Jestem dla niego za biedna

    • lazy.eye Re: Jestem dla niego za biedna 08.02.12, 20:18
      Ładna jesteś? Bo bym Cię wziął:)
      • soulshunter Re: Jestem dla niego za biedna 08.02.12, 20:26
        tez zarabiasz tysioncpińcet?
      • czadroman Re: Jestem dla niego za biedna 08.02.12, 20:26
        mariusz daje pińcet
    • moonogamistka Re: Jestem dla niego za biedna 08.02.12, 21:07
      Badz soba. Zarabiasz tyle i tyle. Albo facet Cie akceptuje- albo go olej. PROSTE.
    • kbjsht Re: Jestem dla niego za biedna 08.02.12, 21:22
      kurna, nie można mieć takich kompleksów, litości! jak masz większe ambicje, to musisz je schować chwilowo. porozmawiaj z nim o tym, a nie się gryziesz. wcale go nie ogarniczasz- czasami kobieta jest 'filarem' finansowym, czasami facet, różnie bywa. jak tego nie zrozumie, to jego strata! a Ty się nie przejmuj, głowa do góry, każdy pieniądz to pieniądz, rozmowa najważniejsza!
    • miau_weglowy Re: Jestem dla niego za biedna 08.02.12, 21:25
      rushgirl napisała:

      Gdy M przyjeżdża do mnie specjalnie robię porządne zakupy, gotuję ci
      > ekawe potrawy, chociaż wiem, że jednocześnie, jak tylko wróci do siebie będę mu
      > siała zacisnąć ostro pasa.

      bos glupia, nie w sensie, ze malo inteligentna, tylko dzialasz na swoja szkode
      to nie Twoje dziecko, zebys sobie musiala od ust odejmowac (i stop ;))
    • anna_sla Re: Jestem dla niego za biedna 08.02.12, 21:29
      dziwię się, że tyle dajesz radę to ciągnąć z takim kompleksem. Pamiętam jak poznałam jednego takiego właśnie dużo, bardzo dużo zarabiającego.. no i nasze pierwsze spotkanie (bo znajomość była telefoniczna do tej pory i bardzo szczera) wynikło bardzo spontanicznie, już tu i teraz, nie było czasu na szykowanie, bo pociąg odjeżdżał wkrótce. "Woził" mnie taksówką po mieście prawie godzinę, wywalił na nią prawie 200zł wtedy. I zabrał mnie do takiej restauracji, że włos mi się zjeżył. To była najekskluzywniejsza i najdroższa restauracja jaką na oczy widziałam. A ja w adidasach, bluzie. Ja mu wprost powiedziałam, że chcę wyjść, źle się czuję. Nie rozumiał. Próbowałam tłumaczyć, a on nic. Wyszłam! Troszkę się posprzeczaliśmy, ale tylko troszkę.... i zabrał mnie na hamburgera i było zajebiście... ale i tak nam nie wyszło ale z innego powodu. Jego praca niszczyła wszystko po drodze.
      • rushgirl Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 07:09
        kseniainc----> to nie jest tak, że on NIC nie robi, nei raz zabierze mnie do knajpy na drinka, billard, kino

        zielona.zgaga----> myśle, że jak M będzie miał swoje mieszkanie to po prostu jego z ciężko zarobione pieniądze i mi nic do tego. Przecież kobieta nie jest po to, by liczyć na przepisanie mieszkania, czy meldunek każdy musi jakoś na siebie w życiu liczyć
        tak w jakiejś części boję się, że pozbiera zabawki i uzna, że inaczej to sobie wszystko wyobrażał, a to wynika z tego, że inaczej go wychowano w domu

        raohszana-----> fakt u mnei w rodzinie to mama była na utrzymaniu ojca i nie podobało mi się to

        heet joe-----> dlatego, że M ma małe pojęcię rozmyślam, jak mu pokazać przeciętne zycie Kowalskiego, ale tak by nie uciekł

        akle2----> całe szczęście, że M jest mało rozrzutny. Na wiele go stać, a nie wydaje na siebie dużo...takze wszelkie egzotyczne wycieczki odpadają, zwłaszcza że czasami to ja go namawiam, by sobie kupił jakiś nowy ciuch po stary ma już kilka lat, poprzecierany i wygląda, jak ścierka...na początku myślałam, że jest po prostu skąpy dla siebie, ale jak to facet nie zauważał, że potrzebuje coś dla siebie i stać go na to

        astrofan----> kiedys raz rozmawialiśmy o wspólnym budżecie po zamieszkaniu razem to dał mi do zrozumienia, że fajnie, by było gdybym min 2 tys zarabiała

        g.r.a.f.z.e.r.o ----> powiedz to mojemu pracodawcy to wyśmieje i stwierdzi, że póki podatki za pracowników są tak duże nie ma zamiaru robić podwyżek, a co najwyżej zwolni i zatrudni tanią siłę roboczą, czyli studentów

        mariuszg2----> serio, ale od nikogo, bym grosza nie wzięła, duma.. .zwał, jak zwał, człowiek musi na siebie liczyć, a nie na innych


        soulshunter---> jeśli to do mnie pytanie to wyższe, ale nie techniczne...teraz żałuję

        czadroman-----> a postaw się na tym drugim miejscu, fajnie byłoby gdybyś byl biedny,a dziewczyan ci "totamto" (bez podstekstów)

        anna_sla----> tyle, że ile jest par, w których są na początku takie problemy, gdyż widoczna staje się przepaść finansowa... mie nie chodzi o to, że w zaparte będę biedować. Chcę to jakoś rozwiązać, tak by nie czuć się gorzej.

        Już powoli się nastawiam na rozmowę. I myślę, że na dniach ją odbędziemy. Trzeba będzie mu pokazać ile mam wyadtków, co ile, czego. Racja boje się jego reakcji, dlatego, że czasem coś palnie bez przemyślenia. Raz skwitował, że żyje jak jakaś studentka, a już dawno nią nie jestem. I tym nie lekko uraził. Dla każdego dawanie sprawia przyjemność, czy masz pieniądze, czy też nie. Ciężko będzie mi przywyknąć, że to M będzie fundował różne cuda, ale nei widzę innego sposobu na ten moment.



        • kseniainc Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 08:18
          Jak Cię czytam, to te "cuda" co mówisz, to ciekawe co to jest?
          Nie wiedziałam, że studentki"od dawna" mają teraz takie problemy w związkach-swoją drogą ciekawe co studiujesz(?).
          Zastanawiam się także, czy tę spolegliwosć właśnie z własnego domu wyniosłaś-czy tata siedział na tronie w tym rodzinnym domu.Mnie to wygląda, że Ty jakaś zahukana jesteś, albo nie z tego świata nawet.Albo już sama nie wiem.
        • zielona.zgaga Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 09:39
          > zielona.zgaga----> myśle, że jak M będzie miał swoje mieszkanie to po prost
          > u jego z ciężko zarobione pieniądze i mi nic do tego. Przecież kobieta nie jest
          > po to, by liczyć na przepisanie mieszkania, czy meldunek każdy musi jakoś na s
          > iebie w życiu liczyć
          > tak w jakiejś części boję się, że pozbiera zabawki i uzna, że inaczej to sobie
          > wszystko wyobrażał, a to wynika z tego, że inaczej go wychowano w domu

          Wiesz, dobroc balansuje na krawedzi glupoty. Straraj sie zwyczajnie spojrzec na sytuacje obiektywnie. On bedzie mial swoje mieszkanie za swoje ciezko zarobione pieniadze, a ty za swoje ciezko zarobione pieniadze tylko dorobisz sie wrzodow na zoladku. Cos tu chyba jest nie tak?
          Druga sprawa. W twoim mniemaniu rola kobiety na czym polega? Masz chyba zly wzorzec i niskie poczucie wlasnej wartosci. Piszesz, ze twoja mama byla na utrzymaniu ojca i tobie sie to nie podoba. Nie podoba ci sie zaleznosc a tworzysz zwiazek wlasnie zalezny. Placisz za to aby utrzymac mezczyzne przy sobie.
          Nie wierze, ze twoj partner nie zdaje sobie sprawy z twojej sytuacji finansowej. Jemu tak wygodnie, bo moze zaoszczedzic 90 % swoich dobrych zarobkow. Mnie tu on wyglada na pana sknere. Przemysl sobie bo wpedzasz sie w bledne kolo na wlasne zyczenie.

          • zielona.zgaga Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 09:40
            dzewko zwariowalo, nie tu sie mialo wkleic.
    • kora3 Dziwny układ powiem Ci 09.02.12, 08:59
      i jako, ze ja z tej "starej daty" to niewiele z niego rozumiem. Serio.

      Z tego co zrozumiałam, albo Twój facet nie wie na serio, jaka jest Twoja sytuacja finansowa, albo rżnie głupa.
      Rozumiem, ze jesteś ambitna dziewczyna, nie lubisz zgryzać biedaczki, ale być moze swoim zachowaniem powodujesz u niego fałszywy obraz sytuacji. Choćby z tymi butami ...Było powiedzieć wprost "Nie kupię sobie, bo mnie zwyczajnie nie stać na nowe buty. Nie zarabiam wiele" i już.
      Powiem szczerze, że dla mnie osobiscie obecna "oczywistosc" polegająca na tym, że płąci się zawsze po połowie, albo raz jedno, raz drugie w zwiazku to jakiś kosmos. Moze dlatego, ze pochodze z pokolenia, w którym faceci w wiekszosci krepowaliby sie, zeby kobieta, z którą się gdzieś wybrali (np. do restauracji) płąciła za siebie, nie mówiac już o płaceniu za niego.

      Ale nie w tym rzecz, bo jak powiadają - co kraj to obyczaj, co pokolenie to obyczaj - niech kazdy robi, jak mu wygodnie. Faktem jest jednak, że taka sytuacja przy jednoczesnym Twoim skrepowaniu twoim stausem materialnym moze wprowadzać niejsanosci i moze być przyczyną nieświadomosci Twego faceta co do Twej sytuacji na polu finansów.

      Nim ktoś mi "przypomni" co pisałam w wątku o móieniu publicznie "nie stać mnie" - warto tu zauwazyć, że mowa nie o publicznym wyznaniu, ale rozmowie ze swoim facetem!

      Jewsli natomiast gosc wie, jak u Ciebie njest z kasą i pozwala na to, zebyś płaciła za siebie, po połowie, albo na zmiane, podejmowała go wymyślnymi daniami i jeszcze pyta Cię dlaczego zasuwasz kolejny sezon w tych samych butach, to jest to skąpiradło, dupek i facet bez jaj, wiec odpusc sobie kolegę w trybie pilnym. Inaczej być moze bedzie tak, ze zamieszkacie razem i on bedzie jadł na obiad befsztyk, a ty placki ziemniaczane, bo przecież każdy jada, jak go stac. On sie bedzie ubierac w markowych sklepach, a Ty w szmateksach, bo przecież kazdy sie ubiera tam, gdzie go stac.

      Wiem , zaraz sie dowiem, ze facet to nie sponsor:) No, a zwiazek to nie biznes, że kazdy płaci za swój lunch i kazdy spi w takim hotelu, na jaki jego/jego firmę stać.
      Moja dalsza znajoma weszła w zwiazek b. podobny do Twego. Nie jest jakas biedna, ale zarabia i zarabiała znacznie ponizej tego, co jej facet. Zawsze wszystko, nawet po kilku latach zwiazku było płacone po połowie, do grosza. Dziewczyna się zapożyczała, zeby jechać na wczasy, które on sobie wymyslił. Doszło do sytuacji, ze na miejscu zabrakło jej na wykupienie jakiś dodatkowych atrakcji, wycieczek, to on sobie wykupił i jechał a ona - nie. Zamieszkali razem - po połowie płacą wszystko, ona nie wydala, bo mieszkanie jest luksusowe, podobnie wymagania kulinarne pana. Planują slub i panna już drzy, jakie to bedą koszty przy jego wymaganiach ...W planach oczywiscie - intercyza i rozdzielnosc majątkowa. Dla mnie to chory zwiazek oparty nie wiem na czym ...Na pewno nie na miłosci, bo jak się kogoś kocha, to się troszczy o to, czy ten ktoś ma na to, czy tamto, co proponujemy, a jesli b. chce się z kochaną osobą być, to się nie uzaleznia tego, od tego, czy ją stac, zeby sobie zapłąciła za to.
      • calineczka_777 kora 3 dobrze goda :-) 09.02.12, 09:45
        Ja jestem mlodszej daty ale naprawde nie rozumiem tej zasady 50 / 50. Pewnie mnie cos w zyciu ominelo, ale nie umawialam sie z facetami, ktorzy skrupulatnie pilnuja by bylo "po rowno" dzielone. Jacys mi sie tacy dziwni wydawali.... Zawsze mi sie wydawalo, ze mezczyzna jesli kocha to lubi otoczyc kobiete opieka, lubi ja rozpieszczac takze w sensie takim, ze jest dumny z tego, ze on zaprosi ja na kolacje do restauracji (i za ta kolacje zaplaci!!!!), ze zrobi jej maly prezencik, kupi kwiaty itp. Zawsze tez mi sie wydawalo ze mezczyzna "z jajami" zaprotestuje na propozycje dziewczyny, ze ona za niego zaplaci. Takich mezczyzn na swojej drodze spotykalam... Dziwne jest tez to, ze nie mowisz mu wprost ile zarabiasz (kompleksy? lubisz grac samodzielna wyemancypowana dziewczynke? boisz sie jego reakcji na ta wiadomosc?). Z drugiej strony to twoj chlopak (?) jest albo troszke opozniony w rozwoju (znajac realia w PL trudno sie nie domyslic, ze prawdopdobienstwo, ze nie zarabiasz 4000 PLN jest bardzo wysokie a do tego widzi, ze nie mieszkasz u mamusi) albo jest skapy i rznie glupa. Jak tu juz ktos wyzej napisal: dla mnie to scenariusz na przyszlosc dla tego zwiazku tez (niestety) wyglada nastepujaco: pan sobie kupi mieszkanie, ty pozostaniesz biedna i dumna ze swojej "samodzielnosci" ale bez mieszkania i bez oszczednosci; dziwny uklad jednym slowem. :-(
        Jak napisala kora3 tez znam malzenstwo, gdzie maz zarabia wiecej, wiec jezdzi super samochodami (ma ich 3!), kupuje sobie super ciuchy, chodzi do fryzjera, kosmetyczki itp. a zona zarabia malo, wiec chodzi w starych pocerowanych niemodnych ciuchach, sama w domu sie czesze, strzyze ja kolezanka po znajomosci, bo nie stac ja na fryzjera, kosmetyczki nie widziala od lat, nawet jak do dentysty musi isc to oszczedza miesiacami siedzac na srodkach przeciwbolowych, bo zab boli. Ona jezdzi tramwajami i autobusami - choc czasami szanowny pan maz laskawie ja podwiezie. Taki uklad: on-pan i wladca,ona - szara biedna myszka. Dla mnie nie do zrozumienia ale jak co komu pasuje.... To jest twoje zycie.
        • kora3 Ale ja nawet kolegów takich nie mam, serio ... 09.02.12, 10:10
          ani nie miałam. Pewnie, ze jak byłąm na studiach, czy w szkole jeszcze, to nie stac wiekszosci było na jakieś eleganckie restauracje, ale jak się na pizze czy piwko szło po kolezeńsku, to moim kolegom do głowy nie przychodziło, zeby jedyna dziewczyna w klasie, czy grupe zrzucała się na piwko, czy tam cuś innego.
          Teraz też nie mam takich bodaj znajomych. Czasem to bywa niefajne, bo w końcu dlaczego kolega ma wiecznie za mnie płacić, nawet drobne sumy. Ale tak jest ...Ostatnio byłam z dwoma kumpelami w pubie, napatoczył się znajomy. Dosiadł się i w zasadzie natychmiast zapytał co panie piją. Nadmieniam, ze kolezanek nie znał wczesniej.
          Dla mnie naprawde nie ma problemu, by płacić za siebie, a takze komuś postawic drinka, czy obiad, ale zwyczajnie obracam się w takim srodowisku, ze kobieta na ogół nie płaci za siebie, a tym bardziej nie stawia. Zelazną regułę płącenia zawsze za sibie mam tylko przy kontaktach zawodowych, ale tego wymaga zarówno etyka zawodowa, jak i zdrowy rozsadek.
          • garibaldia Re: Ale ja nawet kolegów takich nie mam, serio .. 09.02.12, 10:22
            Mało męzczyzn ma taki gest ale ciągle są i nie jest to dla nich problemem. Nie chodzi o utrzymywanie bo tego nie potrezbuję. Nieraz biedniejszy facet ma lepsze maniery.
            Swego czasu, przyzwyczajona do tego typu otoczenia, spotkałam się z jakimś "kandydatem na"..trudno mi było szczękę z podłogi zebrać gdy pan nie dośc, że nie wyrywał się do płacenia więc od razu zapłaciłam za siebie i dałam napiwek, to pan.... dorzucił na talerzyk swoją część a mój napiwek dla kelnera schował do kieszeni.. :P:P:P
      • 10iwonka10 Re: Dziwny układ powiem Ci 09.02.12, 09:55
        Calkowicie sie z toba zgadzam. Autorka watku wydaje sie sympatyczna dziewczyna ale nie umiejaca czytac sygnalow...

        Gosc jest chytrusem i egoista.....I nie widze tutaj wielkiej milosci z jego strony. Jesli by cie kochal i chcial by ci sprawic przyjemnosc to kupil by ci jakies ladne buty jako mila niespodzianke. Nie krytykowal ze nosisz 2 lata te same. Jakas to dla mnie zimna uwaga...

        I jak on spotka taka so zarabia te 2000 nie 1500 to wymieni cie na drozszy model .....
        • azjaodkuchni Re: Dziwny układ powiem Ci 10.02.12, 00:53
          Gośc jakiś dziwny...zawsze zarabiałam niej niż mój facet ( teraz już mąż). Obecnie jestem na jego utrzymaniu i nigdy nie dał mi odczuć, że jestem gorsza nie było zasady 50/50 tak to można przez pierwsze 10 randek funkcjonować nie dłużej.
      • alpepe Re: Dziwny układ powiem Ci 09.02.12, 10:55
        chyba mamy wspólne znajome, o ile osoba, o której piszesz jest z branży usług reklamowych i z miasta nad Rawą i Brynicą.
        • kora3 Re: Dziwny układ powiem Ci 09.02.12, 11:17
          nie, to osoba, którą poznałam już w obecnym miejscu zamieszkania, nie z tej branży, ale jak widać - nie są to odosobnione przypadki
      • rushgirl Re: Dziwny układ powiem Ci 09.02.12, 17:17
        kseniainc-------> cuda, to taka metafora, chodziło mi o takie sprawy jak wyjście do teatru, opery, aquaparku, billard, wycieczka poza miasto coś czego w sumie zawsze sobie odmawiałam i nie jest to dla mnie norma, by regularnie urządzać sobie takie rozrywki; jeśli chodzi o studia to zakończyłam obecnie nie studiuję; co do rodziny to tata nie siedział na tronie, bo często go nie było (wyjeżdzał do brata do NRD, by wyżywić całą familię)

        zielona.zgaga-----> nie płacę, ażeby utrzymać przy sobie faceta, tylko staram się, by mu nic nie zabrakło, bo nie jestem wobec niego obojętna i gdy darzysz kogoś uczuciem chcesz dla tej osoby, jak najlepiej, wzorca kobiety dobrego nie mam, bo matka była na tyle zależna od ojca, że jak się pokłócili to na stole bity tydzień chleb z cukrem się jadło, więc odcinam się od "tradycji rodzinnych" zresztą to bardzo rozwlekły temat ostatecznie już od wielu lat nie są razem; co do sknerstwa na samym początku go o to podejrzewałam, ale teraz myślę, że jest po prostu oszczędny

        kora3------> opowieść dotycząca Twojej koleżanki dała mi coś do namysłu zwłaszcza, że ostatnio byłam w podobnej sytuacji. M. dostał zaproszenie od kolegi do Portugalii razem z 2 małżeństwami i pytał się, czy chce jechać... najpierw pomyślałam "Kurde po co on w ogóle to rozważa, przecież wie, jak u mnei z kasą". Oznajmiłam, że wypad jest kosztowny wychodziło coś około 1000-1200 zł a to dla mnie kosmos, by za tyle kasy lecieć na 4 dni, tak po prostu. M. wtedy uznał, że w tym wypadku to nie jedziemy, bo w zasadzie woli ze mną spędzić czas, niż tam sam lecieć. Powiedziałam mu, że jak bardzo mu zależy to może lecieć i nie mam nic przeciwko. Tylko, czy rzeczywiście odmówił, bo uznał, że atrakcyjniejsze będzie siedzenie ze mną, czy też wstyd byłoby się tamtym parom przyznać, czemu z nimi nie poleciałam?

        calineczka_777 --------> M. wie ile zarabiam, ale jednocześnie nie orentuje się w opłatach, zakupach (nie tylko żywnościowych) zwłaszcza, ze ostatnio mnie się pytał ile buty na zime kosztują to mu oznajmiłam, że w zależności z jakiego sklepu i z czego są wykonane.

        10iwonka10---------> M. nie wygląda na meterialiste, co obrasta w bogactwo, czy szpanuje, wręcz przeciwnie, ale obraca się w towarzystwie dość zamożnym, gdzie i są też kobiety, tyle tylko, że on twierdzi, że żona nie musi być bogata

        minasz-------> cóż za "kompletment", ale zdaje sobie z tego sprawę, że w pewnych kręgach społecznych mniej zarabiających traktuje się, jak "śmieci życiowych" bez względu na płeć :/ choć wielokrotnie pewnie na forum poruszono kwestię czy kobieta związała by się z dużo biedniejszym i rozpętało to nie małą burzę

        grassant-------> wybacz, ale oferta związku z kimś tak z 15-20 lat starszym jest dla mnie nie małą abstrakcją ideologiczną, facet w wieku przyjmując 41 lat ma inne podejście, ale też nie chciałabym być jakąś maskotką, w której ceni się młody wiek; nie ukrywam, że znam taki jeden związek, ale on podlega zasadzie bez ślubu, bez dzieci do końca życia, podróże i kupowanie nowych nieruchomości także inna bajka....; wątpie, by M był bezrobotny, ale różnie to bywa....cóż sądze, że rodzina, by mu pomogła

        mumia_ramzesa, 83kimi-----------> dokłada się do prądu i 100zł na jedzenie daje z tego co wiem, bo przy ich gospodarstwie nie jest problemem (mieszkają w wiele osób); to też nie jest tak, że dzień w dzień on przyjeżdża do mnie zjeść, zakupy razem robimy najczęściej

        Ażeby lepiej sprawę postawić nie wybielam zbytnio M., bo jest porządnym facetem nie licząc kwestii finansowych, w innych aspektach nie mam mu nic do zarzucenia (ma wiele zalet), ale też nie demonizuje, że jest jakiś ograniczony umysłowo. Ciężko mi przeskoczyć sprawę tego, że inaczej jest u niego w odmu, a inaczej u mnie. Nie chcę by myślał, ze za parę lat bedę jakieś kokosy zbijać i leżeć pod palmami. Postaram się w weekend na spokojnie z nim pogadać. Pamiętam, że mój poprzedni facet (z którym glupia przeżylam parę lat) to była kompletna sknera, także M. przy nim wypada, jak kryształ.
        Hmmmm mogłam na samym początku stwierdzić, by wiedział, że wiąże się z biedną kobietą, ale nie taką, która ma aspiracje do bycia utrzymanką.













        • zielona.zgaga Re: Dziwny układ powiem Ci 10.02.12, 08:42
          >tylko star
          > am się, by mu nic nie zabrakło, bo nie jestem wobec niego obojętna i gdy darzys
          > z kogoś uczuciem chcesz dla tej osoby, jak najlepiej,

          to dziala w dwie strony, przynajmniej powinno. Zwyczajnie mi cie szkoda :(
          Jesli uwazasz, ze to sluszna droga, to twoj wybor.
    • minasz zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 10:08
      jak facet zarabiajacy normalne pieniadze moze sie wiazac z takim biedakiem
      jaka pomoc dostanie bedzie jego wieczna utrzymanka, o charakterze niezguły i smiecia zyciowego etc.

      ps
      mamy rownouprawnienie wiec odwrociłem to co wiekszosc pan by tu napisała jakby sytuacja była odwrotna hehe
      • zielona.zgaga Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 10:13
        sknerstwo w spodniach czy w spodnicy nadal pozostaje sknerstwem. Nie sadzisz?
      • simply_z Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 10:14
        w jakich ty realiach zyjesz czlowieku?
        kiedy ty studiowales czy tam zaczynales rpace ,wiec jakies kilkanascie lat temu bylo nieco latwiej. Dzisiaj wiekszosc mlodych ludzi zyje z umow smieciowych ,popatrz na ceny zywnosci ,swiadczen i mieszkan ,a potem pogadamy.
        • minasz Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 10:41
          proponuje jeszcze raz dokładnie przeczytac co napisałem takze po ps
          chwile przemyslec i ustosunkowac sie
          pozdrawiam,
          hehehe
          • simply_z Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 11:22
            no i?
            • minasz Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 15:07
              no i ... nie czytałas tutaj wielu watków o facetach mało zarabiajacych i co im radziły miejscowe forumki- zostawic nieudacznika olac - wiele kobiet pisało ze nie chce byc w zwiazku z facetem ktory mało zarabia - a jeszcze jak mniej od niej to smiec

              jak napisałem w moim pierwszym poscie odwrociłem role tzn jak by panie zareagowały jakby ten watek załozył facet(teraz juz kumasz?)
        • silic Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 11:10
          Na umowie śmieciowej można bardzo dobrze zarabiać.
          I jakie łatwiej było kilkanaście lat temu... 13-14 lat temu to za byle gó...aną pracą ustawiały się kolejki chętnych do robienia za 700zł.
          • simply_z Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 11:22
            dobsze ,tylko ile osob konczylo wyzsze studia ,a ile teraz? a pan minasz sie wymadrza.
            • kseniainc Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 12:11
              simply_z napisała:

              > dobsze ,tylko ile osob konczylo wyzsze studia ,a ile teraz? a pan minasz sie wy
              > madrza.
              >

              Wtedy przynajmniej po studiach można było pracować w zawodzie, a jak jest teraz wszyscy wiemy. Wykształcenie wyższe, ale zarobki niziutkie. Z resztą co teraz papier jest wart i kto teraz pracuje w wyuczonym zawodzie.
            • minasz Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 15:08
              ja sie wymadrzam? ty zyjesz chyba w jakiejś alternatywnej rzeczywistosci hehe
        • mumia_ramzesa Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 12:04
          > jakies kilkanascie lat temu bylo nieco latwiej.

          Pod koniec lat 90-tych bezrobocie w Polsce wynosilo ponad 18%.
        • grassant Re: zostawic taka nieudacznice 09.02.12, 12:29
          i o dziwo kilkanaście lat temu nie było takiego tłoku na jezdniach, takich samochodów, nie było tylu centrów handlowych etc.
    • amanda-lear Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 10:23
      Przestan udawac. Na dluzsza mete i tak to nie zda egzaminu a byc moze bedac szczera wiecej osiagniesz. Byc moze wiedzac o twojej sytuacji pomoze ci niekoniecznie finansowo ale np w poszukaniu lepszej pracy, skoro zarowno on jak i jego znajomi pracuja w firmach gdzie zarobki sa godziwe. Byc moze brzmi to jak utopia byc moze on sie od ciebie odwroci ale niezaleznie jak sie stanie to postawienie sprawy jasno pomoze uzdrowic relacje. Ostatnio stawiam na szczerosc, kiedys myslalam ze warto milczec niech sam sie domysla, teraz mowie jak jest. Pracujesz. To nie twoja wina ze pracodawcy oszczedzaja na pracownikach. Byc moze on po prostu nie wie(bo i skad ma wiedziec) jaka jest twoja sytuacja a ty stosujesz zgubna zasade zastaw sie a postaw sie.
    • garibaldia Kłamstwa 09.02.12, 10:34
      Kobieto, gada się głośno : kochanie, ja za mało zarabiam na takie frykasy/ciuchy ale ty sobie kup jak Cię stać!
      Nie równaj do niego bo to głupie. Nie kieruj się fałszywym wstydem. Bo tylko źle na tym wyjdziesz.
      Bądź sobą bez kompleksów, przyzwoity facet zrozumie a dupek ci nie jest potrzebny do życia.
      Jesli partner widzi że drugi nie ma butów bo go nie stać - to nie gada żebyś sobie drugi kupił tylko je kupuje w prezencie..
      Gdy do mnie przyjeżdza narzeczony na weekend to zawsze z pełnymi reklamówami zakupów na wspólne pichcenie. A nie czeka aż go wystawnie przyjmę.

      Ale jeśli sama kłamiesz i udajesz dobrze zarabiającą to może w oczach faceta wychodzisz na skąpiradło i fleję, która kasę ma ale sknerzy i udaje.
      Zastanów się co jest większym wstydem w czyichś oczach: zarabiac niewiele czy być kłamczuchę/fleją/sknerą.
      Przestań kłamać i udawać. Szkodzisz sobie.
      • olewka100procent Re: Kłamstwa 09.02.12, 12:16
        nie rozumiem tego kompletnie, po co udajesz ,, bogatą,, przed swoim chłopakiem ? czy to jest jakaś ujma dla ciebie że mniej zarabiasz? druga sprawa: jak mu sie buty twoje nie podobają to niech kupi ci nowe . Nic nie potrafisz kombinować, oj nic
    • grassant Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 12:21
      Może lepiej, by był z kimś kto już w życiu coś osiągnął.

      Powiedziałbym, że to Ty w swej sytuacji powinnaś rozejrzeć się za gostkiem, który już coś osiągnął (meszkanie, konto, pozycja,..), który byłby z 15 lat starszy od Ciebie. Wtedy nie dzieliłby wydatków 50/50, a Ty byłabyś dla niego na tyle atrakcyjna, że gdybyś była rozsądna powierzyłby Ci dostęp do swojej kasy. Co będzie jeśli ten Twój będzie zmuszony szukać pracy?

      ... czemu sobie ładnych butów nie kupię.
      tu przyznam mu rację. masz dobre buty, reszta jest mniej istotna.
    • mumia_ramzesa Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 12:50
      > Może lepiej, by był z kimś kto już w życiu coś osiągnął.

      A co on osiagnal?
      Podpytaj go czy doklada sie do czynszu i jedzenia czy jest na utrzymaniu rodzicow, bo to zaden wyczyn odlozyc na mieszkanie, kiedy sie ma za darmo dach nad glowa, wikt i opierunek. On mi wyglada na maminsynka nie wiedzacego nic o realiach zycia.
      • 83kimi Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 14:07
        mumia_ramzesa napisała:

        > > Może lepiej, by był z kimś kto już w życiu coś osiągnął.
        >
        > A co on osiagnal?
        > Podpytaj go czy doklada sie do czynszu i jedzenia czy jest na utrzymaniu rodzic
        > ow, bo to zaden wyczyn odlozyc na mieszkanie, kiedy sie ma za darmo dach nad gl
        > owa, wikt i opierunek. On mi wyglada na maminsynka nie wiedzacego nic o realiac
        > h zycia.

        Dokładnie. Pomyśl, ile byś odłożyła, jakbyś nie musiala płacić za wynajem i jedzenie.
    • 83kimi Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 13:52
      Czy Ty na pewno jesteś w związku? Śpisz z tym panem, ale wstydzisz się powiedzieć, że nie masz kasy? Po pierwsze nie masz powodu do wstydu, bo jesteś samodzielna. Zarabiasz mało, ale sama się utrzymujesz. Mówisz, że nie stać Cię na nowe buty. Jakbyś nie zapraszała faceta na lepsze jedzenie, nie kupowała mu przysmaków, to byś uzbierała kasę na buty.
      On do Ciebie przyjeżdża z pustą ręką? nie robi żadnych zakupów? Następnym razem daj mu listę zakupów, niech zobaczy, co ile kosztuje. Facet niedługo będzie miał swoje mieszkanie, a Ty?
      Nie jesteś jego utrzymanką i jak Cię zaprosi na kolację, nie będziesz. Jeśli by Cię kochał, zrozumiałby, że na pewne rzeczy Cię nie stać.
      Zastanów się, co masz z tego związku, czy masz oparcie w tym panu.
      Ja swego czasu nie zarabialam prawie nic (jakiś marne grosze) i nie musiałam sie tego wstydzić przed moim facetem, czy chodzić w starych ubraniach. Ale mój facet mnie kocha i to nie był dla niego problem. Jeśli jedna strona dokłada więcej pieniędzy do związku i może zapraszać drugą na kolacje, wycieczki, druga oosba może się wykazać wyobraźnią i organizować tanie rozrywki np. piknik, spacer...
      • olewka100procent Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 17:13
        nie wyobrażam sobie iść z facetem na zakupy do spożywczaka a później rozliczać się pół na pół, to jakaś masakra, lepiej go sprawdz, coś mi tu śmierdzi skąpstwem
      • rushgirl Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 17:19
        kseniainc-------> cuda, to taka metafora, chodziło mi o takie sprawy jak wyjście do teatru, opery, aquaparku, billard, wycieczka poza miasto coś czego w sumie zawsze sobie odmawiałam i nie jest to dla mnie norma, by regularnie urządzać sobie takie rozrywki; jeśli chodzi o studia to zakończyłam obecnie nie studiuję; co do rodziny to tata nie siedział na tronie, bo często go nie było (wyjeżdzał do brata do NRD, by wyżywić całą familię)

        zielona.zgaga-----> nie płacę, ażeby utrzymać przy sobie faceta, tylko staram się, by mu nic nie zabrakło, bo nie jestem wobec niego obojętna i gdy darzysz kogoś uczuciem chcesz dla tej osoby, jak najlepiej, wzorca kobiety dobrego nie mam, bo matka była na tyle zależna od ojca, że jak się pokłócili to na stole bity tydzień chleb z cukrem się jadło, więc odcinam się od "tradycji rodzinnych" zresztą to bardzo rozwlekły temat ostatecznie już od wielu lat nie są razem; co do sknerstwa na samym początku go o to podejrzewałam, ale teraz myślę, że jest po prostu oszczędny

        kora3------> opowieść dotycząca Twojej koleżanki dała mi coś do namysłu zwłaszcza, że ostatnio byłam w podobnej sytuacji. M. dostał zaproszenie od kolegi do Portugalii razem z 2 małżeństwami i pytał się, czy chce jechać... najpierw pomyślałam "Kurde po co on w ogóle to rozważa, przecież wie, jak u mnei z kasą". Oznajmiłam, że wypad jest kosztowny wychodziło coś około 1000-1200 zł a to dla mnie kosmos, by za tyle kasy lecieć na 4 dni, tak po prostu. M. wtedy uznał, że w tym wypadku to nie jedziemy, bo w zasadzie woli ze mną spędzić czas, niż tam sam lecieć. Powiedziałam mu, że jak bardzo mu zależy to może lecieć i nie mam nic przeciwko. Tylko, czy rzeczywiście odmówił, bo uznał, że atrakcyjniejsze będzie siedzenie ze mną, czy też wstyd byłoby się tamtym parom przyznać, czemu z nimi nie poleciałam?

        calineczka_777 --------> M. wie ile zarabiam, ale jednocześnie nie orentuje się w opłatach, zakupach (nie tylko żywnościowych) zwłaszcza, ze ostatnio mnie się pytał ile buty na zime kosztują to mu oznajmiłam, że w zależności z jakiego sklepu i z czego są wykonane.

        10iwonka10---------> M. nie wygląda na meterialiste, co obrasta w bogactwo, czy szpanuje, wręcz przeciwnie, ale obraca się w towarzystwie dość zamożnym, gdzie i są też kobiety, tyle tylko, że on twierdzi, że żona nie musi być bogata

        minasz-------> cóż za "kompletment", ale zdaje sobie z tego sprawę, że w pewnych kręgach społecznych mniej zarabiających traktuje się, jak "śmieci życiowych" bez względu na płeć :/ choć wielokrotnie pewnie na forum poruszono kwestię czy kobieta związała by się z dużo biedniejszym i rozpętało to nie małą burzę

        grassant-------> wybacz, ale oferta związku z kimś tak z 15-20 lat starszym jest dla mnie nie małą abstrakcją ideologiczną, facet w wieku przyjmując 41 lat ma inne podejście, ale też nie chciałabym być jakąś maskotką, w której ceni się młody wiek; nie ukrywam, że znam taki jeden związek, ale on podlega zasadzie bez ślubu, bez dzieci do końca życia, podróże i kupowanie nowych nieruchomości także inna bajka....; wątpie, by M był bezrobotny, ale różnie to bywa....cóż sądze, że rodzina, by mu pomogła

        mumia_ramzesa, 83kimi-----------> dokłada się do prądu i 100zł na jedzenie daje z tego co wiem, bo przy ich gospodarstwie nie jest problemem (mieszkają w wiele osób); to też nie jest tak, że dzień w dzień on przyjeżdża do mnie zjeść, zakupy razem robimy najczęściej

        Ażeby lepiej sprawę postawić nie wybielam zbytnio M., bo jest porządnym facetem nie licząc kwestii finansowych, w innych aspektach nie mam mu nic do zarzucenia (ma wiele zalet), ale też nie demonizuje, że jest jakiś ograniczony umysłowo. Ciężko mi przeskoczyć sprawę tego, że inaczej jest u niego w odmu, a inaczej u mnie. Nie chcę by myślał, ze za parę lat bedę jakieś kokosy zbijać i leżeć pod palmami. Postaram się w weekend na spokojnie z nim pogadać. Pamiętam, że mój poprzedni facet (z którym glupia przeżylam parę lat) to była kompletna sknera, także M. przy nim wypada, jak kryształ.
        Hmmmm mogłam na samym początku stwierdzić, by wiedział, że wiąże się z biedną kobietą, ale nie taką, która ma aspiracje do bycia utrzymanką.

        • kseniainc Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 17:33
          rushgirl-niestety, ale uważam, że nie masz racji w swoim podejściu do tematu za czym idzie i postępowanie.Skoro uważasz, że wszystko jest jednak w normie, nie zamierzam Cię przekonywać. Młoda i naiwna jeszcze jesteś. Więcej ambicji-uważasz, że do końca życia biedna będziesz?
          • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 18:03
            kseniainc napisała:

            > rushgirl-niestety, ale uważam, że nie masz racji w swoim podejściu do tematu z
            > a czym idzie i postępowanie.Skoro uważasz, że wszystko jest jednak w normie, ni
            > e zamierzam Cię przekonywać. Młoda i naiwna jeszcze jesteś. Więcej ambicji-uważ
            > asz, że do końca życia biedna będziesz?


            Nie ma to jak rozwodka byc i sie wymadrzac
            • kseniainc Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 18:09
              lew-ale zaprzyjaźnioną z eksem rozwódką;-) Z jego nową żoną także;-p Widzisz o ile jestem bogatsza -o doświadczenie, którego nie masz .
              Na forum żony nie szukaj, rozwódki też za mądre, a panny za cwane;-p
              • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 18:23
                kseniainc napisała:

                > lew-ale zaprzyjaźnioną z eksem rozwódką;-) Z jego nową żoną także;-p Widzisz o
                > ile jestem bogatsza -o doświadczenie, którego nie masz .
                > Na forum żony nie szukaj, rozwódki też za mądre, a panny za cwane;-p

                Ales mnie teraz rozsmieszyla heheheh z takiego doswoadczenia moge zrezygnowac:) kto mowil ze ja tu czegos szukam?:) rozwodki z dziecmi bym nigdy nie wzial:),,....a panna sie znajdzie i dla mnie :)
                • kseniainc Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 18:24
                  Teraz, to Ty mnie rozbawiłeś.Powodzenia;-)
                  • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 18:34
                    kseniainc napisała:

                    > Teraz, to Ty mnie rozbawiłeś.Powodzenia;-)

                    No dzieki ,ksienia, ja Tobie tez zycze zeby cie wzial jakis porzadny chlop,choc to szukanie igly w stogu siana,jaki suoper facet wezmie rozwodke ??? PO co mi ktos kto juz raz zawiodl na calej lini?:)
                    • kseniainc Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 18:36
                      Tak, tak lew-daj sobie siana;-)
                      • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 18:48
                        kseniainc napisała:

                        > Tak, tak lew-daj sobie siana;-)

                        Lwy wola swieze miesko:) a na rozwidke sie zaden madry facet nie rzuci,po co mi odpadki ze stolu?:)
                        • kseniainc Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 18:54
                          Jaki Ty lew-Ty cham jesteś po prostu;-);-)
                          • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 18:59
                            kseniainc napisała:

                            > Jaki Ty lew-Ty cham jesteś po prostu;-);-)
                            Ach Ksenia,chamujesz bez powodu,slyszalas kiedys zeby jakis ksiaze wzial se rozwodke z dziemi na leb?? No chyba ze do sexu,pare razy i wynocha....takie zycie ksienia,ja cie naprawde nie chcialem obrazic a ni innych rozwodek,ale po co komu kobieta obciazona przeszloscia jak mozna miec ,panna:) o dzieciach wcale nie wspominam,mam wychowywac cudze dzieci??? A co to ja dom dziecka jestem?? Nie gniewaj sie ale tak to widzi 99 % prawdziwych facetow
                            • kseniainc Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 19:08
                              Nie jestem urażona. Nie wiem gdzie te 99%, chyba na Twojej wyimaginowanej planecie;-)
                              Jestem lekka niczym motylek, dziecko mam mądre i wychowałoby prędzej Ciebie;-p
                              • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 19:13
                                kseniainc napisała:

                                > Nie jestem urażona. Nie wiem gdzie te 99%, chyba na Twojej wyimaginowanej plan
                                > ecie;-)
                                > Jestem lekka niczym motylek, dziecko mam mądre i wychowałoby prędzej Ciebie;-p

                                Ksenia ja Cie naprawde lubie,ladnie piszesz na forum,ale jak pomysle co robilas z mezem w lozku...... o nie.Nie chcialbym Cie:(....ja dostane kobiete klasy Heidi Klum albo Michelle Hunziker :)
                                • zielona.zgaga Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 08:38
                                  >....ja dostane kobiet
                                  > e klasy Heidi Klum albo Michelle Hunziker :)

                                  hahaha
                                  • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 09:59
                                    zielona.zgaga napisała:

                                    > >....ja dostane kobiet
                                    > > e klasy Heidi Klum albo Michelle Hunziker :)
                                    >
                                    > hahaha
                                    Sie smiej na zdrowie,takiej jak Hunziker szukam,Ty tez jest rozwodka?? To sie nie dziwie hehehehe
                                • calineczka_777 Heidi Klum to przeciez niedlugo rozwodka 10.02.12, 10:01
                                  lew_ napisał:

                                  >
                                  > Ksenia ja Cie naprawde lubie,ladnie piszesz na forum,ale jak pomysle co
                                  > robilas z mezem w lozku...... o nie.Nie chcialbym Cie:(....ja dostane kobiet
                                  > e klasy Heidi Klum albo Michelle Hunziker :)

                                  Heidi Klum to przeciez niedlugo rozwodka i to do tego z 4 dzieci (od 2 roznych facetow). Lew_ nie przeszkadza ci to??
                                  • calineczka_777 Do tego Heidi ma 39 lat! 10.02.12, 10:04
                                    Do tego Heidi ma 39 lat! Wg niektorych facetow z tego forum to powinna juz polozyc sie do trumny, bo jest juz taaaaaka stara. Lew_, naprawde jest dla ciebie idealem kobieta prawie 40-letnia, rozwodka (wlasnie rozwodzi sie z Sealem) z 4 dzieci (w tym jedno przedslubne, 3 mulatki z Sealem)? Nie spodziewalam sie takiej tolerancji u ciebie. :-))))))
                                  • lew_ Re: Heidi Klum to przeciez niedlugo rozwodka 10.02.12, 11:57
                                    calineczka_777 napisała:

                                    > lew_ napisał:
                                    >
                                    > >
                                    > > Ksenia ja Cie naprawde lubie,ladnie piszesz na forum,ale jak pomys
                                    > le co
                                    > > robilas z mezem w lozku...... o nie.Nie chcialbym Cie:(....ja dostane
                                    > kobiet
                                    > > e klasy Heidi Klum albo Michelle Hunziker :)
                                    >
                                    > Heidi Klum to przeciez niedlugo rozwodka i to do tego z 4 dzieci (od 2 roznych
                                    > facetow). Lew_ nie przeszkadza ci to??
                                    Mi chodzilo tylko o w<yglad:) Wiec z wygladu Heidu Klum lubu Michelle Hunziker musi byc:)
                                    • raohszana Re: Heidi Klum to przeciez niedlugo rozwodka 10.02.12, 12:04
                                      lew_ napisał:

                                      > Mi chodzilo tylko o w<yglad:) Wiec z wygladu Heidu Klum lubu Michelle Hunzi
                                      > ker musi byc:)
                                      *
                                      Życie musi być proste jak się tylko na wygląd patrzy.
                                      A Ty jak wyglądasz? Johnny Depp czy Brad Pitt?
                                      • lew_ Re: Heidi Klum to przeciez niedlugo rozwodka 10.02.12, 12:13
                                        raohszana napisał:

                                        > lew_ napisał:
                                        >
                                        > > Mi chodzilo tylko o w<yglad:) Wiec z wygladu Heidu Klum lubu Michelle
                                        > Hunzi
                                        > > ker musi byc:)
                                        > *
                                        > Życie musi być proste jak się tylko na wygląd patrzy.
                                        > A Ty jak wyglądasz? Johnny Depp czy Brad Pitt?
                                        >
                                        Bad PItt,mam tez blond wlosy ciemne i blond brode:)
                            • raohszana Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 11:15
                              lew_ napisał:

                              > Ach Ksenia,chamujesz bez powodu,slyszalas kiedys zeby jakis ksiaze wzial se
                              > rozwodke z dziemi na leb??
                              *
                              Człowieku, KRÓL nawet! I to PODWÓJNĄ. Aczkolwiek czy z dziećmi?
                              Natomiast rodzimy książę wziął pannę z dzieckiem. Coraz to gorzej, nie?
                              Filip Hiszpański też wziął rozwódkę.
                              Wyliiczyć dalej?
                              • zielona.zgaga Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 11:57
                                nie wyliczaj bo mu jego waski swiatopodglad padnie
                                • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 11:59
                                  zielona.zgaga napisała:

                                  > nie wyliczaj bo mu jego waski swiatopodglad padnie
                                  Zgaga jak jestes rozwdka to zapraszam na moj jacht w lecie,ale tylko jako sexidelko:) po wakacjach papa
                                  • raohszana Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:02
                                    lew_ napisał:

                                    > Zgaga jak jestes rozwdka to zapraszam na moj jacht w lecie,ale tylko jako sex
                                    > idelko:) po wakacjach papa
                                    *
                                    A na co komu cham, który traktuje kobiety i zwie je per "sexidełko"? Proponuję włożyć w kontakt. Nie, nie palce.
                                    • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:15
                                      raohszana napisał:

                                      > lew_ napisał:
                                      >
                                      > > Zgaga jak jestes rozwdka to zapraszam na moj jacht w lecie,ale tylko ja
                                      > ko sex
                                      > > idelko:) po wakacjach papa
                                      > *
                                      > A na co komu cham, który traktuje kobiety i zwie je per "sexidełko"? Proponuję
                                      > włożyć w kontakt. Nie, nie palce.
                                      >
                                      Rao jestes straszna:)
                                  • zielona.zgaga Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:12
                                    a dziekuje za tak wyszukana propozycje.
                                    Do seksu to ja sobie dobieram ciekawych facetow wiec papa :D
                                    • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:16
                                      zielona.zgaga napisała:

                                      > a dziekuje za tak wyszukana propozycje.
                                      > Do seksu to ja sobie dobieram ciekawych facetow wiec papa :D
                                      Jestem ciekawy:) na dodatek bajecznie bogaty,co uzyjesz ze mna to Twoje:)=
                                      • raohszana Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:24
                                        Ale wiesz, że dla niektórych "bajecznie bogaty" to coś więcej niż może uzbierać sprzedawca używanych aut? ^^'
                                        • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:39
                                          raohszana napisał:

                                          > Ale wiesz, że dla niektórych "bajecznie bogaty" to coś więcej niż może uzbierać
                                          > sprzedawca używanych aut? ^^'
                                          >
                                          Zapewniam Cie rao ze sprzedawca /wlasciciel handlu uzywanymi autami zarabia taka kase,jaka sie nie miesci w glowie przecietnej uzytkowniczce FK.
                                          • raohszana Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:54
                                            Mnie akurat nie przekonujesz. Zupełnie.
                                            • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 13:02
                                              raohszana napisał:

                                              > Mnie akurat nie przekonujesz. Zupełnie.
                                              >
                                              Wierzyc nie musisz,daj sie przekonac:)
                                              • raohszana Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 13:04
                                                Ale mnie nie przekonasz. Powiedzmy, że tyle, co zarabiasz to niektórzy wydają na ciuchy w ciągu jednego tygodnia ;)
                                                • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 13:12
                                                  raohszana napisał:

                                                  > Ale mnie nie przekonasz. Powiedzmy, że tyle, co zarabiasz to niektórzy wydają n
                                                  > a ciuchy w ciągu jednego tygodnia ;)
                                                  >
                                                  Pewnie masz racje,ale na moje potrzby wystarczy i na pewno zarabiam 20 razy wiecej niz najwiecej zarabiajacy uzytkownik FK:P
                                                  • raohszana Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 13:28
                                                    Nie sądzę.
                                                  • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 13:33
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Nie sądzę.
                                                    >
                                                    Mozesz mi smialo uwierzyc,teraz juz sie nie zarobi takich pieniedzy jak jeszcze pare lat temu,kiedy rumuni i polaki masowo kupowali auta rozbite i z wysokim stanem km,ale da sie zyc:) Cmoki Rao,ide na obiad,a Ty pomysl o fotce:)
                                                  • raohszana Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 13:50
                                                    Mhm, jasssne.
                                      • zielona.zgaga Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:27
                                        > na dodatek bajecznie bogaty
                                        to moze zainwestuj a pare podrecznikow, taka inwestycja zawsze sie oplaca.
                                        a uzywac to sobie nadal uzywaj z pania z prawej, o ile nie jestes leworeczny.
                                        • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:38
                                          zielona.zgaga napisała:

                                          > > na dodatek bajecznie bogaty
                                          > to moze zainwestuj a pare podrecznikow, taka inwestycja zawsze sie oplaca.
                                          > a uzywac to sobie nadal uzywaj z pania z prawej, o ile nie jestes leworeczny.
                                          >
                                          Zgaga ty sie nie obrazaj,wyksztalcony jestem wystarczajaco dobrze zeby zarabiac duza kase:) Ciebie bym naprawde wzial na wakacje:) Jedyna szansa zgaga:)
                                          • zielona.zgaga Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 13:15
                                            >Jedyna szansa zgaga

                                            takie szanse to ja w sloiki wsadzam jako konserwa na wypadek wybuchu bomby atomowej.
                                            • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 13:24
                                              zielona.zgaga napisała:

                                              > >Jedyna szansa zgaga
                                              >
                                              > takie szanse to ja w sloiki wsadzam jako konserwa na wypadek wybuchu bomby atom
                                              > owej.

                                              No podskakiwc to Ty umiesz dobrze heheheh,zastanow sie,oferta wazna do konca lutego:)Oczywiscie chce napierw widziec Cie na fotce:) w bikini itp
                                              • zielona.zgaga Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 13:40
                                                mozesz sobie nawet wybrac

                                                https://img705.imageshack.us/img705/1080/chicasbikinivintage.jpg

                                                i teraz grzecznie sie pozegnac
                                • kseniainc Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:04
                                  zielona-tylko nie mów mi ,że jachtu swojego nie masz?Ja mam i wszystkie laskie z tego forum , co znam;-) Też się chłopina poszczycił co?
                              • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 11:58
                                raohszana napisał:

                                > lew_ napisał:
                                >
                                > > Ach Ksenia,chamujesz bez powodu,slyszalas kiedys zeby jakis ksiaze wzi
                                > al se
                                > > rozwodke z dziemi na leb??
                                > *
                                > Człowieku, KRÓL nawet! I to PODWÓJNĄ. Aczkolwiek czy z dziećmi?
                                > Natomiast rodzimy książę wziął pannę z dzieckiem. Coraz to gorzej, nie?
                                > Filip Hiszpański też wziął rozwódkę.
                                > Wyliiczyć dalej?
                                >
                                Rao ale Ty nie jestes rozwodka z dzieckiem?:;)
                                • raohszana Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:03
                                  lew_ napisał:

                                  > Rao ale Ty nie jestes rozwodka z dzieckiem?:;)
                                  *
                                  Oczywiście, że jestem. Z trójką nawet.
                                  • lew_ Re: Jestem dla niego za biedna 10.02.12, 12:22
                                    raohszana napisał:

                                    > lew_ napisał:
                                    >
                                    > > Rao ale Ty nie jestes rozwodka z dzieckiem?:;)
                                    > *
                                    > Oczywiście, że jestem. Z trójką nawet.
                                    >
                                    Nie klam:)
        • mumia_ramzesa Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 17:48
          > wyjście do teatru, opery, aquaparku, billard, wycieczka poza miasto coś
          > czego w sumie zawsze sobie odmawiałam i nie jest to dla mnie norma, by regularnie urządz
          > ać sobie takie rozrywki

          Jesli to sa jego pomysly to niech on zaprasza i on finansuje. Powiedz, ze jak sobie na to pozwolisz to do konca miesiaca bedziesz musiala jesc grule ze szpyrka.
    • wlody1 Re: Jestem dla niego za biedna 09.02.12, 20:09
      Otóż jestem w związku i czuje się gorsza od mojego partnera pod kątem finansowym.

      Hmmm, a jesteś przekonana że jesteś w związku? Związek to nie tylko obiadki i bzykanie- to też OBOPÓLNE zainteresowanie i opieka nad drugą stroną... Jak facet nie widzi że Ci źle w sensie finansowym to po co Ci taki facet? Rozumiem że na początku można i często należy ukrywać że nie jest dobrze, ale na dluższą metę to bez sensu.
    • facet_1977 Trolujesz czy naprawdę jesteś aż tak 09.02.12, 20:20
      głupia?
      • mojemieszkanie24 powiedz prawde 10.02.12, 14:10
        Miałam podobną sytuację z tym, że ja od początku nie kryłam się z tym że zarabiam max 2200 zł. Oczywiście zdarza mi się dorobić coś extra ale od początku mówiłam,ze nie na wszystko będzie mnie stać. On przyjął to ze spokojem i albo on płaci za jakieś ,,extra" wyjścia albo znajdujemy coś ,,zastępczego". Oczywiście nie pasożytuje na nim ( żebym była dobrze zrozumiana) :)
    • adela38 Re: Jestem dla niego za biedna 11.02.12, 19:31
      Poruszyl mnie twoj wpis. Mam syna lat 20, ktory mieszka ze mna i po czesci ma podobna sytuacje, ze swoje zarobki odklada na wlasne mieszkanie, a 500 ma jako swoje kieszonkowe. Nie placi nic na zycie, bo nie ma potrzeby. Ale nawet jak nie zarabial to dostawal pieniadze wlasnie dlatego, ze jako facet powinien byc gotowy placic za swoja dziewczyne. Dlaczego?- bo kiedys chce by umial sie troszczyc o swoja rodzine. Chlopak nie jest materialista i chyba juz nim nie bedzie...Nie tak dawno jak rozmawialismy w temacie intercyzy to powiedzial, ze jesli sie bdzie zenil to na calosc i nie bedzie sobie zabezpieczal tylow...i powiem ci, ze mnie to ucieszylo.
      To co co poradze to co juz inni radzili- badz soba i zyj z nim tak jak na codzien. Gotuj smacznie ale tanio: placki ziemniaczane sa super, racuszki z jablkami tez, nalesniki z serem, pieczone jablka itp. Mozesz tez mu powiedziec, ze troche cie zawstydzil z tymi butami wiec teraz oszczedzasz na nie i starasz sie sprawdzic ile sie oszczedzi na jedzeniu...postaw jakas skarbonke w kuchni na stole /sloik/najlepiej przezroczysty -z naklejka "buty". Mozesz przejsc sie z nim po sklepach by poszukac takie buty jakie mu sie na tobie podobaja i jak znajdziecie zapisz cene. Mozesz wtedy z boku poobserwowac jak zareaguje na sytuacje. Czy bedzie chcial ci jakos pomoc? Jesli nie to odpusc go sobie, bo znaczy to, ze nie bedziesz miala od niego wsparcia w potrzebie, a jedynie ciagla frustracje. Jako kobieta bedziesz przypuszczalnie kiedys w ciazy, z malym dzieckiem i "na lasce" a jesli juz teraz nie ma checi pomocy to co potem?
      Jesli sie nie sprawdzi zmien jego status na kolege i poszukaj mezczyzny, ktory bedzie sie z toba dzielil z radoscia...
Pełna wersja