Dodaj do ulubionych

Alimenty- raz jeszcze:-)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 11:38
Pewnie temat na tym forum był już wałkowany niejednokrotnie, ale chciałabym
się dowiedzieć kilku spraw, dotyczących konkretnej sytuacji. Mam nadzieję, że
odpowiecie na kilka moich pytań:-)
Sprawa jest dość zagmatwana, więc postaram się ją jak najlepiej naświetlić.
Kobieta ma trójkę dzieci, każde z innym facetem. Wszystkie wychowuje razem ze
swoim konkubentem, który jest ojcem najmłodszego dzieciaka. Na najstarszą
córkę otrzymuje alimenty od jej ojca, na średnie otrzymywała z funduszu
alimentacyjnego. Moje pytanie teraz jest takie- czy po likwidacji
F.Alimentacyjnego, zasiłek dla osoby samotnie wychowującej dziecko, będzie
przysługiwał jej na każdą pociechę?
Nie pozostaje w związku małżeńskim, więc w świetle prawa- jest osobą samotną.
Aha- jeszcze dwa pytania: czy płacenie alimentów przez ojca nie ma wpływu na
to, czy zasiłek zostanie przyznany? I czy nadal będzie wypłacany zasiłek
rodzinny (ten ponad 40 zł)?
Zagmatwałam się troszkę w tych nowych przepisach, dlatego zwracam się do Was
z prośbą o pomoc:-)
Z góry dzięki.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
      • Gość: sylwia Re: Alimenty- raz jeszcze:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 11:56
        Widzisz, mam taką przypadłość, że jak idę do jakiegoś urzędu zasięgnąć info na
        jakiś temat, to zawsze o czymś zapomnę. Dlatego liczyłam tutaj uzyskać
        odpowiedź, bo zawsze to bliżej podejść do komputera i się o szczegóły dopytać,
        niż biegać po urzędach. Wiem, że trochę idę na łatwiznę, ale jeśli ktoś jest
        zorientowany, to czemu nie? Po to między innymi jest forum- aby dzielić się
        swoją wiedzą i doświadczeniami:-)

        pozdrawiam

        PS. Nie piszę w tym wątku o sobie, dlatego nie jestem zbym dobrze poinformowana.
            • blanchet Re: konkubinaty z dziecmi 08.06.04, 12:14
              małżeństw jest coraz mniej-konkubinatów coraz więcej-1numer rzeczpospolitej
              podawał ile otrzymają alimenciary (niektóre z trojką dzieci około 1200 czy
              więcej)- sprawa nie dotyczy setki ale tysięcy niby samotnych.
          • Gość: sylwia Re: konkubinaty z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 12:17
            Tak jak wspomniałam- ten wątek nie jest o mnie (nie mam powodu, by kłamać,
            przecież i tak nikt nie wie- kim jestem).
            Swoją drogą, wracając do osoby przeze mnie opisanej, jej konkubent jest ojcem
            tylko najmłodszego dziecka. Nie wiem, jak to wygląda prawnie, ale chyba wobec
            pozostałej dwójki- jest ona samotną matką, czyż nie?
            Co do prawdomówności- w nowej ustawie są luki, żeby nie powiedzieć- dziury.
            Któż nie skorzysta z możliwości dodatkowej kasy, jeśli taka okazja się nadarza?
            Już pojawiły się pierwsze fikcyjne rozwody. Myślisz, że mnie się to podoba? Ale
            jeśli ktoś uchwala takiego bubla, to czego się spodziewać? Kto z urzędu gminy,
            czy opieki społecznej raczy się pofatygować i sprawdzić, czy faktycznie ta
            osoba jest samotna? Wystarczy tylko wypełnić kilka papierków i z głowy. Nikt
            tego nie kontroluje, a wiadomo, że 'kota nie ma, to myszy grasują' ;-)
            Zastanawiam się, czy faktycznie likwidacja funduszu była dobrym pomysłem na
            zaoszczędzenie pieniędzy. Bo z tego co widzę, to utworzenie zasiłku dla osób
            samotnych może kosztować państwo tyle samo, o ile nie więcej. Ale ekonomicznie
            nie jestem zbyt dobrze zorientowana w tym temacie:-)

            PS. Podejrzewam, że oprócz fikcyjnych rozwodów, spadnie ilość zawierania
            związków małżeńskich. I przyznam się szczerze, że gdybym nie kochała mojej
            połówki tak bardzo i gdybym miała poważne kłopoty finansowe, to też brałabym
            taką możliwość pod uwagę (żeby nie wychodzić za mąż) :-)
    • lubstej Re: Alimenty- raz jeszcze:-) 08.06.04, 12:31
      zasilek bedzie jej przyslugiwal pod warunkiem ze caly dochod na rodzine (jej
      zarobki, alimenty, inne zasilki) nie przekroczy 504 zl na osobe
      czyli w jej wypadku jesli dochod jest nizszy niz 2016 zl to dostanie jeszcze
      510zl na dzieci
      matka musi miec wyroki sadowe dot alimentow na wszystkie dzieci tzn nie moze
      byc tak ze konkubent nie placi nic "na pismie" na swoje dziecko co daje nizszy
      dochod i "zalapanie" sie na zasilek
      chyba bedzie konieczny wyrok sadowy o alimenty od niego, ale pewna nie jestem
    • Gość: sylwia Kobietki kochane:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 12:42
      I panowie także, bo widzę, że również są obecni:-)
      Napisałam, że temat był pewnie wałkowany nie raz i nie dwa. Ja chciałam tylko
      uzyskać odpowiedź na moje pytania, bo do żadnego consensusu na temat nowej
      ustawy pewnie nie dojdziemy. Ze swojej strony dodam, że jestem osobą
      rozwiedzioną (już od 2,5 roku, więc o żadnej fikcji nie może być mowy:-), mam
      córeczkę z tamtego małżeństwa. Sąd przyznał mi alimenty w wysokości 200
      złotych, a ponieważ były małżonek absolutnie nie kwapił się do płacenia, te
      pieniążki otrzymywałam z funduszu. Po jego likwidacji jestem stratna o 30
      złotych (a państwo o tą kwotę bogatsze:-) Nie ubolewam nad tym faktem, ponieważ
      jakoś jestem w stanie utrzymać siebie i dziecko od 1-go do 1-go i nie chcę
      żerować na Waszych podatkach. Jednak w kilku wątkach na tym forum spotkałam się
      ze 'świętym' oburzeniem wielu osób, że niby dlaczego z ich pieniędzy mają być
      utrzymywane czyjeś 'bachory'. "Płodziłyście głupie zdziry, to teraz macie". I
      te opinie uważam za krzywdzące dla wielu uczciwych i wspaniałych matek, które
      zdecydowały się podjąć trud samotnego wychowania dzieci, poczętych także z
      miłości. Nie każdy jest Nostradamusem, żeby wiedzieć, że ich druga połowa okaże
      się zwykłym skur...m. Poza tym- nawet, jeśli dzieciątko pochodzi z przypadkowej
      wpadki- to czemu ono ma ponosić konsekwencje? Jakim trzeba być bezdusznym
      człowiekiem, aby w ten sposób podchodzić do tych spraw. Ja wiem, że gros ludzi
      z funduszu al., czy tego nowego zasiłku chce uczynić sobie źródło utrzymania.
      Ale, na Boga- przecież nie wszyscy! Za notoryczne uchylanie się od płacenia
      alimentów- delikwent może iść siedzieć (z tego, co wiem, mają zaostrzyć
      działania komorników w kwestii ściągalności). Ja byłam już wzywana na policję,
      gdzie składałam zeznania i pytano mnie, czy żądam ścigania byłego męża za te
      alimenty. Tak, żądam, bo z jakiej okazji uchyla się od swoich obowiązków? Jeśli
      pójdzie do więzienia, to i dobrze. Albo niech odrabia swoje zaległości
      wykonując jakieś roboty dla urzędu miasta. Także to nie jest tak, że można się
      bezkarnie wykpić od płacenia alimentów. Po jakimś czasie można mieć problemy- i
      słusznie.
      Nie można mierzyć wszystkich jedną miarką. Ale Blanchett- nie oczekuj również,
      że w tym kraju wszyscy podejdą do nowego zapisu uczciwie. To nie Szwecja. A
      okazja czyni złodzieja...

      Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi na moje pytanka:-)
      • Gość: Dosia Re: Kobietki kochane:-) IP: 195.217.253.* 08.06.04, 13:04
        Problem w tym, ze rowniez w pelnych rodzinach mnostwo jest biednych
        dzieciaczkow - ktorym jednak nikt, z zadnego funduszu pieniazkow nie wyplaca.

        Dlaczego Twoje dzieci maja miec lepiej? Bo jest zalozenie, ze jak jest tylko
        matka to dzieco jeszcze biedniejsze niz w rodzinie pelnej? A z jakiej paki?
        • Gość: sylwia Re: Kobietki kochane:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 13:41
          Dosiu, chyba łatwiej jest utrzymywać dziecko w dwójkę, niż jednej osobie?
          Chociażby dlatego, że jedno z rodziców może pracować, a drugie zajmować się
          domem i dziećmi (a przy dobrych układach nawet 'dorabiać sobie kilka godzin
          tygodniowo). Samotna matka (bez wsparcia rodziny) nie ma praktycznie szans na
          podjęcie pracy, chyba, że zarabiałaby tyle, że mogłaby zatrudnić opiekunkę, ale
          wtedy raczej nie mamy o czym mówić, bo przy wysokich zarobkach nie
          przysługiwałby jej żaden zasiłek (nawet rodzinny), a i pewnie były mąż wykpiłby
          się z płacenia alimentów, skoro żona tyle zarabia, a on biedniutki...
          Druga sprawa- uważasz, że biedne pełne rodziny nie otrzymują żadnego wsparcia?
          A opieka społeczna?? Opieka, która wypłaca pieniążki nie tylko na dzieci, ale i
          na dorosłych! Podążając za Twoim (i Blanchett) tokiem rozumowania- mogę zadać
          pytanie- z jakiej paki moja kasa ma iść na dorosłych ludzi, którzy mogą
          pracować? Tylko nie są na tyle zaradni, albo im się nie chce? Płacę 700
          miesięcznie złotych ZUS-u. W imię czego? Dlaczego moje pieniądze mają iść na
          zasiłki dla bezrobotnych, na służbę zdrowia, z której, do cholery- w ogóle nie
          korzystam? Dlaczego mają iść na renty, podczas gdy połowa rent jest przyznawana
          za łapówki zdrowym ludziom??? Mam 25 lat. Płacę ZUS 700 na m-c. Za 30 (35?) lat
          będę otrzymywała najniższą emeryturę, a pewnie z niej nie skorzystam, bo
          pracuję nieraz po 16 i więcej godzin dziennie, 7 dni w tygodniu, w szkodliwych
          warunkach (chyba mogę sobie pozwolić na takie stwierdzenie, skoro przebywam
          cały czas w dymie papierosów. Sama palę, ale bierne palenie jest jeszcze
          bardziej zabójcze;-) Tak więc przy takim trybie pracy, życia w ciągłym stresie-
          pewnie nawet nie dożyję tej 60-tki. Ale ja potrafiłam coś zrobić. Nie spoczęłam
          bezczynnie na laurach, mówiąc, że nie znalazłam pracy, to należą mi się zasiłki
          itp. Otworzyłam własny interes. Raz jest lepiej, raz gorzej. Ale pytam jeszcze
          raz- w imię czego z moich podatków, z mojego zusu, mam utrzymywać nierobów,
          którzy nie potrafili być na tyle przedsiębiorczy i zrobić coś z własnym
          życiem?? Zabrać się za jakąś robotę? Dlaczego mam płacić za ich lenistwo i brak
          inwencji?
          Wypowiedziałam się teraz w tonie przeciwników zasiłków dla samotnych matek (i
          ojców, bo tacy przecież również są). Na pewno zabrzmiało to ostro, ale czemu
          nie pojechać od razu po całym systemie opieki socjalnej, jaki zapewnia państwo.
          I fakt iż jesteśmy jego obywatelami do tej pomocy nas uprawnia. Można z tym
          polemizować, ale jeśli już, to po całej linii. Zlikwidować cału system opieki
          socjalnej! Niech się ludzie trochę wykażą, a nie tylko biorą i biorą. Czy się
          stoi, czy się leży...


          Uff, poniosło mnie troszkę:-)
          • blanchet Re: Kobietki kochane:-) 08.06.04, 13:46
            Gość portalu: sylwia napisał(a):

            > Dosiu, chyba łatwiej jest utrzymywać dziecko w dwójkę, niż jednej osobie?
            > Chociażby dlatego, że jedno z rodziców może pracować, a drugie zajmować się
            > domem i dziećmi (a przy dobrych układach nawet 'dorabiać sobie kilka godzin
            > tygodniowo). Samotna matka (bez wsparcia rodziny) nie ma praktycznie szans na
            > podjęcie pracy, chyba, że zarabiałaby tyle, że mogłaby zatrudnić opiekunkę,

            chyba , że będzie okłamywać państwo czyli nas- i nie przyzna się że
            rzeczywiście jest samotną matką
          • samowolny Re: Kobietki kochane:-) 08.06.04, 14:03
            Gość portalu: sylwia napisał(a):

            >Niech się ludzie trochę wykażą, a nie tylko biorą i biorą. Czy się
            > stoi, czy się leży...

            łatwo usunieto socjalizm z konstytucji ale z ludzi tak szybko sie go nie
            usunie:)) musi umrzeć całe pokolenie wychowane w PRL-u aby zmieniło sie
            podejscie ludzi do życia
            • Gość: sylwia Re: Kobietki kochane:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 14:30
              Oj, prawda, Samowolny, prawda. Tylko, że ja jestem przerażona faktem, że
              spotykam wielu młodych ludzi, którzy mają poglądy iście z poprzedniego
              systemu...
              Socjal musi być (istnieje w krajach jak najbardziej kapitalistycznych), ale w
              Polsce przybrał on rozmiary paranoi.
              Prowadziłam kiedyś sklep. Miałam pracowników- młode dziewczyny, wydawałoby się-
              absolutnie z poprzednim systemem nie mające nic wspólnego. Ale musiały wyssać
              to z mlekiem matki (lub ojca). Praca w sobotę i niedzielę? Toż to zbrodnia! Co
              z tego, kiedy za pracujący weekend miały zagwarantowane dwa dni wolne w
              tygodniu. Co z tego, że nigdy nie zalegałam z płacami... Ciąża? Toż to choroba!
              Od pierwszego dnia- od stwierdzenia stanu błogosławionego- należało wziąć
              zwolnienie! Nie trzeba było nic dźwigać (wszystko donosiłam ja albo mój ex
              mąż), to nie była ciężka praca- obsługiwanie kasy (sklep samoobsługowy), czasem
              poprawić towar na półkach, zetrzeć kurze, ponaklejać ceny... Ale nie- i tak
              było za ciężko. Przynosiły zwolnienia- a to na chorobę dziecka (osobiście
              widziałam, jak paniusia spacerowała zimą z dzieciakiem, chorym rzekomo na
              zapalenie płuc), kiedy skończyło się zwolnienie na dziecko, wzięła na problemy
              z kręgosłupem (ciężko udowodnić), notoryczne spóźnianie się do pracy,
              zajmowanie się wszystkim, tylko nie obowiązkami... Najbardziej rozśmieszyła
              mnie laska, która przyszła starać się o posadę. Poinformowałam ją, że praca
              jest na pół etatu (taka była w rzeczywistości, bez żadnych kantów). Paniusia
              poinformowała mnie, że interesuje ją tylko pełny etat, bo brakuje jej trzy
              miesiące do otrzymania zasiłku!!! SIC! Sama nie wiedziałam, czy śmiać się, czy
              płakać. Nie robiłam jakiegoś szczegółowego interview, ale trochę tego się
              przewinęło, zanim znalazłam pracownicę, którą chciałam zatrudnić. Dobry był też
              chłopak- zaoczny student prawa, który na rozmowę kwalifikacyjną przyszedł z
              listą swoich wytycznych (opartych na przepisach kodeksu pracy, oczywiście) i
              zanim zdążyłam dojść do słowa- wyrecytował mi swoje wymagania! Ignorancja
              ludzi, a zwłaszcza tych młodych mnie przeraża. Obecnie nie zatrudniam nikogo,
              sama (wspólnie z moim partnerem i czasem przy pomocy rodziny) prowadzimy
              interes. Czemu? Bo zwyczajnie się boję. Boję się już nie tylko nieuczciwości,
              ale także tego, że po miesiącu mój pracownik uda się na zwolnienie, bo mu za
              ciężko...
          • Gość: Dosia Re: Kobietki kochane:-) IP: 195.217.253.* 08.06.04, 15:16
            > Dosiu, chyba łatwiej jest utrzymywać dziecko w dwójkę, niż jednej osobie?

            Po pierwsze nie kazda samotna matka jest w rzeczywistosci samotna i, jak
            piszesz, nie ma oparcia w rodzinie. Sama przyznajesz, ze wiele samotnych matek
            mieszka z partnerami i ma sie dobrze.

            Po drugie nie w kazdej "pelnej" rodzinie jest tak kolorowo jak piszesz - ze
            latwiej wychowac dziecko w dwie osoby. Bo nie w kazdej rodzinie ojciec i matka
            jednakowo wywiazuja sie ze zobowiazan - dokladnie tak jak w
            rodzinach "rozwiedzionych" (to Ci zaskoczenie nie?).

            Reasumujac: pelna - niepelna: to sa tylko stany faktyczne rozniace sie miedzy
            soba tym, ze rodzice posiadaja papierek z urzedu stanu cywilnego, badz
            juz/jeszcze go nie posidaja. W zadnej mierze nie zmienia to sytuacji dzieci.
            z tych rodzin.

            Dlatego niesprawiedliwe jest dawanie pomocy tylko tym dzieciom z "samotnymi"
            matkami - bo stwierdzanie po prostu, ze takie dzieci maja trudniej jest
            pozbawione podstaw, co wyjasnilam powyzej.

            Zatem jedyna rada jest niedzielenie na dzieci z rodzin takich i smakich tylko
            zapewnienie im pomocy spolecznej, gdy takowej naprawde potrzebuja.

            Piszesz, ze dzieci z biednych pelnych rodzin otrzymuja pomoc spoleczna - nie
            musze Ci chyba tlumaczyc, ze samotna matka oprocz zasilku tez taka pomoc moze
            otrzymac, co w dalszym ciagu pozostawia dzieci z pelnych rodzin w sytuacji
            pokrzywdzonych przez system, bo one nie dostaja zasilkow z funduszu
            alimentacyjnego.

            Tak wiec - jezeli pomoc, to rowna dla wszystkich, a nie w zaleznosci od tego,
            czy mamusia wziela slub z tatusiem.
            • Gość: sylwia Re: Kobietki kochane:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 16:03
              Pytanie to zadałam w związku z tym, że pojawiło się wiele, wiele pytań (nie w
              tym wątku) o następującej treści: 'Dlaczego z moich podatków mam płacić na
              cudze bachory?" Dosiu, przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi. Ja nie jestem
              absolutnie za socjalem dla wszystkich. Nawet dla samotnych matek (oczywiście
              tych, które oszukują państwo i nas- podatników). Czasem po prostu jakaś pomoc
              się należy, i to chyba jest oczywiste. Natomiast oczywiste nie jest, aby z tej
              ponmocy korzystał każdy, nawet nieuprawniony, który potrafi znaleźć luki
              prawne. Ale czemu pojawiła sie tak straszna nagonka na te kobiety, które
              zresztą protestują przeciwko nowej ustawie! Ustawa jest denna. A jest denna z
              jednego podstawowego powodu: mianowicie- alimenty (które wypłacał fundusz) było
              jeszcze szansę odzyskać w jakiś sposób (w końcu facet przestraszony wizją
              więzienia może by się złamał i zaczął coś robić w tym kierunku, aby płacić, a
              jeśli nie- to swoje zadłużenie przymusowo musiałby odrobić). Natomiast zasiłek
              dla osób sam. wych. dziecko jest niezależny od płacenia alimentów i tak czy
              siak (czy ktoś dostaje alimenty, czy nie)- jest wypłacany! Jeszcze raz- zwróć
              uwagę na to, co pisałam: nie jestem absolutnie za bezprawnym wykorzystywaniem
              państwa w celu utrzymywania leniwej rodzinki. Stosujecie tutaj
              zasadę 'ograniczonego zaufania' (za kodeksem drogowym;-), ale spróbujcie też
              zaufać setkom tysięcy kobiet, niczemu niewinnych, które wcale nie chciały
              takiego losu, jaki je spotkał i wcale nie planują żerować na niczyich
              pieniądzach! Miały przyznane alimenty, byli mężowie, partnerzy- uchylali się od
              płacenia, więc zaczęły dostawać z funduszu zaległe kwoty. Nie one są tu winne,
              ale system, ale prawo, które pozwala na to, aby jakiś nierób nie myślał o
              własnym dziecku/dzieciach. Który ma w dupie, czy jego dzieciaki są głodne. Bo
              państwo płaci. A komornik? Komornik pojawia się u nich raz na rok w celu
              stwierdzenia, że nic nie stwierdza, bo gościu nic nie ma i jest biedny i
              nieszczęśliwy. I nieważne, że pracuje na czarno (o czym komornik został
              powiadomiony, no ale przecież nie może nic udowodnić! Bo co? Bo mu się nie
              chce?) Nie bójcie się! Pieniądze wypłacane przez fundusz w końcu zostaną w
              jakiś sposób wyegzekwowane (tak, jak pisałam- mają się wziąć za tych obiboków
              nie raczących łożyć na swoje dzieci). W taki, czy w inny sposób- jakoś je
              odzyskają. Natomiast z funduszu wypłacającego kasę samotntym rodzicielom- NIE.
              Bo to, wedle nowej ustawy, się należy! Dlatego jeszcze raz chcę przemówić do
              rozsądku osobom przeciwnym likwidacji funduszu alim. Przecież na tym tracicie!
              Teraz faktycznie, nie tylko samotne matki będą się starały o otrzymanie
              zasiłku. Teraz będą się o to starały osoby pozostające w związkach bez mocy
              prawnej. Po rozwodach (fikcyjnych także), osoby, które nie zdecydują się na
              ślub ze względu na oczywiste korzyści majątkowe... Ech, szkoda gadać... I piszę
              to ja- matka samotnie wychowująca dziecko! Owszem, jestem w związku z
              mężczyzną, ale kurwa, niby z jakiej okazji on ma się poczuwać do utrzymywania
              mojego dziecka, podczas, gdy jej ojciec o tym nie myśli w ogóle? Fakt, ja
              związałam się z zajebistym facetem, który uwielbia moją córę i nie myśli w ten
              sposób, ale takich facetów jest mało! Nie każdy myśli w ten sposób (u mnie
              sytuacja o tyle jest łatwiejsza, że były mąż z córką w ogóle nie utrzymuje
              kontaktów i moja córa traktuje mojego partnera jak swojego tatę...Ale nie każdy
              ma takie szczęście jak my....). Dlatedo zanim wydacie sądy na _WSZYSTKIMI_
              samotnymi matkami- pomyślcie chwilkę...
              • Gość: Dosia Re: Kobietki kochane:-) IP: 195.217.253.* 08.06.04, 17:43
                Kazdy ma swoje zycie i, jak sie to mowi, jest jego kowalem.

                Ja tez nie mam zycia uslanego rozami, a nigdy po nic nie wyciagalam reki - choc
                jestem z pelnej rodziny i mam bardzo fajnych rodzicow od pierwszego roku
                studiow zdecydowalam sie utrzymywac sie sama. Czasem jadalam chleb z wegeta,
                czasem nic, chodzilam w dziurawych butach i przez wiele lat nie bylam na
                zadnych wakacjach - bylo mi bardzo ciezko, ale nigdy nie pomyslalabym, ze 1)
                moi rodzice maja obowiazek na mnie lozyc, 2) jakakolwiek instytucja ma
                obowiazek ulzyc mi w moim losie.

                Naprawde nie widze powodu dla jakiego samotne matki mialyby otrzymywac
                jakakolwiek pomoc z jakiegokolwiek funduszu, czy w starej, czy w nowej formie -
                raz, ze nie sa jedyna grupa pokrzywdzonych obywateli, dwa, ze nikt nie jest
                winny sytuacji w jakiej sie znalazly. Wspolczuje, ze rozpadly sie im rodziny i
                zostaly same. Naprawde jest mi ich zal - ale to ICH zycie. Sorry. Przykro mi,
                ze jednym sie powodzi gorzej niz innym, ze maja gorsza prace, ze maz sukinsyn.
                Bardzo mi przykro. Tylko dlaczego ma mnie to obchodzic? Czy Ciebie obchodziloby
                to, ze ja czasem glodowalam na studiach, bo nie bylo kasy na nic? Ze taki los
                niesprawiedliwy...

                Mowisz - zaufajmy kobietom "rzeczywiscie samotnym". Ufamy! Ufamy tez milionom
                rencistow, bo na pewno wsrod nich jest paru rzeczywiscie niezdolnych do
                pracy... Sama przyznajesz - jak daja, trzeba brac. Piszesz, ze mezowie
                samotnych matek przestali placic - no coz, ale co mnie to obchodzi? A obchodzi
                Cie to, ze np. chlopak kolezanki nie chce placic na jej dom? ze rodzice nie
                daja jej grosza - innym slowem - musi sobie radzic sama? Twoja sytuacja ma byc
                inna, bo masz dziecko??? A co to ma do rzeczy? Kazdy czlowiek ma obowiazek
                utrzymywac siebie i swoje dzieci. Po prostu. Dlaczego mam Ci wspolczuc, ze maz
                okazal sie kretynem? To sa sprawy miedzy Toba a nim, mnie w to nie mieszajcie.
                Ja nie kaze wyplacac sobie zasilku bo rzucil mnie kasiasty facet, a teraz nie
                mam na kino.

                Pytasz z jakiej okazji Ty (pisze w skrocie, nie majac na mysli Ciebie
                personalnie) masz sie poczuwac do wychowywania dziecka, podczas gdy Twoj byly
                maz nie przejawia takich instyntkow - odpowiadam: a co mnie obchodzi Wasz
                zwiazek i Wasze decyzje? Rozwiazujcie sprawy miedzy soba, dlaczego ja mam
                odpowiadac za to, ze dwoje doroslych ludzi nie moze sie dogadac? Dlaczego ja
                mam odpowiadac za to, ze nie mozesz dojsc z bylym mezem do porozumienia? Sorki,
                ale to Wasz problem.

                Mowisz - nie kazdy ma takie szczescie jak my. No coz, na pewno sa szczesliwsci
                ode mnie. Tu nie chodzi o szczescie - czlowiek decyduje o swoim losie i nie
                moze zrzucac odpowiedzialnosci za swoja sytuacja na innych ludzi. Wspolczuje
                matkom samotnym i innym rodzinom borykajacymi sie z problemami finansowymi, ale
                na Boga, dlaczego ja mam sie czuc winna, ze mi sie powiodlo? Dlaczego mam czuc
                sie w obowiazku ciaglej i niestannej pomocy biednym samotnym matkom?

                Nie jestem potworem bez serca, ale wychodze z zalozenia, ze nikt nie martwil
                sie moim losem kiedy glodowalam w akademiku, dlaczego wiec ja mam sie litowac
                na samotnymi matkami? Moja sytuacja sie poprawila, nie widze powodu dlaczego
                nie miala sie poprawic sytuacja matki z dzieckiem...

                Czasem po prostu jakaś pomoc
                > się należy, i to chyba jest oczywiste.

                Pomoc nigdy sie nie NALEZY. Jak sama nazwa wskazuje jest to pomoc, a nie
                obowiazek. Ktos decyduje sie komus pomoc - ale nie dlatego, ze ma taki
                obowiazek, tylko dlatego, ze ma taka wole.

                Pomoc nigdy nie jest oczywista! Zdanie ktore napisalas powyzej jest jakas
                totalna pomylka.
                • virtual_moth Re: Kobietki kochane:-) 08.06.04, 19:12
                  Dosiu, tu nie chodzi o pomoc matkom, ale o pomoc DZIECIOM.

                  Idąc Twoim tokiem myślenia należałoby zlikwidować domy dziecka i wywalić dzieci
                  na ulicę.

                  Samotna matka to nie studentka, która nie ma co jeść. Studentka może rzucić
                  studia i iść do pracy w sklepie nocnym. Samotna matka nie może. Ma dziecko,
                  którym musi się opiekować. Może je oddać do żłobka, przedszkola, ale wtedy
                  musiałaby mieć pracę biurową do 16.00 najwyżej. A co, jeśli ma wykształcenie
                  najwyżej średnie, zero doświadczenia i brak szans na pracę do 16.00? Opiekunka,
                  nawet na 3-4 godziny dziennie kosztuje kilkaset złotych miesięcznie. To plus
                  przedszkole to da pewnie całą pensję, którą zarobi w sklepie mięsnym. Co ma
                  zrobić? Ma sobie podciąć żyły? A może dziecku? A może oddać dziecko do domu
                  dziecka?

                  • Gość: Dosia Re: Kobietki kochane:-) IP: *.pl 08.06.04, 19:53
                    Wlasnie o tym mowie - dla takich matek jest pomoc spoleczna. Ja nie mowie, ze
                    nalezy udawac, ze nie ma problemu i w ogole nie interesowac sie ludzmi. Ale
                    alimenty to remedium na czyjes nieudane malzenstwo i brak porozumienia miedzy
                    dwojgiem ludzi - niech wiec oni sie o to martwia, a nie my wszyscy.

                    Placenie zasilku dla samotnych matek w gorszej sytuacji stawia te matki, ktore
                    choc nie rozwiedzione, nie wdowy, maja TAKIE SAME PROBLEMY. Dlaczego tylko
                    dzieci z niepelnych rodzin moga dostawac alimenty?

                    Mi nie chodzi o to, ze pomocy nie powinno byc, ale pomoc powinna isc na
                    zalatwianie potrzeb dzieci w formie pomocy spolecznej - a nie w formie
                    alimentu, bo matka jest samotna, a ojciec nie placi. Mnie nie interesuje to, ze
                    ojciec nie placi, bo w pelnych rodzinach tez czasem ojciec nie placi. Mnie
                    interesuje krzywda i bieda dziecka, a nie to, ze jego mama ma STATUS samotnej.

                    Napisalam powyzej - sa kobiety samotne, ktore nie potrzebuja pomocy, a panstwo
                    mimo to zalatwia za nich sprawe z niewywiazujacym sie mezem - mnie uklady z
                    mezem nie interesuja wiec z jakiej paki mam zalatwiac problemy doroslych ludzi?
                    Interesuja mnie potrzebujace dzieci, a takie sa wszedzie, nie tylko w rodzinach
                    niepelnych.

                    Reasumujac - wierze w pomoc spoleczna, a nie w alimenty od panstwa (bo tatus
                    nie placi, no to sie nalezy!), ani nie zasilek dla samotnych matek (bo i matki
                    niesamotne zasilku takiego potrzebuja, a jak mniemam konstytucja gwarantuje
                    rowne traktowanie ludzi).
        • Gość: anja Re: Kobietki kochane:-) IP: Proxy.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.04, 19:05
          PRZESTANCIE!TO STRASZNE CO SIE DZIEJE W NASZYM KRAJU TO FAKT ALE CZY WIDZICIE
          JAK WY SIE ZACHOWUJECIE.KOBIETA PYTALA TYLKO O NOWA USTAWE A WY NA NIA BO
          PRZECIEZ TO JEJ WINA ZE JEST JAK JEST.TO WSTRETNE.WSTYDZE SIE ZA WAS CHOCIAZ
          JESTEM POLKA I WCALE MI SIE NIE PRZELEWA.MOJA SIOSTRA MA 600 ZL NA JEDNA OSOBE,
          ALE MAMY W RODZINIE JEDNA ZASADE.JESLI MAM WIECEJ A MOGE KOMUS POMOC ROBIE TO
          NAWET JESLI NIE JEST Z RODZINY.WY ZACHOWUJECIE SIE JAK HIENY.MARUDZICIE ZE NIE
          MA PIENIEDZY ZE JEST BIEDA, A NA WYBORY IDZIE NIEWIELU Z WAS.TO NASZ OBOWIAZEK
          ALE ZAPOMINACIE O TYM.OBARCZACIE WINA LUDZI KTORZY TAK JAK WY SA POKRZYWDZENI I
          MAJA CIEZKO W ZYCIU.ZAMIAST PATRZEC WILKIEM NA SIEBIE ZROBMY COS RAZEM ZEBY
          BYLO LEPIEJ BO POLITYCY ZNISZCZA TO CO DO TEJ PORY UDALO SIE
          ZBUDOWAC.PRZESTANMY BYC ZAWISTNI I ZAZDROSNI.DOBIERZMY SIE LEPIEJ DO D..PY TYM
          KTORZY NAPRAWDE SA TEMU WINNI.
          • Gość: ANJA Re: Kobietki kochane:-) IP: Proxy.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.04, 19:12
            SPROSTOWANIE SIOSTRA MA 600 NA 3 OSOBY W TYM DZIECKO CIAGLE CHORUJACE MIESZKA W
            BLOKU GDZIE MIESZKAJA SAMI ALKOHOLICY I WYRZUTKI SPOLECZNE,NIE MA WODY
            CIEPLEJ,UBIKACJI I LAZIENKI SWOJEJ DZIELI JA ZE WSZYSTKIMI MIESZKANCAMI Z
            PIETRA. A CO DO ARTYKULU POPRZEDNICZKI TO NIKT JEJ NIE BRONIL ZGLOSIC SIE Z
            PODANIEM O STYPENDIUM SOCJALNE NA UCZELNI I CO NAJWAZNIEJSZE DZIECKO MAJACE 5
            LAT NIE BEDZIE ZARABIALO NA SIEBIE. TAK PRZYNAJMNIEJ POWINNO BYC. POCZYTAJ
            KONSTYTUCJE...
            • Gość: Dosia Re: Kobietki kochane:-) IP: *.pl 08.06.04, 20:01
              Wyjasniam choc to nie na temat - stypendium nie dostalabym, bo rodzice mieli za
              wysokie dochody - zreszta nawet by mi to przez glowe nie przeszlo - przez cale
              studia po prostu pracowalam...

              A co do dziecka, ktore nie zarobi na siebie. A kto ma na nie zarobic? Ja, czy
              jego rodzice? Sorry, ale tu przegielas naprawde. Stawiasz sytuacje w ten
              sposob - mimo, ze to moja rodzina inni MAJA OBOWIAZEK sie o nia martwic.
              Obowiazek... To moze ja powiem, ze moj samochod tez na siebie sam nie zarobi...

              Przykro mi z powodu sytuacji Twojej siostry - wierze, ze uda sie jej znalezc
              pomoc w pomocy spolecznej. Ale niestety to nie jest moje dziecko, tylko jej...
              Zreszta, zasilek jej sie nie nalezy, bo... nie jest SAMOTNA matka - prawda
              ze "sprawiedliwe"? O tym mowie - zasilek nie powinien nalezec sie z racji
              bycia "samotna", ale z racji ciezkiej sytuacji finansowej. Rozumiesz teraz?
              • Gość: ANJA Re: Kobietki kochane:-) IP: Proxy.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.04, 21:27
                WIEM DOSIA O CO CI CHODZI I ROZUMIEM.NIE POROWNUJ JEDNAK SAMOCHODU DO DZIECKA
                DOBRZE...MOJA SIOSTRA DOBRZE WIE GDZIE SIE ZGLOSIC PO JAKI ZASILEK.BO OPROCZ
                ZASILKOW DLA MATEK SAMOTNIE WYCHOWUJACYCH DZIECI SA JESZCZE ZASILKI SOCJALNE
                ROZNEGO RODZAJU.JA NA PRZYKLAD JESTEM OSOBA NIEPELNOSPRAWNA,STUDIUJE MATEMATYKE
                I KIEDY MOGE DORABIAM SOBIE NA BOKU POMAGAJAC KOLEZANKA NA STUDIACH
                KOREPETYCJAMI.KORZYSTAM JEDNAK Z POMOCY PFRON-U BO GDYBY NIE TO MOGLABYM
                ZAPOMNIEC O NAUCE.PRACOWAC FIZYCZNIE NIE MOGE BO MAM WRODZONA WADE
                SERCA.RODZICOW NIE STAC BY MI POMOGLI WIEC NIE MOGE SAMA NA SIEBIE PRACOWAC.A
                POZA TYM WOLE WZIAC OD PANSTWA "NASZE" PIENIADZE NIZ ZEBY KTOS SOBIE NABIJAL
                KABZE "NASZYM " KOSZTEM.
                • Gość: Dosia Re: Kobietki kochane:-) IP: *.pl 08.06.04, 22:31
                  Anju. Alez przeciez juz w pierwszym poscie napisalam, ze pomoc powinna byc -
                  dla potrzebujacych, chorych, biednych. W konkretnej sytuacji, w miare
                  zapotrzebowania, ale nie dlatego, ze ktos jest samotny i ma dziecko. Jezeli
                  jest samotny i dobrze sobie radzi, to dlaczego dawac mu zasilek? Nie moze byc
                  tak, ze placimy tylko dlatego, ze zona nie dogaduje sie z bylym mezem, on nie
                  placi alimentow itp. mimo, ze kobieta radzi sobie dobrze - tu musi byc
                  konkretna zla sytuacja finansowa, a nie przejecie roli eks-meza przez panstwo.

                  Tylko o to mi chodzi. Natomiast nigdy nie powiedzialam, ze pomoc spoleczna jest
                  zla! Ja sama robie darowizny na domy dziecka i pajacyka. Bo wiem w jakich
                  warunkach ludzie zyja. Ale to dotyczy roznych ludzi, a nie tylko samotnych
                  matek. Jezeli matka jest samotna i zle jej sie wiedzie to niech korzysta z
                  pomocy spolecznej, ale w ramach ogolnej puli. Nie zgadzam sie na to aby
                  wszystkie matki samotne dostawaly specyficzne zasilki alimentacyjne, tylko dla
                  nich, z urzedu, bez wzgledu na ich sytuacje materialna. To jest nierowne
                  traktowanie ludzi po prostu. Dlaczego samotna ma byc uprzywilejowana? Tego nie
                  rozumiem.

                  Ja po prostu sadze, ze powinno sie zlikwidowac zasilek "za samotnosc". Uwazam,
                  ze sprawy ida w lepszym kierunku, bo znosi sie odpowiedzialnosc panstwa, za
                  czyichs eks-mezow i ich zaleglosci alimentacyjne - w koncu jak ktos ma wobec
                  mnie dlug, to nie lece do panstwa zeby mi w jego imieniu oddalo. Fundusz, ktory
                  powstanie zamiast funduszu alimentacyjnego, ma jednak wyplacac wszystkim
                  samotnym matkom staly zasilek (jezeli ich dochod nie przekroczy jakiejs
                  magicznej kwoty). Wszystko pieknie, ale co z kobietami, ktore maja dzieci, a
                  nie sa rozwiedzione? Dlaczego one nie moga liczyc na taki sam zasilek???

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka