dangerous.mistress
29.01.12, 21:39
Dobra, czas na mój pierwszy wątek. Mam nadzieję nie wylądować na oślej :) Ciekawa jestem Waszego zdania. Podstępnie podsłuchałam na ulicy rozmowę kilku facetów koło 30 wszyscy mniej więcej. Rozmawiali o antykoncepcji. A raczej doradzali koledze, którego żona namawiała na prezerwatywy, a on ją na tabletki. W każdym razie morał był taki, że zjechali go strasznie, bo co ta baba sobie wyobraża, to po ich stronie jest się zabezpieczać, we łbach im się poprzewracało, to one mają brać tabletki, a nie żebyśmy my mieli się w gumkach męczyć. Robię obrażoną minę i wtrącam się ( a co, w biały dzień na przystanku mnie nie zjedzą :)) że tabletki brane latami to też w końcu jakieś poświęcenie, ingeruje w nasze kobiece zdrowie. Odpowiedz już milszym tonem, że całe wieki kobiety się o to martwiły to po co nagle to zmieniać. Dla mnie trochę przegięcie.