I teoria ta w naszym przypadku nie ma potwierdzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gabi Re: Basta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 17:36 Ja nie pijam. A ty i natka to co? Brat, swat, czy towarzystwo wzajemnej adoracji? Odpowiedz Link Zgłoś
kopov Re: Basta 15.06.04, 20:04 to cas najwyższy zacząć, a ja i natka toooooooo, a co Ci będę mówił jak nie wiesz. No w każdym razie twoja teoria sie nie sprawdza, przykro mi. Odpowiedz Link Zgłoś
nat.ka Re: Basta 15.06.04, 21:19 może nie tyle nie wie, ile nie chce zrozumieć, że ludzie w takich związkach mogą mieć moralność na jakim-takim poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Basta IP: *.futuro.pl 15.06.04, 17:14 Tak, takich ludzi trzeba zrozumieć. To jedyne co mozna dla nich zrobić. Ludzie są różni. Jedni mordują własne dzieci i uważają to za normalne i pożniej chowają po beczkach. Ludzie są różni. Może gdyby otrzymali miłość w odpowiednim czasie byliby inni. Bo miłość wszystko może. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 obiektywnie nawiedzona 15.06.04, 18:25 kobieta o czym ty mowisz? jak moja /twoja prawda? o jakim zabijaniu dzieci mowisz? my tu o sexie a nie o dzieciach czlowiek ksztaltuje sie dzieki roznym czynnikom (szkola dom, praca, rodzina, otoczenie, itd) ale na koniec to on podejmuje decyzje, dekalog jest ten sam ale nie wiem czy nie zapomnialas o mozliwosci interpretacji dekalogu, to dlateego powstalo prawo (wylazlo z dekalogu jakos tak) i prawnicy zarabiaja kase aby pomoc w interpretacji rzeczy nie zrozumialych, ty obiektywna duzo rzeczy nie rozumiesz bo nie zadalas sobie czasu aby je zrozumiec, poprostu powtarzasz cos co kiedys ktos powiedzial, to tak jakbys chciala mi udowodnic ze ten jest lepszym wierzacym ktory lazi codziennie do kosciolo i klepie pacierze nie zastanawiajac sie co mowi i do kogo od tego ktory idzie do kosciola raz na jakis czas ale zdarza mu sie "rozmawiac z Bogiem" czesto, w ciszy pokoju przy muzyce.... nie umiesz obiektywna odpowiedziec na zadne pytanie zadane tobie, nie umiesz zdefiniowac rzeczy o ktorych mowisz, a jedyna odpowiedzia na to jest "ty masz swoja prawde a ja swoja" to tak jakbym rozmawial z lepperem on tez nie wie o co chodzi, ale ma za soba kupe ludzi ktorzy sluchaja go bo glosno krzyczy a przy piwie taki jest najlepszy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.04, 18:58 jeśli rodzice Ci takie wartości Viper przekazywali to grochem o ścianę jak się okazuje. Nikt Waszego kółka wzajemnej adoracji nie obrzucił inwektywami, to raczej usiłowaliście umniejszyć osobom, które miały odmienne zdanie. A co do dekalogu to się doucz trochę Szanowny Kolego bo nie z dekalogu powstało prawo. oDDAJ bOGU CO BOSKIE A CESARZOWI TO CO CESARKIE. Poza tym nie każdy z nas ma swoją prawdę, prawda jest tylko jedna. Można mieć różne poglądy. I każdy może wyznawać swoją wiarę tak jak potrafi. A w 10 przykazaniach masz wyraźnie napisane m. in.: kochaj bliźniego jak siebie samego, nie cudzołóż. Akurat możliwości różnych interpretacji dekalogu nie ma. jest tak jak zostało zapisane. Jeśli ci się nie podoba, że są ludzie uczciwi, wypełniający swoje obowiązki wobec Boga i bliźnich, stosujący się do zasad swojej religii, szczęśliwi i zamożni to jest twój problem. Bo my chrześcijanie pokazujemy swoim życiem prawdę. A Ty jak wypełniasz swoje obowiązki oprócz rozmów z Bogiem przy muzyce? Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: obiektywnie nawiedzona 15.06.04, 20:55 Gość portalu: Milcha napisał(a): > jeśli rodzice Ci takie wartości Viper przekazywali to grochem o ścianę jak się > okazuje. Nikt Waszego kółka wzajemnej adoracji nie obrzucił inwektywami, to > raczej usiłowaliście umniejszyć osobom, które miały odmienne zdanie. > A co do dekalogu to się doucz trochę Szanowny Kolego bo nie z dekalogu powstało> > prawo. oDDAJ bOGU CO BOSKIE A CESARZOWI TO CO CESARKIE. > Poza tym nie każdy z nas ma swoją prawdę, prawda jest tylko jedna. Można mieć > różne poglądy. I każdy może wyznawać swoją wiarę tak jak potrafi. > A w 10 przykazaniach masz wyraźnie napisane m. in.: kochaj bliźniego jak siebie> samego, nie cudzołóż. Akurat możliwości różnych interpretacji dekalogu nie ma. > jest tak jak zostało zapisane. > Jeśli ci się nie podoba, że są ludzie uczciwi, wypełniający swoje obowiązki > wobec Boga i bliźnich, stosujący się do zasad swojej religii, szczęśliwi i > zamożni to jest twój problem. Bo my chrześcijanie pokazujemy swoim życiem > prawdę. A Ty jak wypełniasz swoje obowiązki oprócz rozmów z Bogiem przy muzyce? no coz milcha po pierwsze skad wiesz jakie wartosci dostalem od rodzicow? jak chce wiedziec czy ten ktos zna definicje tych slow, czytac nie umiesz co milcha? brak myslenia zaslepiony dowaleniem komus kto inaczej mysli? co maz twoja glowka za mocno w sciane wali? mysl czytaj a dopiero pozniej dyskutuj przeczytaj raz jeszcze co tam napisalem abys wiedziala na co odpisuje co do prawa to wywodzi sie ono (to nowo zytnie, nie mylic z zytnia) wlasnie z dekalogu, i dekalog byl uzywany jako swego rodzaju podstawa do budowania naszej moralnosci, ale to tak nawiasem ponadto pierwowzory prawa siegaja duzo glebiej niz dekalog ale ja mowie o nowozytnim prawie > A w 10 przykazaniach masz wyraźnie napisane m. in.: kochaj bliźniego jak siebie> samego, nie cudzołóż. Akurat możliwości różnych interpretacji dekalogu nie ma. > jest tak jak zostało zapisane. nie cudzoloz - to znaczy w obcym lozku mam nie spac? wyraznie pisze? no to jak jest dokladnie napisane? kochaj blizniego jak siebie samego - znaczy jesli inna kobieta jest tym bliznim to mam ja kochac to nie ma problemu czyli mamy przyzwolenie nie tylko na sex ale i na kochanie... no to jak jest mozliwa interpretacja? a wiec nie wiesz co mowisz milcha co wedlug ciebie jest uczciwoscia? co to jest szczescie wedlug ciebie? ty jestes chrzescijaninem? i jaka prawde pokazujesz swoim zyciem? te biblijna? ktore interpretacja biblii? ta ktore koscil tlumaczyl i przekrzywial? bo trzeba bylo chlopa do roli przywiazac i pomoc wladcom w sredniowieczu? pomysl sobie ze interpretacja biblii sie od wlasciwie srednioweicza nie zmienila, ale tego nie mozesz wiedziec bo tego tobie nikt nie powiedzial, i nigdy nie interesowalo cie co sie dzieje i dlaczego nadal sa niejasnosci w biblii, dlaczego jeszcze do niedawna tylko ksieza mogli czytac i interpretowac bi9blie (tak mowimy o wieku 20!) nad tym sie tez nie zastanowilas, bo jestes ta ktora po odklepaniu paciorka juz mysli ze to wszystko a to jak ja spelniam swoje obowiazki wobec Boga to ty nie masz o tym pojecia bo nie zdefiniowalas swoich obowiazkow jeszcze patrz proste pytania ale ani ty ani obiektywna subiektywnie pomijacie odpowiedz na nie czyzbyscie nie wiedzialy jak na to odpowiedziec? zabraklo wiedzy? intelektu? co juz sama nie umiesz myslec ze musisz haslami rzucac o cesarzu? widzisz tym sie roznimy ja nie biore wszystkiego takim jak jest namalowane i napisane ja chce wiedziec wiecej... tobie nawet to do glowy nie przyszlo i skad wiesz ze ja nie jestem chrzescijaninem? i na dodatek katolikiem? bo widzisz chrzescijanie to nie tylko katolicy, ale tego tez pewnie nie wiedzialas wczesniej co? strasznie ograniczona jestes z tym prawem to zle trafilas.... historia prawa 2350 BC: Urukagina's Code 2050 BC: Ur-Nammu's Code 1850 BC: The Earliest Known Legal Decision 1700 BC: Hammurabi's Code - niektorzy wlasnie tutaj zaczynaja prawo 1300 BC: The Ten Commandments - a niektorzy tutaj bo to jest mniej "krwawe" i tak dalej az do roku 1100: First Law School - to wtedy wlasnie powstala pierwsza szkola w ktorej wykladano prawo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.futuro.pl 16.06.04, 13:38 Wiesz co Viper39 - daruj sobie. Z Toba duskusja spełza na niczym. A co tyczy sie Twoich poglądów -wyrażnie je zakcentowałeś we wcześniejszych postach. Milcha ma rację jest jedna prawda, ale Ty akurat tego nie rozumiesz. Życzę Ci żebyś się zakochał i ażeby Twoja partnerka miała podobne zapatrywania jak Ty na temat wolności seksualnej w związku. Ciekawe co wtedy będziesz czuł? Może wtedy zrozumiesz że błądzisz. Ciężko się z kimś rozmawia kto jest absolutnie zamknięty na inne poglądy. Życzę Ci mniej zaściankowości a więcej otwartości. I jeszcze jedno Viper nawiedzony, na co wskazują Twoje opinie, to jestes Ty. Pora stawić temu czoła. Założę się że jestes b. nieszczesliwy i odosobniony w tym swoim życiu. Pozdrowienia dla Milchy - tak trzymaj!!! Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: obiektywnie nawiedzona 16.06.04, 13:45 obiektywna z toba sie dziwnie dyskutuje, to tak jakbys mi chciala udowodnic ze czerwone samochody sa szybsze od zoltych, poza kolorem nie widzisz roznicy w samochodach (to tylko porownanie, tlumacze tobie abys zrozumiala bo malo rozumiesz) nie rozumiesz co do ciebie sie mowi i o co sie pyta, nie odpowiadasz na pytania (podobnie jak milcha), skupiacie sie na tym co chcecie powiedziec nie baczac co jest watkiem rozmowy, biedna jedna i druga, co do mnie jestem otwarty na wszelkie dyskusje i na inne poglady, ale trzeba udowodnic swoja racje a to znaczy i wiedziec o czym sie mowi a wy dwie (nieobiektywna i milcha i pare innych tez) pleciecie to co checie wyrzucuc z siebie, obwinic caly swiat nie baczac gdzie rozmowa nas juz zaprowadzila, to wlsnie dlatego pewnie wasi partnerzy maja na boku kogos z kim moga porozmawiac bo z wami sie nie da.... a to moze byc jedna z przyczyn waszych zlosci a co do mojego szczescia, to mam tak jak kazdy ani wiecej ani mniej.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.futuro.pl 16.06.04, 14:05 Przecież to do Ciebie nic nie dociera. A teraz próbójesz odwrócic kota ogonem. Ty chcesz abym zmieniła poglądy pod wpływem Twoich wynurzeń. A ja nie chce żebyś Ty zmieniał poglądy, tylko uwzględniał inny punkt widzenia. Inne opcje, inne drogi. To wszystko. Taka jest różnica. Jak dla Ciebie normalne jest to, że ludzie będący w związku zdradzają się na lewo i prawo,(że takie mają prawo) to ja nie mam nic do dodania. Nie mam takich ambicji aby naprawiac świat z takich jak Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: obiektywnie nawiedzona 16.06.04, 14:10 obiektywna ja chcialem od ciebie i milchy zrozumiec wasze zrozumienie pewnych slow, wiec prosilem o definicje tych slow, widzisz jestes na tyle osoba nie kapujaca co do ciebie sie mowi ze nawet na proste pytania nie umiesz odpowiedziec broniac sie jakby to bylo cos zlego, czy to moze odruchy obronne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.futuro.pl 16.06.04, 14:15 Pewnie obronne .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.futuro.pl 16.06.04, 14:18 pewnie to odruch obronny.... i tak wiesz lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 19:44 Jeśli napisałam kilka post.ów wcześniej, że jestem protestantką a dokładnie luteranką to skoro tyle wiesz o chrześcijaństwie - doczytałeś zapewne jakie są obowiązki luteran wobec Boga i bliźnich i czym się różnią od obowiązków katolików. A swoją drogą dlaczego ty się tak pieklisz i zamiast spokojnie powymieniać posty napadasz na mnie i piszesz o mnie takie rzeczy: twój mąż wali za mocno twoją główką o ścianę. czy to jest odpowiedź na poziomie? Dyskusja merytoryczna? Nie masz argumentów i w złości sięgasz po obelgi. Taka broń jest bronią ludzi słabych, którzy zazwyczaj nie mają nic do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 19:37 "no coz milcha po pierwsze skad wiesz jakie wartosci dostalem od rodzicow? jak chce wiedziec czy ten ktos zna definicje tych slow, czytac nie umiesz co milcha? brak myslenia zaslepiony dowaleniem komus kto inaczej mysli? co maz twoja glowka za mocno w sciane wali? mysl czytaj a dopiero pozniej dyskutuj przeczytaj raz jeszcze co tam napisalem abys wiedziala na co odpisuje" uważasz to za komplementy oczywście. Ja ciebie nie obraziłam ani jednym słowem. natomiast co do prawa i dekalogu jesteś poi prostu komiczny. Czytaj uważniej moje posty bo widzę że i czytaniem masz problemy. Za mało się uczysz. chyba że masz 10 lat to rzeczywiście jesteś nad wyraz rozwinięty. O wartościach sam napisałeś wcze.śniej (przekazanych przez rodziców) ale z pamięcią też masz kłopoty. Jestem protestantką dlatego swoją odpowiedź odnośnie chrześcijaństwa i katolicyzmu sformułowałam tak jak sformułowałam. Jeśli jesteś katolikiem to chyba wiesz, że tylko papież, sobory i k. katolicki mają prawo do interpretowania pisma świętego. Odnośnie prawa, prawo wywodzi się z czasów wcześniejszych niż nowy testament. poczytaj zanim coś bezkrytycznie ściągniesz z internetu. czytaj uważnie i myśl. To nie boli. A może Ty jak kopov masz 12 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.futuro.pl 16.06.04, 19:49 To jest do Vipera39? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 20:32 Tak. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: obiektywnie nawiedzona - milcha 16.06.04, 22:01 milcha co do prawa to jesli chcesz o tym porozmawiac to nie ma problemu, nie wiesz napewno na ten temat nic bo nawet informacje ktora dostalas (a nie moja opinie) skrytykowalas za nie prawdziwa, wiec o prawie raczej nie porozmawiamy bo tu niestety nie masz wystarczajaco duzo wiedzy na ten temat (czytaj nie masz wiedzy wogole), bo gdybys ja miala to podalabys daty w ktorych to prawo powstawalo, ale cos nie widzialem nic na ten temat w twoje "publikacji" co matol jestes ze nie umiesz znalezc faktu i go tutaj napisac? co do czytania to ja uwaznie czytam i wiem co piszesz, nadal MILCHA WYMIJASZ SIE Z NAPISANIEM DEFINICJI SLOW O KTORE PROSILEM (z obiektywna dalem sobie spokoj bo jej poziom umyslowy jest w okolicach 6 latka) tobie dalem szanse na wejscie w dyskusje, ale tego nie robisz nie nie umiesz zdefiniowac prostych rzeczy nie umiesz przedstawiac rzeczy ktore maja sens, o interpretowaniu prawa mowilismy a nie biblii, czytaj uwaznie matole w dawnych czaach zabraniano interpretowania biblii ale tego juz sie nie robi, bo demokracja nastala milcha jesli wiesz o tym wiem ze myslenie nie boli milcha tobie tez polecam myslenie i czytanie, oraz odpowiedzi na to o o ktos pyta, bo madrujesz sie bardzo zarzucac mi rzeczy ktore nie pisalem a sama tylko wlasnie potrafisz cos komus zarzucic nic wiecej jednak maz za mocna glowka twoja wali w sciane, zapominasz to na co mialas pisac i powtarzasz sie czesto a moze tak na temat zaczniesz pisac? co do mojego wieku no coz widze ze masz problemy ze zrozumieniem tego co do ciebie dzieciole sie pisze wiec moze zaprzestan katowac swoje palce jak w glowce rozumu brakuje a to zy jestes protestantka czy wyznawca slonca nie ma zadnego tutaj znaczenia, kazdy moze miec swoja opinie, opinie nalezy jednak budowac na faktach a nie na "a bo ja slyszalam jak...." pokazuje to ze inteligencji takiej osobie nie wystarcza na sprecyzowanie swojej opinii i na poszukaniu faktow, ktorych ty jak widac nie poszukalas wogole, po pieprzysz jak maly kazio po duzym piwie... Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: obiektywnie nawiedzona - milcha 16.06.04, 22:21 sorry żmijko, ze się wcinam, ale dałbyć spokój Milchy, Milsze?, a nie posuwał się do obelg, merytorycznie wygrywasz bez dwóch zdań, dziewczę chyba nie za bardzo kuma, co do niej piszesz, Ty zresztą też nie doczytałeś wcześniej paru informacji o niej.... Tak Cię już polubiłam za Twój brak skrupółów w sprawie seksu pozamałżeńskiego, a tu się zniżasz do takich powiedzonek o Kaziu i ścianie... Proszę, nie bądź taki nieprzyjemny, ona fajna jest:) Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: obiektywnie nawiedzona - milcha 16.06.04, 22:33 alpepe napisał: > sorry żmijko, ze się wcinam, ale dałbyć spokój Milchy, Milsze?, a nie posuwał > się do obelg, merytorycznie wygrywasz bez dwóch zdań, dziewczę chyba nie za > bardzo kuma, co do niej piszesz, Ty zresztą też nie doczytałeś wcześniej paru > informacji o niej.... Tak Cię już polubiłam za Twój brak skrupółów w sprawie > seksu pozamałżeńskiego, a tu się zniżasz do takich powiedzonek o Kaziu i > ścianie... Proszę, nie bądź taki nieprzyjemny, ona fajna jest:) wedle zyczenia..... wiesz obelgi to ona zaczela z obietkywna ale to tak nawiasem... ale masz racje, ktos musi przestac, alpepe daj sobie spokoj z tym lubieniem (sarkazm?) i co do kazia to mnie sie powiedzonko podoba i juz stare ale fajne sciana no coz twarda i brutalna tu masz racje Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: obiektywnie nawiedzona - milcha 16.06.04, 22:46 to z tym lubieniem to na serio, to, ze nie podzielam Twoich poglądów nie znaczy, że nie czuję sympatii do osoby, która nie ich nie kryje, na dodatek uwielbiam inteligentnych ludzi, szczególnie inteligentnych facetów, których nie spotyka się często, ale Ty pewnie masz w tej kwestii akurat osobne zdanie... Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 alpepe 16.06.04, 22:55 alpepe napisał: > to z tym lubieniem to na serio, to, ze nie podzielam Twoich poglądów nie > znaczy, że nie czuję sympatii do osoby, która nie ich nie kryje, na dodatek > uwielbiam inteligentnych ludzi, szczególnie inteligentnych facetów, których nie> spotyka się często, ale Ty pewnie masz w tej kwestii akurat osobne zdanie... taa... masz racje nie podzielam Twojego zdania....hihihi... wole kobiety ..;-)) sa milsze w dotyku...;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: alpepe 16.06.04, 22:59 bo nie byleś w łóżku z moim mężem, ten to dopiero jest miły w dotyku :) haha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: alpepe IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.04, 07:10 co do dyskusji z Tobą musiałabym zacząć od Adama i Ewy. ty niestety nie masz nawet podstaw. A więć dyskusja z tobą to jak mówienie do obrazu. Poza tym używasz inwektyw i nie potrafisz obchodzić się bez obrażania innych. niech cię mama najpierw kultury nauczy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinka viper39 - obrazek namalowalam... IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 16.06.04, 23:27 prosze szanownego Pana: nie wiedziec czemu, po przeczytaniu kilku Pana wypowiedzi namalowalam sobie obrazek osobnika nieciekawego, nudnego i z szeroka tlustawa buzka, raczej niskiego z grubym wysiedzialym tylkiem, ktoren to osobnik (lekko niedoceniany w swiecie ralnym, wiec plywajacy we wlasnych wyobrazniach) snuje wyjatkowo chamskie watki, objawiajac sie kompletnym brakiem szacunku dla dyskutanta i nie tylko. nie raz i nie dwa zauwazylam takze gornolotne pisanie pozbawione jakiegokolwiek sensu, za to zgodnie z zasada " nie wiem, co odpowiedziec, to na wszelki wypadek dowale". ponadto rzucila mi sie w oczy niechec do osob, ktore smia miec inne niz Pan zdanie na temat dowolny. takie osoby (zwlaszcza kobiety) od razu sa przywolywane do porzadku poprzez zastosowanie pouczen typu: brak seksu w zyciu. reprezentowany przez Pana poziom dyskusji jest - moim skromnym zdaniem - wyjatkowo zalosny. no tak sobie napisalam, wszak to forum w internecie i kazdy ma prawo zabrac glos ;) zal mi czasami tylko, ze moj maz (ha! MAM MEZA!!!) tak nisko ocenia, to, co tutaj czytam... dziekuje za uwage. dobranoc :) Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: viper39 - obrazek namalowalam... ja tez.. 17.06.04, 14:42 do milcha: milcha niestety nie moglabys ze mna rozmawiac na zaden pewnie temat, no moze cerowanie skarpetek bo mam male pojecie o tym, nie mozesz dyskutowac bo nie wiesz co to jest dyskusja, zaczelas zaczepiac i to ty pierwsze wyziska rzucilas na mnie, twoj brak wiedzy jest zaskakujacy, poza tym brniesz w swoim zaklamaniu do granicy idiotyzmu, co do mojej mamy to mysle ze dobrze mnie nauczyla wszystkiego, poza tym jako dobry uczen sam zaczalem sie tez uczyc co tobie polecam, bo mamine nauki tobie tylko zostaly a nic innego niestety nie nauczylas sie w zyciu do katinki: Gość portalu: katinka napisał(a): > prosze szanownego Pana: > nie wiedziec czemu, po przeczytaniu kilku Pana wypowiedzi namalowalam sobie > obrazek osobnika nieciekawego, nudnego i z szeroka tlustawa buzka, raczej > niskiego z grubym wysiedzialym tylkiem, 186cm, 92kg, tluszczu niestety (dla ciebie) u mnie nie uswiadczysz, jako byly sportowiec nadal biegajacy plywajacy chodzacy na gym niezle sie trzymam, dam tobie przyklad kazdego tygodnia przeplywam 7-10km, przebiegam/chodze tzw power walk okolo 25km, i nadal na laweczce wyciskam 150kg (tu sie spytaj meza czy to duzo)- tu sie pomylilas katinka i to bardzo co do pracy to w niej siedze, no ale co ja mam zrobic, ktos te trzepanie workow po cemencie musi robic na siedzaco a to jedyna papierowa praca jaka potrafie ktoren to osobnik (lekko niedoceniany w > swiecie ralnym, wiec plywajacy we wlasnych wyobrazniach) snuje wyjatkowo > chamskie watki, objawiajac sie kompletnym brakiem szacunku dla dyskutanta i nie tylko. szanuje kazdego dyskutanta do momentu gdy nie zacznie "zadawac ciosow ponizej pasa" znaczy uzywac bzdurnych porownan, wyzwisk , ja nigdy nie zaczynam tej gry, wyjatkowo chamskie watki to snaja takie osobki jak ty katinka ktore nie sa w stanie zrozumiec drugiego czlowieka i jego potrzeb oraz nie umieje uszanowac innych, ja z gory powiedzialem ze mnie nie przeszkadza to czy ktos ma czy nie ma romansu z kims, to jest wylacznie sprawa tych osob i nikogo wiecej bo to one odpowiadaja za to co robia, co do doceniania mnie to i profesionalnie i w zyciu prywatnym jestem doceniana osoba wbrew twoim oczekiwaniom >nie raz i nie dwa zauwazylam takze gornolotne pisanie pozbawione > jakiegokolwiek sensu, za to zgodnie z zasada " nie wiem, co odpowiedziec, to na> wszelki wypadek dowale". a ja myslalem ze to twoja specialnosc katinka, bo teraz wlasnie to udowadniasz swoim pisaniem nie na temat i probujesz dowalic mi, co sie tobie nie udaje, bo piszesz bez sensu ladu i skaldu, wlasnie takie jak ty nie umiejace dobrze sie wyslowic na temat zarzucaja mezczyznom ze sa "tacy lub owacy" a kobiety wyzywaja od najgorszych za to co robia, choc nie maja prawa oceniac nikogo, kim ty jestes ze probujesz sobie uzurpowac prawo do tego oceniania? nastepna ktora maz porzucil dla kochanki? to tez nie usprawiedliwia bo wina za to lezy podobno po srodku >ponadto rzucila mi sie w oczy niechec do osob, ktore > smia miec inne niz Pan >zdanie na temat dowolny. takie osoby (zwlaszcza kobiety) nie mam niecheci do nikogo, mam jednak niechec dla osob ktore zaczynaja sie zachowywac jak idiotki (idioci) i na zaczepki reaguje odpowiednia odpowiedzia > od razu sa przywolywane do porzadku poprzez zastosowanie pouczen typu: brak > seksu w zyciu. reprezentowany przez Pana poziom dyskusji jest - moim skromnym > zdaniem - wyjatkowo zalosny. pewnie ze jest zalosne to jak sie ma za malo sexu w zyciu, polecam tobie od czasu do czasu go miec poczujesz sie lepiej > no tak sobie napisalam, wszak to forum w internecie i kazdy ma prawo zabrac > glos ;) zal mi czasami tylko, ze moj maz (ha! MAM MEZA!!!) tak nisko ocenia, > to, co tutaj czytam... no napisalas sobie nic wiecej...... katinka jestes zalosna dyskutantka, i bardzo smieszna, czasami trzeba sie z kogos posmiac wiec spelniasz tutaj swoja role Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinka Re: viper39 - obrazek namalowalam... ja tez.. IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 17.06.04, 15:48 >cm, 92kg, tluszczu niestety (dla ciebie) u mnie nie uswiadczysz, jako byly sportowiec nadal biegajacy plywajacy chodzacy na gym niezle sie trzymam, dam tobie przyklad kazdego tygodnia przeplywam 7-10km, przebiegam/chodze tzw power walk okolo 25km, i nadal na laweczce wyciskam 150kg (tu sie spytaj meza czy to duzo)- tu sie pomylilas katinka i to bardzo tak, rzeczywiscie jestem pod wrazeniem. ano zapytam meza, bardzo znanego w Polsce (i nie tylko) windsurfera, wiec tez sportowca (nie bylego jednak), wyzszego od Ciebie w kazdym detalu... zapytam takze, czy majac az tyle prac nad swoim cialem jestes w stanie wyrobic tygodniowo wyspiewana norme, biorac pod uwage godziny spedzane w pracy i w necie.... :D >>szanuje kazdego dyskutanta do momentu gdy nie zacznie "zadawac ciosow ponizej pasa" znaczy uzywac bzdurnych porownan, wyzwisk , ja nigdy nie zaczynam tej gry, tu juz nikogo pytac nie musze, jednym slowem wielkie ROTFL >> wyjatkowo chamskie watki to snaja takie osobki jak ty katinka ktore nie sa w stanie zrozumiec drugiego czlowieka i jego potrzeb oraz nie umieje uszanowac innych, ooo, tu przesadziles, i to bardzo, bo wyobraz sobie, ze jestem inicjatorka m.in. dzialan na rzecz dzieci z Pewnego Domu Malego Dziecka i to dzieki mnie wlasnie, niektore male istotki zobaczyly cos wiecej i to na mnie czekaja calymi dniami, zeby moc sie przytulic bez zaklamania... wiec nie pisz mi, ze nie rozumiem potrzeb drugiego czlowieka, bo rozumiem jak malo kto, sporo widzialam i sporo lez wylalam nad dana sytuacja! dzieci to tylko maly przyklad. >>ja z gory powiedzialem ze mnie nie przeszkadza to czy ktos ma czy nie ma romansu z kims, to jest wylacznie sprawa tych osob i nikogo wiecej bo to one odpowiadaja za to co robia, oczywiscie, dlatego tez dziela sie na publicznym forum wylacznie swoimi (czesto intymnymi) sprawami. dla Ciebie doskonala pozywka przy okazji. >>co do doceniania mnie to i profesionalnie i w zyciu prywatnym jestem doceniana osoba wbrew twoim oczekiwaniom byc moze, jednak tutaj sam przeczysz swoim slowom, zachowujac sie jak frustrat (a co znaczy byc osoba doceniana "profesjonalnie"???) >>a ja myslalem ze to twoja specialnosc katinka, bo teraz wlasnie to udowadniasz swoim pisaniem nie na temat i probujesz dowalic mi, co sie tobie nie udaje, bo piszesz bez sensu ladu i skaldu, wlasnie takie jak ty nie umiejace dobrze sie wyslowic na temat zarzucaja mezczyznom ze sa "tacy lub owacy" a kobiety wyzywaja od najgorszych za to co robia, choc nie maja prawa oceniac nikogo, a mozesz wskazac konkretny watek i miejsce gdzie to zrobilam???? bo nie bardzo wiem, kogo ocenilam, obrazilam i co takiego bez skladu i ladu pisalam? nie umiem sie wyslowic???? n a p r a w d e??? wow... takie farmazony po raz pierwszy czytam, no ale moze jako osoba PISZACA stracilam juz samokontrole :D kobiet nigdzie nie wyzwalam, Viper, raczej staralam sie, by te zachlysniete wlasna osoba i wlasnymi uczuciami potrafily dostrzec osoby zdradzane w szerokim tych slow znaczeniu <- Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: viper39 - obrazek namalowalam... ja tez.. 17.06.04, 17:01 > tak, rzeczywiscie jestem pod wrazeniem. ano zapytam meza, bardzo znanego w > Polsce (i nie tylko) windsurfera, wiec tez sportowca (nie bylego jednak), > wyzszego od Ciebie w kazdym detalu... zapytam takze, czy majac az tyle prac nad a popytaj, to ze wyzszy (nie naleze do wielkoludow) to nicnie znaczy w zadnym detalu.... za to sila szybkosc i zwinnosc to sa walory ktore sa potrzebne kazdemu... > swoim cialem jestes w stanie wyrobic tygodniowo wyspiewana norme, biorac pod > uwage godziny spedzane w pracy i w necie.... :D pracuje duzo (9 godzin dziennie) to fakt ale rano mam czas na basen w miejscu gdzie pracuje mam go pod nosem i plywam codziennie rano godzinke robiac okolo 1- 1.5km dziennie zaczynam plywanie o 6:30 rano, wieczorem gym cale 40 minut... a net no coz nie zauwazylas ty "oswiecona" osobo ze nadaje z innej strefy czasowej i wlasnie jestem w pracy...wiec moge sobie wejsc na net i napisac posta to czy twoj maz powie czy mozliwe jest czasowo czy nie wiesz wf to taki sobie wakacyjny sport on moze nie wiedziec co to prawdziwy wysilek, ale ty tez tego nie wiesz > ooo, tu przesadziles, i to bardzo, bo wyobraz sobie, ze jestem inicjatorka > m.in. dzialan na rzecz dzieci z Pewnego Domu Malego Dziecka i to dzieki mnie > wlasnie, niektore male istotki zobaczyly cos wiecej i to na mnie czekaja calymi > > dniami, zeby moc sie przytulic bez zaklamania... wiec nie pisz mi, ze nie > rozumiem potrzeb drugiego czlowieka, bo rozumiem jak malo kto, sporo widzialam > i sporo lez wylalam nad dana sytuacja! dzieci to tylko maly przyklad. matka teresa? prez. kwasniewska? rozbawilas mnie do bolu... > >>ja z gory powiedzialem ze mnie nie przeszkadza to czy ktos ma czy nie > ma romansu z kims, to jest wylacznie sprawa tych osob i nikogo wiecej bo to one > odpowiadaja za to co robia, > > oczywiscie, dlatego tez dziela sie na publicznym forum wylacznie swoimi (czesto intymnymi) sprawami. dla Ciebie doskonala pozywka przy okazji. dla mnie nie, dla takich jak ty to pozywka doskonala, bo wtedy takie matrony uwielbiaja dawac lekcje jak to sie powinno robic a jak nie, dewotyzm i zaklamanie do kwadratu > >>co do doceniania mnie to i profesionalnie i w zyciu prywatnym jestem > doceniana osoba wbrew twoim oczekiwaniom > > byc moze, jednak tutaj sam przeczysz swoim slowom, zachowujac sie jak frustrat > (a co znaczy byc osoba doceniana "profesjonalnie"???) $$$$$ tak to jest doecniane, poza tym mam tez czasami wyklady w wolnych chwilach w polibudzie jednej w polsce (na wiecej nie mam czasu) bo ludzie chca sie nauczyc rzeczy w ktorych jestem cenionym fachowcem, nie tylko sport ale i wiedza jest wazna w zyciu wiec niestety tak to wyglada > a mozesz wskazac konkretny watek i miejsce gdzie to zrobilam???? bo nie bardzo > wiem, kogo ocenilam, obrazilam i co takiego bez skladu i ladu pisalam? nie > umiem sie wyslowic???? n a p r a w d e??? wow... takie farmazony po raz > pierwszy czytam, no ale moze jako osoba PISZACA stracilam juz samokontrole :D > kobiet nigdzie nie wyzwalam, Viper, raczej staralam sie, by te zachlysniete > wlasna osoba i wlasnymi uczuciami potrafily dostrzec osoby zdradzane w szerokim > tych slow znaczeniu <- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinka Viper39.........:( IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 17.06.04, 21:56 wiesz, Viper, pojechales po calosci... nie mam pojecia czym sie zajmujesz i jakim jestes czlowiekiem, namalowalam obraz po paru postach, takze po tym ostatnim, w ktorym obraziles juz wszystkich moich najblizszych: i mnie (zadna Matka Teresa, ale osoba, ktora POMAGA dzieciom odtraconym, osamotnionym i po prostu nikomu niepotrzebnym, czy to tak trudno zrozumiec?), i mojego meza (wyobraz sobie, ze piszac, iz jest wyzszy od Ciebie w kazdym detalu NIE WZROST jedynie mialam na mysli, ale tez kulture i wyksztalcenie ogolne, ktore nie pozwoliloby mu na tak chamskie pisanie, jak Twoje. notabene windsurfing nie jest takim sobie wakacyjnym sportem, bo oprocz Baltyku sa jeszcze inne wody na swiecie i np jak u nas trzaskajacy lutowy mroz, to w Egipcie temperatura akurat, poza tym PRAWDZIWY WINDSURFER sezon w Polsce zaczyna juz w marcu, a konczy w listopadzie, omijajac wakacje wlasnie, bo ani warunkow ani wiatru wtedy nie ma, haha! pomine juz stwierdzenie, ze ten sport nie wymaga przygotowania... szeroki usmiech mojego meza :DD), poza tym moj maz ma sie calkiem dobrze jako wlasciciel firmy consultingowej. obraziles tez moich rodzicow, ktorzy jako cenieni wykladowcy i naukowcy niczego lopata do glowy nie wsadzaja, bo maja inne zupelnie podejscie do mlodziezy i przekazywania wiedzy... mysle, ze dobrze mnie wychowali. chyba nikt mnie jeszcze nie spowyzywal tak, jak Ty, zeby w tak krotkim liscie przeczytac zgryzliwe "ty "oswiecona" osobo ", "matka teresa? prez. kwasniewska?", "takie matrony", "dewotyzm i zaklamanie do kwadratu", "nawiedzona osobka", "babiszon", "takim kobietkom jak ty, ktore nie majac mozliwosci rozwiniecia swoich talentow nigdzie szukaja przygod z jednej strony a z drugiej strony nie mogac ich znalezc(bo nikt ich nie chce) chca nauczac moralnosci... komediantka jestes", "klase cymbala do kwadratu" i inne, wiesz ZAMARLAM. moze nawet to Twoje pisanie pokaze Komus... jestes niesamowicie zajadlym czlowiekiem, wyjatkowo. i popatrz... za co to??? poprosilam o podanie jednego jedynego chociaz przykladu na Twoje poprzednie zarzuty i nie potrafisz go podac, a tlumaczenie sie w stylu : "nie skomentowalem niczego co napisalas bo wiedzialem ze jestes nawiedzona osobka to ty mnie zaczepilas wiec o co chodzi? to ty sie zachlysnelas swoja osoba pomagajaca wszystkim ktorzy tego pewnie nie potrzebuja... ", jest wyjatkowo beznadziejne i plytkie (Twoj zarzut byl wczesniej niz moje rzekome zachlysniecie sie pomaganiem). ciekawa jestem, jaka dziedzina sie zajmujesz i w jakiej politechnice masz w zwiazku z tym wyklady? (krotko mowiac: w czym jestes cenionym fachowcem??). chetnie przyjade posluchac. sama skonczylam elektronike biomedyczna na PG, do kwietnia prowadzilam finanse miedzynarodowego koncernu, mam tez smykalke do zajec plastycznych i pisze bajki dla dzieci :) ani ze mnie matrona ani babiszon, jestem mloda i ladna drobna kobietka, o delikatnej urodzie. wrazliwa, niestety. nie szukam zadnych przygod, bo nie mam takich potrzeb. nie wplatuje sie w romanse i nie rozumiem tych, ktorzy to robia krzywdzac innych. mam sporo zainteresowan i jestem szczesliwa, ze moge sie w nich realizowac, wiesz co znaczy usmiech na buzi 3latka??? to jest dla mnie najwieksza nagroda. uwazam, ze przesadziles w swojej zlosci i mimo, ze to TYLKO NET: jest mi przykro :( badz tak uprzejmy i nie obrazaj mnie wiecej. takze prosba od mojego meza. (miejsce, z ktorego wysylasz posty jest akurat zupelnie nieistotne, najwazniejsza jest zawsze tresc) Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: Viper39.........:( 17.06.04, 22:35 Gość portalu: katinka napisał(a): > wiesz, Viper, pojechales po calosci... nie mam pojecia czym sie zajmujesz i > jakim jestes czlowiekiem, dokladnie, a probowalas oceniac w jakim swietle stawia to ciebie? w kiepskim, nadal probujesz cos wyjasniac ale grzebiesz sie we wlasnym bigosie teraz.. >w ktorym obraziles juz wszystkich moich najblizszych tak jak ty obrazalas tych ktorzy maja inne zdanie niz ty wlacznie ze mna wiec? >i mojego meza > (wyobraz sobie, ze piszac, iz jest wyzszy od Ciebie w kazdym detalu NIE WZROST > jedynie mialam na mysli, ale tez kulture i wyksztalcenie ogolne, ktore nie > pozwoliloby mu na tak chamskie pisanie, skad wiesz jakie ja mam wyksztalcenie? (wprawdzie troche podpowiedzialem tobie w poprzednim poscie...wyklady na polibudzie... pamietasz???...praca w corp.. pamietasz?) a skad wiesz jaka mam kulture? i jak mozna porownywac kulture i inteligencje twojego meza ktory tutaj nigdy slowa nie napisal? jesli jemu nie pozwalaja na chamskie pisanie to co on niby taki kulturalny robi z toba? katuje sie a moze razem jestescie tego samego warci? czyli nic... >PRAWDZIWY WINDSURFER sezon --- wiem na czym polega wsf, i to jest sport wakacyjny dla mnie, bo wakacjami uprawiany dla przyjemnosci, jak sie szeroko smieje to pewnie nie wie jakie wiatry panuja na swiecie w roznych szerokosciach geograficznych, bo wsf to nie tylk baltyk.... czyli kiepski z niego wsf-er.. a mozeona tak na wsi sie tylko chwali? tak samo jak ty? no to jak to jest? >poza tym moj maz ma sie calkiem dobrze jako wlasciciel firmy consultingowej. to dobrze a co konsultuje wiatry na baltyku miedzy marcem a listopadem? i jesli tak sie ma dobrze to co on robi z toba? >obraziles tez moich rodzicow, ktorzy jako cenieni wykladowcy i naukowcy > >niczego lopata do glowy nie wsadzaja, bo maja inne zupelnie podejscie do >mlodziezy i przekazywania wiedzy... albo sa kiepskimi wykladowcami co mysle ze w epoce komuny malo bylo dobrych wykladowcow w polsce, i zawidli i ciebie i siebie swoimi metodami bo jak widac twoj intelekt jest cieniutki tak jak ich wyklady.... moze lopata im by lepiej szlo... choc jednak watpie... tu tez by zawiedli bo ani wychowanie ani intelekt cos im w tym ich na tobie experymencie nie wyszedl >wiesz ZAMARLAM szkoda ze nie ucichlas przy okazji.... przydaloby sie...polecam tobie.. >poprosilam o podanie jednego > jedynego chociaz przykladu na Twoje poprzednie zarzuty i nie potrafisz go > podac, a tlumaczenie sie w stylu : "nie skomentowalem niczego co napisalas bo > wiedzialem ze jestes nawiedzona osobka to ty mnie zaczepilas wiec o co chodzi? to ty sie zachlysnelas swoja osoba pomagajaca wszystkim ktorzy tego pewnie nie > potrzebuja... ", jest wyjatkowo beznadziejne i plytkie (Twoj zarzut byl > wczesniej niz moje rzekome zachlysniecie sie pomaganiem). to popatrz w posty ja ciebie nie zaczepialem ani nie komentowalem tego co pisalas, zadalem pare pytan komus innemu nie tobie a ty ze swoja "kultura" wlazlas w rozmowy, nie umiejac nic madrego powiedziec, ale krytykowalas to co ja powiedzialem nie umiejac w zaden sposob poprzec swoich wywodow, malo tego nie umialas nawet zdefiniowac slow ktore uzywalas, czyli co to mowi i twojej kulturze i inteligencji? > ciekawa jestem, jaka dziedzina sie zajmujesz i w jakiej politechnice masz w > zwiazku z tym wyklady? (krotko mowiac: w czym jestes cenionym fachowcem??). > chetnie przyjade posluchac. sama skonczylam elektronike biomedyczna na PG, do > kwietnia prowadzilam finanse miedzynarodowego koncernu, mam tez smykalke do > zajec plastycznych i pisze bajki dla dzieci :) w bajki wierze ze piszesz i opowiadasz, a reszta to bajka w nieciekawym wydaniu, finanse? to kto jest ostatnio najbardziej cenionym ekonomista na swiecie? i kto jest najbardziej wplywowym ekonomista na swiecie? wyklady w dziedzinie BMS nie zaprosze ciebie na nie bo i tak nie zrozumiesz nic z tego... pokazalas tutaj swoj intelekt nie zapominaj (a raczej jego brak) >ani ze mnie matrona ani > babiszon, jestem mloda i ladna drobna kobietka, o delikatnej urodzie. wrazliwa to tylko twoja opinia, ktora jak wiele rzeczy napisanych tutaj przez ciebie nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia > niestety. nie szukam zadnych przygod, bo nie mam takich potrzeb. nie wplatuje > sie w romanse i nie rozumiem tych, ktorzy to robia krzywdzac innych. mam sporo > zainteresowan i jestem szczesliwa, ze moge sie w nich realizowac, wiesz co > znaczy usmiech na buzi 3latka??? to jest dla mnie najwieksza nagroda. uwazam, > ze przesadziles w swojej zlosci i mimo, ze to TYLKO NET: jest mi przykro :( mnie nie ochodzi zupelnie twoje zycie, to ty sie dopytujesz o zycie innych, i to ty nos w nie swoje sprawy wsadzasz (gdzie ta wrazliwosc a moze chcialas powiedziec wscibskosc?) szczesliwi ludzie nie mowia ze sa szczesliwi oni sa szczesliwi, a ty sobie probujesz to wmowic ... a moze jednak nie masz tego szczescia? i moze nawet nie wiesz co to jest? wiem co to usmiech na buzi dziecka, bylem kiedys instruktorem sztuk walki i najwieksza przyjemnosc mialem z trenowania dzieci 6-9 lat, sa wspaniale, dzis od paru lat raczej) na to nie mam czasu mam tez swoje dziecko ktore w wieku 17 lat studiuje w NYC na univerku (cos chyba dobrze jednak musialem zrobic) i dobrze ze tobie przykro, zastanowisz sie w przyszlosci czy twoje zdanie jest komus potrzebne i czy na twoja krytyke ktos czeka... > badz tak uprzejmy i nie obrazaj mnie wiecej. takze prosba od mojego meza. to juz zalezy od samej ciebie... nie od nikogo innego.... > (miejsce, z ktorego wysylasz posty jest akurat zupelnie nieistotne, > najwazniejsza jest zawsze tresc) z tym sie zgadzam ... wiec uwazaj na tresc bo znow mozesz oberwac za cos .... nie jestes ani najmadrzejsza ani najbardziej doswiadoczona z ludzi tutejszych ani na swiecie, wiec opinia na temat jakis zwiazany z kims i ocena kogos to inwazja w prywatnosc to tak na przyszlosc abys wiedziala "najmadrzejsza, najpiekniejsza, naj-cos tam jeszcze.." kobieto na swiecie.... Odpowiedz Link Zgłoś
summer_boy Viper thx za kupe smiechu! 19.06.04, 10:49 ty Viper popracuj lepiej nad rozumieniem tekstu i opanowaniem wscieklosci, bo sie nie popisales, ojjj nieeee :DD. pol wydzialu ryczalo ze smiechu. buahahaha. dziewczyny maja racje. obrazasz i wyzywasz jak stary zgorzknialy ramol. i to ty reprezentujesz niziutki poziom. smieszny z ciebie gosc, niby profesjonalista a tu taki zonk :DD trudno sobie wyobrazic te wyklady (tez bym poszedl posluchac :D), skoro ty niezrownowazony jestes. bez pozdrowien kobietom w zwiazkach uwiklanych dobrych decyzji zycze i mniej problemow. (z uniwersytetu warszawskiego nadawalem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cierpliwy Re: viper39 - obrazek namalowalam... ja tez.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.04, 19:35 Chyba was wszystkich bolą wątroby, bo jakoś ciągle pniecie sie po "górze głupoty". Jeśli nie ma sensu z kimś dyskutować to po prostu krótko się pisze: "Nie mam ochoty wdawać sie w dyskusje z tobą". Na pewno każdy z was zdaje sobie sprawę, bez względu na wyznawane wartości i światopogląd ,że takie miłosne sprawy nie są łatwe. Prędzej czy póżniej ponosi się konsekwencje swoich czynów. Życzcie tej dziewczynie , aby wybrała słusznie. Przemyślała sprawę, by nie było potem żalu i pretensji do siebie czy innych. Na razie górą są uczucia. Każdy ma prawo do szczęścia , tylko za jaką cenę? Oby było jak najmniej takich kłopotów. Życzę wam powodzenia. cierpliwy Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: viper39 - obrazek namalowalam... ja tez.. 17.06.04, 20:24 Gość portalu: cierpliwy napisał(a): > Chyba was wszystkich bolą wątroby, bo jakoś ciągle pniecie sie po "górze głupo > ty". > Jeśli nie ma sensu z kimś dyskutować to po prostu krótko się pisze: "Nie mam> ochoty wdawać sie w dyskusje z tobą". Na pewno każdy z was zdaje sobie sprawę,> bez względu na wyznawane wartości i światopogląd ,że takie miłosne sprawy nie są łatwe. Prędzej czy póżniej ponosi się konsekwencje swoich czynów. Życzcie tej> dziewczynie , aby wybrała słusznie. Przemyślała sprawę, by nie było potem żalu> i pretensji do siebie czy innych. Na razie górą są uczucia. Każdy ma prawo do> szczęścia , tylko za jaką cenę? Oby było jak najmniej takich kłopotów. Życzę wam> powodzenia. cierpliwy gdybys przeczytal to takie jest moje zdanie, ona podjela decyzje i ona z niej musi znalezc wyjscie, czy postapila dobrze czy nie to nie ma znaczenia dla nikogo ale tylko dla nich, to czy zostac w zwiazku czy nie to tez ich sprawa, i ja stwierdzilem ze jesli jej odpowiada to niech zostaje i nie patrzy na nic... nie pasuje to niech sobie da spokoja ale niech sie nie bije w piersi twierdzac ze grzeszy i jest nie warta niczego... bo to kompletna bzdura gora glupoty tworzy sie przez ludzi pokroju milcha czy obiektywna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewunia 28 Re: Romans z żonatym IP: 213.17.133.* 16.06.04, 23:01 Mrufko droga! On jest uczciwy mam wrazenie. I ma pewne zasady. Wyobraz sobie jego zone- pewnie okolo 40, matka jego dzieci, kochali sie przez lata, Ona mu wierzy... I On nagle nie zwazajac na nic, ma to zostawic, co razem zbudowali? W imie milosci? A co tworzyl przez lata bez Ciebie? A co stanie sie z Jego zona? Czy Ona sobie kogos znajdzie, tak jak On? Nie wiem co Ci radzic... Moze warto, jak ktos mi kiedys powiedzial kochac bezwarunkowo? Czyli byc z nim nadal... Ale... Moze poczekaj troche, moze zapomnisz? Nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja bo ja Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 19:39 a dlaczego mrufke ma obchodzic jego zona? niech ta zona sama dba o siebie, do cholery, chyba dorosla jest? pogielo cie kobieto, albo sie utozsamiasz bo cie maz w trabe puscil/puszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 17.06.04, 14:05 Dajcie spokój tej dyskusji, to do niczego nie prowadzi. Kazdy i tak zostanie przy swoim stanowisku. Życie zweryfikuje wszystko. Nie ma potrzeby bluzgać Viper39 i inni! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinka ja juz opuszczam ten klotliwy watek IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 17.06.04, 22:24 jak w temacie :) Odpowiedz Link Zgłoś
viper39 Re: ja juz opuszczam ten klotliwy watek 17.06.04, 22:36 nareszcie....;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takasama Re: Romans z żonatym IP: *.test.so / *.crowley.pl 18.06.04, 14:04 Mrufko, mam nadzieję że czujesz się już lepiej ... podjęłaś decyzję, nasze opinie na ten temat w gruncie rzeczy nie mają znaczenia. To Twoje życie - zrób wszystko aby go nie zmarnować, cokolwiek to dla Ciebie znaczy. Trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linka kto jest bez winy,niech pierwszy... IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 19.06.04, 00:13 podpisuję się pod "taką samą";szkoda, że takie kółko wzajemnej adoracji tu powstało- raczej dwa kółka, obrzucające sie inwektywami...kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień, niech rzuci...też się kiedyś cudownie zarzekałam, że nie, że nigdy..i co..? życie sprawiło mi niespodziankę, zakochałam się w żonatym mężczyźnie i wiem, jak to jest być po tej nieszczęsnej stronie. Ile w tym tragedii, ile poczucia winy i goryczy. Nie przeszkadzam mu w niczym, nie widziałam go rok..jedyne, co wiem NA PEWNO dzisiaj to to, że życie jest o wiele bardziej skomplikowane, niż sie zdaje tym, co tak doskonale czarno- biało WSZYSTKO wiedzą.Pozdrawiam i życzę DOBRYCH, mądrych wyborów, bez samooszukiwania się wszystkim Rozdartym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kina_W Re: Romans z żonatym IP: *.nbp.pl 19.06.04, 09:53 Kobieto życie jest zbyt piekne aby je spedzać na czekaniu. Jedyne sensowne wyjście z sytuacji to odciąć się od niego jak najszybciej. Będzie bolało, ooooooo, i to BARDZO! Wiem sama przez to przeszłam. Ale powiedziałam dość, nie chcę stać przy oknie, zaklinać telefon, modlic się o każdą jego wolną chwilę. Było ciężko, na początku nic mnie interesowało, nie mogłam czytać książek bo myslałam o nim, komedie nie śmieszyły bo ciągle łzy napływały do oczy, na objęte i szczęśliwe pary nie mogłam patrzeć. Ale czas i nieugietość zrobiły swoje. A nie nie było łatwo, pracowaliśmy razem a on gdy przestałam być do dyspozycji na każde skinienie zaczął zabiegać. Ale już mu nie wierzyłam gdy dzwonił lub SMS-ował że kocha. Miał na to te kilka lat gdy byłam gotowa dla niego na wszystko. BYŁO WARTO. Ból minął, rany się zagoiły - a lizałam je długo, oj długo. Okazało się, że są wokół fajni faceci i to wolni, bez zobowiązań, nie udający na ulicy gdy pojawia się ich znajomy że spotkaliśmy się właśnie przed chwilą i to przypadkiem. Wiem, że samotnie jest ciężko, widocznie my kobiety (przynajmniej w wiekszości) musimy mieć swego faceta aby być szczęśliwymi. Ale nie uszczęśliwiajmy się, a może unieszczęsliwiajmy się na siłę. Póki z nim będziesz, póki nie wyzwolisz się z ciągłego myślenia o nim i nadzieii na wspólną przyszłóść nie będziesz w stanie dostrzec tego Twojego mężczyzny, który może jest bardzo blisko Ciebie. Mnie się udało i wierzę, żę do Ciebie również los się uśmiechnie. Trzymam kciuki i życzą szczęścia. Kina_W Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Romans z żonatym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 00:51 Jaką dumę Ty chcesz chować? Co chcesz wybaczyć ? wpakowałaś się między jego i jego żonę! Łatwo jest być tylko przyjemnością ! Gardzę takimi jak Ty ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pietka Re: Romans z żonatym IP: *.crowley.pl 20.06.04, 20:26 No wszystko ladnie, ale dlaczego kobiety rzucacie sie na zonatych??? Bo dla mnie facet z obraczka na palcu to rzecz swieta i chocby nie wiem jak mi sie podobal i nie wiem jak sie do mnie mizdrzyl to i tak nic z tego nie bedzie. Wiec nie robcie z milosci jakiego zezwierzeconego poduczucia, bo ona siedzi tez w glowie i wbrew pozorom podlega racjonalnemu mysleniu, przynajmniej w niewielkim stopniu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
grazka5 Re: Romans z żonatym 26.06.04, 14:09 Nastepne "Swiete" pojawiaja sie... Tylko dziwne, ze w postach od tych nieomylnych i "swietych" nie uswiadczysz ani zrozumienia dla ludzkich slabosci, ani milosci blizniego, ani tolerancji, dostrzegam natomiast niczym nieuzasadnione przekonanie autorek o wlasnej wyzszosci - przyklady? - prosze bardzo: "takich ludzi trzeba zrozumieć. To jedyne co mozna dla nich zrobić" "Takie jak Ty i ta ktorej odpisujesz" itd...itp... Gość portalu: Pietka napisał(a): > No wszystko ladnie, ale dlaczego kobiety rzucacie sie na zonatych??? Bo dla > mnie facet z obraczka na palcu to rzecz swieta i chocby nie wiem jak mi sie > podobal i nie wiem jak sie do mnie mizdrzyl to i tak nic z tego nie bedzie. A jesli wcale sie nie bedzie "mizdrzyl"? Po prostu zobaczysz go i nie bedziecie w stanie oderwac od siebie wzroku...a obraczka na palcu - no coz bedzie miala znaczenie dopiero troche pozniej. Czlowiek jak pozyje juz troche lat na swiecie to takie zwroty jak: ja nigdy, ja zawsze - po prostu wyrzuca ze swojego slownika. A jesli chodzi o te wszystkie zony, ktore w tym watku tak pomstują na kochanki, gardzą nimi itd.: 1. to nie kochanka slubowala wam wiernosc, tylko maz 2. to najczesciej zony same przez wiele lat pracuja na to, ze maz je zdradza 3. moze przestalybyscie wpedzac autorke watku w poczucie winy - bo jaka jest jej wina w tym, ze spotkala Tego mezczyzne pozniej? "Wszyscy szukamy. A szczesliwcy znajdują. Mądrzy akceptują to." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinka Re: Romans z żonatym IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 26.06.04, 19:25 :DD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gocha Re: Romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 01.07.04, 23:54 . to nie kochanka slubowala wam wiernosc, tylko maz > 2. to najczesciej zony same przez wiele lat pracuja na to, ze maz je zdradza > 3. moze przestalybyscie wpedzac autorke watku w poczucie winy - bo jaka jest > jej wina w tym, ze spotkala Tego mezczyzne pozniej? > > "Wszyscy szukamy. A szczesliwcy znajdują. Mądrzy akceptują to." Masz racje a malzenstwo to gra zespolowa. -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
forum0wicz Re: Romans z żonatym 02.07.04, 10:59 Gość portalu: mrufka napisał(a): > Tylko mi nie piszcie, że to złe. To jest złe. Żeby było jasne - nie potęiam Cię w żaden sposób, ale uważam, że to jest złe. > Wieczne czekanie kiedy znajdzie dla mnie czas. Pasuje Ci to? > Wieczna niepewność, co tak > naprawdę do mnie czuje. Bo dopiero wczoraj - a minął już tydzień od naszego > rozstania - usłyszałam od niego, że mnie kocha. Kocha mnie, ale żony nie > zostawi. Tu masz odpowiedź na twój post. To jest nie_wiadomo_co a nie mężczyzna. Jeśli by nim był, to zadecydowałby w jedną albo drugą stronę. Pamiętaj, że jeśli jednak zechciałby być z Tobą, to za kilka lat możesz być w sytuacji jego obecnej żony. Właściwie nawet nie mam mu tego za złe, tylko jak go teraz > traktować? Z powodów różnych jesteśmy zmuszeni do dosyć częstych kontaktów. A > przede wszystkim - zanim zaczeliśmy ze sobą sypiać, zostaliśmy naprawdę > dobrymi znajomymi. I cholernie mi brakuje tych naszych rozmów i mejli na > wszystkie możliwe tematy. Wiem, że on chciałby do tego wrócić, ale ja ciągle > się waham. Nie wahaj się - utnij to zdecydowanie i od razu. Zobaczysz po pewnym czasie, że to rozwiązanie będzie najlepsze dla was obojga. Naprawdę. Popłaczesz przez parę dni, nie będzie Ci sie chciało żyć, ale to jest jedyny sposób. Zobaczysz, że dasz radę, tylko musisz spróbować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gocha Re: Romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 02.07.04, 19:09 Tu masz odpowiedź na twój post. To jest nie_wiadomo_co a nie mężczyzna. Jeśli > by nim był, to zadecydowałby w jedną albo drugą stronę. Pamiętaj, że jeśli > jednak zechciałby być z Tobą, to za kilka lat możesz być w sytuacji jego > obecnej żony. masz taka pewnosc???A skad wiesz, ze nie sa dla siebie stworzeni???Czlowiek jest z natury poligamiczny i jakie znaczenie ma papier z urzedu stanu cywilnego, gdy nie ma juz milosci i pozadania???? > To jest złe. > Żeby było jasne - nie potęiam Cię w żaden sposób, ale uważam, że to jest złe. Dlaczego uwazasz, ze milosc jest zla, a brak milosci w malzenstwie dobry?? Nie byloby kochanki gdyby malzonkow laczyla milosc, pozadanie. czy cierpienie w malzenstwie uszlachetnia??? Przeczytajcie sobie autobiografie Michaliny Wislockiej tej "od Sztuki Kochania" zycie naprawde pisze rozne scenariusz i nie ma sie co oburzac. Z tego co napisala Wislocka jej najlepsza przyjaciolka byla kochanka jej meza . Ona sie z nia przyjaznila nadal a nawet razem we trojke mieszkali. Wychowywali wspolne dzieci bo maz mial rowniez z kochanka.To dzialo sie zaraz po wojnie. mrufka masz prawo do szczescia, a te ktore sie tak oburzaja sa chyba jeszcze sa bardzo mlode i naiwne i niewiele w zyciu przezyly prawdziwych fascynacji. Najlepiej mial Adam i Ewa bo nie bylo podobnych dylematowi. pozdrawiam i zycze szczescia Odpowiedz Link Zgłoś