Oddałam dziecko do adopcji

04.02.12, 22:36
Takie wyznanie też nie przysparza splendoru. Obawiam się, że jakby Czubaszek stwierdziła, że dwa razy oddała dziecko do adopcji, to wywołałoby to nie mniejszy szum, niż przyznanie się do dwóch aborcji. Nie jest lekko zaliczyć wpadkę.
    • ursz-ulka Re: Oddałam dziecko do adopcji 04.02.12, 22:43
      Nie wiem. O litość chodzi? Taką samą jak w przypadku: zostałam zgwałcona (peszek) lub dziecko z kocyka mi wypadło (nieszczęśłiwy zbieg okoliczności)?
      • berta-death Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:01
        Peszek powiedziała, że została zgwałcona?? Ta Peszek, tzn Maria Peszek?
        • wersja_robocza Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:03
          Nie. Peszek -> zdrobnienie od pech.;)
          • berta-death Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:07
            Aha, myślałam, że coś przegapiłam. Nie doczytałam pudelka, albo co. ;D
            Chociaż z Marysią to nic nie wiadomo, jestem przekonana, że nie miałaby oporu przed takim wyznaniem.
            • wersja_robocza Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:20
              berta-death napisała:

              > Aha, myślałam, że coś przegapiłam. Nie doczytałam pudelka, albo co. ;D
              > Chociaż z Marysią to nic nie wiadomo, jestem przekonana, że nie miałaby oporu p
              > rzed takim wyznaniem.

              Tu się z Tobą zgadzam.;)
    • raohszana Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:04
      W niektórych kręgach w ogóle jakiekolwiek inne podejście niż "tak, tak, kocham dzieci i chcę mieć i nigdy nie oddam i oddawanie to zło, a aborcja większe" w ogóle można zarobić w palnik. Ludzie to oszołomy są.
      • gaviota44 Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:09
        Oj tak.Jak mowilam,mowie i bede mowic,ze nie lubie dzieci(oprocz wlasnego,ktore kocham,ale czasami nie lubie)to patrza na mnie jakbym miala trzy glowy.Nie wiem,zaklamanie czy glupota.
        • raohszana Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:15
          W niektórych środowiskach pokutuje przekonanie, że kobieta dzieci kocha z urzędu i to wszystkie, a jak nie - to zimna sucz. Ludzie to głąby, niestety :)
          • ursyda Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:27
            W niektórych środowiskach pokutuje przekonanie, że jak się nie lubi kotów czy psów to jest się zimną suką. Choć "zimna suka" to w tym przypadku dość niefortunne porównanie.

            raohszana napisał:

            > W niektórych środowiskach pokutuje przekonanie, że kobieta dzieci kocha z urzęd
            > u i to wszystkie, a jak nie - to zimna sucz. Ludzie to głąby, niestety :)
            >
            • raohszana Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:29
              ursyda napisała:

              > W niektórych środowiskach pokutuje przekonanie, że jak się nie lubi kotów czy p
              > sów to jest się zimną suką. Choć "zimna suka" to w tym przypadku dość niefortun
              > ne porównanie.
              *
              No. Ale co nam z tego wynika, prócz konkluzji już wyrażonej, że ludzie to oszołomy?
              • ursyda Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:30
                Tam gdzieś dalej napisałam i nie chce mi się powtarzać bo idę zapalić
                • raohszana Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 20:39
                  Pfff, to na co zaczynasz? :P Fajkę palisz? :P
                  Ledwo urodzone dziecko raczej nie tęskni i nie cierpi. Ma serdecznie w nosie - aby było ciepło, sucho i papu.
    • berta-death Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:05
      Widzę, że wątek wrócił z niebytu, to dopiszę jeszcze, że tak samo jak mało kobiet publicznie przyznaje, że dokonały aborcji, tak samo mało która przyznaje, że oddała dziecko do adopcji. A jak już, to też z tego robi się szum w mediach. Ze znanych osób to z tego co pamiętam Whoopi Goldberg powiedziała, że jak była młoda to oddała dziecko.
      Oddawanie dziecka też się kojarzy z egoizmem, pozbywaniem się problemu, nieodpowiedzialnością i krzywdzeniem dziecka.
      • nudzimisie_strasznie Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:19
        Ano właśnie. A jak się urodzi ciężko chore dziecko? Przecież to trzeba być kobietą bez serca, żeby nie kochać! Jak można oddać do zakładu opieki? Przecież oczywiste jest, że trzeba ze swojego życia złożyć ofiarę i przez kolejne dziesiąt lat pielęgnować.
        Chcesz pomoc w opiece, wsparcie - psychologa, pielęgniarki z nfz? Chcesz pomoc lub jakąś informację w sprawie oddawania do adopcji. Państwo nie jest od pomagania. A jak już to proszę do kolejki, może za jakieś pół roku coś się uda, no ale nie obiecujemy.

        Kiedyś w zupełnie innej kwestii usiłowałam od tego państwa uzyskać pomoc, Pani nawet nie urzędniczka, tylko radna powiedziałam mi, że jestem bardzo roszczeniowa, a od pomocy to mam matkę a nie państwo. Moja sprawa nie była delikatna a wyszłam z płaczem. Naprawdę nie wiem jak radzą sobie kobiety w mega ciężkiej sytuacji, skazane na żebranie w urzędach, pomocy znikąd, ale k.rwa rodzić i kochać! I nie narzekać przypadkiem, przecież cudu największego doświadczasz.
      • wersja_robocza Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:22
        berta-death napisała:

        > Oddawanie dziecka też się kojarzy z egoizmem, pozbywaniem się problemu, nieodpo
        > wiedzialnością i krzywdzeniem dziecka.

        Podobnie jak aborcja. Tylko ta jest wg niektórych równoznaczna z morderstwem na dziecku.
      • ursyda Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:29
        A ja dalej czepnę się przykładu kotów i psów. żeby nie oddawać nie zostawiać bo pies cierpi i tęskni.
        A człowiek?
        • berta-death Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:32
          Dziecko do adopcji oddaje się w momencie kiedy jest mu wszystko jedno kto zostanie jego matką, czy ta która go urodziła czy jakaś inna. Cały czas mam na myśli oddawanie noworodków a nie starszych dzieci, bo się rodzicom znudziły.
      • lena.nocna Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 22:56
        Lepiej oddać niż go nienawidzić, co ostatnie przypadki pokazują.
    • akle2 Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:08
      Dla mnie ta kobieta jest lekko szurnięta, a co do adopcji, jest to zło konieczne. W każdym razie wszystko lepsze od zabicia, czy to przed urodzeniem, czy po.
    • boli-jak-cholera Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:09
      wystarczy nog nie rozkladac. Nie chcesz dzieci to albo nie uprawiasz seksu albo sie zabezpieczasz. Proste jak budowa cepa. Nie mam zamiaru sie roztkliwiac nad kims kto najpierw sie pieprzy radosnie a potem lamentuje bo sie z tego dziecko zrobilo i to ona nieszczesliwa. Matka ktora zabija nienarodzone to zwykla pusta k!@#a i tyle, zwlaszcza teraz w dobie kiedy antykoncepcja jest na wyciagniecie reki. Oddac do adopcji to po prostu mniejsze zlo, a dla dziecka wrecz dobro, bo spedzic kawal zycia z toksyczną pusta lala to masakra.
      • raohszana Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:14
        A palaczy i alkoholików leczyć czy dać umierać, bo na własne życzenie mają?
        • best.yjka Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 20:54
          Leczyć. Akcyza, czyli ekstra haracz. Każda paczka papierosów i każda butelka alkoholu, jest bardzo wysoko opodatkowana. Tłumaczenie wysokości akcyzy, szkodliwość produktu. Niech cały podatek akcyzowy z tych dwóch produktów idzie na służbę zdrowia. Wystarczy dla palaczy, alkoholików i reszty chorych.
    • stephanie.plum Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:19
      szkoda, że tak jest.
      czasami oddanie do adopcji to bardzo trudna decyzja, podjęta dla dobra dziecka. kobieta, która coś takiego zrobiła, nie powinna musieć się wstydzić.
      poza tym, dużo ludzi chce adoptować dziecko i długo czeka.
      a po pogotowiach opiekuńczych i domach dziecka pełno maluchów bez uregulowanej sytuacji prawnej.
    • czadroman Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:21
      nie porównuj adopcji do aborcji
      • wersja_robocza Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:23
        czadroman napisał:

        > nie porównuj adopcji do aborcji

        Dlaczego? Wszędzie jest pełno absurdalnych porównań.
      • berta-death Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:29
        Nie porównuję. Tylko za każdym razem jak pojawia się temat niechcianej ciąży i aborcji, to pojawiają się też zdania, że po co usuwać skoro można oddać do adopcji. Ja tylko piszę, że wcale nie jest to takie proste, bo jak przyjdzie co do czego i kobieta odda do adopcji, to też spotka się z potępieniem jak tylko zacznie o tym mówić.
        • czadroman Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 19:44
          raczej z współczuciem/politowaniem
    • kora3 No bo najłatwiej się "radzi" z pozycji wygodnego f 07.02.12, 20:28
      otela ..."Wpadka"? - nie dasz rady? zawsze mozesz oddać do adopcji ...

      To jest gadanie ludzi nie mających zielonego pojęcia o czym tak naprawde mówią. Jasne jest, że najlepsze co mogą zrobić rodzce niechcianego dziecka, to jeszcze w czasie ciąży podjąc decyzję o zrzeknięciu się praw do niego. Wtedy bma w zasadzie 100 proc. szans na adopcję - chetne na nią pary czekają w kilkuletnich kolejkach w ośrodkach adopcyjnych. Nawet chore, czy kalekie dzieci mają szanse na adopcję, z przyczyn finansowych w naszym kraju, na ogół - zagraniczną. Ale szansę te mają przede wszystkim dzieci małe, noworodki, niemowlaki, dzieci do roku, maksymalnie - do 3 lat. Potem szanse gwałtownie spadają.

      Tymczasem w naszym kraju tak naprawde b. rzadko się rodzicom prawa rodzicielskie całkowicie odbiera. Takze wóczas, gdy skrajnie zaniednują swoje dziecko/dzieci, a takze nawet wówczas, gdy do placówki trafiają z powodu zaniedbań i przemocy kolejne dzieci tej samej pary.

      W srodowiskach patologicznych to, że ktoś ma dzieci w dd czy rodzinie zastepczej i ma ograniczone prawa, to żaden wstyd, ani dziwo. Ale już pozostawienie dziecka w szpitalu i samodzielne zrezczenie się praw, to powód do potepienia, a to w sumie najlepsze co tacy rodzice mogą dla dziecka zrobić. Czyniąc inaczej skazują je na placówkę, albo kolejne rodziny zastepcze, czyli nic na stałe, ciągłe poczuciue tymczasowosci itd.

      Ale mowa tu o patologicznych rodzinach, a weźmy takie zwyczajne. Ludzie, którzy uwazają, ze tak łatwo jest "oddać do adopcji" - nie w kwestii formaslnej, bo to akurat b. łatwe, a społecznej są w głębokim błędzie. Przede wszystkim dlatego, że nasze hipoktrytyczne społęczeństwo ma takie podejscie, jakie tu zaprezentowano na forum już - jesli chcesz kobieto usuwać ciąze, to usuń, ale nie gadaj o tym, nie przyznawaj się i wszystlko bedzie ok ...

      I tak mozna z aborcją zrobić, ale z oddaniem to już nie takie proste. Mysle, ze niektórym tak lekko podchodzacym do tego trochę za bardzo filmy produkcji USA przewróciły w głowach na ten temat :) Bo pokazuje się w nich np. nastolatkę amerykańską w ciązy, która rodzi, oddaje i wszyscy uwazają w jej szkole, dzielnicy i grupie równiesniczej, ze jest ok, albo że dzie3wcze wynosi się na rok do dziadków (wujostwa) w Minnesocie, albo Teksasie, rodzi, oddaje i wraca i nikt nic nie wie, ewentualnie kobieta rodzi na miejscu, oddaje i zmienia stan zwywając z dotychczasowym zyciem ...

      W Polsce tak to nie wygląda, albo bardzo rzadko. Czytałąm kiedyś o karkowskiej nastolatce, która wpadła ze swoim chłopakiem. Kiedy powiedziała ropdzicom nic nie było jeszcze widac po niej, ale na aborcję było za późno. Rodzice, ludzie zamozni i z ukłądami załatwili jej rok urlopowania w szkole i wywieźli do ciotki het daleko, chyba do Białegostoku, czy okolic. Tam wszystko uzgodniono z osrodkiem adopcyjnym nim urodziła, oddała, wróciła do szkoły "po chorobie".
      To byłą historia sprzed ilus tam lat, dziś nie tak łatwo się ukryć, takze na białostockiej wiosce, ale pomijając to, trzeba mieć pieniądze, by wyjechac zanim ciąza stanie sie widoczna, trzeba mieć dokąd. A jesli taka dziewczyna nie ma zamoznych rodziców, czy wujostwa? Wyjedzie nawet na Wyspy i co? Znajdzie prace na zcarno i zaraz ją wyleją, jak się pokapują, ze jest w ciązy. Zresztą tam spotkanie rodaka-znajomka jest b. prawopodobne, wiec i tak się wyda ....
      A co jesli taka kobieta, para ma już dzieci? Chodza do szkoły itd. Już widze powszechną akceptację otoczenia dla ludzi, którzy oficjalnie oddają dziecko, bo nie dadza rady wychować kolejnego, już widze akceptację dla ich dzieci, tych które zostają z rodzicami. Toż na ulicę by takie osoby nie wyszły ...

      Biorąc pod uwagę te realia oraz to, ze nasze spoęłczeństwo działa na zasciankowej zasadzie "wszystko wolno, ale po cichu" trudno się dziwic, ze znacznie wiecej kobiet chce usunąc niechcianą ciąze, niż oddać niechciane dziecko do adopcji.
    • to.niemozliwe Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 20:35
      A nie wydaje ci sie, ze to jest jakis ekshibicjonizm psychiczny? Kazdy ma wlasny prog intymnosci, ktora jest w stanie upublicznic.
      • wersja_robocza Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 20:40
        Bercie chyba bardziej chodzi o odbiór takich słów. A z kolei to ma wpływ na rzadko częstotliwość takich a nie innych wyznań.
      • kora3 Ależ jasne :) tylko dlaczego 07.02.12, 20:42
        czyjś próg ma być z załozenia lepszy, albo gorszy?
        Są ludzie potrafiący o seksie, mam na mysli własny, gadać otwarcie, a są tacy, którzy nawet z najbliższymi przyjaciółmi nie chcą o tym rozmawiac. Nic w tym złego, jesli nie czują takiej potrzeby, ale też nic w tym specjalnie chwalebnego.
        Ot kazdy jest inny i ma do tego prawo
    • soulshunter Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 20:53
      coscie sie tak wszystkie uczepily tej Czubaszek jak pijany płota? Czubaszek to, Czubaszek tamto, Czubaszek owo, co by zrobila Czubaszek gdyby nie zrobila, a co by nie zrobila gdyby zrobila? No rzygac sie juz chce.
      • zeberdee28 Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 20:59
        Wydaje mi się że to dlatego tak o tym mówią, bo w gruncie rzeczy Czubaszek przełamała pewne tabu które wiele kobiet ciśnie, od kobiet w Polsce oczekuje się że będą uwielbiać dzieci, a jak nie uwielbiają, nie chcą rodzić, wychowywać, uważają niechcianą ciążę za niechcianą ciążę a nie coś co należy bezwarunkowo pokochać, to się o nich mówi per 'zwyrodniałe suki' i tym podobne epitety.
        • soulshunter Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 21:03
          dobra, niech jej postawia pomnik w Łazienkach i na Błoniach krakowskich dla rownowagi. I jeszcze jeden w Sopocie przed molo. Moze niech wybiją monete 99 gorszy z jej podobizną?
          • olewka100procent Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 21:34
            no i co z tego, ani mnie to nie grzeje ani ziębi, takie wyznania o niechęci do dzieci . Tak jak niektóre forumowiczki zakładające posta pt. nie chce mieć dzieci,cz kobieta musi mieć dziecko i tym podobne twory . Bosz... nie chcesz to nie miej , po co zaraz posta zakładać ? szukają usprawiedliwienia ? jak inna sie wypowie że jest tego samego zdania to czują się lepiej ? żałosne
            • zeberdee28 Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 21:39
              Zauważyłem że kobiety potrzebują szerszej akceptacji dla swoich poglądów żeby czuć się z nimi w 100% dobrze.
              • wersja_robocza Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 22:25
                zeberdee28 napisał:

                > Zauważyłem że kobiety potrzebują szerszej akceptacji dla swoich poglądów żeby c
                > zuć się z nimi w 100% dobrze.

                Niestety masz rację. Niestety, bo to sprowadza się do tego, ze dziewczynki są wychowywane w poczuciu spełniania oczekiwań innych, a więc bycia takimi, jakich spodziewa się otoczenie.
              • easz Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 23:41
                zeberdee28 napisał:

                > Zauważyłem że kobiety potrzebują szerszej akceptacji dla swoich poglądów żeby c
                > zuć się z nimi w 100% dobrze.

                Każdy potrzebuje akceptacji, to jedna z wyższych (ale podstawowych) potrzeb. Być może rzeczywiście kobiety mają mniejsze problemy z podchodzeniem do tego otwarcie, niż mężczyźni - dlaczego?

                Nawet jeśli prędzej ktoś oceni, że wręcz przeciwnie, nie o otwartość chodzi, ale o wynikające z presji społecznej ciągłe odczuwanie obowiązku tłumaczenia się, usprawiedliwiania itp. Przepraszania, że się żyje.
            • pani_frig A jednak cię grzeje, jeśli czytasz. 07.02.12, 22:18
              A w ogóle, co jest w tym żałosnego, że jakaś forumka chce spuścić z siebie ciśnienie? Bywa często tak, że forum dla takiej kobiety może być jedynym miejscem, gdzie wyrazi swoje prawdziwe emocje, ale ty byś wolała pewnie o majtaskach gadać i to jest dopiero żałosne. :/
            • kora3 Myslę,ze załosna jest Twa ignorancja i daruj 07.02.12, 22:47
              ale płaskie, stereotypowe myslenie. Wiesz dlaczego dziewczyny zakładają takie wątki? Bo sa w swoim środowisku nagabywane o potomstwo i nie potrafią poradzić sobie z nachalnymi osobami, do których nie trafia, ze takich pytań się nie zadaje, a stwierdzeń, ze kazda kobieta coś tam - nie wygłasza.
        • lena.nocna Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 23:04
          Dokładnie.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 22:41
      berta-death napisała:

      > Takie wyznanie też nie przysparza splendoru. Obawiam się, że jakby Czubaszek st
      > wierdziła, że dwa razy oddała dziecko do adopcji, to wywołałoby to nie mniejszy
      > szum, niż przyznanie się do dwóch aborcji. Nie jest lekko zaliczyć wpadkę.

      Po pierwsze nie da się ukryć że zarówno aborcja jak i oddanie dziecka oznacza zaliczenie wpadki (w sensie porażki, choć wpadki faktycznej również) w życiu.
      Żaden to powód do dumy.
      Natomiast różnica jest taka że o ile aborcja tą porażkę zamyka definitywnie, o tyle oddanie dziecka powoduje że to dziecko jest i będzie przez całe życie. Może więc stanowić dużo większe obciążenie emocjonalne niż aborcja.

      A co do pani Czubaszek to tekst o tym że gdyby była nagle w 8 miesiącu to by się pod pociąg rzuciła jasno pokazują że pani za przeproszeniem "pie...ła głupoty". Ale nie ona pierwsza i nie ostatnia. Nic wyjątkowego czy wartego szczególnej uwagi.
    • still_dumb Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 22:51
      > Takie wyznanie też nie przysparza splendoru.

      A włąściwie dlaczego mialoby tego splendoru przysparzać ? Ok, nie potępiajmy kobiet, ktore oddają dziecko do adopcji czy poddają się aborcji, szczególnie gdy takie decyzje są uzasadnione naprawdę poważnymi , trudnymi sytucjami życiowymi. Ale powo do dumy to to chyba żaden nie jest?
      • lena.nocna Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 22:58
        Może powodem do "dumy" czy raczej ulgi może być fakt, że podjęło się trudną, ale dojrzałą i dobrą dla dziecka decyzję.
        Dziecko to przyszły dorosły człowiek, nie można go zaniedbywać i unieszczęśliwiać, bo nic dobrego z niego nie wyrośnie. Matka na siłę nie będzie dobrą matką.
    • lena.nocna Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 22:53
      Pewnie wyjdę na jakąś wynaturzoną, ale dla mnie urodzenie i oddanie byłoby gorsze od aborcji.

      I czy w przypadku adopcji nie jest tak, że pierwszeństwo ma rodzina?
    • ognista.potwora Re: Oddałam dziecko do adopcji 07.02.12, 23:51
      Kobieta jest traktowana chwilami jak automat do natychmiastowego i bezwarunkowego kochania dzieci - jeśli zdarzy się, że dzieje się inaczej czeka ją lincz niezależnie od decyzji w sprawie potomstwa. Jak w ogóle nie chce go mieć to wynaturzona, egoistka itd, jeśli chce usunąć niechcianą ciążę staję się winna rzezi niewiniątek i słyszy rady typu "to już lepiej oddaj do adopcji, jest tyle bezdzietnych par". A co się stanie, jeśli faktycznie odda do adopcji? "Awansuje" na wyrodną matkę, bo jak można dziecko oddać. To samo spotka kobietę, która latami zajmowała się bardzo chorym dzieckiem (najczęściej sama, bo tatuś się zmył) i zmuszona jest oddać je do specjalistycznego zakładu, bo już nie daje rady dłużej. Też polecą bluzgi. To są tak nośne tematy, że ludzie zawsze będą sobie do oczu skakać. Czego się nie zrobi będzie źle.
    • moonogamistka Re: Oddałam dziecko do adopcji 08.02.12, 00:00
      Pirdulenie.
      To jak gadka- czy zabilbys kogos w obronie zycia swojego, czy kogos bliskiego, albo-ile jestes wart- bo wiadomo, ze kazdy ma swoja cene. KAZDY.
      Poki nie znajdziesz sie w sytuacji- nie oceniaj, bo nie masz pojecia, jaka podjalbys decyzje.
      • olewka100procent Re: Oddałam dziecko do adopcji 08.02.12, 00:40
        skoro szukają akceptacji to są słabe . Chyba nie potrafą tkwić w swoim poglądzie tak stu procentowo. co do czubaszek to chyba jej na stare lata odbijać zaczeło ( może z braku dzieci ? heheh ) taka wypowiedz o rzuceniu się pod pociąg pasowała by mi do doroty rabczewskiej a nie do pisarki/dziennikarki /felietonistki która poniekąd jakieś poszanowanie w kraju ma . Kończąc apeluje do tych niepewnych siebie kobiet : nie chcecie mieć dzieci to nie miejcie, nikt wam z tego powodu głowy nie urwie. a na głupie pytania rodziny mówimy NIE chce mieć dzieci ....
        -dlaczego ????
        - bo NIE !!!
    • qw994 Re: Oddałam dziecko do adopcji 08.02.12, 08:38
      Zgadza się. Oddasz dziecko do adopcji - jesteś suką. Zrobisz aborcję - jesteś morderczynią. Urodzisz niechciane dziecko i nie potrafisz go pokochać - jesteś wyrodną matką.
      Nie ma dobrego wyjścia, zawsze winna jest kobieta.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja