"uwieszanie się" na mężczyźnie..

06.02.12, 01:17
gdy kobieta się na mężczyźnie "uwiesza", tzn. poświęca mu swój czas, uzgadnia z nim swoje decyzje, po jakimś czasie się od niego uzależnia (np. finansowo) to...
Facet odchodzi bo:
a)kobieta "uwieszona" traci na wartości w jego oczach
b)facet ucieka od odpowiedzialności. Mężczyzna nie porzuca kobiety, tylko naprawia relację


Ja uważam, ze druga odpowiedź jest właściwa. Uwieszenie się to sprawdzian z odpowiedzialności. tylko nieodpowiedzialny chłopcy porzucą taką kobietę. Mężczyźni zostaną.

a zanim calkiem mnie "zjecie", to wyobraźcie sobie sytuację, że ...
... facet (bo mężczyzną tego nazwać nie można) odchodzi, gdyż się wami znudził i znalazł młodszą i ładniejszą, chętniejszą do seksu i bardziej wyluzowaną niż poważna 30stka w ciąży... no i ten facet swoje odejscie motywuje "uwieszeniem się na nim tej kobiety w ciąży..ze ona teraz potrzebuje jego uwagi, więcej czasu, pomocy i troski, fuj"... łomatko.

(nie jestem tą porzuconą 30stką, ale rzygam niedorosłymi facecikami i feministkami bełkoczącymi o "uwieszeniu")
    • raohszana Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 01:31
      I co ja Ci na to?
      • jael53 Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 01:57
        Pal diabli, a czy b. Istotny jest brak refleksu - uwieszanie się nie trwa miesiąc.

        Jeśli zaś miarą dojrzałości i odpowiedzialności miałoby być myślenie za kogoś, żywienie kogoś (i jeszcze noszenie na plecach), to tłumy winny szturmować posady typu opiekun ciężko niepełnosprawnych.
        • to.niemozliwe Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 05:00
          Ale nie brak kobiet, dla ktorych uwieszenie sie na facecie, to szczyt marzen. A jak jeszcze potwierdzone ciaza, dajaca status swietej krowy, to juz mega sukces. Uwieszanie sie to proces mentalny, polaczenie zaleznosci i wygody z subtelnie dozowanymi nagrodami dla samca. Istota sprawy to niechec do samoodpowiedzialnosci.
    • swiete.jeze Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 08:42
      vaude napisała:

      > gdy kobieta się na mężczyźnie "uwiesza

      Matko, jak ja bym się chętnie na czyjejś szyi uwiesiła zamiast jechać do roboty.
      • grassant Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 10:42
        Co stoi na przeszkodzie? brak odpowiedniego rozmiaru wieszaka? za cieżka jesteś? czy trzeba Cię zawiesić?
        • swiete.jeze Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 13:58
          Poczucie obowiązku chyba.
    • amanda-lear Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 10:19
      vaude napisała:

      > (nie jestem tą porzuconą 30stką, ale rzygam niedorosłymi facecikami i feministk
      > ami bełkoczącymi o "uwieszeniu")

      Odroznijmy pare spraw. Po pierwsze ciaza kobiety. Jezeli byla planowana przez oboje to facet faktycznie kretyn i bez klasy. Jezeli to kobieta " go wrobila" no coz sama sobie winna.
      Po drugie czy facet chcial tego uwieszenia. Z czego ono wynikalo. Jezeli kobieta zmienila dla niego srodowisko porzucila kolezanki rodzine i prace a w nowym miejscu nie potrafi sie zaklimatyzowac to jest to przykre, ale kazde doswiadczenie nas czegos uczy.
      Po trzecie mialam kiedys znajoma w pracy. Jej maz byl bardzo bogatym facetem. Mieli dzieci a ona spokojnie mogla sobie pozwolic na niepracowanie. Nigdy jednak tego nie chciala. Argumentowala to tym ze kobieta musi byc niezalezna zarowno finansowo jak i mentalnie a nie prosic faceta o kase na waciki.
      Podsumowujac. Kobiety tzw. bluszcze sa w dluzszej perspektywie nudne(bo 1 pasja jest ow facet)
      i staja sie bezwolne i nie przedstawiaja wartosci duzo wyzszej niz lalka z wiadomego sklepu.
      Praca daje kobiecie poczucie wolnosci i niezaleznosci, pozwala realizowac wlasne pragnienia, poznaje sie dzieki niej innych ludzi, ma sie o czym rozmawiac a jak sie jest otwartym na nowe doswiadczenia to i jest szansa ze ten facet o ktorego zabiega postrzega ja jako nie do konca zdobyta twierdze;)
      • maly.jasio Tak, ale... 06.02.12, 10:33
        Troche Cie skoryguje :)
        amanda-lear napisała:
        Praca daje kobiecie poczucie wolnosci i niezaleznosci, pozwala realizowac wlasn
        > e pragnienia, poznaje sie dzieki niej innych ludzi, ma sie o czym rozmawiac a j
        > ak sie jest otwartym na nowe doswiadczenia to...


        to Troche Cie skoryguje :)

        Tak, ale. Poniewaz dobrze jest - jak ktos dba o tkzw "ognisko domowe"
        (a zapracowana kobieta nie ma na to czasu i sil).

        Niech pracuje i sie rozwija, ale... - NA POL ETATU.
        • amanda-lear Re: Tak, ale... 06.02.12, 11:38
          Pol etatu nie da tej pani stabilnosci finansowej, jezeli mis jednak sie rozmysli;)
          Natomiast kobieta pracujaca chocby na pol etatu zawsze moze pojsc do szefa i powiedziec ze od dzis chce pracowac na caly wiec sila rzeczy ma jakies mozliwosci.Kobiety zamykajace sie w domach dla tzw dobra rodziny, faceta, dzieci wypadaja niestety bardzo z rynku pracy i z kregu znajomych tez i sa przewaznie tylko zonami przy mezu. Mozna sie oczywiscie na to zdecydowac gdy deklaracje ze strony sa silne i facet jest godny zaufania i sprawdzony, a jego pozycja zawodowa jest tak silna a kontakty z innymi w branzy i pozania sa niezbedne, ale po pierwsze nalezy miec duze zaufanie do 2 czlowieka po drugie umiec postawic wszystko na 1 karte i nie oczekiwac wielkich profitow i byc w razie czego przygotowanym na to ze mis odejdzie do mlodszej ladniejszej etc.
          Kiedys pewna stara slazaczka przekazala mi pewna maksyme. Kobieta bedaca przy mezu powinna miec dwie kupki na ktorych odklada. Piersza jest wspolna a druga jest jej za tzw. wysluge lat;)
          Teraz mowi sie o dwoch kontach.Jawnym i tajnym;)
          Prawda jest taka, ze zawsze nalezy sie spodziewac najgorszego a byc zaskoczonym jesli przychodzi dobre. Niestety ludzie maja tendencje do postepowania dokladnie odwrotnie. A potem lament bo tak jak drogowcow zima zawsze zaskakuje, tak i kobiety nigdy nie sa przygotowane na mlodsza konkurencje;)
          Ps. Ja swojej corce zawsze pokazuje na spacerze kilkuletnie dziewczynki mowiac, patrz i przyjrzyj sie jaka konkurencja ci rosnie...;) Dodam,że wybieram i wskazuje te najladniejsze;)-
          nigdy nie mów: nigdy...
          • maly.jasio Re: Tak, ale... 06.02.12, 12:28
            amanda-lear napisała:

            Pol etatu nie da tej pani stabilnosci finansowej, jezeli mis jednak sie rozmysl i;)

            naturalnie, ale daje jej mozliwosc samorealizacji i KONTAKTY, gdyby ten i ow sie rozmyslil :)

            > Natomiast kobieta pracujaca chocby na pol etatu zawsze moze pojsc do szefa i po
            > wiedziec ze od dzis chce pracowac na caly wiec sila rzeczy ma jakies mozliwosci

            - o tym wlasnie muvie :)
            na xuj mi kobieta wracajaca do chalupy przemeczona i nie majaca sily na dziecko i chlopa ? :)
            • ka-mi-la789 Re: Tak, ale... 06.02.12, 13:43
              A może to ty realizuj się na pół etatu i dbaj o palenisko, czy co tam? W końcu na xuj kobiecie chłop siedzący po dwanaście godzin na dobę w "firmie".
              • maly.jasio nie, ale... :) 06.02.12, 14:23
                ka-mi-la789 napisała:
                > A może to ty realizuj się na pół etatu i dbaj o palenisko, czy co tam? W końcu
                > na xuj kobiecie chłop siedzący po dwanaście godzin na dobę w "firmie".

                nie, ale :)
                nie umiem sprzatac
                ale umiem gotowac.

                w koncu ktos musi posprzatac w piecu, pravda :)
      • grassant Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 10:46
        nie przedstawiaja wartosci duzo wyzszej niz lalka z wiadomego sklepu.

        pranie, prasowanie, gotowanie, zakupy, mycie pleców,... ma sporą wartość :)

        Praca daje kobiecie poczucie wolnosci i niezaleznosci, pozwala realizowac wlasne pragnienia, poznaje sie dzieki niej innych ludzi, ma sie o czym rozmawiac...

        po co takiej kobiecie jakiś konkretny facet?
        • amanda-lear Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 11:22
          grassant napisał:

          > pranie, prasowanie, gotowanie, zakupy, mycie pleców,... ma sporą wartość :)

          Owszem ma i dobrze ze to doceniasz:) Prawda jest taka ze takie uslugi wykonane przez sile fachowa to spory wydatek. Problem w tym, ze otrzymuje sie to w pakiecie z seksem miloscia czuloscia i oddaniem a to zaklamuje proporcje;)


          > po co takiej kobiecie jakiś konkretny facet?

          Wczoraj ogladalam uwage na tvn(mozecie mnie zlinczowac;) i okazuje sie ze Pani Przetakiewicz znalazla sobie bardzo "konkretnego" mezczyzne sama bedac kobieta sukcesu i nie piorac tylko gaci i nie wieszajac sie jak winne grono na misiu, wiec da sie;)
          Prawda jest taka, ze pierwsze zwiazki to przewaznie eksperymenty mniej lub bardziej udane. Z wiekiem nabywamy doswiadczenia i wiemy juz czego nie chcemy i moze dlatego umiejetnie dodajemy kwas do wody a nie odwrotnie;)
        • lusseiana Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 11:38
          grassant napisał:

          > po co takiej kobiecie jakiś konkretny facet?

          Naprawdę uważasz, że jedynym powodem, dla którego ludzie łączą się w pary, jest potrzeba bycia kompleksowo obsłużonym (u meżczyzn) i potrzeba bycia "zaopiekowanym" (u kobiet)? Nie wiem jak Ty, ale ja ciągle wierzę z cywilizację i gatunek ludzki - czymś się jednak chyba różnimy od małp, psów, świń, czy wielorybów.
          • grassant Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 14:20
            lusseiana napisała:
            > Naprawdę uważasz, że jedynym powodem, dla którego ludzie łączą się w pary, jest
            > potrzeba bycia kompleksowo obsłużonym (u meżczyzn) i potrzeba bycia "zaopiekow
            > anym" (u kobiet)?

            Nie uważam, ale interesowałoby mnie, jakie powody kierują ludźmi wg Ciebie. I co to znaczy, jakie warunki muszą być spełnione, że mozna powiedzieć o dwojgu, ze tworzą parę?

            Czymś sie różnimy, niekoniecznie na +.

      • ursyda Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 10:51
        amanda-lear napisała:

        >
        > Odroznijmy pare spraw. Po pierwsze ciaza kobiety. Jezeli byla planowana przez o
        > boje to facet faktycznie kretyn i bez klasy. Jezeli to kobieta " go wrobila" no
        > coz sama sobie winna.
        >
        O to samo chciałam spytać
        • rudenko Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 14:33
          ...kobieta nie może nikogo wrobić w dziecko. Z seksem jest jak z jazdą samochodem i tu i tu obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. Jeśli facet decyduje się na seks musi liczyć się z konsekwencjami. Może sie w końcu zabezpieczyć a nie liczyć, że zrobi to babka.

          Wrobienie w dziecko to mit. Zawsze sam sie w to wrobiłes.

          Wrobiona w dziecko może zostać co najwyzej zgwałcona babka
          • princess_yo_yo Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 14:41
            nie zgadzam sie, ale ja jestem ze starego pokolenia kiedy to ciaza gwarantowala slub :-)

            rozumiem ze gdyby twoj facet po seksie na szybciocha stwierdzil ze zapomnial zalozyc prezerwatywe to uznalabys ze ewentualna ciaza to nie jest jego wina bo powinnas miec do niego ograniczone zaufanie?
            • rudenko Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 07.02.12, 10:31
              nic a nic nie zrozumiałaś
      • stephanie.plum Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 14:27
        >Jezeli to kobieta " go wrobila" no
        > coz sama sobie winna.

        powiedzmy, że to była nieplanowana wpadka. powiedzmy, że na kobiecie spoczywał ciężar dbania o antykoncepcję, i z jakiegoś powodu (ale nie rażącego zaniedbania ani premedytacji) antykoncepcja zawiodła.
        teraz ona jest w ciąży.
        facet zawsze może w takiej sytuacji powiedzieć, że został "wrobiony".

        nie podzielam zdania, że kobieta jest "sama sobie winna". sama sobie winna to by była, gdyby sama zrobiła to dziecko.
        • princess_yo_yo Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 14:31
          no ale 'wrobienie' to jest wlasnie razace zaniedbanie albo premedytacja osoby ktora jest odpowiedzialna za antykoncepcje (facetom tez to sie zdarza) a nie inne opcje ktore opisalas.
          • stephanie.plum Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 14:38
            tak jak już napisałam - nawet jeśli w rzeczywistości nie nastąpiło żadne wrobienie, facet i tak może uznać się za wrobionego.
            jeśli dwie osoby idą razem do łóżka, to potem nie ma tak, że jedna jest "sama sobie winna".
            • princess_yo_yo Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 14:46
              w takich sytuacjach kazdy zazwyczaj subiektywnie uznaje co mu wygodnie. natomiast prawda jest taka ze jak ktos rzeczywiscie nie chce miec dzieci to o antykoncepcji rozmawia z partnerem i przyklada sie do stosowania. w takich sytuacjach wpadki sa bardzo malo prawdopodobne a nawet jak sie zdarzy to oboje sa na tyle odpowiedzialni zeby sytuacje rozwiazac w racjonalny sposob.
            • amanda-lear Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 19:46
              Kobieta ma niestety wynikajaca z tradycji role matki, wiec przewaznie ponosi wieksza odpowiedzialnosc za antykoncepcje nie bedac pewna partnera. Zdarzaja sie jednak przypadki ze to kobiety zostawiaja bobasa pod opieka tatusia a same ida uwiesic sie na innym facecie. wiec teoretycznie jest wyjscie;)
              Swoja droga jestem ciekawa miny owego tatusia gdy pewnego pieknego dnia odstawiona na boczny tor "uwieszona" staje w drzwiach kochanka z maluchem na reku i oddaje nic nie podejrzewajacemu tatusiowi dzidzie mowiac: sorry kotku od dzis to ja place alimenty a ty zmieniasz pieluchy i gotujesz kaszki...
    • izabellaz1 Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 10:35
      A kto jest tą porzuconą 30stką?
    • princess_yo_yo Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 11:01
      faceci tez sie uwieszaja chociaz moze nie w az tak widoczny sposob, chcialabys byc z gosciem ktory caly czas chce spedzac z toba, nie umie sie sam soba zajac, wszystkie z dupy wyciagniete problemy musi z toba konsultowac i nie potrafi nic zrobic sam? to nie jest zwiazek tylko relacja rodzic dziecko i to raczej dosc male dziecko.
      • skrzydlo_smoka Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 11:11
        Miałam do czynienia z podobnym okazem. Rzeczywiście męczące-możne wytrzymać góra pół roku.
    • lusseiana Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 11:11
      Wiesz, nie jestem wojującą feministką, nie wiem czy jestem feministką w ogóle (choć z niektórymi postulatami się zgadzam), ale wszystko - aspekty związkowo/partnerskie również - rozpatruję w kategorii "nie rób drugiemu, co tobie niemiłe". Ja nie chciałabym faceta bezustannie skaczącego koło mnie, uzależnionego finansowo, nie posiadającego żadnych szczególnych zainteresowań, bo przecież cały czas musi poświęcić mi i pielęgnowaniu naszej relacji - słowem faceta w stylu naprawdę sporej ilości uwieszonych na partnerach kobiet-bluszczy. Toteż nie dziwi mnie, że i mężczyźni takich kobiet nie chcą, niezależnie od tego, jak to oficjalnie tłumaczą. To już nie czasy, kiedy kobieta była towarem bez prawa do samodecydowania, który przerzucało się za odpowiednią opłatą z rodziców na męża. Wywalczyłyśmy to równouprawnienie, więc nie zapominajmy, że ono idzie w obie strony.

      A odpowiedzialność, to można ponosić za zwierzę albo małoletnie dziecko. Dorosły człowiek, niezależnie od płci, odpowiedzialność za siebie ponosi sam. Jeśli sama chcesz się zdegradować do poziomu kanapowego pudelka, o którego trzeba się troszczyć i naprawiać z nim relację poprzez tresurę z behawiorystą (wszakże sam, biedaczek, swoich potrzeb nie wyartykułuje po ludzku, do tego potrzebny jest specjalista, lub nieśmiertelny skill "domyśl się sam"), to proszę bardzo - ale swoich upodobań nie rozciągaj na całą populację kobiet.

      Pozdrawiam.
    • headvig można się nieuwiesić? 06.02.12, 12:48
      to w takim razie, w jaki sposób będąc w związku kobieta się nie uwiesza? bo nie wiem gdzie mam się zakwalifikować...
      czy może generalnie z zasady kończy się wszystko uwieszeniem? bo ja znam pary, gdzie się pan uwiesił.
    • piataziuta NIE! NIE! NIE! To nie tak! 06.02.12, 14:02
      rozpatrujecie problem "uwieszania" przez pryzmat faceta, czy mu to odpowiada, czy nie, czy ucieknie, czy nie,itd.,
      a to nie tak powinno być i nieważne "co on myśli"!

      "uwieszanie" to przede wszystkim problem samej kobiety,
      nie powinno się faceta ustawiać na pierwszym miejscu w życiu, bo to zbyt ryzykowne, zbyt niezdrowe, zbyt męczące (dla obojga), dewaluujące kobietę i niewarte świeczki!

      droga prowadząca wprost do upadku samooceny i mentalnej śmierci

      dziękuję za uwagę
      • mariuszg2 Re: NIE! NIE! NIE! To nie tak! 06.02.12, 14:33
        Tak tak tak
        popieram w całej rozciągłości piątą zuzię.... mężczyzna zpartnerzony z kobieta tez "uwieszony" czy tego chce czy nie.... dla zdrowia zwiazku on powinien mieć kogoś na boku a ona też chwilowo dla odwieszenie.... czyli zresetowania systemu....

        ale uwaga...chwile odwieszenia trzeba wykorzysta na apgrejt softwaru i hardłeru... dla niego młodsza dla niej bystrzejszy....

        Po resecie trzema wymazać dysk twardy i zacząć od nowa....do następnego zawieszenia...aż sprzet padnie całkowicie...
      • sid.sid Re: NIE! NIE! NIE! To nie tak! 07.02.12, 17:52
        No i brawa dla tej pani, nareszcie ktoś to zauważył.
    • moonogamistka Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 19:50
      Za kazdym facetem, stoi kobieta:-) Za jego powodzeniem:_) Nie musi sie uwieszac, daje mu sile, wsparcie, popycha do dzialania.
      I- fajnie jak jest niezalezna i ma swoje zycie poza nim:-)
    • samuela_vimes Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 20:04
      no, ale jaka jest konkluzja oprócz tego, że jedne i drugie złe, a ty nie jesteś porzucona?
    • lena.nocna Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 06.02.12, 20:46
      Nie radzenie sobie i ucieczka od odpowiedzialności to najczęstsze przyczyna CHAMSKIEGO ZACHOWANIA FACETÓW. Dobrego człowieka poznaje się po tym, że bierze problemy i obowiązki na klatę skoro już się zobowiązał. Reszta nie jest warta splunięcia.

      Napisałam, przeczytałam... zabrzmiało ostro. Pisząc to miałam w pamięci koleżankę, którą facet zostawił samą z dzieckiem, bo podejrzewano, że będzie chore.
      • rudenko Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 10.02.12, 12:06
        dokładnie, szkoda, że facetów, którzy nadstawiają klatę jak na lekarstwo
        http://s9.rimg.info/6b970442c32dd68f39dddc3cabdde41d.gif
    • poezja_smaku Re: "uwieszanie się" na mężczyźnie.. 07.02.12, 17:51
      A ja myślę, że jednak kobiety się "uwieszają" na tych mężczyznach,przykładów jest wiele, idę do teatru, a tam 5/6 par, idę do kina proporcja podobna. Tak więc nasuwa się myśl, że życie kulturalne kobiet toczy się jedynie dzięki panom. Chociaż wydaje się, że powinno być odwrotnie. Mężczyźni mają dość kobiet, które bez nich, tak same z siebie tyłka nie ruszą. I wcale im się nie dziwię.
      Odpowiedzialność to zupełnie inna sprawa i z "uwieszaniem" się nie ma nic wspólnego.
    • kora3 Chyba nie do końca rozumiesz to "uwieszenie" 07.02.12, 21:03
      i dośc opacznie raczej ...

      Są ludzie niezaleznie od płci, dla których partner/ka typu bluszcz to relacja nie do zniesienia. Sama naleze do takich ludzi i wiem, ze to prawda. I nie chodzi bynajmniej o radzenie sie w trudnych sytuacjach, o pomoc w podejmowaniu decyzji, czy opiekę w sytuacji ciązy, czy choroby. Chodzi o to, ze taki partner/ka jakby przezuca całkowicie odpowiedzialnośc za swoje zycie i sprawy na drugą stronę. I oczekuje podejmowania za nią decyzji poczawszy od tego, czy ma zmienić prace np, a na wyborze lektury skończywszy.
      Czesc ludzi, czesciej z moich obserwacji bywają to kobiety, ale nie tylko one są takie, po prostu wchodzac w związek przestaje życ swoim zyciem. Odpuszcza swoich znajomych, bo znajomi jej/jego lepsi, odpuszcza swoje hobby na rzecz jej/jego, bo lepsze, odpuszcza swoją prace, bo jej/jego wazniejsza itd. W efekcie taki człowiek zyje tylko zyciem partnera/rki nie pozwostawiajac jemu/jej zadnej wolnej od siebien przestrzeni. Oczekuje jej/jego obecności w zasadzie wszedzie z sobą poza WC:) i sam/a jej/go nie opuszcza ani na moment. Zwyczajnie nie daje za sobą zatesknić, bo nawet jak lodówkę otworzysz, taki ktoś jest. Bluszcz czuje sie z tym dobrze, ale jego partner/ka czuje sie osaczony/na, nie ma chwili prywatnosci, ani skrawka przestrzeni.

      Inna sprawa, ze zwykle osaczona osoba, trooszkę sama nieswiadomie zapracowała na swój los. Bo w poczatkowej fazie zwiazku, w stanie tzw. ostrego zakochania ludzie chcą spedzac z sobą maksimum czasu, zainteresować partnera/rkę tym czym sami się interesują itd. Jesli trafi się na normalną osobę to z czasem normalne jest, że zwiazek sie stabilizuje i nie ma się już potrzeby spedzania z sobą całego czasu, czy robienia wszystkiego razem, ale jesli na bluszcza to b. predko przyzwyczaja się on/ona do sytuacji z poczatkowej fazy związku i reaguje negatywnie na zmiany w kierunku znormalnienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja