wicehrabia.julian
01.02.12, 19:09
Jakiś czas temu przy okazji zawodowej poznałem przedstawiciela na PL pewnej znanej marki elektronicznej. Pogawędziliśmy co nieco i wynudziłem od niego rabat na słuchawki bezprzewodowe. Nie kosztujące 100 zł tylko koło 2000. Dwóch kolegów z działu też wyraziło chęć zakupu, paczka przyszła na początku tygodnia.
Dziś jeden z nich przylazł skwaszony do pracy z informacją, że żona zobaczywszy te cudeńka dostała piany na ich widok. Urządziła mu karczemną awanturę, że "wydaje na pierdoły" jest "nieodpowiedzialny" i inne bzdury. Dodam, że nie mają raczej problemu z pieniędzmi i wydatek 1.5 tys nie rujnuje ich budżetu. Kolega oddał mi słuchawki z tekstem "nie mogę ich mieć". Natychmiast znalazł się inny amator, więc to żaden problem, ale spytałem drugiego szczęśliwca czy u niego też była awantura, na co on stwierdził, że "skitował żonę, że kosztowały 250 zł i ma spokój" :D
Najśmieszniejsze jest to, że ta awanturująca się baba nie ma problemu z wydaniem 1000 zł na torebkę czy buty i nie jest to niczym niezwykłym, natomiast wydatki małżonka są pod ścisłą kontrolą merytoryczną.
Daję słowo, że jakby baba rządziła się moimi pieniędzmi to bym ją na mróz wystawił, skąd się bierze taka schizofrenia?
PS. Tradycyjnie pozdrawiam piękne panie rozumiejące, że facet musi sobie kupować zabawki dla zdrowia psychicznego.
PS. II Grają cudownie :D