Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomysł..

06.02.12, 02:55
Kilka miesięcy temu poznałam mężczyznę, już na pierwszym spotkaniu coś między nami zaiskrzyło, czasami się to czuje. Kolejne tygodnie mijały na spotykaniu się w towarzystwie, bez naciskania, wiedziałam, że jest po długim związku, a kobieta z którą był bardzo go zraniła. Mimo wszystko między nami coś było, każde spotkanie spędzaliśmy praktycznie w swoim i tylko swoim towarzystwie, spędzaliśmy niejednokrotnie godziny na rozmowach przez internet. Jak już wceśniej mówiłam, bez presji.. rozumiałam, że potrzebuje czasu.. Jednak po pierwszym naszym pocałunku pękłam, na prawdę zależało mi na nim.. od momentu gdy go poznałam czułam, że jest to osoba warta zainteresowania. Podobne poglądy, podobne pasje, takie samo poczucie humoru i podejscie do wielu spraw. Tak jak mówię, do niczego między nami nie doszło, dopiero po tym pocałunku.. i jego zachowaniu na następnym spotkaniu coś we mnie pękło. Po trzech miesiącach stwierdziłam, że wyrzucam kredki i chowam pluszowego misia, oboje jesteśmy dorośli, a ja mam dość zabawy w kotka i myszkę.
Podczas rozmowy wyszło to czego się najbardziej bałam, czyli to, że nic z tego nie będzie, bo on dalej myśli o swojej byłej kobiecie i nie potrafi sie od tego uwolnić. Przełknęłam prawdę. Nie pierwszy i nie ostatni na mojej drodze. Kilka dni temu napisał do mnie, ruszyło go sumienie. W rozmowie wyszło mniej więcej tyle, że owszem, "olał mnie" bo dalej myśli o byłej i przez ten czas na tyle mnie polubił, że nie chciał spotykać się ze mną a kiedy ona napisze, mieć mnie kolokwialnie gdzieś i lecieć do niej, że niby tak będzie bardziej fair, ustaliliśmy, że przechodzimy na stopę koleżeńską, ale pod warunkiem, że będziemy w stosunku do siebie szczerzy. Chociaż moja duma ucierpiała kiedy okazało się, że nic z tego nie będzie układ koleżeński również mi pasuje, ponieważ lubię i szanuję go jako człowieka i nie chciałabym, żebyśmy o sobie źle myśleli i stracili kontakt. A przede wszystkim, jak to on sam ujął, nie chce mnie unikać , bo głupio się czuje, że zachowywał się tak a nie inaczej, a nic z tego nie wyszło.
Wczoraj spotkaliśmy się pierwszy raz po tej rozmowie, oczywiście przypadkowo, na imprezie. On był ze swoimi kolegami, ja wpadłam na jednego drinka z koleżankami. Zwykle -cześć-cześć, buzi w policzek,standardowa rozmowa, nawet nieco niezręczna.. Do momentu kiedy nie spotkaliśmy się na parkiecie, gdzie sam do mnie przyszedł, zaczął z nami tańczyć, skończyło się oczywiście tym, że tańczyliśmy przytuleni, jak wcześniej... wyrażając oboje (a w sumie bardziej on niż ja) chęć na to, żeby przetańczyć tak całą noc, po czym zacząć się namiętnie całować. Jako, że wpadłam tylko na chwilę, potańczyliśmy, daliśmy sobie kilka buziaków na "dobranoc", przytuliliśmy się.. i poszłam.
Dziś napisałam do niego i znów poczułam ten cholerny dystans, rozmowa ok.. ale czuć było znów to wycofanie.
Szlag by to trafił!!! Skoro przeszliśmy do sfery koleżeńskiej, to przecież ta noc "nie powinna nic znaczyć" (wiadomo, że dla mnie znaczy coś, ale skoro jego decyzja była taka, nie będę nawet pokazywać, że brakowało mi tego i że cokolwiek dla mnie znaczyła)
A to on wyznacza jakieś chore bariery i gdzie ta szczerość która została sobie obiecana?I gdzie ta cholerna konsekwencja?! "friends zone" znaczy "friends zone".
Historia o tym jak to dwoje dorosłych ludzi zachowuje się jak dzieci i ja i on. Zupełnie bez sensu.
A teraz oczywiście w moim poronionym kobiecym mózgu rodzą się pytania, czy on zrobił wczoraj coś głupiego i ma wyrzuty sumienia, bo tego nie chciał, wypił coś i przełamał naszą barierę koleżeńską, czy tak na prawdę w jakimś tam stopniu zależy mu na mnie, ale boji się angażować po poprzednim związku, czy sam nie wie czego chce.. Chce a równocześnie nie chce. Czy może nie chce się wiązać, ale ciągnie go do mnie, a być może po prostu potrzebuje bliskości, a skoro ze mną już kiedyś przełamał tą barierę, to teraz łatwiej mu przyjść do mnie się przytulić i tyle.
A mnie szlag trafia, bo nasz układ "szczerości i koleżeństwa" poszedł się walić, a on mnie znów "unika"...
Może wy macie jakieś pomysły, jak to rozwiązać.. czy w ogóle rozwiązywać.
Wiem, że najlepiej jest to olać, że jesli chłopak nie wie czego chce, to jego problem, ale moj problm tkwi w tym, ze mi na nim zależy.. chociażby w najgorszym wypadku jako na koledze.
    • krytyk.systemu.edukacji Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 03:12
      > może ktoś będzie miał pomysł

      Ja mam świetny pomysł: zerwij wszelkie kontakty z owym mężczyzną. Ale ponieważ tego i tak nie zrobisz, to mam kolejną ideę: ludziom, którzy wchodzą w układy między związkiem a "przyjaźnią", nie da się pomóc. Zresztą wiesz, co powinnaś zrobić:

      > Wiem, że najlepiej jest to olać

      Ale tego nie zrobisz, bo:

      > moj problm tkwi w tym, ze mi na nim zależy.. chociażby w najgorszym
      > wypadku jako na koledze

      Więc nie da Ci się pomóc. Niepotrzebnie mnożysz wątki.
    • to.niemozliwe Cala rzecz... 06.02.12, 04:40
      polega na tem,
      by pogodzic
      d..e z batem.
      :-D
    • amanda-lear Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 09:58
      Ktos ci juz powiedzial ze nie da sie tobie pomoc.
      Ja dodam ze pomozesz sobie sama.
      Po pierwsze nie mysl tyle.
      I tak nie zmienisz ani nie odgadniesz jego mysli i pragnien.
      Po drugie ty swoja z nim relacje traktuj tak jak deklarowalas, czyli kolezensko.
      Po trzecie otworz sie na innych panow, byc moze wsrod nich bedzie ktos mniej zraniony i bardziej chetny do przyjecia uczucia i obdarowania cie nim.
      Po czwarte ide robic kawe i tez mam mnostwo pytan i dylematow odnosnie pana X i musze z tym zyc;)
      Powodzenia.
      -
      nigdy nie mów: nigdy...
    • princess_yo_yo Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 10:27
      he's leading you on... tylko to mi przychodzi do glowy i jest to najlepsze okreslenie tej calej historii
    • brms Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 11:27
      W tym układzie steruje tylko on, a Ty godzisz się na wszystko.Konsekwentnie chciałoby się napisać: no to cierp.

      Skoro przeszliśmy do sfery koleżeńskiej, to przecież ta noc "nie powinna nic znaczyć" (wiadomo, że dla mnie znaczy coś

      Czyli Ty też złamałaś "układ koleżeński" skoro dla Ciebie coś znaczy.

      , ale skoro jego decyzja była taka

      A Twoja jaka była?...
      • aurelia007 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 13:00
        Moja decyzja? Oczywiście, że chciałam z nim być, ale nie mogę, więc niech zostanie już tak jak jest:) Tyle.
        ale macie racje, że to on jest tutaj panem sytuacji.. i że to nie jest dobre.
        • princess_yo_yo Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 13:27
          no to dawaj sie dalej wodzic za nos.
          wiesz, ja rozumiem trzymanie kogos na dystans bo sie potrzebuje czasem towarzystwa bo sama tak nie raz robilam ale i tutaj sa pewne zasady:
          albo friends with benefits gdzie obie strony swiadomie wchodza w taki uklad (nawet jesli jedna strona klamie ze nie bedzie oczekiwac wiecej ale wtedy robi tylko i wylacznie na wlasne ryzyko)
          albo spotykamy sie, chodzimy do kina, na randki itd ale dystans jest prawdziwy, zadnego intencjonalnego dotykania, jak ktos sie zaczyna pchac z lapami to sie mu daje do zrozumienia ze nie jest to mile widziane.
          • aurelia007 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 16:46
            Wiesz, tutaj nie ma mowy o friends with benefits. Nie ma mowy nawet o pchaniu łap gdzie nie trzeba:)
            To wszystko jest bardziej emocjonalne niż seksualne.
            W jednej z naszych późniejszych rozmów kiedy wspomniał o jakiejś dziewcznie, nie wytrzymałam, zapytałam się go, czego nie mam ja, co ma ona i dlaczego z nią mógłby się spotykać a ze mną nie.. Zapytał czy chce znać brutalna prawdę i powiedział, że ma taki rozpi****el w głowie po poprzednim związku, że nic nie traktuje poważnie i jeżeli z inna dziewczyną się prześpi, czy dojdzie do jakiegokolwiek innego zbliżenia, a jemu znów sie odkręci i zacznie myślec o swojej byłej, to to oleje, a ze mną nie chce krzywych opcji, nie chce żeby było między nami "nie tak" a że ja będę myślała, że on jest głupim ch* ponieważ zależy mu na dobrych kontaktach między nami.
            Wiem, że prawdopodobnie znaczy to tyle co "odwal się" :) ale jednak zostawiam sobie iskierkę nadzieji, że jest to asekuracja, gdyby jednak dojrzał do tego, żeby stworzyć związek.... :-)
            • princess_yo_yo Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 17:35
              wez sie dziewczyno ogarnij. nigdy nie bylas w sytuacji kiedy jakis facet do ciebie startowal, niespecjalnie ci sie podobal ale z braku laku mozna go bylo zobaczyc od czasu do czasu, pogadac o pie...ch, wyzalic jak trzeba itd?
              juz ci napisalam ze takie relacje mozna prowadzic tylko na dwa sposoby zeby nie wykorzystywac tych ktorzy i tak nie maja szans, jeden ze sposobow oznacza brak przytulanek i innych bzdetow. koles z ktorym sie prowadzasz najwyrazniej nie ma na tyle przyzwoitosci zeby takich zasad przestrzegacm, na dodatek jest niezrownowazony emocjonalnie a moze i psychicznie. miejze troche szacunku do siebie.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 17:45
      Chociaż moja duma ucierpiała kiedy okazało się, że nic z tego nie będzie układ koleżeński również mi pasuje, ponieważ lubię i szanuję go jako człowieka i nie chciałabym, żebyśmy o sobie źle myśleli i stracili kontakt.

      I tu mijasz się z prawdą. Bo w momencie gdy wcześniej miałaś nadzieję na więcej, pan ci powiedział że on woli do byłej latać (czyli cię odrzucił, w tej konkurencji nie ma srebrnego medalu za drugie miejsce) to NIE BĘDZIE ci ten układ koleżeński pasować.
      I oczywiste było że jeśli pojawiła się chemia, to potem nie ma co liczyć na szczerość i neutralne stosunki. No nie da się.

      A co do tańca i pocałunków. Kurcze, niby dorosła kobieta a tłumaczyć trzeba. Fakt że nie zajmujesz w jego sercu pierwszego miejsca nie znaczy że nie miałby na Ciebie ochoty. A skoro się wcześniej całowaliście to wiedział że w czasie tańca możecie sobie pozwolić na więcej bo jesteście sobie bliscy i skończyło się jak skończyło. Ale nie ma w tym że to nie znaczy nic więcej.

      Całe twoje poplątanie wzięło się z absurdalnego pomysłu że można się przyjaźnić, kiedy jedna osoba ma nadzieję na więcej. A **UJA, się nie da!
      • aurelia007 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 18:44
        g.r.a.f.z.e.r.o właśnie "problem" polega na tym, że ja potrafie się zdystansowac, oczywiście, że jeszcze przez jakiś czas będę głupio wypatrywała zielonej kuleczki koło jego nazwiska na facebooku, tylko po to, żeby do niego NIE NAPISAĆ:) i tak, wiem, że zachowuje się jak dziecko. Ale układ koleżeński jest szansą dla mnie, z tego powodu, że będę w stanie owego Pana bliżej poznać i stwierdzić "o kurcze, co ja w nim widziałam..Przecież on wcale nie jest tak perfekcyjny jak mi się to wydaje:)" Znam siebie.
        A absurdalny pomysł wyszedł z jego strony, że to niby można się przyjaźnić. Zresztą powtarzam kolejny raz, ja jestem osobą która jest zawsze szczera (tak, często na tym tracę), nie gra w żadne gierki. Kiedy podoba mi się facet dyskretnie mu to okazuję, kiedy zabawa trwa za długo wolę pogadać niż ciągnąć coś w nieskończoność, a kiedy usłyszę, że przechodzimy na stopę koleżeńską - OK! pocierpię.. pocierpię.. ale spoko, liczy się dla mnie szczerość.

        Princessa, nie, nie bawie się ludźmi:) nie spotykam się z nikim tylko dla tego, że brakuje mi bliskości,a jesli był już chłopak któremu ja się podobałam, a nie odwzajemniałam tego, dawałam mu do zrozumienia, że nic z tego nie będzie i najczęściej urywałam kontakt, a nie proponowałam "zostańmy przyjaciółmi", a później zachowywałam się jak rozkapryszone dziecko które zmienia zdanie:)
        Chyba wszyscy jesteśmy dorośli i odpowiedzialni za swoje zachowanie.
        • princess_yo_yo Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 19:56
          teraz to sie kompletnie zgubilam, parafrazujac twoje wlasne slowa kolega zachowuje sie jak rozkapryszone dziecko, nie jest odpowiedzialny ani dorosly, z premedytacja wodzi cie za nos. czego jeszcze potrzebujesz zeby stwierdzic " o kurcze, co ja w nim widzialam..."

          rozumiem ze nie jest latwo jak ktos nie odwzajemnia uczuc czy nadziei, kazdy byl kiedys w takiej sytuacji, bardzo niemile ale takie jest zycie i jest to ryzyko wpisane w kazda relacje miedzyludzka. rozumiem ze tonacy brzytwy sie chwyta ale chcesz tracic lata na bycie na przegranej pozycji? chyba nie jest za pozno zeby sie odciac bez wiekszych strat emocjonalnych? potem bedzie juz tylko gorzej.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 20:40
          > Ale układ koleżeński jest szansą dl
          > a mnie, z tego powodu, że będę w stanie owego Pana bliżej poznać i stwierdzić "
          > o kurcze, co ja w nim widziałam..Przecież on wcale nie jest tak perfekcyjny jak
          > mi się to wydaje:)" Znam siebie.

          Niech Ci będzie, ale to tak nie działa. Chcesz sie zdystansować - to się dystansuj. Musisz pana skreślić jako potencjalnego partnera seksualnego, dopiero PÓŹNIEJ możesz się w przyjaźnienie bawić.
          Aha - tylko się nie zdziw jak się wtedy panu odwidzi ganianie za była i się Tobą zainteresuje, kiedy ty ochotę stracisz.
          Znany scenariusz. :)
      • aurelia007 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 18:53
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
        Fa
        > kt że nie zajmujesz w jego sercu pierwszego miejsca nie znaczy że nie miałby na
        > Ciebie ochoty. A skoro się wcześniej całowaliście to wiedział że w czasie tańc
        > a możecie sobie pozwolić na więcej bo jesteście sobie bliscy i skończyło się ja
        > k skończyło. Ale nie ma w tym że to nie znaczy nic więcej.

        Teraz nie zrozumiałam, czy sugerujesz, że nie ma w tym nic więcej a on chce mnie tylko przelecieć:)
        Czy nie jesteś pewien, że nie ma w tym nic więcej.. ?
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 20:42

          > Teraz nie zrozumiałam, czy sugerujesz, że nie ma w tym nic więcej a on chce mni
          > e tylko przelecieć:)

          Nawet niekoniecznie przelecieć, w tym sensie że jakiejś wielkiej motywacji do tego nie ma, za to tego dnia w tym miejscu taki nastrój go złapał.
    • moonogamistka Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 19:02
      Odpadlam po 1/3 .
      Nie chce to nie! nie tlumacz go, nie mysl za niego, nie walcz za niego- o ilez zycie bedzie prostsze?
    • griseldis Ja to widzę tak: 06.02.12, 19:17
      Witaj aurelia007

      "ustaliliśmy, że przechodzimy na stopę koleżeńską, ale pod warunkiem, że będziemy w stosunku do siebie szczerzy. Chociaż moja duma ucierpiała kiedy okazało się, że nic z tego nie będzie układ koleżeński również mi pasuje, ponieważ lubię i szanuję go jako człowieka i nie chciałabym, żebyśmy o sobie źle myśleli i stracili kontakt. A przede wszystkim, jak to on sam ujął, nie chce mnie unikać , bo głupio się czuje, że zachowywał się tak a nie inaczej, a nic z tego nie wyszło"


      Żeby układ koleżeński się sprawdził to każde z Was musi definitywnie zamknąć etap wzajemnej sobą fascynacji i przekonania że nacie szansę być razem. Z Twojej strony ta sprawa nie jest zamknięta więc trudno aby taki układ się sprawdził a już tym bardziej aby był dla Ciebie łatwą sprawą. Co do niego to trudno powiedzieć na podstawie Twojej subiektywnej relacji co on sądzi i jak patrzy na Ciebie, ale wydaje mi się że też nie dojrzał do odpowiedniej postawy w tym układzie. Moja rada: dajcie sobie czas od siebie odpocząć i szansę na poukładanie sobie życia z kimś innym. Może kiedyś dojrzejecie oboje do takiej postawy że koleżeński stosunek oparty na szczerości spełni swą rolę, choć to takie pewne nie jest. Dziś ten układ nie ma w Waszym przypadku szans.
      Nie tłumacz go już tyle...
    • martakrk89 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 21:15
      Jak ja to doskonale znam ze swojego życia.... Dwa razy byłam w takiej sytuacji i wiem ze to o dwa razy za dużo, bo uważam ze żadna kobieta nie powinna cierpieć przez faceta, który bawi się uczuciami innych i ciągle myśli o byłej, dla mnie ktoś taki to dno. Po pierwszej takiej sytuacji przez rok nie mogłam dojść do siebie bo ciągle się łudziłam, marzyłam o nim, on (mimo iż miały być między nami relacje koleżeńskie) ciagle dawał mi nadzieje, odzywał się, po czym, aby wybrnąć z sytuacji tłumaczył że nie jest gotowy na związek i co...? bardzo szybko po tym jak urwały się nasze kontakty znalazł dziewczynę z którą jest do dzis i jakos nie przeszkadzala mu milosc do bylej... Druga sytuacja podobna, facet z dnia na dzien poawiedział ze kocha mnie mnie a byłao i nic miedzy nami nie bedzie, a czemu? bo przypadkiem spotkał byłą na imprezie, doszło wtedy między nimi do rożnych intymnych rzeczy, po jakims miesiącu dgy kopneła go w tyłek, napisał do mnie i chciał "wszystko naprawic" bo przeciez "jestem cudowna dziewczyna, jego marzeniem". Na szczeście tym razem taka głupia nie bylam i nie dalam się wciagnac w jego gierki, olałam, zarwałam kontakt. choc nie było łatwo bo część mnie chciała dac mu kolejną szanse.
      Doskonale rozumiem, co czujesz. Nie ma prostego rozwiązania bo tak czy inaczej bedziesz cierpiec:( mozesz tylko wybrac czy bedziesz cierpieć dlugo z momentami euforii, gdy wielmożny pan postanowi Ci pomydlić chwilę oczy czy pocierpisz krotko, zerwiesz kontakt i zapomnisz, a za pare lat bedziesz zastanawiac sie jak moglas byc tak naiwna:) radze sobie calkowicie odpuscic bo koles nie jest wart, pozdrawiam
      • martakrk89 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 21:17
        Wkradły sięliterówki w zdaniu: chciałam napisac ze w drugim przypadku facet napisał ze nie kocha mnie tylko byłą
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 22:12

        > Doskonale rozumiem, co czujesz. Nie ma prostego rozwiązania bo tak czy inaczej
        > bedziesz cierpiec:( mozesz tylko wybrac czy bedziesz cierpieć dlugo z momentami
        > euforii, gdy wielmożny pan postanowi Ci pomydlić chwilę oczy czy pocierpisz kr
        > otko, zerwiesz kontakt i zapomnisz, a za pare lat bedziesz zastanawiac sie jak
        > moglas byc tak naiwna:) radze sobie calkowicie odpuscic bo koles nie jest wart,
        > pozdrawiam

        Rozumiem że każdy który woli inną a nie Ciebię od razu stawia sobie sam negatywną ocenę co do wartości jego wartości jako mężczyzny?
        • martakrk89 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 06.02.12, 22:24
          Źle rozumiesz. Egoista szukający pocieszenia w innej kobiecie i rzucający ją z dnia na dzień (bez względu na jej uczucia i zaangażowanie), gdny np odezwie się była wywołuje we mnie awersję
    • czerwone_wytrawne Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 07.02.12, 11:21
      Niechże i starszyzna głos zabierze - otóż pan nie bardzo wie, czego chce, jest emocjonalnie na poziomie rozwoju ameby, zakochany w byłej potrzebuje Cie tylko i wyłacznie jako jej substytutu. Ja wcale nie twierdzę, że on nie ma "jasnej strony księzyca" - to może być jednocześnie ciepły, interesujący człowiek, nawet jeśli aktualnie ma rozpi... w głowie.
      Nie zmienia to jednak faktu, iż jest zwyczajnie nieuczciwy w stosunku do Ciebie. Mało go obchodzi to, że cierpisz. Potrzebował bliskości - byłaś, chciał kogoś pocałować - byłaś, chciał się wygadać - byłaś. Co dostałaś w zamian? A to gadanie o przyjaźni to ściema. Ci, co pisali przede mna mieli rację - da się, jeśli uda Ci się w nim odkochać. A to nierealne. Chyba, że pojawi się ktoś inny - a to już napisałam z własnego doświadczenia:)
      • aurelia007 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 07.02.12, 17:07
        Jasne, że macie rację. Ale wiecie, przpuszczam, że wiecie, że nie jest to proste po prostu olać kogoś na kim Ci zalezy. Ale racja, fakt jest faktem. Muszę tak zrobić, problem jedynie tkwi w tym, że praktycznie widzimy się co weekend, ja zawsze, co piątek i co sobotę przychodze do tego samego miejsca- on też. I nie ma mowy, żebym przez niego zrezygnowała z dobrej zabawy, masy znajomych i miejsca w którym jestem od kilku lat, bo On tam jest.
        Tak więc co radzicie?
        Meczyć się, bo się nie ma gdzie wyjść w weekend? (ani z kim, bo wszyscy moji znajomi tylko i wyłącznie tam chodzą) Czy przychodzić normalnie jak co tydzień i zachowywać się normalnie? Czyli przyjść zobaczyć jego, przywitać się, jak z każdym kolegą czyt. buziakiem w policzek (tak, tak się witam z każdym dobrym kolegą, a jeśli bym powiedziała tylko cześć i poszła czułabym, że zachowuje się jak obrażona księżniczka, która daje do zrozumienia, że coś jest nie tak) zamienić kilka zdań i iść się dobrze bawić? Czy właśnie zachowywać się jak "obrażona księżniczka" a żeby jaśnie pan nie pomyślał sobie, że buziak w policzek jest jakąś formą podrywu (mimo tego, że doskonale wie jaka jestem i jak się zachowuje).

        Ta sytuacja mnie na tyle zirytowała, że miałabym ochotę zrobić rzecz najgłupszą (idąc za radami Barneya Stinsona ;-)) czyli podejść do niego, zamienić kilka słów, wyczuwając dystans dać mu gorącego buziaka, po czym powiedzieć "teraz masz przynajmniej powody, żeby mnie ignorować" po czym odejść kupić sobie drinka i się świetnie bawić:):):)

        Swoją drogą, drodzy mężczyźni.. z czystej ciekawości, co byście sobie pomyśleli po czymś takim? (oprócz "co za idiotka" albo "odbiło jej już totalnie";) )
        Tak z ciekawości.... :)
        • paulina7171 Ja chyba też Cię nie pocieszę... 07.02.12, 19:55
          Z własnego doświadczenia oraz z obserwacji licznych perypetii sercowych moich znajomych wnioskuję, że facet na początku Waszej znajomości mógł miec szczere zamiary wobec Ciebie i traktować Cię poważnie. Ale po prostu nie udało Ci się "przebić" tamtej dziewczyny.

          Facet nie poczuł do Ciebie odpowiednio silnej chemii, która sprawiłaby, że wizerunek tamtej kobiety by zbladł. Bo gdyby tak było, facet nie miałby dylematu i nie odrzuciłby Twojego uczucia.

          Ja bym mu dała spokój, bo najlepszym lekarstwem na ból po rozstaniu jest całkowite odcięcie się od byłego partnera. Już przecież raz Ci powiedział, że nic z tego nie będzie, chcesz to usłyszeć jeszcze raz? Po co szukasz na siłę kontaktu?

          I nie tłumacz sobie, że utrzymując kontakt, chcesz się przekonać "co w nim takiego widziałaś", bo fundujesz sobie tym samym emocjonalny rollercoaster na długie miesiące.

          Wiem, to smutne, ale prawdziwe, to cholernie boli, sama to przerabiałam.
          • aurelia007 Re: Ja chyba też Cię nie pocieszę... 07.02.12, 22:35
            .. ale ja na prawde znam siebie:):):)
            Tak już sovbie zdałam sprawę, że nic z tego nie będzie. Ale na prawdę nie chcę robić z siebie obrażonej księżniczki, a nie mam zamiaru zmieniać swoich przyzwyczajeń, czy nie przychodzić w dane miejsca, bo jaśnie pan tam jest.
            • agniecha75 wic nie rob,,, 08.02.12, 01:15
              tej obrazonej ksiezniczki. Lubisz knajpe, jak piszesz przy kazdym stoliku znajomy, to chodz tam nadal, ALE baw sie dobrze, a nie kontroluj go, nie obserwuj go... , zeby wiedziec co cie w nim zauroczylo. Zrozumiesz, jak sie odkochasz, wierz mi.
              Baw sie dobrze z kazdym, ale nie z nim! Poza tym, nie umiesz tam znalesc miejsca zeby NIE patrzec na niego, w innym kacie sali?

              Usilujesz sie usprawiedliwiac, ze niby znasz siebie , wszystko rozumiesz itd, ale tak naprawde mam przeczucie, ze ty lubisz sie pastwic nad soba, obserwujac, rozmyslajac...
              Z dowiadczenia powiem ci ze na takie sytuacje dobra jest praca i pasja ... przechodzi jak reka odjal. A potem to nawet zauwaszysz i zrozumiesz co ty w nim widzialas... ale bedziesz sie z tego smiac!
        • filifionka_35 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 07.02.12, 23:20
          > Ta sytuacja mnie na tyle zirytowała, że miałabym ochotę zrobić rzecz najgłupszą
          > (idąc za radami Barneya Stinsona ;-)) czyli podejść do niego, zamienić kilka s
          > łów, wyczuwając dystans dać mu gorącego buziaka, po czym powiedzieć "teraz masz
          > przynajmniej powody, żeby mnie ignorować" po czym odejść kupić sobie drinka i
          > się świetnie bawić:):):)

          nie wiem, co panowie o takim zachowaniu, ale dla mnie to szczyt żenady.

          Zachowuj się normalnie, ogranicz kontakt do niezbędnego minimum (swoją drogą jakie to nudne ciągle chodzić do tego samego miejsca - nie można zaproponować znajomym czegoś nowego?) - jeśli trzeba się spotkać to traktować jak kolegę, jeśli nie trzeba nie prowokować sytuacji. zresztą myślę, że dobrze wiesz jak powinnaś się zachować, tylko czekasz aż ktoś powie ci coś, co będzie usprawiedliwieniem ciągnięcia tej znajomości.
          • aurelia007 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 07.02.12, 23:36
            Nie, nudnym nie jest kiedy w dośc dużym mieście wchodzisz do miejsca które lubisz, odpowiada Ci muzyka, przy praktycznie każdym stoliku siedzi ktoś znajomy, a jesli nawet komuś się zdaży wypić za dużo, to nie musi się martwić, bo barmani zamawiają taksówkę pamiętając nawet Twój adres;) Inne miejsca po prostu nie mają tego klimatu. Nie umawiasz się ze znajomymi, po prostu przychodzisz i oni są. A że kolega TEN niedawno dołączył do tego towarzystwa i tego miejsca, to ja nie mam zamiaru zmieniać moich przyzwyczajeń PRZEZ niego.

            Co do opisanej sytuacji rodem z nauk Barney'a Stinsona, kieruje mną czysta ciekawość co panowie by zrobili (pomyśleli) na miejscu tego mężczyzny.
            (po prostu jestem cholerną fanka How I met your mother ;-) )
        • princess_yo_yo Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 08.02.12, 10:48
          to zle bys sie czula, bo to ze sie daje komus do zrozumienia ze cos jest nie tak nie ma nic wspolnego z graniem obrazonej ksiezniczki. a cos jest nie tak, kolegow i przyjaciol sie nie caluje i nie przekracza z nimi pewnej bariery dotyku. jak to sie ladnie u mnie mowi: once you cross the line there is no coming back - teraz twoje pocalunki w policzek i co tam jeszcze robisz(cie) ma zupelnie inne znaczenie, glownie dla ciebie. i historia jak to wszyscy znajomi spedzaja weekendy w jednym miejscu i nigdy nie robia nic innego? jakos trudno mi w to uwierzyc, dla wlasnego zdrowia psychicznego czasem trzeba zlamac rutyne, wyjechac na weekend, pojsc na obiad, do teatru, gdziekolwiek. to jest normalne zachowanie, a nie tlumaczenie 'nie bede zmieniac rutyny przez niego' - to brzmi jak wyznanie 70latki na temat cotygodniowej wizyty w kosciele :D
        • princessjobaggy Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 08.02.12, 11:39
          > Meczyć się, bo się nie ma gdzie wyjść w weekend? (ani z kim, bo wszyscy moji zn
          > ajomi tylko i wyłącznie tam chodzą) Czy przychodzić normalnie jak co tydzień i
          > zachowywać się normalnie? Czyli przyjść zobaczyć jego, przywitać się, jak z każ
          > dym kolegą czyt. buziakiem w policzek (tak, tak się witam z każdym dobrym koleg
          > ą, a jeśli bym powiedziała tylko cześć i poszła czułabym, że zachowuje się jak
          > obrażona księżniczka, która daje do zrozumienia, że coś jest nie tak) zamienić
          > kilka zdań i iść się dobrze bawić? Czy właśnie zachowywać się jak "obrażona ksi
          > ężniczka" a żeby jaśnie pan nie pomyślał sobie, że buziak w policzek jest jakąś
          > formą podrywu (mimo tego, że doskonale wie jaka jestem i jak się zachowuje).

          Strasznie infantylne te twoje rozwazania. Roztrzasasz takie pier.doly, ze glowa mala. Bzyknij sie z nim, to moze ci ulzy.
          • aurelia007 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 08.02.12, 15:49
            Na pewno by mi ulżyło jakbym się z nim bzykła :D Ale jednak.. tego nie zrobię:)
            A co do cotygodniowej wizyty w kościele.. może tak jest:D Ale lubię to:) Nie mówię jak stara babcia, po prostu tak się spotykamy, to jest już pewnego rodzaju "tradycja" ;-) Można lubować się w różnych rzeczach, ja lubię moje cotygodniowe spotkania ze znajomymi, właśnie w tym miejscu.
            A z moimi znajomymi być może "przekraczamy pewną granicę" ;-) ale nikomu się nie wydaje dziwne, że przytulamy się na przywitanie, czy dajemy buziaka w policzek. Wręcz uznajemy to za normę:):) tak samo jak pogłaskanie dobrego kolegi po głowie, czy przytulenie;) I nie ma to żadnych, ale to żadnych podtekstów seksualnych i nikt, nigdy tego w ten sposób nie odbierał.
            • princess_yo_yo Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 08.02.12, 16:50
              juz mi sie to nudzi troche, udawaj sobie dalej ze nie rozumiesz z kim przekroczylas granice :D
              • aurelia007 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 08.02.12, 17:12
                A jasne, ze wiem, z kim przekroczyłam granicę:D ale mówiłaś ogólnie.. wręcz troszkę z pogardą o "przekraczaniu granic" z kolegami ;-)))


                W sumie swoją drogą.. był taki chłopak z którym przekroczyłam kiedyś granicę o hohoo.. o wiele bardziej ;-) Było to już dość dawno.. ale od początku do teraz oboje zachowywaliśmy się na luzie.. i tak do dziś dajemy sobie buzi na przywitanie, często jak się gdzieś spotkamy, to siadamy razem i żadne z nas nigdy, prze nigdy, po rozmowie, że i tak nic z tego nie będzie, nie pomyślało, że takie zachowanie może być odbierane jako podryw ;-)
                • princess_yo_yo Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 08.02.12, 17:50
                  mowilam o pewnej barierze dotyku w przypadku przyjaciol lol ale rozumiem ze kazdy widzi co chce zobaczyc.
                  kazde doswiadczenie zyciowe czegos nas uczy, a najefektywniejsza nauka to ta na wlasnych bledach, powodzenia!
                  • aurelia007 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 09.02.12, 17:49
                    Jasne, że tak. W niektórych wypadkach jedyna możliwa:) Dzięki, wzajemnie ;-)
                    Pozdrawiam!:)
    • mirtillo25 Re: Długie i nudne,ale może ktoś będzie miał pomy 09.02.12, 20:22
      Przeczytałam Twoją historię i mam wrażenie, że opisałaś słowo w słowo jeden z moich związków z czasów studiów. Powiem Ci to, co zrozumiałam po latach, a moja mama powtarzała mi przez całe życie: Jeśli facetowi zależy, to się stara. I żadna była, żadne emocje, złamane serce i inne duperele mu nie przeszkadzają.

      Ten mój też mnie tak wodził za nos. Zakochałam się jak głupia. Świetnie nam się rozmawiało, a chemia między nami była niesamowita. Często pisaliśmy do siebie, a w rozmowach tych pojawiały się słowa: "Tęsknię". "Zwariowałem na Twoim punkcie", "To chyba coś więcej niż lubię Cię"... I co z tego? Niby ładny materiał na związek, ale on zawsze był w jakiś sposób niedostępny. Odsłaniał się, a potem uciekał. Mówił, że ma skomplikowaną sytuację, że nie chce się wiązać. I takie tam sranie w banie ;)

      Jak się potem okazało - działał na dwa fronty, a mnie traktował raczej jako koleżankę do całowania ;) Poza tym tamta była z jego miasta, a do mnie miał 300 km, więc pewnie wybrał opcję bardziej ekonomiczną :D

      Nie zdążyliśmy się przespać. Dzisiaj żałuję. Przynajmniej wiedziałabym, co dokładnie straciłam ;) Także, jeśli bardzo Cię pociąga, to się z nim prześpij, ale potem go olej, bo on ewidentnie ma kogoś innego w sercu i na oku ;)

      A dlaczego tak uważam? Bo 2 lata po nim poznałam mojego obecnego męża. Dopiero wtedy zobaczyłam, jak zachowuje się facet, któremu zależy. Taki działa od razu, intensywnie i nie pierniczy o złamanym sercu ;-)
Pełna wersja