tora83
05.02.12, 18:51
Wczoraj na imprezie pewna kobieta (widziałyśmy się pierwszy raz) uraczyła mnie masą komplementów na temat mojego wyglądu. Mam świadomość swoich pozytywów, ale że mam idealne włosy nigdy bym nie pomyślała (bardziej - suche, rozdwojone i bez wyrazu).
Nie znoszę swojej cery i mam wrażenie, że bez pokaźnej dawki make upu wyglądam tam, że nie powinnam pokazywać się nikomu na oczy (zwłaszcza w niedzielny poranek po nieprzespanej nocy). I kiedy mój facet mówi, że jeśli o niego chodzi, to nie muszę się malować przed wyjściem z domu ... tracę grunt pod nogami i sama już nie wiem, czy mam tak błędny obraz siebie, czy wyrozumiałe otoczenie :-)
Jak spojrzeć na siebie obiektywnie i przestać przejmować się rzeczami, które nie są problemem?