akceptujeizakladam
08.02.12, 21:29
W ubraniach mojego chłopaka znalazłam rudego, długiego włosa. Ja mam czarne. Był akurat pod prysznicem. Byłam zszokowana i zdezorientowana, nie wiedziałam jaką przyjąć taktykę. No i wraca spod tego prysznica a ja pytam wprost: skąd się wziął w twoich ubraniach rudy włos? A on: nie wiem, mogę tu zostawić ręcznik (wieszając ręcznik na wieszaku). I uważa, że koniec tematu. A ja dalej z poważną miną czekam na wytłumaczenie. On się zaczyna śmiać. Patrzy na leżącego obok mnie włosa i śmiejąc się pyta "to jest twój dowód?". A ja mówię, że tu nie ma z czego się śmiać i żądam wyjaśnień. A on na to, żebym pytała, co chcę wiedzieć. A ja, że się powtórzę, zaskoczona i zdezorientowana nawet nie wiedziałam o co pytać. :( Jego wytłumaczenie można podsumować tak: nie wiem skąd się tam wziął, może to włos dziewczyny, która mieszkała przede mną w moim mieszkaniu. (Wprowadził się tam ze 2 tygodnie temu.) Po analizie wiem, że przyjęłam złą taktykę. To z braku doświadczenia i naiwności. :( No i teraz pytanie: czy włos latający po mieszkaniu, faktycznie mógł wejść do środka, pod ubrania? Zastanawia mnie jego pierwsza reakcja. O czym świadczy ten mechanizm działania: "nie wiem" i usiłowanie zamknięcia tematu? Dlaczego nie wykazał w żaden sposób najmniejszego zdziwienia? Ja, będąc niewinna, zareagowałabym w ten sposób: "Co???? Jaki włos???? Włos??? No niemożliwe!!! Pokaż!!! Kurcze, ale dziwna sprawa! Nie mam pojęcia skąd się tam wziął. O.o " No ale to ja...