gulcia77
01.02.12, 09:46
Największe przerażenie: -20 na terometrze dzisiaj rano.
Największe zdumienie: chłop zapakował kalesony do plecaczka.
Najkwiększy podziw: Poloniści biegający wokół parku, kiedy dreptałam na tramwaj.
Największe rozczarownie: telefon mi nie działał i nie mogłam w drodze posłuchać ulubionego radia. Odmroził się o 7.30 już w biurze :)
Macie jakieś swoje naj na to mrozisko?