Romans z żonatym

    • trinity5 Re: Romans z żonatym 09.06.04, 16:41
      Witam,

      kiedys znalazlam sie w podobnej sytuacji jak ty, ludzilam sie nadziejä ze
      kiedys bedzie tylko dla mnie, niestety tak sie nigdy nie stalo, bylo tylko duzo
      obietnic, przyzeczen, i duzo wylanych lez.Zerwalam calkowicie kontakty z
      nim,chociaz nie ukrywam bylo trudno,wszystko mi przypominalo o nim, ale z
      perspektywy czasu wiem ze dobrze zrobilam,to bylo najlepsze wyjscie z calej tej
      sytuacji.Dzis jestem szczesliwä mezatkä, stanelam na nogi, czego Tobie tez
      zycze.

      Pozdrowienia
      • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 09.06.04, 17:23
        Boję się takich jak ty mufka! Niechciałabym nigdy w życiu takiej spotkać.
        Każdy dostaje za swoję oddane.W swoim czasie. Nie ma dla Ciebie świętości
        Mufka.Jestes obrzydliwa.
        • ani_ani Re: Romans z żonatym 09.06.04, 17:46
          masz rację Obiektywna.
          Autorka wątku prezentuje sobą postawę skrajnie egoistyczną, a zarazem
          infantylną i naiwną w sposobie postrzegania swego problemu i ludzi w to
          uwikłanych.
          Dla niej liczą się tylko i wyłącznie osobiste odczucia typu: bo ona kocha, bo
          ma prawo do miłości,do szczęścia, bo taka kultura, obyczaje, bo jest druga , a
          nie pierwsza.
          Poraziło mnie szczególnie jedno jej pytanie, dlaczego jego żona ma prawa, a ona
          nie.
          Na sczęście samo życie zweryfikuje jej ( mrufki ) postawę. Dostanie od niego
          takiego kopa, że żonatych omijać będzie z daleka.
          • viper39 Re: Romans z żonatym 09.06.04, 17:56
            ani_ani napisała:
            > masz rację Obiektywna.
            > Autorka wątku prezentuje sobą postawę skrajnie egoistyczną, a zarazem
            > infantylną i naiwną w sposobie postrzegania swego problemu i ludzi w to
            > uwikłanych. Dla niej liczą się tylko i wyłącznie osobiste odczucia typu: bo
            ona kocha, bo > ma prawo do miłości,do szczęścia, bo taka kultura, obyczaje, bo
            jest druga , a nie pierwsza.
            > Poraziło mnie szczególnie jedno jej pytanie, dlaczego jego żona ma prawa, a
            ona nie.
            > Na sczęście samo życie zweryfikuje jej ( mrufki ) postawę. Dostanie od niego
            > takiego kopa, że żonatych omijać będzie z daleka.


            no coz nie wiem dlaczego jestes taka strasznie nie sprawiedliwa, wszystko w
            zyciu jest mozliwe, i Tobie moze sie przytrafic zonaty facet, ona przyznaje sie
            do tego ze tez jest czlowiekiem i ma slabosci, ty uwazasz ze zycie jest tylko
            dwubiegunowe czy dwukolorowe albo dobre albo zle, albo czarne albo biale
            ale sama zachwycasz sie tecza
            kazdy z nas ma slabosci, kazdy jest tylko czlowiekiem, te co krytykuja nie
            trafily na tego jednego ktory moze im w glowie zawrocic a te ktore trafily
            napewno powtorza te sytuacje nie raz jesli bedzie okazja, bo tacy to juz my
            ludzie jestesmy bladzimy, grzeszymy, aby bylo nam co wybaczac...
            a jesli ktoras jest mezatka no coz to tylko dodaje smaczku zonaty z mezatka...
            czyz nie wspaniale?...;-)
            tak ze to tylko czas pokazuje... nic wiecej nie mozna wbyc za bardzo zawzietym
            bo to tylko prowadzi do stresow i wrzodow zoladka
            • ani_ani Re: Romans z żonatym 09.06.04, 18:13
              Piszę co wiem z autopsji, z osobistych doświadczeń i obserwacji.
              Źle nie życzę autorce, bo jej nie znam ( ani mój brat, ani swat ).
              To co się stanie, przyniesie samo życie. To będzie tragedia (jej , jego , jego
              żony, ich dzieci ).
              Wszyscy aktorzy tego dramatu bardzo bolesnie odczują te chwile zauroczenia i
              zapomnienia (jego i jej).
              Zapłacą wysoka cenę: traumą , depresją, utratą zaufania, bólem , złamanym
              sercem, zranioną duszą. Powrót do normalnego, spokojnego życia , wymagać będzie
              ogromnego wysiłku i samozaparcia .
    • Gość: Osa Re: Romans z żonatym IP: *.citynet.pl / 149.156.98.* 09.06.04, 18:01
      Mrufka zakończ ten romans czym predzej. On nigdy nie odejdzie od zony
      zapewniam Cię. Pomyśl sobie: w nocy on do żony mówi kocham przytula ja spia w
      jednym łózku kochają sie namiętnie to zona i rodzina pojedzie za granice na
      wakacje a ty co wyjesz .Wyj dalej w takim układzie i życze ci aby jego zona sie
      dowiedziała i obdarła ze skóry.Każdy kochanek opowiada,ze w domu sie nie
      układa ,ze zona zła itp. ze to ty jestes tą naj to sa bzdury.Zawsze bedziesz ta
      druga Zrywaj to wylecz sie z tej miłości.Psychiatra już o ciebie pyta.pomysl o
      sobie
    • krateczka28 Re: Romans z żonatym 09.06.04, 18:11
      a ja Ci zycze zebys poznala jakiegos swietnego faceta , zakochala sie na zaboj
      w nim zebyscie sie pobrali a potem... niech zjawi sie taka sama fladra jak Ty
      teraz i rozbije Twoj zwiazek , ciekawe co wtedy bedziesz jej pisac na takie
      same rozterki jak teraz Twoje. Puknij sie w glowe panienko. Co pozadni ludzie
      wogole moga napisac na takie dno moralne jakie prezentujesz.
      • Gość: linden Re: Romans z żonatym IP: *.elex.pl / *.elex.pl 09.06.04, 18:42
        Nie krytykowałabym tak tej pani. Sama nie wiem jak postąpiłabym w sytuacji zdradzonej, zreszta sama nie wiem, czy u mnie to juz nie nastapilo. Czuje sie taka zaniedbana, wiec i ja szukam czegos nowego.Gdyby mi sie cos takiego zdarzylo z zonatym mezczyzna to nie wiem, czy na poczatku nie skorzystalabuym calkowicie z tej znajomosci. potem moze przyszloby otrzezwienie.Nie krytykuj, dopoki sam nie przezyles!!
        • viper39 Re: Romans z żonatym 09.06.04, 20:26
          daj mi znac linden..;-))
          zycie w zyciu pisze samo scenariusze a my niestety jestemy tylko aktorami w tej
          sztuce
        • Gość: poxipol Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 20:27
          Po co przeżywać, przechodzić to na własnej skórze?
          Mądrzy ludzie uczą się na cudzych błedach, potrafią przewidzieć skutki i
          konsekwencje takich romansów.
          • viper39 Re: Romans z żonatym 09.06.04, 20:30
            Gość portalu: poxipol napisał(a):
            > Po co przeżywać, przechodzić to na własnej skórze?
            > Mądrzy ludzie uczą się na cudzych błedach, potrafią przewidzieć skutki i
            > konsekwencje takich romansów.

            przezylas/es? wiesz co tracisz? wiesz co zyskujesz?
            jesli nie wiesz to po co takie bzdury mowisz, kazdy ma inne doswiadczenia i
            kazdy inaczej przezywa, a moze nie sa to bledy?


            • Gość: poxipol Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 20:43
              Czy widziałaś ,viper, choć jeden post pisany przez mężczyznę pt. Romans z
              mężatką ?
              Czy faceci płaczą na forum z tego powodu?
              Zyskuję dupę do dupczenia, stracić mogę dom i rodzinę.
              • Gość: magga Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 21:27
                chyba tak bo jak mojemu mężowi mówię że dam mu rozód żeby sobie mógł być z nią
                i nic nie chce tzn z domu (jego) biorę tylko swoje ciuchy to on nie chce
                tego....
                a ja czasem chciałabym tego i swoim działaniem do tego zmierzam tzn. urządzam
                awantury ;-)))
              • viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 16:19
                Gość portalu: poxipol napisał(a):
                > Czy widziałaś ,viper, choć jeden post pisany przez mężczyznę pt. Romans z
                > mężatką ?
                > Czy faceci płaczą na forum z tego powodu?
                > Zyskuję dupę do dupczenia, stracić mogę dom i rodzinę.

                mezczyzna jest stworzeniem czynu, on robi, cierpi a jak juz by cos takiego
                powiedzial to wzieto by to za chwalenie sie kochankami, wiec lepiej milczec, i
                szuukac jak sie znajdzie to kochac, jak sie zgubi to znow szukac i tak az do
                momentu az alzheimer zabierze mysli ... a czego ja w sumie szukam?
                a tak powaznie to kazdy z nas szuka w zyciu i kobieta i mezczyzna ...

      • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 09.06.04, 18:57
        Masz świętą rację. Bo tak jest w zyciu że jest się raz aktorem a innym razem
        ofiarą. jedno co wiem to trzeba być w porządku, nie myśleć jedynie tylko o
        sobie, ale także pomyśleć co ta biedna żona jest winna. Pomyśleć o innych. Bo
        jest to poprostu niemoralne. Nikt nie chce być oszukiwany. A żonaci męzczyzni
        zwykle chcą odmiany.Tak jest ten świat urządzony że na takiego mężczyznę
        inaczej się patrzy aniżeli na kochankę. każdy jest odpowiedzialny za swoje
        życie i za innych ludzi. Ja np. nie patrzę na żonatych męzczyzn jak na obiekt,
        bo wiem że mają zony i nie mam prawa. To takie proste.
        • Gość: Kasandra Re: Romans z żonatym IP: *.net-serwis.pl 09.06.04, 22:59
          Dobrze mówisz, ale zwykle to się dzieje z głupoty i z wyrachowania. Ona myśli,
          ze on rzuci tę zonę dla niej, a on masuje ego. Czasami jej się udaje, ale nie
          powinna na to liczyć.
          Mój szef utrzymuje kochankę na koszt firmy (płaci jej pensję, jeździ z nia na
          służbowe wyjazdy) a baba jest brzydsza od zony faceta, który w dodatku ma trzy
          małe córeczki, na co ona liczy ? Oczywiście, na całą jego kasę, a nie tylko na
          ochłap w postaci pensji.
          • oliviaa Re: Romans z żonatym 09.06.04, 23:50
            Gdzie tacy obrzydliwi faceci sie chowaja...??
            • oliviaa Re: Romans z żonatym 09.06.04, 23:51
              I jeszcze jedno, po co mu w takim razie rodzina?? Po co mu dzieci?? Niech kupi
              sobie psa...
              • viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 14:54
                oliviaa napisała:
                > I jeszcze jedno, po co mu w takim razie rodzina?? Po co mu dzieci?? Niech
                kupi > sobie psa...

                kobieta lepsza, szczegolnie kochanka, bo to i sex mozna z nia miec, i pogadac,
                i isc jak juz sie nudno robic, wiec mozna wrocic do rodziny....
                olivia zycze duzo romansow tobie i twojemu partnerowi....
    • poema Re: Romans z żonatym 10.06.04, 15:24
      Sytuację mam całkiem podobna, tylko tyle, że zarzeka się, że mnie kocha i chce
      ze mną być, myśli o zamieszkaniu razem, ale... Ale jakoś nie czuję, że tak
      jest. Jak ktoś napisał w odpowiedzi an Twoje listy - jesli kocha, to chce
      spędzac każdą wolną chwilę razem. A nam, a właścicie jemu, ciągle coś wypada -
      a to siatkówka, a to dzieci, a to koledzy. Niby go kocham, jednak zastanawiam
      się czy to właśnie jego potrzeba przy moim boku czy może kogokolwiek? Chyba
      warto sobie na to odpowiedzieć.
      • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 16:13
        Trzeba było wcześniej się zastanawiać, jak się wdawałaś w romans z facetem co
        ma własną rodzinę. Chciałabyś zeby ciebie spotkało to samo- co tą żonę. Na to
        właśnie pytanie warto się zastanowić....
        • viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 16:34
          Gość portalu: Obiektywna napisał(a):
          > Trzeba było wcześniej się zastanawiać, jak się wdawałaś w romans z facetem co
          > ma własną rodzinę. Chciałabyś zeby ciebie spotkało to samo- co tą żonę. Na to
          > właśnie pytanie warto się zastanowić....

          mozna sie tez cieszyc ze masz faceta atrakcyjnego ktory sie nie tylko tobie
          podoba, cieszyc sie tym ze twoj facet ma dobre serce i pomaga tym
          potrzebujacym, cieszyc sie ze nadal jest z toba mimo ze moglby byc z kims
          innym, mozna sie cieszyc z roznych rzeczy
          dobrego mezczyzne ciezko znalezc, wiec jak sie go ma trzeba sie liczyc z tym ze
          czasami szczesciem sie trzeba podzielic...

          • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 16:40
            Prawda jest taka że każdy zakochany chce mnieć wyłączność do danej osoby, chce
            być jeden i jedyny. Dlatego bzdury gadasz, że naturalne jest to że trzeba się
            dzielić. Nie byłaś chyba w podobnej sytuacji, bądz tez nigdy nie byłaś
            zakochana naprawdę - bo nigdy byś takich farmazonów wyssanych z palca nie
            napisała. W życiu należy miec czyste sumienie - bo w przeciwnym razie nie
            osiągnie sie prawdziwego szczęścia.
            • viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 16:49
              Gość portalu: Obiektywna napisał(a):
              > Prawda jest taka że każdy zakochany chce mnieć wyłączność do danej osoby,
              chce
              > być jeden i jedyny. Dlatego bzdury gadasz, że naturalne jest to że trzeba się
              > dzielić. Nie byłaś chyba w podobnej sytuacji, bądz tez nigdy nie byłaś
              > zakochana naprawdę - bo nigdy byś takich farmazonów wyssanych z palca nie
              > napisała. W życiu należy miec czyste sumienie - bo w przeciwnym razie nie
              > osiągnie sie prawdziwego szczęścia.

              za gorami za lasami itd itd... to sa bajki kochanie o ktorych mowisz,
              czy ty masz czyste sumienie? czy mozesz powiedziec ze nigdy nie zgrzeszylas
              mysla mowa ani uczynkiem? i co to znaczy kochac prawidziwie? czy to jest wedlug
              twojej recepty? a moze ktos ma inna? i co to znaczy prawdziwe szczescie? czy to
              takie ktore ty sama okreslilas czy moze ktos miec inna definicje szczescia?

              aha nie jestem kobieta jestem mezczyzna....sorry, moge tez miec inne punkty
              odniesienia i inny punkt widzenia tego samego problemu...

              • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 17:03
                Mam pytanie: Czy chciałbyś żeby twoja kobieta miała podobne zapatrywania jak
                Ty? Czy może wolałbyś żeby była Ci wierna?
                • viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 17:23
                  Gość portalu: Obiektywna napisał(a):
                  > Mam pytanie: Czy chciałbyś żeby twoja kobieta miała podobne zapatrywania jak
                  > Ty? Czy może wolałbyś żeby była Ci wierna?

                  mam na tyle lat ze wiem ze nad pewnymi rzeczami sie nie ma kontroli, to co ja
                  bym chcial to w tym wypadku nie ma znaczenia, jej wybor i ona ponioslaby
                  konsekwensje swojego wyboru tak samo jak ja musze ponosic konsekwencje swoich
                  wyborow, takie jest dorosle zycie
                  • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 17:27
                    Ale jest się odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale również za innych.
                    Wyrządzanie osobom trzecim krzywdy jest niemoralne i krzywdzace. Po prostu.
                    • viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 17:38
                      Re: Romans z żonatym
                      Autor: viper39
                      Data: 10.06.2004 16:49 + dodaj do ulubionych wątków

                      ------------------------------------------------------------------------------
                      Gość portalu: Obiektywna napisał(a):
                      > Prawda jest taka że każdy zakochany chce mnieć wyłączność do danej osoby,
                      chce
                      > być jeden i jedyny. Dlatego bzdury gadasz, że naturalne jest to że trzeba się
                      > dzielić. Nie byłaś chyba w podobnej sytuacji, bądz tez nigdy nie byłaś
                      > zakochana naprawdę - bo nigdy byś takich farmazonów wyssanych z palca nie
                      > napisała. W życiu należy miec czyste sumienie - bo w przeciwnym razie nie
                      > osiągnie sie prawdziwego szczęścia.

                      za gorami za lasami itd itd... to sa bajki kochanie o ktorych mowisz,
                      czy ty masz czyste sumienie? czy mozesz powiedziec ze nigdy nie zgrzeszylas
                      mysla mowa ani uczynkiem? i co to znaczy kochac prawidziwie? czy to jest wedlug
                      twojej recepty? a moze ktos ma inna? i co to znaczy prawdziwe szczescie? czy to
                      takie ktore ty sama okreslilas czy moze ktos miec inna definicje szczescia?

                      aha nie jestem kobieta jestem mezczyzna....sorry, moge tez miec inne punkty
                      odniesienia i inny punkt widzenia tego samego problemu...


                      Gość portalu: Obiektywna napisał(a):
                      > Ale jest się odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale również za innych.
                      > Wyrządzanie osobom trzecim krzywdy jest niemoralne i krzywdzace. Po prostu.



                      probujesz sie wywinac z odpowiedzi na pytanie ktore zadalem wczesniej, o jakich
                      krzywdach mowisz? a czy np mezczyzna nie jest krzywdzony jesli nie
                      jest "szzesliwy"? i co to jest krzywda? bo moze twoja definicja jest inna od
                      mojej? i co to jest niemoralne? twoja moralnosc? spoleczna? rzucasz haslami
                      strasznie ciezkimi, ale tak dokladnie to moralnosc kazdy ma swoja, moze
                      mezczyzna ma troche inna niz kobieta? dlaczego ktos kto nie chce byc
                      odpowiedzialny za kogos ma za niego byc odpowiedizalny? czy kobieta bedac zona
                      nie jest dorosla i nie wie co robi? ma wybory...
                      co to jest osiemnasty wiek? rownouprawnienie was interesuje ale tylko takie jak
                      wam akurat w danej chwili odpowiada? nic z tego kazdy zyje tak aby przezyc
                      zycie jak najlepiej
                  • cubanelle Re: Romans z żonatym 22.06.04, 13:34
                    Ale jestes glupiomadry!! "Jej wybor, ona ponosi konsekwencje", ty tez bedziesz
                    je ponosil, bo z nia jestes, np zamiast cie kochac, odejdzie i rzuci jak
                    zabawke w kat - zaplacisz i to ostra depresja!
          • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 16:43
            Jak sam mój nick wskazuje Obiektywna - oznacza to że jestem dziewczyną. Gdybym
            była chłopakiem Viper - to nazwałabym siebie Obiektywny. Chyba to jasne, Czy
            nie? Masz jeszcze jakies wątpliwości?
            • viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 16:51
              Gość portalu: Obiektywna napisał(a):
              > Jak sam mój nick wskazuje Obiektywna - oznacza to że jestem dziewczyną.
              Gdybym
              > była chłopakiem Viper - to nazwałabym siebie Obiektywny. Chyba to jasne, Czy
              > nie? Masz jeszcze jakies wątpliwości?

              nigdy ich nie mialem (jelsi chodzi o nicka) jest on napewno kobiecy, czy gdzies
              zauwazylas ze zwracam sie do ciebie jak do mezczyzny?
              jesli tak to niechcacy, za co mowie sorry...
              • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 17:00
                Owszem zwróciłaś się do mnie jak do mężcz.
                • viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 17:19
                  Gość portalu: Obiektywna napisał(a):
                  > Owszem zwróciłaś się do mnie jak do mężcz.

                  mozesz wskazac post?? jesli tak z gory przepraszam
                  a wygladasz jak mezczyzna?

                  • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 10.06.04, 17:25
                    Już nie ma sprawy. Tak z profilu to wyglądam jak mężczyzna, ale to nic i tak
                    mam powodzenie.
                    • viper39 Re: Romans z żonatym 10.06.04, 19:53
                      Re: Romans z żonatym
                      Autor: Gość: vkk IP: *.internetdsl.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
                      Data: 10.06.2004 19:05 + dodaj do ulubionych wątków

                      --------------------------------------------------------------------------------
                      I (jeśli pozwolisz ) moje-nie moje dopowiedzenie ... Marek Hłasko napisał
                      w "Ósmym dniu tygodnia: "Każde dobre uczucie ludzkie jest święte i nie ma
                      żadnej gwarancji, że raz jeszcze w życiu człowiek będzie chciał się wygłupiać i
                      dawać drugiemu człowiekowi tak samo wiele, a o to przecież chodzi."
                      Wiem to dobrze, bo sama "i chciałabym i boję się", więc żałuję każdej ważnej
                      chwili z przeszłości, tego, że chciałam być "mądrzejsza", "lepsza" i wydawało
                      mi się, że stać mnie na wszystko... A dziś coraz częściej myślę, że "Każde
                      szczęście przychodzi złą drogą" ( też Hłasko ).


                      niezle, warte powtorzenia, i tylko potwierdza teze ze nie warto sobie wyrzucac
                      czegos co sprawialo ze ktos czekal lub czekac chcial, tego ze byly spotkania,
                      szepty, sex....
                      zycie ucieka...
                      • Gość: ida76 Re: Romans z żonatym IP: *.chello.pl 11.06.04, 14:43
                        chyba tu jakas rozgrywk pomiedzy viperem a obiektywna sie rozgrywa ale chyba
                        zatraciliscie watek.
                        Ja do mrowki - autorki calego tematu. Dziewczyno bylam dokladnie w tej samej
                        sytuacji co ty. Bagatela przez 4 lata. Ja widzialam od razu ze on ma zone i
                        dziecko - jedno. Wiedzialam rowniez ze nie moge sie w nim zakochac. Niezle
                        powiedziane co - nie moge. Niestety to bylo mocniejsze ode mnie i po paru
                        miesiacach BACH trzasnelo i mnie i mu to powiedzialam. Wiedzialam ze niczego
                        tym nie osiagne. Chcialam zeby wiedzial. Nie zaluje ani jednego dnia ktory z
                        nim przezylam ani jednej chwili. No moze tylko tej ostatniej i ostatnich rozmow
                        ale to juz przeszlosc wiedzialam ze predzej czy pozniej sie rozstaniemy tylko
                        nie sadzilam ze w tak durny sposob. Jego zona nic o mnie nie wiedziala.
                        Trzymalam sie zawsze z boku, aczkolwiek nie bylo to latwe. Gdy mialam dola on
                        byl przy mnie jesli nie fizycznie to dzwonil. Kiedy mialam chorego tate w
                        szpitalu zawiozl mnie do niego (do innego miasta). Byl ode mnie o starszy ale
                        duzo sie od niego nauczylam. Wiem czego nie moge zrobic w moim przyszlym
                        malzenstwie. Wiem na co musze zwracac uwage. Nie czuje sie przez niego
                        wykorzystana. Milo wspominam nasza znajomosc i wiem ze zawsze bedzie w moich
                        myslach. Ostatnio nawet do niego zadzwonilam po dwoch latach prawie nie
                        kontaktowania sie. Nic nie powiedzialam. Sluchalam tylko jego glosu. I wiecie
                        co? To bylo mile. Pewnie teraz dostane grad krytyk i wyzwisk. Nie wazne. Chce
                        tylko zebys wiedziala Mroweczko ze jesli czujesz cos do niego a jestes na tyle
                        silna by byc z nim a zarazem z nim nie byc to badz. Nie bedziesz zalowac. On
                        nawet jesli nie odejdzie od ciebie to zapewniam cie bedziesz dla niego bardzo
                        wazna w zyciu. Tak jak ja bylam w moim zwiazku. Bylam z boku ale wiedzialam o
                        wszystkim bo umialam sluchac. Nie musialam nic mowic ale umialam sluchac i wiem
                        ze bylo to docenione.
                        Pozdrawiam
                        I.
                        • krateczka28 Re: Romans z żonatym 11.06.04, 16:02
                          a jednak sprawiedliwosc jakas istnieje i takie osoby jak ida76 i mrufka w koncu
                          zostaja same , nawet zyczylabym im zeby juz na zawsze bo takie osoby nie
                          zasluguja na zadne uczucie na zadnego mezczyzne na wylacznosc w swoim zyciu ,
                          same wybraly taki los, w sumie dla mnei to sa one gorsze od pan z domow
                          publicznych , bardziej obrzydliwe na pewno
                        • viper39 Re: Romans z żonatym 11.06.04, 16:04
                          Gość portalu: ida76 napisał(a):

                          no coz narszcie jakas normalna rozwazna i umiejaca sie przyznac ze z takiego
                          zwiazku mozna cos dobrego wyniesc i cos ciekawego przezyc,

        • hal9000 Re: Romans z żonatym 11.06.04, 16:39
          Gość portalu: Obiektywna napisał(a):

          > Trzeba było wcześniej się zastanawiać, jak się wdawałaś w romans z facetem co
          > ma własną rodzinę. Chciałabyś zeby ciebie spotkało to samo- co tą żonę. Na to
          > właśnie pytanie warto się zastanowić....

          Obiektywna, oczywiscie masz racje.

          Inna prawda jest taka, ze latwo sie takie prawdy glosi stojac z boku i nie
          przezywajac tych wszystkich emocji.

          A swoja droga to gdyby Helena Trojanska nie zwiala od swojego prawowitego
          malzonka aby przyprawiac mu rogi z Parysem to swiat bylby ubozszy o Iliade i
          Odyseje... :-)
    • Gość: katinka mrufka, mniej egoizmu zycze... IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 11.06.04, 15:53
      przeczytalam wszystkie posty bardzo dokladnie i co coz... nie zal mi mrufki
      (mrufki_z), nic a nic. sporo banalow tutaj wyczytalam. zawsze w takich
      przypadkach zastanawia mnie, czy zakochani choc raz pomysleli o tej osobie,
      ktora zdradzaja... i wcale nie o wyrzuty sumienia mi chodzi, a o swiadomosc
      cierpienia czlowieka okrutnie oszukiwanego. ciekawe, co by napisala mrufka,
      gdyby znalazla sie po tej drugiej stronie... SZKODA SLOW!
      • Gość: azja Re: mrufka, mniej egoizmu zycze... IP: *.pradnik.one.pl 11.06.04, 20:05
        trafiłaś w sedno,katinka
        jak je same to kiedys spotka to zalożą forum "mój mąż chyba mnie
        zdradza,ratujcie" i będą tu łzy wylewać
        czego oczywiście nikomu nie życzę
        • Gość: ida76 Re: mrufka, mniej egoizmu zycze... IP: *.chello.pl 11.06.04, 21:17
          Viper dziekuje jestes NORMALNY na tym forum jako jeden z nielicznych.
          Krateczko28 nie oceniaj ludzi dopoki ich nie poznasz i nie chodzi tu tylko o
          mnie czy mrofke. To dobra rada na przyszlosc. Takie OGRANICZENIE w mysleniu nie
          pomoze ci w zyciu a wprost przeciwnie utrudni ci go.
          Nie czuje sie jako pani z domu publicznego i wypraszam sobie takie porownania.
          A dla twojej i innych wiadomosci w przyszlym roku wychodze za maz. Moj
          narzeczony wie o mojej przeszlosci. I wiecie co??? Wedlug was napewno jest cos
          z nim nie tak bo on mnie akceptuje taka jaka jestem.
          Tamten zwiazek to przeszlosc. Potrzeba mi wtedy bylo kogos i uwazam ze i ja
          tamtemu zonatemu jak i on mnie duzo sobie pomoglismy. W pewnym momencie zwiazek
          sie skonczyl i KONIEC TEMATU.
          Dla waszej ograniczonej wiadomosci zaklamance: DZIEWCZYNA KTORA JEST KOCHANKA
          NIE ZAWSZE MUSI DAZYC DO ROZWODU. Czasami taki uklad jej odpowiada jezeli jest
          od poczatku do konca szczery.
          Viper jeszcze raz wielkie dzieki.
          Pozdrawiam i ciebie i Mrofke :))))
          • Gość: katinka Re: mrufka, mniej egoizmu zycze... IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 11.06.04, 21:48
            >>Dla waszej ograniczonej wiadomosci zaklamance: DZIEWCZYNA KTORA JEST KOCHANKA
            NIE ZAWSZE MUSI DAZYC DO ROZWODU. Czasami taki uklad jej odpowiada jezeli jest
            od poczatku do konca szczery. <<

            i tak wlasnie moze napisac tylko egoistka... do samego konca mysli TYLKO o
            sobie, normalnie pogratulowac szacunku... i kto tutaj jest ZAKLAMANCEM?? nie
            bardzo tez rozumiem, co masz na mysli, piszac : uklad od poczatku do konca
            szczery?? przeczytaj swoj post i sie zastanow troszeczke, zwlaszcza w momencie -
            jak to ujelas - ograniczenia w mysleniu.

            pozdrowienia dla Krateczki28 :)

          • Gość: Milcha Re: mrufka, mniej egoizmu zycze... IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.04, 22:30
            Ida 76 i mrufka. Jesteście żałosne. jaki uczciwy układ. Nie oceniajcie nas.
            Jeżeli ktoś ugania się za żonatym facetem, czeka na każdy jego telefon i
            spotkanie wiedząć, że w domu ma dzieci i żonę to kim jest? Uczciwie pytam kim?
            zastanówcie się coz Wami jest nie tak. zapytajcie siebie dlaczego wybrałam
            żonatego faceta, co na to wpłynęło? Za mało wrażeń w życiu, nieszczęśliwe
            dzieciństwo, brak ojca, złe relacje z matką?
    • Gość: Gosiunia Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 21:41
      zamiast skupiać się tak bardzo na Sobię proszę Cię pomyśl o jego dzieciach.
      Mój pewien znajomy miał romans .Chciał odejść od zony mieli 17 letnia
      córke .Córka jak się dowiedziała o jego romansie POWIESIŁA SIĘ .Zostawiła go
      zona kochanke znienawidził.A sam wyladował w psychiatryku .
      Ludzie zanim się zakochacie z żonatym czy mężatce weżcie sobie te wszytkie
      stare prawdy do serca .WSZYTKO W ŻYCIU WRACA >NIE BUDUJE SIE SZCZESCIA NA CZIMS
      NIESZCZESCIU.EGOISCI W ZYCIU TRAFIAJA NA SAMYCH EGOISTOW
      • Gość: ida76 Re: Romans z żonatym IP: *.chello.pl 12.06.04, 09:03
        widze ze juz jestesmy skreslone z tego swiata jako kobiety razem z mrofka.
        niezle niezle.
        Jesli chodzi o zaklamanie. Nie czulam abym cokolwiek zlego robila jego rodzinie
        wprost przeciwnie (pewnie teraz dostane grad krytk, ale co tam). Moim jak
        rowniez i jego zdaniem pomoglam ich zwiazkowi. On mogl w koncu z kims
        porozmawiac. Wyjezdzal od pon do pt poza swoje miasto i jechal w Polske.
        Czasami w weekendy spotykal sie ze swoja zona jak rowniez z dzieckiem. Ale
        zaznaczam to bylo czasami. Nie mial poza tym nikogo.
        Pewnie pomyslicie sobie naiwna idiotka uwierzyla w bajeczke. Ale ja wiem ze tak
        bylo. Pomyslcie sobie jak wy byscie sie czuli widzac sie z najblizszymi osobami
        raz na ruski rok? Czy nie potrzebowalibyscie kogos "bliskiego"? Kogos z kim
        mozecie pogadac, posmiac sie, isc na spacer? Sadze ze wiedzialam o nim (w
        tamtym okresie) wiecej niz jego zona. I wiem ze duzo mu tym pomoglam.
        Traktowalismy sie jak para przyjaciol. I myslelismy ze tak juz zostanie. Nawet
        jak sie juz nie spotykalismy on dzwonil do mnie ja pamietalam o jego
        uroczystosciach. Przypominalam o rocznicach. I nie bylo juz wtedy zadnych
        spotykan ale znajomosc zostala.
        Nie mowie Mrofce ze ma rowniez wchodzic w taki zwiazek. Nic takiego. Odezwalam
        sie na tym forum zeby pokazac ze kochanki rowniez sa na swiecie. Ja na
        szczescie juz wyszlam z tego zwiazku i jestem szczeliwa z moim narzeczonym. Nie
        uwazam ze zrobilam cos zlego.
        Zylam troche egoistycznie to fakt ale na pewno nie szkodzilam jego rodzinie.
        Nic im nie zabieralam, wrecz przeciwnie odciagalam go od decyzji zeby sie
        rozwodzil. W pewnym momencie chcial to zrobic i nie z mojego powodu. Nie chcial
        byc ze swoja zona ktora nic mu nie dawala z siebie. Zadnych czulosci, ciepla,
        zainteresowania i blagam nie myslcie tylko o lozku. Czulosci to nie musi byc
        tylko seks.
        Teraz zapewne dowiem sie jaka to bylam okropna wiec czekam na wasze zlowieszcze
        posty.
        Pozdrawiam
        • Gość: katinka ida76.... IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 12.06.04, 12:47
          po przeczytaniu Twoich zwierzen wypada tylko postawic wielokropek, co
          niniejszym czynie (...). no i moze jeszcze usmiechnac sie szeroko, ale to juz
          naprawde wszystko :D
      • Gość: łania Re: Romans z żonatym IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.06.04, 09:13
        Nie chce niekogo oceniac, ani nikomu radzic, nie zgadzam sie z wieloma
        wypowiedziami, ale niech moja historia pomoze innym, moze?
        Moim pierwszym facetem był moj rowiesnik, chodzilam z nim prawie 5 lat i
        okazalo się, ze jakas przygodna panienka jest z nim w ciazy. Nie udalo sie
        skleic tego pekniecia. Odstawilam go. Kolejny facet mojego zycia, a ojciec
        mojego syna, to rozwiedziony nauczyciel z mojej szkoly pomaturalnej. Zanim
        zaczelam sie z nim spotykac upewnilam sie,ze nie jest zonaty. Ale zamiast stac
        sie jego zoną, zostałam matka naszego syna. Nie chcial sie zenic, tak do konca
        nie wiem dlaczego. Kiedy syn mial 2 lata postanowilam zerwac z tym facetem.
        Potem poznalam pana M., za którego wyszlam za maz. Oboje mielismy nieudany
        zwiazek na swoim koncie, bylam o 10 lat od niego mlodsza. Ale jak sie okazalo
        zamiast meskiego ramienia dostalam synka- mialam prac, gotowac, sprzatac, byc
        k. wlozku, dama w towarzystwie itd i siedziec cicho. Po 10 latach postanowilam
        zostawic tego wiecznie niezadowolonego gbura. Szukalma swojej "połówki"
        wszedzie. Takze w internecie. Było pare nietrafionych prob. Az znalazlam.Pod
        samym bokiem. Znalam faceta kilka lat,sluzbowo. Nigdy nie sadzilam,ze moze nas
        cos laczyc, choc widzialam, ze podobam mu sie, a on mi. Wydawal mi sie
        przecietnie szczesliwym,zonatym, dzieciatym (córka). Az tu ktorego dnia,
        poszlismy wieksza paczka na kawe, towarzystwo sie wykruszylo, az zostalo nas
        troje- tyle ze kolezanka dostala za duza dawke rumu do herbaty i trzeba sie
        bylo nia zajac.To ona potem mi uswiadomila ze pan W. nie patrzy na mnie jak na
        kolezanke, tylko... Kiedy i ja spojrzalm na to z innej strony okazalo sie, ze
        wszystko nas laczy, pasujemy do siebie jak dwie połówki jabłka.Kiedy
        powiedzal,ze mnie kocha oboje bylismy przerazeni. Wystapilam o rozwod,
        wyprowadzilam sie. Biedowalam,ale bylam zakochana.Znalazłam GO!!! Potem było
        kilka miesiecy typowego romansu. Byl ze mna srednio do 2-3 nad ranem, potem
        szedl do domu, do corci i zony. Czulam sie okropnie. On tez. Postawilam sprawe
        jasno- albo, albo. Bo ja tak zyc nie umiem. Kocham Cie nad zycie i zrobie dla
        Ciebie wsyzstko,ale Ty musisz podjac decyzje do 1 grudnia. Podjąl. Dzis
        jestesmy dwa lata po slubie. Nie wierzylam,ze mozna byc tak szczesliwym, tak
        duzo dawac i brac, tyle uczyc sie od zycia, miec tyle planow i checi. Nie
        wiedzaiłm,ze mozna mnie tak kochac. Wierze w miłosc i uczciwosc.Sadze,ze mozna
        popelniac bledy,ale trzeba umiec stawic im czolo.Gdyby moj obecny maz nie umial
        podjac wlasciwej decyzji, nie bylby moja polowka, nie kochalby mnie uczciwie i
        do konca, tak jak ja jego. Gdyby zas byl zakochany w swojej zonie i szczesliwy
        w malzenstwie, nigdy bysmy sie nie zblizyli.A dowodem na to,ze jestesmy dla
        siebie stworzeni niech bedzie tez to,ze Ojciec mojego Meza mnie uwielbia, i
        nazywa swoja corcia.On wie,ze ja i pan W.to jednosc.
        • monopri Re: Romans z żonatym - łania 12.06.04, 14:33
          To, że Twoje życie miało takie zakończenie nie oznacza, że tak kończą się tego
          typu historie.
          Regułą jest jednak to, ze faceci nie rozwodzą się i wracają szybciej lub
          później do żon.
          Z jakimi wypowiedziami się nie zgadzasz?
          W czym Twoja historia może pomóc i komu?
          Kochankom, zeby trwały w nadziei na stały związek?
          • Gość: łania_z Re: Romans z żonatym - łania IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 14.06.04, 07:04
            Odpowiem,choc nie wiem czemu ma służyć ta dyskusja... jesli sie samemu nie umie
            wyciadagc wnioskow, nie nauczy nas niczego ani cudze ani wlasne doswiadczenie.
            Nie zgadzam sie ze stereotypami typu "kochanka-głupia,zła i niemoralna".Wiem,ze
            ludzie (I kobiety i mężczyźnii)wpadaja we własne siedla, sa niemoralni,
            egoistyczni i tchórzliwi. Zgadzam Sie z Tobą, że najczęściej jest tak, ze facet
            wraca do domowych kapci. Nie chce nikogo pocieszac,ani umacaniac kochanek w
            trwaniu w beznadziejnym zwiazku-wlasnie dlatego napisalam swoja historie.Moze
            nie kazdy zrozumiał, jak Ty. Przeslaniem jest "walcz, szukaj swego
            przezanczenia,kochaj i ceń się".NIe daj sie facetom. Moim zdadniem 80% chłopów
            to wygodniccy egoisci, seksiści, tchórze i marne istotki chcace tylko
            pociupciac bez kosekwencji, żenią sie bo "musza, bo tak wypada, bo mama
            chce..." Moze dlatego tak długo musiałam szukać. A kobiety...tez szkoda
            gadac.Nie uwazam, ze jak ktos raz sie z kims zwiazał(np. wzial slub)to musi w
            tym tkwic do konca zycia. Sadze tez, ze lepiej jest miec szczesliwych rodzicow
            w roznych zwiazkach niz dwoje skloconych,walczacy wspolmieszkancow, uczacych
            dziecko nienawisci i niszczenia sie na wzajem. Oj jesli i tego nie zrozumiesz
            to szkoda Ci dalej tłumaczyc.Znienilam troche nick,bo zauwazylam inna łanię,
            sorki. podrawiam
      • Gość: łania Re: Romans z żonatym IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.06.04, 09:16
        ...przeczytałam wiele z tych postów uważnie i nie umiem udzielic nikomu rady,
        moge jedynie opowiedziec swoją historię.
        Mjąc 19 lat zakochałam sie w moim profesorze z pomaturalnej szkoły. Jako,że
        żonaty mężczyzna był dla MNIE OWOCEM ZAKAZANYM(SAMA NIGDY NIE CHCIAŁAM ZNALEŹĆ
        SIĘ W POZYCJI ZDRADZANEJ, WIĘC NIE CZYNIŁAM KOMUŚ CO MNIE NIE MIŁE), upewniłam
        się że pan P. jest wolny. Tak zaczęła się historia, która miała doprowadzić nas
        na śłubny kobierzec, ale... nie doprowadziła, bo pan P. nie był żonaty ale nie
        zamierzał się ze mną żenić.
        • Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.04, 17:13
          Gratuluję naiwności wszystkim k0hankom żonatych facet.ów, które wierzą w to co
          im żonaci kochankowie o swoich zonach opowiadają: "Ona jest nieczuła, nic z
          siebie nie daje, wcale ze sobą nie sypiamy." To jest po prostu tak banalne, i
          wręcz komiczne.
          Wszystkie kobiety które lgną do żonatych facetów muszą zastanowić się z jakiego
          powodu to czynią. Zapewne chodzi tu o pewne braki emocjonalne. i proszę nie
          wciskać kitu że uzdrawiały małżeństwa swoich facetów.
      • Gość: gocha Re: Romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 02.07.04, 06:11

        > zamiast skupiać się tak bardzo na Sobię proszę Cię pomyśl o jego dzieciach.
        > Mój pewien znajomy miał romans .Chciał odejść od zony mieli 17 letnia
        > córke .Córka jak się dowiedziała o jego romansie POWIESIŁA SIĘ .Zostawiła go
        > zona kochanke znienawidził.A sam wyladował w psychiatryku .
        > Ludzie zanim się zakochacie z żonatym czy mężatce weżcie sobie te wszytkie
        > stare prawdy do serca .WSZYTKO W ŻYCIU WRACA >NIE BUDUJE SIE SZCZESCIA NA CZ
        > IMS
        > NIESZCZESCIU.EGOISCI W ZYCIU TRAFIAJA NA SAMYCH EGOISTOW

        Jestes Gosiuniu duzym dzieckiem, dziewczyna sie powiesila nie dlatego, ze tatus
        mial kochanke i chcial odejsc. Skad masz pewnosc, ze nie zrobilaby tego gdyby
        nie mial kochanki???
        Znam malzenstwo gdzie dziewczyna sie powiesila bo tatus z mamusia sie
        nienawidzili a zyli razem.Moze gdyby sie rozstali nie doszlo by do tragedii.
        Moze gdyby oboje mieli kochankow byliby szczesliwsi???
        Nie ma recepty jak zyc.Kazdy ma prawo do uczuc.




    • Gość: kroat Re: Romans z żonatym IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 12.06.04, 19:25
      powiem Ci tylko, ze w zyciu najważniejsze jest przeżyć je dobrze, jako dobry
      człowiek. wiem że to trudne ale czasem trzeba poświęcić swoje uczucie dla dobra
      innych. najważniejsze to nie czynić nikomu zła. to pozwoli spokojnie odejść z
      tego świata, świadomość że nikogo sie nie skrzywdziło. ofiara dobra czasem boli
      ale tak trzeba. nie wiem jak u ciebie z wiarą ale to tez jest powazny argument.
      pamietaj że dobro zawsze zwycięza i jest nagradzane predzej czy później. trzymaj
      się . pozdrawiam
      • nat.ka Re: Romans z żonatym 12.06.04, 21:55
        a ja powiem Ci, że w życiu najważniejsze są tak na prawdę chwile, może to
        sztampowe stwierdzenie, ale bardzo prawdziwe.
        Nie mam zwyczaju pisać na forum o moich najbardziej osobistych przeżyciach, ale
        w tym przypadku zrobię inaczej. Otóż też jestem w sytuacji wielu
        tzw "trzecich". Jestem w związku z żonatym mężczyzną. Zaczęło się, pewnie jak w
        większości przypadków, od zwykłej przyjaźni i oczywiście wszystko zmieniło
        charakter...Nigdy nie żądałam od niego żadnych zapewnień i obietnic. Nie uważam
        się za uprawnioną do tego. Żyję chwilą, bo wiem, że on nadal kocha swoją żonę,
        ale kocha również mnie, może na inny sposób, ale wiem, że kocha. Jestem dużo
        młodsza od niego, tym bardziej moja pozycja jest niepewna, bo w oczach innych
        ludzi jestem podręcznikowym przykładem kochanki-młodszej, ładnej, do
        zabawiania, dla miłego towarzystwa i dobrego seksu. Ja wiem, że jest inaczej,
        bo łączy nas przede wszystkim przyjaźń, choć oczywiście nie tylko. Jego żona
        oficjalnie o mnie nie wie. Zawsze starałam się być uczciwa wobec innych, tym
        większe mam wyrzuty sumienia. Wiem, że wobec jego żony jestem wredną świnią, i
        być może powinnam to wszystko zakończyć...Niestety nie umiem. Serce nie sługa,
        czasem po prostu rozum nie ma nic do gadania. wiem, że kiedyś będę cierpieć,
        ale teraz, w tej chwili, jestem szczęśliwa. Tyle razy powtarzało się na tym
        forum, że każdy ma do tego prawo, dlaczego więc mam je sobie odebrać? co jest
        wyżej-moje prawo do szczęścia, czy uczucia innych ludzi? czy człowiek-egotyk,
        nie egoista jest zły? nie chcę być egoistką, więc nie wymagam wiele. Z drugiej
        strony ciężko byłoby mi bez niego, więc muszę walczyć. Nie chcę nawet myśleć,
        jak moje serce wyszłoby z rozstania. Czy pragnienie szczęścia choć trochę
        usprawiedliwia?
        • Gość: ida76 Re: Romans z żonatym IP: *.chello.pl 13.06.04, 14:05
          nat.ko rozumiem cie w 100% i powiem jedno. Jesli nic nie grozi rozpadowi jego
          rodziny nie odbieraj sobie tych chwil szczescia. Bo to ze sa to tylko chwile
          jestem pewna. Gdyby jednak cos mialo zagrozic jego rodzinie a przede wszystkim
          dzieciom (o ile takie posiada) radze sie usunac. Nie ma sensu ciagnac zonatego
          na swoja strone bo on zawsze wybierze rodzine a przede wszystkim dzieci.
          Pozdrawiam i zycze wielu chwil szczescia.
          I.
          • Gość: m Re: Romans z żonatym IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 21:10
            najważniejsze w życiu dla każdego chrześcijanina powinno być 10 przykazań.
            Najważniejsze z nich jest kochaj bliźniego swego jak siebie samego. czyli
            kochaj ludzi, nie czyń źle, nie wyrządzaj krzywdy. Trudno jest postępować
            dobrze w życiu, kierować się przykazaniami, znacznie łatwiej kłamać, oszukiwać
            myśleć tylko ja, ja ,ja. To o czym piszecie to właśnie egoizm. Dla was chwile
            szczęścia a dla żony i dzieci największa tragedia w życiu. Nic nie dzieje się
            bez przyczyny i wszystko przynosi określone skutki. Złe czyny wracają do
            człowieka pod inną postacią.
            Zwyczajnie po ludzku pytam co się z tym światem dzieje? Gdzie się podziała
            zwykła uczciwość?
            • nat.ka Re: Romans z żonatym 13.06.04, 21:23
              a dlaczego zakładasz, że każdy jest chrześcijaninem? już pominę tą kwestię :-/
              jego żona o mnie nie wie. przynajmniej oficjalnie. pisałam przecież, że nie
              wymagam wiele i wiem, że on nie zaniedbuje rodziny. łatwo jest oskarżać,
              prawda? zdaję sobie sprawę, jakie mogą być konsekwencje mojego zachowania, ale
              wiem też, że mam prawo do pokochania kogoś.
              • Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 21:31
                Jeśli nie jesteś chrześcijanką to mimo wszystko również Ciebie obowiązują
                zasady, normy społecznego współżycia. Uważasz że postępujesz dobrze folgując
                swojemu egoizmowi bez żadnych zahamowań?( to czy żona wie czy nie wie nie ma
                żadnego znaczenia). Masz prawo się zakochać, a gdybyś zakochała się we własnym
                bracie albo ojcu też tak łatwo przyszłoby Ci usprawiedliwienie samej siebie?
                • nat.ka Re: Romans z żonatym 13.06.04, 21:38
                  nie wiem, może znasz np z autopsji przypadki zakochania się we własnym ojcu
                  albo bracie, ale akurat ja do takiej patologii nie byłabym zdolna, wybacz.
                  Co masz na myśli przez stwierdzenie, że "folguję swojemu egoizmowi bez żadnych
                  zahamowań"?? to, że kogoś kocham to jest folgowanie egoizmowi? kochałaś kiedyś
                  kogoś?
                  zdaję sobie sprawę, że każdy podlega normom społecznym, że ja też, ale pisałam
                  już o tym wcześniej-nie chcę odbierać go rodzinie, nie chcę, żeby się ze mną
                  ożenił, nie wymagam od niego spędzania ze mną jakichś horrendalnych ilosci
                  czasu. Nie jestes w stanie pojąć, że nie każda "trzecia" ma na celu rozbicie
                  rodziny? Poza tym nie zrzucaj na mnie całkowicie karbu odpowiedzialności, gdyby
                  On nie chciał tego związku, to by go nie było.
                  • Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 21:54
                    Znam różne przypadki patologii niekoniecznie z autopsji. oczywiście, że uważam
                    twoje postępowanie za folgowanie własnemu egoizmowi. Usprawiedliwiasz to prawem
                    do zakochania się oraz tym że nie dążysz do rozbicia rodziny, nie zabierasz mu
                    dużo czasu. Relatywizujesz.
                    Sama sobie odpowiedz czy postępujesz sprawiedliwie i obrze. W życiu niestety
                    nie liczą się chwile. Ważne jest jakim jesteś człowiekiem. Co innego zbłądzić a
                    co innego dorabianie ideologii do złych uczynków.
                    Oczywiście, że byłam zakochana i jestem nadal. Jestem szczęśliwą mężatką. Mój
                    mąż był rozwodnikiem. Nie zainteresowałabym się nim wcześniej. Chcę żyć
                    uczciwie, nie chcę krzywdzić innych. Być może dla niektórych ludzi to banalne i
                    nudne ale ja chcę przeżyć moje życie dobrze.
                  • Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 21:59
                    Nie chcę cię oceniać i nie oceniam. Być może masz niskie poczucie własnej
                    wartości fakt poderwania żonatego mężczyżczyzny mile łechce twoją próżność.
                    Może wychowywałaś isę bez ojca i poszukujesz starszych facetów. Wile jest
                    przyczyn dla których możesz tak postępować. Ale Ty odpowiwadasz za swoje
                    wybory. I Ty swoim postępowaniem krzywdzisz innych. A twój żonaty kochanek - no
                    cóż. Kiedyś może będzie zdradzał ciebie ale Ty chyba nie będziesz miała o to
                    pretensji.
                    • nat.ka Re: Romans z żonatym 13.06.04, 22:09
                      szczerze powiedziawszy, Twoje wypowiedzi przyprawiają mnie jedynie o pobłażliwy
                      uśmiech. Chyba jednak oceniasz mnie, wyjątkowo pochopnie i bez żadnych podstaw.
                      To jest moje subiektywne zdanie, co liczy się dla mnie w życiu, a liczą się
                      chwile i szczęście, czasem niezależnie od konsekwencji. A zdaję sobie z nich
                      sprawę i wiem, że kidyś pewnie będę odpowiadać za swoje zachowanie. Twoje
                      stwierdzenie, że jestem próżna, nie ma żadnych podstaw, nie wyrywałam żonatego
                      faceta po to, żeby sobie podnieść samoocenę, po prostu tak wyszło, takie
                      uczucie się narodziło i taki związek powstał. Mam ojca, zazwyczaj miałam
                      facetów w swoim wieku. Widzisz, niestety nie potrafisz zrobić psychoanalizy na
                      podstawie 3 moich postów.
                      Jeżeli jesteś szczęśliwa, to gratuluję i życzę długiego życia w takim stanie.
                      Ja wiem, że prędzej czy później czeka mnie straszne cierpienie, tym bardziej
                      chcę żyć chwilą.
                      Po części uważam się usprawiedliwiona i po raz kolejny podkreślam-nie chce
                      rozbijać jego rodziny, szanuję ją i mam nadzieję, że też jest szczęśliwa, a
                      pewnie jest, bo kochana przez niego.
                      • Gość: magga Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 23:22
                        ..albo się ma zasady albo się ich nie ma i szuka się usprawiedliwienia dla
                        swoich czynów...
                        • so_so Re: Romans z żonatym 14.06.04, 00:00
                          mam pytanie do tych wszystkich mądrych i dobrych pań z zasadami, radami,
                          wyrokami.. po pierwsze: w jakich czasach wy zyjecie?? Średniowiecze sie
                          skonczylo, skonczyly sie równiez czasy kiedy żona musi byc bytowo uzalezniona
                          od meza a jego romans to dla niej i dzieci najwieksza hanba w zyciu czy tez
                          nieszczescie, jak to zdaje sie zostalo tutaj okreslone - uczucie wygasa - to
                          wszyscy wiedza od poczatku swiata i skoro sie tak zdarzy to trzeba szukac
                          szczescia na nowo - swojego szczescia a nie dzieci czy osob trzecich bo to sa
                          osobne osoby i najpewniej i tak tego nie docenią.
                          I pytanie numer dwa - dlaczego o takich sprawach, zlamanych zasadach i
                          moralizowaniu kochanic i tych drugich czy trzecich pisza prawie wyłącznie
                          kobiety?? Cos brakuje głosów męskiej połowy populacji - to moze te wasze
                          oskarżające kazania nie sa głosem ogólu jednak.
                      • Gość: Teresa Re: Romans z żonatym IP: *.net-serwis.pl 13.06.04, 23:54
                        ktos, kto twierdzi, ze kocha dwie kobiety, w istocie nie kocha zadnej;
                        naprawde nie przeszkadza ci, ze on kursuje miedzy lozkiem zony, a twoim???
                        • Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 06:49
                          Po prostu takie postępowanie uważam za naganne.
                          A Ty wypisując swoją historię musisz się liczyć z tym że nie wszyscy akceptują
                          taką postawę. Owszem jesteś próżna i egoistyczna. Myślisz tytlko o sobie. "
                          Trudno tak się stało' Jaką mnie Panie Boże stworzyłeś taką mnie masz? Biedactwo!
                          Średniowoecze się skończyło dawno temu ale niewidzę powodu żeby miała się
                          skończyć zwykła ludzka uczciwość.
                          Gratuluję dobrego samopoczuvia.
                          J4stem szczęśliwa i nie dzieje się to czyimś kosztem. Miłego poniedzia.łku. :-)
                        • nat.ka Re: Romans z żonatym 14.06.04, 09:33
                          a jeżeli kocha żonę i np siostrę, to też nie kocha żadnej?:)
                          to jest Twoje subiektywne zdanie, człowiek ma w sobie nieskończone pokłady
                          miłości i może kochać tyle osób ile mu sie podoba. Napisałam wcześniej, że nie
                          kocha mnie tak samo jak żonę, tylko w inny sposób.
                          To nie jest kwestia tego, że mi przeszkadza jego żona, to nie w tym rzecz. Po
                          prostu tak musi być, jeżeli chcę z nim być to muszę pogodzić się z pewnymi
                          rzeczami.
                          • Gość: Teresa Re: Romans z żonatym IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 09:50
                            no juz sobie znalazlas pocieszenie/porownanie: siostra i zona! sa jeszcze
                            matka, ciotki, babcie, corki, kuzynki....
                            mowimy nie o milosci rodzinnej, a milosci pomiedzy mezczyzna i kobieta; dobrze
                            wiesz o czym mowie, ale omijasz sens, bo tak latwiej i mniej boli, a jesli ma
                            takie poklady milosci w sobie, to moze nie jestes JEDYNA kochanka? pewnie jest
                            tam miejsce na druga i trzecia...
                            • nat.ka Re: Romans z żonatym 14.06.04, 09:55
                              tak tylko rzuciłam przykład, bo wczesniej jedna forumowiczka w podtekście
                              zarzuciła mi miłość do brata czy coś tam.
                              snujesz zbyt zaawansowane domniemania, niezależnie od wszystkiego czuję się z
                              nim szczęśliwa, czego mam jeszcze potrzebować?
                              nie wiem, skąd ta zawiść. łatwo jest ferować wyroki, prawda? a jeszcze łatwiej
                              ferować je bez żadnych podstaw, oprzeć na własnych domysłach. Ciekawe co
                              będzie, jak Ty zakochasz się w żonatym.
                              • Gość: Teresa natko IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 10:31
                                jaka zawisc? przeciez to dyskusja i kazxdy pokazuje tu swoj punkt widzenia
                                czego ja mam ci zazdroscic, ze czekasz na swoja kolej, na okruchy jego czasu i
                                milosci?
                                widze to tak: taka jestes "szczesliwa", ze juz nie myslisz logicznie,
                                dziewczyno ja ci z calego serca wspolczuje, ze zadawalasz sie namiastkami!
                                i powiem ci, co bedzie jesli jakims cudem zakocham sie w zonatym: nic nie
                                bedzie! nie wejde w to, bo to samo cierpienie, zawsze jest wybor
                                • nat.ka Re: natko 14.06.04, 10:37
                                  nie zawsze jest wybór. Nie zadawalam się namiastkami i okruchami, jak Ty to
                                  ujmujesz. po prostu związki tworzą się w różnych okolicznościach, cięższych
                                  albo lżejszych, mi akurat przypadło borykanie się z wieloma problemami. I na
                                  pewno to nie są okruchy miłości.
                                  Muszę Cię zasmucić, w dalszym ciągu myślę logicznie, ale jak już wcześniej
                                  wiele razy wspominałam-czasem rozum nie ma nic do gadania, przynajmniej w moim
                                  przypadku. I tak, jestem w tym szczęśliwa. poza tym czasem trzeba odrzucić
                                  tzw "wybór" i pójść za głosem serca, a nie rozsądku.
                                • mrufka_z Re: natko 14.06.04, 10:44
                                  Gość portalu: Teresa napisał(a):

                                  > i powiem ci, co bedzie jesli jakims cudem zakocham sie w zonatym: nic nie
                                  > bedzie! nie wejde w to, bo to samo cierpienie, zawsze jest wybor

                                  a tego to naprawdę nigdy nie wiesz - człowiek nie skonfrontowany z jakąś
                                  sytuacją może tylko ZAKŁADAĆ, że zachowa się w ten czy inny sposób

                                  • kopov mrufko 14.06.04, 10:48
                                    lej na kółko rózańcowe, albo Ci zazdroszczą albo zyją w szuflandii
                                    • mrufka_z Re: mrufko 14.06.04, 10:50
                                      Nie umiem sikać jak facet, a po kobiecemu niewygodnie... ;-)
                                  • Gość: Teresa Re: natko IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 10:57
                                    to akurat wiem, ze nie moglabym sie dzielic - i gdybysmy sie zakochali w sobie,
                                    to on musialby niezwlocznie wybierac i uporzadkowac swoja sytuacje: albo-albo,
                                    dziewczyny, ja wiem, ze mozna sie zakochac wbrew sobie, ale od nas tylko zalezy
                                    co z ta miloscia zrobic, to szalenie trudne nie ulec jej, ale mamy rozum i
                                    wolna wole, wy chcecie w to brnac ludzac sie, ze nie bedzie cierpienia, ja juz
                                    wiem, ze w takim nie "czystym" ukladzie BEDZIE NA 120%
                                    to poczatkowe cierpienie(rezygnacja) jest o niebo mniejsze, niz pozniejsze-
                                    kleska!!!
                                    • nat.ka Re: natko 14.06.04, 11:03
                                      przecież pisałam wcześniej, że wiem, że będę cierpieć, nie łudzę się. Chociaż
                                      przeczytaj moje wcześniejsze posty, może wtedy łatwiej mnie zrozumiesz.
                                    • kopov Tereso 14.06.04, 11:04
                                      Tereso, dwie kobity mają wspólne doznania, wymieniają poglądy swoje intymne
                                      odczucia, jak widzę jest im z tym dobrze a ty za wszelka cenę starasz sie je
                                      przekonać, że są nędznymi ladacznicami, no qrD tak nie można, jeśli twoje
                                      uczucia dają się kontrolować z poziomu PCeta to nie każdy inny jest do tego
                                      zdolny. Jak myslę te Panie mają już wszystkie szczepienia za sobą i są
                                      pełnoletnie, a jeśli po twoim poście któraś z nich zrobi sobie krzywde to co?
                                      Ja bym tego nie przeżył
                                      • Gość: Teresa Re: Tereso IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 11:11
                                        kopov, przeczytaj moze jeszcze raz moje wypowiedzi ZE ZROZUMIENIEM i powiedz,
                                        gdzie je oceniam? przeciez ja tylko mowie o wymiarze milosci i cierpienia,
                                        mowimy caly czas o uczuciach
                                        • kopov Re: Tereso 14.06.04, 11:41
                                          każda twoja wypowiedź jest oceną,
                                          P.S czy jesteś MOZE NAUCZYCIELKĄ?
                                          • Gość: Teresa Re: Tereso IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 12:03
                                            nie
                                            i dodam jeszcze, ze ja juz wiem, ze Dekalog jest nie po to, by nas ograniczac,
                                            ale po to, by nas chronic
                                            • kopov Re: Tereso 14.06.04, 12:05
                                              a skąd to wiesz i co na to AlKaida?
                                              • Gość: Teresa kopov, wiem IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 12:39
                                                z zycia, w koncu tez mam 12 lat
                                                zapytaj alKaidy
                                                wiecej mnie juz o nic nie pytaj, nie znioslbys- za duzo prawdy naraz
                                                • kopov Re: kopov, wiem 14.06.04, 12:43
                                                  wal śmiało całą prawdę, i tak juz na tym forum jestem potepiany za bałamucenie
                                                  nat.ki to co mi tam, na pewno sobie nic nie zrobię, a poznawanie opinii
                                                  odmiennych od naszych wzbogaca nasze wnętrze więc nie daj sie prosić tylko
                                                  prosto z mostu jak 12 latka z 12 latkiem
                                                  • Gość: Teresa Re: kopov, wiem IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 12:57
                                                    natka zbalamucila sie sama i nawet pigulki bierze, zeby zawsze byc gotową
                                                    do ...milosci, no bo przeciez nie wiadomo, kiedy on wpadnie
                                                    taka wygodna meta, to nie lada gratka dla faceta, co kopov?
                                                    walnelam
                                                  • Gość: ida76 Re: kopov, wiem IP: *.migutmedia.pl 14.06.04, 13:04
                                                    Tereso,
                                                    chyba przesadzasz. Najpierw sama lamentujesz zeby z tego zwiazku nie bylo ciazy
                                                    na odchodne a teraz wysmiewasz ze dziewzyna jest rozsadna i zazywa pigulki.
                                                    Pomysl czasami co piszesz i badz konsekwetna. Ja rozumiem kobieta zmienna jest
                                                    ale chyba nie az w takim stopniu.
                                                    Moje gratulacje dla natki. Ja przezylam pare razy dni niepokoju kiedy nie
                                                    mialam w terminie miesiaczki wiec w 10000% popieram rozsadek natki.
                                                    A Teresie proponuje wiecej konsekwencji.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • kopov Re: kopov, wiem 14.06.04, 13:07
                                                    no moze i sama, ale to do mnie ludzie piszą, zebym dał jej spokój (np.
                                                    obierzyna), a co do pigułek to chyba nie one powodują miłosną gotowość, zresztą
                                                    nie wiem czy myslimy o tych samych pigułkach:), a co do jego wpadania to chyba
                                                    wcześniej się jakoś umawiają w końcu mamy XXI wiek, ale ciekawe dlaczego
                                                    uważasz, że to on do niej wpada a moze spotykają się gdzieś poza domem? chyba
                                                    cos wiesz na ten temat, oj oj nieładnie. Jeśli o mnie chodzi to staram się
                                                    zabezpieczać we własnym zakresie więc na temat gratki i wpadania nie odpowiem,
                                                    ale wymiana doświadczeń z Toba jest interesująca
                                    • Gość: Teresa cd. IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 11:04
                                      no i jeszcze brakuje tylko, zebys zaszla w ciaze, zanim sie rozstaniecie -
                                      wtedy to juz pelnia szczescia, prawda?
                                      • nat.ka Re: cd. 14.06.04, 11:12
                                        no może jeszcze będziesz komentować mój cykl, co?
                                        nie martw się, są takie malutkie tableteczki.
                                        • Gość: Teresa ja wiem, ze ci nie w smak IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 11:19
                                          jestes tak zaipregnowana na obiektywna prawde, ze az zal
                                          tym bolesniejsze bedzie przebudzenie
                                          bez odbioru
                                          • nat.ka Re: ja wiem, ze ci nie w smak 14.06.04, 11:20
                                            no tak, zapomniałam, że jesteś Wyrocznią i to Ty głosisz obiektywną prawdę. Tym
                                            bardziej bez odbioru.
    • mrufka_z Re: Romans z żonatym 14.06.04, 09:05
      Absolutnie mnie nie dziwią te wszystkie głosy krytyki, które tu przeczytałam.
      Osoby krytykujące pewnie mi nie uwierzą, ale dla mnie też zawsze żonaci faceci
      byli nie do ruszenia. Do chwili, gdy pojawił się ON. Już parę razy było to tu
      napisane, ale powtórzę - najłatwiej krytykować i ocebniać, jeślic złowiek sam
      nie znalazł się w określonej sytuacji i WYDAJE mu się że wie, co by zrobił.
      Tak, rozstałam się z nim - oczywiście, z "egoistycznego" powodu - bo nie mógł
      być ze mną. Czyż to nie jest egoistyczny powód?
      Bardzo dziękuję za wszystkie głosy wsparcia - życzę Wam, kochane, żeby się to
      wszystko jaoś poukładało. Ja w kadym razie staram się zrobić ze sobą porządek.
      • kopov Re: Romans z żonatym 14.06.04, 09:11
        ja Cie nie potepiam, i rozumiem :)
        • Gość: ida76 Re: Romans z żonatym IP: *.migutmedia.pl 14.06.04, 09:40
          dołaczam sie do przedmowcy :))
          rozumiem cie o czym pisalam juz wczesniej
          a teraz zycze wiele sily bo moze byc ciezko jednak podjelas taka decyzje i
          chwala ci za to rowniez.
          Slowami krytyki sie nie przejmuj. Ciesz sie zyciem. I pamietaj nie ty jedna na
          swiecie i zapewniam cie nie ostatnia.
          Zyj i czerp z zycia to co najpiekniejsze. :)))
          • Gość: magga Re: Romans z żonatym IP: *.dwory.pl / *.dwory.pl 14.06.04, 09:49
            Ja Ci też gratuluję decyzji i mam nadzieję że spotkasz kogoś kto Cię naprawdę
            doceni.

            ...i nie chodzi o to aby nie popełniac będów ale żeby z nich wyciągac
            wnnioski...
        • Gość: obierzyna czy to oznacza kopov IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.04, 12:04
          ze moglbys z mężatką, tentego?
    • lukrecja8 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 13:31
      Jestem krótko po ślubie i jak czytam takie wątki to po prostu się boję, że
      kiedyś i mnie to spotka. Że stanie się coś złego i mój mąż się zakocha w innej.
      I dlatego GENERALNIE jestem przeciwna wszelkim kontaktom intymnym z żonatymi
      facetami, bo odczuwam to jako zagrożenie, po prostu. Kobieta, dla której
      obrączka na palcu "wybranka" nie stanowi hamulca jest dla mnie wrogiem.
      ale chciałam dodać dwie sprawy do dyskusji:

      1. żonaty żonatemu nie równy.
      Co innego facet szczęśliwy, kochający żonę i rodzinę, którego "upatrzyła" sobie
      jakaś napalona laska, mająca innych gdzieś, której się umyśliło "zdobyć" go i
      po trupach do tego dąży. A co innego facet, którego już niewiele łączy z żoną,
      z różnych powodów, z jego winy czy jej, czy po prostu okoliczności.

      2. Chyba Teresa napisała coś w stylu, że ona postawiłaby twardy warunek, chcesz
      być ze mną, to ją zostaw. Tylko KIEDY postawić ten warunek? Przecież znajomość
      z żonatym, jak z każdym innym, zaczyna się niewinnie, potem zacieśnia się. Czy
      chodziło o to, żeby ten "warunek" postawić przed pójściem do łóżka?? To
      śmieszne. Ja myślę, że w to się "wpada". I na warunki jest już potem za późno.

      A na koniec chciałabym jeszcze zaapelować, żeby nie bawić sie czyimiś
      uczuciami, nie dowartościowywać siebie zdobywając żonatych fectów czy mężatki.
      Jeśli ktoś już decyduje się na sprawienie wielkiego bólu kilku osobom, to niech
      chociaż wie, w imię czego to robi. Niech to naprawdę będzie Wielka Miłość.
      • kopov Re: Romans z żonatym 14.06.04, 13:33
        brawo Lukrecja
        • lukrecja8 :) n/t 14.06.04, 13:35
          • viper39 swiat sie dzieli na... 14.06.04, 14:20
            na tych (kobiety i mezczyzn) ktorzy maja szanse bycia nie tylko z zona ale i z
            kochanka (kochankami....w ciagu zycia moze byc ich wiecej) i na te/tych ktorzy
            o tym marza, bo z roznych przyczyn same/sami sie ograniczaja lub sa
            ograniczone/czeni np wyglad, np wewnetrzne strachy, wychowania, wyksztalcenie
            itd, to czy np sluchaja ksiedza na kazaniu ktory mowi o zdradach maleznskich a
            po skonczonej mszy rznie sasiadke
            a wiec sa ci ktorzy moga i robia
            sa ci ktorzy moga i chcieliby ale sie boja (kiedys zrobia)
            i sa kobiety i meczyzni ktorym nigdy to nie bedzie dane bo pies z kulawa noga
            by sie na nie/nich nie obejzal, i to wlasnie te osoby probuja narzucic calej
            reszcie swoje opinie i poglady w mysl " jak ja nie mam to wy tez nie" i
            pieprzenie ze to nie moralne czy przeciwko 10 przykazaniom to juz kompletna
            bzdura, bo kazdy czlowiek normalnie marzy o sexie i przyjazni z osoba plci
            przeciwnej z ktora moze sie porozumiec w sposob ktory moze nie jest do
            spelnienia w innym/obecnym ukladzie
            kazdy z tych przykladow to wlasnie mowi
            wiele osob mialo romans jedne odradzaja inne mowia ze to wspaniale przezycie,
            inne potepiaja, nie zmienia to postaci rzeczy kazdy chce ale czasami
            wewnetrzne "przeciw" nie pozwala na znalezienie drogi do romansu bo to
            wewnetrzne przeciw to strach przed co bedzie jak sie wyda.....
            a wiec ci ktorzy nie przezyli niech zazdroszcza tym ktorzy przezyli...
            a te wszystkie matki teresy ktore probuja "ukamienowac" te ktore maja takie
            zwiazki niech sobiea dadza luzu, i zastanowia sie czy czasem nie jest warto
            miec taki zwiazek, bo czasami trzeba "wymieszac te zlosliwa krew".....

            • Gość: matka teresa Re: swiat się dzieli na... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 14:31
              Ludzkość się dzieli tylko i wyłącznie na ludzi przyzwoitych i kur...ony.
              Ci uczciwi kierują się zasadami moralnymi , a ci drudzy własną chcicą.
              I nie ma tu co dorabiać teorii.
              Z chęcią weszłabym w taki związek z twoim, viper, facetem.
              Co ty na to , odstąpisz mi go?
              Będziemy mieszać nie tylko krew ,a i ślinę oraz spermę z damskimi sokami.
              • kopov matko tereso pięknie to posumowałaś, mieszajmy 14.06.04, 14:37

              • nat.ka Re: swiat się dzieli na... 14.06.04, 21:37
                no, gratuluje podejścia, a Ty do jakich się zaliczasz?
            • Gość: wierna Re: swiat sie dzieli na... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 14:49
              viper, ty sama daj se luzu z takimi pseudodywagacjami.
              Nie przeżyłam romansu i nie mam zamiaru go przezyć i nie zazdroszczę tym,
              którzy przez to przeszli.
              Żyję w wieloletnim stałym zwiazku i jestem szczęśliwa. Nie szukam , nie
              szukałam i nie będę szukać innego będąc z kimś związana.
              Takie mam zasady - jeżeli oczywiście wiesz ty i inne kochanice, co to są zasady.
              • kopov nigdy, nie mów nigdy 14.06.04, 15:04

    • Gość: Matka żonatego syn Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 14:30
      Szanowne Panie Internautki.
      Zanim zaczniecie romansować z facetem poprzez internat błagam Was spróbujcie
      sprawdzić jego stan cywilny.Będzie na pewno mniej rozczarowań jak i prawdziwych
      tragedii. Tak stało się właśnie w rodzinie mojego syna. Właśnie przez internet
      poznał panią, w której się rzekomo zakochał. Dla niej porzucił( a właściwie
      pozbył się w bardzo szybkim tempie) żonę w 7 miesiacu ciąży i
      córeczkę.Zniszczył wszystko co wspólnie zbudowali.Nas pozbawił bliskich
      kontaktów z wnuczką( synowa wyjechała do miasta rodzinnego). Jesteśmy
      zrozpaczeni i bezradni wobec decyzji syna. To był naprawdę wspaniały i
      odpowiedzialny chłopak. Od chwili kiedy poznał tę kobietę zmienił się nie do
      poznania. Pamiętajcie miłe Panie, że bierzecie na siebie ciężkie brzemię i oby
      kiedyś nie odwróciło się przeciwko Wam. Zrozpaczona Matka i Babcia
      • kopov a syn tu jest bez winy? 14.06.04, 14:36
        dlaczego apel do Pań? czy może chodzi tylko o niemozność widywania wnucząt?
      • Gość: ida76 Re: Romans z żonatym IP: *.migutmedia.pl 14.06.04, 14:37
        Szanowna Matko zonatego...
        jest jeden maly problem czasami panowie ktorzy podrywaja kobiety w internecie
        nie chca ujawniac swojego prawdziwego stanu cywilnego.
        Czesto udaja kawalerow zeby potem tak niby przypadkiem m sie przypomina (po
        paru tygodniach znajomosci) ze w zasadzie to oni maja zone, dzieci i w ogole
        cala kochajaca rodzine ktora oczywiscie kochaja ale te kobiete ktora jest
        swiecie przekonana ze ma do czynienia z kawalerem rowniez nad zycie darza
        uczuciem
        Niestety przez internet droga Matko da sie wiele wmowic. Sama znam takie
        przypadki na szczescie nie z autopsji.
        • viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 15:04
          dla wszystkich tych kobiet ktore chca mi odebrac faceta, kurka wodna pisalem
          juz ze jestem facet, wiec jesli jakas jest gotowa na trojkacik nie ma problemu,
          a te dzikie moralistki ktore wspominaja o moralnosci, no coz, pani drogie tak
          kazdy ma inna morlanosc, kwestia definicji morlanosci to najwazniejsza rzecz,
          wybor co jest wazniejsze dla kazdego, bo jesli zyc moralnie to tylko w zakonie
          to nie da sie tak zyc, jesli jednak dopuszczacie cos to znaczy ze kazdy z nas
          jest nie moralny (pamietajcie grzeszy sie mysla mowa i uczynkiem. czyz nie?)
          a wiec troche luzu w zyciu nie zaszkodzi napewno
          i ta co proponowala te mieszania spermy z sokami kobiecymi niech sie zglosi na
          maila, moze cos sie da zrobic.. specialnie dla niej...;-))
          • Gość: matka teresa Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 15:23
            sorry viper, nie czytałam Twoich wcześniejszych postów i stąd ta pomyłka.
            Co do trójkacika, to z takich układów biorą się te wszystkie nieszczęścia.
            Ty zapewne prezentujesz moralność typowo męską , czyli seksik bez zobowiązań.
            A jak się zgłoszę na maila to jaka jest Twoja specjalność ( specialite de la
            maisson )?
            • viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 16:25
              Gość portalu: matka teresa napisał(a):
              > sorry viper, nie czytałam Twoich wcześniejszych postów i stąd ta pomyłka.
              > Co do trójkacika, to z takich układów biorą się te wszystkie nieszczęścia.
              > Ty zapewne prezentujesz moralność typowo męską , czyli seksik bez zobowiązań.
              > A jak się zgłoszę na maila to jaka jest Twoja specjalność ( specialite de la
              > maisson )?

              a co to mam podac menu? aby mozna sobie wybrac?
              dowiesz sie jak juz bedziesz ze mna w kontakcie ...
              • Gość: matka teresa Lepiej, viper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 16:47
                podaj, bo nie wiem w co się pakować?
          • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 15:38
            Viper 39 przesadzasz, moralność się ma albo nie ma. I nie ma znaczenia gdzie i
            w jakich warunkach żyjesz. Gdyby każdy robił to co myśli to byłaby sodoma. A
            tak każdy ma hamulce i jakiś taki barometr wewnątrz. Czego tobie niestety
            brak. Czy Ty naprawdę myślisz, że gdy tak postępujesz, będziesz szczęśliwszy?
            Będziesz jeszcze bardziej nieszczęśliwy, bardziej będziesz odczuwać pustkę. W
            każdym razie nie osiągniesz tego czego tak naprawdę chcesz - szczęścia. Bo tak
            naprawdę to jesteś głęboko nieszczęśliwy.
            • viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 16:27
              Gość portalu: Obiektywna napisał(a):
              > Viper 39 przesadzasz, moralność się ma albo nie ma. I nie ma znaczenia gdzie
              i > w jakich warunkach żyjesz. Gdyby każdy robił to co myśli to byłaby sodoma.
              A > tak każdy ma hamulce i jakiś taki barometr wewnątrz. Czego tobie niestety
              > brak. Czy Ty naprawdę myślisz, że gdy tak postępujesz, będziesz szczęśliwszy?
              > Będziesz jeszcze bardziej nieszczęśliwy, bardziej będziesz odczuwać pustkę. W
              > każdym razie nie osiągniesz tego czego tak naprawdę chcesz - szczęścia. Bo
              tak > naprawdę to jesteś głęboko nieszczęśliwy.

              wiesz masz rtacje jestem nieszczesliwy z powodu tak wielkiej ilosci glupoty na
              swiecie nic poza tym
              oo i jeszcze jedno obiektywna mozesz zdefiniowac co to jest moralnosc? i
              morlanosc dla ciebie? bo ja mysle ze nie za bardzo wiesz co mowisz przytaczajac
              biblijna sodome i gomore...
              plizzzzzzzzz oswiec mnie wiedza i moralnoscia

      • mrufka_z Re: Romans z żonatym 14.06.04, 15:11
        Ciekawi mnie tylko, co Pani syn pisał tej kobiecie nt. swojego stanu cywilnego.
        Czy postawił od razu sprawę jasno? Czy uważał, że ona sie domyśli, a potem już
        było za późno? Dlaczego rzekomo zakochał, skoro zdecydował sie na ten krok? Czy
        teraz chce wrócić, bo stwierdził, ze to jednak nie to? I naprawdę trudno mieć
        pretensję tylko do tej kobiety, bo podobno mamy wolną wolę i jesteśmy
        odpowiedzialni za własne decyzje (jak to wielokrotnie stwierdzali uczestnicy
        tej dyskusji).
        Moj romans zaczął się "normalnie" - w realu, ale wiem, że - niestety - w
        internecie można być każdym.
        • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 15:31
          Wyrażnie nie widzicie, mówię tu o wszystkich kochankach, tego że jesteście
          normalnie chore. Mówicie jak chore. Macie deficyt osobowości, może wogóle wam
          jej brak. Można równierz zauważyć zatrwarzajaco niskie poczucie własnej
          wartości. Bo w przeciwnym razie byście wiedziały co jest dobre a co złe. Co to
          znaczy robić krzywdę innym niewinnym osobom. Brakuje Wam charakteru. Jesteście
          jakkieś takie biedne. Puste, samotne, obrzydliwe. Oczywiście nie mamy wpływu
          na to kogo spotykmy w życiu ale za to mamy wpływ na to co dalej z tym zrobimy.
          To takie proste, ale widać nie dla wszystkich.... A tak na marginesie może
          powinnyście iść do psychologa, bo najwyrazniej czegoś wam brakuje.
          • mrufka_z Re: Romans z żonatym 14.06.04, 15:32
            Jestem psychologiem z wyksztalcenia. Lekarzu ulecz się sam?
            • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 15:39
              Zgadłaś. A co do leczenia - to akurat Ty się kwalifikujesz. Przykre. Zrób coś z
              tym dla własnego dobra.
            • Gość: matka teresa Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 15:39
              Mrufka psychologiem? Aż się wierzyć nie chce, że "szewc bez butów chodzi".
              A tak na marginesie to wyuczony , czy uprawiany zawód nie czyni z nas
              mądrzejszych , lepszych. Wszystko zależy od naszej osobowości, charakteru.
              • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 15:43
                To nie mrufka jest pszychologiem tylko ja. Zobacz sama jak wszczeliłam się.
                Zabolało ją bo powiedziałam prawdę...
                • mrufka_z Re: Romans z żonatym 14.06.04, 15:47
                  Jaką prawdę? Obiektywną? Ja już przeczytałam w tej dyskusji wszystkie możliwe
                  opinie na swój temat i wierz mi, to co napisałaś wcale mnie nie zabolało.
                  • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 16:26
                    Możesz powiedzieć po co Ci ta dyskusja na twój temat? Skoro wszystko wiesz. Po
                    co to wywołałaś? Może to Twój blef. Bo ja doporawdy nie rozumiem. A może jestes
                    masochistką?
          • ivona34 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 17:04
            Moja droga,
            Ty masz poważne problemy z ortografią (również, zatrważająco) . Może zajmij się
            najpierw tym problemem, a potem się pobawisz w porady psychologiczne...
            • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 17:23
              Dobrze napisałam. Zajrzyj do słownika. Dobrze? A pożniej pouczaj innych.
          • Gość: łania_z Re: Romans z żonatym IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.06.04, 13:07
            Cokolwiek jeszcze napiszesz-zmień nick- z pewnością nie jesteś OBIEKTYWNA
      • Gość: chwila Re: Romans z żonatym IP: 62.121.129.* 14.06.04, 15:44
        Gość portalu: Matka żonatego syn napisał(a):

        > Szanowne Panie Internautki.
        > Zanim zaczniecie romansować z facetem poprzez internat błagam Was spróbujcie
        > sprawdzić jego stan cywilny.Będzie na pewno mniej rozczarowań jak i
        prawdziwych
        >
        > tragedii. Tak stało się właśnie w rodzinie mojego syna. Właśnie przez
        internet
        > poznał panią, w której się rzekomo zakochał. Dla niej porzucił( a właściwie
        > pozbył się w bardzo szybkim tempie) żonę w 7 miesiacu ciąży i
        > córeczkę.Zniszczył wszystko co wspólnie zbudowali.Nas pozbawił bliskich
        > kontaktów z wnuczką( synowa wyjechała do miasta rodzinnego). Jesteśmy
        > zrozpaczeni i bezradni wobec decyzji syna. To był naprawdę wspaniały i
        > odpowiedzialny chłopak. Od chwili kiedy poznał tę kobietę zmienił się nie do
        > poznania. Pamiętajcie miłe Panie, że bierzecie na siebie ciężkie brzemię i oby
        >
        > kiedyś nie odwróciło się przeciwko Wam. Zrozpaczona Matka i Babcia


        mamus droga!!
        jak wychowalas synalka -tak teraz on postepuje,
        wiec nie zwalaj "obowiazku sprawdzania dowodu"(???niby jak przez internet??) na
        kobiety tylko uswiadom ukochanego syneczka ze klamliwe bydle z niego wyroslo!
        "wspania\ly i odpowiedzialny chlopak"...-taaaakkk, niezle go rozpuscilas ;)

        • Gość: Nelka Re: Romans z żonatym IP: *.pl / 193.24.200.* 14.06.04, 17:57
          Jak czytam posty mrufki i nat.ki, zaczynam się bać. Nie od dziś wiadomo, że
          takie babsztyle łase na cudzych mężów chodzą po ziemi (jedna taka zabrała mi
          ojca - w podziękowaniu doprowadziłam ją do załamania nerwowego:)). Tak czy
          inaczej, jestem Wam dziewczyny wdzięczna za ten wątek. Przypomniałyście mi, że
          trzeba zawsze trzymać się na baczności, "pilnować" męża, a innym kobietom po
          prostu nie ufać. Przez takie jak Wy nie ma kobiecej solidarności i nigdy nie
          będzie.
          • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 18:16
            Taki brak zaufania może doprowadzić cię do absurdu. Jak mąż będzie chciał
            zdradzić to i tak to zrobi. Takie kobiety to niewiem czym się kierują w życiu.
            Napewno mają jakieś kompleksy. A ile krzywdy mogą narobić.
          • Gość: alpepe Re: Romans z żonatym IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 18:34
            lubię Cię za to załamanie nerwowe u kochanki ojca:) Ja każę nosić mężowi
            obrączkę, żeby porządne dziewczyny wiedziały, że on ma zobowiązania wobec mnie
            i naszego dziecka. A jakby się jakaś znalazła i chciała mojej dzidzi odebrać
            ojca, to wytargałabym za kłaki, oj, wytargałabym. Nawiasem mówiąc, mój mąż też
            by zobaczył, jak może wyglądać wściekła kobieta...
            • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 18:47
              Tu obrączka nie pomoże! Bo jak ktoś chce oszukać to i sposób znajdzie. A tak na
              marginesie z doświadczenia wiem, że mężczyznom akurat obrączka nie stanowi. PO
              prostu jak ktoś chce to i sposób znajdzie - nic nie pomoże. Ja bym nie zniżała
              się do takiego poziomu, żeby za włosy wytargać. Jak chce to niech odejdzie.
              Każdy jest wolnym człowiekiem.To proste.
              • Gość: alpepe Re: Romans z żonatym IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 18:56
                kto niby ma oszukiwać? Mój mąż? A co mnie to obchodzi?:) Po prostu po świecie
                chodzi cała masa fajnych kobiet, które wypatrują Pana Właściwego, więc po co
                mają sobie robić nadzieję.
                A co do wytargania za kłaki, to gdyby tak każda żona się zniżyła do takiego
                poziomu, to kochanek byłoby mniej. Co do wolności osobistej, to teoretycznie
                się zgadzam, tyle tylko, że jak to pogodzić ze ślubem " nie opuszczę Cię aż do
                śmierci"?
                • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 18:59
                  Czyli jak dobrze rozumiem. masz 100% zaufanie do męza?
                  Ja sama jestem w szoku, że kobieta kobiecie może coś takiego zrobić. To nawet
                  na forum widać, jakie mają wytłumaczenie. Czysty egoizm. Aż się boję za mąż
                  wychodzić..
                  • alpepe Re: Romans z żonatym 14.06.04, 19:18
                    Gość portalu: Obiektywna napisał(a):

                    > Czyli jak dobrze rozumiem. masz 100% zaufanie do męza?
                    Powiedzmy tak, wiem, że to pretty nasty bastard ale leniwy i zdradziłby mnie,
                    gdyby mu jakaś sama wlazła do łóżka, ale musiałaby sama wszystko zrobić, przy
                    mnie musi się napracować, więc wiem, że żadnej wymagającej w tych sprawach
                    kochanki by mieć nie mógł. Poza tym on mnie naprawdę kocha, bardzo kocha.
                    Jeszcze bardziej kocha naszą dzidzię. Sądzę, że mógłby porzucić rodzinę tylko
                    wtedy, gdyby spotkał kobietę z jeszcze silniejszym charakterem niż mój. A znowu
                    kobiety z charakterem, inteligentne silne, wyzwolone, piękne, czyli takie,
                    jakie się podobają mojemu mężowi, nie potrzebują się wikłać w związki z
                    żonatymi facetami. Mają swoją dumę i poczucie własnej wartości. Tak ja to
                    widzę.
                    > Ja sama jestem w szoku, że kobieta kobiecie może coś takiego zrobić. To nawet
                    > na forum widać, jakie mają wytłumaczenie. Czysty egoizm. Aż się boję za mąż
                    > wychodzić..
                    Kobieta kobiecie to może zrobić, mężczyzna mężczyźnie, ogólnie człowiek
                    człowiekowi. Tylko dzieci żal...
                    A za mąż nie ma się co bać wychodzić, tylko krótko trzymać, a jak się jakaś
                    znajdzie z apetytem na męża,to nie cieszyć się, że taki atrakcyjny, tylko,
                    zniżyć się do poziomu i za kłaki!
              • Gość: milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 19:09
                natki, Mrufki i cała reszta dzieweczyn które zadowalają się namiastkami
                oszukującymi swoje żony. W życiu może mnie spotkać wiele rzeczy zarówno dobrych
                jak i złych. Jestem protestantką i w życiu kieruję się dekalogiem.
                najważniejsze dla mnie jest bycie dobrym człowiekiem, uczciwym. Nic nie staje
                się samo. musimy brać odpowiedzilaność za nasze czyny. Związki nie "kształtują
                się w różnych okolicznościach". To my kształtuemy swoje związki i relacje z
                ludźmi. Nie można za to winić przypadku. Trzeba mieć odwagę i przyznać się do
                błędu. A co to za miłość zbudowana na krzywdzie innego człowieka?
                „Miłość cierpliwa jest,
                łaskawa jest,
                Miłość nie zazdrości,
                Nie szuka poklasku,
                Nie unosi się pychą
                Nie jest bezwstydna,
                Nie szuka swego,
                Nie unosi się gniewem,
                Nie pamięta złego,
                Nie cieszy się z niesprawiedliwości,
                Lecz współweseli się z prawdą.
                Wszystko znosi,
                Wszystkiemu wierzy,
                We wszystkim pokłada nadzieje,
                Wszystko przetrzyma.
                Miłość nigdy nie ustaje.” Prawdziwa miłość zaznaczam.
                • Gość: Milcha Re: Romans z żonatym IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 19:14
                  Nie czuję się mniej wartościowa bo nie mam przygód z żonatymi mężczyznami.
                  jestem młoda, sczęśliwa, niezależna materialnie, mężata, dzieciata i wierzę
                  Boga. I nie marzę o zdradach :-)
                  • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 19:34
                    to że nie masz romansu na boku to raczej oznaka zdrowia psychicznego.
                    • viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 19:47
                      Gość portalu: Obiektywna napisał(a):
                      > to że nie masz romansu na boku to raczej oznaka zdrowia psychicznego.

                      albo braku okazji, lub albo wyglada tak ze nikt z nia sie nie chce zadawac, i
                      tu pies jest pogrzebany
                      nie ma roznicy czy ktos jest katolikiem czy protestantem, ateista lub zydem,
                      czy kimkolwiek, wazne sa dwie rzeczy, okazja i ta druga osoba, jesli ona jest
                      to napewno sie cos moze wydarzyc, no napewno sa wyjatki,.... ale ile ich jest?

                      • alpepe Re: Romans z żonatym 14.06.04, 20:01
                        Wiem, że to nie do mnie, ani nie o mnie, ale co tam... Było takie hasło, chyba
                        jednostek SS, więc się niezbyt dobrze może kojarzyć, które jest moim
                        hasłem "Meine Ehre ist meine Treue", dla niewładajacym wrażym germańskim
                        językiem: Moim honorem jest moja wierność. I... tyle. Jak się jest świadomym
                        własnej wartości, to umizgi innych, w moim przypadku facetów, są przyjemne, ale
                        nie odwzajemniam ich względów, mam przecież męża.
                        • Gość: obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 20:06
                          To czy ktoś nie ma romansu nie oznacza braku okazji. Bo takich jest pełno w
                          dzisiejszym swiecie. To wybór. Po prostu. MoZe dla Ciebie jest to trudne do
                          zrozumienia ale tak jest.
                          • alpepe Re: Romans z żonatym 14.06.04, 20:44
                            to chyba do vipera?
                            • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 14.06.04, 20:46
                              tak.Nie bój się
                            • viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 21:51
                              alpepe napisał:
                              > to chyba do vipera?

                              ta ty nie masz romansu ale maz ma romans w przyrodzie nic nie ginie...
                              uklony..;-))
                              obiektywna no coz, nic dodac nic ujac
                              potwierdzilas moje slowa
                              • Gość: alpepe Re: Romans z żonatym IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 22:12
                                mój mąż jest za leniwy na romans, przeczytaj moje wcześniejsze posty :)
                                • viper39 Re: Romans z żonatym 14.06.04, 22:50
                                  Gość portalu: alpepe napisał(a):
                                  > mój mąż jest za leniwy na romans, przeczytaj moje wcześniejsze posty :)

                                  no wiesz moze dla ciebie ale dla innych moze nie jest leniwy, moze calkiem z
                                  wigirem facet jest a lenistwo to zaslona dymna... ale niech mu tam napewno nie
                                  ma romansu, ale na wszelki wypadek nie kontroluj goscia po co masz mu stresy
                                  zadawac a i kochanka sie zestresuje..;-))
                                  • alpepe Re: Romans z żonatym 14.06.04, 23:41
                                    viper39 napisał:


                                    >
                                    > no wiesz moze dla ciebie ale dla innych moze nie jest leniwy, może całkiem z
                                    > wigirem facet jest a lenistwo to zaslona dymna...
                                    niestety, ten typ tak ma...
                                    ale niech mu tam
                                    napewno nie
                                    > ma romansu, ale na wszelki wypadek nie kontroluj goscia po co masz mu stresy
                                    > zadawac a i kochanka sie zestresuje..;-))
                                    nie kontroluję, on sam dobrze niestety wie, że przede mną nic nie ukryje, bo
                                    jest zbyt ciapowaty, a na dodatek, jak tylko robi coś, co mnie by się nie
                                    spodobało, to zaraz go jakieś kary spotykają. Zaczyna wierzyć, że jestem
                                    czarownicą...
                                    Mój mąż pracuje w domu.
                                    • viper39 Re: Romans z żonatym 15.06.04, 14:03
                                      alpepe napisał:
                                      > nie kontroluję, on sam dobrze niestety wie, że przede mną nic nie ukryje, bo
                                      > jest zbyt ciapowaty, a na dodatek, jak tylko robi coś, co mnie by się nie
                                      > spodobało, to zaraz go jakieś kary spotykają. Zaczyna wierzyć, że jestem
                                      > czarownicą...
                                      > Mój mąż pracuje w domu.

                                      ok niech tak bedzie... masz racje ciapcius musi byc....
                                      szkoda goscia...
                                      czarownica, masz zadatki na romans... to sie zdarzy tobie napewno jesli juz sie
                                      nie zdarzylo...


                                      • alpepe Re: Romans z żonatym 15.06.04, 17:37
                                        ano mam zadatki, nie przeczę.
          • nat.ka Re: Romans z żonatym 14.06.04, 21:50
            nie przypominam sobie, żebym rzucała inwektywami, a już na pewno nie na Ciebie,
            więc racz ważyć słowa i nie mówić o mnie per "babsztyl". Nie życzę sobie, żebyś
            mnie tak nazywała, chociażby dlatego, że mnie nie znasz.
            nie ma solidarności kobiecej? to wiadomo nie od dziś, ale nie dlatego, że
            kobiety zakochują się w cudzych mężach, ale dlatego, że te mężatki są wściekle
            zawistne, tak jak Ty, sama napisałaś o swojej zemście. Jeżeli mąż też pokocha
            inną, to go nie upilnujesz, zaręczam Ci. Tymczasem nie feruj wyroków, bo bardzo
            możliwe, że i Twój ma na boku "przyjaciółkę"; wcale bym się nie zdziwiła, z
            taką zawistną kobietą pewnie ciężko wytrzymać.
            • Gość: Teresa Re: Romans z żonatym IP: *.net-serwis.pl 14.06.04, 22:39
              no ta to wszedzie widzi zawisc - po sobie sadzisz natka?
              zupelnie jak prostytutki i inne oferujace swoje wdzieki na rurze czy na
              poboczu, ktore widzialam w jakims talk-show, one jak jeden mąż twierdzily, ze
              wszystkie pozostale kobiety, ktore wyrazaja sie o nich niepochlebnie, mowia
              tak, bo nie maja takich warunkow fizycznych i im po prostu zazdroszcza (!)...
              jakie to proste, nie?
              • nat.ka Re: Romans z żonatym 14.06.04, 22:45
                mylisz, kochana, zawiść z zazdrością, to dwie różne rzeczy, czasem tylko się
                pokrywają. Znowu masz jakieś dziwaczne skojarzenia, co najmniej dziwaczne.
                Nikomu nie zarzucam zazdrości.
                mam nadzieję, że kopov Wam jutro wszystko wyjaśni :)
            • mrufka_z nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 10:28
              Nie ma co się stresować. Wiesz co mi to przypomina? Zachowania członków np
              Samoobrony, którzy nie mając wiele do powiedzenia, zajmują się głównie
              rzucaniem inwektyw na innych. To stara jak świat metoda, żeby odwrócić uwagę od
              miałkości własnych wypowiedzi.
              • nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 10:32
                :)
                na forum to wyjątkowo powszechne, ale trochę mnie to dziwi, bo ja nawet
                słówkiem nie obraziłam tej całej Nelki, nawet się do niej nie zwracałam :)
                • kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 10:45
                  nat.ko, mrufka ma rację, niektóre kołtuńsko-LPR-owsko-zaściankowe osoby, po
                  prostu zazdroszczą nam naszego szczęścia i jak psy ogrodnika szczekają, nie
                  mogąc zeżreć świeżego siana, tak było też kiedyś z głosowaniem nad ustawą
                  aborcyjną, trzeba tych biednych gnomów zrozumieć nawet spróbować im pomóc,
                  takie jest życie, a my powinniśmy cieszyć się tym co nam zesłał los i patrzeć w
                  swietlaną przyszłość
                  • nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 10:53
                    cieszyć się, rzecz jasna cieszę, kopov :) tym niemniej nie lubię jak ktoś
                    nazywa mnie babsztylem tudzież porównuje do dziewczyny na rurze :) ale masz
                    rację, nie zamierzam się tym przejmować, nie to jest teraz dla mnie
                    najważniejsze :)
                    • kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 10:59
                      a propos rury, to muszę Ci sie przyznać, że znam bardzo przyzwoite dziewczyny
                      tańczące na tym przyrządzie, kiedyś to był nawet taki fajny film, chyba z
                      DemiMoore
                      • nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:07
                        taaa, z nią :)
                        no, wg niektórych taniec przy rurze, prostytucja i miłość do cudzego męża to
                        tak samo niemoralne poczynania :)))
                        • kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:11
                          a jak ich mąż za stodołą kozę posuwa, to udaja, że nic się nie dzieje
                          • Gość: ida76 do wszystkich krytykujacych IP: *.migutmedia.pl 15.06.04, 11:14
                            kopov lekka przesada z tym mezem, ale zgadzam sie z dziewczynami. Takie z
                            wiekszosci forumowiczek katoliczki a leca po nas maksymalnie uzywajac
                            wszelakich mozliwych inwektyw czy porownan. Nie spodobalo mi sie gdy zostalam
                            porownana do pani z domu publicznego czy nawet gorzej. Ciekawa jestem czy
                            niedlugo idac do spowiedzi powiedza ksiedzu co pisaly na forum.
                            Pozdrawiam nasze kolko :)))
                            • mrufka_z Re: do wszystkich krytykujacych 15.06.04, 11:48
                              A mnie to właściwie rozbawiło. Bo takie obrzucanie inwektywami to dla mnie
                              zawsze dowód, że komuś brakuje konkretnych argumentów. To trochę jak wtedy, gdy
                              ktoś mówi cały czas k..wa i pie...le, a normalne słowa traktuje jak znaki
                              przestankowe.
                          • nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:15
                            kopov :DDDD
                            to miało być prównanie do nas? :DDD
                            • kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:25
                              nieeeeeeeeeee, no był taki jeden facio z tą kozą, jak mu synek strzelił z worka
                              po nawozach to mu tylko rogi w rekach zostały i potem sie jąkał
                              • nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:27
                                ale sie uśmiałam kopov, jak zwykle przy Tobie :)
                                • kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:36
                                  a reszta niestety spoważniała, chyba wzięli sobie do serca mojego posta, ale
                                  lepiej walnąć od razu prawdę i nie owijać w bawełnę
                                  • nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:38
                                    może boją się odezwać, bo nie umyli jeszcze zębów?:)
                                    • kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 11:54
                                      wyjdą wieczorem, jak nie będzie widać, albo ich zamurowało
                                      • nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:01
                                        no taaa, wampiry wyłaniają się z ciemności.
                                        chociaż pewnie zamurowało, bo kółko wzajemnej adoracji się powiększa, choć ja
                                        wolę odcinki, jak to ujmujesz :)
                                        • mrufka_z Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:03
                                          A ja myślę, że oni teraz wspólnie oradują nad jakąś zabójczą ripostą, po której
                                          (taka mają nadzieję) nie będziemy mogli się pozbierać :-)
                                          • kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:37
                                            zapiszmy się do LPRu to nas będą mogli w dupe pocałować a szczególnie obie
                                            Teresy
                                            • nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:40
                                              nie chce zeby mnie obcy całowali po tyłku :)
                                              • kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:47
                                                i to w tobie najbardziej cenię, no chyba, że chodzi o <krewetki>
                                                • nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:54
                                                  jakie, korde, krewetki?? :)
                                                  wolę psy :)
                                                  • kopov Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:56
                                                    wysyłałem Ci kiedyś o owsikach i krewetkach??????? no nie
                                                  • nat.ka Re: nat.ka - szkoda nerwów 15.06.04, 12:59
                                                    aaaaaaa fuj, no tak, tym bardziej nie chodzi krewetki :)
                                                  • Gość: magga Re: nat.ka - szkoda nerwów IP: *.dwory.pl / *.dwory.pl 15.06.04, 14:21
                                                    oj ludzie..przecież każdy i tak zrobi jak będzie chciał, chce mieć faceta na
                                                    godziny- nie ma sprawy..a jak się pisze na forum to trzeba się spodziewać ze
                                                    różni odpowiedzą...i niestety nie każdy nas pochwali ...

                                                    jak dzieci
                                                    a szkoda bo na poczatku były fajne wypowiedzi
    • Gość: katinka Romans z żonatym-lektura pouczajaca IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 14.06.04, 22:52
      widze, ze kolko wzajemnej adoracji pt : mrufka, ida76 i viper79 brnie dalej...
      rozumiem, ze nalezycie do tych, co to sa zapatrzeni w siebie i wlasne
      (niekontrolowane najwyrazniej) potrzeby emocjonalne i fascynacje (wersja dla
      Was czyt. wielkie uczucia ). byleby to mnie bylo dobrze i bylebym to ja miala
      (mial) te swoja mala chwile szczescia. zdradzana( zdradzany) nic nie wie,
      sumienie czyste, zreszta... ja tez mam prawo do milosci. nie no - mozna zyc i
      wedlug takich zasad, why not? (...) rozumiem tez, ze gdyby przydarzyla sie Wam
      przygoda odwrotna, pretensji nie bedzie???

      cieplutkie pozdrowienia dla Obiektywnej i Milchy - nie warto walczyc z
      wiatrakami ;)


















      • Gość: katinka Re: Romans z żonatym-lektura pouczajaca IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 14.06.04, 22:55
        achhh, do kolka nalezy dodac nat.ke, oczywiscie
        • nat.ka Re: Romans z żonatym-lektura pouczajaca 14.06.04, 22:59
          o właśnie, już się wystraszyłam, że o mnie zapomniałaś :)
        • viper39 Re: Romans z żonatym-lektura pouczajaca 14.06.04, 23:08
          Gość portalu: katinka napisał(a):
          > achhh, do kolka nalezy dodac nat.ke, oczywiscie


          katinka a ciebie nie ma kto adorowac? zal tobie? biedulka nikt totalnie wiec
          sie bierze za nauczanie dobroci i moralnosci
          razem z obiektywna ktora nie umie nawet zdefiniowac co to moralnosc... ehhh
          ale nauczac mozna...;-)))
          gratuluje katinka dewotyzmu...tobie i twojemu kolku

          • Gość: Milcha Re: Romans z żonatym-lektura pouczajaca IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.04, 05:39
            To że ktoś postępuje uczciwie nie znaczy że nie ma "okazji". Po prostu dokonuje
            świadomego wyboru i odrzuca je. Spotykam się często z adoracją ze strony
            mężczyzn w pracy ale jej po prostu nie przyjmuję. Człowiek powinien stawać się
            lepszym każdego dnia. Nie ma to nic wspolnego z moralnością raczej z
            wyznawanymi wartościami.
            Nikt tu nikogo nie naucza, stwierdza się po prostu fakty. A z twoim
            definiowaniem Viper też nie jest najalepiej. dewotyzm - sprawdź w słowniku.
            • forum0wicz Re: Romans z żonatym-lektura pouczajaca 02.07.04, 11:04
              Gość portalu: Milcha napisał(a):

              > To że ktoś postępuje uczciwie nie znaczy że nie ma "okazji". Po prostu
              dokonuje
              >
              > świadomego wyboru i odrzuca je. Spotykam się często z adoracją ze strony
              > mężczyzn w pracy ale jej po prostu nie przyjmuję. Człowiek powinien stawać
              się
              > lepszym każdego dnia. Nie ma to nic wspolnego z moralnością raczej z
              > wyznawanymi wartościami.

              No, w końcu jakiś rzeczowy, mądry i trafiający w sedno głos. Trzeba przede
              wszszystkim się szanować, a nie lecieć z wywalonym jęzorem na pierwszą
              lepszą "okazję".
    • 5sunflowers Re: Romans z żonatym 15.06.04, 08:26
      Generalnie uważam, że w romans z żonatym powinny wdawać sie wyłącznie mężatki
      (i odwrotnie) - bezstresowo dla obojga, każdy ma coś do stracenia, i nikt od
      nikogo nic nie oczekuje. Komfortowa sytuacja.
      • Gość: chwila Re: Romans z żonatym IP: 62.121.129.* 15.06.04, 08:38
        dokładnie! :)

        a mysle, że jednak częśc żonatych panów (nie zawsze się do obrączki
        przyznających) jeżeli szukają okazji wśród młodych i wolnych kobietek
        umiejętnie je adorując -to robią to z nastawieniam że może pora wymienić żonę
        na lepszy model. wiec moze zony niech się interesuja troche swoimi mężami a nie
        tylko ewentualnymi ich kochankami..


        • Gość: chwila ps, "Chłopi"-Jagna... IP: 62.121.129.* 15.06.04, 08:52
          przeczytałam tylko pare wypowiedzi powyzej i dalibog jakbym czytala "Chłopów",
          :)))) tyle jazgotu, "chrzescijańsjkie oburzenie", wypędzanie Jagny ze wsi,
          darcie kudeł, ci niewinni faceci, itd.bleee
          lata minęły a tu po staremu ;)))
          • alpepe Re: ps, "Chłopi"-Jagna... 15.06.04, 08:55
            no właśnie, tylko parę wypowiedzi powyżej, dlatego taką masz opinię chwilo.
            • Gość: Obiektywna Re: ps, "Chłopi"-Jagna... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 10:28
              Mam wrażenie że mrufka blefuje. To jest z jej strony prowokacja. Chciała
              wywołać burzę. Po co wogóle ta cała dyskusja. I tak każdy ma swoje zdanie i
              przy nim pozostanie. Kto będzie chciał zdradzać to i tak będzie choćby niewiem
              co. Ważne tylko żeby w życiu takich osób nie spotykać. I to wszystko. Racja nie
              należy walczyc z wiatrakami.
              • mrufka_z Re: ps, "Chłopi"-Jagna... 15.06.04, 10:44
                Dlaczego uważasz, że blefuję? Bo trzymam się swojego zdania? Proponuję, żebyś
                jeszcze raz przeczytała mój pierwszy post i przypomniała sobie na czym tak
                naprawdę polegał mój problem.
              • Gość: Obiektywna Re: ps, "Chłopi"-Jagna... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 13:10
                Powodzenia w życiu Ci życzę!!
                • mrufka_z Re: ps, "Chłopi"-Jagna... 15.06.04, 13:54
                  Wzajemnie (nawet jeśli ironizujesz, a zwłaszcza wtedy).
                  • viper39 nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 14:14
                    no nareszcie ludzie sobie powodzenia zycza....
                    to juz milosc na calym swiecie zapanopwala...
                    teraz mozna sie kochac, mezatki z mezami swoimi i nie swoimi oraz kawalerami
                    rozwodnikami itd...
                    panny koniecznie z mezami cudzymi bo to na dobry poczatek najelpsze a pozniej
                    mozna i rozwodnikow i kawalerow i wogole
                    a mezczyzni zonaci lub nie niech kochaja wszystkiego kobiety zony swoje i
                    cudze, panienki rozwodki, wesole wdowki, sasiadki wspolpracowniczki, wakacyjne
                    poznane i inne ktore sie akurat w okolicach znajduja....
                    jak to ladnie wiedziec ze sex... o przepraszam milosc panuje na swiecie...hehehe
                    • mrufka_z Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 14:16
                      Viper - Twoim optymistycznym :-) posetm proponuję zakończyc temat, bo zdaje
                      się, że nikt już nie ma nic ciekawego (czyt. nowego) do powiedzenia.
                      • Gość: Obiektywna Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 14:17
                        A jednak się nie myliłam mrufka...
                        • mrufka_z Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 14:19
                          W czym sie nie myliłaś?
                        • mrufka_z nadal twierdzisz, że to podpucha? 15.06.04, 14:21
                          Że to wszystko była podpucha? Nie była, ale przecież juz sobie wyrobiłas zdanie
                          na ten temat, więc nic co napiszę nie zmieni Twojej opinii.
                          • Gość: Obiektywna Re: nadal twierdzisz, że to podpucha? IP: *.futuro.pl 15.06.04, 14:31
                            Tak masz rację nic nie zmieni mojego zdania że to jest zwykła prowokacja. Ale
                            gratuluję Ci jej, bo udana. Wzburzyła co nie którymi.
                    • Gość: Obiektywna Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 14:16
                      No właśnie. Miłość powinna zapanować wszędzie. Kraina wiecznej szczęśliwości.
                      Make love not war.
                      • Gość: ida76 Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... IP: *.migutmedia.pl 15.06.04, 14:39
                        wiesz co obiektywna,
                        te slogany to sobie zachowaj.
                        najpierw nawtykasz osobom ktorych kompletnie nie znasz a potem "make love..."
                        zmien lepiej nicka z obiektywnej na obludna
                        • viper39 Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 15:28
                          Gość portalu: ida76 napisał(a):
                          > wiesz co obiektywna,
                          > te slogany to sobie zachowaj.
                          > najpierw nawtykasz osobom ktorych kompletnie nie znasz a potem "make love..."
                          > zmien lepiej nicka z obiektywnej na obludna


                          niestety ida tak to jest jak sa braki sexu u co niektorych kobiet , organizm
                          przechodzi w faze obludno-zgryzliwo-obwiniajaca caly swiat....
                          a wystarczy miec sex i to przechodzi, wiec zbyt duze przerwy jak widac sa
                          zupelnie nie wskazane...
                          • ivona34 Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 15:36
                            Wygląda na to, że masz rację. Ale nie przypuszczałam, że faza zgryźliwa może
                            mieć aż taki ciężki przebieg. Wymiękłam jak Obiektywna mi oznajmiła, że w jej
                            słowniku również pisze się przez rz.
                            Pozdrawiam ciepło
                        • Gość: obiktywna Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 15:46
                          to byl żart, ale może nie zrozumialaś? nikomu nie ubliżam, przeczytaj sobie
                          wcześniejsze posty
                          • ivona34 Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... 15.06.04, 15:50
                            Ależ nie ma się co złościć, moja droga. Strasznie jesteś zasadnicza. Może
                            kiedyś będziesz w życiu w takiej sytuacji o jakiej nigdy byś nie pomyślała i
                            trochę spuścisz z tonu. Bez urazy.
                            • Gość: óbiektywna Re: nareszcie milosc (czytaj sex)..... IP: *.futuro.pl 15.06.04, 15:53
                              To prawda.Nikt niewie co go czeka.Ale nie chciałabym być w takiej sytuacji.
                              • Gość: Gabi Basta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 16:04
                                Dysputa między kochankami a żonami i tzw. moralizatorkami nigdy do niczego nie
                                doprowadzi. Każda ze stron okopuje się na swoich pozycjach broniąc swoich racji.
                                Nigdy nie przekona się przekonanego . Obie strony obstają przy swoich teoriach
                                i tylko samo życie zweryfikuje kto ma rację i czyje na wierzchu. Zamiast
                                podniecać się takimi sprawami, na zimno i bez emocji należy czekać co będzie
                                dalej.A życie pisze scenariusze i zakończenia takich historii jakich w
                                najlepszych filmach nie zobaczy się.
                                • Gość: Obiektywna Re: Basta IP: *.futuro.pl 15.06.04, 16:32
                                  Tak masz oczywiście rację. Tylko widzisz, każdy człowiek powinnien mieć własny
                                  system wartości, zasady w/g których kieruje się w życiu. Dzięki temu będzie
                                  mieć czyste sumienie i świadomość dobrze (uczciwie wobec siebie i innych)
                                  przeżytego życia. Nie mamy wpływu na to co nas spotyka - ale mamy za to wpływ
                                  czy wyjdziemy z sytuacji godnie i z twarzą. Niestety nie żyjemy tylko dla
                                  siebie np. rodzice dla dzieci. O to właśnie w tym wszystkim chodzi żeby się nie
                                  pogubić, wiedzieć co jest dobre a co złe. Wyrzuty sumienia mogą doprowadzić do
                                  obłędu a nie do szczęścia do którego zresztą każdy dąży. Pozdrowienia.
                                  • viper39 Re: Basta 15.06.04, 16:44
                                    obiektywna dowalilas znow....

                                    a wiec wisisz mi / nam wszystkim twoja definicje:
                                    1. moralnosci
                                    2. sumienia
                                    3. godnosc z twarza (co to kurka wodna jest?)
                                    4. szczescie

                                    no wlasnie czekam z zapartym tchem na wyjasnienia i oswiecenie mnie (i pewnie
                                    innych tez) twoimi definicjami wtedy wreszcze dowiemy sie dlaczego nie dociera
                                    do ciebie zycie ktore sie toczy na okolo
                                    obiektywna zycze sexu

                                    • Gość: Obiektywna Re: Basta IP: *.futuro.pl 15.06.04, 17:08
                                      Sexu mi nie życz - bo mam go wystarczająco. I jestem szczęśliwa. Naprawdę.
                                      Viper każdy ma inną definicję szczęścia, sukcesu itp. Ale jest za to jeden
                                      dekalog .... Sam sobie odpowiedz. Viper39 nie chcę Ciebie przekonywać. Ty masz
                                      swoją prawdę, ja swoją. Nie zrozumiemy się. Po co walczyć z wiatrakami? Tobie
                                      życzę wszystkiego najlepszego.
                                  • Gość: Gabi Re: Basta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 16:45
                                    Zgadzam się.
                                    Ale musisz wziąźć pod uwagę fakt, że są ludzie ktorzy z jakiś tam powodów nie
                                    wynieśli z rodzinnego domu takich wartości.Dzieci powielają błędy rodziców.
                                    Są też ludzie chwiejni bez tzw. kręgosłupa moralnego. Tacy najczęściej kierują
                                    się własnym kodeksem moralnym - to dobre co dla nich jest dobre.
                                    Rozsądni ludzie potrafią uczyć sie na własnych i cudzych błędach.
                                    Jedni nie potrafią życ z poczuciem winy, z wyrzutami sumienia, drudzy szybko
                                    znajdują usprawiedliwienie dla swych uczynków , potrafią tez zrzucić winę na
                                    innych lub na tzw. czynniki obiektywne. Pozdr.
                                    • kopov Re: Basta 15.06.04, 16:50
                                      jeśli "pijesz" do mnie i do natki to wiec, że wynieśliśmy z domów wszystkie te
                                      wartości o których mówisz. I teoria ta w naszym przypadku nie ma potwierdzenia
                                      • Gość: Gabi Re: Basta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 17:36
                                        Ja nie pijam. A ty i natka to co? Brat, swat, czy towarzystwo wzajemnej
                                        adoracji?
                                        • kopov Re: Basta 15.06.04, 20:04
                                          to cas najwyższy zacząć, a ja i natka toooooooo, a co Ci będę mówił jak nie
                                          wiesz. No w każdym razie twoja teoria sie nie sprawdza, przykro mi.
                                          • nat.ka Re: Basta 15.06.04, 21:19
                                            może nie tyle nie wie, ile nie chce zrozumieć, że ludzie w takich związkach
                                            mogą mieć moralność na jakim-takim poziomie.
                                    • Gość: Obiektywna Re: Basta IP: *.futuro.pl 15.06.04, 17:14
                                      Tak, takich ludzi trzeba zrozumieć. To jedyne co mozna dla nich zrobić. Ludzie
                                      są różni. Jedni mordują własne dzieci i uważają to za normalne i pożniej
                                      chowają po beczkach. Ludzie są różni. Może gdyby otrzymali miłość w odpowiednim
                                      czasie byliby inni. Bo miłość wszystko może.
                                      • viper39 obiektywnie nawiedzona 15.06.04, 18:25
                                        kobieta o czym ty mowisz?
                                        jak moja /twoja prawda?
                                        o jakim zabijaniu dzieci mowisz?
                                        my tu o sexie a nie o dzieciach
                                        czlowiek ksztaltuje sie dzieki roznym czynnikom (szkola dom, praca, rodzina,
                                        otoczenie, itd) ale na koniec to on podejmuje decyzje, dekalog jest ten sam ale
                                        nie wiem czy nie zapomnialas o mozliwosci interpretacji dekalogu, to dlateego
                                        powstalo prawo (wylazlo z dekalogu jakos tak) i prawnicy zarabiaja kase aby
                                        pomoc w interpretacji rzeczy nie zrozumialych, ty obiektywna duzo rzeczy nie
                                        rozumiesz bo nie zadalas sobie czasu aby je zrozumiec, poprostu powtarzasz cos
                                        co kiedys ktos powiedzial,
                                        to tak jakbys chciala mi udowodnic ze ten jest lepszym wierzacym ktory lazi
                                        codziennie do kosciolo i klepie pacierze nie zastanawiajac sie co mowi i do
                                        kogo od tego ktory idzie do kosciola raz na jakis czas ale zdarza mu
                                        sie "rozmawiac z Bogiem" czesto, w ciszy pokoju przy muzyce....
                                        nie umiesz obiektywna odpowiedziec na zadne pytanie zadane tobie, nie umiesz
                                        zdefiniowac rzeczy o ktorych mowisz, a jedyna odpowiedzia na to jest "ty masz
                                        swoja prawde a ja swoja" to tak jakbym rozmawial z lepperem on tez nie wie o co
                                        chodzi, ale ma za soba kupe ludzi ktorzy sluchaja go bo glosno krzyczy a przy
                                        piwie taki jest najlepszy...
                                        • Gość: Milcha Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.04, 18:58
                                          jeśli rodzice Ci takie wartości Viper przekazywali to grochem o ścianę jak się
                                          okazuje. Nikt Waszego kółka wzajemnej adoracji nie obrzucił inwektywami, to
                                          raczej usiłowaliście umniejszyć osobom, które miały odmienne zdanie.
                                          A co do dekalogu to się doucz trochę Szanowny Kolego bo nie z dekalogu powstało
                                          prawo. oDDAJ bOGU CO BOSKIE A CESARZOWI TO CO CESARKIE.
                                          Poza tym nie każdy z nas ma swoją prawdę, prawda jest tylko jedna. Można mieć
                                          różne poglądy. I każdy może wyznawać swoją wiarę tak jak potrafi.
                                          A w 10 przykazaniach masz wyraźnie napisane m. in.: kochaj bliźniego jak siebie
                                          samego, nie cudzołóż. Akurat możliwości różnych interpretacji dekalogu nie ma.
                                          jest tak jak zostało zapisane.
                                          Jeśli ci się nie podoba, że są ludzie uczciwi, wypełniający swoje obowiązki
                                          wobec Boga i bliźnich, stosujący się do zasad swojej religii, szczęśliwi i
                                          zamożni to jest twój problem. Bo my chrześcijanie pokazujemy swoim życiem
                                          prawdę. A Ty jak wypełniasz swoje obowiązki oprócz rozmów z Bogiem przy muzyce?
                                          • viper39 Re: obiektywnie nawiedzona 15.06.04, 20:55
                                            Gość portalu: Milcha napisał(a):
                                            > jeśli rodzice Ci takie wartości Viper przekazywali to grochem o ścianę jak
                                            się > okazuje. Nikt Waszego kółka wzajemnej adoracji nie obrzucił inwektywami,
                                            to > raczej usiłowaliście umniejszyć osobom, które miały odmienne zdanie.
                                            > A co do dekalogu to się doucz trochę Szanowny Kolego bo nie z dekalogu
                                            powstało> > prawo. oDDAJ bOGU CO BOSKIE A CESARZOWI TO CO CESARKIE.
                                            > Poza tym nie każdy z nas ma swoją prawdę, prawda jest tylko jedna. Można mieć
                                            > różne poglądy. I każdy może wyznawać swoją wiarę tak jak potrafi.
                                            > A w 10 przykazaniach masz wyraźnie napisane m. in.: kochaj bliźniego jak
                                            siebie> samego, nie cudzołóż. Akurat możliwości różnych interpretacji dekalogu
                                            nie ma. > jest tak jak zostało zapisane.
                                            > Jeśli ci się nie podoba, że są ludzie uczciwi, wypełniający swoje obowiązki
                                            > wobec Boga i bliźnich, stosujący się do zasad swojej religii, szczęśliwi i
                                            > zamożni to jest twój problem. Bo my chrześcijanie pokazujemy swoim życiem
                                            > prawdę. A Ty jak wypełniasz swoje obowiązki oprócz rozmów z Bogiem przy
                                            muzyce?


                                            no coz milcha po pierwsze skad wiesz jakie wartosci dostalem od rodzicow? jak
                                            chce wiedziec czy ten ktos zna definicje tych slow, czytac nie umiesz co
                                            milcha? brak myslenia zaslepiony dowaleniem komus kto inaczej mysli? co maz
                                            twoja glowka za mocno w sciane wali? mysl czytaj a dopiero pozniej dyskutuj
                                            przeczytaj raz jeszcze co tam napisalem abys wiedziala na co odpisuje

                                            co do prawa to wywodzi sie ono (to nowo zytnie, nie mylic z zytnia) wlasnie z
                                            dekalogu, i dekalog byl uzywany jako swego rodzaju podstawa do budowania naszej
                                            moralnosci, ale to tak nawiasem

                                            ponadto pierwowzory prawa siegaja duzo glebiej niz dekalog ale ja mowie o
                                            nowozytnim prawie

                                            > A w 10 przykazaniach masz wyraźnie napisane m. in.: kochaj bliźniego jak
                                            siebie> samego, nie cudzołóż. Akurat możliwości różnych interpretacji dekalogu
                                            nie ma. > jest tak jak zostało zapisane.

                                            nie cudzoloz - to znaczy w obcym lozku mam nie spac? wyraznie pisze? no to jak
                                            jest dokladnie napisane?
                                            kochaj blizniego jak siebie samego - znaczy jesli inna kobieta jest tym bliznim
                                            to mam ja kochac to nie ma problemu czyli mamy przyzwolenie nie tylko na sex
                                            ale i na kochanie... no to jak jest mozliwa interpretacja?
                                            a wiec nie wiesz co mowisz milcha

                                            co wedlug ciebie jest uczciwoscia?
                                            co to jest szczescie wedlug ciebie?
                                            ty jestes chrzescijaninem? i jaka prawde pokazujesz swoim zyciem?
                                            te biblijna? ktore interpretacja biblii? ta ktore koscil tlumaczyl i
                                            przekrzywial? bo trzeba bylo chlopa do roli przywiazac i pomoc wladcom w
                                            sredniowieczu? pomysl sobie ze interpretacja biblii sie od wlasciwie
                                            srednioweicza nie zmienila, ale tego nie mozesz wiedziec bo tego tobie nikt nie
                                            powiedzial, i nigdy nie interesowalo cie co sie dzieje i dlaczego nadal sa
                                            niejasnosci w biblii, dlaczego jeszcze do niedawna tylko ksieza mogli czytac i
                                            interpretowac bi9blie (tak mowimy o wieku 20!) nad tym sie tez nie
                                            zastanowilas, bo jestes ta ktora po odklepaniu paciorka juz mysli ze to wszystko

                                            a to jak ja spelniam swoje obowiazki wobec Boga to ty nie masz o tym pojecia bo
                                            nie zdefiniowalas swoich obowiazkow jeszcze
                                            patrz proste pytania ale ani ty ani obiektywna subiektywnie pomijacie odpowiedz
                                            na nie czyzbyscie nie wiedzialy jak na to odpowiedziec? zabraklo wiedzy?
                                            intelektu?
                                            co juz sama nie umiesz myslec ze musisz haslami rzucac o cesarzu?
                                            widzisz tym sie roznimy ja nie biore wszystkiego takim jak jest namalowane i
                                            napisane ja chce wiedziec wiecej... tobie nawet to do glowy nie przyszlo

                                            i skad wiesz ze ja nie jestem chrzescijaninem? i na dodatek katolikiem? bo
                                            widzisz chrzescijanie to nie tylko katolicy, ale tego tez pewnie nie wiedzialas
                                            wczesniej co?
                                            strasznie ograniczona jestes
                                            z tym prawem to zle trafilas....

                                            historia prawa
                                            2350 BC: Urukagina's Code
                                            2050 BC: Ur-Nammu's Code
                                            1850 BC: The Earliest Known Legal Decision
                                            1700 BC: Hammurabi's Code - niektorzy wlasnie tutaj zaczynaja prawo
                                            1300 BC: The Ten Commandments - a niektorzy tutaj bo to jest mniej "krwawe"
                                            i tak dalej az do roku
                                            1100: First Law School - to wtedy wlasnie powstala pierwsza szkola w ktorej
                                            wykladano prawo

                                            • Gość: Obiektywna Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.futuro.pl 16.06.04, 13:38
                                              Wiesz co Viper39 - daruj sobie. Z Toba duskusja spełza na niczym. A co tyczy
                                              sie Twoich poglądów -wyrażnie je zakcentowałeś we wcześniejszych postach.
                                              Milcha ma rację jest jedna prawda, ale Ty akurat tego nie rozumiesz. Życzę Ci
                                              żebyś się zakochał i ażeby Twoja partnerka miała podobne zapatrywania jak Ty na
                                              temat wolności seksualnej w związku. Ciekawe co wtedy będziesz czuł? Może wtedy
                                              zrozumiesz że błądzisz. Ciężko się z kimś rozmawia kto jest absolutnie
                                              zamknięty na inne poglądy. Życzę Ci mniej zaściankowości a więcej otwartości. I
                                              jeszcze jedno Viper nawiedzony, na co wskazują Twoje opinie, to jestes Ty. Pora
                                              stawić temu czoła. Założę się że jestes b. nieszczesliwy i odosobniony w tym
                                              swoim życiu. Pozdrowienia dla Milchy - tak trzymaj!!!
                                              • viper39 Re: obiektywnie nawiedzona 16.06.04, 13:45
                                                obiektywna z toba sie dziwnie dyskutuje, to tak jakbys mi chciala udowodnic ze
                                                czerwone samochody sa szybsze od zoltych, poza kolorem nie widzisz roznicy w
                                                samochodach (to tylko porownanie, tlumacze tobie abys zrozumiala bo malo
                                                rozumiesz)
                                                nie rozumiesz co do ciebie sie mowi i o co sie pyta, nie odpowiadasz na pytania
                                                (podobnie jak milcha), skupiacie sie na tym co chcecie powiedziec nie baczac co
                                                jest watkiem rozmowy, biedna jedna i druga,
                                                co do mnie jestem otwarty na wszelkie dyskusje i na inne poglady, ale trzeba
                                                udowodnic swoja racje a to znaczy i wiedziec o czym sie mowi a wy dwie
                                                (nieobiektywna i milcha i pare innych tez) pleciecie to co checie wyrzucuc z
                                                siebie, obwinic caly swiat nie baczac gdzie rozmowa nas juz zaprowadzila,
                                                to wlsnie dlatego pewnie wasi partnerzy maja na boku kogos z kim moga
                                                porozmawiac bo z wami sie nie da....
                                                a to moze byc jedna z przyczyn waszych zlosci

                                                a co do mojego szczescia, to mam tak jak kazdy ani wiecej ani mniej....
                                                • Gość: Obiektywna Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.futuro.pl 16.06.04, 14:05
                                                  Przecież to do Ciebie nic nie dociera. A teraz próbójesz odwrócic kota ogonem.
                                                  Ty chcesz abym zmieniła poglądy pod wpływem Twoich wynurzeń. A ja nie chce
                                                  żebyś Ty zmieniał poglądy, tylko uwzględniał inny punkt widzenia. Inne opcje,
                                                  inne drogi. To wszystko. Taka jest różnica. Jak dla Ciebie normalne jest to,
                                                  że ludzie będący w związku zdradzają się na lewo i prawo,(że takie mają prawo)
                                                  to ja nie mam nic do dodania. Nie mam takich ambicji aby naprawiac świat z
                                                  takich jak Ty.
                                                  • viper39 Re: obiektywnie nawiedzona 16.06.04, 14:10
                                                    obiektywna ja chcialem od ciebie i milchy zrozumiec wasze zrozumienie pewnych
                                                    slow, wiec prosilem o definicje tych slow, widzisz jestes na tyle osoba nie
                                                    kapujaca co do ciebie sie mowi ze nawet na proste pytania nie umiesz
                                                    odpowiedziec broniac sie jakby to bylo cos zlego, czy to moze odruchy obronne?
                                                  • Gość: Obiektywna Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.futuro.pl 16.06.04, 14:15
                                                    Pewnie obronne ....
                                                  • Gość: Obiektywna Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.futuro.pl 16.06.04, 14:18
                                                    pewnie to odruch obronny.... i tak wiesz lepiej.
                                                  • Gość: Milcha Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 19:44
                                                    Jeśli napisałam kilka post.ów wcześniej, że jestem protestantką a dokładnie
                                                    luteranką to skoro tyle wiesz o chrześcijaństwie - doczytałeś zapewne jakie są
                                                    obowiązki luteran wobec Boga i bliźnich i czym się różnią od obowiązków
                                                    katolików.
                                                    A swoją drogą dlaczego ty się tak pieklisz i zamiast spokojnie powymieniać
                                                    posty napadasz na mnie i piszesz o mnie takie rzeczy: twój mąż wali za mocno
                                                    twoją główką o ścianę. czy to jest odpowiedź na poziomie? Dyskusja
                                                    merytoryczna?
                                                    Nie masz argumentów i w złości sięgasz po obelgi. Taka broń jest bronią ludzi
                                                    słabych, którzy zazwyczaj nie mają nic do powiedzenia.
                                            • Gość: Milcha Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 19:37
                                              "no coz milcha po pierwsze skad wiesz jakie wartosci dostalem od rodzicow? jak
                                              chce wiedziec czy ten ktos zna definicje tych slow, czytac nie umiesz co
                                              milcha? brak myslenia zaslepiony dowaleniem komus kto inaczej mysli? co maz
                                              twoja glowka za mocno w sciane wali? mysl czytaj a dopiero pozniej dyskutuj
                                              przeczytaj raz jeszcze co tam napisalem abys wiedziala na co odpisuje"
                                              uważasz to za komplementy oczywście. Ja ciebie nie obraziłam ani jednym słowem.
                                              natomiast co do prawa i dekalogu jesteś poi prostu komiczny.
                                              Czytaj uważniej moje posty bo widzę że i czytaniem masz problemy. Za mało się
                                              uczysz. chyba że masz 10 lat to rzeczywiście jesteś nad wyraz rozwinięty.
                                              O wartościach sam napisałeś wcze.śniej (przekazanych przez rodziców) ale z
                                              pamięcią też masz kłopoty.
                                              Jestem protestantką dlatego swoją odpowiedź odnośnie chrześcijaństwa i
                                              katolicyzmu sformułowałam tak jak sformułowałam.
                                              Jeśli jesteś katolikiem to chyba wiesz, że tylko papież, sobory i k. katolicki
                                              mają prawo do interpretowania pisma świętego.
                                              Odnośnie prawa, prawo wywodzi się z czasów wcześniejszych niż nowy testament.
                                              poczytaj zanim coś bezkrytycznie ściągniesz z internetu.
                                              czytaj uważnie i myśl. To nie boli.
                                              A może Ty jak kopov masz 12 lat?
                                              • Gość: Obiektywna Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.futuro.pl 16.06.04, 19:49
                                                To jest do Vipera39?
                                                • Gość: Milcha Re: obiektywnie nawiedzona IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 20:32
                                                  Tak. Pozdrawiam
                                              • viper39 Re: obiektywnie nawiedzona - milcha 16.06.04, 22:01
                                                milcha co do prawa to jesli chcesz o tym porozmawiac to nie ma problemu, nie
                                                wiesz napewno na ten temat nic bo nawet informacje ktora dostalas (a nie moja
                                                opinie) skrytykowalas za nie prawdziwa, wiec o prawie raczej nie porozmawiamy
                                                bo tu niestety nie masz wystarczajaco duzo wiedzy na ten temat (czytaj nie masz
                                                wiedzy wogole), bo gdybys ja miala to podalabys daty w ktorych to prawo
                                                powstawalo, ale cos nie widzialem nic na ten temat w twoje "publikacji"
                                                co matol jestes ze nie umiesz znalezc faktu i go tutaj napisac?

                                                co do czytania to ja uwaznie czytam i wiem co piszesz, nadal MILCHA WYMIJASZ
                                                SIE Z NAPISANIEM DEFINICJI SLOW O KTORE PROSILEM (z obiektywna dalem sobie
                                                spokoj bo jej poziom umyslowy jest w okolicach 6 latka) tobie dalem szanse na
                                                wejscie w dyskusje, ale tego nie robisz nie nie umiesz zdefiniowac prostych
                                                rzeczy nie umiesz przedstawiac rzeczy ktore maja sens,
                                                o interpretowaniu prawa mowilismy a nie biblii, czytaj uwaznie matole
                                                w dawnych czaach zabraniano interpretowania biblii ale tego juz sie nie robi,
                                                bo demokracja nastala milcha jesli wiesz o tym
                                                wiem ze myslenie nie boli milcha tobie tez polecam myslenie i czytanie, oraz
                                                odpowiedzi na to o o ktos pyta, bo madrujesz sie bardzo zarzucac mi rzeczy
                                                ktore nie pisalem a sama tylko wlasnie potrafisz cos komus zarzucic nic wiecej
                                                jednak maz za mocna glowka twoja wali w sciane, zapominasz to na co mialas
                                                pisac i powtarzasz sie czesto
                                                a moze tak na temat zaczniesz pisac?
                                                co do mojego wieku no coz widze ze masz problemy ze zrozumieniem tego co do
                                                ciebie dzieciole sie pisze wiec moze zaprzestan katowac swoje palce jak w
                                                glowce rozumu brakuje
                                                a to zy jestes protestantka czy wyznawca slonca nie ma zadnego tutaj znaczenia,
                                                kazdy moze miec swoja opinie, opinie nalezy jednak budowac na faktach a nie
                                                na "a bo ja slyszalam jak...." pokazuje to ze inteligencji takiej osobie nie
                                                wystarcza na sprecyzowanie swojej opinii i na poszukaniu faktow, ktorych ty jak
                                                widac nie poszukalas wogole, po pieprzysz jak maly kazio po duzym piwie...


                                                • alpepe Re: obiektywnie nawiedzona - milcha 16.06.04, 22:21
                                                  sorry żmijko, ze się wcinam, ale dałbyć spokój Milchy, Milsze?, a nie posuwał
                                                  się do obelg, merytorycznie wygrywasz bez dwóch zdań, dziewczę chyba nie za
                                                  bardzo kuma, co do niej piszesz, Ty zresztą też nie doczytałeś wcześniej paru
                                                  informacji o niej.... Tak Cię już polubiłam za Twój brak skrupółów w sprawie
                                                  seksu pozamałżeńskiego, a tu się zniżasz do takich powiedzonek o Kaziu i
                                                  ścianie... Proszę, nie bądź taki nieprzyjemny, ona fajna jest:)
                                                  • viper39 Re: obiektywnie nawiedzona - milcha 16.06.04, 22:33
                                                    alpepe napisał:
                                                    > sorry żmijko, ze się wcinam, ale dałbyć spokój Milchy, Milsze?, a nie posuwał
                                                    > się do obelg, merytorycznie wygrywasz bez dwóch zdań, dziewczę chyba nie za
                                                    > bardzo kuma, co do niej piszesz, Ty zresztą też nie doczytałeś wcześniej paru
                                                    > informacji o niej.... Tak Cię już polubiłam za Twój brak skrupółów w sprawie
                                                    > seksu pozamałżeńskiego, a tu się zniżasz do takich powiedzonek o Kaziu i
                                                    > ścianie... Proszę, nie bądź taki nieprzyjemny, ona fajna jest:)

                                                    wedle zyczenia.....
                                                    wiesz obelgi to ona zaczela z obietkywna ale to tak nawiasem...
                                                    ale masz racje, ktos musi przestac,
                                                    alpepe daj sobie spokoj z tym lubieniem (sarkazm?)
                                                    i co do kazia to mnie sie powiedzonko podoba i juz stare ale fajne
                                                    sciana no coz twarda i brutalna tu masz racje
                                                  • alpepe Re: obiektywnie nawiedzona - milcha 16.06.04, 22:46
                                                    to z tym lubieniem to na serio, to, ze nie podzielam Twoich poglądów nie
                                                    znaczy, że nie czuję sympatii do osoby, która nie ich nie kryje, na dodatek
                                                    uwielbiam inteligentnych ludzi, szczególnie inteligentnych facetów, których nie
                                                    spotyka się często, ale Ty pewnie masz w tej kwestii akurat osobne zdanie...
                                                  • viper39 alpepe 16.06.04, 22:55
                                                    alpepe napisał:
                                                    > to z tym lubieniem to na serio, to, ze nie podzielam Twoich poglądów nie
                                                    > znaczy, że nie czuję sympatii do osoby, która nie ich nie kryje, na dodatek
                                                    > uwielbiam inteligentnych ludzi, szczególnie inteligentnych facetów, których
                                                    nie> spotyka się często, ale Ty pewnie masz w tej kwestii akurat osobne
                                                    zdanie...

                                                    taa... masz racje nie podzielam Twojego zdania....hihihi... wole kobiety ..;-))
                                                    sa milsze w dotyku...;-))
                                                  • alpepe Re: alpepe 16.06.04, 22:59
                                                    bo nie byleś w łóżku z moim mężem, ten to dopiero jest miły w dotyku :) haha
                                                  • Gość: Milcha Re: alpepe IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.04, 07:10
                                                    co do dyskusji z Tobą musiałabym zacząć od Adama i Ewy. ty niestety nie masz
                                                    nawet podstaw. A więć dyskusja z tobą to jak mówienie do obrazu. Poza tym
                                                    używasz inwektyw i nie potrafisz obchodzić się bez obrażania innych. niech cię
                                                    mama najpierw kultury nauczy. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: katinka viper39 - obrazek namalowalam... IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 16.06.04, 23:27
                                                    prosze szanownego Pana:
                                                    nie wiedziec czemu, po przeczytaniu kilku Pana wypowiedzi namalowalam sobie
                                                    obrazek osobnika nieciekawego, nudnego i z szeroka tlustawa buzka, raczej
                                                    niskiego z grubym wysiedzialym tylkiem, ktoren to osobnik (lekko niedoceniany w
                                                    swiecie ralnym, wiec plywajacy we wlasnych wyobrazniach) snuje wyjatkowo
                                                    chamskie watki, objawiajac sie kompletnym brakiem szacunku dla dyskutanta i nie
                                                    tylko. nie raz i nie dwa zauwazylam takze gornolotne pisanie pozbawione
                                                    jakiegokolwiek sensu, za to zgodnie z zasada " nie wiem, co odpowiedziec, to na
                                                    wszelki wypadek dowale". ponadto rzucila mi sie w oczy niechec do osob, ktore
                                                    smia miec inne niz Pan zdanie na temat dowolny. takie osoby (zwlaszcza kobiety)
                                                    od razu sa przywolywane do porzadku poprzez zastosowanie pouczen typu: brak
                                                    seksu w zyciu. reprezentowany przez Pana poziom dyskusji jest - moim skromnym
                                                    zdaniem - wyjatkowo zalosny.

                                                    no tak sobie napisalam, wszak to forum w internecie i kazdy ma prawo zabrac
                                                    glos ;) zal mi czasami tylko, ze moj maz (ha! MAM MEZA!!!) tak nisko ocenia,
                                                    to, co tutaj czytam...

                                                    dziekuje za uwage. dobranoc :)
                                                  • viper39 Re: viper39 - obrazek namalowalam... ja tez.. 17.06.04, 14:42
                                                    do milcha:
                                                    milcha niestety nie moglabys ze mna rozmawiac na zaden pewnie temat, no moze
                                                    cerowanie skarpetek bo mam male pojecie o tym, nie mozesz dyskutowac bo nie
                                                    wiesz co to jest dyskusja, zaczelas zaczepiac i to ty pierwsze wyziska rzucilas
                                                    na mnie,
                                                    twoj brak wiedzy jest zaskakujacy, poza tym brniesz w swoim zaklamaniu do
                                                    granicy idiotyzmu,
                                                    co do mojej mamy to mysle ze dobrze mnie nauczyla wszystkiego, poza tym jako
                                                    dobry uczen sam zaczalem sie tez uczyc co tobie polecam, bo mamine nauki tobie
                                                    tylko zostaly a nic innego niestety nie nauczylas sie w zyciu


                                                    do katinki:
                                                    Gość portalu: katinka napisał(a):
                                                    > prosze szanownego Pana:
                                                    > nie wiedziec czemu, po przeczytaniu kilku Pana wypowiedzi namalowalam sobie
                                                    > obrazek osobnika nieciekawego, nudnego i z szeroka tlustawa buzka, raczej
                                                    > niskiego z grubym wysiedzialym tylkiem,

                                                    186cm, 92kg, tluszczu niestety (dla ciebie) u mnie nie uswiadczysz, jako byly
                                                    sportowiec nadal biegajacy plywajacy chodzacy na gym niezle sie trzymam, dam
                                                    tobie przyklad kazdego tygodnia przeplywam 7-10km, przebiegam/chodze tzw power
                                                    walk okolo 25km, i nadal na laweczce wyciskam 150kg (tu sie spytaj meza czy to
                                                    duzo)- tu sie pomylilas katinka i to bardzo
                                                    co do pracy to w niej siedze, no ale co ja mam zrobic, ktos te trzepanie workow
                                                    po cemencie musi robic na siedzaco a to jedyna papierowa praca jaka potrafie

                                                    ktoren to osobnik (lekko niedoceniany w > swiecie ralnym, wiec plywajacy we
                                                    wlasnych wyobrazniach) snuje wyjatkowo
                                                    > chamskie watki, objawiajac sie kompletnym brakiem szacunku dla dyskutanta i
                                                    nie tylko.

                                                    szanuje kazdego dyskutanta do momentu gdy nie zacznie "zadawac ciosow ponizej
                                                    pasa" znaczy uzywac bzdurnych porownan, wyzwisk , ja nigdy nie zaczynam tej
                                                    gry, wyjatkowo chamskie watki to snaja takie osobki jak ty katinka ktore nie sa
                                                    w stanie zrozumiec drugiego czlowieka i jego potrzeb oraz nie umieje uszanowac
                                                    innych, ja z gory powiedzialem ze mnie nie przeszkadza to czy ktos ma czy nie
                                                    ma romansu z kims, to jest wylacznie sprawa tych osob i nikogo wiecej bo to one
                                                    odpowiadaja za to co robia,
                                                    co do doceniania mnie to i profesionalnie i w zyciu prywatnym jestem doceniana
                                                    osoba wbrew twoim oczekiwaniom

                                                    >nie raz i nie dwa zauwazylam takze gornolotne pisanie pozbawione
                                                    > jakiegokolwiek sensu, za to zgodnie z zasada " nie wiem, co odpowiedziec, to
                                                    na> wszelki wypadek dowale".

                                                    a ja myslalem ze to twoja specialnosc katinka, bo teraz wlasnie to udowadniasz
                                                    swoim pisaniem nie na temat i probujesz dowalic mi, co sie tobie nie udaje, bo
                                                    piszesz bez sensu ladu i skaldu, wlasnie takie jak ty nie umiejace dobrze sie
                                                    wyslowic na temat zarzucaja mezczyznom ze sa "tacy lub owacy" a kobiety
                                                    wyzywaja od najgorszych za to co robia, choc nie maja prawa oceniac nikogo, kim
                                                    ty jestes ze probujesz sobie uzurpowac prawo do tego oceniania? nastepna ktora
                                                    maz porzucil dla kochanki? to tez nie usprawiedliwia bo wina za to lezy podobno
                                                    po srodku

                                                    >ponadto rzucila mi sie w oczy niechec do osob, ktore > smia miec inne niz Pan
                                                    >zdanie na temat dowolny. takie osoby (zwlaszcza kobiety)

                                                    nie mam niecheci do nikogo, mam jednak niechec dla osob ktore zaczynaja sie
                                                    zachowywac jak idiotki (idioci) i na zaczepki reaguje odpowiednia odpowiedzia

                                                    > od razu sa przywolywane do porzadku poprzez zastosowanie pouczen typu: brak
                                                    > seksu w zyciu. reprezentowany przez Pana poziom dyskusji jest - moim skromnym
                                                    > zdaniem - wyjatkowo zalosny.

                                                    pewnie ze jest zalosne to jak sie ma za malo sexu w zyciu, polecam tobie od
                                                    czasu do czasu go miec poczujesz sie lepiej

                                                    > no tak sobie napisalam, wszak to forum w internecie i kazdy ma prawo zabrac
                                                    > glos ;) zal mi czasami tylko, ze moj maz (ha! MAM MEZA!!!) tak nisko ocenia,
                                                    > to, co tutaj czytam...

                                                    no napisalas sobie nic wiecej......

                                                    katinka jestes zalosna dyskutantka, i bardzo smieszna, czasami trzeba sie z
                                                    kogos posmiac wiec spelniasz tutaj swoja role

                                                  • Gość: katinka Re: viper39 - obrazek namalowalam... ja tez.. IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 17.06.04, 15:48
                                                    >cm, 92kg, tluszczu niestety (dla ciebie) u mnie nie uswiadczysz, jako byly
                                                    sportowiec nadal biegajacy plywajacy chodzacy na gym niezle sie trzymam, dam
                                                    tobie przyklad kazdego tygodnia przeplywam 7-10km, przebiegam/chodze tzw power
                                                    walk okolo 25km, i nadal na laweczce wyciskam 150kg (tu sie spytaj meza czy to
                                                    duzo)- tu sie pomylilas katinka i to bardzo

                                                    tak, rzeczywiscie jestem pod wrazeniem. ano zapytam meza, bardzo znanego w
                                                    Polsce (i nie tylko) windsurfera, wiec tez sportowca (nie bylego jednak),
                                                    wyzszego od Ciebie w kazdym detalu... zapytam takze, czy majac az tyle prac nad
                                                    swoim cialem jestes w stanie wyrobic tygodniowo wyspiewana norme, biorac pod
                                                    uwage godziny spedzane w pracy i w necie.... :D

                                                    >>szanuje kazdego dyskutanta do momentu gdy nie zacznie "zadawac ciosow ponizej
                                                    pasa" znaczy uzywac bzdurnych porownan, wyzwisk , ja nigdy nie zaczynam tej
                                                    gry,

                                                    tu juz nikogo pytac nie musze, jednym slowem wielkie ROTFL

                                                    >> wyjatkowo chamskie watki to snaja takie osobki jak ty katinka ktore nie sa
                                                    w stanie zrozumiec drugiego czlowieka i jego potrzeb oraz nie umieje uszanowac
                                                    innych,

                                                    ooo, tu przesadziles, i to bardzo, bo wyobraz sobie, ze jestem inicjatorka
                                                    m.in. dzialan na rzecz dzieci z Pewnego Domu Malego Dziecka i to dzieki mnie
                                                    wlasnie, niektore male istotki zobaczyly cos wiecej i to na mnie czekaja calymi
                                                    dniami, zeby moc sie przytulic bez zaklamania... wiec nie pisz mi, ze nie
                                                    rozumiem potrzeb drugiego czlowieka, bo rozumiem jak malo kto, sporo widzialam
                                                    i sporo lez wylalam nad dana sytuacja! dzieci to tylko maly przyklad.

                                                    >>ja z gory powiedzialem ze mnie nie przeszkadza to czy ktos ma czy nie
                                                    ma romansu z kims, to jest wylacznie sprawa tych osob i nikogo wiecej bo to one
                                                    odpowiadaja za to co robia,

                                                    oczywiscie, dlatego tez dziela sie na publicznym forum wylacznie swoimi (czesto
                                                    intymnymi) sprawami. dla Ciebie doskonala pozywka przy okazji.

                                                    >>co do doceniania mnie to i profesionalnie i w zyciu prywatnym jestem
                                                    doceniana osoba wbrew twoim oczekiwaniom

                                                    byc moze, jednak tutaj sam przeczysz swoim slowom, zachowujac sie jak frustrat
                                                    (a co znaczy byc osoba doceniana "profesjonalnie"???)

                                                    >>a ja myslalem ze to twoja specialnosc katinka, bo teraz wlasnie to
                                                    udowadniasz swoim pisaniem nie na temat i probujesz dowalic mi, co sie tobie
                                                    nie udaje, bo piszesz bez sensu ladu i skaldu, wlasnie takie jak ty nie
                                                    umiejace dobrze sie wyslowic na temat zarzucaja mezczyznom ze sa "tacy lub
                                                    owacy" a kobiety wyzywaja od najgorszych za to co robia, choc nie maja prawa
                                                    oceniac nikogo,

                                                    a mozesz wskazac konkretny watek i miejsce gdzie to zrobilam???? bo nie bardzo
                                                    wiem, kogo ocenilam, obrazilam i co takiego bez skladu i ladu pisalam? nie
                                                    umiem sie wyslowic???? n a p r a w d e??? wow... takie farmazony po raz
                                                    pierwszy czytam, no ale moze jako osoba PISZACA stracilam juz samokontrole :D
                                                    kobiet nigdzie nie wyzwalam, Viper, raczej staralam sie, by te zachlysniete
                                                    wlasna osoba i wlasnymi uczuciami potrafily dostrzec osoby zdradzane w szerokim
                                                    tych slow znaczeniu <-
                                                  • viper39 Re: viper39 - obrazek namalowalam... ja tez.. 17.06.04, 17:01
                                                    > tak, rzeczywiscie jestem pod wrazeniem. ano zapytam meza, bardzo znanego w
                                                    > Polsce (i nie tylko) windsurfera, wiec tez sportowca (nie bylego jednak),
                                                    > wyzszego od Ciebie w kazdym detalu... zapytam takze, czy majac az tyle prac
                                                    nad

                                                    a popytaj, to ze wyzszy (nie naleze do wielkoludow) to nicnie znaczy w zadnym
                                                    detalu.... za to sila szybkosc i zwinnosc to sa walory ktore sa potrzebne
                                                    kazdemu...

                                                    > swoim cialem jestes w stanie wyrobic tygodniowo wyspiewana norme, biorac pod
                                                    > uwage godziny spedzane w pracy i w necie.... :D

                                                    pracuje duzo (9 godzin dziennie) to fakt ale rano mam czas na basen w miejscu
                                                    gdzie pracuje mam go pod nosem i plywam codziennie rano godzinke robiac okolo 1-
                                                    1.5km dziennie zaczynam plywanie o 6:30 rano, wieczorem gym cale 40 minut...
                                                    a net no coz nie zauwazylas ty "oswiecona" osobo ze nadaje z innej strefy
                                                    czasowej i wlasnie jestem w pracy...wiec moge sobie wejsc na net i napisac posta
                                                    to czy twoj maz powie czy mozliwe jest czasowo czy nie wiesz wf to taki sobie
                                                    wakacyjny sport on moze nie wiedziec co to prawdziwy wysilek, ale ty tez tego
                                                    nie wiesz

                                                    > ooo, tu przesadziles, i to bardzo, bo wyobraz sobie, ze jestem inicjatorka
                                                    > m.in. dzialan na rzecz dzieci z Pewnego Domu Malego Dziecka i to dzieki mnie
                                                    > wlasnie, niektore male istotki zobaczyly cos wiecej i to na mnie czekaja
                                                    calymi > > dniami, zeby moc sie przytulic bez zaklamania... wiec nie pisz mi,
                                                    ze nie > rozumiem potrzeb drugiego czlowieka, bo rozumiem jak malo kto, sporo
                                                    widzialam > i sporo lez wylalam nad dana sytuacja! dzieci to tylko maly
                                                    przyklad.

                                                    matka teresa? prez. kwasniewska? rozbawilas mnie do bolu...

                                                    > >>ja z gory powiedzialem ze mnie nie przeszkadza to czy ktos ma czy nie
                                                    > ma romansu z kims, to jest wylacznie sprawa tych osob i nikogo wiecej bo to
                                                    one > odpowiadaja za to co robia,
                                                    >
                                                    > oczywiscie, dlatego tez dziela sie na publicznym forum wylacznie swoimi
                                                    (czesto intymnymi) sprawami. dla Ciebie doskonala pozywka przy okazji.

                                                    dla mnie nie, dla takich jak ty to pozywka doskonala, bo wtedy takie matrony
                                                    uwielbiaja dawac lekcje jak to sie powinno robic a jak nie, dewotyzm i
                                                    zaklamanie do kwadratu


                                                    > >>co do doceniania mnie to i profesionalnie i w zyciu prywatnym jestem
                                                    > doceniana osoba wbrew twoim oczekiwaniom
                                                    >
                                                    > byc moze, jednak tutaj sam przeczysz swoim slowom, zachowujac sie jak frustrat
                                                    > (a co znaczy byc osoba doceniana "profesjonalnie"???)

                                                    $$$$$ tak to jest doecniane,
                                                    poza tym mam tez czasami wyklady w wolnych chwilach w polibudzie jednej w
                                                    polsce (na wiecej nie mam czasu) bo ludzie chca sie nauczyc rzeczy w ktorych
                                                    jestem cenionym fachowcem, nie tylko sport ale i wiedza jest wazna w zyciu wiec
                                                    niestety tak to wyglada


                                                    > a mozesz wskazac konkretny watek i miejsce gdzie to zrobilam???? bo nie
                                                    bardzo > wiem, kogo ocenilam, obrazilam i co takiego bez skladu i ladu pisalam?
                                                    nie > umiem sie wyslowic???? n a p r a w d e??? wow... takie farmazony po raz
                                                    > pierwszy czytam, no ale moze jako osoba PISZACA stracilam juz samokontrole :D
                                                    > kobiet nigdzie nie wyzwalam, Viper, raczej staralam sie, by te zachlysniete
                                                    > wlasna osoba i wlasnymi uczuciami potrafily dostrzec osoby zdradzane w
                                                    szerokim > tych slow znaczeniu <-
                                                  • Gość: katinka Viper39.........:( IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 17.06.04, 21:56
                                                    wiesz, Viper, pojechales po calosci... nie mam pojecia czym sie zajmujesz i
                                                    jakim jestes czlowiekiem, namalowalam obraz po paru postach, takze po tym
                                                    ostatnim, w ktorym obraziles juz wszystkich moich najblizszych: i mnie (zadna
                                                    Matka Teresa, ale osoba, ktora POMAGA dzieciom odtraconym, osamotnionym i po
                                                    prostu nikomu niepotrzebnym, czy to tak trudno zrozumiec?), i mojego meza
                                                    (wyobraz sobie, ze piszac, iz jest wyzszy od Ciebie w kazdym detalu NIE WZROST
                                                    jedynie mialam na mysli, ale tez kulture i wyksztalcenie ogolne, ktore nie
                                                    pozwoliloby mu na tak chamskie pisanie, jak Twoje. notabene windsurfing nie
                                                    jest takim sobie wakacyjnym sportem, bo oprocz Baltyku sa jeszcze inne wody na
                                                    swiecie i np jak u nas trzaskajacy lutowy mroz, to w Egipcie temperatura
                                                    akurat, poza tym PRAWDZIWY WINDSURFER sezon w Polsce zaczyna juz w marcu, a
                                                    konczy w listopadzie, omijajac wakacje wlasnie, bo ani warunkow ani wiatru
                                                    wtedy nie ma, haha! pomine juz stwierdzenie, ze ten sport nie wymaga
                                                    przygotowania... szeroki usmiech mojego meza :DD), poza tym moj maz ma sie
                                                    calkiem dobrze jako wlasciciel firmy consultingowej. obraziles tez moich
                                                    rodzicow, ktorzy jako cenieni wykladowcy i naukowcy niczego lopata do glowy nie
                                                    wsadzaja, bo maja inne zupelnie podejscie do mlodziezy i przekazywania
                                                    wiedzy... mysle, ze dobrze mnie wychowali. chyba nikt mnie jeszcze nie
                                                    spowyzywal tak, jak Ty, zeby w tak krotkim liscie przeczytac
                                                    zgryzliwe "ty "oswiecona" osobo ", "matka teresa? prez. kwasniewska?", "takie
                                                    matrony", "dewotyzm i zaklamanie do kwadratu", "nawiedzona
                                                    osobka", "babiszon", "takim kobietkom jak ty, ktore nie majac mozliwosci
                                                    rozwiniecia swoich talentow nigdzie szukaja przygod z jednej strony a z drugiej
                                                    strony nie mogac ich znalezc(bo nikt ich nie chce) chca nauczac moralnosci...
                                                    komediantka jestes", "klase cymbala do kwadratu" i inne, wiesz ZAMARLAM. moze
                                                    nawet to Twoje pisanie pokaze Komus... jestes niesamowicie zajadlym
                                                    czlowiekiem, wyjatkowo. i popatrz... za co to??? poprosilam o podanie jednego
                                                    jedynego chociaz przykladu na Twoje poprzednie zarzuty i nie potrafisz go
                                                    podac, a tlumaczenie sie w stylu : "nie skomentowalem niczego co napisalas bo
                                                    wiedzialem ze jestes nawiedzona osobka to ty mnie zaczepilas wiec o co chodzi?
                                                    to ty sie zachlysnelas swoja osoba pomagajaca wszystkim ktorzy tego pewnie nie
                                                    potrzebuja... ", jest wyjatkowo beznadziejne i plytkie (Twoj zarzut byl
                                                    wczesniej niz moje rzekome zachlysniecie sie pomaganiem).

                                                    ciekawa jestem, jaka dziedzina sie zajmujesz i w jakiej politechnice masz w
                                                    zwiazku z tym wyklady? (krotko mowiac: w czym jestes cenionym fachowcem??).
                                                    chetnie przyjade posluchac. sama skonczylam elektronike biomedyczna na PG, do
                                                    kwietnia prowadzilam finanse miedzynarodowego koncernu, mam tez smykalke do
                                                    zajec plastycznych i pisze bajki dla dzieci :) ani ze mnie matrona ani
                                                    babiszon, jestem mloda i ladna drobna kobietka, o delikatnej urodzie. wrazliwa,
                                                    niestety. nie szukam zadnych przygod, bo nie mam takich potrzeb. nie wplatuje
                                                    sie w romanse i nie rozumiem tych, ktorzy to robia krzywdzac innych. mam sporo
                                                    zainteresowan i jestem szczesliwa, ze moge sie w nich realizowac, wiesz co
                                                    znaczy usmiech na buzi 3latka??? to jest dla mnie najwieksza nagroda. uwazam,
                                                    ze przesadziles w swojej zlosci i mimo, ze to TYLKO NET: jest mi przykro :(

                                                    badz tak uprzejmy i nie obrazaj mnie wiecej. takze prosba od mojego meza.

                                                    (miejsce, z ktorego wysylasz posty jest akurat zupelnie nieistotne,
                                                    najwazniejsza jest zawsze tresc)

                                                  • viper39 Re: Viper39.........:( 17.06.04, 22:35
                                                    Gość portalu: katinka napisał(a):
                                                    > wiesz, Viper, pojechales po calosci... nie mam pojecia czym sie zajmujesz i
                                                    > jakim jestes czlowiekiem,

                                                    dokladnie, a probowalas oceniac w jakim swietle stawia to ciebie? w kiepskim,
                                                    nadal probujesz cos wyjasniac ale grzebiesz sie we wlasnym bigosie teraz..

                                                    >w ktorym obraziles juz wszystkich moich najblizszych

                                                    tak jak ty obrazalas tych ktorzy maja inne zdanie niz ty wlacznie ze mna wiec?

                                                    >i mojego meza > (wyobraz sobie, ze piszac, iz jest wyzszy od Ciebie w kazdym
                                                    detalu NIE WZROST
                                                    > jedynie mialam na mysli, ale tez kulture i wyksztalcenie ogolne, ktore nie
                                                    > pozwoliloby mu na tak chamskie pisanie,

                                                    skad wiesz jakie ja mam wyksztalcenie? (wprawdzie troche podpowiedzialem tobie
                                                    w poprzednim poscie...wyklady na polibudzie... pamietasz???...praca w corp..
                                                    pamietasz?)
                                                    a skad wiesz jaka mam kulture? i jak mozna porownywac kulture i inteligencje
                                                    twojego meza ktory tutaj nigdy slowa nie napisal?
                                                    jesli jemu nie pozwalaja na chamskie pisanie to co on niby taki kulturalny robi
                                                    z toba? katuje sie a moze razem jestescie tego samego warci? czyli nic...

                                                    >PRAWDZIWY WINDSURFER sezon ---

                                                    wiem na czym polega wsf, i to jest sport wakacyjny dla mnie, bo wakacjami
                                                    uprawiany dla przyjemnosci, jak sie szeroko smieje to pewnie nie wie jakie
                                                    wiatry panuja na swiecie w roznych szerokosciach geograficznych, bo wsf to nie
                                                    tylk baltyk.... czyli kiepski z niego wsf-er.. a mozeona tak na wsi sie tylko
                                                    chwali? tak samo jak ty? no to jak to jest?

                                                    >poza tym moj maz ma sie calkiem dobrze jako wlasciciel firmy consultingowej.

                                                    to dobrze a co konsultuje wiatry na baltyku miedzy marcem a listopadem? i jesli
                                                    tak sie ma dobrze to co on robi z toba?


                                                    >obraziles tez moich rodzicow, ktorzy jako cenieni wykladowcy i naukowcy >
                                                    >niczego lopata do glowy nie wsadzaja, bo maja inne zupelnie podejscie do
                                                    >mlodziezy i przekazywania wiedzy...

                                                    albo sa kiepskimi wykladowcami co mysle ze w epoce komuny malo bylo dobrych
                                                    wykladowcow w polsce, i zawidli i ciebie i siebie swoimi metodami bo jak widac
                                                    twoj intelekt jest cieniutki tak jak ich wyklady....
                                                    moze lopata im by lepiej szlo... choc jednak watpie... tu tez by zawiedli bo
                                                    ani wychowanie ani intelekt cos im w tym ich na tobie experymencie nie wyszedl

                                                    >wiesz ZAMARLAM
                                                    szkoda ze nie ucichlas przy okazji.... przydaloby sie...polecam tobie..

                                                    >poprosilam o podanie jednego
                                                    > jedynego chociaz przykladu na Twoje poprzednie zarzuty i nie potrafisz go
                                                    > podac, a tlumaczenie sie w stylu : "nie skomentowalem niczego co napisalas bo
                                                    > wiedzialem ze jestes nawiedzona osobka to ty mnie zaczepilas wiec o co
                                                    chodzi? to ty sie zachlysnelas swoja osoba pomagajaca wszystkim ktorzy tego
                                                    pewnie nie > potrzebuja... ", jest wyjatkowo beznadziejne i plytkie (Twoj
                                                    zarzut byl > wczesniej niz moje rzekome zachlysniecie sie pomaganiem).

                                                    to popatrz w posty ja ciebie nie zaczepialem ani nie komentowalem tego co
                                                    pisalas, zadalem pare pytan komus innemu nie tobie a ty ze swoja "kultura"
                                                    wlazlas w rozmowy, nie umiejac nic madrego powiedziec, ale krytykowalas to co
                                                    ja powiedzialem nie umiejac w zaden sposob poprzec swoich wywodow, malo tego
                                                    nie umialas nawet zdefiniowac slow ktore uzywalas, czyli co to mowi i twojej
                                                    kulturze i inteligencji?


                                                    > ciekawa jestem, jaka dziedzina sie zajmujesz i w jakiej politechnice masz w
                                                    > zwiazku z tym wyklady? (krotko mowiac: w czym jestes cenionym fachowcem??).
                                                    > chetnie przyjade posluchac. sama skonczylam elektronike biomedyczna na PG, do
                                                    > kwietnia prowadzilam finanse miedzynarodowego koncernu, mam tez smykalke do
                                                    > zajec plastycznych i pisze bajki dla dzieci :)

                                                    w bajki wierze ze piszesz i opowiadasz, a reszta to bajka w nieciekawym
                                                    wydaniu,
                                                    finanse? to kto jest ostatnio najbardziej cenionym ekonomista na swiecie? i kto
                                                    jest najbardziej wplywowym ekonomista na swiecie?

                                                    wyklady w dziedzinie BMS

                                                    nie zaprosze ciebie na nie bo i tak nie zrozumiesz nic z tego... pokazalas
                                                    tutaj swoj intelekt nie zapominaj (a raczej jego brak)

                                                    >ani ze mnie matrona ani
                                                    > babiszon, jestem mloda i ladna drobna kobietka, o delikatnej urodzie. wrazliwa

                                                    to tylko twoja opinia, ktora jak wiele rzeczy napisanych tutaj przez ciebie nie
                                                    ma nic wspolnego z rzeczywistoscia


                                                    > niestety. nie szukam zadnych przygod, bo nie mam takich potrzeb. nie wplatuje
                                                    > sie w romanse i nie rozumiem tych, ktorzy to robia krzywdzac innych. mam
                                                    sporo
                                                    > zainteresowan i jestem szczesliwa, ze moge sie w nich realizowac, wiesz co
                                                    > znaczy usmiech na buzi 3latka??? to jest dla mnie najwieksza nagroda. uwazam,
                                                    > ze przesadziles w swojej zlosci i mimo, ze to TYLKO NET: jest mi przykro :(


                                                    mnie nie ochodzi zupelnie twoje zycie, to ty sie dopytujesz o zycie innych, i
                                                    to ty nos w nie swoje sprawy wsadzasz (gdzie ta wrazliwosc a moze chcialas
                                                    powiedziec wscibskosc?)
                                                    szczesliwi ludzie nie mowia ze sa szczesliwi oni sa szczesliwi, a ty sobie
                                                    probujesz to wmowic ... a moze jednak nie masz tego szczescia? i moze nawet nie
                                                    wiesz co to jest?
                                                    wiem co to usmiech na buzi dziecka, bylem kiedys instruktorem sztuk walki i
                                                    najwieksza przyjemnosc mialem z trenowania dzieci 6-9 lat, sa wspaniale, dzis
                                                    od paru lat raczej) na to nie mam czasu mam tez swoje dziecko ktore w wieku 17
                                                    lat studiuje w NYC na univerku (cos chyba dobrze jednak musialem zrobic)
                                                    i dobrze ze tobie przykro, zastanowisz sie w przyszlosci czy twoje zdanie jest
                                                    komus potrzebne i czy na twoja krytyke ktos czeka...

                                                    > badz tak uprzejmy i nie obrazaj mnie wiecej. takze prosba od mojego meza.

                                                    to juz zalezy od samej ciebie... nie od nikogo innego....

                                                    > (miejsce, z ktorego wysylasz posty jest akurat zupelnie nieistotne,
                                                    > najwazniejsza jest zawsze tresc)

                                                    z tym sie zgadzam ... wiec uwazaj na tresc bo znow mozesz oberwac za cos ....
                                                    nie jestes ani najmadrzejsza ani najbardziej doswiadoczona z ludzi tutejszych
                                                    ani na swiecie, wiec opinia na temat jakis zwiazany z kims i ocena kogos to
                                                    inwazja w prywatnosc to tak na przyszlosc abys wiedziala "najmadrzejsza,
                                                    najpiekniejsza, naj-cos tam jeszcze.." kobieto na swiecie....

                                                  • summer_boy Viper thx za kupe smiechu! 19.06.04, 10:49
                                                    ty Viper popracuj lepiej nad rozumieniem tekstu i opanowaniem wscieklosci, bo
                                                    sie nie popisales, ojjj nieeee :DD. pol wydzialu ryczalo ze smiechu. buahahaha.
                                                    dziewczyny maja racje. obrazasz i wyzywasz jak stary zgorzknialy ramol. i to ty
                                                    reprezentujesz niziutki poziom. smieszny z ciebie gosc, niby profesjonalista a
                                                    tu taki zonk :DD trudno sobie wyobrazic te wyklady (tez bym poszedl
                                                    posluchac :D), skoro ty niezrownowazony jestes.
                                                    bez pozdrowien

                                                    kobietom w zwiazkach uwiklanych dobrych decyzji zycze i mniej problemow.

                                                    (z uniwersytetu warszawskiego nadawalem)

                                                  • Gość: cierpliwy Re: viper39 - obrazek namalowalam... ja tez.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.04, 19:35
                                                    Chyba was wszystkich bolą wątroby, bo jakoś ciągle pniecie sie po "górze głupoty".
                                                    Jeśli nie ma sensu z kimś dyskutować to po prostu krótko się pisze: "Nie mam
                                                    ochoty wdawać sie w dyskusje z tobą". Na pewno każdy z was zdaje sobie sprawę,
                                                    bez względu na wyznawane wartości i światopogląd ,że takie miłosne sprawy nie są
                                                    łatwe. Prędzej czy póżniej ponosi się konsekwencje swoich czynów. Życzcie tej
                                                    dziewczynie , aby wybrała słusznie. Przemyślała sprawę, by nie było potem żalu
                                                    i pretensji do siebie czy innych. Na razie górą są uczucia. Każdy ma prawo do
                                                    szczęścia , tylko za jaką cenę? Oby było jak najmniej takich kłopotów. Życzę wam
                                                    powodzenia. cierpliwy
                                                  • viper39 Re: viper39 - obrazek namalowalam... ja tez.. 17.06.04, 20:24
                                                    Gość portalu: cierpliwy napisał(a):
                                                    > Chyba was wszystkich bolą wątroby, bo jakoś ciągle pniecie sie po "górze głupo
                                                    > ty". > Jeśli nie ma sensu z kimś dyskutować to po prostu krótko się
                                                    pisze: "Nie mam> ochoty wdawać sie w dyskusje z tobą". Na pewno każdy z was
                                                    zdaje sobie sprawę,> bez względu na wyznawane wartości i światopogląd ,że takie
                                                    miłosne sprawy nie są łatwe. Prędzej czy póżniej ponosi się konsekwencje swoich
                                                    czynów. Życzcie tej> dziewczynie , aby wybrała słusznie. Przemyślała sprawę, by
                                                    nie było potem żalu> i pretensji do siebie czy innych. Na razie górą są
                                                    uczucia. Każdy ma prawo do> szczęścia , tylko za jaką cenę? Oby było jak
                                                    najmniej takich kłopotów. Życzę wam> powodzenia. cierpliwy


                                                    gdybys przeczytal to takie jest moje zdanie, ona podjela decyzje i ona z niej
                                                    musi znalezc wyjscie, czy postapila dobrze czy nie to nie ma znaczenia dla
                                                    nikogo ale tylko dla nich,
                                                    to czy zostac w zwiazku czy nie to tez ich sprawa, i ja stwierdzilem ze jesli
                                                    jej odpowiada to niech zostaje i nie patrzy na nic...
                                                    nie pasuje to niech sobie da spokoja ale niech sie nie bije w piersi twierdzac
                                                    ze grzeszy i jest nie warta niczego... bo to kompletna bzdura
                                                    gora glupoty tworzy sie przez ludzi pokroju milcha czy obiektywna
    • Gość: Ewunia 28 Re: Romans z żonatym IP: 213.17.133.* 16.06.04, 23:01
      Mrufko droga! On jest uczciwy mam wrazenie. I ma pewne zasady. Wyobraz sobie jego zone- pewnie okolo 40, matka jego dzieci, kochali sie przez lata, Ona mu wierzy... I On nagle nie zwazajac na nic, ma to zostawic, co razem zbudowali? W imie milosci? A co tworzyl przez lata bez Ciebie? A co stanie sie z Jego zona? Czy Ona sobie kogos znajdzie, tak jak On? Nie wiem co Ci radzic... Moze warto, jak ktos mi kiedys powiedzial kochac bezwarunkowo? Czyli byc z nim nadal... Ale... Moze poczekaj troche, moze zapomnisz? Nie wiem...
      • Gość: ja bo ja Re: Romans z żonatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 19:39
        a dlaczego mrufke ma obchodzic jego zona? niech ta zona sama dba o siebie, do
        cholery, chyba dorosla jest? pogielo cie kobieto, albo sie utozsamiasz bo cie
        maz w trabe puscil/puszcza.
    • Gość: Obiektywna Re: Romans z żonatym IP: *.futuro.pl 17.06.04, 14:05
      Dajcie spokój tej dyskusji, to do niczego nie prowadzi. Kazdy i tak zostanie
      przy swoim stanowisku. Życie zweryfikuje wszystko. Nie ma potrzeby bluzgać
      Viper39 i inni!
    • Gość: katinka ja juz opuszczam ten klotliwy watek IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 17.06.04, 22:24
      jak w temacie :)
      • viper39 Re: ja juz opuszczam ten klotliwy watek 17.06.04, 22:36
        nareszcie....;-))
    • Gość: takasama Re: Romans z żonatym IP: *.test.so / *.crowley.pl 18.06.04, 14:04
      Mrufko, mam nadzieję że czujesz się już lepiej ... podjęłaś decyzję, nasze
      opinie na ten temat w gruncie rzeczy nie mają znaczenia. To Twoje życie - zrób
      wszystko aby go nie zmarnować, cokolwiek to dla Ciebie znaczy. Trzymam kciuki
      • Gość: Linka kto jest bez winy,niech pierwszy... IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 19.06.04, 00:13
        podpisuję się pod "taką samą";szkoda, że takie kółko wzajemnej adoracji tu
        powstało- raczej dwa kółka, obrzucające sie inwektywami...kto jest bez winy,
        niech pierwszy rzuci kamień, niech rzuci...też się kiedyś cudownie zarzekałam,
        że nie, że nigdy..i co..? życie sprawiło mi niespodziankę, zakochałam się w
        żonatym mężczyźnie i wiem, jak to jest być po tej nieszczęsnej stronie. Ile w
        tym tragedii, ile poczucia winy i goryczy. Nie przeszkadzam mu w niczym, nie
        widziałam go rok..jedyne, co wiem NA PEWNO dzisiaj to to, że życie jest o wiele
        bardziej skomplikowane, niż sie zdaje tym, co tak doskonale czarno- biało
        WSZYSTKO wiedzą.Pozdrawiam i życzę DOBRYCH, mądrych wyborów, bez
        samooszukiwania się wszystkim Rozdartym.
    • Gość: Kina_W Re: Romans z żonatym IP: *.nbp.pl 19.06.04, 09:53
      Kobieto życie jest zbyt piekne aby je spedzać na czekaniu.
      Jedyne sensowne wyjście z sytuacji to odciąć się od niego jak najszybciej.
      Będzie bolało, ooooooo, i to BARDZO! Wiem sama przez to przeszłam. Ale
      powiedziałam dość, nie chcę stać przy oknie, zaklinać telefon, modlic się o
      każdą jego wolną chwilę. Było ciężko, na początku nic mnie interesowało, nie
      mogłam czytać książek bo myslałam o nim, komedie nie śmieszyły bo ciągle łzy
      napływały do oczy, na objęte i szczęśliwe pary nie mogłam patrzeć. Ale czas i
      nieugietość zrobiły swoje. A nie nie było łatwo, pracowaliśmy razem a on gdy
      przestałam być do dyspozycji na każde skinienie zaczął zabiegać. Ale już mu nie
      wierzyłam gdy dzwonił lub SMS-ował że kocha. Miał na to te kilka lat gdy byłam
      gotowa dla niego na wszystko.
      BYŁO WARTO. Ból minął, rany się zagoiły - a lizałam je długo, oj długo.
      Okazało się, że są wokół fajni faceci i to wolni, bez zobowiązań, nie udający
      na ulicy gdy pojawia się ich znajomy że spotkaliśmy się właśnie przed chwilą i
      to przypadkiem.
      Wiem, że samotnie jest ciężko, widocznie my kobiety (przynajmniej w wiekszości)
      musimy mieć swego faceta aby być szczęśliwymi. Ale nie uszczęśliwiajmy się, a
      może unieszczęsliwiajmy się na siłę.
      Póki z nim będziesz, póki nie wyzwolisz się z ciągłego myślenia o nim i
      nadzieii na wspólną przyszłóść nie będziesz w stanie dostrzec tego Twojego
      mężczyzny, który może jest bardzo blisko Ciebie.
      Mnie się udało i wierzę, żę do Ciebie również los się uśmiechnie.
      Trzymam kciuki i życzą szczęścia.
      Kina_W
    • Gość: ja Re: Romans z żonatym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 00:51
      Jaką dumę Ty chcesz chować? Co chcesz wybaczyć ? wpakowałaś się między jego i
      jego żonę! Łatwo jest być tylko przyjemnością ! Gardzę takimi jak Ty !
    • Gość: Pietka Re: Romans z żonatym IP: *.crowley.pl 20.06.04, 20:26
      No wszystko ladnie, ale dlaczego kobiety rzucacie sie na zonatych??? Bo dla
      mnie facet z obraczka na palcu to rzecz swieta i chocby nie wiem jak mi sie
      podobal i nie wiem jak sie do mnie mizdrzyl to i tak nic z tego nie bedzie.
      Wiec nie robcie z milosci jakiego zezwierzeconego poduczucia, bo ona siedzi tez
      w glowie i wbrew pozorom podlega racjonalnemu mysleniu, przynajmniej w
      niewielkim stopniu!!!
      • grazka5 Re: Romans z żonatym 26.06.04, 14:09
        Nastepne "Swiete" pojawiaja sie...
        Tylko dziwne, ze w postach od tych nieomylnych i "swietych" nie uswiadczysz ani
        zrozumienia dla ludzkich slabosci, ani milosci blizniego, ani tolerancji,
        dostrzegam natomiast niczym nieuzasadnione przekonanie autorek o wlasnej
        wyzszosci - przyklady? - prosze bardzo:
        "takich ludzi trzeba zrozumieć. To jedyne co mozna dla nich zrobić"
        "Takie jak Ty i ta ktorej odpisujesz" itd...itp...

        Gość portalu: Pietka napisał(a):

        > No wszystko ladnie, ale dlaczego kobiety rzucacie sie na zonatych??? Bo dla
        > mnie facet z obraczka na palcu to rzecz swieta i chocby nie wiem jak mi sie
        > podobal i nie wiem jak sie do mnie mizdrzyl to i tak nic z tego nie bedzie.

        A jesli wcale sie nie bedzie "mizdrzyl"? Po prostu zobaczysz go i nie bedziecie
        w stanie oderwac od siebie wzroku...a obraczka na palcu - no coz bedzie miala
        znaczenie dopiero troche pozniej.
        Czlowiek jak pozyje juz troche lat na swiecie to takie zwroty jak: ja nigdy, ja
        zawsze - po prostu wyrzuca ze swojego slownika.

        A jesli chodzi o te wszystkie zony, ktore w tym watku tak pomstują na kochanki,
        gardzą nimi itd.:
        1. to nie kochanka slubowala wam wiernosc, tylko maz
        2. to najczesciej zony same przez wiele lat pracuja na to, ze maz je zdradza
        3. moze przestalybyscie wpedzac autorke watku w poczucie winy - bo jaka jest
        jej wina w tym, ze spotkala Tego mezczyzne pozniej?

        "Wszyscy szukamy. A szczesliwcy znajdują. Mądrzy akceptują to."

        • Gość: katinka Re: Romans z żonatym IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 26.06.04, 19:25
          :DD
        • Gość: gocha Re: Romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 01.07.04, 23:54
          . to nie kochanka slubowala wam wiernosc, tylko maz
          > 2. to najczesciej zony same przez wiele lat pracuja na to, ze maz je zdradza
          > 3. moze przestalybyscie wpedzac autorke watku w poczucie winy - bo jaka jest
          > jej wina w tym, ze spotkala Tego mezczyzne pozniej?
          >
          > "Wszyscy szukamy. A szczesliwcy znajdują. Mądrzy akceptują to."

          Masz racje a malzenstwo to gra zespolowa.






          --------------------------------------------------------------------------------
    • forum0wicz Re: Romans z żonatym 02.07.04, 10:59
      Gość portalu: mrufka napisał(a):

      > Tylko mi nie piszcie, że to złe.

      To jest złe.
      Żeby było jasne - nie potęiam Cię w żaden sposób, ale uważam, że to jest złe.

      > Wieczne czekanie kiedy znajdzie dla mnie czas.

      Pasuje Ci to?

      > Wieczna niepewność, co tak
      > naprawdę do mnie czuje. Bo dopiero wczoraj - a minął już tydzień od naszego
      > rozstania - usłyszałam od niego, że mnie kocha. Kocha mnie, ale żony nie
      > zostawi.

      Tu masz odpowiedź na twój post. To jest nie_wiadomo_co a nie mężczyzna. Jeśli
      by nim był, to zadecydowałby w jedną albo drugą stronę. Pamiętaj, że jeśli
      jednak zechciałby być z Tobą, to za kilka lat możesz być w sytuacji jego
      obecnej żony.

      Właściwie nawet nie mam mu tego za złe, tylko jak go teraz
      > traktować? Z powodów różnych jesteśmy zmuszeni do dosyć częstych kontaktów. A
      > przede wszystkim - zanim zaczeliśmy ze sobą sypiać, zostaliśmy naprawdę
      > dobrymi znajomymi. I cholernie mi brakuje tych naszych rozmów i mejli na
      > wszystkie możliwe tematy. Wiem, że on chciałby do tego wrócić, ale ja ciągle
      > się waham.

      Nie wahaj się - utnij to zdecydowanie i od razu. Zobaczysz po pewnym czasie, że
      to rozwiązanie będzie najlepsze dla was obojga. Naprawdę. Popłaczesz przez parę
      dni, nie będzie Ci sie chciało żyć, ale to jest jedyny sposób. Zobaczysz, że
      dasz radę, tylko musisz spróbować.
      • Gość: gocha Re: Romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 02.07.04, 19:09
        Tu masz odpowiedź na twój post. To jest nie_wiadomo_co a nie mężczyzna. Jeśli
        > by nim był, to zadecydowałby w jedną albo drugą stronę. Pamiętaj, że jeśli
        > jednak zechciałby być z Tobą, to za kilka lat możesz być w sytuacji jego
        > obecnej żony.

        masz taka pewnosc???A skad wiesz, ze nie sa dla siebie stworzeni???Czlowiek
        jest z natury poligamiczny i jakie znaczenie ma papier z urzedu stanu
        cywilnego, gdy nie ma juz milosci i pozadania????

        > To jest złe.
        > Żeby było jasne - nie potęiam Cię w żaden sposób, ale uważam, że to jest złe.

        Dlaczego uwazasz, ze milosc jest zla, a brak milosci w malzenstwie dobry??
        Nie byloby kochanki gdyby malzonkow laczyla milosc, pozadanie.
        czy cierpienie w malzenstwie uszlachetnia???
        Przeczytajcie sobie autobiografie Michaliny Wislockiej tej "od Sztuki Kochania"
        zycie naprawde pisze rozne scenariusz i nie ma sie co oburzac.
        Z tego co napisala Wislocka jej najlepsza przyjaciolka byla kochanka jej meza .
        Ona sie z nia przyjaznila nadal a nawet razem we trojke mieszkali. Wychowywali
        wspolne dzieci bo maz mial rowniez z kochanka.To dzialo sie zaraz po wojnie.

        mrufka masz prawo do szczescia, a te ktore sie tak oburzaja sa chyba jeszcze sa
        bardzo mlode i naiwne i niewiele w zyciu przezyly prawdziwych fascynacji.
        Najlepiej mial Adam i Ewa bo nie bylo podobnych dylematowi.
        pozdrawiam i zycze szczescia


Inne wątki na temat:
Pełna wersja