"mam 10 dzieci"

08.02.12, 00:36
dziewczyny - na kanwie wątków o reakcji na wyznanie typu "miałam aborcję", czy "oddałam dziecko do adopcji"...

Otóż ekstremalnie wielodzietnych rodzin (niepatologicznych, gdzie dzieci są z rodzicami a nie po placówkach, czy w rodzinach zastepczych) jest u nas b. malo, ale są.

Miałam ostatnio okazję uczestniczyć w imprezie zorganizwanej dla nich. Były rodziny z 7,8, 9, 10 a nawet wiekszą liczbą dzieci. I znów wyszła hipokryzja naszego społeczeństwa, jaką dostrzec mozna w stosunku np. kobiet przyznającyc się do aborcji, czy oddania dziecka do adopcji.
Na pokaz to kazdy im gratulował, wyrazał "szczery" podziw dla odwagi, poswiecenia, sił. Ale w tzw, kuluarach ludzie stukali sie dyskretnie w czoło "Trzeba mieć nie po kolei", "Dzecioroby, swiry", "Nie maja się czym zając, tylko ..." , "Biedne dzieciaki". Zenitu sięgnął pewnienb znany skądinąd lokalnie pan. Wystąpił ze wzruszajacym przemówieniem, że sam pochodzi z rodziny b. wielodzietnej, bo z 13 dzieci i to wspaniale miec taką rodzinę, świeta przy stole, rodzinne spotkania i w ogóle. Pan dodam nie robił sobie zadnej kampanii, bo piastuje stanowisko niezalezne od wyborów ludzi i w ogóle nieurzednicze. I naprawde pochodzi z takiej rodziny, opowiadał mi kiedyś w prywatnej rozmowie. Powiedział, że dzieciństwo wspomina źle, bo choć biedy u nich nie było, o wszystko od uwagi matki, po stołek przy stole walczył z reszta rodzeńśtwa. Z domu wyszedł wczesnie, poszedł do szkoły z internatem, potem nastepnej, na studia. Do rodzinnego domu jeździ z obowiazku kilka razy w roku, bo wypada matkę (ojciec już zmarł) odwiedzic, ale świeta i inne uroczystosci spedza w domu tesciów, rodziców jego zony i dwójki szwagrostwa, gdzie jak mówi jest ciepło. Jego matka nawet nie pamieta wszystkich swoich wnuków, a rodzeńśtwo poza jedną siostrą, którą wspomagają, ale z obowiazku, nie ma po wiecej niż 2 dzieci. To wszystko mówił prywatnie, a oficjalnie, choć nie musiał wystepować piał peany pochwalajace megawielodzietnosc.

Reszta też piała, choć "pochwalić się" pochodzenie z domu aż tak ekstremalnie woelodzietnego się nie mogła. To ze sceny, a po cichu, jak opisałam...Kolejna politpoprawnosc wyszła: WYPADA chwalić,podziwiac, gratulować, a tak naprawde szydzi się, dziękuje Opatrznosci, ze się takim głupimnie było itd.
    • moonogamistka Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 00:42
      Sorry, ja mam uczulenie na te tematy.
      Powodzi mi sie niezle, a uwazam od lat, ze NIE STAC MNIE na kolejne dziecko.
      Do tego programy w tv- bog dal dziecko- bog da na dziecko- ale qrna dajcie! I "nasze dzieci sa szczesliwe spiac na podlodze na materacach i noszac ciuchy po sobie"- ale dajcie- bo sie nalezy!
      Qrcze, moze suka jestem, ale drazni mnie to w cholere!
      • berta-death Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 00:54
        Nie da się ukryć, że mało kogo stac na tyle dzieci i mając ich 10, albo więcej skazuje się je na życie w nędzy. A to nie przysparza chluby. Do tego życie w takiej rodzinie, to jak w domu dziecka. Nawet odpocząć nie ma gdzie i jak, bo ciągle jest hałas, ruch i coś się dzieje.
        • moonogamistka Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 00:56
          Przepraszam, ale dla mnie to brak odpowiedzialnosci i "kroliczenie"
      • kora3 Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 00:58
        zaraz tam suka Mono ... Powiem tak: mnie tez drażni postawa roszczeniowa. I nie u wielodzietnych, jakoś szczególnie, ale w ogóle u ludzi z jakimś problemem. A czesto , prawie codzienie takich spotykam. I powiem ci, ze "roszczeniowcy" to są megaspryciarze - potrafią załątwic sobie wszystkie mozliwe zapomogi, zasiłki, pomoce - oproszac, groząc, krzyczac... Niejednokrotnie znacznie bardziej potrzebujacy od nich ludzie po prostu tego nie potrafią, jak sie zwrócą o pomoc to naprawde w ekstremalnej sytuacji, a "roszczeniowcom" zawsze mało.

        Jesli chodzi o ludzi wielodzietnych niepatologicznych to poza bardzo zamoznymi ludźmi, których naprawde stac na np. 7 dzieci (znam kilka rodzin takich) są to ludzie silnie ukierunkowani religijnie. Uwazają wszelką antykoncepcję za ło samio wsobie, zwalczają nawet dopuszczalny pzrez Kosciłół NPR. Wobec ludzi bezdzietnych z wyboru, małodzietnych, czy w ogóle chcących jakoś regulowac liczbę urodzeń swych zdieci są nastawieni wrogo i na ogół agresywnie, chyba, ze coś od nich potrzebują.

        Ale nie o to mi chodzi w tym watku. Raczej mechanizm obłudy. Większosc ludzi mysli, jak Ty i ja też "Ludzie, jak nie macie na wyzywienie i ubranie 5 dzieci, to czego powołujecie na swiat 6?"Nie, nie o aborcję mi cjhodzi, a o jakiś rozsadek w seksie po prostu. Nie, nie myslę ze ciągle uprawiają seks (akurat, przy 5 dzieci). Tylko, ze idą na zywioł, zero antykoncepcji. Cóz jednak zrobić, gdy ta jest b. sprzeczna z ich swiatopoglądem. Tak czy owak - wiekszosc ludzi uwaza taką liczbę dzieci przy braku na nie funduszy za brak odpowiuedzialnosci, który wqrza tym bardziej, gdy dopominają się "dajcie, dajcie", ale znów ta sama wiekszosc oficjalnie podziwia, gratuluje, zachwyca sie itd.

        tak samo, jak kobiete przyznającą się do aborcji wypada skrytykować w duchu mysląc "na jej miejscu zrobiłabym to samo", albo przynajmniej "nie dziwię się kobiecie", tak megawielodzuetnych wypada podziwiać w duchu myslkąc "Gdzie macie rozum ludzie"
        • berta-death Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 01:05
          To chyba ma związek z głęboko zakorzenioną u nas prorodzinnością i prodzietnością. Dawniej była wysoka śmiertelność, więc żeby populacja nie wyginęła, to trzeba się było rozmnażać. Poza tym dzieci to była tania siła robocza, bo pracowały prawie jak dorośli, tylko jadły o połowę mniej. Im więcej rodzina miała dzieci, to tym więcej rąk do pracy.
        • moonogamistka Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 01:12
          Mam znajomego stomatologa, ktory ma 5 czy 6 dziecko, moze 7, juz nie ogarniam.
          I ok i ! Jego stac, dziecka zadbane, ksztakca sie. Inteligentne i oby takich jak najwiecej! Niech sie mnozy!
          Jednoczesnie widze programy w tv, czy radio- pomozcie- ja bezrobotna, maz niemota i sie mnozymy. DAJCIE! CZEMU NIE DAJA! Sie nalezy qrna
          Ok - mamy niz demograficzny. Ale zeby nie bylo jak w GB, ze patologia sie przenosi na nastepne pokolenia. I korzystanie z pomocy spolecznej.
          • kora3 Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 01:24
            To wcale nie zjawisko obce Polsce. Tzw. "dziuedziczenie biedy" poprzez powielanie stylu życia rodziców przez dzieci dorosłości widać dokładnie w statystykach np. naszych MOPS-ów. Ponad 80 proc. obecnych beneficjentów to dzieci dawnych beneficjentów (którzy są takze obecnymi).

            Jesli chodzi o rodziny wielodzietne to u nas taka zaczyna sie od 3 dziecka. Ostatnio u mnie w miescie wprowadzano kartę 3+ (system miejskich ulg dla rodzin wielodzietnych na bilety MZK, miejskie imprezy płatne, obiekty sportowe i rekreacyjne) widziałam statystyki - 85 proc. rodzin z 3 i wiekszą liczbą dzieci korzysta z pomocy społecznej. To oznacza, ze potrzebują wsparcia miasta, bo nie mają kasy na te dzieci, które już mają. Oczywiscie, są wyjątki i musze powiuedzieć, ze w moim najblizszym kregu znajomych ponad połowa ludzi ma 3 dzieci, kilka par - wiecej. Ale to są ludzie dobrze sytuowani: lekarze, adwokaci, prywatni przedsiębiorcy. Rekordowa para mająca 7 dzieci to lekarka - ginekolog i sedzia. Ich naprawde stac na taką gromadkę, bardzoi fajną skądinąd.

            A biede rodzin wielodzietnych, takich patologicznych nie niepatologicznych widze na co dzień. Z jednej strony złosc człowieka łapie - frazesy o miłosci do dzieci i brak bucików na zimę, kurtek, ksiazek do szkoły. Ale z drugiej strony, no te dzieci już są, to trzeba pomóc, bo ich szkoda ...
            • moonogamistka Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 01:34
              I rozumiem, jak kogos stac- niech sie mnozy swiadomie i na potege.
              Ale wszelkie: O jest! i bog da! A potem po zapomoge i pretensje do swiata- rodza moja agresje.
            • berta-death Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 01:56
              Z tą wielodzietnością to nie tylko chodzi o pieniądze. To jeszcze o uwagę i zaangażowanie rodziców, tak jak to ten facet z twojego pierwszego postu napisał.

              Na dobrą sprawę, to nawet pracując te 8h w systemie od-do, gdzie człowiek nie przemęcza się zanadto i mając jedno dziecko, to nie bardzo ma się dla niego czas. Poza domem, licząc dojazdy i inne rzeczy jakie człowieka mogą zatrzymać, to jest się 10h, rano to jest pośpiech i sajgon, więc człowiek nie wie jak się nazywa bo myśli o tym, żeby się ze wszystkim wyrobić, nie zaspać i nigdzie nie spóźnić, co minimum godzinę zabiera a jak się nie jest zbyt energicznym i szybkim to 2 albo i więcej. I jeszcze spać trzeba średnio 8h i coś w domu zrobić, przynajmniej obiadokolację i gary pozmywać. Siebie też trzeba ogarnąć, bo dobrze nie śmierdzieć i nie wyglądać jak czupiradło. A jak jest człowiek po całym dniu zmęczony to dla siebie też chce mieć z godzinkę, żeby sobie coś poczytać, tv pooglądać czy w sufit się pogapić. Dla dziecka zostaje może 2h a może mniej. A jak tych dzieci jest więcej to trzeba to podzielić przez 2,3 albo 10 jak komuś w mocną wielodzietność pójdzie.

              A jak ktoś chce, żeby go stać było na to wszystko, to nie wystarczy chodzić do pracy na 8h od do, tylko trzeba zapieprzać dłużej i bardziej intensywnie. I w takiej sytuacji, to na cholerę komuś tyle dzieci skoro nie ma bata, żeby był w stanie mieć dla nich wszystkich czas, interesować się ich problemami czy uczestniczyć w ich życiu. Zaczyna robić za połączenie spermodawcy/surogatki ze sponsorem.
      • josef_to_ja Re: "mam 10 dzieci" 12.02.12, 21:29
        Popieram Cię!
    • berta-death Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 00:47
      Bo taki jest trend, że trzeba mieć męża/żonę i 2 dzieci. Nie mniej, nie więcej, tylko 2. I każdy kto się nie wpasuje w schemat natychmiast jest wytykany palcami. Na tej samej zasadzie trzeba skończyć szkoły, zdobyć zawód, iść do pracy i zarabiać godziwe pieniądze. Oczywiście nie za wielkie, bo wtedy też gadają, że złodziej i przekrętas. Bezrobotny czy jakiś wolny strzelec, co to raz ma kasę a raz musi pożyczać też jest wyrzutkiem społecznym. Do tego koniecznie trzeba mieć mieszkanie i samochód, inaczej też źle.
      • gosial005 Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 00:58
        odnośnie trendów - w moim dziwnym otoczeniu (w pracy) małżeństwo musi być. Ilość dzieci - 1-8 (rekordzista ma żonę i dobrze mu się powodzi).
        mój mąż chciałby czwórkę... ja ciśnienia póki co nie mam, ale dwójka wydaje mi się optymalna, pod warunkiem, że zmienię pracę i podniosę kwalifikacje. Najpierw muszę mieć pewność, że w każdych okolicznościach będę miała co dzieciom do gara włożyć, a potem się będę decydować... bo "góra w niebie: jednak fizycznie nie wesprze...
      • kora3 kompletnie nie potwierdam 08.02.12, 01:11
        albo powtarzasz stereotypy, albo obracasz się po prostu w takim środowisku. Jesli chodzi o moje to tak: meza/zony nie musisz mieć, wolne zwiazki jak najbardziej akceptowane, dzieci mozesz nie mieć wcale, rekordzisci u nas mają 7, wiecej niż połowa -3. Samochód, mieszkanie/dom - no tak, ale mowa o ludziach już w pewnym wieku. Jest sporo ludzi wykonujących wolne zawody, ale wiesz ....takie życie pt. nieprzewidywalna kasa od przypadlku do przypadku jadąc na pozyczkach, to ujdzie jeszcze, ale dla singla mieszkającego kątem u przyjaciół, a nie dla człowieka majacego rodzinę na utrzymaniu.
        Skończyć szkoły i isc do pracy - no raczej tak, nie jakieś konkretne kierunki, ale coś co się lubi robic i jest sie w stanie z tego utrzymać. Niespecjalnie wydaje mi sie to zresztą jakieś dziwne- no taka jest kole rzeczy, ze dorosłosc polega na tym, zeby przestac być na utrzymaniu rodziców i utrzymywać się samemu :)
    • htoft Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 08:23
      Na świecie jest już ponad 7 mld ludzi (i ta liczba rośnie wykładniczo). Po co dalej produkować szarańczę? Ja takich ludzi stawiam na równi z dojeżdżającymi fordem explorerem do sklepu za rogiem i zabudowującymi rezerwaty przyrody swoimi 3-piętrowymi chałupami.
    • qw994 Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 09:04
      > Miałam ostatnio okazję uczestniczyć w imprezie zorganizwanej dla nich. Były rod
      > ziny z 7,8, 9, 10 a nawet wiekszą liczbą dzieci. I znów wyszła hipokryzja nasze
      > go społeczeństwa, jaką dostrzec mozna w stosunku np. kobiet przyznającyc się do
      > aborcji, czy oddania dziecka do adopcji.
      > Na pokaz to kazdy im gratulował, wyrazał "szczery" podziw dla odwagi, poswiecen
      > ia, sił. Ale w tzw, kuluarach ludzie stukali sie dyskretnie w czoło "Trzeba mie
      > ć nie po kolei", "Dzecioroby, swiry", "Nie maja się czym zając, tylko ..."

      Skoro impreza była dla nich, to trudno oczekiwać przy tej okazji szczerości od uczestników :) Inna sprawa, że ja bym chyba nie potrafiła tak kłamać, już wolałabym milczeć.
    • izabellaz1 Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 09:39
      Straszna taka postawa jaką opisujesz. Jeśli ludzie nie najgorzej sobie radzą finansowo i kochają siebie, to ja naprawdę szczerze podziwiam.
      • kora3 Postawa tego typu, to jest hipokruyzja i obłuda 08.02.12, 09:53
        jest u nas dośc powszechna. Niezaleznie od osobistych odczuć w jakimś temacie, ludzie posługują się schematami zachowań: aborcjonistkę - potepić, komuś bezdzietnemu współczuć z załozenie, bo pewnie nie moze mieć dzieci, jesli mówi, ze nie chce - nie wie co mówi i na starosc bedzie płakać, wielodzietnym - gratulować 15 dziecka itd.
        • izabellaz1 Re: Postawa tego typu, to jest hipokruyzja i obłu 08.02.12, 09:58
          Ale kto jest tym hipokrytą, bo nie rozumiem.
          • kora3 Re: Postawa tego typu, to jest hipokruyzja i obłu 08.02.12, 10:23
            jak kto? My, społeczeństwo :)

            nie chodzi o to,m zeby mówić komuś zaraz wszystko co sobie myslimy, ale ...no darować sobie przemowy potepienne, czy pochwalne, jesli sie tak nie mysli. Lepiej zwyczajnie już zamilczeć
    • hawa.etc Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 10:17
      Uważam, że w polskich warunkach to bardzo często zwykł brak odpowiedzialności. Kilka razy zerknęłam z ciekawości na forum wielodzietni.org - to kwintesencja opisywanej wyżej postawy. Ortodoksyjni katolicy, uważający antykoncepcję i NPR za zło, uważający ludzi z dwójką dzieci za wygodnickich leni, kształcący dzieci w domu (bo kobieta i tak nie pracuje, a szkoła jest demoralizująca) i mieszkający na kupie. Na dokładkę bardzo agresywni i apodyktyczni.

      Na pewno w żadnym razie nie udawałabym, że ich podziwiam. Ale też nie krytykowałabym - mam swoje życie i się nim zajmuję. Mogę sobie pogadać na forum (którego prawomyślni zapewne nie odwiedzają, bo należy do tej strasznej, żydowskiej sekty medialnej), ale bezpośrednie komentowanie czyjegoś stylu życia jest po prostu niegrzeczne.

      Ze swojej strony cieszę się tylko, że państwo nie wspiera takich postaw. Zbyt rozbudowany socjal nie służy nikomu. Postawa roszczeniowa zawsze mnie wkurza. Na przykład tu:
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,7701354,Krupska_kontra_panstwo_totalitarne.html
      • qw994 Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 10:25
        Przeczytałam ten artykuł. Kobieta kompletnie oderwana od rzeczywistości.
        • crises Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 11:31
          To tzw. "żona smoleńska", co to jak mąż zginął, to została bez środków do życia, bo nie miała nawet dostępu do konta. (To tyle, jeśli chodzi o bycie "dyrektorem finansowym gospodarstwa domowego", czy jak tam każą się tytułować kury domowe, żeby się dowartościować).
        • martishia7 Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 22:03
          Zwróć uwagę na datę artykułu. Pani mąż zginął w Smoleńsku. Pamiętam i pod tym artykułem cokolwiek być może niewybredne komentarze pt. "co z nią i tym stadkiem będzie, jak męża trafi szlag". Słowo szybko ciałem się stało, o pani Krupskiej i dostępie do mężowskiego konta napisano powyżej. Drugi dokładnie taki sam kazus smoleński - pani Putrowa. Dzieci chyba sztuk 6
      • kora3 Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 22:21
        hawa.etc napisała:

        > Uważam, że w polskich warunkach to bardzo często zwykł brak odpowiedzialności.
        > Kilka razy zerknęłam z ciekawości na forum wielodzietni.org - to kwintesencja o
        > pisywanej wyżej postawy.


        Zajrzałam z ciekawosci, biedni ludzie. Nie chodzi o materialną sfere, ale o zniewolenie religią. Nie sa z pewnoscią szczesliwi, bo szczesliwo ludzie nbie muszą przekinywasc sami siebie, ze robią coś co ich szczesliwymi czyni. A oni przekonują się sami, ze ich postawa jest naklepsza na swiecie dla nich, ale takze dla innych. Smutne co jakas ideologia potrafi zrobić z ludźmi :(
        • hawa.etc Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 23:16
          Beznadziejnie to podpięłam, pisząc o "postawie opisywanej wyżej" nie miałam na myśli sfery materialnej, tylko bardziej ten fragment:

          Jesli chodzi o ludzi wielodzietnych niepatologicznych to poza bardzo zamoznymi ludźmi, których naprawde stac na np. 7 dzieci (znam kilka rodzin takich) są to ludzie silnie ukierunkowani religijnie. Uwazają wszelką antykoncepcję za ło samio wsobie, zwalczają nawet dopuszczalny pzrez Kosciłół NPR. Wobec ludzi bezdzietnych z wyboru, małodzietnych, czy w ogóle chcących jakoś regulowac liczbę urodzeń swych zdieci są nastawieni wrogo i na ogół agresywnie, chyba, ze coś od nich potrzebują.
          • kora3 Ależ ok - rozumiem 09.02.12, 08:23
            Ja tylko wyjaśniłam, ze pisząc "biedni ludzie" o uczestnikach forum, które zalinkowałaś miałam na mysli postawe psychologiczną, a nie sfere materialną
    • chat_calin Straszny narodek? 08.02.12, 10:51
      Mam wielodzietna kolezanke. Bardzo bogata. W takich warunkach jest OK. Mama nie pracuje, dwie panie przychodza do pomocy - jedna prasuje i dba o te gory ubran, druga pomaga w domu. Dzieci ubrane modnie, dom na wysokim poziomie - ojciec ma reke do pieniedzy i chcieli miec duzo dzieci. Bajka.

      Niestety, zadna przecietna, nawet dobrze zarabiajaca, rodzina nie jest w stanie samodzielnie utrzymac tylu dzieci, nawet przy zalozezniu, ze ojciec zarabia tyle ile przecietna matka + pensja faceta. Dlatego takie rodziny powinny dostawac pomoc panstwa niejako z urzedu, bez dyskusji. Przy ujemnym przyroscie naturalnym jaki mamy w Polsce, ludzie ktorzy decyduja sie na wielodzietnosc powinni miec wsparcie nas wszystkich. to jest przyszlosc narodu, to sa emerytury, to jest Polska za 40 lat. Nasz narod.
      Problem w tym, ze wielodzietne rodziny kojarza sie Polakom z tzw. "elementem", zas Polacy zrobili sie ostatnio wyjatkowo wrecz nieczuli i egoistyczni, nie chcemy pomagac, mamy w d.... nosie, ze jakis dwustetny (!!!) biedak zamarzl na ulicy, ze ktos sobie nie radzi albo ze ma duzo dzieci. Oczywiscie nie znam calego swiata, ale w Europie malo jest narodow o podobnym poziomie obojetnosci na drugiego czlowieka. Totalna znieczulica. Chyba tylko w Rosji ludzie umieraja na ulicach czy schodach szpitali i nie powoduje to protestow spolecznych.

      Z rodzinami wielodzietnym jest tak samo - narobili dzieciakow, niech sie martwia, ja do tego doplacac nie bede - tak mysli wiekszosc Polakow. Straszny sie z nas robi narod.
      • qw994 Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:05



        > Mam wielodzietna kolezanke. Bardzo bogata. W takich warunkach jest OK. Mama nie
        > pracuje, dwie panie przychodza do pomocy - jedna prasuje i dba o te gory ubran
        > , druga pomaga w domu. Dzieci ubrane modnie, dom na wysokim poziomie - ojciec m
        > a reke do pieniedzy i chcieli miec duzo dzieci. Bajka.

        Bajka w takich rodzinach trwa dopóty, dopóki pan domu nie zechce wymienić żony na nowszy model. Wtedy bajka kończy się z hukiem.


        > Dlatego takie rodziny powinny dosta
        > wac pomoc panstwa
        niejako z urzedu, bez dyskusji.

        Świetny pomysł. Jesteśmy przecież bogatym krajem, stać nas, a co!


        > Z rodzinami wielodzietnym jest tak samo - narobili dzieciakow, niech sie martwi
        > a, ja do tego doplacac nie bede - tak mysli wiekszosc Polakow. Straszny sie z n
        > as robi narod.

        Dokładnie tak. A niby z jakiej racji ja mam ponosić koszty czyichś wyborów życiowych?
        • chat_calin Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:17
          Udowodniono badaniami, ze rozwody w rodzinach gdzie jest czworo i wiecej dzieci sa megarzadkie, zdarzaja sie ale naprawde wyjatkowo. Na szczescie niewielu jest facetow, ktorzy zostawiaja kobiete sama z takim przychowkiem. Normalny facet - nie swinia.

          >Świetny pomysł. Jesteśmy przecież bogatym krajem, stać nas, a co!
          Uwazasz, ze biedny powinien byc wyrachowanym skurw...kotem myslacym tylko w wlasnym tylku?

          Ostatnie zostawiam bez komentarza, ale mozesz przeczytac jeszcze raz poprzednie zdanie.
          • crises Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:22
            >Udowodniono badaniami, ze rozwody w rodzinach gdzie jest czworo i wiecej dzieci sa >megarzadkie, zdarzaja sie ale naprawde wyjatkowo.

            Bo jak się zapieprza 24/24 na utrzymanie takiej gromadki, to trudno myśleć o czymkolwiek innym.
            Zresztą - po co. I tak musiałby to towarzystwo utrzymywać, kolejnej rodziny nie założy, nawet jak się rozwiedzie, to za te 500 stówek, które mu zostaną po zapłaceniu alimentów, specjalnie nie przyszaleje.
          • qw994 Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:24
            > Udowodniono badaniami, ze rozwody w rodzinach gdzie jest czworo i wiecej dzieci
            > sa megarzadkie, zdarzaja sie ale naprawde wyjatkowo. Na szczescie niewielu jes
            > t facetow, ktorzy zostawiaja kobiete sama z takim przychowkiem. Normalny facet
            > - nie swinia.

            Poproszę o źródło.


            > Uwazasz, ze biedny powinien byc wyrachowanym skurw...kotem myslacym tylko w wla
            > snym tylku?

            Tak, ja się martwię głównie o swój tyłek, a nie tyłek rodziny z piątką czy ósemką dzieci. Ja nie odpowiadam za czyjeś decyzje. Tylko za swoje.
            • chat_calin Re: Straszny narodek? 08.02.12, 14:21
              Zrodlo papierowe - badania naukowe, jak znajde to ci dam namiary.
            • hawa.etc Re: Straszny narodek? 08.02.12, 23:25
              > Poproszę o źródło.

              O tak, ja też się chętnie dowiem. Czyżby amerykańscy naukowcy? ;)
              Żeby nie było - jestem w stanie uwierzyć, że tak jest, choćby dlatego, że wielbłąd z siedmioma garbami raczej nie będzie atrakcyjny, dla kolejnej samicy. Ale nie lubię rzucania na forum argumentem "badań" z podogonia wyjętych.
              • chat_calin Re: Straszny narodek? 09.02.12, 14:26
                Bez impertyencji prosze. Badania byly europejskie, publikacja w prasie naukowej, jakies piec lat temu, dlatego nie pamietam. Zaskoczyly mnie, dlatego zapamietalam. Niestety, nie wykulam na pamiec.
          • qw994 Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:27
            > Ostatnie zostawiam bez komentarza, ale mozesz przeczytac jeszcze raz poprzednie
            > zdanie.

            A może daj mi 500 zł, co? Bardzo potrzebuję.
            • chat_calin Re: Straszny narodek? 08.02.12, 14:20
              Ile masz dzieci? Jak dziesiecioro to dam wiecej.
              • qw994 Re: Straszny narodek? 08.02.12, 18:18
                A co mają do tego dzieci? Po prostu bardzo potrzebuję.
                • chat_calin Re: Straszny narodek? 09.02.12, 14:29
                  Zgubilas sie? Czy chcesz sie zrecznie odszekac? Takie slowne przepychaniki nie maja zadnego sensu! Bylo o pomocy rodzinom wielodzietnym, zeby wyrownac poziom zycia.
                  • qw994 Re: Straszny narodek? 09.02.12, 14:37
                    A ja chcę mieć poziom wyrównany do Kulczyka i zbieram datki.
                    • chat_calin Re: Straszny narodek? 09.02.12, 16:35
                      :@
          • berta-death Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:59
            Bo większość rodzin wielodzietnych to jednak patologia, która nie rozmnożyła się świadome, tylko tak im wyszło. A ani pan menel ani pani menelowa nie są atrakcyjnymi partiami, więc siedzą przy dotychczasowych żonach i mężach.
            Bo takiej zależności nie ma w przypadku osób bardzo zamożnych. Aktorowi to wszystko jedno ile ma dzieci i ile alimentów płaci, jak chce i są chętne to wymienia sobie żonę na młodszy model a żona wymienia jego.
            • chat_calin Re: Straszny narodek? 08.02.12, 14:19
              Ciekawe jak jest w innych panstwach - czy wielodzietne rodziny sa przez spolecznestwo traktowane patologia czy to tylko nasza polska specjalnosc? Jest zatem szansa, ze wymrzemy jako narod. Moze to i dobrze... :/
              • hawa.etc Re: Straszny narodek? 08.02.12, 23:21
                Nie chodzi tylko o liczbę obywateli, ale także o ich jakość. Produktywność. Jaki państwo będzie mieć pożytek z bandy dzieciaków wychowanych w duchu "się należy"?
          • princess_yo_yo Re: Straszny narodek? 08.02.12, 12:37
            niewielu facetow jest stac na placenie alimentow na gromade dzieci + matke i samodzielne utrzymanie :D

            co do przyrostu naturalnego w dobie globalizacji ten argument jest totalnie skompromitowany bo wieksza ilosc dzieci nie zwieksza konsumpcji na tyle zeby znaczaco wplywalo to na GDP, zwlaszcza w biednych krajach.
          • izabellaz1 Re: Straszny narodek? 09.02.12, 11:07
            chat_calin napisała:

            > Udowodniono badaniami, ze rozwody w rodzinach gdzie jest czworo i wiecej dzieci
            > sa megarzadkie, zdarzaja sie ale naprawde wyjatkowo. Na szczescie niewielu jes
            > t facetow, ktorzy zostawiaja kobiete sama z takim przychowkiem.

            Przypuszczam, że głównie ze względu na to, że same alimenty na ten przychówek pochłonęłyby całość jego pensji i nie starczyłoby już na młodą lalę :P
            • qw994 Re: Straszny narodek? 09.02.12, 11:09
              > Przypuszczam, że głównie ze względu na to, że same alimenty na ten przychówek p
              > ochłonęłyby całość jego pensji i nie starczyłoby już na młodą lalę :P

              No właśnie, fantastyczne muszą być takie rodziny, gdzie ludzie są na siebie skazani i są tego świadomi.
              • izabellaz1 Re: Straszny narodek? 09.02.12, 11:15
                qw994 napisała:

                > No właśnie, fantastyczne muszą być takie rodziny, gdzie ludzie są na siebie ska
                > zani i są tego świadomi.

                Dlaczeeego, pan się stuknie po trzech miesiącach w czółko, że mu hormony uderzyły do głowy i i tak wróciłby potulnie do żony ;) A tak dzieci trzymają go w ryzach, bo się zastanowi x tyle ile ma dzieci czy skoczyć w bok, bo nie starczy mu na alimenty jak romansio się wyda i żona zażąda rozwodu :D
                • ka-mi-la789 Re: Straszny narodek? 09.02.12, 12:27
                  izabellaz1 napisała:


                  > Dlaczeeego, pan się stuknie po trzech miesiącach w czółko, że mu hormony uderzy
                  > ły do głowy i i tak wróciłby potulnie do żony ;) A tak dzieci trzymają go w ryz
                  > ach, bo się zastanowi x tyle ile ma dzieci czy skoczyć w bok, bo nie starczy mu
                  > na alimenty jak romansio się wyda i żona zażąda rozwodu :D

                  Kto ci rozwodu zażąda w porządnej, polskiej, katolickiej, wielodzietnej rodzinie? W takich stadłach nosi się swój krzyż z pokorą, najwyżej od czasu do czasu chlipiąc w rękaw mamusi, sąsiadce albo księdzu na spowiedzi. Rozwód jest poza dyskusją, bo a) grzych, b) "dzieci muszą mieć ojca". Wszystko jedno, jakiego.
        • crises Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:18
          Ech, to niekoniecznie musi być wymiana żony na nowszy model. Wystarczy pech, upadek firmy, wypadek, choroba, śmierć.

          Kompletną głupotą byłoby zakładanie, że wszelkie nieszczęścia to przytrafiają się innym, nie nam. A w razie jakiegokolwiek problemu jednak łatwiej jest poradzić sobie, mając 2 dzieci, a nie 8.
          • qw994 Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:21
            > Ech, to niekoniecznie musi być wymiana żony na nowszy model. Wystarczy pech, up
            > adek firmy, wypadek, choroba, śmierć.

            Też, oczywiście.


            > Kompletną głupotą byłoby zakładanie, że wszelkie nieszczęścia to przytrafiają s
            > ię innym, nie nam. A w razie jakiegokolwiek problemu jednak łatwiej jest poradz
            > ić sobie, mając 2 dzieci, a nie 8.

            No właśnie.
            Dlatego wielodzietnej rodziny nigdy nie nazwałabym "bajką".
            • crises Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:27
              Dokładnie, bajką to mogłaby być dla dra Kulczyka i jeszcze paru facetów z listy 100 najbogatszych Polaków - takich, że nawet jak im się trafi duży pech, to jakoś spadną na 4 łapy, najwyżej przesiądą się z Aston Martina do BMW i zamienią XVII-wieczny pałacyk na willę w Konstancinie. Dla wszystkich innych, nawet świetnie wykształconych, zdolnych i świetnie zarabiających, jest to zachowanie wysokiego ryzyka i ja jako podatnik nie mam ochoty ponosić ewentualnych kosztów czyichś rojeń o baśniach z mchu i paproci.
              • qw994 Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:31
                > Dla wszystkich innych, nawet świe
                > tnie wykształconych, zdolnych i świetnie zarabiających, jest to zachowanie wyso
                > kiego ryzyka i ja jako podatnik nie mam ochoty ponosić ewentualnych kosztów czy
                > ichś rojeń o baśniach z mchu i paproci.

                10/10
              • chat_calin Re: Straszny narodek? 08.02.12, 14:17
                Niesamowite postawy prezentujecie. Dla mnie to jak odkrywanie obcych lądow.
                • crises Re: Straszny narodek? 08.02.12, 14:46
                  Znaczy, ktoś Ci uświadomił, że jak się ma 8 dzieci, to trudniej sobie poradzić, jeśli zdarzy się jakieś nieszczęście w rodzinie, niż wtedy, jak się ma dwójkę? No, no, no, nie przyznawałabym się do tego, bo trochę wstyd. Chyba że masz 16 lat.

                  Mogę jeszcze jakoś pomóc i podrzucić parę oczywistości? Mogę zaponować "Nieszczęście może zdarzyć się każdemu" i dorzucić gratis w pakiecie "Lepiej być zdrowym i bogatym, niż chorym i biednym".
                  • chat_calin Re: Straszny narodek? 09.02.12, 14:30
                    Wiesz doskonale, ze nie. Daj wiec sobie spokoj z zaglerka slowna.
                • qw994 Re: Straszny narodek? 08.02.12, 18:21
                  Dla mnie odkrywaniem obcych lądów jest dowiadywanie się, że niektórzy za oczywistość uważają wyciąganie łap po nie swoje pieniądze.
                  • chat_calin Re: Straszny narodek? 09.02.12, 14:32
                    A jak oceniasz koncentrowanie sie wylacznie na pieniadzach i na swoim tylku?
                    • qw994 Re: Straszny narodek? 09.02.12, 14:38
                      > A jak oceniasz koncentrowanie sie wylacznie na pieniadzach i na swoim tylku?

                      Zdrowym dbaniem o swój interes i odpowiedzialnością za własne decyzje.
                      • chat_calin Re: Straszny narodek? 09.02.12, 15:04
                        Coz, mali ludzie z waskimi horyzontami tez chodza po swiecie. Blagam, nie bierz tego jako zlosliwosci, to sa fakty. Masz swoje miejsce, otoczysz sie podobnym do siebie i jest git.
                        Gdyby tak myslieli wszyscy, to juz dawno nie byloby naszego narodu.
                        • qw994 Re: Straszny narodek? 09.02.12, 15:08
                          > Coz, mali ludzie z waskimi horyzontami tez chodza po swiecie. Blagam, nie bier
                          > z tego jako zlosliwosci,

                          A niby jak??


                          > to sa fakty.

                          Nie znasz mnie, więc z łaski swojej, nie epatuj tu "faktami", bo niczego o mnie nie wiesz.



                          Masz swoje miejsce, otoczysz sie podobnym
                          > do siebie i jest git.
                          > Gdyby tak myslieli wszyscy, to juz dawno nie byloby naszego narodu.

                          I może wcale nie byłoby źle. Świat i tak jest przeludniony.
                          Tak jak napisałam, niewyobrażalne jest dla mnie sięganie do czyjejś kieszeni, bo się narobiło bachorów i brak na chleb. To nie jest moje zmartwienie. Bo ja myślę i postępuję odpowiedzialnie.
                          • chat_calin Re: Straszny narodek? 09.02.12, 15:59
                            >Nie znasz mnie, więc z łaski swojej, nie epatuj tu "faktami",
                            Jasno wylozylas swoje poglady na sprawe, o ktorej rozmawiamy. Odnioslam sie tylko do tego, a zatem to sa fakty.

                            >To nie jest moje zmartwienie
                            No tak, jak wyzej.
                            • qw994 Re: Straszny narodek? 10.02.12, 06:25
                              > Jasno wylozylas swoje poglady na sprawe, o ktorej rozmawiamy. Odnioslam sie tyl
                              > ko do tego, a zatem to sa fakty.

                              Nie mieszaj faktów z własnymi opiniami, które zresztą mam gdzieś.


                              > No tak, jak wyzej.

                              Powtarzam - nie mam ochoty sypać własnymi ciężko zarobionymi na beztroskich dzieciorobów.
        • hawa.etc Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:59
          > Bajka w takich rodzinach trwa dopóty, dopóki pan domu nie zechce wymienić żony
          > na nowszy model. Wtedy bajka kończy się z hukiem.
          >

          A tam wymieni na nowszy model. Jak jest bogobojnym katolikiem - a tacy najczęściej wierzą w model 2 + fyfnaście - to nie wymieni. A jak wymieni, to będzie płacił. O wiele gorszą możliwością jest to, że facet, który całe życie pracuje za dwoje i zmaga się ze stresem, jakim jest bycie jedynym żywicielem wielkiej rodziny, rozchoruje się i stanie się niezdolny do pracy. Albo wręcz fiknie na zawał, zostawiając panią jedynie z topniejącą kasą z ubezpieczenia, bez doświadczenia zawodowego, niedyspozycyjną.
          Nie wspominając juz o wypadkach losowych. Taka sytuacja dotknęła wyżej podlinkowanej, wyszczekanej pani Krupskiej - jej mąż Janusz zginął w katastrofie w kwietniu 2010.

          Joannie Krupskiej, wdowie po Januszu Krupskim, kierowniku Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, który zginął w katastrofie, przyjaciele przynoszą od niedzieli jedzenie. Krupscy mają siedmioro dzieci, z czego najmłodsze liczy dziesięć lat. Zawsze ciężko im było związać koniec z końcem. "Trudno sobie wyobrazić, jak Joanna ma teraz żyć" - mówi Teresa Kapela, przyjaciółka. Pracodawca męża wystąpił już do Kancelarii Premiera z wnioskiem o przyznanie Krupskim rent specjalnych. "Z renty po mężu nie zdołają wyżyć" - mówi gazecie Kapela.

          www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/413764,niektore_rodziny_ofiar_katastrofy_pod_smolenskiem_bez_srodkow_do_zycia.html
          • chat_calin Re: Straszny narodek? 08.02.12, 14:09
            Zgadzam sie z Twoimi wizjami... czarnymi. Ja tez bym sie bala, a oni wygladaja na szczesliwych.
            • crises Re: Straszny narodek? 08.02.12, 16:48
              Kto, dzieci państwa Krupskich? O których sama matka mówi "Częste przenosiny i małe mieszkania powodowały nieporozumienia i kumulowały agresję."? Na pewno były też przeszczęśliwe mieszkając w domu wykończonym do poziomu stanu surowego zamkniętego i bez wody, bo na nic innego rodziców nie było stać - normalnie warunki jak w XIX-wiecznej Rumunii.
          • baba67 Re: Straszny narodek? 09.02.12, 15:17
            Zwlaszcza ze pani umie tylko dzieci nianczyc a i to niekoniecznie intensywnie bo ma kobiety do pomocy.
            Ja nie moge uwierzyc ze ludzie przecietnie lub troche ponadprzecietnie zarabiajacy chca miec wiecej niz 4 dzieci. 4 dzieci rozumiem, bo kogos takiego poznalam nie ma szalenstw ale niczego niezbednego nie brak.
            Cala reszta tych bogobojnych to po prostu ludzie lubiacy sie bzykac a ze miedzy tym ile by chcieli (codziennie) a tym ile moga bezpiecznie(realnie 10 razy w miesiacu to maX) jest przepasc. Ludzie probuja jakos to ogarnac ale biologia jest nieunikniona, zew natury jest silniejszy(kto ma silne libido wie o co chodzi ja tylko teoretycznie) , zatem z pokora przyjmuja kolejne wpadki wszem i wobec gloszac ze taki jest najlepszy dla kazdego model, wola boska cuda wianki dzikie weze.I co mnie drazni?
            Ano tlumaczenie braku samokontroli religia i robieniem z tego pelnej wyzszosci filozofii zyciowej.Bo to ze sie nie moze wytrzymac tak ze sie rozum wylacza jest bardzo ludzkie, i szczerosc w tej materii jest przyjmowana z sympatia. Hipokryzja polaczona z poczuciem wyzszosci jest kompletnie niestrawna.
            Przekonalaby mnie rodzina wielodzietna niereligijna, bo mialalbym pewnosc ze te 8 dzieci to w pelni swiadomy wybor, ale jeszczem takiej nie spotkala, moze wszystko przede mna.
        • jamesonwhiskey Re: Straszny narodek? 08.02.12, 17:32

          > Dlatego takie rodziny powinny dosta
          > wac pomoc panstwa niejako z urzedu, bez dyskusji.


          nie wiem czy "panstwo" a tak naprawde wszyscy podatnicy
          maja ochote na finansowanie fanaberii rozmnazajacych sie na potege
          gdy sami nawet gdyby chcieli to ich nie stac na wieksza rodzine
          • qw994 Re: Straszny narodek? 08.02.12, 18:26
            Otóż właśnie. Na finansowanie czyjejś niefrasobliwości nie mam najmniejszej ochoty.
      • crises Re: Straszny narodek? 08.02.12, 11:45
        > Bardzo bogata.

        Khem, w sensie, ma własny majątek odrębny, np. odziedziczony, który zapewni utrzymanie jej i dzieciom do końca jej życia i do chwili usamodzielnienia się dzieci? Bo jeśli tak, to OK. Jeśli jednak masz na myśli po prostu "jej mąż świetnie zarabia", to mam kiepskie wiadomości - to nie znaczy dokładnie NIC.
        • chat_calin Re: Straszny narodek? 08.02.12, 14:14
          Skad u nas tyle radosnego czarnowidztwa? ;)
          Dzieci to raczej samodzielne beda, juz teraz smigaja trzema jezykami. Nawet najmlodsze, bo chodza do szkol z obcym wykladowym. Dadza sobie rade.
          Nie wypytywalam na ile szacowny malzonek jest ubezpieczony, ale ubezpieczenia placa, kase inwestuja w roznosci, raczej swiat im sie nie zawali.

          • crises Re: Straszny narodek? 08.02.12, 14:41
            To nie czarnowidztwo, to realizm. Za dużo się naoglądałam pań, które wolały leżeć i pachnieć, a potem znajomi musieli im pożyczać forsę, żeby nie zdechły z przychówkiem z głodu, bo panu się coś przytrafiło, albo oddalił się w kierunku zachodzącego słońca... eee... nowszego modelu, uprzednio zerując konta.

            Jak posiadaczka wypasionego ubezpieczenia na życie muszę również rozwiać Twoje złudzenia co do tej formy zabezpieczeń - jeśli pan nie jest doktorem Kulczykiem lub którymś z jego najbliższych kumpli, w razie czego, po kilku miesiącach bujania się z ubezpieczycielem, a może i paru latach sprawy sądowej, pani dostanie środki na skromne przeżycie na kilka miesięcy, co jakby nie rozwiązuje problemu natychmiastowego wykarmienia głodnych gąb przez kogoś, kto zapewne ma już swoje latka i zerowe doświadczenie zawodowe.

            Inwestycje, hm... moja dość bliska kumpela w chwili spłynięcia małżonka w kierunku nowszego modelu dowiedziała się, że nie mają nic, firma padła, małżonek wyprowadził cały majątek, a firmę ma na kochankę.
            • chat_calin Re: Straszny narodek? 09.02.12, 14:36
              Rozkoszujesz sie kazdym slowem czy zycie cie tak doswiadczylo, ze juz w nic nie wierzysz?
              Mowie to bez zlosliwosci Crises, ale z twoich postow wylazi jakas gorycz, cieszenie sie MOZLIWYM ludzkim nieszczesciem, wrogosc i niechec.

              Powodzenia w zyciu zycze (SZCZERZE!) oraz niewpychania wszystkich w swoje poobijane ramki zyciowe.
              • crises Re: Straszny narodek? 09.02.12, 16:16
                Do zadowolenia z faktu, że można się uczyć na błędach innych, wcale nie trzeba cieszyć ich nieszczęściem.
      • aagnes Re: Straszny narodek? 09.02.12, 10:01
        Niestety, wielu lat jeszcze potrzeba, zebysmy sie odrobine ucywilizowali. bieda, niekorzystna historia, znikoma ilosc inteligencji - to wszytsko ma wplyw.
      • easz Re: Straszny narodek? 12.02.12, 21:12
        chat_calin napisała:

        > Dlatego takie rodziny powinny dostawac pomoc panstwa niejako z urzedu, bez dyskusji.
        (...)
        > Z rodzinami wielodzietnym jest tak samo - narobili dzieciakow, niech sie martwi
        > a, ja do tego doplacac nie bede - tak mysli wiekszosc Polakow. Straszny sie z n
        > as robi narod.

        Chwila moment. A ja sie zaczynam zastanawiac - jak to jest, ze jesli kogos nie stac na dwoje, nawet na jedno dziecko, zeby miec, to jakos ani nikt nie wpada na pomysl, ani by nikt nie pozwolil, zeby doplacac takim ludziom, do tego jednego, czy dwoch. Wiele dzieci - jak wiele? - i co, nagle zmiana, juz trzeba doplacac? Czy to jest fair?
    • reniatoja Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 11:31
      No ale o co chodzi, przecież wiadomo, ze ludzie są fałszywi, nie tylko w Polsce, ale wszędzie. W oczy mówią ci coś innego, za plecami coś innego, naprawde nie wiem co w tym dziwnego. Wszedzie, w kazdej gałezi życia, wszędzie gdzie są ludzie, istnieje i fałsz, fałszywe uśmiechy, fałszywy poklask czy tez podziw, obgadywanie za plecami, "manie się" za lepszego. Lajf.
    • anna_sla wkurza mnie 08.02.12, 11:39
      to, że ileś tam rodzin wielodzietnych gdzie występuje patologia daje społeczeństwu "obraz" i powody do wytykania wszystkich wielodzietnych rodzin. A tymczasem tych rodzin jest taki sam (lub podobny) "stosunek" jak rodzin patologicznych z dwójką czy jednym dzieckiem lub bezdzietnych. Kto daje Wam prawo oceniać tak? Czy to, że znam, widuje tyle i tyle patologii w dwudzietnych rodzinach pozwala mi na wytykanie wszystkich rodzin dwudzietnych???

      Pochodzę z rodziny wielodzietnej (wtedy nie wielo, bo tylko 3) i sama "stworzyłam" wielodzietną rodzinę. Mam trójkę cudownych dzieci i pracuję jako wielo-niania. Tzn., że mam tych dzieci pod opieką niejednokrotnie dwukrotnie więcej niż moje własne (najliczniejsza grupa wtedy z moimi to 10ro w wieku od 1 do 8 lat). I nikt nie wie, że to moja praca, traktują je jak moje, zwłaszcza gdy moje odezwą się do mnie na ulicy "mama". W głowie się nie mieści jacy ludzie potrafią być bezczelni. Jeden facet skwitował na nasz widok "jak króliki, jak króliki..." jakbym odwinęła w papę to by się nogami nakrył albo w locie z głodu zdechł!!! No jak tak można??? Nawet gdyby to były wszystkie moje, co to kogo obchodzi?????? Będę miała tyle dzieci na ile mnie stać i wyobraźcie sobie, że większość tak właśnie do tego podchodzi. A to "stać" nie oznacza dla nas wcale, że musimy mieć tyle kasy by np. co weekend na basen rodzinnie wychodzić.
      • berta-death Re: wkurza mnie 08.02.12, 11:54
        Miarą bogactwa jest to jak długo człowiek jest w stanie żyć na dotychczasowym poziomie jak zabraknie mu dopływu gotówki. Np straci pracę, zachoruje i nie będzie mógł więcej pracować, bądź główny żywiciel umrze. Jeżeli żaden wypadek losowy nie zrobi z was bezdomnych beneficjentów opieki społecznej i dalej będziecie w stanie żyć godnie i wygodnie, to nie ma sprawy, można mieć nawet 20 dzieci. Problemem jest to, że jednak większość osób żyje z dnia na dzień wychodząc z założenia, że jakoś to będzie, przecież nic się nie stanie, wypadki losowe zdarzają się ekstremalnie rzadko a jak już to innym, nie nam.
        • anna_sla Re: wkurza mnie 08.02.12, 11:58
          każdemu może się zdarzyć, nawet tym bezdzietnym, a jak mam żyć w strachu, bo może jutro albo za 10 lat straci któreś z nas pracę to w życiu nie miałabym żadnego dziecka tylko żyła z beznadziejnie głupim lękiem i pesymizmem.
          • qw994 Re: wkurza mnie 08.02.12, 18:25
            > każdemu może się zdarzyć, nawet tym bezdzietnym,

            Tyle że bezdzietny ma tylko jeden kłopot - jak się utrzymać. A nie ten sam kłopot pomnożony przez 4.
            • anna_sla Re: wkurza mnie 08.02.12, 21:00
              ale zwykle jest to sytuacja przejściowa, np. rok wyjęty z życiorysu. Od tego każdy ma rozum by umieć takim sytuacjom zapobiegać i dbać np. o własne kwalifikacje. A w razie naprawdę mega kryzysu zawsze jest możliwość szukania pracy za granicą.. przejściowo. Kto ma łeb na karku nie będzie po utracie pracy tylko biadolił, tylko coś z tym fantem zrobi.
              • best.yjka Re: wkurza mnie 08.02.12, 22:15
                > ale zwykle jest to sytuacja przejściowa, np. rok wyjęty z życiorysu. Od tego ka
                > żdy ma rozum by umieć takim sytuacjom zapobiegać i dbać np. o własne kwalifikac
                > je. A w razie naprawdę mega kryzysu zawsze jest możliwość szukania pracy za gra
                > nicą.. przejściowo. Kto ma łeb na karku nie będzie po utracie pracy tylko biado
                > lił, tylko coś z tym fantem zrobi.

                Po pierwsze, już widzę jak matka zostawia kilkoro pociech i jedzie za granicę szukać pracy. Po drugie recesja dużo zmieniła. Bez znajomości języka danego kraju + kwalifikacje do zawodu, to sobie można palcem w majtkach pogmerać. Zostaje kuzyn, co na zmywaku pracuje i załatwi pracę na podobnym stanowisku. Ale z takiej pracy ledwo da się wyżywić i zakwaterować. Nie da się odłożyć, ani dużego potomstwa utrzymać.

                PS. Nie mieszkam w Polsce od lat. Dlatego śmieszą mnie tego typu komentarze. Że za granicą, to kokosy rozdają.
            • izabellaz1 Re: wkurza mnie 09.02.12, 11:12
              qw994 napisała:

              > Tyle że bezdzietny ma tylko jeden kłopot - jak się utrzymać. A nie ten sam kłop
              > ot pomnożony przez 4.

              Ale wówczas ludzie by się skończyli. Nawet w zamożnych państwach rozpad małżeństwa, śmierć czy choroba jednego z partnerów nie gwarantuje życia na "dotychczasowym" poziomie, o którym pisała Berta.
              • qw994 Re: wkurza mnie 09.02.12, 11:14
                Pewnie, że nie. Ale im więcej dzieci, tym tego rodzaju losowe wypadki mają poważniejsze konsekwencje.
            • crises Re: wkurza mnie 09.02.12, 16:19
              Ojtam ojtam, w razie czego pośle się bachory na żebry, na flaszkę i fajki uzbierają.
      • reniatoja Re: wkurza mnie 08.02.12, 11:56
        TRoje dzieci to wielodzietność, czy ja czegoś nie zrozumiałam?
        • anna_sla Re: wkurza mnie 08.02.12, 13:55
          > TRoje dzieci to wielodzietność, czy ja czegoś nie zrozumiałam?

          wg naszego polskiego prawa od kilku lat owszem..
          • reniatoja Re: wkurza mnie 08.02.12, 14:00
            ojp, nie wiedziałam. to niewiele dzisiaj trzeba żeby sie zakwalifikować, dawniej to trzeba było trochę się narodzić tych dzieciorów, a teraz trójeczka wystarczy i git. to moze to Giertych wprowadził, co?

            tak a'propos Giertycha - czy nadal obowiązuje ta jego ustawa o zdawaniu matury nawet z oceną niedostateczną, czy to zniesione zostało?
            • anna_sla Re: wkurza mnie 08.02.12, 14:29
              nie wiem kto to i co to wymyśliło, ale myśl przewodnia tego była taka, że miała zachęcać do prokreacji, bo już od 3go dziecka są ulgi a w opiece można dostać specjalny dodatek... dla tych z danego przedziału finansowego :P

              a o maturach nic nie wiem :D
      • kora3 wiadomo, ze wQrza, ale statystyka to starystyka 08.02.12, 22:04
        anno , a działa ona w jedną na ogół strone tzn. wiekszosc rodzin patologicznych jest wiedziodzietna, ale wcale wielodzietnosc nie zawsze równa sie patologia. Jedna sprawa, ze niestety, chcesz czy nie - ale odium patologii pada na reszte. To raz, a dwa, ze też zalezy co uznamy za patologię, jesli przemoc, picie, zaniedbywanie to jest jakiś procent ogólknie wielodzietnych, ale jesli biedę i korzyatanie z pomocy społecznej, to dotyczy to b. wielu rodzin wielodzietnych, acz na pewno nie wszystkich.

        Jesli rodzive otwarcie przyznają, ze nie sa w stanie przyforować wyprawki do szkoły, wyprawki dla kolejnego majacego przyjsc na swiat zdiecka (mowa o minimum), dzieci nie mają butów, kurtek na zimę, to CO to jest? Nie patologia? I jeszcxze tacy ludzie twierdzą,ze mają dzieci kolejne, bo tak chcą...No jak chcą? Dziecko to odpowiedzialnośc. Ja bym zwierzecia nie wziełą nie mając pewnosci, ze zdołam mu zpewnić minumum egzystencji przy mnie.


        Naparwde niech kazdy ma ile chce dzieci, ale niechze ich nie skazuje na "pełen miłosci
        " niby to dom gdzie cukierek to marzenie, a łąchy sie ma zawsze po kimś. Tak, tak - pieknie takie dzieciństwo wspominają nasi dziadkowie, ale qrna to było po wojnie. A tearz jest inaczej...Nie mówię,ze dziecku trzeba kazdą zachciankę spełniać, ale pomiedzy królewną/królweiczem dostającym wszystko spod igły, a zebrakiem donaszajacym ostanie łachy po dzieciach znajomych rodziców, albo z jakis darów jest kolosalna róznica i wiele odcieni egzystencji.

        Ci rodzice mogą dzieciom gadać, ze ładne bubramia, piórniki i wycieczki są dla głupioch i dennych, a stare łąchy - dla wybranych, ale ye dzieci i tak łakną odrobiny luksusu, potrafią o nią wrecz zebrac. Do dzieci z zamozniejszych rodzin mają stosunek pogardliwo-agreesywny, do dorosłych - przymilno-roszczeniowy

        Powiem jeszcze tak - jakkolwiek nie bronię kogoś, kto sie wyraził jak ten pan do Ciebie...Zwaz na to, ze sporo wielodzietnych osób bardzi negarywnie wyraza sie o ludziach małodzietnych ( o bezdzietnych z wyboru, chyba ze osoba duchowna nie wspomnę) i całkaime na seroiop kpepie, ajk to ich dzieci bedą praciwać na ich emerytury. A tymczasem prawda jest taka, ze zwykle te rodziny ciągną z budżetu tyle z podatków tych małodzietnych, albo wcale, ze nigfdy w zyciu nie oddadzą tego tak na serio. Choćby zwazywszy na to, ze zakładajac, ze dziewczynki powielą wzorzec matki, to mimo, ze się kształcą nie bedą pracowały. A chłopcy ... no cóż znam już trzecie pokolenie wielodzietne (nie ma picia, przemocy), gdzie ojciec zawsze praciwał, ale nigdy sie mozna powiedzieć nie przepracowywał za tzw. komuny brał wiecej rodzinnego niż wypłaty:)) i ten schemata pwoielili jego syn i wnuk. Taka postawa - dajcie i zamknijcie sie, bo nasze dzieci na was bedą pracować też wqrza, tym bardziej, jak sie potem te "prace" oglada w praktyce :)
        • best.yjka Re: wiadomo, ze wQrza, ale statystyka to starysty 08.02.12, 22:31
          No właśnie. Powiedziałaś już chyba wszystko. Nie będę się powtarzać. Choć mnie bardzo korci. Ale mój język nie będzie tak wyważony jak twój.
          • kora3 Re: wiadomo, ze wQrza, ale statystyka to starysty 08.02.12, 22:47
            No wiesz, korcenie to chyba hihi moja przypadłośc:) ale pisz, byle bez zbednych nagatywnych emoji (raczej z tego co mczytam Ciebie piszesz rozsadnie i jeszyk masz spoko, chyba, ze cos przeoczyłam :) )
            • best.yjka Re: wiadomo, ze wQrza, ale statystyka to starysty 08.02.12, 23:00
              Staram się ;) Choć czasami mnie ponosi i naprawdę muszę się powstrzymywać.
        • anna_sla Re: wiadomo, ze wQrza, ale statystyka to starysty 08.02.12, 22:35
          ja w swoim środowisku nie zauważyłam tak nagminnego zjawiska o jakim piszesz. Są patologie, ale może co 6-ta, 7-ma rodzina. Mało która z tych rodzin otrzymuje rodzinne z opieki. Te dzieci nie muszą marzyć o cukierkach czy nowych butach, ale nie w każdej rodzinie jest np. komputer. I co jeszcze, mało którzy wypowiadają się o małodzietnych niepochlebnie. To o czym piszesz to jakieś skrajne buractwo, ja tego w swoim środowisku nie zauważam..
          • kora3 Re: wiadomo, ze wQrza, ale statystyka to starysty 08.02.12, 22:43
            no widzisz, ja nie napisałam o wszystkich, tylko o sporej czesci. A komputer ... no wiesz. Dla dziecka to jak się przekonałam - niezbędnik. Córka siostry mego faceta kończy gimnazjum. Ma zadania domowe do rozwiazania w systemie jej szkoły na kompie, w niecie. Z ciakawowci zapytałam, co jest, kiedy ktoś nie ma kompa w domu, albo netu (test robi sie on line), stwierdziła ,z e nie wie, ze chyba musi isc do kogoś kto ma i zrobić. Dziewczyna mieszka na "wsi" to jest w miejscowosci, tuż pod duzym miastem. Taka w zawsadzie już podmiejska willowa dzielnica, tyle ze administracyjnie w granicach poza miastem. Co z tymi dziećmi, które mieszkają na prawdziwej wsi? Nie wiadomo ...
    • maitresse.d.un.francais A pewien ksiądz... 08.02.12, 16:04
      chwali się, że miał 7 sióstr i "wszystkie były normalne" (księżulo nie definiuje, co to znaczy, a zważywszy, że słowo "normalne" zaraz po "k..." jest najczęściej używanym w naszym kraju, może znaczyć wszystko)

      ale z tego chwalenia się został księdzem. Nie spłodził kolejnej ósemeczki. ;-)
      • easz Re: A pewien ksiądz... 12.02.12, 21:09
        maitresse.d.un.francais napisała:

        > ważywszy, że słowo "normalne" zaraz po "k..." jest najczęściej używanym w naszym kraju

        Chyba se to normalnie zapamietam i bede, qwa, cytowala;)
    • kobieta_z_polnocy Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 17:10
      Tak jak zgadzam się z tym co piszesz o wielodzietności, roszczeniowej postawie i dziedziczeniu biedy, to nie za bardzo widzę hipokryzję, o której piszesz. Przynajmniej nie w tym kontekście.
      Skoro impreza była dla rodzin wielodzietnych, to trudno się dziwić, że ludzie oficjalnie wygłaszali takie a nie inne pochwały. To z hipokryzją nie ma wiele wspólnego. Gdyby mówili to co naprawdę myślą, cała impreza i ich obecność (a może i praca) straciłyby sens, a samo zachowanie byłoby więcej niż niegrzeczne...
      • ka-mi-la789 Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 17:43
        Nasuwa się pytanie, co ci ludzie robili na imprezie, na której towarzystwo wyraźnie im nie odpowiadało.
      • ognista.potwora Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 20:28
        kobieta_z_polnocy napisała:

        > Tak jak zgadzam się z tym co piszesz o wielodzietności, roszczeniowej postawie
        > i dziedziczeniu biedy, to nie za bardzo widzę hipokryzję, o której piszesz. Prz
        > ynajmniej nie w tym kontekście.
        > Skoro impreza była dla rodzin wielodzietnych, to trudno się dziwić, że ludzie o
        > ficjalnie wygłaszali takie a nie inne pochwały. To z hipokryzją nie ma wiele ws
        > pólnego. Gdyby mówili to co naprawdę myślą, cała impreza i ich obecność (a może
        > i praca) straciłyby sens, a samo zachowanie byłoby więcej niż niegrzeczne...

        Hipokryzja to właśnie taka dwulicowość i obłuda - w gruncie rzeczy kimś pogardzam i mam o nim złe zdanie, ale oficjalnie przyklejam uśmiech i chwalę kłamiąc w żywe oczy. To dopiero jest niegrzeczne.
      • kora3 Re: "mam 10 dzieci" 08.02.12, 21:36
        kobieta_z_polnocy napisała:

        > Tak jak zgadzam się z tym co piszesz o wielodzietności, roszczeniowej postawie
        > i dziedziczeniu biedy


        Ale wcale nie wszyscy wielodzioetni są dziedziczący, roszczeniowi itd

        Gdyby mówili to co naprawdę myślą, cała impreza i ich obecność (a może
        > i praca) straciłyby sens, a samo zachowanie byłoby więcej niż niegrzeczne...


        ale ja nie oczekiwałam, ze ktoś komuś bedzie na omprezie przyganiał, po prostu rozwalił mnie dysonans pomiedzy "chawytami" wrezc na pokaz, a pdejsciem naprawde.
        • glicea3 Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 01:27
          Uważam, że każdy powinien mieć tyle dzieci, żeby mógł je sam porządnie wykształcić, ubrać, nakarmić, dać im jakieś perspektywy. Jasne są różne wypadki losowe (nagła utrata pracy, choroba etc) i wtedy można skorzystać z pomocy społecznej, ale w żadnym wypadku nie powinno to być normą. I jak słyszę o samotnej matce 7. dzieci (prawie każde ma innego tatusia, panowie oczywiście poszli w siną dal), kóra narzeka, że nie ma na jedzenie to mi się nóż w kieszeni otwiera. Prezerwatywy są tańsze niż utrzymanie gromadki dzieci..
          To ja się zastanawiam, czy nas na pierwsze dziecko stać - bo mieszkanie małe, pensje co prawda dwie, ale też mogłyby być większe, a takie bezmyślne rodziny kolejne dziecko sobie sprawiają i kolejnego beneficjenta MOPSu..
    • ewa.1974 Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 08:50
      Pochodze z wielodzietnej rodziny(4 dzieci).Rodzice maja wyzsze wyksztalcenie,wszystkie dzieci sa po studiach.Nie masz pojecia jak jest fajnie spotkac sie teraz cala rodzina i powspominac nasze dziecinstwo.Moj maz ma tylko siostre,rodzice juz nie zyja.Bardzo zaluje,ze nie mial licznej rodziny.Znam wiele rodzin jak moja,wielodzietnych,normalnych.
      Spotkalam kobiete,wlasnnie urodzila 11-ste dziecko.Ma 34 lata wiec moze miec jeszcze kilka.Powiedziala,ze czekala na ta ciaze az 3 lata.Ona i maz to tacy troche hippisi zyjacy w zgodzie z natura.Ich dzieci sa zadbane i szczesliwe.Wszystkie bardzo dobrze wychowane i opiekujace sie soba nawzajem.
      Inna kobieta,Irlandka,ok 65 lat.Jak mi powiedziala,ze urodzila 19 dzieci to trudno mi bylo uwiezyc.Spodziewalabym sie bezzebnej,garbatej babci.A kobieta byla atrakcyjna,z klasa,cieszaca sie znakomitym zdrowiem.Wszystkie dzieci byly juz dorosle.W Irlandii 20-40 lat temu byla bieda.Trudno posadzic ja i meza o plodzenie dzieci,zeby wyludzic zasilki.
      Jak chcesz regulowac odgornie liczbe dzieci?Jak w Chinach?
      • kora3 Typowa reakcja :) 09.02.12, 09:14
        Ja pisze o obłudzie społęczeńśtwa, a Ty zaraz atakujesz, że moze chcę jak w Chinach ...

        Ewo, ja też znam co najmniej kilka rodzin wielodzietnych, gdzie naprawde niczego nie brak i jest fajna rodzinna atmosfera. Ale mówimy o całokształcie. JEsli w domu jest 11 dzieci w tym maluchy, to nie ma technicznej mozliwosci, by rodzice poświecali dostateczną ilosc czasu tym dzieciom, szczególnie ze np. noworodek wymaga sporo uwagi, a roczniak- jeszcze wiekszej.

        Zakładając, ze ojciec tej gromadki pracuje i utrzymuje rodzine, za duzo czasu dla dzieci nie ma i trudno sie dziwic, a matka - przygotowanie choćby śniadania dla takiej gromadki, to kupa czasu, do tego oprac, coś tam pocerować, posprzątać, zrobić obiad jednoczesnie pilnując,zeby nakarmnić i przewinąc noworodka, przypilnować roczniaka itd.
        Wierze, ze są ludzie, którzy p[erfekcyjnie dają sobie z tym rade, ale nie wierze, ze starcza im czasu na rozmowe z kazdym z dzieci, pomoc w rozwiazywaniu ich problemów itd.

        Dobrze sytuowane rodziny wielodzuetne stac na pomoc czy to nianii, czy na posłanie dzieci na pare godzin do prywatnego przedszkola ( w publicznych są kolejki, a pierwszeńśtwo mają dzieci mam pracujących, słusznie zresztą), na opłacenie dzieciom dodatkowych zajęc itd. Biednych na to nie stac...
        • kora3 A skoro pytasz jak "chciałabym" 09.02.12, 09:18
          regulować płodnośc....No wiesz, ja sobie reguluję fokładnie tak, jak chciałabym, wiec się da :)

          W ogóle obraz społeczeństwa pokazuje, ze się da jakoś i nie tak jak w Chinach :) bo dalibóg wiekszosc z nas nie ma jednak pom 10 dzieci, tylko znacznie mniej ...

          A ludzie ekstremalnie wielodzietni to na ogół albo patologia, albo tzw. niezaradni zyciowo, takze w zakresie antykoncepcji, albo ukierunkowani religijnie z załozenia odrzucający antykoncepcję.
          JA bym im niczego nie chciała regulowac, stwierdzam jedynie pewne fakty i czesc.
          • ewa.1974 Re: A skoro pytasz jak "chciałabym" 09.02.12, 09:37
            Kora
            Ja nie mowie o regulacji plodnosci,ale o swiadomej decyzji pewnych rodzin do posiadania licznego potomstwa.
            Ta kobieta z 11-stka dzieci ma po kazdym porodzie wyklad z antykoncepcji.Ona jednak chce zyc zgodnie z natura,lubi dzieci,doskonale sobie radzi.Ja znam ta rodzine.Te dzieciaki sa szczesliwe i niczego im nie brakuje.Te starsze duzo jej pomagaja.
            Chce powiedziec,ze ludzie w zwiazkach maja prawo do decydowania ile chca miec dzieci.To,czy spoleczenstwo to rozumie,czy nie, to juz problem spoleczenstwa.
            Przyklejanie etykiet rodzina wielodzietna=patologia jest krzywdzace jak kazde uogolnienie.
            • hawa.etc Re: A skoro pytasz jak "chciałabym" 09.02.12, 09:55
              > Chce powiedziec,ze ludzie w zwiazkach maja prawo do decydowania ile chca miec d
              > zieci.To,czy spoleczenstwo to rozumie,czy nie, to juz problem spoleczenstwa.

              No tak, tylko część z tych rodzin uważa, że należy im się wsparcie materialne z okazji ich indywidualnej decyzji. I wtedy to rzeczywiście jest problem społeczeństwa, które ma prawo oceniać i zadawać pytania. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy chcą pomocy, ale ci roszczeniowi krzyczą najgłośniej, przyprawiając gębę wszystkim wielodzietnym.
            • kora3 Ewo, rozumiem, ze nie każdy czyta zaraz cały wat 09.02.12, 09:57
              ale jesli nie czytał wypadałoby nie uogólniac, nie? :)

              Napisałam wyraźnie, niestety, sporo rodzin patologicznych, to TAKZE rodziny jednoczesnie wielodzietne, ale nie ma oprzełozenia pt. wielodzietnośc = patologia. I to mozna znaleźć w tym wątku, podobnie, jak to, że napusałam iż niestety odium patologii spada nierzadko na wszystkiich wielodzietnych, bo ludzie mający doswiadczenie z wielodzietnymi patologicznymi, tak posttrzegają wszystkich.
              Badz wiec łąskawa nie przyszywać mi młaty "uogólniacza" :)

              Jestem poniekad tego samego zdania co TY, kazdy ma prawo decydować ile chce mieć dzieci. Ale to zdanie determinuje taką mozliwosc takze małodzietnych. Tymczasem u ideologicznych wielodzietnych ludzie mający np. 2 dzieci, bo tak chcą, jakoi wygodniccy, egoisci itd. I nie piszse teraz o TWOICH ZNAJOMYCH, tylko o pewnej grupie wielodzietnych, którzy są niepatologiczni, a swój wybór opierają na religiujnym ideolo. Jaki stosunek mają do jednodzietnych, czy bezdzietnych, mozesz ssię domyślić:)

              Jednoczesnie zdakj sobie sprawe, że jednak cokolwiek by nie powiedzieć o rodzinach b. wielodzietnych z mojego, czy twego otoczenia, jednak zdecydowana wiekszosc wielodzietnych ekstremalnie to ludzie mający problemy finansowe i korzystające z pomocy z pomocy społęcznej.
              I jasne, kazdego znas moze sytuacja finansowego dołka spotkać, tylko w zasadzie przynajmniej czesc tych ludzi siedzi w tym dołku z załozenia, bo już na poczatku swej drogi w wielodzietnosc nie są sytuowani na tyle, by mieć tyule dzieci, mimo to mają kolejne.

              Oczywiscie, mozxemy powiedzieć "To ich sprawa", ale jak przychodzi co do czego, to jest takze nasza sprawa, bo jako podatnicy musimy wykładać kase na pomoc dla nich, a i pomagamy w róznych akcjach itd. I owszem, ładnieze pomagamy i to przecież dobrowolnie, ale ja jako włąsnie taka osoba niejako zobligowana nawet do pomocy, pomagam i owszem, ale z takim dysonansem - z jednej strony zal mi dzieci tych ludzi i b. chce pomóc, by miały chociaż namiastkę tego, co mają inne dzieci, a z drugiej kiedy widze, jak rodzice tych dzieci biotrą to wszystko jak naleznosc i wołają o wiecej "bo im się nalezy" - to zastanawiam się co to za ludzie...
            • berta-death Re: A skoro pytasz jak "chciałabym" 09.02.12, 10:02
              > Przyklejanie etykiet rodzina wielodzietna=patologia jest krzywdzace jak kazde uogolnienie.

              Ale to uogólnienie nie bierze się z niczego. Norma statystyczna mówi, że wielodzietność dotyczy patologii. Zdecydowana większość rodzin wielodzietnych to są patologiczne rodziny z nizin społecznych. Te kilka procent dobrze sytuowanych to inna bajka. Ich się nie zauważa, bo oni nie stwarzają żadnych społecznych problemów. Nie siedzą na zasiłkach, nie żebrzą, nie mają dzieci porozrzucanych po rodzinach zastępczych i domach dziecka, nie mają niebieskich kart, nie widzi się ich pijanych i awanturujących się, ich dzieci nie sieją postrachu wśród sąsiadów i kolegów szkolnych i zapewne nigdy nie zostaną kryminalistami ani podopiecznymi MOPSów.
        • berta-death Re: Typowa reakcja :) 09.02.12, 09:52
          Myślę, że to wszystko rozbija się o temperament. Rodzina wielodzietna na pewno nie jest dla rozlazłego flegmatyka, któremu czas przecieka przez palce. Taki ktoś nawet z jednym dzieckiem sobie nie poradzi. Natomiast jak ktoś jest rzutki, energiczny i jak to mówią najstarsi górale, robota pali mu się w rękach, to nie będzie dla niego problemem ugotowanie obiadu nawet dla 10osób czy przygotowanie kilkunastu kanapek. I jeszcze zdąży posprzątać, wyprać, zakupy zrobić i jeszcze mu wystarczy czasu na obejrzenie ulubionego serialu i poplotkowanie z sąsiadkami. Taka Henryka Krzywonos dawała radę i jeszcze wakacje potrafiła skombinować dla tej swojej gromadki.

          Problem w tym, że ten temperament zazwyczaj jakoś jest skorelowany z mentalnością. Ludzie energiczni zazwyczaj wiedzą czego od życia chcą i potrafią o siebie zadbać. Dlatego rzadko kiedy ładują się w nieplanowane ciąże, dzieci, których nie są w stanie utrzymać czy związki bez przyszłości. A ci bardziej flegmatyczni to najczęściej żyją zgodnie z zasadą jakiego mnie boziu stworzyłeś takiego mnie masz, niech ktoś coś zrobi, niech ktoś coś wymyśli.
          • simply_z Re: Typowa reakcja :) 09.02.12, 11:00
            temperament zaiste posiadaja ..oj posiadaja.
      • simply_z Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 10:59
        Pochodze z wielodzietnej rodziny(4 dzieci).Rodzice maja wyzsze wyksztalcenie,ws
        > zystkie dzieci sa po studiach.Nie masz pojecia jak jest fajnie spotkac sie tera
        > z cala rodzina i powspominac nasze dziecin
        4 to nie jedenascioro czy dwanascioro.Jeszcze w miare w normie
        Inna kobieta,Irlandka,ok 65 lat.Jak mi powiedziala,ze urodzila 19 dzieci to tru
        > dno mi bylo uwiezyc.Spodziewalabym sie bezzebnej,garbatej babci.A kobieta byla
        > atrakcyjna,z klasa,cieszaca sie znakomitym zdrowiem.Wszystkie dzieci byly juz d
        > orosle.W Irlan
        wyjatek potwierdzajacy regule ,a fakt ,ze decydowala sie na taka mase dzieci w czasach glodu ,swiadczy tylko o jej glupocie i krotkowzrocznosci
        • female.pl Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 12:53
          "Mam 10 dzieci i jestem szczesliwa"- mowi matka licznej gromadki. Tylko czy wszystkie dzieciaki z tak licznej rodziny sa szczesliwe?
          Najczesciej te najstarsze zmuszane sa do pomocy przy mlodszym rodzenstwie i czesto przejmuja role matki czy ojca. W rodzinie mojej mamy tak wlasnie bylo. Najstarsza siostra mojej mamie matkowala. Roznica wieku byla duza bo az 17 lat a moja matka byla przedostatnim dzieckiem w rodzinie. Ciekawe bylo to, ze wlasnie ta najstarsza siostra nigdy nie zalozyla rodziny, twierdzac, ze nie miala na to czasu, gdyz pomagala mlodszemu rodzenstwu. Najmlodzszy czlonek rodziny, czyli brat mojej mamy, zostal wychowany przez starsze rodzenstwo. Inna siostra mojej mamy, stwierdzila, ze babcia nie miala juz cierpliwosci i sily dla tego ostatniego dziecka i starsze rodzenstwo przejelo jej role i zaczelo matkowac najmlodszemu bratu. Z calego rodzenstwa przy zyciu zostalo 8 dzieci, 4 zmarla w niemowlectwie, tylko najstarsza siostra nie wyszla za maz. Reszta zalozyla rodziny ale wiecej niz 2 dzieci nie miala. Powielanie wzorcow "licznego potomstwa" nie zostalo przez zadne z rodzenstwa mojej mamy przejete.
      • best.yjka Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 17:28

        > Inna kobieta,Irlandka,ok 65 lat.Jak mi powiedziala,ze urodzila 19 dzieci to tru
        > dno mi bylo uwiezyc.Spodziewalabym sie bezzebnej,garbatej babci.A kobieta byla
        > atrakcyjna,z klasa,cieszaca sie znakomitym zdrowiem.Wszystkie dzieci byly juz d
        > orosle.W Irlandii 20-40 lat temu byla bieda.Trudno posadzic ja i meza o plodzen
        > ie dzieci,zeby wyludzic zasilki.

        Antykoncepcja w Irlandii jest legalna od połowy lat osiemdziesiątych. I to dzięki Mary Robinson, pierwszej kobiety na stanowisku prezydenta. Jako senator prowadziła aktywną kampanię na rzecz m.in. prawa kobiet do zasiadania w sądach oraz upowszechniania antykoncepcji. Pierwsze prezerwatywy były sprzedawane na receptę i tylko dla małżeństw! Szmuglowali z UK. Rodziny wielodzietne (powyżej 12 dzieci), były normą. Wpływ KK.

        Z tą biedą nie przesadzaj. Zasiłki na dzieci dawali. Ludzie żyli normalnie, nie mieli lepiej i nie gorzej niż w PRLu. Odnoszę wrażenie, że ktoś zobaczył film lub przeczytał książkę "Angela's Ashes" i stąd błędne wrażenia.


    • sandrad2 ledwo powyżej 2 dzieci -to nie wielodzietność 09.02.12, 13:55
      choć może faktycznie prawo juz trójkę dzieci określa rodziną wielodzietną.

      Dla mnie wielodzietnosc zaczyna się powyżej piątki dzieciaków.

      I ze znanych mi rodzin wielodzietnych jest tak jak mówisz: znam ludzi nawet z wyższym wykształceniem którzy mają 10 dzieci, matka niepracująca od zawsze, byle jak ubrana, od ciąży do ciąży, tylko mąż pracuje więc ciągle nieobecny,
      cała rodzina roszczeniowa bo oni maja wiele dzieci więc im się należy!
      otoczenie- z ambony peany, za plecami obgadywanie,
      dostali np dom w prezencie od samotnego członka wspólnoty religijnej i czekają by inni tez im dawali, z racji, że sobie dzieci rodzą i rodzą a wy nam dajcie na utrzymanie
      A biedne dzieciaki od małego zapierniczają pomagając przy młodszym rodzeństwie. Żadna to przyjemnośc dla dziecka nie mieć uwagi rodzica tylko być członkiem tłumu, nie mieć czasu na hobby, nie doznać okresu beztroskiej zabawy tylko od małego kupa obowiązków w domu i niewolnictwa by odciążyć rodziców z roli, którą to oni powinni dzieciom zapewnić.
      • sandrad2 dzieci z rodzin wielodziet. nie rodzą wielu dzieci 09.02.12, 14:10
        Mam inny przykład, pradziadek miał 8 dzieci, jego dzieci się pobrały i w swoich związkach tylko jedna rodzina jest z 9 dzieci a z tego kolejnego pokolenia dzieci tylko czworo ma po 1 dziecku! reszta nie postarała się o żadne dziecko.
        • sandrad2 Jesli ktoś ma majątek na zapewnienie dzieciństwa 09.02.12, 14:18
          Jeśli ktoś ma majątek na zapewnienie prawa do godnego dzieciństwa wielu dzieciom, to niech te dzieci ma jeśli lubi.
          Ale na ogół sytuacja finansowa jest kiepskawa, trzeba tym rodzinom pomagać (urządy, mops, kościół, sąsiedzi) a przede wszystkim najstarsze dzieci są zaganiane do ciązkiej pracy i do wychowywania młodszych dzieci. A czy rolą 12 latki jest praca w polu, albo gotowanie co weekend obiadów dla dużej rodziny żeby mama sobie odpoczęła? Po prostu w takich rodzinach dzieci są traktowane jak dodatkowa siła robocza i muszą poświęcać swoje dzieciństwo żeby wspierac rodziców. Czy 14latek ma wystarczająco dużo doświadczenia życiowego by mądrze wychować 5 latka? Nie. W większości dzieciaki są niedokochane, niedopieszczone, niedoopiekowane, niedoinwestowane. I wcale się nie cieszą, że tak wielką rodzinę rodzice sobie i im zafundowali.
        • kora3 Jasne, tylko nie porównuj z pradziadkiem 09.02.12, 14:50
          i jego pokoleniem, które w ogóle statystycznie miało wiecej dzieci ...
          • sandrad2 Re: Jasne, tylko nie porównuj z pradziadkiem 09.02.12, 15:05
            układ:
            pradziadek -dużo
            dziadek- jako jedyny z licznego rodzeństwa ma dużo dzieci
            ojciec - żadne z rodzeństwa nie ma więcej niż po 1 dziecku a połowa nie ma dzieci wcale

            więc cóż z tego, ze poprzednie pokolenie miało dużo dzieci, jesli następne pokolenie ma taką traumę z tytułu życia w wielodzietności- że dzieci nie chce mieć... i ród wymiera.


    • demonii.larua Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 14:16
      Kiedyś to brałam do łba, że wielodzietność jest postrzegana głównie jako patologia. Teraz mam na to centralnie wywalone a reakcje ludzkie na ulicy mnie setnie bawią. I tak sobie myślę, że ogromny problem mają ludzie którzy idą na imprezę bo tak wypada, pieprzą o podziwianiu chociaż gardzą. I cenię sobie opinię osób mi bliskich, które znają nas i nasze dzieciaki. Na szczęście nie bywam zapraszana na imprezy dla wielodzietnych to nie mam okazji tego miodu zaznać :D
      • simply_z Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 14:25
        a ile masz dzieci..?
        • demonii.larua Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 14:28
          no nie 10 :D tylko cztery sztuki :F
          • sandrad2 Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 14:32
            Tylko 4 sztuki i masz kompleks że to straszna wielodzietnośc? weź się opanuj :P
            • simply_z Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 14:33
              do 4 mysle jest ok:) ,10 i wiecej to jednak roznica....
              • demonii.larua Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 14:40
                >10 i wiecej to jednak roznica....
                ogromna
            • demonii.larua Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 14:39
              Gdzie napisałam, że mam kompleks? Miałam jakieś 5 lat temu, alem wyleczona już :P
              • sandrad2 Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 14:46
                no mam nadzieję że wyleczona:)
                a tak z ciekawości- realnie, czy jeszcze z dwójkę byś dała rady wychować bez straty dla reszty?

                dla mnie taka granica to piątka. bo to już przestaje się ogarniac..
                • demonii.larua Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 15:16
                  > a tak z ciekawości- realnie, czy jeszcze z dwójkę byś dała rady wychować bez st
                  > raty dla reszty?
                  Absolutnie nie. Teraz jest dla mnie maks i przyznam się, że ogarnięcie logistyczne czwórki popylającej do szkół kosztowało sporo kombinacji. Mentalnie jeszcze miewam zawiechy :D ale to juz bardziej mam ubaw niz troski :)
                  • sandrad2 Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 15:36
                    To gratulacje, że się wszytko udało. Max po jednym dziecku na jedno oko rodzica, bo inaczej się nie ogarnia:):):)

                    Moja znajoma ma trójkę już nastolatków, od kilku lat ich sama wychowuje bo mąż się "zwolnił" z obowiązków. I ile ma roboty przy nich to aż sama się wkurza , że "dała sobie zrobić" tę trójkę. Kocha, ale ile krwi jej napsują, ile się namęczy żeby zarobić, utrzymać, dopilnować a potem jeszcze jak na pysk ze zmęczenia pada to takie małe pyskuje do niej :P
                    Stwierdziła ostatnio, że ze znanych jej kobiet które maja powyżej 5 dzieci to na stare lata żadna normalna nie jest, dzieci ewidentnie na głowę i na zdrowie psychiczne się rzucają :P
                    • demonii.larua Re: "mam 10 dzieci" 09.02.12, 18:10
                      Oesu, ja to już normalna nie jestem - strach pomyśleć co będzie na starość :D
                      p.s. mój pierwszy najjaśniejszy były wymiksował się po pierwszym, najstarszym - resztę sę zrobiłam z drugim - a co :D Jak dostawac do łba to we dwoje - zawsze raźniej :P
      • kora3 No wiesz, impreza to tylko jakas tam okazja 09.02.12, 15:06
        dla takich obłudników, zeby wykazać się "podziwianiem" ...

        Jakies reakcje na ulicy w temacie takiej, czy wiekszej liczby dzieci uwazam za karygodne i całkowicie poza nawiasem zachowania kulturalnego człowieka.

        natomiast wiesz, zdarza się, że ludzie wielodzietni sa b. przewrazliwieni na swoim i swojej rodziny punkcie. Przykładowo - córeczce mojej kolezanki (poza nią ma 2 starszych dzieci) dokuczal w przedszkolu chłopiec. Interwencje u wychowawczyni niewiele dały, wiec postanowiła rozmówic sie z rodzicami dziecka. Dowiedziala się, że jest podła i chamska, gdyz oskarza dziecko, tylko dlatego, ze jest z wielodzietnej rodziny. kolezanka nie miała pojecia ile chłopiec ma rodzeństwa, chciała tylko poprozmawiac, zeby nie dokuczał jej córce.

        Inny przykład - matka mojego faceta szukała mieszkania do kupeinia i zamieszkania. Standardowo zadawała pytanie o najbliższe sasiedztwo. Raz usłyszawszy, ze mieszka tam rodzina z 5 dzieci (bezpośrednio nad oferowanym jej mieszkaniem) szczerze powiedziała, ze nie jest zainteresowana. Spokała sie ze zdziwieniem pani posredniczki i nawet kiomentarzem, że jak to taka miła pani dzieci nie luibi. Alez lubi tylko niekoniecznie nad głową w liczbie 5 sztuk 24 na dobę:)
    • szklanka.mleka Re: "mam 10 dzieci" 10.02.12, 22:20
      nie ma sie co dziwic
      przeciez to jest typowo polska mentalnosc
      polaczkowa nawet
      takich elementow u nas pod dostatkiem...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja