nie pojde do pracy bo...

09.02.12, 13:04
co myslicie o dziewczynie, skonczyla studia i ...od 3lat szuka pracy w zawodzie.mowi,ze nie pojdzie do pracy za 1500nawet tymczasowo do marketu czy kelnerka.
jest zarejestrowana w up, nie wiem czy ma zasilek, mieszka z rodzicami
ona szuka pracy w zawodzie i basta.
uwazacie, ze lepiej pojsc do tymczasowej pracy ponizej kwalifikacji nawet za te 1500 a w miedzyczasie szukac czegos lepszego, czy czekac na prace marzen...
    • kseniainc Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:07
      Hahahaha, znam sporo takich co szukają tak by nie znaleźć.
    • mariuszg2 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:09
      dobrze wyjsc za maz...jedyne wyjscie...
    • tabeletka Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:09
      a czemu ma isc do pracy? jakis jelen ja utrzymuje (pewnie rodzice), to po co ma sobie raczki brudzic? znalam taka jedna po prawie, miala sfinansowane mieszkanie, samochod, oplaty, no i oczywiscie kieszonkowe, po co mialaby isc koperek sprzedawac?
      ps. po jakims czasie znalazla prace w urzedzie, rodzice nadal wszystko finansowali, a ona miala "na waciki"
    • ultimate.strike Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:09
      > jest zarejestrowana w up, nie wiem czy ma zasilek,

      Nie ma. Zasiłek wypłacany jest przez pół roku po przepracowanym roku.

      > uwazacie, ze lepiej pojsc do tymczasowej pracy ponizej kwalifikacji nawet za te
      > 1500 a w miedzyczasie szukac czegos lepszego, czy czekac na prace marzen...

      Z tym różnie bywa, praca tymczasowa często ma to do siebie, że wymaga pełnej dyspozycyjności i przez to znacznie utrudnia, czy wręcz uniemozliwia poszukiwanie pracy.
      • fuks0 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:41
        > Nie ma. Zasiłek wypłacany jest przez pół roku po przepracowanym roku.

        Niestety na pomoc z MOPSu liczyć już może.
        • ultimate.strike Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 20:54
          > Niestety na pomoc z MOPSu liczyć już może.

          To nie takie proste, MOPS weźmie pod uwagę całe gospodarstwo domowe i dochód na członka rodziny.
    • kbjsht Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:17
      iść do obojętnie jakiej i szukać, za siedzenie w domu potem emerytury nie ma o ile dobrze wiem..
      • siostra.bronte Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:21
        No, za śmieciowe umowy też nie ma emerytury...
        • anaisanais96 Re: nie pojde do pracy bo... 10.02.12, 13:34
          A skąd taki pomysł? Ludzie pracujący na umowę zlecenia odprowadzają składki na emeryturę także na pewno ją dostaną.
      • czadroman Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:48
        coś tam masz jak dzieciaki odchowasz, ciotka nigdy nie pracowała i jest na jakiejś symbolicznej emeryturze
    • soulshunter Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:24
      mysle ze na jej miejscu spakowalbym walizke sztuk 1 i fpizdu wyjechal z biletem "one way".
      • simply_z Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:27
        pytanie tylko gdzie. W UK tez juz nie za rozowo .
        • soulshunter Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:31
          moze i tam nie jest rozowo, ale u nas czerń czarnej dziury to pikuś. A bedzie jeszcze gorzej. Oni tam maja przynajmniej jakis przemysl ktory produkuje PKB a u nas sa tylko supermarkety, banki i centra handlowe.
          • mumia_ramzesa Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:35
            Jaki przemysl? Wiekszosc ludzi na Zachodzie pracuje w handlu i uslugach, PKB pochodzi w wiekszosci z tych galezi.
            • soulshunter Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:41
              moze i tak, ale to jest ICH handel i ICH uslugi. A u nas co jest? Wszystko co jeszcze jest NASZE a da sie sprzedac zostanie wkrotce sprzedane za bezcen czyt. sprywatyzowane.
              • simply_z Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:45
                a czytalas te optymistyczne prognozy w Gazecie? notujemy najszybszy wzrost gospodarczy i w ogole ubostwo spadlo:)
                • soulshunter Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:50
                  no wlasnie jestę skonsternowany, bo w trójce dzisiaj gadali, ze 30% polskiego spoleczenstwa ociera sie o ubostwo lub zyje w biedzie.
                  > a czytalas te optymistyczne prognozy w Gazecie?
                  czytalem optymistyczne prognozy pogody natomiast. Pisali, ze latem bedzie cieplej niz zima. I tego sie trzymam.
                  • mumia_ramzesa Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:54
                    Ale najpierw bedzie zimniej.
                    • soulshunter Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:57
                      no wlasnie tak jest gupio, ze najpierw musi byc qpa zeby pozniej na niej wyrosl kwiatek.
                • six_a Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 14:35
                  gdzie spadło, dopiero co rano trąbili, że unia jakiś raport na temat biedy ogłosiła, i że polska szczytuje jak zwykle.
                  • soulshunter Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 14:56
                    to pewnie w radiu bzdet albo TuskVisionNetwork gadali.
      • senseiek Przeciez tym bardziej wtedy nie dostanie pracy 09.02.12, 14:29
        > mysle ze na jej miejscu spakowalbym walizke sztuk 1 i fpizdu wyjechal z biletem
        > "one way".

        Przeciez tym bardziej wtedy nie dostanie pracy w ZAWODZIE..
        Bo ten zawod to z cala pewnoscia humanistyczny, polski jest uzyteczny tylko w polsce. Chyba, zeby dostala prace w ambasadzie, albo w jakims urzedzie gdzie cudzoziemcy musza sie skomunikowac z polskimi pracownikami.
    • mumia_ramzesa Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:33
      Jesli od 3 lat nie pracujei nie pracowala nigdy to ma niewielkie szanse na znalezienie jakiejkolwiek pracy, chyba ze ktos ja gdzies wepchnie.
      • soulshunter Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:34
        Ałutostrady buduja. Bedzie praca na parkingach.
        • mumia_ramzesa Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 18:04
          Autostrad na razie nie buduja, bo - jak powiedzial jakis minister - "sa bardzo wysokie temperatury ujemne".
    • singielka33 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:40
      pracy marzeń można szukać do usranej śmierci jak to się mówi widać że nie chce się jej pracować...a bardziej nie musi skoro ma rodziców którzy ją utrzymują.
    • brak.polskich.liter Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 13:52
      Sadzimy, ze laska ma zero ambicji, wstydu i poczucia godnosci, skoro w wieku lat 25+, bedac w pelni sprawna (fizycznie w kazdym razie) pozwala utrzymywac sie rodzicom.

      Nie wiem, co to za zawod, bo piszesz dosc enigmatycznie. Ale jesli po kilku latach rzetelnego - zakladam - szukania pracy odpowiedniej do zdobytych kwalifikacji nic sie nie znajduje, to znaczy, ze te kwalifikacje sa guzik warte. Wyjsciem z szytuacji jest sie przekwalifikowac, doksztalcic, wzglednie przeprowadzic tam, gdzie na owe kwalifikacje jest popyt wsrod potencjalnych pracodawcow. Tyle, ze bezrobocie trwajace 3 lata polaczone z brakiem wczesniejszego doswiadczenia zawodowego raczej nie bedzie dzialac zachecajaco na pracodawcow. A kazdy kolejny rok w plecy to wieksza kupa.
      • cotbus76 Rzeczywiście ta sytuacja zaczyna być patologiczna, 09.02.12, 14:27
        ale nie można w czambuł potępiać kogoś kto chce wykonywać pracę w zawodzie, który sobie wybrał. Szczególnie w przypadku osób z wyższym wykształceniem. Po zakończeniu edukacji na poziomie wyższym większość ludzi ma wiedzę teoretyczną a umiejętności na poziomie zerowym lub no może +1 w dziesięciostopniowej skali. Problem w tym, że wszyscy szukają kogoś z co najmniej +5 za wynagrodzenie odpowiednie dla osoby z poziomem umiejętności absolwenta. I co najgorsze znajdują. I tak powstaje bardzo często błędne koło braku doświadczenia i braku możliwości jego zdobycia. Poza tym bądźmy ze sobą szczerzy są takie branże, że nawet najlepsze kwalifikacje ci nie pomogą jak nie jesteś z odpowiedniego układu politycznego ( cały lokalny sektor publiczny, który znam z autopsji a jak podejrzewam im wyżej tym jeszcze weselej) lub rodziny tudzież kręgu krewnych i znajomych królika ( większość korporacji zawodowych i to nie tylko prawniczych).
        Jednak w opisanym wypadku rzeczywiście wygląda to raczej na wypadek klasycznego pasożytnictwa i początek "zawodowego" bycia nieszczęśliwym bezrobotnym co to z jego kwalifikacjami nie ma pracy w tym kraju parafrazując pewną postać komediową.
        • jamesonwhiskey Re: Rzeczywiście ta sytuacja zaczyna być patologi 09.02.12, 15:12
          > ale nie można w czambuł potępiać kogoś kto chce wykonywać pracę w zawodzie, który > sobie wybrał. Szczególnie w przypadku osób z wyż

          a co wprzypadku gdy ktos sobie wybral zawod na ktory nie ma zapotrzebowania
          to jak by ktos kuznie otworzyl zeby kuc konie ,
          tyle ze promieniu 100km nikt kunia nie widzial od 10 lat
          • soulshunter Re: Rzeczywiście ta sytuacja zaczyna być patologi 09.02.12, 15:15
            > tyle ze promieniu 100km nikt kunia nie widzial od 10 lat
            o kowalstwie artystycznym ty slyszala, aaaaa?
            • jamesonwhiskey Re: Rzeczywiście ta sytuacja zaczyna być patologi 09.02.12, 19:22
              > o kowalstwie artystycznym ty slyszala, aaaaa?

              slyszalem ale ten akurat kowal umie tylko kuc podkowy
    • yoko0202 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 14:15
      1500 zł to zarabia moja córka w call center, uczennica liceum, mam nadzieję w związku z tym, że w przyszłości również nie będzie myśleć jak koń, tylko korzystać z okazji, żeby czegoś się nauczyć i zarobić na swoje potrzeby

      "pracę marzeń" to ja mam raptem od kilku lat, przedtem po prostu zarabiałam na życie no ale jeżeli niektórzy lubią latami siedzieć na zasiłku i czekać na cud, gromy z nieba itp., to ok.

      • siostra.bronte Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 14:26
        Tak długo jak dziewczyna będzie dostawała kasę na utrzymanie, tak długo nie będzie miała motywacji do prawdziwego szukania pracy. Przyzwyczaiła się do takiego życia. I trudno będzie to zmienić. Chyba, że rodzina odetnie kasę i będzie miała wtedy noż na gardle.
        A co do Twojej córki to podziwiam. Kiedyś miałam epizod z call center, po paru dniach "szkolenia" uciekłam z krzykiem.
        • yoko0202 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:34
          siostra.bronte napisała:

          > Tak długo jak dziewczyna będzie dostawała kasę na utrzymanie, tak długo nie będ
          > zie miała motywacji do prawdziwego szukania pracy. Przyzwyczaiła się do takiego
          > życia. I trudno będzie to zmienić. Chyba, że rodzina odetnie kasę i będzie mia
          > ła wtedy noż na gardle.
          zgadzam się, łatwo rozpieścić trudniej odzwyczaić, chociaż w sumie dużo zależy od charakteru - moja źle nie miała, dostawała zawsze naprawdę sporo kasy
          > A co do Twojej córki to podziwiam. Kiedyś miałam epizod z call center, po paru
          > dniach "szkolenia" uciekłam z krzykiem.
          dobrze trafiła po prostu, młoda wyluzowana ekipa, młody tolerancyjny szef, a uwijają się jak mróweczki i sami z siebie przyłażą w weekendy do roboty nieproszeni, bo dobrze płacą:), czyli - można :)
          • bojowa_gromnica Re: nie pojde do pracy bo... 12.02.12, 18:32
            obowiązkiem licealisty jest się przede wszystkim uczyć, a nie dorabiać w call center.
    • zetka50 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 14:31
      Widocznie dziewczyna ma bogatych rodziców, jakby nie dostawała kasy na ciuszki, kosmetyki... to by i ta praca za 1500 była dobra.
    • senseiek Ladna jest? To zawsze moze w agencji "pracowac".. 09.02.12, 14:33
      Ladna jest? To zawsze moze w agencji "pracowac".. :)
      • soulshunter Re: Ladna jest? To zawsze moze w agencji "pracowa 09.02.12, 14:57
        a jak ma plecy to moze wlasna agencje otworzyc.
    • szybiarz Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:14
      ja myślę że ma zbyt wysoką samoocenę, inna sprawa że młodzieży przez ostatnie lata nawkładano do głów, że po studiach będzie lekko i przyjemnie się pracowało, moja koleżanka po prawie zaocznym dostała propozycję w mojej firmie za "legendarne" 1500 i z umową o pracę, była wtedy na 4 roku, twierdziła że ma dużo nauki itp brednie, liczyła że może zostanie prawniczką jak Ally MacBeal albo trafi do kancelarii, skończyła staż w sądzie, od 2 lat szuka pracy i twierdzi że teraz zadowoliłaby się jakąkolwiek pracą biurową za 1500, tak wygląda rzeczywistość w Polsce B
    • minasz Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:16
      pytanie czy ta jej wymarzona praca w realu by jej sie podobała:)
    • kora3 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:24
      uwazam, ze dziewczyna jest kompletna kretynka - sorry.

      Głownie dlatego, że nawet jeśli nie chodzi jej o kase, skoro rodzice ją utrzymują (zadnego zasiłku nie ma, skąd, skoro nie pracowała?), to siedzac w domu i nie robiąc zawodowo zupełnie nic zmniejsza swe szanse na rynku pracy, z paru powodów. Pierwszy jest taki, ze nawet niekoniecznie zwiazane z wyksztalceniem jako taki m doswiadczenie zwykle przydaje sie takze w docelowej pracy, drugi - pracodawcy niechetnie widza osoby, które nie mają żadnego doswiadczenia zawofowego kilka lat po studiach, trzy, ze pracując ma się na ogół wiekcej mozliwosci poznawania innych ludzi, w tym pracodawców np.

      a moze kolezanka tak zwyczajnie leniuszek jest? Jej deklaracje o wymarzonej pracy dla mnie byłyby wiarygodne, gdyby np. wykonywała te prace na zasadach wolontariatu, czy współpracy czekając ewentualnie na umowę, czy propozycję z innej firmy, ale tak - dla mnie nie jest to przekonujące.
      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
      • minasz Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:26
        moze nie leniuszek a zwyczajnie nie nadaje sie do prac gdzie ma sie ciagła interakcje z klientem
        • kora3 Co wy ciagle z tymi kientami 09.02.12, 20:00
          macie? Kontakt z ludźmi w pracy to nie tylko kontrakt z kimś komu ma sie coś sprzedac.
          Niewiele jest zawodów, w których człowiek ma zagwarantowane, ze bedzie się stykać tylko z osobami ze swojej formy. Do głowey przychodzi mi ksiegowa, admin lokalnej sieci, kanalarz...?

          Sama nie czuje sie dobrze w sytuacji sprzedawcy, wiem , bo mam za sobą taki epizod. a mam bo zmieniłąm nkiedyś całkiem swoje zycie, przeniosłam sie daleko od rodziny i dla mnie oczywiste było, ze musze gdzies poracowac ...? Szans na prace w swoim zawodzie nie kmiałam wówaczas, a chociaz mój eks już partner teraz uwał, ze mozemy poczekac na noja prace w zawodzie ja chciałam podjąc tu prace gdziekolwiek. nie był tozywioł, ale dałam rade, po 5 misiacach znalazłam prace w zawodzie, a tamto doswiadczenie dało mi wiele wiedzy o sobie i innych rzeczy :)
          Ja naprawde nie umiem sprzedawac, szdzególnie w sytuacji oferowania komuś czegoś o co nie zabiega, takze takiem oferty ze strony ludz mnie deprymuja, ale bez przesady ...
          • minasz Re: Co wy ciagle z tymi kientami 09.02.12, 20:18
            była mowa o pracy w markecie i pracy jako kelnerka - a to jest praca bezposrednio z klientem
            • kora3 Re: Co wy ciagle z tymi kientami 09.02.12, 20:36
              no tak, ale sądze, ze były to przykłady po prostu
              • minasz Re: Co wy ciagle z tymi kientami 09.02.12, 20:44
                nie sadze - aby dostac prace ksiegowej musisz miec pewne umiejetnosci - miec chociazby podstawy rachunkowsoci czy umiec obsługiwac programy ksiegowe(nie wszyscy maja łatwosc nauki takich programów) jezeli chodzi o prace kanalarza to chyba kobiet tam nie zatrudniaja podejrzewam ze jest to ciezka fizyczna praca

                jedynie co mogłaby robic to praca na lini produkcyjnej- inne prace chyba jednak bedzie to kontakt z klientem(oczywiscie to tez nie jest proste bo oprocz znajomosci rynku trzeba przejsc mnostwo szkolen sprzedazowych no i miec naturalna smykałke)
                • kora3 Z tą wymarzoną pracą to moze być róznie 10.02.12, 09:21
                  Oj nie zrozumielismy się :)Piszac, ze sadze, ze to były przykłądy tzw. jakiejkolwiek pracy, miałam na mysli te kelnerkę, czy sprzedawce w markecie.

                  Natomiast piszac o ksiegowym, adminie, czy kanalarzu - chciałam poakzać przykłady prac, w których nie trzeba się w zasadzie przy dobrych układach kontaktować z jakimiś klientami, petentami, czy kontrahentami. Jak napisałąm - takich zawodów jest raczej mało i wcale nie kialam na mysli tego, ze mozna sobie od tak z marszu zostać ksiegowo, jako zajecie zastepcze do czasu znalezienia tej wymarzonej pracy, albo adminem. Być moze ta wspomniana kolezanka własnie nioe ma zdolnosci interpersonalnych i taki ma ten wymarzony zawód. (ksiegowa np.) i takie ma wykształcenie.

                  Tylko ... no widzisz, jesli ktoś ma chorobliwy lek przed kontaktami z ludźmi, to raczej się nadaje do leczenia z tego, a jesli to nie jest chorobliwe, to moze warto zwyczajnie spróbować? Przecież dziewczyna jest w sytuacji takiej, że rodzice ją utrzymują, wiec nawet jesli zacznie prace i stwierdzi, ze kompletnie jej nie lezy, zawsze moze z niej zrezygnować, noza na gardle typu : nie mam z czego zyc, nie ma.

                  Jak wspomniałam, ja smykałki do handlu nie mam, kompletnie sie w tym nie czuje, ani z jednego, ani z drugiego zawodu mego takie zajecie nie wynika:) Ale podjełam taką prace, bo to byłą jedyna mozliwa w tamtym czasie i tym miejscu. Sytuację miałąm dosc podobną do tej znajomej watkodawczyni, w tym sensie, ze gdybym nie pracowała nie byłoby nic strasznego, bo mój partner do którego przyjechałam był w stanie utrzymać nas oboje do zcasu, aż znajde prace w zawodzie, a gdybym była w potrzebie - na rodziców takze mogłam liczyć (nadal mogę, na szczescie nie muszę). Tylko, ze ja mam po pierwsze inny charakter, a po drugie mając 32 lata miałam stazu pracy 7 lat, mam na mysli prace etatową, nie licze dorabiania na studiach.

                  Chciałąm pójsc własnie do jakiejkolwiek pracy, bo niby co miałabym robić w domu czekając na partnera? Tym bardziej, ze byłąm w obcym miescie, nie miałąm tu wówczas zadnych znajomych, kontaktów. Praca co prawda nie pomogła mi w wyrobieniu sobie jakiś kontaktów, które pomogłyby w znalezieniu tej w zawodzie, ale pozwoliłą poznać realia tego miejsca, mentalnosc ludzi itp.
                  Całe 5 miesiecy tam popracowałam:), potem znalazłam prace w zawodzie.

                  A tak na marginesie, jak w tytule, z tą wymarzoną pracą znajomej wątkodawczyni, to moze być róznie. Bo jesli ktoś w jakimś zawodzie tak naprawde nigdy nie pracował, to moze mu sie to jawić, jako coś dla niego, a okazać sie moze, ze nie.

                  Wiem, praktyki zawodowe itd. ale to jednak coś innego ....Zawód, który ja wykonuje wielu jawi się jako "wymarzony" i czesto mamy okazję stykać się z praktykantami, stazystami. Powiem co, że mają czasem b. mylne przekonanie co do po pierwsze swych umiejetnosci, a po drugie zwyczajnie -talentu oraz predtspozycji do zawodu. Mieliśmy taką osobę u nas - po kierunkowych studiach, wiec wydawałoby się, ze wie o co w tym kaman.

                  Tylko, ze wiesz, na praktykach gdzie indziej napisała sobie co tam chce, puscili, albo nie, zwykle jakieś info krótkie ze strony internetowej. U nas miała na seriop poznać realia zawodu i wymiekła - bo zimno, bo stach, bo daleko, bo trzeba gadac z kimś niemiłym, bo brudno gdzieś, bo namolny ktoś itd. Wiec wiesz ...
                  • senseiek Re: Z tą wymarzoną pracą to moze być róznie 10.02.12, 12:13
                    Administratorzy sieci ciagle maja jakis kontakt z klientami- ludzmi ktorzy uzywaja jego sieci.. a jak padnie siec to juz w ogole- setki telefonow od zdenerwowanych klientow ;)
                    • kora3 Re: Z tą wymarzoną pracą to moze być róznie 10.02.12, 16:39
                      Mysłałąm raczej op adminie sieci w danej firmie, czyli osobie mającej kontakt w zasadzie tylko z pracownikami tejże firny:)
                      • senseiek Re: Z tą wymarzoną pracą to moze być róznie 10.02.12, 16:57
                        > Mysłałąm raczej op adminie sieci w danej firmie, czyli osobie mającej kontakt w
                        > zasadzie tylko z pracownikami tejże firny:)

                        A co za roznica kto dzwoni w srodku nocy i Cie budzi i kaze natychmiast naprawiac siec zdalnie, albo niezwlocznie jechac do serwerowni, zeby znow dzialala? Jakie znaczenie czy robi to pracownik firmy czy ktokolwiek inny?

                        Dlatego ja wylaczam komorke przed pojsciem spac.. :P
                        • kora3 Re: Z tą wymarzoną pracą to moze być róznie 10.02.12, 17:10
                          Wiesz, jesli ktos ma problem z kontaktami z ludźmi tak w ogóle, top powinieb albo zatrudnic się jako pustelnik etatowy, alboi leczyć ...

                          Jeden ma mozliwosc wyłączac komórkę - inny nie. Na ogół w wiekszosci zawodów nocna interwencja bywa rzadko potrzebna, o ile nie wcale. W moim jest czasem potrzebna, wiec nie wyłączam słuzbowej komórki i rzec musze, ze b. szybko wyeliminowałam zapedy do telefonowania do mnie nocą z czymś, co moze poczekać do rana. A jak nie moze - to wdzieczna jestem, ze ktos zadzwonił, tulko, ze ja nie mam problemu z kontaktami z ludźmi, ani z asertywnoscią :)
      • senseiek Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:29
        Przeciez jak pojdzie pracowac do tesco, to i tak nie bedzie mogla wpisac tego do CV.. chyba ze bedzie szukac pracy w Carrefour ;)
        • fuks0 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:37
          Oczywiście, że może. I wielu pracodawców wolałoby przyjąć do pracy kogoś na "sensowne" stanowisko kto pracował do tej pory przez 2 lata w supermarkecie niż kogoś kto siedział 2 lata na bezrobotnym i pierdział w kanapę przed TV.
          • senseiek Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:40
            > Oczywiście, że może. I wielu pracodawców wolałoby przyjąć do pracy kogoś na "se
            > nsowne" stanowisko kto pracował do tej pory przez 2 lata w supermarkecie niż ko
            > goś kto siedział 2 lata na bezrobotnym i pierdział w kanapę przed TV.

            To zalezy od zawodu.
            Programista, grafik komputerowy 2d/3d, muzyk, webmaster mogl robic w domu freelance. A tego przeciez nie bedzie mogl udokumentowac i wpisac w CV.
            Za to wpisanie ze robil w tesco zdeklasowalo by go kompletnie jako specjaliste..
            • czadroman Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:45
              fristajla na wózku widłowym w tesko
            • fuks0 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:49
              Prędzej zdeklasuje go kompletny brak doświadczenia zawodowego. Poza tym i tak nie będzie traktowany jako specjalista - bo i jak można traktować kogoś jak specjalistę jeżeli nie ma żadnego doświadczenia zawodowego?

              Ciężko zresztą traktować pracę freelancera jako bezrobocie. Poza tym można to wpisać i udokumentować w CV - choć to zależy oczywiście od projektów i od tego dla kogo się je robiło. Zresztą, aby pracować jako freelancer (i być w zgodzie z prawem) powinno się założyć firmę.
              • czadroman Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 16:01
                nie trzeba, trzeba to podatek zapłacić
                • best.yjka Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 21:36
                  Ale jeszcze jest portfolio, gdzie się prace prezentuje. O ile ma się jakiś dorobek i jest się czym pochwalić.
                  • czadroman Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 21:42
                    tyż prowda, jeszcze testy każom robić, czasem kawy nie dają, soby sprawdzić, czyś twardy w sytuacjach kryzysowych
      • alpepe Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:48
        ktoś tu ostatnio popełnił wątek o rodzicach krzywdzących dorosłe dzieci. Może i tu rodzice są nadopiekuńczy.
        • best.yjka Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 21:37
          > ktoś tu ostatnio popełnił wątek o rodzicach krzywdzących dorosłe dzieci. Może i
          > tu rodzice są nadopiekuńczy.

          Też tak może być.
    • fuks0 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:34
      Że jest pasożytem, na >95% nie znajdzie pracy zawodzie i będzie najprawdopodobniej w przyszłości petentką w MOPSie.

      > uwazacie, ze lepiej pojsc do tymczasowej pracy ponizej kwalifikacji nawet za te
      > 1500 a w miedzyczasie szukac czegos lepszego, czy czekac na prace marzen...

      Czekać można do śmierci i się nie doczekać. Z każdym kolejnym miesiącem swojego bezrobocia coraz bardziej zmniejsza swoje szanse na dostanie jakiejkolwiek pracy.
    • czadroman Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:38
      pie..., nie robie
    • stukostrach-jeden Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 15:42
      Ze pracować nie chce, a za kilka kilkanaście lat będzie szukac kolejnych wymówek zeby nie pracować i kombinować rentę. Swoja droga co ona robi całymi dniami? Szuka pracy ;)
      • senseiek Eh, te pracoholiki... juz sobie zycia bez pracy.. 09.02.12, 16:05
        stukostrach-jeden napisała:

        > Ze pracować nie chce, a za kilka kilkanaście lat będzie szukac kolejnych wymówe
        > k zeby nie pracować i kombinować rentę. Swoja droga co ona robi całymi dniami?
        > Szuka pracy ;)

        Eh, te pracoholiki.... juz sobie zycia bez pracy nie potraficie wyobrazic :P
        • czadroman Re: Eh, te pracoholiki... juz sobie zycia bez pr 09.02.12, 16:10
          na pracoholizm renty nie dają, na alkoholizm tak, więc będę pił
          • senseiek Re: Eh, te pracoholiki... juz sobie zycia bez pr 09.02.12, 16:11
            > na pracoholizm renty nie dają, na alkoholizm tak, więc będę pił

            No to zapraszam do mnie. Napijmy sie razem ;)

            W Biedronce maja zajefajne Porto.
            20 zl za butelke, wiec to nie jest jakies g.. :)
            dotrzechdych.pl/wp-content/uploads/2010/10/porto-z-biedronki-225x300.jpg
        • ka-mi-la789 Re: Eh, te pracoholiki... juz sobie zycia bez pr 09.02.12, 16:56
          senseiek napisał:

          > Eh, te pracoholiki.... juz sobie zycia bez pracy nie potraficie wyobrazic :P

          Ja tam życie bez pracy wyobrażam sobie jak najbardziej, za to bez pieniędzy - ni cholery. A że w naszych szerokościach geograficznych pieniądze biorą się z pracy...
        • kora3 no, ja nie potrafię :) 10.02.12, 18:06
          w zasadzie, to mprawde mówiac mam tak,a sytuację, ze pracować nie musze w sensie - dla kasy:) Ale nie wyobrazam sobie zycia bez pracy...Chyba, ze zmusiłaby mnie sytuacja zdrowotna, opieki nad kimś itd. I miałam tak od zawsze, jeszcze w sredniej szkole dorabiałam korkami, kelnerowaniem, hostessowaniem, to samoi na studiach, choc nie musiałam (miałam stypendium i rodziców mogacych mnie sponsorowac).

          a tak po prawdzie, to takie osoby, jak ta panna mi nie przeszkadzają w sumie - nie chce, niech nie pracuje. Tyle tylko, ze jak jej todzice (nie zycze) przestaną ja sponosorowac np. pochoprowawszys ie, czy zmarłwszy, ona - zdrowa wykształcona osoba zdolna do pracy, bedzie zyc z zaiłkow zmoich podatków.

          Moim osobistym zdaniem rodzice, którzy tak traktują swe dzieci robią im krzywde. Mam taką osobę w otoczeniu, nawet dwie (zaraz bedzie, ze "obrabian de":)). Jedna kobieta dobija do 50. ma dorosłą córke. Obie nie pracują - dla córki - absolwentki liceum hotelarskiego "nie ma w tym kraju pracy" (jak dla F. Kiepskiego i jak on panna się za granice do roboty też nie wybiera), a matce wszyscy kłody pod nogi rzucają i po prostu nigdzie miejsca nie zagrzewa. A prawda jest taka, ze gra wielką gwiazde, wybrzydza, nietzetelna itd. Obie utrzymuje matka kobitki, niepracująca nigdy, ale wdowa po dobrze zarabiajacym ojcu (póki zył , to on utrzymywał, załatwiał córce kolejne prace) oraz brat tejze, zaradny gosc, na którego kobitka narzeka, ze za mało ja wspomaga i mysli TYLKO o swej zonie i dzieciach (brat opłaca mieszkanie, media, net, przysyła coś dosc regularnie). Druga osoba to singiel w wieku ok. 30 lat, którego na współprace wsadził wpływowy wujek, z widokami na etat. Niestety firma jest prywatna, efekty pracy dosc wymnierne, wiec widoki sa marne, bo człek jewst wiecznie "chory, ma rodzinną sprawe, jest za zimno, za coepło itd. Płacą mu za to co zrobi, czyli b. niewqiele, ale jego to strzyka, bo mieszka, je otd u rodziców, a za to co zarobi kupi sobie kurtkę, albo buty i jest ok:) Tyle tylko, ze dezorganizuje innym prace, bo np. poumawia sie z kimś, a potem dzwoni (3 dzień w tygodniu), ze zachorzał i trzeba nie wiedzac o co chodzi gadac z kudźmi, co in z nimki wczesniej coś ustalił.
          Moze to i lepiej, jak taki nierób zwyczajnie siedzi w domu i nikomu nie przeszkadza... ?:)
    • akle2 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 17:08
      Jaki to zawód? Bo jeśli inżynier, lekarz, prawnik, i nadal nie ma pracy, to znaczy że jest po prostu kiepska w tym zawodzie i powinna może się przestawić na stylizację paznokci.
      Jeśli zaś są to jakies studia humanistyczne no pewnie będzie szukać i szukać i szukać aż wreszcie zgodzi się na ten market, bo nawet najcierpliwszy sponsor po jakimś czasie będzie miał dość.
      Moim zdaniem powinna przyjąć cokolwiek na pół etatu, aby mieć czas chodzić na rozmowy kwalifikacyjne i aby nie umrzeć z głodu, choć i tak jest panisko, bo ma gdzie mieszkać.
    • sabriel Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 17:30
      Lepszy rydz niż nic. Lepiej mieć 1500zł niż nie mieć nic,zwłaszcza w sytuacji gdy się od 3 lat szuka pracy.Ja bym absolutnie nie wybrzydzała. Można pracować i jednocześniej dalej czegoś szukać.
      Dobrze jest się chociaż gdzieś zahaczyć bo może to być trampolina do czegoś innego.
      A tak to można siedzieć drugie 3 lata i czekać na pracę marzeń. A taka luka w cv nie wygląda dobrze i dobrze niestety o kimś nie świadczy.
    • 83kimi Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 17:35
      Ja bym na miejscu tej dziewczyny poszła na praktyki czy staż. Skoro i tak dostaje pieniądze od rodziców, nie musi sie o nie martwić, więc mogłaby to wykorzystać, żeby zdobyć doświadczenie. Przez 3 lata miałaby okazje zdobyć naprawdę duże doświadczenie i teraz mogaby dosta dobrą pracę. A po samych studiach bez praktyki nic dziwnego, że nie ma pracy.
      • nolus Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 17:46
        3 lata po studiach nie pracować to katastrofa,ale czy sytuacja osoby,która po studiach wykonywała kilka prac ze stażem 3,4 m-cy to lepiej?
        • 83kimi Re: nie pojde do pracy bo... 10.02.12, 09:27
          nolus napisała:

          > 3 lata po studiach nie pracować to katastrofa,ale czy sytuacja osoby,która po s
          > tudiach wykonywała kilka prac ze stażem 3,4 m-cy to lepiej?

          Dobry staż może trwać rok. A to już dużo czasu, żeby się nauczyć wielu rzeczy.
    • izabellaz1 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 18:24
      Wiej, bo będzie czekała przez najbliższe 10 lat aż jej zaproponują kierownicze stanowisko :D
      • lejdi.oprych Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 18:42
        a jakie miasto??? teraz niestety cała masa absolwetnów siediz na bezrobociu, pracy po prostu nie ma nawet w wawie o czym sama powoli sie przekonuję:(( i przez 3 lata w up nawet stazu jje nie znaleźli?
        • khadroma Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 18:46
          Ferdynanda Kiepska! Nie ma pracy dla ludzi z jej zawodem. ;)
          • izabellaz1 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 18:51
            khadroma napisała:

            > Ferdynanda Kiepska! Nie ma pracy dla ludzi z jej zawodem. ;)

            A mnie się Griswoldowie przypomnieli i słynny Edie :D
        • berta-death Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 20:33
          > i przez 3 lata w up nawet stazu jje nie znaleźli?

          A czy UP komukolwiek, kiedykolwiek jakąś pracę znalazł? Inną niż fizyczna. A pracę oferują zgodną z wykształceniem, więc magistrowi nie zaproponują pracy sprzątaczki. Zaproponują ją absolwentowi podstawówki bądź zawodówki. Zerknij sobie na oferty pracy w urzędach. Nie ma tam niefizycznych prac, z wyjątkiem prac dla osób ze statusem absolwenta. Takich pracowników nikt nie rekrutuje przez urząd pracy.
          • paulina7171 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 20:55
            berta-death napisała:

            A czy UP komukolwiek, kiedykolwiek jakąś pracę znalazł? Inną niż fizyczna. A pracę oferują zgodną z wykształceniem, więc magistrowi nie zaproponują pracy sprzątaczki. Zaproponują ją absolwentowi podstawówki bądź zawodówki. Zerknij sobie na oferty pracy w urzędach. Nie ma tam niefizycznych prac, z wyjątkiem prac dla osób ze statusem absolwenta. Takich pracowników nikt nie rekrutuje przez urząd pracy.

            Zgadzam się w zupełności. A i szanujące się firmy także doskonale zdają sobie sprawę z tego, dlatego też szukają pracowników innymi sposobami, urzędy pracy omijając szerokim łukiem.
    • marian819 obecnie nie ma sensu pracowac 09.02.12, 18:45
      obecnie nie ma sensu pracowac, ja od 3 miesiecy nie pracuje i wyszlo mi to na dobre. Kiedy jest mroz ja sie grzeje w lozku do 9 rano ,potem sniadanie, jakis film, spacer , obiad i mam fajrant ;)
      za 1500 nie se inni robiom
      • akle2 Re: obecnie nie ma sensu pracowac 09.02.12, 20:20
        Eee, za jakiś czas znudzisz się swojej sponsorce i znajdzie sobie nowe ciacho ;P
        Podobno Madonna szuka teraz chłopaka.
    • berta-death Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 18:48
      Jak przez 3lata nie znalazła pracy zgodnej z profilem swojego wykształcenia to już nie znajdzie. Cudów nie ma a te 3lata bezrobocia też w cv nie będą wyglądały zachęcająco dla ewentualnego pracodawcy. Po tym czasie to jej już nawet ta bezużyteczna teoria wykładana na studiach wyleciała z głowy. Obawiam się, że nawet czegoś biurowego niezgodnego ze swoim wykształceniem nie znajdzie. Bo nie jest łatwo znaleźć pracę. A jak się nie ma żadnego doświadczenia zawodowego ani statusu studenta bądź stażysty, to staje się to niemożliwe. Można sobie do usranej śmierci wysyłać tysiące cv i nawet nikt ich nie przeczyta.

      Podobnie jest z pracą w charakterze sprzedawcy hamburgerów, wykładacza towarów czy szorowacza garów. Jak się tam utknie, to najczęściej na resztę życia, bez perspektyw na awans, podwyżkę, czy zmianę pracy. Nawet do cv się tego nie da wpisać, bo nie daje to żadnego doświadczenia zawodowego potrzebnego do jakiejkolwiek ambitniejszej pracy. A harówa tam jest taka, że mało kto wydoli.

      Dziwię się jej rodzinie, że jej nie znaleźli jakiejś pracy, bo bez znajomości w tym kraju to się nie da. Jakiejkolwiek wymagającej studiów i choć trochę zbliżonej do profilu wykształcenia. Na początek, choćby i za 1500 na rękę, powinno wystarczyć. A jak już się zahaczy w branży, to dalej powinno jakoś pójść. Będzie miała przynajmniej jakieś własne kontakty w środowisku i jeszcze będzie miała co do cv wpisać. Ta rodzina to jakieś menele ze slumsów, że nie mają wśród swoich krewnych i znajomych ani jednej osoby, która mogłaby wepchnąć ich córkę do pracy?
      • fuks0 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 18:59
        >bo bez znajomości w
        > tym kraju to się nie da.

        Da się.
        • berta-death Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 20:16
          Jak się da, skoro się nie da. Musisz mieć kogoś kto chociażby podstawi szefowi pod nos twoje cv, albo zarekomenduje cię komu trzeba. A wcześniej poinformuje cię, że gdzieś tam poszukują pracownika z twoimi kwalifikacjami. Zwłaszcza podczas szukania pierwszej pracy, gdzie na jedno stanowisko przysyłanych jest kilkaset cv, z których każde wygląda jak kserokopia poprzedniego, bo każdy aplikant ma studia i żaden nie ma doświadczenia.
          • fuks0 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 20:30
            Da się. Sam jestem tego przykładem, znam sporo osób, które zresztą też tym przykładem mogłyby być. Jedyną pracę, którą miałem po znajomości, to wakacyjna praca jako "pomocnik" w pewnym "warsztacie" jakiem jeszcze do liceum uczęszczał. Kolejnych kilka sam sobie "załatwiałem". Wszystko pozostałe z ogłoszeń na gazeta.pl/gazeta wyborcza i pracuj.pl, ewentualnie z ogłoszeń wewnątrz-firmowych.

            >bo każdy aplikant m
            > a studia i

            Startowałem jako absolwent liceum i walczyłem o pracę z absolwentami wyższych uczelni.

            > żaden nie ma doświadczenia.

            Ale jedni posiadają pewne umiejętności i wiedzę, a inni nie. Jeden napisze CV bezbłędnie, harmonijnie i ładnie stylistycznie, a drugi nawali byków.
            • berta-death Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 20:44
              Jednemu cv przeczytają a stu innym nie. Nie sądzisz chyba, że jak ktoś dostanie 670cv w odpowiedzi na swoje ogłoszenie, to przeczyta je wszystkie. Zwłaszcza, że wszystkie będą zawierały niemal identyczne wpisy. Oczywiście zakładając, że jest to uczciwa rekrutacja i faktycznie ktoś chce sobie zatrudnić kogoś z ulicy. Wyciągnie na chybił trafił z 10, z marszu odrzuci te które nie spełniają formalnych wymogów, bo też się takie zdarzyć mogą, odrzuci jeszcze jakieś, które mu się z jakiegoś powodu nie spodobają i zaprosi z 5 losowo wybranych osób na rozmowę. A one wszystkie zaprezentują się bardzo podobnie i najpewniej żadna nie zachwyci. Ale na samą myśl, że będzie znów musiał czytać te aplikacje i znów gadac z jakimiś nieciekawymi typami, to zatrudni na chybił trafił jedną z nich. I ta jedna będzie się cieszyć, że pokonała tylu kandydatów, skakać pod sufit, że jest alfą i omegą, gadać wszem i wobec, że jak się chce i jest się dobrym to uczciwie można pracę dostać. Pozostałe 669 osób będzie gadać co innego.
              • fuks0 Re: nie pojde do pracy bo... 09.02.12, 20:53
                1. Składa się CV aż do skutku.
                2. I/albo dąży się do tego, żeby na stanowisko, na które się aplikuje nie było 600 osób, które spełniają wymagania, tylko góra 5-10.

                > I
                > ta jedna będzie się cieszyć, że pokonała tylu kandydatów, skakać pod sufit, że
                > jest alfą i omegą, gadać wszem i wobec, że jak się chce i jest się dobrym to uc
                > zciwie można pracę dostać.

                Kiepska "żaluzja", nie dostałem 1 raz pracy, zmieniałem ją już kilka razy.
              • senseiek Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 10.02.12, 12:41
                Powinnas pracowac w kabarecie.. :D

                670 CV? Gdzie? W jakiej pracy kiedykolwiek widzialas tylu kandydatow?

                Ludzie przewaznie:
                - aplikuja do pracy w ich miescie
                - w miejsce gdzie moga szybko i latwo dojechac w rozsadnym czasie czyli max 1h w jedna strone.
                w przeciwnym wypadku beda musieli wynajac mieszkanie i sie przeniesc. A co za tym idzie pensja ich sie uszczupli o ta sumke np. 1200-1800 zl w przypadku mojego miasta. Czyli aplikujac do pracy w ktorej maja dostac 3500 - 1800 = 1700 zl zostaje w rece. Czyli rownie dobrze moga isc do pracy za 1750 zl, ale w okolicy w ktorej mieszkaja, bo beda mieli 50 zl wiecej w rece.
                • berta-death Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 10.02.12, 12:52
                  To widzę, że mało w życiu widziałeś, jak nie wiesz, że na prasowe ogłoszenie o rekrutacji na stanowisko nie wymagające jakiś szczególnych kwalifikacji, uprawnień i doświadczenia zawodowego, wpływa po kilkaset aplikacji. Bywa, że 600 albo i więcej.
                  W zasadzie nawet sam możesz to sprawdzić, wejdź sobie na dowolny portal z ogłoszeniami o pracę, gdzie zgłaszać swoje kandydatury można on-line i gdzie są liczniki wysłanych cv na dane ogłoszenie.
                  • senseiek Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 10.02.12, 13:42
                    > W zasadzie nawet sam możesz to sprawdzić, wejdź sobie na dowolny portal z ogłos
                    > zeniami o pracę, gdzie zgłaszać swoje kandydatury można on-line i gdzie są licz
                    > niki wysłanych cv na dane ogłoszenie.

                    Daj linka, a nie lej wody..
                    • berta-death Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 11:19
                      Linki to już ci podesłali. Resztę sam możesz sobie znaleźć. Googiel powinien wyświetlić ci wszystkie pracowe portale ogłoszeniowe. Część z nich ma liczniki wysłanych zgłoszeń a prawie wszystkie mają liczniki odwiedzin strony, co można sobie łatwo przeliczyć na prawdopodobną ilość wysłanych cv. Możesz też pogadać z ludźmi mającymi firmy bądź pracującymi w kadrach, ile dostają dziennie cv-spamu. Czy to w formie mailowej czy osobiście w zębach przyniesionych przez szukających pracy.

                      Przypominam, że cały czas mówimy o stanowiskach dla absolwentów. Czyli nie wymagających większego doświadczenia zawodowego ani uprawnień. A takich ogłoszeń jest zdecydowana większość, bo inżyniera z uprawnieniami i 10-letnim stażem nikt nie szuka przez internet.
                      • fuks0 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 11:33
                        > Przypominam, że cały czas mówimy o stanowiskach dla absolwentów. Czyli nie wyma
                        > gających większego doświadczenia zawodowego ani uprawnień. A takich ogłoszeń je
                        > st zdecydowana większość, bo inżyniera z uprawnieniami i 10-letnim stażem nikt
                        > nie szuka przez internet.

                        To co zalinkowałem, to były ogłoszenia o pracę na stanowiskach, na których z powodzeniem mogli pracować absolwenci liceum. Od absolwenta studiów już powinno wymagać się nieco więcej. I w ogłoszeniach, których czegoś wymagają, więcej niż ~100 aplikacji nie ma,
                        a sensownych aplikacji czasami przychodzi jedynie kilka (większość nie spełnia postawionych w ogłoszeniu wymagań).
                        • berta-death Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 12:25
                          W PL mamy 2mln studentów. Z prostego rachunku wynika, że co roku na rynek wchodzi 400tys absolwentów. Dodając do tego drugie tyle licencjatów, to mamy prawie milion chętnych do pracy. A jeszcze trzeba dodać absolwentów techników, szkół policealnych i maturzystów, którzy nie kontynuują nauki. A to wszystko są osoby tak naprawdę bez żadnych kwalifikacji, wiedzy i doświadczenia zawodowego. Potrafią dokładnie tyle samo co przeciętny gimnazjalista. Żywcem nie ma tylu miejsc pracy, żeby wystarczyło dla wszystkich. Stąd te kilkaset odpowiedzi na każde ogłoszenie, które jest kompatybilne z tym co te osoby sobą reprezentują.

                          Większość tych osób i tak dostaje pracę, bo jak już się przekonają, że sami w tym świecie wiele nie zdziałają, to wracają na łono rodziny i biorą to co im tata albo mama załatwią. Najczęściej prace nie do końca zgodne z wykształceniem i niewiele płatne, ale od czegoś trzeba zacząć. Bo potem jak już się coś potrafi i jak już się zaistniało w świecie zawodowym i ma własne kontakty to już jest łatwiej.
                          • fuks0 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 13:02

                            > W PL mamy 2mln studentów. Z prostego rachunku wynika, że co roku na rynek wchod
                            > zi 400tys absolwentów.

                            Jak najbardziej nie wychodzi tak :) Niektórzy studiują nieco dłużej niż 5 lat (z różnych przyczyn), niektórzy nigdy rozpoczętych studiów nie kończą.

                            > A to wszystko są osoby
                            > tak naprawdę bez żadnych kwalifikacji, wiedzy i doświadczenia zawodowego.

                            Nie, to w dużej mierze osoby, które umieją tyle co przeciętny gimnazjalista, ale część na szczęście umie sporo więcej (czy to ucząc się na studiach, czy to ucząc się na własną rękę).

                            > Większość tych osób i tak dostaje pracę, bo jak już się przekonają, że sami w t
                            > ym świecie wiele nie zdziałają, to wracają na łono rodziny i biorą to co im tat
                            > a albo mama załatwią. Najczęściej prace nie do końca zgodne z wykształceniem i
                            > niewiele płatne, ale od czegoś trzeba zacząć. Bo potem jak już się coś potrafi
                            > i jak już się zaistniało w świecie zawodowym i ma własne kontakty to już jest ł
                            > atwiej.

                            Z tym powszechnym wracaniem na łono rodziny i braniem tego co im rodzice załatwią się nie zgodzę, co do tego że wiele osób musi się zadowolić mało-ambitną, mało-perspektywiczną, i niewiele-płatną pracą, to się zgodzę. W końcu w firmach sami dyrektorzy pracować nie mogą, muszą być też osoby, które pracują na produkcji, czy zajmują się sprzedawaniem warzyw. W Polsce zbyt dużo osób studiuje i ma z księżyca wzięte oczekiwania. Jest to spowodowane wpajaniem głupot dzieciom przez rodziców i przez media/społeczeństwo odnośnie edukacji i pracy. Na chwilę obecną zwykły budowlaniec zarobi więcej niż większość absolwentów, a to tylko dlatego że rodzice zamiast wysłać swojego co najwyżej przeciętnie inteligentnego dzieciaka do zawodówki/technikum (w większości liceów ciężko nauczyć się czegoś konkretnego, co się w przyszłej pracy może przydać), to pchają go na siłę na studia i demonizują pracę fizyczną.
                            • senseiek Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 13:16
                              > > W PL mamy 2mln studentów. Z prostego rachunku wynika, że co roku na rynek
                              > wchod
                              > > zi 400tys absolwentów.

                              Mysle, ze berta troche przesadzila z liczbami..

                              Liczba absolwentow konczacych w 25 roku zycia studia powinna byc mniejsza niz liczba np. 1-szo klasistow idacych do podstawowki.

                              Tabela nr 5
                              Ludność Polski wdłg płci i wieku w % w stosunku do ludności ogółem w roku 1991.
                              Źródło: „Świat w liczbach 1995”

                              Wiek Kobiety w % Mężczyźni w %
                              0-4 3,8 4,0
                              5-9 4,4 4,5
                              10-14 4,1 4,3
                              15-19 3,7 3,8
                              20-24 3,2 3,3

                              min: 38 mln ludzi * 3,3%= 1,25 mln / 5 lat = 250 tys ludzi na jeden rocznik
                              max: 38 mln ludzi * 4,5%= 1,71 mln / 5 lat = 340 tys ludzi na jeden rocznik

                              > Jak najbardziej nie wychodzi tak :) Niektórzy studiują nieco dłużej niż 5 lat (
                              > z różnych przyczyn), niektórzy nigdy rozpoczętych studiów nie kończą.

                              To wcale nie zmienia faktu, ze te osoby gdzies musza pracowac..

                              > Nie, to w dużej mierze osoby, które umieją tyle co przeciętny gimnazjalista, al
                              > e część na szczęście umie sporo więcej (czy to ucząc się na studiach, czy to uc
                              > ząc się na własną rękę).

                              A gimnazjalista nie moze sie uczyc na wlasna reke? ;)

                              > Jest to spowodowane wpajaniem głupot dzieciom
                              > przez rodziców i przez media/społeczeństwo odnośnie edukacji i pracy. Na chwilę
                              > obecną zwykły budowlaniec zarobi więcej niż większość absolwentów, a to tylko
                              > dlatego że rodzice zamiast wysłać swojego co najwyżej przeciętnie inteligentneg
                              > o dzieciaka do zawodówki/technikum (w większości liceów ciężko nauczyć się czeg
                              > oś konkretnego, co się w przyszłej pracy może przydać), to pchają go na siłę n
                              > a studia i demonizują pracę fizyczną.

                              Praca fizyczna to nic fajnego..
                              • berta-death Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 13:34
                                Wg oficjalnych danych w roku akademickim 2011/2012 w Polsce studiowało ok 1800tys osób. Czyli niemal 2mln. Studia trwają przeciętnie 5lat, czyli na każdy rok przypada średnio 360tys studentów. Zatem tyle też musi być rok w rok magistrów. Tyle też musi być licencjatów. I żeby oni wszyscy znaleźli zatrudnienie, to rok w rok musiałoby być prawie milion nowych miejsc pracy. A tyle nie ma, nawet biorąc pod uwagę, że rok w rok część osób odchodzi na emerytury.
                                • fuks0 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 13:48
                                  >Studia trwają przeciętnie 5lat, czyli na każdy rok
                                  > przypada średnio 360tys studentów.

                                  Bzduuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuryyyyyyyyy!!!!

                                  Na 1. roku jest zdecydowanie więcej studentów niż na 5!!!

                                  > I żeby oni wszyscy znaleźli zatrudnienie, to ro
                                  > k w rok musiałoby być prawie milion nowych miejsc pracy.

                                  Bzdury! Jak już coś, to liczy się jeden rocznik, a nie 2! Liczba tytułów nie ma żadnego znaczenia.
                              • fuks0 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 13:41
                                > Mysle, ze berta troche przesadzila z liczbami..

                                Być może, nie chciało mi się sprawdzać.

                                > To wcale nie zmienia faktu, ze te osoby gdzies musza pracowac..

                                Część musi, część nie musi. Wyliczenia błędne ponieważ, nie wziąłeś pod uwagę tego, że jest niemało osób, które studiują w nieco późniejszym wieku (choć głównie na zaocznych).

                                > A gimnazjalista nie moze sie uczyc na wlasna reke? ;)

                                Może, ale raczej mało gimnazjalistów uczy się na własną rękę tego, co może im się przydać w pracy :)

                                > Praca fizyczna to nic fajnego..

                                To zależy. Jakbym miał do wyboru pracować na szeregowym, niewyspecjalizowanym stanowisku biurowym (a na takim większość osób kończy i od takiego zaczyna) do końca życia, albo pracować jako pracownik wykończeniówki (i potencjalnie w przyszłości założyć własną firmę wykończeniową)/jako operator ciężkiego sprzętu to bym wybrał pracę fizyczną :) Przynajmniej byłoby mnie stać na przyzwoite życie.
                            • berta-death Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 13:50
                              Z tymi studiami to jest jakiś globalny trend. Polska nie plasuje się w ścisłej czołówce pod względem odsetka osób studiujących. Ale niewiele jej brakuje.
                              I w żadnym kraju nie przekłada się to na zwiększoną ilość miejsc pracy na stanowiskach wymagających jakiś ponadprzeciętnych kompetencji i wiedzy. Taksówkarze z doktoratami nie są rzadkością. Ludzie studiują dla własnej satysfakcji, żeby podnieść poziom swojej wiedzy ogólnej, żeby przedłużyć sobie dzieciństwo, bądź poznać ciekawe osoby, liznąć trochę wielkiego świata, na własne oczy zobaczyć jak wygląda prawdziwy profesor, itp.

                              Na dobrą sprawę to do żadnej z fizycznych prac nie potrzeba nawet podstawówki, wystarczy trochę poterminować u kogoś kto pokaże co i jak. Przez wieki te prace były wykonywane przez analfabetów, którzy o świecie wiedzieli tylko tyle co im ksiądz z ambony powiedział.
                              A do pracy w szeroko pojętej administracji to wystarczą 3 klasy podstawówki, żeby delikwent potrafił czytać, pisać i rachować. Reszty nauczy się na stażu. I przez wieki tak właśnie się działo. Jeszcze przed wojną te wszystkie sekretarki i urzędniczki to były absolwentki podstawówek, które potem jakieś szkoły sekretarek i pracownic biurowych kończyły. Czyli de facto takie zawodówki przyuczające do papierkowej roboty i pisania na maszynie. Nawet nauczyciele nie byli po studiach. Część nawet ogólnokształcących szkół średnich nie miała, tylko seminaria nauczycielskie. I dawali radę nie gorzej niż dzisiejsi absolwenci szkół wszelakiego stopnia, pełni tytułów i dyplomów.
                      • senseiek Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 12:56
                        > Linki to już ci podesłali.

                        Nie badz smieszna! Fuks dal link do pracy recepcjonistki!
                        Takie to prace sugerujesz ze wymagaja posiadania znajomosci??
                        • berta-death Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 13:22
                          Znajomości w znaczeniu kontaktów. Nie sądzisz chyba, że ktoś naprawdę przeczyta te kilkaset cv. Może ewentualnie na chybił trafił sobie wyciągnąć kilka, potem zaprosić te osoby na rozmowę i potem znowu na chybił trafił zatrudnić pierwszą lepszą. Tylko po co ktoś miałby się w coś takiego bawić, skoro szybciej i prościej zapytać znajomych, czy nie znają kogoś kto chciałby sobie w recepcji popracować i jeszcze by się sprawdził w tej robocie. Przecież te ogłoszenia to tylko czubek góry lodowej, rzeczywistych ofert pracy.
                          Jak to znajoma doradczyni zawodowa twierdziła, dają je jedynie pracodawcy trzeciej kategorii, bo nikt inny nie szuka pracownika poprzez jakieś portale ogłoszeniowe. A dotarcie do pracodawcy nie będącego pracodawcą trzeciej kategorii wymaga posiadania jakiś kontaktów w branży.
                          • siostra.bronte Dokładnie tak jest. 12.02.12, 13:35
                            Na rozmaitych kursach dla bezrobotnych słyszałam, że oferty na otwartym rynku pracy, czyli dostępne dla wszystkich to tylko ok. 30% wszystkich ofert. Byłam w szoku! Aż 70% to oferty pracy, które rozchodzą się po osobach znajomych i polecanych przez pracowników firmy. To tańsze i wygodniejsze niż zamieszczanie ogłoszeń.
                          • fuks0 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 13:42
                            > A dotarcie do pracodawcy nie będącego pracodawcą trzeciej kategorii wyma
                            > ga posiadania jakiś kontaktów w branży.

                            O kurcze, pracuję u pracodawcy 3. kategorii :)
                • akle2 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 10.02.12, 18:21
                  senseiek napisał:

                  > w przeciwnym wypadku beda musieli wynajac mieszkanie i sie przeniesc. A co za t
                  > ym idzie pensja ich sie uszczupli o ta sumke np. 1200-1800 zl w przypadku mojego miasta.
                  >

                  Najmocniej przepraszam, a w swoim mieście nie muszą nic wynajmować?? Wiadomo, koszty życia w aglomeracji większe, a w swoim mieście pewnie mają komunalne gniazdko, albo własnościowe, albo u rodziców, wtedy rzeczywiście wszystko zostaje w portfelu, no ale nie wszyscy mają to szczęście. Wówczas tracą tylko na różnicy między kosztami życia u siebie a w aglomeracji, zyskują zaś na weekendowych dojazdach, no i małżonkę z dzieciątkiem widzą codziennie a nie od święta.
                  • paulina7171 Re: Senseiek, chciałeś linka, to masz, czytaj: 10.02.12, 18:47
                    www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Setki-chetnych-do-pracy-w-ECS-n54706.html
                    Jakieś dwa-trzy lata temu była głośna na całą Polskę sprawa ogłoszenia na jakieś niskie, kiepsko płatne stanowisko urzędnicze w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim (lub marszałkowskim, nie pamiętam dokładnie).

                    Zapamiętałam, że zgłosiło się blisko 600 osób, z czego wielu było magistrów ze znajomością dwóch i więcej języków obcych. Przejrzyj archiwum ogłoszeń.
                    • senseiek Re: Senseiek, chciałeś linka, to masz, czytaj: 10.02.12, 19:16
                      > www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Setki-chetnych-do-pracy-w-ECS-n54706.html
                      > Jakieś dwa-trzy lata temu była głośna na całą Polskę sprawa ogłoszenia na jakie
                      > ś niskie, kiepsko płatne stanowisko urzędnicze w Małopolskim Urzędzie Wojewódzk
                      > im (lub marszałkowskim, nie pamiętam dokładnie).

                      To jest przyklad idiotow ktorzy zaaplikowali do pracy do ktorej i tak nie mogli by pojsc!!!
                      Przyklad tego o czym pisalem ponizej..

                      Policzmy 3500 zl brutto to 2505,34 netto. A od tego jeszcze trzeba odjac PIT!
                      2500 * 12 = 30000 * 18% = 5400 - 556 zl = 4844 podatek
                      30000-4844= 25156 / 12 = 2096 zl realne
                      A wynajem mieszkania pewnie by wynioslo 1800 zl za 2 pokojowe (to normalna cena u mnie za 2 pokoje, 1200 za kawalerke + media, nie wiem jaka jest aktualna cena w trojmiescie)..
                      Wiec wszystkim przyjezdnym zostalo by na reke 296 zl na jedzenie..
                      No po prostu praca marzen dla kogos spoza miasta :D
                      • hildegarda-z-plocka Re: Senseiek, chciałeś linka, to masz, czytaj: 10.02.12, 19:36
                        ale o czym ty mowisz? kto majac do dyspozycji 2 tysie wynajmuje mieszkanie za niemal cala pensje/ wynajmuje sie maly pokoj we wspolnym mieszkaniu za 500-800zl (w zaleznosci od miasta).
                  • senseiek Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 10.02.12, 19:06
                    > Najmocniej przepraszam, a w swoim mieście nie muszą nic wynajmować?? Wiadomo, k
                    > oszty życia w aglomeracji większe, a w swoim mieście pewnie mają komunalne gnia
                    > zdko, albo własnościowe, albo u rodziców, wtedy rzeczywiście wszystko zostaje w
                    > portfelu, no ale nie wszyscy mają to szczęście. Wówczas tracą tylko na różnicy
                    > między kosztami życia u siebie a w aglomeracji, zyskują zaś na weekendowych do
                    > jazdach, no i małżonkę z dzieciątkiem widzą codziennie a nie od święta.

                    Spojrz na to co powiedzialem w kontekscie "670 CV wysylanych on-line" ktore przytaczala berta..
                    W jakim miescie znajdzie sie 670 specjalistow w jakiejs dziedzinie, ktorzy sa bezrobotni???
                    Czyli ona musiala mowic o ludziach z calego kraju ktorzy wysylaja swoje CV, bo jakos trudno mi sobie wyobrazic np. 670 programistow komputerowych ktorzy aplikuja do jakiegos pojedynczego stanowiska.. Specjalisci nie musza szukac pracy, to praca szuka ich. Informatycy sa wchlaniani przez rynek na 1-2 roku studiow. To musiala byc tak beznadziejna praca, ze kazdy by sie kwalifikowal lacznie z ludzmi po np. podstawowce. A beznadziejna praca, na ktora sa tlumy chetnych rowna sie marna, minimalna, pensja, co automatycznie uniemozliwia ze wzgledow wyzej wymienionych kosztow wynajecia mieszkania, podjecie jej przez osobe ktora musi sie przeniesc lub ktora musi wynajmowac mieszkanie. Co powoduje brak logiki ludzi z calej polski, z wysylaniem CV do pracy ktora im nawet nie pozwoli przezyc do 1-szego..
                    • fuks0 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 10:11
                      > Spojrz na to co powiedzialem w kontekscie "670 CV wysylanych on-line" ktore prz
                      > ytaczala berta..
                      > W jakim miescie znajdzie sie 670 specjalistow w jakiejs dziedzinie, ktorzy sa b
                      > ezrobotni???

                      Ale to raczej nie był nabór na specjalistę, tylko na przekładacza papierów/wprowadzacza danych ;) - czyli generalnie praca którą może wykonywać prawie każdy absolwent liceum (a teoretycznie i gimnazjalista powinien sobie z powodzeniem z nią poradzić). Tutaj można sobie pooglądać liczbę wysłanych aplikacji : Portal z ofertami pracy
                      • fuks0 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 10:15
                        Znalazłem ogłoszenie, ,które bije wynik berthy :Tekst linka
                        • fuks0 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 10:16
                          Poprawny
                          • fuks0 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 10:18
                            Jeszcze lepszy
                          • senseiek Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 10:40
                            > Poprawny

                            Ale trzeba miec wlasne prywatne mieszkanie w Warszawie.. Bo pensja jest nizsza od ceny wynajmu.. :)
                            • fuks0 Re: Powinnas pracowac w kabarecie.. :D 12.02.12, 10:56
                              Zostają jeszcze dojazdy do pracy albo najęcie mieszkania w kilka osób (bardzo częste zjawisko w Warszawie) :)

                              Sam przez 4 lata dojeżdżałem do pracy (i to sporo więcej aniżeli 1h w 1 stronę).
        • senseiek Ona ma obsesje na punkcie znajomosci.. 10.02.12, 12:21
          > >bo bez znajomości w
          > > tym kraju to się nie da.
          >
          > Da się.

          Ona ma obsesje na punkcie znajomosci.. ;)
          Powtarza to w kazdej dyskusji nt zatrudnienia i pracy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja